Nawet jeśli od początku relacji "TYLKO ROZMAWIALIŚCIE" to chyba nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo przyczyniłaś się do rozpadu swojego małżeństwa. Nie dość, że oboje w dwóch różnych krajach, kontakt znikomy, to zamiast rozmawiać i dzielić się problemami z mężem Ty uciekałaś do przyjaciela, co spowodowało totalny rozpad Waszej komunikacji małżeńskiej. Sprawy, które powinnaś omawiać z mężem omawiałaś z obcym człowiekiem i potem zapewne nie czułaś już potrzeby dyskusji ze swoim ślubnym. Więc tak żyliście sobie 7 lat obok siebie, złączeni jedynie dziećmi i papierkiem. Teraz pewnie jesteście sobie obcy, chora sytuacja.
Z drugiej strony nie uświęcałabym tu wcale męża - jeśli jest tak daleko, a autorka utrzymuje z nim słaby kontakt, jest bardziej zaaferowana kochankiem niż mężem to mogła przeoczyć fakt, że jej mąż również ma, bądź może mieć kochankę (tam na miejscu) - dodam, że zapewnienia o jego miłości to pic na wodę, Ty pewnie też mówisz mu "Kocham Cię", a myślami i ciałem jesteś z kochankiem
. Nie oszukujmy się: młody facet z żoną X kilometrów dalej, żyjący samotnie od 7 lat ma również swoje potrzeby, zarówno potrzebę bliskości jak i potrzeby seksualne. Wybacz, ale nie wierzę, że nie sypia z innymi, czy to z prostytutkami czy to z kochankami, kiedy widuje swoją żonę kilka razy w roku. Nie zdziwiłabym się jakby i on prowadził podwójne życie. Po co się rozwodzić w takiej sytuacji? Same papierkowe problemy tylko, nie jest to potrzebne bo on robi co chce - autorka się nim niespecjalnie interesuje i to samo działa w drugą stronę.
Nie chcę tu prawić Ci morałów o tym, że powinnaś zostać za granicą u boku męża, że małżeństwa na odległość się nie sprawdzają i takie tam, teraz to już musztarda po obiedzie jak to mówią, aczkolwiek chciałabym Ci tylko zasugerować dwie rzeczy:
1. Postaw kochankowi (nazywajmy rzeczy po imieniu: sypiasz z nim, a nie jesteście ze sobą formalnie związani) sprawę nieco bardziej konkretnie: w tą lub w tamtą: albo rozwód z żoną i próba ułożenia sobie życia razem, albo fora ze dwora (chyba, że kręci Cię życie w miłosnym trójkącie, albo siedmio-kącie [doliczając dzieci]).
2. Może warto porozmawiać z mężem o Waszym drugim życiu, ale wiesz, tak szczerze do bólu? Zapytaj spokojnie czy kogoś ma, bo z tego co napisałaś wnioskuję, że Wasze małżeństwo to fikcja i istnieje tylko na papierze, więc taka rozmowa mogłaby Cię zaskoczyć 