Krzychu
Hasła pozmieniała czyli prawdopodobnie przeszła do podziemia bo niby czemu miałaby je zmieniać skoro nie ma już nic do ukrycia i ten koleś to przeszłość.
Jak wróci to powinienes delikatnie zrobić jej przeszukanie tu i tam.Może znajdziesz dodatkową komórkę.
Słuchaj też uważnie tego co mówi dziecko.
Tylko sam nie pytaj.Słuchaj.
Podobne tematy
Krzychu
Hasła pozmieniała czyli prawdopodobnie przeszła do podziemia bo niby czemu miałaby je zmieniać skoro nie ma już nic do ukrycia i ten koleś to przeszłość.
Jak wróci to powinienes delikatnie zrobić jej przeszukanie tu i tam.Może znajdziesz dodatkową komórkę.
Słuchaj też uważnie tego co mówi dziecko.
Tylko sam nie pytaj.Słuchaj.
Ja mam juz hasła, sprawdzam nie ma nic a 20 miesięczny malec za dużo mi nie powie
W każdym razie miej oczy i uszy szeroko otwarte bo z tego co opisujesz jej to raczej nie zależy na naprawiniu związku.
W każdym razie miej oczy i uszy szeroko otwarte bo z tego co opisujesz jej to raczej nie zależy na naprawiniu związku.
I to jest najdziwniejsze, zawsze jak się pokłóciliśmy i chciałem na chwile wyjść zatrzymywała mnie rzucała sie na szyje płakała że nie umie beze mnie żyć itp zawsze ja tuliłem i złości przechodziły a tym razem było inaczej. Powiedziała że już nigdy mnie nie zatrzyma a tak na prawde nigdy nie musiała. Pytałem czy mam iść z domu to powiedziała "rób co chcesz" to samo przy składaniu wniosku a jak wychodziłem położyła się przy małym przytuliła go i czułem że jej przykro. Widziałem jak wcześniej płacze chciałem przytulić pytałem czemu płacze powiedziała że nie płacze. Zapytałem wprost czy ma kogoś jak tak to zrozumie odejdę i zakończymy nas związek z jakąś godnością powiedział że nie ma że nawet nic takiego nie pisała. Powiedziała że nie ma ochoty mnie przytulać, wyjść nigdzie ze mną i w ogóle nawet z dzieckiem. Wiesz jak ciężko z takim maluszkiem chodzi się samemu na basen, z pracy kupiłem bilety na sobotę na festyn rodzinny miały być zwierzaczki zjeżdżalnie itp, powiedziała że nie pójdzie miałem iść sam z małym to go zabrała. Chciałem z nim jechać do zoo do Chorzowa tez nie jak coś to sam. Wiec ja odpuszczam faktycznie zareagowałem nerwowo odepchnąłem ale nie uderzyłem, nie zrobiłem krzywdy, każdy pewnie nie wytrzyma nerwowo jak myśli że ktoś go zdradził byłem tak nerwowy że zadzwoniłem po siostrę i szwagra o 3 w nocy jak to przeczytałem aby przyjechali bo nie dam nawet rady jechać, ale do niego podjechałem jak byłem to ona do niego dzwoniła ledwo się opanowałem aby mu nie wpierniczyć . Myślałem że na pewno często gadają nie pozwoliła mi sprawdzić powiedział że pierwszy raz do niego zadzwoniła, nie wierzyłam jak spała darowałem jej telefon wiozłem się zalogowałem i sprawdziłem bilingi i faktycznie tylko raz do niego dzwoniła wtedy co do niego pojechałem ani jednego połączenia wcześniej.
70 2013-06-28 06:06:12 Ostatnio edytowany przez Krzysiek_wn (2013-06-28 06:08:07)
Może ktoś z was ma receptę na miłość, jak ją zabić, gdy serce mówi, że kocha a rozum mówi daj spokój. Nie wiem czy uzupełniać ten wniosek rozwodowy, czy iść i zeznawać przeciw niemu na sprawie dla Jego zony. Normalnie nie wiem co mam robić płakać mi się chce ale przecież to nic nie da. Chciał bym ją zniszczyć ale nie dam rady tego zrobić bo kocham, chciałbym zabrać jej wszystko a z drugiej strony zostawić, odejść z godnością i udowodnić że majątek i pieniądze nie mają znaczenia bo to co robiłem robiłem dla Nich. Chciał bym zatrzymać synka, ale wiem, że była dobra matka i nigdy nie dała by mu zrobić krzywdy i że go kocha nad życie z resztą ja też. Nigdy nie przypuszczałem że mnie to kiedyś spotka. Miałem tak spokojne i ułożone życie, szczęśliwą rodzinę i czułem się przy niej wyjątkowy i starałem się aby ona też tak czuła. Powiem wam że nie chce mi się żyć ale nic głupiego nie zrobię bo wiem, że kiedyś to się zmieni. Jak mi sie w życiu poukłada żaprosze was wszystkich na wypad w góry, nawet nie przypuszczałem że tyle obcych mi osób będzie chciało mi pomóc. Dziękuje wam za to.
Nie powiem nic odkrywczego ale musisz się ogarnąć i stanąć na nogi. Wiem że to trudne ale sam właśnie tak robię. Mam trochę inna sytuację bo ja jeszcze ciągnę ten temat, sztuczny temat, ale kamufluję się ile się da... robię dobrą minę do złej gry, zaciskam zęby i kontroluję sytuacje cały czas. I powiem Wam że jest to zajebiście trudne, ale jakoś się ogarniam chociażby dzięki temu forum i temu że mogę tutaj sobie popisać i że co ważniejsze ktoś to przeczyta i się wypowie.
Tak jak tutaj piszą zbieram dowody żeby mieć 100% pewność jak już to będę miał wtedy wyłożę kawę na ławę. I będzie musiała podjąć szybką decyzję albo Ja albo On i po temacie.
Pozdrawiam,
Nie powiem nic odkrywczego ale musisz się ogarnąć i stanąć na nogi. Wiem że to trudne ale sam właśnie tak robię. Mam trochę inna sytuację bo ja jeszcze ciągnę ten temat, sztuczny temat, ale kamufluję się ile się da... robię dobrą minę do złej gry, zaciskam zęby i kontroluję sytuacje cały czas. I powiem Wam że jest to zajebiście trudne, ale jakoś się ogarniam chociażby dzięki temu forum i temu że mogę tutaj sobie popisać i że co ważniejsze ktoś to przeczyta i się wypowie.
Tak jak tutaj piszą zbieram dowody żeby mieć 100% pewność jak już to będę miał wtedy wyłożę kawę na ławę. I będzie musiała podjąć szybką decyzję albo Ja albo On i po temacie.Pozdrawiam,
Jak masz ochotę to zapraszam do siebie na jakąś flaszeczkę. Mieszkam w Gliwicach
hehe tak jak pisałem myślę że nasze spotkanie nie zakończyłoby się konstruktywnie a raczej bardzo destruktywnie dla nas obu. może jak się uda ogarnąc to wtedy możemy się jakoś spiknac na flaszkę lub browarek nie ma sprawy do Gliwic rzut beretem zreszta sporo jezdze wiec to nie jest duzy problem ale najpierw poukladajmy nasze tematy. Ja tam ostro dzialam i bede dociekal
Choc wiesz jak koncze to pisac to jednak mysle ze juz troche do mnie dotarlo i ze nie uzalalbym sie nad soba i juz nie bede tego robil
wiec mozemy sie spiknac na wodeczke albo browarek. Jak bede kolo Gliwic to dam wczesniej ale w perspektywie 3 tygodni raczej bedzie ciezko.
Trzymaj sie, damy rade stary zobaczysz jak nie my to kto inny ma dac rade
\
Pozdro
74 2013-06-28 13:07:17 Ostatnio edytowany przez Krzysiek_wn (2013-06-28 13:07:54)
hehe tak jak pisałem myślę że nasze spotkanie nie zakończyłoby się konstruktywnie a raczej bardzo destruktywnie dla nas obu. może jak się uda ogarnąc to wtedy możemy się jakoś spiknac na flaszkę lub browarek nie ma sprawy do Gliwic rzut beretem zreszta sporo jezdze wiec to nie jest duzy problem ale najpierw poukladajmy nasze tematy. Ja tam ostro dzialam i bede dociekal
Choc wiesz jak koncze to pisac to jednak mysle ze juz troche do mnie dotarlo i ze nie uzalalbym sie nad soba i juz nie bede tego robil
wiec mozemy sie spiknac na wodeczke albo browarek. Jak bede kolo Gliwic to dam wczesniej ale w perspektywie 3 tygodni raczej bedzie ciezko.
Trzymaj sie, damy rade stary zobaczysz jak nie my to kto inny ma dac rade\
Pozdro
Najgorsze bagno to Teściowa dziś wysłała mi smsa że nie umiem odciąć pępowiny. Ubawiłem się, mam mamę na miejscu a jej nie odwiedzam prawie w ogóle, dzwonie możne raz na miesiąc moja mama odwiedziała nas w ciągu 5 lat może z 10 razy na pewno dużo mniej razy niż teściowa, która ma 300 km normalnie nie mogę, pisze ze jestem nie dojrzały psychicznie po "uciekłem z domu" bo złożyłem pozew. Chłopie jaja jak berety, Ty pewnie mieszkasz w Poznaniu ja tam na przeszkoleniu studentów w woju byłem fajne miast i wyjątkowo ładne kobiety. Z kazdym dniem mysle że ani twoja ani moja na nas nie zasługują, a przekonasz się sam, że docenią nas jak nas stracą.
krzychu
Jak poczytasz inne wątki to zobaczysz że,tłumaczenie twojej żony to standardowy schemat zdradzających partnerów.
Aż dziwne że,nie mogą wymyśleć czegoś oryginalnego.
krzysiek, a dlaczego Ty się rozwodzisz...?
Najgorsze bagno to Teściowa dziś wysłała mi smsa że nie umiem odciąć pępowiny. Ubawiłem się, mam mamę na miejscu a jej nie odwiedzam prawie w ogóle, dzwonie możne raz na miesiąc moja mama odwiedziała nas w ciągu 5 lat może z 10 razy na pewno dużo mniej razy niż teściowa, która ma 300 km normalnie nie mogę, pisze ze jestem nie dojrzały psychicznie po "uciekłem z domu" bo złożyłem pozew.
Krzysiek tutaj na forum takie "fantastyczne" teściowe mają pseudonim wyrocznia - jak w Matrixie
- i też ten schemat paradoksalnego ksero do Ciebie przerabiałem.
Pamiętam do dziś, że teściowa będac "w delegacji" u Jej męża, to non stop telefonik, partyline z żoną przez minimum godzinę kilka razy dziennie. Jak była na sadybie jż, to musztra jak w Wietnamie.
Moja matka na żartobliwe pytanie czemu nie przyjeżdzała na obiad i kawę w odwiedziny do synowej i mnie, to ripostowała to jednoznacznie, że "chyba na głowę upadłeś, by potem wszyscy wokół Was gadali, że matka dorosłego i żonatego synka niańczy. Zaprosisz/cie to wtedy bym przyjechała".
Reasumując...
Jak już mówiłem wyrocznie są wszechwiedzące i z reguły problem Ich rodziny scedują na Ciebie i Twoich rodziców.
To jest kategoria ludzi klonów, którzy akceptują tylko "potomków" swojego pokroju. Jej się wydawało, że z żoną Cię urobiły na ich modłę i Twoją "dezercję" tak a nie inaczej skwitowała. Nie zdziw się jak teraz żona podłapie ten tekst i będzie Ciebie torpedować.
Na tym forum jest fajny wątek, gdzie toczyła się swego czasu ciekawa debata o tym toksycznym trójkącie małżeńskim pt. "toksyczni teściowie... nieodcięta pępowina". Znajdziesz to poczytaj, ciekawa lektura nawet dla Ciebie.
Na dokładkę wygogluj sobie artykuł "koniec problemów z teściową, czyli odcinamy pępowinę. Jak coś to też "mamisynek i córunia mamusi" jest na youtube z psychologiem dr. Jackiem Pulikowskim.
krzysiek, a dlaczego Ty się rozwodzisz...?
Z wielu powodów, żona nie chce mnie nawet przytulić, nie wiec co do mnie czuje, pisała z jakimś gościem to na co mam czekać
Krzysiek_wn napisał/a:Najgorsze bagno to Teściowa dziś wysłała mi smsa że nie umiem odciąć pępowiny. Ubawiłem się, mam mamę na miejscu a jej nie odwiedzam prawie w ogóle, dzwonie możne raz na miesiąc moja mama odwiedziała nas w ciągu 5 lat może z 10 razy na pewno dużo mniej razy niż teściowa, która ma 300 km normalnie nie mogę, pisze ze jestem nie dojrzały psychicznie po "uciekłem z domu" bo złożyłem pozew.
Krzysiek tutaj na forum takie "fantastyczne" teściowe mają pseudonim wyrocznia - jak w Matrixie
- i też ten schemat paradoksalnego ksero do Ciebie przerabiałem.
Pamiętam do dziś, że teściowa będac "w delegacji" u Jej męża, to non stop telefonik, partyline z żoną przez minimum godzinę kilka razy dziennie. Jak była na sadybie jż, to musztra jak w Wietnamie.
Moja matka na żartobliwe pytanie czemu nie przyjeżdzała na obiad i kawę w odwiedziny do synowej i mnie, to ripostowała to jednoznacznie, że "chyba na głowę upadłeś, by potem wszyscy wokół Was gadali, że matka dorosłego i żonatego synka niańczy. Zaprosisz/cie to wtedy bym przyjechała".
Reasumując...
Jak już mówiłem wyrocznie są wszechwiedzące i z reguły problem Ich rodziny scedują na Ciebie i Twoich rodziców.
To jest kategoria ludzi klonów, którzy akceptują tylko "potomków" swojego pokroju. Jej się wydawało, że z żoną Cię urobiły na ich modłę i Twoją "dezercję" tak a nie inaczej skwitowała. Nie zdziw się jak teraz żona podłapie ten tekst i będzie Ciebie torpedować.
Na tym forum jest fajny wątek, gdzie toczyła się swego czasu ciekawa debata o tym toksycznym trójkącie małżeńskim pt. "toksyczni teściowie... nieodcięta pępowina". Znajdziesz to poczytaj, ciekawa lektura nawet dla Ciebie.
Na dokładkę wygogluj sobie artykuł "koniec problemów z teściową, czyli odcinamy pępowinę. Jak coś to też "mamisynek i córunia mamusi" jest na youtube z psychologiem dr. Jackiem Pulikowskim.
Czytałem.
A żona w poniedziałek wraca?
A żona w poniedziałek wraca?
Podobno. Ponieważ w środę ma rozmowę o pracę. Ale nie dzwoni i nie pisze ja też nie. Zapytałem się tylko smsem jej jak się czuje, bo jechała chora odpisała że bierze antybiotyk i że już lepiej.
Ja coś czuję, że wy się jeszcze dogadacie. ![]()
Ja coś czuję, że wy się jeszcze dogadacie.
Wątpię mamusia i rodzina ją tak nakręcą że w ogóle się nie będzie odzywać. A ja oddałbym życie za nich ale trudno takie życie, jakoś żyć trzeba.
Wiesz Krzysiek; z tego co piszesz to wynika ze Twoja (jeszcze) zona to jest kobita konserwatywna i świadoma zwolenniczka systemu patriarchalnego, gdzie facet rządzi w rodzinie.
Ty owszem zarabiasz, jesteś miły itp. ale ona w Tobie tego faceta nie widzi.No kurde- Do Twojego domu, bez Twojej zgody a może nawet wbrew niej przyjeżdża sobie teściowa. robisz?Zmywasz się.
Zona postanawia ze znów wbrew Twojej woli, wbrew woli dziecka wywozi sobie TWOJE dziecko, a Ty nie robisz nic, tylko stoisz i się rozczulasz jak ona tak może. Cos mi się widzi, ze jakbyś w tamtej sytuacji wziął dzieciaka pod pachę, a druga ręką żonę za kudły do domu, to po kilkugodzinnym fochu ''dla zasady'' byłoby miedzy wami miodzio.
Bo ona tego właśnie oczekuje i wręcz rozpaczliwie próbuje Cie skłonić żebyś się zaczął zachowywać jak głowa rodziny.
Rozważ.
P.S. Uważasz, ze jak podasz powód rozwodu ''zona z kimś pisze i się nie przytula'' to dostaniesz prawo wychowywania dziecka??
Ja sadze ze prędzej skierowanie na obserwacje lekarska
Wiesz Krzysiek; z tego co piszesz to wynika ze Twoja (jeszcze) zona to jest kobita konserwatywna i świadoma zwolenniczka systemu patriarchalnego, gdzie facet rządzi w rodzinie.
Ty owszem zarabiasz, jesteś miły itp. ale ona w Tobie tego faceta nie widzi.No kurde- Do Twojego domu, bez Twojej zgody a może nawet wbrew niej przyjeżdża sobie teściowa. robisz?Zmywasz się.
Zona postanawia ze znów wbrew Twojej woli, wbrew woli dziecka wywozi sobie TWOJE dziecko, a Ty nie robisz nic, tylko stoisz i się rozczulasz jak ona tak może. Cos mi się widzi, ze jakbyś w tamtej sytuacji wziął dzieciaka pod pachę, a druga ręką żonę za kudły do domu, to po kilkugodzinnym fochu ''dla zasady'' byłoby miedzy wami miodzio.
Bo ona tego właśnie oczekuje i wręcz rozpaczliwie próbuje Cie skłonić żebyś się zaczął zachowywać jak głowa rodziny.
Rozważ.
P.S. Uważasz, ze jak podasz powód rozwodu ''zona z kimś pisze i się nie przytula'' to dostaniesz prawo wychowywania dziecka??
Ja sadze ze prędzej skierowanie na obserwacje lekarska
Ona się zapytała czy może wziął dziecko na te kilka dni, zgodziłem się ale powiedziałem że wolałbym aby została. Przyjechał po nią brat bez teściowej. A żyjemy w Polsce zdziwił byś jak adwokat może ładnie napisać wniosek, a do tego kilku światków, zrobionych zdjęć historii, facebooka. Może dam rade ale wiem że to by ją zniszczyło nie wiem co zrobię na razie sam nie wiem czego chce mętlik w głowie ból w sercu i tyle. Powiedziałem wcześniej, że pewnie mógłbym ją zniszczyć ale nie potrafię...
Krzysiek jak Twoja żona wróci to nie witaj się z nią pierwszy, ale zapytaj się jej wieczorem gdy syn już pójdzie spać, co się z wami dzieje. Przypomnij jej te chwilę ze szpitala, gdy rodziła. Powiedz jej co wtedy czułeś. Powiedz jej, że Ty ją nadal kochasz tak samo jak wtedy, ale że sam o ten związek walczyć nie możesz. Powiedz jej, by ona sama się określiła czego chce. Tylko spróbuj rozmawiać z nią bez nerwów i bez narzekania jaką jest złą żoną.
Krzysiek jak Twoja żona wróci to nie witaj się z nią pierwszy, ale zapytaj się jej wieczorem gdy syn już pójdzie spać, co się z wami dzieje. Przypomnij jej te chwilę ze szpitala, gdy rodziła. Powiedz jej co wtedy czułeś. Powiedz jej, że Ty ją nadal kochasz tak samo jak wtedy, ale że sam o ten związek walczyć nie możesz. Powiedz jej, by ona sama się określiła czego chce. Tylko spróbuj rozmawiać z nią bez nerwów i bez narzekania jaką jest złą żoną.
Ja już jej przypominałem pytałem bez złości nerwów, a ona sama nie wie czego chce jak dalej nie będzie wiedziała czego chce to uzupełnię wniosek i tyle. Przez ten okres wysłała mi 2 smsy jednego że dojechali i drugiego że idzie na urodziny do koleżanki nic więcej. Nie interesowało ją jak się czuje co robię to chyba o czymś świadcz. To ja głupi tylko w pierwszy dzień zapytałem "jak się czuje" wiedząc że pojechała chora więcej już nie napisałem. Ciekaw jestem czy w ogóle wróci czy to tylko taka zasłona dymna była aby zabrać małego.
hmm sprawiasz wrazenie faceteta apodyktycznego... Nie chcesz ratowac nic?? Od razu machasz reka i przekreslasz wszystko .. A moze sprobujesz? Nom chyba, ze taka opcja zaczela Ci odpowiadac..
89 2013-07-01 07:40:25 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-07-01 07:53:12)
Krzychu
Tą jej chorobę to chyba między bajki trzeba włożyć.Nie sądzisz?
Jak to jest?.Jest chora,ma gorączkę a mimo to wyjechała i na dodatek poszła na imprezę do koleżanki?.Taaa.A świstak zawija goofna w papierek i myśli że,to cukierek.
Gdyby była tak chora,z gorączką to nie ruszyłaby się z domu zwłaszcza że,ma pod opieką wasze dziecko.
Pic na wodę z tą chorobą.
Wiesz chociaż że,jest tam gdzie ci pisze?
Nic nie wiesz.
Ta koleżanka to zapewne ten koleś i razem dobrze się bawią twoim kosztem.
ps.Co z ciebie za facet i mąż że wierzysz w te jej bajki?
Nie pomyślałeś żeby złożyć niezapowiedzianą wizytę małżonce np.pod pozorem zobaczenia się z dzieckiem lub troski o jej zdrowie?Nikt ci przecież nie może zabronić odwiedzin u dziecka i "chorej "małżonki.Prawda?
Myśl facet głową trochę.Co?
Krzychu
Tą jej chorobę to chyba między bajki trzeba włożyć.Nie sądzisz?
Jak to jest?.Jest chora,ma gorączkę a mimo to wyjechała i na dodatek poszła na imprezę do koleżanki?.Taaa.A świstak zawija goofna w papierek i myśli że,to cukierek.
Gdyby była tak chora,z gorączką to nie ruszyłaby się z domu zwłaszcza że,ma pod opieką wasze dziecko.
Pic na wodę z tą chorobą.
Wiesz chociaż że,jest tam gdzie ci pisze?
Nic nie wiesz.
Ta koleżanka to zapewne ten koleś i razem dobrze się bawią twoim kosztem.
ps.Co z ciebie za facet i mąż że wierzysz w te jej bajki?
Nie pomyślałeś żeby złożyć niezapowiedzianą wizytę małżonce np.pod pozorem zobaczenia się z dzieckiem lub troski o jej zdrowie?Nikt ci przecież nie może zabronić odwiedzin u dziecka i "chorej "małżonki.Prawda?
Myśl facet głową trochę.Co?
Była tam gdzie powiedziała, w górach tam gdzie pojechała mamy domek, moja mama osobiście sprawdziła, bo właśnie w nim przebywa. Koleżanka ma męża i same mi znajome osoby tam były to jest mała mieścina i wszyscy sie znają.
hmm sprawiasz wrazenie faceteta apodyktycznego... Nie chcesz ratowac nic?? Od razu machasz reka i przekreslasz wszystko .. A moze sprobujesz? Nom chyba, ze taka opcja zaczela Ci odpowiadac..
Przeczytaj moje posty, próbowałem wszystkiego, to co mam na kolanach błagać i co to da?
nowaja29 napisał/a:hmm sprawiasz wrazenie faceteta apodyktycznego... Nie chcesz ratowac nic?? Od razu machasz reka i przekreslasz wszystko .. A moze sprobujesz? Nom chyba, ze taka opcja zaczela Ci odpowiadac..
Przeczytaj moje posty, próbowałem wszystkiego, to co mam na kolanach błagać i co to da?
sledze jej caly czas .. Nie chodzi o blaganie na kolanach.. Tylko wez ja potrzachnij.. Malzenstwo to nie robienie sobie co sie chce i przy nadazajacej sie okazji robic swinstwa.. Czy nawet w razie klopotow dac noge .. To sa proby jakie daje nam los i trzeba ich sie podjac.. Oczywiscie jesli chcesz.. Tulenie , uczucia i inne nie wroca na pstrykniecie.. Ale jesli jestes cierpliwy bedziesz szczesliwy.. Staraj sie odseparowac jej mysli od kogos skieruj je na siebie.. A jak sie poddajesz to nikt z nas Ci nie pomoze... Pamietam jak kiedys moj jm (maz) flirtowal z laska.. Nie bylo to przyjemne uczucie.. Rodzina, dziecko wtedy jedno jeszcze .. Wiesz ciezko bylo.. Bo co bym nie zrobila nie widzialam w jego oczach zaangazowania.. Wszystko na nie i ogolnie najlepiej jakbym zeszla z drogi.. Ale malymi krokami i upartoscia swoja zaczal sie do mnie usmiechac.. Uwierz mi minelo troche czasu i miliony lez wylanych i udalo sie..
93 2013-07-01 09:57:06 Ostatnio edytowany przez Krzysiek_wn (2013-07-01 10:02:16)
Krzysiek_wn napisał/a:nowaja29 napisał/a:hmm sprawiasz wrazenie faceteta apodyktycznego... Nie chcesz ratowac nic?? Od razu machasz reka i przekreslasz wszystko .. A moze sprobujesz? Nom chyba, ze taka opcja zaczela Ci odpowiadac..
Przeczytaj moje posty, próbowałem wszystkiego, to co mam na kolanach błagać i co to da?
sledze jej caly czas .. Nie chodzi o blaganie na kolanach.. Tylko wez ja potrzachnij.. Malzenstwo to nie robienie sobie co sie chce i przy nadazajacej sie okazji robic swinstwa.. Czy nawet w razie klopotow dac noge .. To sa proby jakie daje nam los i trzeba ich sie podjac.. Oczywiscie jesli chcesz.. Tulenie , uczucia i inne nie wroca na pstrykniecie.. Ale jesli jestes cierpliwy bedziesz szczesliwy.. Staraj sie odseparowac jej mysli od kogos skieruj je na siebie.. A jak sie poddajesz to nikt z nas Ci nie pomoze... Pamietam jak kiedys moj jm (maz) flirtowal z laska.. Nie bylo to przyjemne uczucie.. Rodzina, dziecko wtedy jedno jeszcze .. Wiesz ciezko bylo.. Bo co bym nie zrobila nie widzialam w jego oczach zaangazowania.. Wszystko na nie i ogolnie najlepiej jakbym zeszla z drogi.. Ale malymi krokami i upartoscia swoja zaczal sie do mnie usmiechac.. Uwierz mi minelo troche czasu i miliony lez wylanych i udalo sie..
Ja na razie też nie odpuszczam ale nie wiem jak dla niej ważniasze rodzina, koleżanka niż mąż, wolała pójść z małym w górach na imprezę niż tu na miejscu na festyn rodzinny gdzie młody by się na pewno nie nudził, ja już się zastanawiam czy jak woli rodzinę to niech ją rodzina utrzymuje, ja dam pieniądze na dziecko i tyle bo nie wiem po co wchodzić konus na siłę do tyłka, niech zobaczy jak jest ciężko żyć opłacić wszystko, tylko wiem że to nic nie da bo ją ciocia wspomoże. oczywiście z domu bym się nie wyprowadził rachunki na pół. Właśnie wysłała mi smsa, że dzisiaj nie wraca.
nowaja29 napisał/a:Krzysiek_wn napisał/a:Przeczytaj moje posty, próbowałem wszystkiego, to co mam na kolanach błagać i co to da?
sledze jej caly czas .. Nie chodzi o blaganie na kolanach.. Tylko wez ja potrzachnij.. Malzenstwo to nie robienie sobie co sie chce i przy nadazajacej sie okazji robic swinstwa.. Czy nawet w razie klopotow dac noge .. To sa proby jakie daje nam los i trzeba ich sie podjac.. Oczywiscie jesli chcesz.. Tulenie , uczucia i inne nie wroca na pstrykniecie.. Ale jesli jestes cierpliwy bedziesz szczesliwy.. Staraj sie odseparowac jej mysli od kogos skieruj je na siebie.. A jak sie poddajesz to nikt z nas Ci nie pomoze... Pamietam jak kiedys moj jm (maz) flirtowal z laska.. Nie bylo to przyjemne uczucie.. Rodzina, dziecko wtedy jedno jeszcze .. Wiesz ciezko bylo.. Bo co bym nie zrobila nie widzialam w jego oczach zaangazowania.. Wszystko na nie i ogolnie najlepiej jakbym zeszla z drogi.. Ale malymi krokami i upartoscia swoja zaczal sie do mnie usmiechac.. Uwierz mi minelo troche czasu i miliony lez wylanych i udalo sie..
Ja na razie też nie odpuszczam ale nie wiem jak dla niej ważniasze rodzina, koleżanka niż mąż, wolała pójść z małym w górach na imprezę niż tu na miejscu na festyn rodzinny gdzie młody by się na pewno nie nudził, ja już się zastanawiam czy jak woli rodzinę to niech ją rodzina utrzymuje, ja dam pieniądze na dziecko i tyle bo nie wiem po co wchodzić konus na siłę do tyłka, niech zobaczy jak jest ciężko żyć opłacić wszystko, tylko wiem że to nic nie da bo ją ciocia wspomoże. oczywiście z domu bym się nie wyprowadził rachunki na pół. Właśnie wysłała mi smsa, że dzisiaj nie wraca.
wiec napisz czy Ty mozesz przyjechac..
95 2013-07-01 10:47:45 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-07-01 10:51:22)
Ale po cholerę ma pytać o pozwolenie własną żonę i matkę jego dziecka czy może ich odwiedzić?
Co to wiezienne reguły jakieś?
Ma prawo być tam gdzie jest jego żona i dziecko i odwrotnie ona z dzieckiem tam gdzie on.
Krzychu.
Masz możliwość wzięcia urlopu to jedź z niezapowiedzianą wizytą w te góry.W końcu jak sam napisałeś ten domek jest też twój.Tak?.
ps.To że,jest tam rodzina wcale nie musi oznaczać że,nie ma kogoś trzeciego.
Telepatycznie tego nie sprawdzisz a porozumiewanie się w tak ważnych sprawach za pomocą smsów jest trochę dziecinne.Nie stać cię na telefon czy co?
Bez urazy Krzychu ale wasze zachowanie jest na poziomie co najmniej przedszkolnym.Dorośli ludzie a rozmawiać nie potraficie.
edit
Jak koleś jest mobilny to nie muszą się spotykać w tej samej miejscowości.
96 2013-07-01 11:46:22 Ostatnio edytowany przez Krzysiek_wn (2013-07-01 11:48:51)
Ale po cholerę ma pytać o pozwolenie własną żonę i matkę jego dziecka czy może ich odwiedzić?
Co to wiezienne reguły jakieś?
Ma prawo być tam gdzie jest jego żona i dziecko i odwrotnie ona z dzieckiem tam gdzie on.
Krzychu.
Masz możliwość wzięcia urlopu to jedź z niezapowiedzianą wizytą w te góry.W końcu jak sam napisałeś ten domek jest też twój.Tak?.
ps.To że,jest tam rodzina wcale nie musi oznaczać że,nie ma kogoś trzeciego.
Telepatycznie tego nie sprawdzisz a porozumiewanie się w tak ważnych sprawach za pomocą smsów jest trochę dziecinne.Nie stać cię na telefon czy co?
Bez urazy Krzychu ale wasze zachowanie jest na poziomie co najmniej przedszkolnym.Dorośli ludzie a rozmawiać nie potraficie.
edit
Jak koleś jest mobilny to nie muszą się spotykać w tej samej miejscowości.
Ona jest u mamy a moja mama ma tam domek. Żona sobie nie życzy abym przyjechał bo moim gratem strach jechać (A6 c5) Mam już to gdzieś niech sobie żyje jutro ma mi dziecko przywieść ja, już nie zamierzam się prosić i płaszczyć, chce wojny niech ją ma księżniczka zakichana. Wybrała rodzinę niech ją rodzina utrzymuje ciekawe jak długo, chciała zrobić mi na złość ze wszystkim czym mogła-zrobiła. Ja kiedyś miałem dziewczynę z którą byłem 7 lat i jej na mnie zależało zraniłem ją tak jak teraz moja żona mnie. Życie takie jest jak kogoś zranisz to to samo ciebie spotka i spotkało. Dość użalania się nad sobą. Ten koleś jest mobilny mieszka trzy bloki dalej i co dziennie go z 5 razy widzę, a na tel mnie stać mam i dzwoniłem i tylko bardziej się pokłóciliśmy.
Siema po weekendzie.
Widze ze sporo sie dzialo Krzychu. Moja rada wyluzuj, musisz sie zdystansowac i tyle, wiem wiem powiesz ze sie powtarzam i ze to trudne ale nie przesadzajmy. Niech odpocznie chwile od Ciebie.
U mnie w weekend prawdziwa burza z piorunami byla. Zona odpisal do kolesia (fakt faktem po pijaku) ze go kocha tesnki itd.. Jak to zobaczylem to zbilo mnie z nog. On jej we wczesniejszym smsie napisal ze ja Kocha i nie moze sie doczekac kolejnego dnia w pracy kiedy ja zobaczy.. i co sadzicie?? Masakra co?? Tez tak myslalem ale wiecie co wygarnalem w weekend na maxa powiedzialem ze widzialem co napisala. Ona mnie przeprosila a na smsa ze on ja kocha odpowiedziala i to jest wedlug mnei wazne"mezczyzna szuka w niej tego czego brakuje mu u boku swojej zony ale widzi tylko po to co chce widzi to co moja zona mu pokazuje jaka jest na codzien w pracy" i to szczerze wydaje mi sie sensowne. Dzis z nim pogada i zobaczymy w jakim nastroju wroci do domu to bedzie kluczowy dzien. Bo na dzien wczorajszy stwierdzilismy ze probojemy ze bedziemy walczyc o nasz zwiazek i rodzine ale to bedzie trwalo. Ja bede musial sie nauczyc jej zaufac a ona bedzie musiala sie zobaczyc czy dalej bedzie mogla do mnie czuc to co czula wczesniej.
Pomyslicie ze glupi jestem ale kocham ja i jej wybaczylem, fakt faktem dzisiejszy wieczor bedzie decydujacy, chce sie starac po to zeby bylo tak jak kiedys a moze nawet i lepiej. Kieruje sie dewiza ze jezeli teraz nasz zwiazek przetrwa to juz w przyszlosci nic go nie ruszy. Traktuje ten okres jako szkole zycia.
Do czego zmierzam (oprocz tego ze Krzychu w Twoim watku troche o sobie popisalem) jezeli kochasz daj szanse ale wiedz ze to potrwa dlugo dlugo, nie naciskaj ale badz soba w 100% Dowiedz sie czy wie czego jej zabraklo w zwiazku z toba i nie dawaj jej tego od razu, ale stopniowo zacznijcie nad tym pracowac.
Moze jestem glupi i moze sie przejade na tym ale wierze w milosc i w to ze 3 letni zwiazek nie moze sie rozpasc z powodu nieznaczacego zauroczenia i zboczenia z toru. Zobaczymy dam Wam znaka jak sie poukladalo:)
Krzychu trzymaj sie nie umartwiaj sie nad soba a tym bardziej nie zlosc na zone. Pomysl ze najgorsza rzecza bedzie rozstanie czyli tak na prawde ten stan w ktorym jestes, wiec jestes juz na to przygotowany.
Trzymamy sie w kontackie pozdro
98 2013-07-01 14:42:43 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-03-18 17:23:39)
.. odpowiedziala i to jest wedlug mnei wazne"mezczyzna szuka w niej tego czego brakuje mu u boku swojej zony ale widzi tylko po to co chce widzi to co moja zona mu pokazuje jaka jest na codzien w pracy" i to szczerze wydaje mi sie sensowne. ..
Znam to "a posteriori". Trochę miesięcy temu przytaknąłbym Ci. Teraz zdecydowanie inaczej na to patrzę.
Z wątku http://www.netkobiety.pl/p1584143.html#p1584143 pozwolę sobie zacytować to, co istotnego napisał Drzazga (poprawki i wygrubienia moje), a z czym w zupełności się utożsamiam.
Jeżeli chcesz utrzymać małżeństwo, to wiedz że rozwijanie romansu żony z ... temu nie sprzyja.
Kilka tygodni ich westchnień a rozwinie się "uczucie", zrozumienie i oczekiwanie przepełnione smutkiem braku kontaktu bezpośredniego.
Wtedy pójdziesz w odstawkę, będziesz winnym wszelkiego zła, nawet zdziwisz się jakich haniebności się dopuściłeś
Będziesz przeszkodą.Im prędzej skończysz ten romans tym masz większe szanse zaponaowac nad uczuciami żony, uchronić ją od amoku w który wpadnie po swobodnym rozwinięciu kontaktów.
Przypuiszczalnie Twój frontalny atak, bez dowodów spowoduje oskarżenia o Twojej chorej wyobraźni, obraźliwej dla niej zazdrości, zrobui z Ciebie potwora, który niszczy ją nikczemnymi oskarżeniami - JĄ , świętą, ..., zawsze wierną kiedy Ty ... nie wiadomo co robisz i jeszcze ją niszczycz takimi oskarżeniamiMasz obecnie nad nimi przewagę.
Nie widzą że wiesz.
Możesz przesyłać im informacje taki które chcesz a które mogą im obrzydzić siebie nawzajem.
Manipulacja... taka sama jak teraz oni manipulują Tobą.Ale, wiedz że sama obserwacja jak rozwija się ich romans niczego nie załatwi, oprócz zebrania dowodów na rozprawę rozwodową.
Zeby uratować rodzinę, powinieneś nie dopuścić do rozwoju ich romansu do etapu, w którym nic już nie będziesz miał do powiedzenia.
Nie łódź się, że zawsze będziesz miał na żonę wpływ, że zapobiegniesz ich spotkaniom.
To byłaby naiwność.
Dlatego, lepiej zacznij działać jak najwcześniej, tak żeby osiągnąć cel - uratowanie małżeństwa albo rozwód.
Oskar
Ty nie jesteś głupi jak sam napisałeś.
Ty jesteś bardzo naiwny.
Sorry ale niebawem przekonasz się co miałem na myśli.
ja w podobny sposób rozpieściłam swojego partnera i teraz bardzo tego żaluje,ale tak to jest jak czlowiek jest slaby i ma za dobre serce...wszystko bralam na siebie,swoje marzenia i ambicje odsunęlam w kąt,zeby poświęcić się dziecku,żeby dom byl zawsze czysty i zadbany,zeby lodowka byla zawsze pelna,żeby jemu i dzieck nic nie brakowalo,żeby obiad codziennie byl cieplutki do jedzenia...-i tak moge wymieniac i wymieniac...do tego pracuję na 3/4 atatu a moj partner obrosł w piorka i poza telefonem,papierosem i autem nie widzi nic,bo nie mial żadnych obowiązkow,bo nie martwil się o robienie zakupow,bo zakupy mial zawsze zrobione...teraz wiem,ze w związku powinna być rownowaga-ja pracuje i ty pracujesz i dzielimy się wszystkim po polowie.
Przepraszam,ale dla mnie to skandal,zeby kobieta po studiach siedziala w domu i facebookowala:)Powinieneś zasugerowac jej pojscie do pracy nawet na 1/2 etatu,ale zeby zona wyszła do ludzi,poznala kolezanki,zarobiła nawet na te swoje wydatki i dziecka ciebie odciążając-juz by było lepiej.A tak to wlasnie dochodzi do wymówek typu "...bo to ja kupiłem,bo to wszystko ja zrobiłem...".Mowisz tak,bo to siedzi w tobie dlatego jej to wygarniasz.Kochasz żone-to zmien ja,walcz o nią,pomoż jej.Może to najwyraznej typ kobiety,która potzrebuje takiego zyciowego kierownika,ktory wszystko pokarze jej palcem...Z reszta w kazdym związku sa dobre i zle chwile.Po co unosic się honorem?-porozmawiajcie,dogadajcie się spokojnie-uda się:)
Oskar
Ty nie jesteś głupi jak sam napisałeś.
Ty jesteś bardzo naiwny.
Sorry ale niebawem przekonasz się co miałem na myśli.
Alterego mam nadzieje ze sie myslisz. Wierze tez w to ze moja zona to wyjatkowa kobieta i nie moglaby mi tego zrobic. Coz czas i jeszcze raz czas powie czy warto bylo czy tez nie. Na razie nie mam watpliwosci ze warto. A jak sie posypie to .... coz bede madrzejszy o kolejne doswiadczenia, teraz chyba nic nie trace oprocz czasu i zaangazowania oraz Nadziei ze sie uda.
Pozdrawiam,
ja w podobny sposób rozpieściłam swojego partnera i teraz bardzo tego żaluje,ale tak to jest jak czlowiek jest slaby i ma za dobre serce...wszystko bralam na siebie,swoje marzenia i ambicje odsunęlam w kąt,zeby poświęcić się dziecku,żeby dom byl zawsze czysty i zadbany,zeby lodowka byla zawsze pelna,żeby jemu i dzieck nic nie brakowalo,żeby obiad codziennie byl cieplutki do jedzenia...-i tak moge wymieniac i wymieniac...do tego pracuję na 3/4 atatu a moj partner obrosł w piorka i poza telefonem,papierosem i autem nie widzi nic,bo nie mial żadnych obowiązkow,bo nie martwil się o robienie zakupow,bo zakupy mial zawsze zrobione...teraz wiem,ze w związku powinna być rownowaga-ja pracuje i ty pracujesz i dzielimy się wszystkim po polowie.
Przepraszam,ale dla mnie to skandal,zeby kobieta po studiach siedziala w domu i facebookowala:)Powinieneś zasugerowac jej pojscie do pracy nawet na 1/2 etatu,ale zeby zona wyszła do ludzi,poznala kolezanki,zarobiła nawet na te swoje wydatki i dziecka ciebie odciążając-juz by było lepiej.A tak to wlasnie dochodzi do wymówek typu "...bo to ja kupiłem,bo to wszystko ja zrobiłem...".Mowisz tak,bo to siedzi w tobie dlatego jej to wygarniasz.Kochasz żone-to zmien ja,walcz o nią,pomoż jej.Może to najwyraznej typ kobiety,która potzrebuje takiego zyciowego kierownika,ktory wszystko pokarze jej palcem...Z reszta w kazdym związku sa dobre i zle chwile.Po co unosic się honorem?-porozmawiajcie,dogadajcie się spokojnie-uda się:)
A Ty myślisz że jej tego nie mówiłem, chciała siedzieć w domu najpierw jak dziecko będzie miało 1 rok, potem 1,5 ,a ostatnio słyszałem że do 2,5 ale to nie o to chodzi, czemu o wszystko muszę martwić się ja, czemu ona nie może głupich rachunków popłacić, albo zrobić zakupy w sklepie, ja pracuje muszę myśleć co kiedy płacić, co kupić, czego w domu nie ma, ona faktycznie ugotuje, posprzątała, a ja jeszcze przyjeżdżam do domu zjem albo nie zjem i idę z małym na plac zabaw. Jak jej tak źle ze mną było to niech poszuka ideału a wątpię czy tacy są. Że nie czuła że wszystko co robię jest nasze a jak miała czuć jak w niczym mi nie chce pomóc. Naprawdę pieniądze dla mnie są nic nie warte, jak są to dobrze jak ich brak to też trzeba sobie jakoś poradzić, wiesz ile budowa kosztowała mnie nerwów, też z mojej głupoty bo zaufałem facetowi, który robił solidnie został mu dach prosił że ma ciężka sytuacje a ja mu wszystko wypłaciłem i tyle go przez dłuższy okres widziałem mimo umowy, wiesz ile faktur załatwień musiałem porobić, ale tu muszę dać ukłon do mojej żony pomogła mi wielu formalnościach, kiedyś była inna była zwykła radosną dziewczyną bez kasy ale potrafiła dać siebie wszystko, całą siebie, potrafiliśmy się uśmiać do łez i nic nie stało na drodze do naszego szczęściu, po porodzie się wszystko pozmieniało. Kiedyś ta dziewczyna nie wyobrażała sobie życia beze mnie jak i ja bez, niej naprane nasze wspólne chwile były wspaniale, teraz jak się staram mówi że udaje dobrego dziś znów się ostro ponuciliśmy ponieważ postawiłem twardy warunek że ma przywieść dziecko tak jak się umawialiśmy a ona ma to gdzieś powiedziała że jutro lub po jutrze po brat naprawia auto, to powiedziałem że po nich przyjadę, a ona mi na to że nie życzy sobie, z resztą moim gratem strach jechać. Mam auto jakie mam a6 c5 nie psuje się diesel 1,9 mam to na co mnie było stać bo inwestowałem w naszą przyszłość a ona powie ze gratem- wiecie jakie to przykre, ale trudno życie to nie bajka. Starałem się bardzo nie brałem kredytu i myślę, że w naszym domu niczego nie brakowało, wiem że tej dziewczyny którą pokochałem i się ożeniłem już nie ma i nie będzie a z tą już nie chce mi się żyć. Zniszczył mnie psychicznie całkowicie ale wracam do siebie, teraz jej zależy abym jej zostawił mieszkanie i dziecko mam wrażenie, że tylko o to jej chodzi.
Alterego1 napisał/a:Oskar
Ty nie jesteś głupi jak sam napisałeś.
Ty jesteś bardzo naiwny.
Sorry ale niebawem przekonasz się co miałem na myśli.Alterego mam nadzieje ze sie myslisz. Wierze tez w to ze moja zona to wyjatkowa kobieta i nie moglaby mi tego zrobic. Coz czas i jeszcze raz czas powie czy warto bylo czy tez nie. Na razie nie mam watpliwosci ze warto. A jak sie posypie to .... coz bede madrzejszy o kolejne doswiadczenia, teraz chyba nic nie trace oprocz czasu i zaangazowania oraz Nadziei ze sie uda.
Pozdrawiam,
A ja myślę abyś przyjechał do mnie na weekend i zostawił ją, ona dawno by do niego poszła gdyby miała klarowną sytuacje, czekaj aż tamten się rozwiedzie zobaczysz sam, Ty masz o tyle lepiej, że nie macie dzieci. Masz 37 lat jeszcze sporo przed tobą jak i przede mną może znajdziemy jeszcze kobiety, które docenią nasz wysiłek a wspomnisz moje słowa, że one za tęsknią za nami, ale wtedy już ich nie będziemy chcieli znać. Jak facet chleje, bije to kobieta wierna i dobra, a jak kulturalny, kochany i w ogóle to mamy tak jak mamy. Numer do mnie masz jak, chcesz to wpadaj możemy nawet w góry do mnie pojechać i niech one się martwią co my i z kim robimy, tak jak my się martwiliśmy, a jak nie będą to ułatwimy im decyzje. Trzymaj się i szanuje każdą twoją decyzje, mimo iż uważam że nic z tego nie wyjdzie i za jakiś czas będziesz cierpiał znów, ale co Cię nie zabije to Cię wzmocni.
Siemka Krzysztof złe założenie. Mamy dziecko 2 letnie prawie. Co tak na prawdę nie powinno mieć wpływu na to jak jest między nami. Bo dzieci dorosną i wyfruną z rodzinnego gniazda a żyć dalej będzie trzeba i taka prawda.
Jeżeli pisałeś do mnie to ja Twojego numeru telefonu nie mam albo nie umiem go znaleźć korzystając z forum
Jeżeli pisałeś do mnie to możemy się spotkać ale jak tematy się uspokoją... Jak na razie pozostajemy na łączach stary
Pozdrawiam,
Siemka Krzysztof złe założenie. Mamy dziecko 2 letnie prawie. Co tak na prawdę nie powinno mieć wpływu na to jak jest między nami. Bo dzieci dorosną i wyfruną z rodzinnego gniazda a żyć dalej będzie trzeba i taka prawda.
Jeżeli pisałeś do mnie to ja Twojego numeru telefonu nie mam albo nie umiem go znaleźć korzystając z forum![]()
Jeżeli pisałeś do mnie to możemy się spotkać ale jak tematy się uspokoją... Jak na razie pozostajemy na łączach stary![]()
Pozdrawiam,
To tak jak ja prawie 2 latka
numer wysłałem ci na maila, tego co zarejestrowałeś się na forum.
Alterego1 napisał/a:Oskar
Ty nie jesteś głupi jak sam napisałeś.
Ty jesteś bardzo naiwny.
Sorry ale niebawem przekonasz się co miałem na myśli.Alterego mam nadzieje ze sie myslisz. Wierze tez w to ze moja zona to wyjatkowa kobieta i nie moglaby mi tego zrobic. Coz czas i jeszcze raz czas powie czy warto bylo czy tez nie. Na razie nie mam watpliwosci ze warto. A jak sie posypie to .... coz bede madrzejszy o kolejne doswiadczenia, teraz chyba nic nie trace oprocz czasu i zaangazowania oraz Nadziei ze sie uda.
Pozdrawiam,
Ja też mam taką nadzieję ale...ech lepiej nie będę krakał.Wiesz?.Mam takie coś co prawie wcale nie zawodzi.Mam na myśli intuicję.Nie lubię jej ale ją mam i nic na to nie poradzę.
A co do tej wiary w kobiętę.
Wiesz.Ja też naiwnie wierzyłem i dałbym sobie niejedno za nią uciąć...i co?.Teraz nie miałbym już tej części ciała.
Skoro chcesz to ufaj ale też miej kontrolę nad swoim życiem.
Alterego1, oskarpoznań sam musi spróbować, doświadczenia innych go nie przekonają. Statystyka też jest różna. Wierzy że jemu się uda i ma do tego prawo. Zakończyć małżeństwo zawsze zdąży, inaczej ciągle myślałby, że jednak zawalił i mógł postąpić inaczej.
Skoro chcesz to ufaj ale też miej kontrolę nad swoim życiem.
Dobra rada, powodzenia oskar. Działaj tak byś niczego potem nie żałował.
widze ze panience sie ostro pokrecilo w glowce... Sluchaj musisz byc facet nie ma rzadzenia.. Postaw ultimatum jestes z dzieckiem wtedy i wtedy jak nie to przyjezdzam.. Rozlaczamy sie i realizujemy plan.. Nie ma ze boli .. Nie odpuszczaj bo na razie widze, ze tanczysz jak ona Ci zagra .. Wiesz co sobie jeszcze mysle, ze napewno ma kontakat z tym gosciem... Nie koniecznie ososbisty ale tel czy net .. Ty jestes zbedny bo ma zajecie niestety Twoja obecnosc duzo by zaklocila.. Krzysiu a brat co ma skoro sie popsulo auto?? Hahaa
c5 ja mam c4 i wymiatam wiec niech ona nie bedzie taka arogancka i wysoko srajaca.. Wez sie za nia i tupnij noga bo gooowno z tego bedzie chlopaku..
109 2013-07-02 09:03:39 Ostatnio edytowany przez Krzysiek_wn (2013-07-02 09:12:26)
widze ze panience sie ostro pokrecilo w glowce... Sluchaj musisz byc facet nie ma rzadzenia.. Postaw ultimatum jestes z dzieckiem wtedy i wtedy jak nie to przyjezdzam.. Rozlaczamy sie i realizujemy plan.. Nie ma ze boli .. Nie odpuszczaj bo na razie widze, ze tanczysz jak ona Ci zagra .. Wiesz co sobie jeszcze mysle, ze napewno ma kontakat z tym gosciem... Nie koniecznie ososbisty ale tel czy net .. Ty jestes zbedny bo ma zajecie niestety Twoja obecnosc duzo by zaklocila.. Krzysiu a brat co ma skoro sie popsulo auto?? Hahaa
c5 ja mam c4 i wymiatam wiec niech ona nie bedzie taka arogancka i wysoko srajaca.. Wez sie za nia i tupnij noga bo gooowno z tego bedzie chlopaku..
Tak jak mówię nie poznaje mojej żony ostatnio nigdy nie była arogancka, była cichą myszką która się strasznie zmieniła z dnia na dzień, ja wiem jestem pewien, że ten koleś nie ma z nią kontaktu, chyba że to nie jest ten koleś, bo jak mówię nie wydaje mi się aby była taka głupia zamienić na pijusa i ćpuna który zarabia, 1600 zł i 600 płaci alimentów a auto każdy ma na jakie go stać, na prawdę ciężko jest żyć z jednej pensji budować dom i utrzymywać rodzinę ale jakoś dawaliśmy rade.
Krzychu
Pewny to ty możesz być wiesz czego.
Dziwi mnie to że.wykręcasz się starym samochodem przed wyjazdem.
Przecież możesz pojechać autobusem lub pociągiem.Tak?.
I z tego co piszesz nie musisz jechać do żony a do własnej matki.Tak?
Czego się boisz?
Jak żona może ci zabraniać kontaktu z dzieckiem?
111 2013-07-02 10:01:52 Ostatnio edytowany przez Krzysiek_wn (2013-07-02 10:34:08)
Krzychu
Pewny to ty możesz być wiesz czego.
Dziwi mnie to że.wykręcasz się starym samochodem przed wyjazdem.
Przecież możesz pojechać autobusem lub pociągiem.Tak?.
I z tego co piszesz nie musisz jechać do żony a do własnej matki.Tak?
Czego się boisz?
Jak żona może ci zabraniać kontaktu z dzieckiem?
Ale to nie ja sie zasłaniam starym autem ponieważ nie uważam abym jeździł takim gratem. To moja zona stwierdziła że nie pojedzie moim autem. Dzisiaj ma wrócić ale tak jak powiedziałem ja juz ochłonąłem i z każdym dniem coraz mniej mi zależy, to nie ja mam coś do stracenia tylko ona. Mnie i wygodne życie. Ja stracę dziecko w tym że nie będę przy nim na okrągło.
Nie obraź się Krzychu ale gadasz jak stara zrzędząca"baba"bez jaj.
Boisz się tego co możesz zastać tam na miejscu i dlatego siedzisz i kwękasz zamiast brać urlop i jechać do dziecka i...jeszcze żony.
Chowając głowę w piasek nadstawiasz inną część ciała na kopniaki.
Oj będzie bolało.
Ps.Co jest z tymi facetami?
Kobiety wam wydmuszki zrobiły z jaj czy co?.Pal sześć żona ale masz dziecko Krzychu.
Nie zależy ci na nim?
nowaja29 napisał/a:widze ze panience sie ostro pokrecilo w glowce... Sluchaj musisz byc facet nie ma rzadzenia.. Postaw ultimatum jestes z dzieckiem wtedy i wtedy jak nie to przyjezdzam.. Rozlaczamy sie i realizujemy plan.. Nie ma ze boli .. Nie odpuszczaj bo na razie widze, ze tanczysz jak ona Ci zagra .. Wiesz co sobie jeszcze mysle, ze napewno ma kontakat z tym gosciem... Nie koniecznie ososbisty ale tel czy net .. Ty jestes zbedny bo ma zajecie niestety Twoja obecnosc duzo by zaklocila.. Krzysiu a brat co ma skoro sie popsulo auto?? Hahaa
c5 ja mam c4 i wymiatam wiec niech ona nie bedzie taka arogancka i wysoko srajaca.. Wez sie za nia i tupnij noga bo gooowno z tego bedzie chlopaku..
Tak jak mówię nie poznaje mojej żony ostatnio nigdy nie była arogancka, była cichą myszką która się strasznie zmieniła z dnia na dzień, ja wiem jestem pewien, że ten koleś nie ma z nią kontaktu, chyba że to nie jest ten koleś, bo jak mówię nie wydaje mi się aby była taka głupia zamienić na pijusa i ćpuna który zarabia, 1600 zł i 600 płaci alimentów a auto każdy ma na jakie go stać, na prawdę ciężko jest żyć z jednej pensji budować dom i utrzymywać rodzinę ale jakoś dawaliśmy rade.
intuicja moze Cie nie zawiesc.. Moze specjalnie podejrzenia poszly na tego goscia cpunka zebys tak myslal i mial kontrole... A prawda jest inna.. Arogancka bo jak dzwonisz czy piszesz zwyczajnie jej przeszkadzasz .. I tak bedzie caly czas.. Kurcze smierdzi mi to strasznie.. Oby moje przypuszczenia sie nie sprawdzily..
nowaja29
Dobrze myślisz.Trza ci polać kielicha.
nowaja29
Dobrze myślisz.Trza ci polać kielicha.
lejcie kochani lejcie od razu dwa zebym nie kulala
chcialabym sie myslic ale wiem i czuje, ze sie sprawdzi moja nie omylna intuicja...
Krzychu ja też uważam że powinieneś do niej zawitać, a tak na prawdę powinieneś zawitać do nich. Do dziecka i do żony!!!!
Ja bym tak zrobił, z tego co piszesz nie masz już nic do stracenia. Pogodziłeś się z najgorszym scenariuszem więc na co czekasz, już gorzej być nie może! Jesteś przygotowany więc pojedź i zobacz jakie są fakty zamiast gdybania...
Pozdrawiam
Krzychu i jak tam? Żona wróciła do domu?
Witam jestem żona 3 lata po ślubie mamy ślicznego synka który ma 2 latka. Zawsze wydawało mi się, że jesteśmy jedną wielką kochającą się rodziną, kupiłem mieszkanie, wybudowałem dom a żona nigdy nie pracowała. Od urodzenie syna nasze życie się mocno zmieniło ona poświeciła się dziecku a ja odsuwałem się w kąt. Codziennie Robiłem zakupy i o 15 byłem w domu brałem małego chodziłem na spacery, zona prała sprzątała, gotowała. Namówiłem ją na studia mimo że nie chciała, ale mówiłem spróbuj co szkodzi poszła skończyła z wyróżnieniem i bardzo jej się podobało. Nieraz kociliśmy się o jakieś błahostki. Nie raz jak byłem zły mówiłem że ja na wszystko pracuje, że dzięki mojej pracy wszystko zawdzięczamy, Ona czuła sie nie doceniana ale w nerwach wiele się mówi zawsze przeprosiłem i udowadniałem jak mi na niej zależy. Ostatnio się pokłóciliśmy ona zachowała się zupełnie inaczej niż do tej pory zaczęła robić wszystko na złość, do tego doszło ze wszedłem na facebooka i widziałem ze rozmasuje z moim znajomym zdenerwowałem się chciałem wyjść z domu powiedziałem żeby się pakowała i wynosiła nazwałem ją k..... (ale ponoć do niczego nie doszło) rzuciła się na mnie z pazurami odepchnąłem ją dość mocno że na pewno ja zabolał (ale nie uderzyłem) wyszedłem. Postem ochłonąłem chciałem jej wybaczyć naprawić to w końcu mamy dziedziczko, ale ona nie wie czego chce robi mi tylko na złość. W ogóle nie myśli o miłości nie chce mnie nawet przytulić. Nie wiem co mam robić dałem już sobie spokój ale kocham ją mimo wszystko. Ona uważa że czuła się nic nie warta że nic nie było jej ale ja tak nie uważam wszystko co robiłem to dla Niej i Małego byli całym moim światem. Nie wiem co robić jak dalej żyć. Może ktoś z was kobiet pomoże bo ja myślałem że jestem twardym facetem a wyszło że jestem słabiutki. Jeśli chodzi o seks tez myślę że nie było źle.
Twoja żona ma chłopa, ty masz rogi. Załóż o separacje a w ciągu miesiąca zobaczysz ją z facetem u boku (no chyba że ją kopnie w tyłek wtedy będziesz świadkiem powrotu).
119 2013-07-05 06:23:07 Ostatnio edytowany przez Krzysiek_wn (2013-07-05 06:30:44)
Krzychu i jak tam? Żona wróciła do domu?
Wróciła, ale nic ja nie rusza jestem be i tyle. Nie wiem na co liczy ale dziś uzupełniam wniosek rozwodowy i czekam na sprawę, ale przed wczoraj przyszedł wniosek z sądu o uzupełnienie, myślała ze chyba kituje, że złożyłem, pytałem się czy na pewno chce abym uzupełnił ona abym robił co chce i tak już zrobiłem co chciałem stwierdziła, nawet ją nie rusza jak bym wziął małego z jakąś koleżanką i gdzieś pojechał, wiec jej już całkowicie na mnie nie zależy, oczywiście tego nie zrobię tak powiedziałem aby ją wkurzyć, ale też nie zadziałało. Ja już tak nie chce żyć. Swoje dalej robię, robię zakupy i z mały na dwór puki jeszcze go mam, chce z nim spędzić jak najwięcej czasu.
Myszeczka23 napisał/a:Krzychu i jak tam? Żona wróciła do domu?
Wróciła, ale nic ja nie rusza jestem be i tyle. Nie wiem na co liczy ale dziś uzupełniam wniosek rozwodowy i czekam na sprawę. Ja już tak nie chce żyć. Swoje dalej robię, robię zakupy i z mały na dwór puki jeszcze go mam, chce z nim spędzić jak najwięcej czasu.
Zatrudnij detektywa. Zachowanie twojej kobiety wyraźnie wskazuje na obecność gacha.
Krzysiek_wn napisał/a:Myszeczka23 napisał/a:Krzychu i jak tam? Żona wróciła do domu?
Wróciła, ale nic ja nie rusza jestem be i tyle. Nie wiem na co liczy ale dziś uzupełniam wniosek rozwodowy i czekam na sprawę. Ja już tak nie chce żyć. Swoje dalej robię, robię zakupy i z mały na dwór puki jeszcze go mam, chce z nim spędzić jak najwięcej czasu.
Zatrudnij detektywa. Zachowanie twojej kobiety wyraźnie wskazuje na obecność gacha.
Na 99% nie, tylko to góralskie nasienie takie uparte i w ogóle, na razie gacha nie ma ale wcześniej czy później się pojawi bo jest atrakcyjną kobietą, ale mi już to rybka każdy sobie ułoży życie, od 10 zaczynam przelewać na małego pieniążki i tyle. Opłaty pół na pół do puki sobie czegoś nie znajdę lub ona się wyprowadzi, w końcu mieszkanie jest na mnie a jak jej zostawię to tylko dla tego aby mieć bliżej do małego.
Rozwód bierz i tyle. Byli tutaj nie jedni, którzy byli tak samo pewni, że żona nikogo nie ma jak Ty. Dobrze Ci osoby radzą: bierz detektywa. Będziesz miał potem łatwiej w sądzie nad otrzymaniem praw do opieki nad synem. I trzymaj się kochany, choć wiem, że Ci łatwo nie jest.
Rozwód bierz i tyle. Byli tutaj nie jedni, którzy byli tak samo pewni, że żona nikogo nie ma jak Ty. Dobrze Ci osoby radzą: bierz detektywa. Będziesz miał potem łatwiej w sądzie nad otrzymaniem praw do opieki nad synem. I trzymaj się kochany, choć wiem, że Ci łatwo nie jest.
Wiesz powiem Ci, że je kobiet nie rozumiem, tak jej nie zależy, wiedziała że dziś mam po pracy jechać i uzupełnić wniosek, to już rano dzwoniła "czy mogę po pracy prosto do domu przyjechać, ponieważ ona ma rozmowę o prace" po znajomości, którą może się umówić kiedy chce to akurat dziś, abym nie złożył i dla picu umówiłem się znajomą na basen z małym jak ona nie chciała, bo moja siostra pojechała w góry i nie ma mi kto pomóc, ale zrobiłem to tak na niby aby ja złościć bo poradzę sobie sam a chciałem aby zobaczyła, że jeszcze atrakcyjniejszą kobietę mogę mieć (a na prawdę zonę mam ładną), to mi zarzuca jaki to ja jestem, że ona mnie nie będzie zatrzymywać, bo całe życie mnie zatrzymywała, że to ja chce tego rozwodu itp. Normalnie nie mogę jak słyszę takie gadki. jak to ja się staram i starałem a ona jak kamień mnie olewała a tu wyrzuty. Naprawdę nie wiem co mam sądzić.
124 2013-07-05 08:32:31 Ostatnio edytowany przez bullet (2013-07-05 08:37:26)
Krzysiek_wn: nie wiem czy dobrze sugeruję ale zaproponuj wycofanie pozwu i np. terapię małżeńską.
Ona chyba rzeczywiście nie chce rozwodu, ale jest uparta. Nie wiem czy dobrze sugeruję ale zaproponuj wycofanie pozwu i np. terapię małżeńską.
Proponowałem terapie, nie chce a ona jest teraz dość, że uparta to robi wszystko na złość, rodzinka ją jeszcze nabuntowała, powiedzieli że jej pomogą, koleżanki stwierdziły, że chłopu się nie ustępuje i nie zatrzymuje, a je myślę że kij ma zawsze dwa końce, jak się kogoś kocha to się go zatrzymuje, próbuje a nie z byle błahostki robić problem. W końcu to my żyliśmy razem, chodziła że mną do łóżka i mi mówiła tak przy ołtarzu a nie rodzinie i koleżankom, a małżeństwo to ciągłe kompromisy i zatrzymywanie siebie na wzajem. Ja nie chce być z kimś kto daje mi wyraźnie do zrozumienia że jej na mnie nie zależy, że woli innych niż mnie, ja ją zawsze broniłem potrafiłem zrezygnować i kłócić się z każdym cokolwiek powiedział na moja żonę nawet teraz, a ona woli pójść do znajomych którzy mi koło tyłka zrobili i z tego wynikła cała sytuacja i uważna że jest wszystko ok, nawet mi smsa wysyła, że idzie do nich tylko po to aby tylko na złość zrobić.
126 2013-07-05 08:47:03 Ostatnio edytowany przez bullet (2013-07-05 08:47:54)
może faktycznie detektyw jest jakimś pomysłem.
127 2013-07-05 08:53:41 Ostatnio edytowany przez Krzysiek_wn (2013-07-05 09:01:54)
może faktycznie detektyw jest jakimś pomysłem.
Chodził już za nią 2 tygodnie i nic, podsłuch zamontował nic, program do rzutów z kompa tez nic. Dostęp do do bilingów tez nic, ma jeden tel. nie ma drugiego numeru bilingi mam na bieżąco nawet ten gościu co z nim pisała ostatnio rozmawiali w środę jak poszedłem z małym na spacer i tylko tyle bo on dodatkowa zaczął dorabiać przy remoncie naszego domu to potraktowała go jak robola on powiedział cześć a ona o co chodzi i on czy mogła by zamknąć okno bo będzie malował odpowiedział dobrze i nic więcej. Dla tego z usług już zrezygnowałem nagrywanie i screeny dalej mam i dalej nic. ja jej powiedziałem że nie życze sobie aby z nim rozmawiała. Sama się przyznała jak wróciłem ze ją zaczepił, ja powiedziałem, że mnie to nie obchodzi a potem odsłuchałem nagranie.
Chodził już za nią 2 tygodnie i nic, podsłuch zamontował nic, program do rzutów z kompa tez nic.
Wg mnie to pozytywne.
Idź do psychologa, może Ty też coś robisz źle. Błąd komunikacji ? Porozmawiaj z psychologiem.
Krzysiek_wn napisał/a:Chodził już za nią 2 tygodnie i nic, podsłuch zamontował nic, program do rzutów z kompa tez nic.
Wg mnie to pozytywne.
Idź do psychologa, może Ty też coś robisz źle. Błąd komunikacji ? Porozmawiaj z psychologiem.
Ja nawet teraz denerwuje to, że jestem taki dobry. Po prostu myślę że ona już mnie chyba nie kocha, a sama nie wie co dalej ma robić i dla tego jest obojętną, a za chwile jakiś przebłysk ze niby jej zależy a za chwile znów to samo. W końcu jak się rozejdziemy będzie musiała sama na siebie pracować albo wróci do mamusi.
130 2013-07-05 09:33:29 Ostatnio edytowany przez bullet (2013-07-05 09:43:21)
Po prostu myślę że ona już mnie chyba nie kocha
może się zdziwisz
W końcu jak się rozejdziemy będzie musiała sama na siebie pracować albo wróci do mamusi.
Przepraszam ale nie mogę się powstrzymać bo brzmi to jak parafraza powiedzenia "na złośc tacie nasram w gacie".
Idź do psychologa ... poważnie.