netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

problemy małżeńskie

927 odpowiedzi143 488 wyświetleńzałożony przez Liwia, 10.05.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » problemy małżeńskie

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 521 do 585 z 928 ]

521 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-03-14 16:16:25)

Odp: problemy małżeńskie

Witajcie dziewczyny i te "nowe" i te "stare" na tym wątku jakimś przedziwnym, ciągnącym się od dawna....Miło jak ktoś tu zagląda i pomaga dobrym, obiektywnym słowem. Nie miałam ostatnio możliwości tu za dużo pisać-za dużo pracy zwaliło mi się na głowę no i domowe obowiązki i moje zadania domowe z pracy. Ale póki co jestem:)

Dziękuję TYLKOmnieKOchaj za ciepłe słowa kilka postów wstecz, miło to czytać. Pisz jak u Ciebie?!

Mery Lu-nikt się tu nie obrazi, przynajmniej ja. Masz wiele racji w tym co piszesz o związkach małżeńskich. Piszesz o mnie i o moim mężu prawdę. Wszystko się zgadza. On ma taki charakter a nie inny i to się już nigdy nie zmieni. Piszesz, że u Ciebie kolejny kryzys wkradł się w życie, myślę, że u mnie w małżeństwie będzie bardzo podobnie. Teraz akurat od jakiś 3 tygodni wszystko u nas gra. Powiedziałabym, że jest nawet sielankowo. Mąż nie pracuje, ale zajmuje się domem, kiedy ja chodzę do pracy:sprząta, gotuje, odprowadza córkę do szkoły, jest miły i taki jak kiedyś.Co mnie nadal niepokoi to wieczorne popijanie-to piwa, to drinka...
Czasem myślę nad tym, że ludzie na bank dobierają się na zasadzie przeciwieństw. U mnie jak zauważyłaś Mery Lu-ja jestem raczej jak Twój mąż, a Ty jak mój mąż. Nie neguję tego w żaden sposób, bo tak jak piszesz -są różni ludzie i różne charaktery. Ja zaczęłam pracować nad sobą, staram się w każdym razie pokazywać co do męża czuję i widzę, że on to widzi i czuje. Myślałam wiele razy, żeby to urwać-jak piszesz, skończyć raz na zawsze, ale myślę, że to byłoby najłatwiejsze. Nie miałam dotąd tyle siły (no może raz, gdy go spakowałam), żeby znów przerwać ten związek. Widziałam jak córka się cieszy, że on tu jest, że jest dobrym tatą i jak nie popada w swój egocentryzm to jest  na prawdę ok. Wiem także, że nie dopuszczę do tego, aby córka cierpiała przez nas. Ona zawsze widziała nas w dobrych relacjach (póki nie rozstaliśmy się na te 1,5 roku). Dopiero teraz jak wrócił do domu, przeżyła stres związany z naszymi kłótniami i nie tylko. Wiem, że nie chcę już nigdy dopuścić do tego co widziała, bo to jest na prawdę straszne przeżycie dla dziecka, które jeszcze nie pojmuje pewnych spraw. A Ty Mery Lu- będziesz się starać, będziesz ratować to wszystko? Myślę, że mąż powinien w tej sytuacji podjąć może jakieś radykalne zmiany w sobie. Choć nie jest to łatwe dla realisty.

U mnie póki co będzie pewnie raz na wozie raz pod nim.

Pozdrawiam Was Kochane:-)

522

Odp: problemy małżeńskie

Ciesze się bardzo Liwia Twoją radością,ja teraz tez się uspokoiłam,a kryzys nasz trwał dobre 6 miesięcy.........chyba ta wiosna idzie,i ludzie sie uspokajają ,hehe..........życze Ci jak najlepiej,możiwe ze mąz przejrzał na oczy wink))  może się zmęczył sam tą całą sytuacją.....a co do mnie to u nas też jest jakby ok,wszystko wraca do normy,jest spokojnie,mąz się bardziej stara,wyskoczyć na pizze,jak mi zalezy wyjdzie ze mną do pubu........cieszę się że rozummnie mnie.....tylko że ja boję się przyszłości..............bo to wcale tak nie jest ze mysle,planuję kombinuję,czasami coś sie poprostu dzieje..........tego się boję,żeby go nie skrzywdzić.Narazie jest dobrze i tego się trzymam,pozdrawiam wink

523

Odp: problemy małżeńskie

Witam was drogie panie. Staram się czytać wasze posty na bieżąco. Reasumując to co piszecie powiem szczerze, że toczymy ciągle to samo koło z tymi błędami, zdradami , kłótniami itp. To nie jest tylko nasza wina że popełniamy te błędy. Ludzie dzisiaj stają się coraz bardziej zachłanni, zapracowani, tracimy poczucie biegnącego czasu i w końcu płynących lat. Śmiejemy się z niektórych wschodnich narodów że pracują jak "mrówki" a zastanawialiście się kiedyś czy tak naprawdę nie jest u nas? Wszyscy biegają non stop do pracy a gdzie spacery, kino, rodzina, imprezy itp.? Trzeba pamiętać że trzeba naprawiać te główne usterki (przyczyny naszego zabiegania w życiu)-pomyślcie dobrze ile to ma wspólnego z nami. Wracając do waszych problemów: Sterydy nie są dobrym pomysłem, ja sam się przemogłem żeby uprawiać sport i teraz nie mogę bez niego żyć bo daje mi wiele radości. Może wystarczy porozmawiać z mężem że człowieka nie zdobią mięśnie i szata tylko jego dusza a sport naturalnie uprawiać warto (natury nie da się oszukać zapamiętajcie). Stajemy się narodem który za chwilę nie wyjdzie z domu bo braknie mu czasu na rozrywkę a to wcale nie jest dobre dla nas. Myślicie że człowiek się nie zmienia? - my ciągle przechodzimy jakąś zmianę. Na pewno jest dużo książek związanych z tematami rodzinnymi i miłosnymi ale najważniejsze jest to żeby zacząć rozumieć życie i umieć odpowiednio podejmować decyzje. Uczuć się nie da od tak okazywać z tym wiążą się różne rzeczy takie jak zaufanie, angaż w związek, pociąg fizyczny i psychiczny. Może to tylko moje puste słowa ale napisałem to co czuję i podpowiada mi serce, zrozumiałem że w życiu jest najważniejsza miłość bo co człowiekowi potrzeba oprócz miłości i zdrowia??? NP. Szybkie i luksusowe samochody to tak naprawdę nie nasze potrzeby to tylko wartość pieniężna a pieniądze są ulotne, miłość może trwać wiecznie. Ile też jest książek napisanych o nie spełnionej miłości czyli tej najgorszej dla człowieka. Niema się co załamywać, trzeba się starać, myśleć nad konsekwencjami i nauczyć się szczerze rozmawiać. Życzę uśmiechu na twarzy!!!

                                                                 LEPIEJ ŻYĆ BIEDNIE W BOGATEJ MIŁOŚCI NIŻ ODWROTNIE!!!!

524

Odp: problemy małżeńskie

Liwiu ciesze sie ze w koncu sie odezwalas, bardzo cieszy mnie to ze jest u Ciebie dobrze w zwiazku.
A u mnie.... hmmmm.... Wszystko szlo w dobrym kierunku, az podwoch tyg okazalo sie ze mnie oklamal. Dla mnie klamstwo to jak zdrada! Bo jak zyc z kims komu nie mozna ufac? sad   Od dwoch dni nie rozmawiamy, on w zywe oczy wpieral mi kolejne klamstwa a ja wiedzialam ze mam racje wiec sie tego trzymalam,drugiego dnia napisal wiadomosc, przyznajac sie do klamstwa. Pogrążył sie jeszcze bardziej tym ze prosilam go zeby nie robi ze mnie idiotki i zeby sie przyznal a on swoje. Bardzo czesto zalatwia nasze klutnie przez sms-y, nie umie porozmawiac woli pisac. Troche nie moge tego zrozumiec, bo w koncu musze byc wdzieczna osobie ktora wymyslila tel komorkowy bo innaczej nie miala bym z mezem doslownie zadnego kontaktu!!! (dziecienne)  On nie ma czegos takiego zeby mnie przeprosic a ja ludze sie ze moze wejdzie z glupim kwiatkiem i okaze RAZ skruche, jeszcze nigdy tego nie zrobil a zawsze mu to mowie a on widac ze ma to gdzies. Wracajac do tematu.... Ogolnie jest do du...  bo nie rozmawiamy ja nie moge na niego patrzec bo mam taka zlosc w sobie, nic mi nie pomaga, chodzi i robie jak kolo krola, przy malej tez nic mi nie pomaga. TAK CZUJE SIE BARDZO SAMOTNIE.....  sad   Najchetniej bym to wszystko rzucila i odeszla ale jakos nie moge sobie wyobrazic zycia bez niego, ze ja sama z mala u mamusi? Nie dla mnie! Tez sobie zawsze tak powtarzam ze to moze tylko krzyzys ze moze jednak trzeba to przetrwac bo przeciez bywa ze jest super. Chyba sama sie oszukuje bo on mowi ze mnie kocha ale nie mam od niego nic,milosci, czulosci, namietnosci, sexu, rozmowy, jakiejsc bratniej duszy, w koncu jest moim meze to powinien byc tez moim przyjacielem.... Eh dziewczyny my to mamy problemy z glowa bo faceci to nic w niej nie maja i dlatego wszystko olewaja smile
Pozdrawiam wszystkich i piszcie bo chociaz z Wami mozna pogadac, buziaki!

525

Odp: problemy małżeńskie

tobizyk-a jak odniesiesz się do tego,że ja w męzu mam wsparcie,przyjaciela,bezpieczeństwo,ale on mnie już nie pociąga fizycznie ;( owszem,przespimy się ,ale ja niechce żeby mnie za dużo dotykał,drażni mnie to..........i wszyscy mi dobzre radzą,że mam walczyć o małżeństwo.........ale jak ja nie umiem od niego już brac ,ani dawać czułości ,namiętności,to jak powinnam na to patrzec???

TYLKOmnieKOCHAJ-przykro mi ;( widać ze Ty nic nie otrzymujesz od męza,ale czuć ze bardzo go kochasz.........kurcze,jesteś po tej trudniejszej stronie...czy bardziej cierpiącej stronie....może warto by było wstrząsnąc męzem,właśnie przez wyprowadzkę do mamy??? i zobaczyć,jesli nie zareaguje,to nie jest wart Twojej miłości...............a jesli Ciebie rani,i Ty nie reagujesz,to może sie długo nie zmienić............

ALE TO ŻYCIE SKOMPLIKOWANE-JAK NIE UROK TO SRACZKA;) hehe

526

Odp: problemy małżeńskie

TYLKOmnieKOCHAJ - przykro mi, że mąż tak podchodzi do sprawy. My durne baby-wybaczyłybyśmy wiele, też miałam zawsze nadzieję na "przepraszam" i kwiatek. Przecież wyobrażałam sobie, że to jest na prawdę proste, łatwe do przewidzenia przez mężczyznę, ale jak widać nie! Szkoda, że tylko są smsy-przecież skoro zawinił to powinien wyrażać jakąś skruchę.... Czy to jego kłamstwo było poważne, jeśli oczywiście mogę wiedzieć? Czy przyznał się chociaż do tego?

Mery Lu-a byłaś kiedyś w takiej sytuacji, że jego obok nie było (nie byliście ze sobą, byliście już kompletnie daleko od siebie) i nie chciałaś wówczas być na przekór-blisko niego, nie tęskniłaś za nim?? Co powoduje, że on tak Cię drażni, jego dotyk itd? Jak ten "stan"już długo trwa?

527

Odp: problemy małżeńskie

To trwa od pół roku,ten kryzys............a w łóżku psuło się dużo,dużo wczęśniej............moze już dawno coś się wypaliło,niewiem..........mam ochote spotykac się z innymi,ale niechce robic tego by nie ranić męza,wole to załatwić na czysto,chociaz nie powiem jestem związana z nim emocjonalnie,przyjecielsko,martwię się o niego,ale weszła we mnie jakaś obojętność,chcę dawać siebie,kochac,ale jakbymw  stosunku do męża się wypaliła........;(   
Wyglada to tak że ja niemam w ogóle ochoty na sex z nim.................
możemy się posmiac,jechac do znajomych,ale to wszystko odbywa się mechanicznie..........i wiem że jak sie rozstaniemy to po cześci będzie mi go brakowac ,ale z drugiej strony poczuję się wolna
teraz wyjeżdżam za na tygodnie,na 2 tygodnie,żebyśmy odpoczęli od siebie i nabrali dystansu,żeby przemyslec..........
zobaczymy

528 Ostatnio edytowany przez TYLKOmnieKOCHAJ })i({ (2011-03-16 10:15:02)

Odp: problemy małżeńskie

Dziewczyny u mnie sytuacja diametralnie sie zmienila.Maz wrocil wczoraj z butelka wina i przeprosil ze nie ma kwiatow,(fakt bylo pozno zeby mogl je kupic) przeprosil za swoje zachowanie nie wiedzial ze tak moze mnie to dotknac a nie myslal ze z takiej malej blachostki wyjdzie taka saytuacja, ze chcial dobrze bo nie chcial mnie denerwowac, przyznaje ze nie byla to wielka sprawa ale klamstwo jest klamstwem, chociaz ciezko mi tez wiezyc w to ze on mogly mnie notorycznie klamac. My jestesmy tymi "pierwszymi milosiciami" licealnymi, i wiem ze starsznie mnie kocha, bylismy razem w liceum pozniej sie to skonczylo ja zaczelam sobie ukladac zycie on tez, on byl zagranica, ja w sumie tez wyjechalam na jakis czas ale nie do niego tak poprostu, ja wrocilam a on po jakims roku.Niby nie bylismy ze soba te 4 lata a ja zawsze gdzies go "szukalam w tlumie" on robil to samo.Ja bedac z kims szukalam jego cech w kims innym.Mial ustalona date slubu!(nie ze mna) szukal ze mna kontaktu ale tak zeby nie bylo ze on cos ode mnie chce, poprostu probowal "wpasc" na mnie. Udalo sie, widzielismy sie kilka razy ale tylko widzielismy, nie rozmawialismy ze soba. Wiedzial ze ja tez probuje sie z nim skontaktowac, kochal mnie nadal i chcial dowiedziec sie czego ja od niego moge chciec. I stalo sie! On zakonczyl tamten zwiazek rzucil wszystko na jedna karte zeby tylko moc sie ze mna spotkac.Spotkalismy sie i odrazu wiedzielismy ze to spotkanie juz nigdy sie nie skonczy!!! Smial sie ze zrobi mi dziecko gdybym chcial od niego odejsc to przynajmiej bedzie ono nas juz laczylo na zawsze! smile    Pisze Wam o tym bo sama bardzo lubie nasza historie ja opisalam ja bardzo szybko i delikatnie ale ogolnie historia jak z romantycznego filmu. Wiec jest mi ciezko tez tak go przekreslic moze poprostu sie troszke poglubil, bo ona naprawde zawsze byl innym czlowiekiem, ma takie chwile zapomnienia ale tez musze chyba go zrozumiec bo to on od 4 rano pracuje calymi dniami, ja sie wsciekam bo siedze w domu jak wiezien, nie mamy z kim zostawic malej, a wiecej kasy by sie przydalo wiec zdaje sobie sprawe ze on tez goni za kazdym groszem. Kurcze troszke zaczynam gledzic ale innaczej jest pisac niz usiasc przy lampce wina i porpostu pogadac no ale co nam zostalo, tylko pisanie, chociaz mam takie odczucie ze z niektorymi z Was juz dobrze sie znamy i pewnie na zywo fajnie by sie rozmawialo. No ale wracajac do sprawy powiedzialam mezowi ze doszlo do tego ze ja nie mam meza a mala ojca, bo w domu jest cialem. Powiedzial ze wie i zmieni to, a ja juz wczoraj mialam meza w nocy smile  hehhe.... konczy dziewczynki bo ja moge chyba tak bez konca gledzic, podsumowujac nie zapeszajac mam nadzieje ze wszytsko sie wyprostuje. Goraco Was pozdrawiam  smile  na szczescie oczywiscie motylek  })i({

529

Odp: problemy małżeńskie

Ech.........naprawde romantyczna historia wink......ja dalej myślę..........
znalazłam dziś piękne złote mysli, taka chwilka refleksji...........

                                                    Jesli coś kochasz-puść to wolno
                                                    Jesli wróci-jest Twoje
                                                    Jesli nie-nigdy Twoje nie było............


Pozdrawiam

530

Odp: problemy małżeńskie

Oj Mery Lu- ten cytat-to chyba są słowa bardzo prawdziwe. Zaczęłam się nimi kierować właśnie wtedy, gdy byłam sama. Jakoś dodawały mi otuchy......
Dość długo trwa ten "Wasz" kryzys. Fajne jest w Tobie, że mimo wszystko zdajesz sobie sprawę z tego, że nie chcesz ranić męża, np. zdradzając go. Jest przecież sporo kobiet, które na uczucia męża nie zważają i robią bez pardonu "skok w bok". Czy mąż wie, że się męczysz, że chcesz czegoś innego, że on to nie ten wymarzony?


Piękna historia TYLKOmnieKOCHAJ! Super, że mąż w końcu zrozumiał, że zrobił źle.
Super byłoby, jakby dalej tak było, nieprawdaż?!:)

531

Odp: problemy małżeńskie

Liwia dziękuje za słowa zrozumienia...........za to ze widzisz we mnie potwora..........założyłam swój watek i odrazu kilka osób zje***ło...........ale mniejsza z tym..........ja dalej myślę,próbuję poukładać wszystko sobie,czy kocham??czy nie jest za póżno na inne życie itd,itp............powiem szczerze,zawsze mówiłam że jak ktoś kocha to nie zdradzi........więc teraz ja zastanawiam sie czy naprawdę kocham??  i czy będe umiała do końca życia walczyć z pokusami???...........czy lepiej odejść,wiem ze będzie trudniej mi samej z córeczką.............ale też rozważam taka możliwość...........

Wczoraj mąż mi powiedział,że jesli chcę bardzo ,to pozwoli mi nawet wyjechac za granicę z córką((wcześniej odgrażał się ze jej nie puści)),teraz doszedłdo wniosku ze jak zdecyduję odejść to nie będzie mi utrudniał..........że być może z czasem zrozumiem co odrzuciłam,ale wtedy już może być za póżno...................
przez chwile poczułam sie jakby ktoś otworzył drzwiczki od złotej klatki i powiedział.......leć.......

Boję się trochę że będzie mi cieżko,choć wierzę ze sobie poradzę.......moze ja naprawdę musze dostać kopa w dupę od życia by coś docenić,a może ja naprawdę go poprostu już nie kocham???
Trudno stwierdzić czasem bo ja dalej uważam że jak ktoś kocha to nie zdradza...............
i wiem ze tak jak on mnie kocha to można pomarzyć
może ja nie dojrzałam do bycią żoną,a może to nie było to???
niewiem,uwierzcie ze bije sią sama ze swoimi myslami-nie ejst to łatwe,wiele osób mi zarzuca ze bujam w obłokach,ze jestem niedojrzała,ale ja naprawdę chcę być tylko szczęsliwa............
mąż stara sie dac mi szczęście,ale ja nieumiem sie nim cieszyć ;(

532

Odp: problemy małżeńskie

poprawka wyżej...za to ze NIE widzisz we mnie potwora.....

533

Odp: problemy małżeńskie

Przemyśl to dobrze Mery Lu. Masz widać dobrego męża, córkę, która na pewno potrzebuje Was obu. Musisz wiedzieć, że szalone życie kiedyś się kończy, myślę, że z wiekiem. A np. przelotne czy nawet dłuższe znajomości na początku fascynują, są pełne uniesień i namiętności, ale to z czasem się kończy.Uwierz mi. Może powinnaś ratować ten związek, włożyć coś w niego. Może kochasz męża, skoro masz świadomość zdrady.

534

Odp: problemy małżeńskie

Mery Lu wszystko wskazuje na to, ze uczucia do meza juz u Ciebie wygasly. Siadz wieczorem i wyobraz sobie jak bedzie wygladalo Twoje zycie bez niego  jesli poczujesz cos takiego co da Ci odczuc ze jednak moze Ci jego brakowac to postaraj sie wyciagnac z tego wnioski. Ja tez jak miedzy nami bylo zle myslalam o rozstaniu, jak tylko tak intensywniej o tym pomyslalam to jakos odrazu czulam ze tego nie chce. Moze to glupie ale mysle ze da Ci cos do myslenia. Bierz pod uwage dobro wlasnego dziecka! Nie jestes potworem, nie mysl tak. Nie jestesmy wstanie zapanowac nad uczuciami,milosc nie wybiera, uwierz mi bo akurat cos o tym wiem!!! jesli przestalas go kochac to juz nie pokochasz!

535

Odp: problemy małżeńskie

Liwiu czemu nic nie piszesz o sobie, opowiedz troszke co u Ciebie, niektorzy tylko na to czekaja bo to wkoncu Twoj watek i nie ktorzy sa tu z Twojego powodu  smile  pozdrowionka

536

Odp: problemy małżeńskie

No właśnie Liwiu! Ja też tu jestem bo Twoja historia mnie wciągnęła...........
dziękuje Wam również za rady............
pozdrawiam wink

537 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-03-18 16:58:57)

Odp: problemy małżeńskie

TYLKOmnieKOCHAJ, aż się uśmiechnęłam czytając , że "Twoj watek i nie ktorzy sa tu z Twojego powodu", na prawdę miło, że interesują Was moje "dalsze losy" smile
Otóż na obecną chwilę i trwa to już parę tygodni jestem szczęśliwa. Nie chcę za szybko zawsze pisać o tym, żeby nie zapeszać zwyczajnie;) Muszę z całą odpowiedzialnością napisać, że mąż się stara, ja też. Jakoś oboje wkładamy w to małżeństwo siebie. Czasem jak wychodzi wieczorami mam nadal obawy, że znów do kogoś dzwoni  czy z kimś się umawia, ale jego wyjścia są już rzadkie i raczej konkretnie uzasadnione. Niedługo idzie też do pracy, chociaż jak dotąd kiedy był w domu-wiele mi pomagał, więc na prawdę nie mogę narzekać. Jak ta cała historia będzie się toczyła-nie wiem. Mam nadzieję, że on spełni w końcu moje oczekiwania , a ja jego i będzie to wszystko wyglądało tak jak teraz. Czasem myślę, że może ten czas od listopada-gdy jesteśmy znów ze sobą, musiał być czasem "nowego" dostosowywania się do sytuacji, do tego, że jesteśmy znów razem i dlatego znów się mijaliśmy, warczeliśmy na siebie itp. Nawet ja sama byłam zachwiana przez to wszystko. Mam taki charakter, że muszę z pewnymi rzeczami się oswoić, przyzwyczaić, musiałam też poukładać sobie w głowie jego zachowanie wobec mnie przez ten czas kiedy go z nami nie było. Bardzo bym chciała, żeby było między nami jak teraz, ale czas pokaże, bo wiem, że mąż będzie miał niebawem znów wiele "pokus" (jak zacznie pracę w terenie), ale czy im się oprze?! Mam nadzieję, że tak. Nie chcę więcej cierpieć i zastanawiać się nad tym czy kłamie czy nie. Nie mam na to ani chęci, ani czasu. Chcę być szczęśliwa i tak samo chcę aby moja córka była szczęśliwa i nie musiała przechodzić tego wszystkiego po raz drugi.......

Buźka kobietki, byle wszystkim nam się układał, ale piszcie, mimo, że to "mój wątek" wink

538

Odp: problemy małżeńskie

Liwiu cudownie czytac Twoj post w ktprym piszesz "jestem szczesliwa", bo szczerze mialam male nadzieje, ze jeszcze tego doznasz,ze bedziesz tak zraniona ze juz nikomu nie zaufasz. Ciesze sie, ze udaje Wam sie na nowo ulozyc wasze malzenistwo. Wazne ze nie tylko Ty kochana musisz sie o to starac tylko,ze razem sie o to staracie. Buziaki smile  zycze kazdej z Nas udanego i upojnego wekkendu!!!  Pozdrowionka Laseczki  })i({
Liwiu mysle, ze kazdy kto czyta Twoj watek od poczatku az do tego ostatniego to jest z Ciebie dumny! Jestes przykladem kobiety nie smiertelnej!!!! TAK TRZYMAJ!!! KOBIETY GORA  JUPI....  BUZIAKI

539

Odp: problemy małżeńskie

witam wszystkich dawno mnie nie było nie miałam siły na to wszystko. mam do as takie pytanie co byście zrobiły w mojej sytuacji...a mianowicie. jakoś dogadaliśmy się na razie z moim mężem.powiedział że zostaje, że widzi we mnie zmiany na pozytyw i ja w nim też. Tylko chodzi o to że on cały czas spotyka się z tą panią, o której pisałam wcześnie. Mówi że nie na sex bo jakby chciał to by poszedł do burdelu i nawet bym o ty nie wiedziała. Mówi że ona mu bardzo pomogła, ale ja nie umiem sobie z tym poradzić widzę że jest inny stara się ale jak z tym żyć wiedząc że spotyka się z kimś innym choćby to miały być tylko rozmowy.
kocham go i chce z nim być czy ja mam mu zaufać, a może kiedyś te rozmowy przestaną mu wystarczać. mam ochotę do niej zadzwonić albo nawet spotkać się z nią ale co to da jakby on się o tym dowiedział to by mnie skreślił całkiem. zapytałam czy jest sens żebym się starał skoro..... powiedział że tak że ma dość mojego sprawdzania go, ale widzi że się zmieniłam. co ja mam zrobić czuje taki ból, że z kimś innym lepiej mu się rozmawia niż ze mną,  ale i tak nigdy tego nie robiliśmy. teraz widzę że jest inaczej albo chce tak myśleć.....

540

Odp: problemy małżeńskie

Kurcze Twoja sytuacja jest szczerze beznadziejna...
Jak moze wygladac malzenstwo w trojke? On spotyka sie z nia dla rozmow? To niech idzie do psychologa sie wygadac! A moze jakbys mezowi oznajmila ze tez masz "kolege" do rozmow? A z czasem zaprosicie do waszego domu swoich "przyjaciol" i siadziecie przy jednym stole przy kolacji?! Ja takiego czegos nie akceptuje to juz jest zdrada, nawet jesli z nia nie spal ale ma wieksza chec rozmowy z nia a nie z Toba i w taki sposob Cie zdradza! Przepraszam za ten komentarz ale innaczej nie umiem sobie tego wytlumaczyc a Ty kochana sobie tlumaczysz widzac na kazdy sposob zeby tylko nie widziec co sie naprawde dzieje!

541

Odp: problemy małżeńskie

tak szczerze to poszedł do psychologa i ja też w tej chwili jest w bukareszcie. wiem , że go tłumaczę ale widzę jego zachowanie jak wróci chce z nim porozmawiać o tej sytuacji, al boję się jak cholera. ja tez jutro idę do psychologa. wiem jak to wygląda ale chyba chce się łudzić tym co jest. ja też tego nie akceptuje, ale jak mam go nie mieć w cale to chyba wolę to co jest.... Możecie mnie mieć za idiotkę ale tak jest....

542 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-03-22 14:19:24)

Odp: problemy małżeńskie

Piobarmo-niestety, ale zgadzam się z TYLKOmnieKOCHAJ. Wy macie teraz tworzyć jakiś trójkąt ze znajomą męża, czy co?! Jak on to rozumie? Niech postawi się w Twojej sytuacji (chociaż właściwie faceci niestety tego nie potrafią).
"ja też tego nie akceptuje, ale jak mam go nie mieć w cale to chyba wolę to co jest...."-a to zdanie całkiem mnie dobiło. Wiesz-ja jeszcze jakiś czas temu też myślałam jak Ty, niech robi obojętnie co, byle ze mną był! Nie możesz w ten sposób myśleć. Ja jakiś czas trwałam w tym przekonaniu, ale pamiętaj w takim chorym układzie nie da się na dłuższą metę wytrzymać, no chyba że ktoś ma taki charakter. Pamiętaj, że rozstanie boli bardzo, ale po jakimś czasie rana się goi, a bycie w związku, gdzie oprócz Ciebie jest inna kobieta --jest jak ciągła rana, wciąż rozdrapywana, nie mająca szans na zabliźnienie. Wiem, że miłość jest ślepa, ale tak myśleć nie możesz.

543

Odp: problemy małżeńskie

Mery Lu na pewno może być dużo powodów dla których mąż cie nie pociąga. Musisz pamiętać, że człowiek się zmienia a to, że cię drażni to może być twój wymysł. Zawsze jest i zawsze pewnie tak będzie, że każda osoba którą poznamy może być bardziej pociągająca (ładniejsza). Może całą ideologią związku jest zaakceptowanie tego co mamy i zaprzestanie chęci mienia więcej.Czym więcej mamy tym więcej pragniemy. Pozdrawiam smile

544

Odp: problemy małżeńskie
tobizyk napisał/a:

Mery Lu na pewno może być dużo powodów dla których mąż cie nie pociąga. Musisz pamiętać, że człowiek się zmienia a to, że cię drażni to może być twój wymysł. Zawsze jest i zawsze pewnie tak będzie, że każda osoba którą poznamy może być bardziej pociągająca (ładniejsza). Może całą ideologią związku jest zaakceptowanie tego co mamy i zaprzestanie chęci mienia więcej.Czym więcej mamy tym więcej pragniemy. Pozdrawiam smile

wink   fakt,powodów musi byc wiele,i jest..........nie dbalismy nawzajem o nasz związek i teraz cięzko jest cofnac się,stoimy w miejcu,co nic dobrego nie przynosi
a czy jest to mój wymysł???????? skąd takie wnioski???
zastanawiam się jak mozna sobie wymyslić coś???myslę że poprostu pisze co czuję...........
owszem przyznaję że popełniłam wielki błąd,zdradziłam emocjonalnie........moge też powiedzieć wprost że widocznie nie dojrzałam do bycia żoną.........choć nie wydaje mi się by w tym był problem.........obydwoje chyba nie słuchalismy się na tyle uważnie i bagatelizowalismy jakies potrzeby.........wiadomo ze  w moim odczuciu on mnie zaniedbywał,za to ja teraz jego ,i nie tyle że robię to na złośc,napewno nie,poprostu czuję się tak ze jest mi wszystko jedno,a nawet unikam kontaktu z własnym meżem...........przykre,ale prawdziwe...........

on mnie zasmuca,swoją osobą,poprostu....................do tego doszło

545 Ostatnio edytowany przez TYLKOmnieKOCHAJ })i({ (2011-03-25 11:32:55)

Odp: problemy małżeńskie

Cześć dziewczyny.
Nie wiem od czego zacząć.... Mąż olał całkowicie mnie i dziecko, stworzysl sobie swoj swiat w ktorym zyje, nie moge liczyc na niego w zadnym stopniu, o co nie zwroce uwagi czy o cos nie zapytam to odpowiedz jest jedna "czepiasz sie". Przestalam sie "czepiac" i zaczelam milczec. Odpowiadalo mu to bo nie zawracalam mu glowy niczym, myslal ze jest ok skoro sie zamknelam tylko ze ja rowniez zamknelam sie w sobie i zaczelam wszystko kumulować. Doszlo do tego ze wkoncu sie odezwalam, myslal ze skonczy sie klutnia i na drugi dzien juz bedzie ok ale nie bylo. Po kilku dniach oznajmilam ze to koniec, zdjelam obraczke a on na to ze skoro koniec to jak ja to widze dalej, raczej chodzilo mu o mieszkanie ktore dostalismy od jego rodziny wiec teoretycznie jest jego. Pisze mi sms-y w ktorych mowi ze on nie chce sie rozstac i zebym dala mu szanse, wie ze jest zlym mezem i  ojcem i ze to zmieni, tylko problem jest tego typu ze co dwa tyg prosi mnie o kolejna szanse. Jak odpowiadam ze wiem ze on sie nie zmieni bo nie ma uczuc jest egoista i ze mial juz zbyt wiele szans ktorych nie wykorzystal na to on to ze zyczym mi zebym znalazla sobie lepszego meza! On tylko pisze ze nie chce sie rozstac, nigdy jeszcze nie przyszedl z glupim kwiatkiem czy z jakim kolwiek gestem zeby mi pokazac ze mu zalezy, przychodzi do domu jakgdyby nigdy nic, kompie sie je i otwiera piwo! A ja wyje w drugim pokoju! Nie wyobrazam sobie zycia bez niego ale tez nie wyobrazam sobie takiego zycia dalej, nie wiem co mam robic bo jesli juz sie teraz wyprowadze to juz nigdy do niego nie wroce bo za duzo razy straszylam ale teraz juz to jest ostateczne dlatego mam wielki dylemat i nie wiem co robic! Czy dalej tak zyc i czekac az on cos zrozumie, tylko czy ja predzej sie nie wykancze.Z drugie strony jak sobie pomysle ze przeciez co chwile tak jest a ja sie za kazdym razem ludze. sad

546

Odp: problemy małżeńskie
TYLKOmnieKOCHAJ })i({ napisał/a:

Cześć dziewczyny.
Nie wiem od czego zacząć.... Mąż olał całkowicie mnie i dziecko, stworzysl sobie swoj swiat w ktorym zyje, nie moge liczyc na niego w zadnym stopniu, o co nie zwroce uwagi czy o cos nie zapytam to odpowiedz jest jedna "czepiasz sie". Przestalam sie "czepiac" i zaczelam milczec. Odpowiadalo mu to bo nie zawracalam mu glowy niczym, myslal ze jest ok skoro sie zamknelam tylko ze ja rowniez zamknelam sie w sobie i zaczelam wszystko kumulować. Doszlo do tego ze wkoncu sie odezwalam, myslal ze skonczy sie klutnia i na drugi dzien juz bedzie ok ale nie bylo. Po kilku dniach oznajmilam ze to koniec, zdjelam obraczke a on na to ze skoro koniec to jak ja to widze dalej, raczej chodzilo mu o mieszkanie ktore dostalismy od jego rodziny wiec teoretycznie jest jego. Pisze mi sms-y w ktorych mowi ze on nie chce sie rozstac i zebym dala mu szanse, wie ze jest zlym mezem i  ojcem i ze to zmieni, tylko problem jest tego typu ze co dwa tyg prosi mnie o kolejna szanse. Jak odpowiadam ze wiem ze on sie nie zmieni bo nie ma uczuc jest egoista i ze mial juz zbyt wiele szans ktorych nie wykorzystal na to on to ze zyczym mi zebym znalazla sobie lepszego meza! On tylko pisze ze nie chce sie rozstac, nigdy jeszcze nie przyszedl z glupim kwiatkiem czy z jakim kolwiek gestem zeby mi pokazac ze mu zalezy, przychodzi do domu jakgdyby nigdy nic, kompie sie je i otwiera piwo! A ja wyje w drugim pokoju! Nie wyobrazam sobie zycia bez niego ale tez nie wyobrazam sobie takiego zycia dalej, nie wiem co mam robic bo jesli juz sie teraz wyprowadze to juz nigdy do niego nie wroce bo za duzo razy straszylam ale teraz juz to jest ostateczne dlatego mam wielki dylemat i nie wiem co robic! Czy dalej tak zyc i czekac az on cos zrozumie, tylko czy ja predzej sie nie wykancze.Z drugie strony jak sobie pomysle ze przeciez co chwile tak jest a ja sie za kazdym razem ludze. sad

Może zmuś go do szczerej rozmowy..............jesli zamykasz się w pokoju,a on robi swoje w drugim,sytuacja stoi w miejscu.........ale nie jest dobrze.
Może naprawdę się wyprowadz jak masz gdzie..........ja myslę że jak się kocha to można zawsze do siebie wrócić.......
a jak nie to tylko sie utwierdzisz w przekonaniu że dobrze zrobiłaś.................
męzowi jest wygodnie....ale jak się wyprowadzisz,i będzie chciał zebyś wróciła wtedy będzie zmuszony do szczerej rozmowy.
Inaczej chyba się nie da..............musisz z niego wydusić w czym jest problem???
co on naprawdę czuje? czego mu brakuje? czy widzi szanse na ratowanie tego małżeństwa? powiedz mu co czujesz,to samo co nam tutaj.
Pozdrawiam i 3mam kciuki

547

Odp: problemy małżeńskie

TYLKOmnieKOCHAJ-przykro mi, myślałam, że po ostatnich przeprosinach, kwiatach itd. jest u Was lepiej. Ale widać, że męża stać było na jednorazowy gest, żeby Tobie "zamknąć" usta. Tak sobie myślę i podzielam zdanie Mery Lu-może właśnie powinnaś wyprowadzić się na jakiś czas z domu, tzn. zrób sobie krótki urlop od męża. Powiedz mu, że musisz przemyśleć jego zachowanie i Wasze dalsze życie i chciałabyś, żeby on też poukładał sobie pewne sprawy w samotności. Powiedz to wszystko w spokoju, bez kłótni, bądź pewna zwyczajnie tego co robisz i swojego stanowiska w tej sprawie (nie pokazuj, że cierpisz, że płaczesz,bądź stanowcza-to na facetów działa).  Nie można przecież tak trwać w związku-bez słowa-mąż w jednym pokoju nie przejmuje się Tobą, a Ty w drugim płacząca, nie wiedząca od czego zacząć, by znów to wszystko składać. Wiem coś o tym, bo jakiś czas też tak "trwałam", nie żyłam tylko "trwałam", ale to jest nie do wytrzymania, ta obojętność, brak chęci rozmowy, brak uczucia. Musisz podjąć chyba diametralne kroki, postraszyć go tym ulotnieniem się z domu na jakiś czas, bo nie wiem co innego nim wstrząśnie.  A czy jest cień szansy abyś Ty wróciła do pracy TYLKOmnieKOCHAJ? Pytam , bo wiem, że jeśli człowiek jest zamknięty w czterech ścianach to myśli same napływają do głowy, człowiek staje się jakiś samotny i niedoceniony...a wyjście do ludzi dobrze by Ci zrobiło, może pewnym "drobiazgom" nie przypatrywałabyś się jak teraz siedząc w domu. Nie bądź zła jeśli chodzi o moją sugestię, ale piszę to z własnego doświadczenia. Co roku mam ponad 2 miesiące wakacji i na prawdę, może odpoczywam od pracy, ale wiem, że w ten czas staje się obserwatorem nawet drobiazgów, które mnie wkurzają, jest mi źle, bo mąż to, a ktoś tam jeszcze coś innego zrobił...też często mam myśli skupione na czymś na co chodząc do pracy pewnie nie zwróciłam bym za dużej uwagi.
Nie poddawaj się Kochana, żebyś nigdy nie wyrzuciła sobie, że nic nie zrobiłaś, bo przecież go kochasz?!:-)

548 Ostatnio edytowany przez TYLKOmnieKOCHAJ })i({ (2011-03-26 08:27:46)

Odp: problemy małżeńskie

Dziekuje Wam za slowa otuchy. Problem jest w tym ze jesli ja chce z nim byc to nie moge si eteraz wyprowadzic, bo jesli teraz sie wyprowadze to juz nie wroce do niego bo juz mu to obiecalam jakis czas temu bo juz nie raz wyszlam ale zawsze wrocilam i on do tego sie przyzwyczail.
Wczoraj wrocil z pracy z kwiatami, ja tylko powiedzialam twardym glosem "dzieki wstaw do wody", on zaczol mnie przepraszac, "wiem ze zle robie, ze jestem zlym ojcem jak i mezem ale daj mi szanse a ja to wszystko zmienie" powiedzialam ze nie wierze w jego zmiany, twierdzi ze tym razem sie zmieni. Moze cos zrozumial bo w dzien wyslal mi sms-a "ze on juz zaluje ze tak sie dzieje" a ja mu na to "przepraszam ze to powiem ale NIE PIEPSZ!!!!! Czlowiek pozbawiony uczuc i ludzkich odruchow nie moze czegos zalowac.Jak sie kogos kocha to sie staje na glowie zeby tylko zatrzymac ta osobe przy sobie, ty nie zrobiles nic,nie osmieszaj sie mowiac ze ci zalezy bo nie wiesz nawet co to znaczy. Jedyne co ci sie w zyciu udo to dziecko a wszystko inne piepszysz!!!!!!!"  po tej mojej odpowiedzi juz nie odezwal sie caly dzien, mysle ze go to ryszylo, napewno zrobilo mu sie przykro. Na ta chwile on mysli ze wyprowadzam sie wtedy kiedy moja mama bedzie miala urlop, oczywiscie on tylko tak mysli smile  Powiedzialam mu ze kwiatki to mily gest chociaz sama sie o niego prosilam, ale zeby nie wyobrazal sobie ze ja teraz zaczne skakac kolo niego i wszystko wroci do normy bo nie wiem czy wogole uda nam sie jeszcze to posklejac. Teraz ja mam olewke na wszystko, nie robie mu obiadow, nie piore, a dzis jak wejdzie po pracy to ja wychodze. Nie wiem czy to cos zmieni ale moze dostrzeze jak bardzo mnie zranil!!!! Ja raczej naleze do silnych osob takze nie dam sie zlama, cale zycie w sporcie pozniej troche zawodowo wiec ciezko mnie zlamac!!! A co z praca, no nie stety nie mam z kim zostawic malej. Dziekuje dziewczynki za wszystko buziolki.....
Nie poddaje sie jak narazie!!!!   })i({

549

Odp: problemy małżeńskie

TYLKOmnieKOCHAJ })i({
Cześć smile
Ja mam podobną sytuację ale z moją żonką - od jakiegoś czasu totalnie mnie ignotuje. Tak jak napisałaś staje na głowie żeby było jak dawniej. Kiedyś mnie zdradziła i zauważyłem to przebaczyłem a od jakiegoś czasu zachowuje się podobnie zapytałem byłem ciekawski i to ją obraziło (powiedziała że nie mam zaufania do niej) no i teraz ma mnie gdzieś codziennie słysze że mnie nie kocha itd. Mamy dwóch małych synków i to jedyne co nas trzyma przy sobie cała reszta życia małżeńskiego już wygasła. Nawet się dotknąć nie da (od w rękę czy w jakie kolwiek miejsce). Zapisałem nas na terapie małżeńską to po pierwszej wizycie oświadczyła, że zrozumiała że nic nas nie łączy (a dzieci, a miłość którą sobie ślubowaliśmy, nie mówię już o wierności i opuszczeniu w potrzebiue). Jest bardzo przykro bo mogę zacisnąć zęby i dalej tak żyć ale dzieci obserwują nasz brak miłości no i co z nich wyrośnie?
Współczuję Ci i trzymam kciuki za Was.
Ja już nawet w wiązance złych słów widzę nadzieję (domyślnie przechwytuję nawet pozytywny przecinek by móc łudzić się nadzieją).

550

Odp: problemy małżeńskie

W życiu jest różnie, raz lepiej raz gorzej. Życie wydaje się nam proste: szkoła, praca, rodzina a wciąż się w nim gubimy, popełniamy głupie błędy. W życiu najważniejsza jest miłość chyba nikt mi nie zaprzeczy. Zapewne nie jest sztuką przeżyć życie, ale tak abyśmy nie żałowali tych lat, które niby tak długo trwają, ale gdy się cofniemy w czasie stwierdzimy, że to był ułamek chwili. Dlaczego w związkach przychodzą krytyczne chwile??? Sam do końca nie wiem, jestem tylko uczniem szkoły średniej. Może wynika to z braku naszej wiedzy o sobie? Powinniśmy się cieszyć, że nie jesteśmy doskonali bo co to byłoby za życie gdzie nie moglibyśmy się uzupełniać nawzajem i każdy człowiek byłby taki sam co jest strasznie nudne. Jeśli myślisz, że np. przebiegniesz kilometr to się mylisz bo jeśli zechcesz to przebiegniesz dwa, zależy to od naszej woli chęci. W dzisiejszych czasach stajemy się coraz bardziej zachłanni, może to przechodzi na nasze związki. Pragniemy wciąż więcej chociaż już wszystko mamy sad. Każdy z nas ma jakieś przeznaczenie: miłość, rodzina itp. Musimy umieć się porozumieć w związku, przewidywać następne etapy,nie bać się rozmowy. Nie ukrywajmy niczego, żadnych problemów wręcz przeciwnie powinniśmy je jak najszybciej przeanalizować i rozwiązać.  PAMIĘTAJMY ŻE NIC NIE PSUJE SIĘ W CAŁOŚCI TYLKO ZACZYNA OD POCZĄTKU(SKRAWKA)!!! POZDRAWIAM!!!

551

Odp: problemy małżeńskie

Jasne Tobizyk-zawsze coś zaczyna psuć się od czegoś, może to być nawet mała rzecz. Czasem pewne fakty ignorujemy, myśląc, że jakoś to będzie, ale niestety-jak to mówią "od mało do wiela".

TYLKOmnieKOCHAJ-fajnie, że się nie poddajesz, podziwiam babki , takie jak TY. Może Twoje zachowanie w końcu "przemówi" do męża. Może skończy ze swoją biernością i zacznie coś robić i to nie na chwilę, tylko na zawsze. Życzę Ci tego z całego serca! :-)No i pisz na bieżąco rzecz jasna...

Krzysztof-powiem Ci szczerze, że nie rozumiem kobiet, takich jak Twoja żona, ja niestety znam w większości zupełnie odwrotne sytuacje od Twojej. W dzisiejszych czasach-dobry, uczciwy facet to skarb, przynajmniej w moim przekonaniu. Nie wiem czy tak da się żyć-bez miłości i na siłę, może jakiś czas, ale masz rację-Wasze dzieci to wszystko widzą. W mojej sytuacji też było mi ciężko to zrozumieć, ale to prawda-dzieci to doskonali obserwatorzy i na nich te sytuacje odbijają się najbardziej. Może Twoja żona potrzebuje rozstania na jakiś czas, może zrozumie co traci?! Trzymam kciuki za Ciebie!

552

Odp: problemy małżeńskie

Witam,
mąż się ogarnął, chyba zrozumiał, przyznał że w dzieciństwie nie miał zbyt dobrego przykładu "normalnej" rodziny wiec raczej sam nie umie jej stworzyć a raczej nie zdawał sobie sprawy jak istotne jest życie razem a nie tylko mieszkanie razem i życia w rodzinie ale tylko ciałem. Ogólnie zmienił pewne rzeczy i trzymam za niego kciuki, muszę go wspierać i chwali jak dziecko a sam zobaczy,że się da smile  Jest dobrze i mam nadzieje,że już tak zostanie a następne kłutnie tylko rozejda się po kościach i nas nie poróżnią. Całuje mocno.....  })i({

Witam Cię Krzysztof...
Dołączam się do słów Liwii, ciężko jest o faceta z Twoim podejściem to w wiekszości my się spalamy za Wami. Generalnie mnie to porusza kiedy facet wypowiada się na babskim forum tzn nie babskim bo kazdy ma problemy ale wiesz o co chodzi o to że to Ty szukasz ratunku a Twojej żonie to chyba obojętne. Kurczę przykro mi,że organizujesz nawet wizytu u specjalistów a Twoją żonę stać tylko ta to żeby oznajmić Ci że utwierdziła się w tym że już nic Was nie łączy. Ciężko ocenić czemu taka do Ciebie jest, bo skoro jej tak źle to dlaczego poprostu sama nie odejdzie. Trudno radzić się w tej sprawie bo jak kobieta już robi sie obojętna to nie wiem..... Powodzenia!!! Pisz do nas...

553

Odp: problemy małżeńskie

Super TYLKOmnieKOCHAJ! Cieszę się, że jest lepiej i byle tak zostało:)

554 Ostatnio edytowany przez zrezygnowana23 (2011-03-31 12:00:49)

Odp: problemy małżeńskie

Witam wszystkich i pozdrawiam.
Od pewnego czasu zaglądam tu do was i czytam z nadzieją że któraś rada pomoże również i mi. Długo nie mogłam się odważyć napisać i poprosić o radę ale juz sama nie daje sobie rady. Mam nadzieje że podniesiecie mnie troche na duchu kochani.

Wiec może zaczne od poczatku. Jestem młodą mężatką (23 lata). Moje małżeństwo trwa zaledwie 7 miesięcy. A juz jest do bani. Mam wrazenie ze moj mąż znęca się nade mną psychicznie, chociaz jak próbuje z nim o tym rozmawiać to oczywiście jest obużony co ja wygaduje. Chodzi o to że po pierwsze jest chorobliwie zazdrosny o mnie juz od samego początku (ja głupia myślalam ze po ślubie przestanie byc zazdrosny) i moim zdaniem nie ma do mnie zaufanie (on jest innego zdania). Jest to bardzo krępujące dla mnie i żenujące bo ta jego zazdrość przejawia się w sposób bardzo średniowieczny. Np nie wolno mi nosić bluzek z za duzym dekoltem (za duży dekolt dla mojego męża to taki gdzie zaczyna być widać przedziałek między piersiami), nie moge zakładać spódnic przed kolano, (nawet centymetr przed kolanem jest niestosowny) a co dla mnie jest najbardziej obuzające nie moge zakładać koronkowych majtek?! to jest przecież chore. Ja jako kobieta nie moge się dostosować do tych zasad? reguł? od zawsze lubilam się stroić i wręcz nie cierpie chodzić w spodniach, wiec nagminnie łamię te zasady. Jak juz to zrobie to są oczywiście komentarze typu: lubisz jak inni faceci sie na Ciebie patrza? lubisz jak Ci zagłądają w dekolt? lubisz jak im st..je na Twoj widok? i juz jest awantura bo ja nie moge ścierpieć tych komentarzy one sa obrzydliwe i nieprawdziwe.  Po takiej kłótni ja się obrażam oczywiście i sie nie odzywać a on po 15min nie widzi sporawy i przychodzi do mnie i mi mowi ze mnie kocha zebym go przytulila. ja poprostu nie moge tego zrobić bo jego słowa bardzo mnie ranią to wtedy on się obraża że to niby wszystko moja wina ze to ja jestem obrażalska, że go nie chce przytulać itp. Ja juz nie moge tego wytrzymać. Wiem ze on jest dobrym człowiekiem, bo tym właśnie mi zaimponował zanim ujawnił swoją zazdrość. Jak się jej pozbyć? Co mam zrobić, jak mu pomóc żeby pozbył się tej zazdrości (dodam ze podczas szczerych rozmów mąż sam przyznaje że musi się jakość pozbyć tej zazdrośći i zebym mu w tym pomogła, tylko że według niego moja pomoc to przestrzeganie jego zasad:() i koło się zamyka. Ja aktualnie szukam pracy i mogła bym pracować gdziekolwiek np. w barze - ale nie, mąż zabrania bo tam są faceci i tak jest w wielu innych ofertach pracy, tam nie bo tam sa faceci i bada na mnie patrzyli. Takim sposobem juz rok szukam pracy i nic a problemy finansowe tez sa. Do tego jeszcze dodam że bardzo ale to bardzo chciałabym mieć już dziecko. Codziennie mi sie śni że jestem w ciąży, że mam dzidziusia, ale mąż mówi ze nas nie stać na dziecko;( i nawet o tym nie mam z kim porozmawiać. Ja to rozumiem ze jest potrzebne jakieś zabezpieczenie finansowe, ale rozum swoje a serce swoje. Do tego dochodzi wiele innych problemów ale ten jest najbardziej uciążliwy, nie mam się komu wyżalić z nikim porozmawiać wiec napisałam do was. Pozdrawiam

555

Odp: problemy małżeńskie

zrezygnowana23, współczuję takiego męża, naprawdę. Jedyne co możesz zrobić to albo się z tym pogodzić i dalej robić, toco uważasz za słuszne, albo POWAŻNIE z nim pogadac. Zapewne robiłaś to już kilkanaście razy, ale może za któryms razem w końu zrozumie, ze to wszystko jest chore. Jeśli chodzi o dziecko, to w sumie mu się nie dziwię. Jednak jest to spory wydatek, a jak wiadomo pieniądze same nie przyjdą. Lepiej poczekać i zapewnić maluszkowi dobry byt, a nie żyć z dnia na dzien odkładająć grosz do grosza. Możesz mu pwoiedzieć, ze gdybyś znalazła pracę, to byłoby wam o wiele łątwiej - przecież też byś zarabiała, a co za tym idzie - Wasze problemy finansowe może nie byłyby tak uciążliwe, a do tego może moglibyście sobie pozwolić na bobasa. Natomiast jeśli chodzi o kwestie ubraniowe, to dla mnie jest to CHORE. Rozumiem, że można być zazdrosnym.,ale bez przesady. Kto Ci zagląda w spodnie/spodnice, że nie możesz nosić kolorwych majtek? śmiechu warte! powinien się cieszyć, że ma żonę, która chcę ładnie wyglądać, być atrakcyjna, ale nie robić jakieś niepotrzebne, bezsensowne jazdy. O pracy już nie wspomnę, bo zapewne gdyb nie jego gadka, już dawno byś ja miała. I wiesz co? na Twoim miejscu bez jego wiedzy szukałabym pracy i jeśli udałoby mi się ją znależć to od razu bym się zgodziła na pracę:) a to czy jemu by się to spodbalo czy nie to jego problem - takie jest moje zdanie, Nie będziesa wieczie siedziec w domu i czekac na cud, kiedy to pieniądze same przyjdą! powinien też się cieszyć, że chcesz pracować, a nie siedzieć i nic nie robić. Nie rozumiem. Równie dobrze, możesz jemu powiedzieć, że u niego w pracy również są kobiety które też na niegoi się patrzą itp Pogadaj z nim jeszcze raz, i na pewno nie zmieniaj się tylko ze wzgledu na niego., Ubieraj się tak jak Tobie sie to podoba. Pewnie nie ubierasz się zbyt wyzywająco, ale przecież kazda z nas chcialaby ładnie wyglądać i czasem trochę zaszleć. Mój facet też jest zazdrosny,ale cieszy się, kiedy ładnie się ubiore itp bo mowi, zeby inni mu zazdrościli, że ma taką dziewczynę. Także rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. I tak jak pisalam z ta praca- jeśli dreczy Cię tak sytuacja, to na własną rękę szukaj pracy smile

556 Ostatnio edytowany przez zrezygnowana23 (2011-03-31 15:48:27)

Odp: problemy małżeńskie

Dziękuję Mika09 za dobre słowa. Tak jak sama napisałaś to jest chore. Tyle że ja juz wszystkiego chyba próbowałam. Z ta praca jak mówisz byłam w ciągu tego roku w kilku miejscach, to w biurze jakimś to nawet w szwalni gdzie same kobiety pracowały i co z tego, jak założyłam spódnicę to były głupie komentarze nawet w tej szwalni, bo przeciez bede do domu wracała i faceci bedą się gapili na moje nogi CHORE. Nic z tego nie wyszło jak poszłam do biura tak samo - to jak ja mam pracować dobrze skoro od samego rana mam jazdy, jak mam się wykazać zeby mnie zatrudnili kiedy codziennie wychodzie z domu prawie z płaczem. A ta kwestię ze u niego też pracują kobiety też przerabiałam tylko że on jest mechanikiem i mówi że nie ma styczności z kobietami. Na każde moje słowo odbija pałeczkę, zawsze ma jakiś argument przemawiający niby przeciwko mnie. ;( A z tym ubiorem to widzisz Twój facet to docenia jak się wystroisz natomiast jak ja to zrobie to się głupio pyta dla kogo się tak wystroiłam, czy gdzieś byłam jak on był w pracy itp. Przed chwilą zadzwonił bo nie pisałam mu smsów od rana bo była zła za wczorajsze jego zachowanie. To juz jest dym żebym to ja się zastanowiła nad moim zachowaniem. ON w swoim nie widzi nic złego. Mam dość wszystkiego, nie mam już siły z nim rozmawiać. On tego nie widzi że mnie rani, jak mu mówie że to co powiedział mnie zraniło, boli mnie to on  odpowiada że nie powinnam się tak czuć bo nie takie miał intencje i koniec rozmowy. On żadnego problemu nie widzi.

557

Odp: problemy małżeńskie

TYLKOmnieKOCHAJ })i({
Dziękuje Ci za miłe słowa. Na tym właśnie forum poznałem podobną duszę do mojej. Pomaga mi przezwyciężyć te trudne dla mnie chwile. Jak się też okazuje jej spostrzeżenia sprawdzają się w 100 %. Czerpię wiedzę z jej doświadczeń a mimo młodego stażu małżeńskiego i też wieku juz nie jedno przeszła.

558

Odp: problemy małżeńskie

Cześć Zrezygnowana 23
Mogę Ci podpowiedzieć kilka rzeczy na temat Twojego męża. Otóż każdy albo prawie każdy facet tak ma. Najpierw poluje na tą jedyną wymarzoną a potem jak ją już ma to staje się jej włąścicielem. Tak to wygląda.
Sprubój kupić sobie jakąć bluzkę razem z nim. Wybież kilka bluzek z większym dekoltem niżby jemu odpowiadał i powiedz którą masz sobie kupić. Powiedz mu też że to będzie prezent od niego. Ten dekolt oczywiście ma być taki jak lubisz. Jak stwierdzi że żadna mu się nie podoba idzcie do innego sklepu a potem jeszcze innego i następnego aż się zmęczy i w końcu wybierze. Następnie zakładaj ją sobie i rób to tak jakbyś cieszyła się z tego że nosisz pezent od niego. Potem przyjdzie czas na spódniczkę, i inne ciuchy może fryzura? On będąc tego nieświadomy dokona wyboru Twojego ubioru i co najważniejsze go zaakceptuje. Potem to juz rutynowo będziesz ubierać si.ę jak chcesz - długa droga ale może coś się uda.
Drugi problem to praca - Tu musisz postawić na swoim tak mi się wydaje. Potem to i on sie przekona do niej albo nie. Jak nie to podejrzewam, że będzie też często dzwonił naprzykszał się i obrzydzał podświadomie tą pracę. Szukaj więc po podjęciu tej pracy innej i w razie czego zmień ją. Przy trzeciej ofercie powinno nastąpić zmęczenie materiału ale przy drugiej daj mu do zrozumienia, że to przez niego ją zmieniłaś. Lub zrobiłaś to dla niego a że macie mały problem finansowy musisz pracować, nadto nie chcesz być robotem domowym i siedzieć w domu z papilotami chcesz do ludzi (tak mi się wydaje ale mam w tym nawet pewność)
Z dziećmi to radziłbym jeszcze zaczekać rok bo przy tych różnych próbach to wszystko może się pokiełbasić a wtedy dojdzie kolejny problem (bardzo ważny, który trzyma małżonków mimo totalnej niechęci)
Rok próby to mało ale dużo by się przekonać czy warto. Jestem facetem ale znam też babskie techniki na facetów i właśnie Ci coś niecoś podpowiedziałem.
Facet jest myśliwym i musi wiedzieć że on tu rządzi więc jak wybierzesz to co Ci się podoba a dasz mu taki ograniczony wybór to wybierając podświadomie będzie szczęśliwy że znów dokonał wyboru jako głowa rodziny.

559

Odp: problemy małżeńskie

Pojawiam sie na forom pierwszy raz:-), gdyz jak wiekszosc z Was mam dylematy zwiazne z mężem! W bardzo  wielkim skrocie napisze co mi lezy na serduchu , juz dluzej nie moge tego ukrywac przed calym swiatem i udawac jak jest pieknie w moim małżenstwie!
Po 4 latch malzenstwa kazdego dnia jest coraz gorzej  juz sie prawie nie odzywamy do siebie  , moj maz obraza sie o wszytsko bo tak mu wygodnie  abym milczala  bo ma mnie z glowy i sie '' nie czepiam''.Nie interesuje go wogole co sie dzieje w domu  i wszytsko jest na mojej glowie.Wkurza sie o wszytsko o kazde moje slowo o kazda prozbe. Dla mnie juz wogole nie ma czasu (jak on to mowi - nie ma sensu) Ja wyciagam za kazdym razem piersza reke jak sie obrazi - a obraza sie o wszytsko (nawet o przylowiowe ''umyj naczynia'') Wina o wszystko obarcza mnie Dochodzi do tego ze nawet kiedy on zawini to sie obraza  i wychodz, i to ja ustepuje i  zaczynam sie odzywac i przepraszac( gdybym ja nie ustapila  to i miesiac nie odzywalby  sie do mnie.Od samego poczatku typowy egoista , jedynak myslacy tylko o sobie i caly swait najlepiej jakby sie krecil wokół niego.Jest mi ciezko i mam dosc juz chodzenia i plakania po katach analizowania kazdego slowa! Kocham go bardzo chce z nim byc ale sytulacja stala sie uciazliwa!!ODDALAMY SIE OD SIEBIE !!
Ta historia jest bardziej zawiła i dluga, ale moze nastepnym razem.
Szukam Waszego wsparcia i ''kilku'' dobrych rad!!

560

Odp: problemy małżeńskie

Witam Was. Potrzebuję z kimś pogadać. Jestem załamana. Moje małżeństwo  w ciągu ostatniego roku przechodzi nie wiem, który już z kolei kryzys. Nawet nie wiem czy chcę już walczyć.

561

Odp: problemy małżeńskie

Wcześniej byłam tą "złą" tylko ja, nie dbałam o auto, o dom wg niego oczywiście, nie interesował się dzieckiem w ogóle. Teraz panuje u niego w pokoju idealny porządek, choć wcześniej w ogóle tego nie robił-ciuchy leżały wszedzie. Zajmuje się synkiem, bierze go tylko jak ma okazję. Tylko się cieszyć prawda.... Okazuje się jednak, że jestem gorsza od świni, bo w chlewie lepiej mieszkają. Zawsze sprzatam, po pracy jadę szybko po synka do przedszkola, jedziemy do domu i szybko robimy obiad, pranie itd. Ostatnio usłyszłam, że ja nigdy nic nie robiłam i to najbardziej zabolało. Rząda ode mnie żebym robiła mu słoiki, bo jest kierowcą. W miarę możliwości robię.
Z synkiem codziennie wychodzę na dwór i naprawdę brakuje mi czasami czasu. Według niego ja nie robię nic. Podobno pieniądze, które mamy wspólnie na koncie ja uważam, że są tylko moje. Nie wiem czy coś ze mną jest nie tak, czy po prostu on sobie nie wiadomo co wyobraża. Ma bowiem swoją kartę bankomatową i na okrągło wypłaca i płaci kartą za swoje jedzenie, mało tego potrafi nawet jeździć na obiadki w barze i wszystko płaci kartą. Wczoraj usłyszałam od niego, że to nie są tylko moje pieniądze. Nie wiem czego on w końcu chce. Wypłaca ile chce, do domu przyniesie 2000 zł, do tego jeszcze 300 zł w jak ostatnim miesiącu płacił kartą, z domu bierze słoiki z jedzeniem i wiecznie mu źle. Nie wiem ile zarabia, bo nie chce mi powiedzieć, ze swojej pensji spłaca drugi motor, co co sobie wziął od kolegi.
aaaaaaa
Powiedzcie mi czy to jest fair, ja kończę pracę po 15 , muszę jechać po małego do przedszkola, szybko robić obiad, zakupy. On jadąc do pracy, a jest kierowcą nie informuje mnie w ogóle czy przyjedzie do domu dzisiaj, jutro, czy pojutrze.
Jak pytam, to odpowiada, że nie ma obowiązku informowania mnie, po drugie wiem, że jest w pracy.

Ostatni numer jaki mi wywinął przechodzi moje wszelkie wyobrażenia. Wyobraźcie sobie, że zmienialiśmy blat w kuchni. Kolega nam wymieniał. Zaproponował mojemu mężowi dodakowo kilka mebli, żeby mieć pełniej i bardziej wykorzystaną kuchnię. Owszem widziałam ten projekt, ale nie powiedziałam nic. PO kilku dniach mąz poinormował mnie, że zgodził się na te meble. PO kilku dniach opróżnił mi konto z mojej pensji, bo musiał wpłacić 1000 zł za nie. Tak się zdenerowałam myśłałam, że wybuchnę. PO rozmowie z nim wydarł się na mnie, że to nie są tylko moje pieniądze. Co się stało w ogóle z pieniędzmi, gdzie jedził 1,5 roku temu za granicą - jakbym ja też nie zarabiała. Po drugie po h...j mi te lokaty co zakładam. Skoro wiedziałam, bo mi powiedział, że zgodził się na meble, to wiedziałam że weźmie kasę. Mamy trochę oszczędności dla mnie wydawało się normalne, że są na lokacie, żeby na siebie zarabiały. Okazuje się, że powinny być na koncie, bo w razie czego jak mąż będzie potrzebował większą gotówkę, to pójdzie i wypłaci.

Ja po prostu nie mogę tego pojąć. Ma wszystko, przyjeżdża kiedy chce, kiedy chce wychodzi. Ma posprzatane, poprane i ugotowane,. zakupy też ja robię. Synka ja zaprowadzam do przedszkola i ja odbieram. Ostatnio usłyszałam, wielki żal, że on mi przecież paliwo leje do auta. To mu powiedziałam, że tylko dla mnie lej, czy też dla synka. To miał wielkie wyrzuty, że do przedszkola tak, ale później jadę dalej 15 km do pracy. Pomóżcie, to nie wiem co mam robić. Nie chce się już tak męczyć. Przyjeżać szybko, bo może on będzie, zrobić szybko obiad, żeby byl tylko zadowolony, bo znowu będzie miał o coś pretensje. Kiedyś to jeszcze mi czas wyliczał, bo co ja tak długo u swojej mamy robiłam.

Niech ktoś ze mną porozmawia.

562

Odp: problemy małżeńskie

Po wczorajszej rozmowie z nim stwierdziłam, że on chciałby mnie kontrolować na każdym kroku, mieć wpłayw na wszystko. Tak jak jego tatuś ustawić sobie mamusię, bo jego tatuś nawet łóżka sibie nie zrobi, bo teściowa musi zrobić to za niego., Razem pracują w jednej firmie, nie wiem czy też to nie ma dużego wpływu na jego zachowanie.

Wiecie co jest najgorsze. Mam wrażenie, że on się męczy z nami, że już dawno nie kocha, a zależeć przestało mu bardzo dawno temu.

563

Odp: problemy małżeńskie

Sama nie wiem czy go jeszcze kocham.
Tak bardzo mnie zranił.
W ciagu ostatniego roku dużo przeszłam i nie wiem czy nie byłoby lepiej być samemu.
Kocham synka nad życie. MOże sobie jakoś samo poradzimy.
Jaki to mam sens być z kimś, kto Cię poniża, a chyba powinno być na odwrót. Ja skończyłam studia, myślę nad podyplomówkę, on ledwo podstawówkę skończył. Zawsze myślałam, że nigdy ta różnica wykształcenia nie przeszkodzi naszej miłosci, a może to o to chodzi.

564

Odp: problemy małżeńskie

Już nie wiem co mam o tym myśleć. Poradźciem i porszę.  Dodam jedynie, że w osttanim roku dużo się kłóciliśmy i to zawsze ja robiłam pierwsz krok. To zawsze ja ustępowałam i zaczynałam rozmowę, nigdy nie wyszło to od niego.

565

Odp: problemy małżeńskie

Powiedzcie mi i jak tu się nie wkurzać, właśnie znowu mi z konta ubyło, a on mi mówi, że to są tylko moje pieniądze. Zakupił sobioe alkohol (bo taki wpis mam na koncie), teraz będzie pewnie pił i zapijał smutki, bo przecież taką złą żonę ma.

566

Odp: problemy małżeńskie

Czyli dzisiaj znowu nie wróci do domu.

567

Odp: problemy małżeńskie

Witam cię jaśko. Po pierwsze uspokój się bo nie warto robić nic nerwowo. Jeśli on cie zranił to nie ustępuj, dlaczego masz przepraszać z nie twojej winy??? Ja bym tak od razu nie przekreślał tego związku. Musisz się zastanowić czy dalej chcesz aby twoje życie wyglądało takie jak jest??? Jeśli nie to musisz porozmawiać z mężem o pieniądzach,o wspólnych potrzebach i wydatkach. Może zróbcie sobie osobne konta??? Jeśli chcesz spytaj się co jest dla niego najważniejsze w życiu??? Szczerze ci powiem, że uganiamy się za tymi pieniędzmi jak głupcy. Co z tego że mamy lepsze auto, najnowszy sprzęt w domu itd. , jak brakuje nam czasu na miłość i zapominamy jak okazywać uczucia. Choć jestem młody nawet rozumie to życie, wiem co jest najważniejsze i co chce mieć(zdrowie i dom z rodziną). Powiedz mu, że musicie zmienić wasz stosunek do życia bo do niczego to nie prowadzi. Pamiętaj miłość jest wieczna a pieniądz ulotny!!!!!!!!! Pozdrawiam!!!

568

Odp: problemy małżeńskie

Jaśko - Rozumiem Twoje rozczarowanie mężem. Myślę że nie ma co zrzucać winy na jego wykształcenie bo w momencie kiedy się pobraliście nie miało to dla Waszego związku żadnego znaczenia. Macie wspaniełogo synka którego kochasz nad życie i w obecnej chwili on jest dla Ciebie najważniejszy (nie dziwię się wobec tylu Twoich rozczarowań). Twój mąż ma jakiś problem emocjonalny z którym nie może sobie sam poradzić, boi się lub wstydzi Ci o tym powiedzieć - jesteś mu jednak osobą bliską i kiedys tam w przeszłości dałaś na siebie nakrzyczeć co obeszło się bez echa. On prawdopodobnie przywykł już do takiej sytuacji kiedy Ty nie protestowałaś i kiedy jest mu źle właśnie to robi - krzyczy na Ciebie, obraża się, kupuje sobie alkohol - może sam nawet tego nie potrzebuje ale zapamiętał podświadomie że w alkoholu może szybko rozpylić swoje smutki. Nie wie jeszcze że rozmowa i chęć do jej przeprowadzenia ma więkdszą siłe naprawienia błędów przeszłości.

Jak napisałaś Ty zawsze wyciągasz rękę do zgody i Ty zawsze jesteś gotowa do porozumienia - więc teraz proponuję zamienić się rolami - jeśli on nakrzyczy powiedz mu że nie znosisz kidy on to robi a kiedy sytuacja będzie się powtarzać wychodź z domu zabież synka i idź do jakiejś przyjaciółki on oczywiście będzie wsciekły i ponownie to zrobi ale tylko Twój upór w dążeniu do celu może go zmienić. Kolejny krok który radzę zastosować razem z poierwszym to po takiej kłótni nie pozwul sie do sibie zbliżyć przez okres około 2-3 tygodni a po tym okresie powiedz mu co czułaś kiedy on Cię tak obrażał i jak Ty się czułaś 9jak więc mogłaś kochać się z z kimś takim).
Ty zaś bądź dla niego miła (odwrócisz jego uwagę) i kiedy będzie podejrzliwy zapewnij go że się myli i nie ma podstaw do podejrzeń.
Facetowi to wystarczy - zacznie tęsknić i poukłada sobie wszystko w głowie zacznie też rozmawiać z Tobą i wtedy dopiero powiesz mu co jest dla Ciebie ważne niech on zrobi to samo.
Rozumiem, że w moich słowach wygląda to dość błacho i można by zacząć tak postępować od zaraz ale droga nie jest łatwa bo może się okazać że on zupełnie inaczej zareaguje na Twoje postepowanie lecz sądzę że warto od tego zacząć. Pozdrawiam Cię i życzę powodzenia. Papapa

569

Odp: problemy małżeńskie

Witam Was ponownie.
Trochę wzięłam sobie do serca Wasze wypowiedzi. Zaczęłam się mniej przejmować tym co do mnie mówi, wychodzić z synkiem, a niech się poczuje samotny i może zatęskni. Tak się działo jakiś czas. Do wczoraj. Dawno nie zaglądałam i nie wchodziłam na strony internetowe, a zrobiłam to wczoraj. Przypadkowo - nawet się chyba tego nie spodziewał, zobaczyłam na jakie on ostatnio strony wchodził. Wiecie co zagotowalo się we mnie. Żeby oglądał sobie jakieś strony pornograficzne, przeżyłabym - wydaje mi się, że jednak każdy facet lubi ogladać - no prawie każdy. Oglądał sobie dwie stronki, przynajmniej tyle zdążyłam zobaczyć anonse towarzyskie z mojej miejscowości. Do tego wyszczególniona jedna pani za odpowiednią cenę oczywiście, a na drugiej stronce bardzo dużo dziewczyn lubiących sex pokazujące swoje wdzięki. Zapytałam się go wprost, to mi odpowiedzia: a co nie wolno. Wiecie jak się poczułam, nie wiem czy mnie zdradził czy nie. Zabawę sobie urządził i śmiał się jak to mu mówił. Lekko się zdenerowowałam wyszłam z synkiem, powiedziałam mu jedynie, że wychodzę by miał czas serfować po internecie i umawiać się. Jak przyszłam to się pokłóciliśmy od słowa do słowa, nazwałam go złym ojcem, mężem i złym kochankiem. Wiem że źle zrobiłam. Ja czekam na jego jakiś gest, może mnie w końcu zechce, a jego podniecają inne, a własną żoną nie porafi się zająć. Wiecie co mi powiedział: że specjalnie zostawił tę stronkę, by dało mi to do myślenia. Jakoś nie wydaje mi się. Zaskoczony był tym moim odkryciem. Nie wiem co mam robić. Nie spałam całą noc, a dzisiaj mam imieniny - prezent super !!

570

Odp: problemy małżeńskie

Jaśko
Twoje obawy są zrozumiałe w takim przypadku i ja jako facet przyznam Ci rację. Możesz mu zrobić psikusa i zrewanżować się tym samym ale nie wiadomo co on wtedy zrobi? Może pójdzie o krok dalej i Ty również? Potem to tylko czas stanąć już nie na ślubny a na sądowym kobiercu - jednak pamiętaj, że masz synka (właśnie z tym facetem, który taką przykrością wynagradza Cię co jakiś czas (a szczególnie w dzień imienin kpiąc sobie z Ciebie). Proponuję rozmowę szczerą i dogłębną rozmowę - uświadom mu powagę tej rozmowy i zależność waszego przyszłego życia od niej. Musicie się określić ale nie na zasadzie stawiania warunków bo nikogo nie można zmuszać do miłości czy wspólnego związku tylko to czego oczekujecie od siebie jakimi siebie widzicie i jakich byście się chcieli. Może będzie na tyle dorosły i podejmie temat jak nie to wróć tu i napisz co czujesz i jak minął Ci dzień może razem z innymi znajdziemy dla Ciebie rozwiązanie

571

Odp: problemy małżeńskie

Witam Was ponownie.
Sama nie wiem co mam już zrobić, jak dotrzeć do mojego męża, na którym dalej mi zależy, dalej walczę.
Wczoraj rozmawialiśmy dość spokojnie. Po tej rozmowie oczywiście ja odpierałam tylko atak, bo wg niego ja jestem wszystkiemu winna.
Powiedziałam mu jak ja się poczułam jak widziałam te strony pornograficzne. Odpowiedział mi, że kiedyś też tak się poczuł tj. 7 lat temu gdy byliśmy  parą  gdy mój dobry kolega przytulił mnie i dal mi buziaka. Myślałam, że sobie to wyjaśniliśmy. Okazało się, że jednak nie do końca - nie ma się czego czepić, to najlepiej stare śmieci na światło dzienne znowu wyrzucać. Wtedy był zazdrosny. Odpowiedziałam mu, że skoro tak mu to przeszkadzało przez tyle lat, to dlaczego był dalej ze mną, ożenił się ze mną i mamy synka. Wiecie co usłyszałam, że chyba żałuje, bo gdyby wiedział, że będzie tak jak teraz , to rozstałby się wcześniej i nie bralibysmy ślubu. Kłócie w sercu poczułam, tyle lat wierności, tyle lata poświęcenia, a tu coś takiego. Urodziałam synka, byłam prawie 3 lata na wychowawczym, a tu taki cios. Mam robić co chce !!!! Jego to już nie obchodzi.  AAAAAAAAA Normalne małżeństwa śpią ze sobą razem. Wydaje mi się, że to główny powód tych wszystkich awantur. Ja nie umiem z nim rozmawiać, wrecz boję się kolejnej awantury. Patrzy na mnie z taką złośliwością. Mówię mu, że chyba sprawia mu przyjemność dokuczanie mi, to mi odpowiedział, że on ma to już wszystko gdzieś, mam robić co chcę. Wg niego zostawiłam go, poczuł się urażony jak mały chłopiec. JAK ZMIENIŁ PRACĘ MYŚLAŁ, ŻE BEDZIE MIAŁ "ŻONĘ" W ŁÓŻKU.

572

Odp: problemy małżeńskie

Oczywiście moja wina. Nie kochaliśmy się już tyle czasu, że mi też jego brakuje. Jak mu zaczęłam tłumaczyć, że ja też chcę czuć się kochana i zdobywana, a nie mam położyć się obok niego w łóżku i jak zwykle kochać się tak samo. To usłyszałam, że do niczego nigdy mnie nie zmuszał. Jak kładę się obok synka, bo razem z nim śpię, to tak ciężko zawołać mnie, nie trzeba unieść się od razu.
Wspomniałam mu, że kiedyś był całkiem inny, można było z nim normalnie porozmawiać, dogadywaliśmy się .Jak 1,5 roku temu zmienił pracę na tą w naszej miejscowości od tego zaczęły się problemy. To mi odpowiedział, że kiedyś mi wiecznie ustępował, a teraz nie ma zamiaru tego robić. Śmieszne wszystko wie, jest mądrzejszy, zawsze jest na jego, czy mi ustępował ciężko powiedzieć - dochodziliśmy wspólnie do jakiś porozumieć. Teraz tylko słyszę, że jestem ta zła: nic nie robię, nie dbam o auto, o porządek w domu, o niego samego. Tymczasem ja robię wszystko od zakupów po porządek w domu, gotowanie, pranie itd. Jak mu powiedziałam , że nawet sama muszę zakupy wszystkie dźwigać, to mi odpowiedział "a kto Cię o to prosi". To jest podziękowanie za to, że człowiek się stara.

573

Odp: problemy małżeńskie

To zwyczajnie - brzydko mówiąc "olej". Olej zakupy, pranie jego skarpet itd. Trochę przypomina mi ta sytuacja moją sytuację jakiś czas temu. Z mojego doświadczenia powiem Ci, że on widzi, że Tobie na tym wszystkim bardzo zależy, że kochasz, że bardzo chcesz, że cierpisz- a on ma wszystko gdzieś. Póki będzie to widział, że ma nad Tobą przewagę psychiczną w dalszym ciągu ta chora sytuacja będzie się ciągnęła. Nie ma w tym momencie na to wszystko złotego środka- albo zatniesz zęby i pozwolisz się tak traktować, albo podejmij radykalne kroki-wynieś się z synem na jakiś czas i pokaż mu, że też mimo wszystko jesteś silna, a jeśli to nie skłoni go do przemyśleń to należy podjąć radykalne kroki, bo tak nie da się żyć.
A tak na marginesie-od zawsze śpisz z synkiem?

574

Odp: problemy małżeńskie

4 LATA

575

Odp: problemy małżeńskie

TO NIE ZNACZY, ŻE CAŁY CZAS Z NIM ŚPIĘ, BO BYWAŁO TAK , ŻE ZASYPIAŁAM PRZY MĘŻU, A JAK MAŁY ZAWOŁAŁ CZY PŁAKAŁ, TO PRZENOSIŁAM SIĘ DO NIEGO, ALE OD DŁUŻSZEGO CZASU ŚPIĘ TYLKO Z DZIECKIEM.
Wczoraj usłyszałam, że nie ma do mnie pretensji o to, że śpię z małym tylko o to, że kiedyś kładłam się obok niego, a teraz idę od razu do małego.
TYLKO JAK  MNIE TAK TRAKTUJE, TO JAK NORMALNIE MAM SIĘ OBOK NIEGO POŁOŻYĆ I UDAWAĆ, ŻE NIC SIĘ NIE STAŁO.
Może ze mną jest coś nie tak.

576 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-04-28 16:55:38)

Odp: problemy małżeńskie

I to jest jeden z błędów, które my matki robimy. Mój mąż spanie z dzieckiem potraktowałby kiedyś jak największą karę. Co prawda ja z córką sypiałam nie częściej niż raz na rok, w razie jej choroby. Wiem jednak, że mimo wszystko faceci nie lubią , gdy małżonka opuszcza sypialnię i noc spędza z dzieckiem i to wcale nie chodzi o seks. Czasem nawet mężczyźni nie mówią wcale o tym, ale boli ich to niesamowicie (mam koleżanki, które to potwierdziły nie raz). Ale wiadomym jest, że jeśli źle dzieje się w małżeństwie to kobiecie zwyczajnie nie chce się spać obok męża, najchętniej uciekłoby się najdalej od małżeńskiego łoża. Jednak samo łóżko nie jest problemem-wiadomo, jeśli pewnych spraw na bieżąco się nie wyjaśnia to potem problemy się nawarstwiają i ciężko jest wybrnąć z sytuacji.

577

Odp: problemy małżeńskie

Co tam u was słychać bo widzę, że temat zamarł na razie.

578

Odp: problemy małżeńskie

Witam. Jestam pierwszy raz na tym forum i proszę was o poradę. Jestem mężatką od 17 lat. Ukaładało się różnie. W 99% ustępowałam, ponieważ nie jestem osobą konfliktową. Trzy lata temu postanowiłam założyć firmę ale interes nie wypalił. Za bardzo nie mogłam liczyć na pomoc męża. Popadła w długi ale spłacam je w miarę możliwości. O tych długach mój mąż mnie wiedział i do dziś wie tylko o części. Proszę  nie krytykujci mnie że nie wyjawie mu prawdy (mam ku temu swoje powody). Ostatnio mój brat wyjawił mu że mam od niego pożyczone pieniążki. Umówiłam się z bratem że moge mu odddoć później. Nie wiem dlaczego to zrobił. Pomagałm bratu w jego kłapotach, nikomu nic nie mówiąc. Dodam że brat od jakiegos czasu nadużywa alkoholu, niszczy swoje małżeństwo. Sam wie jak nam było ciężko jako dzieci ( wychowywaliśmy się bez mamy, ojciec surowy i poppewnym czasie też stał się alkoholikiem). Życie nauczyło mnie radzić sobie sama. Teraz już nie mam siły na nic. Mąż się wyprowadził ( rozumiem go w dużym stopniu). Cieszę się że mam dwójkę dzeci to one jeszcze powodują abym się jakoś trzymała.A teraz nie wiem czy walczyć o to małżeństwo?

579

Odp: problemy małżeńskie

Powiem ci, że ukrywanie czegoś przed drugą osobą to chyba nie zbyt dobry pomysł. Wiem, że czasami nie można powiedzieć prawdy ale druga osoba na to liczy, na zaufanie. Pomyśl jak byś się czuła w takiej sytuacji jakby mąż zrobił ci coś takiego??? Nie opisałaś dokładnie jak wygląda wasz związek. Jeśli tęsknisz za mężem i go kochasz to walcz o małżeństwo bo gdy będzie za późno to sobie nie wybaczysz. Czasami wystarczy szczera rozmowa. smile

580

Odp: problemy małżeńskie

Mąż dlaczego się wyprowadził? chodzio te długi? jak Wasze małżeństwo ogólnie wygląda? mało tutaj napisałas, ogólnikowo i ciężko cokolwiek doradzić. Napisz coś więcej o tej sytuacji.
Jeśli go kochasz, zależy Ci na nim, to walcz, nie poddawaj się. Tylko nie narzucaj się aż tak bardzo, wszystko w granicah rozsądku. Spróbuj się z nim spotkac, pogadać spokojnie, macie dzieci, a to też bardzo waznę, by nie wychowywały się bez ojca. Najlepiej jeśli dziecko miałoby obojga rodziców i wychowywało się w pełnej rodzinie. Niestety nie zawsze tak się da, alę próbować trzeba, dlatego walcz poki nie bedzie za pozno.

581

Odp: problemy małżeńskie

Witajcie, Tobizyk-miło,że "wpadłeś" tu znów.......

U mnie tak se, dziś mam łzy w oczach, może to ja wydziwiam.....nie wiem.....

582

Odp: problemy małżeńskie

Liwia dlaczego piszesz, że masz łzy w oczach? Domyślam się, że to nie są łzy szczęścia. Co z twoją rodziną?

583

Odp: problemy małżeńskie

Witam i dziękuję za odpowiedzi. Piszecie , że za mało opisałam sytuację. Część informacji już podałam. Mąż wrócił do domu ale to jest sytacja jak z koszmaru. Pewnie zrobił to dla dzieci. Ale nasze rozmowy kończą sie na pytaniu mnie ile zrobić mu kanapek. Kiedy się pobierałam miałam 20 lat. Naprawdę go kochałam. Potem dziecko, on ciągle pracował a wychowanie dziecka spadło na mnie. Wszystko robiłam sama. Dodam iż mieszkam z ojcem alkoholikiem. Mąż chciał po ślubie się wyprowadzić ale ja czułam porzebę zostania z ojcem.  Jako 12-latka ztraciłam matką i może dlatego nie chciałam zostawiać ojca, czułam obowiązek zostania z nim aby n ie miszkał sam. Po czterech latach drugie dziecko. Znowu ze wszystkim zostałam sama. Próbowałam z mężem rozmawiać, zmusić go do współudziału nad opieką ale ona powiela swój wzorzec ojca. Pogodziłąm się z tym. Mąż na swój sposób starał się. Zawsze był strasznie oszczędny i dlatego aby ciągle się z nim nie kłócić o kasę postanowiłam otworzyć sklep i mieć swój dochód. Mąż był przeciwny ale ja postawiłam na swoim no i jak to w życiu bywa nie powiodło się. Remont, zakup towarów, opłaty. Po roku zamknełam. Do dzisiaj mają mi ludzie pieniązki za zakupy do oddania. Ja sama też kończę ze spłatą w hurtowni długu. Wiem że prawda i tylko prawda w życiu się liczy. Ale przekonałam się że tak naprawdę mogę liczyć tylko na siebie. Sama nie wiem czy z moim mężem łączą mnie tylko dzieci czy coś zostało z naszej miłości czy to tylko już przyzwyczajenie. Od kilku dni robię sobie zestawienie naszego małżeństwa. I sama nie wiem co o tym myśleć. Szukam odpowiedzi ale jej nie znajduję. Sama myśl że napewno roamawiał o nas ze swoją matką (ogólnie super kobieta) napawa nie wściekłością. Przecież są rzeczy o których nie rozmawia się z innymi gdy jedna ze stron o to prosi. Jak mam przed nie się otworzyć gdy jestem pewna że będzie o nas rozmawiał z innymi? Wiem że ma prawo poradzić się swojej matki ale jak mam mu mówić o sobie gdy jestem pewna że dochodzi to do innych.

584

Odp: problemy małżeńskie

Każdy ma czasem prawo do własnych decyzji i prób. Nie ważne ile razy upadasz, ważne ile razy się podnosisz. W życiu przychodzą takie chwile, że siadamy i myślimy o naszym życiu. Zastanawiamy się czy dobrze wybraliśmy tą drogę czy nie warto było podjąć inną decyzje? Człowiek uczy się na błędach - to szczera prawda. Nie analizujcie co by było jakbym spotkał kogoś innego bo mogłoby się zdarzyć, że pozostalibyście sami aż do śmierci jak spróchniałe drzewo. Może i jestem młodym człowiekiem ale w jakimś stopniu staram się ograniczyć chęć mienia wszystkiego bo to nie możliwe. Nie wiem czy tak wszyscy macie bo mnie nieraz ciarki przechodzą z emocji, czuję ten ból z braku drugiej połówki a z wrażliwością na emocje to prędzej mi do kobiet. Kwiatuszek22 i inni pamiętajcie, że czasem ważniejszy jest np. uśmiech niż te 100zł, i że nie wszyscy mogą mieć szczęście takim jakim są dzieci. Spróbujcie zmienić podejście do związku lub w końcu zaakceptować go. Wydaje mi się, że świat nas nie zniszczy tylko my sami siebie. Zdrowie i miłość to co jest najważniejsze. Poczujcie w końcu wolność na tym świecie!!!

585

Odp: problemy małżeńskie

Tobizyku, moja rodzina jest, funkcjonuje, ale nigdy nie będzie tak jak było kiedyś. Owszem, nie były to łzy szczęścia. Czasem dochodzi do mnie zwyczajnie, że różnimy się z mężem totalnie i mam wrażenie jakbyśmy walczyli wciąż o "swoją" pozycję w tym związku. Najgorsze jest dla mnie, że on pije, codziennie, może i niedużo, ale codziennie przynajmniej 2 piwa, czasem dopija się jeszcze innymi, dodatkowymi procentami....

Posty [ 521 do 585 z 928 ]

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » problemy małżeńskie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026