netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

początek końca....... przyjaźń, romans.......

169 odpowiedzi19 697 wyświetleńzałożony przez ciszajakja, 30.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » początek końca....... przyjaźń, romans.......

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 170 z 170 ]

131 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-07-07 17:10:14)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
Alterego1 napisał/a:

Jest na to jedna rada właściwie poza wyjawieniem całej prawdy mężowi co uwaźam powinnaś zrobić.
Rada jest taka
Pakujesz wszystko co masz,bierzesz dzieci,wsiadasz w samolot i wyjeżdźasz do męża.
Tam mówisz mu o wszystkim i czekasz na jego decyzję co dalej.
Celowo nie wspominam o kochanku bo nie ma o czym.
Pakujesz manatki i znikasz za granicą niczego nie tłumacząc kochasiowi bo mija się to z celem.
I nie mów nam że,nie dasz rady.
Chciałaś mieć kochanka więc miałaś.
Teraz odwrotność sytuacji bardzo wskazana.

Większość nas facetów nie chce mówić prawdy gdy dojdzie do zdrady (potwierdzają to liczne badania) poczytaj opinię faceta gdy zdradził facet
http://www.netkobiety.pl/t54048.html#p1523690
i moją stanowczą odpowiedź
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1591440#p1591440



To nie jest związek a parodia

132 Ostatnio edytowany przez LadyCampari (2013-07-09 00:46:50)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Nawet jeśli od początku relacji "TYLKO ROZMAWIALIŚCIE" to chyba nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo przyczyniłaś się do rozpadu swojego małżeństwa. Nie dość, że oboje w dwóch różnych krajach, kontakt znikomy, to zamiast rozmawiać i dzielić się problemami z mężem Ty uciekałaś do przyjaciela, co spowodowało totalny rozpad Waszej komunikacji małżeńskiej. Sprawy, które powinnaś omawiać z mężem omawiałaś z obcym człowiekiem i potem zapewne nie czułaś już potrzeby dyskusji ze swoim ślubnym. Więc tak żyliście sobie 7 lat obok siebie, złączeni jedynie dziećmi i papierkiem. Teraz pewnie jesteście sobie obcy, chora sytuacja.

Z drugiej strony nie uświęcałabym tu wcale męża - jeśli jest tak daleko, a autorka utrzymuje z nim słaby kontakt, jest bardziej zaaferowana kochankiem niż mężem to mogła przeoczyć fakt, że jej mąż również ma, bądź może mieć kochankę (tam na miejscu) - dodam, że zapewnienia o jego miłości to pic na wodę, Ty pewnie też mówisz mu "Kocham Cię", a myślami i ciałem jesteś z kochankiem tongue. Nie oszukujmy się: młody facet z żoną X kilometrów dalej, żyjący samotnie od 7 lat ma również swoje potrzeby, zarówno potrzebę bliskości jak i potrzeby seksualne. Wybacz, ale nie wierzę, że nie sypia z innymi, czy to z prostytutkami czy to z kochankami, kiedy widuje swoją żonę kilka razy w roku. Nie zdziwiłabym się jakby i on prowadził podwójne życie. Po co się rozwodzić w takiej sytuacji? Same papierkowe problemy tylko, nie jest to potrzebne bo on robi co chce - autorka się nim niespecjalnie interesuje i to samo działa w drugą stronę.

Nie chcę tu prawić Ci morałów o tym, że powinnaś zostać za granicą u boku męża, że małżeństwa na odległość się nie sprawdzają i takie tam, teraz to już musztarda po obiedzie jak to mówią, aczkolwiek chciałabym Ci tylko zasugerować dwie rzeczy:

1. Postaw kochankowi (nazywajmy rzeczy po imieniu: sypiasz z nim, a nie jesteście ze sobą formalnie związani) sprawę nieco bardziej konkretnie: w tą lub w tamtą: albo rozwód z żoną i próba ułożenia sobie życia razem, albo fora ze dwora (chyba, że kręci Cię życie w miłosnym trójkącie, albo siedmio-kącie [doliczając dzieci]).

2. Może warto porozmawiać z mężem o Waszym drugim życiu, ale wiesz, tak szczerze do bólu? Zapytaj spokojnie czy kogoś ma, bo z tego co napisałaś wnioskuję, że Wasze małżeństwo to fikcja i istnieje tylko na papierze, więc taka rozmowa mogłaby Cię zaskoczyć wink

133

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Słuchaj ja juz taką wielką miłosć przezyłam;)
tez mam męza,ale bylam myslami zmoim przyjacielem,ale zacznę od początku...
Wyszlam zamąz pare lat temu zakochana szczesliwa,iwtedy pojawil sie mój dawny przyjaciel azarazem byly chlopak,zawsze mialam do niego słabosc aon do mnie,ciagnelo mnie do niego ajak wrucił zakochalam sie odnowa,pisal dzwonil tesknil,spotkalismy sie pare razy wyznalismy sobie milosc itak to sie ciagnelo..
mialam ogromne wyzuty sumienia ze zaplecami mojego meza robie mu takie swinstwo,ale serce niesluga..
czym dalej wto brnelam tym bardziej zastanawíalam sie cozrobic czy odejsc odmeza,wiec mojemu przyjacielowi postawilam sprawe jasno ze odchodze od meza ibede znim jak tak bardzo sie kochamy iwiesz co mi mój ukochany odpowiedział-zebym narazie nic nierobila zego zaskoczylam tym wszystkim izemusi przemyslec
apotem przestal pisac dzwonic gadac zemną,bylam wszoku bojak to najpierw kochal tesknil ateraz nic.
wkoncu sie odezwal pomiesiącu co umnie jakby nigdy nic umuwilam sie znim zeby pogadac,zapytalam go wprost czemu milczal ico znami?
aon mi odpowiedzial niema nas inic niebylo miedzy nami nic dociebie nieczuje usmiechał sie przytym aja niemoglam uwiezyc wto co muwi muj ukochany dopiero taki zakochany ateraz smieje mi sie wtwarz imuwi niebylo nic..bylam wszoku czulam sie jak ostatnia kretynka wierzylam mu ufalam aten sie pobawil izucił..to moja cena awiesz za co?zato ze oszukalam meza kturemu przed ołtarzem slubowalam,wiesz nalezało mi sie zato wszystko tak dostac podupie bosama tego chcialam imam..ale to mnie nauczylo wiele zaluje bardzo ze dalam sie tak zrobic przez przyjaciela ktury chcial mnie tylko przeleciec..
Powiem ci kochana ze niewarto zostawiac meza dla innego,bo tak naprawde totylko nasi mezowie nas naprawde kochają..aci kochankowie udają zakochanych zeby sobie pouzywać..taka jest prawda..

134

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Nadal trwam w nieodzywaniu się do przyjaciela. Tzn pierwsza nie szukam z nim kontaktu. I powiem, że jest mi cholernie ciężko........ strasznie tęsknie.
Dzwonił on wczoraj, dzisiaj...... chwilka rozmowy, on jakby nigdy nic, ja mu robiłam wyrzuty......
Pisał maila, że chcę żeby wszystko było jak do tej pory, chcę mojego szczęścia, bo w/g niego na nie zasługuję a on mi tego nie może dać.... że na pierwszy miejscu stawiamy, tak jak ja to mówiłam, swoje rodziny, dzieci..... że chciałby spróbować naprawić swoje relację, które sam zniszczył, przy tym nie tracić kontaktu ze mną, tzn rozmowy, gg, maile, skype..... no i spotkania bo nie można sobie wszystkiego odmawiać (jego słowa)
A mnie szlak trafił, piszę, że mnie kocha.... i bardzo żałuję, że nie spotkaliśmy sie wcześniej, dużo wcześniej....... ja pier****dole szybko mu się przypomniało że nie jest sam.
Wiem, że tak to powinno sie skończyć, że sama mówiłam, że nam nie wolno i w ogóle, ale on wytyczył granice..... w domku żonka  i w ogóle a tu raz na jakiś czas fajna odskocznia od rzeczywistości......

Pytanie tylko po co ściema o miłości, że mu zależy....... żeby teraz z takim czymś mi wyskoczyć

Oszaleje, na własne życzenie mam problemy......

135

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Wierzyłaś, że wasza "historia miłosna" jest inna... teraz już wiesz, że jest  dość stereotypowa... wink Przykro mi, że z tego "wielkiego uczucia" zostało tylko wielkie rozczarowanie. Trzymaj się i wyciągnij jakieś wnioski na przyszłość.

136 Ostatnio edytowany przez ciszajakja (2013-07-10 00:21:48)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
Volver napisał/a:

Wierzyłaś, że wasza "historia miłosna" jest inna... teraz już wiesz, że jest  dość stereotypowa... wink Przykro mi, że z tego "wielkiego uczucia" zostało tylko wielkie rozczarowanie. Trzymaj się i wyciągnij jakieś wnioski na przyszłość.

Czy wierzyłam? Sama nie wiem, nie zastanawiałam się, po prostu cieszyłam się z każdej chwili......... on nie zrezygnuję, wiem o tym bo mi mówił, że na końcu świata mnie znajdzie, że nie wyobraża sobie życia żeby mnie nie było.......
I nie zrezygnuję też z rodziny....

137 Ostatnio edytowany przez Volver (2013-07-10 00:26:20)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

W mojej ocenie jego słowa i deklaracja próby naprawy relacji rodzinnych, to oficjalna rezygnacja z Ciebie. Nie chętnie natomiast, chce rezygnować  z okazjonalnego, darmowego seksu bez zobowiązań z Tobą...

138

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Też mi się tak wydaję, ale ja tak nie chcę... co prawda ciężko mi i tęsknie za nim, ale nie ma sensu....

Tylko pytanie po co mi mówił, że dla niego seks nie jest ważny, że najważniejsze dla niego jest moja osoba, że mógłby zrezygnować z seksu żeby tylko mieć kontakt ze mną....

Czy ja aż tak jestem naiwna hmm

139

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
ciszajakja napisał/a:

Też mi się tak wydaję, ale ja tak nie chcę... co prawda ciężko mi i tęsknie za nim, ale nie ma sensu....

Tylko pytanie po co mi mówił, że dla niego seks nie jest ważny, że najważniejsze dla niego jest moja osoba, że mógłby zrezygnować z seksu żeby tylko mieć kontakt ze mną....

Czy ja aż tak jestem naiwna hmm

tak, jestes wink
Mowil to co chcialas uslyszec zeby mogl dostac to czego on chcial.

140 Ostatnio edytowany przez Volver (2013-07-10 00:46:41)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Tak masz rację, taka relacja nie ma sensu ponieważ oprócz chwilowej poprawy samopoczucia, niczego wartościowego nie wniesie do Twojego życia. Uważam, że długookresowe  tkwienie w relacjach tego typu, prowadzi tylko do  emocjonalnego wyniszczenia człowieka...
A ludzie kłamią zawsze z tego samego powodu... by szybciej osiągnąć swój cel.

141

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Cisza jak ja. Serce cie boli bo wiesz co to miłośc. Miłośc byłaby wtedy gdyby powiedział- bede z toba. Bede cie chronił przed wszystkim złym. Stworze ci bezpieczny dom. Będziemy razem.

A on mówi. Mam zone dzieci i chce być z nimi. Ale tak tak. Jestes ważna i nie zrezygnuje z ciebie. Odszukam cie ba końcu swiata. Bo tak cie kocham ze nie przeszkadza mi to ze jestes nieszczęśliwa i ze zrobiłem z ciebie sucz.
Więc cierpisz. Bo juz wiesz ze to goooofno. A nie miłośc. On ci nic nie jest gotów dać.

I powiem ci jeszcze cos. Gdybyś powiedziała mu dzisiaj- odchodze od męża. Ty zostaw zone. Bede o ciebie z nią walczyć. Chce żebyś wybrał mnie. Chce być z toba..
To zaloze sie z toba o stówę.... Ze on jak najszybciej zerwie z toba kontakt.... Albo sie na zasadzie zostanmy przyjaciółmi wycofa. Żebyś czasem jakieś głupoty nie zrobiła...

142

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

I jak rozumiem jeśli inicjatywa jest tylko z jego strony to juz nie siedzi na telefonie z toba 14 godzin dziennie???

143 Ostatnio edytowany przez ciszajakja (2013-07-10 07:40:23)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Pół nocy biłam się z myślami..... i wiem, że tak nie będzie.
Sprawdzę go, powiem mu, żeby wybrał aczkolwiek nigdy nie chciałam tego robić, mówić. Ale w tej sytuacji chyba będzie tak najlepiej. Zobaczymy jak zareaguję. Ale nie teraz, nie jestem gotowa żeby się z nim spotkać, muszę bardziej sie od niego uodpornić......

Inicjatywa zawszę wychodziła z jego strony jeśli chodzi o kontakt, a od kiedy zaczęliśmy ze sobą sypiać to on pierwszy dzwonił, nie ja.....
A od dwóch dni, żona jeździ z nim do pracy i dzwonił w chwili kiedy jej nie było przy nim. Bo my korzystamy z innych telefonów, które są tylko dla nas...
Nie wiem czy to jest istotne, ale seks wyszedł z mojej strony...... ja tego chciałam, on nie, tzn chciał ale się bał, że po tym mnie straci i mi odmówił kilkakrotnie..... chciał się upewnić czy faktycznie tego chcę... Później nigdy pierwszy nie nalegał, zawszę to ja musiałam dać mu znak, że tak, chcę tego....
On mi mówił, pisał, że marzy żeby być jak najbliżej mnie, dawać mi wszystko, skupiać się tylko na mnie , a on jest nie istotny

Wiele jego słów, gestów zachowań świadczy nie o tym, że chcę tylko seksu, nie wiem może na oślep doszukuję się tego czego nie ma.....
W mailu, którym pisał skupiał się na dzieciach, boi się, że żona je wywiezie, że nie będzie przy nich, zaznaczając, że żony nie kocha i że on też nie będzie szczęśliwy, ale mógłby ratować to dla nich.....

144

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Własne telefoniki. Jakie to obrzydliwe....
I z żona zostanie bo straci dzieci. Jaka ofiara losu i tchorz... Nie stać go zeby po ludzku cos zakończyć i zacząć nowe?
A jego żona? Biedna kibieta. Tak okrutnie traktowana. Jak rzecz. Dodatek do dzieci. Bez uczuć. Bez szacunku. Bez emocji.

Naprawdę uważasz ze ten facet jest spoko?

Wobec ciebie tez by nie miał skrupułów.
Ale ty tez ich nie masz.

145 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-07-10 09:47:00)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

ciszajakja "chciałby ale boi się". Gdybym mogła zadecydować za Ciebie, sprawdziłabym siłę jego uczuć i powiedziała jasno i krótko: "Po 7 latach czas na decyzję; jeśli naprawdę chcesz ze mną być, to na 100 procent. Nie chcę już nawet 99%".

Moim zdaniem zrobi to, co napisała End_Aluzja; z Tobą zerwie kontakt i zostanie przy żonie.
Kochankę może znaleźć inną, a "ciepło ogniska domowego" i "święty spokój" tylko jeden.

146 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-07-10 10:02:57)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Hm.Cisza...
Tak się roztkliwiasz nad tym fajfusobajerantem a o mężu nawet słowa nie wspomnisz.Jakbyś go miała w 4 literach.
Co z tobą kobieto?
Czy ten fagas zaburzył ci jasność myślenia?
Co dla ciebie jest priorytetem?
Fajfus i jego troska o własne dzieci?
Czy raczej twój nieświadomy mąż i wasze wspólne dzieci?
Masz "pomroczność jasną "kobieto od tego rozkminiania zachowania kochanka.
Wiesz co zrób jak będą nachodzić cię myśli o kontakcie z kochasiem?
ZIMNY PRYSZNIC NA OTRZEŹWIENIE!!!
Jesteś kobietą,żoną i matką i to właśnie jest twój najwaźniejszy priorytet w tej chwili.
RODZINA-czy to słowo jeszcze coś dla ciebie znaczy?
Nie piszę o małżeństwie bo w twoich postach widać jasno że,nie wiesz co to jest albo dawno o tym zapomniałaś na skutek długoletniego prania mózgu które skutecznie wykonał u ciebie fajfusowaty kochanek którego nazywasz zapewne "przyjacielem"
Ps.Nie miałem na celu nikogo obrazić swoimi słowami lecz nazwałem rzeczy po imieniu bo jak widać źadne racjonalne tłumaczenie nie dociera do autorki wątku.

147

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Musisz sie wkoncu obudzić..
ja tez sie łudziłam,myslałam otym drugim,zakochana byłam pouszy wiezylam wkazde jego slowo..zeniema dla mnie czasu bopraca ze tel niema wlączonego bo zepsuty,az wkoncu mu postawił jasno sprawe ze dla niego zucam wszystko bojak totakie powazne trzeba myslec powaznie,ico iuciekł zebym sie nierozwodzila zeby niemial problemuw bo ino mu ojedno chodziło,
Kochana postaw sprawe jasno ze tu iteraz anie ze dzieci ze zona
jakby naprawde mu natobíe zalezalo toby niemial wymuwek,
daj sobie znim spokuj zajmij sie tym co masz cotwoje jest ibedzie rodziną..pozdrawiam cie cieplutko itrzymam za ciebie kciuki zebys wybrala rozsądnie kochana;)

148 Ostatnio edytowany przez pati31 (2013-07-10 11:00:59)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Uderzylo mnie ze wogole nie piszesz o mezu !!!
Czyzby byl nic nie wart ?
Oprocz pieniedzy nie ma prawa do szczescia , zycia w prawdzie ?, taki  wol roboczy ?

Absolutnie nie chodzi mi o milosc .Bedac w zwiazku mozna sie zakochac i odejsc ukladac sobie zycie z kims innym .
Moze niezaleznoscii Ci brakuje , skoro siedzisz w domu i nie robisz nic , oprocz kochasia moze jakies zainteresowania , by sie przydaly .
Wtedy szybko odechcialo by sie , romansow .
Nie pochawalam zerowania kobiet na mezach .
Bo lkluczem do szczescia jest niezaleznosc wlasna , a nie zerowanie na mezu i cale zycie nieszczesliwa zgrywac.
Do meza nie czujesz nic , to mozna wyczytac z Twoich postow.
Wiec:
nawet jesli urwiesz kontakt z kochankiem i zostaniesz przy mezu bedziesz nieszczesliwa .Szukala bedziesz dalej , bo to charakter , nie zycie .

Moja rada jedz do tej jego zlej zony i powiedz jej , ze siedem lat knujesz z jej debilem to szybko go z domu wyrzuci .
I powiedzz swojemu mezowi to szybko zamknie kurek z kasa , ktora  wysyla Ci na majty ktore sciagaja z Ciebie inni .
Wtedy milosc peknie i zostanie rzeczywistosc, placz lament i milosc do meza.

149

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Słuchajcie juz wam opisywałam swoją historie,ateraz potrzebuje waszej opini,mam meza kocham go itamten przyjaciel co mnie zauroczyl juz niema dla mnie znaczenia,liczy sie muj mąz tylko ale mam taki problem ze ten przyjaciel jest bratem mojej najlepszej kolezanki znamy sie wiele lat,oni mieszkają razem ja chce ją nadal odwiedzac ale niechce jego widywac co mam zrobic? chcialabym uniej bywac,ale niechce zeby go spotkac uniej,
niechce tez zerwac znia kontaktuw przez niego powiedźcie cobyscie zrobili namoim miejscu czekam na wasze zdanie..pozdrawiam;)

150

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

betinka30 nie spotykać się u niej a np. u Ciebie, albo w jakimś lokalu smile

151

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

betinka30
a Twoj maz juz wie ?

152

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

pewnie nie wie i sie nie dowie.... czy sie myle?

153

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

O mężu nie wspominałam bo w sumie nie ma co, oddaliliśmy się od siebie, bardzo. Oboje o tym wiemy, ale żadne z nas nie robi nic w tym kierunku żeby było dobrze. Może to, że tak żyjemy jest dla nas obojga dobrym rozwiązaniem? Całe swoje małżeństwo tak żyjemy, łudziłam się, że będzie dobrze, no ale coś we mnie pękło roku temu..... no ale to odrębny temat....

Rozmawiałam z "przyjacielem" przepraszał, mówił, że nie mógł, że jest pilnowany i że chce uśpić czujność żony.... cokolwiek to ma znaczyć.
Powiedziałam, że męczy mnie ta sytuacja, że tak dalej być nie może..... powiedział, że on o tym wie, że się męczę i rozwiązania są takie, że albo koniec, albo stawiamy wszystko na jeną kartę albo jest jak do tej pory........ no i efekt taki, że nie doszliśmy do żadnego porozumienia. W każdym bądź razie ja nie chcę brnąć, chcę się od tej chorej sytuacji uwolnić, bo nie wyrabiam....

Mam swoje zainteresowania, w ciągu dnia czasami brakuję mi czasu...... może faktycznie powinnam polecieć do męża, rozważam to rozwiązanie.

154

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Chce uśpić czujność zony.
Tego zbędnego ciazacego mu niepotrzebnego pozbawionego uczuć i serca przedmiotu...

155

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Mąz niewie niechce go ranic imu otym muwic,tojuz zamkniety temat iniechce ztamtym miec nic wspulnego..
muwicie zeby sie niespotykac uniej
tojest jakas mysl,bo niechce go widywac ani znać

156

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
ciszajakja napisał/a:

O mężu nie wspominałam bo w sumie nie ma co, oddaliliśmy się od siebie, bardzo. Oboje o tym wiemy, ale żadne z nas nie robi nic w tym kierunku żeby było dobrze. Może to, że tak żyjemy jest dla nas obojga dobrym rozwiązaniem? Całe swoje małżeństwo tak żyjemy, łudziłam się, że będzie dobrze, no ale coś we mnie pękło roku temu..... no ale to odrębny temat....

Rozmawiałam z "przyjacielem" przepraszał, mówił, że nie mógł, że jest pilnowany i że chce uśpić czujność żony.... cokolwiek to ma znaczyć.
Powiedziałam, że męczy mnie ta sytuacja, że tak dalej być nie może..... powiedział, że on o tym wie, że się męczę i rozwiązania są takie, że albo koniec, albo stawiamy wszystko na jeną kartę albo jest jak do tej pory........ no i efekt taki, że nie doszliśmy do żadnego porozumienia. W każdym bądź razie ja nie chcę brnąć, chcę się od tej chorej sytuacji uwolnić, bo nie wyrabiam....

Mam swoje zainteresowania, w ciągu dnia czasami brakuję mi czasu...... może faktycznie powinnam polecieć do męża, rozważam to rozwiązanie.

Hm.Miałem dziś dużego doła ale tym postem to mnie rozbawiłaś.
I od razu mam banana na ustach od ucha do ucha.
Dzięki.

157

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
ciszajakja napisał/a:

.....

Rozmawiałam z "przyjacielem" przepraszał, mówił, że nie mógł, że jest pilnowany i że chce uśpić czujność żony.... cokolwiek to ma znaczyć.
Powiedziałam, że męczy mnie ta sytuacja, że tak dalej być nie może..... powiedział, że on o tym wie, że się męczę i rozwiązania są takie, że albo koniec, albo stawiamy wszystko na jeną kartę albo jest jak do tej pory........ no i efekt taki, że nie doszliśmy do żadnego porozumienia. W każdym bądź razie ja nie chcę brnąć, chcę się od tej chorej sytuacji uwolnić, bo nie wyrabiam....

Mam swoje zainteresowania, w ciągu dnia czasami brakuję mi czasu...... może faktycznie powinnam polecieć do męża, rozważam to rozwiązanie.

- chce uśpić czujność żony ??
dlaczego przecież mu z nią źle... czego się boi ?:)
proponuje :
1. Koniec,
2. Wszystko na jedną kartę
3. dalej tak jak jest (czyli usypiać czujność żony, bzykać Ciebie, a Twoj mąż, dzieci... no cóż to już Twój problem nie jego)
Ty chcialabyć :
2 - wszystko na jedną kartę.
On widać woli 3. dalej tak jak jest... inaczej nie brałby takiej opcji wogóle pod uwagę.
Jeżeli tak Ciebie kocha, wie że Ciebie męczy taka sytuacja to dlaczego Ci ją proponuje?
No i jeszcze opjca 1. Koniec. Tak kocha, tak się martwi o Ciebie że aż mógły zakończyć romans z Tobą ?? dlaczego ?
skąd ten pomysl ?
Widocznie woli uniknąć opcji 2. Wszystko na jedną kartę.

Standard. Znalazł sobie materac, przekonany że będzie siedział cicho - bo mężatka, bo matka dzieciom to nie będzie się wygłupiała a tu proszę..
kłpopt, wymykasz się z roli którą dla Ciebie napisał...
Jeżeli postawisz albo 1 Koniec, albo 2. Wszystko na jedną kartę.
Opcja 3. tak jak jest nie interesuje Ciebie , jak myślisz co odpowie?
oczywiście odpowiedź przyjdzie w chwili kiedy czujność zony będzie uśpiona, i będzie pewny że go nie podsłuchuje..
Masz ochotę zadawać się z takim oszustem i krętaczem ?

158

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
Drzazga napisał/a:

- chce uśpić czujność żony ??
dlaczego przecież mu z nią źle... czego się boi ?:)
proponuje :
1. Koniec,
2. Wszystko na jedną kartę
3. dalej tak jak jest (czyli usypiać czujność żony, bzykać Ciebie, a Twoj mąż, dzieci... no cóż to już Twój problem nie jego)
Ty chcialabyć :
2 - wszystko na jedną kartę.
On widać woli 3. dalej tak jak jest... inaczej nie brałby takiej opcji wogóle pod uwagę.
Jeżeli tak Ciebie kocha, wie że Ciebie męczy taka sytuacja to dlaczego Ci ją proponuje?
No i jeszcze opjca 1. Koniec. Tak kocha, tak się martwi o Ciebie że aż mógły zakończyć romans z Tobą ?? dlaczego ?
skąd ten pomysl ?
Widocznie woli uniknąć opcji 2. Wszystko na jedną kartę.

Standard. Znalazł sobie materac, przekonany że będzie siedział cicho - bo mężatka, bo matka dzieciom to nie będzie się wygłupiała a tu proszę..
kłpopt, wymykasz się z roli którą dla Ciebie napisał...
Jeżeli postawisz albo 1 Koniec, albo 2. Wszystko na jedną kartę.
Opcja 3. tak jak jest nie interesuje Ciebie , jak myślisz co odpowie?
oczywiście odpowiedź przyjdzie w chwili kiedy czujność zony będzie uśpiona, i będzie pewny że go nie podsłuchuje..
Masz ochotę zadawać się z takim oszustem i krętaczem ?

Z tymi opcjami to był mój pomysł, kiedyś tam....... w ogole na samym początku podkreśliłam, że na pierwszym miejscu jest moja rodzina i że ma się nie zakochać...... i tak było, aż zaczęłam podejrzewać, że coś jest nie hallo inaczej się zachowywał aż w końcu się przyznał.

Wiem, zdaję sobie sprawę, że albo wóz albo przewóz, ale ja nie chcę w ten sposób, nie chcę żeby to z mojego powodu rozpadło się moje czy jego małżeństwo, tzn wiem, że już jesteśmy powodami, ale to nie tak powinno być. Hmmm...... chyba ja w tej sytuacji nie powinnam niczego chcieć hmm

Cały czas on mi powtarza że najlepiej by było dla nas żeby się to samo wysypało albo żebyśmy uciekli na koniec świata, no ale ja tak nie chcę, nie chcę uciekać tchórzyć..... tym bardziej, że mam dzieci a one potrzebują kontakt z drugim rodzicem.

159

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
ciszajakja napisał/a:

Cały czas on mi powtarza że najlepiej by było dla nas żeby się to samo wysypało albo żebyśmy uciekli na koniec świata, no ale ja tak nie chcę, nie chcę uciekać tchórzyć..... tym bardziej, że mam dzieci a one potrzebują kontakt z drugim rodzicem.

Zeby sie samo wysypalo big_smile no to faktycznie facet z jajami, ktory ma kontrole nad swoim zyciem i bierze za nie odpowiedzialnosc...
albo zebysmy uciekli na koniec swiata jakie to romantyczne i nierealne zarazem big_smile a konkretniej to gdzie wedlug niego ?????

160 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-07-11 06:04:48)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

No i wyszło że,miałem rację.
Od początku ta znajomość miała podtekst romansu na boku.
A tak zaprzeczałaś.
Nie chcesz tego lub owego ale też i nie chcesz by dzieci ucierpiały.
One już cierpią bo nie mają rodziny głównie z twojej winy.
Nie zwalaj winny na męża że,nie chce wrócić bo to tobie nie odpowiadało życie z nim za granicą i to ty uciekłaś od męża by "przyjaźnić"się z tym drugim bez przeszkód.
Tak,tak.Uciekłaś.
Uciekłaś jak szczur z tonącego statku zamiast naprawić uszkodzenie i płynąć nim dalej wspólnie z mężem i dziećmi.
Jest takie powiedzenie które b.lubie
"Tam dom mój gdzie serce moje"
Do męża podobno nic nie czujesz ale kasę bierzesz.Prawda?
Wiesz jak to można nazwać?
Skoro z mężem już nic poza papierkiem i dziećmi vel majątkiem ciebie nic nie łączy to po co z nim jesteś?.
Uwolnij go od zbędnego balastu i odejdź.
Nie zrobisz tego bo oznaczałoby to że,straciła byś źródełko finansowania i musiała byś podzielić majątek.O ile jest wasz a nie tylko męża.
Nie pasowało ci życie na saksach bo jesteś leniem i tyle.
Mam identyczmy przypadek w rodzinie.
On za granicą od nastu lat pracował by utrzymać bezrobotną żonę i syna.
Ona w tym czasie hulaj dusza i swawola.
Do czasu gdy to wszystko się sypneło wraz z pojawieniem się drugiego dziecka i wątpliwości powodowanych plotkami tzw.źyczliwych.
Finał jest taki że,są już po rozwodzie,dziecko jest z nieprawego łoża,a reszty się domyśl.
Miła perspektywa?

161

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

watek pogladowy jak nisko mozna upasc i sie upodlic jako czlowiek.
"Ja nie chce brnac" - to po co odbierasz telefony ?
chce uspic czujnosc zony wiec sie nie zanosi zeby odszedl. upadasz co raz nizej.dno

162

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Daniel, cytując Ciszajakja :
"w ogole na samym początku podkreśliłam, że na pierwszym miejscu jest moja rodzina i że ma się nie zakochać"
to cisza jak ja określiła ramy tego romansu :
- rodzina jest dla mnie najważniejsza ( w domyśle " nie licz ze od niej odejdę do Ciebie")
- nie zakochuj się we mnie, (to tylko zabawa)

No i jest fajna zabawa.
- w usypianie czujności żony
- w "drugi telefon tylko DLA NAS" ( ależ romantyczne...)
- w opowieści "uciekniemy na koniec świata"
- spotkania podczas wykradzionych godzin,
świetna otoczna.
Cisza jak ja ma lepiej.
Mąż jest za granicą, nic nie widzi to może śmiało balować, za jego kasę.
Kochanek niestety ma na karku wredną zonę która go sprawdza,
ale to z kolei dodaje pikanterii temu romansowi.
Zabawa na trzy fajerki.
Teraz powoli dochodzi świadomość że kiedyś się to skończy i jest problem,
nie chciałoby się kończyć ale, jakaś lampka się włączyła..
no i kochanek przegina... - zakochał się, a obiecywał że się nie zakocha sad

163

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

co wiecej, kochanek obiecal ze sie nie zakocha a zakochal no i ta biedna, cnotliwa cisza pomyslala "to ja tez sie zakocham i bedziemy razem". ale nic z tego, kochanek kocha tak mocno ze na koniec swiata za nia pojdzie ale juz nie na tyle mocno by od rodziny odejsc. cisza myslala ze jest najwazniejsza na swiecie na okazalo sie ze jest druga, jest dodatkiem, kaprysem , jest od zaspokajania potrzeb (tych fizycznych tez tongue ) faceta ktory nie potrafi skupic sie na jednej kobiecie.
no i cisza chce to przerwac ale zmuszana jest do odbierania telefonu, drugiego telefonu tylko dla nich.
jak nisko trzeba upasc ?

164

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Przyznam, że nie przeczytałem całego twojego wątku cichodajko (uups przepraszam Ciszo), bo gdzieś w połowie mnie zemdliło...poważnie, o mało nie zwymiotowałem...A wydawałoby się, że jestem twardszy:)

Kolejna istota z kręgosłupem moralnym ameby...

165

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

doom... jak możesz, to takie piekne, dojrzałe siedmioletnie uczucie, i zła żona, która jak jakaś głupia próbuje ratować swoje małżeństwo i kontrolowac męża chujopląta... a przecież zdaniem ciszajak ja zasłuzyła na to wszystko!
bo cisza ją zna, jest istota moralnie wyższą i ma prawo osądzac zonę swojego biednego miska....
jak możesz wogóle się mdlić??? przecież to takie pikne jest!!!!

166

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Ha ha End_aluzja, czytać Twoje posty, to prawdziwa przyjemność.

Prawda, zaślepiony nienawiścią i pogardą nie rozpoznałem prawdziwego, czystego, wzniosłego uczucia jakie łączy autorkę wątku i jej popychacza:) Mea culpa. A poza tym napiłem się gorącej, gorzkiej herbaty i już mi lepiej:)

A na poważnie: Znane mi są dziesiątki, jeśli nie setki, przypadków zdrady, również w moim najbliższym otoczeniu. Ta historia, jest jednak jedną z bardziej obrzydliwych, jakie dane mi było przeczytać.

167

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
End_aluzja napisał/a:

doom... jak możesz, to takie piekne, dojrzałe siedmioletnie uczucie, i zła żona, która jak jakaś głupia próbuje ratować swoje małżeństwo i kontrolowac męża chujopląta... a przecież zdaniem ciszajak ja zasłuzyła na to wszystko!
bo cisza ją zna, jest istota moralnie wyższą i ma prawo osądzac zonę swojego biednego miska....
jak możesz wogóle się mdlić??? przecież to takie pikne jest!!!!

a ja dodam ku przekonaniu nieprzekonanych.. cisza poczuła się jak GWIAZDA...bo ona złego męża ma.. nie czuje go...a tu trafiło się ślepej, nieszczęśliwej kurze ziarno i jest!! jest cudowne uczucie, pożądanie, emocje, adrenalinka... i  jest GWIAZDA...kto by tak nie chciał.. trochę empatii........

168

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Cisza - Jemu na rękę jest to, że dla Ciebie są ważne ( choć uważam, że nie) Twoje dzieci. Wie, że dzięki temu nie będziesz naciskała na "wasze nowe życie" i będzie mógł mieć Żonę i doope na boku, które leci na piękne słowa. Bo czynami tu nic nie pokazał. Gdyby mu zależalo na Tobie - dziś byłby z Tobą, bez względu na dzieci, bez względu na konsekwencje, na wszystko. To nie miłość z Jego strony jest. Mydli Ci oczy.

Jest to dla mnie obrzydliwe co robicie.
Telefony, uśpienie czujności żony.

Kobieta cierpi a Wy się świetnie bawicie.
O zgrozo!

169

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Dobrze, że tak troskliwie bierzesz pod uwagę stanowisko Twojego męża w kwestii Twojego nie-pracowania. Widać, że się z męża zdaniem liczysz i, że Ci na nim zależy. Jakież to piękne...

Posty [ 131 do 170 z 170 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » początek końca....... przyjaźń, romans.......

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026