femte napisał/a:taki przyklad - w innym watku ktos przywoluje majora Dobrzanskiego - Hubala. Zreszta bez sensu, to scena, ktora przytacza, to licentia poetica - nie ma relacji, ze cos takiego sie wydarzylo.
I to jest prawda, co autor posta (Ja) zaznaczył. Uznałem że semickie gadanie za długo i bez sensu lepiej przemawia do ludzi zainfekowanych tą kulturą.
femte napisał/a:Sam major byl wychowany w tradycji sienkiewiczowskiej. Roman Rodziewicz, jeden z hubalczykow, wrecz byl fanatykiem Trylogii.
Rodziewicz spotkal we Wloszech Melchiora Wankowicza. na podstawie ich rozmowy powstala ksiazka "Hubalczycy". Napisana w duchu Trylogii, z licznymi odwolaniami.
Jakby ci ludzie nie mieli takich lektur, to moze cala historia by sie nie wydarzyla.
Bardzo słuszna uwaga. Można natomiast pytać, czy to dobrze że historia się wydarzyła. Gdyby Francuzi mieli podobny duch bojowy, to może cała akcja miała by sens. Nie badałem jakie motywy miał prawdziwy Hubal, natomiast w filmie faktyczne działania zyskały bardzo racjonalne umotywowanie. Natomiast gdyby Dobrzański po prostu skapitulował we wrześniu przed Niemcami, to zapewne nie zginęli by jego towarzysze broni, i nie wystąpiłyby represje niemieckie w rejonie gdzie działał oddział "Hubala" Dobrzańskiego.
femte napisał/a:Nieszczesna "Ania.." moze zostac, jako przyklad literatury dla dziewczat.
Gdyby chłopaki uważnie czytali "Anię" to by nie było połowy tematów od zrozpaczonych, zakochanych chłopaków w sprawie dziewczyny która ma ich gdzieś. Psychologia ludzka jest wspaniale odwzorowana.
adlernewman napisał/a:, jak jest powiazana z historia, czego z pewnoscia sie nikt nie nauczy z kilku przygodnych chick- litow (nie obrazajac Tolkiena).
Otóż to. Literatura, jakkolwiek może być niebezpieczna, zawiera w sobie niesamowite bogactwo z którego można wyciągnąć niespodziewaną naukę. W Ani jest psychologia, a u Sienkiewicza można wniknąć w mentalność człowieka XVIIwiecznego czy nauczyć się jak pokonywać szczyty pagórków by nie zostać zauważonym...
Snake napisał/a:przynajmniej część albo i większość tych i innych przedmiotów. Wniosek - zlikwidować je, ba - zlikwidować szkołę!
Ja w ogóle uważam że XVIII wieczny model nauczania oparty na wkuwaniu wielowiedzy z której się nie korzysta i zna jej podłoża, jest bez sensu. To było dobre na tle jezuickiego bajdurzenia, ale nie daje podstawowych zdolności rozumowania i zdobywania wiedzy.
Vian napisał/a:Szczerze mówiąc poniekąd w Twoim sarkazmie jest wiele racji. Nie rozumiem np. dlaczego w liceum, kiedy już większość uczniów ma wyklarowane, czy lepiej odnajduje się w przedmiotach ścisłych czy humanistycznych, katuje się wszystkich i od wszystkich wymaga takiej samej znajomości
To akurat nieprawda, bo jest (było) profilowanie. Matematykę akurat popieram bo to kształtuje jednak precyzję i różnorodność myślenia. Do Akademii Platona w ogóle nie można było wstąpić po nauki bez gruntownej znajomości matematyki. Natomiast nieudolność polskiego szkolnictwa to temat rzeka. Na pewno sensowność powtarzania materiału z gimnazjum przez liceum jest mocno wątpliwa. I tak wylatuje z głowy w tempie bombowca uciekającego znad Hiroszimy.
Warto też zwrócić uwagę że szkolnictwo jest zindoktrynowane. Czytałem np. opinię literaturoznawcy że "Dżuma" jest w polskiej szkole interpretowana wbrew zamierzeniom autora.
piekny_nick napisał/a:1. Wpisuje to się w ogólny nurt propagowanego euroentuzjazmu, kosmopolityzmu i stopniowo rugowanego patriotyzmu. Nie dziwi nic, bo w dzisiejszym zglobalizowanym świecie coraz bardziej liczą się ponadnarodowe koncerny, którym z interesami narodowymi nie po drodze. Stąd tępi się patriotyzm jako anachronizm.
Ale wyklaruj mi co ci przyszło z tego patriotyzmu? Kilka nieudanych powstań, represje okupantów i wymordowanie Warszawy. Jedynym pozytywnym skutkiem było powstrzymanie bolszewików przed najechaniem Niemiec. Francuzi w czasie IIWŚ przyjęli zupełnie inną taktykę: Poddać się bez walki i nie stawiać oporu. Wyszło im to na zdrowie, nawet ich kultura odniosła dzięki temu minimalny uszczerbek. Polski patriotyzm ma zupełnie nieefektywny styl działania, bo brak patriotycznego podejścia do pracy i uczciwości uniemożliwia powstanie silnego państwa, ale duch bojowy powoduje że rzucamy się na wroga gdy sprawa jest już przegrana i ponosimy niewyobrażalne straty.
zagubiona_ napisał/a:Do tematu - tak dalekie ingerowanie w spis lektur będzie miało opłakany skutek. Już teraz młodzież nie potrafi się wysłowić, napisać dłuższego tekstu - jak to będzie wyglądało dalej? Lektury moich czasów uczyły odpowiedniego dobierania środków stylistycznych, kompozycji zdania, wypowiedzi, wypracowania..
To się dzieje od lat, bo młodzież ani nie chce czytać tych lektur ani nie ma np. w liceum czasowych możliwości wykonania tego. Musieliby po powrocie ze szkoły nic innego nie robić, tylko czytać, to jest nierealne.
Drugi problem polega na tym że młodzież nie umie pisać bo ma pustkę w głowie. Powinno się przywrócić do szkoły logikę, a może i filozofię, żeby nauczyć tych ludzi jakoś rozumować. Bo jak na razie to potrafią tylko bezmyślnie powtarzać cudze zdania i to tak niedokładnie że zmieniają ich sens nawet tego nie zauważając.
Iceni napisał/a:A inna sprawa, ze i sam patriotyzm w takim wydaniu to już trochę archaiczny sam w sobie się staje - ja mam w nosie potop szwedzki, mnie interesują dzisiejsi Szwedzi
A bez roztkliwiania się nad warstwą historyczno-patriotyczną to Trylogia jest zupełnie taka-se dla mnie i płakać po jej stracie nie będę.
To jest akurat chybiony argument, bo właśnie to znikczemnienie mentalne i prywata Polaków wywołuje u Sienkiewicza wszystkie katastrofy, podobnie jak dzisiaj. Osobną sprawą jest to że Sienkiewicz czasami umieszcza niewłaściwe osoby na ławie oskarżonych, bo ma swoje sympatie religijne i w efekcie z szeregu osób o wyjątkowo nieskalanych życiorysach zrobił wyjątkowo zbrodniczych drani, a kilka osób wybielił.
zagubiona_ napisał/a:Wojska tureckie, kozackie czy tatarskie zalałyby całą Europę - taka jest prawda. I o tym młodzi Polacy powinni wiedzieć - mało który naród może się pochwalić taką historią..
Ależ to jest nieprawda. Jaki kraj by tu nie był, musiałby to zagrożenie odeprzeć albo upaść, prawdopodobnie Austria sama by się obroniła gdyby na dokładkę miała tereny całej RP. A Kozacy to akurat naród który został wręcz wyhodowany przez Polaków i Litwinów, to byli przymusowi osadnicy oraz uciekinierzy na których osadnictwo na Ukrainie przymykano oko bo się to opłacało.
Snake napisał/a:Fizyk, który nie potrafi się poprawnie wysłowić w swoim języku i nie jest w stanie nic sensownego powiedzieć o kulturze swojego kraju (przynajmniej) jest takim ćwierć inteligentem. .
Panie, co mi Pan tu odwalasz jakieś kultury kraju, ja pracuję nad cząstkami o rozmiarach 10 do minus 36 potęgi co nam pozwoli lepiej zrozumieć konstrukcję całego Wszechświata bez którego nie byłoby tej Pańskiej kultury. W skali kosmicznej kraje praktycznie nie istnieją, to jest mniej niż pyłek na pustyni, a wy mi tu głowę zawracacie takimi bzdurami... Nie bzdury? To rób Pan swoje i nie zawracaj nam głowy, kolega musi popracować nad nowym reaktorem bo jak nie to za 10 lat zabraknie prądu i nie będziesz Pan miał światła w mieście żeby czytać o tej swojej kulturze.
Iceni napisał/a:Z drugiej strony dla obecnych nastolatków to realia PRL sa już czysta historia - nie wiem dlaczego powieśc o tym okresie ma być w czymś gorsza od powieści o robotnikach XIX-wiecznych lub o komunizmie wczesnego PRL.
Nie martw się, znając obecnych polskich polityków to na pewno wkrótce pojawi się lektura w której dobrzy prawi i szlachetni nieugięci Polacy-katolicy mordują fałszywych Polaków-milicjantów którzy są tak nikczemni że nawet gdy biją chuliganów za niszczenie przystanków autobusowych, to gwałcą tym samym suwerenność najświętszej w imię Boga Rzeczypospolitej, a w ogóle to ci chuligani mają rację bo niszcząc przystanki manifestują swój sprzeciw wobec złej komunistycznej władzy...
NinaLafairy napisał/a:To jest problem dopiero. To, ze uczniowie sa tacy niemyslacy samodzielnie, nie szukajacy samodzielnie, nie przychodzi im do glowy, ze nauczyciel moze byc w bledzie, albo podrecznik nie dostarcza wystarczajacej wiedzy.
Gdy w szkole usiłowałem mieć zdanie odmienne od nauczyciela to przeważnie obrywałem, więc od połowy gimnazjum dałem sobie spokój i za zwyczaj udawałem że ze wszystkim się zgadzam, choćby chodziło o stwierdzenie błędu który wychodził na jaw po zajrzeniu do dowolnej encyklopedii.
Jaguar napisał/a:Szczerze....nie rozumialam tych ksiazek...nie rozumialam czemu w kolko walkujemy wojny, powstania, rozpustnych i zlych szlachcicow gdzie chlubny wyjatek tylko potwierdza regule, biednych, ucisnionych ale jakze odwaznych chlopow (gdzie kolejny wyjatek potwierdza kolejna regule)...
Mnie to nauczyło jednego, że jak ludzie będą się tak dalej zachowywać to ten kraj jest skazany na upadek. Później to weryfikowałem i doszedłem do podobnych wniosków. W efekcie patrzę z obrzydzeniem na złodziejstwo, które w tym kraju jest zupełnie powszechne, np. przy zamówieniach publicznych gdzie prezes każdego wykonawcy np. przy okazji budowy skoczni narciarskiej z materiałów za publiczne pieniądze buduje sobie willę. Ten skurwiel nie pojmuje że gdyby on i jemu podobni nie kradli to nie musieliby kraść żeby mieć jeszcze większą willę.
Co do poprawnej polszczyzny: Uczyłem się rozróżniać części mowy, zdania, stawiania przecinków... Tych trzech rzeczy do dzisiaj nie potrafię robić poprawnie, a mam problemy i z innymi rzeczami. Czytam dużo książek które mają po kilkaset lat, przez co rozmawiając z ludźmi zdarza mi się używać szyku przestawnego, i różnych form archaicznych. Często popełniam różne błędy, miewam problemy ze składnym ułożeniem wypowiedzi. Ale potrafię wnioskować, analizować krytycznie różnie problemy. Staram się uzasadniać swoje opinie, zastanawiam się nad ich sensownością żeby uniknąć błędów. Na studiach uczyłem się logiki, od tego czasu zacząłem stosować łączniki w zdaniu w taki sposób jak ma to miejsce przy transkrypcji zdania na rachunek logiczny. Uznałem że inne sposoby są nieprecyzyjne, zaciemniają przekaz i utrudniają myślenie. Potrafię weryfikować informacje, zauważyć kiedy jakieś medium jest stronnicze, oszacować dla kogo pracuje (co mi się parokrotnie potwierdziło po ujawnieniu różnych danych). Uczyłem się psychologii żeby odróżnić myślenie od emocji i różne emocje od siebie oraz ustalić ich pochodzenie i nauczyć się ignorować wszystko co powoduje szkody gdy się tym kierować. Badałem czym w istocie jest słowo, jaka jest jego rola i realne znaczenie. Nie posługuję się polszczyzną zbyt dobrze, nad czym nieco ubolewam, ale z pomocą odpowiednich książek mógłbym się poprawić. Natomiast jeżeli potrzebuję ustalić jaka jest sytuacja na podstawie dostępnych danych, wybrać które są istotne ,a które nie, sprawdzić poprawność wnioskowania, zebrać i zweryfikować informacje, nauczyć się czegoś nowego albo rozwiązać jakiś problem, przeważnie jestem w stanie to wykonać, jest to jedynie kwestią czasu. Krótko mówiąc, pewna umiejętność w posługiwaniu się językiem polskim jest mi oczywiście konieczna, ale większości rzeczy których używam i które uważam za arcypotrzebne, nie nauczyłem się w szkole. W zasadzie to szkoła w ogóle raczej niezbyt wiele mnie nauczyła. Na większości przedmiotów i tak miałem z własnego zapędu wiedzę ponadprogramową, a kilka lat temu większość z tego zapomniałem bo nie było mi do niczego potrzebne.