netkobietyWszystkie działy
Samotność

życie singielki

88 odpowiedzi9 967 wyświetleńzałożony przez Stev, 06.09.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » życie singielki

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 89 z 89 ]

66

Odp: życie singielki
Szarlotkanagorąco napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:
Tomek87 napisał/a:

Nie uwierze w to ze dlugoletnia "singielka" nie jest zdesperowana i jest samotna z wlasnego wyboru. To bujdy na resorach. WIele kobiet sobie to wmawia i mowi ze one są szczesliwe same a w glębi siebie są strasznie eniszczeslwie i smutne i potrzebują wiecej milosci, ciepla i bliskosci

No uważaj, zaraz dostaniesz tu zjebkę od samotnych a szczęsliwych pań.

Zjebka z dedykacją  ode mnie dla Tomka87.

Po przeczytaniu opisu autora stwierdzam, że właściwie mogłabym się podpisać pod omawianym przypadkiem.
I mogę wam wyłożyć skąd to przewlekłe singlostwo u teoretycznie atrakcyjnych osób się bierze.

Otóż problemy są następujące. Pierwsze człowiek im dłużej jest sam tym bardziej się do tego przyzwyczaja i coraz mniej mu to przeszkadza,szczególnie jeśli ma pasje, zainteresowania i satysfakcjonujące życie zawodowe. Po drugie, z wiekiem robimy się coraz bardziej wygodni i coraz mniej nam się chce angażować, wysilać czy inwestować w nowozawarte znajomości. Po za tym, kierujemy się bardziej rozsądkiem niż ślepą fascynacją z lat wczesnej młodości(analizujemy wady, zalety itp.) i generalnie sito ma tak małe dziurki, że mało kto jest wstanie się przecisnąć. Teoretycznie najfajniejsi są dawno pozajmowani(ale gdzie oni są, to ja nie wiem, bo poza jakimiś pojedynczymi niedobitkami, to nawet zajętych fajnych nie spotkałam).

Ja też kilka razy miałam konto na portalu randkowym i po jakiś tam spotkaniach, nawet z interesującymi facetami, dochodziłam do wniosku, że właściwie nie podobają oni mi się tak bardzo i wolę sobotę spędzić sama jeżdżąc na rolkach a popołudnie w kinie, na filmie, na który żaden heteroseksualny mężczyzna by ze mną nie poszedł. 

Teraz jestem zresztą sama na wakacjach i jest mi samej super. Serio.
Jeszcze muszę nadmienić, że jak widzę moje koleżanki, które są w związkach i wiecznie użerają się ze swoimi facetami to naprawdę przechodzi mi ochota, żeby kogoś poznawać. Historie z forum też nie nastrajają zbyt optymistycznie. A to facet zdradził, a to notorycznie flirtuje, a to nie pomaga w domu, a to dziecka mieć nie chce,seksem zainteresowany nie jest, czy nie zamierza się ożenić. W swoim otoczeniu obserwuje podobne historie i one nie motywują mnie, żeby opuścić stan staropanieński.

Bycie w związku jawi mi się, jako ciągłe wyrzekanie się swoich potrzeb, negocjacje, ustępstwa,multum obowiązków, bez żadnych gwarancji, iż ktoś to doceni i, że w najmniej oczekiwanym nie kopnie Cię w tyłek.
Nie wspominając o posiadaniu dziecka. To wiecznie zmartwienie. Że wymiotuje całą noc, bo złapało wirusa, płacze bo zęby się wyrzynają, lęk czy wyrośnie na wartościowego człowieka, czy w przedszkolu krzywdy mu nie zrobią, skąd ma tą wysypkę.

Jak bym związała się z kimś w wieku 23 lat to wszystkich tych negatywów bym nie rozważała, tylko urodziłabym dziecko kilka lat później mega szczęśliwa i nieświadoma z czym to się wiąże.

Ja też wiecznie muszę się tłumaczyć otoczeniu, dlaczego jestem sama, skoro, jestem miła, wesoła, sympatyczna(zazwyczaj), atrakcyjna etc.
Pewnie wy po przeczytaniu mojego posta wiecie już dla czego. Na tym etapie mojego życia jestem tak skoncentrowana na sobie, że nie ma w nim za bardzo miejsca na kogoś innego. Mogę się oszukiwać, że "nie mogę spotkać tego właściwego", ale prawda jest taka, że jestem sama, bo w tym momencie życia mi to odpowiada. Jestem odpowiedzialną osobą i nie zamierzam stawiać komuś oczekiwań dopóki nie czuję, że sama chce autentycznie się zaangażować.

Liczę się z tym, że skończę jako zgrzybiała, wredna stara panna, ale na ten moment wolę to ryzyko niż to, że zostanę, niedopieszczoną żoną u boku faceta, któremu po kilku latach nie będzie się ze mną chciało gadać czy wymieni mnie na młodszą.

P.S. Ja osobiście nie uważam, się za singielkę tylko za starą pannę. Singielka bardziej mi się kojarzy z laską, która wiecznie z kimś coś próbuje, jest też otwarta na przygody w międzyczasie i autentycznie chce kogoś poznać, nie ma szczęścia czy możliwości. Stara panna to zrzędliwa, pesymistyczna jędza(taka jak ja), heheheh

el kurczakos, konkretna kobita z ciebie.

67

Odp: życie singielki

Tak sobie głębiej przemyślałem wypowiedz Pani :  Szarlotkanagorąco  i chyba tak właśnie myśli ta kobieta z mojego tematu, tylko trochę mnie smuci jedna rzecz: Jeżeli nie chce mieć dzieci to ok., ale jeżeli powiedzmy za jakiś czas stwierdzi, że jednak chce założyć rodzinę, a będzie już za późno to czy nie będzie tego żałować do końca życia ? Nie chcę tu nikogo urażać, ale jeżeli samotna kobieta w wieku przykładowym ( tak ja moja tematowa ) powiedzmy 35 lat mówi, że ona na dzieci ma jeszcze czas, to trochę jak dla mnie jest niedojrzała. Bo co innego nie mieć szczęścia w miłości, a co innego takie działanie z premedytacją  Ale to jest moja subiektywna opinia.

68

Odp: życie singielki
Tomek87 napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

ale nie każdy człowiek jest zdesperowany...uściślając nie każda kobieta po 30.

Nie uwierze w to ze dlugoletnia "singielka" nie jest zdesperowana i jest samotna z wlasnego wyboru. To bujdy na resorach. WIele kobiet sobie to wmawia i mowi ze one są szczesliwe same a w glębi siebie są strasznie eniszczeslwie i smutne i potrzebują wiecej milosci, ciepla i bliskosci

Samotność jest straszna tylko na początku, jak do wszystkiego tak i do niej można przyzwyczaić się. Staje się taką lekcją i oknem na świat,gdyż  pomimo, że owszem potrzebujemy miłości i ciepła, to jednak będąc przyzwyczajoną do tego stanu nie trzeba rzucać się na pierwszy okaz męski, który łypnie pożądliwym ślipiem;). W pewnym momencie desperacja, u kobiet znających swoją wartość pokusiłabym się o sformułowanie, iż bardziej jest to lęk przed pustką i smutek przy ewentualnym braku doświadczenia wyższego stopnia wtajemniczenia- dobrego związku jest minimalny:) wyparowuje. Człowiek skupia się na pracy, zainteresowaniach i nie obgryza paznokci czekając na księcia, a na normalnego, męskiego faceta, który nie wystraszy się, uprze i zdobędzie. Niestety najlepsze modele są zajęte:)

69

Odp: życie singielki
rossanka napisał/a:
Katarzynka82 napisał/a:

Ja nie  muszę się wkurzać bo znam siebie smile
Wiele facetów nie potrzebuje kobiet tak jak wiele kobiet nie potrzebuje facetów choć ja bym chciała ale takiego troskliwego co potrafiłby mnie zaskoczyć romantycznymi obiadami jak wracam zmęczona z pracy.
Naszykował by kąpiel z płatkami róży, posprzątać mieszkanie jak nie ma mnie cały dzień, oczywiście gdy zdarzy się jest na odwrót to ja bym robiła.   
Choć lepiej by było gdyby on robił na etat wtedy zawsze bym miała wszystko naszykowane żyć nie umierać big_smile

To by chyba musiał nie pracować,tylko zajmować się domem:-)
A ja bym chciała,żebyśmy wszystko robili na zmianę,a czasem wspólnie.Żeby była taka równowaga.On sprzątanie mieszkanie,ja upieke ciasto.No,albo cos w tym stylu.

Na dom nie trzeba poświęcać wiele czasu pod warunkiem iż działa się z głową wtedy 2-3  godziny dziennie wystarczy.
Ja to inaczej widzę jeden dzień on robi wszystko drugi dzień ja ponieważ jak się pracuje 10 godzin a dojazd samochodem trwa 45 minut jest się psychicznie wykończonym i nie rzadko głodującym to trudno zrobić cokolwiek.

70

Odp: życie singielki
Tomek87 napisał/a:

Nie uwierze w to ze dlugoletnia "singielka" nie jest zdesperowana i jest samotna z wlasnego wyboru. To bujdy na resorach. WIele kobiet sobie to wmawia i mowi ze one są szczesliwe same a w glębi siebie są strasznie eniszczeslwie i smutne i potrzebują wiecej milosci, ciepla i bliskosci

Wiesz Tomek - NIE wierz big_smile - nie musisz. W końcu KTO wie lepiej niż Ty, co czuje samotna kobieta po 30-tce wink ?
Ale jeżeli nie jesteś samotną kobietą po 30-tce to masz, z przeproszeniem, takie pojęcie na powyższy temat, jak ja o nocnych polucjach u nastoletnich chłopców smile
Osobiście, mam wrażenie, że młode kobiety czują, że mają WIĘCEJ niż jak to "drzewiej bywało" 2 ścieżki rozwoju: zamążpójście lub klasztor. Dlatego częściej dokonują wyboru, że wolą być "niesparowane" niż z kimś dla społecznego poklasku smile Nie godzą się po prostu na "byle jakość"... Dla przykładu, facet z takim pojęciem o umysłowości przedmiotowej kobiety 30+ bez pary, jak TY, mógłby takową rozśmieszyć i zniesmaczyć - znakiem czego ŻADEN związek z takowym nie wchodziłby w grę.

71

Odp: życie singielki
Anhedonia napisał/a:

Dlatego częściej dokonują wyboru, że wolą być "niesparowane" niż z kimś dla społecznego poklasku smile Nie godzą się po prostu na "byle jakość"...

Ale czy nie godzą się na "byle jakość" bo nie znalazły tego jedynego, czy z góry wiedzą, że tak jest im dobrze i nie chcą tego zmieniać?

72

Odp: życie singielki
Stev napisał/a:

Tak sobie głębiej przemyślałem wypowiedz Pani :  Szarlotkanagorąco  i chyba tak właśnie myśli ta kobieta z mojego tematu, tylko trochę mnie smuci jedna rzecz: Jeżeli nie chce mieć dzieci to ok., ale jeżeli powiedzmy za jakiś czas stwierdzi, że jednak chce założyć rodzinę, a będzie już za późno to czy nie będzie tego żałować do końca życia ? Nie chcę tu nikogo urażać, ale jeżeli samotna kobieta w wieku przykładowym ( tak ja moja tematowa ) powiedzmy 35 lat mówi, że ona na dzieci ma jeszcze czas, to trochę jak dla mnie jest niedojrzała. Bo co innego nie mieć szczęścia w miłości, a co innego takie działanie z premedytacją  Ale to jest moja subiektywna opinia.

W tym aspekcie akurat Się z Tobą zgodzę. Kobieta w wieku 35 lat, ma już mało czasu na dziecko. A jak twierdzi inaczej to zwykle dlatego, iż nie jest do końca przekonana, że chciała by je mieć, lub dopuszcza opcję zostania bezdzietną. Problem jest taki, że wybór w tej sytuacji jest trudny. Opcje są takie:
-związek z rozsądku z mężczyzną, który jest otwarty na związek i na posiadania dziecka Hmmmm. Nie jest to chyba alternatywa, o której marzy ktokolwiek. Bo przecież wszyscy w gruncie rzeczy marzymy o miłości

-związek z kimś kto nam bardzo odpowiada, ale tak naprawdę się nie nadaje na związek, z opcją "jak się nie sprawdzi w roli ojca, to najwyżej go zostawię i sama to dziecko wychowam" To opcja zakłada bardzo instrumentalne traktowanie potencjalnego partnera i też nie jest tym o czym marzymy, w końcu każda z nas marzy o szczęśliwej rodzinie dla dziecka.

-postawa: biorę co przyniesie mi życie, jak kogoś wyjątkowego dla mnie  poznam i zajdę w ciąże to super, a jeśli nie zdążę z macierzyństwem to trudno. Nic na siłę. Stawiam, że twoja znajoma raczej na ten moment tak rozumuje.

Prawda jest też taka, że atrakcyjna, sympatyczna babka(przynajmniej do 45 roku życia) jak ją przypili to w krótkim czasie znajdzie sobie jakiegoś faceta. Wystarczy po prostu spuścić z tonu. Może będzie niezbyt atrakcyjny fizycznie, albo dużo starszy, może trochę nudny, albo nie będzie chemii w łóżku,lub  będzie miał trójkę dzieci z poprzedniego związku. Jednym słowem bardzo nieidealny. Ale się znajdzie.

Ja mam świadomość, że jak bym chciała mieć dziecko już, to w przeciągu 4-5 miesięcy znalazłabym sobie z pewnością takiego nieidealnego partnera, który by nie miał by nic przeciwko by je ze mną mieć. Oczywiście nieidealny musi mieć dużo zalet, natomiast akceptuje się jego poważne wady(które w przypadku braku napinki byłyby dyskwalifikujące).

73

Odp: życie singielki
Szarlotkanagorąco napisał/a:
Stev napisał/a:

Tak sobie głębiej przemyślałem wypowiedz Pani :  Szarlotkanagorąco  i chyba tak właśnie myśli ta kobieta z mojego tematu, tylko trochę mnie smuci jedna rzecz: Jeżeli nie chce mieć dzieci to ok., ale jeżeli powiedzmy za jakiś czas stwierdzi, że jednak chce założyć rodzinę, a będzie już za późno to czy nie będzie tego żałować do końca życia ? Nie chcę tu nikogo urażać, ale jeżeli samotna kobieta w wieku przykładowym ( tak ja moja tematowa ) powiedzmy 35 lat mówi, że ona na dzieci ma jeszcze czas, to trochę jak dla mnie jest niedojrzała. Bo co innego nie mieć szczęścia w miłości, a co innego takie działanie z premedytacją  Ale to jest moja subiektywna opinia.

W tym aspekcie akurat Się z Tobą zgodzę. Kobieta w wieku 35 lat, ma już mało czasu na dziecko. A jak twierdzi inaczej to zwykle dlatego, iż nie jest do końca przekonana, że chciała by je mieć, lub dopuszcza opcję zostania bezdzietną. Problem jest taki, że wybór w tej sytuacji jest trudny. Opcje są takie:
-związek z rozsądku z mężczyzną, który jest otwarty na związek i na posiadania dziecka Hmmmm. Nie jest to chyba alternatywa, o której marzy ktokolwiek. Bo przecież wszyscy w gruncie rzeczy marzymy o miłości

-związek z kimś kto nam bardzo odpowiada, ale tak naprawdę się nie nadaje na związek, z opcją "jak się nie sprawdzi w roli ojca, to najwyżej go zostawię i sama to dziecko wychowam" To opcja zakłada bardzo instrumentalne traktowanie potencjalnego partnera i też nie jest tym o czym marzymy, w końcu każda z nas marzy o szczęśliwej rodzinie dla dziecka.

-postawa: biorę co przyniesie mi życie, jak kogoś wyjątkowego dla mnie  poznam i zajdę w ciąże to super, a jeśli nie zdążę z macierzyństwem to trudno. Nic na siłę. Stawiam, że twoja znajoma raczej na ten moment tak rozumuje.

Prawda jest też taka, że atrakcyjna, sympatyczna babka(przynajmniej do 45 roku życia) jak ją przypili to w krótkim czasie znajdzie sobie jakiegoś faceta. Wystarczy po prostu spuścić z tonu. Może będzie niezbyt atrakcyjny fizycznie, albo dużo starszy, może trochę nudny, albo nie będzie chemii w łóżku,lub  będzie miał trójkę dzieci z poprzedniego związku. Jednym słowem bardzo nieidealny. Ale się znajdzie.

Ja mam świadomość, że jak bym chciała mieć dziecko już, to w przeciągu 4-5 miesięcy znalazłabym sobie z pewnością takiego nieidealnego partnera, który by nie miał by nic przeciwko by je ze mną mieć. Oczywiście nieidealny musi mieć dużo zalet, natomiast akceptuje się jego poważne wady(które w przypadku braku napinki byłyby dyskwalifikujące).

I życie z takim partnerem, jedynie dla posiadania dziecka, jest tego warte? Dla mnie koncepcja a fuj...Żyć z niekochanym dziadem, wolę poddać się inseminacji.

74

Odp: życie singielki
missnowegojorku napisał/a:
Szarlotkanagorąco napisał/a:
Stev napisał/a:

Tak sobie głębiej przemyślałem wypowiedz Pani :  Szarlotkanagorąco  i chyba tak właśnie myśli ta kobieta z mojego tematu, tylko trochę mnie smuci jedna rzecz: Jeżeli nie chce mieć dzieci to ok., ale jeżeli powiedzmy za jakiś czas stwierdzi, że jednak chce założyć rodzinę, a będzie już za późno to czy nie będzie tego żałować do końca życia ? Nie chcę tu nikogo urażać, ale jeżeli samotna kobieta w wieku przykładowym ( tak ja moja tematowa ) powiedzmy 35 lat mówi, że ona na dzieci ma jeszcze czas, to trochę jak dla mnie jest niedojrzała. Bo co innego nie mieć szczęścia w miłości, a co innego takie działanie z premedytacją  Ale to jest moja subiektywna opinia.

W tym aspekcie akurat Się z Tobą zgodzę. Kobieta w wieku 35 lat, ma już mało czasu na dziecko. A jak twierdzi inaczej to zwykle dlatego, iż nie jest do końca przekonana, że chciała by je mieć, lub dopuszcza opcję zostania bezdzietną. Problem jest taki, że wybór w tej sytuacji jest trudny. Opcje są takie:
-związek z rozsądku z mężczyzną, który jest otwarty na związek i na posiadania dziecka Hmmmm. Nie jest to chyba alternatywa, o której marzy ktokolwiek. Bo przecież wszyscy w gruncie rzeczy marzymy o miłości

-związek z kimś kto nam bardzo odpowiada, ale tak naprawdę się nie nadaje na związek, z opcją "jak się nie sprawdzi w roli ojca, to najwyżej go zostawię i sama to dziecko wychowam" To opcja zakłada bardzo instrumentalne traktowanie potencjalnego partnera i też nie jest tym o czym marzymy, w końcu każda z nas marzy o szczęśliwej rodzinie dla dziecka.

-postawa: biorę co przyniesie mi życie, jak kogoś wyjątkowego dla mnie  poznam i zajdę w ciąże to super, a jeśli nie zdążę z macierzyństwem to trudno. Nic na siłę. Stawiam, że twoja znajoma raczej na ten moment tak rozumuje.

Prawda jest też taka, że atrakcyjna, sympatyczna babka(przynajmniej do 45 roku życia) jak ją przypili to w krótkim czasie znajdzie sobie jakiegoś faceta. Wystarczy po prostu spuścić z tonu. Może będzie niezbyt atrakcyjny fizycznie, albo dużo starszy, może trochę nudny, albo nie będzie chemii w łóżku,lub  będzie miał trójkę dzieci z poprzedniego związku. Jednym słowem bardzo nieidealny. Ale się znajdzie.

Ja mam świadomość, że jak bym chciała mieć dziecko już, to w przeciągu 4-5 miesięcy znalazłabym sobie z pewnością takiego nieidealnego partnera, który by nie miał by nic przeciwko by je ze mną mieć. Oczywiście nieidealny musi mieć dużo zalet, natomiast akceptuje się jego poważne wady(które w przypadku braku napinki byłyby dyskwalifikujące).

I życie z takim partnerem, jedynie dla posiadania dziecka, jest tego warte? Dla mnie koncepcja a fuj...Żyć z niekochanym dziadem, wolę poddać się inseminacji.

Ale dlaczego od razu z niekochanym? To że ktoś ma poważne defekty, nie oznacza, że nie może wzbudzić w nas miłości. Tylko te defekty wymagają znacznego pójścia na kompromis, a do tego trzeba mieć dużą motywację. Facet może na przykład być świetny, ale z obowiązkami wobec jeszcze małych dzieci. Można w takim spokojnie się zakochać, tylko trzeba dużej wyrozumiałości i rezygnacji z pewnych swoich oczekiwań. Może mieć fantastyczną osobowość, ale być już mocno niemłody. Może fizycznie niezbyt kręcić,ale być błyskotliwy i opiekuńczy.

75 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-09-07 11:53:10)

Odp: życie singielki
Szarlotkanagorąco napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:
Szarlotkanagorąco napisał/a:

W tym aspekcie akurat Się z Tobą zgodzę. Kobieta w wieku 35 lat, ma już mało czasu na dziecko. A jak twierdzi inaczej to zwykle dlatego, iż nie jest do końca przekonana, że chciała by je mieć, lub dopuszcza opcję zostania bezdzietną. Problem jest taki, że wybór w tej sytuacji jest trudny. Opcje są takie:
-związek z rozsądku z mężczyzną, który jest otwarty na związek i na posiadania dziecka Hmmmm. Nie jest to chyba alternatywa, o której marzy ktokolwiek. Bo przecież wszyscy w gruncie rzeczy marzymy o miłości

-związek z kimś kto nam bardzo odpowiada, ale tak naprawdę się nie nadaje na związek, z opcją "jak się nie sprawdzi w roli ojca, to najwyżej go zostawię i sama to dziecko wychowam" To opcja zakłada bardzo instrumentalne traktowanie potencjalnego partnera i też nie jest tym o czym marzymy, w końcu każda z nas marzy o szczęśliwej rodzinie dla dziecka.

-postawa: biorę co przyniesie mi życie, jak kogoś wyjątkowego dla mnie  poznam i zajdę w ciąże to super, a jeśli nie zdążę z macierzyństwem to trudno. Nic na siłę. Stawiam, że twoja znajoma raczej na ten moment tak rozumuje.

Prawda jest też taka, że atrakcyjna, sympatyczna babka(przynajmniej do 45 roku życia) jak ją przypili to w krótkim czasie znajdzie sobie jakiegoś faceta. Wystarczy po prostu spuścić z tonu. Może będzie niezbyt atrakcyjny fizycznie, albo dużo starszy, może trochę nudny, albo nie będzie chemii w łóżku,lub  będzie miał trójkę dzieci z poprzedniego związku. Jednym słowem bardzo nieidealny. Ale się znajdzie.

Ja mam świadomość, że jak bym chciała mieć dziecko już, to w przeciągu 4-5 miesięcy znalazłabym sobie z pewnością takiego nieidealnego partnera, który by nie miał by nic przeciwko by je ze mną mieć. Oczywiście nieidealny musi mieć dużo zalet, natomiast akceptuje się jego poważne wady(które w przypadku braku napinki byłyby dyskwalifikujące).

I życie z takim partnerem, jedynie dla posiadania dziecka, jest tego warte? Dla mnie koncepcja a fuj...Żyć z niekochanym dziadem, wolę poddać się inseminacji.

Ale dlaczego od razu z niekochanym? To że ktoś ma poważne defekty, nie oznacza, że nie może wzbudzić w nas miłości. Tylko te defekty wymagają znacznego pójścia na kompromis, a do tego trzeba mieć dużą motywację. Facet może na przykład być świetny, ale z obowiązkami wobec jeszcze małych dzieci. Można w takim spokojnie się zakochać, tylko trzeba dużej wyrozumiałości i rezygnacji z pewnych swoich oczekiwań. Może mieć fantastyczną osobowość, ale być już mocno niemłody. Może fizycznie niezbyt kręcić,ale być błyskotliwy i opiekuńczy.

No jeśli love, to dziecki nie sa przeszkodą faktycznie, wygląd zaś rzecz względna. Ja często zakochuję się w brzydalach, którzy wg mnie są piękni i kręcą mnie w łozku. Niestety oni nie są zbyt tolerancji wobec moich słabowści i przywar.

76 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-09-07 12:49:44)

Odp: życie singielki

No i mi pocisnęły big_smile Kochane jesteście, nie zawiodłyście. Macie po buziaku :*

Ja tylko napiszę tyle ze każdy z nas jest egoistą i z wiekiem ten egoizm się przejawia coraz mocniej szczególnie jesli ktoś jest dlugo sam. Zaczyna się przyzwyczajać do samotnosci, zaczyna mu być dobrze ale jednocześnie oddaje sie pracy, pasjom i wszystkiemu innemu by nie być samemu (nie dziwne jest to, że pasje, praca, sport itp to miejsca i rzeczy ktore robi się miedzy ludźmi?) No wiec wlasnie, spędzacie czas miedzy ludźmi by nie byc samotne. Ucieczka w prace, pasje, sport następuje tylko wtedy gdy nie chce się myślec o tym ze jest sie samemu i zapełnia się czas jak tylko jest to możliwe. Sport wymecza po to by być zmeczonym i isc szybko spać i nie myśleć o tym ze sie przychodzi do pustego domu w ktorym czeka tylko telewizor albo kot/pies.

Wiele historii tutaj na forum jest opisywanych jacy to faceci są źli i nie dobrzy... A kobiety to co? ksieżniczki i anioły? zauwazylem ze czesto wy nie macie sobie nic do zarzucenia, tylko faceci są tymi złymi i niedobrymi. WIna zawsze lezy po obu stronach, a nie tylko po jednej (ale tu obowiazuje i tak zasada pareto). Jak na razie widze ze wine zwalacie tylko na jedną stronę nie dopatrujac się wielu rzeczy w sobie, ale to typowe hmm
Ja się z tym nie zgodze, wy w cale lepsze nie jesteście sad

To wlasnie to podejscie sprawia, ze jestescie same, lęk przed tym wszystkim jest silniejszy niż wam sie wydaje. Ale jesli ktoś boi sie zdrady, tego ze mąż nie bedzie sprzątał, pomagał w domu i mial ochoty na seks to nigdy sie z nikim nie zwiazecie, bo takie myslenie skutecznie powstrzymuje przed zwiazaniem sie z kimś. Wynajdujecie masę powodów by usprawiedliwić swoj wybor spedzania życia w samotności...

Poza tym facet to nie maszyna ktora ma spełniac wasze zachcianki i wszystkie rzeczy ktore mu wyznaczycie. Kazdy ma prawo przyjsc po pracy zmeczony i odpocząc, kazdy ma prawo byc wykonczony i nie miec ochoty na seks czy sprzątanie, miec podły humor i byc wkurzony, denerwowac sie albo wybuchnąć bo sie w nim to gromadzi wszystko od jakiegos czasu. Nie zmienia to faktu ze partnerstwo jest wazną częcią zwiazku, ale nie zawsze da się spełnic w 100% takie wymogi. zycie jest inne niz wyobrażenia o związkach.

Ale co ja tam mogę wiedzieć, nie jestem 30sto letnią samotną kobietą, a nawet starszą, wiec moja wiedza jest i bedzie znikoma. Ahh ja biedny i nieszczęśliwy... No i niedoświadczony życiem smile

77

Odp: życie singielki
Tomek87 napisał/a:

No i mi pocisnęły big_smile Kochane jesteście, nie zawiodłyście. Macie po buziaku :*

Ja tylko napiszę tyle ze każdy z nas jest egoistą i z wiekiem ten egoizm się przejawia coraz mocniej szczególnie jesli ktoś jest dlugo sam. Zaczyna się przyzwyczajać do samotnosci, zaczyna mu być dobrze ale jednocześnie oddaje sie pracy, pasjom i wszystkiemu innemu by nie być samemu (nie dziwne jest to, że pasje, praca, sport itp to miejsca i rzeczy ktore robi się miedzy ludźmi?) No wiec wlasnie, spędzacie czas miedzy ludźmi by nie byc samotne. Ucieczka w prace, pasje, sport następuje tylko wtedy gdy nie chce się myślec o tym ze jest sie samemu i zapełnia się czas jak tylko jest to możliwe. Sport wymecza po to by być zmeczonym i isc szybko spać i nie myśleć o tym ze sie przychodzi do pustego domu w ktorym czeka tylko telewizor albo kot/pies.

Wiele historii tutaj na forum jest opisywanych jacy to faceci są źli i nie dobrzy... A kobiety to co? ksieżniczki i anioły? zauwazylem ze czesto wy nie macie sobie nic do zarzucenia, tylko faceci są tymi złymi i niedobrymi. WIna zawsze lezy po obu stronach, a nie tylko po jednej (ale tu obowiazuje i tak zasada pareto). Jak na razie widze ze wine zwalacie tylko na jedną stronę nie dopatrujac się wielu rzeczy w sobie, ale to typowe hmm
Ja się z tym nie zgodze, wy w cale lepsze nie jesteście sad

To wlasnie to podejscie sprawia, ze jestescie same, lęk przed tym wszystkim jest silniejszy niż wam sie wydaje. Ale jesli ktoś boi sie zdrady, tego ze mąż nie bedzie sprzątał, pomagał w domu i mial ochoty na seks to nigdy sie z nikim nie zwiazecie, bo takie myslenie skutecznie powstrzymuje przed zwiazaniem sie z kimś. Wynajdujecie masę powodów by usprawiedliwić swoj wybor spedzania życia w samotności...

Poza tym facet to nie maszyna ktora ma spełniac wasze zachcianki i wszystkie rzeczy ktore mu wyznaczycie. Kazdy ma prawo przyjsc po pracy zmeczony i odpocząc, kazdy ma prawo byc wykonczony i nie miec ochoty na seks czy sprzątanie, miec podły humor i byc wkurzony, denerwowac sie albo wybuchnąć bo sie w nim to gromadzi wszystko od jakiegos czasu. Nie zmienia to faktu ze partnerstwo jest wazną częcią zwiazku, ale nie zawsze da się spełnic w 100% takie wymogi. zycie jest inne niz wyobrażenia o związkach.

Ale co ja tam mogę wiedzieć, nie jestem 30sto letnią samotną kobietą, a nawet starszą, wiec moja wiedza jest i bedzie znikoma. Ahh ja biedny i nieszczęśliwy... No i niedoświadczony życiem smile

Ale przecież istnieją też samotni mężczyźni, po 30stce i starsi. Kto tu mówi, że to wina męzczyzn?

78

Odp: życie singielki
Tomek87 napisał/a:

No i mi pocisnęły big_smile Kochane jesteście, nie zawiodłyście. Macie po buziaku :*

Ja tylko napiszę tyle ze każdy z nas jest egoistą i z wiekiem ten egoizm się przejawia coraz mocniej szczególnie jesli ktoś jest dlugo sam. Zaczyna się przyzwyczajać do samotnosci, zaczyna mu być dobrze ale jednocześnie oddaje sie pracy, pasjom i wszystkiemu innemu by nie być samemu (nie dziwne jest to, że pasje, praca, sport itp to miejsca i rzeczy ktore robi się miedzy ludźmi?) No wiec wlasnie, spędzacie czas miedzy ludźmi by nie byc samotne. Ucieczka w prace, pasje, sport następuje tylko wtedy gdy nie chce się myślec o tym ze jest sie samemu i zapełnia się czas jak tylko jest to możliwe. Sport wymecza po to by być zmeczonym i isc szybko spać i nie myśleć o tym ze sie przychodzi do pustego domu w ktorym czeka tylko telewizor albo kot/pies.

Wiele historii tutaj na forum jest opisywanych jacy to faceci są źli i nie dobrzy... A kobiety to co? ksieżniczki i anioły? zauwazylem ze czesto wy nie macie sobie nic do zarzucenia, tylko faceci są tymi złymi i niedobrymi. WIna zawsze lezy po obu stronach, a nie tylko po jednej (ale tu obowiazuje i tak zasada pareto). Jak na razie widze ze wine zwalacie tylko na jedną stronę nie dopatrujac się wielu rzeczy w sobie, ale to typowe hmm
Ja się z tym nie zgodze, wy w cale lepsze nie jesteście sad

To wlasnie to podejscie sprawia, ze jestescie same, lęk przed tym wszystkim jest silniejszy niż wam sie wydaje. Ale jesli ktoś boi sie zdrady, tego ze mąż nie bedzie sprzątał, pomagał w domu i mial ochoty na seks to nigdy sie z nikim nie zwiazecie, bo takie myslenie skutecznie powstrzymuje przed zwiazaniem sie z kimś. Wynajdujecie masę powodów by usprawiedliwić swoj wybor spedzania życia w samotności...

Poza tym facet to nie maszyna ktora ma spełniac wasze zachcianki i wszystkie rzeczy ktore mu wyznaczycie. Kazdy ma prawo przyjsc po pracy zmeczony i odpocząc, kazdy ma prawo byc wykonczony i nie miec ochoty na seks czy sprzątanie, miec podły humor i byc wkurzony, denerwowac sie albo wybuchnąć bo sie w nim to gromadzi wszystko od jakiegos czasu. Nie zmienia to faktu ze partnerstwo jest wazną częcią zwiazku, ale nie zawsze da się spełnic w 100% takie wymogi. zycie jest inne niz wyobrażenia o związkach.

Ale co ja tam mogę wiedzieć, nie jestem 30sto letnią samotną kobietą, a nawet starszą, wiec moja wiedza jest i bedzie znikoma. Ahh ja biedny i nieszczęśliwy... No i niedoświadczony życiem smile

Ja nic złego w moim poście o mężczyznach nie pisałam. Obie strony są siebie warte. Jak bym się miała związać z którąś z moich bliskich koleżanek to też bym chyba nie chciała. Strasznie są wrażliwe, czepliwe i wiecznie chcą pracować nad związkiem czytaj> co drugi dzień przeprowadzają rozmowę ze swoimi facetami , na temat co w ich związku jest nie tak, co się nie podoba  i co należało by zmienić. Ja po któreś takiej rozmowie z pewnością bym wyszła i nie wróciła.
Generalnie mam wrażenie, że celem związku dla wielu kobiet jest urobienie faceta na swoją modłę, co w przypadku trzydziestolatków jest marzeniem ściętej głowy. A co do facetów, to również ręce opadają. Nigdy nie zrozumiem, że niektórzy przez 40 lat nie odkryli, że jak kosz na śmieci jest pełen to należałoby go wyrzucić bez komendy żony czy partnerki, albo żeby zrobić zakupy jak lodówka pusta. Wychowywanie panów w średnim wieku to dla kobiet o mocnych nerwach, no i albo dla tych rzeczonych trzydziestoletnich desperatek.

Na mnie w domu nie czeka ani pies, ani kot(za duże zobowiązanie). Ostatnia moja roślina inna niż kaktus straciła życie parę tygodni temu. Więc tylko kaktus wchodzi w grę w moim przypadku.
Jeśli uważasz,Tomek 87, że wizja powrotu do domu, gdzie czy na Ciebie twój kaktus, kiedy możesz spokojnie przygotować kolację-na przykład sałatkę ze szpinakiem, na którą znaczny procent panów by zaczął fukać , posłuchać w spokoju ulubionej muzy, albo wybyć na zajęcia z salsy jest przejawem nieszczęścia z powodu samotności, no to się mylisz. Żaden tam lęk, wygodnictwo i hedonizm.

"Kazdy ma prawo przyjsc po pracy zmeczony i odpocząc, kazdy ma prawo byc wykonczony i nie miec ochoty na seks czy sprzątanie, miec podły humor i byc wkurzony, denerwowac sie albo wybuchnąć bo sie w nim to gromadzi wszystko od jakiegos czasu. Nie zmienia to faktu ze partnerstwo jest wazną częcią zwiazku, ale nie zawsze da się spełnic w 100% takie wymogi. zycie jest inne niz wyobrażenia o związkach."

No ja się zupełnie z Tobą zgodzę, tylko nie każdy ma ochotę te czyjeś humory i wkurzenie znosić. Dotyczy to płci obojga. Tak naprawdę mężczyźni single wygodniccy, hedoniści nie różnią się ot kobiet singielek wygodnickich, hedonistek.

Do związków zdecydowanie lepiej nadają się kłótliwe kobiety i konfliktowi mężczyźni. Jak ktoś ceni sobie święty spokój to w pewnym wieku coraz mniej go pociąga wizja związku, szczególnie jak osiągasz wiek 35-37 gdzie większość znanych Ci "udanych" małżeństw właśnie się rozpadła.

79

Odp: życie singielki
Szarlotkanagorąco napisał/a:
Tomek87 napisał/a:

No i mi pocisnęły big_smile Kochane jesteście, nie zawiodłyście. Macie po buziaku :*

Ja tylko napiszę tyle ze każdy z nas jest egoistą i z wiekiem ten egoizm się przejawia coraz mocniej szczególnie jesli ktoś jest dlugo sam. Zaczyna się przyzwyczajać do samotnosci, zaczyna mu być dobrze ale jednocześnie oddaje sie pracy, pasjom i wszystkiemu innemu by nie być samemu (nie dziwne jest to, że pasje, praca, sport itp to miejsca i rzeczy ktore robi się miedzy ludźmi?) No wiec wlasnie, spędzacie czas miedzy ludźmi by nie byc samotne. Ucieczka w prace, pasje, sport następuje tylko wtedy gdy nie chce się myślec o tym ze jest sie samemu i zapełnia się czas jak tylko jest to możliwe. Sport wymecza po to by być zmeczonym i isc szybko spać i nie myśleć o tym ze sie przychodzi do pustego domu w ktorym czeka tylko telewizor albo kot/pies.

Wiele historii tutaj na forum jest opisywanych jacy to faceci są źli i nie dobrzy... A kobiety to co? ksieżniczki i anioły? zauwazylem ze czesto wy nie macie sobie nic do zarzucenia, tylko faceci są tymi złymi i niedobrymi. WIna zawsze lezy po obu stronach, a nie tylko po jednej (ale tu obowiazuje i tak zasada pareto). Jak na razie widze ze wine zwalacie tylko na jedną stronę nie dopatrujac się wielu rzeczy w sobie, ale to typowe hmm
Ja się z tym nie zgodze, wy w cale lepsze nie jesteście sad

To wlasnie to podejscie sprawia, ze jestescie same, lęk przed tym wszystkim jest silniejszy niż wam sie wydaje. Ale jesli ktoś boi sie zdrady, tego ze mąż nie bedzie sprzątał, pomagał w domu i mial ochoty na seks to nigdy sie z nikim nie zwiazecie, bo takie myslenie skutecznie powstrzymuje przed zwiazaniem sie z kimś. Wynajdujecie masę powodów by usprawiedliwić swoj wybor spedzania życia w samotności...

Poza tym facet to nie maszyna ktora ma spełniac wasze zachcianki i wszystkie rzeczy ktore mu wyznaczycie. Kazdy ma prawo przyjsc po pracy zmeczony i odpocząc, kazdy ma prawo byc wykonczony i nie miec ochoty na seks czy sprzątanie, miec podły humor i byc wkurzony, denerwowac sie albo wybuchnąć bo sie w nim to gromadzi wszystko od jakiegos czasu. Nie zmienia to faktu ze partnerstwo jest wazną częcią zwiazku, ale nie zawsze da się spełnic w 100% takie wymogi. zycie jest inne niz wyobrażenia o związkach.

Ale co ja tam mogę wiedzieć, nie jestem 30sto letnią samotną kobietą, a nawet starszą, wiec moja wiedza jest i bedzie znikoma. Ahh ja biedny i nieszczęśliwy... No i niedoświadczony życiem smile

Ja nic złego w moim poście o mężczyznach nie pisałam. Obie strony są siebie warte. Jak bym się miała związać z którąś z moich bliskich koleżanek to też bym chyba nie chciała. Strasznie są wrażliwe, czepliwe i wiecznie chcą pracować nad związkiem czytaj> co drugi dzień przeprowadzają rozmowę ze swoimi facetami , na temat co w ich związku jest nie tak, co się nie podoba  i co należało by zmienić. Ja po któreś takiej rozmowie z pewnością bym wyszła i nie wróciła.
Generalnie mam wrażenie, że celem związku dla wielu kobiet jest urobienie faceta na swoją modłę, co w przypadku trzydziestolatków jest marzeniem ściętej głowy. A co do facetów, to również ręce opadają. Nigdy nie zrozumiem, że niektórzy przez 40 lat nie odkryli, że jak kosz na śmieci jest pełen to należałoby go wyrzucić bez komendy żony czy partnerki, albo żeby zrobić zakupy jak lodówka pusta. Wychowywanie panów w średnim wieku to dla kobiet o mocnych nerwach, no i albo dla tych rzeczonych trzydziestoletnich desperatek.

Na mnie w domu nie czeka ani pies, ani kot(za duże zobowiązanie). Ostatnia moja roślina inna niż kaktus straciła życie parę tygodni temu. Więc tylko kaktus wchodzi w grę w moim przypadku.
Jeśli uważasz,Tomek 87, że wizja powrotu do domu, gdzie czy na Ciebie twój kaktus, kiedy możesz spokojnie przygotować kolację-na przykład sałatkę ze szpinakiem, na którą znaczny procent panów by zaczął fukać , posłuchać w spokoju ulubionej muzy, albo wybyć na zajęcia z salsy jest przejawem nieszczęścia z powodu samotności, no to się mylisz. Żaden tam lęk, wygodnictwo i hedonizm.

"Kazdy ma prawo przyjsc po pracy zmeczony i odpocząc, kazdy ma prawo byc wykonczony i nie miec ochoty na seks czy sprzątanie, miec podły humor i byc wkurzony, denerwowac sie albo wybuchnąć bo sie w nim to gromadzi wszystko od jakiegos czasu. Nie zmienia to faktu ze partnerstwo jest wazną częcią zwiazku, ale nie zawsze da się spełnic w 100% takie wymogi. zycie jest inne niz wyobrażenia o związkach."

No ja się zupełnie z Tobą zgodzę, tylko nie każdy ma ochotę te czyjeś humory i wkurzenie znosić. Dotyczy to płci obojga. Tak naprawdę mężczyźni single wygodniccy, hedoniści nie różnią się ot kobiet singielek wygodnickich, hedonistek.

Do związków zdecydowanie lepiej nadają się kłótliwe kobiety i konfliktowi mężczyźni. Jak ktoś ceni sobie święty spokój to w pewnym wieku coraz mniej go pociąga wizja związku, szczególnie jak osiągasz wiek 35-37 gdzie większość znanych Ci "udanych" małżeństw właśnie się rozpadła.

az mi szczena opada, taka jestes madra....

80 Ostatnio edytowany przez rossanka (2013-09-07 15:15:21)

Odp: życie singielki

A ja dorzuce,ze tu najbardziej chodzi o to,czy kobieta i mężczyzna chcą być ze sobą.Wtedy nieważne czy są obydwoje konfliktowi czy ugodowi.Jak się chce to idzie sie dogadać.Jak się nie chce albo tylko jedna ze stron chce, to nic ze związku nie będzie.A wiele nieporozumień wynika z braku rozmowy ot co.

81

Odp: życie singielki
missnowegojorku napisał/a:
misiorek36 napisał/a:

a ja powiem tylko tyle, a może aż tyle...

z wiekiem wymagania wzrastają, a mozliwości niestety maleją. i na tym polega cały fenomen samotnych kobiet po 30tce! proste

ano, co prawda to prawda...

Ano rosną, bo i więcej rozsądku i doświadczenia, więcej sie już widziało i jest się mniej naiwnym. I dobrze że rosną.

82

Odp: życie singielki

I ładnie się mój temacik rozwinął wink
Ale najważniejsze, że dowiedziałem się tego czego się chciałem dowiedzieć ?
Wiec ?niesparowanie? jak to określacie może być z dwóch głównych powodów:
Jeden to taki, że się nie spotkało jeszcze odpowiedniej osoby w życiu i ten nie jest tak bardzo zależny od nas.
Drugi,  że ?niesparowanie? jest wolnym wyborem wynikającym z ? egoizmu. Tak jak napisał Tomek87, a dobitnie potwierdziła Szarlotkanagorąco nie ma ochoty na dziecko, bo dziecko to obowiązki, niema ochoty na partnera, bo to ją ogranicza, bo przecież partnerstwo/małżeństwo to ciągły kompromis? a po co się ograniczać jak można robić to co się chce? niby wszystko ok., ale przecież człowiek z założenia jest jednostką społeczną ? i jak to się ma do tego , że podobno kobiety są bardziej emocjonalne i bardziej potrzebują tego poczucia bliskości, bezpieczeństwa ? A jak widać niektóre mogą bez tego żyć i mają się całkiem dobrze wink

83

Odp: życie singielki
Stev napisał/a:

...człowiek z założenia jest jednostką społeczną ? i jak to się ma do tego , że podobno kobiety są bardziej emocjonalne i bardziej potrzebują tego poczucia bliskości, bezpieczeństwa ? A jak widać niektóre mogą bez tego żyć i mają się całkiem dobrze wink

Krzywa Gaussa?
NIE wszyscy się mieszczą w założeniach tongue Zdaje się nawet, że to oryginalne indywidualności są ciekawsze od "oklepanego" SCHEMATU?
TO może zaskakujące dla mężczyzn, że mimo iż: "kobiety są bardziej emocjonalne i bardziej potrzebują tego poczucia bliskości, bezpieczeństwa" to JEDNAK nie potrzebują męskiej łaski wink i mogą TO zapewnić sobie same?
OCZYWIŚCIE, że lepiej we 2 "ciągnąć ten kulawy wózek" jakim bywa życie - niemniej "gdy się nie ma co się lubi..." wink - TO juz nie za wszelką cenę, już nie z "byle kim" tongue

Stev napisał/a:

Ale czy nie godzą się na "byle jakość" bo nie znalazły tego jedynego, czy z góry wiedzą, że tak jest im dobrze i nie chcą tego zmieniać?

A tego to ja już NIE WIEM. Mogłabym się wypowiedzieć TYLKO za siebie, więc nie obiektywnie big_smile Za mało danych wink

84 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2013-09-08 16:50:36)

Odp: życie singielki
Stev napisał/a:

I ładnie się mój temacik rozwinął wink
Ale najważniejsze, że dowiedziałem się tego czego się chciałem dowiedzieć ?
Wiec ?niesparowanie? jak to określacie może być z dwóch głównych powodów:
Jeden to taki, że się nie spotkało jeszcze odpowiedniej osoby w życiu i ten nie jest tak bardzo zależny od nas.
Drugi,  że ?niesparowanie? jest wolnym wyborem wynikającym z ? egoizmu. Tak jak napisał Tomek87, a dobitnie potwierdziła Szarlotkanagorąco nie ma ochoty na dziecko, bo dziecko to obowiązki, niema ochoty na partnera, bo to ją ogranicza, bo przecież partnerstwo/małżeństwo to ciągły kompromis? a po co się ograniczać jak można robić to co się chce? niby wszystko ok., ale przecież człowiek z założenia jest jednostką społeczną ? i jak to się ma do tego , że podobno kobiety są bardziej emocjonalne i bardziej potrzebują tego poczucia bliskości, bezpieczeństwa ? A jak widać niektóre mogą bez tego żyć i mają się całkiem dobrze wink

Coś w tym stylu. Ale prawdą jest też, że mało kto docelowo chce być sam. Poza tym jak to się ładnie mówi "miłość leczy obawy przed zaangażowaniem" i tu jest pies pogrzebany, że im człowiek starszy tym trudniej się zakochać. Bo jak się człowiek zakocha, szczególnie jeśli ten człowiek jest płci żeńskiej, to jest się wstanie szybko wyleczyć z egocentryzmu.  Kobiety z natury lubimy być dla kogoś. Tylko po różnych kiepskich doświadczeniach w pewnym momencie nie chce nam się być dla byle kogo i za nic.

Wcześniej pytałeś, w kontekście twojej znajomej, co mogło by ją przekonać do bycia z kimś.

W moim przypadku podstawową kwestą, którą biorę pod uwagę jak ktoś się mną interesuje jest: "Co on mi chce od siebie dać?". Mam na myśli emocjonalnie, a nie o jakieś materialne dobra. I nie, co on mi może dać, tylko co chce sam z siebie mi zaofiarować. W większości przypadków nie chce mi nic dać, ale jest chętny żeby ode mnie sobie coś wziąć. Aaaaaaaaa No to niech spada na drzewo. To ja już wolę się poprzytulać z kaktusem.

Poza tym, z wiekiem kobiety przestajemy wierzyć w bajki i w to, iż istnieje "ten jedyny". Nie ma czegoś takiego. Jest potencjalna grupa osób, z którą teoretycznie możemy stworzyć potencjalnie udany związek. "Ten jedyny" czeka na "swą jedyną księżniczkę w różowej sukience", aby ją poślubić i żyć z nią długo i szczęśliwie w zamku z waty cukrowej.
Dorosłe kobiety w bajki już nie wierzą.

85 Ostatnio edytowany przez mar3 (2013-09-08 16:41:11)

Odp: życie singielki

Po pierwsze zgadzam sei z wypowiedzia rossanki, poprostu trzeba spotkac odpowiednia osobe i tyle co wlasnie i najwazniejsze nie jest proste i bardziej chodzi o kwestie charakteru jak sie nie ma nie wiadomo jakich wymagan co do wygladu. To jezeli obie strony sie dopasuja o sie beda dogadywaly i bedzie im dobrze i mozlwie ze sie zestarzeja razem w szczesliwym zwiazku.
Co do twoich wypowiedzi szarlotkanagoraco powiem ze twoja wypowiedz tez mi sie przydala poznaje przynajmniej konkretna wypowiedz takiej samej osoby w takim wieku.  Pisals ze o roznych sytuacjach w zwiazku i o wygodnictwie , wiesz ja bylem dlugo sam i w zwiazku i powiem ci ze nie chche byc sam wole byc z kims sa klotnie czasami partner tez ma zly humor ale takie jest zycie przeciez to tylko chwilowe ja potrafie zrozumiec to i jezeli druga strona tez to jest ok. Ale wiesz mi fajniej jest jak przychodzisz od domu i nie jest on pusty mozesz z kims porozmawiac obejrzec film wyjsc na spacer albo nic nie robic. A to ze niektorzy maja niewiadomo jakie wygorowania to moze i dlatego sa dugo sami bo tak te jest.
Co do tej kobiety o ktorej pisze stev zatsanawiasz sie dlaczego jest sama a moze malo kto ja podrywal nie pomysales o tym moze faceci sie nie interersuja nia, moze jak sie ktos zainteresuje nia kto jej nie odpowiada tez tak moze byc i nie musi miec wygorowanych oczekiwan albo ma pecha wink.
Powiem ci ze ja podobnie mialem i byc moze dluzej niz ona, bylem  piec lat sam w tym moze z ponad rok moze dwa lata na portalu randkowym sporadycznie i nie tylko chodzi tu o to ze wybrzydzalem czy cos tylko nie mialem kogo spotkac porzez ten czas  znajomi ci sami nikogo nowego nie poznajesz wiec jaka masz mozliwosc poznania kogos i powiem ze zaczolem dopiero poznawac osoby po zalogowaniu sie na portal moze nie multum ale kilka poznalem w ciagu roku a ze nic nie wyszlo to inna westia raz mi cos nie pasowalo raz drugiej stronie. I tak czas leci po prostu nie ma jak i gdzie kogos nowego poznac a na ulicy nie bede zaczepial kobiet jak dla mnie to musi byc przynajmniej jakas sytuacja do poznania.
I zyje sobei sam chodze do kina i inne rzeczy robie ale nadal chche byc z kims i nie potrafie uwierzyc ze nawet kobieta w podobnym wieku jak ty szarlotkana goraco nie chchiala by byc z kims. Tak wracajac jescze do wymagan posnalem kobiete  dla ktorej facet bez samochodu jest nieodpowiedni i inne byly tez sprawy wiec jak sie ma takie podejscie i szuka sie bogatego przystojnego z kasa to wiesz. NA koniec jak juz pisalem dobrac sie i jescze raz dobrac wtedy sie fajnei razem zyje.

Tak szarlotkanagoraco druga strona tez musi cos od sebie dawac no wiec sama widzisz ze jest tyo kwestia poznania tej odpowiedniej nioie jest latwo.  wiesz ja tez nie wierze w ta jedyna bo poznanie odsoby to jets przypadek jest to obca osoba w ktorej siue dopieor pozniej zakochujemy wiec kazdego mozeby polubisz i pokochac i zdecydujemy sie z tym kims przejsc przez zycie wiec nie ma tu czegos takiego jak jedyny jedyna. Od siebie powiem tylko tle ze tez kiedys chislem zeby bylo tak ze poznam ta jedna osobe i bedzie jedyna a to tak nie dziala albo trzeba miec szczecie bo znam takie zwiazki. A ze ja jestem osoba ktora nie lubi zmian i stabilizacje wiec chcialbym juz miec ta jedna jedyna knboiuete na ake zycie smile

86

Odp: życie singielki
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Poza tym, z wiekiem kobiety przestajemy wierzyć w bajki i w to, iż istnieje "ten jedyny". Nie ma czegoś takiego. Jest potencjalna grupa osób, z którą teoretycznie możemy stworzyć potencjalnie udany związek. "Ten jedyny" czeka na "swą jedyną księżniczkę w różowej sukience", aby ją poślubić i żyć z nią długo i szczęśliwie w zamku z waty cukrowej.
Dorosłe kobiety w bajki już nie wierzą.

A ja bym powiedział, że wcześniej miałem kontakt z młodszymi od siebie dziewczynami, ta była pierwsza która była starsza i ona właśnie zachowywała się jak królewna z bajki, a raczej chyba naogladała się za duzo wenezuelskich telenowel...

87

Odp: życie singielki
Stev napisał/a:
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Poza tym, z wiekiem kobiety przestajemy wierzyć w bajki i w to, iż istnieje "ten jedyny". Nie ma czegoś takiego. Jest potencjalna grupa osób, z którą teoretycznie możemy stworzyć potencjalnie udany związek. "Ten jedyny" czeka na "swą jedyną księżniczkę w różowej sukience", aby ją poślubić i żyć z nią długo i szczęśliwie w zamku z waty cukrowej.
Dorosłe kobiety w bajki już nie wierzą.

A ja bym powiedział, że wcześniej miałem kontakt z młodszymi od siebie dziewczynami, ta była pierwsza która była starsza i ona właśnie zachowywała się jak królewna z bajki, a raczej chyba naoglądała się za dużo wenezuelskich telenowel...

No to chyba w końcu sam sobie odpowiedziałeś w czym tkwił problem twojej znajomej.

Choć akurat w telenowelach wenezuelskich to głównie kobiety się uganiają za facetami. To znaczy w jednej się kochają wszyscy faceci(tej z tytułu telenoweli), a cała reszta kobiet walczy o miłość tych co uganiają się za tą tytułową i knują jak ją zniszczyć(ale ona jest niezniszczalna ponieważ jest piękna i dobra). Też mogłabym być tą tytułową, wiekowo też jeszcze mogłabym się załapać, w sumie one wszystkie i tak są podrasowane......hahahhhaha

Pozdrowienia
Maria Luisa

88

Odp: życie singielki

Bardziej o granie takiej "niedostępnej", dla mnie nowością było, że wolna kobieta tak natarczywie twierdzić będzie, że jest zajęta, pomimo( jak się późnej okazało ), że była wolna. A ja o głupi brałem to na poważnie a zasady mam takie, że nie wchodzę w związki... no i nic nie wyszło z tego...

Posty [ 66 do 89 z 89 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » życie singielki

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026