Mój chłopak ma kolegę, który nas odwiedza dosyć często i potrafi siedzieć u nas 6-8 godzin bez względu na porę, jak mu powiedzieć ze nas to męczy, nadmienię, że delikatnych aluzji nie rozumie, ostatnio zaczął przywozić prowiant na obiad, mam już go dosyć. Nie chcę go urazić ale też nie mam zamiaru spędzać z nim każdej wolnej chwili.
1 2010-05-29 23:35:53 Ostatnio edytowany przez blabla (2010-05-29 23:37:53)
Podobne tematy
To może powiedz swojemu chłopakowi, żeby to załatwił...to w końcu jego kolega
Po prostu ostentacyjnie poloz sie do lozka,spac.A jak nie pomoze to i rozmowa...to moze policja...ale to ostatecznosc.
Po prostu ostentacyjnie poloz sie do lozka,spac.A jak nie pomoze to i rozmowa...to moze policja...ale to ostatecznosc.
Po pierwsze Pella, polozenie sie spac problemu nie zalatwi, jedynie odlozy go na pozniej.
Po drugie, wzywanie policji w takiej sytuacji jest absurdalne. Forumowiczka nie powiedziala stanowczo tej osobie jakie ma wymagania wobec niego, tak wiec wzywanie policji w takiej sprawie jest dosc niesmaczne. Dajac komus delikatnie do zrozumiena co od danej osoby jest wymagane moze nie byc odebrane tak jak sobie tego zyczymy, wiec uwazam, ze w takich sytuacjach nalezy postawic sytuacje jasno.
Blabla, popros swojego chlopaka, aby porozmawial z kolega na dany temat. Uwazam, ze mezczyzna z mezczyzna znacznie lepiej sie zrozumieja. Jesli nie, zrobcie to razem. Nie mozesz liczyc na wyrozumialosc z strony kolegi jesli nie jestes w stanie przedstawic wyraznie i stanowczo swoich wymagan wobec danej osoby.
Pella napisał/a:Po prostu ostentacyjnie poloz sie do lozka,spac.A jak nie pomoze to i rozmowa...to moze policja...ale to ostatecznosc.
Po pierwsze Pella, polozenie sie spac problemu nie zalatwi, jedynie odlozy go na pozniej.
Niekoniecznie,jesli bedzie robila to regularnie przy okazji wizyt...;)
A ja bym mu osobiście powiedziała, że bardzo go lubię, ale bardziej lubię mojego chłopaka i wolę z nim spędzać wolny czas. Zasugerowałabym koledze, że jest mile widziany np raz w tygodniu i niech wtedy siedzi do oporu, można też wyznaczyć granicę, że czas wizyt kończy się w tym domu o 21 bo potem to wy się innymi rozrywkami zajmujecie...
No,ale autorka pisala,ze probowala delikatnie.I nic.
8 2010-05-30 09:44:10 Ostatnio edytowany przez Kobietka48 (2010-05-30 09:44:46)
A ja chamsko bym go nie wpusciła do mieszkania,raz piaty i dziesiąty. Jezeli nie masz na tyle odwagi,to za kazdym razem jak by przyszedł powiedziała bym,że własnie wychodzimy SAMI!!! gdzies tam. Jeteś młoda i ucz sie asertywności,bo życie Cie jeszcze nie raz przyciśnie:)
Dokladnie,nie pozwol,by jakis niewychowany chlopak zatrul ci przyjemnosc przebywania z ukochanym !
Sasha napisał/a:Pella napisał/a:Po prostu ostentacyjnie poloz sie do lozka,spac.A jak nie pomoze to i rozmowa...to moze policja...ale to ostatecznosc.
Po pierwsze Pella, polozenie sie spac problemu nie zalatwi, jedynie odlozy go na pozniej.
Niekoniecznie,jesli bedzie robila to regularnie przy okazji wizyt...;)
To wtedy będzie siedział z jej chłopakiem a ona sama będzie leżeć w łóżku zdenerwowana... dziecinne strasznie.
Polecam jednak rozmowę z kolegą - najlepiej we trójkę - Blabla, jej chłopak i kolega. Oczywiście jeżeli jej chłopakowi to również przeszkadza - bo tego jeszcze nie wiemy.
A czemu ty dziewczyno wlasnego chłopa nie zobligujesz do wyproszenia niemilego gościa? Jego kolega, to niech go sobie wygania. No, chyba że chlopakowi to pasuje, ale pomimo to powinien się liczyć z twoim zdaniem. Czy ty mu w ogole mowiłaś ze wizyty tamtego są ci nie na rękę?
Raz, drugi i piąty nie otworzyć drzwi i tyle
Albo gdzieś wychodzić częściej ;p
W końcu mu powiedziałam, że lubimy go i fajnie jak do nas przyjeżdża czasem, ale nie co dziennie i nie po 12 godz , że nie może na informować o 1 w nocy, że nie może od nas wyjść przed 4 rano bo nie już autobusu, a samochód zostawił w domu, bo może my po prostu chcemy iść spać czy spędzić tylko trochę czasu tylko we dwoje. No i podziałało chyba nie było go już kilka dni, tylko dzwoni do nas, więc się nie gniewa.
A jednak rozmowa potrafi zdzialac cuda,no.prosze...
Zobaczymy na jak długo, mam nadzieje, że na długooooo.
Nie daj robic z siebie meczenniecy i staraj sie utrzymac ten stan jak najdluzej ![]()
Czytam początek, już chciałam coś poradzić,a tu sprawa rozwiązana. No i bardzo dobrze
Oby ten stan utrzymał się jak najdłużej ![]()
Chciałabym odświeżyć wątek, pytając:
czy nie macie nigdy problemów z ....tym czasem wizytowym ? W obie strony: i gdy Wy chcecie wyjść, ale gospodarze zatrzymują i gdy zaproszeni do Was goście nie kwapią się, by opuścić lokal? ![]()
gdy Wy chcecie wyjść, ale gospodarze zatrzymują
i gdy zaproszeni do Was goście nie kwapią się, by opuścić lokal?
W żadnym przypadku problemów nie ma.
1. Gospodarze zatrzymują, a my kulturalnie się żegnamy.
2. Ja mówię grzecznie, ale wprost: zrobiło się późno, WSZYSCY jesteśmy zmęczeni. Musimy powtórzyć takie spotkanie, bo było świetnie.
Do tej pory nie miałam z tym problemów. Każdy odbierał to normalnie. Obrazy nie było.
Nie wiem jakby było gdyby np. szef mojego męża okazał się taki "ociągający". Chyba mąż nie chciałby go wypraszać i pewno byśmy sie męczyli ![]()