Emi zgodzę sie z tobą, a co do tych telefonów, sygnałów spróbuję, zobaczymy jak zadział, w każdym bądż razie jutro mam zamiar dla mężusia ubrać się bardzo seksownie... zobaczymy co on na to... ![]()
Podobne tematy
jak sie ubierzesz seksownie , a on bedzie mial jakies pretensje powiedz mu ze t bylo dla niego ale skoro on nie potrafi tego docenic to jest glupi, jasne proboj ratowac to malzenstwo ale porozmawiaj z mezem o twoim pojciu do pracy, bedzie duzo lepiej jak bedziesz niezalezna finansowo, to naprawde odmieni twojego meza, moze na poczatku bedzie zazdrosny ale na wszystkei teksty o zazdrosci odpowiadaj poprostu ze w koncu wybarlatas jego ze to z nim jestes i jego kochasz i zeby nie szukal dziury w calym, moze on takiego zapewnienia potrzebuje , moze z jakichs tylko sobie znanych powodow czuje sie zagrozony a wplych kolegow z ktorymi mieszka nie jest bez znaczenia.
68 2009-07-15 12:58:48 Ostatnio edytowany przez zbuntowana żona (2009-07-15 13:06:39)
mam nadzieję,że ta tęsknota twojego męża za domem,za rodziną nie jest chwilowa...u mnie też tak czasem jest,że chciałby mieć nas na codzień,parę dni jest miło,a później znowu się zaczyna:że wszystko przeze mnie,że musi pracować za granicą,itp-powodów do tego żeby nie być z nami jest masa!!fajnie,że wiesz co czuje twoje dziecko,że poświęciłaś mu całą swoją uwagę,odetchnęłaś trochę od stresu...pewnie że zabawki nie zastąpią ojca-twój syn jest już na tyle duży,ze widzi jak inne dzieci mają tatusiów a on nie i zastanawia się dlaczego tak jest,dlaczego tatuś jest tylko wieczorem przez komp,nie przytuli go,nie opowie bajki,nie zagra w piłkę?moja córcia ma 1,5roczku a już patrzy smutno jak inne dzieci bawią się z tatusiami...
mam nadzieję,że uda ci się przez te trzy tygodnie poważnie porozmawiać z mężem(ja nawet jak jest miesiąc nie mogę-brakuje czasu,zawsze jest coś ważniejszego...)i że wyjaśnicie sobie wszystko,otworzycie się przed sobą i będziecie już razem na codzień(nieważne czy w POLSCE czy gdzieś za granicą..)
Witam...
rozmowa z moim mężem wypadła przecudownie....
:) Tak jak już mówiłam ubrałam się seksownie... a mężowi bardzo sie spodobało. Na początku był troszkę dezorientowany, bo pomyślał sobie, ze mam jakieś wyjście... ale gdy mu oznajmiła, że to tylko i wyłącznie dla niego... było widać jego oczach, takie ciepełko. Jaka ja jestem szczęśliwa, a najlepsze w tym wszystkim że nasz synek jakoś sie poprawił... minęły mu ataki złości, chociaż jeszcze jest troszkę nieswój ale obiecałam sobie, że będę pracować nad tym, będę dużo z nim rozmawiać, jestem tylko dla niego...
zbuntowana żona ja również mam nadzieję, ze to zachowanie mojego męża nie jest chwilowe... ale mam dobre przeczucie... teraz będziemy rozmawiać, dużo rozmawiać a efekty tego zobaczymy jak juz będzie na miejscu. A co do twojej córeczki, rozumiem, mój synek miał 3 miesiące jak go tata zostawił, a ta sytuacja trwa do dzisiaj, wiem, że jest ci trudno być matką i ojcem jednocześnie... ale rozmawiaj ze swoim dzieckiem, fakt ona jest jeszcze malutka, ale na swój sposób rozumie, nie pozwól zeby chociaż na chwilkę mogłaby sobię pomyśleć, ze jest niekochana, ja swojemu dziecku, codziennie powtarzam, ze tatuś go bardzo kocha, ze jest całym naszym swiatem... życzę ci powodzenia, zeby i tobie życie sie ułożyło ![]()
patia co do pracy będę z nim rozmawiać ale nie wszystko od razu, najpierw chciałabym zeby naprawdę zrozumiał to co ma, a co mógłby by ewentualnie stracić
oby wam się ułożyło!,może twój mąż już powoli zaczyna się przygotowywać do powrotu,życia we trójkę(a nie kawalerskiego jak do tej pory,no bo jak to inaczej nazwać?)
fajnie,że synuś się cieszy,ze inaczej już reaguje na tą sytuację
POWODZENIA(ciekawe jaka będzie dalsza reakcja twojego męża,oby jak najbardziej pozytywna)=)
Ideen,jak mąż zawita w progi Waszego gniazdka pozwól mu na chwile nawet i samotności,nie zszokuj sie jego innym zachowaiem,słownictwem,uwagami na rózne tematy,pamietaj on zmienił sie pod wpływem innego zycia,odwykł od codzienności,teraz moze tęsknic za ludzmi,krajem w którym był,poprostu włącz sie w rozmowe,nie reaguj z emocjami.Będzie przez pewien czas zapewne kontaktował sie z tamtymi znajomymi,jest to normalne.Będzie chciał częśc zycia tamtego przenieść do Waszego domu,i w tym wypadku bądz też czujna,by nie przejął ,,władzy,, nad domem, rodziną.To są juz statystyki jak po dlugim pobycie w innym kraju ludzie potrzebuja czasu na ponowna akceptacje kraju z którego wyjechali.Moj mąz był pare razy za granica,po powrocie doznałam szoku wsciekłam się totalnie nie miałam opanowania,bo nie wiedziałam ,że tak może byc bo i skąd,było to tak wyjechał z 8godzinnym opoznieniem,nie skontaktowal sie ze mna,byłam pewnaże jest w trasie ,wiec nie dzwoniłam,czekałam do godziny o którj miał byc na terenie Polski,dzwonie a tu szok,mąż zaspanym głosem mowi,ze wyjezdza za chwile.....czekałam jak na szpilkach by wydrzec sie,nakopac mu,moj brat powiedzial,że jak zaczne awanture to bede szła na pieszo do domu,bo on odbierał meza,hmm mysle sobie bede grzeczna ale jak juz bedziemy w domu to zaczne i wykrzycze mu wszystko,no i,mąż (który nie palił) zasiadł w fotelu wylajtowany,wyciagnał papierosy zapalił i mówi no kawki jeszcze niema,o nie wsciekłam sie,nawet nie przytulil mnie,wydarłam sie darłam sie chyba z 15 minut,az sil mi brakło,maz wyszedl do ogrodu,a ja wscieknieta zaryczana siedzialam i myslala,ze zaraz spakuje manatki i ja pojade za granice do kolezanki ot tak na złośc.Przez pare dni łaził z kata w kąt,dzwonił do znajomych z którymi pracował smiał sie z nimi,pytał jak im leci,jak zdrowie,itd,a JA mnie nie zauwazał.Sama sobie nawarzyłam piwa,wiec łykałam go ze łzami.Powoli zaczełam sie zblzac pytac jak mu tam bylo,itd,ale on powiedzial,ze ja przeciez jestem jasnowidzaca i na powitanie stwierdzilam co robil,ze tam sie nie prowadzil najlepiej,ze pił,łaził niewiadomo gdzie,to był mój wytwór wyobraźni,a nie rzeczywistośc.On pracował po 10 godz.sam robil jedzenie,pranie,zakupy.Wieczorami siedzieli grupa przy jednym stole i gadali o pracy .Wiesz jak sie czułam jak idiotka.Pojechalam nasteonym razem z mezem i co zobaczylam to co on mial na codzien,praca,praca,praca.Wiec pozwol mezowi niech on Ci wszystko opowiada ty słuchaj uważnie,ale nie komentuj czsem z przekąsem,moze z nutka zazdrosci,ale nie wyrzutów.Musisz byc bardzo opanowana i cierpliwa.Gdy odsapnie niech bierze czynny udzial w waszym zyciu,sprawach,nie wyreczaj go ,bo jak wyczuje ze uleglas,to odrosna rogi.Jestes kobieta jego zycia,daj mu to delikatnie ale stanowczo do zrozumienia.Nie zrezygnuj z wczesniejszych planow jak mialas jakies,bo wrocil maz i musisz byc non stop przy nim,on nie jest malym dzieckiem.Niech widzi jak wygladalo Twoje zycie samej z dzieckiem,nie upiekszaj ze swietnie radzilas sobieDaj mu ,,szanse,,wykazania sie,powiedz jak mi brakowalo drugiej pary rak do pracy...... no juz koncze monolog.Pozdrawiam serdecznie
72 2009-07-17 00:31:24 Ostatnio edytowany przez .niezależna (2009-07-17 00:33:00)
wita Ideen
troszke mnie tu nie było ...ale nadrobiłam ...hmmm mam kilka uwag -nie chce Ci psuc Twojego szcześcia i mam nadzieje ze sie myle ale wiesz chyba jestes wspołuzalezniona od swojego męża -od jego nastrojów . Jak on jest wobec Ciebie w porzadku to jestes szczesliwa a jak jest zły to Ty jestes nieszczęsliwa .Ja tez to przerabiałam przez ok 10 lat i za kazdym razem wierzyłam ze bedzie oki i nie było i nie bedzie .Ale to było u mnie -mam nadzieje ze u Ciebie bedzie inaczej i bardzo Ci tego zycze naprawde .Teraz jak odeszłam od niego probuje mnie zastraszac lub jest przesadnie miły ...sama nie wiem czego po nim sie spodziewac ale cóz tacy sa Ci faceci niezrównowazeni którzy powinni sie leczyć ...Ale zeby sie leczyc to trzeba sobie uswiadomic ze cos z nimi jest nie tak a ten Twoj maz nie chce niczego zauwazyc-podstawowy bład-on nie widzi ze cos jest nie tak w Waszym zwiazku -jego humorki i jego fochy.jego agresja ,zmienne nastroje to wg niego(nich) norma i nie ma potrzeby tego leczyc ...
Czytam to tak i widze że nie jestem sama na tym świecie...
Ideen mój teśc pracuje za granicą,mąż mojego brata też. W domu sa od ,,święta'', w obu przypadkach jest tak że kiedy przyjeżdzają, kilka godz. jest ok. ale potem sie zaczyna:kłótie , żale, teść wyzywa moja teściową, a szwagier rozlicza swoją żone zkażdego gosza... obie modlą sie by jak najszybciej jechali spowrotem... oni nie umieja juz funkcjonowac jako rodzina...
tesciowa 35 lat po slubie, całe zycie znosi upokożenia, zdrady ze strony męża
szwagier 3 lata po ślubie - jego żona ma dość życia osobno, maja 2 letnie dziecko, i wychowuje sie ono bez taty... rozmawiaja przez skypa- tez sie kłoca o byle co... jak wróci to juz wogóle meksyk... jego żona wpadła w tak silną nerwine że jest na nerwosolu bo by chyba oszalała...
a ja chyba wiesz że mój mąż pije i ubliża mi...
czy to patologia czy co???
myślę że oni przyzwyczaili sie do tego że są sami a żony i dzieci maja od ,, święta'' za granica jest troche inaczej, ludzie inaczej zyja a oni jak przyjada próbuja wnieść w życie,życie które prowadzą za granicą tzn. mój teść chce by wszystko było jak u niego, gdzie pracuje- a robi też na gospodarce za granica- a nie mysli o tym że tam jest inna pogoda, że inne pieniądze wchodzą w grę, że u nas jest inaczej...ale do czego zmierzam... moja terapeutka mówi , ze w momencie kiedy mąż szuka zaczepki, kiedy prowokuje do kłótni lub wyzywa TRZEBA SIE WYCOFAĆ, NIE DAC WCIĄGNĄĆ W TO ZAMIESZANIE... więc ja zaczęłam tak robić... jak widzę żę zaczyna się coś-wychodze z domu, albo zaczynam sprzątać, nie odzywam się, jak dzwoni i słysze że juz go nosi- mówie że nie będę tak z nim rozmawiać i sie rozłączam, czasem dodaje że jak sie uspokoi to porozmawiamy... a tez zdarza mi sie nic nie mówić, tylko jak słyszę że zaczyna mnie poniżac wyłączam telefon... nie odbieram przez jakis czas... a jak sie to powtarza - znów sie wyłączam...
kiedy jest miło mówie mu o tym, ale u mnie wchodzi w to wszystko jeszcze alkohol...
a jesli chodzi o dzidziusia... mój mąz powiedział ,, zajdx w ciąże ze mna to alkohol nie będzie dla mnie istaniał''' BZDURA to jest szantaż... mamy juz dwoje dzieci i co, nie zajmuje sie nimi...chce mnie chyba usiadlić, ale sie nie dam... ty tez przemysl to bo z jednym dzieckiem jest naprawdę inaczej z dwujka ciężko odejśc - ja to wiem ... musisz mysleć o dziecku które masz... nim sie zajmuj najlepiej jak potrafisz... a jak zajdziesz w ciążę i co, on za granica a Ty sama z maleństwem i starszym dzieckiem- a jestem przekonana że dziecko nie zmieniło by tego co jest w waszym związku-dopiero byłabyś uwiązana i zalezna od mężą, a wiesz jak dzieci potrzebuja obojga rodziców... przemysl to dokładnie...
Mąż Twojego brata???? ![]()
Witajcie...
:)
Sytuacja z moim mężem ma się coraz lepiej... bynajmniej tak sądzę, tyle już dni i zero kłótni, pretensji... w ogóle jest cudownie.
Ale mimo tego, że czuję się szczęśliwa, nie tracę czujności, każdy jego gest, słowo dokładnie analizuję, chcę mu wierzyć , ufać a przede wszystkim juz się go nie bać...
zbuntowana żona masz rację... mąz już przygotowuję się, żeby zjechać na stałe... do końca roku, ma tam być, a później będziemy już razem... mam nadzieję, ze już jako szczęśliwa rodzina ![]()
.niezależna witaj cieplutko, tak zdaję sobie sprawę, że to wszystko co dotyczy mojego męża, ma wpływ na moje odczucia... tylko, że ja już tak nie chcę , chcę coś zmienić w swoim życiu... rozumiem i dziękuję za twoje słowa, być może taka sytuacja jaka była u ciebie może ale nie musi wystąpić u mnie (mam nadzieję, ze nie) ale każdą twoją radę uszanuję, każdą pomoc...
od was wszystkich ![]()
EMI u mnie przyjazdy mojego męża są troszkę inne... to są wręcz najpiękniejsze chwilę mojego - naszego życia, mam nadzieję, że i tym razem tak będzie i szkoda, ze tak szybko musi nas dopadać szarość dnia codziennego....
gabrielka.... oj, nie ładnie tak za słówka łapać
z natury raczej mało kto sprawdza tekst, który napisał ![]()
ciesze sie Ideen ze jest lepiej ,masz racje przygotowuj go do wsztskiego malymi kroczkami i przekonuj pfrzy tym ze co robisz nie jest przeciwko niemu, tzn jesli ladnie wygladasz to dlatego ze chcesz mu sie podobac,jesli prosisz zeby zostal w polsce to dlatego ze tesknisz itp.Wydaje mi sie ze twojemu mezowi barkuje pewnosci siebie ale to mozna naprawic, moj chlopak tez tak mial ze jak tylko fajnie wygladalam to on podejzewal ze sie gdzies wybieram , albo chce sie komus podobac i w koncu jakims cudem udalo mi sie przekonac go ze to przedewszystkim dla niego, ze to dla niego chce wygladac fajnie bo chce mu sie podobac i ze jakbym chciala sie komus innemu podobac to nie bylabym z nim itp. takie tlumaczenie jak malemu dziecku ale wreszcie zrozumial.
witam ![]()
Przepraszam, ze tak długo się nie odzywałam ale mam problemy rodzinne... nie chodzi mi teraz o męża bo relację pomiędzy nami są rewelacyjne
jak mówi stare przysłowie nie ma tego co by na dobre nie wyszło
w moim przypadku tak jest, problemy rodzinne bardziej nas do siebie zbliżyły i o dziwo mąż trzyma moją stronę. Mam nadzieję, że tak dalej pozostanie.... bo rodzina ze strony męża chciałaby nas rozdzielić
Pozdrawiam was cieplutko
tak być powinno-teraz najbliższą rodziną jesteś ty i dziecko,pozostała rodzina już tego nie zmieni i nie powinna na siłe!a jeśli im nie odpowiadasz-trudno,to nie z nimi spędzisz resztę życia,nie oni będą przy tobie w najtrudniejszych chwilach(i w tych najlepszych-oby teraz ich w waszym małżeństwie przybywało z dnia na dzień),to nie oni tobie przysięgali miłość,wierność i uczciwość-może twój mąż zaczyna rozumieć sens tych słów?bardzo dobrze,ze wszystko idzie w dobrym kierunku,powodzenia żeby tak było dalej=)
Indeen, UCIEKAJ !!
Znałem kilkanaście podobnych schematów:
Mąż najpierw raz nakrzyczy. Widzi, że nie potrafisz się przeciwstawić i następnym razem posunie się krok dalej. Następuje czas rozejmu w którym jest dla Ciebie i dziecka miły a później uderza znów. Proces u męża następuje podświadomie. Widzi, że może na Tobie wyładować stres (np z pracy) i często nie zdaje sobie sprawy jak Cię to rani. Facet taki ma często wybuchowy i drażliwy temperament i dopiero po czasie zdaje sobie sprawę co zrobił, a wtedy już jest za późno.
Kobieta boi się odejść bo mimo wszystko kocha ją, bo tylko on pracuje, bo jest dziecko... po kilku miesiącach/latach jest za późno, żona jest wrakiem człowieka, dziecko staje się nerwowe i bardzo przeżywa to psychicznie.
To co opisałaś dobrze pasuje do schematu... Normalne związki nie wyglądają w ten sposób! Trzeba działać.
moje sugestie:
- po każdym uderzeniu (w tajemnicy przed nim) idź na obdukcję, chodź na wizyty do psychologa - przyda się przy rozwodzie
- odnów kontakty ze znajomymi, wyjdź z cienia.
- usamodzielnij się: znajdź pracę, odłóż pieniądze, poszukaj nowego domu
- po następnym dużym wybuchu wyprowadź się i nie daj się mu przebłagać - każdy facet ma w takim momencie niesamowicie szczere chęci (i tylko chęci) odbudowy.
na początku będzie ci ciężko, ale dasz sobie radę i wyjdziesz z tego silniejsza i prawdopodobnie znajdziesz lepszego faceta.
Uciekaj!
Witajcie
:)
Problemy rodzinne sprawiły, ze z mężem jesteśmy sobie bardzo bliscy, czuję się tak jakbym odkrywała coś co do tej pory było mi obce... mąż jest taki czuły, przejmuje się tym czy ze wszystkim daje sobie radę (kiedyś go to nie interesowało) w ogóle wszystko jest na najlepszej drodze ku lepszemu.... choć nie ukrywam, ze mam lekkie obawy... ale staram się nie myśleć o złych chwilach... cieszę się tym co mam
spozniony ty to potrafisz sprowadzić człowieka na ziemię
rozumiem to co napisałeś, zdaję sobie sprawę z tego, ze ludzie nie zmienią się z dnia na dzień, ale czy nie o to w tym wszystkim chodzi, że nie powinniśmy oglądać się za siebie tylko patrzeć ku przyszłości... ja właśnie tak chciałabym postąpić, chcę ratować nasze małżeństwo, nie należę do osób, które po każdym niepowodzeniu rezygnują... wiem, że są granice których nikt nie może przekroczyć
Dziękuję ci za twe rady będę miała to na uwadze ![]()
Obiecałam sobie, że już nigdy mnie mój mąz nie skrzywdzi, już na to nie pozwolę... na tą chwilę wszystko układa się świetnie, mam nadzieję, że już tak zawszę pozostanie... ale gdyby cokolwiek się przytrafiło nie będę mogła dalej tego ciągnąć, muszę myśleć o sobie i dziecku
Pozdrawiam was wszystkich ![]()
Ideen bardzo cieszę się, że u Ciebie tak dobrze się dzieje
Mam nadzieję, żę to nie chwilowe i , że zawsze będzie już tylko dobrze ![]()
annika80 napisał/a:....,mąż mojego brata też....
Mąż Twojego brata????
Gabrielko-przejęzyczenie... chodziło mi o brata mojego męża... ![]()
Ideen BARDZO sie ciesze, że u Ciebie fajnie sie układa!!!!!
Ja właściwie tez jestem na etapie miłych słów, czułości i fajnych ciuszków... dla niego i siebie... i naprawde jest lepiej... ALE mój mąż szuka zaczepek i prowokuje mnie... staram sie nie słuchać tego, udaje, że tego nie ma i nerwy mi puszczają... czasem odpowiadam mu tak że w piety mu idzie...
u mnie jest tak że ja sie nie boje mu mówić co mysle, nawet jeżeli miałbym go dobrze opiericzyć... chyba że jest pjany-wtedy nie odzywam sie prawie wogóle lub wychodze...
pisze Ci to po to bys była czujna... teraz masz super z mężem...jest miło i przyjemnie... ale pamietaj że czasem coś ,,pęknie'' i awaria gotowa...
moja terapeutka uczula mnie na to by nie dac się wciągnąc w kłótnię... lepiej wyjść gdzieś by emocje opadły lub pojechać... nie dawać sie wciągać w te gierki i nie słuchac ich, bo one dołują a wtedy nie wiadomo co robić... w takiej chwili trudno zebrac mysli...
bardzo sie ciesze, że i Ty sie cieszysz tym co masz teraz ... OBY JUŻ TAK ZAWSZE!!!!!!!!!
TRZYMAM KCIUKI
Witam ![]()
Mąż wraca za tydzień... ale szczerze mówiąc nie wiem czy się z tej wiadomości aż tak bardzo ucieszyłam... teraz jest cudownie...ale nie wiem jak będzie kiedy będziemy razem. Przez telefon jest całkiem inaczej, a jak będzie dojdą problemy życia codziennego i czy będzie jak do tej pory kolorowo.... ??
83 2009-07-25 00:03:40 Ostatnio edytowany przez zbuntowana żona (2009-07-25 00:05:34)
odwagi,będzie dobrze,bądź dobrej myśli=)
z problemami życia codziennego i tak będziecie musieli się zmierzyć,prędzej czy później,
ważne że twoj mąż chce z wami być
a reszte to JUŻ CZAS POKAŻE
Skoro go nie ma tyle czasu w domu, to moze on ma gdzies tam inna rodzine???? A ogolnie, to bym radzila dziecko do przedszkola i szukaj pracy. Buziaki. On kiedys wroci i Cie moze zabic. Uwazaj kochana
AlicjaZKrainyCzarow ty to dopiero potrafisz na duchu człowieka podtrzymać....
Co do drugiej rodziny, to wiem na 100%, że nikogo nie ma, my jesteśmy jego rodziną....
Zabić??? Kobieto już z sił opadłam, nie wiem co powiedzieć
zbuntowana żona wiem, że nie powinnam myśleć o najgorszych scenkach ale to jest silniejsze ode mnie... może powinnam przed przyjazdem męża poruszyć ten temat... wybadam go jak na to wszystko zareaguje...
86 2009-07-26 15:01:16 Ostatnio edytowany przez zbuntowana żona (2009-07-26 15:02:28)
wiem jak to jest-prze skejpa nic nie załatwisz,mozesz jeszcze coś popsuć!!poczekaj aż przyjedzie,usiądźcie wieczorem przy kawie,porozmawiajcie o swoich obawach..wiem,ze to nie bedzie łatwe,pewnie sie boisz takiej rozmowy,ale tłamszenie uczuć jest gorsze!!
ja tak nie umiałam i moje małżeństwo się sypie,kłocimy się prze skejpa,mąż sie rozłącza,nie slucha mnie do końca,potem pisze na gg to co najbardziej rani..
twoje życie nie musi takie być!!
twój mąż zdecydowal się wrócić do was,uszanuj to i nie naskakuj od razu-miła ,spokojna rozmowa powinna wiele zdziałać,nie daj się ponieśc złości
kto powiedział,ze taki powrót do szarej rzeczywistości,problemów jest łatwy..
ktoś mi ostatnio powiedział,,ze LEPIEJ JEŚĆ CHLEB Z SOLĄ,ALE BYĆ RAZEM"może wam się uda,powodzenia=)
Witam was
Ostatnio nie zaglądałam tu bo wiele sie w moim życiu działo, przeszłam załamanie ....
Mąż wraca w czwartek, a ja w ogóle nie cieszę się z tej wizyty. Ciągle wspominam, nasze awantury, kłótnie... to jak kiedyś się zdenerwował w pracy i wyrzył się na mnie, skutkiem czego był siniak na twarzy... albo jak na nk dostał zaproszenie od swej dawnej miłości, zrobił mi awanturę, wyzwał od najgorszej... skutek sine nogi... wiem, że nie powinnam myśleć o tych wszystkich okropieństwach ale to jest silniejsze ode mnie.... Już nie rozmawiamy przez skypa, bo mąż jest za bardzo zmęczony...
Do tego wszystkiego doszło, ze nie mogę mieć dzieci, niby nie jest to pewne na 100% ale mój lekarz tak powiedział, nigdy specjalnie nie uważaliśmy ponad dwa lata i nigdy nie zaszłam w ciąże.
Lekarz powiedział mi, że przyczyną tego są nieregularne miesiączki, komplikacje przy pierwszym porodzie i stres... Nazywa to się bezpłodność wtórna, czy coś w tym stylu... nie wiem co to w ogóle oznacza, a może wy wiecie coś więcej na ten temat ??
Witaj!!!
Smutne to co piszesz... Naprawde brak mi słów.
pierwsza sprawa... mysle ze wiem ja sie czujesz... mój mąż tez pracuje sezonowo za granica i jak wraca mam mieszane uczucia i sie boję,ale nie o to, że mnie skrzywdzi fizycznie ale psychicznie... czasem jest mi lepiej jak był tam...
a co do tego że nie możesz miec dzieci... nie wiem co powiedzieć... może ciesz sie z tego że masz chociaz jednego maluszka... zajmij sie nim... on bardzo cie potrzebuje... wydajemi sie że to skutek stresu-jak piszesz-.. miesiączkjesz nieregularnie i w tim tkwi problem... ja również jak przechodziłam stres niemiesiączkowałam kilka miesiecy, ale zawsze tez nie miałam regularne...
Ideen moe to głupio zabrzmi, może Cie zranię-choc naprawde nie mam tego w zamiarze- ale wydaje mi sie że narazie nie powinnaś mysleć o nastepnym dzidziusiu... masz niewyjasnioną i niestabilna sytuacje z mężem... co by było gdybys teraz zaszła w ciążę... byłabyś uwiązana jeszcze bardziej... skąd wiesz co będziedalej...
ale jeżeli Wasz sytuacja w miare upływu czasu sie zmieni to jestem przekonana,że zajdziesz w ciążę w najmiej nieoczekiwanym momencie...
moja siostra tak własnie miała... od kilkulat starali sie z mężem o dzidziusia... ale wewnątrz cos ich blokowało... mieli niewyjasnione i nie zapiete na ostatni guziczek sprawy... kiedy juz sie poddali, kiedy przestali o tym mysleć i pogodzili sie z tym, że będa sie cieszyc moimi dziewczynkami- bo to księzniczinazej rodziny- zaszła w ciążę i tez będzie mieć księżniczkę ![]()
im mniej o cos zabiegamy tym bardziej upragnione rzeczy do nas trafiaja-przeczytałam to w książce o ,,kochających za bardzo''...
Ideen trzymam kciuki za WAS... myslami jestem z Toba... mysle, że nie powinnaś pokazac męzowi że sie go boisz... nich widzi że ko kochasz, ale tez że jestes stanowcza i silna kobieta!!!!!!!!!!!!
a jak będzie cos nie tak DZWOŃ NA 997... nie bój sie tego zrobić!!! on zobaczy że to juz nie przelewki i byc może sie opamięta... bo nie mozna tak życ bezkarnir i krzywdzic drugiego człowieka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
aha
moja terapeutka powiedziała mi,że mogę pójść do lekarza rodzinnego w razie ,,w'' (mój mąż mnie nie bije, tylko łapie i ściska za ręke, nogę...czasem ugryzie--a ja mam z tego siniaki) i powiedziec że takie sytuacje maja miejsce w moim domu-bo to tez przemoc!!! i on musi to zanotowac w karcie pzcjenta i opisac gdzie ,co i jak... tzn że ma zanotowac gdzie jestem posiniaczona!!!!
myslę że powinnas to widzieć...
trzymaj sie cieplutko Ideen ![]()
Dziękuję ci annika80. Dzięki tobie będę wiedziała jak mam się zachować, jak postąpić chociaż modle się żebym nie musiała stanąć przed ostatecznym... nie wiem, jakiś wstyd przed sąsiadami... jejku co ludzie powiedzą, rodzina...
A co drugiego dzidziusia, nigdy tak konkretnie nad tym nie myślałam... niby się z mężem nie zabezpieczaliśmy ale nigdy to mi nie dawało domyślenia, ze coś mogło być nie tak, sądziłam, ze jak na razie nie jest nam dane mieć drugie maleństwo. Choć zawszę marzyłam, żeby mieć trójkę
Wiem, ze to nie jest najlepszy moment na dziecko ale po wizycie u lekarza nagle go zapragnęłam, kurcze jak ja się strasznie boję, ze już nie bedę mogła poczuć w sobie maleństwa
Po pierwsze IDEEN ludzie nie sa i nie byli ślepi... myslisz że niby nic nie wiedzą,oni napewno cos wiedzą... nie patrz na to.. mniej to w ...... to jest twoje zycie i Tój ból... a jak cos ci powiedzą to powiedz niech sie BUJAJĄ... maja swoje zycie to niech sie zajma własnymi sprawami... naprawdę, bo sąsiedzi sa dobrzy jak juz cos sie strasznego wydarzy, staja i przed kamera pieprza bzdury... a jak cos sie dzieje to drzi na klucz i okna zamykają... myslę że jak cos będzie nie tak i jak zauwqzysz że posówa sie za daleko to go ostrzez by nie próbował tego zrobic bo zadzwonisz na policję... jak to zrobi NIE WACHAJ SIĘ!!!!!!!!!!!!!!!!bo może skrzywdzić jeszcze dziecko... nie pozwól na to !!! może byc tak że będzie super jak przyjedzie ale w każdej minuci możesz wykrecić 997 jeżeli tylko poczujesz sie zagrozona... czy dzisiaj,jutro czy za miesiąć...
z drugiej strony jak tak bardzo sie go boisz , to nie lepiej byłoby, gdyby odeszła od niego... kochasz go ale sie boisz... czy wrato tak codzień wstawać i myslec czy dzisiaj mi nie przyłoży...
a myslę tez, że może być dobrze... musicie szcerze porozmawiać...
może jak mu powiesz, że obawiasz sie sytuacji jaka juz miała miejsce ( ale Nie MÓW że sie BOISZ)porozmawiacie o tym co go do tego skłoniło, co było powodem do takiego zachowania to wyciągiesz jakieś wnioski... możess mupowiedzieć że jak bedziesz czula sie zagrozona to zadzwonisz na policje bo nie chcesz by stała sie komus krzywda....
Ideen czy on wraca juz na stałe do domu, czy tylko na jakis czas... i czy on pije alkohol?????
Masz racje annika80, nie powinnam przejmować się ludźmi, to moje życie, to ja z synkiem jesteśmy najważniejsi, zdaję sobie sprawę, że będzie to trudne ale zrobię wszystko, żeby tylko moje dziecko było bezpieczne ze względu na wszystko.
Mąż wraca na miesiąc, niby tylko do końca roku ma tam być a później już stop, tylko, że te słowa słyszę już od kilku lat.
Mam to szczęście, że mój mąż nie przepada za alkoholem, graniczy z cudem, żeby wypił piwo czy ewentualnie mocniejszy trunek... napozur nasze małżeństwo jest idealne, on zarabia na dom, ja zajmuję się domem, ostatnio nawet moja znajoma powiedziała, ze mam fajnego męża, że my chyba zaliczamy się do nielicznych małżeństw, które w ogóle się nie kłócą, że mi zazdrości... zdaję sobie sprawę, że gdybym to komuś opowiedziała jaki naprawdę jest mój mąż nikt by mi nie uwierzył
Wierz mi, ze są dni, ze rozważam odejście od niego, że chciałabym przerwać to moje piekło, być szczęśliwa i przede wszystkim nie bać się ukochanej osoby ale nie wiem czy bym potrafiła... pomimo tego jaką mi krzywdę wyrządza bardzo go kocham. Chciałabym odnaleźć w sobie tą siłę jaką ty masz, być dzielna, konsekwentna ...
Zobaczę co wydarzy się w ciągu tego miesiąca, może faktycznie mąż chce się zmienić, ratować nasze małżeństwo.... choć bardzo boję się jego przyjazdu bardzo w to wierzę
Sorki Ideen, naprawde nie chcialam
Zycze Ci z calego serca duuuzo sil i powodzenia.
Jedna tylko rzecz chcialam sie zapytac, Ile jestes w stanie wytrzymac w tym zwiazku? Cale zycie? Czy jednak liczysz ze kiedys tak sie stanie, ze samo sie rozpadnie?
Pamietaj, zeby sie nie dac skrzywdzic nikomu i nie pozwol zeby pozniej dziecko zostalo krzywdzone.
Trzymaj sie cieplutko (lub chlodniutko, zalezy od pogody:))
Witam ![]()
Jutro wraca mój mąż, a ja jestem bardzo zdenerwowana, aż nie potrafię tych uczuć opisać, obawy przeplatają się z radością ...
AlicjaZKrainyCzarow nie masz mnie za co przepraszać, skąd mogłaś wiedzieć
:)
Przez ten okres kiedy mąż będzie w domu, prawdopodobnie nie będę tutaj bywać, nie chciałabym, żeby się dowiedział o istnieniu tego forum i o tym, że ja tutaj bywam i się wyżalam
Mam nadzieję, że wszystko się ułoży dobrze, a jak nie- będę musiała wybrać ostateczność
Trzymajcie się do usłyszenia ![]()
Witam ![]()
Jutro wraca mój mąż, a ja jestem bardzo zdenerwowana, aż nie potrafię tych uczuć opisać, obawy przeplatają się z radością ...
AlicjaZKrainyCzarow nie masz mnie za co przepraszać, skąd mogłaś wiedzieć
:)
Przez ten okres kiedy mąż będzie w domu, prawdopodobnie nie będę tutaj bywać, nie chciałabym, żeby się dowiedział o istnieniu tego forum i o tym, że ja tutaj bywam i się wyżalam
Mam nadzieję, że wszystko się ułoży dobrze, a jak nie- będę musiała wybrać ostateczność
Trzymajcie się do usłyszenia ![]()
Będę myslami z Tobą Ideen... Trzymaj sie... a jak będziesz miała mozliwośc kliknij do nas... będziemy czekać... papa
Powodzenia Ideen!
Przeczytałam tą całą twoją historię Ideen i jestem w szoku, jak mąż mógł cię w tak okropny sposób traktować...może będę nie delikatna tyran z niego i tyle...Jednak piszesz,że od pewnego czasu jest lepiej,powiem ci tyle,że tacy ludzie się nie zmieniają,zrobił raz to zrobi następny,ale mam nadzieję,że jednak się mylę i w twoim przypadku będzie zupełnie inaczej...Mam nadzieję,że napiszesz nam co i jak po wizycie męża i jakie było jego zachowanie w stosunku co do ciebie.Życzę by było wszystko po twojej myśli.Powodzenia kochana,pozdrawiam cieplutko.
Kasiumruczek mysle że faceci nie zmieniaja sie bo kobiety niereagują...bo się boją... dopóki tego nie zrobią, dopóki nie zaczną działać i mówić dłośno NIE , będzie tak jak było do tej pory... ale w momenciekiedy powiedza DOŚC kiedy pójdą gdzie trzeba , by szukać pomocy MOGĄ tą sytuacje zmienić...
często sie tak własnie dzieje, że kobieta boi sie zrobić krok do przodu... boi sie zadzwonic na policje bo co sąsiedzi powiedzą... do tego kocha męża więc jak to - będe policje wzywac... albo on sie zmieni jak ja mu pokaże jak bardzo go kocham, może jak kupie mu prezent to będzie inny....ale z czasem maja tego dosyć i niektóre próbuja przerwać to piekło w jakim żyły...
na takie posuniecie decyduje sie niewiele kobiet.... bo naprawde ten kto tego nie przezył nie wie co dzieje sie w głowie kobiety, która prawdę mówiąc jest uzalezniona od swojedo męża jak alkoholik od alkoholu.... to przykre co piszę, ale sama wiem to z doświadczenia....
Trzymaj sie IDEEN i nie daj sie w raie ,,w''...
EMI mój mąz nigdy nie bywał agresywny, bynajmniej ja o tym nic nie wiem. A u niego w domu, jest problem z alkoholem ( jego tata pije) ale tam rządziła jego mama ( niestety zmarła
). Raczej on jest spostrzegany jako idealny mąż, mężczyzna. Jak jest w domu to mi pomaga, jeżeli go o coś poproszę to raczej nigdy mnie nie zawiódł. Gdyby nie te jego incydenty, które miały miejsce sama bym o nim powiedziała, ze jest idealnym mężem. Jedyny problem z nim taki, że nie potrafi sam pozałatwiać różnych spraw, a to co go zdenerwuję obarcza zazwyczaj mnie. Zresztą wiecznie powtarza mi jaka ja jestem niedobra, wredna, że nic nie potrafię, że czasami żałuję, że jestem jego żoną, że się przy mnie dusi i ze to moja wina, ze to ja go prowokuję.
Widocznie bycie dobrą, zadbaną żoną, która stawia ma piedestale dom i rodzinę nie jest chyba jak dla niego dobrym wzorcem idealnej żony... Chociaż jak go nie ma i dzwoni to pyta się czy jestem wierna, czy czasami nie mam kogoś innego. Zdaję sobie sprawę, że podobam się mężczyzną i on na szczęście również ale mnie inni nie interesują.
Ideen ja mam wrażenie ,że Twój mąz jest mizoginistą jest taka książka "Dlaczego on nie kocha ,a ona za nim szaleje"Wszystko co opisałaś w postach zgadzało by sie z opisami w tej książce Piszesz ,ze matka rządziła domem byc moze Była w jakiś sposób wobec niego agresywna i chodz ja kochał w głebi nienawidził ,teraz odczuwa ukrytą agresje do kobiet i przelewa ją na Ciebie .Póki nie powiesz NIE, to to bedzie trwało,musisz walczyc o siebie i dziecko.Oni tak funkcjonuja od miłego do tyrana ,na zewnątrz idealni wzór męża,a w domu piekło!!!!Huśtawka emocjonalna ,która uzaleznia wpedza Cie w nadzieje żeby potem Ci dopiec ,zrzucanie odpowiedzialnosci, ponizanie, mówenie sugerowanie ,że jestes "głupia"i agresja.On nieprzestanie Iden nie przestanie!!!! Tak bedzie Cie męczył na okrągło póki tego nie przerwiesz.Musisz zacząc od siebie terapia i wsparcie napewno pomogą musisz działać.Czasem tacy jak on jesli udaje się ich zacinąc na terapie odkrywają co jest przyczyna ich zachowań ,zaczynają pracowac ,ale to jest mały procent.Walcz o siebie koniecznie i nie daj sie .Przeczytaj tą książke znajdziesz tam wiele cennych wskazówek.Trzymaj sie ciepło
Za parę godzin mąż przyjedzie... w domku wysprzątane, obiadek prawie zrobiony, ciasto upieczone, a ja zrobię jeszcze makijaż, uczeszę włoski i seksownie się ubiorę.... ciekawa jestem czy będzie potrafił to docenić. Mam nadzieję, ze tak, a jak nie to cóż.
Pół nocy walczyłam z myślami, wydaję mi się, ze dzięki waszym radą jestem troszkę silniejsza, uświadomiliście mi, ze tak nie powinno być a i ja odzyskałam dawną pewność siebie. Kurczę jakie ja mam straszne boleści brzuch, wiem, to nerwy mam nadzieję, ze je jakoś uspokoję, bo one nie są teraz potrzebne
Jeszcze raz chciałabym wam wszystkim podziękować, niby to tylko słowa ale jak bardzo mi pomogły
Dziękuję wam za wsparcie
Odezwę się jak tylko będzie to możliwe
Ideen tarzymam kciuki...........
myślę że nie powinnaś z nim być. Żyjesz w strachu, męczysz się tylko,warto?? przecież cię uderzył i to nie raz. Facet który kiedykolwiek podniósł rękę na kobietę jest nikim. Jestes jego żoną powinien cię szanować.
Ideen jak sie trzymasz Kobieto????
u mnie tez trudne i denerwujące dni....dzisiaj mam jakiegoś doła...
w czwartek byłam na terapii i dowiedziałam sie co to jest przemoc... nawet nie wiesz jak szerokie ma znaczenie to słowo.... u mnie tez ona wystepuje...
wiem, że nikt nie zasługuje na złe traktowanie i trzeba o tym mówic głósno...
musze nauczyc sie wyznaczać granice których NiKOMU NIE WOLNO przekroczyc... czy mi sie to uda ... na razie próbuję... wazne jest to w jaki sposób mówię by druga osoba wiedziała, że nie żartuje a to co mówię spełnie chocby nie wiem co.... ważny jest ton... stanowcza postawa... jakby przede mna stał mur którego nie może nikt przekroczyc....
oj cięzko będzie... Tobie tez by sie przydała taka lekcja Ideen ![]()
ideen pamiętam i myślę
nadal jezsstem dziwka
O co tobie chodzi Ewelinka25.. czemu tak piszesz o sobie???
dziewczyno uciekaj od niego jak najdalej. te dwa lata spokoju to tylko cisza przed burza. on musi sie leczyć a ty chronić siebie i syna. nie pozwalaj soba pomiatac.każdemu należy sie szacunek i spokój
Ideen, to juz prawie miesiąc a Ty nie zaglądasz tutaj.... odezwij sie jak najszybciej kochaniutka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ideen napisz!!!!!!!!!!!!!!
co sie dzieje??
Witam
Przepraszam, ze tak dawno się nie odzywałam, ale ostatnio mam bardzo mało czasu.... przyjazd męża, synek poszedł do szkoły
... i w ogóle wszystko dzieję się tak szybko, ze czasami nie wiem czy sama temu wszystkiemu podołam.
A co do przyjazdu mojego męża to nie wiem jak to określić.... już pierwszego dnia wywołał u mnie łzy, ma do mnie wielkie pretensję, ze źle wychowałam naszego syna i w ogóle , tak wiem, łatwo jest zwalić na kogoś winę, a gdzie on był w tym czasie?? Zdarzały się kilka takich przypadków, kiedy przez niego płakałam, nie uderzył mnie chociaż parę razy podniósł na mnie rękę. Krzywdzi mnie słowami, które tak boleśnie ranią.... sama nie wiem co ja mam myśleć o sobie, o nim... Są chwilę kiedy czuję się przy nim szczęśliwa i również są dni kiedy nienawidzę go. Ale czy można kogoś kochać i jednocześnie go nienawidzić ??
Za tydzień ma wyjechać, znów zostanę sama z synkiem, połowa mnie chciałaby żeby został z nami a druga odlicza dni żeby uwolnić się z tego piekła....
Być może zabrzmiało to bardzo banalnie ale ja już sama nie wiem co czuję, pogubiłam się w tym moim własnym światku
WItaj Kochaniutka... codziennie tu zaglądam..
teraz nie mam czasu, ale później odezwę się do Ciebie!
![]()
Jestem.... wiem jak to jest miec takiego męża Ideen....
ja mam podobne mysli do twoich, naprawde... dla mnie jest bardzo trudno od niego odejść... a druga sprawa to ja sie jego nie boje!!!!!!!
jedyne, czego boje sie w momencie kiedy jest pijany to to że będę musiała zadzwonic na policję, nie chcętego robić ale wiem że będę musiała.... wies którejś soboty był agresywny po wypiciu sporej dawki alkoholu i sam zadwonił na policje by go zabrali...
jak jest trzeźwy nie boje sie jak krzyczy czy cos mówi.. wiem, że mnie ruszy... ale za to słowami próbuje mnie pochlastać.... przyełam taktyke oleania tego.... mówie mu że to co mówi do mnie i o mnie spływa po mnie bo do każdego tak sie odzywa .... bynajmniej tu w domu... każdy wie jaki on jest... tu nie mam czegos takiego że nikt o tym nie wie... do pewnego momentu tak było, ale postanowiłam przestac milczeć, zresztą on nie przebiera w słowach nawet przy kimś...
wiem że moge mu tak nasunąć i on spasuje , bo ja jednak tez potrafie dołozyc do pieca... nauczyłam sie tego przy nim... zawsze byłam pyskata, ale przy nim wyszkoliłam troszeczkę swój język...
Ideen, wiem co przezywasz... myslę,że nabrałbys siły gdybys poszła na terapię dla osób które doznaja przemocy w rodzinie. nie wiem czy wiesz ale przemoc to nie tylko bicie ale tez i wyzywanie, poniżanie, zakazywanie i wiele wiele innych takich ... słowao przemoc ma bardzo szerokie znaczenie... są takie Punkty Kryzysowe dla ofiar przemocy i tam MUSISZ pójść... wiem żę cieżko się odwazyć, jest to naprawdę trudne , ale tam ci pomogą... ja juz chodze kilka miesięcyu co tydzień... dojeżdżam 15 km...
http://pl.wikipedia.org/wiki/Przemoc_domowa
http://www.ponton.org.pl/readarticle.php?article_id=44
Przeczytaj to sobie... W jednym z nich jest napisane jak reagować... ja sobie spisałam na kartce i często czytam , w razie potrzeby stosuje te wskazówki, z tym ,że wiem że on mnie nie uderzy...
nie wim czy moge coś Tobie poradzić, moge Cię wspierać... ale myslę a nawet każę Tobie iśc do poradni, tam są psycholodzy, terapeuci zajmujący się takimi sprawami... podpowiedza ci wiele sposobów, które moga zadziałać... będziesz czuc się pewniej!!!!!!!!!!!!! a to najważniejsze, bo zapewne jest Tobie bardzo trudno podjąć decyzję co zrobic... kochasz go a jednoczesnie nie nawidzisz za to co robi... ja też tak to czuję... wiesz tak naprawde to my kochamy wyobrażenie o naszych mężach,.... kochamy to co chcielibysmy od nich dostzć...
fakt dostajemy to ,,czasem''' i z tego sie cieszymy, ale na dłuższą metę nie wytrzyma nawet najbrdziej odporny człowiek.. samo to że zaczyna i Tobie i mnie to przeszkadzać - to juz jest sygnał że cos jest nie tak...
trzeba jakoś zacząć pracowac aby czuc sie lepiej... i Ideen na to potrzeba dosyc dużo czsu... wiem co mówię...
buziaki dla ciebie kochaniutka... trzymaj sie i nie daj sie...
mysle że musisz go zaskoczyc tym że w ,,duszy'' masz to co on mówi... ale jeżeli chodzi o bicie to nie wiem co Ci powiedzieć...-uciekaj!!! chyba tyle...
Witam ![]()
Mąż wyjechał a ja czuję jakąś pustkę a zarazem wewnętrzny spokój.... Nie wiem jak to określić zresztą sama już nie wiem co czuję jak ja mam to wszystko określić, poukładać w jedną całość, w racjonalną całość... chyba się w tym wszystkim pogubiłam, czy to są normalne odczucia? Czy faktycznie można mieć tyle uczuć w stosunku co do jednej osoby?? Tyle pytań nasuwa mi się do głowy ale jakoś sama nie potrafię sobie na nie odpowiedzieć... Wiem na pewno jedno, że kocham męża, tego dobrego człowieka, a nie tyrana... jak go się pozbyć, żeby oddał mi męża?? Może faktycznie powinnam poszukać jakiejś fachowej pomocy bo chyba sama sobie z tym wszystkim nie poradzę.
annika80 dziękuję ci za twoje słowa ![]()
Ideen doskonale wiem co czujeszjestem od ciebie kochana duzo starsza i przerabialam dokladnie to co tyIDENTYCZNA sytuacje wiemjak to jst rozdarcie ,jak sie czeka nakogos z utesknieniem potem teen ktos rani ,straszne,wiem rowniez co znaczy jak maz podniesie reke,widzisz u mnie kiedys tez tak sie zdarzylo /o dziwojak u ciebie tez w ciazy ,nie bicie ale szarpanie ktore milalo swoje konsekwencje-krwotok i zagrozona ciaza az do rozwiazania//nie powiem ,nie chce absolutnie meza tlumaczyc ale to wtedy ja zaczelam poprostu dosatl ode mnie w pysk,coz niestety nie byl to odosobniony przypadek ,zdarzyly sie jeszcze 2 /jeden to oddal mi jak zucilam czyms w niego plastikowa butelka pusta ,drugi jak nazwalam go w obenosci jegoo brata glupkiem ,nie chce ci pisac banalow ,ale powiem ci jako doswiadczona /podwojna /mezatka niczegoo dobrego z tego nie bedzie ,maszmeza socjopate,ktory szuka ofiary ,juz ja znalazl,zobaczyl ze cokolwiek by nie zrobili tak nie odejdziesz,zobacz za wszystko ciebie obwinia ,wychowanie syna itp ,dobrze ci radze,odkladaj sobie pieniadze na czarna godzine,rozgladnij sie za jakims zajeciem w razie czego,nawet idz do szkoly,poprostu w razie czego zeby wiedzial ze sobie dasz rade ,ZOBACZYSZ to DZIALA
ludzik37 zgadzam się z tobą, rozumiem (albo bynajmniej mi się tak wydaję) że to wszystko co się dzieję pomiędzy mną a moim mężem do niczego dobrego nie prowadzi . Czuję się taka bezsilna aż jestem zła sama na siebie. Niby wydaję mi się, że już wszystko rozumiem, wiem jak postąpić ale kiedy pomyślę o dobrej stronie męża zaraz wracam do punktu wyjścia. I takie błędne koło...
Dzisiaj czuję się naprawdę kiepsko, taka samotna.... tęsknie za mężem
IDEEN wiem co czujesz uwierz mi moja droga ,tylko pomysl o tym w ten sposob,jak bedzie jak juz bedziecie razem mieszkac ,jesli teraz on jest z wami kilka dni i nie moze zapanowac nad emocjami ,ja zkad innad wiem co znaczy zycie na emigracji ,zycie w rozlace tez wiem ,przerabialam juz to i to kilka razy ,musisz udowodnic mu za wszelka cene ze mozesz zyc bez niego i poradzic sobie samej/nie musisz sie rozstawac jak nie chcesz/chodzi o tozeby on stracil PEWNOSC SIEBIE ,pewnosc ze bez niego jestes nikim,ze sobie nie poradzisz,musisz udowodnic ze w razie czego ,jak przegnie pałe dasz se rade,ON SIE MUSI CZEGOS BAC BO TERAZ NICZEGO SIE NI BOI I ROBI CO CHCE,nie ma co sie dziwic ,dlatego musisz go troche nauczyc ze niejest tak ze bedziesz z nim zawsze cokolwiek nie zrobi ci zlego ,jakkolwiek cie nie nazwie itd ON MUSI WIEDZIEC ze kiedys moze przekroczyc granice nieodwracalnie a TY I TAK SE DASZ RADE ,MUSI SIE BAC ZE MOZE TAK BYC
IDEEN prosze cie przemysl to co napisalam
ludzik37 ostatnio o niczym innym nie myślę, wiem, że powinnam się usamodzielnić. Chciałam nawet iść do pracy, mąż na początku nie wyrażał zgody, później się zgodził ale przed wyjazdem wytłumaczył mi, ze lepiej było by jakbym została w domu, ze nie muszę pracować. Prawdą jest fakt, ze nawet nie miała bym z kim zostawić mojego synka. Do południa jest w szkole ale co później? Nie mam nikogo bliskiego, na kogo mogłabym liczyć. Moja rodzina nie mieszka w Polsce.
Zabawne jest to, ze jestem osobą bardzo stanowczą, ze nie wstydzę się powiedzieć własnego zdania, swoich uczuć... ale ta kwestia nie dotyczy mojego męża. Każda awantura, złe spojrzenie.... to ja pierwsza robię pierwszy krok by było dobrze, proszę go o przeprosiny.... bo jak on twierdzi, nie zrobił nic złego. Jak można przy ukochanej osobie czuć się tak obco we własnej skórze...
Ostatnio mieliśmy problemy rodzinne, a konkretnie z jego rodziną, sądziłam, ze to w jakiś sposób nas do siebie zbliżyło, że w końcu uświadomił sobie jaki ma skarb przy sobie, ale to tylko było krótkotrwałe, ulotna chwilka...
Przed chwilką skończyłam z nim rozmawiać... to była naprawdę cudowna rozmowa telefoniczna....
Od wczoraj moje dziecko pobolewał brzuszek, a dzisiaj nie chciało iść do szkoły, bo oznajmiło mi, ze powiedział tatusiowi, ze za dwa dni ma wrócić i będzie za nim czekać w domku, po długiej namowie przekonałam go, żeby poszedł do szkoły, że tatuś wróci za miesiąc
Efektem było to, ze w szkole ciągle płakał a po powrocie dostał gorączkę i oświadczył, iż nie będzie chodził do szkoły dopóki tatuś nie wróci... tłumaczyłam mu, ze tatuś bardzo go kocha, ze również tak bardzo tęskni jak on za nim ale on tylko się rozpłakał, mówi że tęskni....
Serce mnie boli jak patrzę na jego cierpienie, nigdy wcześniej się tak nie zachowywał, owszem przed wyjazdem męża dostawał stan podgorączkowy ale to było tylko chwilowe, nigdy tak się nie zachowywał... muszę powiedzieć mężowi o reakcji synka chyba będziemy musieli rozważyć jego powrót na stałe
Muszę już kończyć, synek właśnie się budzi do usłyszenia później
Czytam i czytam... Ideen Ludzik37 ma naprawde rację... on musi sie czegos bac... bynajmniej nie pokazywac mu, że się go boisz i to co on powie Cie porusza do głębi... można sie tego nauczyć... nie wiem czy jest to juz przyzwyczajenie z mojej strony, ale po mnie spływa to , co mówi o mnie mój mąż... sama sobie tak tłumaczę... że to nie prawda co mówi i zwisa mi to co powiedział... w moim małżęństwie nie jest dobrze,a raczej tragicznie... on pije, a oprócz tego znęca się psychicznie -całkiem jak twój mąż Ideen...
jak pije czepia sie wzystkiego, jak nie pije tez nie zostawia na mnie suchej nitki... ale od kilku tygodni mówie mu wprost że wali mi to co mówisz, jednym uchem mi to wchodzi drgim wyhodzi. widzi, że juz nie płacze przez to, że nie żalę sie mu, bo jak zna moje słabe punkty to w nie własnie uderza...następna sprawa-od półtora tygodnia nie rozmawiamy znów, nie śpimy itd... a ja juz nie podchodze jak zawsze, nie wyciągam pierwsza reki i nie wchodze na niego...dosłownie...
jestem pewna,że jest zaskoczony moim zachowaniem,bo wie że i tym razem to nie przelewki, że do niego nalezy ruch... a ja dzielnie czekam... denerwuje mnie to, ale wiem że tak powinnam postepować...
dlatego, ty tez musisz w sobie znaleźć tę siłę, by zacząć sie stawiać,stawiac warunki i granice... to trudne ale do zrealizowania... może to byc trudne i będzie bo jego nie ma... ale zacznij od telefonów... jak zacznie cos nietak, powiedz, że nie bedziesz w ten sposób rozmawiać,że jak sie uspokoi to niech zadzoni... i tak za każdym razem...mysle że od czegos powinnas zacząć...
a tak na dobra sprawę to co cię powstrzymuje od pójścia do terapeuty Ideen???????? przecież pół dnia jestes sama w domu????
Witam
annika80 miło że znów się pojawiłaś ![]()
Przed pójściem do terapeuty nic mnie nie powstrzymuję chyba tylko świadomość tego, ze powie mi to co wy mi tu radzicie... a ja tak bardzo obawiam się, ze mogłabym stracić go, tzn tego dobrego człowieka... ale od dzisiaj poszukam w okolicy jakiegoś specjalistę bo psychicznie już nie wytrzymuję, jego huśtawki emocjonalne mają duży wpływ na to moje uczucia, a ja ostatnio nie mogę sobie jakoś z nimi poradzić
Chociaż ostatnio jest dla mnie bardzo miły, czuły, martwi się o mnie , o synka, a kiedy powiedziałam, ze synek z tęsknoty za nim dostał gorączki i boleści brzucha naprawdę się tym przejął. Chociaż jak mu powiedziałam, ze powinniśmy już chyba razem na stałe zamieszkać odpowiedziała mi cisza...
Postaram się być w stosunku co do niego inna, bardziej konsekwentna.... mam nadzieję, ze się nie złamię i emocję nie wezmą góry nad rozsądkiem
annika80 ja tak bym nie potrafiła jak ty, tak długo nie rozmawiać z mężem... nawet jak się pokłócimy, zazwyczaj z jego winny chociaż on uważa że jest wręcz odwrotnie i pierwsza się do niego odzywam, czy tak samo jest w łóżku, jak on jest w domu nie potrafię bez niego zasnąć, aczkolwiek jak się na niego gniewam z nici z sexu , chociaż dla niego i tak nie problem, jak dla niego ja nie muszę mieć ochoty...
Pozdrawiam
Robiłam tak samo... podchodziłam zawszr pierwsza... nie było mowy o dniowym milczeniu... teraz jednak jest inaczej... wiem że moge go stracic... ale wiem że jak niczego nie zrobie on mnie wykończy, będzie jeszcze gorzej niz było... i tak jest ... jeszcze cztery miesiace temu moja poprzednia terapeutka mówiła, że jeżeli nic nie zmienie będzie jeszcze gorzej, może nawet nie będę miała siły na pogotowie zadzwonić... teraz póki jestem silna chodze na terapie i staje sie jeszcze silniejasza dzieki fachowej pomocy... nabieram tam sił...ale poczatki były bardzo trudne... jedyne co przynosi mi ukojenie to pewnośc ,że jeżeli go stracę, jeżeli sie rozstaniemy to będzie mi to łatwiej przejść, łatwiej znieść... nie będe tak cierpiec... lepiej sobie z tym poradzę... ale musze nabrac jeszcze więcej siły na to...
nie wiem co mnie czeka w życiu... wiem że zasługuje na to by mnie rozpieszczano, podziwiano, kochano, dbano o mnie... wiem że nie zasługuje na wyzwiska, poniżanie, ubliżanie, zakazywanie, rozkazywanie... nie zasługuę na nic złego...to samo dotyczy sie Ciebie i każdego z nas... życie ma byc fajne, miłe a mąz ma wspierac, pomagać itd...a nie wysmiewac i poniżać... to jest mąz a nie jakis tyran...ale nasi mąężowie to naprawdę tyrani...
musi upłynąć troszaczkę czasu za nim to wszystko sie poukłada, albo nic z tego nie będzie...
a Tobie jest o tyle trudniej że go nie ma... gdyby był tu na miejscu cały czas było by inaczej,,, jestem pewna, że zaczęłabyś cos z tym robić...
,, po co robić coś dla niego jak i tak w jego oczach nic nie robisz ''
jeżeli cos robisz rób to dla siebie i dla synka!!!!
i każę Tobie iśc na terapię, bo nie będę tu zagądać do Ciebie...;)
Hej
Możesz wierzyć że będzie lepiej, spokojniej ale uwierz mi ludzie się zasadniczo nie zmieniają.
Ja uważam że jeśli jestes samodzielna lub stać Cię na to żeby się usamodzielnić powinnaś odejść. Dlatego, że możesz liczyć w przyszłości że poznaśz jeszcze kogoś kto będzie inny, lepszy, łagodny i dobry. Warto czekac na kogoś takiego. Dać sobie szansę.
Jak będzieśz sama to przynajmniej będziesz miała spokój.
To trudne tak odejść bo jesteś w małżeństwie, masz dziecko...
Ja nie byłam jeszcze w małżeństwie ale odeszłam od mojego chłopaka, którego bardzo kochałam po 3 trudnych latach, w których więcej było płaczu niż warta byłą nasza milość. On okazał się chory na schizofrenię, był też agresywny, miał chwile normalności (wtedy był zwykłym chłopakiem) ale w napadach szału - wielka agresja, rzucanie przedmiotami itp. Wieczny niepokój, koszmar. Odeszłam od niego i jego apodyktycznej rodziny i poczułam się najszcześliwszą osobą na świecie.
Uwierz że facetów jest wielu i równiez Ty zasługujesz na prawdziwe szczęście a przynajmniej spokój dla siebie i dziecka.
Jakąkolwiek podejmiesz decyzję, życzę najlepszego
najwazniejsze to pokazac, że nic Cie juz nie zaskoczy w jego zachowaniu i nie zdziwi...
napisał mi to jedna z forumowiczek-Tamara, przewspaniala Kobieta!!!!!!!!
Ideen mnie juz sie udało pokazac to mężowi... czy będziemy ze soba czy nie on wie, że mnie juz nie zaskoczy niczym... jestm gotowa na wszystko... a on próbuje na rózne sposoby mnie złamać... boli, ale on nie wie, nie pokazuje mu tego...
Uwierz jest to możliwe... Mnie to zajęło kilka miesiecy... dalej nie jest łatwo ale dużo, dużo łatwiej niz wczesniej...
Wystarczy chciec... i powiem od razu , nie raz będziesz miała dosyc bo będzie ci kładł coraz to inne kłody pod nogi, ale zobaczysz że nauczysz sie je przeskakiwac...
Idż na terapie... tam nauczyłam sie wielu rzeczy... a to co kiedys przyprawiało mnie o ból głowy, płacz, furię teraz po mnie spływa.. a jak naprawde ,,zaboli'' to co powie, to szybko dochdze do siebie... nie trwa to godzinę, tylko 5 góra 10 min i jestem juz ,,poskładfana'' jak przed całym zajściem...
Ideen mój upór doprowadził do tego, że mój mąż sie spakował... chciał mnie nastraszyć, żę się wyprowadzi... nie twierzde, że tego jeszcze nie zrobi, bo sie nie rozpakował, ale juz mnie nie wygania z domu, wie że tu zostanę...
jednak cos zaczęło sie dziać...on coś widzi...
Życzę Tobie moja kochana koleżanko, by i wtobie było tyle siły by walczyc ... nie mówie ,że sie uda,ale Ty będziesz zdrowsza!!!!!!!!!!!!!!!1
całusik dla Ciebie!!!!
Od paru dni mam jakąś chandrę.... nie potrafię się na niczym skupić,
a wszystko przez znieczulice mojego męża, dla niego liczą się tylko jego potrzeby, tylko on sam....
Od dwóch dni nie nocuję u siebie w domu,
mówi, ze niby jest w pracy, ze nie może zadzwonić bo nie ma kiedy, że jest za bardzo zmęczony...
Łzy same napływają do oczu, nie mogę tego płaczu powstrzymać, czuję w klatce piersiowej ucisk, czasami aż brakuje mi tchu.... zastanawiam się czy rzeczywiście nasze małżeństwo ma jakiekolwiek szanse,
czy mojemu mężowi jeszcze na nas zależy
czy dla niego liczą się tylko pieniądze ??
Kochana domyslam sie jak sie czujesz... musisz byc silna:*
obojetnosc boli...moze to jakis znak?
Witam
annika80 miło że znów się pojawiłaś
Przed pójściem do terapeuty nic mnie nie powstrzymuję chyba tylko świadomość tego, ze powie mi to co wy mi tu radzicie... a ja tak bardzo obawiam się, ze mogłabym stracić go, tzn tego dobrego człowieka... ale od dzisiaj poszukam w okolicy jakiegoś specjalistę bo psychicznie już nie wytrzymuję, jego huśtawki emocjonalne mają duży wpływ na to moje uczucia, a ja ostatnio nie mogę sobie jakoś z nimi poradzić
Chociaż ostatnio jest dla mnie bardzo miły, czuły, martwi się o mnie , o synka, a kiedy powiedziałam, ze synek z tęsknoty za nim dostał gorączki i boleści brzucha naprawdę się tym przejął. Chociaż jak mu powiedziałam, ze powinniśmy już chyba razem na stałe zamieszkać odpowiedziała mi cisza...Postaram się być w stosunku co do niego inna, bardziej konsekwentna.... mam nadzieję, ze się nie złamię i emocję nie wezmą góry nad rozsądkiem
annika80 ja tak bym nie potrafiła jak ty, tak długo nie rozmawiać z mężem... nawet jak się pokłócimy, zazwyczaj z jego winny chociaż on uważa że jest wręcz odwrotnie i pierwsza się do niego odzywam, czy tak samo jest w łóżku, jak on jest w domu nie potrafię bez niego zasnąć, aczkolwiek jak się na niego gniewam z nici z sexu , chociaż dla niego i tak nie problem, jak dla niego ja nie muszę mieć ochoty...
Pozdrawiam
kochana widze ze ty jestes w tym wsystkim kompletnie pogubiona ,napisze cos niemilego ,manowicie mysle ze twoj maz ma powazne problemy psychiczne,jakas podwojna osobowosc ,sama zauwazylas ze kochasz jedngo z nich ,a nienawidisz drugiego ,moze daloby sie go namowic na jakas wizyte u specjalisty/chociaz jak znam zycie to bedzie tobie wmawial ze z toba jest cos nie tak a on jest w porzadku
Witam po tak długiej nieobecności....
![]()
U mnie sprawy nie układają się tak jak powinny, mianowicie za waszą poradą poszłam do psychologa, rozmowa z nią bardzo mi pomogła, ale troszkę gorzej było z prowadzeniem moich zmian w nasze małżeństwo... tzn. robiłam to co pani psycholog mi radziła ale mój mąż patrzał na mnie jak na wariatkę, wiele mnie to przy tym kosztowało, a on i tak nie potrafił to docenić... im więcej milczałam, zlewałam jego słowa to było jeszcze gorzej.... prowokował mnie, aż w pewnym momencie nie wytrzymałam i powiedziałam mu parę słów no i doszło do awantury, a że mój mąż nie jest dość wylewny w słowa znów mnie spoliczkował, bo jak to powiedział jedynie w ten sposób można mnie uspokoić...
Obiecałam sobie, że jeżeli jeszcze raz to się powtórzy, jeśli podniesie na mnie rękę to odejdę ale nie potrafię... wciąż mam nadzieję, tylko na co ??
WItam Cie Ideen... czesto mysle o Tobie... ale jak widzisz ie mogłam też byc z wami...
kurcze powiem tak... nie rezygnuj z terapii... słuchaj psycholog.... a jak będziesz widziec ,że mimo twoch starań nic sie nie zmienia to może podejmiesz jakąs decyzje... nie będę pisac jaka bo sama musisz ja podjąć... a to jest bardzo bardzo trudne... i powiem jak mi to tłumaczy moja terapeutka... jeżeli chcesz znim żyć to zyj , z tym że musisz sie liczyc z tym co cie spotyka w twoim małażeństwie... albo zacznij działać by było lepiej... zacznij wyznaczac granice... zajmij sie soba a nie mężem... jego nie zminisz dopuku sama sie nie zaczniesz zmieniac... i to jest prada... mimo ,że tez czasem wybucham to jednak się zmieniłam.. nie na lepsze czy gorsze, w mniemaniu mojego męża na gorsze, nawet wysmiewa się ze mnie że psychiatra mi nie pomoże( ale wtedy jak wypije)... ale widze jak to moje zachowanie wpłyneło na niego... i choć kiedyś postapiłabym inaczej to dzisiaj wiem że postepuję dobrze, zgodnie z tym co czuje , bo uważam że tak własnie ma byc i juz, czy to si jemu podoba czy nie... i długo on próbował bym wróciła do starych nawyków... ale nie ustąpiłam... i jest dzisiaj całkiem nieźle , mimo,że ma wpadki... uczymy sie swoich reakcji... mimo,że on tego nie chce i broni sie przed tym jak cholera, mimo woli( on nawet tego może nie widzi) zmienił sie bardzo, choc czasem tez mi dopiecze... i co najwazniejsze ja juz nie przezywam dniami, godzinami... to są minuty.. potem analizuje jak powinnam była sie zachowac i w momencie ataku(bo sie zdarzają oczywiście) postepuje jak potrzeba, wtedy on pasuje... co więcej, sam w razie mojego wybuchu woli wyść bym ochłonęła... jak widac nietypowa nauka nie idzie w las...
i co jeszcze ważne... juz nie chodze na paluszkach, nie ucizm dzieci. nie staje na rzęsach by jemu było dbrze, by go nie zdenerwować (bo przez to niby mógł by sie napic)) wiem ,że to nie są powody do złego zachowania czy postepowania... zachowuje się jak mi sie podoba, nawet często prowokuje... a jak widze, że już cos nie tak, to wiem, że tak ma byc....staram sie nie dac zaskoczyc-zwłaszcza jeżeli chodzi o picie... a znam juz sygnały swiadczące o tym ,że lada dzień nie wytrzyma....
uzo bym tu opisała swoich przezyć ale to nie o to chodzi bo to wszystko trzeba przejśc etapami. i co na jednego działa na drugiego nie... czy alkocholik czy psychopata-to trzeba zdiagnozowac.. bo nie wiadmo czy działa w nim choroba , czy taki po prostu juz jest...
Ideen. napisz cou ciebie... i wyznacz granice... to jest bardzo trudne , bo on może ich nie sznowac i miec je gdzieś... ale trzeba próbowac... a dla każdego granice są inne... porozmawiaj o tym z psychologiem co znaczy wyznaczac granice... i jak to robic...
pozdrawiam cię i całuje - buźka