netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozstanie

188 odpowiedzi20 557 wyświetleńzałożony przez Krzysiek_wn, 26.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 189 ]

1

Temat: Rozstanie

Witam jestem żona 3 lata po ślubie mamy ślicznego synka który ma 2 latka. Zawsze wydawało mi się, że jesteśmy jedną wielką kochającą się rodziną, kupiłem mieszkanie, wybudowałem dom a żona nigdy nie pracowała. Od urodzenie syna nasze życie się mocno zmieniło ona poświeciła się dziecku a ja odsuwałem się w kąt. Codziennie Robiłem zakupy i o 15 byłem w domu brałem małego chodziłem na spacery, zona prała sprzątała, gotowała. Namówiłem ją na studia mimo że nie chciała, ale mówiłem spróbuj co szkodzi poszła skończyła z wyróżnieniem i bardzo jej się podobało. Nieraz kociliśmy się o jakieś błahostki. Nie raz jak byłem zły mówiłem że ja na wszystko pracuje, że dzięki mojej pracy wszystko zawdzięczamy, Ona czuła sie nie doceniana ale w nerwach wiele się mówi zawsze przeprosiłem i udowadniałem jak mi na niej zależy. Ostatnio się pokłóciliśmy ona zachowała się zupełnie inaczej niż do tej pory zaczęła robić wszystko na złość, do tego doszło ze wszedłem na facebooka i widziałem ze rozmasuje z moim  znajomym zdenerwowałem się chciałem wyjść z domu powiedziałem żeby się pakowała i wynosiła nazwałem ją k..... (ale ponoć do niczego nie doszło) rzuciła się na mnie z pazurami odepchnąłem ją dość mocno że na pewno ja zabolał (ale nie uderzyłem) wyszedłem. Postem ochłonąłem chciałem jej wybaczyć naprawić to w końcu mamy dziedziczko, ale ona nie wie czego chce robi mi tylko na złość. W ogóle nie myśli o miłości nie chce mnie nawet przytulić. Nie wiem co mam robić dałem już sobie spokój ale kocham ją mimo wszystko. Ona uważa że czuła się nic nie warta że nic nie było jej ale ja tak nie uważam wszystko co robiłem to dla Niej i Małego byli całym moim światem. Nie wiem co robić jak dalej żyć. Może ktoś z was kobiet pomoże bo ja myślałem że jestem twardym facetem a wyszło że jestem słabiutki. Jeśli chodzi o seks tez myślę że nie było źle.

2

Odp: Rozstanie

to rozstaliście się jednak, czy nadal po tej kłótni mieszkacie razem i próbujecię to odbudować?

3

Odp: Rozstanie
zagubiona4994 napisał/a:

to rozstaliście się jednak, czy nadal po tej kłótni mieszkacie razem i próbujecię to odbudować?

Ja sie starałem cały czas coś na prawić, od niedzieli sie wyprowadziłem byłem wczoraj u małego ale ona nie wie czego chce, w sobotę wrócę wydawało mi się że potrzebuje ode mnie odpocząć. Z resztą nie mam narazi i tak gdzie mieszkać dom mamy w stanie surowym a moja mama powiedział że choćby mi zona kołki na głowie ciosała to ja to nie obchodzi, nigdy się do nas nie wtrącała w przeciwieństwie do mamy mojej żony bez 2h rozmowy z mamą dzień był by stracony.

4

Odp: Rozstanie

Jeśli chcesz to naprawić to nie wyprowadzaj się od żony! Pokaż jej, że Ci nadal zależy. Jak? Próbuj po prostu rozmawiać z nią o rzeczach codziennych. Siadajcie codziennie wieczorem przy stole i gadajcie o wszystkim. Po prostu nie kłóćcie się ciągle. Mów jej na spokojnie czego Ty potrzebujesz od niej. Spróbujcie to powoli naprawić, ale razem!
To jedyna droga.

5

Odp: Rozstanie
Myszeczka23 napisał/a:

Jeśli chcesz to naprawić to nie wyprowadzaj się od żony! Pokaż jej, że Ci nadal zależy. Jak? Próbuj po prostu rozmawiać z nią o rzeczach codziennych. Siadajcie codziennie wieczorem przy stole i gadajcie o wszystkim. Po prostu nie kłóćcie się ciągle. Mów jej na spokojnie czego Ty potrzebujesz od niej. Spróbujcie to powoli naprawić, ale razem!
To jedyna droga.

Ale ona nie chce ze mną rozmawiać mówi że nie chce mnie przytulic, że ma dość, my prawie w ogóle się nie kłóciliśmy, a ja nie umiem chodzić obojętnie obok niej nie potrafię być jak obcy sobie ludzie. Nawet razem z dzieckiem nie chce nigdzie wyjść albo ja sam albo ona sama. Próbowałem tak już miesiąc żyć nie umiem....

6

Odp: Rozstanie

dokładnie. To też twoje mieszkanie, jesteście małżeństwem, i postanowiliścię iść razem przez życie. Macie dziecko. Wprowadz się do domu, rozmowa to naprawdę ważny element w związku, ona nie docenia co ma, lecz sama czuje się nie doceniana, więc ty wysłuchuj jest, niech mówi czego ona potrzebuje od Ciebie.Bądź czuły i w ogóle bądź przy niej.

Takie słowa w kłótni mogą zniszczyć wszystko, a najbardziej poczucie własnej wartości. Teraz nie możecie się kłócić, ona nie może słyszeć znów słów na swoją osobę, powoli, powoli i znów zacznie dostrzegać że jesteście jednak dla siebie ważni na wzajem.

7

Odp: Rozstanie

to nie rozmawiaj z nią na ten temat, spróbuj być normalny, rozmawiać na zwykle tematy, być zabawny, ty wiesz co lubi w tobie, co ją rozśmiesza. To że będziesz przy niej i przede wszystkim przy dziecku też będzie dla niej ważne. Wprowadz się do domu, ja osobiście nie uznaje srwery, jest się małżeństwem, i trzeba je ratować, a nie odkładać to wszystko w czasie.

8

Odp: Rozstanie

To nie Ty masz się wyprowadzać i naprawiać związek. Ona zawala i zostaje w domu a Ty się tułasz. Coś nie tak. To ona ma odczuć konsekwencje romansowania na boku. Królewnie się w głowie przewróciło. Czasami w związku jest tak, że się kłócimy ale to powód by szukać pocieszenia u innego.
Zostań w domu z dzieckiem a ona niech wyjedzie na kilka dni i przemyśli wszystko. Bądź twardym mężczyzną bo będzie traktować Ciebie jak dupka.
Przechodziłem to więc wiem.

9 Ostatnio edytowany przez nowaja29 (2013-06-26 11:58:05)

Odp: Rozstanie

witam .. wink och ten facebook narzedzie szatana haha przepraszam za zarcik.. No coz macie rodzine.. I jej trzeba sie poswiecic.. Skoro do niczego nie doszlo i kochasz ja mocno.. Wracaj do domu.. Badz przy niej czy chce czy nie nie schodz jej z drogi.. Badz.. Zapros na kolacje .. Porozmawiaj spytaj sczezrze czego jej brakuje? Ale grzecznie.. Koniecznie przepros za swoje zachowanie.. Wiem jak kobieta sie czuje jak padaja takie slowa i jak czuje sie upodlona jak nawet ja pchnierz.. Jestem pewna ze to tez duzo rzutuje ze teraz tak sie zachowuje.. Sprobuj byc delikatny i porozmawiaj z nia ..

10

Odp: Rozstanie
Ojciecpiotr napisał/a:

To nie Ty masz się wyprowadzać i naprawiać związek. Ona zawala i zostaje w domu a Ty się tułasz. Coś nie tak. To ona ma odczuć konsekwencje romansowania na boku. Królewnie się w głowie przewróciło. Czasami w związku jest tak, że się kłócimy ale to powód by szukać pocieszenia u innego.
Zostań w domu z dzieckiem a ona niech wyjedzie na kilka dni i przemyśli wszystko. Bądź twardym mężczyzną bo będzie traktować Ciebie jak dupka.
Przechodziłem to więc wiem.

chyba masz rację... Tylko ona mu mówi, że czuje się bez wartościowa bo w kłótni wypominał jej że to za jego pieniądze, doszło do romansowania przez fb, bo pewnie chciala podnieść sobie samoocenę, ale jeżeli on będzie kazał jej się wyprowadzić, a ona odejdzie to co wtedy, krzysiek tego nie chce bo ją kocha, chce z nią być. Nie lepiej się wprowadzić i być bardziej stanowczym w domu.

11

Odp: Rozstanie
nowaja29 napisał/a:

witam .. wink och ten facebook narzedzie szatana haha przepraszam za zarcik.. No coz macie rodzine.. I jej trzeba sie poswiecic.. Skoro do niczego nie doszlo i kochasz ja mocno.. Wracaj do domu.. Badz przy niej czy chce czy nie nie schodz jej z drogi.. Badz.. Zapros na kolacje .. Porozmawiaj spytaj sczezrze czego jej brakuje? Ale grzecznie.. Koniecznie przepros za swoje zachowanie.. Wiem jak kobieta sie czuje jak padaja takie slowa i jak czuje sie upodlona jak nawet ja pchnierz.. Jestem pewna ze to tez duzo rzutuje ze teraz tak sie zachowuje.. Sprobuj byc delikatny i porozmawiaj z nia ..

Zaprosiłem ja na wyjazd, na rocznice zaprosiłem na kolacje nie chciała to przygotowałem w domu zjadła i nic, a do domu nie mam co narzazie wracać bo jutro przyjeżdża jej mamusia i woli aby mnie nie było boli....

12 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2013-06-26 12:08:23)

Odp: Rozstanie

Ojciec Piotr, tylko my nie wiemy jaka jest prawdziwa przyczyna jej braku uczuć. Może ona faktycznie czuła się nie doceniana w tym związku?
Autorze po tym co piszesz jestem przekonana, że to już od dawna wasz związek się sypał. Jeśli kobieta nie chcę przytulić się do faceta tzn, że jest bardzo źle, bo każda kobieta która kocha pragnie się tulić do ukochanego!

13 Ostatnio edytowany przez Krzysiek_wn (2013-06-26 13:04:23)

Odp: Rozstanie
Myszeczka23 napisał/a:

Ojciec Piotr, tylko my nie wiemy jaka jest prawdziwa przyczyna jej braku uczuć. Może ona faktycznie czuła się nie doceniana w tym związku?
Autorze po tym co piszesz jestem przekonana, że to już od dawna wasz związek się sypał. Jeśli kobieta nie chcę przytulić się do faceta tzn, że jest bardzo źle, bo każda kobieta która kocha pragnie się tulić do ukochanego!

Masz racje ale ja na prawdę ją doceniałem robiłem wszystko co mogłem, jest wspaniałą mamą i żoną, starałem się jej zawsze w sobotę i niedziele zrobić śniadanie obiad kolacje naprawdę się starałem... Dowiedziałem sie wielu przykrych rzeczy, zarzuciła mi że wesele było w moim mieście a nie tam gdzie mieszkała a wtedy wydawało mi sie że to rozumie ze ode mnie przyjechało 50 osób a od niej 10 wiec po co mieliśmy ponosić koszy dodatkowe związane ślubem a noclegami tam (i tak opłacałem całe wesele ja a jestem młodą osobą i nikt mi nic nie dał pracuje ciężko aby wszystko rodzinie zapewnić zawsze o 15 jestem w domu powrotem, a nie stać mnie za bardzo na to było jeszcze wtedy rozpoczęliśmy remont mieszkania aby mieszkać na swoim, dodatkowo ruszyliśmy z budową, potrafiła mi nawet zarzucić ze nie pytałem jaki pierścionek zaręczynowy mam kupić ze kupiłem duży drogi a nie mały skromny, a ja chciałem aby czuła sie wyjątkowo, po za tym mama mojej byłej dziewczyny mieszka w tym samym mieście co ona mieszkała potrafiła za nami po rynku latać i życy mi chorych dzieci nie chciałem żadnych ekscesów na naszym ślubie... Przetańczyłem na weselu żoną całą noc nie martwiliśmy sie niczym byliśmy tylko my przeciw całemu światu i ludziom złym płakać mi się chce nie wiem jak dalej żyć siedzę w pracy i nic nie mogę robić w ciągu 2 tygodni schudłem 14 kg mam juz dość... Powiem wam jeszcze ze pieniądze nigdy nie były dla mnie ważne i nie bedą moja żona miała ciężki poród jak ja przywiozłem w piątek o 22 do szpitala wyszedłem od niej w poniedziałek o 3 rano bez picia spania jedzenie dostała krwotoków po porodzie płakałem jak dziecko błagałem lekarza że oddam mu wszystko aby tylko zonę uratował, pamietam jak mnie przytuliła i powiedziała za któryms razem opiekuj sie naszym dzieckiem normalnie nie moge..

14

Odp: Rozstanie

Rozumiem, że buzują w Tobie emocje - czujesz żal, rozpacz, strach przed przyszłością, rozumiem, bo sama przez to przeszłam. Ale właśnie dlatego Ci to napiszę: spróbuj się uspokoić, żeby móc zacząć myśleć i działać racjonalnie. Przeszłość ma to do siebie, że jej nie zmienisz, czy to swoich błędów czy błędów żony. Nie ma więc sensu tracić w tym momencie sił na jej rozpamiętywanie, choć wiem, że jest to cholernie trudne. Liczy się jednak to co jest tu i teraz. A fakty są takie, że Twoja żona znalazła "pocieszyciela" na fb, nie chce być z Tobą, Ty się wyprowadziłeś z domu. Przede wszystkim wróć do domu- dobrze Ci wszyscy radzą. Co z tego, że teściowa przyjeżdża? To jest dom Twój i Twojej żony i masz prawo tam być.  Co do żony, nie zmuszaj ją do rozmów, przytulania. Staraj się normalnie wykonywać swoje obowiązki, zajmuj się dzieckiem i sobą. Tu na tym forum do znudzenia wszyscy to powtarzają - zajmij się sobą. To jedyna rozsądna rada, bo dzięki temu trochę ochłoniesz, a ona czując dystans może coś zrozumie. Mówię z własnego doświadczenia: latanie za osobą, która nie chce tak naprawdę z nami być nie ma sensu!

15 Ostatnio edytowany przez Krzysiek_wn (2013-06-26 13:45:11)

Odp: Rozstanie
bosa napisał/a:

Rozumiem, że buzują w Tobie emocje - czujesz żal, rozpacz, strach przed przyszłością, rozumiem, bo sama przez to przeszłam. Ale właśnie dlatego Ci to napiszę: spróbuj się uspokoić, żeby móc zacząć myśleć i działać racjonalnie. Przeszłość ma to do siebie, że jej nie zmienisz, czy to swoich błędów czy błędów żony. Nie ma więc sensu tracić w tym momencie sił na jej rozpamiętywanie, choć wiem, że jest to cholernie trudne. Liczy się jednak to co jest tu i teraz. A fakty są takie, że Twoja żona znalazła "pocieszyciela" na fb, nie chce być z Tobą, Ty się wyprowadziłeś z domu. Przede wszystkim wróć do domu- dobrze Ci wszyscy radzą. Co z tego, że teściowa przyjeżdża? To jest dom Twój i Twojej żony i masz prawo tam być.  Co do żony, nie zmuszaj ją do rozmów, przytulania. Staraj się normalnie wykonywać swoje obowiązki, zajmuj się dzieckiem i sobą. Tu na tym forum do znudzenia wszyscy to powtarzają - zajmij się sobą. To jedyna rozsądna rada, bo dzięki temu trochę ochłoniesz, a ona czując dystans może coś zrozumie. Mówię z własnego doświadczenia: latanie za osobą, która nie chce tak naprawdę z nami być nie ma sensu!

Właśnie sie wiedziałem ze ma gorączkę zaraz kupi lekarstwa i jej przywiozę byle  do 14 i odsłowiańszczyła ze brat po nią przyjedzie i jedzie z dzieckiem do rodziców 300 km stąd sad a ja tak na prawde nie wiem co pisała widziałem tylko ze wysłała mu buźkę a on odpisał ze tęskni i chce całuska reszta była usuneła a zanją się ledwie 2 tygodnie

16

Odp: Rozstanie

To może i dobrze, oboje ochłoniecie. Ty przez ten czas wróć do domu. Wiem, że tęsknisz za nią i za dzieckiem ale na siłę nic nie zdziałasz. Może za parę dni jak pobędziecie osobno uda się spokojnie porozmawiać. Na razie odseparuj się trochę, niech ona się poczuje, że nie jesteś na każde zawołanie.

17 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2013-06-26 14:12:09)

Odp: Rozstanie

Jedź do domu. Reszta powoli zacznie się układać sama.
Jeśli zostawisz ją z tym samą, ona zbliży się do tamtego. Jedź tam. Wkurzy ją to mocno, że się nie wyprowadziłeś, ale pokażesz jej tym, że nie dasz się sobą pomiatać. Jeśli ona chce rozstania to niech sama odejdzie!

18

Odp: Rozstanie
Myszeczka23 napisał/a:

Jedź do domu. Reszta powoli zacznie się układać sama.
Jeśli zostawisz ją z tym samą, ona zbliży się do tamtego. Jedź tam. Wkurzy ją to mocno, że się nie wyprowadziłeś, ale pokażesz jej tym, że nie dasz się sobą pomiatać. Jeśli ona chce rozstania to niech sama odejdzie!

No i pojechała do mamusi niby do poniedziałku a mój mały skarbek płakusiał mówił  tata brum brum.

19

Odp: Rozstanie

wypominanie że to za Twoje pieniądze stać Was na mieszkanie/dom , że to dzięki Tobie to wszystko..a ona? gdzie w tym ona? wiesz ile roboty znaczy zajęcie się domem i dzieckiem?. zrobiłeś swojej żonie świństwo. na pewno czuła od dawna że tak myślisz.
niby powtarzasz że pieniądze dla Ciebie to nic, a jednak coś innego pokazują posty i Twoje opisane zachowanie.

kupiłeś ogromny pierścień aby czuła się wyjątkowa? haha... to jest właśnie to.. uszczęśliwianie kogoś na siłę, nie w sposób jaki osoba pragnie, znam to. po to są rozmowy aby wiedzieć czego ukochana/y potrzebuje/chce, ale nie... bo trzeba ją zawalić kamieniem na palcu będzie 'bardziej szczęśliwa jak będzie większy' . znowu ta kasa..

nic dziwnego że czuła się niewiele warta przy Tobie.

aha widziałeś tylko buźkę i stwierdziłeś że ma romans..? nie za szybko?
..

radziłabym przeprowadzić się z powrotem do domu i starać się żyć normalnie. przypuszczam , że żona jeszcze nie raz powie, że nie chce z Tobą być/mieszkać ale jedyny sposób na odbudowanie Waszej relacji to jest bycie blisko. nie wyprowadzaj się, to też Twój dom. pomagaj jej, nie bądź jednak przesadnie miły, bądź na luzie, nie pilnuj jej, nie wypytuj, a przede wszystkim, jak opadnie gniew i złość, wsłuchaj się w nią czego pragnie.

20 Ostatnio edytowany przez Krzysiek_wn (2013-06-27 08:16:20)

Odp: Rozstanie
ogień napisał/a:

wypominanie że to za Twoje pieniądze stać Was na mieszkanie/dom , że to dzięki Tobie to wszystko..a ona? gdzie w tym ona? wiesz ile roboty znaczy zajęcie się domem i dzieckiem?. zrobiłeś swojej żonie świństwo. na pewno czuła od dawna że tak myślisz.
niby powtarzasz że pieniądze dla Ciebie to nic, a jednak coś innego pokazują posty i Twoje opisane zachowanie.

kupiłeś ogromny pierścień aby czuła się wyjątkowa? haha... to jest właśnie to.. uszczęśliwianie kogoś na siłę, nie w sposób jaki osoba pragnie, znam to. po to są rozmowy aby wiedzieć czego ukochana/y potrzebuje/chce, ale nie... bo trzeba ją zawalić kamieniem na palcu będzie 'bardziej szczęśliwa jak będzie większy' . znowu ta kasa..

nic dziwnego że czuła się niewiele warta przy Tobie.

aha widziałeś tylko buźkę i stwierdziłeś że ma romans..? nie za szybko?
..

radziłabym przeprowadzić się z powrotem do domu i starać się żyć normalnie. przypuszczam , że żona jeszcze nie raz powie, że nie chce z Tobą być/mieszkać ale jedyny sposób na odbudowanie Waszej relacji to jest bycie blisko. nie wyprowadzaj się, to też Twój dom. pomagaj jej, nie bądź jednak przesadnie miły, bądź na luzie, nie pilnuj jej, nie wypytuj, a przede wszystkim, jak opadnie gniew i złość, wsłuchaj się w nią czego pragnie.

Wiem ponieważ również domem się zajmuje sprzątam, piorę gotuje, o 15 brałem dziecko i szedłem z nim na plac zabaw, basen itp i wracałem ok 19 wiec wiem i nie narzekałem. Wstaje o 5, miała wszystko co mogło jej pomóc łącznie ze mną, szkodę że nie rozumiesz, pisze o kasie bo mnie wkurza to że ja na to pracuje ona mi w tym nie pomogła a wymagania z kosmosu, sala na wesele nie taka itp... Jak ktos czegoś nie czuje to trudno mieszkanie remontowaliśmy razem razem wybieraliśmy kafelki meble agd, karte pieniądze miała nie mówiłem co ma kupować i kiedy okna do domu, fieranki zasłony wybierała ona projekt razem itp... a że kupiłem sobie na przykład monitor za 417 zł i ktoś mi z tego powodu robi problem to wybacz o wszystko mam sie pytać? Tyle razy prosiłem aby zapłaciła rachunki, zrobiła zakupy interesowała sie naszymi finansami to po co to wtedy sa tylko moje problemy życie chyba na tym nie polega ale może się mylę... a po zatym mówisz o buźce i odpis goście Tęsknie i chcę buziaczka chyba o czymś świadczy i wcześniejsza usunięta historia...

21

Odp: Rozstanie

A Ty wróciłeś do domu?

22

Odp: Rozstanie
Myszeczka23 napisał/a:

A Ty wróciłeś do domu?

Tak wróciłem do pustego domu na moment gdy dziecko płakało że nie chce jechać albo ze mną, maluszek jest na prawdę ze mną związany ja trzymam go za reke kiedy zasypia bo zona woli w kuchni książkę czytać, to ja go kąpie wieczorem, to ja z nim od 15 chodzę po dworze bo zona woli w domu być, to ja ide z nim na basen bo żona ma zły strój a jakoś nie pali się aby sobie nowy kupić, skłamał bym jak bym powiedział że ona o niego nie dba bo dba do południa chodzi z nim na spacery itp. ten maluszek jest całym moim światem i chcę dla niego jak najlepiej i w razie rozwodu zabezpieczę go nie żonę i możecie na mnie psy wieszać będzie chciała lepszego to droga wolna. Ja uważam że byłem dobrym mężem i ojcem a jak coś w złościach powiedziałem zdarza się zawsze przeprosiłem a jak to mówią nie docenia się czegoś co się ma puki się tego nie straci...

23

Odp: Rozstanie

Rozumiem Cię. Tylko nie możecie cały czas patrzeć na to wszystko osobno. Cały czas czytam o tym co Ty robiłeś, a co robiła ona. A może warto było tak od początku na spokojnie rozmawiać z nią i przekonywać do wspólnych spacerów, pytać czemu nie ma ochoty wyjść itd. Tak jak piszę: jeśli chcesz ten związek naprawić, to musisz usiąść z żoną na spokojnie i zapytać się czy ona też chce tej naprawy. Jeśli chce to ustalcie, że teraz będziecie więcej rzeczy robić wspólnie. Pamiętaj: jeśli się zdecydujecie na naprawę tego związku to będzie to bardzo trudna i powolna droga. I nie traktuj jej jak swojego wroga, który Ci syna odbiera, bo w ten sposób nigdy nie dojdziecie do porozumienia.

24

Odp: Rozstanie
Myszeczka23 napisał/a:

Rozumiem Cię. Tylko nie możecie cały czas patrzeć na to wszystko osobno. Cały czas czytam o tym co Ty robiłeś, a co robiła ona. A może warto było tak od początku na spokojnie rozmawiać z nią i przekonywać do wspólnych spacerów, pytać czemu nie ma ochoty wyjść itd. Tak jak piszę: jeśli chcesz ten związek naprawić, to musisz usiąść z żoną na spokojnie i zapytać się czy ona też chce tej naprawy. Jeśli chce to ustalcie, że teraz będziecie więcej rzeczy robić wspólnie. Pamiętaj: jeśli się zdecydujecie na naprawę tego związku to będzie to bardzo trudna i powolna droga. I nie traktuj jej jak swojego wroga, który Ci syna odbiera, bo w ten sposób nigdy nie dojdziecie do porozumienia.

Jak ona sama nie wie czego che nawet rozmawiać za bardzo nie chce zachowuje się tak jak by miała kogoś nie wie czy to ten chłopak z którym pisała bo nie wydaje mi sie aby była taka głupia, chłopak który pije, ćpa żona od niego odeszła z 2 dzieci z tych powodów i che mu odebrać prawa rodzicielskie i chyba jej sie to uda, nie dopuszczę do tego żeby ktoś taki wychowywał moje dziecko, ja na razie będę próbował naprawić ale jak ktoś nie będzie chciał to trudno. Jestem rozsądnym człowiekiem jestem przygotowany na najgorsze z adwokatem już rozmawiałem mam duże seanse na dziecko. Nie stety wtedy trzeba będzie prać wszystkie brudy ale takie życie. Ona nie ma dochodów jej rodzice żyją z 600 zł renty, brat nie pracuje udowodnię jej zdradę bo jak mnie zdradziła to musiał to robić przy dziecku itp.

25

Odp: Rozstanie

Ech kobiety...
Jak czytam komentarze kobiet w tym wątku to nasuwa mi się jedno
Co wam jest drogie Panie że,macie tak ograniczony i jednostronny pogląd?.
Przecież facet pisze jasno że,nie leżał brzuchem do góry i nie czekał aż żona mu obiad,piwo i kapcie poda.Tak?.
Więc dlaczego radzicie mu by nadal głaskał żonę po głowie za to że,mu doprawia rogi?.

26

Odp: Rozstanie
Alterego1 napisał/a:

Ech kobiety...
Jak czytam komentarze kobiet w tym wątku to nasuwa mi się jedno
Co wam jest drogie Panie że,macie tak ograniczony i jednostronny pogląd?.
Przecież facet pisze jasno że,nie leżał brzuchem do góry i nie czekał aż żona mu obiad,piwo i kapcie poda.Tak?.
Więc dlaczego radzicie mu by nadal głaskał żonę po głowie za to że,mu doprawia rogi?.

Chyba jednak nie wszystkie komentarze doczytałeś dokładnie, bo ja na przykład nigdzie nie radziłam żeby Krzysiek głaskał żonę po główce. Wręcz przeciwnie, sugerowałam żeby teraz zajął się trochę sobą skoro ożenił się z księżniczką, żeby trochę zdystansował się do żony.
Krzysiek, w sumie dobrze, że poszedłeś do tego adwokata, bo to świadczy, że lekko ochłonąłeś.

27

Odp: Rozstanie

stwierdzenie z http://forummatek.pl/mamy.htm :

"Wyjście ze związku małżeńskiego stało się bardziej korzystne dla matek niż trwanie w nim gdyż
    będą otrzymywać alimenty na dzieci
    będą otrzymywać alimenty na siebie
    eksmitują męża z jego mieszkania
    podzielą majątek męża uznając za wspólny
    odizolują teściową i teścia od siebie
    jako  samotne będą mieć prawo do pierwszeństwa w państwowych przedszkolach"

Brutalne ale prawdziwe.
Zdaje się ze w Twoim przypadku jest podobnie.
Samotna ... "oficjalnie" a korzystająca z "udogodnień" przewidzianych dla żony/matki znudzonej małżeństwem...

28

Odp: Rozstanie
Drzazga napisał/a:

stwierdzenie z http://forummatek.pl/mamy.htm :

"Wyjście ze związku małżeńskiego stało się bardziej korzystne dla matek niż trwanie w nim gdyż
    będą otrzymywać alimenty na dzieci
    będą otrzymywać alimenty na siebie
    eksmitują męża z jego mieszkania
    podzielą majątek męża uznając za wspólny
    odizolują teściową i teścia od siebie
    jako  samotne będą mieć prawo do pierwszeństwa w państwowych przedszkolach"

Brutalne ale prawdziwe.
Zdaje się ze w Twoim przypadku jest podobnie.
Samotna ... "oficjalnie" a korzystająca z "udogodnień" przewidzianych dla żony/matki znudzonej małżeństwem...

Ale wydaje mi się w moim przypadku będzie inaczej. Majątek jaki posiadam zdobyłem przed zawarciem małżeństwa, Ona jest tylko zameldowana wiec jest to tylko mój wkład do małżeństwa zostanie u mnie, z racji tego że ja mam prace mogę zapewnić lepszy start życiowy dziecku i opieke i ja posiadam mieszkanie i dom a ona nie ma pracy, brat nie pracuje i rodzice żyją z emerytury wysokości 600 zł i jeśli udowodnię że mnie zdradziła a jakoś to udowodnie na 99% dziecko zostanie u mnie i to ona będzie płacić alimenty, w życiu byłem dobry, może za dobry jak robiłem podyplomówkę na AGH wszyscy znajomi chodzili się bawili mając żony a ja jak pacan siedziałem sam w hotelu wierny i uwarzyłem że tak należy. Każdy w końcu dorasta do pewnych decyzji życiowych dość bycia frajerem chce wolności to jej dam ale nic po za tym z czym przyszła tak pójdzie.

29 Ostatnio edytowany przez Gall_Anonim (2013-06-27 11:25:24)

Odp: Rozstanie

Nie jesteś frajerem. Masz w sobie wartości i powinieneś być z tego dumny. Frajerami są Ci, którzy korzystają z każdej nadarzającej się okazji do zabawy/zdrady, a później to Ty się z nich będziesz śmiał, jak będą po rozwodach...
Co do głównego wątku, to muszę Ci powiedzieć, że znam bardzo podobną sytuację. Facet ciężko zarabia na rodzinę, a kobieta pracowała tylko przez krótki czas. Zajęła się dzieckiem, które było chorowite. Z początku miało to swoje uzasadnienie, ale gdy dziecko podrosło ona już nic ze sobą nie chciała zrobić. Facet ufundował jej studia, zapewnił dogodne warunki... ale mimo wszystko pogrążyła się we własnej psychicznej matni i pogodziła z losem domatorki żyjącej z dnia na dzień. Problem jest na prawdę ciężki, ponieważ człowiek, który przez lata nie podejmuje się pracy, nie zmienia środowiska, ciągle wykonuje te same nużące czynności popada w pewną formę depresji, która nasila się z każdym kolejnym miesiącem tej "wegetacji". Nie wiem jak to dokładnie u was jest, ale proponuję Ci byś nalegał, by żona poszła do pracy. Nie chodzi tu o korzyści materialne, ale o fakt, że stykając się z ludźmi podobnie jak na etapie studiowania, zapewni sobie to czego jej obecnie brak. Niestety mimo szczerych starań, kobiety nie patrzą tylko na to jak ją doceniasz, ale chcą czuć to od wielu ludzi. Każda chce czuć się wyjątkowo, a Twoja na pewno czuje na sobie presje tego, że jest Twoją utrzymanką, być może nie do końca sprawdza się jako pani domu i to także ja boli. Patrząc po Twoim wieku, jest pewnie jeszcze młoda i prawdopodobnie psychicznie nie jest gotowa do stabilizacji. Zabierz ją do psychologa rodzinnego i porozmawiajcie razem z nim o was. Spróbuj uratować ten związek, dla swojego dziecka. Niestety samotne wychowywanie bardzo odbija się na charakterze dziecka. Rozwód to ostateczność, kiedy nie ma już żadnego ratunku.

30

Odp: Rozstanie
Gall_Anonim napisał/a:

Nie jesteś frajerem. Masz w sobie wartości i powinieneś być z tego dumny. Frajerami są Ci, którzy korzystają z każdej nadarzającej się okazji do zabawy/zdrady, a później to Ty się z nich będziesz śmiał, jak będą po rozwodach...
Co do głównego wątku, to muszę Ci powiedzieć, że znam bardzo podobną sytuację. Facet ciężko zarabia na rodzinę, a kobieta pracowała tylko przez krótki czas. Zajęła się dzieckiem, które było chorowite. Z początku miało to swoje uzasadnienie, ale gdy dziecko podrosło ona już nic ze sobą nie chciała zrobić. Facet ufundował jej studia, zapewnił dogodne warunki... ale mimo wszystko pogrążyła się we własnej psychicznej matni i pogodziła z losem domatorki żyjącej z dnia na dzień. Problem jest na prawdę ciężki, ponieważ człowiek, który przez lata nie podejmuje się pracy, nie zmienia środowiska, ciągle wykonuje te same nużące czynności popada w pewną formę depresji, która nasila się z każdym kolejnym miesiącem tej "wegetacji". Nie wiem jak to dokładnie u was jest, ale proponuję Ci byś nalegał, by żona poszła do pracy. Nie chodzi tu o korzyści materialne, ale o fakt, że stykając się z ludźmi podobnie jak na etapie studiowania, zapewni sobie to czego jej obecnie brak. Niestety mimo szczerych starań, kobiety nie patrzą tylko na to jak ją doceniasz, ale chcą czuć to od wielu ludzi. Każda chce czuć się wyjątkowo, a Twoja na pewno czuje na sobie presje tego, że jest Twoją utrzymanką, być może nie do końca sprawdza się jako pani domu i to także ja boli. Patrząc po Twoim wieku, jest pewnie jeszcze młoda i prawdopodobnie psychicznie nie jest gotowa do stabilizacji. Zabierz ją do psychologa rodzinnego i porozmawiajcie razem z nim o was. Spróbuj uratować ten związek, dla swojego dziecka. Niestety samotne wychowywanie bardzo odbija się na charakterze dziecka. Rozwód to ostateczność, kiedy nie ma już żadnego ratunku.

Moja żona nie chce do psychologa proponowałem. Mi nikt nic nie dał w młodym wieku straciłem ojca mama mnie wychowała nauczyła radzić w życiu pomogła w zdobyciu wykształcenia wspierała. Resztę zawdzięczam swojej ciężkiej pracy i wielu wyrzeczeniom. Nigdy żony nie zdradziłem ale nie wiem ile tak będę wstanie mam swoje potrzeby i nie jestem brzydkim gościem ale jednego jestem pewny nie chajtne się i nie będę miał więcej dzieci. Do tej pory Żona i dziecko były moim całym światem nie mam znajomych nie mam nikogo zrezygnowałem ze wszystkiego dla nich. Teraz Mój Synek będzie moim skarbem dziękuje Bogu że go mam jego uśmiech buziak potrafi zmienić wszystko złe w coś wspaniałego, ale jeszcze długa droga prze de mną zanim go odzyskam jeśli w ogóle mi się uda.

31

Odp: Rozstanie

Krzysiek, naprawdę jeszcze nic nie jest przesądzone! To, że wyjechała do poniedziałku, że na razie nie chce rozmawiać, jeszcze nie świadczy, że nic się nie da naprawić. Nie wiesz co będzie za tydzień, za miesiąc. Wielu z nas długo walczyło o swoje związki a Ty jesteś dopiero na początku drogi. Jeśli ją kochasz i chcesz żebyście byli rodziną, to nie trać nadziei. Działaj za to spokojnie, z rozwagą i klasą. Wykorzystaj ten czas na zebranie myśli i sił. Dedykuję Ci wiersz Kiplinga "List do syna". Trzymaj się smile

32

Odp: Rozstanie
bosa napisał/a:

Krzysiek, naprawdę jeszcze nic nie jest przesądzone! To, że wyjechała do poniedziałku, że na razie nie chce rozmawiać, jeszcze nie świadczy, że nic się nie da naprawić. Nie wiesz co będzie za tydzień, za miesiąc. Wielu z nas długo walczyło o swoje związki a Ty jesteś dopiero na początku drogi. Jeśli ją kochasz i chcesz żebyście byli rodziną, to nie trać nadziei. Działaj za to spokojnie, z rozwagą i klasą. Wykorzystaj ten czas na zebranie myśli i sił. Dedykuję Ci wiersz Kiplinga "List do syna". Trzymaj się smile

Ja już walce o nich 1,5 miesiąca i po mału nie chce mi się już walczyć.

33

Odp: Rozstanie
Krzysiek_wn napisał/a:
bosa napisał/a:

Krzysiek, naprawdę jeszcze nic nie jest przesądzone! To, że wyjechała do poniedziałku, że na razie nie chce rozmawiać, jeszcze nie świadczy, że nic się nie da naprawić. Nie wiesz co będzie za tydzień, za miesiąc. Wielu z nas długo walczyło o swoje związki a Ty jesteś dopiero na początku drogi. Jeśli ją kochasz i chcesz żebyście byli rodziną, to nie trać nadziei. Działaj za to spokojnie, z rozwagą i klasą. Wykorzystaj ten czas na zebranie myśli i sił. Dedykuję Ci wiersz Kiplinga "List do syna". Trzymaj się smile

Ja już walce o nich 1,5 miesiąca i po mału nie chce mi się już walczyć.

Ja walczyłam 3 lata, ale nie będziemy się tu przecież licytować smile sam musisz zdecydować czego chcesz, co jest dla Ciebie ważne i jak to osiągnąć.

34

Odp: Rozstanie
bosa napisał/a:
Krzysiek_wn napisał/a:
bosa napisał/a:

Krzysiek, naprawdę jeszcze nic nie jest przesądzone! To, że wyjechała do poniedziałku, że na razie nie chce rozmawiać, jeszcze nie świadczy, że nic się nie da naprawić. Nie wiesz co będzie za tydzień, za miesiąc. Wielu z nas długo walczyło o swoje związki a Ty jesteś dopiero na początku drogi. Jeśli ją kochasz i chcesz żebyście byli rodziną, to nie trać nadziei. Działaj za to spokojnie, z rozwagą i klasą. Wykorzystaj ten czas na zebranie myśli i sił. Dedykuję Ci wiersz Kiplinga "List do syna". Trzymaj się smile

Ja już walce o nich 1,5 miesiąca i po mału nie chce mi się już walczyć.

Ja walczyłam 3 lata, ale nie będziemy się tu przecież licytować smile sam musisz zdecydować czego chcesz, co jest dla Ciebie ważne i jak to osiągnąć.

To jak wytrzymałaś 3 lata bez przytulania, kochania i bliskości tej bliskiej ci osoby?

35

Odp: Rozstanie

Krzysiu dość przykre jest to, że Ty już jesteś nastawiony na rozwód. Coś czuję, że to bardziej Ty tego rozwodu chcesz niż żona. Cały czas mówisz o sobie jakim to wiernym i kochanym mężem byłeś, a żona to na bank już ma kochanka. Bardzo bym chciała usłyszeć te wydarzenia z wpisów Twojej żony. Bo ja wierzę bardzo w to, że byłeś dobrym ojcem, ale czy na prawdę starałeś się być blisko żony, starałeś się dużo i cierpliwie z nią rozmawiać, nie krytykowałeś jej? Jeśli tak, to faktycznie zrobiłeś już wszystko i teraz wszystko zależy od żony. Ja to bym chciała byście znaleźli jeszcze wspólną drogę. Nie chciała bym by to się skończyło rozwodem. I tego Ci życzę!

36

Odp: Rozstanie

Ooo to nie było łatwe. Taki etap o którym Ty piszesz trwał u mnie prawie rok - mąż był jak góra lodowa. Potem nastąpiła odwilż, a po mniej więcej czterech miesiącach względnego spokoju znowu się ode mnie oddalił. No i tak praktycznie było do samego końca. Ale to nie znaczy, że tak będzie u Ciebie. Myślę, że jest jeszcze szansa, że żona się zreflektuje. Tutaj jeden z kolegów na naszym forum (chyba Bags) mógłby Ci pomóc i doradzić jak z nią teraz postępować. Spróbuj poszukać jakieś jego wątki.

37 Ostatnio edytowany przez Krzysiek_wn (2013-06-27 12:21:33)

Odp: Rozstanie
Myszeczka23 napisał/a:

Krzysiu dość przykre jest to, że Ty już jesteś nastawiony na rozwód. Coś czuję, że to bardziej Ty tego rozwodu chcesz niż żona. Cały czas mówisz o sobie jakim to wiernym i kochanym mężem byłeś, a żona to na bank już ma kochanka. Bardzo bym chciała usłyszeć te wydarzenia z wpisów Twojej żony. Bo ja wierzę bardzo w to, że byłeś dobrym ojcem, ale czy na prawdę starałeś się być blisko żony, starałeś się dużo i cierpliwie z nią rozmawiać, nie krytykowałeś jej? Jeśli tak, to faktycznie zrobiłeś już wszystko i teraz wszystko zależy od żony. Ja to bym chciała byście znaleźli jeszcze wspólną drogę. Nie chciała bym by to się skończyło rozwodem. I tego Ci życzę!

Po prostu próbowałem wszystkiego, błagania, starania, groźby bo myślałem że w miłości jak wojnie wszystko jest dozwolone ale nic nie dało skutku i pomału się z tym godzę dla tego myślę o rozwodzie, jeśli mówię czy mam składać pozew a ktoś mi mówi rób co chcesz my i tak się już chyba nie do gadamy to o czym mam myśleć? Bukiety kwiatów nic nie dały, pojedyncze kwiatuszki tez, drobnostki które się starałem dla niej zrobić to mówi że ja to wk.... Nie wiem czy ma kochanka na 99% mysle że nie ma że mnie nie zdradziła po za pisaniem a co pisała dokładnie nie wiem a to tez jakiś w sposób zdrada.

38

Odp: Rozstanie
Krzysiek_wn napisał/a:
nowaja29 napisał/a:

witam .. wink och ten facebook narzedzie szatana haha przepraszam za zarcik.. No coz macie rodzine.. I jej trzeba sie poswiecic.. Skoro do niczego nie doszlo i kochasz ja mocno.. Wracaj do domu.. Badz przy niej czy chce czy nie nie schodz jej z drogi.. Badz.. Zapros na kolacje .. Porozmawiaj spytaj sczezrze czego jej brakuje? Ale grzecznie.. Koniecznie przepros za swoje zachowanie.. Wiem jak kobieta sie czuje jak padaja takie slowa i jak czuje sie upodlona jak nawet ja pchnierz.. Jestem pewna ze to tez duzo rzutuje ze teraz tak sie zachowuje.. Sprobuj byc delikatny i porozmawiaj z nia ..

Zaprosiłem ja na wyjazd, na rocznice zaprosiłem na kolacje nie chciała to przygotowałem w domu zjadła i nic, a do domu nie mam co narzazie wracać bo jutro przyjeżdża jej mamusia i woli aby mnie nie było boli....

no no nie chce rozmawiac a Twoje podchody sa zbeden .. Hmmm poweim Ci tak .. Ona ma nadal kontakat z tym Panem a Ty ewidentnie jej przeszkadzasz.. Uwazam ze usunales sie z domu na jej korzysc bo ma pelne pole do popisu.. To jest wasz dom .. Wez sie w garsc i wracaj i obserwuj z dystansu .. Co ze tesciowa przyjezdza? Nie odpuszczaj chlopaku musisz trzymac reke na pulsie.. Ejjj wez sie w garsc ! Do domu marsz bez dyskusji wink

39 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-06-27 13:51:43)

Odp: Rozstanie

nawaja29
Otóż to.
To nie dom teściowej a autora i jego rodziny.Teściowa zaledwie może choć wcale nie musi być gościem w ich domu
edit
Kolejny przypadek kiedy to zdradzony z niewiadomych przyczyn wyprowadza się z własnego domu po zdradzie partnera/ki.
Niewiarygodna głupota!!!.
Co to ma być?.Nadgroda za zdradę czy co?.

40

Odp: Rozstanie
Alterego1 napisał/a:

nawaja29
Otóż to.
To nie dom teściowej a autora i jego rodziny.Teściowa zaledwie może choć wcale nie musi być gościem w ich domu.

chlopak jest przytloczony ta sytuacja i blaka sie w myslach.. Trzeba mu otworzyc oczy wink Alterego1  trzeba mu pomoc... Facet jestes nakrzycz na niego ;p mnie kobiety sie nie poslucha wink

41 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-06-27 14:08:45)

Odp: Rozstanie

Poszedłbym z nim na wódkę i wytłumaczyłbym łopatologicznie co i jak ale nie wiem czy w stanie tego"szoku"nawet łopatologia coś pomoże.
edit
Mam nadzieję że,nikogo nie obrażę jak napiszę że.by być facetem przez duże F to trza mieć to coś co nazywa się potocznie "jaja".Ale nie tam gdzie wszystkim się to kojarzy.Trzeba je mieć w...głowie.
ps.kobiet przez duże K to także się tyczy.
Źeby nie było że,jestem jakimś szowinistą vel czymś podobnym.
edit
Bodajże we Włoszech(choć mogę się mylić)istnieje takie prawo które mówi że,gdy zdradzony mąż vel żona udowodni bezsprzecznie zdradę może pozbawić małżonka/kę majątku.Szkoda że,u nas tego nie ma.Byłoby to niezłą "nagrodą"wartą głębokich przemyśleń dla wszystkich skłaniających się vel podatnych na zdradę partnerów/małżonków.

42

Odp: Rozstanie
Alterego1 napisał/a:

Poszedłbym z nim na wódkę i wytłumaczyłbym łopatologicznie co i jak ale nie wiem czy w stanie tego"szoku"nawet łopatologia coś pomoże.
edit
Mam nadzieję że,nikogo nie obrażę jak napiszę że.by być facetem przez duże F to trza mieć to coś co nazywa się potocznie "jaja".Ale nie tam gdzie wszystkim się to kojarzy.Trzeba je mieć w...głowie.

hahaha no tak meskie rozmowy ;p solidarnosc ple.. wink  kto wie moze sie zgodzi moze gdzies blisko mieszkacie.. Ale serio czasem potrzebna jest meska rozmowa pokazanie czegoos z innej perspektywy zdzielic w glowe na otrzezwienie.. Nie lubie jak ktos cierpi a to widac w kazdym jego poscie.. ;/

43

Odp: Rozstanie

nowaja29
Cierpi bo sam na to pozwala zaślepiony swoją miłością do niewiernej małżonki która ma to głęboko w czarnej otchłani.
ps.to nie solidarność plemników.
Poszedłbym na wódkę także ze zdradzaną kobietą ale moja Pani urwałaby mi coś cennego za to.A tego bym nie chciał.

44

Odp: Rozstanie
Alterego1 napisał/a:

nowaja29
Cierpi bo sam na to pozwala zaślepiony swoją miłością do niewiernej małżonki która ma to głęboko w czarnej otchłani.
ps.to nie solidarność plemników.
Poszedłbym na wódkę także ze zdradzaną kobietą ale moja Pani urwałaby mi coś cennego za to.A tego bym nie chciał.

ale ze zdradzona kobieta lepiej jakby poszla kobieta.. wink ja troszke go rozumiem bo czuje sie jak zbity piesek i woli sie usunac ze spuszczonym ogonkiem.. Ale tych decyzji moze zalowac i o to chodzi zeby sie wzial w garsc i wracal do domku... Autorze watku czy do Ciebie dociera co my tu piszemy???

45

Odp: Rozstanie

Dociera do niego. On już chyba wrócił do domu, a żona pojechała z synem do mamy. Krzysiu jeśli naprawdę zrobiłeś wszystko(a z tego co piszesz zrobiłeś) to ratuj siebie póki możesz i bierz rozwód. Ale zanim to zrobisz to tak lat pisałeś: próbuj udowodnić jej zdradę, jeśli do niej dopuściła. Ważne byś Ty był szczęśliwy.

46

Odp: Rozstanie
Krzysiek_wn napisał/a:
Myszeczka23 napisał/a:

Krzysiu dość przykre jest to, że Ty już jesteś nastawiony na rozwód. Coś czuję, że to bardziej Ty tego rozwodu chcesz niż żona. Cały czas mówisz o sobie jakim to wiernym i kochanym mężem byłeś, a żona to na bank już ma kochanka. Bardzo bym chciała usłyszeć te wydarzenia z wpisów Twojej żony. Bo ja wierzę bardzo w to, że byłeś dobrym ojcem, ale czy na prawdę starałeś się być blisko żony, starałeś się dużo i cierpliwie z nią rozmawiać, nie krytykowałeś jej? Jeśli tak, to faktycznie zrobiłeś już wszystko i teraz wszystko zależy od żony. Ja to bym chciała byście znaleźli jeszcze wspólną drogę. Nie chciała bym by to się skończyło rozwodem. I tego Ci życzę!

Po prostu próbowałem wszystkiego, błagania, starania, groźby bo myślałem że w miłości jak wojnie wszystko jest dozwolone ale nic nie dało skutku i pomału się z tym godzę dla tego myślę o rozwodzie, jeśli mówię czy mam składać pozew a ktoś mi mówi rób co chcesz my i tak się już chyba nie do gadamy to o czym mam myśleć? Bukiety kwiatów nic nie dały, pojedyncze kwiatuszki tez, drobnostki które się starałem dla niej zrobić to mówi że ja to wk.... Nie wiem czy ma kochanka na 99% mysle że nie ma że mnie nie zdradziła po za pisaniem a co pisała dokładnie nie wiem a to tez jakiś w sposób zdrada.

Krzysztofie, strasznie ciężko się czyta Twoje dłuższe wypowiedzi. Popracuj nad interpunkcją troszkę.

Co do sytuacji, jakoś nie moge uwierzyć, że było do końca tak jak mówisz. Starasz się i walczysz teraz, a wcześniej? Niby gesty znaczą więcej ale słowa potrafia przekreślić każdy jeden. Prawdopodobnie niejednokrotnie (nie wprost) dałeś żonie do zrozumienia, ze wydaje Twoje pieniadze. Kobieta to nie facet, umiemy dobrze czytać między wierszami. Poza tym pchnąłeś ją. Bardzo mozliwe, że w tamtej chwili zobaczyła w Tobie kogoś kogo nie znała i znać nie chciała. Do podniesionej ręki doszły bardzo bolesne słowa. To ciężka lekcja dla was obojga.

Jak było z jej brakiem pracy? Wasze wspólne ustalenie, że żona zajmuje się domem? Czy może Ty wolałeś taki układ a ona ostatecznie się na to zgodziła?

Może jeszcze nie jest za późno. Nie poddawaj się. Ale też nie walcz! Jedyne o co możesz teraz walczyć to o siebie i synka. Zajmij się własnymi sprawami i nie słuchaj otoczenia. Ludzie są często zawistni. Jeśli nie masz swojej pasji to ją znajdź. Nie możesz skupić się tylko na problemach bo zwariujesz. Im bardziej będziesz się starał tym bardziej ona będzie się odsuwała. Daj jej czas, ale tak aby ona nie wiedziała że go ma. Nie proś, nie błagaj, nie osiągniesz nic poza poniżeniem się. Bądź bierny w każdej sprawie która nie dotyczy synka i domu.

Głowa do góry!

47

Odp: Rozstanie
SzaraMyszka20 napisał/a:
Krzysiek_wn napisał/a:
Myszeczka23 napisał/a:

Krzysiu dość przykre jest to, że Ty już jesteś nastawiony na rozwód. Coś czuję, że to bardziej Ty tego rozwodu chcesz niż żona. Cały czas mówisz o sobie jakim to wiernym i kochanym mężem byłeś, a żona to na bank już ma kochanka. Bardzo bym chciała usłyszeć te wydarzenia z wpisów Twojej żony. Bo ja wierzę bardzo w to, że byłeś dobrym ojcem, ale czy na prawdę starałeś się być blisko żony, starałeś się dużo i cierpliwie z nią rozmawiać, nie krytykowałeś jej? Jeśli tak, to faktycznie zrobiłeś już wszystko i teraz wszystko zależy od żony. Ja to bym chciała byście znaleźli jeszcze wspólną drogę. Nie chciała bym by to się skończyło rozwodem. I tego Ci życzę!

Po prostu próbowałem wszystkiego, błagania, starania, groźby bo myślałem że w miłości jak wojnie wszystko jest dozwolone ale nic nie dało skutku i pomału się z tym godzę dla tego myślę o rozwodzie, jeśli mówię czy mam składać pozew a ktoś mi mówi rób co chcesz my i tak się już chyba nie do gadamy to o czym mam myśleć? Bukiety kwiatów nic nie dały, pojedyncze kwiatuszki tez, drobnostki które się starałem dla niej zrobić to mówi że ja to wk.... Nie wiem czy ma kochanka na 99% mysle że nie ma że mnie nie zdradziła po za pisaniem a co pisała dokładnie nie wiem a to tez jakiś w sposób zdrada.

Krzysztofie, strasznie ciężko się czyta Twoje dłuższe wypowiedzi. Popracuj nad interpunkcją troszkę.

Co do sytuacji, jakoś nie moge uwierzyć, że było do końca tak jak mówisz. Starasz się i walczysz teraz, a wcześniej? Niby gesty znaczą więcej ale słowa potrafia przekreślić każdy jeden. Prawdopodobnie niejednokrotnie (nie wprost) dałeś żonie do zrozumienia, ze wydaje Twoje pieniadze. Kobieta to nie facet, umiemy dobrze czytać między wierszami. Poza tym pchnąłeś ją. Bardzo mozliwe, że w tamtej chwili zobaczyła w Tobie kogoś kogo nie znała i znać nie chciała. Do podniesionej ręki doszły bardzo bolesne słowa. To ciężka lekcja dla was obojga.

Jak było z jej brakiem pracy? Wasze wspólne ustalenie, że żona zajmuje się domem? Czy może Ty wolałeś taki układ a ona ostatecznie się na to zgodziła?

Może jeszcze nie jest za późno. Nie poddawaj się. Ale też nie walcz! Jedyne o co możesz teraz walczyć to o siebie i synka. Zajmij się własnymi sprawami i nie słuchaj otoczenia. Ludzie są często zawistni. Jeśli nie masz swojej pasji to ją znajdź. Nie możesz skupić się tylko na problemach bo zwariujesz. Im bardziej będziesz się starał tym bardziej ona będzie się odsuwała. Daj jej czas, ale tak aby ona nie wiedziała że go ma. Nie proś, nie błagaj, nie osiągniesz nic poza poniżeniem się. Bądź bierny w każdej sprawie która nie dotyczy synka i domu.

Głowa do góry!

Brak pracy to jest Jej wybór. Mi jest już wszystko jedno co ma być to będzie... a do domu wróciłem.

48

Odp: Rozstanie

Krzysztof...
Choć miłość można okazywać na wiele sposobów, słowa są często odbiciem stanu duszy. Bądź chętny do słuchania, nie skory do mówienia i nie skory do gniewu. Trudno jest okazać miłość, kiedy nie ma ku temu motywacji - a mocne słowa i rękoczyny to ich zaprzeczenie. Lecz prawdziwa miłość nie opiera się tylko na uczuciach, lecz na determinacji w okazywaniu życzliwości. Nawet jeśli nie ma za to nagrody. Jeśli w coś wkładasz czas, energię i pieniądze, to coś staje się dla Ciebie coraz ważniejsze. Nie zależy Ci na czymś w co nie inwestujesz. Jak można kochać kogoś, kto Cię nieustannie odrzuca?? Odpowiedź jest taka, ze nie możesz jej kochać, bo nie dasz jej tego, czego sam nie masz.

"To, że Ciebie kocham zależy ode mnie, ale to jak Ciebie kocham zależy od Twojego zachowania" ks. Dziewięcki. smile

Różne są nasze cechy osobowości. Jedni z nas są bardziej emocjonalni, inni mniej. Ci pierwsi bardziej przeżywają konflikt na płaszczyźnie uczuć, drudzy ? faktów i logiki argumentów. Bardziej emocjonalni często podsycają, ?żywią? emocje i budują na nich oceny, oskarżenia, pretensje i wymówki. Słynne: "ty znowu, ty zawsze, ty nigdy..." powstają najczęściej na bazie emocji. Na emocjonalność może nakładać się szybkość reagowania. Jedni z nas reagują szybko i gwałtownie, ale już po chwili im ?przechodzi? i nie pamiętają urazy, natomiast u innych poczucie krzywdy, przykre uczucia i żale, zalegają długo. W poważnych sytuacjach, nawet latami. Jedni z nas są bardziej wojowniczy, drudzy ? ugodowi. Jedni bardziej towarzyscy, inni ? separatywni. Wszystko są to cechy naszej osobowości, których predyspozycje przynosimy ze sobą na świat w genach. Cechy te są pierwotnie dobre, gdyż należą do dzieła Bożego stworzenia, tylko nasza natura ludzka powoduje, że tak często te dobre cechy wykorzystujemy w sposób zły, prowadzący do konfliktów, napięć i niezgody. Warto zauważyć, że na przykład wojowniczość może być dobrze wykorzystywana, kiedy wspiera nas w wytrwałym dążeniu do celu i nie poddaniu się przeciwnościom. Ugodowość, dążenie do zgody, zdawać by się mogło niezwykle pożądana cecha, może być zagrożeniem więzi małżeńskiej, gdy jedna strona daje sobie, jak to się mówi, ?chodzić po głowie? i podporządkowuje się we wszystkim, nie zawsze zgodnym z miłością zachowaniom czy pomysłom współmałżonka. Słynne ?bycie od pantoflem? jest owocem nadmiernie ugodowego męża wobec wojowniczej i emocjonalnej żony. Doświadczenie mówi, że osoby, które szybko i gwałtownie reagują, i szybko im ?przechodzi?, maja skłonności do recydywy. Dotyczy to np. problemu wierności małżeńskiej, z którą te osoby mają czasem trudności. Natomiast ich łatwość przebaczania jest niewątpliwą zaletą. Z drugiej jednak strony osoby trzymające w sobie przezywane emocje długo, wyciągają na trwałe wnioski z popełnionych błędów, ale wypominanie współmałżonkowi popełnionych win, nieraz dawno przebaczonych, ciągnie się nieraz latami. I wreszcie jeszcze jedna z ? jakby biegunowych cech osobowości ? separtaywność i towarzyskość. Separatywny, a jeżeli jeszcze dodatku emocjonalny, ma trudność, niejako wrodzoną, z nawiązaniem kontaktu i trudniej mu pierwszemu wyciągnąć rękę do zgody. Towarzyskiemu, dla którego więź z drugą osoba jest często ważniejsza niż ?racje? zdecydowanie łatwiej powiedzieć przepraszam.
Jak się pojednać?

Już z tego krótkiego przeglądu cech osobowości widać, że mamy odmienne predyspozycje, które w różny sposób wpływają na zdolność przebaczenia. Warto poznawać cechy swojej osobowości, rozpoznawać je.

Jednym z nas jest łatwiej, a innym trudniej podjąć rozmowę. ? On nie jest winny, tylko on jest inny ? On inaczej przeżywa niż ja. I ja tego nie zmienię. Mogę tylko zmienić mój własny sposób reagowania. Mamy wrodzone cechy osobowości, które są nam dane, ale i zadane równocześnie. W jednych poczucie zranienia zalega długo i trudno im zapomnieć, przebaczyć. Oni szczególnie powinni pamiętać, by ?urazy chętnie darować?. Jednak jeśli sami popełnią coś, co nadweręży ich małżeńskie relacje i zrozumieją, to można im zaufać. Poprawa jest zazwyczaj trwała. U innych osób, gotowość przejścia, jak to się mówi, do porządku dziennego, nad nieporozumieniami, jest bardzo ważna w nawiązywaniu zerwanego kontaktu. Jednak, jak uczy psychologia, osoby te są skłonne do recydywy. Warto też, by ci, którym łatwo zrobić pierwszy krok w kierunku porozumienia, próbowali zrozumieć, że małżonkowi może być trudno zrobić to samo. Nie należy wtedy przyspieszać porozumienia ?na siłę?, ale pozwolić, by trudne uczucia spokojnie w nim wygasły. Warto też, by małżonkowie, u których trudne uczucia zalęgają długo, starali się ich nie żywić i nie podsycać. Szczególnie jeśli zarówno mąż jak i żona mają w tym kierunku skłonności. Zarówno mąż jak i żona w małżeństwie, które się tak ostro kłóciło, a potem zaraz szło pod rękę, o którym pisałem wyżej, byli wojowniczy, emocjonalni, ale ich emocje trwały krótko i szybko opadały.
Czy on/ona jest winny/a?
Na trudności we wzajemnym porozumieniu w małżeństwie warto popatrzeć nie tyle od strony, że ten drugi jest winny, ale także, że ja nie potrafię reagować z miłością. Dlatego nad cechami osobowości, które są dane i zadane, warto pracować. Na tkwiących w nich szansach budować porozumienie, a pracować nad skłonnościami, które to porozumienie utrudniają. przy odkryciu naszej znajomej: On nie jest winny, on jest inny. Niech to nam pomoże nie tylko pokonać ciche dni, ale w ogóle popatrzeć na nowo na budowanie porozumienia w małżeństwie. Chodzi o to, że musimy przepracować w sobie w jaki sposób kształtujemy w sobie nasze pierwotne cechy osobowości. One nie są same w sobie ani dobre ani złe. Dobre lub złe jest dopiero to, co z nimi zrobimy. Jeżeli widzimy, że druga strona konfliktu ? mąż, czy żona ? podsyca, jak się nam zdaje swoje ?niedobre? skłonności, to popatrzmy na siebie: czy sami nie budujemy naszej postawy na własnych ?złych? skłonnościach. Jeżeli sami mamy skłonności do długiego trzymania uraz, zauważmy, że przeciąganie cichych dni nie jest naszą ?słuszną? decyzją, tylko raczej objawem własnej niedojrzałości osobowościowej. Zauważmy jednak, że jeżeli współmałżonkowi jest trudno i ?trzyma w sobie? dajmy mu spokój, tylko życzliwą postawa ułatwmy mu szybsze wydobycie się z tego zaułka. To jest problem odpowiedzialnej postawy każdego z nas za współmałżonka.
W kierunku przykazania miłości

Ciche dni sa okazją, aby popatrzeć krytycznie na siebie. Przyjrzeć się swoim wadom i zaletom, szansom i zagrożeniem swojego temperamentu, swoich cech osobowości. Odkrycie słabości we własnym sposobie reagowania, odkrycie budowania własnych niestosownych reakcji na ?niewątpliwe winy? i ?złe cechy? współmałżonka, jest wystarczającym argumentem, by samemu pierwszemu dążyć do zgody, a nie wymuszać swoich racji. A jeżeli współmałżonek nie jest do tego jeszcze gotowy, to nie dlatego, że jest ?zły?, ale być może dlatego, że jest bardziej emocjonalny i ma predyspozycję do długiego trzymania w sobie przykrych emocji. Skłonność do długiego trzymania w sobie uczuć przy innej okazji może wykorzystać w bardzo dobry sposób, teraz jednak ma takie trudności z darowaniem urazy. To ode mnie zależy, czy pozwolę mu na to, czy też swoją wojowniczość wykorzystam w zły sposób, przeciwko niemu. Nie miejmy więc satysfakcji, jeżeli współmałżonek nas pierwszy przeprosi. To może być pozorne zwycięstwo, a może nawet własna porażka, bo nie udało się samemu pierwszemu wyjść ze swoich emocjonalnych i wojowniczych okopów. Niewątpliwie ten, kto pierwszy przeprasza, niezależnie od wagi win i błędów, wykazuje się pełniejszym przepracowaniem w sobie cech temperamentu.  Impuls do przeproszenia może wynikać z własnych predyspozycji psychicznych, z pogłębionej dojrzałości osobowości przepraszającego. Ważne jest, byśmy naprawdę wrócili do siebie pojednani. I żeby to pojednanie było trwałe, a ono też zależy od własnych predyspozycji i pracowania nad nimi...

Wszystko to wymaga zdolności do spojrzenia z dystansu na siebie samego, przepracowania w sobie własnych sposobów reagowania. Potrzebna jest świadomość swoich cech. Nikt jednak nie może powiedzieć: taki jestem i taki będę, tak mam. Każdy z nas jakoś ?ma? ale jest powołany do tego, by nad tym co ?ma? pracować w kierunku coraz większej miłości. Jesteśmy sobie w małżeństwie dani i zadani.

Tylko kropką nad ?i? jest stwierdzenie, że całe to ?przepracowywanie? w sobie predyspozycji swojej osobowości jest owocne jeżeli się poddajemy źródłu miłości. Każdy powrót do siebie w małżeństwie, każde odzyskanie siebie po kłótni, czy nawet zdradzie, to przeżycie na nowo "sakramentu małżeństwa", to jak gdyby ponowne udzielenie go sobie nawzajem, ponowne potwierdzenie miłości jako postawy wierności w trudnościach i uczciwości we wspólnym budowaniu i odbudowywaniu więzi.

49

Odp: Rozstanie

O stary ale napisałeś... bardzo dobry post bardzo dobre spostrzezenia i uwagi. Ale bym chcial miec takie doświadczenie i podejście ale bez bolesnych doświadczen wcześniej bo zeby uksztaltowac taki poglad to chyba takowe miales?

Bardzo fajnie mi sie czytalo to co napisales
Dzieki smile

50

Odp: Rozstanie

Krzysztof mysle ze jedziemy na tym samym wozku i podobna sytuacja nas spotkala... Chetnie tez bym sie spotkal ale mysle ze skonczyloby sie to na uzalaniu nad soba nawzajem. Po przeczytaniu posta bagsa wiem ze trzeba zadzialac. Ja dam szanse zonie i dam jej to czego jej zabraklo, dam jej swobode wypuszcze ja ze zlotej klatki i bede czekal na rozwoj wydarzen jezeli to nie pomoze to bede wiedzial ze ze swojej strony zrobilem wszystko zeby ratowac rodzine i bede mogl stanac przed lustrem i spojrzec sobie w twarz z duma ze nie strzorzylem ze nie ucieklem od problemu a stawilem mu czola. Co Cie nie zabije to Cie wzmocni.. a patrzac na post bagsa mysle ze bardzo wzmacnia. Takze ja dzis tez wracam do domu mam zamiar przytulic sie do zony i dac niesamowity kredyt zaufania oraz dalej sie zmieniac dla Naszej rodziny

pozdrawiam,

51

Odp: Rozstanie

bagsiu Ty masz gadane wink a mialam pisac ze brakuje mi tu Cie na watku wink

52

Odp: Rozstanie
oskarpoznan napisał/a:

O stary ale napisałeś... bardzo dobry post bardzo dobre spostrzezenia i uwagi. Ale bym chcial miec takie doświadczenie i podejście ale bez bolesnych doświadczen wcześniej bo zeby uksztaltowac taki poglad to chyba takowe miales?

Bardzo fajnie mi sie czytalo to co napisales
Dzieki smile

smile co z tego, że miałem, skoro i tak moje małżeństwo legło w gruzach i już się nie podniesie. Nie mniej jednak oboje macie lajtową sytuację co do mnie... toksyczny trójkąt. A temat wędruje gdzieś na 3-4 str. tego forum.

53

Odp: Rozstanie
nowaja29 napisał/a:

bagsiu Ty masz gadane wink a mialam pisac ze brakuje mi tu Cie na watku wink

To ta wena mi się udzieliła rodem spod 36-tki big_smile

54

Odp: Rozstanie
bags napisał/a:
oskarpoznan napisał/a:

O stary ale napisałeś... bardzo dobry post bardzo dobre spostrzezenia i uwagi. Ale bym chcial miec takie doświadczenie i podejście ale bez bolesnych doświadczen wcześniej bo zeby uksztaltowac taki poglad to chyba takowe miales?

Bardzo fajnie mi sie czytalo to co napisales
Dzieki smile

smile co z tego, że miałem, skoro i tak moje małżeństwo legło w gruzach i już się nie podniesie. Nie mniej jednak oboje macie lajtową sytuację co do mnie... toksyczny trójkąt. A temat wędruje gdzieś na 3-4 str. tego forum.

A ty myślisz kiedy wynikają te kłótnie jak tylko teściowa sie zacznie wtrącać. Jak byś widział mojego teścia to byś nie uwierzył. wstaje facet o 6 rano robi teściowej sniadanie, potem z pracy wraca robi obiad i zmywa, potem odkurza i robi kolacje i znowu myje i tak dzień w dzień, a teściowa pilot od Tv i kawka.

55

Odp: Rozstanie
oskarpoznan napisał/a:

Krzysztof mysle ze jedziemy na tym samym wozku i podobna sytuacja nas spotkala... Chetnie tez bym sie spotkal ale mysle ze skonczyloby sie to na uzalaniu nad soba nawzajem. Po przeczytaniu posta bagsa wiem ze trzeba zadzialac. Ja dam szanse zonie i dam jej to czego jej zabraklo, dam jej swobode wypuszcze ja ze zlotej klatki i bede czekal na rozwoj wydarzen jezeli to nie pomoze to bede wiedzial ze ze swojej strony zrobilem wszystko zeby ratowac rodzine i bede mogl stanac przed lustrem i spojrzec sobie w twarz z duma ze nie strzorzylem ze nie ucieklem od problemu a stawilem mu czola. Co Cie nie zabije to Cie wzmocni.. a patrzac na post bagsa mysle ze bardzo wzmacnia. Takze ja dzis tez wracam do domu mam zamiar przytulic sie do zony i dac niesamowity kredyt zaufania oraz dalej sie zmieniac dla Naszej rodziny

pozdrawiam,

Ja swoją żone próbowałem przytulać odpycha mnie i tyle nie chce wkurza sie wiec jak powiedziałem nic na siłę. Jak byś miał ochote sie spotkać to nie ma sprawy będzie nas więcej wink jeden kolego co się chajtnoł 3 miesiące przede mną ledwo wyszedł ze szpitala bo próbował popełnić samobójstwo a drugiego żona złożyła o rozwód wniosek i się powiesił ale jakoś go odratowali masakra. My faceci udajemy twardych a jesteśmy słabi...

56 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-06-27 20:06:34)

Odp: Rozstanie

oskarpoznan
Przytulaj się,przytulaj.To takie fajne ale czy rozwiąże problem z twoją żoną i jej kolegą?
edit
Mam wrażenie że,faceci przez duże F to wymierający już gatunek.
Co z wami do cholery jest?.
Źony was tak pourabiały na swoją modłę że,zapomnieliście źe,macie jaja?.
Nie mówie że,facet to ma być brutal itp ale zniewieściały także nie może być.
Jak czytam ten i podobne portale to 90% mężczyzn to zniewieściałe faceciki urobione na nową feministyczną modłę.
Więc pytam
O co kurna tu chodzi?.

57

Odp: Rozstanie
Krzysiek_wn napisał/a:
bags napisał/a:
oskarpoznan napisał/a:

O stary ale napisałeś... bardzo dobry post bardzo dobre spostrzezenia i uwagi. Ale bym chcial miec takie doświadczenie i podejście ale bez bolesnych doświadczen wcześniej bo zeby uksztaltowac taki poglad to chyba takowe miales?

Bardzo fajnie mi sie czytalo to co napisales
Dzieki smile

smile co z tego, że miałem, skoro i tak moje małżeństwo legło w gruzach i już się nie podniesie. Nie mniej jednak oboje macie lajtową sytuację co do mnie... toksyczny trójkąt. A temat wędruje gdzieś na 3-4 str. tego forum.

A ty myślisz kiedy wynikają te kłótnie jak tylko teściowa sie zacznie wtrącać. Jak byś widział mojego teścia to byś nie uwierzył. wstaje facet o 6 rano robi teściowej sniadanie, potem z pracy wraca robi obiad i zmywa, potem odkurza i robi kolacje i znowu myje i tak dzień w dzień, a teściowa pilot od Tv i kawka.

Syndrom teściowej big_smile znam dobitnie i na to hasło dostaje białej gorączki, co do Twojego tescia, to znam przypadki, gdzie córa/syn i całe rodzeństwo są jego pokroju a starszyzna dowidzi pilotem i popija kawkę.
Jeśli to Ona tak macza palce w zachowaniu Twojej zony, to masakra. A jak jeszcze żona jest jedynaczką... RIP

58 Ostatnio edytowany przez Krzysiek_wn (2013-06-27 20:13:55)

Odp: Rozstanie
Alterego1 napisał/a:

oskarpoznan
Przytulaj się,przytulaj.To takie fajne ale czy rozwiąże problem z twoją żoną i jej kolegą?.

Nie wiem czy jest on problemem może i jest tak jak napisałem na 99% jestem pewny że mnie nie zdradziła fizycznie, a jeśli chodzi o danie nauczki temu koledze to ją dostanie i to może nawet w dwojaki sposób ale o tym nie będę pisał. Poza tym to zwykły ćpun i pijak. Nawet jego żona chce abym potwierdził jej to w sądzie nie wiem czy to robić mimo że wiem co mówie bo widziałem na własne oczy ba nawet chciał mnie poczestować oczywiście odmówiłem, a druga nauczka będzie bardziej dotkliwa, ale nic co nie da po za własną satysfakcją bo jak to mówią pies nie weźmie puki s..

59

Odp: Rozstanie
bags napisał/a:
nowaja29 napisał/a:

bagsiu Ty masz gadane wink a mialam pisac ze brakuje mi tu Cie na watku wink

To ta wena mi się udzieliła rodem spod 36-tki big_smile

haha nom tak a propo 36 odswiezylam watek zerkniesz swoim madrym okiem??

60

Odp: Rozstanie
Alterego1 napisał/a:

oskarpoznan
Przytulaj się,przytulaj.To takie fajne ale czy rozwiąże problem z twoją żoną i jej kolegą?
edit
Mam wrażenie że,faceci przez duże F to wymierający już gatunek.
Co z wami do cholery jest?.
Źony was tak pourabiały na swoją modłę że,zapomnieliście źe,macie jaja?.
Nie mówie że,facet to ma być brutal itp ale zniewieściały także nie może być.
Jak czytam ten i podobne portale to 90% mężczyzn to zniewieściałe faceciki urobione na nową feministyczną modłę.
Więc pytam
O co kurna tu chodzi?.

A o eskalacji opuszczonego gniazda gdzie "pisklak" był wychowany tylko przez matkę słyszałeś lub "cyborga" matkoojca?
Są patologiczne przypadki dda ddr ddd i tym podobnych, gdzie facet nie ma wyrobionych, wykształconych właściwych wzorców i wstępuje potem w związek taka oburęcznie leworęczna osóbka. Innym razem jest to wygodnictwo i jak się mleko rozleje, to jest płacz i lament. Ale ku pokrzepieniu serc, to to działa w dwie strony, babki też takie niedorajdy bywają.

61 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-06-27 20:36:59)

Odp: Rozstanie

Oj wiem,wiem Bags
Ale gdzie cholercia u nich podział się instynkt samozachowawczy?.
Ty,ja i paru jeszcze z tego portalu zachowało go jakos ale reszta...szkoda gadać.
edit
Z tym "pisklakiem"wychowanym przez matkę to nie do końca prawda.
Bo gdyby tak było to byłbym jednym z nich(jestem wychowany przez matkę)a jednak nie daję sobie w kaszę dmuchać.Z wyczuciem ale nie żeby mi kobieta wolną wolę i rozum odebrała bo kocham.Bez przesady.

62

Odp: Rozstanie

Alterego1
fakt nie wiem czy pomoze czy nie. A co moge zrobic innego... Masz inny pomysl niz pokazac drugiej polowce ze jest sie wartosciowym czlowiekiem i dlatego z ta osoba zalozylo sie rodzine? Bo ja myślę że to dobra strategia... pokazac zmiane pokazac ze sie kocha i chce dalej byc z ta osoba, powalczyc i starac sie dalej wtedy porazka na pewno bedzie bolesniejsza ale tez na pewno bedziesz mogl sam przed soba powiedziec ze starales sie to naprawic. Ja wiem ze potrafilbym wybaczyc zdrade, fizyczna a nawet i te bardziej mentalna. Wazne sa dla mnie tylko dwie rzeczy: żeby ona chciala dalej walczyc o zwiazek i przyznala sie do bledu wyciagnela nauke, a po drugie zeby byla ze mna szczera az do bolu. Bo teraz jestem na etapi gdzie ucze sie jej od poczatku ufac ale musi to byc z dwoch stron. Dlatego powalcze postaram sie i odniose sukces bo skoro bylo dobrze przez tyle czasu to nie da sie tego tak latwo zaprzepascic. A i co wazniejsze mam recepte wiem co mam dokladnie zrobic i to uwaam za duzy plus ze zona powiedziala mi czego jej brakowalo.

Krzysiek co do przemocy to bo chyba to masz na mysli tak sadze to przyniesie to tylko Tobie satysfakcje a My chyba chcemy walczyc o nasze rodziny wiec musisz sie zastanowic co Wam tak na prawde pomoze.

PS: Fajeczki bardzo luzuja smile

63

Odp: Rozstanie
Alterego1 napisał/a:

Oj wiem,wiem Bags
Ale gdzie cholercia u nich podział się instynkt samozachowawczy?.
Ty,ja i paru jeszcze z tego portalu zachowało go jakos ale reszta...szkoda gadać.

Poszedłem z domu po porostu aby odpocząć psychicznie, jakoś miałem dość założyłem że za tydzień wrócę zainstalowałem program który robi screeny  aby wiedzieć co pisze i w razie czego mieć dowody itp. o dziwo nic nie pisała facebooka usuneła a ja powiedziałem że ma usunąć tego gościa, hasła na poczty po zmieniała a ja nawet tygodnia bez malucha nie wytrzymałem powiedziałem ze wracam zaledwie minęły 2 dni to ona się z małym zabrałem do mamusi podobno w poniedziałek wróci, nawet nie wiecie jak maluch płakusiał i nie chciał jechać

64 Ostatnio edytowany przez Krzysiek_wn (2013-06-27 21:01:49)

Odp: Rozstanie
oskarpoznan napisał/a:

Alterego1
fakt nie wiem czy pomoze czy nie. A co moge zrobic innego... Masz inny pomysl niz pokazac drugiej polowce ze jest sie wartosciowym czlowiekiem i dlatego z ta osoba zalozylo sie rodzine? Bo ja myślę że to dobra strategia... pokazac zmiane pokazac ze sie kocha i chce dalej byc z ta osoba, powalczyc i starac sie dalej wtedy porazka na pewno bedzie bolesniejsza ale tez na pewno bedziesz mogl sam przed soba powiedziec ze starales sie to naprawic. Ja wiem ze potrafilbym wybaczyc zdrade, fizyczna a nawet i te bardziej mentalna. Wazne sa dla mnie tylko dwie rzeczy: żeby ona chciala dalej walczyc o zwiazek i przyznala sie do bledu wyciagnela nauke, a po drugie zeby byla ze mna szczera az do bolu. Bo teraz jestem na etapi gdzie ucze sie jej od poczatku ufac ale musi to byc z dwoch stron. Dlatego powalcze postaram sie i odniose sukces bo skoro bylo dobrze przez tyle czasu to nie da sie tego tak latwo zaprzepascic. A i co wazniejsze mam recepte wiem co mam dokladnie zrobic i to uwaam za duzy plus ze zona powiedziala mi czego jej brakowalo.

Krzysiek co do przemocy to bo chyba to masz na mysli tak sadze to przyniesie to tylko Tobie satysfakcje a My chyba chcemy walczyc o nasze rodziny wiec musisz sie zastanowic co Wam tak na prawde pomoze.

PS: Fajeczki bardzo luzuja smile

Ja nie pije najwyżej okazjonalnie, nawet nie paliłem czasami dla towarzystwa od 2 tygodni wypalam dziennie 2 paczki a myślisz że ja nie walczę o rodzinę ale czasem lepiej wiedzieć czy ma sens jaki kolwiek walczyć, próbowałem wszystkiego teraz daje na luz. Wczoraj zadzwoniła że ma goraczkę, wstąpiłem do apteki zadzwoniłem do kolegi doktorka aby nas odwiedził a ta pojechała, jak bym wiedział że mnie zdradziła nie wybaczę, bo ona nie rozumie że nawet pisanie potrafi boleć dla niej to nic złego

65

Odp: Rozstanie

Oskar
To nie tak.Ty,jak już musisz,to zmieniaj się dla siebie.Ok.Nie dla niej.
Twoja ślubna gdyby była uczciwa to nie szukałaby wrażeń na boku.Proste?.
Spytaj się może sam siebie co wiesz o jej znajomości z tym kolegą.Ustal rzeczywiste fakty i wyciągnij wnioski.
Teraz to mam wrażenie błądzisz między tym co wiesz a tym co nie chciałbyś wiedzieć.Czyli tak własciwie nie wiesz nic.
Więc jak możesz dawać szansę żonie bez wiedzy o tym co tak naprawdę się stało?.
Jak twoja ślubna może coś zrozumieć,wyciągnąć wnioski skoro nie ponosi żadnych konsekwencji a wręcz odwrotnie dostaje w nagrodę potulnego"misia męża"?

Posty [ 1 do 65 z 189 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026