netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

problemy małżeńskie

927 odpowiedzi143 483 wyświetleniazałożony przez Liwia, 10.05.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » problemy małżeńskie

Strony Poprzednia 1 … 11 12 13 14 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 781 do 845 z 928 ]

781

Odp: problemy małżeńskie

Serce - i to pisze facet, a ja już tkwię w przekonaniu, że facetom wszystko jedno, że każdy jest taki sam i że każde związki wyglądają jak mój, Boszszeeee

Zofio-przed momentem zakończyłam koleją nieudaną rozmowę z mężem, jest po alkoholu.Nic nie dochodzi do niego, ja "o chlebie , on o niebie" sad

782

Odp: problemy małżeńskie

Chyba nie jest z facetami az tak zle.

Moze porozmawiaj z mezem ale raczej nie jak jest po alkoholu?
Moze to i glupia rada, ale skoro i tak pije (i skoro nic jak piszesz do niego nie dociera) gdzies po garazach to moze lepiej kup mu piwko na wieczor. Moze on w ten sposob wlasnie chce zebys go zauwazyla ? Albo winko i wypijcie sobie przytuleni razem ? Staraj sie go przekonac ze w domu jest jego miejsce przy zonie i dziecku. Ja bym tak zrobil. Terapia odwrotna, chce pic niech pije ale w domu, i staral sie zeby widzial ze mie jestes zla. Moze zauwazy i zrozumie ze chcesz byc z nim. Gdyby chcial rozwodu juz by to zrobil. A rozwod wiele wam nie da. On bedzie dalej pil albo i wiecej, ucierpi na tym tez dziecko. A Ty znow wszystko od nowa ?
Nie jest to latwa decyzja. Ja mam w sobie bardzo wiele milosci i bolu, i miesza sie to we mnie i chcialby to z siebie wylac ale nie mam do kogo. Z zona rozmawialem nie raz, bez rezultatu.
Bol staram sie wylac na forum bo nie mam z kim nawet porozmawiac. Dla zony zerwalem wszystkie kontakty. A milosc dusze w sobie. Chcialbym ja wylac ale nie mam na kogo. Tzn. mam bo mam zone i dzieci. I ich kocham ale ze zlosci nie chce pokazywac zonie ze mi zalezy na niej. I tak sie mecze...

783

Odp: problemy małżeńskie

Moim zdaniem za bardzo się starasz. Czemu to zawsze kobieta ma działać, czemu to mężczyzna nie może się postarać. Pomóc w domu, zająć się dzieckiem...a wiem bo oni zawsze są dziećmi, pomimo ich wieku zawsze są jak dziewięciolatek który ma tylko wymagania. Nie cierpię tego. Jednak co trzeba przyznać tak jest najczęściej. Ty się starasz zarabiać pieniądze (a nie wiem czemu twój mąż uznaje twoją pracę za mało stresującą kiedy to właśnie nauczyciele są najbardziej narażeni na stres i wypalenie zawodowe), opiekować się dzieckiem, sprzątać w domu...a on co? Wychodzi z kumplami. To nie sprawiedliwe...

784

Odp: problemy małżeńskie

Liwia,
to Twoj cytat z pierwszej strony:

"On z kolei twierdził zawsze, że jeśli ja jestem dla niego taka jak on chce to ma siłę góry przenosić, to on zawsze w naszym zwiazku był tym, który za mna chodził i starał się o mnie i może ja tak się do tego przyzwycziłam, że uznałam że tak powinno być i spoczęłam na laurach i zwyczajnie nie mam wiekszych odruchów starania się o niego, bo po co-on to zawsze robił..... "

I ja to tez tak odbieram. Jak zwiazek to zwiazek i oboje powinniscie sie starac. To picie to rodzaj buntu (tak mi sie wydaje).



amelia00
ja w domu zmywam dokurzam, rozwieszam pranie. Piwko wypije ale w domu i nie co dzien. Drinka z zona w domu co jakis czas. Ale starac sie mam tylko ja?
Moze jak Liwia bedzie okazywac uczucia to cos sie zmieni. Choc pewien nie jestem. Ja poszedlem na reke zonie. Wszystko tak jak chciala i u mnie chyba jest gorzej.
Wiec to chyba jednak zalezy od danej osoby. Albo bedzie potrafila docenic albo nie.

785 Ostatnio edytowany przez iruda (2011-11-04 09:39:48)

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

Boszszeeee (...)
Zofio-przed momentem zakończyłam koleją nieudaną rozmowę z mężem, jest po alkoholu.Nic nie dochodzi do niego, ja "o chlebie , on o niebie" sad

Boszeeeeeee!!!!
Typowa relacja współuzależnioniowa.
Liwio, 120 km na najbliższą grupę Al-alnon, to nie jest znowu tak dużo, to nie koniec świata. A przejrzysz wreszcie na oczy i zaczniesz działać.

786

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

Zofio-przed momentem zakończyłam koleją nieudaną rozmowę z mężem, jest po alkoholu.Nic nie dochodzi do niego, ja "o chlebie , on o niebie" sad

Liwio nie ma sensu z nim żadna rozmowa. On inaczej postrzega świat.
Masz do odrobienia pracę domową. Przeczytasz i dużo zrozumiesz.

Wielokropek radziła Ci terapię a ja twierdzę, że MUSISZ podjąć terapię.
Mogę domyślać się tylko w jakim stanie jesteś ale pewna jestem, że jest Ci potrzebna pomoc.

787

Odp: problemy małżeńskie
zofia282 napisał/a:

(...) Wielokropek radziła Ci terapię a ja twierdzę, że MUSISZ podjąć terapię.
Mogę domyślać się tylko w jakim stanie jesteś ale pewna jestem, że jest Ci potrzebna pomoc.

Przytaczam odpowiedzi autorki wątku na nasze propozycje (bo nie tylko moje) podjęcia terapii. Nie sięgałam dalej, prześledziłam tylko ostatni miesiąc (a wątek trwa dwa i pół roku).

2.10.2011

Liwia napisał/a:

Mieszkam niestety w niewielkim mieście i takiego dostępu do specjalistów nie mam. Z drugiej strony boję się...znów walczyć sama ze sobą.

21.10.2011

Liwia napisał/a:

Do czego ta terapia miałaby konkretnie doprowadzić? Abym przestała kochać za bardzo?

22.10.2011

Liwia napisał/a:

Przemyślałam kilka rzeczy i....
-potrzebuję sama być może jakiejś terapii, ale uważam, że zrobiłam wiele dla tego związku, nie poddałam się łatwo mówiąc "do widzenia" i tyle,  wiele też zaakceptowałam i akceptowałam poczynań i zachowań z jego strony, wiele przeżyłam upokorzeń itd.

30.10.2011

Liwia napisał/a:

mam około 120 km do najbliższej miejscowości i uwierz, że fizycznie nie mam jak nawet tam dojechać, pracując na co dzień, nie mając możliwości urlopu.

Stąd wniknęła moja kolejna propozycja, przeczytania ze zrozumieniem mojej sygnatury.
Stąd moje przekonanie, że autorka podjęła decyzję o trwaniu w takim związku.
Stąd moja rezygnacja z nakłaniania autorki do czegokolwiek.

788

Odp: problemy małżeńskie
Wielokropek napisał/a:

Stąd wniknęła moja kolejna propozycja, przeczytania ze zrozumieniem mojej sygnatury.
Stąd moje przekonanie, że autorka podjęła decyzję o trwaniu w takim związku.
Stąd moja rezygnacja z nakłaniania autorki do czegokolwiek.

Wiem wielokropku, ze nie docierają do Lidii Wasze słowa. Może wiadomości ze stron o charakteropacie ją ruszą. Jeśli poczyta, zrozumie, że nic dobrego ją nie czeka, może to wyrwie ją z "chorego " układu. Ja z podobnym człowiekiem byłam długi czas i na wiele sie godziłam...... . Obudziła mnie wiadomość kim jest mój mąż i już z nim nie jestem i Bogu dziękować. Jeśli ona przeczyta, ze NIC DOBREGO nie czeka ja przy nim ........ ona tez przeczyta, ze POTRZEBNA jej terapia. Może te straszne wiadomości o jej mężu spowodują jej szybką decyzję o rozstaniu. U niej więcej sie zadziało niż kkzb niż współuzależnienie. Tacy ludzie jak jej mąż potrafią ZNISZCZYĆ emocjonalnie najsilniejszego. On ją wybrał ponieważ ma ona pewne cechy........ mimo tego, ze jest mocno stąpającą po ziemi realistką on ma na nią przeogromny wpływ. Zapłacić za Ten związek może najwyższą cenę......... i to juz w niedługim czasie. To nie jest tak, ze jak ja byłam z takim człowiekiem to wszędzie ich widzę ale cechy i zachowania jej męża wypisane na tych 24 stronach mówią o cechach psychopaty. Oni są doskonałymi manipulatorami i żywią sie emocjami ofiary. Ona jest właśnie jego ofiarą. Musi zdać sobie sprawę, że on jej nie kocha i to, że z nią jest to jego "pokarm", że on sie tym "żywi". Ona nie ma szans na normalne życie z nim i MUSI od niego uciekać. Kobiety z takich związków( mężczyźni też) są szczególnie okaleczeni.
Ona broni tego czym on ją karmi - ona broni złudy a kiedy zaczyna dostrzegać, że to tylko złuda dostaje porcję "miłości" - to jest gra. Pisze o nim: człowiek o wielu twarzach i nie ma pojęcia, że jego PRAWDZIWA twarz jest OKRUTNA. To są okrutnicy w masce miłego człowieka. Jej mąż jest z tych, którzy czerpią siłe i przyjemność z psychicznego znęcania się. On cały czas ją kontroluje a ona nie zdaje sobie sprawy, ze jest tylko marionetką.
Tak, ona jest od niego uzależniona ale on włożył w to trochę wysiłku by ją od siebie uzależnić.

789

Odp: problemy małżeńskie
zofia282 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Stąd wniknęła moja kolejna propozycja, przeczytania ze zrozumieniem mojej sygnatury.
Stąd moje przekonanie, że autorka podjęła decyzję o trwaniu w takim związku.
Stąd moja rezygnacja z nakłaniania autorki do czegokolwiek.

Wiem wielokropku, ze nie docierają do Lidii Wasze słowa. Może wiadomości ze stron o charakteropacie ją ruszą. Jeśli poczyta, zrozumie, że nic dobrego ją nie czeka, może to wyrwie ją z "chorego " układu. Ja z podobnym człowiekiem byłam długi czas i na wiele sie godziłam...... . Obudziła mnie wiadomość kim jest mój mąż i już z nim nie jestem i Bogu dziękować. Jeśli ona przeczyta, ze NIC DOBREGO nie czeka ja przy nim ........ ona tez przeczyta, ze POTRZEBNA jej terapia. Może te straszne wiadomości o jej mężu spowodują jej szybką decyzję o rozstaniu. U niej więcej sie zadziało niż kkzb niż współuzależnienie. Tacy ludzie jak jej mąż potrafią ZNISZCZYĆ emocjonalnie najsilniejszego. On ją wybrał ponieważ ma ona pewne cechy........ mimo tego, ze jest mocno stąpającą po ziemi realistką on ma na nią przeogromny wpływ. Zapłacić za Ten związek może najwyższą cenę......... i to juz w niedługim czasie. To nie jest tak, ze jak ja byłam z takim człowiekiem to wszędzie ich widzę ale cechy i zachowania jej męża wypisane na tych 24 stronach mówią o cechach psychopaty. Oni są doskonałymi manipulatorami i żywią sie emocjami ofiary. Ona jest właśnie jego ofiarą. Musi zdać sobie sprawę, że on jej nie kocha i to, że z nią jest to jego "pokarm", że on sie tym "żywi". Ona nie ma szans na normalne życie z nim i MUSI od niego uciekać. Kobiety z takich związków( mężczyźni też) są szczególnie okaleczeni.
Ona broni tego czym on ją karmi - ona broni złudy a kiedy zaczyna dostrzegać, że to tylko złuda dostaje porcję "miłości" - to jest gra. Pisze o nim: człowiek o wielu twarzach i nie ma pojęcia, że jego PRAWDZIWA twarz jest OKRUTNA. To są okrutnicy w masce miłego człowieka. Jej mąż jest z tych, którzy czerpią siłe i przyjemność z psychicznego znęcania się. On cały czas ją kontroluje a ona nie zdaje sobie sprawy, ze jest tylko marionetką.
Tak, ona jest od niego uzależniona ale on włożył w to trochę wysiłku by ją od siebie uzależnić.

Az mnie ciarki przeszly jak to przeczytalam. Jak z jakiegos Matrix..widze go w charakterze takiego ohydnego robala wlazacego Lidii do gowy przez kazdy atom jej ciala i pozerajacy powoli jej tkanke az do samego konca, kiedy nic juz z niej nie dostanie.

Brr...obrzydlistwo.

790

Odp: problemy małżeńskie
Mussuka napisał/a:

widze go w charakterze takiego ohydnego robala wlazacego Lidii do gowy przez kazdy atom jej ciala i pozerajacy powoli jej tkanke az do samego konca, kiedy nic juz z niej nie dostanie.

Brr...obrzydlistwo.

Zgadzam sie obrzydlistwo ! i jest szansa, ze nic z niej nie zostanie........przeżyłam to.

791

Odp: problemy małżeńskie

A tak naprawde, to Liwia koche tę cierniową korone na swojej głowie.
I chciałaby, żeby ja wszyscy podziwiali jaka to jest dzielna, ze tak trwa, a nie ganili, że taka durna, że tak siedzi.

792

Odp: problemy małżeńskie

Ale przecież już dawno napisałam autorce, że tkwi w tym związku ze względu na swoje profity.
A te, w naszym społeczeństwie, są niebagatelne.
Współczucia, podziwu dla tak poświęcającej się żony nie dostanie nigdy będąc w związku partnerskim. Jako ofiara toksycznego związku - zawsze.

I każde takie współczucie, każdy taki podziw, to wzmocnienie przekonania, że trwanie w związku się opłaca.
Koszty życia w takim związku są, paradoksalnie, dużo mniejsze od profitów. Dlatego tyle jest amatorów toksycznych związków.

793 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-11-04 22:01:57)

Odp: problemy małżeńskie

Aż mi się płakać , wyć chce jak to wszystko czytam.........

Najpierw Serce-pisze, że powinnam się starać.....

Potem Wy wszystkie....
Nie chcę żadnego podziwu, nie potrzebuję tego, żadne profity z tego, że z nim jestem mnie nie obchodzę, bo ja chcę się z tego uwolnić, ale on to narkotyk, cholerny narkotyk. Doszłam do tego , że od zawsze nie cierpię zmian, mam kłopot z "nowościami", zawsze miałam kłopot z odnajdywaniem się w nowych sytuacjach, może to stąd to dziadostwo!
Widzę, że wręcz krzyczycie tu do mnie, z resztą moja rodzina już też, widząc co przechodzę, a ja jak głuchy i do tego głupi człowiek, uzależniony od narkotyku nie może wyjść z ciągu........

Obiecuję Wam i sobie przede wszystkim , że znajdę przez weekend psychologa, może gdzieś tu, może kilkanaście km dalej, ale go znajdę, bo inaczej nie dociągnę czterdziestki.......

794

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

Aż mi się płakać , wyć chce jak to wszystko czytam.........

Najpierw Serce-pisze, że powinnam się starać.....

Potem Wy wszystkie....
Nie chcę żadnego podziwu, nie potrzebuję tego, żadne profity z tego, że z nim jestem mnie nie obchodzę, bo ja chcę się z tego uwolnić, ale on to narkotyk, cholerny narkotyk. Doszłam do tego , że od zawsze nie cierpię zmian, mam kłopot z "nowościami", zawsze miałam kłopot z odnajdywaniem się w nowych sytuacjach, może to stąd to dziadostwo!
Widzę, że wręcz krzyczycie tu do mnie, z resztą moja rodzina już też, widząc co przechodzę, a ja jak głuchy i do tego głupi człowiek, uzależniony od narkotyku nie może wyjść z ciągu........

Obiecuję Wam i sobie przede wszystkim , że znajdę przez weekend psychologa, może gdzieś tu, może kilkanaście km dalej, ale go znajdę, bo inaczej nie dociągnę czterdziestki.......

Masz rację ........masz szansę nie dociągnąć do czterdziestki..... .

Widzę, że nie poczytałaś o charakteropatach.
Po przeczytaniu i potwierdzeniu z kim się jest uzależnienie zmniejsza się znacznie i wraca zdrowy rozsądek smile
Zachęcam do lektury.

795

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

(...)od zawsze nie cierpię zmian, mam kłopot z "nowościami", zawsze miałam kłopot z odnajdywaniem się w nowych sytuacjach, może to stąd to dziadostwo! (...)

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

796

Odp: problemy małżeńskie
zofia282 napisał/a:

Widzę, że nie poczytałaś o charakteropatach.
Po przeczytaniu i potwierdzeniu z kim się jest uzależnienie zmniejsza się znacznie i wraca zdrowy rozsądek smile
Zachęcam do lektury.

Na pewno przeczytam. Zwyczajnie nie miałam czasu. Albo praca, albo goście, albo mąż za plecami.

797 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-11-05 20:10:41)

Odp: problemy małżeńskie
zofia282 napisał/a:

Liwio poczytaj o charakteropatach.
Podejrzewasz męża niesłusznie o jakąś chorobę a on ma " wypaczony" charakter a to nie jest choroba.
Poczytaj a zrozumiesz jego zachowania i dla czego z Tobą jest i zapewniam Cię , że z miłością do Ciebie to nie ma nic wspólnego.
On nigdy z nikim nie będzie tak naprawdę szczęśliwy i nie to o czym Ty myślisz daje mu szczęście.
Pisałam do Ciebie również na innym wątku ( grupa wsparcia dla kkzb) ale to po przeczytaniu tego wątku mam takie a nie inne przemyślenia. Ściskam Cie mocno.

Zofio.....właśnie zakończyłam "lekturę" o charakteropatach....

Bardzo wiele faktów rzeczywiście tyczy się mojego męża. Wiele z objawów tam opisanych nie uważam za występujące u niego, być może zaczynają się dopiero ujawniać, poprzez niektóre zachowania.
W szukaniu informacji na ten temat wpadłam przypadkowo na książkę pt."Dlaczego on nie kocha, a ona za nim szaleje" Susan Forward. Opisuje ona związek z mizogistą i w jej recenzji prawie, że odnalazłam opis swojego związku.
Cyt. fragment
"Technika zaciemniania:
  zaprzeczanie:

Istnieje wiele sposobów doprowadzania człowieka do tego, że zaczyna on wątpić we własną pamięć i zdolność percepcji. Najbardziej prymitywną i niewyszukaną  praktyką jest zaprzeczanie. Mizoginista przekonuje np. partnerkę, że jakieś zdarzenie w ogóle nie miało miejsca. Ten rodzaj wygodnego zapominania jest jeszcze bardziej widoczny u osób nadużywających alkoholu lub narkotykow, co obniża ich wrażliwość i pozbawia hamulców. Kiedy człowiek jest pijany lub pod działaniem narkotyków często bywa wybuchowy i okrutny. Najbardziej przygnębiąjace w owej taktyce zaprzeczania jest to, że nie pozostaje nic do czego by się można odwołać. Stwarza to poczucie beznadziejnej frustracji. Nie ma zadnego sposobu rozwiązywania problemu gdy ktoś utrzymuje, że pewne zdarzenia nie miały miejsca choć doskonale wiesz, że było inaczej.

    Zmiania wersji

W takiej taktyce nie zaprzecza się iż wydarzenie miało miejsce, lecz przeinacza się je tak, by odpowiadało to wersji mizogonisty. Nigdy dwie osoby nie pamiętają wydarzenia jednakowo, ale mizoginista często ucieka się do gruntownej zmiany faktow dla uwiarygodnienia własnej wersji opowiadania. Fakty są jak plastelina, ktorą ugniata się i modeluje w zależności od nastrojów i chwili.

    Spychanie winy

W parze z technikami zaciemniania idzie przekonanie mizoginisty, że jeżeli zachowuje się źle to wyłącznie dlatego, że reaguje na występek partnerki. Tacy meżczyźni szczerze i z pełnym przekonaniem udowadniają, że ich skandaliczne zachowanie jest zrozumiałą reakcją na jakieś okropne przewinienia lub prowokacje ze strony kobiety. Dzieki temu mizoginista unika konieczności uświadomienia sobie, że to ona ma poważne problemy z panowaniem nad sobą. Spychając winę na ciebie, załatwia dwie ważne sprawy: uwalnie się od nieprzyjemnego uświadomienia swojej roli w konflikcie, a zarazem przekonuje cię, że to ułomności twojego charakteru są prawdziwym powodem nękających was problemow. Jakąkolwiek krytykę lub zastrzeżenia pod swoim adresem zwraca natychmiast przeciwko tobie, interpretujac je jako kolejny dowód twojej ułomności. Ten proces spychania winy występuje już od początku znajomości i nigdy nie ustaje. Pamiętajmy, że w związkach mizoginicznych obydwoje partnerzy winią kobietę, za wszystko co złe się wydarzy.

    Nie wolno ci nawet westchnąć

Kolejnym dowodem twojej miłości bedzie wyrzeczenie się prawa do reagowania na zachowania partnera. Gdy kobieta płacze lub staje się przygnębiona z powodu jego napastliwości, on w odwecie staje sie bardziej zły. Taką reakcje odbiera jako atak na niego i jeszcze jeden dowod niedoskonałości partnerki. Wielu mizoginistow stosuje metodę odwracania ról po to by zdjąć z siebie winę. Mawiają zwykle: jesteś przewrażliwiona, po prostu nie znosisz zadnej krytyki, lub tylko oszalałaś. Odwracają sytuację o 180 stopni tak, że nigdy nie czują się w najmniejszym stopniu odpowiedzialni za stan do jakiego doprowadzili partnerkę. Nie jest to miła świadomość lecz musimy zaakceptować fakt, że mizoginista bardziej koncentruje się na odsunięciu od siebie winy niż na uzmysłowieniu sobie bólu jaki sprawa partnerce.

Gdy kobieta zostaje zaatakowana za okazywanie owego bólu lub smutku z powodu złego traktowania przez partnera musi stłamsić te - jakże normalne - uczucia. One jednak potrzebują ujścia. Gdy zwykły sposób ich wyrażania zostaje zablokowany znajdują inne sposoby ujawniania się: choroby, apatia, brak motywacji, depresja....."

To tak jakbym o sobie czytała. To jego kręcenie, zmiany zdania, faktów. Ja pamiętam jedno, a on drugie, albo przeinacza tak, aby jemu pasowało ( z resztą w jego rodzinie często to zauważałam-przekręcają fakty notorycznie, nawet moje dziecko to zauważyło). Ta plastyczność jest bardzo wymowna - wszystko przekręca pod siebie, tak, aby i tak wszystko okazywało się moją winą. Moje zachowanie -jak zawsze twierdzi ma wpływ na niego, nieważne co zrobię i jak zrobię, nieważne czy jest to zrobione dobrze czy źle. I ta umiejętność manipulacji, tak, aby wszystko było pod jego dyktando......a przecież kiedyś był zupełnie inny. Może alkohol tez ma na to wszystko wpływ, tym bardziej , że pewne schorzenia psychiczne w jego rodzinie występowały, co oczywiście nie świadczy o tym, że i on może być chory.

798

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

......a przecież kiedyś był zupełnie inny. Może alkohol tez ma na to wszystko wpływ (...)

Albo Ty go widziałas inaczej, idealizowałaś.
A alkohol wyostrza wszystkie wady charakteru i charakteropatie.

799 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-11-05 23:59:00)

Odp: problemy małżeńskie

Też się nad tym zastanawiam Irudo.
Kiedyś był inny, ale pewne cechy delikatnie przejawiał mam wrażenie. Już dobrze nie pamiętam, ale już przed ślubem złapałam go na niejednym kłamstwie. Prosiłam, żeby wrócił, mimo, że zaczął spotykać się z kimś innym (niedługo, bo i ona mu nie odpowiadała) po czym wrócił do mnie, oczywiście utwierdzając mnie w przekonaniu, że to ja byłam winna tego, że znalazł kogoś innego i mnie kłamał. Rzeczywiście to tak, jakby ze mnie miał pożywkę to funkcjonowania. To było w okolicach mojej matury, olewał mnie całkowicie i urządził jazdę wiedząc, że to jeden z ważniejszych egzaminów w moim życiu.

800

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

Gdy kobieta zostaje zaatakowana za okazywanie owego bólu lub smutku z powodu złego traktowania przez partnera musi stłamsić te - jakże normalne - uczucia. One jednak potrzebują ujścia. Gdy zwykły sposób ich wyrażania zostaje zablokowany znajdują inne sposoby ujawniania się: choroby, apatia, brak motywacji, depresja....."

....a przecież kiedyś był zupełnie inny. Może alkohol tez ma na to wszystko wpływ, tym bardziej , że pewne schorzenia psychiczne w jego rodzinie występowały, co oczywiście nie świadczy o tym, że i on może być chory.

.....kiedyś........ kiedyś on był dzieckiem......jakie znaczenie ma kiedyś ?
Ważne jaki jest dzisiaj a dzisiaj ciągnie Cię na dno ........
Alkohol niczego nie usprawiedliwia. Jest dorosłym człowiekiem i ma wybór.....
......wybrał alkohol i wszystkie konsekwencje z nim związane.
Czy usłyszałaś chociaż raz: kochanie nie sądzisz, że moje zachowanie po alkoholu jest dziwne
lub : nie będę pił ponieważ widzę dziwne i niepokojąca działanie alkoholu na mnie.
Niestety to są znowu Twoje usprawiedliwiania jego.
Mogę Ci przytoczyć wiele Twoich słów o dziwnych zachowaniach Twojego partnera na trzeźwo.
Opowieść o przeprowadzce Twojej  lub powrocie jego do domu to historia przedziwnych zachowań  człowieka trzeźwego
ale totalnie nieodpowiedzialnego a ja bym nawet powiedziała niepoczytalnego.
Zabiera Cię do nieistniejącego wynajmowanego mieszkania,
wprowadza się, to znowu nie, do Ciebie. To wejście mu wspólne z rodzicami przeszkadza,
to jak juz wejście oddzielne jest to stracił zapał i tak w kółko. Jednego dnia mówi kocham i zawsze będę kochał
(jak dziecko) dnia następnego mówi : nie chcę Cię bo już mi na tobie nie zależy, nie kocham Cię. Taka emocjonalna huśtawka także była robiona przez człowieka trzeźwego.
Pamiętaj pewne zmiany nie są schorzeniami i NIE DA SIĘ ICH LECZYĆ ALE TEŻ NIE DA SIĘ Z TAKIMI LUDŹMI ŻYĆ
no chyba , że jest sie uzależnioną.........a może jest Ci z tym dobrze , może lubisz żyć w chaosie, może to daje Ci napęd do życia.......a może po prostu lubisz cierpieć.
Jesteś dorosła i to Ty podejmujesz decyzje o swoim życiu.

801

Odp: problemy małżeńskie
iruda napisał/a:
Liwia napisał/a:

......a przecież kiedyś był zupełnie inny. Może alkohol tez ma na to wszystko wpływ (...)

Albo Ty go widziałas inaczej, idealizowałaś.
A alkohol wyostrza wszystkie wady charakteru i charakteropatie.

POTWIERDZAM.
Mój małżonek jeszcze przed ślubem dziwnie zachował sie po alkoholu - wróciliśmy nad ranem z dyskoteki. On miał ochotę na rozmowę a ja na sen. Co chwila mnie budził. Kiedy ostro zareagowałam uderzył pięścią w ścianę. Zdarł tapetę i skórę z kostek. Zaniepokoiło mnie to na tyle, ze chciałam zerwać z nim( pomyślałam, ze ja następnym razem mogę być celem a nie ściana). Przepraszaniom nie było końca. Ponieważ tylko raz wykazał oznaki agresji po alkoholu zostałam z nim. Po wielu latach agresja po kilku głębszych wróciła. Nie musiałam nic mówić czy robić by był agresywny. Musiałam sie natomiast bronić tzn. przestraszyć go. Rzucałam o ścianę lub podłogę co mi wpadło w rękę i on się wyciszał wtedy, jakby się bał mojej agresji. Pewnego dnia chciał bez powodu uderzyć syna. Powód był - kolegi córka zdobywała medale i wyróżnienia a mój mąż doszedł do wniosku, że jego syn jest "0" . Syn oglądał film i ani jednym gestem czy słowem nie zareagował. Stanęłam między nimi i za chwilę znalazłam sie na podłodze i pierwszy raz będąc na klęczkach błagałam męża o spokój. To wydarzenie miało miejsce 5 lat temu a kilkanaście dni temu pijany mąż przyszedł w nocy poobijany i ze słowami : chciałem ZABIĆ Andrzeja. Okazało się, że ZAATAKOWAŁ znajomego czy miał powód ? absolutnie nie ponieważ kilka miesięcy temu człowiek ten bardzo mojemu mężowi pomógł.

CZAS wyostrza charakteropatie a alkohol odsłania prawdziwa ich twarz, twarz okrutnika.

802

Odp: problemy małżeńskie

Dziś ostatecznie miał się wyprowadzić. Powiedziałam teściowi, że to nastąpi i że coś się z nim dzieje niedobrego, to napisał mi, że jestem nienormalna. Teraz trzęsę się jak galareta, bo go nie ma w domu i nie mam zamiaru go już wpuścić.

803

Odp: problemy małżeńskie

Czego się boisz?

804

Odp: problemy małżeńskie

Jego. Boję się tych wyzwisk.

805

Odp: problemy małżeńskie

A tak realnie.
Co Ci się stanie, gdy usłyszysz te wyzwiska?

Przecież to tylko jego  o p i n i a   o Tobie, nie obiektywna ocena Twojej osoby i Twego zachowania. Możesz i pewnie masz zupełnie inne zdanie na swój temat.

806

Odp: problemy małżeńskie

Ale tej opinii się boję. Dygoczę, tak czuję się osamotniona i mało wartościowa.

807

Odp: problemy małżeńskie

Oj, oj, oj. Proszę, bez histerii. 
A cóż ta opinia faktycznie Ci zrobi?

Umyj twarz zimną wodą i spójrz realnie na sytuację.
Opanuj się. Nic złego Ci się nie dzieje.
Powoli odstawiasz swój narkotyk.

808 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-11-06 23:47:11)

Odp: problemy małżeńskie

Odstawiam narkotyk, który cały czas pracował na to, żebym czuła się jak się czuję. Jego opinia znów będzie działała mi na psychę. tak, boję się się histerycznie.
Boję się teraz o niego, że coś sobie zrobi....

809

Odp: problemy małżeńskie

Już za pierwszym razem zrozumiałam, że boisz się jego opinii. Próbuję Ci pomóc, więc zachęcam do współpracy, inaczej wycofam się.

Odpowiedz mi na pytanie, które zadaje po raz kolejny: co stanie się  T O B I E?
I daj sobie spokój z tym psychologizowaniem.

810

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

(...)
Boję się teraz o niego, że coś sobie zrobi....

Kpisz? Tak, kpisz.

811 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-11-06 23:55:40)

Odp: problemy małżeńskie

Nic mi się nie stanie, nic. Będę się musiała z nim znów zmierzyć.

A taka głupia jestem i myślę, żeby coś sobie nie zrobił, bo kiedyś tak mówił.

812

Odp: problemy małżeńskie

Taki mały szantaż. Tylko po co bierzesz go na poważnie? Co do stanu Twego rozumu wypowiadać się nie będę. tongue

Jeśli ktoś chce popełnić samobójstwo, to go nie upilnujesz.

Głowa do góry. smile

813 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-11-07 00:01:18)

Odp: problemy małżeńskie

Liczyłam, ze jak wrócę do domu już go nie będzie. Teraz widać ile sobie ze mnie robi. Jestem nikim dla niego. Ale wiem, że jeśli coś mu się stanie jego rodzina będzie mnie o to winić. On wciąż opowiada im jaką jestem żoną, tyle, że jeśli mu tak źle to dlaczego wciąż tu do tej pory był.

814 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-11-07 00:06:43)

Odp: problemy małżeńskie

Kopię Cie w odwłok!

Przestań się użalać i nad sobą, i nad nim.

Jeśli tak bardzo kochasz swoje uzależnienie, to bądź z nim do swojej śmierci.

I niech córka uczy się jak wyglądają relacje między kobietą i mężczyzną.

Będzie je powielać w swoim dorosłym życiu, bo "jak mamusia tak żyła, to ja też będę".

815

Odp: problemy małżeńskie

Boże, wiem to, wiem Wielokropku. I tak się daję, a moje dziecko już pogodziło się z tym, że taty wciąż nie ma i już go tu mieć nie będzie. nawet łzy nie uroniła. A jej matka taka durna.

816

Odp: problemy małżeńskie

Tą durnotę się leczy, nie płacze nad nią.

Znalazłaś, jak nieopatrznie napisałaś, psychologa? Czy to było takie sobie pitolenie?

817

Odp: problemy małżeńskie

Tak, znalazłam. Nie wiem czy dobry, ale namiar już mam.
Dobrze, że piszesz ze mną, bo trochę histeria mija.
Masz rację. Każdy mówi mi to samo, że z tego już nic nie będzie, a ja dbając o niego pół życia, staram się dbać i teraz. To jest chore, albo ludzki zwyczajny odruch. Moja siostra to już mi powiedziała, ze te złe emocje powinnam wywalić z siebie, a nie użalać się i nad nim i nad sobą. Nie ma już odwrotu z tej sytuacji.

818 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-11-07 00:16:48)

Odp: problemy małżeńskie

Masz mądrą siostrę, obyś tylko wzięła sobie do serca i głowy to, co mówi. tongue

Jeśli histeria minęła, to idę spać. Ty - też. I jutro telefon do psychologa, chyba że decydujesz się pozostać w tym bagnie.

Jako osoba przytomna, jesteś świetną kobietą.

819

Odp: problemy małżeńskie

Odezwę się jutro i zdam Ci relację. dziękuję.

820

Odp: problemy małżeńskie
Wielokropek napisał/a:

Jako osoba przytomna, jesteś świetną kobietą.

Wczoraj tego nie zauważyłam w tym szaleństwie. Jakże mi miło, przy mojej upadłości smile

Nie pochwalisz mnie teraz za to, ale wpuściłam wczoraj gada-pisał smsy jak dzieciak, odpisałam, że kładę się spać, więc jeśli nie ma go w pobliżu domu to pech, bo ja w nocy mu nie otworzę, odpisał, że w takim razie śpi na dworze,ja mu na to-twój wybór, dobranoc. Po czym po ok 10 min pukał do drzwi przespał się znów na kanapie, a od rano w długą. Najpierw ładnie ubrany wrócił, kiedy dotarłam po 15 z pracy, przebrał się w "brudasy" i wybył znów w cholerę. Córce powiedział, że idzie swoje sprawy pozałatwiać. Nie wiem co robi, może szuka mieszkania. Myślałam, że jak wrócę z pracy już go nie będzie, ale on jak pijawka, żmija jakaś, która wszystkie soki by ze mnie spiła, a potem jeszcze i tak powiedziałaby, że to moja wina.

821

Odp: problemy małżeńskie

Witam chciałbym się wypowiedzieć ale z drugiej strony barykady podobnie jak twój  mój związek trwa 14 lat i jednego się nauczyłem u kobiet nie istnieje nic innego nic bardziej  interesującego i bardziej wspaniałego niż dziecko każda kobieta ma nadzieje że uszczęśliwi faceta  dając mu najlepiej 2lub 3 dzieciaków to takie słodkie .Żadnej  z was nie przychodzi do głowy że dla większości  z nas jesteście  nie tylko żonami  ale partnerkami przyjaciółkami  kimś z kim każdy  normalny facet chce spędzać każdą cząstkę wolnego czasu wiem że teraz wiele kobiet się oburzy przecież wszystko to  dla rodziny  czy aby na pewno  decyzja o dziecku nie zawsze  jest  w równym stopniu podejmowana przez partnerów czasem jest  to zręczny manewr żony która stara się  uszczęśliwić  męża na siłę dlaczego po urodzeniu dziecka  nie  zostajecie tymi partnerkami którymi byłyście wcześniej  jak tego się dowiecie  faceci przestaną uciekać na mecze i do knajp  ja tak  zrobiłem

822

Odp: problemy małżeńskie

Tomi1111,
jestem przeciwna generalizowaniu, bo ono nie ma najmniejszego sensu. hmm

Jednak myślę podobnie, że spora część kobiet (zaręczam, że nie wszystkie) po urodzeniu dziecka przestaje patrzeć przytomnie na świat i przestaje rozsądnie się zachowywać.

823 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-12-28 21:46:32)

Odp: problemy małżeńskie

Dziwię się Twojemu przekonaniu. U mnie w 70% o poczęciu dziecka właśnie zdecydował mąż!! Bo ja jeszcze studiowałam, robiłam kursy, ledwo zaczęłam pracę i chciałam najpierw to uporządkować w swoim dotąd "uporządkowanym" życiu.  Cieszyłam się nawet, że jednak mąż był pewien czego chce i podtrzymywał w przekonaniu, że świetnie damy sobie radę. I daliśmy i nigdy w życiu nie żałowałam tej decyzji, nigdy! Pamiętaj drogi Tomi, że jesli masz dzieci to tez jesteś za nie odpowiedzialny, a nie tylko żona. Wiadomym jest, że jak rodzi się dziecko to pewne rzeczy i sprawy nabierają innego znaczenia, innego, ale nie znaczy to, że odpycha się męża na dalszy plan. A, że Ty uciekasz do pubów, do kumpli-pamiętaj puby, kumple mają krótkotrwałe znaczenie, a żona i dzieci są NA CAŁE ŻYCIE. "Ucieczki" nic nie dają, a Ty zacznij być odpowiedzialnym mężem i ojcem i zacznij z żoną rozmawiać o tym co Cię dręczy!

824

Odp: problemy małżeńskie

Witaj Liwia przyznam że wczoraj nie dość dokładnie a raczej z marszu podszedłem  do  tematu co akurat nie zmienia mojego nastawienia do tego co pisałem lecz bardzo zmienia nastawienie  do Twojego "problemu" z tego co piszesz jesteś osobą wykształconą mającą  prace i wspaniałą córkę i Ty sama  nie wiesz co zrobić ?? Czy  aby na pewno czy po prostu boisz  się  skutków swej decyzji bo  to co powinnaś zrobić jest  chyba oczywiste. Nie mam zamiaru dawać  ci jakiś rad lub pouczać nie znam Twej sytuacji i nie sądzę że mam  do tego prawo wygląda mi to jednak na to że dałaś się opleść i nie zareagowałaś w odpowiednim czasie przemyśl to a nawiasem mówiąc każdy ma jakieś  problemy a tylko od nas  zależy sposób  jak się z nim uporamy pozdrawiam

825 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-12-29 22:07:06)

Odp: problemy małżeńskie
Tomi1111 napisał/a:

Witaj Liwia przyznam że wczoraj nie dość dokładnie a raczej z marszu podszedłem  do  tematu co akurat nie zmienia mojego nastawienia do tego co pisałem lecz bardzo zmienia nastawienie  do Twojego "problemu" z tego co piszesz jesteś osobą wykształconą mającą  prace i wspaniałą córkę i Ty sama  nie wiesz co zrobić ?? Czy  aby na pewno czy po prostu boisz  się  skutków swej decyzji bo  to co powinnaś zrobić jest  chyba oczywiste. Nie mam zamiaru dawać  ci jakiś rad lub pouczać nie znam Twej sytuacji i nie sądzę że mam  do tego prawo wygląda mi to jednak na to że dałaś się opleść i nie zareagowałaś w odpowiednim czasie przemyśl to a nawiasem mówiąc każdy ma jakieś  problemy a tylko od nas  zależy sposób  jak się z nim uporamy pozdrawiam

Witam ponownie Tomi. Mądre uwagi, a cenię każde. Masz wszelkie prawo wypowiedzieć się na mój temat, a nawet jest to tu bardzo wskazane smile .Warto przecież poznać podejście mężczyzny do pewnych spraw, bo każdą "radę" zawsze biorę pod uwagę. Uważam , że Twoje słowa to konsensus wszystkiego .....
a skutków swoich decyzji boję się bardzo od jakiś 2-3 lat.....

826

Odp: problemy małżeńskie

Więc  co  Cię powstrzymuje przed podjęciem  decyzji ,strach  tego się  nie  wyzbędziesz człowiek zawsze czegoś się  boi a najbardziej  chyba nieznanego ,niezależnie od podjętej decyzji czegoś  będziesz żałować albo że trwasz w tym związku albo że nie masz odwagi powiedzieć dość skoro naprawdę doszłaś do wniosku że wszystkie sposoby na uratowanie waszego związku zawiodły miej w sobie tyle odwagi aby nie dać się upokarzać. Związek w którym dwoje ludzi nie może na siebie liczyć w którym nie ma zrozumienie drugiej osoby i szacunku dla niej nigdy nie będzie miał żadnej przyszłości a trwanie w czym takim nikomu nie wyjdzie na dobre  pozdrawiam

827 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-12-30 23:10:51)

Odp: problemy małżeńskie

U nas wyglądało to zawsze tak-że ja na niego mogłam tak naprawdę liczyć w 20%, a on na mnie w 100%. Ja zawsze prowadziłam męża "za rękę', bynajmniej mam takie wrażenie, zawsze oświecałam mu w jakiś sposób drogę do celu. Owszem, wszelkie sposoby na ratowanie związku wyczerpują się. Jest ostatnia nadzieja, ale teraz mam zamiar pracować nad sobą, aby stać się panią swego losu, a nie kobietą - którą się pomiata. Za dużo już poświęciłam swego życia, trudu itd dla tego związku. Moje decyzje Tomi były kiedyś niepodważalne i bardzo stanowcze, jednak z biegiem lat u boku męża stałam się mało zdecydowana i mało pewna siebie. Energia poszła na niego, a siebie sobie sama odpuściłam i tym samym zatraciłam.
Kocham męża, jest wartościowym facetem, dobrym, gdy nie pije, gdy ma cel w życiu.......

828

Odp: problemy małżeńskie

jestem tu po raz pierwszy,jestesmy 8 lat po slubie,mamy 3,5 roczną kochana córeczke.dzis jestem po powaznej rozmowie z mężem.powiedzial żę nie czuje juz nic do mnie i nie chce juz z nami byc,póżniej jeszcze dodal że mnie zdradził a pozniej sie z tego wycofał.a ja nie spodziewalam sie po sobie takiej reakcji bo nie dociera to do mnie.przekonuje go zeby sie zastanowil i nie przekreslal nas i naszego dziecka i dla niego sprobowal jeszcze raz bo mi na nim zalezy i chce zebysmy byli rodzina, tym bardziej ze ja pochodze z rozbitej rodziny i zawsze chcialam miec dla swojego dziecka pelny dom..ale nie wiem czy dobrze robie i co robic pomocyyyyyyyyy.dodam ze nie układało sie nam od dłuzszego czasu ale myslalam ze to zwykłe niedogadania i bylo tak ze tydzien dobrze tydzien zle,ale nie myslalam ze to mnie spotka.ma jeszcze sie zastanowic ale nie wiem czy to ma sens

829

Odp: problemy małżeńskie

Koniec-jak długo się nie układa, opisz jakoś bliżej sytuację......Myślisz, że to, co mąż powiedział to ostateczność?

830

Odp: problemy małżeńskie

no jestesmy po szczerej rozmowie,powiedział mi swoje zastrzezenia co do mojego postepowania ze za bardzo skupiłam się na dziecku i przestałam dbac o siebie.mówil mi wyjdź gdzies a ja wolałam siedziec w domu z mał,d lugo nie mogłam zajść wciąże 4 lata i moze dlatego tak córeczke pielęgnuje.jesteśmy sami w obcym mieście i nie było kogoś do pomocy.i narastało we mnie że on pracuje ja nie,jezdzi na delegacje a ja w domu z małą,miałam pretensje ze go jeszcze nie ma.czul sie osaczony tą sytucja bo ja chciałam zeby po pracy byl od razu w domu.załóżył tez firme z kolezanka,zyje bez slubu z facetem maja 2 dzieci ale ona nie jest z nim szczesliwa bo on chce slubu ona kategorycznie nie.i odkad ta firma to jeszcze wiecej obowiazkow i pretensji.wyjechalam do mamy przed sietami na 4 tyg i on mowi ze wtedy zrozumiał ze nie czuje nic do mnie i da sobie rade sam ze wszystim i ze nie chce bycze mna bo nie maja sensu wieczne kłótnie.na koniec z ta zdrda wystartował,a ja dla dobra dziecka i uczuc bo czuje jeszcze cos do niego chce to ratowac.nie chce powiedziec o tej zdradzie bo mowi ze ja bede drązyla temat bo chcialam zadzwonic do tej wspolniczki i zapytac ja czy to ona bo przeczuwam ze tak.i zastanowil sie i mowi ze damy sobie miesiac ale on czuje ze mnie nie kocha i sie zaangazowal w tamto i mowi ze znajac moj charakter bede do tamtego stale wracac i wypominac zdrade.ja powiedzialam ze zdaje sobie sprawe z tego ze to jest trudne i bedzie to mnie kosztowalo nie lada wysilku ale chce sprobowac i chce zebysmy byli rodzina szczesliwa i pelną.i widze ze sie waha co dalej.a ja sie zastanawiam nad rozmowa z ta kolezanka powiedziec ze rozbija rodzine i kzywdzi i moje i swoje dzieci niewinne niczego.jak myslicie czy to ma sens?ja mysle ze warto sprobowac to odratowac,tylko powiedzialam mezowi ze musi mi przyzec ze skonczy tamto i obieca ze nie zdradzi juz nigdy.czuje ból w sercu ale i milosc do niego i chce zeby moje malenstwo miało tate i mame

831

Odp: problemy małżeńskie

Witam wszystkich, wczoraj znalazłam to forum i szczególnie bliska jest mi Twoja sytuacja Liwio, przeczytałam w 90% Twoją historię, którą opisujesz od ponad 2,5 roku. Moja sytuacja jest już tak beznadziejna, że bez rozwodu się chyba nie obędzie, liczyłam, na to, tak, jak Ty, że będzie dobrze, ale ile można, składałam już dwa razy pozew i go wycofywałam, mając cały czas nadzieję, również ponad rok mieszkałam sama z dzieckiem, ale nie można żyć tylko nadzieją, poświęceniem dla drugiej osoby, nie otrzymując nic wzamian. Czasami trzeba wziąść się w garść i zrobić ten krok, to lepsze od wegetacji w związku, tylko, że ja nadal czekam, sama nie wiem na co, żyjąc z dnia na dzień, a każdy kolejny dzień niczym się nie różni od poprzedniego, a zycie przecieka nam między palcami. Pozdrawiam i postaram się śledzić co u Ciebie

832

Odp: problemy małżeńskie

Kameleon- wiem, masz rację. Trzeba brać swoje życie we własne ręce. Ja czasem żałowałam, że nie doszło do tego rozwodu, gdy sił na to wszystko nie miałam. Na sprawach rozwodowych ani razu nie powiedziałam, że nie chcę rozwodu, wstępował we mnie duch walki, a sędzina męczyła mnie swoim pobłażliwym stosunkiem do męża. Zawsze potrafił grać i przed nią też świetnie to robił. Czasem jednak myślę, że "po coś" jednak los dał nam kolejną szansę.
U mnie jak wiesz mąż wycofał/zawiesił sprawę. Koniecznie chciał, żebym to ja powiedziała na sprawie, że rozwodu nie chcę, ale byłam na tyle realna, że tego nie zrobiłam. Wiedziałam, że gdy tak zrobię i się zejdziemy, zawsze przy kłótni wypomni mi, że to ja przecież rozwodu nie chciałam. Bo to zawsze ktoś miał ponosić konsekwencje jego decyzji itd.
Zapraszam Cię do "rozmowy", może ulży Ci to w tym galimatiasie....
Pozdrawiam cieplutko smile

833

Odp: problemy małżeńskie

Szczerze mówiąc chętnie bym tutaj wylała cały swój ból, ale chyba bym pisała tydzień bez przerwy :-), w realu nie mam nawet z kim porozmawiać, znajomi już znają doskonale moją sytuację i jak słyszę... raz "ułoży się" to mnie coś trafia, więc wolę udawać, że jest ok. To bardzo boli i niszczy mnie, kiedyć lubiłam wychodzić, spotykać się z ludźmi, śmiać się, małam masę energii, teraz najchętniej nie wstawałabym z łóżka, motywatorem jest dziecko. W tej chwili żyję z mężem jak z obcą osobą, osobne pokoje, zero rozmowy, wspólnych wyjść, planów, sexu, jak zwykle dobra mina do złej gry w Święta. Czasami mam wrażenie, że wynajęłam lokatorowi pokój, mijamy się w przedpokoju, on do siebie, ja do siebie. Za każdym razem ja zaczynam rozmowę.... mówię i mówię o co mi chodzi przez godzinę, dwie a on nic, patrzy na mnie jakbym z kosmosu spadła. Z okazji Nowego Roku zapytałam się czy w naszym życiu coś się zmieni, czy będziemy żyć jak małżeństwo czy moze lepiej to definitywnie zakończyć, to się zapytał o co mi chodzi? Było to po dwóch godzinach mojego monologu. Najgorsza jest jego obojętność, jakby mu na niczym nie zależało, zachowuje się tak, jakby miał 100 lat i czekał na smierć, rano do pracy, po pracy komp, czasami gdzieś wychodzi, póżniej na swoją kanapkę i zasypia około 20 przed telewizorem. Zadalam mu tydzień temu pytanie, po co do mnie wrócił, nie potrafił odpowiedzieć. Aha, proszę nie mysleć, że jestem z nim dla kasy, zarabia troszkę ponad najniższą krajową i z tego spłaca swój kredyt na samochód, więc niewiele zostaje...poświęciłam mu 12 lat zajmując się domem, pracując, studiując, wychowując dziecko, zawsze było posprzatane, obiad, zakupy, rachunki popłacone, dziecko czyste, nakarmione, planowałam wakacje, imprezy, większe zakupy, remont, kupowałam prezenty, motywowalam go aby poszedł do szkoły, poszedł, ale to ja przepisywałam jego zeszyty po nocach, odrabiałam i pisalam prace, mając swoją pracę zawodową i swoją szkołę zaoczną. Wiem, wiem większość z was powie teraz masz co chciałaś, sama go tego nauczyłaś, że palcem kiwnąć nie musiał. Oczywiście zawsze go pytałam o zdanie, ale zawsze odpowiadał rób jak chcesz, kiedyś myślałam, że fajnie, mogę decydować, nie wtrąca się, teraz wiem, że było to z wygodnictwa i braku odpowiedzialności. Za kilka dni ma urodziny i nawet nie wiem, jakie mu złożyć życzenia.

834

Odp: problemy małżeńskie

Oj skąd ja to znam.  Kameleon  moje małżeństwo jest takie same.  Jeden dom.. dwóch lokatorów którzy mają 2 dzieci neutral 
Dbałam o wszystko  o dzieci, o dom.. Pracowałam  robilam wszystko... On pracowal a  pensja byla jedna.. moja nic nie mowilam bo go kochalam
tez niemam  z kim pogadac.. i jakos zyje.. z nadzieją

Jedynie doszlam do wniosku ze poczesci moje problemy małzenskie są tez zmojego  powodu neutral

835

Odp: problemy małżeńskie

Bardzo ciężkie jest życie w takim zawieszeniu. Kameleon - a Ty co tak naprawdę chcesz? Rozwodu i szansy na lepsze życie, czy chcesz tak wegetować z lokatorem? Z tego co piszesz to mąż jest na wszystko obojętny, wręcz "zwisa" mu wszystko. A może on cierpi na jakąś depresję?

Kasiu-młoda kobieta z Ciebie i już masz takie problemy z mężem?! Skąd to wszytko, bo chyba zbyt długo małżeństwem nie jesteście?!

836

Odp: problemy małżeńskie

w tym roku bedziee  5 lat.Powodem  moich problemów była zdrada meza..  dośc okrutna. Bo zdradzil mnie z osoba ktora chciala byc bardzomoją przyjaciółka.. a on sie pocieszył.
bylo to ponad rok temu neutral  Złozylam pozew o rozwód..  nie dostalam.   mialam skladac jeszcze raz ale  niemam kasy. i tak zyjemy.. niby razem ale osobno. Kazdy na swój sposób. czasami sie kłucimy  lecą z jego ust takie rzeczy ze ciezko mi je wogóle  pisac. Mówi  ze mnie kocha , choc traktuje mnie jak... 
Kiedys rozmawialam z swoim znajomym. ktory pwiedzial mi  tak :'' Ty niedziw sie ze mąz Cie zdradzil! jak Ty   widzisz tylko dom i dzieci.. a jego potrzeby spadają na  sam koniec  ze jesli chcesz wsparcia  i zroumiemienia  to za dbaj o niego. ''

ale On sie zmienil nie dopoznania.  Rzeczywiscie nie utrzymuje kontaktów znia.. doszedl  do wniosku z mogł stracic za duzo.. ze musi walczyc..  o mnie o dzieci..
a ja  stoje w miejscu  tylko niejestem  taka wredna. tylko niemam sily walczyc.Ja wiem ze  zawinilam tez.. że moglam  go ranić.. a ja rozumie i  sie zmienilam  nie dopoznania  bo niejestem tą osobą ktora byla  kiedyś..

837

Odp: problemy małżeńskie

Może jakaś terapia by Wam pomogła? Tyle , że oboje tego musielibyście chcieć.

838

Odp: problemy małżeńskie

Szczerze mówiąc ja sama już nie wiem, obecne życie na dłuższą metę nie ma szans, ja jestem w stanie zapomnieć, rozpocząć nowy etap z nim, ale w podświadomości zdaję sobie sprawę, że to się nie uda, ma bardo ciężki charakter, doszły jeszcze do tego problemy z dzieckiem, z nauką, ja wymagam, może nie za dużo, ale przynajmniej żeby posprzątał swój pokój, pilnuję zadań, siedzę z młodym przy lekcjach 3-4 godziny codziennie, tatuś macha na wszystko ręką i to jest fajne, pojedzie do sklepu coś mu kupi, zamiast nauki pograją w gry, widzi, że ojciec nic nie robi i jak się odzywa do mnie, a ja tylko nie chcę, aby w przyszłości kopią mojego mężą było moje dziecko, chcę go nauczyć odpowiedzialności, zaradności itd. Ja wiem, że jeżeli ja nic nie zrobię, to dla męża taka sytuacja jest w miarę ok, ma co jeść, gdzie spać, swój samochód, żyje w zasadzie jak kawaler.
Kasiu piszesz:
ale On sie zmienil nie dopoznania.  Rzeczywiscie nie utrzymuje kontaktów znia.. doszedl  do wniosku z mogł stracic za duzo.. ze musi walczyc..  o mnie o dzieci..
z Twojego opisu jednak nie wynika, że nic nie robi w tym kierunku, może powinniście naprawdę usiąśc i na spokojnie o wszystkim porozmawiać, Ty masz żal do niego, może on do Ciebie, jeżeli jest czlowiekiem z którym można porozmawiać, schowaj żal, dumę do kieszeni i spróbuj, nie odkładaj tego na kolejny dzień, to nic dobrego nie przyniesie, a małe dzieci na tą sytuację patrzą. Też jestem za terapią, najlepiej razem, jeżeli wyrazi zgodę...mój się nie zgadza, tzn: powiedział, że to ja powinnam iść do psychologa sama.

839

Odp: problemy małżeńskie

Jezeli nie ma mozliwości, aby oboje poszli na terapię, to idzie ten, który chce coś zmienić w sobie, zainwestować w swój rozwój osobisty, duchowy, a relacja w związku ma potem szanse być lepsza, a często ta druga osoba tez w koncu podejmuje terapię.

Jezeli oboje maja nie poukładane w głowach, nie załatwione swoje osobiste lęki i błędne przekonania - to terapia małzenska nie ma sensu.

840

Odp: problemy małżeńskie

Kasia, Kameleon.....czytam jakby o sobie i swoim życiu, a raczej emocjonalnej wegetacji....tez mamy dziecko (3 lata). Mój związek to najlepszy przykład tego jak można pogrzebac wielką miłośc, jak można tak zwyczajnie ją zdeptac....
Jesteśmy razem od 10 lat , 5 lat po ślubie, dziecko planowane , wyczekane.....Z mojej strony to była na prawdę wielka miłośc, bezgraniczna, szalona taka która sprawia że czasem aż brak ci tchu. Myślałam, że on tez mnie kocha i myślę, że kochał na swój sposób.....Poświęciłam wiele, zdecydowałam się wyjechac za granicę bo taka przyszłośc sobie wymarzył dla nas, zostawiłam swoja pracę, dobrze płatna pracę by jechac z nim, bo rodzina powinna byc razem....i ten wyjazd był początkiem końca mojej miłośc którą on zdeptał.......urodziłam syna w obcym państwie, nie miałam w nim oparcia, zostałam pozostawiona sama sobie, czym są przeciez moje problemy....przypłaciłam to depresją....brak czułości, brak miłości, brak wsparcia chociaz niemalże błagałam o jakiś gest czułości, życzliwości, zrozumienia....to był proces, 3 lata..... w tej chwili jestem na końcówce,czuję niechęć, wstręt......kazałam mu się wyniesc z sypialni, nie chce z nim juz rozmawiac, sypiac, chociaż tak bardzo brakuje mi mężczyzny, jestem młodą, świadoma swej seksualnosci kobietą.....sex z nim był tez porażką.... zawsze tylko o sobie myslał.....ale myślę tez jestem sama sobie winna , podczs tylu lat bycia razem były sygnały tego że on jest emocjanalnie niezdolny do kochania, do walczenia o ogień w związku, nigdy tak naprawdę nie kochał naprawdę może byc sam jemu to nie przeszkadza, nie przeszkadza mu tez że jesgo syn patrzy na matke i ojca który trwają obok siebie a nie ze sobą. Ja zdecydowałam to koniec.......jescze tylko musze poukładac sobie konkretny plan i odchodzę, będę sama.....i tak jestem sama już od bardzo dawna......przytulam was

841

Odp: problemy małżeńskie

Jakie przykre jest wszystko to o czym piszecie dziewczyny. Teraz to jest Wasz los w Waszych rękach i podjęte, świadome decyzje. Bo męczyć się tak całe życie......

842

Odp: problemy małżeńskie

Do piegowataIda
Jesteś dzielną kobietą, jeżeli już zdecydowalaś się na ten krok, to duży sukces...ja zadaję sobie pytanie, dlaczego tak się dzieje, czy my jesteśmy zbyt dobre, zbyt ufne, może nasi mężowie potrzebują prawdziwej zołzy, wtedy by zobaczyli co stracili. Czasami chcialabym mieć czarodziejską kulę i zobaczyć w niej co mnie jeszcze czeka. Jeżeli ktoś by mi powiedział 10 lat temu, że tak będzie wyglądało moje życie, chyba bym go wyśmiała...A teraz wcale nie jest mi do smiechu...

843

Odp: problemy małżeńskie

Kameleon...piszesz że chyba lepiej byc zołzą....też przechodziłam ten etap kierowała mną rozpacz i żal, że nie potrafił powiedziec mi prawdy że nie nadaje się na głowę rodziny, że nie chce jej zakładac. Nawet nie chce sobie przypominac jakie słowa potrafiłam mu wykrzyczec.....ale na nim to też nie robiło wrażenia, teraz modlę się i błagam o wejście w stan obojetnosci, totalnej obojetności....a czemu  mam żal, że nie powiedział???bo po latach powiedział mi że on nie był pewien, nie wie czy chciał....dodam tylko że jest odemnie 10 lat starszy, miałam 20 lat jak go poznałam, on 30 (był kawalerem, bezdzietnym).....i na prawdę może moje życie wyglądało by dziś zupełnie inaczej nie wiem czy lepiej czy gorzej, ale może byłabym z kimś kto kochał by mnie na prawdę....i o to mam żal, że pograł sobie moim kosztem chciał zabawic się w rodzinkę, a jak zaczęły sie problemy to olewka....dziwię sie tylko bo całe życie był popychadłem i pomiotem  swojej matki i wtedy bardziej powinno sie doceniac stabilizaję, no coż.....tylko ten żal nie chce minąc i tak mnie żre od środka...Trzymajcie się
czasem czuję sie jakbym miała 60 lat,a mam 30....

844

Odp: problemy małżeńskie

Czesc kochane.. No wlasnie  nieda rady isc  z moim do  terapeuty..  masz problemy idz sama. hmm
Jednego sie zastanawiam dlaczego  teraz ma dośc i nie ma sily dalej tego ciagnac..??  Nie rozstalismy sie zaraz   po jego zdradzie, bo wtedy koniecznie chcial walczyc wtedy  tak mnie kochał..  a teraz na koniec rozmowy slysze pa.   smutne sad   
Kiedys podczas klutni.  powiedzial bym sie wyprowadzila.. odparlam ze Nie. Nie wyprowadze sie puki  nie bedzie rozwodu. wtedy bede wiedziala ze to koniec..
(bo ile razy mozna odchodzic i wracac)  a tylko mi tym sposobem robil metlik w glowie...
Od tamtej klutni  kompletnie mnie unika przychodzi spac na noc..stał sie obojetny.. tylko nie przeszadza mu mnie dotykac.. zwraca sie do mnie jak do kolezanki a mi sie wyc chce, bo tak naprawde nie chce go stracic  bo nie wyobrazam  zycia bez niego.
Ja go poprostu nie rozumiem! Ma dosc  mnie niema sily dalej tego ciagnać.. a jednak  przychodzi do mnie do łózka i mnie przytula???

Kameleon  gdyby mi ktos   5 latemu ze przejde  znim przez takie pieklo  nie uwierzylabym..
On byl taki kochany..  Bylam tylko Ja!!  martwil sie o mnie  kochal  tesknił.. a teraz najchetniej by mnie wyrzucil jak psa..  Bo nie potrafilam zapomniec otym  co zrobił.. bo krzyczalam..  bo stalam sie nerwowa..Tyle mi bólu dał a ja go Kocham..

845

Odp: problemy małżeńskie

Kasia-poczytaj wątek "Grupa wsparcia dla kobiet kochających za bardzo", może tam coś znajdziesz dla siebie.
Wygląda mi na to, że kochasz go, ale on zdaje się szacunku do Ciebie nie ma skoro żyje jak z koleżanką, a w nocy chce tego czy tamtego...To normalne nie jest. Zajrzyj do wątku , o którym wspomniałam....

Posty [ 781 do 845 z 928 ]

Strony Poprzednia 1 … 11 12 13 14 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » problemy małżeńskie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026