Nie przeczytałam całego wątku, aczkolwiek pewnie to w końcu zrobię.
Ale jeśli chodzi o temat - jestem za pozbyciem się tego nudziarstwa. Lektur nie czytałam. Zaczynałam i po 10-15 stronach rzucałam w kąt, bo mnie wkurzał język i tematyka. Guzik mnie obchodziły i obchodzą problemy z jakimi ludzie wtedy sobie musieli radzić. Interesują mnie czasy obecne, a nie czasy Mickiewicza, Sienkiewicza, czy innych Kochanowskich. Już Mitologia jest ciekawsza niż te dzieła naszych klasyków.
Nie przeczę - to też może być wina sposobu, w jaki omawiane są lektury. Nie przerabiane, bo przerobić można sukienkę, jak to mawiała moja polonistka ![]()
Analiza i interpretacja wierszy też do końca nie ma sensu. Nie zawsze jesteśmy w stanie powiedzieć, o co tak naprawdę autorowi chodziło, gdy tworzył.
Inwokację wyklepię po części nawet dzisiaj. Ale wtedy, w gimnazjum, ja nawet nie do końca wiedziałam, co wyklepuję na środku sali. 5 dostałam, bo to żadna filozofia nauczyć się na pamięć...
Ilość przeczytanych lektur mogę zliczyć na palcach jednej ręki. Ilość przeczytanych książek wybranych przez siebie - nawet nie zliczę. Jak mi kazali czytać w podstawówce Balladynę, to płakałam. Dosłownie. Łzy lały się strumieniami, ale musiałam, choć nie pamiętam już czemu. Wolałam horrory, jakieś kryminały
Do dziś pamiętam, jak miałam jakieś 9-10 lat i czytałam serie dla dzieciaków "Gęsia skórka" i "Ulica Strachu" po nocach.
I może Tolkien nie jest strzałem w dziesiątkę, ale z drugiej strony ile ludzi, tyle gustów i nie trafi się w każdy. Hobbita przeczytałam z zapartym tchem, byłam zachwycona, szybko sięgnęłam po Władcę Pierścieni, ale niestety przebrnąć nie mogłam. Ciągle tylko szli i szli i szli i szli ;P
I może Musierowicz też niekoniecznie każdemu podejdzie - moja siostra zwijała się zawsze ze śmiechu, ja patrzyłam na to wszystko z politowaniem - ale na pewno sytuacje w książkach tej pani są bliższe sercom młodych ludzi niż śmierć Urszulki.
Pamiętam, jak moja mama, która uczy j. polskiego (obecnie w LO) musiała czytać Harry'ego Pottera, bo miał być omawiany (chyba w podstawówce, ale głowy nie dam). Coś w rodzaju lektury wybranej przez dzieci... Cierpiała strasznie i pukała się w czoło, jak ja mogę to czytać w kółko i znam prawie na pamięć ![]()
Klasyka klasyką, ale jak ktoś chce, to do klasyki i tak sięgnie, bez względu na to, czy mu każą, czy nie.
Ktoś tu zapytał, jak wzbudzać patriotyzm bez tychże powieści. We mnie patriotyzmu dużo, a lektur nie czytałam. Żadne książki omawiane na lekcjach się do tego nie przyczyniły.
Tak w ogóle, to zmiany powinny być przeprowadzone gdzie indziej, a nie w kanonie lektur.