netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozstanie

188 odpowiedzi20 559 wyświetleńzałożony przez Krzysiek_wn, 26.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 189 z 189 ]

131 Ostatnio edytowany przez Krzysiek_wn (2013-07-05 09:47:18)

Odp: Rozstanie
bullet napisał/a:
Krzysiek_wn napisał/a:

Po prostu myślę że ona już mnie chyba nie kocha

może się zdziwisz

Krzysiek_wn napisał/a:

W końcu jak się rozejdziemy będzie musiała sama na siebie pracować albo wróci do mamusi.

Przepraszam ale nie mogę się powstrzymać bo brzmi to jak parafraza powiedzenia "na złośc tacie nasram w gacie".

Idź do psychologa ... poważnie.

A co według ciebie mam zrobić, głaskać płacić za wszystko i czekać aż ktoś się zastanowi co chce w życiu? Jak by mnie kochała to by mnie odtrącała? Nie chciała by z dzieckiem i ze mną nigdzie wyjść? Nawet na zakupy, po prostu nigdzie.

132 Ostatnio edytowany przez bullet (2013-07-05 09:52:56)

Odp: Rozstanie
Krzysiek_wn napisał/a:

A co według ciebie mam zrobić,

Napisałem Ci ... Idź do psychologa ...  i to podtrzymuję.

133

Odp: Rozstanie
bullet napisał/a:
Krzysiek_wn napisał/a:

A co według ciebie mam zrobić,

Napisałem Ci ... Idź do psychologa ...  i to podtrzymuję.

Może jeszcze pujde, dla twej wiadomości wcześniej już też byłem, ponieważ nie umiałem sam sobie poradzić.

134

Odp: Rozstanie

Krzysiek a dlaczego zakładasz z góry że to żona będzie po rozwodzie opiekować się dzieckiem? Moim zdaniem powinieneś walczyć o prawo do opieki.
Masz prace, mieszkanie jest na Ciebie. Żona nie ma nic. Od strony materialnej to Ty jesteś w stanie zapewnić dziecku odpowiednie warunki.  Pisałeś też że bardzo dużo czasu z dzieckiem to Ty spędzasz. Powinieneś zbierać dowody i świadków i walczyć o opiekę a nie odrazu zakładać że dziecko jest stracone.

I rada na przyszłość. Dziecka nie można zabierać z miejsca zamieszkania bez zgody obojga rodziców. Więc jak żona zabierze dzieciaka i np wyjedzie do rodziny a Ty nie wyrażasz na to zgody, to jest to równoznaczne z jego uprowadzeniem. Należało by wtedy wezwać policje do spisania protokołu i masz dowody do sądu negatywnie świadczące o żonie.

135

Odp: Rozstanie
Mały_Książe napisał/a:

Krzysiek a dlaczego zakładasz z góry że to żona będzie po rozwodzie opiekować się dzieckiem? Moim zdaniem powinieneś walczyć o prawo do opieki.
Masz prace, mieszkanie jest na Ciebie. Żona nie ma nic. Od strony materialnej to Ty jesteś w stanie zapewnić dziecku odpowiednie warunki.  Pisałeś też że bardzo dużo czasu z dzieckiem to Ty spędzasz. Powinieneś zbierać dowody i świadków i walczyć o opiekę a nie odrazu zakładać że dziecko jest stracone.

I rada na przyszłość. Dziecka nie można zabierać z miejsca zamieszkania bez zgody obojga rodziców. Więc jak żona zabierze dzieciaka i np wyjedzie do rodziny a Ty nie wyrażasz na to zgody, to jest to równoznaczne z jego uprowadzeniem. Należało by wtedy wezwać policje do spisania protokołu i masz dowody do sądu negatywnie świadczące o żonie.

Dziękuje ja myślałem że nie może za granice wyjechać tylko bez mojej zgody. Moja żona jest na prawdę dobrą matką co jak co mogę jej zarzucić ale nie to. Faktycznie po pracy ja z nim wychodzę, ja go komie, ja go usypiam, ale do południa to ona sie nim zajmuje robi to samo i wiem że kocha go nad życie tak samo ja, wiem że w życiu nie dała by mu zrobi krzywdy i wiem że na nim jej tak na prawdę zależy. Jak bym go zabrał to bym ją zniszczył a tego nie chce jednak ją kocham i jeszcze troche bede.

136

Odp: Rozstanie
Krzysiek_wn napisał/a:

Jak bym go zabrał to bym ją zniszczył a tego nie chce jednak ją kocham i jeszcze troche bede.

Nie chodzi o to abyś ją niszczył ale o to byś walczył o swoje prawa do wychowywania dziecka.
Sam pisałeś że rodzina żony ją strasznie na Ciebie podburza. Obawiam się tego, że w przypadku ewentualnego rozwodu i pozostawienia dziecka matce... żona wróci z nim do rodziny a wtedy kontakt z dzieckiem możesz mieć naprawdę utrudniony.

137

Odp: Rozstanie

Po pierwsze żaden sąd nie przyzna Ci dziecka. Po drugie cały czas uważam że twoja żona ma kochanka o czym ty biedaku nie wiesz, jak detektyw nic nie znalazł to zatrudnij lepszego - to jest wzorcowy przykład kobiety której kochanej przewrócił w głowie.

Niestety psycholog niewiele pomoże, problemem jest twoja żona.

138

Odp: Rozstanie
SMID napisał/a:

Po pierwsze żaden sąd nie przyzna Ci dziecka. Po drugie cały czas uważam że twoja żona ma kochanka o czym ty biedaku nie wiesz, jak detektyw nic nie znalazł to zatrudnij lepszego - to jest wzorcowy przykład kobiety której kochanej przewrócił w głowie.

Niestety psycholog niewiele pomoże, problemem jest twoja żona.

Sąd może przyznać mi dziecko tak twierdzi adwokat, że jest na to bardzo duża szansa. Może i ma kochanka ale co stoi na przeszkodzie powiedzieć mi szczerze o tym. Spakował bym się i by miała drogę wolną, szczerze z nią rozmawiałem wystarczyło jedno jej słowo i zwracam jej wolność i każdy idzie w swoją stronę i próbuje żyć normalnie a męczyć się razem  w domu.

139

Odp: Rozstanie
Krzysiek_wn napisał/a:

Sąd może przyznać mi dziecko tak twierdzi adwokat, że jest na to bardzo duża szansa.

To zmień adwokata, sądy praktycznie nigdy nie przyznają dzieci ojcom - jeśli nie ma wyjątkowych okoliczności (alkoholizm, choroba psychiczna) twoja żona zostanie z dzieckiem choćbyś stanął na uszach.

Krzysiek_wn napisał/a:

Może i ma kochanka ale co stoi na przeszkodzie powiedzieć mi szczerze o tym.

Proste, nie chce wyjść na ostatnią sukę i woli się rozstać podtrzymując iluzję że "po prostu" się posypało - to bardzo częste, poza tym jest prawdopodobne że nie jest kochanka 100% pewna więc tym bardziej Ci o niczym nie powie.

140

Odp: Rozstanie
SMID napisał/a:
Krzysiek_wn napisał/a:

Sąd może przyznać mi dziecko tak twierdzi adwokat, że jest na to bardzo duża szansa.

To zmień adwokata, sądy praktycznie nigdy nie przyznają dzieci ojcom - jeśli nie ma wyjątkowych okoliczności (alkoholizm, choroba psychiczna) twoja żona zostanie z dzieckiem choćbyś stanął na uszach.

Krzysiek_wn napisał/a:

Może i ma kochanka ale co stoi na przeszkodzie powiedzieć mi szczerze o tym.

Proste, nie chce wyjść na ostatnią sukę i woli się rozstać podtrzymując iluzję że "po prostu" się posypało - to bardzo częste, poza tym jest prawdopodobne że nie jest kochanka 100% pewna więc tym bardziej Ci o niczym nie powie.

Mam bardzo dobrą panią adwokat najlepsza podobno i do tanich nie należy. Wystarczy udowodnić że sprowadza gacha do siebie i robią to przy dziecku. A co do kochanka to myślę, że by nie paliła mostów tylko starała się choć trochę aby to jak najdłużej przetrzymać a nie, że jej jest obojętne czy złoże czy nie a potem mówi że ja tylko podejmuje decyzje. Ja już odpuszczam nie mam siły ani ochoty o nią walczyć zrobiłem co mogłem, wyszedłem już z największego dołku i pogodziłem się, że nie będziemy razem teraz chcę żyć i pomału odbudowywać mój zawalony świat.

141

Odp: Rozstanie
Krzysiek_wn napisał/a:

Mam bardzo dobrą panią adwokat najlepsza podobno i do tanich nie należy. Wystarczy udowodnić że sprowadza gacha do siebie i robią to przy dziecku.

Co jest bardzo trudne do udowodnienia, w dodatku jest prawie pewne że przy dziecku tego nie robią bo z tego co opisujesz kobieta jest inteligentna, dziecko zostanie przy niej a ty załatw sobie lepszego adwokata.

Krzysiek_wn napisał/a:

A co do kochanka to myślę, że by nie paliła mostów tylko starała się choć trochę aby to jak najdłużej przetrzymać a nie, że jej jest obojętne czy złoże czy nie a potem mówi że ja tylko podejmuje decyzje.

Taki stary a taki naiwny, nic dziwnego że jeleń. Kobieta zrzuca odpowiedzialność za rozpad związku na Ciebie mówiąc że to Ty podejmujesz decyzje więc oczywiście że będzie ukrywała faceta na boku.

Krzysiek_wn napisał/a:

Ja już odpuszczam nie mam siły ani ochoty o nią walczyć zrobiłem co mogłem, wyszedłem już z największego dołku i pogodziłem się, że nie będziemy razem teraz chcę żyć i pomału odbudowywać mój zawalony świat.

Przykro mi ale to najlepszy sposób, weź się za siebie a resztę wyjaśni czas.

142

Odp: Rozstanie

Krzysiek_wn
myślałeś o detektywie? Ona na bank kogoś ma to jest schemat. Ja przez długi czas wierzyłam, ze mój ex nie miał nikogo, naprawdę dałabym się pokroić za niego, zresztą nikt w to nie wierzy jeszcze, a jednak. Oni tak mają, a teraz winę zwalają na współmałżonka, że on był taki piiiiiiii żeby się samemu usprawiedliwić nawet przed sobą. Nie da sobą manipulować, mówię Ci to ja osoba, która poddawała się manipulacji!!!

143

Odp: Rozstanie
stokrotka1978 napisał/a:

Krzysiek_wn
myślałeś o detektywie? Ona na bank kogoś ma to jest schemat. Ja przez długi czas wierzyłam, ze mój ex nie miał nikogo, naprawdę dałabym się pokroić za niego, zresztą nikt w to nie wierzy jeszcze, a jednak. Oni tak mają, a teraz winę zwalają na współmałżonka, że on był taki piiiiiiii żeby się samemu usprawiedliwić nawet przed sobą. Nie da sobą manipulować, mówię Ci to ja osoba, która poddawała się manipulacji!!!

jestem po szczerej rozmowie z zona. Juz mnie kocha ale nie ma nikogo. Byla ze mna bo bala sie ze zabiore jej dziecko. Kocham ich i pozwole im odejsc. Dziekuje za wsparcie wszystkim i za rady.

144

Odp: Rozstanie

Hm.No tak.A ty w to uwierzyłeś zapewne.Tak?

145

Odp: Rozstanie
Alterego1 napisał/a:

Hm.No tak.A ty w to uwierzyłeś zapewne.Tak?

Nie mysle ze jednak kogos ma. Ale ja już nic nie moge po za rozwodem.

146

Odp: Rozstanie

Nie do końca Krzychu
Jak udowodnisz żonie romans to pozbawisz ją wielu argumentów do orzekania rozwodu bez winy a tym samym uchronisz się przed wnioskiem o alimenty na nią.

147

Odp: Rozstanie
Alterego1 napisał/a:

Nie do końca Krzychu
Jak udowodnisz żonie romans to pozbawisz ją wielu argumentów do orzekania rozwodu bez winy a tym samym uchronisz się przed wnioskiem o alimenty na nią.

Masz racje, ale jak byłem frajerem to niech będę do końca, to są tylko pieniądze, które raz są, raz nie, a ten ból co zostaje nie da się w moment za żadne pieniądze usunąć. Jedno jej słowo a skoczył bym za nią w ogień tak chce serce ale rozum mówi co innego. Rozumu muszę słuchać, ale serce swoje... życie moje straciło sens ale jestem silnym facetem i przeżyje a co mnie nie zabije to mnie wzmocni.

148

Odp: Rozstanie

Krzychu jak tam dajesz rade....
co tam nowego...??

149 Ostatnio edytowany przez cyberbrain666666 (2013-07-08 19:34:31)

Odp: Rozstanie
Alterego1 napisał/a:

Poszedłbym z nim na wódkę i wytłumaczyłbym łopatologicznie co i jak ale nie wiem czy w stanie tego"szoku"nawet łopatologia coś pomoże.
edit
Mam nadzieję że,nikogo nie obrażę jak napiszę że.by być facetem przez duże F to trza mieć to coś co nazywa się potocznie "jaja".Ale nie tam gdzie wszystkim się to kojarzy.Trzeba je mieć w...głowie.
ps.kobiet przez duże K to także się tyczy.
Źeby nie było że,jestem jakimś szowinistą vel czymś podobnym.
edit
Bodajże we Włoszech(choć mogę się mylić)istnieje takie prawo które mówi że,gdy zdradzony mąż vel żona udowodni bezsprzecznie zdradę może pozbawić małżonka/kę majątku.Szkoda że,u nas tego nie ma.Byłoby to niezłą "nagrodą"wartą głębokich przemyśleń dla wszystkich skłaniających się vel podatnych na zdradę partnerów/małżonków.

A czy zdradzona kobieta też?

150

Odp: Rozstanie
oskarpoznan napisał/a:

Krzychu jak tam dajesz rade....
co tam nowego...??

Jeszcze dziś przyjechała teściowe najchętniej za kudły bym ją wyrzucił. Jutro jedzie. Jak to co rozwód. Znalazłem jej lewą kartę prosiłem o szczerość to ją połamała.

151

Odp: Rozstanie
Krzysiek_wn napisał/a:
oskarpoznan napisał/a:

Krzychu jak tam dajesz rade....
co tam nowego...??

Jeszcze dziś przyjechała teściowe najchętniej za kudły bym ją wyrzucił. Jutro jedzie. Jak to co rozwód. Znalazłem jej lewą kartę prosiłem o szczerość to ją połamała.

Więc już masz pewnośc że jest ten 3. Pytanie tylko co zamierzasz z tym zrobić?

Na szczerość z jej strony nawet nie licz.
Ona tkwi emocjonalnie w relacji z kimś innym i to jego będzie bronić.

152

Odp: Rozstanie
Mały_Książe napisał/a:
Krzysiek_wn napisał/a:
oskarpoznan napisał/a:

Krzychu jak tam dajesz rade....
co tam nowego...??

Jeszcze dziś przyjechała teściowe najchętniej za kudły bym ją wyrzucił. Jutro jedzie. Jak to co rozwód. Znalazłem jej lewą kartę prosiłem o szczerość to ją połamała.

Więc już masz pewnośc że jest ten 3. Pytanie tylko co zamierzasz z tym zrobić?

Na szczerość z jej strony nawet nie licz.
Ona tkwi emocjonalnie w relacji z kimś innym i to jego będzie bronić.

Dziś uzupełniam wniosek rozwodowy, do jutra mam czas.

153

Odp: Rozstanie

Echhh masakra jakas. rzuc okiem Krzychu na moj post ostatni w moim watku tez juz sie p*p*****lilo dokladnie. http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1595100#p1595100
Dla mnie najwazniejsz jest szczerosc bez wzgledu na to co robimy bez wzgledu na wszystko
Mam nadzieje ze nie bede potrzebowal pomocy od Ciebie w sprawie wniosku.

154

Odp: Rozstanie
oskarpoznan napisał/a:

Echhh masakra jakas. rzuc okiem Krzychu na moj post ostatni w moim watku tez juz sie p*p*****lilo dokladnie. http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1595100#p1595100
Dla mnie najwazniejsz jest szczerosc bez wzgledu na to co robimy bez wzgledu na wszystko
Mam nadzieje ze nie bede potrzebowal pomocy od Ciebie w sprawie wniosku.

U mnie jeszcze gorzej. Moja jeszcze zona ma kochanka, tego co wcześniej myślałem że nie on, miała lewy tel i kartę którą połamała zdobyłem wszystkie z miesiąca jej połączenia i SMS masakra 15 stron a4 tylko z nim. Normalnie szkoda słów. Byliśmy u mediatora wczoraj ustalić warunki rozwodu, o dzidziusia nie będę walczył, za to odwiedziny mam ustalone dokładnie co jak i kiedy. Jeszcze raz dzięki za rady. A ona dalej mówi że mnie fizycznie nie zdradziła:) i chce szybko rozwodu (oczywiście z jej winy), że kobiety wola c.... od porządnych facetów i myślą ..... zamiast rozumem (oczywiście pewnie nie wszystkie) że facet ważniejszy od dziecka bo tylko on najgorzej na tym wyjdzie.

155

Odp: Rozstanie
Krzysiek_wn napisał/a:

U mnie jeszcze gorzej. Moja jeszcze zona ma kochanka, tego co wcześniej myślałem że nie on, miała lewy tel i kartę którą połamała zdobyłem wszystkie z miesiąca jej połączenia i SMS masakra 15 stron a4 tylko z nim. Normalnie szkoda słów. Byliśmy u mediatora wczoraj ustalić warunki rozwodu, o dzidziusia nie będę walczył, za to odwiedziny mam ustalone dokładnie co jak i kiedy. Jeszcze raz dzięki za rady. A ona dalej mówi że mnie fizycznie nie zdradziła:) i chce szybko rozwodu (oczywiście z jej winy), że kobiety wola c.... od porządnych facetów i myślą ..... zamiast rozumem (oczywiście pewnie nie wszystkie) że facet ważniejszy od dziecka bo tylko on najgorzej na tym wyjdzie.

- pisałeś że kochanek żony to ćpun, rozrabiaka, kompletnie nieodpowiedzialny facet - chcesz żeby taki facet wychowywał Twojego syna ?
popytaj adwokatki, chyba masz podstawy do obiegania się o opikę, Sytuacja się zmienia, kobiety nie dostają opieki nad dzieckiem "z urzędu".

156

Odp: Rozstanie

Teraz dopiero się u mnie porobiło w czwartek jak wróciłem do domu moje jeszcze żona po daniu jej bilingów otworzyła okno i zaczęła krzyczeć i dzwonić na 112, zabrałem ją na komisariat aby policja sama sprawdziła że nie zrobiłem jej nic i tylko gra tam płakała wylewnie, w tym czasie jak ja z nią i dzieckiem w Komedzie to teściowa dzwoniła na policje że ja dziecko porwałem panowie w komendzie mieli dobry ubaw. Sporządziliśmy notatkę że zona się wyprowadzi w czwartek i przyjedzie w przyszłym tygodniu w sobotę po dziecko. Po powrocie z komendy zmieniła zdanie nie pojechała. Byliśmy u mediatora aby przyspieszyć rozwód ustaliliśmy tam wszystko  ona zaś płakała. Dziś mieliśmy to podpisać oczywiście żona się rozmyśliła. Wczoraj kochanek żony i cała rodzina jego mi groziła że zrobią ze mnie narkomana, że bije zonę i dziecko, zniszczą moje mienie itp. znów udałem się na komendę i do domu już nie wróciłem. Ja nie wiem czy ludzie nie umieją cie rozstać normalnie? Dodatkowo z czwartek dowiedziałem się że miałem włamanie na budowę wybita szyba na czujkę i drzwi otwarte najprawdopodobniej kluczem. przebito mi oponę w aucie i spuszczono w kolejne powietrze i to samo w drugim aucie. Pochlapano mi samochód farbą, normalnie masakra. A żona za żadne skarby nie chce jechać do mamy ani przeprowadzać do kochanka, jeszcze po całym zdarzeniu potrafiła powiedzieć że nikt mi nie groził tylko ja jej i że znęcam sie nad nią psychicznie. Co sie stało z tą cudowną kobietą dla której byłem całym światem, czy naprawdę dobro rodziny i kochający mąż jest nikim nie rozumiem kobiet zniszczyć życie mi dziecku sobie dla faceta który wcześniej czy później ją i tak zostawi.

157

Odp: Rozstanie

Nie rozumiem tych waszych żon. Mają mężów, którzy dbają o byt dziecka i żony a te se kochanków znajdują. Na cholerę w ogóle zakładać rodzinę. Przecież można co noc mieć innego a nie ranić męża jak i dziecko. Gdybym ja miała takiego męża który o mnie dba i dziecko to w życiu bym nie szukała kochanka. Ja mam na odwrót to mąż nie docenia rodziny i ma nas gdzieś, nie wiem czy zdradza czy nie ale ja nigdy go nie zdradziłam. Teraz się rozstaliśmy bo wybrał kumpli, imprezy, picie itp. A ja zostałam sama z 7letnią córką i w ciąży. On się bawi a mi wcale do śmiechu nie jest.
Na hu........... zakładać rodzinę skoro potem jedna ze stron cierpi??????????

158

Odp: Rozstanie
asia549 napisał/a:

Nie rozumiem tych waszych żon. Mają mężów, którzy dbają o byt dziecka i żony a te se kochanków znajdują. Na cholerę w ogóle zakładać rodzinę. Przecież można co noc mieć innego a nie ranić męża jak i dziecko. Gdybym ja miała takiego męża który o mnie dba i dziecko to w życiu bym nie szukała kochanka. Ja mam na odwrót to mąż nie docenia rodziny i ma nas gdzieś, nie wiem czy zdradza czy nie ale ja nigdy go nie zdradziłam. Teraz się rozstaliśmy bo wybrał kumpli, imprezy, picie itp. A ja zostałam sama z 7letnią córką i w ciąży. On się bawi a mi wcale do śmiechu nie jest.
Na hu........... zakładać rodzinę skoro potem jedna ze stron cierpi??????????

Wiesz że ja cierpię to nic, ale dziecko co ono musi czuć i co jeszcze będzie czuć. Musze o niego powalczyć ale nie wiem czy podołam w sądzie oraz czy podołam życiu bez pomocy nikogo, a znając podejście kobiet to z dzieckiem raczej nikt mnie będzie chciał, dla niego bym był w stanie się poświecić, przynajmniej spróbuje, aby kiedyś mi nie zarzucił, że czemu tato o mnie nie walczyłeś że pozwoliłeś mi żyć z nie odpowiedzialną kobietą i z jej przyjacielem ćpunkiem ale myślę, że on długo nie zagości, żona z nim się rozwodzi bo pie i ją bił wielokrotnie. Mimo udowodnionej zdrady moja żona nie chce się wyprowadzić z mieszkania, bo jest tu dobrze, mamy podpisana rozdzielność ale za nic nie chce płacić ja już nie wiem czy to na złość mi czy po prostu bliżej do kochanka. Psychicznie już wysiadam całą tą sytuacją. Najchętniej poszedł bym z domu, ale adwokat powiedział absolutnie. Normalnie mam już dość

159 Ostatnio edytowany przez bags (2013-07-16 08:14:29)

Odp: Rozstanie
asia549 napisał/a:

Nie rozumiem tych waszych żon. Mają mężów, którzy dbają o byt dziecka i żony a te se kochanków znajdują. Na cholerę w ogóle zakładać rodzinę. Przecież można co noc mieć innego a nie ranić męża jak i dziecko. Gdybym ja miała takiego męża który o mnie dba i dziecko to w życiu bym nie szukała kochanka. Na hu........... zakładać rodzinę skoro potem jedna ze stron cierpi??????????

Kłaniam się w pas i chylę czoła po samą ziemię za tak trzeźwe i racjonalne myślenie o związku po Twojej stronie.
Ja tym bardziej czegoś takiego nie pojmuję i nie rozumiem, gdyż miałem armagedon w domu nie tylko z żoną, ale i z teściową, żyjącą w nieodpepowionej symbiozie z córką. Jeszcze większą paranoją dla mnie i ludzi z Naszego - choć na teraz to raczej z mojego otoczenia smile - jest fakt, że na takie ceregiele moja teściowa daje przyzwolenie córce w Ich domu. Absurdalna rzeczywistość, przy której włosy stają dęba nawet tym uczesanym na łyso i wiedzącym, że jesteśmy po ślubie kościelnym. Procesorek pod czuprynką się lasuje równo i dokładnie. Po moich perypetiach związkowych, to już mnie nic w tych zdradliwych tematach nie dziwi. A znając te tematy od podszewki, to najbardziej mi jest żal Was kobiet w tych ekscesach.

asia549 napisał/a:

Ja mam na odwrót to mąż nie docenia rodziny i ma nas gdzieś, nie wiem czy zdradza czy nie ale ja nigdy go nie zdradziłam. Teraz się rozstaliśmy bo wybrał kumpli, imprezy, picie itp. A ja zostałam sama z 7letnią córką i w ciąży. On się bawi a mi wcale do śmiechu nie jest.

Teoretycznie mogę się mylić, ale na mój zasób wiedzy w przypadku takich związkowych patologii, to ma ewidentne znamiona zdrady emocjonalnej. Zdrady o wiele cięższego kalibru niż za przeproszeniem klasyczna forma zdrady fizycznej.

160

Odp: Rozstanie
asia549 napisał/a:

Nie rozumiem tych waszych żon. Mają mężów, którzy dbają o byt dziecka i żony a te se kochanków znajdują.

Pewien typ kobiet wyszukuje facetów którzy nie mają charakteru, potem przez parę lat ich testują (na przykład wrzucając im że są niedoceniane - potem facet przeprasza ją za to ze ona mu zrobiła awanturę).

Kiedy już czują się bezpiecznie i są pewne faktu że wyszły za małą cipkę a nie za mężczyznę zaczynają zdradzać.

161 Ostatnio edytowany przez Krzysiek_wn (2013-07-16 08:10:35)

Odp: Rozstanie
Dr. Burn napisał/a:
asia549 napisał/a:

Nie rozumiem tych waszych żon. Mają mężów, którzy dbają o byt dziecka i żony a te se kochanków znajdują.

Pewien typ kobiet wyszukuje facetów którzy nie mają charakteru, potem przez parę lat ich testują (na przykład wrzucając im że są niedoceniane - potem facet przeprasza ją za to ze ona mu zrobiła awanturę).

Kiedy już czują się bezpiecznie i są pewne faktu że wyszły za małą cipkę a nie za mężczyznę zaczynają zdradzać.

Wiesz nie uważam się za cipkę i za człowieka bez charakteru. Jestem bardzo upartym człowiekiem i dążę zawsze do wyznaczonego celu. Kiedyś  się odezwę, jak będę miał nową rodzinę, a ona będzie miała łzy. Na kogoś łzach szczęścia nie zbudujesz, ja już się o tym przekonałem a Ona się o tym przekona. Dała się kierować mamusi to niech cierpi. Tomuś wcześniej czy później kopnie ja w pupkę i a przynajmniej da jej to na co zasłużyła. Na dzień dzisiejszy zostaje bez niczego z 500 zł przelewanymi na małego, bez domu, pieniędzy, pracy....Bags jesteś na prawdę zajebistym gościem, chętnie bym Ciebie poznał, bo taki przyjaciel to skarb. Pozdrawiam

162

Odp: Rozstanie
Krzysiek_wn napisał/a:

Wiesz nie uważam się za cipkę i za człowieka bez charakteru.

Dlatego czekałeś tak długo z podjęciem jakichkolwiek decyzji i pozwoliłeś jej kierować całą sytuacją?

Krzysiek_wn napisał/a:

Dała się kierować mamusi to niech cierpi.

Nie dała, to były jej decyzje. Fakty są takie - moment w którym laska uznała że jesteś miękki to moment uznała że może Cię zdradzić i miała rację biorąc pod uwagę twoje reakcje i to jak całą sytuację ogarnąłeś (wcale, to ona dyktowała warunki).

Na nieszczęście kobieta jest głupia jak but i sytuacja wymknęła jej się spod kontroli, facet który miał być tylko kochankiem nagle musi jej starczyć za męża, jeśli masz kasę a on nie to faktycznie są szanse że wróci z płaczem.

163

Odp: Rozstanie
Dr. Burn napisał/a:
Krzysiek_wn napisał/a:

Wiesz nie uważam się za cipkę i za człowieka bez charakteru.

Dlatego czekałeś tak długo z podjęciem jakichkolwiek decyzji i pozwoliłeś jej kierować całą sytuacją?

Krzysiek_wn napisał/a:

Dała się kierować mamusi to niech cierpi.

Nie dała, to były jej decyzje. Fakty są takie - moment w którym laska uznała że jesteś miękki to moment uznała że może Cię zdradzić i miała rację biorąc pod uwagę twoje reakcje i to jak całą sytuację ogarnąłeś (wcale, to ona dyktowała warunki).

Na nieszczęście kobieta jest głupia jak but i sytuacja wymknęła jej się spod kontroli, facet który miał być tylko kochankiem nagle musi jej starczyć za męża, jeśli masz kasę a on nie to faktycznie są szanse że wróci z płaczem.

Właśnie to raczej ja dyktowałem warunki i to ja straszyłem rozwodem, ale tylko straszyłem do czasu aż złożyłem pozew a że kochałem, to trudno byłem dla niej rade zrobić wszystko tak samo ona dla mnie aż tu zonk. Ja nawet nie mówię o kasie, narazi uważa faceta za ideała, nie widzi jego wad, nie chce w to uwierzyć, że on kilka razy pobił swoją żonę, ze nie chce jej dać rozwodu, że do niej wydzwania i mówi jak ją dalej kocha a mojej jeszcze żona myśli, że on ją tak kocha i że będą wspaniała rodziną, hehe jeszcze się zdziwi.

164 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-07-16 11:33:54)

Odp: Rozstanie

Krzysiek dopiero dziś przeczytałam cały Twój wątek - zaczęłam od początku, bliżej środka byłam pewna, że Żona Cię zdradza. Najbardziej czytelne były zachowania Żony. Ktoś kto zdradza - druga osoba (Mąż/Żona) co samo zło i tak też było u Ciebie. To było bardzo czytelne. Jednak wiem, jak to przy miłości - wypiera się prawdę. Teraz już wiesz co dalej robić. Koniecznie rozwód z orzekaniem winy, żebyś nie musiał na nią alimentów płacić. Jeżeli masz trwade dowody - to orzekanie na pewno uzyskasz. 

Powalcz również o dziecko - matka i kochanek nie będą dla dziecka odpowiednimi rodziami. Ojcowie w sądzie mają gorzej, ale warto próbować- wiele rzeczy jest za Tobą. Życzę powodzenia.

165 Ostatnio edytowany przez Krzysiek_wn (2013-07-16 12:53:43)

Odp: Rozstanie
smallangel napisał/a:

Krzysiek dopiero dziś przeczytałam cały Twój wątek - zaczęłam od początku, bliżej środka byłam pewna, że Żona Cię zdradza. Najbardziej czytelne były zachowania Żony. Ktoś kto zdradza - druga osoba (Mąż/Żona) co samo zło i tak też było u Ciebie. To było bardzo czytelne. Jednak wiem, jak to przy miłości - wypiera się prawdę. Teraz już wiesz co dalej robić. Koniecznie rozwód z orzekaniem winy, żebyś nie musiał na nią alimentów płacić. Jeżeli masz trwade dowody - to orzekanie na pewno uzyskasz. 

Powalcz również o dziecko - matka i kochanek nie będą dla dziecka odpowiednimi rodziami. Ojcowie w sądzie mają gorzej, ale warto próbować- wiele rzeczy jest za Tobą. Życzę powodzenia.

Bendę próbował walczyć o dziecko ale marne moje szanse, sądy raczej dają prawo matce choćby była k...., teraz chciałbym się jej pozbyć z mieszkania ale za żadne skarby nie chce iść zaoferowałem jej nawet 60 tyś na ugodzie, bo do domu i tak nie ma nić a mieszkanie przydział na mnie przed ślubem ale komunalne. Nie chce z niego iść, aby się nie cieszyła, ale z nią mieszkać to tragedia, a dla niej mieszkanie ze mną nie stanowi problemu. Nie chce płacić połowy rachunków nic. Już nie wiem co robić meble i AGD kupione na mnie przed ślubem, może jak wywiozę z domu to wtedy, ale nie mam już sił na to ciągłe szarpanie. Nie mam pojęcia czemu nie chce iść do swojej mamy albo kochanka. Nie chce tez pozbawiać dziecka prądu gazu i innych rzeczy potrzebnych do życia. Może jest jakaś pani z okolic Gliwic co miała by ochotę z nami pomieszkać tak na złość żonie oczywiście bez żadnego seksu itp. po koleżeńsko mogę zameldować bo ja na razie nie chce się z nikim wiązać, może chcę ale nie potrafię...

166

Odp: Rozstanie

Nie wierze juz w cos takiego jak milosc

167 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-07-16 13:10:35)

Odp: Rozstanie
Krzysiek_wn napisał/a:
smallangel napisał/a:

Krzysiek dopiero dziś przeczytałam cały Twój wątek - zaczęłam od początku, bliżej środka byłam pewna, że Żona Cię zdradza. Najbardziej czytelne były zachowania Żony. Ktoś kto zdradza - druga osoba (Mąż/Żona) co samo zło i tak też było u Ciebie. To było bardzo czytelne. Jednak wiem, jak to przy miłości - wypiera się prawdę. Teraz już wiesz co dalej robić. Koniecznie rozwód z orzekaniem winy, żebyś nie musiał na nią alimentów płacić. Jeżeli masz trwade dowody - to orzekanie na pewno uzyskasz. 

Powalcz również o dziecko - matka i kochanek nie będą dla dziecka odpowiednimi rodziami. Ojcowie w sądzie mają gorzej, ale warto próbować- wiele rzeczy jest za Tobą. Życzę powodzenia.

Bendę próbował walczyć o dziecko ale marne moje szanse, sądy raczej dają prawo matce choćby była k...., teraz chciałbym się jej pozbyć z mieszkania ale za żadne skarby nie chce iść zaoferowałem jej nawet 60 tyś na ugodzie, bo do domu i tak nie ma nić a mieszkanie przydział na mnie przed ślubem ale komunalne. Nie chce z niego iść, aby się nie cieszyła, ale z nią mieszkać to tragedia, a dla niej mieszkanie ze mną nie stanowi problemu. Nie chce płacić połowy rachunków nic. Już nie wiem co robić meble i AGD kupione na mnie przed ślubem, może jak wywiozę z domu to wtedy, ale nie mam już sił na to ciągłe szarpanie. Nie mam pojęcia czemu nie chce iść do swojej mamy albo kochanka. Nie chce tez pozbawiać dziecka prądu gazu i innych rzeczy potrzebnych do życia. Może jest jakaś pani z okolic Gliwic co miała by ochotę z nami pomieszkać tak na złość żonie oczywiście bez żadnego seksu itp. po koleżeńsko mogę zameldować bo ja na razie nie chce się z nikim wiązać, może chcę ale nie potrafię...

Mieszkanie jest Twoje Krzysiek? Jeżeli tak, poradz się prawnika co w takiej kwestii zrobić, tak by to zrobić prawnie.

Póki nie masz rozwodu nie zapraszaj Pań - żeby to nie obróciło się przeciwko Tobie. Żona może oskarżyć Cię wtedy o zdradę. Na wojnie się walczy i ona będzie pewnie walczyła. I nie wyprowadzaj sie z mieszkania - żeby nie było, że to Ty porzuciłeś rodzinę.

168

Odp: Rozstanie
ZlaKObieta 32))))) napisał/a:

Nie wierze juz w cos takiego jak milosc

Ja też nie wierze, a kiedyś wierzyłem....chciałem dawać szczęście i brać je całymi garściami

169

Odp: Rozstanie
smallangel napisał/a:
Krzysiek_wn napisał/a:
smallangel napisał/a:

Krzysiek dopiero dziś przeczytałam cały Twój wątek - zaczęłam od początku, bliżej środka byłam pewna, że Żona Cię zdradza. Najbardziej czytelne były zachowania Żony. Ktoś kto zdradza - druga osoba (Mąż/Żona) co samo zło i tak też było u Ciebie. To było bardzo czytelne. Jednak wiem, jak to przy miłości - wypiera się prawdę. Teraz już wiesz co dalej robić. Koniecznie rozwód z orzekaniem winy, żebyś nie musiał na nią alimentów płacić. Jeżeli masz trwade dowody - to orzekanie na pewno uzyskasz. 

Powalcz również o dziecko - matka i kochanek nie będą dla dziecka odpowiednimi rodziami. Ojcowie w sądzie mają gorzej, ale warto próbować- wiele rzeczy jest za Tobą. Życzę powodzenia.

Bendę próbował walczyć o dziecko ale marne moje szanse, sądy raczej dają prawo matce choćby była k...., teraz chciałbym się jej pozbyć z mieszkania ale za żadne skarby nie chce iść zaoferowałem jej nawet 60 tyś na ugodzie, bo do domu i tak nie ma nić a mieszkanie przydział na mnie przed ślubem ale komunalne. Nie chce z niego iść, aby się nie cieszyła, ale z nią mieszkać to tragedia, a dla niej mieszkanie ze mną nie stanowi problemu. Nie chce płacić połowy rachunków nic. Już nie wiem co robić meble i AGD kupione na mnie przed ślubem, może jak wywiozę z domu to wtedy, ale nie mam już sił na to ciągłe szarpanie. Nie mam pojęcia czemu nie chce iść do swojej mamy albo kochanka. Nie chce tez pozbawiać dziecka prądu gazu i innych rzeczy potrzebnych do życia. Może jest jakaś pani z okolic Gliwic co miała by ochotę z nami pomieszkać tak na złość żonie oczywiście bez żadnego seksu itp. po koleżeńsko mogę zameldować bo ja na razie nie chce się z nikim wiązać, może chcę ale nie potrafię...

Mieszkanie jest Twoje Krzysiek? Jeżeli tak, poradz się prawnika co w takiej kwestii zrobić, tak by to zrobić prawnie.

Póki nie masz rozwodu nie zapraszaj Pań - żeby to nie obróciło się przeciwko Tobie. Żona może oskarżyć Cię wtedy o zdradę. Na wojnie się walczy i ona będzie pewnie walczyła. I nie wyprowadzaj sie z mieszkania - żeby nie było, że to Ty porzuciłeś rodzinę.

Mieszkanie jest komunalne bo dostałem przed ślubem do remontu i przydział jest na mnie, byłem u prawnika nawet jak bym wykupił to co z tego ona jest zameldowana i nic prawnie nie mogę zrobić. A pań mogę mieć teraz po złożony wniosku tysiące powiedział prawnik, bo wniosek już złożyłem i bez apelacyjni jest jej wina nawet u mediatora zgodziła się na rozwód z jej winy, niby 25 mamy to podpisać bo ona musi to omówić z prawnikiem.

170

Odp: Rozstanie
Krzysiek_wn napisał/a:

Mieszkanie jest komunalne bo dostałem przed ślubem do remontu i przydział jest na mnie, byłem u prawnika nawet jak bym wykupił to co z tego ona jest zameldowana i nic prawnie nie mogę zrobić. A pań mogę mieć teraz po złożony wniosku tysiące powiedział prawnik, bo wniosek już złożyłem i bez apelacyjni jest jej wina nawet u mediatora zgodziła się na rozwód z jej winy, niby 25 mamy to podpisać bo ona musi to omówić z prawnikiem.

To co mówiła u mediatora, a do czasu sprawy to może się wiele zmienić. Pamiętaj, że kłamała jeżeli chodzi o zdradę - więc i  dalej kłamać możę jeżeli się zorientuje o co chodzi (pewnie nie wie co daje orzeczenie o winie). No chyba, że tak śpieszno jej do kochanka - to bardzo dobrze. Ale na sprawę się czeka - może zaczać myśleć, lub inni za nią. I wtedy dopiero się zacznie wojna. Dlatego nie wierz we wszystko co mówi.

171

Odp: Rozstanie
smallangel napisał/a:
Krzysiek_wn napisał/a:

Mieszkanie jest komunalne bo dostałem przed ślubem do remontu i przydział jest na mnie, byłem u prawnika nawet jak bym wykupił to co z tego ona jest zameldowana i nic prawnie nie mogę zrobić. A pań mogę mieć teraz po złożony wniosku tysiące powiedział prawnik, bo wniosek już złożyłem i bez apelacyjni jest jej wina nawet u mediatora zgodziła się na rozwód z jej winy, niby 25 mamy to podpisać bo ona musi to omówić z prawnikiem.

To co mówiła u mediatora, a do czasu sprawy to może się wiele zmienić. Pamiętaj, że kłamała jeżeli chodzi o zdradę - więc i  dalej kłamać możę jeżeli się zorientuje o co chodzi (pewnie nie wie co daje orzeczenie o winie). No chyba, że tak śpieszno jej do kochanka - to bardzo dobrze. Ale na sprawę się czeka - może zaczać myśleć, lub inni za nią. I wtedy dopiero się zacznie wojna. Dlatego nie wierz we wszystko co mówi.

ja już sie przeniosłem do innego mieszkania, nie mam ochoty z nią przebywać, nie odzywałem się do niej a ta potrafi policje wzywać i coś wymyślać, chora kobieta chciała by ze mnie zrobić ćpuna, alkoholika i nie wiadomo kogo że ją bije że bije dziecko masakra jak ja mogłem kogoś takiego kochać, nie wiem. Przy policji chciałem się podać testom narkotykowym bo nigdy nic nie brałem, nawet nigdy nie byłem pijany, porostu siąść i płakać, ja już chyba nie chce żadnej kobiety, chyba żadnej już nie zaufam.

172 Ostatnio edytowany przez Dr. Burn (2013-07-18 14:59:30)

Odp: Rozstanie
Krzysiek_wn napisał/a:

ja już sie przeniosłem do innego mieszkania, nie mam ochoty z nią przebywać, nie odzywałem się do niej a ta potrafi policje wzywać i coś wymyślać, chora kobieta chciała by ze mnie zrobić ćpuna, alkoholika i nie wiadomo kogo że ją bije że bije dziecko masakra jak ja mogłem kogoś takiego kochać, nie wiem. Przy policji chciałem się podać testom narkotykowym bo nigdy nic nie brałem, nawet nigdy nie byłem pijany, porostu siąść i płakać, ja już chyba nie chce żadnej kobiety, chyba żadnej już nie zaufam.

Nie jest chora tylko jest na Ciebie zła za swój błąd. Pociesz się że ona nie miała zamiaru zamieszkać z tym facetem po prostu sytuacja wymknęła jej się spod kontroli. Teraz jest na Ciebie wściekła że odchodząc zabrałeś ze sobą poczucie bezpieczeństwa którego ewidentnie w tej chwili nie ma i mści się właśnie za to.

Swoją drogą gdzie ty miałeś oczy jak się żeniłeś? Taki przypadek jest widoczny z daleka i bardzo wcześnie.

Krzysiek_wn napisał/a:

Ja też nie wierze, a kiedyś wierzyłem....chciałem dawać szczęście i brać je całymi garściami

Dawać i brać trzeba umieć a jak ty wyłączyłeś mózg, włączyłeś jaja i pogrążyłeś się w polu stokrotek i motylków to czemu się dziwisz?

173

Odp: Rozstanie
Dr. Burn napisał/a:

Dawać i brać trzeba umieć a jak ty wyłączyłeś mózg, włączyłeś jaja i pogrążyłeś się w polu stokrotek i motylków to czemu się dziwisz?

Masz racje ale zrobiłem to bo wierzyłem w swoja kobietę, w jej miłość i w rodzinę. Teraz już w nic nie wierze i pewnie już, nie zaufam żadnej kobiecie.

174

Odp: Rozstanie
Krzysiek_wn napisał/a:

Masz racje ale zrobiłem to bo wierzyłem w swoja kobietę, w jej miłość i w rodzinę.

Zrobiłeś to z tego samego powodu co miliony przed Tobą. To jest łatwe i przyjemne a potem można powiedzieć "bo byłem szlachetny" a prawda jest taka że nic nie zwalnia od myślenia.

Krzysiek_wn napisał/a:

Teraz już w nic nie wierze i pewnie już, nie zaufam żadnej kobiecie.

Problem nie leży w kobietach tylko w Tobie. Z jakiegoś powodu przyjąłeś pod dach wyjątkowe kurwiszcze, kobiety tego pokroju bardzo kiepsko ukrywają swoją naturę więc to Ty wolałeś pewnych rzeczy nie widzieć. Teraz zrób krok w tył i zastanów się dlaczego czułeś potrzebę związku akurat z taką kobietą, jak wyprostujesz siebie to Twój następny związek ma szansę być lepszy.

175

Odp: Rozstanie

Duzo,duuuzo racji w tym Dr. Burn.

176

Odp: Rozstanie
Dr. Burn napisał/a:

Problem nie leży w kobietach tylko w Tobie. Z jakiegoś powodu przyjąłeś pod dach wyjątkowe kurwiszcze, kobiety tego pokroju bardzo kiepsko ukrywają swoją naturę więc to Ty wolałeś pewnych rzeczy nie widzieć. Teraz zrób krok w tył i zastanów się dlaczego czułeś potrzebę związku akurat z taką kobietą, jak wyprostujesz siebie to Twój następny związek ma szansę być lepszy.

Moja zona nie była kurwiszonem, byłem jej pierwszym facetem i mogę ci zagwarantować, że do 4 miesięcy wstecz świata po za mną nie widziała. Wszystko się zaczęło sypać po kłótni z jej rodziną i mojemu zwierzaniu się jej fagasowi, zaczęła robić wszystko na złość byle zadać mi ból, udało się jej pierwszy i ostatni raz. Ja sobie poradzę a jak wróci do mojego mieszkania za 2 tygodnie to się zdziwi, z racji tego że ją zameldowałem na stałe nic nie mogę zrobić. Zakładam właśnie w domku alarmy i monitoring i jak panowie szklącą biorę z mieszkania wszystko, bo na wszystko mam faktury zakupione przed ślubem, chce mieszkania będzie je miała, bez gazu, prądu, agd i mebli. Życie jej powodzenia. Odmieni swój los na lepsze, jej fagasa nie stać na nic, a ona bez przydziału nawet liczników nie zamontuje i chcąc nie chcąc będzie musiała wrócić do mamusi, te mieszkanie jej zostawię jak ją będzie ją stać to niech je wyposaży. Bo z jakiej racji mam płaci za nią, rozdzielność majątkową mamy każdy odpowiada za siebie aja nie zamierzam spłacać jej długów. Ja zajmę się tylko opieką aby była częstym gościem, zresztą ja tez będę i przy pierwszej nadarzającej się okazji powalczę o synka.

177 Ostatnio edytowany przez Dr. Burn (2013-07-19 11:38:38)

Odp: Rozstanie
Krzysiek_wn napisał/a:

Moja zona nie była kurwiszonem,

Już jest, są kobiety które zdradzają bo im czegoś brakuje, twoja zdradziła z nudów i wymknęło jej się to spod kontroli. Teraz kiedy przekroczyła granicę spodziewaj się kolejnych gachów.

Krzysiek_wn napisał/a:

byłem jej pierwszym facetem i mogę ci zagwarantować, że do 4 miesięcy wstecz świata po za mną nie widziała.

Szczerze? Jesteś naiwny i nie znasz się na kobietach, po sposobie w jaki piszesz o całej sytuacji jestem głęboko przekonany że Twoja żona mogła Cię dotychczas obracać jak chciała więc niczego nie możesz zagwarantować ani mnie ani sobie samemu. Ty nawet nie wiesz czy to jej pierwszy kochanek i nigdy się tego nie dowiesz.

Krzysiek_wn napisał/a:

Wszystko się zaczęło sypać po kłótni z jej rodziną i mojemu zwierzaniu się jej fagasowi,

Bzdura, skoro kobieta z nim mieszka to jej znajomość z tym facetem rozwijała się tygodnie jeśli nie miesiące przed tymi kłótniami. Kobiety nie wprowadzają się do kochanków bez miesięcy przygotowań, nigdy.

Mówiąc brutalnie kobieta przez długi czas obracała Cię jak chciała a ty odkryłeś czubek góry lodowej, nie rozumiesz przyczyn, nie widzisz powodów i uderzasz w kompletnie niewłaściwą stronę.

Powtórzę się ale miej coś z życia. Twoja żona to rozpuszczone kurwiszcze które obracało Cię na cztery strony świata, chcesz być szczęśliwy to przestań konstruować alternatywny świat gdzie "coś się popsuło po kłótni". Ten związek nigdy nie funkcjonował tak jak ty go widziałeś więc nie mógł się popsuć. Zastanów się dlaczego związałeś się akurat z taką kobietą wyciągnij wnioski inaczej przyciągniesz podobną, znowu będzie miodzio i cudownie i znowu "się popsuje"/

178

Odp: Rozstanie
Dr. Burn napisał/a:
Krzysiek_wn napisał/a:

Moja zona nie była kurwiszonem,

Już jest, są kobiety które zdradzają bo im czegoś brakuje, twoja zdradziła z nudów i wymknęło jej się to spod kontroli. Teraz kiedy przekroczyła granicę spodziewaj się kolejnych gachów.

Krzysiek_wn napisał/a:

byłem jej pierwszym facetem i mogę ci zagwarantować, że do 4 miesięcy wstecz świata po za mną nie widziała.

Szczerze? Jesteś naiwny i nie znasz się na kobietach, po sposobie w jaki piszesz o całej sytuacji jestem głęboko przekonany że Twoja żona mogła Cię dotychczas obracać jak chciała więc niczego nie możesz zagwarantować ani mnie ani sobie samemu. Ty nawet nie wiesz czy to jej pierwszy kochanek i nigdy się tego nie dowiesz.

Krzysiek_wn napisał/a:

Wszystko się zaczęło sypać po kłótni z jej rodziną i mojemu zwierzaniu się jej fagasowi,

Bzdura, skoro kobieta z nim mieszka to jej znajomość z tym facetem rozwijała się tygodnie jeśli nie miesiące przed tymi kłótniami. Kobiety nie wprowadzają się do kochanków bez miesięcy przygotowań, nigdy.

Mówiąc brutalnie kobieta przez długi czas obracała Cię jak chciała a ty odkryłeś czubek góry lodowej, nie rozumiesz przyczyn, nie widzisz powodów i uderzasz w kompletnie niewłaściwą stronę.

Powtórzę się ale miej coś z życia. Twoja żona to rozpuszczone kurwiszcze które obracało Cię na cztery strony świata, chcesz być szczęśliwy to przestań konstruować alternatywny świat gdzie "coś się popsuło po kłótni". Ten związek nigdy nie funkcjonował tak jak ty go widziałeś więc nie mógł się popsuć. Zastanów się dlaczego związałeś się akurat z taką kobietą wyciągnij wnioski inaczej przyciągniesz podobną, znowu będzie miodzio i cudownie i znowu "się popsuje"/

Ale ona z nim nie mieszka, ja bym bardzo chciał aby do niego poszła ale jakoś nie chce, ale ona już mnie nie obchodzi zamknięty rozdział mojego życia. Teraz to niech się ona martwi jak poradzi sobie w życiu, jak ma kochające serduszko to niech teraz ma twardą d...., nawet mnie nie obchodzi czy mnie zdradziła czy nie, chciała mnie wrobić, nie udało się jej i już się nie uda, ale wyobraź sobie Jej minę jak wróci do pustego domu a raczej gołych ścian będzie bezcenna smile

179

Odp: Rozstanie

Krzysiu i bardzo dobrze kombinujesz.  Nie daj się swojej żonie, a kobiecie jeszcze zaufasz, tylko będziesz bardziej ostrożny.:)

180

Odp: Rozstanie

Krzysiek co u Ciebie?

181

Odp: Rozstanie
smallangel napisał/a:

Krzysiek co u Ciebie?

Pozbyłem się żony z mieszkania, czekam na sprawę, poznałem piękną, fajną kobietę, która jest modelką w dodatku niezłą wariatkę w pozytywnym słowa znaczeniu o której pewnie większość facetów może tylko pomarzyć i na razie się bawię, wiem że to tak na chwile, aby zapomnieć o wszystkim. Wiem że ją zaranie bo na pewno nie będę  z nią na dłużej i jak widzę jak ona się angażuje a ja nie umiem, może nie chce, ja już chyba nie będę umiał żyć normalnie, myślę cały czas o dziecku, którego już miesiąc nie widziałem, zona nawet nie chce mi go dać do telefonu sad w środę pojadę po nie go mam nadzieje, ze będę z nim mógł spędzić urlop ale zobaczymy czy pozwoli i jak mały bedzie na mnie reagował po takim czasie. I cały czas myślę o tym, że mimo wszystko ich kocham, rozum już dawno zadecydował co mam robić a serce jest głupie. Jak widzę od koleżanki dziecko, które marzy o tym by mieć tatę, jak z tego powodu jest nieszczęśliwe to nic tylko płakać i nie rozumiem kobiet, które są tak głupie, które za chwile uniesienia potrafią zniszczyć wszystko. Lowelas mojej zony już ma kogoś innego, rozbił właśnie 3 małżeństwo w przeciągu 4 miesięcy, jedna z jego dziewczyn podała go w tamtym tygodniu o pobicie jej i jej męża bo przejrzała na oczy i chciała do meża wrócić. Wiem, że moja zona żałuje ale ja nie potrafiłbym jej wybaczyć.

182

Odp: Rozstanie

A widzenia masz ustalone? albo wniosłeś sprawę o ustalenie kontaktów z dzieckiem? Teraz w tych wszystkich emocjach, po złości może Ci dziecka nie dać - kiedy będziesz miał ustalone kontakty, będzie musiała.

Krzysiek - postępuj powoli z nowymi znajomościami, bo możesz zranić kogoś i przede wszystkim siebie.

183

Odp: Rozstanie
smallangel napisał/a:

A widzenia masz ustalone? albo wniosłeś sprawę o ustalenie kontaktów z dzieckiem? Teraz w tych wszystkich emocjach, po złości może Ci dziecka nie dać - kiedy będziesz miał ustalone kontakty, będzie musiała.

Krzysiek - postępuj powoli z nowymi znajomościami, bo możesz zranić kogoś i przede wszystkim siebie.

Powoli postępuje, czekam dalej na pierwszą rozprawę ale ta cholera w ogóle pozwu nie odebrała ;-(, dziecka mi nie chciała dać ale po interwencji policji wiozłem go na 2 tyg, teraz jeżdżę do niego prawie co tydzień i biorę go na weekend czasem na dłużej w jedną strone mam 250 km i tak już dwa miesiące. W miedzy czasie biorę małego do psychologa byłem z nim na bilansie 2 latka i powalczę o skarba.

184

Odp: Rozstanie

Krzysiu po co Ci teraz ta modelka? Wyszedłeś z jednego związku i chcesz pchać się w drugi? Mało masz kłopotów na głowie? Weź się skup na dziecku, a nie na modelce, a żonę kopnij w tyłek. Serce może i chce do niej, ale jeśli je teraz wybaczysz, to ona już nigdy Cię szanować nie będzie. Żyj swoim życiem i nie próbuj myśleć o powrocie do żony! Wierzę, że dasz radę. I Tobie też by się psycholog przydał. I nie piszę tego po złości, tylko uważam, że Tobie też w tym wszystkim jest bardzo ciężko i psycholog Ci pomoże się w tym wszystkim odnaleźć.

185 Ostatnio edytowany przez Sylia (2013-11-21 18:25:59)

Odp: Rozstanie

Nie krzywdź niewinnej kobiety !!
Ona nic nie zawiniła a my mocno przywiązujemy się do swoich partnerów.

Myszeczka23 napisał/a:

Krzysiu po co Ci teraz ta modelka? Wyszedłeś z jednego związku i chcesz pchać się w drugi? Mało masz kłopotów na głowie? Weź się skup na dziecku, a nie na modelce, a żonę kopnij w tyłek. Serce może i chce do niej, ale jeśli je teraz wybaczysz, to ona już nigdy Cię szanować nie będzie. Żyj swoim życiem i nie próbuj myśleć o powrocie do żony! Wierzę, że dasz radę. I Tobie też by się psycholog przydał. I nie piszę tego po złości, tylko uważam, że Tobie też w tym wszystkim jest bardzo ciężko i psycholog Ci pomoże się w tym wszystkim odnaleźć.

Może nie ma mu kto ugotować ani posprzątać.

186 Ostatnio edytowany przez Krzysiek_wn (2013-12-19 12:51:48)

Odp: Rozstanie
Sylia napisał/a:

Nie krzywdź niewinnej kobiety !!
Ona nic nie zawiniła a my mocno przywiązujemy się do swoich partnerów.

Myszeczka23 napisał/a:

Krzysiu po co Ci teraz ta modelka? Wyszedłeś z jednego związku i chcesz pchać się w drugi? Mało masz kłopotów na głowie? Weź się skup na dziecku, a nie na modelce, a żonę kopnij w tyłek. Serce może i chce do niej, ale jeśli je teraz wybaczysz, to ona już nigdy Cię szanować nie będzie. Żyj swoim życiem i nie próbuj myśleć o powrocie do żony! Wierzę, że dasz radę. I Tobie też by się psycholog przydał. I nie piszę tego po złości, tylko uważam, że Tobie też w tym wszystkim jest bardzo ciężko i psycholog Ci pomoże się w tym wszystkim odnaleźć.

Może nie ma mu kto ugotować ani posprzątać.

Jak byś przeczytała wszystko to byś wiedziała że nie jestem gościem, który potrzebuje kobiety do prania i sprzątania ale ok. I skąd przekonanie że kogoś zraniłem? Ja już tez zmieniłem pogląd na życie, myślę, że jednak będę umiał zaufać kobiecie a bynajmniej będę się starał. A czasami zraniony człowiek nie postępuje racjonalnie, ale ty jesteś sędzią, dobrze że jeszcze nie katem i bez znania sytuacji wyciągasz opinie i to nie słuszna, ale masz takie prawo. Pozdrawiam

187

Odp: Rozstanie
Krzysiek_wn napisał/a:
ZlaKObieta 32))))) napisał/a:

Nie wierze juz w cos takiego jak milosc

Ja też nie wierze, a kiedyś wierzyłem....chciałem dawać szczęście i brać je całymi garściami

bo nie ma miłości ... oddajesz komuś całe serce a ten ktoś wszystko niszczy... nie warto kochać..

188

Odp: Rozstanie
Krzysiek_wn napisał/a:
Sylia napisał/a:

Nie krzywdź niewinnej kobiety !!
Ona nic nie zawiniła a my mocno przywiązujemy się do swoich partnerów.

Myszeczka23 napisał/a:

Krzysiu po co Ci teraz ta modelka? Wyszedłeś z jednego związku i chcesz pchać się w drugi? Mało masz kłopotów na głowie? Weź się skup na dziecku, a nie na modelce, a żonę kopnij w tyłek. Serce może i chce do niej, ale jeśli je teraz wybaczysz, to ona już nigdy Cię szanować nie będzie. Żyj swoim życiem i nie próbuj myśleć o powrocie do żony! Wierzę, że dasz radę. I Tobie też by się psycholog przydał. I nie piszę tego po złości, tylko uważam, że Tobie też w tym wszystkim jest bardzo ciężko i psycholog Ci pomoże się w tym wszystkim odnaleźć.

Może nie ma mu kto ugotować ani posprzątać.

Jak byś przeczytała wszystko to byś wiedziała że nie jestem gościem, który potrzebuje kobiety do prania i sprzątania ale ok. I skąd przekonanie że kogoś zraniłem? Ja już tez zmieniłem pogląd na życie, myślę, że jednak będę umiał zaufać kobiecie a bynajmniej będę się starał. A czasami zraniony człowiek nie postępuje racjonalnie, ale ty jesteś sędzią, dobrze że jeszcze nie katem i bez znania sytuacji wyciągasz opinie i to nie słuszna, ale masz takie prawo. Pozdrawiam

napewno bedziesz umiał zaufać kobiecie, z tym że bądź bardzo ostrożny bo ta kobieta którą sie zainteresujesz może cie pokochac cała sobą z twoimi wadami i zaletami, a dla Ciebie to moze byc tylko przelotna znajomośc ....

Posty [ 131 do 189 z 189 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026