Witam Pierwszy raz piszę na forum o moich problemach, nigdy tego nie robiłam, i nie wiem jak się za to zabrać. Ale jestem w takiej sytuacji, że łapię się dosłownie wszystkiego. Mam nadzieję, że mój problem zostanie potraktowany poważnie.
Jestem, a raczej byłam z moim chłopakiem 1,5 roku. To nie za dużo, ale bardzo się kochamy,i planowaliśmy powoli wspólną przyszłość. Obydwoje jesteśmy wbuchowi, mamy ciężkie charaktery. Nasz związek był bardzo burzliwy. Rozstania i powroty, kłótnie. Ale kochaliśmy się i to bardzo, świata nie widzieliśmy poza sobą i powoli próbowaliśmy "ogarnąć" nasze relacje, by tych kłótni było coraz mniej. I z pewnośćią byłoby coraz lepiej, gdyby nie moje szczeniackie zachowanie ...
Byliśmy razem na imprezie. Ja, on, moi znajomi. Na początku było super. Przesadziłam trochę z alkoholem, ale on dzielnie znosił moje głupkowate zachowania W końcu nie wytrzymał, przyczepił się do mnie o pierdołę, może trochę zbyt żywiołowo, ale miał rację. A ja idiotka, zamiast spokojnie go przeprosić i przyznać mu rację, uniosłam się emocjami(i alkoholem) i zaczęłam nakręcać dalej awanturę. Zaczęłam na niego krzyczeć, mówić mu bardzo przykre rzeczy, ogółem zachowałam się jak ostatnia gówniara. Odeszłam od naszej grupki i usiadłam sama aby ochłonąć, z nadzieją,że do mnie podejdzie by na spokojnie porozmawiać. Ale z każdą chwilą było coraz gorzej. Jak na złość spotkałam również nieżyczliwą osobę, która na temat mojego chłopaka nagadała mi plotki z których dowiedziałam się, że rzekomo mnie zdradza. Na trzeźwo wiem, że to nieprawda, ale wtedy po alkoholu , zdenerowana- łyknęłam wszystko jak małe dziecko. I zaczął się koszmar. Pomiędzy mną a nim doszło do rękoczynów. Rzuciłam się na niego z pazurami, on się bronił. Doszło do naprawdę strasznych rzeczy. Zostawił mnie, zadzwonił po kolegę i pojechał. Później dowiedziałam się, że zawiózł w środku nocy moje rzeczy rodzicom. Powiedział o moim zachowaniu. Rodzice się na mnie bardzo zawiedli. Najgorsze jest to, że jego mama nie chce mnie znać. On nie chce słuchać moich przeprosin. Nie wiem co mam robić, kocham go bardzo, naprawdę. Wiem, że on mnie też mimo wszystko. Jestem świadoma tego , że zachowałam się jak gówniara, i pewnie nie za miłe słowa od Was usłyszę, i słusznie Chciałabym go odzyskać, ale nie wiem jak mam to zrobić. W jaki sposób go przeprosić? Wymyślić coś oryginalnego? Odczekać parę dni, czy działać na gorąco ? Jestem w stanie przeprosić go publicznie przy znajomych, przy rodzicach moich i jego, ale nie wiem czy to coś da. Wiele było między nami kłótni, ale nigdy na taką skalę, nigdy nie byli w to zaangażowani rodzice .. Naprawdę bardzo Was proszę o poradę, opinię .. Co byście zrobiły na moim i na jego miejscu? Czy warto się starać? Jestem osobą która łatwo nie odpuszcza, wiem, że będę o niego walczyć, ale chce wiedzieć czy jest jakiś sens ...
To moj pierwszy powazny zwiazek, kocham go naprawde bardzo i nie wyobrazam sobie byc kiedykolwiek z kims innym, inni faceci mnie odrzucaja, nie wyobrazam sobie by kto inny mnie przytulil, pocalowal, o seksie nawet nie wspominam. Nie moge pozwolic na to by posypalo nam sie przez moj idiotyzm, nie wiem co mam robic , z godziny na godzine jestem w coraz wiekszej rozsypce . Kazdy mi mowi bym odpuscila na pare dni i mu nie trula, ale boje sie ze jak odpuszcze to on pomysli ze olalam sprawe .. Nie mam pojecia co robic? Jak dzialac? Nalegac na spotkanie? Nie odpuszczac? Czy przyjechac do niego do domu bez zapowiedzi za pare dni i prosic o wybaczenie? Ja mu naprawde wiele rzeczy wybaczylam przez ten czas jak bylismy ze soba, nie raz mnie bardzo mocno zranil, ale kocham go tak bardzo ze zawsze mu odpuszczalam, myslalam ze on tym razem tez odpusci .. Nigdy takiej powaznej awantury nie mielismy jak teraz i strasznie sie boje o to ze nie dam rady juz tego naprawic..
Napisałam na forum, ponieważ chcę usłyszeć opinię i porady od osób które nie znają ani mnie,ani jego. Nie chcę już katować moich przyjaciół moimi rozterkami, bo już zbyt wiele słyszeli moich żali i płaczy, z resztą każdy mi powtarza bym sobie go odpuściła,a ja nie chcę, nie mogę. Jestem od niego emocjonalnie uzależniona, miałam już pare podejść by się z nim rozstać bo widzę to , że z naszymi charakterami bardzo trudno byłoby zbudować stabilny związek, ale nie potrafię. Gdy wyobrażam sobie,że za jakiś czas moze być z inną, coś mnie rwie od środka i nie pozwala odpuścić. Wiele razem przeszliśmy, mimo dość krótkiego stażu mamy przejścia, którymi nie "poszczyciłby się" nie jeden dłuższy związek. Od kiedy między nami zaczęło dochodzić do poważnych awantur, ciągłych rozstań i powrotów, dzieją się ze mną naprawdę złe rzeczy. Nie kontroluję gniewu, zwłaszcza po alkoholu, potrafiłam zrobić sobie krzywdę, miewałam myśli samobójcze. Czytałam kilka wątków na tym forum, i mój problem w porównaniu z problemami innych kobiet może się wydawać Wam błahostką młodej, ślepo zakochanej dziewczyny, ale dla mnie to naprawdę bardzo poważna sprawa. Nie chcę się z nim rozstawać bo wiem, że między nami potrafiło być bajecznie, potrafiliśmy się szanować, być dla siebie nawzajem czułym itp .. Ostatnio powyjaśnialiśmy parę spraw, i nasz związek zaczął powoli wychodzić na prostą, zaczęliśmy oboje dojrzewać do czegoś poważnego, to jak zwykle wszystko popsułam swoim idiotyzmem i gówniarstwem .. Nie wiem co sie ze mną dzieję, nie kontroluję swojej agresji, zwłaszcza w stosunku do niego, złe emocje nagromadziły się we mnie wtedy , nie wytrzymałam, i chyba poprostu wyżyłam się na nim za wszystkie kłótnie i awantury, a teraz tego bardzo żałuję, i nie wiem jak mam to odkręcić .