netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

196 odpowiedzi15 016 wyświetleńzałożony przez BabaOsiadła, 01.09.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 197 ]

66

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Nie przeczytałam całego wątku, aczkolwiek pewnie to w końcu zrobię.

Ale jeśli chodzi o temat - jestem za pozbyciem się tego nudziarstwa. Lektur nie czytałam. Zaczynałam i po 10-15 stronach rzucałam w kąt, bo mnie wkurzał język i tematyka. Guzik mnie obchodziły i obchodzą problemy z jakimi ludzie wtedy sobie musieli radzić. Interesują mnie czasy obecne, a nie czasy Mickiewicza, Sienkiewicza, czy innych Kochanowskich. Już Mitologia jest ciekawsza niż te dzieła naszych klasyków.

Nie przeczę - to też może być wina sposobu, w jaki omawiane są lektury. Nie przerabiane, bo przerobić można sukienkę, jak to mawiała moja polonistka wink

Analiza i interpretacja wierszy też do końca nie ma sensu. Nie zawsze jesteśmy w stanie powiedzieć, o co tak naprawdę autorowi chodziło, gdy tworzył.

Inwokację wyklepię po części nawet dzisiaj. Ale wtedy, w gimnazjum, ja nawet nie do końca wiedziałam, co wyklepuję na środku sali. 5 dostałam, bo to żadna filozofia nauczyć się na pamięć...

Ilość przeczytanych lektur mogę zliczyć na palcach jednej ręki. Ilość przeczytanych książek wybranych przez siebie - nawet nie zliczę. Jak mi kazali czytać w podstawówce Balladynę, to płakałam. Dosłownie. Łzy lały się strumieniami, ale musiałam, choć nie pamiętam już czemu. Wolałam horrory, jakieś kryminały big_smile Do dziś pamiętam, jak miałam jakieś 9-10 lat i czytałam serie dla dzieciaków "Gęsia skórka" i "Ulica Strachu" po nocach.

I może Tolkien nie jest strzałem w dziesiątkę, ale z drugiej strony ile ludzi, tyle gustów i nie trafi się w każdy. Hobbita przeczytałam z zapartym tchem, byłam zachwycona, szybko sięgnęłam po Władcę Pierścieni, ale niestety przebrnąć nie mogłam. Ciągle tylko szli i szli i szli i szli ;P

I może Musierowicz też niekoniecznie każdemu podejdzie - moja siostra zwijała się zawsze ze śmiechu, ja patrzyłam na to wszystko z politowaniem - ale na pewno sytuacje w książkach tej pani są bliższe sercom młodych ludzi niż śmierć Urszulki.

Pamiętam, jak moja mama, która uczy j. polskiego (obecnie w LO) musiała czytać Harry'ego Pottera, bo miał być omawiany (chyba w podstawówce, ale głowy nie dam). Coś w rodzaju lektury wybranej przez dzieci... Cierpiała strasznie i pukała się w czoło, jak ja mogę to czytać w kółko i znam prawie na pamięć wink

Klasyka klasyką, ale jak ktoś chce, to do klasyki i tak sięgnie, bez względu na to, czy mu każą, czy nie.

Ktoś tu zapytał, jak wzbudzać patriotyzm bez tychże powieści. We mnie patriotyzmu dużo, a lektur nie czytałam. Żadne książki omawiane na lekcjach się do tego nie przyczyniły.

Tak w ogóle, to zmiany powinny być przeprowadzone gdzie indziej, a nie w kanonie lektur.

67

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Nie lubię pisarstwa Sienkiewicza, a Trylogii wręcz nie znoszę - dla mnie moze iśc w kąt i zostać zapomniana na wieki tongue Zresztą do dziś pamiętam jak w jednym ze swych programów Szymon Kobyliński skrytykował Sienkiewicza za nieznajomość budowy broni i zbroi - facet pisał, że jakiś tam rycerz ciął drugiego głownią ;P jakby do odnieść do naszych czasów a nazwisko Sienkiewicz zamienić na Brown to za taki błąd zostałby wyśmiany przez krytykę big_smile

chociaż "Krzyżaków" przeczytałam nawet z ciekawością wink



Swoja drogą ja bym te lektury zostawiła - Tadeusz zakochuje się w 14-letniej Zosi, Zbyszko w 12-letniej Danuśce - przynajmniej mają podstawy w lekturach szkolnych, że już z dziada pradziada to nie jest wiek jedynie "do nauki" big_smile big_smile big_smile

68

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
Vian napisał/a:

To my chyba różne książki czytaliśmy, bo ja czytałam zarówno Trylogię jak i Władcę Pierścieni i w mojej wersji Władcy byli tacy bohaterowie jak Boromir, Faramir, Denethor czy choćby Gollum-Smeagol i każdy z nich jest przynajmniej równie ciekawy co ten Kmicic. Zaznaczę, że ja osobiście "Władcy pierścieni" nie lubię. Zwyczajnie nie uważam, że Sienkiewicz to och ach, a Tolkien tylko stworzył ciekawy świat.

No weź, Boromir, Faramir czy Aragorn, to przy Kmicicu straszne drewniaki. Góra poziom Skrzetuskiego big_smile Kmicic to był fajny gość i wypił, i portrety przodków wystrzelał, łyczków batogami popędził, Wołmontowicze z dymem puścił, kobietę porwał...

Vian napisał/a:

Ta, i wcale w trylogii konflikty nie są zerojedynkowe, wcale a wcale big_smile
Dzicy, głupi, zbuntowani Kozacy i dzielni Polacy, wredni najeźdźcy Szwedzi poparci przez zdradzieckich, śliskich Radziwiłłów i dzielni Polacy, wredni, źli, zdradzieccy, okrutni Turcy i Tatarzy i zgadnijmy kto - dzielni Polacy.

To chyba Trylogię musisz sobie odświeżyć big_smile Jest w niej pełno głupich, zdradliwych, zarozumiałych i zawistnych Polaków. Jest droga ku złemu Chmielnickiego i przyczyny tego. Są opisy skąd brało się niezadowolenie Kozaków, mimo pielęgnowania pamięci takiego Wiśniowieckiego nie ukrywał autor metod jakimi się posługiwał. Pełno jest interesownych wielmoży, którzy za garść srebrników, zaszczytów i możliwości odegrania się na swoich wrogach zdradzają swój kraj. Jest obraz rozlazłej szlachty. Wrogowie RP wcale nie są tak jednostronnie pokazani. Szwedzi przecież wcale nie głupimi i okrutnymi bestiami. Są ukazani jako świetne i zdyscyplinowane wojsko dowodzone przez świetnych wodzów. Ich okrucieństwa pokazują się z czasem kiedy rozluźnia się dyscyplina pod wpływem łatwych zdobyczy i zachłyśnięcia się bogactwem zdobytego kraju. Tatarzy ale i słynni Lipkowie ukazani są jako okrutni i dzicy ale jednocześnie wiernie służący temu, który zdobędzie ich serce. W miarę przyzwoicie ukazane są skomplikowane relacje wzajemne Polaków, Kozaków, Tatarów i Turków. Wzajemne polityczne rozgrywki, zawierane i łamane sojusze. No wybacz ale pod tym względem Władca Pierścieni jest prosty niczym budowa cepa i nie widzę w nim nic co byłoby bardziej korzystne dla młodzieży niż znajomość Trylogii. To już lepiej aby młodzież faktycznie miała poznawać Sagę o Wiedźminie czy Trylogię Husycką tegoż autora. Albo niech czytają G.R.R. Martina, bo u niego złożoność świata jest porównywalna z tolkienowską ale o ileż bogatszy świat postaci, ich rysów psychologicznych, motywacji.

69

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Całe szczęście :-). Może wreszcie jak nie będą one obowiązkowe uda mi się przebrnąć przez te nieszczęsne lektury ;-). Do "Pana Tadeusza" nie przesadzam podchodziłam z czytaniem około 6-8 razy. Po około 5 stronach usypiałam i podobno chrapałam jak mops :-). Tylko po czytaniu lektur, po innych nie ;-).
Za "Pana Tadeusza" w szkole średniej oberwałam u wspaniałej nauczycielki trzy jedynki (nie tylko ja, 3/4 klasy ;-). Moja mama za to recytuje "Pana Tadeusza" całkiem spory kawałek.

70

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
Iceni napisał/a:

Zresztą do dziś pamiętam jak w jednym ze swych programów Szymon Kobyliński skrytykował Sienkiewicza za nieznajomość budowy broni i zbroi - facet pisał, że jakiś tam rycerz ciął drugiego głownią ;P jakby do odnieść do naszych czasów a nazwisko Sienkiewicz zamienić na Brown to za taki błąd zostałby wyśmiany przez krytykę big_smile

To żaden błąd. Przypomnij sobie o co dokładnie chodziło Kobylińskiemu. Głownia, to jest to długie i ostre w broni białej, a nazywane inaczej klingą lub brzeszczotem. Można więc jak najbardziej ciąć głownią. Chyba, że pan Szymon nabijał się z cięcia głownią husarskiego koncerza czy głownią szpady, bo te rodzaje broni służyły akurat do kłucia. Głownią każdej innej popularnej wtedy broni białej, a więc każdej szabli (husarskiej czy karabeli), rapieru, pałasza można było zadać cięcie. Zarzut, że Sienkiewicz nie znał się na broni jest zresztą z samej swojej istoty głupi, bo on przecież nie pisał książki naukowej o współczesnej Kmicicowi czy Zbyszkowi broni. Chcesz wiedzieć ile jest bezeceństw jeśli chodzi o zgodność z realiami w malarstwie Matejki?

71

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
Iceni napisał/a:

Swoja drogą ja bym te lektury zostawiła - Tadeusz zakochuje się w 14-letniej Zosi, Zbyszko w 12-letniej Danuśce - przynajmniej mają podstawy w lekturach szkolnych, że już z dziada pradziada to nie jest wiek jedynie "do nauki" big_smile big_smile big_smile

Królowa Jadwiga wychodząc za Jagiełłę miała 11 lat - w tamtych czasach taki wiek młodych mężatek nie był niczym dziwnym.

Do tematu - tak dalekie ingerowanie w spis lektur będzie miało opłakany skutek. Już teraz młodzież nie potrafi się wysłowić, napisać dłuższego tekstu - jak to będzie wyglądało dalej? Lektury moich czasów uczyły odpowiedniego dobierania środków stylistycznych, kompozycji zdania, wypowiedzi, wypracowania.. Co może nam zaproponować Tolkien? Musierowicz? Książki łatwe, lekkie i przyjemne, pogłębiające systematyczne zatracanie tożsamości narodowej młodych Polaków (wystarczy spojrzeć na to ile jest lekcji historii w szkołach i jakie tematy się omawia). Uczniowie mogą książki tego typu czytać po szkole, natomiast edukacja powinna się opierać na pozycjach, które dla uczniów będą niekoniecznie fajne - idąc tym tokiem myślenia należałoby naukę matematyki ograniczyć do dodawania i odejmowania, fizykę najlepiej w ogóle usunąć, naukę chemii zamknąć w jednym roku a z biologii uczyć tylko o roślinkach i zwierzątkach, bez wnikania w szczegóły..

Polska edukacja jest ostatnio w głębokiej depresji i jeśli się to nie zmieni, będziemy mieć wyjątkowo słabo wykształcone społeczeństwo.

72

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

No to może ja jednak nie pamiętam zbyt dokładnie tongue w każdym razie wytykał mu coś, o czym pisał, a czego nie da się zrobić.

I oczywiście można mu to wytykać, bo skoro można wytykać błędy innym, to dlaczego nie jemu? ponoć i błędy historyczne tam się zdarzają - ale ja akurat za historią nie przepadam, to ogólnie mu odpuszczam tongue raz na zawsze big_smile

Wiadomo, ze jak ktoś Sienkiewicza lubi, to będzie go bronił rękami i nogami - ale to nie jest argument.  Argumenty patriotyczne tez za mną nie przemawiają, bo historia pokazuje, ze do rzucania się z szabelką choćby na czołgi to Polak chętny i zrywny - ale gorzej z planowaniem na zimno i z rozsądkiem tongue

A inna sprawa, ze i sam patriotyzm w takim wydaniu to już trochę archaiczny sam w sobie się staje - ja mam w nosie potop szwedzki, mnie interesują dzisiejsi Szwedzi tongue
A bez roztkliwiania się nad warstwą historyczno-patriotyczną to Trylogia jest zupełnie taka-se dla mnie i płakać po jej stracie nie będę.

Ja poproszę więcej dobrej, klasycznej SF w lekturach szkolnych! Koniecznie! Bo od tej całej historii to można serdecznie szkołę znienawidzić tongue

73

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Sienkiewicz nie pisał podręczników do nauki historii i nigdy do miana historyka i znawcy uzbrojenia nie aspirował.

Polak był chętny i zrywny do machania szabelką, owszem, ale co by było gdyby nie był? Wojska tureckie, kozackie czy tatarskie zalałyby całą Europę - taka jest prawda. I o tym młodzi Polacy powinni wiedzieć - mało który naród może się pochwalić taką historią..

74 Ostatnio edytowany przez skakanka88 (2013-09-03 22:46:04)

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
zagubiona_ napisał/a:
Iceni napisał/a:

Swoja drogą ja bym te lektury zostawiła - Tadeusz zakochuje się w 14-letniej Zosi, Zbyszko w 12-letniej Danuśce - przynajmniej mają podstawy w lekturach szkolnych, że już z dziada pradziada to nie jest wiek jedynie "do nauki" big_smile big_smile big_smile

Królowa Jadwiga wychodząc za Jagiełłę miała 11 lat - w tamtych czasach taki wiek młodych mężatek nie był niczym dziwnym.

Do tematu - tak dalekie ingerowanie w spis lektur będzie miało opłakany skutek. Już teraz młodzież nie potrafi się wysłowić, napisać dłuższego tekstu - jak to będzie wyglądało dalej? Lektury moich czasów uczyły odpowiedniego dobierania środków stylistycznych, kompozycji zdania, wypowiedzi, wypracowania.. Co może nam zaproponować Tolkien? Musierowicz? Książki łatwe, lekkie i przyjemne, pogłębiające systematyczne zatracanie tożsamości narodowej młodych Polaków (wystarczy spojrzeć na to ile jest lekcji historii w szkołach i jakie tematy się omawia). Uczniowie mogą książki tego typu czytać po szkole, natomiast edukacja powinna się opierać na pozycjach, które dla uczniów będą niekoniecznie fajne - idąc tym tokiem myślenia należałoby naukę matematyki ograniczyć do dodawania i odejmowania, fizykę najlepiej w ogóle usunąć, naukę chemii zamknąć w jednym roku a z biologii uczyć tylko o roślinkach i zwierzątkach, bez wnikania w szczegóły..

Polska edukacja jest ostatnio w głębokiej depresji i jeśli się to nie zmieni, będziemy mieć wyjątkowo słabo wykształcone społeczeństwo.

Już wcześniej napisałam, że lektur nie czytałam, a z wysławianiem się, ortografią, gramatyką, itd. nie mam problemów. Nigdy nie miałam. Z tego wynika, że (nie)czytanie lektur niekoniecznie ma jakikolwiek wpływ na zasób słownictwa. Bardziej bym się pokusiła o stwierdzenie, że macza w tym palce Internet, telewizja, ogólnie mass media. Przykład - skróty typu "bd", których osobiście nienawidzę i dostaję białej gorączki, gdy je widzę, pisanie bez polskich znaków, bo szybciej, niechlujstwo, niesprawdzanie tego, co się napisało przed wysłaniem, literówki. Zapożyczamy też wiele słów z obcych języków, głównie angielskiego. To też swoje robi.

A przecież większość lektur - Pan Tadeusz na przykład - są napisane specyficznym językiem, którego się już nie używa, więc co mają lektury do wysławiania się.

Wiesz, czemu nie potrafią pisać dłuższych tekstów? Bo są uczeni, że muszą trafić w klucz. Brak jest jakiejkolwiek wolności w interpretacji. Ma być tak, jak ktoś sobie wymyśli i już, bo inaczej nie będzie punktu. 

Nie powiedziałabym, że jest w depresji. Nie jest dobrze, ale tragicznie też nie. Przede wszystkim powinno się wrócić do 8-klasowej podstawówki. Osobiście, dla mnie gimnazjum było wybawieniem, ale 8 + 4 (mówię o liceach) było dobrym systemem ogólnie.

Poza tym mamy przeładowany program. Historia wałkowana jest na każdym nowym etapie nauki od początku i na żadnym z trzech etapów mojej edukacji, nigdy chyba nie poszliśmy dalej niż zakończenie II wojny światowej, a i tego nawet pewna nie jestem. Matematyka, fizyka, chemia są źle uczone. Nie ma żadnych doświadczeń (przynajmniej u mnie nie było), nauczyciele często nie nadają się do nauczania tych przedmiotów. Są to przedmioty trudne, na które powinno się poświęcać więcej czasu. Ale go nie ma, ponieważ w szkołach mamy 2h religii. Bądź etyki, jeśli w ogóle jest możliwość wyboru. 2h religii i tylko 4h matematyki (w zależności od profilu klasy).

Język polski? Też za dużo lektur. I znowu nigdy na żadnym etapie nie doszłam do współczesności, a i literatura II wojny światowej została ledwie liźnięta. Ale to akurat wina mojego nauczyciela, który potrafił sprawdzać obecność 15 minut, pytać kolejne 15, zapisać temat lekcji na pół tablicy drobnym maczkiem i zamyślić się nad jakimś "dziełem" i takiego go zastawał dzwonek na przerwę wink

Po co takie przedmioty jak wiedza o kulturze? Opieram się na swoich doświadczeniach, a ten przedmiot to była taka zapchajdziura, na której odrabiało się inne lekcje. Po co plastyka/muzyka. Niech się to zbierze w jedno dajmy na to, a nie porozbijane na 3 oddzielne przedmioty. Poza tym na co komu plastyka? Lubiłam, nie przeczę, ale stawiać oceny z tego, jak kto maluje albo rzeźbi?

Myślę, że całkiem dobrze stoimy z językami obcymi. Na poziomie studiów większość studentów jest w stanie jako tako dogadać się po angielsku, a spora część mówi bardzo dobrze. Choć i one nie zawsze są dobrze nauczane.

Już nawet nie wspomnę o przeładowanych klasach. 33 osoby były w mojej klasie. Moja mama miała 35 uczniów.

No i jeszcze na koniec - kładzie się nacisk, że należy (wypada) iść na studia. I idą na studia tłumoki. Albo osoby, które są mądre, ale do studiów ich nie ciągnie, no ale wszyscy idą, to ja też. Albo rodzina naciska, a nie zawsze w wieku tych 19 lat jest się w stanie młody człowiek postawić.

Są w naszej edukacji minusy. Ogromne minusy. Ale jednak nie jest tak tragicznie wink

75

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
zagubiona_ napisał/a:

Już teraz młodzież nie potrafi się wysłowić, napisać dłuższego tekstu - jak to będzie wyglądało dalej? Lektury moich czasów uczyły odpowiedniego dobierania środków stylistycznych, kompozycji zdania, wypowiedzi, wypracowania..

A skąd to przekonanie, ze dawniej (i jak dawno chcemy sięgać pamięcią wstecz? 10 lat? 20? 50? 150?) młodzież wysławiała się lepiej? Moi rodzice pochodza jeszcze z takich "czasów" gdzie na wsi kończyło się 4 klasy podstawówki i to był koniec edukacji. W mieście to było 7 klas. Liceum wtedy miało rangę co najmniej obecnych studiów licencjackich - po maturze człowiek mógł swobodnie zostać urzędnikiem wiec to oczywiste, ze ktoś z maturą miał wykształcenie, bo to była swego rodzaju elita.
Moja siostra pochodzi z "czasów" gdzie jeszcze duża część społeczeństwa opierała się na szkole zawodowej. Do liceów szli ludzie, którzy powaznie myśleli o studiach.
Powszechność liceów to w zasadzie dopiero "nasze czasy" i nie ma się co dziwić, że poziom się obniża, bo my sztucznie wydłużamy okres edukacji - jeszcze 50 lat temu było normalne, ze osoby w wieku lat 16-18 kończyły edukację i szły do pracy.

To nie prawda, że wysławiamy się gorzej! My mamy obecnie o wiele większe wymagania niz kiedyś!

Nawet moja matematyczka nieraz zwracała nam uwagę, ze tego, co ona nas uczy w liceum ona uczyła się na studiach. To samo fizyka. To samo chemia. To samo biologia.  Kto 50 lat temu w liceum uczył się o genetyce czy fizyce kwantowej? big_smile

Czasy się zmieniają, jakoś nikt nie płacze, ze już nie każą nam w szkole uczyć się Iliady w oryginale czy pisać piórem i atramentem (swoją drogą ciekawe czy po upowszechnieniu atramentu i papieru nauczyciele utyskiwali, ze młodzież się uwstecznia bo żaden uczeń nie potrafi już porządnie wykonać i zapisać glinianej tabliczki wink )

Zmiany są częścią życia - jedno pokolenie nadchodzi, inne musi odejść - owszem, my możemy swoim dzieciom wskazywać co należy czytać, ale nie możemy im tego NAKAZYWAĆ tak jak my nie życzyliśmy sobie narzucania listy lektur przez naszych nauczycieli! Jaki jest pożytek z "obowiązkowej" lektury, której nie przeczyta 70% klasy? Przecież to absurd. Nakazami się nikogo nie zachęca, a wręcz przeciwnie.
Ja nie przeczytałam całego mnóstwa lektur obowiązkowych, bo książek, które mnie nie interesują nie czytam - szkoda mi na to czasu bo zbyt wiele jest innych książek do przeczytania.

Moim zdaniem powinni wyrzucić z "obowiązkowości" jeszcze parę pozycji a na to miejsce na przykład wprowadzić "obowiązkową listę filmów" ponieważ filmografia ma już całkiem długą historię, naprawdę są filmy, które kształtują nasza kulturę i pora zacząć w tym kierunku coś robić, a nie zębami i pazurami czepiać się przeszłości! tongue

76

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
Iceni napisał/a:

No to może ja jednak nie pamiętam zbyt dokładnie tongue w każdym razie wytykał mu coś, o czym pisał, a czego nie da się zrobić.

I oczywiście można mu to wytykać, bo skoro można wytykać błędy innym, to dlaczego nie jemu? ponoć i błędy historyczne tam się zdarzają - ale ja akurat za historią nie przepadam, to ogólnie mu odpuszczam tongue raz na zawsze big_smile

Jak pisałem, Sienkiewicz nie pisał rozprawki o broni białej czy ochronnej. Poczytaj analizy Bitwy pod Grunwaldem Matejki (może być autorstwa Kobylińskiego) i ile jest w tym obrazie nieścisłości i nieprawdy historycznej. Zresztą świadomie wprowadzonych przez twórcę i dlaczego.

Iceni napisał/a:

Argumenty patriotyczne tez za mną nie przemawiają, bo historia pokazuje, ze do rzucania się z szabelką choćby na czołgi to Polak chętny i zrywny - ale gorzej z planowaniem na zimno i z rozsądkiem tongue

No przepraszam ale tu się akurat kłaniają braki w wiedzy historycznej zastąpione mitami i propagandą.

Iceni napisał/a:

A inna sprawa, ze i sam patriotyzm w takim wydaniu to już trochę archaiczny sam w sobie się staje - ja mam w nosie potop szwedzki, mnie interesują dzisiejsi Szwedzi:P

No i popełniasz błąd, bo bez wiedzy o Potopie ale i szeregu wcześniejszych konfliktów ze Szwecją nie zrozumiesz jak historia kołem się toczy. 300 lat temu Szwecja to był bidny kraj, którego mieszkańcy aż sikali w majty z radości kiedy mogli się zabrać ze swoim królem na wyprawę do Polski. Bo takiego bogactwa, to oni w swojej Szwecji przez całe życie by nie zobaczyli co za jednej krótkiej wyprawy za morze. Nie znając historii Potopu nie możesz powiedzieć dzisiejszemu Szwedowi ile dobra jego przodkowie nakradli w Polsce. Zdajesz sobie sprawę, że Szwedzi w Polsce nawet budynki rozbierali i wywozili za morze? Ostatnio jak Wisła wyschła znaleziono na dnie resztki takich ładunków wywożonych w dół rzeki do Gdańska. Zdemontowane z budynków marmury, rzeźby i płaskorzeźby. Nie czytając o Potopie ale i o całym okresie opisywanym w Trylogii przez Sienkiewicza nie zrozumiesz w jak głębokim upadku pogrążyła się Polska po tych wojnach. Wrzuć w gogle te tematy i poczytaj jakie straty materialne i demograficzne poniosła Polska w tym okresie. Czy wiesz ile z tego co Szwedzi wtedy nakradli w Polsce nadal u nich jest?

77

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
Iceni napisał/a:

To nie prawda, że wysławiamy się gorzej!

My mamy obecnie o wiele większe wymagania niz kiedyś!

Niestety, to prawda. Już nawet nie wspomnę o tym czego można posłuchać w telewizji sad
Mam do czynienia ze studentami i bywam zniesmaczona ich sposobem wysławiania się.

Przeciwnie, mam wrażenie, że wymagania znacznie spadły sad

78

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Snake, ale co nam po analizowaniu histori w najdrobniejszych szczegółach? Owszem, ja mam braki w wiedzy historycznej bo po prostu ona mnie nie interesuje. Ja lubię przedmioty ściśle i na tym  się w szkole skupialam. Nie każdy musi byistorykiem - owszem, historię znac warto, ale waazniejsze jest uczyć dzieci radzenia sobie w życiu tu i teraz, a nie tworzenia rzeszy bezrobotnych magistrów historii. Lub literatury.
Nie bez powodu pojawiły się żarty o bezrobotnych humanistach tongue

79 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-09-03 23:24:43)

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
luc napisał/a:
Iceni napisał/a:

To nie prawda, że wysławiamy się gorzej!

My mamy obecnie o wiele większe wymagania niz kiedyś!

Niestety, to prawda. Już nawet nie wspomnę o tym czego można posłuchać w telewizji sad
Mam do czynienia ze studentami i bywam zniesmaczona ich sposobem wysławiania się.

Przeciwnie, mam wrażenie, że wymagania znacznie spadły sad

Powtórzę raz jeszcze - kiedyś wykształcenie średnie było dla wybranych, studia niemal elitarne - teraz jest to powszechne - to społeczeństwo (ogólnie, całościowo) jest bardziej wykształcone. W latach 90 wykształcenie wyższe  miało niecałe 7% populacji a podstawowe ponad 30%! 20 lat temu 1/3 społeczeństwa polskiego edukację skończyła na podstawówce! to o jakim "wyzszym poziomie wyslawiania" mówimy?

Poza tym przez kilkadziesiąt lat telewizja była również rozrywka ddosc elitarna bo mało kto TV posiadał - zwyklle to byli ludzie przynajmniej klasy średniej teraz jestt to rozrywka masowa - co tu porównywać?
Coś, co jest masowe nie może być jednocześnie elitarne, a chyba trudno oczekiwać, że nagle 90% społeczeństwa zacznie się posługiwać literacka polszczyzną.

80

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
Iceni napisał/a:

Czasy się zmieniają, jakoś nikt nie płacze, ze już nie każą nam w szkole uczyć się Iliady w oryginale czy pisać piórem i atramentem (swoją drogą ciekawe czy po upowszechnieniu atramentu i papieru nauczyciele utyskiwali, ze młodzież się uwstecznia bo żaden uczeń nie potrafi już porządnie wykonać i zapisać glinianej tabliczki wink )

A widziałaś kiedyś pismo odręczne osoby kształconej za czasów pióra i atramentu oraz obowiązkowej kaligrafii? Ja widziałem i to była po prostu czysta przyjemność czytania i kontemplowania estetyki.
Ja akurat liceum skończyłem ponad 20 lat temu, kiedy liceum, to było coś. Umiejętności wyniesione z lekcji języka polskiego pozwoliły mi na przykład popełnić kilka artykułów do prasy kiedy mnie o to poproszono. Po prostu wiedziałem jaką formę do tego będzie stosowniej dobrać i jak ją skonstruować. Nie musiałem się wstydzić choć to nie moja działka. Za to zęby mnie bolą jak czytam "artykuły" prasowe w wielu dzisiejszych mediach. Strach mnie ogarnia nawet nie na myśl, że takie tłuki piszą te teksty ale, że jakiś nad poziom redakcji i korekty nie widzi w tym nic niestosownego. Tu absolutnie nie ma mowy, że od dzisiejszych uczniów się więcej wymaga. Wręcz przeciwnie, wymaga się coraz mniej i wiedzy coraz bardziej głupiej w sposobie jej podawania i egzekwowania.

81 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-09-03 23:36:40)

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

A co mi po kaligrafii? Widziałeś kogoś, kto teraz w biurze dokumenty kaligrafuje? big_smile Teraz to może być hobby - kiedyś pisma MUSIAŁY być kaligrafowane by każdy mógł je bez trudu przeczytać, teraz tę funkcje spełniają drukarki.
Teraz liczy się umiejętnośc pisania na klawiaturze i to najlepiej bezwzrokowo tongue bo za kolejne 20 lat to właśnie będzie potrzebne, a nie wypisywanie laurek pismem gotyckim tongue
A licea 20 lat temu to wcale takie cudo nie było, sama kończyłam je w tamtych czasach i z liceów też wychodziły osoby, które nie potrafiły się mapą posługiwać czy odróżnić deklinację od koniugacji - nie przesadzaj tak z tym wychwalaniem big_smile

Może własnie dlatego w Polsce jest jak jest, bo my jesteśmy nauczeni oglądać się ciągle wstecz, wychwalać to, co było, a żyjemy w całkowitym oderwaniu od patrzenia w przyszłość i uczenia tego, co potrzebne. Świat zamienił długopisy na laptopy i albo się do tego dostosujemy, albo znów będziemy sto lat do tyłu.

82

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
Iceni napisał/a:

to społeczeństwo (ogólnie, całościowo) jest bardziej wykształcone.

o jakim "wyzszym poziomie wyslawiania" mówimy?

Poza tym przez kilkadziesiąt lat telewizja była również rozrywka ddosc elitarna bo mało kto TV posiadał - zwyklle to byli ludzie przynajmniej klasy średniej teraz jestt to rozrywka masowa - co tu porównywać?
Coś, co jest masowe nie może być jednocześnie elitarne, a chyba trudno oczekiwać, że nagle 90% społeczeństwa zacznie się posługiwać literacka polszczyzną.

1. Tylko formalnie, niestety.

2. Nie o wyższym poziomie, tylko o poprawnej polszczyźnie.

3. Nie mówię o programach rozrywkowych czy tym podobnych, bo tego nie oglądam.
Mówię o wypowiadaniu się osób z tzw. "elity" (cokolwiek to znaczy). Bywa tak żenujące, że aż strach.

4. Nie oczekuję literackiej polszczyzny. Od ludzi wykształconych oczekuję poprawnej polszczyzny, braku kolokwializmów w wypowiedziach (przynajmniej tych publicznych - mówionych czy pisanych), etc.

83 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-09-03 23:49:42)

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Ale dlaczego wykształcony matematyk musi posługiwać się poprawną polszczyzną? i jakie masz dowody, ze kiedyś matematyk, fizyk czy biolog pisał pięknym, poprawnym językiem?
I dlaczego nadal stawiasz za przykład telewizję? Telewizja w obecnych czasach to najniższy poziom kultury - jak podstawowe ubezpieczenie zdrowotne - nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje w takim przypadku usług na wysokim poziomie big_smile Polityk to nie polonista - on ma być dobry w tym co robi a nie w odmienianiu rzeczowników - owszem, jest lepiej kiedy się poprawnie wyraża i umie się językiem posługiwać, ale dla mnie ważniejsze są jego umiejętności na arenie politycznej. Nie obchodzi mnie czy mój lekarz przeczytał "Ferdydurke" - wolę, żeby nie czytał lektur, ale za to nie musiał szukać mojej choroby w Wikipedii tongue
Owszem, mnie też drażni np "upadek językowy" choćby Onetu, ale kiedy Onet powstawał Internet był dostępny też jedynie dla pewnego rodzaju "elity" - kiedy stracił swą elitarność stał się masowy - a masowość oznacza posługiwanie się językiem mas. A masa nie mówi jak Bralczyk wink

84

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
Iceni napisał/a:

A co mi po kaligrafii? Widziałeś kogoś, kto teraz w biurze dokumenty kaligrafuje? big_smile Teraz to może być hobby - kiedyś pisma MUSIAŁY być kaligrafowane by każdy mógł je bez trudu przeczytać, teraz tę funkcje spełniają drukarki.
Teraz liczy się umiejętnośc pisania na klawiaturze i to najlepiej bezwzrokowo tongue bo za kolejne 20 lat to właśnie będzie potrzebne, a nie wypisywanie laurek pismem gotyckim tongue

Czy ja wiem. Jestem inżynierem, mam 3 komputery w domu i większość pracy wykonuję przy pomocy komputera. Jednak kartka papieru i ołówek zawsze leżą obok, bo uwierz mi ale większość problemów nad jakimi głowię się przy komputerze (nie, nie, nie ze względu na braki w obsłudze komputera) rozwiązuje z marszu mając ołówek w ręku. Śmiech bierze (i rozpacz) jak się weźmie do ręki głupi formularz jaki musi taki dzisiejszy absolwent studiów wyższych wypełnić odręcznie w dowolnym urzędzie. Nie idzie tego rozczytać, a piszą i tak drukowanymi. Co dopiero mówić o konieczności napisania na szybko krótkiego podania czy wniosku. Ach prawda, za 10 lat każdy będzie nosił drukarkę ze sobą, to i problem się rozwiąże.
A sprawa jest dość prosta. Im bardziej kłopotliwy nośnik i narzędzie zapisu myśli tym więcej autor myślał w trakcie i przed zapisem. Komputery i drukarki faktycznie ułatwiają ale jednocześnie zwyczajnie ogłupiają. To jest bardzo ciekawe, że mając do dyspozycji tyle narzędzi ułatwiających edycję i korektę powstaje coraz więcej tekstów zwyczajnie niechlujnych, niezrozumiałych, niestylistycznych.

85

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Oj proszę pana - własne notatki to inna sprawa, a lekarze od zawsze pisali jak kura pazurem ;P Kaligrafii to już w szkole nie uczą od dawna. Chociaż ja pamiętam naukę ładnego pisania i fakt, ze ocenę w podstawówce czasem dostawało się za ładny zeszyt a nie za wiedzę. Ba! Zdarzało się to nawet w liceum big_smile co już uważam raczej za żenujące niż powód do pochwał kaligrafii ;P

Póki co będę trwać przy swoim zdaniu, że jednak raczej trzeba skupić się na patrzeniu w przyszłość, na tym, co naszym dzieciom będzie w życiu potrzebne - a pewne lektury odchodzą do lamusa i nie wyciągajmy ich stamtąd na siłę tylko dlatego, że nam się podobały ;P Nie zatrzymamy zmian pokoleniowych tak, jak nasi rodzice nie powstrzymali nas, a nasi dziadkowie rodziców big_smile To się NIGDY nie udaje wink

86

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Ja sie na calej linii zgadzam ze Snake.

Widze rezultaty przetasowan w edukacji w UK. Rezultat jest taki, ze jak sie nie pojdzie do prywatnej szkoly, ktora liczy sobie 30 tysiecy za rok, albo wezmie dodatkowych korepetytorow, to sie szkole konczy matolkiem, ktory nie odroznia przyimka od rzeczownika, a o Shakespearze wie ino tyle, ze sztuki jakies pisal, juz zupelnie nie mowiac o zerowym wyksztalceniu kulturalnym. I wedle tych linii sie niestety pozniej linie klasowe ksztaltuja, bo jak takowy matolek trafi na rozmowe kwalifikacyjna do Cambridge, Oxford czy St Andrews, to bedzie za drzwi wysmiany (czesto niewazne jak inteligentny), a kolega, ktory mial porzadna edukacje bierze jego miejsce. I kto na tym traci? No, wylacznie te dzieci, ktore klasowo sie powinny piac do gory.

87 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-09-04 00:55:16)

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Mieszkam w jednym z tych miast i jakoś nie zauważyłam, żeby studenci uniwersytetu jakoś szczególnie hołubili Szekspira wink
Na festiwalu szekspirowskim zdecydowanie więcej bywa turystów i zwykłych mieszkańców niż studentów, a jak bywają studenci, to zwykle zagraniczni, którzy kulturę angielską  traktują jako pewną ciekawostkę. Patrząc na zwykłego studenta - owszem, taki wie, kto to Szekspir, ale tyle mu wystarcza - do teatru na "Makbeta" nie gania tak samo jak kierowca autobusu miejskiego.
Ale za to całkiem fajne sztuki współczesne wystawiają ;P
___
A żeby już zakończyć z mojej strony - jestem przekonana, ze w taki sam sposób o "upadku" wykształcenia klasycznego narzekali nasi rodzice a juz na pewno dziadkowie, pradziadkowie i prapra.... dziadkowie.  Bo to chyba już taka cecha ludzi, ze wydaje im się, ze ich system jest najlepszy i "kiedyś to były czasy, nie to co teraz..."
Tylko trochę to brzmi jak mantra ze spotkania kółka emerytów tongue

88

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

A dla mnie nie. Moze spokojnie bez znajomosci Sonetow mozna zyc, ale jak bys zobaczyla usmieszki za plecami wyksztalconych, to bys zrozumiala. Jakos do Oxbridge przyjmuje sie w powalajacej liczbie procentow prywatnie wyksztalconych, z ktorych wielu, no tak, lacine/ greke w szkole sredniej mialo. Pisze jako absolwentka takowej alma mater, i jak mielismy takiego Garetha na roku co jakas comprehensive skonczyl, to byl on zwyczajnym towarzyskim odmiencem, bo studiujac humanistyczne kierunki, to bylo nie do pomyslenia, zeby sie nie znac, przynajmniej oglednie na literaturze.

89

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Ale ale... powiedz mi KIEDY były takie czasy w UK kiedy uczelnie prywatne, płatne, a wiec na które było stać ludzi już na pewnym poziomie społecznym nie miały wyższego poziomu niż publiczne? I czy w ogóle istnieje system edukacji w jakimś państwie gdzie uczelnie prywatne są gorsze od państwowych?
Jaki to jest dowód na upadek edukacji ogólnej? Jaki masz dowód na to, że powiedzmy 50 lat temu więcej 20-latków znało Szekspira?

Albo wracając do realiów polskich - jaki jest dowód na to, ze 50 lat temu więcej osób czytało "Pana Tadeusza" skoro 1/3 społeczeństwa skończyła edukację na podstawówce? (No tak, istnieje taka szansa, ze więcej, bo czasami to była jedna z kilku książek jakie czytali w życiu tongue ) jeszcze przed II wojną - czyli za czasów naszych dziadków na większości terenu Polski analfabetyzm sięgał 20% (od 5% na zachodzie do ponad 50 na wschodzie) 20 lat temu 1/3 społeczeństwa mała wykształcenie ledwo podstawowe (do czego zalicza się również 4-letnią szkołę podstawową okresu powojennego) a tu nagle się okazuje, że MY jesteśmy w strefie spadkowej big_smile

W pokoleniu naszych rodziców/dziadków szkoła podstawowa obejmowała naukę czytania, pisania, podstawy gramatyki, nauk ścisłych - to były naprawdę podstawy nauki, a tu nagle się okazuje, ze posługiwanie sie poprawną polszczyzną było nagminne i powszechne jak katar! No ludzie! odrobinę realizmu poproszę big_smile

90 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-04 01:42:40)

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Nie da się ukryć, że postępowość cyfryzacji i komercjalizacji Naszych rodzimych mediów, które to dostają licencję emisyjną pod warunkiem, że będą kłamać jak najęte; dokształcając pod ciśnieniem coraz to pożywniejszą papką medialną z pierwszego tłoczenia i tak już zidiociałą większość społeczeństwa, powoduje taką a nie inną reformę polskiej edukacji w oparciu o wyeliminowanie tych opasłych (Trylogia), wylewnych (Potop) i cichociemnych (Dziady), utrwalających (po)toczną (Chłopi) razem wziętą polszczyznę sprzed minionej epoki literaturę... to doprawdy się można pochlastać po "Żeromsku" wizją szklanych domów przy pierwszych pospolitych ruszeniach wiosny ludu z olśnieniem zza sejmowej mównicy, doznając odbiorczo takiej jesieni średniowiecza na stare lata z ZUS-u, że krew człowieka na transfuzji/po zawale wtórnie zalewa.

Nasi Dziadowie, choć byli rozgrabieni, podzieleni i deportowani na Syberię; słabo wykształceni i mało oczytani, tak lepiej się znali i orientowali na życiu, nie mogą obecnie nadążyć za postępem elektronicznym, do którego to rentowo i emertyalnie są zmuszani poprzez 4 cyfrowy PIN w bankomacie; czego praktycznie nijak nie można powiedzieć w drugą stronę, obserwując wykształcone Nasze społeczeństwo, nawet na własnym podwórku. A takie obrazki obserwuję w teraźniejszości, że praktycznie jest się z miejsca uczesanym na łyso.

91

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
Iceni napisał/a:

Ale dlaczego wykształcony matematyk musi posługiwać się poprawną polszczyzną?

i jakie masz dowody, ze kiedyś matematyk, fizyk czy biolog pisał pięknym, poprawnym językiem?

1. Dlatego, że jest wykształcony.

2. Nie tylko kiedyś, ale także obecnie smile
I nie pisałam o pięknym (to zostawiam literatom), lecz o poprawnym języku.

Akurat środowisko matematyków i fizyków jest mi dość dobrze znane.

92

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

To znaczy, ze wykształcony polonista powinien bez problemu rozwiązywać równania z trzema niewiadomymi wszystkimi metodami, odrózniać cosinus od sinusa, wiedzieć na czym polega dualizm korpuskularno-falowy, czym się rożni mitoza od mejozy, co to jest kutner, jaki jest wzór kwasu mrówkowego, nitrogliceryny i cyklobutanu?
Ile znasz polonistów którzy z pamięci to potrafią ?

93

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Iceni, po pierwsze, to nie sa prywatne uczelnie. Wszystkie uczelnie w UK sa dofinansowane przez panstwo. Prawda jedynie taka, ze jedne sa lepsze, inne gorsze (jak wszedzie). Dlatego powinno sie dawac szanse wszystkim uczniom by mogli sie dostac nie tylko do Uniwersytetu Pipidowki Mniejszej, ale takze mierzyc wedlug wlasnych intelektualnych mozliwosci, nie bedac na jedynie taki skazanami li tylko z powodu niedouczenia.

Po drugie, w idealnym swiecie, faktycznie, wyksztalcenie, jak nazwa wskazuje, powinno byc ogolnoksztalcace, czyli, ze polonista powinien miec przynajmniej podstawy biologii, fizyki, matematyki czy geografii i nie mylic biodra z obojczykiem, calke z pierwiastkiem ani etanol z metanolem. Oczywiscie, swiat idealny nie istnieje, ale dazyc do niego mozna.

94

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Iceni - znajomosc tworczosci klasykow to nie rozwiazanie zadania rozniczkowego - to humanistyczna tabliczka mnozenia..

Poza tym, literatura ma swoją historie przeciez, kazdy tworca jest wpisany w okreslona epoke, a sledzenie ich sekwencji pomoga nam zrozumiec i przeszlosc, i terazniejszosc. Zrozumiec narodowe przywary, ktorych konsekwancje do dzis ponosimy. Nie wyobrazam sobie czytania ze zrozumieniem Gombrowicza, kiedy nie zna sie dziel wczesniejszych epok. Itd.

Ale tu trzeba troche zaangazowania intelektualnego.

95

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Nie, to nie jest humanistyczna tabliczka mnożenia. Chyba że w mniemaniu humanistów tongue

---
No właśnie - to nie jest idealny sswiat i poloniści, ludzie po studiach maja braki w wiedzy ścisłej na poziomie gimnazjum/liceum.  Ale od przecietnego Kowalskiego po inzynierce oczekujemy ze jego polszczyzna będzie poprawna. Bezbłędna polszczyzna mało kto się posługuje 
Od Kowalskiego wymagamy, ale polonista może być tlukiem z fizyki?
big_smile bo to nie jest idealny świat?

I dlatego ci wykształceni humanisci sa symbolem wykształconego bezrobotnego oraz bohaterami żartów.

---
Literatura polska nie składa się z samego Mickiewicza, Sienkiewicza i Słowackiego. Jest mnóstwo innych autorów do wyboru nie dać.

96

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
Iceni napisał/a:

No właśnie - to nie jest idealny sswiat i poloniści, ludzie po studiach maja braki w wiedzy ścisłej na poziomie gimnazjum/liceum.  Ale od przeciettnego Kowalskiego po inzynierce oczekujemy ze jego polszczyzna będzie poprawna. Bezbłędna polszczyzna mało kto się posługuje 
Od Kowalskiego wymagamy, ale polonista może być tlukiem z fizyki?

Humaniści mogą mieć braki, nawet poważne w naukach ścisłych. Bo w życiu będą im potrzebne tak naprawdę podstawy podstaw czyli umiejętność rachowania i wiedza dlaczego jabłko spada na ziemię. Natomiast język, jego historia, literatura jest bazą kulturową dla całego społeczeństwa identyfikującego się jako jakaś odrębna część z innych społeczności. Fizyk, który nie potrafi się poprawnie wysłowić w swoim języku i nie jest w stanie nic sensownego powiedzieć o kulturze swojego kraju (przynajmniej) jest takim ćwierć inteligentem. To jest właśnie choroba dzisiejszych czasów, pęd do specjalizacji z pomijaniem podstaw. Nie bez powodu ukuto termin - człowiek renesansu. Wtedy facet, którego dziś moglibyśmy nazwać inżynierem, bo znał ówczesną fizykę i matematykę na poziomie pozwalającym mu projektować i budować skomplikowane budynki, jednocześnie był często rzeźbiarzem, malarzem, poetą, znał się na medycynie, konstrukcji urządzeń. Fakt, dziś to nierealne ale dość podobny model kształcenia elit funkcjonował przez kolejne wieki, a i dziś funkcjonuje w elitarnych szkołach. Kiedyś człowiek, który realizował się przez całe życie w naukach ścisłych ze szkoły wychodził z umiejętnością co najmniej szkicowania, gry na jakimś instrumencie, tańca, znał literaturę, a i jakiś wiersz umiał napisać. To dawało mu bazę do funkcjonowania wśród ludzi kulturalnych niezależnie od tego czy jego pasją zawodową było odkrywanie zawiłości matematyki, poszukiwanie mikrobów czy skamieniałości dinozaurów. Ja akurat wykonuję zawód poniekąd ścisły, mam tytuł inżyniera ale mój zawód jest interdyscyplinarny. Tego mnie na studiach uczono, że mam być otwarty na wiele innych zawodów, specjalności. Mam się orientować nie tylko w specjalnościach innych inżynierów ale i znać się na sztuce, historii, psychologii, ekonomii, prawie, przyrodzie. Bo to ja dzięki tej wszechstronności mam zarządzać pracą wielu innych węższych specjalności. I to jest właśnie sedno. Wąski specjalista zawsze będzie tylko podwykonawcą, pionkiem, a o efektach jego pracy będą decydować ludzie z szerszym horyzontem. Ten szerszy horyzont nie przychodzi z urodzenia ale z wiedzy.

97

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Posluguje sie czlowiek jezykiem na codzien: czy w mowie, czy w pismie. Jakos nikt przez ostatnie 18 lat nie wymagal ode mnie natomiast calkowania (a tak, zeby bylo smieszniej, moje pierwsze studia to byla medycyna, a nie zaden humanistyczny kierunek) wink Brak kultury jezyka ojczystego rzutuje na kulture jednostki o wiele bardziej, niz brak znajomosci syntezy kwasow.

98

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

No i co nam daje to humanistyczne wykształcenie jako społeczeństwu? Jeden z najwyższych wskaźników bezrobocia w Europie?

Czy zamiana Mickiewicza na dajmy na to Sapkowskiego naprawdę spowoduje tragedie edukacyjna w Polsce? Przecież "Pana Tadeusza"l i tak mało kto czytał jako lekturę obowiązkową. Jeżeli już to większość sięgała po niego po szkole.

Jeszcze nikt nikogo nie zachęcił do czytania zmuszaniem.

99 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-09-04 13:13:15)

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
adlernewman napisał/a:

Posluguje sie czlowiek jezykiem na codzien: czy w mowie, czy w pismie. Jakos nikt przez ostatnie 18 lat nie wymagal ode mnie natomiast calkowania (a tak, zeby bylo smieszniej, moje pierwsze studia to byla medycyna, a nie zaden humanistyczny kierunek) wink Brak kultury jezyka ojczystego rzutuje na kulture jednostki o wiele bardziej, niz brak znajomosci syntezy kwasow.

No więc ok, ja przeczytałam większość tzw arcydzieł literaturry - z lektur obowiązkowych i nieobowiązkowych - niemal wszystkie i do tedo przynajmniej kilkaset dzieł dodatkowo. Czytam ogromne ilości - kiedyś miałam zacięcie żeby czytać tylko uznanych autorów - zaczynając od Iliady kończąc na literaturze współczesnej.  W sumie przeczytałam ze dwa tysiące książek z czego kilkaset to literatura uznana za "obowiązkowa"

I co z tego mam?  Co to dało mi w życiu? W czym moje życie by się zmieniło gdybym Pana Tadeusza nie przeczytała?

___________

Ile się da człowiekowi wtloczyc do głowy przez kilka lat? Jaką skuteczność ma ZMUSZANIE do czytania? Dlaczego to MY rościmy sobie prawo do decyddowania o tym co się ma podobać naszym dzieciom?
Dlaczego my oczekiwaliśmy wolności dla siebie od naszych rodziców a zabraniamy tego naszym dzieciom?

Lista llektur obowiaazkowych nie jest nie jest betonowym słupem którego nie dda się ruszyć. Skoro MY MOGLIŚMY zmieniać kanon lektur obowiązkowych - oni też mogą. Świat nie kończy się na Panu Tadeuszu.

100

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Iceni, jak sie dziecko uprze, to sie nie nauczy. Nikomu sie nie zabrania opuszczenia szkoly z miernym, ktory jest ekwiwalentem marnej ortografii, braku umiejetnosci skladania zdan, zera obeznania i kultury. Tylko, ze edukacja sluzy do tego, jak Snake slusznie zauwazyl, by zachecac ludzi do poszerzania horyzontow, a nie do ograniczania ich. Nie mam nic przeciw Musierowicz, ale literatura jest to zupelnie przecietna, ktora w ramach rozrywki mozna sobie na wakacjach poczytac. Przepraszam, ale z takowej nikt sie nie nauczy eleganckiej skladni zdania, kontekstu historycznego (no chyba, ze ktos jest zainteresowany gospodarka domowa w PRL) ani prezentacji patosu (i miliona innych rzeczy). Nikt nie mowi, ze edukacja ma byc jak jazda na karuzeli. Edukacja powinna byc wzbogacaniem wiedzy i osobowosci.

101

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
Iceni napisał/a:

No i co nam daje to humanistyczne wykształcenie jako społeczeństwu? Jeden z najwyższych wskaźników bezrobocia w Europie?

Sugerujesz, że nauka języka polskiego i poznanie w szkole literatury polskiej robi z człowieka bezrobotnego? Po co Ci książki? Ano po to abyś się orientowała kiedy informacja, która do Ciebie dociera zawiera odnośniki do szerokiego spektrum kultury. Lubisz przebywać w oczytanym towarzystwie, w którym zaczyna się dyskusja o jakichś książkach, a ty ani be ani me? W sumie zawsze można porozmawiać o tym czy jakaś gwiazdka ostatnio pokazała się bez bielizny czy jednak z bielizną. Albo możesz zanudzać towarzystwo fachowymi aspektami swojej profesji. Ogólnie to trochę do tego zmierza, że ludzie będą potrafić mówić tylko o swojej wąskiej specjalności i pierdołach jakimi karmią nas najniższej klasy media. Tylko to jest poziom nizin intelektualnych, a wiesz nizinami się łatwiej steruje. Ktoś oczytany ma zawsze lepszy pogląd na wiele spraw i nie daje sobie tak łatwo wmówić różnych bzdur. Naprawdę nie zauważasz jaką papkę dostajesz z mediów? Jak masz wiedzę i oczytanie, to potrafisz nawet z tej papki wyciągnąć poprawne wnioski. Bez tego będziesz tylko biernym odbiorcą - papkożercą.
Pomyśleć, że moi dziadkowie, którzy urodzili się jeszcze pod zaborami w chłopskich rodzinach, kończyli ledwie kilka klas szkoły mieli tego świadomość w odróżnieniu od wielu ludzi dziś. W ich mieszkaniu była cała wielka ściana książek, to stamtąd wyciągałem Sienkiewicza i Mickiewicza. Jak poszedłem do szkoły to dziadek co jakiś czas się mnie dopytywał czy potrafię już wyrecytować Inwokację. No i do dziś potrafię i dziadkowi w końcu też musiałem wyrecytować. A dziadkowie mimo skończenia zaledwie tych paru klas ale dzięki własnemu pędowi do poszerzania swoich umiejętności i wiedzy, z chłopskich wielodzietnych rodzin, w wieku 30 lat mieli własny dom, firmę dziadka, sklep babci. W wieku 40 lat kupili sobie kamienicę w centrum miasta i tam właśnie mieli tą ścianę z książkami, a kolejne systematycznie wypożyczali w bibliotekach. Po co im to było?

102

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Ale jjezeli tego Pana Tadeusza przeczyta 10 osób w klasie to i tak sukcs to żaden. A może lepiej, żeby lektura była ssłabsza, mniej wwymagająca, ale żeby przeczytało ja 50% - będzie wtedy miał kto i o czym rozmawiać na lekcji. Może to da lepszy skutek niż sztywny język Miskiewiczowski - choć owszem, piękny. Jak analizować tekst kiedy pana tadzia większość klasy zna jedynie z opracowania? Niektórzy nawet tej lektury w ręce nie mieli - więc może jednak lepiej im dać coś, co przełkną i przetrawiaa i będzie z czym pracować na lekcji?

103

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Wiesz, Iceni, to jest myslenie podobne do zakladania, ze jezeli wszystkim McDonald's smakuje, to najlepiej, zeby to tylko jedli, bo po co starac sie uczyc gotowac, poznawac podstawy zdrowego odzywiania, odkrywac nowe smaki, kiedy mozna po prostu burgera na stol polozyc- niech zre i bedzie zadowolony.

Czy Ty naprawde nie widzisz jak niszczaca jest taka postawa? Ja bym wolala, zeby tych 10 uczniow przeczytalo "Dziady" niz nikt (albo prawie nikt, bo z edukacji zostaly wykreslone). Po chick- lity to sobie moga siegnac w byle kiosku, po magazyny tez. Jeszcze nie widzialam, zeby do czytania taniego chlamu kogokolwiek trzeba bylo zmuszac w pociagu, albo na wakacjach. Co jest latwe- pozostawmy ludziom. Nad czym trza sie wysilic- niech bedzie czescia edukacji.

104

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Powiem szczerze, że nigdy nie przepadałam za lekturami, nie lubiłam tego przymusu czytania, toteż wielu lektur nawet nie ruszyłam np "Nad Niemnem" (tu tylko obejrzałam film), "Potop" (tu ani filmu, ani książki) i parę innych. Te które jakoś miałam chęć przeczytać i przeczytałam to np "Granica", "Czarna polewka" Musierowicz właśnie, "Qou vadis" wink Wiem, nie ma się czym chwalić, ale nie lubiłam tak na przymus czytać i ogólnie bardzo lubię czytać, ale czytam książki, jakie lubię- dla własnej przyjemności. Jednak fakt, uważam, że lektury są potrzebne i lepiej by ten kanon pozostał, nawet jeśli każdy nie przeczyta, ale zmieniłabym sposób omawiania lektur. Można to robić w ciekawszy sposób, myślę, że u mnie też tego w szkole zabrakło, toteż nie chciało się czytać. Nauczyciel potrafiący zainteresować lekturą to moim zdaniem rzadkość, niestety.

105

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
Iceni napisał/a:

Jeszcze nikt nikogo nie zachęcił do czytania zmuszaniem.

Jak to nie? Po wiele książek, które mi sie spodobały nie sięgnełabym gdyby nie były w lekturze szkolnej.

106

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Nie, zakładam, że jeżeli komuś zależy to sam odnajdzie to, co warto czytać. Sam sobie wyrobi gust czytelniczy i dojdzie do tego co WARTO czytać i czego znajomość jest potrzebna żeby odnaleźć się w literackim świecie. Sam odnajdzie co stanowi fundament literatury.

Zmuszanie do czytania pozycji, których nie jest się w stanie przetrawic nie prowadzi do sukcesu.


Ja sama nie byłam w stanie zmusić się do przeczytania Trylogii, Ludzi Bezdomnych, a np Zbrodnie i Karę pochłonełam.  Przeczytałam niemal cała Orzeszkową chociaż nikt mi nie kazał a Ferdydurke do tej pory mi się przeczytać nie chciało. Słowackiego nie znoszę i każdy wiersz to dla mnie tortura - wyszlam z liceum nie znając prawie żadnego jego wiersza.
Za to np uwielbiam SF i o Mechanicznej Pomarańczy wiedziałam więcej niż moja nauczycielka, dla której SF to był prawdziwy literacki kosmos big_smile choć Lema znała znacznie lepiej ode mnie.

Z mojego punktu widzenia za mało jest w szkole literatury współczesnej - młodzież potrafi wybieraac dobrą literaturę - wystarczy wejśc na jakieś fora dyskusyjne i zobaczyć jakie pozycję sa "gorące".

Sukces nie polega na tym, żeby młodzież wbijaac w utarrte szablony i uczyć ze "Słowacki wielkim poeta był" tylko dać im możliwośc odnaleźć własnych wielkich poetów i pisarzy. Trzeba znaleźć marchewkę a nie stanac z batem i wbijac do głowy, ze jak ktoś nie zna Mickiewicza to cham i prostak. 

Inna sprawa, że "genialnych" powieści, takichm które zapadają w pamięc na zawsze w pollskiej literaturze powojennej jest naprawdę niewiele w porównaniu do literatury anglojęzycznej.
Ciężko jest tego Pana Tadeusza na coś wymienić.
Z drugiej strony dla obecnych nastolatków to realia PRL sa już czysta historia - nie wiem dlaczego powieśc o tym okresie ma być w czymś gorsza od powieści o robotnikach XIX-wiecznych lub o komunizmie wczesnego PRL.

107 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-09-04 15:06:18)

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
bbasia napisał/a:
Iceni napisał/a:

Jeszcze nikt nikogo nie zachęcił do czytania zmuszaniem.

Jak to nie? Po wiele książek, które mi sie spodobały nie sięgnełabym gdyby nie były w lekturze szkolnej.

To znalazłabyś inne. To, że są lekturami szkolnymi nie oznacza jeszcze, ze ne da się ich zastąpić.

Tak jak wspomnialam wcześniej - wielu lektur nie przeczytałam bo szkoda mi było na nie czasu - miałam ciekawsze lektury.

Chyba, ze ktoś czytanie ogranicza jedynie do okresu szkolnego. Ale w takim wypadku po 20 latach i tak mu niewiele z tej wieddzy w głowie pozostało.

-----
Ciekawe jest, ze w szkole nie ma "obowiązkowej listy filmów" a mnóstwo ludzi po liceum ma
DOSKONAŁY gust filmowy i świetnie odróżnia kino dobre od hollywoodzkiej ramoty klasy b.
Jak to się dzieje, ze nikt młodzieży o filmach nie uczy a odnajdują kino alternatywne, niszowe, ze znają klasykę kina z lat 30 czy 50.
Dlaczego mnóstwo ludzi zna Metropolis chociaż nikt ich o tym w szkole nie uczył?

Dlaczego mnóstwo młodych ludzi ma doskonały gust muzyczny, skoro nauka muzyki w szkole to jedna wielka porażka?

A nam ciągle się wydaje, ze jak nie wtloczymy im do głowy Pana Tadeusza to wyrosną na matolow.

Dadzą sobie radę, tak jak dają muzycznie i filmowo tyllko trzeba im dać szanse.

----
Albo zapytam wprost - adlerwoman: czy studiowałas filmoznawstwo? Czy ktokolwiek uczył cię odróżniania dobrych filmów od złych? Pisalas z tego klasowki w liceum?
To jak to się stało, że potrafisz odróżnić dobry film od złego?

108 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-09-04 15:21:32)

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Ja wychodze z zalozenia, ze powinny byc jakies standarty, ktore szkola ma przekazywac. Co komus po tym, ze odkryje sam, nie wiem, "Lorda Jima", jak nie ma zielonego pojecia o tym, jak ksiazka Conrada wpasowuje sie w literature konca XIX/ poczatku XX wieku? Bedzie czytal, ale bez pelnego zrozumienia, ciezko, kamiennie, pod gore. Zakladajac, ze w ogole na tego nieszczesnego Conrada trafi, bo nie oszukujmy sie, autodydaktykow to jest niewielu. Edukacja jest po to, by takowy process ulatwic. Bo jak "Lorda" w szkole przeczytasz, to moze siegniesz potem to Joyca, a nawet Firbanka.

Filmy kieruja sie zupelnie inna logika. Przede wszystkim, jest to zajecie bierne. Nawet jak sie nie wysile i jednym okiem lypne, to najbardziej zawily, psychologiczny film jakos tam ogarne. Poza tym, ja naprawde nie wiem o jakiej Ty mlodziezy piszesz (?), bo ta, ktora znam, jakby przez rodzicow za uszy nie byla ciagnieta, to by zielonego pojecia nie miala ani o Fellinim, ani Kieslowskim, ani Cucorze. Wiekszosc wybiera proste fabuly akcji, romanse, trillery, jezeli taki wybor jest im dany.Dobrze pamietam swoja szkole srednia, i z reca na sercu moge Ci powiedziec, ze bylam jedna z bardzo niewielu osob, ktora wiedziala co to "Pancernik Potiomkin".

109

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Myślę, że wielu z nas lubi kino rozrywkowe, ja wręcz uwielbiam thrillery, choć dla kogoś mogą być kinem niskich lotów. Jednakże, sięgam też po 'ambitniejsze' kino, też do niczego nie przymuszana, bo czasem mam ochotę. Dlatego Iceni ma wiele racji, a to, że ktoś lubi czasem obejrzeć thriller czy komedię romantyczną to nie oznacza, że ogląda tylko takie filmy i że w ogóle ma wąskie horyzonty myślowe, uważam, że tak nie jest smile

110 Ostatnio edytowany przez zagubiona_ (2013-09-04 18:32:12)

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
Iceni napisał/a:

Nawet moja matematyczka nieraz zwracała nam uwagę, ze tego, co ona nas uczy w liceum ona uczyła się na studiach. To samo fizyka. To samo chemia. To samo biologia.  Kto 50 lat temu w liceum uczył się o genetyce czy fizyce kwantowej? big_smile

Genetyki pewnie nie uczono dlatego, że chociaż Mendel opracował swoje badania około 1854 roku, to budowę DNA i fakt jego istnienia przedstawiono dopiero w 1953 roku, więc mało kto uczył się 50 lat temu tego, co my teraz - logiczne.
Fizyka kwantowa - kto się uczył? W liceum wielu. Moja mama uczyła się także astronomii, więc nie powiedziałabym że te 50 lat temu edukacja była na gorszym poziomie niż dziś. Moja babcia z racji wojny zdążyła skończyć siedem klas podstawówki, a do późnej starości recytowała "Powrót taty" Mickiewicza.

Skoro ktoś nie lubi jak mu się narzuca coś do czytania to po co w ogóle się zastanawia czy lepiej żeby w spisie lektur był Sienkiewicz czy Musierowicz? Dla takiej osoby to powinno być wszystko jedno, i tak niechętnie czyta to co mu narzucają.

My nie mamy większych wymagań - my z każdym rokiem je obniżamy, bo zdajemy sobie coraz lepiej sprawę, że młodzi Polacy nie potrafią się posługiwać poprawną polszczyzną, a książki Musierowicz - nie mam nic do autorki, bo sama czytywałam - to jak wprowadzenie do spisu lektur czasopisma dla kobiet w stylu "Przyjaciółka" czy "Tina". Albo chcemy naprawdę coś umieć i wiedzieć, albo tylko udawać że czegoś nas szkoła nauczyła.

Nasz kraj nie istnieje bez historii. Nie istnieje bez wielkich dzieł, takich jak składowe Trylogii, jak "Pan Tadeusz", jak wiersze Mickiewicza, Słowackiego czy Tuwima. To wszystko tworzy naszą tożsamość narodową. Jeśli chcemy patrzeć w przyszłość to trzeba by zmienić hymn, bo nie pasuje do dzisiejszej Polski, no i 3/4 nazw ulic, rond, placów, szkół - bo po co pamiętać, trzeba iść z duchem czasu. Nie czytajmy, nie uczmy się - w ogóle przestańmy ze sobą rozmawiać, przecież trzeba iść z duchem czasu - komputer zamiast zeszytu, film zamiast książki, skype zamiast rozmowy twarzą w twarz..

111

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Duma narodowa bo Mickiewicz jest w spisie lektur?  big_smile
Dumę narodową to posiadają Anglicy, Szkoci., Amerykanie - nawet Francuzi czy Włosi bardziej są dumni ze swego kraju niż my - my co najwyżej posiadamy pychę narodowa, nie dumę.

112

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Nie napisałam niczego o dumie narodowej, ale o tożsamości narodowej - a to zupełnie co innego.

Odnosząc się do dumy - ja jestem dumna z mojego kraju, z jego historii i dokonań Polaków - może Ty posiadasz pychę, ale to wynika z braku znajomości faktów historycznych, do czego sama się przyznałaś...

113

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
Iceni napisał/a:

Duma narodowa bo Mickiewicz jest w spisie lektur?  big_smile
Dumę narodową to posiadają Anglicy, Szkoci., Amerykanie - nawet Francuzi czy Włosi bardziej są dumni ze swego kraju niż my - my co najwyżej posiadamy pychę narodowa, nie dumę.

Tylko te słowa Litwo ojczyzno moja obecnie są całkowicie nieaktualne big_smile

114

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Mnie tak bardzo na wpajaniu ojczyzny nie zalezy, jak na wpajaniu kultury big_smile

115

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
zagubiona_ napisał/a:

Nie napisałam niczego o dumie narodowej, ale o tożsamości narodowej - a to zupełnie co innego.

Odnosząc się do dumy - ja jestem dumna z mojego kraju, z jego historii i dokonań Polaków - może Ty posiadasz pychę, ale to wynika z braku znajomości faktów historycznych, do czego sama się przyznałaś...

Nie, nie posiadam ani pychy, ani nawet dumy narodowej. Widzę natomiast jak wokół mnie traktują symbole narodowe swoich krajów rożne narodowości, w tym i Polacy.

Ciekawe w ilu krajach "Pan Tadeusz" jest w spisie lektur  - skoro to takie wielkie dzieło to niemożliwe żeby inni go nie docenili! Skoro my możemy doceniać twórczość Byrona czy Goethego.

116

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
adlernewman napisał/a:

Mnie tak bardzo na wpajaniu ojczyzny nie zalezy, jak na wpajaniu kultury big_smile

Oj tam...  to Goethego zostawili tongue

117

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Heh? Alez ja Byrona, Keatsa i Goethego obowiazkowo w szkole czytalam (lata 1992-1996), a nawet w profile humanistycznym nie bylam.

118 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-09-04 22:32:18)

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

zagubiona_, tu w sumie nie chodzi o sam przymus czytania, tylko moim zdaniem, jak pisałam o to jak nauczyciele często prowadzą lekcje. Przez to lektur często nie chce się czytać i kojarzy się to z przymusem, a ja właśnie na przymus czytać nie lubię, dlatego też wielu lektur nie czytałam, a niektóre tylko podobały mi się.Dlatego w sumie to temu przyjrzeć się powinni, a nie zmianie kanonu. Fakt, faktem, pewne lektury pewnie i tak by mnie nie zainteresowały, nawet jakby lepiej były prowadzone lekcje.. ale chociaż chętniej bym to czytała i więcej z tego wyniosła smile
Nasza polonistka np cały semestr omawiała "Pana Tadeusza", wtedy już naprawdę odechciało mi się czytania lektur wink

119

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Zawsze uczylam sie sama i dobieralam sama to co czytalam. A czytalam bez przerwy od kiedy nauczylam sie czytac. Wczesniej czytali mi rodzice i opowiadali.
Pan Tadeusz albo Potop sa dla mnie mierna literatura i zawsze byly. To kwestia gustu tez. Nie uwazam, ze jak szkola mowi, ze cos jest warte poznania to jest, a jak mowi, ze nie jest to nie jest.
Ja nigdy sie nie sluchalam za wiele i dobrze na tym wyszlam.
Ot moj znajomy jest dyrektorem liceum, naucza historii. Ma wiedze, to jasne. Ale ma tez ograniczenie umyslowe w formie swoich pogladow. Uczniowie jak stado owiec odpowiadaja na jego glupie pytania do tekstow zrodlowych, zupelnie sie nie sprzeciwiaja, nie mysla sami, tylko skoro on tak mowi to znaczy, ze ma racje.
Daje im list , z ktorego wynika, ze autor listu byl lizusem i byl bardzo bogobojny i prosi o wskazanie fragmentu z ktorego wynika, ze list pisze 'wybitny' (tylko w jego opinii) uczony. A uczniowie wskazuja kazdy inny cytat, ktory nie jest odpowiedzia na pytanie. Nikt nie zauwazyl glupoty tego pytania, nawet 'najlepsi' uczniowie.
Ten sam czlowiek nie wie , kto to jest Jozef Rotblat i mowi swoim uczniom, ze czlowiek ten nie istnieje, a jak juz to nie jest polakiem. Bo tylko jeden polak zdobyl Pokojowa Nagrode Nobla.
To jest problem dopiero. To, ze uczniowie sa tacy niemyslacy samodzielnie, nie szukajacy samodzielnie, nie przychodzi im do glowy, ze nauczyciel moze byc w bledzie, albo podrecznik nie dostarcza wystarczajacej wiedzy.

120

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
adlernewman napisał/a:

Heh? Alez ja Byrona, Keatsa i Goethego obowiazkowo w szkole czytalam (lata 1992-1996), a nawet w profile humanistycznym nie bylam.

No nie tylko ty. To oczywiste.  My czytamy w szkole Byrona czy Goethego. 
A ilu Niemców czy Anglików czytało Mickiewicza?
Skoro to jest takie WIELKIE dzieło to dlaczego jest tak mało znaner w Europie?

121

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

A, to jest prawo proxy- oni Francuzow czytaja wink W koncu my jakos tekstow indyjskich w curriculum nie mamy, chociaz nie watpie, ze sa niesamowicie artystyczne. Niestety czasem sprawa wyboru opiera sie na relatywnie odrebnych od meritum powodach, takich jak dominacja jednej kultury nad druga. A Mickiewicza i tak czytaja, tyle, ze na studiach slawonistyki.

122

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
NinaLafairy napisał/a:

Zawsze uczylam sie sama i dobieralam sama to co czytalam. A czytalam bez przerwy od kiedy nauczylam sie czytac. Wczesniej czytali mi rodzice i opowiadali.
Pan Tadeusz albo Potop sa dla mnie mierna literatura i zawsze byly. To kwestia gustu tez. Nie uwazam, ze jak szkola mowi, ze cos jest warte poznania to jest, a jak mowi, ze nie jest to nie jest.
Ja nigdy sie nie sluchalam za wiele i dobrze na tym wyszlam.
Ot moj znajomy jest dyrektorem liceum, naucza historii. Ma wiedze, to jasne. Ale ma tez ograniczenie umyslowe w formie swoich pogladow. Uczniowie jak stado owiec odpowiadaja na jego glupie pytania do tekstow zrodlowych, zupelnie sie nie sprzeciwiaja, nie mysla sami, tylko skoro on tak mowi to znaczy, ze ma racje.
Daje im list , z ktorego wynika, ze autor listu byl lizusem i byl bardzo bogobojny i prosi o wskazanie fragmentu z ktorego wynika, ze list pisze 'wybitny' (tylko w jego opinii) uczony. A uczniowie wskazuja kazdy inny cytat, ktory nie jest odpowiedzia na pytanie. Nikt nie zauwazyl glupoty tego pytania, nawet 'najlepsi' uczniowie.
Ten sam czlowiek nie wie , kto to jest Jozef Rotblat i mowi swoim uczniom, ze czlowiek ten nie istnieje, a jak juz to nie jest polakiem. Bo tylko jeden polak zdobyl Pokojowa Nagrode Nobla.
To jest problem dopiero. To, ze uczniowie sa tacy niemyslacy samodzielnie, nie szukajacy samodzielnie, nie przychodzi im do glowy, ze nauczyciel moze byc w bledzie, albo podrecznik nie dostarcza wystarczajacej wiedzy.

O właśnie, nie cierpię nauczycieli, którzy uważają, że mają monopol na 'prawdę', że np Słowacki wybitnym poetą był.. a niestety bardzo często takich spotykałam, nawet na studiach. Dlatego każdy bał się 'wychylać". Nie rozumiem czemu nauczyciele tak postępują, czy chcą się dowartościować czy jak. Gdybym ja była nauczycielką, to szanowałabym prawo do swojego zdania każdego, bo nie ma gorszej opinii, dla kogoś Słowacki będzie wybitny, dla kogoś nie, nie każdy się przekona. Nawet jakbym uwielbiała jakiegoś poetę, to nie przekonywałabym na siłę do niego, bo jaki to ma sens? Ceniłabym dyskusję, gdzie każdy może wyrazić swoje zdanie, jest to bardzo wartościowe, znacznie cenniejsze od wyuczonych formułek.

123

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

no wiesz - u nas na japonistyce to nawet Japońskich pisarzy czytują wink może nawet w oryginale big_smile ale nie rozmawiamy o studiach filologicznych tylko o oglnej znajomości lektur. 

Podoba mi się to, co napisała Nina... , że za mało stawiamy na samodzielne poszukiwania w nauce - a o istnieniu  utartych schematów myślowych w szkole nikogo przekonywać nie trzeba. Ja do dziś pamiętam jak mnie profesorka zrugała bo osmielilam się powiedzieć, ze dla mnie Słowacki jest beznadziejny bo pisał jak afektowany maminsynek big_smile

124

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Też nie znosiłam Słowackiego. Lektura Kordiana była dla mnie prawdziwą męką i prawdę mówiąc, do dzisiaj niektórych scen nie ogarniam. To już stary, dobry Adaś był o niebo lepszy. Wolę miliard razy bardziej Dziady czy to III, czy IV niż czytać ponownie Kordiana ;/

125

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

To czy komus sie Slowacki podoba jest kwestia smaku. Obiektywnie, nie ma sily, jest on doglebnym, zniuansowanym, psychologicznie wyczulonym poeta. Ja, na przyklad, nigdy nie lubialam Iwaszkiewicza, co wcale nie znaczy, ze nie cenie go jako pisarza. Mozna nie lubic trufli czy kawiaru, ale sie nigdy nie nauczymy, jezeli nam na talerz nie podadza.

126 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-09-04 23:54:45)

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
marchewa91 napisał/a:

Też nie znosiłam Słowackiego. Lektura Kordiana była dla mnie prawdziwą męką i prawdę mówiąc, do dzisiaj niektórych scen nie ogarniam. To już stary, dobry Adaś był o niebo lepszy. Wolę miliard razy bardziej Dziady czy to III, czy IV niż czytać ponownie Kordiana ;/

W sumie mam podobnie smile
A z lektur jeszcze lubiłam np "Zbrodnię i karę", ale widzę, że dużo osób tak ma. Lekturą, którą czytałam, ale bardzo się męczyłam np byli "Krzyżacy", bardzo ciężko mi się czytało. Chyba po tej lekturze powiedziałam sobie, że nigdy więcej Sienkiewicza i np "Potopu" już nie czytałam. Za to "Quo vadis" jak pisałam przeczytałam i ta lektura jeszcze nawet mi się podobała. Zgadzam się z Wami, że za mało jest z kanonu współczesności, tak samo jest z historią, wałkują po raz enty starożytność, bitwy, osiągnięcia.. w kółko powtarzając czemu dorobek starożytności jest taki ważny.. a z współczesności jest niewiele.. bardzo niewiele.. tylko wychwalanie Wałęsy i Okrągły Stół w sumie.. i PRL.. o PRL to pamiętam, że mieliśmy jakiś głupi film.. to ja już więcej się od rodziców dowiedziałam o PRL niż od nauczycielki smile

Wstyd też bo nie czytałam np "Lalki", jakoś mi też kompletnie się nie chciało, ale mam zamiar to zrobić, tak dla samej siebie, mimo że do szkoły już nie chodzę tongue

A Goethe mieliśmy, jasne, że tak,również Byrona, ale Schulza nie.
Przyjemne do czytania były nowele, ale nie dlatego, że cienkie, bo jak coś jest dla mnie ciekawe, to i może być bardzo grube, ale dlatego, że moim zdaniem poruszały ważne tematy, łatwo mogą trafić do czytelnika swoją prostotą. Dla samej siebie przeczytałam np "ABC" Orzeszkowej i tej samej "Dobra pani", bo tego jako lektur nie mieliśmy i wrażenia były bardzo pozytywne, oba poruszają ważne tematy, poruszają.. polecam je do przeczytania smile

127

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
adlernewman napisał/a:

Mozna nie lubic trufli czy kawiaru, ale sie nigdy nie nauczymy, jezeli nam na talerz nie podadza.

I tym zdaniem według mnie trafiłaś w sedno!

128

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Ja jeszcze wrócę do tego, co napisałam wcześniej - dla mnie bardzo ważne jest, żeby młody człowiek polubił czytanie. Mało ważne, czy będzie się zaczytywał Wiedźminem, 50 twarzami Greya czy Harrym Potterem. Dla mnie, jeśli polubi czytanie, to już jest sukces. Czytanie, niezależnie od utworu, ubogaca - poprawia ortografię, wzbogaca słownictwo, pobudza wyobraźnię. Nawet najmniej wartościowa książka daje więcej niż ślęczenie przed telewizorem.

Poza tym nigdy nie wiadomo, czy ten chłopak, który zaczytuje się w przygodach Drużyny Pierścienia nie sięgnie w końcu po "Potop", czy może jeszcze ambitniejsze tytuły. Natomiast jak zniechęcimy go do czytania, bo to nuda i przymus, to jest jak w banku, że już po nic nie sięgnie z własnej woli.

129

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
bbasia napisał/a:
adlernewman napisał/a:

Mozna nie lubic trufli czy kawiaru, ale sie nigdy nie nauczymy, jezeli nam na talerz nie podadza.

I tym zdaniem według mnie trafiłaś w sedno!

A jesteś pewna, ze zakochasz się w owych truflach jeżeli zanim ich skosztujesz będziesz musiała wykuć na blachę biografię kucharza który je przyrządził, a potem bez względu czy ci smakują, czy nie - jeść je przez najbliższe kilka tygodni? big_smile

130

Odp: Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!
Iceni napisał/a:

Ja do dziś pamiętam jak mnie profesorka zrugała bo osmielilam się powiedzieć, ze dla mnie Słowacki jest beznadziejny bo pisał jak afektowany maminsynek big_smile

To miałaś problem z głupim nauczycielem, a nie głupią lekturą. Lektury się poznaje, bo są częścią historii polskiej literatury, w ogóle polskiej historii i kultury. Jak ich nie poznasz, to sobie nie wyrobisz zdania. Sęk w tym, że zmierzanie systemu nauczania do testów czyli trafiania w to jaka interpretacja jest punktowana jest głupie. Ja na maturze pisałem coś o romantykach i generalnie pojechałem po nich równo. To było miejsce i czas kiedy mogłem swoje zdanie wyrazić. Było oczywiście ryzyko, bo nie wiedziałem kto z polonistów będzie oceniał moją pracę i mogłem trafić na takiego, który swobody interpretacji i poglądów nie uznaje, a tacy też byli. Udało się, dostałem szóstkę i oprócz mojej była tylko jeszcze jedna w klasie o profilu humanistycznym. Tylko, że ja swoją swobodę interpretacji tekstów i postaw romantyków mogłem poprzeć znajomością tych tekstów czym swobodnie w swoim wypracowaniu maturalnym operowałem. Jak się czegoś nie zna, to się nie ma na ten temat swojego zdania, chociaż akurat w Polsce, to akurat jest odwrotnie. Najczęściej najwięcej do powiedzenia mają ci co na dany temat nic nie wiedzą.

Posty [ 66 do 130 z 197 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Jasiu, wiesz kto to Jacek Soplica? - Co mnie pani ziomkami straszy?!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026