netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

początek końca....... przyjaźń, romans.......

169 odpowiedzi19 696 wyświetleńzałożony przez ciszajakja, 30.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » początek końca....... przyjaźń, romans.......

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 170 ]

66

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

A ja zapytam inaczej
Jesteś pajacykiem którym ktoś za pomocą niewidzialnych nitek pociąga?

67

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Wiem, że wszystko jest w moich rękach, wiem, że wystarczyło by tylko powiedzieć KONIEC, tylko pytanie czy ja tego do końca chcę, szczerze mówiąc boję się tego uczucia, które wiem że będzie mi towarzyszyć. Wiem że to jest teraz hmmm bardzo nie poważne, w końcu samo życie, naważyłam sobie piwa więc z godną miną powinnam je spić, no ale to są tylko słowa, gorzej przerzucić je w praktykę. Świadomość, że muszę coś zrobić wbrew sobie daję mi niezły niesmak, tak samo myśl, że robię cholerną krzywdę innym osobą, jej... nieźle się upodliłam, a miało byc całkiem inaczej, zwykłe rozmowy na lajcie.... nic nie znaczące.
Spotkam sie dzisiaj z "przyjacielem" porozmawiam, może go w jakiś sposób odstraszę od siebie i bedzie łatwiej, głupoty piszę..... powinnam być odpowiedzialna. Co zrobić....
Jakąkolwiek decyzję podejmne to zawsze ktoś na tym ucierpi, mniejsze zło? Czy istnieje takie wyjście?

68

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

ciszajakja
zerknij na maila.

69

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Ale dlaczego ty masz się z "tym czymś"jeszcze spotykać i cokolwiek tłumaczyć?.Przecież dobrze wiesz źe,robiąc to nie odstraszysz go od siebie.
Sama napisałaś jak się czujesz w jego obecności więc twoje odstraszanie z góry jest na straconej pozycji kobieto.
Zrozum w końcu że,kontynując kontakt nie uwolnisz się od niego.
Tylko ostre zdecydowane cięcie coś pomoże ale jak widać ty tego nie chcesz.
Wiem,wiem.Pewnie teraz napiszesz że,musisz się z nim spotkać by mu to jakoś delikatnie wytłumaczyć i żeby nie cierpiał...itd
To bzdura i ty o tym dobrze wiesz bo jedyną osobą której musisz się wytłumaczyć jest twój mąż(pomijam dziecko bo to będzie trudniejsze)
I nie myśl że,mąż się nie dowie jak mu nie powiesz sama.Dowie się prędzej czy później.Jak nie od ciebie to np.od sąsiadki,koleżanki etc.

70

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Może ciszajakja chcesz się spotkać, aby usłyszeć konkretne deklaracje od "przyjaciela"? Tak gdybam, bo inaczej spotkanie nie ma najmniejszego sensu. Właśnie przez takie ostatnie spotkanie rozpadło się moje małżeństwo. Miało być ostatnie, a było początkiem całkowitego rozpadu. Jeśli się wahasz to spotkanie może przybrać inny kierunek niż zamierzasz.

71 Ostatnio edytowany przez bullet (2013-07-02 11:53:53)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Widać nie wszystko stracone, jeszcze się tli instynkt samozachowawczy.
ciszajakja - nie spotykaj się z nim ! Wyraźnie widać, że ten "przyjaciel" ma Ciebie owiniętą wokół palca. Jest mu wygodnie mieć Ciebie i to wszystko.
Jak mu coś wspomnisz, zrobi oczy zbitego kota i wymiękniesz.
Chcesz zachować na przyszłość resztki szacunku (teraz tego nie czujesz ale za kilka lat przyda Ci się szacunek dla samej siebie), to utnij to.
Dopóki jeszcze masz szansę, ratuj siebie i dziecko. UCIEKAJ gdzie pieprz rośnie.
Ta droga którą idziesz prowadzi donikąd.
A swoją drogą ileż tu jeszcze mają Ci to do głowy upychać ?

72 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-07-02 12:11:11)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Bullet
Wytłumaczysz narkomanowi vel alkocholikowi że,źle robi?.
Teoretycznie tak a w praktyce i tak zrobi swoje.
Tylko odwyk może coś zdziałać.
edit
Swoją drogą już widzę reakcję męża jak dowie się o tych 7 latach.Tak,tak 7 bo od tylu autorka go zdradza choć twierdzi że,jest inaczej.
Od 7 lat zdradza emocjonalnie a teraz nastąpiła tylko kulminacja tychźe emocji w postaci fizycznej zdrady.
Przez 7 lat siedziała na tykającej bombie która w końcu eksplodowała a autorka jest jeszcze tym zdziwiona.
Przecież to było można łatwo przewidzieć.Prawda autorko?
Jakbyś nie wpuściła trzeciej osoby do związku który z zasady jest dwuosobowy to nie miałabyś teraz dylematu.
edit
Oj zapomniałem zapytać
Jak się czujesz zdradzając kochanka z mężem?.
Bo mąż zapewne przyjeźdźa do domu i chyba sypiacie razem.Co?.
Co na to twój kochanek?
Aha.I jeszcze jedno.
Jak się czujesz wiedząc lub domyślając się że,tenże twój Romeo od siedmiu bolešci sypia z żoną?.
Bo w to że,nie sypia to chyba nie wierzysz.Co?.
Aż tak naiwna to chyba nie jesteś?

73 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-07-02 13:37:24)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
ciszajakja napisał/a:

Witam.
...
Jestem mężatką od 9 lat. 7 lat temu poznałam przez internet kolegę, niby nic wielkiego ot tak czysta znajomość dla zabicia czasu. On również ma żone, dziecko. I tak przez te lata pisaliśmy do siebie, raz intensywniej by za moment trochę rozluźnić relację, ale on zawszę dbał o ten kontakt, pisał pierwszy. Mój mąż pracuję, mieszka poza granicami kraju.Jakieś pół roku temu jego żona odkryła, że on ze mną pisze, więc podałam mu mój nr telefonu, później gg, doszło do spotkania tak na chwilkę. Do tego doszły rozmowy na skypie całodniowe rozmowy przez telefon  a od jakiś 2 m-cy spotykamy się, doszło do zbliżenia. Nie ukrywam, ze bardzo dobrze mi z nim jest, jemu również pod każdym względem. Doszło do tego, ze się zakochał no i tu teraz nasuwa sie pytanie co dalej? To chyba podchodzi pod pojęcie romans??  Czy warto zaryzykować czy może faktycznie źle robię i powinnam odpuścić. Kiedy go nie ma strasznie za nim tęsknie, a kiedy jesteśmy razem czuję się bezpieczna, szczęśliwa i nie myśle racjonalnie.  jest pierwszą osobą o której pomyślę kiedy sie obudzę a ostatnią kiedy zasypiam.
Sama nie wiem czy powinnam zaryzykować poddać sie szaleństwu czy pogrzebać to coś co się we mnie zrodziło i kierować się przede wszystkim dobrem dzieci.
Czy jestem godna potępienia.

- kiedy jego żona odkryła Wasz kontakt -widać coś ją zaniepokoiło już wtedy, zabroniła a w efekty Ty pomogłaś mu lepiej się ukryć z kontaktem, podałaś mu na tacy inne sposoby kontaktu i swobodnie dalej rozwijaliście romans aż zafundowaliście sobie fizyczną konsumpcje tego co przez kilka lat usilnie rozwijaliście, z pełną świadomością skutku.
- czy warto zaryzykować - przecież już to zrobiłaś ?? o co pytasz ?? czy warto wypiąć się na Twoje dzieci , jego dzieci , Twojego męża, Jego zonę ??? to chyba pytanie retoryczne ?
czy kierowac się przede wszystkim dobrem dzieci ??  a czy warto kierować się przede wszystkim Twoim dobrem ? - odpowiedź sobie sama.
- czy jesteś godna potępienia ? no a jak myslisz czy ktoś kto oszukuje, knuje intrygę wchodząc z coraz głębszą konspirację żeby zaspokoić swoje ego, jak ocenić takie zachowanie ?

ciszajakja napisał/a:

godna potępienia.......że czuję się szczęśliwa

- godna potępienie - że budujesz swoje szczęście na nieszczęsciu całej gromadki innych osób, w tym tych wobec których masz zobowiązania, jesteś za nie odpowiedzialna.

ciszajakja napisał/a:

Wiem, że nie jest w porządku. Chciałam to zakończyć, ale on twierdzi, że nie wyobraża sobie żeby mnie nie było, że nikt go tak dobrze nie rozumie...... i że nie pozwoli na to. W sumie ja też nie chcę.
Tylko nurtuję mnie pytanie co dalej...... czy jest jakis złoty środek na to wszystko?? Żeby było dobrze??
Najbardziej rozchodzi mi się o dzieci, moje, jego. Bo one nie są niczemu winne.
Powiedział mi, że jeżeli będzie taka potrzeba możemy wyjechać nawet na koniec świata i zacząć wszystko od nowa, razem.......
Wiem co on czuję, ale chciałąbym wiedzieć, być pewna na 100% że to jest to. Żeby nie było to tylko zauroczenie. Fascynacja? Czy można mieć w ogóle taką pewność. Nie chcę go zawieść.
A mój mąż nie tylko pracuję za granicą, on tam mieszka.
Mam mętlik

on nie che Ci pozwolić - a Twoje zdanie ? nie masz zdania swojego ? Ty też nie chcesz.
On nie che Ci pozwolic odejśc - już komuś obiecywał że jej nie opuści i co zrobił? Dlaczego twierdzisz że z Tobą zrobi inaczej ? jaki masz podstawy ? jego słowo ? smile

- dzieci - one nie są niczemu winne , ale nie pisz że Ci o nie chodzi, gdyby tak było nie pracowałabyś tyle lat nad rozwinięceim tego  romansu do obecnego etapu.

"Nie chce go zawieść" - męża tez nie chcesz zawieść a może tylko kiedyś chciałaś ? ile warte jest te Twoje stwierdzenie ?

ciszajakja napisał/a:

.... Bardzo się boję, że ta szara codzienność zabiję to co oboje stworzyliśmy, nie chcę tego stracić, w jakikolwiek sposób zniszczyć.

smile smile smile powinnaś już wiedzieć że życie motylków w brzuchu jest krótkie, potem przychodzi normalność, i stwierdzenie że kochanek też pierdzi, beknie po jedzeniu albo miecha humory i potrafi coś niemiłego powiedzieć.

ciszajakja napisał/a:

.....
Cyniczna, rujnuję życie mężowi, a może wyświadczam mu tylko przysługę?? Tego nie wiem. I my zyjemy tak od początku naszego małżeństwa...... na odległośc, i przez cały ten okres, siedziałam w domu, opiekowałam sie dziećmi, bo mam, i nie chodziły mi takie głupotki po głowie, ja tego nie planowałam, stało się.......

- oj planowałaś, planowałaś, nawet dawałs mu numer telefonu, gg żeby rozwijać w głębszej konspiracji przed zoną to czego sobie nie życzyła.
Potrafiłabyś spojrzeć tej kobiecie w oczy ??

ciszajakja napisał/a:

Rozwód byłby najlepszym wyjściem ale wiem, że mąż mi go nie da, wielokrotnie mi to powtarzał.

- Mąż da Ci rozwód, tylko daj mu dowody Twojej zdrady.
Zrobisz to ??
czy jesteś takim podłym tchórzem który nie ma odwagi przyznać się co nawywijał osobie która mu zaufała ?

ciszajakja napisał/a:

Jego żona nie wie, ze mamy kontakt, co prawda podejrzewa coś, szpieguję mu komputer, telefon, rzadała wszystkie hasła.
Dlaczego co on robi? Daje na głośnomówiący?? Powiedział, że nie ma przede mną żadnych tajemnic, ze nie ma nic przede mną do ukrycia.

Nie ma przed Tobą żadnych tajemnic ? smile a niby jakie masz powody wierzyć że oszukuje tylko swoją żonę ??
Wyszkoliłaś go w konspiracji, oszustwie, dlaczego nie miałby oszukiwać Ciebie ?

Prosisz o radę ??
wyjdź z cienia kłamstwa, obłudy zatracisz się w tym do cna.
Powiedz mężowi, zdaj się na jego decyzję.
Powiedz jego żonie i dzieciom.
Ale wątpię byś miała tyle cywilnej odwagi by naprawić to co z taką premedytację przez lata niszczyłaś, rozwalałaś czyli Waszą rodzinę i jego rodzinę.
Teraz jesteś w amoku, myslisz kategoraimi tylko i wyłacznie swojego "szczęścia" wszyscy inni są nieważni i mają się dopasować, dać sobie radę.
Nie da się budować szczęścia na czyimś nieszczęściu.
A amok, zauroczenie, motylki w brzuchu mają dość krótki czas zywota.

Ujawnisz pokrzywdzonym to że ich krzywdzisz ??
że z premedytację, w sposób zaplanowany od 7 lat rozwalasz ich starania o swoje rodziny ?

NIe okłamuj siebie że nie planowałaś smile
7 lat pracy, po spaleniu kontaktu przez zonę sama podałaś mu inne sposoby kontaktu, aż w końcu eureka wspaniały seks wielka "miłośc" i obłuda ze nie planowałaś...

ciszajakja napisał/a:

Wiem, że wszystko jest w moich rękach, wiem, że wystarczyło by tylko powiedzieć KONIEC, tylko pytanie czy ja tego do końca chcę,

a czego chcesz ???
być z nim no to krótka piłka jutro pakujesz się i wyjeżdzamy na koniec swiata.
Jego dzieci z zoną, Twoje dzieci do męża. Ciekwae jak zacznie sie wykręcać smile

ciszajakja napisał/a:

.
Spotkam sie dzisiaj z "przyjacielem" porozmawiam, może go w jakiś sposób odstraszę od siebie i bedzie łatwiej, głupoty piszę..... powinnam być odpowiedzialna. Co zrobić....
Jakąkolwiek decyzję podejmne to zawsze ktoś na tym ucierpi, mniejsze zło? Czy istnieje takie wyjście?

spotkasz się z nim ??
po co smile żeby kontynuować oszustwa ??
Jak po takim spotkaniu możesz dotykać swoje dzieci ????
Jak możesz im opowiadać czułe historyjki o miłości do nich ???
Potrafisz spojrzeć w oczy swoim dzieciom ???

Odmów mu dzisiaj, zobaczysz jaki będzie wściekły smile

jeżeli chcesz to zerwać to zamiast na spotkanie piszesz sms - odwal się, znuddziłes mi się. Mam swoją rodzinę ty mi nie jestes do szczęścia potrzebny.
No ale żeby tak zrobić trzeba mieć "jaja"

ciszajakja napisał/a:

..
Jakąkolwiek decyzję podejmne to zawsze ktoś na tym ucierpi, mniejsze zło? Czy istnieje takie wyjście?

- mniejsze zło ? w każdy mprzypadku ???
jest tylko jedno, wielkie zło i Twoja przyjemnośc (chwilowa) co wybierasz ?
"ktoś na tym ucierpi " - mąż, dzieci, jego żona, jego dzieci albo twoje motylki i  jego "wacek" , no wy to już na pewno ucierpicie.

74

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Gdyby mu zależało to już robiłby kroki w kierunku Waszej "wspólnej" przyszłości. Miał na to 7 lat! Nie dziwi Cię, że w ciągu tego okresu nic się nie zmieniło?
Sama mam męża i nie wyobrażam sobie tyle czasu żyć w kłamstwie, tak samo nie wyobrażam sobie tego, jak okropnie czuje się żona Twojego "przyjaciela". Przez Waszą cyniczną "zabawę" cierpi sporo ludzi i nie rozumiem jak możesz kłaść swoje dzieci do łóżek spać, patrzeć na nie i je również oszukiwać. Nie masz wyrzutów sumienia wobec nich wmawiając, że mamusia kocha tatusia, i że jak przyjedzie to będzie sielanka?
Otwórz oczy- JESTEŚ KOCHANKĄ. Taką samą jak inne. Z żoną tworzy rodzinę, a do Ciebie przyjeżdża bzyknąć, poopowiadać bajki, że dla Ciebie rzuci swoje dotychczasowe życie, a potem znów wraca do żony i tworzą szczęśliwą rodzinę...Nie wiem ile masz lat, ale aż taka naiwna jesteś?

Jesteś jak pies ogrodnika. Sama nie weźmiesz, komu innemu nie dasz.

75 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-07-02 13:33:35)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Egoizm bije po oczach... głupota także. Najlepiej jak jeden i drugie kopnie Cię w doope, może wtedy zaczniesz racjonalnie myśleć.

76

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

jakież podobieństwo historii,
z tym że opisywane przez drugą stronę
http://www.netkobiety.pl/t56094.html

77 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2013-07-02 15:53:17)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
ciszajakja napisał/a:

Każdy z nas zasługuję na szczęście! I każdy z nas o tym wie. Tylko czasami życie układa się w taki a nie w inny sposób. Czy dlatego musimy zostać potępieni przez społeczeństwo??

NIE UKŁADA SIĘ SAMO; Ty dopuszczasz do tego aby tak a nie inaczej się układało. 

Stało się zaangażowałam się, zakochałam się w osobie w której mi nie wolno, on również i dlatego jesteśmy gorsi?  NIE STAŁO SIĘ.. chicałas i dążyłaś do tego..

To, że mamy związki małżeńskie przekreśla nas jako ludzi żeby być szczęśliwym?  ALEŻ NIE>> Należy dbać o to co wybraliśmy w życiu. I na tym się skupiać.

Wiem, że nie tak powinno być, powinniśmy najpierw zakończyć istniejące związki żeby zacząć to co jest teraz, no ale my tego nie planowaliśmy, miała być tylko przyjaźń, a wyszło jak wyszło.  SAMO WYSZŁO..ojeju jeju


Póki co nie zamierzam nic z tym zrobić. Poczekam na dalszy rozwój sytuacji, życie wszystko pokaże.. NO JASNE. Nie będzie na Ciebie.. będzie na zycie..:D


Bo w końcu nie warto walczyć o szczęście, bo w mniemaniu niektórych osób nie warto.
I nie chcę byc przy tym złośliwa i czy też nie chcę się wybielić tongue

Nie chcesz się wybielać? a co robiśz? w złotko ubierasz gooofno które zafundowałaś swojej i cudzej rodzinie.

78

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Nierozumiem o co chodzi , milosc wielka znalazlas odejdz od meza i po sprawie .
Meza nie kochasz , to czas pomyslec tez o nim?
Moze lepiej jest siedziec przy mezu korzystac z jego dobr i pracy i zdradzac?
Rozne rzeczy dzieja sie ludziom w zwiazkach i po za nimi , ale nalezy wtedy wziasc odpowiedzialnosc za swoje zycie, i podjac jakies decyzje, a nie trwac w zawieszeniu  i codziennie modlic sie     ,   zeby   sie   nie    wydalo .
Nie ma nic gorszego niz zycie w klamstwie.

79

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
Drzazga napisał/a:

jakież podobieństwo historii,
z tym że opisywane przez drugą stronę
http://www.netkobiety.pl/t56094.html

W tej historii , kolega autora nie mial zony , byl rozwodnikiem smile

80

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
pati31 napisał/a:

Nierozumiem o co chodzi , milosc wielka znalazlas odejdz od meza i po sprawie .
Meza nie kochasz , to czas pomyslec tez o nim?
Moze lepiej jest siedziec przy mezu korzystac z jego dobr i pracy i zdradzac?
Rozne rzeczy dzieja sie ludziom w zwiazkach i po za nimi , ale nalezy wtedy wziasc odpowiedzialnosc za swoje zycie, i podjac jakies decyzje, a nie trwac w zawieszeniu  i codziennie modlic sie     ,   zeby   sie   nie    wydalo .
Nie ma nic gorszego niz zycie w klamstwie.

Ona nikogo nie kocha, ani Męża, ani przyjaciela - Ona kocha tylko SIEBIE.

81

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
smallangel napisał/a:
pati31 napisał/a:

Nierozumiem o co chodzi , milosc wielka znalazlas odejdz od meza i po sprawie .
Meza nie kochasz , to czas pomyslec tez o nim?
Moze lepiej jest siedziec przy mezu korzystac z jego dobr i pracy i zdradzac?
Rozne rzeczy dzieja sie ludziom w zwiazkach i po za nimi , ale nalezy wtedy wziasc odpowiedzialnosc za swoje zycie, i podjac jakies decyzje, a nie trwac w zawieszeniu  i codziennie modlic sie     ,   zeby   sie   nie    wydalo .
Nie ma nic gorszego niz zycie w klamstwie.

Ona nikogo nie kocha, ani Męża, ani przyjaciela - Ona kocha tylko SIEBIE.

To taka ironia z ta miloscia wielka wink

82

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Wbrew temu, że radziliście żebym się nie spotykała, jednak to uczyniłam.
Nadal toczę walkę z samą sobą. Pomimo, że mi nie wolno, że męczy mnie to brnę w to niczym ślepiec.
Piszecie, że on traktuję mnie jak zabaweczkę, która ma do swojej dyspozycji, na własność. I kiedy chcę mu się bzyknąć to wie gdzie uderzyć. Wiem, że tak nie jest, bo nasze spotkanie nie opierają sie tylko i wyłącznie na seksie. Oboje potrzebujemy siebie, aczkolwiek oboje sie bardzo boimy. Wiem, że mu zalezy na moim szczęściu i nie chodzi mi tu o czułe słówka i tym podobne bzdety, to się wie, idzie odczytać to w sposobie bycia, gestach, spojrzeniu.......
Obstawiałabym przy tym, żeby póki co nic nie robić, trwać w tym zawieszeniu dopóki samo się nie rozwiąże, wiem, wiem powiecie, że idiotyzm, ale to chyba najlepsze wyjście z sytuacji, przynajmniej na tą chwilę.

Alterego upieram się przy swoim i uważam, że przez te 7 lat nie było zdrady, tylko maile,nieistotne opisujące nasze problemy..... czy ty nie masz takiej koleżanki, kolegi???
Czy dla mnie jest problem że sypia z żoną? Nie, chyba nie, w końcu to jest jego obowiązek?? Tak sobie to tłumaczę, bardziej bolało by fakt, że ją kocha a nie mnie....
Co do mojego męża, nie mam pojęcia jak to będzie, wróci w sierpniu, a ja go zdradziłam w czerwcu, więc nie dana mi była jeszcze konfrontacja twarzą w twarz.

A jego żona....hmmm..... mało co mnie interesuję, nie zasługuję ona na niego.

No i sumienie mnie chyba męczy, ale względem mojego męża, nie jej....


Teraz możecie mnie zlinczować, ale i za to dziękuję, bo i to wiele dla mnie znaczy, może dzięki temu zmądrzeje, wyciągnę wnioski? Póki co jestem rozdarta hmm

83 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-07-03 10:54:07)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
ciszajakja napisał/a:

A jego żona....hmmm..... mało co mnie interesuję, nie zasługuję ona na niego.

Ale chyba to nie Ty o tym powinnaś decydować ............... ?

gdyby jej mąż uważał tak samo, wierzę, iż by jej to powiedział prosto w oczy, a potem się rozwiódł.

84

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
ciszajakja napisał/a:

A jego żona....hmmm..... mało co mnie interesuję, nie zasługuję ona na niego.


Teraz możecie mnie zlinczować, ale i za to dziękuję, bo i to wiele dla mnie znaczy, może dzięki temu zmądrzeje, wyciągnę wnioski? Póki co jestem rozdarta hmm

bo ty ją znasz
bo ty wiesz, co ona mysli, co czuje, jaka jest
ty jesteś jej sędzią i jej katem i masz do tego prawo

jestes tak totalnie czysto, efektownie żałosna

czytam ciebie i .. moge nie czytać'
'moge z głowy pisac to, co ty teraz zaraz napiszesz

to jest klasyczny schemat, klasyczne wyparcie, klasyczne relacje

to jest żałośc wielka ciszajak ja

czy ty sobie uświadamiasz, że teraz, w tej chwili, każdego dnia w każdej godzinie, ze wzykłej, mądrej, pieknej kobi8ety robi się z ciebie egosityczna i wredna suka która lata z wywalonym jęzorem za czymś co jest jej subiektywnie odczuwanym szczęsciem?/
w imię czegoś, co nazywasz miłóść- przyjełaś swoja projekcie ZONY twojego fagasa - bo tak ci wyogdnie
i cokolwiek napiszemy cokolwiek zrobimy... ty i tak się w gooofnie taplać będziesz dalej

nie dlatego, bo masz lub nie masz prawa być szczęsciwa - ja nie neguję twojego prawa do szczęsxcia

ale twoje zachowania i decyzje wskazują na to, że jesteś nieuczciwa i jesteś tchórzem

a z nieuczciwości i tchórzostwa- jeszcze nikt na tym świecie nic sensownego nie zbudował

co to za miłośc jest między wami, jesli wy sie asekuracyjnie "bzykacie" - jak rozumiem nie tylko.. och jakie to romantyczne że tez otwieracie do siebie buzie w innych celach niż wymiana płynów ustrojowych... - i czekacie..
co to wasze zycie, za które nie jesteście odpowiedzialni wam przyniesie

cisza jak ja..
jest 3 sierpień
twój mąż wchodzi do domu - z prezentami dla dzieciakó - bo przecież zwykle tak próbuje rekompensowac im rozłąkę...
zzsiajany (bo gorącoo..) usmiechnięty i woła od progu - nareszcie jestem....
a twoje dziecfi leca i wrzeszczą tata!! tata!!!

on je całuje na przywitanie i podchodzi całośc ciebie
przytula sie i mówi - ale się stęskniłem, dobrze być wreszcie w domu

potem wchodzi do salonu i mówi - o nowe zasłony, fajnie to urządziłaś....
wieczorem się kapie i przychodzi do łozka się z tobą kochać.. tęsknił.. chcę ci patrzec w oczy i cię całować...
przytula cię i opowiada o pracy....

cudownie, prawda???

85 Ostatnio edytowany przez bullet (2013-07-03 11:47:45)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
ciszajakja napisał/a:

..Alterego upieram się przy swoim i uważam, że przez te 7 lat nie było zdrady, tylko maile,nieistotne opisujące nasze problemy..... czy ty nie masz takiej koleżanki, kolegi??? .

Ja w odpowiedzi na te głupoty pozwolę sobie wkleić cytat z "Porno" M. Koterskiego
?Jak bez całowania ? nie zdrada; jak chłopak w wojsku ? nie zdrada, to nie może być tak, że dziewczyna dwa lata nic; jak po francusku ? nie zdrada; jak po alkoholu ? nie zdrada; jak z przyjacielem ? nie zdrada; a my po alkoholu, z przyjacielem i troszeczkę po francusku, więc to potrójna nie-zdrada?

ciszajakja napisał/a:

może dzięki temu zmądrzeje...

na to akurat bym nie liczył w twoim przypadku.

Żal słów.

86

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

ciszajakja powiedz mi..... czego od swojego wątku oczekujesz i od nas tu wypowiadających się?

87

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Endi,Cat,bullet
Nie warto.Ćpun na haju po kolejnej dawce narkotyku.Nic dodać nic ująć.
Tłumaczenie będzie miało sens jak pójdzie na detox.

88 Ostatnio edytowany przez bullet (2013-07-03 12:31:27)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

akurat tę sprawę bardzo emocjonalnie traktuję ...

89

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

detox - jest możliwy tylko wtedy kiedy jeden i drugi kopnie ją w doope. Inaczej nie ma mowy. Egoizm bierze górę - wszystko dla mnie kosztem innych.

90

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Stracilas siedem lat na zblizenie sie do meza , zabralas sobie siedem lat zycia .  Zyjac marzeniami o kochasiu .
Dlaczego? , sama odpwiedz sobie przed sama soba.
DZIWNE JEST ZE maz Twoj nie odkryl jeszcze korespendecji itp , czyzby jemu tez nie zalezalo? 

Kochanke jest zalosnym tchorzem , bo jest zadowolony majac dwie kobiety do lozka , taka roznorodnosc jest seksowna dla mezczyzn.

Dlaczego nie odjedziesz od meza ?
Bo zarabia?
Bo dzieci?
To wymowka , dorosli ludzie potrafia podjac decyzje , a tu widac ewidentny brak dojrzalosci i brak znajomosci zycia.
Jak dlugo zamierzasz to ciagnac?
Masz prawo sie zakochac w zwiazku masz , ale wtedy podejmuje sie decyzje i uklada zycie z tym drugim .
Lub ucina i probuje zblizyc do meza .
Nie mozna miec wszystkiego nrazaz , bo kiedy to sie wyda Wasze dwie rodziny beda zlamane i poturbowane .
Moze warto wsiasc odpowiedzialnosc za swoje zycie i wybrac .

91 Ostatnio edytowany przez vinnga (2013-07-03 16:08:40)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
ciszajakja napisał/a:

Alterego upieram się przy swoim i uważam, że przez te 7 lat nie było zdrady, tylko maile,nieistotne opisujące nasze problemy..... czy ty nie masz takiej koleżanki, kolegi???

Przepraszam bardzo, a Twoj maz o tych rozmowach wiedzial? Mowilas mu o nich? Jesli nie, to JEST TO ZDRADA.
I... hahaha, sorry, ale chyba nikt normalny bedacy w zwiazku i szanujacy sie NIE MA tego typu znajomych, a jesli ma, to nie ukrywa faktu ich istnienia przed druga polowka.

Najlepsze, co powinnas zrobic, to zlozyc pozew o rozwod, wziac wine na siebie, spakowac siebie i dziecko i dac mezowi swiety spokoj. Nie pasuje obecna sytuacja? Radz sobie sama.

Spotykajac sie ponownie z kochankiem, pokazalas, ze nic do Ciebie nie dotarlo i, brzydko mowiac, jestes wyrażenie poniżej poziomu forum. Niech mi moderacja wybaczy, ale tego sie nie da nazwac inaczej.

Moderacja wybacza, ale nie zgadza się na stosowanie takiego słownictwa. Vinnga

92 Ostatnio edytowany przez krych23 (2013-07-03 16:05:42)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Jestem przerażony egoizmem ludzi...
Ok, tak, życie to dżungla, słabi obrywają.
Natomiast nigdy nie zrozumiem takiego zachowania. Świadomie ranisz najbliższych, a oni są zawsze najważniejsi.
RODZINA - coś tobie to mówi? Może nie wiesz co to znaczy?

93

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Heh ale rzucacie jadem tongue
No ale skoro tak lubicie hehe

Szczerze to ja już sama nie wiem czego oczekiwałam po tym forum, poparcia na pewno nie, ale hmmm..... nie spodziewałam się, że z tylu tu osób są tu sami ludzie, którzy są "święto-jebliwi" to nie, tego nie, tam nie wypada, a to fee aż żal.
Zadaje sobie pytanie czy wy tacy prawi i w ogóle, bo nie wierzę, że nikt z was nie ma swoich własnych grzeszków tongue

W moim przypadku stało sie tak a nie inaczej, co niektórzy czytają co chcą przeczytać, więc nie ma sensu najmniejszego im to tłumaczyć....

Może kogoś mądrzejszego olśniło, wpadł na to, że skoro ta osoba piszę właśnie tutaj to zdaję sobie sprawe, że coś jest nie hallo, że może i ma sumienie, które daje jej o sobie znać. Ale nie, wy tu wszystkich wrzucacie do jednego worka, bo kochanka/kochanek tak jestem kochanką, nie planowałam ( no tak, jak nie planowałam...... jestem az tak wyrachowana, że zanim go poznałam to już planowałam tongue ) i pisząc tutaj chciałam wyrzucić z siebie mój natłok myśli.
Ale i tak wam dziękuję dużo wyniosłam hehe i może wniosłam tongue ale kto jak woli tongue

Co do egoizmu....... każdy jest egoistą na swój własny sposób wink

94

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

ciszajakja tylko sumienie ma sens, gdy chce się go słuchać.

95

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Dla mnie to nie kwestia zdrady, tego, że ktoś tam nie wie czegoś. Autorka zna kogoś od wielu lat, to przyzwyczaja ludzi do siebie, to są emocje, to poczucie że jest się blisko. Być może tak pasuje, nie rani za bardzo się kogoś kto nie wie, a kobieta jak ma romans to latami często i mąż nie wie o niczym.
Pieniądze - ważne, ale jakby ich część poświęcić na rzecz dobra danego związku byłoby o niebo lepiej.
W tym wszystkim ciekawi mnie, czy jest dobrze jak jest, czy ktoś chce czegoś więcej. A to łatwo w sumie sprawdzić...
Nie krytykuję, wiem, że można wbrew wszystkiemu poznać kogoś, zaciekawić się i ta osoba staje się częścią życia. Czasem deklaracje niszczą taką znajomość. Czasem lepiej nie robić nic i trwać w zawieszeniu. Ale czy owo zawieszenie nie jest tylko złudzeniem?

96

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Na tym forum jest bardzo wiele osób, które znają smak zdrady partnera. Niektóre z nich mimo upływu czasu, nie mogą sobie poradzić z emocjami, które towarzyszą zdradzie. Oczekujesz zrozumienia, a sama nie potrafisz zrozumieć, że wiele osób czytających Twój wątek, mimowolnie powraca do swojej traumy. Identyfikują się poniekąd ze zdradzanymi...

Sama byłam żoną chujopląta, którego kochanki wieszały na mnie psy, chociaż nie miały pojęcia kim jestem i jaka jestem.One podobnie do Ciebie uważały, że jako żona nie zasługuje na to cudo, jakim rzekomo był ich kochaś... Czytając ich korespondencję, sama eksowi współczułam, że ze mną żyje wink Problem polegał na tym, że on koszmarnie kłamał... Wiesz, taki podryw na litość, bo niby jak się wytłumaczyć ze zdrady, skoro żona jest w porządku... smile

97

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
ciszajakja napisał/a:

Czy dla mnie jest problem że sypia z żoną? Nie, chyba nie, w końcu to jest jego obowiązek?? Tak sobie to tłumaczę, bardziej bolało by fakt, że ją kocha a nie mnie....
...............................
A jego żona....hmmm..... mało co mnie interesuję, nie zasługuję ona na niego.

No i sumienie mnie chyba męczy, ale względem mojego męża, nie jej....


Teraz możecie mnie zlinczować, ale i za to dziękuję, bo i to wiele dla mnie znaczy, może dzięki temu zmądrzeje, wyciągnę wnioski? Póki co jestem rozdarta hmm

Ładnie sobie usprawiedliwiłaś, dlaczego sypia z żoną- bo to jego obowiązek??  Szok. Gdyby nie kochał żony (tego tak naprawdę nie wiesz, wiesz dokładnie tylko to co ci opowiada kochaś) to ten jak to mówisz obowiązek nie zmusiłby go do tego. A inne obowiązki też tak gorliwie spełnia? Postawiłaś się kiedyś na miejscu męża, jakbyś Ty się czuła w takiej sytuacji, co byś o nim pomyślała?
Jesteście siebie warci bo jeśli kochanek chce spędzić życie z osobą, która potrafi być nieuczciwa, potrafi kłamać to gratulacje. Nie zdziwi go gdy coś mu kiedyś "wykręcisz". Od początku bowiem wiedział z kim się zadawał, zresztą on postępuje identycznie.
Piszesz prawdę że żona "..nie zasługuje ona na niego" -pewnie, że nie bo zasługuje na uczciwego faceta. To twoje życie i weź za nie odpowiedzialność, ileż można żyć w kłamstwie. Konkretnej decyzji życzę.

98

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

ciszajakja  jesteś żałosna i bardzo płytka. I to nie jest rzucanie jadem tylko stwierdzenie faktu. mam nadzieję, że twój mąż zakręci się koło jakiejś fajnej babki za granicą. Dosłownie życzę mu tego.;-)

99 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-07-04 08:10:40)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

napisałam, że mozna przewidzieć, co napiszesz...

kto jest bez winy... niech rzuci kamień, czyli każdy ma grzeszki  - to juz było

teraz zaczniesz z innej beczki  -każdy ma prawo do błędu... okażcie litość, jesteś na rozdrożu

za chwile znowu po nas jeżdzić - bo masz prawo do szczęscia - i żebyśmy nie byli tacy świętojebliwi- a ten argument juz był... jeszcze zapomniałas o moherach....

wiesz na czym polega problem?? że się bronisz

że kurcze felek - wiesz, że to, co piszemy to prawda
bronisz się, okopujesz, przekonujesz samą siebie....

bo wiesz, że tkwisz w totalnych gooofnie- a kiedy ktoś tutaj uświadomił ci jakie są konsekwencje zdrady... nagle zaczełaś się bać
więc teraz udajesz, że wszystko jest ok...

ciszajakja-bnądż sobie szczesliwa, bądż z kim chcesz - ale jeżeli robisz to od doopy strony, nie mysląc o bólu najbliższego ci człowieka - no tak ciszajakja -niezależnie od wyparcia to człowiek, z którym zyłaś przez 10 lat, z którym robiłaś i masz dzieci, który c\ałował cię, gdy dzieci przyszły na świat, który przynosił ci herbatę, gdy leżałaś chora, który cię pocieszał i skłądał ci pierwszy zyczenia noworoczne.... )
jezeli robisz to od doopy strony nie mysląc o tym, że może masz prawo do szczęscia i egoizmu, ale własnie przekazujesz swoim dzieciom, że RODZINA nie jest najwazniesza, że związek (małżeński, partnerski) można rozerwac bez problemu, że zdrada jest czymś ok, jesli nam jest z nią dobrze.
w przyszłości twoja córka może robić podobnie, twój syn z kolei może być nieufny.. jego mama - a więc ideał zdradzała ojca.. to jaka kobieta mogłaby być warta bardziej zaufania niż ona?? a więc każda kobieta zdradza....

wiesz, że po drugiej strony twojego szczęscia jest kobieta z dziećmi, która w nocy płącze w poduszkę, która desperacko sprawdza poczte męża -= która wie, co jest nie tak, która czuje, że jej mąz jest nieobecny.. ale nie rozumie dlaczego, mysli, może ma kochankę?

jeżeli robisz to od doopy strony, bo dla dzieciaków partnera zawsze będziesz tą, która rozbiła ich rodzinę -nie dlatego, że się pokochaliście- ale dlatego, że przez ciebie ich ojciec okazał się zdrajcą i oszustem... mówił, że nie może wrócić wczesniej z delegacji, mówił, że nie ma czasu... a miał na boku drugie zycie....


więc jesli zaczynasz od tej własnie strony cisza jak ja.. to jest mniej więcej tak, jakbys wyszywała sobie piekny obrusik ściegiem krzyzykowym, siedząc na środku obśrabranej kuchni i mając totalnie brudne ręce od resztek jedzenia i innych odpadków

może i nawet wzór wyjdzie fajnie - ale plamy na obrusie zostaną

to, co nazywasz miłością, czyli to, czego nie planowałaś- macza się właśnie w misce pełnej jodyny, błota, soku z buraków i innych takich - jak w reklamie wanisza....

ale miłośc to nie wanisz... plam nie zmyje

te plamy z tobą zostaną


i zakłądając, że kiedyś, w przyszłości będziesz razem z kochasiem, to wyobrażam sobie ten scenariusz - kiedy będzie na wyjazdach służbowych, będziesz regularnie dzwonić, żeby sprawdzić, czy nie ma ciągle zajętego telefonu, bo jak ma to znaczy że rozmawia z jakąs babą czternaście godzin na dobę - idelanie będzie sprawdzac jego bilingi....
on będzie sprawdzał co robisz na gg, na czatach, bedzie się bał ciebie z komputerem...
ty wiesz, że on potrafi kłamać i oszukiwac wiarygodnie żonę - wiesz, że każde kolejne kłamstwo przychodzi nam coraz łatwiej - a więc wiesz, że w każdej chwili może zacząć kłamać, a ty się nie zorientujesz

on wie, że dla ciebie związek, przysięga małżeństwa - trzy miesiące, przejście z kontaktówe gg na kopntakt bezpośredni.... i wio!!!

więc zauufania za bardzo mieć nie będzie
do tego poczytaj  wątek być druga i macochą.. tu się dopiero zaczynają problemy...
alimenty, krwiożercze i rozpasane byłe żony, które chcą kasy, niesprawiedliwe traktowanie przez rodzinę dzieci własnych i "cudzych" konflikty dotyczące wychowania... i tak dalej i tak dalej...


i do tych wszystkich naturalnych problemów rozbitych rodzin patchworkowych ty dokłądasz nieuczciwość, nielojalność, kłamstwo i lekceważenie uczuc najbliższych ci osób..

to jest KAPITAŁ, który wnosisz w te nowe relacje

twój kochać wnosi w to deptanie i kopanie własnej małżonki

BRAVO!


a jesli zostaniesz z mężem -to poczytaj sobie mój wątek - poczytaj, co się dzieje z człowiekiem zdradzonym, poczytaj, jaki to ból, jakie cierpienie

myslisz że dasz radę?/ mój mąż dał

ale jestem przekonana, że gdybyśmy mogli cofnąc czas, wiedząc to, co wiemy teraz, i wiedząc, jaką cenę za zdrade musieliśmy obydwoje zapłącić.. to pewnie nie chcelibyśmy ddrugi raz o siebie walczyć

nie tylko ja... on tez....

100 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-07-04 08:52:48)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

End_aluzja, świetny post !
Chyba niewiele można dodać.
Działają na wyobraźnię te porównanie do buraczków, sosów vanisza i "miłości".

BTW. miłość to nie jest zauroczenie, to nie jest stan amoku czyjąś osobą.
Miłość przychodzi później, w pełni władz nad świadomością.
I jest to w bardzo dużej mierze postawa, nie tylko uczucie.
O miłość trzeba dbać.
Natomiast o zauroczenie nie trzeba dbać, wynika samo z siebie, z pożądania, zaciekawienia "nowością". To stan amoku.

Cisza jak ja jest w stanie amoku.
Wypiera te oczywistości które tu do niej mówimy, próbując nas ośmieszyć.
Stara się nie dopuścić tego do swojej świadomości.
Cóż to kwestia czasu, kiedy rzeczywistość zajrzy jej do oczu.

To czy skorzystasz czy nie z porad osób zupełnie postronnych, obiektywnych
bo nie mających żadnego interesu do zyskania lub stracenia w odniesieniu do Ciebie,
mających rożny bagaż doświadczeń za sobą i dzielących się nimi, to Twoja decyzja.

Cisza jak ja, jeżeli każdy ma prawo (?) do błędu, to jednak,
lepiej uczyć się na cudzych błędach,
nie swoich.

101

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

czyli ludzie, którzy nie zdradzają są już świętymi, wow dzięki, kapliczki czas zacząć stawiać.
śmiech pomaga, wyśmiej wszystko i wszystkich, niech zabawa trwa. niszczcie dalej życie niewinnych, swoich dzieci i ludzi z którymi postanowiliście związać swoją przyszłość. bo to miłość, wielki zryw serca, pojednanie dusz w imię tak wielkiego uczucia warto odpuścić sobie moralność.
ciekawe do kogo uderzysz gdy się z kochasiem nie powiedzie. gdy kochaś będzie miał do wyboru Ciebie i żonę. ona już wie i to kwestia czasu kiedy znajdzie odpowiednie dowody, by puścić go z torbami.
wtedy mu zmięknie fajka i niestety to Ty staniesz się tą wstrętną wredną pindą, która oczywiście biednego misia zmanipulowała.
zatem powodzenia i wielu cudownych miłosnych momentów życzę, przydadzą się na później.

102

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

zacytuję posta MONICO z wątku kobiety na zakręcie::

jej mąż prze3z rok nie wiedział, którą wybrać, bo zakochał się w koleżance z pracy::
minał rok,, odszedł do szczeżuji..
monia jest już po rozwodzie

a teraz cytat:

" Jakiś czas temu, coś wspomniałam przy eksie, tak w żartach, że w porównaniu do innych bab, to istny ze mnie anioł   
Nawet nie wiem, przy jakiej okazji to było. A on mi gada....zawsze o tym wiedziałem:-)

Ja pierdziu....
A potem dodał....cos mi sie w mózgu poprzestawiało, że z tego anioła zrezygnowałem....(no ja o tym wiem)!
Drugie ja pierdziu! ""

ja wam powiem -to nie są motyle w brzuchu, to są cmy i komary....
drapią tak samo, owszem, mozna się na początku pomylic

ale w gruncie rzeczy są toksyczne

103

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

dziewczyny napisaly juz wszystko co na ten temat uwazam. i tak - jest tutaj mase zdradzonych zon, ktorych mezowie mowili swoim kochankom DOKLADNIE to samo co twoj kochanek mowi tobie o swojej zonie, gdzie wiemy jaka jest prawda, ze wiekszosc z nas, choc nieidealna, ale byla/JEST kochajacymi i dobrymi zonami ktorych mezowie po prostu zaczeli szukac 'wiekszego szczescia' na boku. tak, przezylysmy to wiec wiemy o czym mowimy. wiemy, bo znamy, czujemy kazdego dnia gorzki smak zdrady i jej konekwencji, krzywdy jakas wyrzadza wielu ludziom dookola. napisalas, wiec ludzie nie chca cie ukrzyzowac, chca tak naprawde dla ciebie dobrze i dla calej twojej rodziny. pisza ci prawde - ze to co robisz jest zLE, i moim zdaniem godne najwyzszego potepienia. szczescie? tak masz do niego prawo, ale NIE MASZ PRAWA OD TAk krzywdzic innych!! po prostu. sama wzielas slub, sama zdecydowalas sie na dzieci i sama weszlas w romans z zonatym facetem wiec sama rozwiaz ten problem. chcesz szczescia? nikt ci go nie broni, ale zrob tak zeby wlasnie nie krzywdzic juz wiecej niewinnych osob. i wtedy badz szczesliwa. ale jesli liczylas ze ktos tutaj poprze twoje swiadome krzywdzenie innych (poprzez trwanie w obecnej sytuacji), nie robienie niczego, poza dalszymi kontaktami z kochankiem, no to sie pomylilas.

104

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

chcesz byc szczesliwa za wszelka cene? uwazasz ze to jest normalne zeby byc troche egoistycznym? w porzadku. do tego MASZ PRAWO. wiec powiedz mezowi prawde, powiedz prawde dzieciom, wez rozwod z twojej winy (bo przeciez to ty zmienilas zdanie co do wybranka zycia) i BADZ SZCZESLIWA. tego ci nikt nie broni. Ale nie ominely by cie wtedy konsekwencje twoich decyzji, do ktorych przeciez masz prawo.... Ale NIE. Ty wolisz krzywdzic nadal, kazdego dnia meza, dzieci, zone kochanka bo 'ty nie wiesz co robic'. no paranoja. najlepiej jakbys mogla byc szczesliwa, ale zeby poza tym nic sie w twoim zyciu nie zmienilo prawda? no tak kochana to niestety w  zyciu nie ma. wiec krotka pilka. nikt ci tu  nie broni szczescia. chcesz go? uwazasz ze masz prawo ? no to do dziela. ale nikt tutaj nie bedzie ci przyklaskiwal na zycie w obludzie i klamstwie, bo kazdy z nas wie jak to smakuje i jakie ma konsekwencje.

dzieci. lepieij zeby wiedzialy ze tata nie byl idealny prawda? niz zeby znaly prawde ze mama po prost odeszla do kochanka bo sie zakochala. powiedz im. przeciez nic w tym zlego. masz prawo do szczecia!!! twoje dzieci pewnie maja mniejsze prawo do szczescia i zycia w prawdziwej rodzinie, ktora sama swiadomie zakladalas!

105

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
ciszajakja napisał/a:

Witam.
Pisze tutaj bo sama do końca nie wiem co mam z sobą zrobić. pokrótce opowiem moją historię.
Jestem mężatką od 9 lat. 7 lat temu poznałam przez internet kolegę, niby nic wielkiego ot tak czysta znajomość dla zabicia czasu. On również ma żone, dziecko. I tak przez te lata pisaliśmy do siebie, raz intensywniej by za moment trochę rozluźnić relację, ale on zawszę dbał o ten kontakt, pisał pierwszy. Mój mąż pracuję, mieszka poza granicami kraju.Jakieś pół roku temu jego żona odkryła, że on ze mną pisze, więc podałam mu mój nr telefonu, później gg, doszło do spotkania tak na chwilkę. Do tego doszły rozmowy na skypie całodniowe rozmowy przez telefon  a od jakiś 2 m-cy spotykamy się, doszło do zbliżenia. Nie ukrywam, ze bardzo dobrze mi z nim jest, jemu również pod każdym względem. Doszło do tego, ze się zakochał no i tu teraz nasuwa sie pytanie co dalej? To chyba podchodzi pod pojęcie romans??  Czy warto zaryzykować czy może faktycznie źle robię i powinnam odpuścić. Kiedy go nie ma strasznie za nim tęsknie, a kiedy jesteśmy razem czuję się bezpieczna, szczęśliwa i nie myśle racjonalnie.  jest pierwszą osobą o której pomyślę kiedy sie obudzę a ostatnią kiedy zasypiam.
Sama nie wiem czy powinnam zaryzykować poddać sie szaleństwu czy pogrzebać to coś co się we mnie zrodziło i kierować się przede wszystkim dobrem dzieci. Czy jestem godna potępienia.
Proszę poradźcie mi coś bo juz sama nie wiem co i jak, mozna oszaleć. Przepraszam za nieład ale nie umiem sie skupić, z jednej strony jestem szczęśliwa, bo kocha a z drugiej strony boję się.
Może ktoś z was był w podobnej sytuacji i pokrótce nakreśli mi całokształ sytuacji i konsekwencji jakie mogę ponieść.

Witaj
Po przeczytaniu postu muszę stwierdzić,że postąpiłaś nie etycznie i nie w porządku. Rozumie,że odległość dzieliła Ciebie i męża przez co oboje się od siebie oddaliliście ale widocznie nie wzięłaś pod uwagę faktu,że Twój mąż wyjechał po to żeby wasza rodzina mogła godnie żyć. Nie po to się starał zarobić więcej grosza żebyś ty mogła go zdradzać podczas jego nie obecności... Zamiast niszczyć swoje małżeństwo mogłaś przenieść się wraz z dziećmi za granicę do swojego męża i dziś Twój świat nie stałby na głowie hmm.

Obecnie widzę to tak.
Zraniłaś swojego męża ( o czym on jeszcze nie wie ), zapomniałaś o tym że masz dzieci i romans z kolegą zniszczy także ich życie. Nawet jeśli skończysz romans to będziesz musiała być na siłę przy swoim mężu którego w ogóle nie kochasz. Narobiłaś bajzlu, w 80% zniszczyłaś swoją rodzinę więc nie ma czego odbudowywać. Dokończ dzieła zniszczenia i odejdź od męża. Będzie bolało wszystkich ale kiedyś rany się zagoją. Jesli nie odejdziesz od męża to problem tylko będzie narastał hmm.
Z drugiej strony obawiam się,że Twojemu kochankowi jest dobrze w takiej relacji jaką obecnie macie a jak przyjdzie co do czego i będzie musiał zostawić swoją rodzinę dla Ciebie to zwyczajnie się wycofa...

Reasumując nie rozumię Twojego postępowania. Droga jaką sobie wybrałaś prowadzi do nikąd ale mimo wszystko życzę powodzenia

106

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Ciszajakja - szczerze Ci polecam ten wątek - http://www.netkobiety.pl/t3287.html

cytując fragment:
"Mój mąż dzwonił do mnie nadal codziennie ,pytał jak ciąża,jak się czuje,jak tęskni,kocha-nie myślałam nawet że ma tam KOGOŚ!wrocił przed narodzinami córki,na powitanie dostałam ogromny bukiet róż,mowił jak tęsknił za mną,jak nie mógł już beze mnie wytrzymać;zajął się pracą,pomagał mi,był kochany!
nigdy nie miałam powodu,zeby mu nie wierzyć,ale jak brat pokazał mi historię czatów ze skejpa na ich komputerze-zamarłam,nie mogłam uwierzyć,że mój mąż pisze takie rzeczy po powrocie z tamtąd do obcej kobiety:jak tęskni,kiedy się spotkają,że nie może się doczekać,że słucha ich ulubionej piosenki,że myśli tylko o niej,że jest najważniejsza."

miłej lektury. może coś dotrze pod tę egoistyczną kopułę.

107

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

"Wychowawczy aspekt jest jeszcze gorszy. Kiedy wiążesz się z osobą, która nie potrafiła rozstać się ze swoim partnerem po ludzku, kiedy nie postawisz warunku: ?słonko, wchodzisz dopiero, gdy wszystko będzie czyste? ? kręcisz na swoją dupę bat, którym dostaniesz dokładnie w ten sam sposób. Postawienie tej bariery nie każdemu się udaje, ale puszcza w eter czytelny komunikat: nie chcesz mieć do czynienia z osobami nieuczciwymi. Po drugie, w pewnym stopniu ograniczasz zjawisko, którym się brzydzisz. To niewielki odcinek, bo tylko Twój. Ale podobnie jest z segregacją śmieci. Od czegoś musisz zacząć."

http://samiec-alfa.pl/

108

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Witam.

Nie chcę nikogo atakować, a wręcz przeciwnie, jestem wam bardzo wdzięczna, że pomimo mojego samozaparcia(?) nadal trwam w tym "gównie" jak to określiliście.
Trafne było porównanie, że jestem niczym narkoman, który potrzebuje "tego" do zaspokojenia siebie.
Hmmm....... muszę znaleźć w sobie tą wewnętrzna siłę, żeby powiedzieć dość, bo zdaję sobie sprawę, że kroczę drogą która do niczego dobrego nie prowadzi. Wiem, że powinnam najpierw coś skończyć, żeby coś mogło trwać, że jak to się mówi, żeby wszystko miało ręce i nogi.

Przy tym nie zmieniam faktu, że nadal jego żona mnie nie interesuję. Tutaj kieruję się tylko i wyłącznie dobrem dzieci, moich jak i jego. Co jak co, ale nikt nie ma prawa niszczyć im życia, a tym bardziej ja.
Rozmawiałam z nim, powiedziałam mu, że tak nie może być, że pomimo, że bardzo byśmy chcieli być razem to nie możemy, nie teraz, nie czas na to....... może kiedyś jeśli nadal będziemy mieli ochotę, będziemy czuli i w ogóle.
On nie chcę zrywać kontaktu, chcę żebyśmy nadal trwali w tym co mamy, w tym naszym niby światku, ale ja cierpię z tego powodu, jest fajnie jak jest, ale to są tylko ulotne chwile, które nie mają racji bytu....

Muszę jakoś się uodpornić, najlepiej przestać czuć....

Nawet nie wiecie jaką mam ochotę zniknąć, uciec gdzie mnie oczy poniosą.......

109 Ostatnio edytowany przez Poprostu Daniel (2013-07-06 10:16:45)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Jestem na forum od roku, przeczytałem setki historii i tysiące postów,  dziesiątki tysięcy.
Większej hipokryzji, egoizmu, cynizmu, obłudy, fałszu, tchorzostwa i koorestwa niż prezentuje ciszajakja jeszcze nie spotkałem. Gratuluję,  wyrozniasz się z całej masy dobrych ludzi.
Nic Ci nie doradze bo nic do Ciebie nie trafia mimo tego że wielu ludzi dawało Ci dobre rady. potwierdza się tylko ze koorwa to nie zawód a charakter.  jesteś bardzo zła, słaba i prosta "kobietą",  bez obrazy dla KOBIET.
Wszystkiego nienajlepszego i nie pozdrawiam.  oby zło wróciło do Ciebie

110

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
Poprostu Daniel napisał/a:

Jestem na forum od roku, przeczytałem setki historii i tysiące postów,  dziesiątki tysięcy.
Większej hipokryzji, egoizmu, cynizmu, obłudy, fałszu, tchorzostwa i koorestwa niż prezentuje ciszajakja jeszcze nie spotkałem. Gratuluję,  wyrozniasz się z całej masy dobrych ludzi.
Nic Ci nie doradze bo nic do Ciebie nie trafia mimo tego że wielu ludzi dawało Ci dobre rady. potwierdza się tylko ze koorwa to nie zawód a charakter.  jesteś bardzo zła, słaba i prosta "kobietą",  bez obrazy dla KOBIET.
Wszystkiego nienajlepszego i nie pozdrawiam.  oby zło wróciło do Ciebie

Nie znasz mnie, więc nie masz prawa mi tak jechać.
Rzucasz mocne słowa pod moim adresem, zabolało, bo tak nie jest. Nie puszczam się na prawo i lewo. Chyba,  że wszystkie kobiety tak klasyfikujesz i to się nazywa być płytkim, ale to już tylko i wyłącznie twoja sprawa.

Zdałam sobie sprawę, że źle postąpiłam wiem, że mleko jest juz rozlane, ale mam nadzieję, że jeszcze coś da się uratować, żeby miało szanse na przetrwanie, niekoniecznie tak jak jest do tej pory.

111

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

ciszajakja pogubiłaś się, Twoje życie przypomina .... balansowanie na linie hen hen nad ziemią.
Możesz znaleźć siłę, by wybrać to, co słuszne. Tylko chciej.

112 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-07-06 10:49:19)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
ciszajakja napisał/a:

(...)Przy tym nie zmieniam faktu, że nadal jego żona mnie nie interesuję. Tutaj kieruję się tylko i wyłącznie dobrem dzieci, moich jak i jego. Co jak co, ale nikt nie ma prawa niszczyć im życia, a tym bardziej ja. (...)

ciszajakja - przecież Ty już im niszczysz życie. Czy zostaniesz z Mężem, czy odejdziesz z kochankiem życie mają zniszczone. Kochanek to nie TATA, a mama bez uczuć przy tacie to nie MAMA - rodziną nazwać Was nie będzie można.

113 Ostatnio edytowany przez Poprostu Daniel (2013-07-06 10:57:15)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

zabolalo bo tak właśnie jest smile  przestań brać kasę od męża idź do pracy to Ci głupie "przyjaznie" wypada z głowy.
nie klasyfikuję tak wszystkich kobiet tylko margines ludzi obu płci który postępuje tak jak Ty, moje słowa to ocena tego co sama piszesz i robisz innym ludziom. skoro ja nie mam prawa Cię oceniać to czemu Ty masz prawo ranić innych?  hipokryzja i cynizm, pisalem o tym smile jestes numer 1 na forum. daj doopy kochankowie i mów ze to miłość big_smile

114

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
Poprostu Daniel napisał/a:

zabolalo bo tak właśnie jest smile  przestań brać kasę od męża idź do pracy to Ci głupie "przyjaznie" wypada z głowy.
nie klasyfikuję tak wszystkich kobiet tylko margines ludzi obu płci który postępuje tak jak Ty, moje słowa to ocena tego co sama piszesz i robisz innym ludziom. skoro ja nie mam prawa Cię oceniać to czemu Ty masz prawo ranić innych?  hipokryzja i cynizm, pisalem o tym smile jestes numer 1 na forum. daj doopy kochankowie i mów ze to miłość big_smile

Wiesz mi, że bardzo bym chciała iść do pracy, no ale w/g męża nie ma takiej potrzeby, to dość długa i zawiła historia, ale to nie o to tu chodzi.
Oceniaj jeśli masz taką ochotę, ale nie musisz po mnie jechać.
Wiem, że zraniłam, ranię ale jakbyś zauważył, zdałam sobie sprawę z tego i chciałabym jakoś to naprawić.
Zagubiłam się i chyba nie ma co wracać i roztrząsać tego tylko powinnam się skupić na tym co teraz powinnam zrobić.
W końcu ludzką rzeczą jest błądzić, aczkolwiek w tym przypadku jest to banalne.


catwomen chcę, bardzo chcę naprawić to wszystko, tylko nie wiem czy dam radę.

115

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
ciszajakja napisał/a:

chcę, bardzo chcę naprawić to wszystko, tylko nie wiem czy dam radę.

Ostre cięcie jest jedynie ratunkiem. Ale jesteś na to zbyt słaba.

116

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Jest na to jedna rada właściwie poza wyjawieniem całej prawdy mężowi co uwaźam powinnaś zrobić.
Rada jest taka
Pakujesz wszystko co masz,bierzesz dzieci,wsiadasz w samolot i wyjeżdźasz do męża.
Tam mówisz mu o wszystkim i czekasz na jego decyzję co dalej.
Celowo nie wspominam o kochanku bo nie ma o czym.
Pakujesz manatki i znikasz za granicą niczego nie tłumacząc kochasiowi bo mija się to z celem.
I nie mów nam że,nie dasz rady.
Chciałaś mieć kochanka więc miałaś.
Teraz odwrotność sytuacji bardzo wskazana.

117 Ostatnio edytowany przez onk (2013-07-06 15:03:58)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Wyrok zapadł .... można wpisać do rejestru.
Wiele historii opowiedzianych i wiele wyroków , porad i wskazówek. Wiele charakterów i wiele interpretacji tego samego.
Nie ma takich samych odpowiedzi bo kazdy jest inny.
w tym momencie gdybam sobie....
Jedzie do męża i mówi mu o wszystkim, a on stwierdza to świetnie bo wiesz ja tez kogoś mam.....Wiesz tyle lat byłaś tam a ja tu , nie jestem z kamienia i tak wyszło.. co jej wtedy poradzić?
Powiedziec: dobrze Ci tak s...ko? Masz co chciałaś??
Może tak naprawdę to mężowi pasował ten układ bo był wolny i nikt go nie kontrolował ? nie wiem, to tylko moje gdybania.
Gdybym miał wyjechać za pracą i być samemu bez zony czy partnerki to dla mnie nie do pomyślenia. Robiłbym duzo aby byc razem.
Ale powiedziałem.. każdy jest inny . Każdy inaczej podchodzi do życia czy do nawet najprostszych spraw codziennych.
To nas odróżnia od innych i to jest bycie sobą.
Mamy problemy bo kto ich nie ma. Czy chcemy sie uczyc na błędach innych.. nie zawsze.
Co powinna zrobić powiedzieliście, a jak nie robi to chcecie ja ukamienować i mówicie dobrze jej tak.
Powiedzcie czy pisał ktos tutaj kto przebrnął przez to wszystko podjął decyzje o rozstaniu i zwiazaniu sie z nazwijmy to "kochankiem"?
Jest teraz szczęśliwy i potwierdza ze dobrze zrobił? Podjął tak wielka i ważna decyzję szukając szczęścia i je znalazł?
Są tacy ludzie i mogliby opowiedziec swoje historie... ale moze nie potrzebuja siedziec na tym forum bo sa szczęsliwi .
nie wiem...
jestem laikiem ... mam zachwianie osobowości i sam nie wiem czego chce od życia....
Tak powiecie
Chce byc szczęśliwy a czy rozsądek zagłuszy potrzebę miłości i szczęścia ......to sie dopiero wydarzy

118

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Nie pochwalam tego, ale kij ma dwa końce, i trzeba o tym pamiętać.wiecie co jej ta osoba mówiła, co robiła?Ale tak konkretnie?Czy wiemy czy ktoś wcześniej był szczęsliwy czy nie zanim spotkal ta druga osobe?Tego tez nie wiemy, nie pochwalam tego, bo zrobić bym tak nie mogła, chociaż sytuacja moja była w pewnym stopniu podobna.Ja nie zdradzałam, bo byłam sama, ale mój partner jednak zdradzał.Z tym, że i powiem to szczerze, nie rozumiem troszke postępowania bohaterki.Ja sama nie chcialam z nim być i wyjechałam...dokładnie spakowalam rzeczy i wyjechałam, pomimo, iz z dwóch stron slyszałam, że sie od roku nie układa i dwie strony chciały sie rozejśc,.ale nie umiałam się w kogos życie tak wpierniczyc.Więc wzięłam babe na bok, powiedziałm ratuj swoją rodzine, nawet jak Wam sie nie układa, ja znikam, I tak zrobiłam,Dopiero po ośmiu m-cach jak dalej za mną łaził, i zdecydował sie na odejście, ja zdecydowałam się zaryzykować, żeby byc z Nim.
I i tak to był błąd.
Więc to co pisza tutaj wszyscy, że konkretne decyzje, i nie mozna oszukiwac, popieram całym sercem.Tak własnie zrobiłam i dlatego teraz spokojnie patrzę w lustro.
Ale i tak czulam się winna, tak po prostu mam, i moje zycie się rozpadlo, więc pomimo tego, że ja sama walczyłam o to, żeby inni nie cierpieli, nie chcialam budowac szczęścia na innych nieszczęściu, tak zawsze uważałam, i tak lekcje życiowa ponioslam.
Ale oszukiwac kogoś lata, naprawdę nie wyobrażam sobie tego.
Tak po prostu nie mozna, dla mnie w tył albo w przó dwa kierunki sa, tylko trzeba iśc w zaparte w jeden albo w drugi.

119 Ostatnio edytowany przez onk (2013-07-06 15:48:51)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

podejmujemy ciagle mniej lub bardziej ważne decyzje. Decyzje które czasem zaważą na naszym życiu czy innych. Tego nie unikniemy. Wybieramy szkoły, potem pracujemy.... z czasem się wypalamy i odkrywamy że to nie dla nas i zmieniamy swoje życie.
Czy do końca jestesmy z niego zadowoleni... chyba nie ale przyjmujemy je takim jakie jest. Ważne że próbujemy i nie stoimy w miejscu.
Chyba najgorsze jest to jak człowiek przestaje myśleć, kochać i czuć i zaczyna działać jak robot.
Zawieramy związki ale czy do końca życia.....chyba coraz rzadziej, ale od czegos to wszystko sie zaczyna. Od miłości....
Od miłości która najpierw jest zauroczeniem i rozwija się. nie można potępiać uczucia które jest między dwojgiem ludzi. bo tak to powinniśmy potępic samych siebie. Czasem pojawia sie w różnych miejscach naszego zycia i sami ja zabijamy. Dla wyższych celów.....
Potępcie i mnie

nie ma lekarstwa na miłość ani recepty na odkochanie się.... szkoda, bo byłoby nam łatwiej....
Rozsądek......
Patrząc w oczy drugiej osoby ... i widząc łzy mówi się że nie można być razem bo mamy rodziny, dzieci....straszne ale powiecie że tak trzeba. To tak samo gdy trzymacie kogoś bliskiego za rękę i przy was ta osoba umiera.....powiecie straszne ale takie jest życie.
Pewnych rzeczy nie można wymazać z pamięci i siedzą w nas do końca naszego życia. nie zapomnimy o miłościach o smutkach. czasem je tylko zagłuszymy innymi sprawami. ale to wraca jak bumerang.
dobrze doradzacie mówiąc to czy tamto, ale czasem trudno jest puścić czyjąś rękę na zawsze.
To powiecie: pójdź dalej. i podejmujemy ryzyko nowego życia. Czasem mniej lub bardziej trafione.
A może stanąć w miejscu dobrze znanym i tak trwać w przekonaniu ze sie robi dobrze?

120

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
onk napisał/a:

podejmujemy ciagle mniej lub bardziej ważne decyzje...
Zawieramy związki ale czy do końca życia..... chyba coraz rzadziej, ale od czegos to wszystko sie zaczyna. Od miłości....
Od miłości która najpierw jest zauroczeniem i rozwija się. nie można potępiać uczucia które jest między dwojgiem ludzi. bo tak to powinniśmy potępic samych siebie. Czasem pojawia sie w różnych miejscach naszego zycia i sami ja zabijamy. Dla wyższych celów..... jak człowiek przestaje myśleć, kochać i czuć i zaczyna działać jak robot.

Mieli być razem - na dobre i złe - na zawsze, lecz byli tylko na dobre i... doczekali końca "dla wyższych celów"

onk napisał/a:

Potępcie i mnie

hmm wstrzymam się od głosu na znak poparcia z Tobą.

121

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

wiecie ... czasami przychodzi sie do lekarza i słyszy złą diagnozę..... lekarz powie jest szansa ale trzeba podjąć ryzyko operacji.....
w waszym pojęciu lekarstwo jest... : operacja.
Ale, gdy człowiek leży w szpitalu ma mnóstwo czasu na przemyślenia i rozgrywa wewnątrz siebie ogromna walkę. Czy podjąć próbę uratowania życia, mimo wielkiego ryzyka zostania warzywem, czy spędzić ostatnie chwile z ukochanymi i cieszyć sie szczęściem jakie im pozostało do ostatniego momentu.....
nie każdy podejmuje to ryzyko i nie ma na to logicznego wytłumaczenia.
Odchodza ludzie których kochamy i których zapamiętujemy do końca naszych dni, cieszymy sie jeszcze bardziej tymi chwilami bo sa najcenniejsze.
nie potępiajmy ludzkich decyzji, nawet tych nie racjonalnych , pozbawionych wszelkiej logiki czy zrozumienia.
nie zawsze podejmiemy ryzyko operacji.... cieszymy się chwilą dla nas najcenniejszą.... miłością

122

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

bags
z checią przeczytam Twój ból i Twojahistorię
Nie miałam okazji
Ale sorki denerwuje mnie, jak ktoś oskarża tylko jedną stronę, byłam tą druga stroną, i wszystko robiłam, żeby nią nie zostać, i żeby rodzina była,..tzn.została
Ale tak naprawdę, nawet jak chcemy być, ok, nie zawsze się udaje

123

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
Cynicznahipo napisał/a:
ciszajakja napisał/a:

Cyniczna, rujnuję życie mężowi, a może wyświadczam mu tylko przysługę?? Tego nie wiem. I my zyjemy tak od początku naszego małżeństwa...... na odległośc, i przez cały ten okres, siedziałam w domu, opiekowałam sie dziećmi, bo mam, i nie chodziły mi takie głupotki po głowie, ja tego nie planowałam, stało się.......

Nikt Ci nie kazal, moglas sie na taki uklad nie godzic.
Jesli Ci to nie pasuje, to mozesz odejsc. Droga wolna.

Ale zdrada jest czyms ohydnym. Niewazne, jaki jest Twoj maz, moze byc nawet damskim bokserem - NIC nie usprawiedliwia zdrady.
Chcesz byc z kims innym? Najpierw odejdz od meza. Czy zdajesz sobie sprawe, ze jesli to sie wyda i maz wniesie pozew o rozwod z Twojej winy, to mozesz wszystko stracic? Wyobraz sobie wyrzut i rozpacz w oczach Twoich dzieci - bo oto znalazlas sobie innego faceta, czym w ich mniemaniu zrujnowalas malzenstwo, a tym samym ich maly swiat. Zastanow sie, czy chcesz do tego doprowadzic.

Piszesz, ze zawsze myslalas o swoim szczesciu - to zle, bo masz dzieci i czasy egoizmu wtornego powinny byc dla Ciebie jedynie milym wspomnieniem. Najwazniejsze dla Ciebie powinno byc dobro Twoich dzieci, a Ty sie martwisz, czy dzieci Twojego kochanka Cie zaakceptuja? Co z Ciebie za matka...?

Takiej głupoty dawno nie czytałem a jestem facetem!!!!!!!!!!!

O damskich bokserach znalezione w sieci
watch?v=3liVLri167I

124

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

No jasne, to może sprecyzuj, czegoś, nie słyszal

125

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

nikogo nie bronie ale tez nie oskarzam i nie osadzam. trudne chwile mamy w swoim krotkim zyciu.
staram sie zrozumiec .
glupoty mamy tyle wokol siebie ze ciezko nie zauwazyc a pisanie ze jeszcze takiego czegos sie nie slyszalo to tylko obraz ze malo wiesz.

126

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
ciszajakja napisał/a:

Wiesz mi, że bardzo bym chciała iść do pracy, no ale w/g męża nie ma takiej potrzeby, to dość długa i zawiła historia, ale to nie o to tu chodzi..

powiedz mężowi co robisz to szybko będziesz musiała iść do pracy.  od lat nie pracujesz i z nudów Ci się seks przyjaciela zachciało.
nikt Ci szczęścia nie zabrania,  ale bądź fair w stosunku do siebie i do człowieka który lozy na Twoje utrzymanie i najpierw uczciwie odejdz a potem dawaj komu chcesz.

127

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
Poprostu Daniel napisał/a:

powiedz mężowi co robisz to szybko będziesz musiała iść do pracy.  od lat nie pracujesz i z nudów Ci się seks przyjaciela zachciało.
nikt Ci szczęścia nie zabrania,  ale bądź fair w stosunku do siebie i do człowieka który lozy na Twoje utrzymanie i najpierw uczciwie odejdz a potem dawaj komu chcesz.

Oj ale się uwziąłeś hehe no ale pewnie to wynika z jakis traumatycznych twoich przeżyć tongue Własne doświadczenie??
Nie znasz mojej historii z mężem, nie pracować nie oznacza się nudzić..... więc zbędne są te twoje komentarze tongue


Poki co jestem całkowicie odcięta od "przyjaciela", daję radę ciężko ale daję radę. 
Co do wyjazdu do męża, nie pojadę chociaż przychodziły mi takie myśli do głowy..... nie wiem jak to dalej będzie bo wiem, że już nic do niego nie czuję. Powiecie, że powinnam odejśc, może faktycznie powinnam to zrobić tym bardziej co to za małżeństwo skoro widujemy sie 4 razy w roku. Mąż twierdzi, że nadal mnie kocha...
Wiem, że na pewno nie wyjawię mu tego co zrobiłam, nie mogę, nie mam na tyle odwagi przynajmniej nie teraz.

128

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Mimo, że nie jestem za prowadzeniem podwójnego życia, wyobrażam sobie, jakie to musi być trudne;
to trwa 7 lat; 7 lat pogłębiania relacji, poznawania się. Po 7 latach pewnie wiedzą o sobie wszystko. To wystarczająco dużo czasu, by ta relacja naturalnie stała się sposobem na życie; mąż żyje zagranicą, kobieta z drugim "mężem" tutaj. I tak wszyscy funkcjonują.

ciszajakja, proponowałabym na początek wizytę u psychologa. Bo to wymaga nie tylko drastycznego cięcia, ale również poukładania sobie życia na nowo.

129 Ostatnio edytowany przez bags (2013-07-07 14:23:01)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......
Mawrula napisał/a:

bags
z checią przeczytam Twój ból i Twojahistorię
Nie miałam okazji
Ale sorki denerwuje mnie, jak ktoś oskarża tylko jedną stronę, byłam tą druga stroną, i wszystko robiłam, żeby nią nie zostać, i żeby rodzina była,..tzn.została
Ale tak naprawdę, nawet jak chcemy być, ok, nie zawsze się udaje

Mawrula wyjaśnijmy sobie jedno: za zwykły rozpad związku winne są obie strony; procentowa przewaga tu jest mało istotna. Ale za zdradę winna jest TYLKO jedna strona - zdradzająca.
Przypadek zwykłego rozpadu związku u mnie jest przypadkiem niezwykle zagmatwanym ze zdradą fizyczną na końcu. Tak jak w pierwszej fazie mam jakieś swoje "ale" za pazuchą jako winny w jakimś stopniu, tak w tej drugiej nie mam sobie nic do zarzucenia. Przeczytasz to sama się przekonasz.

130 Ostatnio edytowany przez Poprostu Daniel (2013-07-07 14:53:51)

Odp: początek końca....... przyjaźń, romans.......

Na pewno nie mam tak traumatyczne doświadczeń jak Ty, nie jest na tyle zły by do nich dopuścić smile  współczuję fikcji w życiu,  fikcyjne małżeństwo, fikcyjne miłości, fikcyjne szczęścia. żyjesz złudzeniami wszystko jest udawanie,  tak naprawdę nie masz ani męża ani miłości, masz za to wątpliwego przyjaciela który Cię bzyka . współczuję braku odwagi, pewnie boli jak patrzysz w lustro i w oczy dzieci.

Posty [ 66 do 130 z 170 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » początek końca....... przyjaźń, romans.......

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026