Nadia masz rację zgadzam się z tobą co do tego że musi dostać twardą jazdę i uważam ż ta jazda by go otrzeźwiła i że zrozumiał by co traci. A może by tak zastosowac metode " wezmę go na zazdrość" bo dopóki fenix on bedzie wiedział że mu podlegasz mimo wszytko co on zrobi to będzie dalej postępował tak jak postępuje. Chcesz go odzyskac? pokaż mu konkretnie i na poważnie że może cię stracić i poudawaj że jednak umiałabys bez niego żyć. /myślę że wtedy się opamięta.
A takie moje pytanie (bo nie bardzo wiem czy coś przeoczyłam po wypowiedzi Nadii) czy ten twój mąż to juz wielokrotnie cię zdradzał z innymi kobietami czy ta jest pierwsza?
Podobne tematy
A ja stane w obronie Nadii .milosc miloscia ale trzeba miec swoja dume.
Ja bylam w podobnej sytuacji,pisalam juz w innych postach,ze rozwiodlam sie z mezem,ktorego bardzo kochalam.Ale nie umialam zebrac o jego milosc.Odszedl do mojej kolezanki,zostawiajac mnie z malym dzieckiem.
Bylo fatalnie,wrecz tragicznie.Nie wierzylam, ze sobie poradze bez niego.On byl dla mnie wszystkim.Ale dalam rade.Pokazalam ze umiem zyc -sama.A nie mialam wtedy nawet 30 lat.
nie rozumiem kobiet i nigdy nie zrozumiem tego ,ze daja sie ponizac tylko dlatego zeby nie stracic tzw meza.Godza sie na bicie,kochanki,lub walke z kochankami,oszustwa.no,przykro mi ale nie rozumiem.
Pewnie,ze nalezy walczyc o malzenstwo,ale do pewnego czasu.Czlowieka mozna do wielu rzeczy zmusic,ale nie do milosci.
Na miejscu Fenix-rozwiodlabym sie.Skonczylabym to ,co zaczelam lub przynajmniej przymierzalam cos zrobic.Wytoczylabym sprawe o alimenty aby miec wszystko na papierze.Sa malzenstwa,ktore dopiero po rozwodzie otwieraja oczy na swoich partnerow.
Fenix,mi tez mowiono,ze jestem mloda i znajde kogos.ale ja nie bralam tego do siebie.Ja kochalam bylego i czekalam na jego odwiedziny w domu(na spotkania z dzieckiem) a bylismy juz po rozwodzie.
Minelo trooooooche lat i znow mam meza-innego.Zdobyl moje serce i znow jestem zona.A tak sie zapieralam.
kasiulka -swiat materialny to okreslenie -jako nasz swiat w którym zyjemy w którym sa uczucia i emocje nie chodziło mi o rzeczy materialne -tylko o nasza rzeczywistosc tu na ziemi .A miłosc warto ratowac oczywiście ale do człowieka który na nia zasługuje -jestes pełna wiary i oby wiecej takich ludzi ale pewnych realiów i ludzi juz sie nie da zmienic .Walczyc tak ale jak jest o co a nie o drania ktory poniza i jawnie na noc odchodzi do innej kobiety .
Gdy 7lat temu byliśmy parą znalazł sobie dziewczyne z pracy i zerwał ze mna tamten zwiazek wytrwał 3 miesiace nie biore tego pod uwage bo zaczeliśmy chodzic gdzy miałam 14 lat po 5latach on dalej nikogo innego nie znał oprucz mnie szukał porównania nowości , zgodze się że musi dostac nauczke jak już mu nie mówie że go kocham nie prosze żeby nie wychodził nie robie scen , normalnie z nim rozmawiam o domu o synu o tym czy mugby coś zrobic na działlce czego ja nie dam rady.
Mieszkamy w jwdnym domu i kazde z nas ma obowiazki zapytałyście czy piore gotuje tak robie to ale nie po to by mu ułatwic życie tylko dlatego że to on utrzynuje nasz dom , on wie że gdy znajde prace to to ulegnie zmianie.
Mówicie zapomniec owszem powinnam tylko jak gdy zamiast sie czymś zając ciagle jestem w domu o którym tak bardzo marzyliśmy, nie jestem do tego przyzwyczajona całe życie pracowałam w miesiac po porodzie wruciłam do pracy a teraz zajmując sie domem męcze się brak mi niezależności kontaktu z ludzmi ale jaki mam na to wpływ szukam pracy już 5 miesięcy nie odrzucam żadnej oferty z bezrobocia, codziennie dzwonie na ogłoszenia a mimo to nic. Praca dała by mi alternatywe zajęcie bo musiała bym sie skupic na czyms a tak skupiam sie na utraconym życiu. I niestety widze z żalem że tabletki juz nie działaja na mnie kojąco dramat.
Gdy 7lat temu byliśmy parą znalazł sobie dziewczyne z pracy i zerwał ze mna tamten zwiazek wytrwał 3 miesiace nie biore tego pod uwage bo zaczeliśmy chodzic gdzy miałam 14 lat po 5latach on dalej nikogo innego nie znał oprucz mnie szukał porównania nowości
Fenix właśnie wtedy powinnaś najbardziej wziąć jego czyny pod uwagę....
Mieszkamy w jwdnym domu i kazde z nas ma obowiazki zapytałyście czy piore gotuje tak robie to ale nie po to by mu ułatwic życie tylko dlatego że to on utrzynuje nasz dom , on wie że gdy znajde prace to to ulegnie zmianie.
ale ułatwiasz mu życie, on utrzymuje Ciebie, ale nie przeszkadza mu to zdradzać Cię? i to "utrzymywanie" Ty mu rekompensujesz byciem gosposią, praczką, kucharką?
Powiedz, jak on ma Ciebie szanować? I chcieć walczyć o dom? On ma wszytsko Twoje przyzwolenie na kochanke + uprane i ugotowane.
Hmmm ... pomyśl chciałabyś w takim wypadku (na jego miejscu) coś zmieniać? On nic nie musi robić ze swoim życiem, ma idelany układ.
Dlaczego nie spakujesz mu rzeczy brudnych i nie dasz do prania kochance? Bo jesteś dobrą żoną? Bo tak wypada?
On gdybyś wystąpiła do sądu musiałby płacić alimenty na Ciebie i na dziecko...
Dlaczego kobiety same utwierdzają się w byciu Męczennicą, nie mogę tego pojąć?
Nie możesz znaleźć jako sprzataczka, wiem, że jest ogólnie trudno na rynku, więc spróbuj McDonald - nienormowane godziny.
Rób cokolwiek...
Piszesz o tabletkach i ukojeniu (że już nie działają), a przecież wcześniej wspominałaś, że on jest ukojeniem, ogarnij się!
To on jest tym ukojeniem czy nie?
Będziesz siedzieć i buczeć?
Skupiasz się na utraconym życiu, ok, a teraz podsumujmy...
Czy byliście przyjaciółmi? Ostatnio napisałaś, że usiedliście i rozmawialiście "jak nigdy", zatem domyślam się, że przyjacielem od serca on Twoim nie był, ani Ty jego.
Czy macie wspólne zaintersowania? Nie chodzi mi o jakieś ekstremalne sporty, raczej o rytuały, np. kino, czytanie książek, słuchanie muzyki, polityka, rozumiesz o co mi chodzi?
Lojalność - brak
szacunek - brak
Seks - także znam odpowiedź
Gotowanie - Ty to wykonujesz
Prace domowe - także Ty
Co Was łączy jako parę oprócz dziecka, papierka i Twojego uporczywego dogadzania mu na siłę?
wiesz Nadia,ja mysle identycznie.Jak kobieta moze sie tak nie szanowac.
Facet Fenix ma rzeczywiscie dobrze,w domu sprzataczka i kucharka,czasem kobieta do lozka,poza domem jego milosc-mila,usmiechnieta .Facet jest kochany przez dwie kobiety.On nie musi od siebie nic dawac.On tylko zabiera.
wiele facetow taki uklad chcialoby miec.
Ja juz chyba bede rezygnowac z udzielania mojego zdania na te tematy,bo sie poprostu wkurzam.
Ja przez te sprawy tez przechodzilam i wiem co kochajaca kobieta przezywa.
czemu w kobietach jest taka niska samoocena,nie dowartosciowanie?Czemu mysla ,ze sobie same nie poradza?
za szybko wysłałam...
Utracisz - więcej obowiązków domowych, utracisz poniżenie, zdradzanie, niską samoocenę...
Co zyskasz? Szacunek do siebie, spokój, może inne życie...
Pomyśl o tym.
wiesz Nadia,ja mysle identycznie.Jak kobieta moze sie tak nie szanowac.
Facet Fenix ma rzeczywiscie dobrze,w domu sprzataczka i kucharka,czasem kobieta do lozka,poza domem jego milosc-mila,usmiechnieta .Facet jest kochany przez dwie kobiety.On nie musi od siebie nic dawac.On tylko zabiera.
wiele facetow taki uklad chcialoby miec.
Ja juz chyba bede rezygnowac z udzielania mojego zdania na te tematy,bo sie poprostu wkurzam.
Ja przez te sprawy tez przechodzilam i wiem co kochajaca kobieta przezywa.
czemu w kobietach jest taka niska samoocena,nie dowartosciowanie?Czemu mysla ,ze sobie same nie poradza?
Dziękuję, bo czasami tarcę wiarę, że ktokolwiek w tych kwestiach mnie rozumie
. Siedzę w pracy i wkurzam się na takie rozmemłane podejście do życia w stylu fenix, która patrzy na tego d..pka uważając, że to książe z bajki.
Sama z siebie robi męczennicę... 8-o nie ogarniam tego. Nie potrafię.
czekam teraz na odpowiedź fenix o utraconym związku i odniesienie się do przyjaźni, lojalności, etc.
Jeszcze trochę się pospalam ![]()
Nadia,dlatego tylko przeczytalm Twoja wypowiedz i znikam stad.
Szkoda moich nerwow.To jest tak jak w kawale.Facet moze nie miec rak i nog,byleby nie byl kaleka.
Czyli niech mnie bije i szmaci ale mam meza i go kocham
76 2009-05-19 10:13:09 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-05-20 09:58:16)
Fenix Nadia ma rację. Już wystarczająco walczyłaś, poza tym naprawdę nie ma o kogo uwierz..wiem, że to boli, ale powiedz sama sobie...jak można teraz o niego walczyć? poniżając się? prosząc by wrócił? dałaś mu już wszystko co mogłaś już dać, ale on z tego nie skorzystał. Co Ci jeszcze pozostało? rzucić się na kolana? Pomyśl..on wie, ze go kochasz i wie, że nie musi niczego wybierać. Dopóki nie poczuje strachu, że może Cię naprawdę stracić, będzie tak postępował. Nawet gdyby miało to wasze małżeństwo skończyć się rozwodem, to pamiętaj, ze on lekcję musi dostać, musi zobaczyć w Tobie silną i twardą kobietę. Ja wiem, że uczucie potrafi przysłonić oczy, ale kiedy oswoisz się już z tą myślą, że go nie ma, spojrzysz na wszystko inaczej. Niektórym kobietom się wydaje, że im więcej będą zabiegać o faceta, albo mu pokazywać jak bardzo go kochają, to on to zauważy i doceni. Gó...prawda za przeproszeniem. Fenix opamiętaj się proszę, nie pierz mu, nie rób nic dla niego, to on powinien czuć się winny i okazać trochę skruchy, jeśli nie czuje tego, to naprawdę gra jest niewarta świeczki. Nawet gdyby wrócił, to będzie się czuł królem, bo Ty będziesz szczęśliwa, będziesz koło niego skakać, a on będzie łaskę Ci robił, że w ogóle jest. Nie na tym to ma polegać. On musi sam ogarnąć swoje uczucia, ale dopóki będzie czuł, że go szalenie kochasz, będzie Tobą pomiatał. Tego chcesz?
Nadia,dlatego tylko przeczytalm Twoja wypowiedz i znikam stad.
Szkoda moich nerwow.To jest tak jak w kawale.Facet moze nie miec rak i nog,byleby nie byl kaleka.
Czyli niech mnie bije i szmaci ale mam meza i go kocham
no tak, i definiowanie słowa "miłość", jako przyzwczajenia z domieszką strachu z kroplą upokorzenia. I oby mieć "spodnie" w domu, nieważne jakie.
Fenix
Nie będę się już rozpisywać na temat braku miłości, szacunku, zaufania, wierności, przyjaźni w Waszym małżeństwie bo o tym już dość napisały dziewczyny i całkowicie się z nimi zgadzam.
Ale powiem Ci coś odnośnie tej Twojej miłości - tak silnej,że sama obecność męża daje Ci szczęście.A raczej żałosną namiastkę szczęścia.Przeżyłam taką miłość i nie raz już o tym pisałam.Ale powtórzę raz jeszcze-nawet tak silną, destrukcyjną miłość można przezwyciężyć.Wiesz co mnie dało siłę,kopa do tego żeby wreszcie się wyrwać z jego sideł?Żeby skończyć te zdrady,kłamstwa,poniżanie?Mój synek.Wyobraziłam sobie jakim kiedyś będzie człowiekiem skoro każę mu patrzeć na to jak jego ojciec traktuje matkę-będzie taki sam bo taki wzorzec wyniesie z domu.Będzie wierzył,że może bezkarnie zdradzać,poniżać,oszukiwać kobietę,a ona ma wiernie jak pies czekać pod drzwiami z gotowym obiadkiem i lizać mu buty z wdzięczności,że w ogóle jest.Pomyślałam też o poczuciu bezpieczeństwa dziecka-co się z nim stanie jak będziemy trwać w tym patologicznym układzie,kiedy będzie widział matkę ciągle smutną,z zapuchniętymi oczami,będzie słuchał kłótni i i obelg,a w końcu może znajdzie mamę martwą po przedawkowaniu leków na uspokojenie?
I powiedziałam-o nie,koniec.Nie będzie więcej traktował mnie jak rzecz prymitywny facet,który nie wie co to szacunek i rodzina.Nie pozwolę mu krzywdzić mojego dziecka.Dałam radę odejść?Dałam.A teraz mam najwspanialszego faceta pod Słońcem,za którego szacunek do mnie,wierność,miłość,zrozumienie mogę ręczyć głową.A jeszcze nie tak dawno nie wyobrażałam sobie bym mogła pokochać kogoś innego.
Dziewczyno uświadom sobie,że Twoje małżeństwo to fikcja,chory układ,same kłamstwa.Bo do związku trzeba dwojga a Ty jesteś w nim sama.On jest jak niebieski ptak-robi co chce i będzie robił dalej bo mu na to pozwalasz.Z takiego raju jaki ma,z takiej wygody z dwiema kobietami,które się przed nim poniżają on nigdy nie zrezygnuje.Chyba,że dasz mu wyraźny bodziec do tego.Chociaż i w skuteczność tego wątpię.Już raz zagroziłaś,że odejdziesz i co to dało?On jest Twoim narkotykiem,a nie miłością.Zastosuj drastyczną terapię odwykową bo inaczej on Cię zniszczy.A masz dziecko,które Cię potrzebuje.
Fenix
Mój synek.Wyobraziłam sobie jakim kiedyś będzie człowiekiem skoro każę mu patrzeć na to jak jego ojciec traktuje matkę-będzie taki sam bo taki wzorzec wyniesie z domu.Będzie wierzył,że może bezkarnie zdradzać,poniżać,oszukiwać kobietę,a ona ma wiernie jak pies czekać pod drzwiami z gotowym obiadkiem i lizać mu buty z wdzięczności,że w ogóle jest.Pomyślałam też o poczuciu bezpieczeństwa dziecka-co się z nim stanie jak będziemy trwać w tym patologicznym układzie,kiedy będzie widział matkę ciągle smutną,z zapuchniętymi oczami,będzie słuchał kłótni i i obelg,a w końcu może znajdzie mamę martwą po przedawkowaniu leków na uspokojenie?
I powiedziałam-o nie,koniec.Nie będzie więcej traktował mnie jak rzecz prymitywny facet,który nie wie co to szacunek i rodzina.Nie pozwolę mu krzywdzić mojego dziecka.Dałam radę odejść?Dałam.A teraz mam najwspanialszego faceta pod Słońcem,za którego szacunek do mnie,wierność,miłość,zrozumienie mogę ręczyć głową.A jeszcze nie tak dawno nie wyobrażałam sobie bym mogła pokochać kogoś innego.
Wychowanie dziecka to był mój kolejny argument, który chciałam "przedystkutować " z fenix. Zgadzam się z Tobą w zupełności.
No to tak droga fenix ja to uważam że jeśli chcesz ratować małżeństwo ratuj je ale nie w taki sposób. Nie gudź sie na bycie kurą domową, gosposią, służącą. Bo dziewczyny mają tu rację... twojemu mężowi tylko w to mi graj... Ma kochankę ma na to przyzwolenie a w domu ma gosposie i wszystko zrobione, czego więcej chcieć? Musisz przestać z usługiwaniem mu bo jeśli nadal on tak będzie miał nigdy nie zrozumie że robi źle i nigdy nie poczuje że mu ciebie brakuje. Musisz dać mu po0dupie niech se sam pierze itp. On musi zobaczyć co traci, poczuć to żeby to małżeństwo dało się uratować.
Fenix moje pytanie jakiej ty konkretnie pracy szukasz? Masz może zdoloności manualne??? Jeśli masz choć trochę pojęcia w tym kierunku to mogę ci coś podpowiedzieć w związku z pracą. Co prawda kokosów na niej byś nie zbiła ale myślę że jest duże prawdopodobieństwo że byś sie załapała jednocześnie czymś zajeła a dodatkowo ta praca jest nniedaleko twojego miejsca zamieszkania.
Więc tak macie racje i ja tego nie podważam ani troche tyle że wytłumacz alkocholikowi że alkochol mu szkodzi...
Dopuki nie stanie na nogi nie bede niezależna nie uwieże że może byc lepiej czuje się jak kompletny nieudacznik życiowy dostałam pieniądze na dom który sprzedam i zostane bez dachu nad głową bo niestety po spłacie kredytu hipotecznego nie starczy nawet na tbs, (zawiodłam rodziców) miałam dobrą prace to poszukałam sobie innej by byc bliżej domu mam za swoje 5 miesięcy bezrobocia, dziecka mi nie przyjeli do przedszkola zmarł ojciec , mąż odszedł i ja mam miec optymistyczne podejście do życia a niby z jakiego powodu ?
Mówicie o dziecku tyle ze ja nigdy nie byłam dobra matką , nie umiem z synem sie bawic czy przelac na niego całą miłośc bo widze w nim ojca wiem ze to przykre ale niestety tak jest i mimo moich starań on mnie po prostu denerwuje staram się mu zapewnic normalnośc na ile to możliwe.
Jak powiedziałam wniosek o separacje złoże jeszcze w tym tygodniu, ale nie jest to zgodne z moją wolą trudno bywa.
Kasiulka 188 pracowałam jako operator maszyn na produkcji przez 3 lata, mam licencjat i przez to firmy produkcyjne z niepołomic mnie nie chcą przyjąc i usłyszałam to wproct aplikowałam do nideka, royal cannin , juki, hms, cocacola a z dhl mnie zwolnili .......
Szukam czegokolwiek a w maku byłam ale przyjeli studentów po prostu fatum nawet w biedronce mi odmówili mimo że przez 2 lata pracowałam na kasie w tesco porażka.
Mówicie o dziecku tyle ze ja nigdy nie byłam dobra matką , nie umiem z synem sie bawic czy przelac na niego całą miłośc bo widze w nim ojca wiem ze to przykre ale niestety tak jest i mimo moich starań on mnie po prostu denerwuje staram się mu zapewnic normalnośc na ile to możliwe.
TO ZAJMIJ SIĘ SYNEM, NAUCZ SIĘ Z NIM BAWIĆ, POŚIĘCAĆ MU CZAS I DAWAĆ SIEBIE... Uganiasz się za ... (wpisz tu jaki chcesz negatwyny epitet dotyczący twojego męża), a własne dziecko olewasz?!?!?!?!?!?!?!?!
Kończę, nie chcę już mi się do Ciebie pisać... Nie szanuję kobiet olewających swoje dziecko z jakiegokolwiek powodui.
Tym samym życzę Ci powodzenia i zrozumienia, co w życiu jest ważne.
1) jesteś złą matką
2) beznadziejną
3) ogarnij się
To moje przesłanie, ostre? Może pozowli Ci coś zmienić, bo chyba potrafisz się tylko nad sobą litować i użalać nad ciężkim losem. mąż ma kochankę, nie mam pracy, NO CÓZ to życie. Kobiety mają chore śmiertelnie dzieci, walczą, Ty za d..pka, który ma kochankę poświęcasz miłość i zaintersowanie dziecka...
Ech...
ps. widzisz w dziecku ojca? PODOBNO Kochasz go bezgranicznie (tego ojca dziecka), więc sama sobie debilnie zaprzeczasz szukając litujących się nad Tobą osób... Może znajdziesz tu jeszcze kilka takich, ale uwierz ta litość nic Ci nie da
KONIEC MOJEGO PRZESŁANIA
Fenix odezwij sie do mnie na maila to ci podam aders pewnej firmy gdzie dają ludziom "szansę", że tak powiem. Tylko że jest to firma zajmująca się rzeczami artstycznymi. Praca jest manualna czyli musisz nauczyć się wykonywac coś ręcznie ale spokko tego by cię nuczyli jeśli masz tylko troszkę polotu w pracach plastycznych a w zasadzie do tej pracy potrzebne są chęci. Praca na akord więc zarobki zależa od ciebie. Jak ja tam pracowałam to zatrudniali na pół etatu ale można było sie dogadać i co do tego. Nie jestem pewna czy teraz potrzebują pracowników ale jak ja tam robiłam to jak ktoś chciał spróbowac czy się nadaje to przyjmowali. Kwestia też tego jakiej pensji oczekujesz bo zanim nauczysz się tej pracy może troszke minąć. Ale o szczegółąch jeśli chcesz pogadać to poprostu napisz do mnie mail.
Co do "zagłębia pracy w Niepołomicach" owszem jest tam takie jednak w dzisiejszych pracach nawet te duże firmy tam zwalniają pracowników czego jestem świetnym przykładem ja:)
Nadia nie mi to ocenić ale chyba trochę za ostro napisałaś do fenix... dziwczyna potrzebuje pomocy i zrozumienia bo jest z złej sytuacji a nie jescze kopania jej po tyłku.
Oczywiście fenix powinnaś jak najszybciej nawiązać lepszy kontakt z dzieckiem bo im później tym gorzej wiem to po mojej matce. Ale powiedz ile twój syn ma lat. Uważam że nic dziwnego że chcesz ratować rodzinę zatrzymać ukochanego człowieka przy sobie i przy syny. Tym bardziej że jeśli masz niezbyt dobry kontakt z dzieckiem to ono może ciebie obwiniac o rozpad małżeństwa rodziny a nie ojca. Ponadto nie uważam że jesteś złą matką. Jesteś poprotu matką o twardym modelu wychowywania a nie matką przyjaciółką, z drugiej strony bycie matką przyjaciółką, matka na każde zawołanie dziecka wcale nie jest dobre. Wg mnie to dobrze że chłopak umie się bawić bez ciebie przynajmniej nie jest niańczony ale z drugiej strony powinnaś okazać mu że mimo to go kochasz. W końcu to owoc waszej miłości.
Tak ostrą wypowiedzią Nadi się nie zrażaj ona ma poprostu bardzo twarde poglądy i zasady nie do obejścia(oczywiście Nadiu nie obraź sie bo to nie miało cie urazić).
Fenix myślę że skoro potrzebujesz pomocy, wsparcia, potrzebujesz sie wygadać to poprostu pisz bo to forum właśnie po to służy co zresztą jest bodajże zapsiane w jego regulaminie:) Jesteśmy tu po to żeby cie wysłuchać i doradzić ci:)
Głowa do góry
dlatego kasiulka Ty ją pogłaszczesz po główce
i tak kółeczko wzajemnej adoracji będzie się kręcić.
Napisałam ostro, ale bycie matką to odpowiedzialność, a ona skupia się na mężu.
zasady w kwestiach małżeństwa, rodzicielstwa są nie do jak to nazwałaś obejścia...
Kasiulka masz dzieci?
"Jesteś poprotu matką o twardym modelu wychowywania a nie matką przyjaciółką, z drugiej strony bycie matką przyjaciółką, matka na każde zawołanie dziecka wcale nie jest dobre. Wg mnie to dobrze że chłopak umie się bawić bez ciebie przynajmniej nie jest niańczony ale z drugiej strony powinnaś okazać mu że mimo to go kochasz. W końcu to owoc waszej miłości." - co to za brednie?
szkoda że TWARDY model wychowania (wg Ciebie, dla mnie to gów...niane postępowanie) ona ma do dziecka, a nie do męża ;P
dziecko jest NAJWAŻNIEJSZE - kurcze czemu ja tu wchodzę ;P
"Tym bardziej że jeśli masz niezbyt dobry kontakt z dzieckiem to ono może ciebie obwiniac o rozpad małżeństwa rodziny a nie ojca." tego zdania twojego nei wkleiłam, to wszytsko zaczyna być żałosne, a ja nei pracuję tylko wkurzam się ![]()
koniec:P
Nadia od 5 miesięcy jestem cały czas z synem , 24 na dobe czytam mu bajki, zabieram na plac zabaw do teściów do mamy, ja nie mam dnia wolnego całly czas z dzieckiem nie pujde ze znajoma na kawe bo jestem z dzieckiem, w zeszłym tygodniu był na 7 dni u mojej mamy miałam troche czasu dla siebie i znajomych ale nawet ona powiedziała że jest nie do wytrzymania i chocbym stawała na głowie to nie zastapie mu tatuśia do którego jest tak bardzo przywiązany. Syn ma 5 lat i ma do mnie żal o tate bo mi to wykrzyczał pewnie ojciec mu coś wspomniał. Mówiąc że jestem złą matka miałam na myśli to że nie sprawia mi przyjemności ciągłe siedzenie z dzieckiem czy zabawa. Chyba nie myślałaś że rycze a dziecko jest puszczone samopas, ojciec się nim nie zajmuje.
Moja mama była taka sama w stosunku do mnie i może to tego wynik nie tłumacze się bo tu nie ma z czego jedne kobiety marzą o karjerze a drugie o domu ja jestem w twj pierwszej kategorii.
Rozumiem że ludzie maja większe problemy ale nie są zdani sami na siebie a ja niestety tak, po nprzeprowadzce zostałam odizolowana od znajomych i rodziny w chwili obecnej juz nie mam auta a wyprawa do mojej mamy to 35km busem z przesiadkami z rozkapryszonym 5latkiem na którego ma wpływ jedynie ojciec.
Masz racje że użalam się nad sobą ale tylko częściowo i tak w chwili obecnej jestem w lepszym stanie niz 2 tygodnie temu i to nie jest jak mówienie do głuchego bo dzięki forum napisałam pozew mimo że nie chce się rozejśc z mężem tyle że do pewnych decyzji trzeba dojrzec a u mnie odbywa się walka miedzy uczuciem a rozumem.
Fenix, a może tak synka, na dwa dni, pod opiekę tatusia i nowej dziewoi:)) Ty odpoczniesz, a szanowny małżonek zobaczy, że życie nawet z kochanką może być zwyczajne. Ty w tym czasie możesz sobie zafundować domowe SPA i odbierać synka zrelaksowana i uśmiechnięta:))
Myślałaś o wizycie u psychologa? Oni naprawdę potrafią trzeźwo przeanalizować życie, są bezstronni. Na koniec nie zawsze okazuje się, że chcemy ratować coś realnego, czasami okazuje się, że to były mrzonki...
Życzę Ci wszystkiego najlepszego, bo każda z Nas zasługuje na to co najlepsze:))
88 2009-05-19 14:23:57 Ostatnio edytowany przez Nadia (2009-05-19 15:18:51)
Nadia od 5 miesięcy jestem cały czas z synem , 24 na dobe czytam mu bajki, zabieram na plac zabaw do teściów do mamy, ja nie mam dnia wolnego całly czas z dzieckiem nie pujde ze znajoma na kawe bo jestem z dzieckiem, w zeszłym tygodniu był na 7 dni u mojej mamy miałam troche czasu dla siebie i znajomych ale nawet ona powiedziała że jest nie do wytrzymania i chocbym stawała na głowie to nie zastapie mu tatuśia do którego jest tak bardzo przywiązany. Syn ma 5 lat i ma do mnie żal o tate bo mi to wykrzyczał pewnie ojciec mu coś wspomniał. Mówiąc że jestem złą matka miałam na myśli to że nie sprawia mi przyjemności ciągłe siedzenie z dzieckiem czy zabawa. Chyba nie myślałaś że rycze a dziecko jest puszczone samopas, ojciec się nim nie zajmuje.
Moja mama była taka sama w stosunku do mnie i może to tego wynik nie tłumacze się bo tu nie ma z czego jedne kobiety marzą o karjerze a drugie o domu ja jestem w twj pierwszej kategorii.
Rozumiem że ludzie maja większe problemy ale nie są zdani sami na siebie a ja niestety tak, po nprzeprowadzce zostałam odizolowana od znajomych i rodziny w chwili obecnej juz nie mam auta a wyprawa do mojej mamy to 35km busem z przesiadkami z rozkapryszonym 5latkiem na którego ma wpływ jedynie ojciec.
Masz racje że użalam się nad sobą ale tylko częściowo i tak w chwili obecnej jestem w lepszym stanie niz 2 tygodnie temu i to nie jest jak mówienie do głuchego bo dzięki forum napisałam pozew mimo że nie chce się rozejśc z mężem tyle że do pewnych decyzji trzeba dojrzec a u mnie odbywa się walka miedzy uczuciem a rozumem.
wybacz, ale Twoje relacje z jego tatą są dla niego neizrozumiałe, albo się kłócicie, albo jesteśmie rodzicami, którzy idą do dziadków.
Proponuję wizytę o specjalisty, szczególnie z dzieckiem, żeby ogarnąć jego negatywne emocje, a także Twoje.
Moje ostre słowa są po to żebyś zaczęła widzieć "minusy", a nie brzęczała o "miłości"...
ale zaprzeczasz sama sobie w posicie wyżej piszesz, że bawisz się z dizeckiem w poprzednim, że nie potrafisz tego robić... nie wnikam.
89 2009-05-19 14:48:49 Ostatnio edytowany przez kasiulka188 (2009-05-19 14:51:10)
Nadia ale ty sie nie masz o co wkurzać a ja uważam że moje zdanie o obwinianiu przez syna jej za rozpad rodziny uważam że jest w100%słuszne. Dzieci nie mam ale kiedyś zamierzam mieć i napewno nie będę ich niańczyć i nie widzieć świata poza nimi. Owsze dzieci są ważne nawet bardzo ale co daje nam i przede wszystkim im niańczenie ich? otóż nic w wręcz przeciwnie często nawet szkodzi to dzieciom
A fenix mówi że nie potrafi się bawić z dzieckiem a że jednak to robi więc stara się to robić mimo tego że tego nie lubi. Co w stawia ją jako dobrą matkę a nie złą.
Nadia ale ty sie nie masz o co wkurzać a ja uważam że moje zdanie o obwinianiu przez syna jej za rozpad rodziny uważam że jest w100%słuszne. Dzieci nie mam ale kiedyś zamierzam mieć i napewno nie będę ich niańczyć i nie widzieć świata poza nimi. Owsze dzieci są ważne nawet bardzo ale co daje nam i przede wszystkim im niańczenie ich? otóż nic w wręcz przeciwnie często nawet szkodzi to dzieciom
A fenix mówi że nie potrafi się bawić z dzieckiem a że jednak to robi więc stara się to robić mimo tego że tego nie lubi. Co w stawia ją jako dobrą matkę a nie złą.
zatem nie mas zdizeci, ale jesteś ekspertem, wspaniale, ale zobaczysz jak zmieni się Twój świat gdy jUż będziesz je miała. I gdy ta mała osoba stanie się najważniejsza na świecie (w zdrowy sposób).
Uważam, że to, co oni obywoje robią ze sobą, z dzieckiem jest chore. To, że ona widzi w dziecku ojca i dlatego nie potrafi obdarzyć go uczuciem jest chore (zrozumiałe dla mnie w przypadku, gdy dziecko powstaje z gwałtu, lub innych tego typu okoliczności).
Dobra matka w tym wypadku ogranęłaby swoje blablabla o miłości do męża i dla dziecka, stanęła na nogi, przestała brać tabletki, i zajęła się budowaniem nowego życia, ot co!
Ja się wkurzam to fakt, ale taka już jestem emocjonalna i zasadnicza ![]()
Dobra matka w tym wypadku ogranęłaby swoje blablabla o miłości do męża i dla dziecka, stanęła na nogi, przestała brać tabletki, i zajęła się budowaniem nowego życia, ot co!
A jak ona ma stanąć na nogi jak wszytko jej się po kolei wali???
Wiem od tak pstyryknie palcami i wszytko się zmieni! Fenix pstrykaj napewno wszytko sie odmieni.
Owszem dużo zależy od nas samych ale na budowanie nowego życia trzeba czasu i trzeba skończyć ze starym życiem a nie każdy pragnie kończyć ze starym życiem zwłaszcza jeśli to życie dało mu dużó szczęście a w przypadku fenix tak własnie było. I zawsze pamięta sie przede wszystkim to dobre a nie to złe.
Czy to źle że fenix pragnie mieć z powrotem to co miała to co kochała to co było jej życiem? ja uważam że to nie jest złe i że powinna do tego dążyć tylko nie w taki sposób jak teraz. A jak widzisz droga Nadiu fenix zajmuje sie dzieckiem nawet bardzo dużo i dobrze więc czumu niby jest złą matką???
Może dlatego że myśli też o sobie i swoich potrzebach? Jak mi się wydaje ty też pracujesz, prawda? a pomyśl co by było gdybys nie pracowała tylko całymi dniami siedziała w domu z dzieckiem? myślisz że to było by takie zdrowe? takie dobre dla tego dziecka???
Owszem nie mam dzieci, nie uważam sie za eksperta ale za zdrowo myślącego człowieka bo widze co się dzieje u mnie w domu gdzie moja bratowa tak właśnie niańczy dziecko. Wiesz powiem tylko tyle że jeszcze trochę i syn jej wyjdzie na głowę, teraz wymusza płaczem że nawet jak ona idzie do toalety to go musi wziąść a jak dorośnie to nie będzie mu sie nic chciało robić i mama będzie mu płacić za odrabianie lekcji. Właśnie do tego prowadzi nieustanne niańczenie. Ale to nie temat o tym.
Reasumując uważam że fenix jest dobra matką i że dobrze robi starając sie ratowac ich rodzinę, mimo że wiele ją to kosztuje.
Tabletki dostałam od psychologa u którego juz byłam , jeśli chodzi o twoją wypowiedz dotyczącą co robimy z dzieckiem to niestety ale nie mam zielonego pojęcia o co ci chodzi bo to że on nie poświęca czasu swojemu synowi nie jest moją winą a wina jego kochanki. Ja natomiast nie kłuce sie z mężem przy dziecku, wręcz przeciwnie tłumacze synowi że tata dużo pracuje i dlatego go nie ma w domu. A mówiąc że w synu widze ojca miałam na myśli że gdy zostaje z nim sama a on mówi że mnie kocha odrazu mi sie cisną łzy do oczu bo jego ojciec kiedys też to mówił.Ponadto nie powiedziałam ze nie kocham syna a jedynie że nie w taki sposób w jaki byc może powinnam.
93 2009-05-19 16:01:17 Ostatnio edytowany przez Nadia (2009-05-19 16:06:21)
zatem wszytsko jest wspaniale, tak na podsumowanie.
Dobrzy rodzice, czasami (z naciskiem na czasami) zły tatuś bo nie ma czasu. Ciepły dom, pełen miłości... Przepraszam, czepiam się ![]()
Odniosłam się fenix do tej Twojej wypowiedzi
"Mówicie o dziecku tyle ze ja nigdy nie byłam dobra matką , nie umiem z synem sie bawic czy przelac na niego całą miłośc bo widze w nim ojca wiem ze to przykre ale niestety tak jest i mimo moich starań on mnie po prostu denerwuje staram się mu zapewnic normalnośc na ile to możliwe."
czyli, stwierdzasz, że:
1) nie byłaś dobrą matką
2) nie umiesz bawić się z synem
3) nie umiesz przelać na niego całej miłości
4) ON CIEBIE DENERWUJE - nie piszesz tu nic o ciskających się łzach
pOźniej umiesz, bawisz się, spędzasz cały czas... dlatego widzę niespójność Twojej wypowiedzi.
Sposobem na życie nie jest litowanie się nad sobą, bo to niczego dobrego nie przyniesie, a wydłuża okres stagnacji, i możesz wierzyć lub nie, ale moje słowa więcej jej dadzą (pomimo, że przykre) niż Twoje kasiulka "oj rozumiem, oj kochasz, oj chcesz". Ale ona to zrozumie za jakiś czas (oby).
Ponawiam prośbę do fenix - psycholog, psycholog, psycholog...
94 2009-05-19 16:03:46 Ostatnio edytowany przez Nadia (2009-05-19 16:06:57)
Tabletki dostałam od psychologa u którego juz byłam , jeśli chodzi o twoją wypowiedz dotyczącą co robimy z dzieckiem to niestety ale nie mam zielonego pojęcia o co ci chodzi bo to że on nie poświęca czasu swojemu synowi nie jest moją winą a wina jego kochanki. Ja natomiast nie kłuce sie z mężem przy dziecku, wręcz przeciwnie tłumacze synowi że tata dużo pracuje i dlatego go nie ma w domu. A mówiąc że w synu widze ojca miałam na myśli że gdy zostaje z nim sama a on mówi że mnie kocha odrazu mi sie cisną łzy do oczu bo jego ojciec kiedys też to mówił.Ponadto nie powiedziałam ze nie kocham syna a jedynie że nie w taki sposób w jaki byc może powinnam.
Twoją winą jest to, że pozwalasz na chory układ, ryczysz przy dziecku (żebyś znowu nie odwinęła kota ogonem odnoszę się do Twojej wypowiedzi dotyczącej ciskania się łez do oczu gdy patrzysz na syna) i użalasz się nad sobą. Oprócz deb..lnego tatusia dostaje jeszcze zeschizowaną mamusię skupioną na sobie i na walce o tatusia.
No cholera Nadia że już tak powiem to co ona ma powiedzieć synowi że tatuś mu szykuje drugą mamusię??i oczerniać ojca w oczach dziecka? to chyba trochę nie w porządku bo to że on ma kochankę to jest jego i jej sprawa a dziecko powinno mieć obojga rodziców i nie byc nastawianym przeciwko któremukolwiek z nich.A może ma udawać przed synem że jest szczęśliwa i nie okazywać płynących do oczu łez? Przecież będzie to robić wbrew sobie. Ile tak wytrzyma udając twardą?
Nie wiesz że człowiek musi pierw przecierpieć żeby później mógł się odbić??? ale na to potrzeba czasu. I właśnie w tym czasie fenix potrzebuje wsparcia a nie jazdy po niej. Owszem może kiedyś te twoje wypowiedzi dużo jej dadzą ale napewno nie teraz kiedy ona pragnie się wyżalić powiedzieć co ją boli zaznaczyć komuś że sobie nie radzi. A tu ten ktoś mówi że się użala nad sobą. No wybacz to trochę mija się z celem tego forum którego ideą jest wsparcie kobiet przez kobiety.
Chcemy, aby to właśnie tu, dzięki wyczerpującym i merytorycznym wypowiedziom, nasze użytkowniczki znajdowały oparcie, dobre słowo
Ponadto uważam że człowiek musi przecierpieć, pogadać z kimś, powiedzieć co mu leży na sercu i wtedy jak ktoś jest w takim stanie że od 4 miesięcy mu sie wszystko wali to najmniej potrzebuje "kopniaka" na podniesienie. Wtedy potrzebuje wsparcia a na kopniaki przychodzi czas po oswojeniu się z dotychczasową sytuacją. /jednak fenix jeszce się z nią nie oswoiła bo jeszcze widzi iskierkę na ratowanie swojego dawnego życia, jeszcze czuje że nie wszytko stracone.
Wiesz co pomoże fenix? ja myślę że tylko i wyłącznie jedna rzecz. Ona stanie na nogi dopiero jak wyjdzie jej chociaż jedna rzecz z tych które teraz się nie udają... Np znajdzie pracę albo przepędzi kochankę i odzyska męża. Dopiero wtedy jej życie nabierze sensu. I jedno udane działanie da siłę na dalsze podjęcie walki o życie, da chęci na dalsze zmiany i "pomysły na siebie." A teraz to jej sie odniechciewa wszystkiego bo właśnie te wszystkie rzeczy jej się zawaliły na głowę w jednym czasie, że nie wspomnę już nawet o śmierci ojca czy braku przyjaciół obok siebie. Niestety życie jej nie oszczędza.
Ja na jej miejscu to bym najpierw znalazła jakąś pracę i wtedy uwierzy we własne możliwości.
A że fenix płacze przy dziecku bo widzi w nim ojca a jak go ma nie widzieć jak to owoc ich miłości? jak ma opanować łzy jak tak bardzo ją boli wspomnienie o tym co było a czego nie ma? no wg mnie nie da się pstryknąć palcami i zapomnieć i zacząć od nowa jeśli przez dłuższy czas miało się szczęście które się nie trafia...
dzięki kasiulka dokładmie rozumiesz o czym mówie
97 2009-05-19 18:46:38 Ostatnio edytowany przez Nadia (2009-05-19 18:47:51)
No cholera Nadia że już tak powiem to co ona ma powiedzieć synowi że tatuś mu szykuje drugą mamusię??i oczerniać ojca w oczach dziecka? to chyba trochę nie w porządku bo to że on ma kochankę to jest jego i jej sprawa a dziecko powinno mieć obojga rodziców i nie byc nastawianym przeciwko któremukolwiek z nich.A może ma udawać przed synem że jest szczęśliwa i nie okazywać płynących do oczu łez? Przecież będzie to robić wbrew sobie. Ile tak wytrzyma udając twardą?
Nie wiesz że człowiek musi pierw przecierpieć żeby później mógł się odbić??? ale na to potrzeba czasu. I właśnie w tym czasie fenix potrzebuje wsparcia a nie jazdy po niej. Owszem może kiedyś te twoje wypowiedzi dużo jej dadzą ale napewno nie teraz kiedy ona pragnie się wyżalić powiedzieć co ją boli zaznaczyć komuś że sobie nie radzi. A tu ten ktoś mówi że się użala nad sobą. No wybacz to trochę mija się z celem tego forum którego ideą jest wsparcie kobiet przez kobiety.
kasiulek czy ja mówię o oczernianiu ojca? NIE! Ja mówię o ROZPOCZĘCIU nowego życia. Nie wiem do czego te Twoje wynurzenia o nastawianiu przeciwko. ja mówię o nie tworzeniu chorego układu. Fenix jak czytałam posty cierpi od wielu lat, więc...?
Wiesz co pomoże fenix? ja myślę że tylko i wyłącznie jedna rzecz. Ona stanie na nogi dopiero jak wyjdzie jej chociaż jedna rzecz z tych które teraz się nie udają... Np znajdzie pracę albo przepędzi kochankę i odzyska męża.
przepędzi kochankę... zrobi "a sio""? "a kysz" kochanko? Ona tego męża to nie ma od lat, więc co odzyskiwać? Jesteś naiwna kasiulek, ale masz prawo, tak jak ja do tego, że bzdury z serii "iskierka nadziei" są dla mnie żałosbe. Może użalać się nad sobą, tak jak to radzisz jej Ty, może też skorzystać z moich rad... Użala się dość długo, nic to nie daje.
Fenix- kasiulek rozumie Twoje cierpienie, ja zadałam Ci pytania dotyczące związku, odpowiesz? Czy liczysz na poklask Twoich żalów i słowa "tak płacz i cierp"?
ps. myślę, że moje wypowiedzi są merytoryczne i wyczerpujące, jednak z racji posiadania WŁASNEGO zdania nie muszą być one ZAWSZE miłe, są szczere.
Adminowi natomiast dzięęęęękuuuuj za naprowadzenie ńa sposób pisania, rzeczywiście trzymasz się kasiulek reguł ![]()
Tabletki dostałam od psychologa u którego juz byłam.
zapomniałam odnieść się jeszcze do tego, że ciekawe... bo psycholog nie jest lekarzem, więc nie może wypisywać recept (mam dość szeroką wiedzą medyczną), ale pewnie powiesz, że znów się czepiam ;P
Kto zatem Ci je wypisał ;P znów historia będzie ciekawa ![]()
Nadia wybacz, ale jesteś żałosna, bez urazy...czytać nie można tego co wypisujesz.
Nadia wybacz, ale jesteś żałosna, bez urazy...czytać nie można tego co wypisujesz.
jejku popłakałam się ![]()
żałosna bo? uzasadnienie poproszę ![]()
śledzę od dłuższego czasu te potyczki tu - rozumiem Nadie, ale kasiulke tez
obie obrały swoją droge pomocy dla fenix, ale Samanta -żeby od razu Nadia była żałosna ? bez przesady ! dziewczyny chcą dobrze, Nadia może i ostro mówi, ale ma rację i w pełni popieram
Ewel czasami heroicznie myślę, że uda mi się natchnąć np. taką fenix do działania. Powinnam zaprzestać, ale... ;P rozumiesz, boli mnie to gdzieś w środku.
i chętnie podyskutuję z Samantą na temat jakże żałosnej osoby mej
, łatwo jest rzucić takie słowo bez uzasadnienia.
103 2009-05-19 21:21:23 Ostatnio edytowany przez kasiulka188 (2009-05-19 21:24:35)
Nadia może ty uważasz że żalosnym jest jak ktoś chce walczyć o ta drugą osobe dopóki ma jakąś nadzieje...może ty uważasz że moje twierdzenia o tej walce o ratowaniu szczęścia są żalosne, może ty uważasz że jestem naiwna bo wierze że każdego można zmienić i że z każdej sytuacji da się wyjść obronną ręką wracając do stanu z przed tej sytuacji...może ty uważasz że moje rady moje wsparcie dla fenix i zrozumienie jej i jej sytuacji jest bez sensu...Jednak ja tak nie uważam. Co więcej sądzę że moje słowa podtrzymują na duchu fenix bardziej niż twoje,poza tym wiem że jest możliwe uratowanie związku jeśli tylko człowiek bardzo tego chce i ma siłę o to walczyć. Kwestia podjęcia odpowiedniej walki.
A dla mnie natomiast niezrozumiałe jest takie twierdzenie jakie ty rzucasz czyli "dajmy osobie która się żali kopa żeby otrzeźwiała" "o tak powiedzmy jej jaka to jest głupia bo chce odzyskać męża po tym jak mąż ją zdradziL".
No napewno jej to pomoże tylko w czym? chyba jedynie pogrążyć się w żalu i pretensji do samej siebie jeszcze bardziej.
Oj Nadia chyba nie rozumiesz jak mocno można kochać i ile miłość może wybaczyć.I ile dla miłości można zrobić. I chyba nie wiesz jak człowiek cierpi tracąc wszytko po kolei.
A co do cierpienia fenix to wydawalo mi się że mówiła gdzieś że od 4 miesięcy jej się życie sypie(bodajże na jakimś moim wątku)
Co do tabletek być może fenix pomyliła psychologa z psychiatrą który ma takie same uprawnienia tylko dodatkowo może wypisywać leki. A ludzie często nazywają psychiatrę psychologiem bo polskie społeczeństwo jest zakłamane i nie tolerancyjne a za wizyte u psychiatry linczują bo nie wiedzą z czym to się je!!!!!
A w tym stwierdzeniu o lekach naprawda Nadia się czepiasz.
Ponadto mam wrażenie że ten tekst o zasadach skierowany do mnie był jakiś ironiczny ale może się mylę i i ja się czepiam:)
Pozdrowienia
Nadia może ty uważasz że żalosnym jest jak ktoś chce walczyć o ta drugą osobe dopóki ma jakąś nadzieje...może ty uważasz że moje twierdzenia o tej walce o ratowaniu szczęścia są żalosne, może ty uważasz że jestem naiwna bo wierze że każdego można zmienić i że z każdej sytuacji da się wyjść obronną ręką wracając do stanu z przed tej sytuacji...może ty uważasz że moje rady moje wsparcie dla fenix i zrozumienie jej i jej sytuacji jest bez sensu...Jednak ja tak nie uważam. Co więcej sądzę że moje słowa podtrzymują na duchu fenix bardziej niż twoje,poza tym wiem że jest możliwe uratowanie związku jeśli tylko człowiek bardzo tego chce i ma siłę o to walczyć. Kwestia podjęcia odpowiedniej walki.
A dla mnie natomiast niezrozumiałe jest takie twierdzenie jakie ty rzucasz czyli "dajmy osobie która się żali kopa żeby otrzeźwiała" "o tak powiedzmy jej jaka to jest głupia bo chce odzyskać męża po tym jak mąż ją zdradziL".
No napewno jej to pomoże tylko w czym? chyba jedynie pogrążyć się w żalu i pretensji do samej siebie jeszcze bardziej.
Oj Nadia chyba nie rozumiesz jak mocno można kochać i ile miłość może wybaczyć.I ile dla miłości można zrobić. I chyba nie wiesz jak człowiek cierpi tracąc wszytko po kolei.A co do cierpienia fenix to wydawalo mi się że mówiła gdzieś że od 4 miesięcy jej się życie sypie(bodajże na jakimś moim wątku)
Co do tabletek być może fenix pomyliła psychologa z psychiatrą który ma takie same uprawnienia tylko dodatkowo może wypisywać leki. A ludzie często nazywają psychiatrę psychologiem bo polskie społeczeństwo jest zakłamane i nie tolerancyjne a za wizyte u psychiatry linczują bo nie wiedzą z czym to się je!!!!!
A w tym stwierdzeniu o lekach naprawda Nadia się czepiasz.Ponadto mam wrażenie że ten tekst o zasadach skierowany do mnie był jakiś ironiczny ale może się mylę i i ja się czepiam:)
Pozdrowienia
co do ironicznych moich tekstów ten o zasadach nie był skierowany do Ciebie, ale jak będę pisać kolejny to może pomyślę o Tobie
- sarkazm
... W sposobie patrzenia na świat jesteś moim przeciwieństwem, więc ciekawie mi się z Tobą wymienia poglądy, aczkolwiek nie są one dla mnie... hmm żebyś się nie uraziła... godne. O tak to dobre słowo. Wchodzenie facetowi po palcu do d..py uważam za bycie czopkiem
. Nie mam nawet w głowy w jego kształcie.
ok wracając do tematu...
On ją zdradza dość długo, mówi, że go brzydzi i jest irytująca, a ona mu tam smaży, gotuje, pierze i jeszcze do teściów pójdzie to nie jest ratowanie, to jest łaszenie się. To nic nie przynoszące próby samobójcze dla związku.
I uwierz mi, że takie biadolenie to jest słodzenie miodu ;P ani to przydatne, ani konieczne, a tylko mdłości powoduje ![]()
Oj dziewczyny ,ale walka.
Jestem jak najbardziej za Nadia.
Fenix trzeba dac tzw kopa aby sie otrzasnela i przestala bujac w oblokach.
Kasiulka,ja wiem ,ze chcesz dobrze,ale nie zawsze glaskanie po glowie komus pomoze.
Fenix musi sie wyleczyc z chorej milosci(?).
Mnie tez ta spawa wkurza.Czytam wasze posty i sie krew we mnie gotuje ,jak mozna tracic godnosc dla jakiegos palanta.Ale nie pisalam,bo to daremne.Fenix musi wymienic meza na inny model.I nie ma wytlumaczenia,ze syn jej bedzie przypominac meza.Fenix,popatrz sie na meza i pomysl ,ze przed chwila calowal i piescil kochanke.I co ,dalej go kochasz?A moze bedziesz zaplakana wydzwaniac do panienki,dajac jej tym samym satysfakcje.
sorry,mialam juz sie nie wtykac,ale mnie az dusi od wyrazenia mojej opinii
Oj dziewczyny ,ale walka.
Jestem jak najbardziej za Nadia.
Fenix trzeba dac tzw kopa aby sie otrzasnela i przestala bujac w oblokach.
Kasiulka,ja wiem ,ze chcesz dobrze,ale nie zawsze glaskanie po glowie komus pomoze.
Fenix musi sie wyleczyc z chorej milosci(?).
Mnie tez ta spawa wkurza.Czytam wasze posty i sie krew we mnie gotuje ,jak mozna tracic godnosc dla jakiegos palanta.Ale nie pisalam,bo to daremne.Fenix musi wymienic meza na inny model.I nie ma wytlumaczenia,ze syn jej bedzie przypominac meza.Fenix,popatrz sie na meza i pomysl ,ze przed chwila calowal i piescil kochanke.I co ,dalej go kochasz?A moze bedziesz zaplakana wydzwaniac do panienki,dajac jej tym samym satysfakcje.sorry,mialam juz sie nie wtykac,ale mnie az dusi od wyrazenia mojej opinii
uwierz mi, że ja też mam takie uczucie przyduszenia, że można tego nie rozumieć... Może kasiulek mi nie uwierzy, ale wiem, wręcz jestem pewna, że fenix gdy pokaże mu trochę "klasy" to może (zaznaczam może, bo za bardzo już spaliła się jako dobra żonka) on coś zrozumie...
nie, nie, nie w sumie w to nie wierzę, ludzie żyjąc w taki sposób nie zmieniają się, ale zostawiam ten wpis...
wiesz Nadia,sa rozne charaktery.Ja ,jak mnie moj maz zostawil to tez tylko plakalam i prosilam o powrot.chyba bym wszystko dla niego zrobila ,zeby tylko wrocil.Teraz jak sobie o tym pomysle to mam ochote po pysku sobie dac,ze bylam wtedy taka glupia.
Zycie mnie nauczylo.Teraz inaczej mysle o tych sprawach.
Ale gdybym to ja byla mezem fenix i by mi tak zona jeczala,to chyba bym nie wytrzymala i bym ja zostawila.Przepraszam fenix,jesli bardzo urazilam.Kobieto pokaz klase,przestan sie narzucac
wiesz Nadia,sa rozne charaktery.Ja ,jak mnie moj maz zostawil to tez tylko plakalam i prosilam o powrot.chyba bym wszystko dla niego zrobila ,zeby tylko wrocil.Teraz jak sobie o tym pomysle to mam ochote po pysku sobie dac,ze bylam wtedy taka glupia.
Zycie mnie nauczylo.Teraz inaczej mysle o tych sprawach.
Ale gdybym to ja byla mezem fenix i by mi tak zona jeczala,to chyba bym nie wytrzymala i bym ja zostawila.Przepraszam fenix,jesli bardzo urazilam.Kobieto pokaz klase,przestan sie narzucac
ja rozumiem, że kobieta kochając może robić głupstwa... ale wiesz wychodzę z założenia, że człowiek (a kobieta w szczególności to istota wyższa niż taki tam zwykły człowiek;)) jest zwierzęciem rozumnym i np. jeśli taka fenix nic nie zdziałała swoim postępowaniem, oraz biadoleniem to wykorzysta inne opcje, które jej się podsuwa.
Tak sobie myślę, że może niektórzy powinni zakładać tematy z taką adnotacją "jest mi źle,płaczę i potrzebują tylko głaskania i litości" i ja wtedy nie spalałabym się
.
Ja wiem też, że fenix w kółko chce słyszeć tak, tak rozumiemy, tak, tak będzie dobrze, tak, tak wróci ( tutaj intonacja głosu Pań z wagonu pociągu z filmu "Dzień Świra" wydaje mi się odpowiednia - taka dygresja)...
Ale ja tak nie myślę, więc gdakać nie będę ;P
Nadia ale jak przeczytasz moje posty wcześniejsze to zrozumiesz że ja fenix nie mówie że ma błagac czy poniżać się. Mówię tylko że powinna walczyć i jak gdzieś juz tam napisałam walczyć pokazując mężowi co traci czyli przezstać prać gotować iść do pracy...
Jednocześnie jednak staram się jej pomóż też wsparciem. A nie rozumiem kopa typu zostaw go bo to żałosne bo nie warto. Próbować warto póki jest cień nadzieji tylko że kwestia podjęcia odpowiedniej walki.
A poza tym wątek sam w sobie prosi się o ten tok myśłenia (czyli jak zawalczyć o męża) bo fenix nie pyta jak rozstać się z mężem tylko jak wygrać z kochanką.
Myślę że rozumiecie dziewczyny o co mi chodzi.
P.S.Nadia swoją droga mi też się ciekawei z toba wymienia poglądy chociaż kłócą się nieco z moimi
110 2009-05-20 08:55:31 Ostatnio edytowany przez Jeanne (2009-05-20 09:06:04)
Miałam się już nie wypowiadać w tej kwestii , ale tak sobie czytam Wasze wypowiedzi , i mimo tego że kiedyś jednak z Nadią ostro się ściełam a jakimś wątku , tutaj muszę jej "przybic piatkę"
Mam wrażenie , że niektórzy pojęcie " pomoc " traktują jednoznacznie.Fenix użala się nad swoja sytuacją nie od dziś.Ludzie się spalaja , odpisują , naprowadzają , próbują jej otworzyć oczy , wspierają , a ona nic , tylko się użala, wate się toczy , a sama zainteresowana jak dotąd nic a nic nie zrobiła ze swoim życiem.Czytając posty Fenix można mieć wątpliwości ,że ona na prawdę ten pozew o rozwód złożyła.Ja broń boże nie jestem za rozpadem małżeństwa , nie raz juz o tym pisałam , ale tutaj tego małżeństwa nie ma , ono jest fikcją ...
MOżemy się tak użalać nad Fenix i jej życiem , mo.żemy jej współczuć i do czego to doprowadzi ? Do niczego dobrego....Ona poczyta te " słodycze" , że wszystko się jakoś ułoży i dalej będzie beczeć w poduszkę.Ona musi zrozumiec , że bajka się skończyła , czas na realia.Ona potrzebuje porządnego kopa w d***, żeby się odbiła i zaczęła normalnie żyć !To ona w takiej sytuacji powinna byc naważniejsza , jej dziecko , a nie jakis zadufany w sobie dupek ! Fenix myśli tylko o nim ! Tylko nim zyje , a reszta w jej życiu tylko wegetuje
Moze Fenix po prostu lubi tak żyć ? Upokarzać się, cierpieć , żyć w poczuciu beznadziei...A wystarczy sobie tylko powiedziec DOŚĆ !Nie chcę tak żyć , muszę coś z tym zrobić .
Dodam również , że podobnie jak Nadia zwróciłąm uwagę na fakt , iż rzekomo psycholog przepisał Fenix "prochy".A nawet gdyby tak było ...to przeciez każdy wie , że one jakby nie patrzył otumaniają ...Jak Fenix w ogóle funkcjonuje i opiekuje się swoim dzieckiem ?
Ja jestem jednak za porządnym kopniakiem dla Fenix.Głaskanie po plecach jak widać nic nie daje , to może chociaz to
DOBRE SŁOWO i WSPARCIE to pojęcie względne , więc nie ma się co powoływac na Admina.Najważniejsze , żeby to jak pomagamy , przynosiło pozytywny skutek ![]()
Ale skoro watek nosi tytuł : Jak wygrac z kochanka " to moze w taki sposób , żeby męża odelegowac właśnie do niej.Niech mu pierze , gotuje , robi kanapki do pracy , sprząta jego śmierdzące skarpetki...Może juz po tygodniu zacznie miec tego dość i pozbędzie się strupa wysyłając go na " łono natury " A gdzie on biedaczek wróci ? Do oczywiście ...do żonki ![]()
111 2009-05-20 09:04:12 Ostatnio edytowany przez Nadia (2009-05-20 09:08:22)
Nadia ale jak przeczytasz moje posty wcześniejsze to zrozumiesz że ja fenix nie mówie że ma błagac czy poniżać się. Mówię tylko że powinna walczyć i jak gdzieś juz tam napisałam walczyć pokazując mężowi co traci czyli przezstać prać gotować iść do pracy...
Jednocześnie jednak staram się jej pomóż też wsparciem. A nie rozumiem kopa typu zostaw go bo to żałosne bo nie warto. Próbować warto póki jest cień nadzieji tylko że kwestia podjęcia odpowiedniej walki.A poza tym wątek sam w sobie prosi się o ten tok myśłenia (czyli jak zawalczyć o męża) bo fenix nie pyta jak rozstać się z mężem tylko jak wygrać z kochanką.
Myślę że rozumiecie dziewczyny o co mi chodzi.P.S.Nadia swoją droga mi też się ciekawei z toba wymienia poglądy chociaż kłócą się nieco z moimi
co do wygranej z kochanKą to wypowiedziałam się, że związek to nie casting na trasie żona kochanka i że ona może tak gonić i gonić... ;P i całe życie zmarnować
kasiulek, postarałam przeczytać się setki jej postów o tym jak się użala i jak ją głaszczą tak jak Ty, jak widać nic to nie daje.
Fenix nadal mi nie odpowiedziała na moje pytania o jej związek i inne zresztą także... Poczekam cierpliwie, chociaż nie leży to w mojej naturze - ta cierpliwość ![]()
Miałam się już nie wypowiadać w tej kwestii , ale tak sobie czytam Wasze wypowiedzi , i mimo tego że kiedys jednak z Nadią ostro się ściełam a jakims wątku , tutaj musze jej "przybic piatkę"
Mam wrażenie , że niektórzy pojęcie " pomoc " traktują jednoznacznie.Fenix użala się nad swoja sytuacją nie od dziś.Ludzie się spalaja , odpisują , naprowadzają , próbują jej otworzyć oczy , wspierają , a ona nic , tylko się użala, wate się toczy , a sama zainteresowana jak dotą d nin a nic nie zrobiła ze swoim życiem.Czytając posty Fenix można mieć wątpliwości ,że ona na prawdę ten pozew o rozwód złożyła.Ja broń boże nie jestem za rozpadem małżeństwa , nie raz juz o tym pisałam , ale tutaj tego małżeństwa nie ma , ono jest fikcją ...
MOżemy się tak użalać nad Fenix i jej życiem , mo.żemy jej współczuć i do czego to doprowadzi ? Do niczego dobrego....Ona poczyta te " słodycze" , że wszystko się jakoś ułoży i dalej będzie beczeć w poduszkę.Ona musi zrozumiec , że bajka się skończyła , czas na realia.Ona potrzebuje porządnego kopa w d***, żeby się odbiła i zaczęła normalnie żyć !To ona w takiej sytuacji powinna byc naważniejsza , jej dziecko , a nie jakis zadufany w sobie dupek ! Fenix myśli tylko o nim ! Tylko nim zyje , a reszta w jej życiu tylko wegetujeMoze Fenix po prostu lubi tak żyć ? Upokarzać się, cierpieć , żyć w poczuciu beznadziei...A wystarczy sobie tylko powiedziec DOŚĆ !Nie chcę tak żyć , muszę coś z tym zrobić .
Dodam również , że podobnie jak Nadia zwróciłąm uwagę na fakt , iż rzekomo psycholog przepisał Fenix "prochy".A nawet gdyby tak było ...to przeciez każdy wie , że one jakby nie patrzył otumaniają ...Jak Fenix w ogóle funkcjonuje i opiekuje się swoim dzieckiem ?
Ja jestem jednak za porządnym kopniakiem dla Fenix.Głaskanie po plecach jak widać nic nie daje , to może chociaz toDOBRE SŁOWO i WSPARCIE to pojęcie względne , więc nie ma się co powoływac na Admina.Najważniejsze , żeby to jak pomagamy , przynosiło pozytywny skutek
Ale skoro watek nosi tytuł : Jak wygrac z kochanka " to moze w taki sposób , żeby męża odelegowac właśnie do niej.Niech mu pierze , gotuje , robi kanapki do pracy , sprząta jego śmierdzące skarpetki...Może juz po tygodniu zacznie miec tego dość i pozbędzie się strupa wysyłając go na " łono natury " A gdzie on biedaczek wróci ? Do oczywiście ...do żonki
ścięcie - to chociaż zostałam w Twojej pamięci
. Zgadzam się z Tobą, a Ty ze mną w kwestii fenix
to dobrze... Bo mam czasami ochotę krzyczeć do monitora, jak piszę tu posty
.
tak jak wspomniałam czekam na fenix i jej odniesienie się, może, może "zatrybi"
, że era sŁużącej powinna się skończyć, a kochanka nie podoła
bo przecież on tam przychodzi bez problemów pobzykać sobie...
112 2009-05-20 09:58:32 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-05-20 10:01:03)
Fenix Nadia ma rację. Już wystarczająco walczyłaś, poza tym naprawdę nie ma o kogo uwierz..wiem, że to boli, ale powiedz sama sobie...jak można teraz o niego walczyć? poniżając się? prosząc by wrócił? dałaś mu już wszystko co mogłaś już dać, ale on z tego nie skorzystał. Co Ci jeszcze pozostało? rzucić się na kolana? Pomyśl..on wie, ze go kochasz i wie, że nie musi niczego wybierać. Dopóki nie poczuje strachu, że może Cię naprawdę stracić, będzie tak postępował. Nawet gdyby miało to wasze małżeństwo skończyć się rozwodem, to pamiętaj, ze on lekcję musi dostać, musi zobaczyć w Tobie silną i twardą kobietę. Ja wiem, że uczucie potrafi przysłonić oczy, ale kiedy oswoisz się już z tą myślą, że go nie ma, spojrzysz na wszystko inaczej. Niektórym kobietom się wydaje, że im więcej będą zabiegać o faceta, albo mu pokazywać jak bardzo go kochają, to on to zauważy i doceni. Gó...prawda za przeproszeniem. Fenix opamiętaj się proszę, nie pierz mu, nie rób nic dla niego, to on powinien czuć się winny i okazać trochę skruchy, jeśli nie czuje tego, to naprawdę gra jest niewarta świeczki. Nawet gdyby wrócił, to będzie się czuł królem, bo Ty będziesz szczęśliwa, będziesz koło niego skakać, a on będzie łaskę Ci robił, że w ogóle jest. Nie na tym to ma polegać. On musi sam ogarnąć swoje uczucia, ale dopóki będzie czuł, że go szalenie kochasz, będzie Tobą pomiatał. Tego chcesz?
Nadiu jak widzisz przyznaję Ci rację, ale po przeczytaniu tego co napisałaś później, mnie samej łzy stanęły w oczach. Tak nie można ironizować z czyjegoś problemu. Fenix najwyraźniej nie radzi sobie z tym wszystkim i wydaje mi się, że człowiek ma taką naturę, że tego typu kopniak nic nie pomoże. Każdy człowiek jest inny, nie każdemu ten sposób pomocy odpowiada. Zauważyłyście, że Fenix się zamknęła? Bo to właśnie tak działa. Wiem po sobie, że kiedy ja miałam problemy, moja przyjaciółka mi nawtykała i wtedy co się stało? Nie poszłam do niej więcej ze swoim problemem i nie dlatego bo nie słyszałam jak mnie głaszcze, tylko dlatego, że w takiej chwili niepotrzebny mi jest gwóźdź to trumny, potrzebowałam słów otuchy i powiedzenia dasz sobie radę, jesteś silna. Uzmysławiamy cały czas Fenix, że robi źle, bo to małżeństwo nie ma już sensu, a bynajmniej nie z tym człowiekiem i że powinna zachować resztki godności, ale na boga, nie kpijmy z jej słabości charakteru i z tego, że faszeruje się tabletkami. Rozstania są jak żałoba, trzeba to przeczekać i odcierpieć. Fenix czyta co do niej piszemy i z czasem dojrzeje do tego i dotrze do niej, ale musi to przepłakać i przecierpieć. Nic nie da szydzenie z jej szaleńczej i chorej miłości i nawet jeśli trzeba jej tłumaczyć po stokroć, to od tego nas tu ma.
Człowiek, który przeżył serię niepowodzeń, ma znacznie obniżone poczucie siły i racjonalnego myślenia. My dorośli jesteśmy poniekąd podobni do dzieci, jeśli są z nimi kłopoty i widzimy, że robią źle, nic nie pomoże nawtykanie im i wykrzyczenie, że są beznadziejnie głupie. Więcej zdziałamy cierpliwym tłumaczeniem i uzmysławianiem im jaką drogę powinny wybrać. Fenix w tej całej sytuacji jest właśnie jak dziecko, bo przy tylu nieszczęściach, rozum jej spadł do poziomu małego dziecka i pomóżmy jej, aby w końcu zrozumiała, ze jest w stanie dźwignąć się z tego i że będzie bardziej szczęśliwa bez tego drania.
Więc tak prawdą jest że nasz związek od samego początku nie był opart na zaufaniu, od początku były problemy ale nie potrafiliśmy bez siebie życ , mamy wspólne zainteresowania typu szchy, karty, czytamy tych samych autorów i wymieniamy (czas przeszły) się spostrzerzeniami na temat ekologicznych źrudeł energii. Co do łaszenia się niestety jesteście w błędzie owsezm piore i sprzątam ale nie robie mu śniadanka do pracy czy kolacyjki. On wraca do domu i śpi w innym pokoju czy siedzi przed komputerem a ja u siebie rozmawiamy normalnie na tematy dotyczące dziecka , finansów lub działaki np żeby naprawił kosiarke (mieszkamy pod jednym dachem i on ma obowiązki tak jak i ja ). Nie pytam o której wruci lub czy wychodz ustalamy tylko kwestie czy może np. dziś zostac w domu bo potzrbuje wyjśc nie tłumacze mu gdzie i z kim. Nie mówie mu że go kocham , nie prosze by został w domu, nie prosze by oglądał ze na film czy szedł do rodziców. Wizyta u teściów nie była pokazówką tylko medjacją teściowie wiedzą o całej sprawie i to oni poprośili żebyśmy zostawili im syna i poszli spokojnie porozmawiac o kwestiach opieki nad dzieckiem i alimentach.
Co do wypadu na rolki to syn prosił żebym z nimi pojechała więc pojechałam , nie umawiam się z męzem nie prosze o nic i nie spędzam z nim czasu bo jeśli on wraca tylko po to by się przebrac to o jakim spędzaniu czasu mówimy.
Co do lekarza to dobrze zgadzam się psychiatra dla mnie to obojętne , czemu jestem na prochach bo moje zdrowie psychiczne i fizyczne siadłao , ponadto nerwy ruszyły tarczyce i czekam na wyniki badań bo na tle nerwowym się dusze.
Mówice że się użalam tak robie to ale i tak twierdze że jest lepiej , 2 tygodnie temu nałykałam się prochów nie jestem z tego dumna dlatego dostałam leki żeby znowu nie zrobic czegoś głupiego, chciałam iśc na leczenie zamknięte ale ponoc mam zbyt racjonalne spojrzenie. Może faktycznie jeszcze za mało mnie życie kopneło , ale czy któraś z was musiała patrzec na to jak mąż szykuje się na wyjście do kochanki a ja w milczeniu musze to znosic, nie moge go wykopac bo dom jest w chwili obecnej również jego własnością,
to on spłaca kredyt i mimo iż żyjemy obok siebie to bardzo bolesne , nie mam doką pujśc matka mnie nie przyjmie sama ma problemy teściowie mimo pomocy uważają że mam gdzie mieszkac bo w końcu mam dom.
Na koniec dodam ze napisałam że złoże pozew jest napisany ale czekam na wydanie zaświadczenia z bezrobocia w celu uniknięcia opłat sądowych.
Jako jedna jedyna żecz która w końcu się ułożyła to to że dziś dowiedziałam się że w końcu przyjeli mi dziecko do przedszkola i to bardzo wiele bo walczyłam ponad rok o to by syn chodziła do państwowej placówki (niestety na prywatne mnie nie stac )
Jeśli uda mi się w końcu znaleśc prace to na pewno wieksza częśc problemów zniknie , a to że mimo wszystko go kocham i żal mi życia którym żyłam nie oznacza że gdy wraca z pracy przynosze mu kapcie dolewam piwka i z uśmiechem pytam czy mu zrobic dobrze , bo tak nie jest jeden dom i dwoje ludzi w osobnych pokojach chore tak ale puki co nie ma innego wyjścia.
Ja sie jeszcze dziewczyny zastanawiam nad jednym, bo w sumie wszystkie mówicie żeby złożyła pozew żeby się rozstała zostawiła drania itp. No tak taka rada jest najprostsza i najlogiczniejsza patrząc z punktu widzenia osoby która naprawde chce żeby to małżeństwo się skończyło. Tylko że ja odnoszę wrażenie że fenix nie jest taką osobą i że ona pragnie żeby jej małżeństwo wróciło na dawne tory, żeby nadal z mężem tworzyli związki. Nie wszyscy uważają że najlepszym rozwiązaniem podczas kłopotów jest rozwód.Bóg kazał wybaczać. I zdradę naprawde da się wybaczyć mimo że większość z was w to nie wierzy mimo że większość z was nie wierzy w to że jej mąż może się zmienić jednak to naprawde jest możliwe.
A skoro fenix pragnie swojego dawnego życia to może poradźmy jej wspólnymi siłami jak doprowadzić do tego żeby to dawne życie wróciło a nie jak składać pozew w sądzie bo o to to może zapytać prawnika(albo założyć sobie nowy wątek). Może zamiast rad typu jak zostawić niewiernego męża udzielmy rad jak tego niewiernego męża "nauczyć" wierności i sprowadzić na właściwą drogę. Myślę że to bardziej było by pomocne dla fenix niż wieszanie na niej batów.
Tak jak już kiedyś powiedziałam fenix zawsze ma czas na zostawienie go ale dopóki świeci sie choć iskierka nadzieji powinna walczyć.
Co do mojego powoływania się na Admina uważam że udzielanie wsparcie nie polega na uświadamianiu człowiekowi jaki to jest teoretycznie beznadziejny czy też ironizowaniu o tym ze jest otępiony lekami bo czasem te leki są konieczne żeby człowiek mógł przeżyć żeby w stanie załamania nie zrobił sobie nic złego. Dlatego też pozwoliłam sobie powołać się na wypowiedź Admina...
Ja bym się poddała... nie potrafię wybaczać zdrady. Nie chcę Ci doradzać- wiesz co masz zrobić.
Mówice że się użalam tak robie to ale i tak twierdze że jest lepiej , 2 tygodnie temu nałykałam się prochów nie jestem z tego dumna dlatego dostałam leki żeby znowu nie zrobic czegoś głupiego, chciałam iśc na leczenie zamknięte ale ponoc mam zbyt racjonalne spojrzenie. Może faktycznie jeszcze za mało mnie życie kopneło , ale czy któraś z was musiała patrzec na to jak mąż szykuje się na wyjście do kochanki a ja w milczeniu musze to znosic, nie moge go wykopac bo dom jest w chwili obecnej również jego własnością,
to on spłaca kredyt i mimo iż żyjemy obok siebie to bardzo bolesne , nie mam doką pujśc matka mnie nie przyjmie sama ma problemy teściowie mimo pomocy uważają że mam gdzie mieszkac bo w końcu mam dom.
Na koniec dodam ze napisałam że złoże pozew jest napisany ale czekam na wydanie zaświadczenia z bezrobocia w celu uniknięcia opłat sądowych.
Jako jedna jedyna żecz która w końcu się ułożyła to to że dziś dowiedziałam się że w końcu przyjeli mi dziecko do przedszkola i to bardzo wiele bo walczyłam ponad rok o to by syn chodziła do państwowej placówki (niestety na prywatne mnie nie stac )
Jeśli uda mi się w końcu znaleśc prace to na pewno wieksza częśc problemów zniknie , a to że mimo wszystko go kocham i żal mi życia którym żyłam nie oznacza że gdy wraca z pracy przynosze mu kapcie dolewam piwka i z uśmiechem pytam czy mu zrobic dobrze , bo tak nie jest jeden dom i dwoje ludzi w osobnych pokojach chore tak ale puki co nie ma innego wyjścia.
co do łykania prochów z powodu faceta nie będę, bo zlinczują mnie tutaj...
ale bardzo dobre działania podejmujesz - wspaniale, że przyjęli dziecko do przedszkola, da Ci to możliwość podjęcia dalszych kroków. Jeśli on nie ma w sobie na tyle, hmm już nawet nie pokory, ale "taktu" i szykuje się ostentacyjnie na randkę z kochanką przy Tobie to ten pozew rozwodowy jest posunięciem, które albo uwolni Cię od niego (pisałaś wcześniej, że on nie sprzeciwiał się temu), albo pozwoli zacząć uzyskiwać od niego, to czego oczekujesz (wątpię w to osobiście).
A skoro fenix pragnie swojego dawnego życia to może poradźmy jej wspólnymi siłami jak doprowadzić do tego żeby to dawne życie wróciło a nie jak składać pozew w sądzie bo o to to może zapytać prawnika(albo założyć sobie nowy wątek). Może zamiast rad typu jak zostawić niewiernego męża udzielmy rad jak tego niewiernego męża "nauczyć" wierności i sprowadzić na właściwą drogę. Myślę że to bardziej było by pomocne dla fenix niż wieszanie na niej batów.
w prawie każdej wypowiedzi udzielam jej rad w kwestii "pstryczka w nos", którego ma dać mężowi.
I tłumaczę, że jej dotychczasowe działania nie wnoszą żadnych pozytywnych reakcji, wręcz przeciwnie.
Samanta, mam specyficzne (a może nie) podejście do spraw zdrady, lojalności, szacunku w związku. Są pewne rzeczy, które wg mnie dyskwalifikują związek, ale rozumiem, że są kobiety, które mogą żyć z mężczyzną, który je zdradzał, ale chcą w zamian czegoś więcej. Zmiana dotyczy sposobu życia, opieki nad dziećmi, pracy, etc. ale przede wszystkim ten facet wyrażać MUSI chęć naprawy. Facet fenix ma ją w d..upie, nie liczy się z nią, olewa rodzinę. Ona powinna olać jego, na jakiś czas, gdy zabraknie mu tego idealnego świata, który sobie stworzył MOŻE zrozumie błąd, w obecnej sytuacji logicznie patrząc na całokształt nie widzę tego.
Złości mnie poniżanie się kobiet, w przypadku fenix jej mąż to pa..lant, który ma wspaniałe dwa światy, jeden z fenix, która dba o niego (bo jest dobra, za dobra), z drugiej kochankę, która dba o niego w inny przyjemniejszy jak wiemy sposób.
Tak bywam ironiczna, złośliwa, ale pisząc to wszystko ja nie chcę zrobić fenix krzywdy, ja chcę jej pomóc. Jej dzisiejsza wypowiedź z pominięciem "łykania prochów" posiada w sobie przekaz działania z jej strony.
Określiłaś mnie jako żałosną, masz prawo, czytałam historię Twojego życia, hmmm, ale pomyśl, działasz bez zasad i nagle tak bardzo współczujesz fenix. Ot przykład dulszczyzny
. I tak pokrzycz wyzwij mnie teraz
jestem gotowa
. I ironiczna i złośliwa, bo potępiam ludzi bez zasad, których Ty określasz "słabych z charakteru".
bo potępiam ludzi bez zasad, których Ty określasz "słabych z charakteru".
Popieram!
118 2009-05-20 14:50:23 Ostatnio edytowany przez alex29 (2009-05-20 14:52:58)
kasiulka - ,,A skoro fenix pragnie swojego dawnego życia to może poradźmy jej wspólnymi siłami jak doprowadzić do tego żeby to dawne życie wróciło a nie jak składać pozew w sądzie bo o to to może zapytać prawnika(albo założyć sobie nowy wątek). Może zamiast rad typu jak zostawić niewiernego męża udzielmy rad jak tego niewiernego męża "nauczyć" wierności i sprowadzić na właściwą drogę. Myślę że to bardziej było by pomocne dla fenix niż wieszanie na niej batów.,,
O przepraszam, ale jak można nauczyć kogoś wierności?!
Zgadzam się, że zdradę można wybaczyć (oczywiście jeśli będziesz potrafiła, bez wypominania z tym żyć), ale jedną zdradę!!!! A ten koleś ma na swoim koncie kilka:((
Czy naprawdę wierzysz, że on się zmieni? Życzę Fenix wszystkiego najlepszego, ale nie sądzę, że uda się Jej, pomimo najszczerszych chęci stworzyć z tym człowiekiem coś fajnego. Im szybciej się otrząśnie i pozbiera, tym szybciej będzie się szczerze uśmiechać.
O przepraszam, ale jak można nauczyć kogoś wierności?!
właśnie, właśnie, zdrada to zdrada, to przekroczenie granicy, i nie ma już powrotu do poprzedniego świata. Nie można nauczyć kogoś wierności gdy zdradzał, on już zdradził. Taki związek jeśli dwoje ludzi chce wymaga dużo pracy ze strony szczególnie tej osoby, która zdradzała. Nie wierzę jednak w takie przemiany, chociaż pewnie zdarzają się jako te słynne wyjątki od reguły.
Można jednak trwać w wierności, gdy człowiek ma zasady i chce stworzyć wartościowy związek. Odstępstwo od tej zasady potępiam.
Wiesz Nadia, odpowiem Ci tak...Fenix to wspaniała i mądra dziewczyna. Nieraz dała tutaj temu dowód wypowiadając się w niejednym wątku i to, że nie potrafi sobie poradzić w swojej sytuacji, nie dyskryminuje jej jako wartościowego człowieka z godnością. Świeże spojrzenie można mieć na cudze sprawy a niekoniecznie swoje. Cieszę się,że jesteś taka rozważna i rezolutna w swoim życiu, że nigdy nie zdarzyło Ci się stanąć przed trudnym wyborem i mieć dylematy. Dorosłość nie oznacza doskonałość i nieomylnosć.
Współczuję Fenix, bo ją rozumiem, a Ty widocznie nie doczytałaś całej mojej historii i nie do końca ją znasz.
Wiesz Nadia, odpowiem Ci tak...Fenix to wspaniała i mądra dziewczyna. Nieraz dała tutaj temu dowód wypowiadając się w niejednym wątku i to, że nie potrafi sobie poradzić w swojej sytuacji, nie dyskryminuje jej jako wartościowego człowieka z godnością. Świeże spojrzenie można mieć na cudze sprawy a niekoniecznie swoje. Cieszę się,że jesteś taka rozważna i rezolutna w swoim życiu, że nigdy nie zdarzyło Ci się stanąć przed trudnym wyborem i mieć dylematy. Dorosłość nie oznacza doskonałość i nieomylnosć.
Współczuję Fenix, bo ją rozumiem, a Ty widocznie nie doczytałaś całej mojej historii i nie do końca ją znasz.
wiem, że zdradzałaś, wiem, że to podłe, bo najpierw skończyć trzeba coś żeby zacząć nowe. Takie wyznaję zasady. Nie jest to jednak przedmiotowy temat.
świeże spojrzenie mam na swoje życiew i na życie innych, nie oddzielam tego, bo przecież jak mogłabym mówić, że rozumiem fenix zachowując się jak jej mąż? Ty tak robisz i jeszcze grasz dobrą ciocią, no tak i ja jestem żałosna. W Twoich oczach jak już kiedyś mówiłam mogę taka być. To pochlebiające
. Dziękuję.
Słowo "nauczyć" ujełam celowo w cudzysłowi ale widocznie tego nie dostrzegłyście, oto dowód jak nie rozumiecie sensu mojej wypowiedzi(oczywiście niekomu nie ubliżając). Używając tego słowa miałam na myśli 'dać mężowi tak w kość np poprzez brak gotowania prania mu itp a ponadto poprzez pokazanie że i fenix może sobie kogoś znaleźć-wzbudzenie zazdrości' tylko po to żeby on zrozumiał co traci i żeby doszedł do wniosku że zdrada się nie opłaci. To tyle w kwesti wyjaśnienia.
Co do fenix owszem mogę jej pomóc dać wsparcie ale przepraszam cię droga fenix bo już nie w tym wątku. Oczywiście to nie twoja wina więc przypadkiem nie bierz tego do siebie. Poprostu widząc poszczególne ataki i wcinanie spraw innych osób do tego wątku(nie ubiliżając Ci Nadia chodzi mi o twój tekst do Samant) wnioskuje że nie ma tu więcej o czym gadać. Poprostu wątek ten zamienił się w słynny wątek "ROZBIJAM JEGO MAŁŻEŃSTWO". Oczywiście nie pod względem tematu tylko po względem wypowiedzi i wzajemnego przekrzykiwania się bądź rzucania uwag w stronę poszczególnych dziewczyn.
Wniosek:wycofuje się z tematu bo znowu zrobimy jedno wielkie pobojowisko. (NO CHYBA żE FENIX ZADA JAKIEś PYTANIE KONKRETNE TO MOGę SIę WYPOWIEDZEć)
Pozdrawiam
a ja właśnie dzisiaj zobaczyłam dwie kreski na teście i już nie będę stresować się tym wątkiem
. Nie mogę.
co do mojego tekstu do Samanty, to szczera wypowiedź, dwulicowość jest brzydką cechą, potępiam również. Przykro mi. Szczerość nie jest w modzie, wiem to, gdy jestem to mam wrogów, ale cóż, taka jestem.
Fenix życzę powodzenia, szukaj pracy, daj mu w kość i bądź szczęśliwa.
Jak będziesz chciała twardszej motywacji odezwij się do mnie, nie gryzę, jestem tylko "inna".
Dziewczyny , cos Wam powiem: może i moje posty są zbyt dosadne i bezpośrednie , ale to nie znaczy , że nie chcę pomóc.
Nie będę ją głaskać wirtualnie po głowie , płakać razem z nią , bo chciałabym , żeby ona jak najszybciej przewartościowała swoje życie...bezsensowne życie...Chciałabym , żeby nadszedł taki dzień , że przeczyta nasze posty i powie sobie : dość ! Mam dośc takiego życia , musze coś z tym zrobić , żeby nie zwariować, żeby godnie żyć.Te pstryczki , czy jak tam kto woli kopniaki nie sa po to , żeby ją zdołowac , tylko po to , żeby wzbudzić w niej bunt przeciwko temu , co ją spotkało w życiu.Ciesze si.ę , że udało jej się załatwić to przedszkole dla synka, bo już myślałąm , że nie robi nic innego , procz tego , że beczy w poduszke , rozpamiętuje , łyka prochy i żali się na forum.Oczywiście , niech to robi , to ludzkie , pomaga...Ale niech nie siedzi bezczynnie , niech coś robi z tym swoim życiem , bo nikt inny za nią tego nie zrobi.Teraz kiedy syn Fenix pójdzie do przedszkola , ona sama bedzie mogła rozejrzeć się za pracą.
Fenix , zajmij się sobą , swoim życiem...Ja Cie broń Boże nie namawiam do rozwodu , to Twoja decyzja , Twój wybór...Ale nie pozwól się w taki sposób traktować.Gdybym była na Twoim miejscu , takiego męża traktowałabym jak powietrze...Zajęłabym się soba , dzieckiem , swoimi sprawami...Tym , na co zwykle nie miałam czasu...Niech sobie przychodzi do domu , skoro jest póki co równiez jego...ale niech nie myśli , że Ty na niego czekasz , że nie potrafisz bez niego zyć ...nawet gdy tak jest...Jeśli mu zalezy na rodzinie , na Tobie , to daj mu szansę powalczyć .Jeśli nie będzie chciał , to znaczy , że nie ma już czego ratować ...i trzeba się z tym jakoś pogodzić...Zrozum, to nie Ty masz zabiegać o to , żeby ratować to małżeństwo , tylko on .Ja wiem , ze to boli kiedy masz świadomość , że wychodzi do innej....że czujesz żal , pretensje do losu , do siebie...Pomyśl w takie chwili , że to co Cie nie zabije , to Cię wzmocni...Weż się z życiem za bary , walnij pięścią w stół i powiedz sobie : Nie , tak nie mogę dalej żyć , stac mnie na coś lepszego.Jesteś warta tego , żeby żyć szczęśłiwie .Przestań się upokarzać , podnieś głowę do góry ...Przestań grać , udawać, zacznij być stanowcza , pewniejsza siebie , samowystarczalna...A płacz sobie nocą , kiedy nikt nie widzi...To oczyszcza i dodaje sił...Każdy ma prawo do chwili słabości, ale w na codzień kobieta musi byc silna a nie "miętka " inaczej sobie nie poradzi ![]()
Fenix zajmij sie teraz tym co ważne...Twój "mąż " nie dodaje Ci skrzydeł...on Ci je póki co podcina.Nie pozwól sobie na to ![]()
nadia napisałam coś, ale oczywiście nie zrozumiałaś. To, że mam na koncie coś, nie oznacza, że nie znalazłam się w sytuacji podobnej do Fenix. Trzeba coś przeżyć, żeby kogoś zrozumieć i coś mieć do powiedzenia na dany temat. Napisałam Ci, że jesteś żałosna, bo ironizujesz z czyjegoś nieszczęścia. Oceniasz ludzi z góry. Więcej z Tobą nie dyskutuję, bo już Ci kiedyś powiedziałam, masz tyle lat, a rozmowa z Tobą jest na poziomie nastolatki. Powodzenia.
Fenix pisz jak Ci źle. Twoim kosztem toczy się niepotrzebna wymiana zdań, a przecież to Ty tu jesteś teraz najważniejsza.
Dziewczyny , cos Wam powiem: może i moje posty są zbyt dosadne i bezpośrednie , ale to nie znaczy , że nie chcę pomóc.
Nie będę ją głaskać wirtualnie po głowie , płakać razem z nią , bo chciałabym , żeby ona jak najszybciej przewartościowała swoje życie...bezsensowne życie...Chciałabym , żeby nadszedł taki dzień , że przeczyta nasze posty i powie sobie : dość ! Mam dośc takiego życia , musze coś z tym zrobić , żeby nie zwariować, żeby godnie żyć.Te pstryczki , czy jak tam kto woli kopniaki nie sa po to , żeby ją zdołowac , tylko po to , żeby wzbudzić w niej bunt przeciwko temu , co ją spotkało w życiu.Ciesze si.ę , że udało jej się załatwić to przedszkole dla synka, bo już myślałąm , że nie robi nic innego , procz tego , że beczy w poduszke , rozpamiętuje , łyka prochy i żali się na forum.Oczywiście , niech to robi , to ludzkie , pomaga...Ale niech nie siedzi bezczynnie , niech coś robi z tym swoim życiem , bo nikt inny za nią tego nie zrobi.Teraz kiedy syn Fenix pójdzie do przedszkola , ona sama bedzie mogła rozejrzeć się za pracą.
Fenix , zajmij się sobą , swoim życiem...Ja Cie broń Boże nie namawiam do rozwodu , to Twoja decyzja , Twój wybór...Ale nie pozwól się w taki sposób traktować.Gdybym była na Twoim miejscu , takiego męża traktowałabym jak powietrze...Zajęłabym się soba , dzieckiem , swoimi sprawami...Tym , na co zwykle nie miałam czasu...Niech sobie przychodzi do domu , skoro jest póki co równiez jego...ale niech nie myśli , że Ty na niego czekasz , że nie potrafisz bez niego zyć ...nawet gdy tak jest...Jeśli mu zalezy na rodzinie , na Tobie , to daj mu szansę powalczyć .Jeśli nie będzie chciał , to znaczy , że nie ma już czego ratować ...i trzeba się z tym jakoś pogodzić...Zrozum, to nie Ty masz zabiegać o to , żeby ratować to małżeństwo , tylko on .Ja wiem , ze to boli kiedy masz świadomość , że wychodzi do innej....że czujesz żal , pretensje do losu , do siebie...Pomyśl w takie chwili , że to co Cie nie zabije , to Cię wzmocni...Weż się z życiem za bary , walnij pięścią w stół i powiedz sobie : Nie , tak nie mogę dalej żyć , stac mnie na coś lepszego.Jesteś warta tego , żeby żyć szczęśłiwie .Przestań się upokarzać , podnieś głowę do góry ...Przestań grać , udawać, zacznij być stanowcza , pewniejsza siebie , samowystarczalna...A płacz sobie nocą , kiedy nikt nie widzi...To oczyszcza i dodaje sił...Każdy ma prawo do chwili słabości, ale w na codzień kobieta musi byc silna a nie "miętka " inaczej sobie nie poradzi
Fenix zajmij sie teraz tym co ważne...Twój "mąż " nie dodaje Ci skrzydeł...on Ci je póki co podcina.Nie pozwól sobie na to
Bardzo mądre słowa Jeanne i o to właśnie mi chodzi. Dosadnie ale z kulturą i sercem.
Fenix - ja wybaczyłam. Ryczałam z bólu od piątku (to juz prawie dwa tygodnie). Więc można wybaczyć, zaufac bezgranicznie raczej sie nie uda, ale chcę z nim życ bo go po prostu kocham.
fenix -przeczytałam jak wyglada Twoje obecne zycie z nim -ja tez tak mieszkałam - w jednym domu w oddzielnych pokojach -tyle ze on nie miał kochanki -ale wykańczał mnie w inny sposób -i tkwiłam tak z wielu powodów których juz nie chce tu opisywac - ze to brak mieszkania zmusił mnie tez do bycia z nim -wtedy tak to sobie tłumaczyłam-ale wiesz po takiej jednej okropnej awanturze wyprowadziłam sie ...z duzego domu do klitki gdzie mieszkamy katem - i tez był okres gdy nie miałam pracy -nie miałam na chleb ...ale nie musiałam juz znosic jego i tego upokorzenia z jego strony -sa teraz inne problemy ale to nie jest istotne w tym watku -dlatego wiem dokładnie co przezywasz ( ja jego zdrade kiedys przebaczyłam wiesz i wiem ze pozniej mnie raczej nie zdradzał albo po prostu przestało mnie to interesowac)-jestes silniejsza niz byłam ja w tamtym okresie -więc wiem ze sobie poradzisz -ja juz sie czuje wolna -i wiesz wygladam młodziej jestem lepsza mama-bo nie płacze nie jestem kłebkiem nerwów -nie musze patrzec na niego codzień a to jest duzo -i pracuje ciezko zbieram pieniadze na remont -wracam do rodziny -znów bede miała własny kawałek kata -a jemu nie daruje -bedzie płacił alimenty i odbiore jakies pieniadze za te lata starcone -choc moze cześc swego wkładu w dom ktory przez niego straciłam ( to tez był jego dom-nie ma tak ze przez tyle lat wspolnego zycia kobieta zostaje z reka w nocniku -powiem Ci co mi dodało siły -moja znajoma rozwodziła sie -i wiesz przy podziale majatku -on musiał sprzedac dom i dac jej połowe pieniedzy a ona dla siebie i syna kupiła za to mieszkanie i ma alimenty i pracuje i jest juz inna kobieta )
Witam chyba opatrzność nade mną czuwa od piątku mam prace daleko i za grosze ale mam, niestety przy okazji mój małżonek odciął mi dostęp do komputera i nie mam jak do was zajrzeć teraz jestem u mamy więc coś napisze. Na szybko załatwiam opiekę do syna ale myślę że coś wymyśle a co tam dodatkowo w końcu poznałam missy jedną z użytkowniczek forum mieszkamy niedaleko siebie i obie nikogo nie znamy na tej naszej wiosce. Sprawy zaczęły się powoli normować, jutro jadę złożyć pozew co do kwestii domu i sprzedaży myślę że postaram się znaleźć drugą prace i utrzymać ten dom nawet sama dla dziecka . Z mężem nie utrzymuje kontaktu bo i po co boli ale mimo wszystko mam zajęcie więc jest zupełnie inaczej idę na 9 do pracy o 18 jestem w domu soboty niestety też ale przynajmniej nie mam czasu na pierdoły ![]()
i tak trzymaj fenix! napewno wszystko sie ulozy.Grunt to pozytywne myslenie.
tak tylko brak komputera trochę mi doskwiera , jak po dobroci nie zlikwiduje hasła to będę musiała kogoś poszukać do odblokowania Windowsa bez internetu jest trochę ciężko.