netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

problemy małżeńskie

927 odpowiedzi143 482 wyświetleniazałożony przez Liwia, 10.05.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » problemy małżeńskie

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 928 ]

261

Odp: problemy małżeńskie

hej Liwio ja też byłam w podobnej sytuacji co ty najważniejszy był mój mąz jego zachcianki obiadki pod nos dla niego najważniejsi byli koledzy i impreski powroty o 2,3 nad ranem gdy mu mówiłam że mi się też coś od zycia należy i chce gdzieś wyjsć to twierdził  a kto sie zaopiekuje dzieckiem tak jakby on nie miał żadnych obowiazków względem dziecka a jak wziełam sie na sposub i wyszłam do kolezanki na całą niedziele (w odwecie bo on poprzedniego dnia przyszedł o 4 rano do domu po wycieczkach w barach) to nie odzywał się do mnie cały tydzien stwierdził że poszłam się puszczać i tak wogule całe moje małuzeństwo to był ból upokrzenie zakazy bo mi nic nie było wolno teraz on znalazł sobie nową kobietę z którą chce sobie ułożyć życie ( jak chcesz dokładniej poznać moja sytuacje to wejddz na rozwody tam mam swój post) Pamietaj u mnie było tak samo a póżnie coraz gorzej nie pomagały prośby ani grozby nie opamiętał sie wiec usiądz ze swoim porozmawiaj szczerze powiedz mu co czujesz może facet sie opamięta nie mówie ze ludzie się nie zmieniaja pamiętaj bądz dobrej myśli bo wasz związek da rade jeszcze uratować tylko trzeba chęci ale z dwóch stron bo jedna napewno nic nie zdziała wiem to sama po sobie jest to waka z wiatrakami pozdrowiam itrzymaj się cieplutko kiki

262

Odp: problemy małżeńskie

Być może Wasz problem tkwi w nieudanym seksie?
Znam małżeństwa które się rozwiodły ponieważ nie potrafili rozmawiać na te tematy,
ale znam też takich którzy uratowali się przed tym, ponieważ zapisali się na warsztaty
pomagające takim ludziom. Aby je znaleźć wpiszcie w wyszukiwarkę: Esensual - Akademia zmysłów

263

Odp: problemy małżeńskie

U mnie seks był bardzo udany, czasem mąż miał go "za mało", ale nie było to dla niego tragedią. Potrafiliśmy o tym rozmawiać, nie był to dla nas temat tabu.

264

Odp: problemy małżeńskie

Przeczysz sama sobie - maz wyraznie stwierdzil ze seksu bylo malo ponadto dlaCiebie seks w samochodzie w domku czy innych miejscach byl urongajacym , wiec moge przypuszczac ze wasz seks byl dla Ciebie OK ale dla niego juz niekoniecznie. Jezeli nic nie chcesz zmieniac w tym temacie to daj mu ten rozwod bo po co macie byc niedopasowani przez reszte zycia - TY nieszczesliwa a on uciekajacy z domu do kolegow lub klubu.

265

Odp: problemy małżeńskie

Nie przeczę sobie-seks był udany, ale jemu było go za mało...........a seks w "dziwnych" miejscach był urągający wtedy, kiedy nie byliśmy już ze sobą oficjalnie czyt. mąż już ze mną nie mieszkał i nie było to normalne małżeństwo!

266

Odp: problemy małżeńskie

To potwierdza ze seks byl dla Ciebie wystarczajacy ale dla niego niekoniecznie.A poza tym po roku zycia osobno i licznych obustronnych nieudanych probach zejscia sie to juz jest tak jakbyscie byli po rozwodzie.Ty masz swoje sprawy on swoje wiec po co na sile cos sklejac , jesli masz do niego sympatie to pozwol mu odejsc.Na pewno tak lepiej bedzie dla was i dziecka a w przyszlosci Ty znajdziesz kogos -tylko szukaj roztropnie- i on tez bedzie mial ta szanse.Widocznie tak WAM bylo pisane.

267

Odp: problemy małżeńskie

Wojtku, czytam Twoje wszystkie posty, nie tylko te tutaj i mam wrażenie, że interesują Cię tematy związane właśnie ze związkami i każda Twoja wypowiedź to raczej jeden z czarnych scenariuszy.

Ja mam inne podejście...owszem, może mamy już osobne życie, ale miłość nadal nie zgasła i z jego strony i z mojej, bo to widać i czuć.  Rozwód i tak pewnie będzie, a co dalej to życie przyniesie. Ale jedno wiem na pewno warto mimo wszystko walczyć o miłość, a seks nie jest jej jedynym najważniejszym wyznacznikiem, jest wiele dużo ważniejszych spraw.....

268

Odp: problemy małżeńskie

Liwio - piszesz "widać i czuć, że miłość z jego strony nie zgasła". To jakaś zbiorowa iluzja?, bo pisze już dzis w drugim wątku gdzie kobieta tak twierdzi, opisując uprzednio upokarzające ją zachowania faceta. Czy Ty naprawdę myślisz, że jak ktoś kogoś upokarza to może go jednocześnie kochać? Ja się tu raczej zastanawiam jak wielką potrzebę bliskości z kimś masz, jak wielki głód miłosci skoro oddajesz swoją godność za jakieś okruchy, które serwuje Ci Twój mąż. Nie chce być jakiś ostry w tym co pisze, mam dużo sympatii dla Twojej wrażliwości, nadziei na bliski, intymny związek ale jakoś złości mnie gdy ktoś przekonuje, że jeśli będziemy wmawiać sobie, że bułka z margaryną to wykwintny obiad to ona takim się stanie. Ano nie stanie.

269

Odp: problemy małżeńskie

Liwio daj sobie z nim spokój, daj mu rozwód i zakończ ten rozdział życia , on nie jest ciebie wart! Widzę , że on dalej tobą manipuluje . Twój mąż  to samozakochaniec , robi to na co ma ochotę i nie interesuje go co ktoś czuje , on uwielbia zniewalać , a gdy nie udaje mu się to z innymi leci do ciebie  , bo wie że twoje uczucie cię  zniewoliło . On uwielbia to robić , bo to podnosi jego samoocenę , facet ma sam ze sobą problem , ale nie potrafi  do tego się przyznać bo mu z tym dobrze .  Uwolnij się od niego , pokaż mu że jesteś silna a na odchodne pokaż mu FUCK YOU!!!

Wojtku , udowodniono że sex wcale nie jest w małżeństwie najważniejszy , podstawa to przyjaźń i zaufanie .

270

Odp: problemy małżeńskie

Liwio przeczytałam wszystkie Twoje posty i tak mysle sobie ze nie daj sie az tak manipulowac,bo stracisz reszte szacunku do samej siebie,a on juz dawno go niema,wiadomo ze z miłosci nie da sie tak łatwo zrezygnowac,ale inaczej podejdz do tego problemu i przynajmniej na jakis czas,niewiem 2 miesiace nie kontaktuj sie nie pisz z nim smsów nie rozmawiaj o was z nim,tylko jak juz o dziecku i nic poza tym,sproboj chociaz stac sie niedostepna,kobieta z klasa która ma uczucia i nie pokazuj mu ze ta miłoas do niego jeszce w Tobie jest bo on Cie wykonczy psychicznie!naprawde,chociaz na troche poprostu go olej,i zobaczysz jak sie zachowa,ale mimo wszystko wydaje mi sie ze z nim jest cos nie tak,niedorósł emocjonalnie czy co,sama niewiem,ale zajmij sie soba i córka,masz gdzie mieszkac,masz rodzicow,prace Kochana jestes pania swojego losu!!nie daj soba pomiatac!pokaz mu ze przestało Cie bawic jego towarzystwo,i jego zagrania!Kochana bo staniesz sie wrakiem człowieka!trzymaj sie i powodzenia!

271

Odp: problemy małżeńskie

Roxano, z tym, że seks nie jest najważniejszy to tak średnio można się zgodzić. W związku z tego w co sam wierze równoważne są dwie sprawy właśnie: seks i przyjaźń. Trudno bez któregoś z tych elementów planować wspólne życie w parze.
Zgadzam się za to co do tego samozakochańca co to lubi zniewalać. Bardzo mądre spostrzeżenie. Zastanawiam się teraz czy przypadkiem ja nie mam też czegoś takiego w sobie. Aż się przestraszyłem.

272

Odp: problemy małżeńskie

Liwio nie chcialem cie urazic ale moje obserwacje .... powiedzmy zyciowe ( nie moge wiecej powiedziec-moze tylko tyle ze mam 2-razy wiecej lat niz Ty) daja mi inna optyke na trudne zwiazki miedzyludzkie.To milo ze jeszcze wierzysz w Was i mysle ze to Ci doda sil .Zycze powodzenia.

273

Odp: problemy małżeńskie

Wiecie co? Cieszę się, że tu piszę do Was czy z Wami, bo na prawdę trzęsiecie mną (kolejne dzięki Roxano i oczywiście dla Was wszystkich, którzy chcecie się tu wypowiadać i to baaardzo obiektywnie).
Dziś rano przeczytałam te posty i jakby znów mnie olśniło. Macie rację MOI DRODZY. Mój "jeszcze" mąż to idealny manipulant, wie doskonale , że może robić ze mną co chce...i wierzcie mi: bardzo chcę się temu oprzeć, przeciwstawić, mam nadzieję, że kciuki trzymane przez Was i Wasze dobre rady-dadzą mi siłę i na prawdę uprzytomnią mi , że on kocha siebie i tylko siebie-co mu z resztą wczoraj powiedziałam i co kurde wiem, ale tak jak piszesz TheProfian-potrzeba bliskości chyba mi to wszystko przyćmiewa chwilami.
A wierzcie mi, że więcej godności nie chcę już przez niego tracić.............

274

Odp: problemy małżeńskie
TheProfian napisał/a:

Roxano, z tym, że seks nie jest najważniejszy to tak średnio można się zgodzić. W związku z tego w co sam wierze równoważne są dwie sprawy właśnie: seks i przyjaźń. Trudno bez któregoś z tych elementów planować wspólne życie w parze.
Zgadzam się za to co do tego samozakochańca co to lubi zniewalać. Bardzo mądre spostrzeżenie. Zastanawiam się teraz czy przypadkiem ja nie mam też czegoś takiego w sobie. Aż się przestraszyłem.

Nie dziwię ci się , że dla ciebie sex jest na pierwszym miejscu , wielu , ba nawet większość facetów tak ma , żeby zdobyć kobietę powiedzą wszystko , bo to już tak jest facet najpierw robi później myśli . Dla mnie jednak na pierwszym miejscu jest przyjaźń , później zaufanie , a na końcu sex . Dlatego tak wiele kobiet cierpi przez facetów , bo oni w uczuciach stali nie są , a kobieta zakochuje się i tak jej zostaje .

Liwio , pisałam to już kiedyś , żebyś pokazała draniowi że to ty jesteś górą , przestań się poniżać pisząc do niego esy , bo gdy to robisz on wie że cię ma w garści . Wymęczy cię kobieto jak kot myszkę , a później puści bokiem . Zostaną ci tylko złe wspomnienia i wyrzuty sumienia , że dałaś się oszukać . A tak jak go olejesz konkretnie , to kiedyś będziesz z siebie dumna ,przecież na tym świecie jest wielu  wspaniałych mężczyzn , wystarczy tylko spalić za sobą mosty , przetrzeć oczy i iśc do przodu, cofać się nie wolno , a ty to robisz , pisząc do niego , a tym samym podnosisz jego wyolbrzymione  ego .

275

Odp: problemy małżeńskie

Wszystko wiem Roxano, tylko jak się zmobilizować do tego żeby zapomnieć...wiem, że muszę, bo wczoraj znów przez niego płakałam, znów dałam sobą manipulować i znów wina jest moja we wszystkim...Na prawdę masz rację Roxano, wiem, jak się nie zacznę z niego "leczyć" to mnie wykończy psychicznie!

276

Odp: problemy małżeńskie

Widzisz Roxano przypuszczam ze maz Liwii przyjaciol i przyjazni to ma wielu i wiele poza domem , i wcale nie zenil sie dlatego by miec  w niej przyjaciolke , ktora na pewno bedzie w niej mial po rozwodzie.A jak wyobrazasz sobie bliskosc i zaufanie bez seksu kiedy facet ma 30 lat a nie 60 to juz twoj problem.Wedlug mnie zrobil podsumowanie wspolnych lat doszedl do wniosku ze nic sie juz nie zmieni dal rok czasu dla Niej i siebie powiedzial dosyc i na Boga nie robcie z niego potwora.Niech ulozy sobie zycie tak jak chce bo pewnie kiedys i tak by odszedl skoro cos mu nie pasuje.Jezeli myslisz ze facet nie rozumie co to jest rozwod stojac na jego brzegu to albo myslisz ze jest masochista psychicznym albo...?

277

Odp: problemy małżeńskie

Liwio , wiem że to nie jest proste , jeśli nie możesz sobie sama z tym poradzić do idź do psychologa , lub skorzystaj z bezpłatnej poradni w Ośrodku Interwencji Kryzysowej , tam pomogą ci go olać , pomogą się od niego uwolnić . Uwierz mi , że wiem co piszę , bo mam znajomą , którą mąż traktował podobnie , a ona go jeszcze broniła , teraz sama nie może uwierzyć w to jaka była ubezwłasnowolniona .

278

Odp: problemy małżeńskie
wojtek5 napisał/a:

Widzisz Roxano przypuszczam ze maz Liwii przyjaciol i przyjazni to ma wielu i wiele poza domem , i wcale nie zenil sie dlatego by miec  w niej przyjaciolke , ktora na pewno bedzie w niej mial po rozwodzie.A jak wyobrazasz sobie bliskosc i zaufanie bez seksu kiedy facet ma 30 lat a nie 60 to juz twoj problem.Wedlug mnie zrobil podsumowanie wspolnych lat doszedl do wniosku ze nic sie juz nie zmieni dal rok czasu dla Niej i siebie powiedzial dosyc i na Boga nie robcie z niego potwora.Niech ulozy sobie zycie tak jak chce bo pewnie kiedys i tak by odszedl skoro cos mu nie pasuje.Jezeli myslisz ze facet nie rozumie co to jest rozwod stojac na jego brzegu to albo myslisz ze jest masochista psychicznym albo...?

Wojtusiu , nikt nie robi z niego potwora , ale ty nie zrozumiesz problemu takiego jak ma Liwia z mężem , czy ja z moją matką, bo to trzeba przeżyć . On sam nie wie czego chce , lata jak z piórkiem w tyłku , raz chce raz nie chce , a gdyby był mądry wybrał by już dawno i uwolnił od siebie Liwię .Nie wybrał, bo on tak lubi , kocha kogoś psychicznie wykańczać .
Nie wyobrażam sobie małżeństwa bez seksu , ale stawiam go dopiero na trzecim miejscu , bo małżeństwo to nie tylko sex .
Nie myl proszę cię przyjaźni z zaprzyjaźnieniem się , bo to wielka różnica , małżeństwo to miłość ,przyjaźń , sex itp. Sorki , ale ty chyba nie rozumiesz na czym polega małżeństwo , coś mi się wydaje że odpowiada ci zachowanie męża Liwi ?

279

Odp: problemy małżeńskie

witam jestem tu pierwszy raz ..potrzebuje porady.jestem szesc lat po slubie i wlasnie od niedawna dowiedzialam sie ze moj maz mnie zdradzal chociaz nie jestem pewna czy nie robi jeszcze tego do dzisiaj.zapewnia ze mnie kocha lecz nic na to nie wskazuje wraca do domu bardzo pozno pod pretekstem pracy.na dodatek kiedy chcialam ratowac nasze malzenstwo w szczegolnosci dla naszych dzieci to musialam sie zgodzic na jego warunki poniewaz mieszkamy w jego mieszkaniu.jestem zalamana nigdy tego nie zapomne tego sie nie da zapomniec tak strasznie boli...........prosze co mam zrobic nie mam rowniez wsparcia w swojej najblizszej rodzinie!

280

Odp: problemy małżeńskie

Widzisz kiedy mialem 30 lat to oczekiwalem od zony abym mial z nia ekstra sex -co to znaczy to juz inna sprawa-wzajemna a nie jednostronna czulosc wzajemne adorowanie i zabieganie o siebie a o zaufaniu nie myslalem bo to bylo przy tych warunkach oczywiste.

281

Odp: problemy małżeńskie

ja nigdy nie wierzylam w to ze moj maz jest mnie w stanie zdradzic .zapewnia mnie ze nigdy nie przespal sie z nia ale smsy i czule wyznania milosci do innej to boli jeszcze gorzej.

282

Odp: problemy małżeńskie

Do Roxany-nie odpowiada mi zachowanie meza Liwii ale trudno oceniac kogos po relacjach zony z ktora sie rozwodzi i raczej widze ze jest zdecydowany.Liwia nie napisala nawet jakie to glupoty podal jej maz we wniosku rozwodowym.

283

Odp: problemy małżeńskie

Liwi mąz jak dla mnie ma cos nie tak z psychika bo gdyby był normalny to by nawet jej powiedzila ze dziekuje,koniec niechce Cie ,nie kocham Cie ,zle mi z Toba jest chce odejsc i zakonczył by sprawe,a nie zwodził dziewczyne ze popada w coraz większe problemy emocjonalne,!wiadomo ze jest tez jej wina ze daje tak soba pomiatac,ale ponoc jesli samemu sie czegos nie przezyło to sie nie wie jak to jest...,ale cały czas mysle ze Liwia powinna zakonczyc rozdział swojego zycia ze swoim męzem i zacząc wreszcie zyc!poprostu zyc!

284

Odp: problemy małżeńskie

Takie jest i bylo moe zdanie-patrz posty wyzej

285 Ostatnio edytowany przez Truskaweczka30 (2010-06-30 12:08:11)

Odp: problemy małżeńskie

Patipaula,trudno jest od siebie cos doradzic,bo znalazłas sie w trudnej sytuacji,tym bardziej ze mąz sie nie przyznał do niczego więc mozna wnioskowac ze albo kłamie,i robi to nadal albo naprawde cie nie zdradził,ale jak piszesz gorsze sa  te czułe smsy,wyznania,itd.moze powinniscie porozmawiac z mezem szczerze,moze o tym czego jemu brakuje w zwiazku,czego Tobie,dlaczego tak postepuje a nie inaczej ,małzenstwo to cos waznego(przynajmniej dla mnie),wiec warto sie poswięcic i zawalczyc,cchociaz powiem ze sama mam problemy małzenskie,moze nie tak straszne ale z powodu braku komunikacji miedzy mna a męzem oddalamy sie od siebie,niestety,nie umiemy ze soba rozmawiac i cięzko mi sie jest z nim pogodzic....,sama niewiem jak to zmienic,...



Wojtku szanuje Twoje zdanie,i wcale nie mam nic do tego jak ty to widzisz,ja napisałam swoje i to wszystko,ona sama musi zdecydowac:)

286 Ostatnio edytowany przez Liwia (2010-06-30 15:39:22)

Odp: problemy małżeńskie

Roxano-piszesz jakbyś czytała w moich myślach, doskonale ubierasz to w słowa co ja czuję...

Wojtku -jego argumenty we wniosku rozwodowym to- inne spojrzenie na życie i na sprawy wychowawcze dziecka-tak napisał, podobno nawet awantury były w domu z tego powodu.. Kiedy sędzina zapytała go jakie to awantury to się wycofał, że awantur nie było , tylko inne podejście wychowawcze. Jak zapytano go jakie? Odpowiedź była: np. żona chciała aby dziecko miało dłużej smoczka, a ja chciałem się go pozbyć!! Dla mnie to było żenujące i całkowicie bzdurne...
Nie wspomniał nic o tym, że miał seksu mało, albo że nasze pożycie intymne mu nie odpowiadało, czy o tym że byłam nieczuła...Jak go zapytałam czemu nie powiedział co mu się na prawdę nie podobało w związku ze mną to mi odpowiedział: "nie będę brudów przed sądem wyciągał". I co?

287

Odp: problemy małżeńskie

A ja mysle,że zwyczajnie przestał kochać Liwię, nie wiem dlaczego, albo to inna kobieta, albo spodobało mu sie zycie kawalera,bez obowiązków, pełen luz!
Nie potrafił podjąć decyzji i stale podnosił Liwii poprzeczkę po to by to przeciagnąć,dać sobie jeszcze czas, wykańczał tylko kobietę psychicznie i zmuszał do walki z wiatrakami.
Te argumenty w Sądzie są smieszne, widać ,że nic właściwie nie ma na zonę tylko wyciąga coś z pod dywanu, jeżeli nie ma z jego strony milości nie da się tego już reanimować.
Jego słowa to tylko kłamstwa on już dawno przestał być mężem.Jeżeli uważał ,że w związku jest za mało ważny,że żona zbyt skupia sę na dziecku, trzeba bylo o tym rozmawiać a nie wiać.
Od początku nie zamierzał ratować tego małżeństwa, kłamał.
Mogę zrozumieć, że można przestać kochać, bo tak sie czasem dzieje, ale dręczenia psychicznego nie rozumiem, bo to co on wyprawiał to bylo znęcanie psychiczne, Liwio uwolnij sie od tego kłamcy i nie żałuj, On nie ma już żadnych uczuć dla Ciebie.

288

Odp: problemy małżeńskie

No nie miejcie Sedziego okregowego za idiote , przeciez taki wniosek nie przeszedl by przez Kolegium a on czyli maz bylby utopiony w blocie.Jakie inne spojrzenie na zycie - po 12-latach wspolnego pozycia , jaki smoczek.Dostal by takiego kopa ze znalazlby sie poza sala.A Tobie dziewczyno - jesli to prawda wspolczuje.No nie myslalem , ze w zyciu nic mnie juz nie zaskoczy

289

Odp: problemy małżeńskie

Truskaweczko30,ja duzo rozmawialam po tym zdarzeniu z moim mezem ale to chyba nic nie dalo ,nie moge do niego dotrzec w zaden sposob.przez kilka dni wydaje mi sie ze jest wszystko wporzadku a pozniej znow powraca to jak bumerang pozne powroty do domu pod pretekstem pracy lub kolegow a ja zostaje w domu z dziecmi sama bo jak okreslil to moj maz ze to moj problem on zarabia i moze sie bawic a z tego wzgledu ze dzieci sa male i ja obecnie nie pracuje to musze opiekowac sie dziecmi i nic poza tym poniewaz sa dzieci .oddalamy sie od siebie czasami zaczynam go nienawidziec poprzez te ciagle klamstwa.a tak na marginesie to dzisiaj takze go niema w domu bo przeciez ktos musi zarabiac.jestem zalamana yje tylko dla moich sloneczek.

290

Odp: problemy małżeńskie

Wojtku-możesz wierzyć lub nie, taka byłą argumentacja mojego "jeszcze" męża, nic innego nie potrafił powiedzieć, bo nie miał co. Dlatego tym bardziej nie mogę się pogodzić z tym wszystkim!

291

Odp: problemy małżeńskie

Wiecie co..jakie to zycie jest trudne,człowiek sie zakochuje swiata poza ta druga osoba nie widzi, kocha,i wierzy w szczescie a tu bach i nie ma nic....,wszystko stracone,sama niewiem czy dlatego ze jestesmy tacy słabi?czy moze nie potrafimy sie oprzec pokusom?wydaje mi sie ze jesli mąz by mnie zdradził nigdy bym mu tego nie wybaczyła ale niewiesz jesli sam nie przezyjesz.....
Patipaula wiesz co,skoro rozmowy nic nie dają to niewiem......,niech sie zachowa jak dorosły człowiek i ojciec dzieci,bo sptka cie to samo co Liwie,nie zyczę Bron Boze,ale Ci dzisiejsi faceci sa strasznie wygodni i najlepiej zeby miec kilka panienek na boku,zona w domu zeby niewiedziała i zajęła sie dziecmi,ugotowała,bo przeciez taki zmęczony przyjdzie z pracy i juz nic mu sie nie chce tylko spac....
A moze ta miłosc wasza jest jaks krucha ze tak łatwo mu przychodzi Cie okłamywac,nie mam pojęcia co Ci doradzic,bo sama mam problemy małzenskie,mozna powiedziec ze kryzys....,a moze postrasz go  ze odejdziesz jak nie bedzie sie zachowywał fer?moze ktos bardziej doswiadczony Ci doradzi,bo ja sie sama gubie.....

292

Odp: problemy małżeńskie

probowalam takze i tego ze odejde, zapewnia ze kocha ze  nie  pozwoli odejsc a jezeli juz tak  zadecyduje to on odejdzie ale to tylko slowa brak mi dowodow na jego milosc .masz chyba racje ze ta milosc z jego  strony jest slaba nie potrafimy ze soba rozmawiac on woli towarzystwo innych kobiet i kolegow.dziekuje za dobre rady ale ten nasz zwiazek nie ma szans na przetrwanie z dnia na dzien oddalamy sie od siebie wybaczyc to moze i potrafie ale zapomniec?nie tego nie jestem w stanie zrobic .

293

Odp: problemy małżeńskie

patipaula12- bardzo mi przykro że mąż cię zdradzał , weź z nim pogadaj , ale tak otwarcie i bez skrupułów.

Wojtku, mąż Liwi nie jest na nic zdecydowany , on sobie tylko stwarza azyl do którego mógłby wrócić , w razie gdyby............. Ciągle czymś straszy , a później daje nadzieję na bycie razem . Chłopisko , ma obawy przed samotnością , ale myśli że jak po manipuluje to Liwia znów będzie jego marionetką , którą sobie wyszkolił , więc do domu może wracać nad ranem , albo wcale . Problem w tym że czasem mu się to udaje ,  jak nie to zaczyna szantażować , a nasz Liwia ciągle papla się w jego błocie !

294

Odp: problemy małżeńskie

No nie czyzby byl tak beznadziejnie glupi...chociaz po pozwie jesli sam go pisal,mozna tak sadzic.A swoja droga to mnie ciekawi jak sie to skonczy?Szkoda tylko dziewczyny

295 Ostatnio edytowany przez Liwia (2010-07-05 22:01:53)

Odp: problemy małżeńskie

Bardzo dobrze określone Roxano-paplam się w jego błocie i do tego jako marionetka.

Wojtku-on pisał pozew wraz ze swoim radcą prawnym. Pozew chyba 6scio stronicowy i same paragrafy i prawne sformułowania. Tylko to co napisałam było jego zdaniem powodem rozstania. Może faktycznie on jest jakiś niezdrowy albo głupi...A czy mnie szkoda, pewnie poniekąd tak, ale mimo wszystko nie cierpię użalać się nad sobą.......

Chcę Wam dziś napisać, że po Waszych ostatnich postach, wiem, że zakończyłam już walkę i obracanie się za siebie. Nie chcę już tego robić i nie mogę, nawet nie chcę już jego jako męża, bo to już jest inna osoba, nie ta , którą kochałam, której pomagałam, z którą byłam od 16 roku życia...On twierdzi, że teraz jest prawdziwy, teraz wie jaki jest na prawdę, bo przy mnie taki nie był i nie wycofa pozwu, bo za mało się starałam, żebyśmy byli razem.....I znów jego zdaniem to moja wina. Ale nie chcę już tego słuchać, nie rozmawiam z nim (dziś to był tylko jego telef. w sprawie dziecka), i dlatego rozłączyłam się, kończąc ta śmieszną rozmowę.
Może jeszcze kiedyś będę szczęśliwa.

296

Odp: problemy małżeńskie

Droga Liwio nie wiem czy mogę tobie coś doradzać, bo w moim małżeństwie nie dzieje się najlepiej. Ale twoja historia bardzo mnie poruszyła. Z twoich postów wywnioskowałam, że jesteś bardzo mądrą i  ciepłą osobą , która zasługuje na wartościowego faceta. Na szczęście, jesteś młoda i życie jeszcze przed tobą  Cieszę się, że się z tego otrząsnęłaś Absolutnie to nie jest twoja wina, że mąż się z tobą rozwodzi. Wydaje mi się, że mąż chce spróbować czegoś innego. Byliście przecież bardzo młodzi. Faceci tak mają.
Bardziej za rozpad waszego małżeństwa obwiniałabym tą drugą. Przecież każdy z nas pamięta jak jest namiętnie na początku związku. Ale jestem pewna, że codzienność z tą drugą sprawi, że twój  mąż ciebie doceni. Ktoś tu fajnie na forum powiedział, że kobiety dobre są nudne i ja myślę, że tu jest problem. W takich sytuacjach należałoby przeczekać i nie podejmować decyzji o rozwodzie tak szybko. Ale ciebie kosztowałoby to  dużą  utratę zdrowia psychicznego. Skup się wreszcie na tym, aby się uszczęśliwić i spróbuj trochę zaszaleć. Wyjdź do ludzi i poflirtuj, to przecież nie koniec świata uwolnić się od takiego ......... no wiesz.  Może obejrzyj sobie  na YOUTOBE film Sekret jest super. Mam nadzieją, że ci pomoże. Na pewno będziesz szczęśliwa, tylko musisz w to wierzyć, że tak będzie. Trzymam kciuki.

297 Ostatnio edytowany przez Liwia (2010-07-06 23:42:13)

Odp: problemy małżeńskie

Dziękuję Dziunia za słowa wsparcia, będę z całych sił teraz walczyć o swoje szczęście. Bardzo bym chciała, żeby kiedyś on żałował co stracił i czuł się tak jak ja , kiedy odchodził z naszego domu. To prawda, że byliśmy młodzi, chodziliśmy ze sobą od 16 roku życia, a ślub wzięliśmy mając po 23 lata, świadomie i bez przymusu....
Wczoraj w nocy dostałam smsa, że mam posłuchać  ostatni raz "naszej" piosenki w radiu, po czym napisał, że nie jestem górą tylko żałosną doliną , którą przeszedł.....

298 Ostatnio edytowany przez Roxana (2010-07-06 21:13:29)

Odp: problemy małżeńskie

Liwo brak mi słów , na tego smsa , na twoim miejscu zmieniła bym numer i go zastrzegła , żeby cię już więcej nie poniżał !Kawał  sku....ela !!! Weź dziewczyno daj mu rozwód a w sądzie opowiedz ze szczegółami jak psychicznie i uczuciowo się nad tobą znęcał.
Tu już nic nie ma do odratowania , jeden krok dzieli  od miłości do nienawiści . On uwłacza wszystkim facetom , chciałby cię zniszczyć , to pewno jego cel , lecz ty daj mu do wiwatu i odpisz w esie , że , zakwitniesz różą i kaliną , jak przestanie cię podgryzać .
Weź posłuchaj Dziuni i bierz się za siebie !

299

Odp: problemy małżeńskie

Dziś znów dolina, kiedy to się skończy.......
Ryczę jak wół , powiedział mi (spotkałam go nad jeziorem), że kłócę się z nim przy dziecku i ona kiedyś zrozumie jaką ma matkę, a ja nie potrafię się jego zdanie rozejść kulturalnie. Emocje dosięgły zenitu i powiedziałam mu, że ma się wynosić z moich oczu, że go nienawidzę, że życie mi zmarnował...a potem idąc do auta ryczałam jak durna...
Ja już nie mam sił, nie mam, on tak wpływa na moją samoocenę, że szok...chodzi jak maczo po plaży i jeszcze mu się wydawało, że śmiesznie będzie jak mnie rozgrzaną wodą oblał- jakby nigdy nic, jak ja cierpię przez niego to nie spodziewałabym się tego nigdy po nim :-((((

300 Ostatnio edytowany przez Shabby (2010-07-10 19:44:15)

Odp: problemy małżeńskie

Dla Ciebie założyłam konto na tym forum Moja Droga.

Mam 26 lat, sporo w swoim życiu miałam złych dni , tyczy się to moich związków z facetami jak i życia codziennego. niestety życie nas, ludzi nie oszczędza ...
Pozwól, że Ci napiszę kilka słów ode mnie.


1. Pamiętaj jesteś niesamowicie mocną kobietą, wiele złego przeszłaś w swoim młodym życiu a nie poddałaś się temu, walczyłaś na wszystkie Ci znane sposoby.

2. Czasami w życiu bywa tak, że nie możemy już czegoś przeskoczyć, nie możemy sami walczyć o związek, o rodzinę, o uczucie, które najprawdopodobniej wypaliło się w Twoim "mężu" w przeszłości. Nie męcz Siebie, swojej pociechy ... ta część Twojego życia powinna już zostać za Tobą, nie wracaj do tego co było między Tobą i nim, co mogłoby być gdybyś  zrobiła coś jeszcze ... Kochana nie można zmusić kogoś do tego, żeby Cię kochał, żeby dorósł, żeby był odpowiedzialnym człowiekiem. Wiem, że możesz pomyśleć : " łatwo Ci mówić ...", ale naprawdę ten facet nie powinien - według mnie - mieć żadnej kobiety, jest upośledzony emocjonalnie i będzie niesamowicie cierpiał w przyszłości.

3. Powinnaś przy każdym kroku w swoim "Nowym Życiu" pamiętać ile jesteś warta, ile jeszcze możesz osiągnąć, o tym, że masz dziecko do wychowania, że dla niego musisz być zdrową na ciele oraz umyśle kobietą.

4. Może odnajdziesz odpowiedniego partnera kiedyś dla Siebie, kto wie ... takiego, który zawsze będzie Ci pokazywał ile jesteś dla niego warta, jak bardzo cię szanuje, kocha, rozumie i jak mocno chce żebyście tworzyli zgrany i udany związek- związek PARTNERSKI ! Taki, w którym to obie strony mogą mieć prawo głosu i w którym oboje mogą decydować o wspólnej przyszłości.

5. Płacz ile chcesz, to pomaga - w sumie płacz to oznaka bezsilności względem danej sytuacji, nic złego w płaczu nie jest - ... ale proszę Cię mocno, staraj się to ukrywać przed swoją pociechą, dzieci bardzo wyczuwają złe emocje, ona i tak już ma zapewne lekko napiętą sytuację emocjonalną, ale będzie dobrze pamiętaj o tym ! Życie jest tak skonstruowane, żebyśmy pamiętali, że nie jest to raj na ziemi stworzony dla nas, że nie może być zawsze dobrze ani też zawsze źle smile

6. Trzymaj się swojego postanowienia i walcz o dobrą i godną przyszłość dla Siebie samej oraz dziecka. Całe życie przecież przed wami jest.


Pozdrawiam Cię bardzo gorąco

Shabby

301

Odp: problemy małżeńskie

DZIĘKUJĘ SHABBY!!! Bardzo Ci dziękuję. Bardzo mądra z Ciebie kobieta i wiem, że to co piszesz to prawda i uwierz, że każdy dzień to dla mnie dzień walki, chyba samej ze sobą, aby zostawić przeszłość i nie wracać do niej. Coraz częściej mi się to udaje, bo czas rzeczywiście goi rany. Czasem chce mi się ryczeć i wyć i to dlatego , że wiem, że nie mam już sił na niego, że okazał się podłym człowiekiem (np.dowiedziałam się dziś od niego, że jestem jeb...na maksa, ale nie pozwoliłam sobie tak do mnie pisać(sms) i potraktowałam go tak samo ostro), że jest tak cholernie wpatrzony w siebie, że jest zwyczajnie głupim egoistą, takim jakim z resztą był zawsze....
Jeszcze raz dziękuję. Takie słowa bardzo mi pomagają i dają dużo wiary w to, że będzie lepiej i że są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie.....

302

Odp: problemy małżeńskie

smile

Powiem Ci z własnego doświadczenia, że najlepszym lekiem dla Twojego zranionego serca oraz duszy będą jak najrzadsze kontakty z nim - tj. telefon, wizyty, gdy chce odwiedzić dziecko, na ulicy, w sądzie - w takich momentach ogranicz je do minimum. Nie kontaktuj się z nim, nie odpisuj na idiotyczne sms's, nie odpowiadaj na ewentualne zaczepne telefony. Im rzadziej go będziesz widywała tym lepsze będzie to dla Ciebie, oraz tym szybciej zapomnisz. Wiem, że gdy jest dziecko to ciężko sprostać temu, ale zawsze da się ograniczyć takie "spotkania".

Trzymam za Ciebie kciuki i wierzę, że życie po złych przejściach daje nam w końcu - na jakiś czas ^^ - spokój i harmonię życia na nowo.
Pozdrawiam.

303

Odp: problemy małżeńskie

Dziękuję! Bardzo dziękuję!
Chcę te kontakty ograniczać, bo wiem, że jest to dla mnie "najzdrowsze"...
Życzę szczęścia nam obu.
Pozdrawiam Cię gorąco:)

304

Odp: problemy małżeńskie

Witam, przed chwilą przeczytałam całą twoją historię Liwio. Weszłam na forum ze względu na swoje problemy małżeńske (jestem mężatką od 4 lat) bo niestety zaczyna robić się nieciekawie. W zasadzie zaczęło się to po urodzeniu dziecka (3 lata temu) i pogłębiało się coraz bardziej. Niestety wcześniej myślałam, że to minie bo każdy musi się dotrzeć, ale z perspektywy czasu widzę, że gdybyśmy od początku z mężem starali się naprawiać małe problemiki życia codziennego teraz byłoby całkiem inaczej. A tak z miesiąca na miesiąc robi się cora gorzej. Najgorsze jest to, że nie wiem jak to naprawić (wina leży po obydwóch stronach), straciłam radość życia, brakuje mi chęci do wstawania rano, do zabawy z dziećmi (mamy dwójkę z czego starszy jest z mojego poprzedniego związku) no i oczywiście do wszelkich zadań gospodyni domowej. Niestety z mężem nie potrafimy rozmawiać o naszych problemach, nie spędzamy za wiele czasu razem i oddalamy się od siebie. Strasznie mnie to martwi bo boję się, że jeśli dalej ak będzie to nasz związek się rozpadnie a kochamy się nawzajem. Bak mi również ochoty na seks po całym dniu jestem zmęczona a po kłótniach z mężem (oczywiście o banalne sprawy) nie potrafię tak po prostu okazywać namiętność jakby nic się nie działo między nami złego. Nie wiem od czego zacząć w odbudowaniu naszego związku i życia rodzinnego. Liczę na pomoc.

Ps. Liwio czytając twoją historię po pierwsze bardzo ci współczuję bo wiem (z poprzedniego związku), że znęcanie się psychiczne przez drugą osobę, którą na dodatek się kocha jest niewyobrażalnie bolesne. Na dodatek tego się przez dłuższy czas nie zauważa i podejrzewam, że u ciebie trwało to na długo przed tym jak zaczęłaś o tym pisać na forum, ale nie zdawałaś sobie z tego sprawy. Większość rzeczy dociera do nas dopiero po tym jak się od tego uwolnimy. Po drugie wierz mi, że jeśli okażesz wobec męża (jeszcze męża) większą obojętność to wyjdzie ci to na dobre. Jak ktoś już wcześniej pisał powinnaś nie utrzymywać z nim kontaktów częstszych niż to konieczne ze względu na dziecko. Nic poza waszą pociechą nie powinno być tematem rozmów między wami. Przede wszytskim nie odpisuj na głupie smsy męża równie głupimi tekstami, po prostu nie odpisuj wcale jeśli temat nie dotyczy dziecka. Zakańczaj rozmowę jeśli schodzi na inny temat czy to telefoniczną czy w cztery oczy. Nie interesuj się jego życiem nie zadawaj pytań. Wiem, ze to trudne ale postaraj sie w tym wytrwac, nie dzien czy tydzien ale dluzej zobaczysz ze poczujesz sie duzo lepiej po jakims czasie. Niech on zobaczy co stracil. Wiem jedno rozwod jest wam potrzebny, nie uciekaj przed nim. Wyjdzie wam to na dobre. A co bedzie potem czas pokaze. Ale nic na sile. Teraz skup sie na sobie i dziecku. Pokaz mu, ze nie jest ci potrzebny.

305

Odp: problemy małżeńskie

Beti-przez ostatni tydzień milczę w zaparte, miałam raz możliwość pogadania z nim, kiedy byłam z córką na pływalni-ale nawet na niego nie spojrzałam, kiedy siedział na trybunach, pływałam, siedziałam w "bąblach" odwrócona do niego tyłem, widział pewnie też, że jednak faceci wodzą za mną oczami. I wiesz-chyba był zdziwiony, że jednak żonka go -brzydko mówiąc-olała. Po 2 dniach rano dostałam smsa-czy nadal chcesz, żebym wycofał pozew? Nie odpisałam nic, po 4 godz. napisał -twoje milczenie jest odpowiedzią..- i znów manipulacja moją osobą z jego strony. W końcu-odpisałam, że takie życie które teraz ma mu odpowiada, a to, że wycofa pozew nic nie zmieni, bo on się nie zmieni i to nie ma być moją decyzją, tylko jego-bo zawsze wszystko spoczywało na mnie, żeby móc na kogo "zwalić" ,bo kiedyś nie chcę usłyszeć "-bo chciałaś, więc to zrobiłem" .

Droga Beti-jeśli chodzi o Twoje małżeństwo to może zacznij je ratować od szczerej rozmowy, powiedz mu co Ci leży na sercu, zacznijcie więcej ze sobą rozmawiać, przebywać, nawet częściej bez dzieci gdzieś wychodzić. Wiesz na pewno, że to umacnia związek, bo jeśli tego brakuje-jest oddalenie, nie chęć do wszystkiego, nuda i rutyna.

306

Odp: problemy małżeńskie

Cieszę się z twojego zachowania, wiem że to niełatwe, ale czasem niestety tak musimy się zachowywać by ta druga strona zrozumiała co nie co. Ja w moim poprzednim związku (bardzo toksycznym) też miałam nieciekawie. Sczerze to ostatecznie ja zdecydowałam o rozstaniu, mianowicie było tak, że najpierw on mnie zostawił potem okazało się, że jestem w ciąży i do mnie wrócił. Obiecał, że nie będzie pił, że znajdzie dobrą pracę i wszystko będzie ok. Niestety tak nie było, zaplanowaliśmy ślub (a raczej rodzice), ale było okropnie. Mieszkaliśmy osobno ale on ciągle mnie kontrolował i co tydzień zmieniał zdanie. Raz chciał ze mną być a raz twiedził, że mnie nie kocha i nie chce. Ja oczywiście za każdym razem przyjmowałam go z otwartymi ramionami zapominając, że parę dni wcześniej mówił rzeczy, które mnie bardzo bolały. Miesiąc przed zaplanowanym ślubem odwołał wszystko twierdząc, że nie chce ze mną żyć. Ja nadal byłam w ciąży ale już bez niego. Lecz ja byłam na tyle głupia, że za każdym razem jak miał ochotę się spotkać ja ulegalam i się z nim umawiałam pokryjomu (rodzice oczywiście go nienawidzili), nawet na wiesz co. Po urodzeniu synka prosił błagał więc pozwoliłam mu do nas wrócić (tyle że nadal mieszkaliśmy osobno), Ja podjęłam pracę on co zaczynał szybko kończył. Oczywiście o alimenty go pozwałam od razu nawet jak już byliśmy razem musiał płacić. Byłam z nim tak (od urodzenia małego) 2,5 roku. Przez pierwsze pół roku bylo ok a potem się zaczęło. Kontrolowanie, zakaz wychodzenia z dzieckiem bez jego zgody (mimo, że mieszkałam ze swoimi rodzicami) on chodził po barach pił ode mnie kasę brał na piwo i fajki (na alimenty dawału mu mama), za każdym razem wywierał na mnie straszną presję a ja na wszystko się zgadzałam. Ale byłam ruiną człowieka z wyglądu (moja babcia myślała, że się głodzę)  a psychikę miałam tak zniszczoną, że aż brak słów. Bardzo ciężko było mi się z nim rostać. 1,5 roku trwało zanim całkowicie się od niego uwolniłam, prosił groził szantażował plakał wszystko co było możliwe. Nie potrafiłam całkowicie z nim skończyć ale miałam dość jego zachowania. Nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Ale w końcu nie wiem skąd przyszła mi siła jakbym zdjęła nagle ciemne okulary i wszystko do mnie dotarło. Zaczęłam go olewać, właśnie nie dzwoniłam nie pisałam, chodziłam i robiłam co chciałam. Dostawal szału. Chciał być ze mną, chciał wrócić obiecywał a zaraz potem groził, że będę go miała na sumieniu. Ale ja tak się zaparłam, że nie było już szans na uratowanie tego związku ( w końcu dobre chwile też były). I wtedy pojawil się mój obecny mąż. Zakochał się w moim synku a zaraz potem we mnie a ja w nim. I wtedy jak poczułam szczęście z inną osobą to całkowicie zapomniałam o moim byłym.

Nie mogę ci powiedzieć jak to będzie u ciebie. Ale jedno jest pewne. Trzeba podjąć jakąś ostateczną decyzję i się jej trzymać. Trudno coś porównywać bo każdy ma inną historię w życiu, ale trzeba trzymać się swojej racji. Nie znam twojego męża, więc trudno stwierdzić czy jest w stanie się zmienić dla ciebie. Z jednej strony jeśli uznasz, że nie jest w stanie tego zrobić a ty nie chcesz już więcej tego przeżywać powinnaś definitywnie postanowić o rostaniu aż przekonasz samą siebie do tego, potem będzie łatwiej o nim zapomnieć. Trzeba po prostu wziąść życie w swoje ręcę i małymi kroczkami wprowadzać zmiany. A szcęście samo do ciebie przyjdzie (tylko nic na siłę). Z drugiej znów strony jeśli wierzysz w to, że on się zmieni (bo z jego zachowania wnioskuję, że mu również trudno z myślą o rozstaniu z tobą)  to od razu ostrzegam że to nie będzie łatwe, ale nie niemożliwe. Jeśli tylko obydwie strony będą tego chciały. Ale wtedy też małymi kroczkami i na twoich warunkach. Nic na siłę bo na wszystko potrzeba dużo czasu.

A jeśli chodzi o moje obecne problemy to cóż przedstawiłam mojemu mężowi rozwiązanie naprawy naszego związku. On uważa, że powiniśmy się rostać na jakiś czas (na próbę), żeby sobie wszystko poukładać i zobaczyć jak będzie. Mnie to się nie podoba bo uważam, że to ucieczka od problemów a nie rozwiązywanie ich na odległość. powinniśmy raczej mieszkać dalej razem i wspólnie próbować zmienić niektóre rzeczy. A może się mylę, może rostanie na próbę jest rozwiązaniem? Co ty o tym myślisz? Jak spytałam się go wczoraj do czego ja mu jestem potrzebna to powiedział, że do seksu, gotowania i opieki nad dziećmi. Bo ostatnio tak się od siebie oddaliiśmy, że między nami jest przepaść, która nie pozwala na nic więcej. Jedyne wyjście na nowo się zakochać w sobie ale jak tego dokonać? Jeśli chodzi o wspólne wyjścia właśnie w tym jest problem. Nie mamy takich możliwości. Oboje pracujemy a jedyną osobą, która nam pomaga jest moja mama (i młodsza siostra czasami ale rzadko). Mama z kolei zajmuje się nimi jedynie jak jesteśmy w pracy albo odbiera ich z przedszkola a poza tym nie chce ich zabrać (jak już to tylko jednego), jest jeszcze jedna siostra ( na miejscu bo reszta wyjechała) od męża na miejscu mieszka niedaleko ale wiecznie nie ma czasu. I jak tu być sam na sam,ciężka srawa.

307

Odp: problemy małżeńskie
beti_xanax napisał/a:

On uważa, że powiniśmy się rostać na jakiś czas (na próbę), żeby sobie wszystko poukładać i zobaczyć jak będzie. Mnie to się nie podoba bo uważam, że to ucieczka od problemów a nie rozwiązywanie ich na odległość. powinniśmy raczej mieszkać dalej razem i wspólnie próbować zmienić niektóre rzeczy. A może się mylę, może rostanie na próbę jest rozwiązaniem? Co ty o tym myślisz? Jak spytałam się go wczoraj do czego ja mu jestem potrzebna to powiedział, że do seksu, gotowania i opieki nad dziećmi. Bo ostatnio tak się od siebie oddaliiśmy, że między nami jest przepaść, która nie pozwala na nic więcej. Jedyne wyjście na nowo się zakochać w sobie ale jak tego dokonać? Jeśli chodzi o wspólne wyjścia właśnie w tym jest problem. Nie mamy takich możliwości. Oboje pracujemy a jedyną osobą, która nam pomaga jest moja mama (i młodsza siostra czasami ale rzadko). Mama z kolei zajmuje się nimi jedynie jak jesteśmy w pracy albo odbiera ich z przedszkola a poza tym nie chce ich zabrać (jak już to tylko jednego), jest jeszcze jedna siostra ( na miejscu bo reszta wyjechała) od męża na miejscu mieszka niedaleko ale wiecznie nie ma czasu. I jak tu być sam na sam,ciężka srawa.

Witam Cię beti_xanax ...

Przykre jest to wszystko co napisałaś, przykre jest to, że osoba, którą kochałaś/kochasz potrafi tak doskonale trafić w bardzo czuł punkt i cholernie mocno zranić swojego partnera ...
Zawsze było dla mnie totalną głupotą mówienie, "odpocznijmy " od siebie ... no pytam się co TO MA POMÓC ? w czym ?!
Ucieczka, tak jak napisałaś w niczym, ale to w niczym nie pomoże a tylko jeszcze bardziej może rozwalić związek ... napisałaś, że się oddaliliście od siebie - i On nadal uważa, że "urlop od Ciebie" coś pomoże ?! bożeee jakie to jest idiotyczne stwierdzenie ... czasami się zastanawiam czy ludzie potrafią myśleć o uczuciach innych ...

Jak dla mnie, jeżeli zależy Ci na tym związku i chcesz starać się to wszystko uratować - broń Cię Boże, nie zgadzaj się na tego typu "rozwiązanie" !


Co do jego odpowiedz : do czego jestem Ci potrzebna ? " ... do seksu, gotowania i opieki nad dziećmi ... " - no Chryste, jest bezczelny ... przepraszam, że się tak obruszam, ale jak dla mnie to on lekko przegina z taką przesadną szczerością, nawet nie chce urywać, tego co sądzi, czuje ... i to jest niesamowicie przykra sprawa sad

Mam nadzieję, że jakoś pomyślnie potoczą się Twoje losy, pisz co słychać i czy dał się przekonać na inne rozwiązanie aniżeli "odpoczynek" ...

Gorąco pozdrawiam.

308

Odp: problemy małżeńskie

Witaj Shabby, masz całkowitą rację i nie mam zamiaru się godzić na odpoczynek bo raczej nie wyjdzie nam to na dobre. Co z tego, że zamieszkamy osobno jakw tym czasie ja zostanę z dziećmi w domu a on będzie miał wolną rękę...co to to nie. To jest zupełnie bezsensu. Powiedziałam mu, że ja chcę to wszystko naprawić będąc razem, że wierzę w powodzenie jeśli tylko razem się o to postaramy. Ja wiem, że on (tak jak i ja zresztą) jest zmęczony takim życiem. Ciągłymi kłótniami, brakiem wspólnie spędzanego czasu i normalnymi rozmowami. Ale mimo wszystko nie jest tak źle by nie można było tego naprawić. Tylko niestety to oznacza wiele poświęcenia i zmian. Może mu się nie chce...trudno mi to narazie ocenić.
Jeśli chodzi o drugą część wypowiedzi, to faktycznie chore, żebym była mu potrzebna tylko do tego, zrobiło mi się bardzo przykro no i oczywiście się poryczałam (ale nie przy nim), jak on zapytał się mnie do czego on mi jest potrzebny (on jest zdania, że ja go potrzebuje tylko do zarabiania pieniędzy) to mu powiedziałam, że do życia. Bo bez niego moje życie zrobiło by się puste to go zatkało tak, że nie wiedział co ma powiedzieć, odwrócił się w drugą stronę i poszedł spać. No i ak zakończyła się nasza rozmowa. Na koniec kazałam mu jeszcze przemyśleć to co do mnie mówi i zdecydować czy chce ratować jeszcze nasz związek czy woli się rozstać. Dzisiaj wieczorem mamy o tym porozmawiać, więc zobaczymy co powie dzisiaj. Pozdrawiam, odezwę się jutro i zdam relację.

309

Odp: problemy małżeńskie

No i porozmawialiśmy sobie tak całkiem szczerze. Będziemy próbować naprawić to co się zepsuło...jeszcze nie wiem jak i od czego zacząć, ale to już dobry początek. Jeśli ktoś wie jak można się na nowo odnaleźć w tej rutynie i przyzwyczajeniu to bardzo proszę o pomoc....pozdrawiam i życzę wszystkim szczęścia.

310

Odp: problemy małżeńskie

Cieszę się beti-xanax! Będę trzymała kciuki! Może zacznijcie od  miłych wspomnień, randki sam na sam, zwykłego spaceru pod gwieździstym niebem....

Ja miałam rozmowę z "jeszcze" mężem-usłyszałam , ze wciąż mnie kocha i nie wie, czy chce tego rozwodu...zapytał czy chcę , żeby wycofał rozwód, ale przy tym zastanawia się czy ja się zmieniałam i na ile..w sobie chyba wciąż nie widzi problemu żadnego!!

311

Odp: problemy małżeńskie

Dzięki Liwio, jest dla mnie wielka szansa bo od poniedziałku dzieci mają iść do naszych mam spać na cały tydzień...jeśli się uda to będę miała z mężem trochę czasu dla nas samych, więc będziemy mogli podratować nasz związek. Oboje po szczerej rozmowie postanowiliśmy spróbować zmienić parę rzeczy w naszym związku no i zaczęliśmy stopniowo. Na początek podaliśmy sobie po dwie rzeczy, które chcemy by ta druga osoba zmieniła i na nich narazie się skupimy. Za jakiś czas jak będą efekty podamy następne i tak aż będzie dobrze smile. Mam nadzieję, że się uda. Jak narazie mogę stwierdzić, że mój mąż naprawdę się stara. A to dobry znak.

Jeśli chodzi o ciebie Liwio, no cóż. Naprawdę jest mi trudno cokolwiek poradzić bo to do ciebie należy decyzja co będzie z waszym związkiem. Jeśli chodzi o twoego męża to faktycznie masz rację, prawdopodobnie nie widzi w sobie żadnej winy. A to nie jest dobrze. Bo jeśli on liczy na to, że tylko ty się zmienisz to nie będziesz z nim szczęśliwa. A proszę napisz czy rozmawiałaś z nim o tym co ci w jego zachowaniu nieodpowiada? Czy wytłumaczyłaś mu, że on też powinien się zmienić by wam wyszło? Jeśli tak (a podejrzewam, że tak) to co on na to? Czy dał ci jakąkolwiek nadzieję, że on też może się zmienić?

312

Odp: problemy małżeńskie

Tak beti_xanax-rozmawiałam z nim o tym, ale on uważa, że ja byłam winna i to przeze mnie było to jego "złe" zachowanie-czyli nocne wyjścia, itp. Nie dał mi żadnej odpowiedzi na pytanie czy się zmieni, cały czas bazował na tym, że to ja powinnam być inna niż wtedy. Odnoszę wrażenie, że teraz zabrakło mu trochę rodziny i bezpieczeństwa w życiu, ale jego chęć prowadzenia lajtowego życia jest tak duża, że on nie wróci do mnie. Oczekuje też chyba, żebym to ja podjęła decyzję o tym, aby wycofał pozew, a ja wychodzę z założenia, że tego muszą chcieć dwie strony. Co z tego jeśli to zrobi, a my i tak będziemy w martwym punkcie? Ja  już nie chcę żyć z nim tak jak żyłam zanim się wyprowadził, czyli w kłamstwie, braku szacunku itd. Wiem, że moje serce bije jeszcze do niego mocno, ale nie na tyle żeby wzięło górę nad rozsądkiem. Chcę spokoju i poczucia bezpieczeństwa, że jest moja kochana osoba, której ufam i która mnie szanuje tak ja ją, ale wiem , że tak już nie będzie, bo on nie ma w sobie tyle silnej woli i chęci żeby to małżeństwo trwało nadal.

313

Odp: problemy małżeńskie

Witaj Liwio.Jestem tu po raz pierwszy bardzo wzruszyła mnie Twoja historia.Przeczytałam wszystko co do tej pory napisałaś,widzę ,że zaczynasz nabierać dystansu do tego co się dzieje w twoim związku,zaczynasz mieć własne zdanie.Wiesz mnie się wydaje,że Twój mąż zakładając sprawę rozwodową liczył na to że z płaczem przybiegniesz do niego i będziesz błagała aby tego nie robił.Niestety bardzo się rozczarował.Z czego możesz być dumna.Teraz chciałby nakłonić Cię abyś to Ty wszystko wycofała ale tylko po to aby Cię poniżyć,nie ulegaj mu.Jeśli chciał rozwodu niech go ma.Do tej pory był przyzwyczajony że jesteś na każde jego skinięcie.A tu nagle taka zmiana.I dobrze niech ma za swoje Niech dostanie po raz ostatni od Ciebie to czego chce.Może ten rozwód nim potrząśnie,i kiedy naprawdę Cię straci dotrze do niego czego on naprawdę chce.Zrobiłaś krok do przodu i nie cofaj się.

314

Odp: problemy małżeńskie

Atydeedyto-dziękuje za miłe słowa.
Z tego co wczoraj zrobiłam nie jestem dumna, miałam mieszane uczucia, chyba chwilami tracę rozum.....był u mnie i poniosły nas emocje, pocałowaliśmy się i nie tylko, mimo, że cały czas mówił jaką to byłam żoną (w pewnych kwestiach może miał rację) i mimo tego, że nic się nie zmieniło jeśli chodzi o niego- dostawał nocne smsy od kobiety, która jest "tylko" jego koleżanką. Ja chyba na prawdę jestem nienormalna:(((( A przecież na moim horyzoncie pojawia się ktoś inny, z którym czuję , że mogę być szczęśliwa......mam 31 lat a chwilami zachowuję się jak idiotka..........

315

Odp: problemy małżeńskie

Miłość jest ślepa,ale istnieje po to aby sprawiać przyjemność a nie przez nią cierpieć ,tak jak Ty.Jednak jeśli sama się od niej nie uwolnisz nikt tego za Ciebie nie zrobi.Każdy Ci tutaj doradza ,jednak ostatnie słowo należy do Ciebie.Podejmujesz decyzje pózniej je zmieniasz.Gubisz się w tym wszystkim.Zastanów się czego naprawdę chcesz.Podejmij decyzję i trzymaj się tego.Wyznacz sobie jakiś czas postanów ,że przez tydz lub dwa nie będziesz mu ulegać ,nie odpisuj na sms-y nie spotykaj się z nim.unikaj go,po tym czasie jeśli wytrzymasz w postanowieniu ,będziesz mogła mieć satysfakcję ,że zrobiłaś krok do przodu .Wiesz wydaje mi się ,że Twój mąż nawet po rozwodzie nie da Ci spokoju,a jeśli będziesz chciała ułożyć sobie kiedyś życie z kimś innym to i wtedy będzie robił Ci problemy,Więc nie obawiaj się teraz,że jeśli mu czegokolwiek odmówisz to go stracisz bo to nie prawda.on jest jak pijawka przypiął się do Ciebie aby zatruwać życie .Posłuchaj mojej rady odtrącaj go jak najwięcej a karty się odwrócą i to on zacznie cierpieć.

316

Odp: problemy małżeńskie

Masz racje Atydeedyto-gubię się i to coraz częściej. jak nie mam z nim kontaktu to życie jest łatwiejsze. Dziś przysłał mi kwiaty, teraz jak wie, że na kimś mi zależy i  że przestałam zwracać na niego uwagę to się obudził. Mam mętlik w głowie. Moje dziecko bardzo by chciało żebyśmy z nów byli razem, jest przeszczęśliwe jak on jest w pobliżu, a ja czuję jakbym robiła jej krzywdę, bo wiem, że znów obok jej ojca mogę być nieszczęśliwa.........:((

317

Odp: problemy małżeńskie

Nie ulegaj mu.To nie ma sensu.To typ człowieka który jeszcze długo będzie Cie nękał.On nie da Ci odejść,ale z Tobą też nie będzie.Zniszczy Ci życie ,a właściwie już to zrobił.Ale jeśli Twoja psychika wysiądzie to nikt nie będzie już w stanie Ci pomóc i co wtedy z Twoim dzieckiem?Może wyjedz na jakiś czas sama z dzieckiem,chociaż na parę dni,nie kontaktuj się z nim w tym czasie.Pobądż sama ze sobą i ze swoim dzieckiem.Bo ona najbardziej cierpi i to nie tylko przez niego ale i przez Ciebie.Nie obraz się ale czasami wydaje mi się jak by Ci wcale nie zależało na dziecku,bo fundujesz mu taką huśtawkę przeżyć jak twój mąż Tobie.Tylko pomyśl jeśli Ty sama nie możesz sobie z tym wszystkim poradzić to co ma powiedzieć takie małe bezbronne dziecko.U kogo ma znalejść wsparcie i pocieszenie?Zamiast myśleć jaka jesteś nieszczęśliwa pomyśl co Ty byś czuła na miejscu własnego dziecka?była byś szczęśliwa?

318 Ostatnio edytowany przez Liwia (2010-07-30 12:09:15)

Odp: problemy małżeńskie

Moje dziecko jest dla mnie najważniejsze. Ona wie, że ją kocham ponad wszystko. Spędzam z nią czas, rozmawiam, zabieram, gdziekolwiek idę (mam teraz 2 miesiące urlopu). Nie wciągam jej w "moje" sprawy związane z jej ojcem. Tyle, że jak on-jej ojciec się tu pojawia to wiadomym jest, że się cieszy, jest szczęśliwa, bo ma namiastkę tego co było do niedawna.
Uwierz mi Atydeedyto-ona nie odczuwa tego, że ja jestem nieszczęśliwa, bo tak na prawdę jestem bardzo pogodną osobą, uśmiechniętą, dopiero kiedy nie ma jej obok mnie rozmyślam nad swoim życiem. I wcale nie czuję się nieszczęśliwa, tylko zagubiona tym , że on znów ingeruje w moje życie, które już zaczęło się "prostować".

319

Odp: problemy małżeńskie

Moja Droga każdy z nas popełnia "głupie" błędy, ale świat się od tego nie zawali, ważne jest to, abyśmy starali się nie popełniać ich ponownie.
Myślę, że duża część z nas zrobiła kiedyś coś nieodpowiedniego z ex - i gwarantuję Ci, że żadna z nas nie jest dumna z tego uczynku tongue
Spróbuj nowych horyzontów, stare zostaw za sobą, jest to bardzo ciężkie, ale wykonalne.

320

Odp: problemy małżeńskie

Droga Liwio, to że was poniosło jak się spotkaliście to zrozumiałe. W końcu prawie każda z nas ma takie coś za sobą. Jakby nie było spędziliście kawałek swojego życia razem, więc nie przejmuj się tak tym bo tylko pogorszysz swój stan.  Lepiej będzie jak potraktujesz to na swoją korzyść, faceci są tacy, że jak dochodzi do takiej sytuacji myślą, że są górą bo kobieta im znowu uległa. Pomyśl tak samo, tylko w swoją stronę, ty jesteś górą a to on uległ tobie może daj mu odczuć, że to ty wykorzystałaś jego (jeśli rozumiesz o co mi chodzi). A ty masz teraz nowe życie. Pokaż mu, że teraz ty dyktujesz warunki, postaraj się być nad nim górą, pokaż, że olewasz to co się wydarzyło między wami bo jeśli będziesz się tym przejmować on to wyczuje i znów będzie miał satysfakcję. Nie pozwól na to. Skup się bardziej na swoim życiu i dziecka. Tymbardziej, że poczułaś już, że mogłabyś być z kimś innym i to szczęśliwa!!! To duży krok do przodu, bardzo duży, powoli zaczynasz zmieniać swój punkt widzenia na to wszystko a to, że podwinie ci się noga bo powiesz coś nie tak lub zrobisz coś głupiego no cóż pamiętaj, że jesteśmy tylko ludźmi. Nie jesteś nienormalna, to co robisz to typowe w takich sytuacjach ale grunt to się nad tym nie użalać. Po prostu olej to, stało się i tyle podnieś głowę i idź dalej do przodu. To jest fakt, że on się kiedyś obudzi i zrozumie co stracił, ale czekać na niego z nadzieją, że się zmieni. Chyba nie ma sensu. Powiem ci, że faktycznie trochę się jeszcze boisz samodzielności w swoim życiu i że to już taki ostateczny koniec. Ale lepiej się z tym pogodzić niż dręczyć się tym wszystkim. I jeszcze jedno, ty straciłaś go już dawno temu w momencie kiedy się zmienił. I napewno nigdy nie będzie taki jak na początku a już napewno nie taki jak ty byś chciała. Ludzie się zmieniają i czasem nie potrafią lub nie chcą znów być takimi jak kiedyś lub po prostu chcą by im się podporządkować. Ale nie ma sensu budować czegoś nowego na ruinach starego. Ty mogłabyś zbudować wszystko na nowo a on? No właśnie znasz odpowiedź. Pozdrawiam. Trzymaj się.

Ps. U mnie narazie jest ok. Staramy się a co wyjdzie to zobaczymy.

321 Ostatnio edytowany przez Liwia (2010-07-31 15:21:01)

Odp: problemy małżeńskie

Dziękuję dziewczyny za wszystkie Wasze słowa. Jest w nich wiele, wile prawdy. Sama zaczynam się już wkurzać na siebie, że daję sobą manipulować i znów rozmyślam, kiedy dobrze zrobię. Nurtują mnie pytania-po co składał papiery o rozwód skoro teraz twierdzi, że mnie kocha, przysyła kwiaty , pisze smsy o miłości. On ma 32 lata, a mam wrażenie, że zachowuje się jak zagubiony nastolatek..............biję się z myślami......Skoro byłam tak nieczułą żoną, nie taka jaką chciał mieć -to po co chce ze mną być...na to pytanie odpowiada milczeniem, albo "bo były też wspaniałe chwile"......

322

Odp: problemy małżeńskie

Droga Liwio,

Przeczytałam całą Twoją opisaną historię, jednak opisanie tego co chcę Ci przekazać zajęłoby orgom wersów, dlatego streszczę to w punktach:

1. MIŁOŚĆ

Jaka miłość?! Twój mąż nie umie kochać i nie kocha. Traktuje Cię jak śmiecia. Nie masz o czym rozmawiać z nim, ten człowiek jest absolutnie niekonkretny i niezdolny do jakiegokolwiek funkcjonowania w rodzinie. On jest jak kostka do gry - nie ważne co mu powiesz i ile razy powtórzysz to samo, bo za każdą taką rozmową otrzymasz losową odpowiedź. Dziś usłyszysz "tak", jutro "nie" na to samo pytanie -  to absolutnie nie ma żadnego sensu. Otwórz w końcu oczy. Nie ma czego ratować, nie będziecie kochającą się, przykładną rodziną. Twój mąż ma problemy psychiczne i jest aresywny. Do tego Cię zdradza(ł). Dla Twojego dziecka będzie lepiej kiedy pozostaniesz samotną, kochającą matką, przekazującą swoje wartości, niż gdy będziesz próbować stworzyć mu na siłę "rodzinę". Gdy Twoje dziecko będzie dorastać i patrzeć na Twojego męża i sposób w jaki się zachowuje, to albo przejmie to od niego, albo nabawi się nerwicy i zamknie się w sobie. Spójrzmy prawdzie w oczy, Liwio to jest PATOLOGIA.

2. ZMIANA

Nie licz na to, nic się nie zmieni, Twój mąż pozostanie taki jakim jest, może mieć tylko lepszy lub gorszy humor, co spowoduje w najlepszym wypadku, że nic się nie zmieni, a w najgorszym, że będzie gorzej. Bo gorzej może być zawsze - sama widzisz, że ciągnie go do bab i do alkoholu. Po co Ci to? Chcesz narazić na to siebie i własne dziecko? Ja wychowałam się w rodzinie, gdzie mój ojciec niemalże identycznie odpowiadał schematowi Twojego męża. Wiesz co pamiętam z dzieciństwa? Wiecznie płaczącą matkę, krzyki i awantury, głos podpitego ojca i to jak zamykał się w łazience i rozmawiał z kobietami przez telefon - ja to wszystko słyszałam, bo mój pokój miał wspólną ścianę z łazienką. Miałam 4lata a doskonale orientowałam się o czym rozmawia na podstawie strzępków słów. I zawsze myślałam, jedno "mama nie może się dowiedzieć bo znów będzie płakać". Pamiętam wszystkie szczęsliwe koleżanki, które mogły się pochwalić, że chodziły z rodzicami do zoo i na lody w niedziele, a ja siedziałam w domu z matką bo ojca nie było i bałam się wyjść na podwórko bo mama płakała i bałam się, że coś jej się stanie!

3. ROZWÓD

Najlepsza możliwa decyzja. Twój mąż oczywiście podjął ją pod wpływem emocji, ale nie mógł zrobić dla Was nic lepszego. Jesteś w genialnym położeniu - masz własne mieszkanie, nie musisz się "dzielić majątkiem", jesteś niezależna, masz w otoczeniu najbliższą rodzinę, która Cię wspiera. DOCEŃ TO! Bo moja mama nie miała tyle szczęscia - nie mogła odejść bo nie miała dokąd.

4. DALSZE ŻYCIE

Jesteś młodą kobietą, atrakcyjną jak sama piszesz. Nie musisz bać się samotności z kilku powodów - masz dziecko, najwspanialszy dar jaki może mieć kobieta, masz blisko rodzinę, a do tego jesteś młoda i kiedy ta burza rozwodowa przejdzie, rozkwitniesz na nowo i znajdziesz kogoś kto pokocha Ciebie i Twoje dziecko. Musisz się rozwijać - zapisz się gdzieś na jakieś zajęcia, rodzina na pewno pomoże Ci w opiece nad dzieckiem, poza tym możesz też wybrać takie zajęcia, na które będziesz mogła uczęszczać z maluchem smile Basen, taniec, etc. Od męża musisz się całkowicie odciąć. On jest toksyczny i Cię zatruwa. Przyjmować go w domu podczas wizyt mogą rodzice, a kontakt w sprawie umawiania się na spotkania ogranicz do minimum. Najlepiej do sms'a. Wszelkie jego próby(w przypływie euforii) odnośnie ratowania małżeństwa od razu ucinaj, nie próbuj z nim nawet o tym dyskutować bo masz w sobie jeszcze za dużo emocji i on wprowadza w Ciebie za duży chaos - tym samym skutecznie Tobą manipulując. Gdy będziesz miała ochotę coś mu napisać, albo zadzwonić - wyjdź przebiegnij kilka rundek dookoła domu, aż się porządnie zadyszysz i przemyśl to jeszcze raz, jak nadal będzie korcic - zrób kolejnych kilka rundek. Dużo już przetrwałaś - jesteś silną, wyjątkową kobieta - a takie osoby zasługują na wyjątkowych partnerów. Na niego się nie oglądaj - zachce Ci się zaspokojenia seksualnego? Kup wibrator.

Wierzę w Ciebie! Przetrwasz!
Trzymam mocno kciuki za Ciebie! Buziaki!

323

Odp: problemy małżeńskie

Dziękuję Tisho-mądre słowa, które napisałaś. Jeśli chodzi o pkt. 2 to on nie pił notorycznie, ale nadużywał w pewnym momencie alkoholu-pił sam, w ukryciu, bo wiedział, że tego nie popieram i się "czepiam"- mimo, że rano jechał autem do pracy. Kiedyś spędzał z nami czas, zabierał wszędzie, czasem ja nie chciałam, bo zwyczajnie chciałam odpocząć i byłam typem domatora. Był dla mnie dobrym człowiekiem kiedyś-kupował kwiaty bez okazji, prezenty itp. Moja córka miała fajnego ojca, nie było u nas awantur, zaczęliśmy się od siebie oddalać, ja przestawałam mu ufać przez tajemnicze telefony i smsy.

324

Odp: problemy małżeńskie

No właśnie.. kiedyś. To już przeszłość, czas zamknąć za sobą ten rozdział. To już nie wróci.

Trzymaj się cieplutko :*

325 Ostatnio edytowany przez Liwia (2010-08-04 14:14:12)

Odp: problemy małżeńskie

Teraz zobaczył chyba co traci. Zaczął mówić, że z nikim nigdy nie ułoży sobie życia, bo zawsze chciał spędzić je ze mną, że byłam jedyną której ufał, że kochać będzie mnie na zawsze-nawet gdy będziemy osobno, płacze, twierdzi, że nie ma celu w życiu, już nic mu się nie chce, nie ma dl kogo żyć, że czasem myśli, aby rano się nie obudzić, że ma kłopoty ze zdrowiem..............
A ja...myślę co zrobić, mam obraz dobrego człowieka , w którym się zakochałam, ale nie wiem czy mogę mu znowu zaufać, tyle złego się wydarzyło. Mam wrażenie jakby brał mnie na litość. Uważa, że próbował przestać mnie kochać, ale nie udało mu się, a papiery rozwodowe, które złożył miały być "dopieczeniem" mi, że nie dałam z siebie tyle ile on by chciał, żebyśmy na nowo ze sobą byli.........Wie, że zaczęłam sobie pomału układać życie, że poznałam kogoś, komu bardzo na mnie zależy i myślę, że może to jest powód jego "odmiany".....:-((

Posty [ 261 do 325 z 928 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » problemy małżeńskie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026