netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Wizyty gości a zachowanie dzieci

97 odpowiedzi25 164 wyświetleniazałożony przez nokiaaa, 24.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Wizyty gości a zachowanie dzieci

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 98 z 98 ]

66

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci
lena812 napisał/a:

ja znam takie dzieci co na głowę by weszły wszystkim gdyby mogły
i to nie jest wina zapracowanych rodziców,bo w tych przypadkach matki siedzą z tymi dziećmi 24 godziny na dobę - więc czas dla nich mają
po prostu są takie dzieci i tyle

Masz swoje dzieci? Ja mam czwórkę na przestrzeni 20 lat i różnych rodziców się naobserwowałem. Tak samo jak Gojka102 uważam, że to kwestia wychowania a nie samego siedzenia z dziećmi w domu.

67

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

No niestety gdyby samo siedzenie z dziećmi w domu było wychowawcze, to byłoby cudownie. A jeśli już kobieta z dziećmi w domu siedzi, to właśnie powinna za swą pracę uznać ich dobre wychowanie.
Czy ja przesadzam?

68

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci
Ojciecpiotr napisał/a:
lena812 napisał/a:

ja znam takie dzieci co na głowę by weszły wszystkim gdyby mogły
i to nie jest wina zapracowanych rodziców,bo w tych przypadkach matki siedzą z tymi dziećmi 24 godziny na dobę - więc czas dla nich mają
po prostu są takie dzieci i tyle

Masz swoje dzieci? Ja mam czwórkę na przestrzeni 20 lat i różnych rodziców się naobserwowałem. Tak samo jak Gojka102 uważam, że to kwestia wychowania a nie samego siedzenia z dziećmi w domu.

mam swoje dzieci,2 synów 12 latka i 2 latak
siedzę z nimi w domu,i uwierz ale i w domu gdy są goście i jak również jedziemy w gosci potrafia się zachować,nikomu nie wchodzą na głowę,nie wtrącają się w rozmowy dorosłych,gdy sytuacja wymaga potrafią się zająć sobą,wiedzą co im wolno a czego nie przy gościach
ale cóż niektórych zachowań trzeba uczyć od małego

69

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

Wszystkich zachowań trzeba uczyć od małego, a Ty lena widocznie swoje dzieci wychowujesz a nie tylko chowasz.

70

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

Lena nie raz pisala,ze potrafi swoim synom zwrócic uwage,czy pogrozic karą,kiedy zaszłaby taka potrzeba, w przeciwieństwie do niektorych, którzy boją sie coś odezwac do własnego (i nie tylko)dziecka,aby czasem ono sie nie rozzłościło,więc zupelnie machają na to ręką

71

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

Ojojoj ale się temat rozwinął.
Dodam tylko ze swojej strony, że nie każdemu dziecku wystarczy 5-10-15-30minut poświęconej uwagi...
raz pojechaliśmy do tych znajomych, o których wyżej pisałam... mój narzeczony dla świętego spokoju poszedł z małym do jego pokoju, pokazywał Mu jakie ma zabawki, wszystko wywalił na podłogę itp. Ale potem nie było już mowy o tym, żeby mój N.wrócił do pokoju gdzie siedzieli dorośli. Mały ciągle przychodził, szarpał go, darł się w twarz żeby ten z nim poszedł się bawić. I na nic zdały się tłumaczenia, że mały miał swoje 5 minut smile
Było jeszcze gorzej.

72

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

Dodam jeszcze tylko, że w gronie naszych znajomych i rodziny jestem bardzo młoda bo mam 23 lata a inni są dużo starsi. I czasami mam wrażenie, że jak się z Nimi spotykamy i są też dzieci to Oni chcą mnie wykorzystać do tego, żebym się tymi dziećmi zajęła-jako że najmłodsza chyba:/
Np.
Ostatnio w niedz. byliśmy na obiedzie u dziadków. Przyjechała też inna rodzina, w tym dziewczynka 4lata. I cały czas szarpała mnie żebym poszła z nią na podwórko, bawić się itp. I mówiłam Jej że nie chce mi się- a jej ojciec do Niej " pójdzie, pójdzie z tobą"...
Myślałam, że wybuchnę:/ Ale i tak nigdzie nie poszłam. W efekcie, z małą poszedł ojciec a jak wrócił to wielce oburzony był.

73

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

u mnie tak raz mysleli, to się zmyłam do koleżanki, jaka zdziwiona była przyszywana ciocia ze nie zajelam sie karolinką(gówniara była zlosliwa) wiecej malej nie wziela.

74 Ostatnio edytowany przez lena812 (2013-05-27 18:18:01)

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci
mortisha napisał/a:

Lena nie raz pisala,ze potrafi swoim synom zwrócic uwage,czy pogrozic karą,kiedy zaszłaby taka potrzeba, w przeciwieństwie do niektorych, którzy boją sie coś odezwac do własnego (i nie tylko)dziecka,aby czasem ono sie nie rozzłościło,więc zupelnie machają na to ręką

Morisha potrafie też obcemu dziecku zwrócić uwagę że zachowuje sie nie stosownie smile
mam kuzynkę ,nie powiem jej dzieci są fajne,inteligentne itd,mają po 14  i 10 lat,ale do tej pory jest tak że co niektórym pewnie by weszli i tak brzydko napiszę "nasrali na głowę"
są tacy od małego,mimo że z mama poświęciła im jakieś 6 lat kosztem siebie,nie dojadała,nie dosypiała,gotowała im po 15 obiadków dziennie,a jacy rozkapryszeni byli od małego,tacy sa do dzisiaj
święta w ich towarzystwie,czy inne rodzinne imprezy cóż wymagają ogromnej cierpliwości

75

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci
lena812 napisał/a:

,mimo że z mama poświęciła im jakieś 6 lat kosztem siebie,nie dojadała,nie dosypiała,gotowała im po 15 obiadków dziennie,a jacy rozkapryszeni byli od małego,tacy sa do dzisiaj

Noo właśnie to był wielki błąd. Mogli robić co chcieli od małego i kaprysić.

76

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

Cat ale mówienie jej o tym nic nie dało,kurcze bez przesady robić kilka obiadów dziennie,bo dajmy na to Kasia nie miała ochoty zjeść zupki pomidorowej,no to mamusia robiła kopytka,kopytka 2 zjedzone no to dziecko sie nie najadło,no to może naleśnikami się naje i tak było w kółko macieja,raz że ile to czasu zajmuje,te stanie przy garach,dwa że to kosztuje,trzy ja bym powiedziała nie chcesz jeść to nie jedz,samo zawoła jak zgłodnieje a nie latać za 8 letnim dzieckiem i je karmić big_smile
dodam że babcia jeszcze gorsza niż matka

77

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

To błędne, samo napędzające się koło. Ale też to jej dzieci i to ona będzie je miała na głowie. No przepraszam: potem wejdą w związki małżeńskie, zatem współmałżonek.

78

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

właśnie najgorsze że potem współmałżonek najbardziej w tym wszystkim obrywa:D

79 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-05-27 20:15:56)

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

-nie chcesz? to z czym chcesz?źle pokroilam?to jak mam pokroic? nie drugiej kanapki nie zrobie, masz tutaj.
moja ciotka, żona oficera MO, pani domu na M3 w latach 80 tych bardzo bogatych latach dla milicji tak podtykała dzieciom jak ty opowiadasz lena. jej córka całe życie wybrzydzała w owocach(ok nie lubi), w zupach(połowy zup nie), w deserach i we wszystkich kawiorach. a bo zuzia to nie zje, ona musi tak a nie inaczej, ona brudnego jabłka z drzewa nie je, ona musi pokroić, ona po swojemu.......(mówie o podwórku z lat 80tych, gdzie jadło sie owoce prosto z drzewa)
na koniec ciągle kręciła nosem na chłopaków, jak jej się już spodobał to kawaler miary Richa Forestera który nawet nie spojarzał,  Enrique Iglesias też sie jej podobał, albo Michał Żebrowski ale nie zwykły mechanik z ulicy, tylko gwiazdor.. chłopacy, nawet niektórzy fajni kręcili się, czekali,dreptali, bo dziewczyna ładna, żywa, uśmiechnięta ale jakaś niezdecydowana, kręcąca nosem, wiecznie wątpiąca, niepewna z jej wiecznym: a co, nie wiem, e tam....no:( dojdzie niedługo do 40stki.,
.myslala, ze ją będą wszyscy gonić i jej kadzić.
a mój kuzyn? nadal miękkie podniebienie mimo 3 lat w karcerze.
takie są skutki francuskiego chowania dzieci, jak z tym pekińczykiem i jego pańcią.
trochę się zagalopowałam. a i jeszcze rzecz która mnie w niej drażniła, miałam kilku naprawde fajnych kolegów i jak słysząłam: nie podoba mi się, to otwierałam oczy ze zdumienia.
mój mąz też jej sie oczywiscie nie podobał, ani żaden z którym się spotykała ona czy ja.
żaden:(

80

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

wybredny gust.

81

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

Skądś to znam. Koleżanka jedna z bliższych jak mi się wydawało... ma dwójkę córeczek 10 i prawie 6 lat. Jak przychodziłam do niej na kawę pogadać to tak na serio praktycznie zawsze nie było 10 minut spokoju, bo zawsze któraś coś chciała. Cofnęłam się pamięcią do wspomnień z własnego dzieciństwa, które przypadło na lata 80-te zeszłego wieku... Gdy do rodziców przychodzili goście to owszem chwilę posiedziałam z nimi, ale potem szłam do siebie do pokoju i sama się sobą zajmowałam. Było nie do pomyślenia, bym wpadała do pokoju, czy kuchni i przeszkadzała w rozmowie dorosłych. Doskonale wiedziałam co będzie jak będę co rusz przeszkadzała. Poza tym rodzice mnie jako dziecka nie informowali o kłopotach znajomych. Owszem to były inne czasy, ale dla mnie normalniejsze, bo nikt nie robił z dziecka kolejnego cudu świata.

82

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

Moi sąsiedzi mają teraz 3 letniego chłopca - od małego cała rodzina latała i niańczyła, Kubuś to, Kubuś tamto, Kubuś sramto. No i sobie wychowali - małego wrednego potwora, który uprzykrza życie wszystkim wokół. Synek mojej kuzynki jak miał kilka lat też był nie do zniesienia, ale na szczęście konsekwencją i mądrymi decyzjami sprowadziła go na ziemię.
Ja nie wiem co to się teraz porobiło - jadę tramwajem, dzieci roznoszą cały wagon, krzyczą, plują, a matka siedzi jak ta krowa i czasem coś tam do nich bąknie. Idę do restauracji - krzyk i wrzawa, bo ludzie z dzieckiem przyszli. Ostatnio razem z moim chłopakiem jak weszliśmy do pizzerii tak wyszliśmy, bo jakiś dzieciak tak się darł, że słowa nie mogliśmy zamienić spokojnie.

Ja jak byłam mała, to jeździłam z rodzicami na wakacje za granicę, chodziłam do restauracji i nie przyszłoby mi do głowy żeby krzyczeć albo biegać po sali. Mogli mnie zabrać wszędzie bez najmniejszego problemu. Nie dostawałam żadnych szlabanów, nie byłam bita (czasem dostałam klapsa jak przegięłam, ale to były sporadyczne sytuacje), nie trzeba było stosować kar, bo od początku były jasno ustalone zasady. Nie miałam wyznaczonego czasu na oglądanie telewizji, zabawę na dworze, odrabianie lekcji - wiedziałam, że lekcje muszę odrobić, do domu wrócić jak mama woła. Nie było żelaznej dyscypliny, były proste zasady, których musiałam przestrzegać. To samo tyczyło się siedzenia grzecznie przy stole, nie przerywania jak ktoś mówi, mówienia "dzień dobry", "proszę" i "dziękuję".

Jak ktoś skacze wokół dziecka jak małpa na drucie zamiast wychowywać to potem się dzieją cyrki. Dziecko się nie rodzi wredne, po prostu próbuje ile może sobie pozwolić. Ja jestem święcie przekonana, że matka tego Kubusia, o którym pisała autorka wątku najpierw usprawiedliwiała wszystkie zachowania tym, że "on jest malutki, wyrośnie", ignorowała, aż zwracanie na siebie uwagi osiągnęło poziom, którego zignorować się nie da.

83

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci
WitchQueen napisał/a:

Moi sąsiedzi mają teraz 3 letniego chłopca - od małego cała rodzina latała i niańczyła, Kubuś to, Kubuś tamto, Kubuś sramto. No i sobie wychowali - małego wrednego potwora, który uprzykrza życie wszystkim wokół. Synek mojej kuzynki jak miał kilka lat też był nie do zniesienia, ale na szczęście konsekwencją i mądrymi decyzjami sprowadziła go na ziemię.
Ja nie wiem co to się teraz porobiło - jadę tramwajem, dzieci roznoszą cały wagon, krzyczą, plują, a matka siedzi jak ta krowa i czasem coś tam do nich bąknie. Idę do restauracji - krzyk i wrzawa, bo ludzie z dzieckiem przyszli. Ostatnio razem z moim chłopakiem jak weszliśmy do pizzerii tak wyszliśmy, bo jakiś dzieciak tak się darł, że słowa nie mogliśmy zamienić spokojnie.

Ja jak byłam mała, to jeździłam z rodzicami na wakacje za granicę, chodziłam do restauracji i nie przyszłoby mi do głowy żeby krzyczeć albo biegać po sali. Mogli mnie zabrać wszędzie bez najmniejszego problemu. Nie dostawałam żadnych szlabanów, nie byłam bita (czasem dostałam klapsa jak przegięłam, ale to były sporadyczne sytuacje), nie trzeba było stosować kar, bo od początku były jasno ustalone zasady. Nie miałam wyznaczonego czasu na oglądanie telewizji, zabawę na dworze, odrabianie lekcji - wiedziałam, że lekcje muszę odrobić, do domu wrócić jak mama woła. Nie było żelaznej dyscypliny, były proste zasady, których musiałam przestrzegać. To samo tyczyło się siedzenia grzecznie przy stole, nie przerywania jak ktoś mówi, mówienia "dzień dobry", "proszę" i "dziękuję".

Jak ktoś skacze wokół dziecka jak małpa na drucie zamiast wychowywać to potem się dzieją cyrki. Dziecko się nie rodzi wredne, po prostu próbuje ile może sobie pozwolić. Ja jestem święcie przekonana, że matka tego Kubusia, o którym pisała autorka wątku najpierw usprawiedliwiała wszystkie zachowania tym, że "on jest malutki, wyrośnie", ignorowała, aż zwracanie na siebie uwagi osiągnęło poziom, którego zignorować się nie da.

Zdecydowanie się zgadzam i tak samo miałam w domu smile

84

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

Ja też tak miałam w domu smile Może dlatego trudno mi zrozumieć dzisiejsze sposoby wychowywania dzieci, a raczej jego.... braku.

85

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

i ja tak miałam w domu,nie było jakiegoś zakazywania,moja mama zawsze mówiła że jak mi zakaże to i tak na złość zrobię,po prostu znałam granice co mi wolno a czego nie

86

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci
lena812 napisał/a:

i ja tak miałam w domu,nie było jakiegoś zakazywania,moja mama zawsze mówiła że jak mi zakaże to i tak na złość zrobię,po prostu znałam granice co mi wolno a czego nie

Właśnie od początku jasno ustalone granice i konsekwencja to jest chyba jedyny dobry sposób. Pamiętam jak mojemu koledze wolno było pół godziny na komputerze, pół godziny telewizja itd. Efekt był tylko taki, że jak szedł do mnie się pobawić i telewizor był włączony, to go nie można było oderwać. Jakieś takie szalone rygory jak dla mnie bez sensu i wcale nie wychowują, uczą co najwyżej jak obejść nieżyciowy zakaz żeby nikt się nie zorientował. Mnie pozwalano nawet próbować alkoholu, a jak miałam z 15lat wypić czegoś pół kieliszka z jakiejś okazji, bo ojciec uznał, że jak w domu spróbuję, to nie będę miała jakiś durnowatych ciągów do upijania się w trupa na imprezie jakimś syfem. No i miał rację. Do tej pory byle czego nie pijam, upijać się też nie mam zamiaru.

Nawet zasady trzeba wymyślać mądre. Mnie się chce nieraz rzygać jak widzę jakiś pseudo wychowawczy program w stylu "surowi rodzice", gdzie kluczem do okiełznania nastolatka jest zabranie mu telefonu. Ciekawe gdzie byli rodzice zanim ten dzieciak się taki stał, bo to nie jest proces z dnia na dzień, tylko zachodzący latami.

Oglądam też nieraz do śniadania jakieś odcinki superniani i jak widzę z jakimi przypadkami i absurdami musi sobie ta kobieta radzić to nie mogę z podziwu. Jak to się dzieje, że dwójka dorosłych, myślących ludzi nie potrafi zapanować nad czteroletnim dzieckiem? Co niektórym to się chyba powinno zabronić posiadania potomstwa. Potem się dziwić, że społeczeństwo durnieje, a co młodszy rocznik to dzieci gorsze.

87

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

Niestety na najważniejszą kwestię na świecie = posiadanie potomstwa nikt licencji nie daje. A szkoda.

88

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

Przytocze wam taka sytuacje:raz wpadla do nas znajoma pogadac z nami na kawke
Moj 7letni syn przywital sie z ciocia i poszedl do pokoju do przerwanej zabawy a raczej do nauki samodzielnego czytania ksiazki(sam bierze sobie ksiazki z polki i czyta)....natomiast moj 3 letni syn zaczal sie przytulac do cioci jej to nie przeszkadzalo zaczela sie z nim wyglupiac  ....troche mnie to draznilo wiec zwrocilam uwage by poszedl do brata ale maly usiadl posluchal mnie i jakos potem nie przeszkadzal

Otoz wracajac do sedna gdy tak rozmawialismy znajoma zapytala zdziwiona gdzie jest ten starszy....hm no przeciez w swoim pokoju hehe....no wiec  ona okreslila go mianem PUSTELNIKA haha rece mi opadly co?? przeciez dziecko zajelo sie soba ladnie sie zachowalo

Smialismy sie dlugo...i jak tu do tego sie odniesc....

89

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

Ja mam dziecko chore, którego choroba ma konsekwencje w jego zachowaniu. Nie raz widziałem jak ludzie spoglądali na moje dziecko - o, jakie niewychowane. Szczerze mówiąc mam te ich myśli w nosie, tłumaczyć się nie będę. Jeśli ktoś do mnie przychodzi i oczekuje, że zamknę dzieci w drugim pokoju, to się grubo myli. Dzieci są u siebie. Oczywiście nie chodzi o to, że moje dziecko ma komuś wylać kawę itp. Dzieci zajmują się swoimi sprawami ale w naturalny sposób są ciekawe, szczególnie mój starszy syn, ten chory jest bardzo śmiały, lubi kontakt z dorosłymi. Jak przegina czy zaczyna się popisywać, to wtedy wylatuje do swojego pokoju. To jednak tylko dzieci i jak się chce z kimś poplotkować spokojnie, to lepiej zadbać o opiekę nad dzieckiem i pójść na kawę na miasto. Czy kiedyś było inaczej? Może i tak ale ja będąc dzieckiem bardzo lubiłem przysłuchiwać się plotom ciotek i koleżanek mojej mamy. Za to nie lubiłem jak na święta zjeżdżała się cała rodzina, w tym wujek, który trzymał swoje córki na baczność. Ok , swoje dzieci niech sobie ustawia ale jak zaczął ustawiać mnie i moich braci, to mój ojciec rzekł żeby się od nas odczepił.
Ja z dziećmi mam nienajgorszy kontakt i jak jestem w gościach u kogoś, kto ma dzieci, to przeważnie szybko kończę w kącie z dziećmi. Co mi zupełnie nie przeszkadza. Pobawię się z dziećmi, potem pójdę do reszty dorosłych ale jak dzieciaki się zlatują wołając: wujek, chodź bo..., to przepraszam towarzystwo i idę zobaczyć co mogę dla nich zrobić. I nie ma problemu kiedy słyszą: zaraz przyjdę, poczekajcie na mnie, przygotujcie to i tamto.

90

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci
Snake napisał/a:

Dzieci są u siebie. Oczywiście nie chodzi o to, że moje dziecko ma komuś wylać kawę itp. Dzieci zajmują się swoimi sprawami ale w naturalny sposób są ciekawe, szczególnie mój starszy syn, ten chory jest bardzo śmiały, lubi kontakt z dorosłymi.

Dla mnie to jest trochę nie po kolei. Wydaje mi się, że sprawy i rozmowy dorosłych z zasady nie powinny interesować dzieci, bo tematy podejmowane przez nich nie są dla nich. Z resztą jakbyś sama się czuła, gdy rozmawiasz z przyjaciółką o tym co cię uwiera w życiu i nagle wpada do pomieszczenia 10 latek i słucha tego co mówisz i zaczyna jeszcze komentować.
Obecnie dzieci są totalnie bezstresowo wychowywane i nie maj,ą żadnych hamulców. Tylko na starość żadne z nich nie poda rodzicowi szklanki wody i w najgorszym scenariuszu wyśle do DPSu. Wtedy rodzice będą źli zniesmaczeni, ale moim zdaniem sami zasłużyli na tą sytuację wychowując młodego egoistę.

91

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

Wrewka a jak zwykła ciekawość,chęć przebywania w towarzystwie zamiast siedzenia samemu w pokoju,chęć porozmawiania,zapytania o coś czy zwyczajnego pochwalenia się umiejętnościami czy zabawką ma się do egoizmu?

Ty raz spojrzysz,przeczytasz o jakimś zachowaniu i już wiesz które dziecko odda rodzica do DPS a które nie?Zupełnie jak wróżbita Maciej:)

92

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

A moze poleć znajomej żeby zrobiła małemu test na genialnydzieciakPL - może tam dostanie jakieś sensowne wskazówki jak postępować z dzieckiem.

93

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci
BetiBet napisał/a:

A moze poleć znajomej żeby zrobiła małemu test na genialnydzieciakPL - może tam dostanie jakieś sensowne wskazówki jak postępować z dzieckiem.

Nie widzę powodu,żeby polecać g... i do tego płatne-no chyba,że robisz reklamę,która to według regulaminu forum jest zabroniona.
Jak ktoś chce sobie zbadać dziecko za pomocą psychologii narracyjnej-bo na przykład w nią uwierzył-to może sobie pójść do psychologa i wtedy zapłaci za wizytę face to face a nie jakiś internetowy badziew.

94

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

za wychowanie dziecka odpowiedzialni sa rodzice. Panią bogusię zapraszalabym bez dziecka, a skoro nie może- trudno. Jak pytalaby dlaczego- bo Kubuś nie daje nam sie skupic, a ja nie jestem pedofilką, by jego siusiaka oglądać na niemal każdej wizycie. Oczywiście, straciłabym może koleżankę, ale - może ona by sie ogarnęła i zaczęla wycjhowywać wlasne dziecko. Coż. Mój spokoj jest ważniejszy od rozwydrzonego pięciolatka...

95

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci
cataga napisał/a:

za wychowanie dziecka odpowiedzialni sa rodzice. Panią bogusię zapraszalabym bez dziecka, a skoro nie może- trudno. Jak pytalaby dlaczego- bo Kubuś nie daje nam sie skupic, a ja nie jestem pedofilką, by jego siusiaka oglądać na niemal każdej wizycie. Oczywiście, straciłabym może koleżankę, ale - może ona by sie ogarnęła i zaczęla wycjhowywać wlasne dziecko. Coż. Mój spokoj jest ważniejszy od rozwydrzonego pięciolatka...

A czytałaś może choć pierwszy post dokładnie?
Autorka wpada z wizytą do Bogusi a nie Bogusia do niej big_smile

96

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

I jeszcze spójrzcie na datę powstania wątku i datę ostatnich postów big_smile

97 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2017-03-19 15:36:48)

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci
Monoceros napisał/a:

I jeszcze spójrzcie na datę powstania wątku i datę ostatnich postów big_smile

Jeśli to do mnie: to pamiętam tematy,w których się wypowiadałam.Nawet jeśli było to parę lat temu,więc spoko.
Nieważnie jak dawno temat powstał co do kwestii czytania ze zrozumiemiem.Ważne natomiast co do porady.

98

Odp: Wizyty gości a zachowanie dzieci

Ja mam takiego 4-latka. Nawet nie wiecie, jak potrafi dac popalic. Przychodzi do mnie bratowa, maly juz z nami siedzi, pcha sie do mnie na kolana, przeszkadza. Prosze, by usiadl- nie dziala. Lapie go za reke, wrecz odpycham od siebie, on dalej sie pcha. Podsune kredki- pomaluje chwile, doslownie 2 minuty i juz nie chce. Wtraca sie do rozmowy, przeszkadza, wiec zazwyczaj biore za ''fraki'' i wyprowadzam do pokoju, sadzam na ''kranym fotelu''. Przyznam, ze zawsze, gdy bratowa wpadnie na kawe, jestem zmuszona dac kare dziecku, by dalo nam spokojnie porozmawiac. Rano ide ropalic do kotlowni- maly biegnie za mna. Ide wlozyc pranie do pralki- maly biegnie za mna, bo on bedzie sypal proszek. Chce rano skorzystac z toalety- maly stoi pod drzwiami i drze sie wnieboglosy, zebym juz wyszla. Nie lubi sam siedziec w pokoju, zabawic sie. Na okraglo musze siedziec  z nim. Gdybym nie mieszkala z tesciowa, to nie wyszlabym sama na dwor na 5 min, podczas, gdy maz jest w pracy. Pisze powaznie. To jest cholernie ciezkie. Kiedys podczas wizyty bratowej byl bardzo niegrzeczny. Pchal sie do mnie na kolana, koniecznie po raz setny chcial mi dac buziaka. Tesciowa rowniez z nami byla. Widzialam, jak patrzyla na mnie jak na wyrodna matke, bo buziaka mu nie chcialam dac, a gdy mu dalam klapsa zaraz zlapala go na rece i przytulala. Gdy sie urodfzil, to stwierdzilismy z mezem, ze pojdzie do przedszkola w wieku 5 lat. W sumie to mezowi bardziej zalezalo, ale nie daje rady z nim wysiedziec w domu. Wszystko robie w biegu, bo dzieciak nie chce sie sam soba zajac 10 minut. I juz jest zapisany do przedszkola wink. Jak sie nie dostanie, co jednak jest malo prawdopodobne, to ja sie chyba na suchej galezi powiesze wink. Najsmieszniejsze jest to, ze nie wychowujemy bezstresowo. Nie mam problemu, gdy ktos zwroci mojemu dziecku uwage, gdy mnie nie slucha. Czesto jestem nawet zadowolona, ze smarkaczowi ktos pokaze, ze jego zachowanie wcale sie otoczeniu nie podoba. I gdy tak Was czytam o tym, ze rodzice nie zwracaja uwagi dzieciom, gdy pojda z nimi do kogos w odwiedziny, to , przyznaje Wam racje. Gdy jestem z moim dzieckiem u kogos, to nie pozwalam na wariowanie. Zebym miala cala wizyte zwracac dzieciakowi uwage, to bede to robic, w koncu ja odpowiadam za takiego diabla Ale z drugiej strony potrafie zrozumiec ich zachowanie. Tu najprawdopodobniej chodzi o zwykle rodzicielskie zmeczenie. Sama mam nieraz ochote, by dac odpoczac wlasnej psychice, gdy pojde do kogos. Gdy ktos ma takie trudne dziecko, to jedyne o czym marzy, to odpoczynek. Psychiczny. Zeby nie musiec caly czas wysilac uwagi i nie miec oczu w doopie, za przeproszeniem. Wiem, ze to tylko mzonki, bo to moje dziecko i musze sie nim zajmowac, ale uwierzcie, ze absorbujace dziecko=mega zmeczenie psychiczne. Nokia, pewnie ta Twoja znajoma jest wlasnie tak mentalnie zmeczona. Pisalas, ze sama wychowuje dziecko, wiec dzieciak na codzien zwraca ciagle na siebie tylko jej uwage. Raczej nie jest to dziecko, ktore jest absorbujace tylko podczas wizyt gosci. Zapewne jest tak przez caly czas, tylko Ty o tym nie wiesz, bo tam tego czasu nie spedzasz. Nie bronie tej matki, bo nikt za nia dziecka nie wychowa. Natomiast jestem w stanie zozumiec, przynajmniej troche. Mamy znajomych, ktorzy maja niespelna 2-letnia coreczke. Straszna wiercidupa i jak do nas przyjada, to moj maz przewaznie przejmuje w duzej mierze opieke nad mala, wlasnie po to, by rodzice mogli swobodnie porozmawiac. A raczej wszyscy przejmujemy (najbardziej moj maz), bo mala nie usiadzie nawet na chwile. Z racji tego, ze mieszkaja daleko i sa zaabsorbowani coreczka, to nie mamy wiekszego problemu, by sie nia troche zajac. Tylko szkoda, ze nasza rodzina (a raczej bardziej moja, bo tesciowa jeszcze nigdy nie odmowila zajecia sie dzieckiem, ale zostawiamy malego tylko, gdy mamy cos do zalatwienia/roboty) nie jest taka wyrozumiala. Moi rodzice lubia malego, ale nie chca na dluzsza mete z nim zostac. To samo moja babcia. Nikt nam, t, nie proponuje, bysmy zostawili syna na chociaz 2 godziny i spedzili ten czas tylko we dwoje.  Kazdy raczej mowi- to Wasze dziecko, wiec sie nim zajmijcie. Ciezko jest, nie przecze, ale co zrobic...

Posty [ 66 do 98 z 98 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Wizyty gości a zachowanie dzieci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026