netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

problemy małżeńskie

927 odpowiedzi143 487 wyświetleńzałożony przez Liwia, 10.05.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » problemy małżeńskie

Strony Poprzednia 1 … 9 10 11 12 13 14 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 651 do 715 z 928 ]

651

Odp: problemy małżeńskie

Trochę się zdołowałam jak przeczytałam wasze posty.Nie wiem, dlaczego tak się dzieje w związkach. Przeraża mnie niedojrzałość naszych mężczyzn i to, że nie potrafią stawić czoła problemom związanym z posiadaniem rodziny. Zachowują się jak mali chłopcy. W moim małzeństwie wszelką winę za całe zło ponoszę ja!!! Mój mąż jest święty. Kiedy chcę porozmawiać, nigdy nie ma czasu i twierdzi, że wybrałam zły moment. Kłopot w tym, że dla niego nigdy nie ma dobrego momentu. Sama się w tym wszystkim gubię i tracę grunt. Wchodzę na to forum z nadzieją, że któraś z Was napisze, że znalazła sposób na fajny związek, mimo iż wcześniej bywało różnie. Powoli tracę nadzieję:( W moim małżeństwie kuleje tyle rzeczy a cały czas wierzę, że jak się przeprowadzimy do własnego mieszkania, to coś się zmieni. Niby nie ma zdrady, kłamstw i matactw, ale jest brak rozmowy, pomocy przy dzieciach i wszechogarniająca pustka. Trudno mi o tym pisać, bo sama nie wiem jak to ogarnąć. Kocham mojego męża, ale już sama nie wiem, kim dla niego jestem. Czasem mam wrażenie że tylko matką dla jego dzieci. Wracam myślami do tego, jak nam było dobrze i trudno mi uwierzyć ,że teraz jest tak źle.
Pozdrawiam

652 Ostatnio edytowany przez iwaczek23 (2011-08-23 21:30:49)

Odp: problemy małżeńskie

''W moim małżeństwie kuleje tyle rzeczy a cały czas wierzę, że jak się przeprowadzimy do własnego mieszkania, to coś się zmieni. Niby nie ma zdrady, kłamstw i matactw, ale jest brak rozmowy, pomocy przy dzieciach i wszechogarniająca pustka. Trudno mi o tym pisać, bo sama nie wiem jak to ogarnąć. Kocham mojego męża, ale już sama nie wiem, kim dla niego jestem. Czasem mam wrażenie że tylko matką dla jego dzieci. Wracam myślami do tego, jak nam było dobrze i trudno mi uwierzyć ,że teraz jest tak źle.''Paula 82
Wiesz Paula82.. czytam to co napisałaś i widzę że moja sytuacja jest podobna:-(( mój mąż wraca późno z roboty jest zmęczony na nic nie ma ochoty tylko marzy o tym żeby się położyć, a jak chce gdzieś z nim wyjść i synkiem to mówi po co i że nie ma sił..:-((mężczyźni są tacy jacy są i się nie zmienią a bez nich byłoby nudno..

653

Odp: problemy małżeńskie

Liwia,Liwia.Liwia. Ten facet (twój mąż ) nie kocha i to nie Ty jesteś bee a jemu się w głowie poprzewracało! Ja z moim mężem przynajmniej raz dziennie prowadzę ostrą dyskusje i wiesz co , jego fanaberie mi zwisają. Ostatnio powiedział ,że jestem głupia sad powiedziałam mu że, kto z kim przystaje ten tym się staje. Mój mąż kiedyś powiedział że, jestem mało spontaniczna i ciągle tylko narzekam ,nazwał mnie też piz....a ja go hu..i tak sobie żyjemy.Twój natomiast potrzebuje dużo uwagi jak dziecko z adhd a jak jej nie dostaje to wini Ciebie za całe zło tego świata. On ma wszelkie prawa ,Ty zaś żadnych! Piszesz ,ze córka jest najważniejsza to dla niej pozbądź się  tego pana( w tym małżeństwie tylko Ty kochasz ) On widzi własny czubek nosa! Ja mam problemy z moim teściem i to duże ,ale z tego powodu męża nie zostawiłam ani naszych dzieci( jestem 19 lat po ślubie).Mój też chodzi na piwo co dzień i zawsze mówi,że wypił jedno a z trudem idzie prosto.( Oni kłamią )  Liwia chciałabym Cię zobaczyć, bo tak sobie myślę,ze jesteś piękną kobietą .Twój mąż całe życie będzie Cie zwodził i narzekał i jak by Cię kochał to nigdy by nie odszedł . Kochanek ma na 100% i to dlatego Ty jesteś winna,zła itd..Trzyma się Ciebie bo gdzie pójdzie jak się romans skończy ? Pisałaś,że nazwał Cię kur...ja bym go od razu wyrzuciła. Pamiętaj ! Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i  wież mi ja przeżyłam gorsze sytuacje z moim mężem a jesteśmy razem bo mój naprawdę kocha tylko błądzi ,ale jego spowiednikiem jestem ja i na odwrót. Jeśli chodzi o sex to raz na jakiś czas i nikt się nie skarży. Twój mąż myśli tylko jak się napić ,iść na mecz,gdzie poużywać i jak (sex) a dom ma głęboko w oku.Ps. nie dzwoń do niego bo to jest żałosne ,On tylko na to czeka i mówi pewnie,że zaraz będziesz go błagać na kolanach. Pokonaj go jego własną bronią ... (On na piwo Ty też ,ale gdzie indziej,On na mecz,Ty do kina itd.) Córkę zostaw pod opieką mamy,ale wytłumacz jej dlaczego tak robisz.

654 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-08-31 18:30:46)

Odp: problemy małżeńskie

Wiem Wiktorio, wiem, ale ciężko jest to wszystko w życie wprowadzić....Mój mąż nie jest do końca takim złym człowiekiem, jak chce potrafi być ok. Nie wiem, mam ostatnio mętlik w głowie, więc nic nie pisałam tutaj...czasem zwyczajnie mam dość wszystkiego.....Wczoraj też była u mnie awantura, wciąż się coś u nas nawarstwia, potem wybucha, zwłaszcza ja, bo nie wiem jak z nim postępować. Mam wrażenie, że wszystko co robię, to jest źle. Proszę go, aby mówił co mu nie odpowiada na bieżąco to nie ma jakiś konkretnych argumentów-wini mnie za to, że nie okazuję mu uczuć jakby chciał, że ograniczam go w piciu, że chcę, żeby pomagał mi na bieżąco w domu, że chcę czuć się choć ciut doceniona jako kobieta......Mam nerwy skołatane, wybucham płaczem i krzykiem na niego, bo ja wiem czego oczekuję od niego i co potrafię dać kiedy on jest fair wobec mnie.
Znów robię się jak słabeusz, którego życie zależy od niego. Nie mam siły przebicia, on nie ma konkretnych argumentów, twierdzi, że nie znam go wcale , bo nie wiem jak mam z nim postępować....Manipuluje mną, a ja czuję się jak kiedyś, że wszystko to moja wina....a on jak pan i władca, z którym nie mam i tak żadnej stabilności życiowej i poczucia, że zawsze można na niego liczyć...Nawet mój płacz go nie wzrusza, mój krzyk na niego (bo nie wytrzymuję tego) patrzy w tv, komputer, pije drinki, pisze smsy, a ja jak sierotka Marysia.......gdzie podziała się dawna ja-czasem nad tym myślę i nie umiem sobie pomóc.

655 Ostatnio edytowany przez Aniaaaa29 (2011-08-31 22:50:49)

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

Wiem Wiktorio, wiem, ale ciężko jest to wszystko w życie wprowadzić....Mój mąż nie jest do końca takim złym człowiekiem, jak chce potrafi być ok. Nie wiem, mam ostatnio mętlik w głowie, więc nic nie pisałam tutaj...czasem zwyczajnie mam dość wszystkiego.....Wczoraj też była u mnie awantura, wciąż się coś u nas nawarstwia, potem wybucha, zwłaszcza ja, bo nie wiem jak z nim postępować. Mam wrażenie, że wszystko co robię, to jest źle. Proszę go, aby mówił co mu nie odpowiada na bieżąco to nie ma jakiś konkretnych argumentów-wini mnie za to, że nie okazuję mu uczuć jakby chciał, że ograniczam go w piciu, że chcę, żeby pomagał mi na bieżąco w domu, że chcę czuć się choć ciut doceniona jako kobieta......Mam nerwy skołatane, wybucham płaczem i krzykiem na niego, bo ja wiem czego oczekuję od niego i co potrafię dać kiedy on jest fair wobec mnie.
Znów robię się jak słabeusz, którego życie zależy od niego. Nie mam siły przebicia, on nie ma konkretnych argumentów, twierdzi, że nie znam go wcale , bo nie wiem jak mam z nim postępować....Manipuluje mną, a ja czuję się jak kiedyś, że wszystko to moja wina....a on jak pan i władca, z którym nie mam i tak żadnej stabilności życiowej i poczucia, że zawsze można na niego liczyć...Nawet mój płacz go nie wzrusza, mój krzyk na niego (bo nie wytrzymuję tego) patrzy w tv, komputer, pije drinki, pisze smsy, a ja jak sierotka Marysia.......gdzie podziała się dawna ja-czasem nad tym myślę i nie umiem sobie pomóc.

wiesz czego chcesz! nie pozwól sobą manipulować!
trzymam kciuki.

656

Odp: problemy małżeńskie

Pewnie i wiem co robić Aniu, ale strach mną trzęsie,poczucie winy będzie straszne, że to przeze mnie, kocham go wciąż, jest dziecko, tłumaczę sobie, że po coś było nam dane znów być ze sobą i może niekoniecznie, żeby przekonać się, że będzie ciężko i nie tak jakbyśmy oboje chcieli...................:/
I znów akcja, bo "znów zaczęłam się czepiać" o to, że w sobotę rano jedzie na ryby, a potem na mecz, ale to nic, bo na mecz to ze mną, jak stwierdził. Znów nie wytrzymałam i powiedziałam mu swoje. Rozumiem, że praca, że dodatkowa praca, ale czas dla mnie i dziecka to kiedy-o 22 po piwie jak wraca do domu, po piłce, po spacerze z psem, po wykonaniu jednego, drugiego, trzeciego telefonu?! I znów moja wina, bo nie akceptuję go podobno takiego jakim jest. Nic nie robię w ogóle, żeby to zaakceptować, bo przecież nie mam własnych zainteresowań. Ale, że nie mam na nie czasu, bo mnie w niczym nie wyręczy (wynosi śmieci i trawnik kosi), bo nic oprócz swoich spraw nie ma na głowie , to tego już nie rozumie. Nawet nie wie, jakie i ile płacę za rachunki.....Oczywiście obraza, brak argumentów, nieuzasadniona wściekłość, powtarzanie, że to ja mam wciąż problem, że też mogę sobie wychodzić gdzie chcę, w końcu osobne spanie.....Położyłam się, było mi źle, a rano co? Zrobiłam mu śniadanie do pracy, herbatkę i potem zadzwoniłam jak humorek?! To trzeba mieć nieźle z głową co? Obudziło się znów z nowym dniem poczucie winy, że niepotrzebnie się odezwałam, nagadałam znów.......Brak mi słów na samą już siebie, bo naprawdę rozum chyba postradałam, albo co??!

657

Odp: problemy małżeńskie

Poddałaś się Liwia całkiem ?  Co jak Cię uderzy? pewnie  powiesz to moja wina,to ja zasłużyłam i muszę go przeprosić i już wiem ugotuje mu pyszny obiad .( Na który On  nie przyjdzie lub się spóźni a jeśli nawet przyjdzie to przypadkiem Cię opieprzy ,że za słony,zimny itd...) Liwia Obudź się ! Czytam to wszystko co piszesz i czuję jak bardzo jesteś zagubiona . Ja kiedyś nosiłam  "różowe okulary" ale już od paru lat są zdjęte a zdjął mi je mąż i wiesz co ? nadal jesteśmy małżeństwem ,tylko ze On już wie ,że ja nie żartuje . ( dom jest wtedy kiedy wszyscy są szczęśliwi a u Ciebie to jest schron !) Sory,ale tak to widzę : żona nadskakująca mężowi ,który i tak nie jest zadowolony ,biedne dziecko rozerwane między mama a tata (Już lepiej zęby to dziecko było tylko z Tobą) które musi słuchać kłótni itd..co się odbije na nauce w szkole a i na nerwach biedaczki bo Ona myśli tak:mama i tata kłócą się prze zemnie itd..)Mój pracuje od rana do późnej nocy i wyobraź sobie ,ze jest w stanie mnie przytulić ,pogadać ze mną  a jak widzę u niego zmęczenie to po prostu czekam na ruch z jego strony ,jeśli chce to rozmawiamy jeśli nie to idzie spać .Ty wiesz jak ja wojuje o picie alkoholu z nim i co ? nic bo on pił ,pije i będzie pił ,ale czas dla mnie ma mieć i koniec albo wara z mojego życia ! Liwia musisz zdecydować i to szybko czego chcesz ? Ufam ,że nie jesteś ofiarom przemocy fizycznej bo psychicznej to już wiem ,że jesteś .Pozdrawiam i pisz czasami co u Ciebie ?

658

Odp: problemy małżeńskie

Wiktorio-to co piszesz to prawda, zagubiłam się znów strasznie w tym wszystkim! Zwalam najpierw winę na niego, wypruję mu to i tamto, a potem jak bumerang wraca do mnie myśl "przecież on nie jest taki zły, znów ja przesadzam i niepotrzebnie robię akcje..."i wraca poczucie winy, że to wszystko ja. Mam wciąż wrażenie, że ja muszę na wszystko się zgadzać, a on to co ja chcę ma w poważaniu. Nawet w czasie kłótni zawsze są słowa "bo Ty...", nigdy nic, że on coś źle, tylko ja.
Owszem, w nocy (gdy nie jest obrażony i nie śpi w innym pokoju smile żenada) potrafi się przytulić, rano buzi przed pracą, potem sms co słychać? Ale i tak wszystko inne robi jak chce, do domu wraca koło 21-22, bo tu musiał zrobić to, a tam kolegę spotkał, a tu interesu dopilnowywał. A sprawy domowe leżą odłogiem i jak zwykle czekają aż ja się za nie wezmę. Poniekąd to też moja wina, bo jestem b.samodzielną osobą i b. dużo rzeczy robię sama i zwyczajnie robię to i tamto, bo gdybym jego miała się prosić to czekać musiałabym nie wiem ile. Chyba dobrze , że wróciłam do pracy, bo tam czuję się dobrze, nie myślę tyle o problemach.
Staram się inaczej myśleć, ale ciężko mi to idzie, nie ukrywam tego. Już wszystko swego czasu wróciło u mnie do normy, zaczęłam "normalnie" myśleć i znów zostałam wplątana w tą emocjonalną huśtawkę sad

659

Odp: problemy małżeńskie

To bardzo dobrze ,ze masz pracę . Mój mąż  dzisiaj wraca pijany ,pewnie będzie darł mordę, bo jego zdaniem to ja nic nie robię  a to dlatego,ze nie mam etatu i cały dzień jestem w domu ( zdradzę ,ze mieszkam na wsi i mam małą działkę 45 arów na której wybudowaliśmy nasz dom ) Powiem Ci Liwia ,ze mężczyźni nie doceniają nas i tego co my robimy ,ponieważ drzemie w nich egoizm .( Oni po prostu kochają sami siebie !) . Ja również jestem samodzielna i lubię sama pracować a mój mąż lubi rządzić (Pan i Władca zasr... smile dzwoni do mnie z pracy i mówi to i to trzeba zrobić i tak co dzień ,tak jak bym ja  była głupia  i nie wiedziała co mam robić ~:powiem Ci to też ciężki charakter człowieka:( ciągle krzyki bo to zrobiłam tak a On by inaczej zrobił i wiesz co kiedyś płakałam, no bo ja go kocham a On tylko krzyczy i nic więcej. Ba! starałam się mu przypodobać i nawet chwilami myślałam tak samo jak  On ,nooo  wtedy był zadowolony ( myślał : w kącku robi tak ja tego chcę ) a kim ja jestem jego osobista niewolnicą! czy żoną ? I wiesz co mam gdzieś czy On chce tak czy tak,jak mu się nie podoba to droga wolna . Nie pokazuj swojemu mężczyźnie,że Ci na nim tak bardzo zależy ,zrób coś na przekór ,olej go jednym słowem ! Naucz się mieć dystans do samej siebie ! Nie wymuszaj na nim nic a niech się zdziwi ,nie pytaj ,nie oskarżaj i zobaczysz co z tego wyniknie.  Jak ja mówiłam mojemu ,ze kocham to mnie miał gdzieś a teraz sam powie ,ze kocha. Ostatnio zachorowałam i wiesz co ? widziałam jak mój mąż się rozdygotał ze strachu o mnie ,kazał mi leżeć a sam wszystko robił . Ba! ciągle pytał jak się czuję ,nosił herbatkę ,ugotował obiad a wieczorem mocno przytulił i pocałował w szyję . Dał mi do zrozumienia ile dla niego znaczę . Życzę Ci żeby Twój mąż też tak się zmienił  a Ty kup sobie coś uspakajającego bo złapiesz depresje albo jakąś nerwice, jak już jej nie masz .PA!

660

Odp: problemy małżeńskie

Wiktorio- silna z Ciebie kobieta smile i tak niech zostanie, życzę Ci tego z całego serca. I miło mimo wszystko czyta się Twoje posty. Nie masz lekkiego życia jak widzę i nie poddajesz się i właśnie o to w tym wszystkim chodzi. To, że faceci to egoiści to fakt, mój to też Piotruś Pan widzący nie dalej tylko czubek własnego nosa. Nie doceniają nas kobiet, mój docenił, kiedy mieszkał z rodzicami sam przez 1,5 roku, ale jak widać już zapomniał , co wtedy stracił, bo robi w sumie to co robił. Oni nigdy chyba nie zrozumieją, czego my kobiety chcemy, a tak naprawdę chcemy niewiele, żeby być szczęśliwymi babkami. Co do mojej nerwicy, to na bank już ją mam i nieraz biorę uspakajające ziołowe tabletki, bo nie mam charakteru takiego, żeby na wszystko patrzeć po cichu, z przymrużeniem oka, niestety muszę na bieżąco wyrzucać mu, co mnie "boli". No nie potrafię zwyczajnie zaakceptować takich czy innych jego zachowań.
I uwierz mi Kochana, że staram się zbierać znów siły w sobie i zacząć robić po swojemu, a nie tak jak jemu się podoba. Masz rację, że facet (mój na pewno), gdy widzi zaangażowanie kobiety, chodzenie za nim, robienie co jemu się podoba-wtedy mam wrażenie, że myśli, że już sam nic nie musi, bo ma ją w garści.
Pozdrawiam Cię gorąco! Strasznie podziwiam babki jak Ty, a Twoje posty, mimo, że sama nie masz łatwo-dodają sił smile

661

Odp: problemy małżeńskie

Liwia jak czytam twoje posty to tak jakbym siebie czytala.  Tez jestem rozbita emocjonalnie.
   Moje mazłzenstwo ( jeszcze )  sklada sie   z tego ze odchodze i wracam.  z cichych dni po czym dochodzi do wybuchu..  Maz mnie zdradzal.  manawet z tamta   bahora. przperaszam ale nie moge tego inaczej nazwac.  moze
bóg mi to wybaczy.
a ja jak e male dziecko  nie umiem sobie z tym poradzic.  nie umiem  podjadz decyzji ze idchodze bo wiem ze niema dalej sensu tego ciagnać.  a ja.. sobie tlumacze  jeszcze troche  wytrzymasz.  jeszcze rok.  masz nową swietną prace  syn przedszkole.  U mnie w domu doszlo do tego ze nawet mi grozi ze mnie wwyzuci.  a p9 chwili mowi e mnie kocha i nie chce bym odeszla..........
tego to zrozumiec sie nie da.
niestety ale do chodze do wniosku ze facet to   durny  chlop co nie mysli to glową co trzeba.

662

Odp: problemy małżeńskie

Witaj kochana ! I jak wczoraj pisałam tak też było ,znów pijany i znów krzyki a do tego dowiedziałam się ,ze potrzebuje pomocy psychiatry bo jestem psychicznie chora smile Żeby było śmieszniej to ja nic nie mówię,nie krzyczę zajmuję się swoimi obowiązkami a On stoi nade mną i sobie tak krzyczy . Dzisiaj twierdzi ,ze nie pamięta i że ,to jemu potrzebny psychiatra i bądź tu mądra i zrozum faceta . Ja mam gdzieś co On mówi i robi , po prostu go ignoruje i dlatego On  się wścieka.  Wczoraj powiedziałam mu ,ze droga wolna i nie musi mieszkać z obłąkaną żona ,może sobie iść no i poszedł ( pod kołdrę na łóżko ). Uwierz mi Ty jesteś od niego silniejsza  ,postaw się kilka razy a On "zgłupieje " nie będzie wiedział co jest grane . Ja dzisiaj powiedziałam do męża : Rozumiem że chciałbyś ze mnie zrobić wariatkę ,ale jest mi przykro i to Ci się nie uda . Jeśli jest Ci źle w naszym związku to zostaw wszystko to co razem zbudowaliśmy i idź sobie gdzie Ci się  podoba ,ja nie zamierzam się niczym dzielić bo mamy dzieci i z nimi będę się dzielić . Kochana ! ośmiał się i powiedział,ze jak wypije to gada głupoty i żebym nie brała do siebie tego co On mówi .Ja go nie rozumiem i nawet już nie próbuje zrozumieć ,robię to co uważam za słuszne i żyję swoim życiem a On jak chce to może się dołączyć . Nie daj się zwariować i Ty wyrośniesz z fanaberii męża:) Pamiętam jak parę lat wstecz mój maż wrócił do domu i zaczął awanturę bo to źle ,bo to nie tak a ja złapałam za kubek i jak nim walnęłam o ścianę tak On zaniemówił a ja krzyczałam tak głośno ,ze sąsiadka słyszała . Wtedy zrozumiał ,ze już nie ma ze mną żartów ! Jedno wiem,żaden mężczyzna nie będzie mną rządził i pomiatał ,ja jestem człowiekiem i mam swoje prawa . Jestem inna osoba niż byłam ,z pokornej żonki stałam się pewna siebie kobieta i tak jak mówi przysłowie : Co Cię nie zabije to Cie wzmocni .  Pa !

663 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-09-05 19:16:08)

Odp: problemy małżeńskie
Kasia-Domańska napisał/a:

Liwia jak czytam twoje posty to tak jakbym siebie czytala.  Tez jestem rozbita emocjonalnie.
   Moje mazłzenstwo ( jeszcze )  sklada sie   z tego ze odchodze i wracam.  z cichych dni po czym dochodzi do wybuchu..  Maz mnie zdradzal.  manawet z tamta   bahora. przperaszam ale nie moge tego inaczej nazwac.  moze
bóg mi to wybaczy.
a ja jak e male dziecko  nie umiem sobie z tym poradzic.  nie umiem  podjadz decyzji ze idchodze bo wiem ze niema dalej sensu tego ciagnać.  a ja.. sobie tlumacze  jeszcze troche  wytrzymasz.  jeszcze rok.  masz nową swietną prace  syn przedszkole.  U mnie w domu doszlo do tego ze nawet mi grozi ze mnie wwyzuci.  a p9 chwili mowi e mnie kocha i nie chce bym odeszla..........
tego to zrozumiec sie nie da.
niestety ale do chodze do wniosku ze facet to   durny  chlop co nie mysli to glową co trzeba.

Witaj Kasiu!
Przykro mi, że tak u Ciebie wygląda jak i u mnie. Ale podziwiam Cię, że wytrzymujesz to wszystko: zdradę, dziecko i jeszcze wyprowadzki i powroty. Ja bym chyba tego nie zniosła. Jesteś młodziutka, życie przed Tobą, dlaczego to wszystko znosisz? Masz synka, pracę, wiem, że najgorzej to wszystko uciąć-my kobiety takie jesteśmy, ale masz duże szanse na to, aby ułożyć sobie normalne, spokojne życie bez męża i z czasem z pewnością spotkasz kogoś wartościowego!


U mnie wczoraj powtórka z rozrywki. Mąż popił sobie w garażu, powkurzał się na mnie znowu, bo za dużo pytam, za dużo chcę wiedzieć...W końcu zasnął na fotelu, nie obudziłam go jak zawsze, sam wstał, pewnie zdziwiony i zasapany, podpity, nieumyty położył się spać. Rano znalazł mój liścik do niego-grzeczny, ale prawdziwy o tym co ze sobą sam wyprawia, ale dziś jakby młotem o ścianę i zero tematu z jego strony, buzi na przywitanie po pracy i wszystko, jakby nigdy nic. Z nim nie da się dojść do ładu. Brak mi słów. Odbija mi się tym wszystkim . Wyszłam za kogoś innego, a co z wiekiem się z nim dzieje to nie wiem. Tylko ma swoje sprawy, czasem zrobi zakupy, ale na ogół liczy się to co on chce, nic innego. Wszystko inne jest na mojej głowie. Nie wiem po co w tym wszystkim on jest? Nawet nie czuję, że kocha jak kiedyś. Może i ja się zmieniłam w zołzę, choć zawsze staram się obiektywnie patrzeć na nas obu i wcale tak o sobie nie myślę. Zołzą jestem jak pije, jak robi co chce, jak wrzeszczy bez argumentów, eeehhh, ...... sad

664

Odp: problemy małżeńskie

No i pewnie jest ktoś na boczku (lub jestem przewrażliwiona), ale na razie czekam....Telefon non stop przy sobie, gdzie do jakiegoś momentu były w zasięgu mojej ręki i oczu....teraz znów go nie ma, ponoć jechał w interesach, ale od kilku dni wieczorem znów są "interesy" jak kiedyś......zmęczona jestem tym już, tą szarpaniną, tym piciem i ściemniactwem........

665 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-09-09 23:22:35)

Odp: problemy małżeńskie

Znudziłam Was pewnie swoją historią i..........niezdecydowaniem, rozchwianiem emocjonalnym....

Mimo to napiszę.......jednak moje przypuszczenia są prawdziwie, znów z kimś pisze, pewnie rozmawia i spotyka się.....Oboje się wypierają, ale jeden sms od niej do niego jest dowodem i tym, że "coś" między nimi jest......
Rozmawiałam i z nią i z nim, najpierw się wypierała z tupetem, jak przedstawiłam info, że wiem o smsie spokorniała, ale oczywiście to pomyłka jej zdaniem , bo ona ma swojego męża.....jednak z rozmowy wynikło, że już o mnie co nieco wie i tu sprawa się rypie. Być może to niewinny flirt ZNOWU, ale ZNOWU jest. No ile można, pytam się sama siebie?! A on co-że robię z siebie idiotkę, bo to z jej mężem robi "interes"....żenujące....że ja w telefonie mam pełno nr telef do facetów, co jest bzdurą, bo to kontakty do rodziców dzieci (w większości są to chłopcy, których imionami mam zaznaczone te nr), które uczyłam, bądź uczę. Atakiem na mnie broni siebie. Zapytał czy już ma się pakować? Odpowiedziałam,że ma robić co chce i ma moje błogosławieństwo na nową drogę życia!
Głowa mi pęka, może jutro się wyprowadzi i koło znów się zamyka. Czym ja sobie na to zasłużyłam, no czym???????? Czuję się jak wrak człowieka...............
Po co on w ogóle wrócił, po co? Po to, żeby mnie niszczyć, robić ze mnie chorą psychicznie??? Jezuu, jak to boli.........:( sad sad

666

Odp: problemy małżeńskie

I na tym kończy się ta "bajka"...........
Znalazłam w jego telefonie kolejne smsy od kobiet, zdjęcia.......nie tylko jest jedna, jest ich kilka, każda ma swój pseudonim. Kończy się na dobre mój związek z nim, żal, smutek, prawie że rozpacz......to już jest koniec. Przegrałam tą walkę z impetem, może zazna szczęści u boku innej, może byłam tą niewłaściwą........szkoda mi córki, co ja jej mam teraz powiedzieć??? sad

Wyć się chce i nic więcej!!!!! Pomocy wołam, ale nikt już nie słyszy........

667

Odp: problemy małżeńskie

Cześć . Liwia daj spokój ! jesteś mądra ,masz pracę a córka już od dawna widzi co się dzieje....zrozumie z czasem.  Twój mąż to zwykły drań ,który Cię wykorzystywał jak tylko mógł . Ja wierzę,że spotkasz faceta na poziomie i trzymam kciuki za Ciebie.  Jeszcze kiedyś ktoś Cię pokocha ,tak jak na to zasługujesz a Twój mąż to gnojek i tchórz. Mam nadzieje,że się nie obraziłaś o to co Ci napisałam  .  Pa kochana:)

668

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

I na tym kończy się ta "bajka"...........
Znalazłam w jego telefonie kolejne smsy od kobiet, zdjęcia.......nie tylko jest jedna, jest ich kilka, każda ma swój pseudonim. Kończy się na dobre mój związek z nim, żal, smutek, prawie że rozpacz......to już jest koniec. Przegrałam tą walkę z impetem, może zazna szczęści u boku innej, może byłam tą niewłaściwą........szkoda mi córki, co ja jej mam teraz powiedzieć??? sad

Wyć się chce i nic więcej!!!!! Pomocy wołam, ale nikt już nie słyszy........

Witaj Liwia

On tego nie zakończy , niestety to do Ciebie należy ta decyzja , jeśli się wyprowadzi to kawałeczek sukcesu.
Znam to , bo sama w końcu podjęłam taką decyzję . Scenariusz identyczny. Co pół roku mniej więcej wyprowadzał się i wracał jak bumerang . Wyskakał się na h... , a potem znów pragnął ogniska domowego.Kiedy był znudzony rutyna dnia codziennego to szukał wrażeń. A ja już nie mam ochoty dokładać ognia do tego ogniska i ciągle zadawać sobie pytania takie jak Ty dlaczego mi to zrobił , czym sobie zasłużyłam? Niczym Liwia to suk...n Nie jesteśmy dobrymi  mami dla naszych dzieci kiedy nie jesteśmy szczęśliwe . Tylko szczęśliwi rodzice mogą dać szczęście dzieciom.

669 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-09-10 20:55:27)

Odp: problemy małżeńskie

Wiktorio-nie obraziłam się, ponieważ sama tak myślę. Tchórz i skończony gnojek.
Aniu może masz rację, bo dałam mu dziś ultimatum-albo żyje jak człowiek, albo niech się pakuje. Najpierw odpowiedź była-to pakuj mnie, już raz to zrobiłaś, ja odparłam, że ma takie same ręce jak ja to niech sam to zrobi. Potem była wersja, że sam się nie wyprowadzi, bo tu jest jego dom i mu tu dobrze. Że ja jestem dla niego najważniejsza a wczorajszy sms to była głupota, z resztą on tylko pomaga tej kobiecie , bo to mąż jego kolegi i ona ma z nim problem, oczywiście takie teksty słyszę nie raz w swoim życiu. I centralnie oboje zrobili ze mnie idiotkę. Powiedziałam mu, że dłużej nie zniosę jego zachowań, mam dość życia w stresie, a on atak na mnie, że to moja wina, że w czerwcu dzwoniłam do jakiś facetów, bo w starym telef wyszukał jakieś numery, które ja nawet nie wiem do kogo są , bo ich nie opisałam. Żadnej rzeczowej odpowiedzi, dlaczego pisał do tej dzi...nie usłyszałam, jedynie chęć jego pomocy. Nie chce się wyprowadzić jak na razie, zobaczymy jak długo, nie mam zamiaru ani z nim spać ani nic robić, ani nie wypiorę mu, ani nie ugotuję, nic, bo dziś teść zarzucił mi, że nie gotuję-no to teraz nie będę naprawdę gotować, że ostatnio w sobotę wysłałam go po zakupy, jakby mu się krzywda działa tym, że je zrobił. No chore. Sytuacja patowa jak dla mnie sad Teraz przyniósł kwiaty i myśl, że sprawa załatwiona, ubrał się i heja do pubu, jakby nigdy nic. Chciałabym mieć siłę do tego, aby tak uprzykrzyć mu życie, żeby sam poszedł do swojej Ma, do której czule pisał.
Chciałabym być twarda, nie odzywać się, nie prać, nie gotować, ignorować w cholerę i pokazać mu, że mam sama szacunek do siebie i jestem pewna swoich decyzji. Tylko czy mi się to uda sad Naprawdę nie chciałabym mieć tak jak Ty Aniu, powroty itd. To jest nie do wytrzymania. Z jednej strony znów myślę, że się poprawi, a z drugiej chcę, żeby poszedł stąd i dał mi spokój, przeżyję to i będę w końcu spokojna sad A serce wciąż krwawi sad

670

Odp: problemy małżeńskie

oj Liwia  my to mamy zycie..

co mnie trzyma  hmn.. chyba wlasna glupota..  mieszkajac u matki nie mialam bym pracy i wlasnego kata i swietego spokoju    mieszkalam  u niej 1 miesiac.  wciaz sluchanie jakie to moje zycie jest do dupy..  ze zkim ja sie o chajtalam.. ba nawet potrafila powiedziec do starszego syna ze mama go nie kocha.   i zaczelam sie  zastnawiam gdzie jest gozej uniej czy z mezem.  wybralam gorsze zlo..    teraz zaluje i pluje sobie w zeby. 
maz tez chcial ze mnie zrobic wariatkę..  to mu sie nie udalo..    ale tez  mam wybuchy zlosci.  i to poządne..  a niestety mam siarcystą rączke.  maz niestety tego doswiadczyl. i jego kochanka tez. tak jestem spokojnym czlowiekiem. 
   co do mnie.. czy uloze  sobie zycie na nowo   no pewnie nie bede cale zycie z tym...
  poznalam nawet kogos.. ale narazie  cicho sza  niechce zapeszac.   
eh nawet nie wiecie jak druga osoba moze poprawic  humor  tym ze jest.

671

Odp: problemy małżeńskie

Nie umiem Ci Kasiu nawet nic doradzić. Nie wiem co gorsze, skoro teraz tak nieciekawie u Ciebie..........Faceci jak widzisz tylko ranią nas, nie szanują i robią z nas idiotki, bo sami nie potrafią sami zadecydować, cokolwiek wybrać....Rozumiem jak Ci źle, bo mnie także.....jem właśnie pierwszy posiłek w formie połowy suchej bułki, bo nic innego dziś nie wcisnęłam.............

672

Odp: problemy małżeńskie

witajcie dziewczyny..
Mam nadzieje ze wam się poszczęści w życiu i poukładacie swoje sprawy uczuciowe i nie tylko ...faceci są naprawdę niedomyślni i trzeba im poddać wszystko jak na tacy..(nie wiedzą czego nam potrzeba,po ślubie przestali się interesować nami, nie starają się tak jak na początku).mam wrażenie ze nie poznaje własnego męża ważna jest dla niego praca,piwo i żeby było cicho w domu żeby mógł zasnąć...wydaje mi się że mój mąż staję się albo jest synkiem mamusi (być może tego wcześniej nie zauważyłam) być może dlatego że kasę trzyma ona...i o to przeważnie się kłócimy..i tak wychodzi po jego myśli bo twierdzi że jestem materialitką..

673

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

Wiktorio-nie obraziłam się, ponieważ sama tak myślę. Tchórz i skończony gnojek.
Aniu może masz rację, bo dałam mu dziś ultimatum-albo żyje jak człowiek, albo niech się pakuje. Najpierw odpowiedź była-to pakuj mnie, już raz to zrobiłaś, ja odparłam, że ma takie same ręce jak ja to niech sam to zrobi. Potem była wersja, że sam się nie wyprowadzi, bo tu jest jego dom i mu tu dobrze. Że ja jestem dla niego najważniejsza a wczorajszy sms to była głupota, z resztą on tylko pomaga tej kobiecie , bo to mąż jego kolegi i ona ma z nim problem, oczywiście takie teksty słyszę nie raz w swoim życiu. I centralnie oboje zrobili ze mnie idiotkę. Powiedziałam mu, że dłużej nie zniosę jego zachowań, mam dość życia w stresie, a on atak na mnie, że to moja wina, że w czerwcu dzwoniłam do jakiś facetów, bo w starym telef wyszukał jakieś numery, które ja nawet nie wiem do kogo są , bo ich nie opisałam. Żadnej rzeczowej odpowiedzi, dlaczego pisał do tej dzi...nie usłyszałam, jedynie chęć jego pomocy. Nie chce się wyprowadzić jak na razie, zobaczymy jak długo, nie mam zamiaru ani z nim spać ani nic robić, ani nie wypiorę mu, ani nie ugotuję, nic, bo dziś teść zarzucił mi, że nie gotuję-no to teraz nie będę naprawdę gotować, że ostatnio w sobotę wysłałam go po zakupy, jakby mu się krzywda działa tym, że je zrobił. No chore. Sytuacja patowa jak dla mnie sad Teraz przyniósł kwiaty i myśl, że sprawa załatwiona, ubrał się i heja do pubu, jakby nigdy nic. Chciałabym mieć siłę do tego, aby tak uprzykrzyć mu życie, żeby sam poszedł do swojej Ma, do której czule pisał.
Chciałabym być twarda, nie odzywać się, nie prać, nie gotować, ignorować w cholerę i pokazać mu, że mam sama szacunek do siebie i jestem pewna swoich decyzji. Tylko czy mi się to uda sad Naprawdę nie chciałabym mieć tak jak Ty Aniu, powroty itd. To jest nie do wytrzymania. Z jednej strony znów myślę, że się poprawi, a z drugiej chcę, żeby poszedł stąd i dał mi spokój, przeżyję to i będę w końcu spokojna sad A serce wciąż krwawi sad

To zawsze bolało mnie najbardziej , a manowicie kiedy słyszałam jak eks martwi sie problemy jakis pań z ich facetami i udaje ,że je wspiera , a w domu gotuję mi piekło. Uważał ,że one maja gorzej , bo ich faceci nie zarabiaja takich pieniędzy jak on.
A jeszcze większą złość miałam do tych pseudo pań z uwagi na to ,że większość z nich wiedziała jak on trakruje mnie i dzieci , a brały tę niby pomoc . A tak naprawdę chodziło o przyklejenie sie do portfela.
Bardzo spodobał mi się teks wypowiedziany przez prostytutkę w programie Ewy Drzyzgi
" Kurwa to nie zawód , tylko charakter"

Jak taki gnój może pomóc komukolwiek  jak może rozumieć pronlemy innych skoro nie potrafi słuchać i zrozumieć swojej żony. Nie daj sobie wmówić jego bajek , bo tu chodzi tylko o wzbudzenie w Tobie poczucia winy . On taki dobry ludzik obrońca ucieśnionych kobiet ,żon swoich kolegów , a Ty zazdrośnica nie wyrozumiała. Niech spier.....

Juzż tłumaczyłam tu na forum , nie możemy czekac aż oni odejda , bo oni nigdy tego nie zrobia . Im jest z nami bardzo dobrze to nam jest z nimi żle i to my musimy podjąć decyzję.
Jak zachował by sie facet który dusi się w związku??????

Spakował by manele i nawet nie wiesz kiedy już by go nie  było .Nawet nie powiedział by Ci do widzenia , wychodze .


Liwia powodzenia.

674

Odp: problemy małżeńskie

Hej! To co przeczytałam  zwaliło mnie z nóg !  iwaczek23 Ty chyba żartujesz z tą kasa ? To która z Was gotuje , pierze ,sprząta ,Ty czy teściowa ? Wychodzi na to ,ze to jest maminsynek! Nigdy,ale to nigdy nie pozwoliłabym mu na to ,to ja jestem jego zoną (mama ok,należy się szacunek  i dobre słowo ,ale żona powinna być pierwsza ) Szok !  A teraz kilka słów  do Ciebie Liwia : Ja na Twoim miejscu ,wyrzuciłabym go z domu i zamknęła drzwi. Pamiętaj ,że mieszka u Ciebie (Chyba,ze razem go zbudowaliście ?)  Pewnie ,ze mu dobrze w Twoim domu ,ugotowane ,uprane ,czysto i miło i za co ? za noc z nim ? Obrzydliwe!

675

Odp: problemy małżeńskie

Aniu-wszystko co piszesz to święte słowa. Owszem-gdyby mu tak było źle to bez słowa by odszedł. I gdyby taka ja byłabym dla niego ważna, to nie poświęcałby małżeństwa na znajomość i pseudo-pomoc jakiejś dzi... Winą obarcza zawsze mnie, cokolwiek by się stało. To co do mnie mówi jest chore.
Wczoraj przyniósł wieczorem kwiaty-myślał, że zmięknę, te kwiaty już przecież nic nie zmienią. Potem poszedł do pubu, wrócił przed 1. Położył się obok jakby nigdy nic i widząc, że ja nawet palcem w jego stronę nie kiwłam, poszedł z impetem do drugiego pokoju. Tam włączył ze złości tv i tam spał. Rano znów jakby nigdy nic, czy pójdę dziś na parapetówkę z nim do jego kolegi-powiedziałam mu, że ma tam wziąć swoją Ma, bo ja tam raczej już nie pasuję. Rano też wzięłam kąpiel, pomalowałam paznokcie, ładnie się ubrałam i chodzę po domu, nie robiąc nic, prócz zajmowania się dzieckiem. Obiadu też nie robię-no bo podobno wcale nie robię, więc tak niech będzie. Ten sms który przeczytałam w jego telefonie, że tęskni za nią, że pomógł by jej w pieczeniu, że patrzyłby na nią jest jak wyrok, który sam na siebie postawił. Moja dobroć się kończy, mam dość. Tak jak piszesz Aniu-rozumie inne, ale swojej żony nie, więc droga wolna...

Wiktorio-to dom, który zbudowali moi rodzice. Ja raz go kiedyś spakowałam, sądzę, że teraz na niego kolej, bo znów miałby gadkę jaką to ma żonę, że go spakowała. Niech sam podejmuje decyzje w końcu, bo zawsze wszystkim mnie obarcza, nawet najmniejszym swoim niepowodzeniem..

Iwaczek- masz rację, to już nie są Ci, których kiedyś znałyśmy. Którzy się starali, kochali i dla nas poświęcili by wszystko. A może nigdy tacy nie byli....

Chciałabym mieć tylko co dzień teraz tą siłę, którą dziś mam, bo wiem jaki to jest człowiek i będzie wszystko robić, żeby mi ubliżyć, żebym znów płakała i wszystko co złe wzięła na siebie. Trzymajcie za mnie kciuki, błagam!!!!! yikes

Dziękuję, że piszecie- otwieracie mi oczy, dziękuję

676

Odp: problemy małżeńskie

Witam wszystkich,
mam problem i potrzebuje rady sad jestem z mężem niecałe 3 lata tzn 2 lata mieliśmy ślub cywilny i w tym roku w czerwcu mieliśmy kościelny,zaszłam w ciąze i dlatego on chciał być ze mną wiec wzięliśmy ślub cywilny i było dobrze do niedawna mamy cudowną córeczke ale mój mąż już nie jest taki jak kiedyś,ciężko mo to pisać bo na prawde cierpie i nie wiem do kogo mam sie zwrócic przez jego kolegów cały czas sie kłócimy rozpili go pije cały czas i wrednie sie do mnie odnosi zawsze jak mam problem on ma to gdzieś teraz chora jestem i jest coraz gorzej też go to nie obchodzi zawsze jak mi ciężko i chce zeby przy mnie był to wybiera kolegów i picie zostawia mnie samą z moimi problemami nie obchodze go już i to bardzo boli,zawsze jedzie i mnie zostawia w takim stanie nie obchodzi go że płacze my dla niego jesteśmy jak ciężar a ja go bardzo kocham i nie chce żeby dziecko cierpiało bo ja wiem jak to jest bo sama miałam ciężkie dzieciństwo
cały czas powtarza że ja nim nie bede rządzić że bedzie robił co chce a jak mi sie nie podoba to mam odejść,ja mu daje żeby mną rządził i że jestem słabsza że nie dam rady od niego odejść ale mnie to już przerasta żeby siedziec sama w domu i czekac na niego i płakać doradzcie mi coś prosze czy to dlatego że już mnie nie kocha?znudziłam sie mu i chce sie mnie pozbyć/boje sie ze jak go zostawie na pare dni że mnie zdradzi i siebie bede o to obwiniać sad nie wiem co mam robić sad

677

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

Aniu-wszystko co piszesz to święte słowa. Owszem-gdyby mu tak było źle to bez słowa by odszedł. I gdyby taka ja byłabym dla niego ważna, to nie poświęcałby małżeństwa na znajomość i pseudo-pomoc jakiejś dzi... Winą obarcza zawsze mnie, cokolwiek by się stało. To co do mnie mówi jest chore.
Wczoraj przyniósł wieczorem kwiaty-myślał, że zmięknę, te kwiaty już przecież nic nie zmienią. Potem poszedł do pubu, wrócił przed 1. Położył się obok jakby nigdy nic i widząc, że ja nawet palcem w jego stronę nie kiwłam, poszedł z impetem do drugiego pokoju. Tam włączył ze złości tv i tam spał. Rano znów jakby nigdy nic, czy pójdę dziś na parapetówkę z nim do jego kolegi-powiedziałam mu, że ma tam wziąć swoją Ma, bo ja tam raczej już nie pasuję. Rano też wzięłam kąpiel, pomalowałam paznokcie, ładnie się ubrałam i chodzę po domu, nie robiąc nic, prócz zajmowania się dzieckiem. Obiadu też nie robię-no bo podobno wcale nie robię, więc tak niech będzie. Ten sms który przeczytałam w jego telefonie, że tęskni za nią, że pomógł by jej w pieczeniu, że patrzyłby na nią jest jak wyrok, który sam na siebie postawił. Moja dobroć się kończy, mam dość. Tak jak piszesz Aniu-rozumie inne, ale swojej żony nie, więc droga wolna...

Wiktorio-to dom, który zbudowali moi rodzice. Ja raz go kiedyś spakowałam, sądzę, że teraz na niego kolej, bo znów miałby gadkę jaką to ma żonę, że go spakowała. Niech sam podejmuje decyzje w końcu, bo zawsze wszystkim mnie obarcza, nawet najmniejszym swoim niepowodzeniem..

Iwaczek- masz rację, to już nie są Ci, których kiedyś znałyśmy. Którzy się starali, kochali i dla nas poświęcili by wszystko. A może nigdy tacy nie byli....

Chciałabym mieć tylko co dzień teraz tą siłę, którą dziś mam, bo wiem jaki to jest człowiek i będzie wszystko robić, żeby mi ubliżyć, żebym znów płakała i wszystko co złe wzięła na siebie. Trzymajcie za mnie kciuki, błagam!!!!! yikes

Dziękuję, że piszecie- otwieracie mi oczy, dziękuję

Liwia słońce posłuchaj.
Nie czekaj biernie aż się wyprowadzi. Kwiaty ehhhh... próbują nas kupować w ten sposób. Wiele razy lądowały na ulicy rzucałam nimi przez okno.
Ty musisz to zacząć , bo nawet nie będziesz wiedzieć kiedy przejdziecie do porządku dziennego.
Najpierw zacznij od alimentów na córkę puki jest blisko aby się zabezpieczyć . Nawet jesli stać Cię na to aby samodzielnie się utzrymać , to jego zasrany obowiązek.
Nie pakuj go , bo będzie Ci wmawiał ,że go wyrzuciłaś z domu. Ale pomóż mu troszkę podjąć tę decyzję .Sprowokuj go . Ty znasz go najlepiej, więc tylko Ty wiesz co może go do tego sprowokować.
Ja od kilku miesięcy w zasadzie mieszkałam w pokoju dzieci. Tak jak on mnie, ja zaczęłam traktować jego. Tzn lekceważyłam go. Po przyjściu do domu , już z nim nie rozmawiał jak kiedyś, nie dzieliłam się niczym , spałam z córką , albo zamykałam się w salonie na klucz. Nie mógł znieść ,że nic o mnie nie wie jak się czuję , jak minął mi dzień , że nie może kontrolowac mojego życia.
Eks był takim sukin... ,że miał gdzies ,że nie chcę z nim sypiać , przyłaził w środku nocy i kombinował . Nie jedokrotnie nie spałam całe noce czuwając ,żeby się do mnie nie dobierał.
W końcu postawiłam mu takie ultimatum , na które odpowiedź brzmiała , nie zrobie po swojemu. I w zasadzie sam podjął tę decyzję , postawił na swoim  .
Teraz żałuje jak nie wiem co i to boli go najbardziej , że gdyby nie dał się tedy sprowokować siedział by do dnia dzisiejszego , albo byśmy sie pozabijali.

Od dwóch miesięcy zbieram się w sobie idzie całkiem nie źle . Jest strasznie ciężko finansowo , bo nie płaci alimentów , ale dzięki temu ,że zrozumiałam iż im bardziej będe napierać aby płacił tym bardziej będzie miał mnie w garści . Więć siedzę cichutko i nie daje gnojowi argumentów . A co najważniejsze nie daje sie sprowokowac a tym samym nie daje mu argumentów . Bo teraz to on jest bezradny , bo żadnym ruchem nie jest w stanioe mnie złamać. Ale szczegóły na moim wątku.

Nie czekaj Liwia samo nic się nie zrobi jeśli jesteś zdecydowana to zdecydowanie działaj.
Im dłużej to trwa tym będzie trudniej.
Za chwilkę sama będziesz go tłumaczyć ,że nic sie nie stało , bo to tylko sms.
Że to nie ma znaczenia , bo przeciez jest z Tobą wybrał Ciebie , a do tego sie stara .

Pamiętaj ,że to co robią tacy faceci to nie jest staranie! to poświęcenie kochanie. I dlatego później przychodzi za to poświęcenie  kara. On się tak będzie poświęcał przez jakiś czas nie zer..nie żądnej dziuni , a ty nie wdzięczna ...w domu nic nie robisz, a on gdzie ma jeść obiady to idzie .

678

Odp: problemy małżeńskie

wiktora72- to wygląda tak wynajmujemy mieszkanie w mieście a jego teściowie mieszkają 5km od nas na wsi..mąż robi razem z jego ojcem na gospodarce(gospodarka jest na jego ojca)całe dnie a jak są żniwa to i nawet noce:( wiec kasę zarabiają razem..tłumaczę mu, że ja tak dłużej żyć nie mogę..nie mamy stałej pensji ja jak narazie jestem na wychowawczym..trudno mi jest tak funkcjonować nie mogę sobie zaplanować ''życia"-opłaty wypadów gdzieś z synkiem..

679

Odp: problemy małżeńskie

Cześć dziewczyny. Liwia koleżanka Aniaaaa29 pisze święte słowa i może warto je zastosować w Twoim związku. iwaczek23 to co dobre w twoim małżeństwie to to ,ze dzieli cię 5 km od teściów . Wszystko pozostałe jest chore i bardzo Ci współczuję . Teraz jesteś na wychowawczym ,więc masz swoje pieniążki a co będzie jak wychowawcze się skończy ,będziesz na łasce teściów ? Uwierz mi ,ze każda złotówka która  Wam dadzą ,Tobie wymówią . Twój mąż powinien zarabiać gdzie indziej,mieć etat a nie na łasce rodziców !                                 Nietoperek a czy Twój mąż pił zanim zachorowałaś ? Być może facet się pogubił,może Twoja choroba go przeraża ,boi się tego co będzie i jak większość mężczyzn ucieka od problemu. Nie piszesz na co jesteś chora,ale mam nadzieję, że to nic groźnego. Mężczyźni często zamiast rozmawiać i próbować wyjść z zaistniałej sytuacji ,wybierają alkohol i kolegów . Porozmawiaj z nim spokojnie a zobaczysz co Ci powie ,jak w ogóle coś powie bo być może wyjdzie z mieszkania( bez słowa). Jeśli tak się stanie to znaczy ,ze go to przerosło,boi się . Pozdrawiam

680

Odp: problemy małżeńskie

Cześć dziewczyny jak czytam to nie dobrze mi się robi. Moje małżeństwo w tym tygodniu dla mnie mętalnie dobiegło również końca nie wybaczę słów które do mnie wypowiadał ba wykrzykiwał obelgi i bluźnierstwa bez żadnego sensu. Między nami jest taka ogromna przepaść że to jest nie do odkręcenia. Ja mam plan taki że jeszcze troszkę dzieci podrosną, kupię sobie samochód bo będąc sama na pewno nie będzie mnie na to stać odłożę troszkę pieniędzy na boku zajmie mi to ok 2-3 lat dzieci będa bardziej samodzielne wyrosną z chorób i wtedy pokaże mu drzwi. Chociaż wiem że to dla dzieci zawalenie całego świata, ale ja po prostu nie moge na niego patrzeć jestem z nim z czystego wyrachowania bo teraz sobie nie poradzę. Mam nerwy juz tak skołatane, że jak idę do domu i go widzę to dostaje  norwowego bólu głowy i żoładka.

681

Odp: problemy małżeńskie

Dziękuję kobietki, że jesteście.....jutro napiszę ciąg dalszy historii, bo dziś nie mam sił....a wydarzyło się trochę i kumulacja roboty w pracy nastąpiła.....

682

Odp: problemy małżeńskie

wiktoria72-wiesz mi że wiele razy próbowałam mu przetłumaczyć żeby zastanowił się nad tym jak żyjemy czy jest spełniony jako ojciec..ale on milczy i nie chce rozmawiać -a najlepiej wychodzi z mieszkania i koniec rozmowy...już nie wiem jak do niego dotrzeć żeby w końcu zrozumiał że na dłuższą metę tak się nie da żyć..:( prosiłam go żeby znalazł inną robotę ale nie chce o tym wogole słuchać dobrze mu jest tam na wiosce robić od rana do wieczora jak wół i parobek i nie mieć czasu dla dziecka już nie mówię że dla mnie...a jak przyjeżdza do domu to jest zmęczony i najchętniej poszedłby spać(a jak się pytam czy gdzieś wyjdziemy razem we trójkę to mówi że ''po co'')myślę że tak naprawdę jeszcze nie dorósł do bycia ojcem i mężem ...dla niego ważna jest praca (nawet była ważniejsza jak byłam na porodówce 2 tyg.to nawet nie śmiał przyjechać):( ...dzięki że chociaż mogę tu się wygadać i wy mnie zrozumiecie...:* .
basik78-współczuje Ci ..ale przez te 2-3 lata na dzieciach to się wszystko odbije i to jest smutne...ale mam nadzieje że dasz sobie radę..
liwia-wszyscy powiedzieli co powinnaś-należy  zrobić.. ja bym psychicznie nie wytrzymała jakbym się dowiedziała o kochance...męczysz się i jesteś zagubiona w tym związku ...ja bym nie mogła na niego patrzeć,dotknąć ,pocałować itp..wyobrażałabym sobie jak on to samo robi z tą inna..

683

Odp: problemy małżeńskie

LIWIA współczuję wszystkim nam współczuję, że takich facetów mamy. Liwia a ciebie podziwiam ze zdwojoną siłą . Ja jak bym mieszkała w swoim domu bez czynszów, opłat itp gdybym miała większą pensję to bym już dawno pokaza mu drzwi a tak to muszę na niego patrzeć.

684

Odp: problemy małżeńskie

Uwierzcie dziewczyny, że w niedzielę trzy razy powiedziałam mu, właściwie już wywrzeszczałam, że ma się wyprowadzać, ale on na to, że nie i koniec. Jak już to mam go sama pakować. Ale ja tego nie zrobię, bo on zgnębi mnie tym, a córce wmówi, że to wszystko przeze mnie. Po za tym chce, żebym spłaciła mu to co włożył w ten dom, co razem kupowaliśmy ma być na pół. Nawet na to mu poszłam, że ok, spłacę. Potem było, że wrócił do mnie z wygody i kocha tylko dziecko, a na końcu , że mnie zawsze kochał i tak zostanie. Wrzeszczał na mnie, ubliżał, sprowokował, bo cały dzień go ignorowałam, a tak odpuszczałam i wracało wszystko do normy. Teraz też zachowuje się jakby nigdy nic. Do mnie miał zarzuty odnośnie moich znajomych z czasów, gdy nie byliśmy razem, ale ja wszystko potrafię wytłumaczyć i uargumentować (przede wszystkim z nikim nie romansuję i nie piszę "tęsknię"), atakiem na mnie się usprawiedliwia. Sytuacja chora, jest tu teraz, wyznaje mi miłość. Podobno "znajomość" zakończona w co nie wierzę. A historia z nią związana, którą mi opowiedział w ramach usprawiedliwienia nie trzyma się niczego.........Sytuacja nie do nazwania nawet, a ja w tym dziewczyny tkwię!!!!!
Iwaczek-ciężko dojść do faceta, jeśli on wychodzi na słowo "rozmowa" z domu, przerabiałam to....
Basik-brak mi słów na to nasze życie, za co to wszystko?....
Aniu- masz świętą rację, o niektórych sprawach piszesz jakbyś wyciągała mi to z ust,
Wiktorio-bardzo pomagają mi Wasze rady, wiele uświadamiają.........

685

Odp: problemy małżeńskie

Liwio.. z góry bardzo Cie przepraszam za to co napisze..

Dziewczyno... jesli tego NAPRAWDE nie zakończysz ..TY nikt inny .. będziesz się z takim typem kołowała w nieskończonośc.. tu w tym przypadku NIC ale to NIC sie nie zmieni.. on robił co chce i będzie robił.. nie szanuje Ciebie, nie liczy się z Tobą a wszystko co mówi jest wg. mnie o dooope potłuć.. Sory. ja wszystko rozumiem ale musisz znaleśc na to siłę... i zadaj sobie pytanie : czy chcesz żeby Twoje zycie wyglądało jak w tej chwili?? bo inne nie będzie...

wiesz ,że przeczytałam Twój cały wątek i ciagle do niego zaglądam więc nie czytam tego na wyrywki ale tak jakby znam całą ta sytuację z twojego przekazu...nic się nie zmieni....

Proszę Cie .. zrób cos z tym bo az mi jest przykro czytać... jak sie męczysz...

Rozumiem że ejst Ci trudno ale z BOKU tzreźwym patrząc okiem.. cholera.. to porazka...

686

Odp: problemy małżeńskie

Malwino-nie przepraszaj, za prawdę się nie przeprasza. Masz rację. Ja uświadomiłam sobie w weekend w 100%, że lepiej u mnie w związku nie będzie, jeśli związkiem to można nazwać. On się nie zmieni. Jak widać zmienia się raz na jakiś czas i podobno to wszystko zależy ode mnie, bo skoro ja nie umiem jego zdaniem okazywać mu uczuć tak samo mocno jak on mi to wtedy zaczyna się jego zainteresowanie innymi, jakaś odskocznia chociażby pisząc smsy. Chore, wiem. Tylko pytam się-skoro tak mu źle ze mną, taką nieczułą żoną jestem to dlaczego tu wciąż jest??? Bo ja na jego miejscu przechodząc takie niby męczarnie dawno wszystko bym rzuciła i poszła.
Teraz zachowuje się jakby nigdy nic, "znowu" mnie kocha, przytula yikes , "znów" mniej popija itd. Nienormalne to jest yikes .
Coraz bardziej uświadamiam sobie, że ten rozwód rok temu mógł dojść do skutku, bo przynajmniej miałabym ustabilizowane życie emocjonalne, a tak tkwię między jego kłamstwami, a manipulacją i być może budowałabym pomalutku coś nowego z kimś innym lub zwyczajnie żyłabym sobie z córką jak wtedy... Mam też świadomość tego, że jego brak szacunku do mnie jest porażający, "pociesza" jakąś dzi...(z resztą podobno to inteligentna, wykształcona osoba, z którą miałby pewnie bardzo dobrze-jak stwierdził), a to, aby jego żona była szczęśliwa jest mało ważne. Liczyłam na to, że weźmie wszystko w weekend, a ja znów powyję w poduszkę, potrzęsę się z nerwów i w końcu to minie i nastanie mój spokój, mój i mojego dziecka. Nie wiem co mam teraz robić, bo i tak wszystko co mówi wydaje mi się kłamstwem, bo już nie rozróżniam co w jego ustach jest prawdą a co nie. Teraz znów "w afekcie" zaczyna się starać i nie wiem w zasadzie po co? Może gdy byśmy się rozstali życie nas obojga wyglądało by inaczej. Może z nią byłby szczęśliwy, więc nie wiem co tu jeszcze robi....

687

Odp: problemy małżeńskie

Cześć Liwia. Wiesz dlaczego mniej pije i Cię przytula ? poczuł zagrożenie i że, ta biedna Liwia która mu nadskakiwała ma już dość. Ja bym go wymeldowała i podała o alimenty (jestem pewna,ze by się wyniósł ) Kochana zakochaj się w kimś innym ,nie marnuj życia .  Decyzja należy do Ciebie to Twój mąż i Twoja rodzina . Pozdrawiam

688

Odp: problemy małżeńskie

Wiktorio, wiem, że poczuł zagrożenie i teraz wielce nadskakuje. Myślę, że z czasem przywyknie do tej myśli i zacznie znów swoje "wywody". Na razie jak widzisz nic nie mogę zrobić-bo dobrowolnie nie chce zniknąć z domu. Nie miałabym z tym problemu, bo on tutaj nie ma meldunku, ale wiem, że jeśli znów go spakuję to on będzie córce wmawiać, że to mamy wina, bo go tu nie chciała i znów go pakuje. Wiem, że ona z czasem by to zrozumiała, bo już teraz jej to tłumaczę, ale i tak jestem okropnym tchórzem, bo to manipulant i nie tylko. Nie wiem czy ma kontakt nadal z tą kobietą, mówi, że nie, ale i tak nie wierzę w to co mówi. Moje życie z nim to pasmo konfliktów, flirtów, braku zaufania i porozumienia. NIE CHCĘ sie męczyć w tym związku, nie mam na to sił...ale manipulant wciąż działa sad

689

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

Wiktorio, wiem, że poczuł zagrożenie i teraz wielce nadskakuje. Myślę, że z czasem przywyknie do tej myśli i zacznie znów swoje "wywody". Na razie jak widzisz nic nie mogę zrobić-bo dobrowolnie nie chce zniknąć z domu. Nie miałabym z tym problemu, bo on tutaj nie ma meldunku, ale wiem, że jeśli znów go spakuję to on będzie córce wmawiać, że to mamy wina, bo go tu nie chciała i znów go pakuje. Wiem, że ona z czasem by to zrozumiała, bo już teraz jej to tłumaczę, ale i tak jestem okropnym tchórzem, bo to manipulant i nie tylko. Nie wiem czy ma kontakt nadal z tą kobietą, mówi, że nie, ale i tak nie wierzę w to co mówi. Moje życie z nim to pasmo konfliktów, flirtów, braku zaufania i porozumienia. NIE CHCĘ sie męczyć w tym związku, nie mam na to sił...ale manipulant wciąż działa sad

Liwia zapraszam Ciebie na mój wątek. Tak jest po 12 latach wspólnego życia.
Nie chcę Ciebie straszyć. Twoje słowa "zrozum faceta " jednego dnia eks porwał mi córkę lat 8 przez sen w środku nocy  ,na drugi dzień mówił ,że mnie załatwi , a na trzeci czy może wrócić do domu.
Setki smsów cyt Kocham Ciebie , Czemu mi to robisz , Tylko Ciebie chcę , Ostatni zwalił mnie z nóg cyt No i nastąpił upadek. Od tamtej pory wydzwaniają moi znajomi ,że dzwonił i usilnie prosił o pomoc w odzyskaniu mnie , jednocześnie popisując się troską o mnie, i jego.

Od 3 m-cy nie dostałam ani grosza . zaległość u komornika na 15tyś , a ja rozbiłam dziś auto i pochwalę sie ,że nie przejmuję sie tym. Dziś potrafię sie z tego śmiać . Wjechałam facetowi , a on nawet nie wezwał policji , nie spisał protokółu, ale wymieniliśmu się nr tel . Nie martwie się ile musze włożyć w to auto, bo ciesze się ,że nie zapłace mandatu , nie strace zniżek , i nie dostanę punktów .
Szukajmy kobietki małych rzeczy do cieszenia się , a nie dużych do zmartwień !

690

Odp: problemy małżeńskie

Ech Aniu, jak bardzo chciałabym, żebyś była w końcu szczęśliwa. Żyć przez ileś lat z manipulantem, facetem, który zmienia zdanie sto razy w ciągu doby, wpływa na naszą psychikę to jest straszne. Nie wiem jak z tym żyć i jak długo da się tak żyć.

691

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

Ech Aniu, jak bardzo chciałabym, żebyś była w końcu szczęśliwa. Żyć przez ileś lat z manipulantem, facetem, który zmienia zdanie sto razy w ciągu doby, wpływa na naszą psychikę to jest straszne. Nie wiem jak z tym żyć i jak długo da się tak żyć.

Witaj Liwia
Będę szczęśliwa , bo wierze w to i jeszcze bardziej chcę i wszystkie będziemy.
Pierwszy krok za nami ten najtrudniejszy , podjęłyśmy decyzję jeśli będziemy konsekwentne w dążeniu do swojego szczęścia to nic nie stanie nam na drodzę.


Jestem z Tobą .

692

Odp: problemy małżeńskie

czesc kobiety nie wiem czy jestem w dorbrym temacie.....ale mam problem....mam meza i  wydaeje mi sie ze mnie zdradza....ale nie jestem pewna....nie iwme jak to sprawdzic pomocy....

693

Odp: problemy małżeńskie

czesc kobiety nie wiem czy jestem w dorbrym temacie.....ale mam problem....mam meza i  wydaeje mi sie ze mnie zdradza....ale nie jestem pewna....nie iwme jak to sprawdzic pomocy...

694

Odp: problemy małżeńskie

czesc kobiety nie wiem czy jestem w dorbrym temacie.....ale mam problem....mam meza i  wydaeje mi sie ze mnie zdradza....ale nie jestem pewna....nie iwme jak to sprawdzic pomocy...

695 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-10-02 01:08:55)

Odp: problemy małżeńskie

Aż wstyd mi już tu pisać...bo moja głupota nie zna granic jak widać........
Trzy tygodnie sielanki minęło w tym tygodniu. Po "akcji" kochał, przepraszał, obrączkę zaczął nosić, starał się cholernie, ale wiadomym było, że to się skończy znów.........
Dziś odebrałam go z pubu, podpity konkretnie, kolejny drink w domu, niedopity już nawet......cały tydzień załatwiał swoje interesy, znikając popołudniami, wracając po 3-4 godzinach, koło 21 albo później.......nie wiem czy tam jeździł, gdzie mówił, myślę , że do niej też, a swoim staraniem się oczywiście usypiał moją czujność......ale dziś odkryłam w jego aucie-drogie męskie perfumy i ładną, ozdobną torebkę. Jak zwykle usłyszałam jak się domyślam kłamstwo, że sam sobie je kupił!!!!!! Oczywiście-wraz z piękną torebką big_smile , żenujące.
Jak wiecie dziewczyny- nie chciałam pakować mu sama toreb itd i teraz moje pytanie brzmi: czy sensem jest wynająć kogoś, aby sprawdził dokąd on jeździ i udowodnić mu, że kłamie, że zdradza, a ja tym samym będę mogła sama z czystym sumieniem znów "wyprowadzić" go z domu????? Co o tym myślicie-jest sens udowodnić samej sobie, że to oszust, manipulant itd?! Bo wierzcie mi, że nie wiem co zrobić. Ten człowiek wykończy mnie swoim postępowaniem, mam wrażenie, że tkwię w jednym wielkim kłamstwie, manipulacji itp. Żyję z człowiekiem o wielu twarzach, nie mam do niego zaufania, a on podstępnie robi co chce. Żyję w chorym związku, on chyba jest chory, bo wydaje mi się, że normalny facet, ojciec, mąż-postępuje inaczej!!!Pomóżcie!!! sad sad sad

696

Odp: problemy małżeńskie

Wysiadam nerwowo!!!! Na własne życzenie wysiadam!!!!!!

697

Odp: problemy małżeńskie

Liwia, nie śledziłem całego wątku (długi jest), ale wyjdź już z tego bagna. Zacznij żyć własnym życiem a nie spawami faceta, który nie opuszcza Cię, bo traktuje Ciebie jak zaplecze.

698

Odp: problemy małżeńskie

Tylko wiesz jak mi cholernie ciężko?!!! Nie radzę sobie. On też nie chce podjąć decyzji, bo to tchórz, który- dobrze to określiłeś ma "zaplecze", niby skarży się, że mu tu źle, ale nie chce odejść!!!!!!!!

699

Odp: problemy małżeńskie

Złapałaś pijawkę. Podejrzewam, że silna z Ciebie kobieta, tylko problemem u Ciebie jest samoocena. Na dodatek domyślam się, że działa u Ciebie typowy mechanizm obrony przed nowym, przed poważnymi zmianami w życiu. Męczysz się z facetem, w związku który już nie istnieje, liczysz na to że będzie jak dawniej. A niestety nie będzie.
Możesz być szczęśliwa, ale już na nowy sposób i raczej nie z obecnym partnerem. On też musi przejść swoją drogę do dorosłości, ale to on sam musi tego chcieć.

700

Odp: problemy małżeńskie

To czysta prawda. Pięknie to opisałeś. Czy jestem silna?-nie wiem, ale moja samoocena przy nim już dawno po raz kolejny siadła. Ja już nawet nie wierzę w to, że są na tym świecie normalni, wiedzący czego chcą od życia mężczyźni. Nienawidzę użalać się nad sobą, ale stoję w martwym punkcie, raz już go spakowałam, teraz nie mam sił, bojąc się, że znów wszystko obróci przeciwko mnie i córce też zrobi pranie mózgu. Teraz też nie wiem co robi, pojechał gdzieś po 21 i do teraz go nie ma. Boże, w co ja się wpakowałam??!!!! sad

701

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

Tylko wiesz jak mi cholernie ciężko?!!! Nie radzę sobie. On też nie chce podjąć decyzji, bo to tchórz, który- dobrze to określiłeś ma "zaplecze", niby skarży się, że mu tu źle, ale nie chce odejść!!!!!!!!

Dlaczego twój mąż ma odejść od Ciebie? Jemu taka sytuacja pasuje. Ma czysty, posprzątany dom, w nim naszykowane i podane jedzenie, uprane ciuchy, troskliwa zona. To, że zona od czasu do czasu ponarzeka i pozrzędzi... Cóż, dopust Boży. Ale w sumie bilans wychodzi dodatni.

Ty, natomiast, co masz z tego związku? Też sporo korzyści. Uznanie społeczne i współczucie dla żony pijaka i żony zdradzającego jest olbrzymie.

Chcesz coś zrobić dla siebie i dla dziecka (ono cały czas obserwuje i uczy się relacji między kobietą a mężczyzną)? Poszukaj terapeuty uzależnień. Dla siebie. Jesteś uzależnioną od męża.

702

Odp: problemy małżeńskie

Wielokropku - nie mam żadnych korzyści z bycia z nim, na pewno nie są to takie o których piszesz. Mam uznanie społeczne bez "pomocy" męża, nie chwalę się na prawo i lewo jaki on jest i co przechodzę.
Sądzisz, że to jest uzależnienie od niego? Też tak czasem myślę, ale on robi mi takie pranie mózgu, że sama wpędzam się w poczucie winy.
Co mnie przy nim trzyma?
- miłość,
- dziecko,
- i nadzieja, ze będzie jak kiedyś....i tu sama się oszukuję, bo nigdy tak nie będzie.
Cholernie boję się znów przechodzić to wszystko od początku, mimo, że wiem, że poboli i przestanie. Boję się tego, że jak zwykle w jego przekonaniu ja będę winna i córka kiedyś zapyta mnie "dlaczego mamo?".
Nie mogę pojąć tego kim on teraz jest, za kogo ja wyszłam-nie szanuje mnie, okłamuje, ma gdzieś to co myślę i czuję i wciąż słyszę tylko "nie znasz mnie, bo nie robisz tak i tak, żeby było mi dobrze, nie widzę , że Ci zależy" a ja flaki wypruwam i tak jest mu źle......
Już nie wiem, może psycholog by mi pomógł, bo wysiadam, nie mam sił już na nic........ sad

703

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

(...)
Już nie wiem, może psycholog by mi pomógł, bo wysiadam, nie mam sił już na nic........ sad

To na co czekasz?
Poszukaj terapeuty, umów się na spotkanie i zacznij walkę sama z sobą o siebie. Warto!

704

Odp: problemy małżeńskie

Mieszkam niestety w niewielkim mieście i takiego dostępu do specjalistów nie mam. Z drugiej strony boję się...znów walczyć sama ze sobą.

705

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

Mieszkam niestety w niewielkim mieście i takiego dostępu do specjalistów nie mam. Z drugiej strony boję się...znów walczyć sama ze sobą.

Psychoterapia to pot, krew i łzy, ale warto ją podjąć dla poprawy jakości życia, która z pewnością nadejdzie.

706

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

Mieszkam niestety w niewielkim mieście i takiego dostępu do specjalistów nie mam. Z drugiej strony boję się...znów walczyć sama ze sobą.

A nie boisz się tkwić w takim związku?
A nie boisz się przezywać ciągle to samo?
A nie boisz się przekazywać swojemu dziecku niedobrych, toksycznych wzorów?

Tak bardzo kochasz swoje uzależnienie, że boisz się zamarzyć o wolności?

707

Odp: problemy małżeńskie

Pewnie, ze się boję...ale zawsze miałam kłopot z dostosowaniem się do nowych sytuacji i to piętnuje moje obawy.
A raz wolności już zażyłam, kiedy byłam z dzieckiem sama przez 1,5 roku. Mimo, że miałam wtedy wzloty i upadki to byłam wolna, czasem silniejsza, czasem mniej, ale bez balastu w postaci kłamczucha itd.

2 tygodnie nosił obrączkę, wczoraj ją schował, bo powiedziałam, że o 22 jest już pijany i odkryłam prezencik...-tak na marginesie.

708

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

Pewnie, ze się boję...ale zawsze miałam kłopot z dostosowaniem się do nowych sytuacji i to piętnuje moje obawy.
(...)

Cóż, sama podejmujesz decyzje o własnym życiu. Z wszystkimi konsekwencjami takiego wyboru.

709

Odp: problemy małżeńskie

Spotkałem kiedyś podobną dziewczynę. Też nie potrafiła uciąć toksycznej relacji z byłym. W odbiorze bardzo silna osobowościowo kobieta, taka która "nie da sobie w kaszę napluć". No ale szła wyboistą, chociaż znaną już drogą, tylko dlatego że bała się wprowadzić zmiany, bała się nowego, bała się niepowodzenia. Także w większości przypadków kieruje nami strach. Wiem z własnego doświadczenia jak trudno go przezwyciężyć, niemniej jednak warto próbować.

710

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

Mieszkam niestety w niewielkim mieście i takiego dostępu do specjalistów nie mam. Z drugiej strony boję się...znów walczyć sama ze sobą.

Każde wytłumaczenie jest dobre.
Zapytam tak - gdyby to była choroba stricte somatyczna - też byś tak usprawiedliwiała swój BRAK reakcji?
Nie ma kochana wielkiej różnicy - i psyche i soma, gdy przestają prawidłowo funkcjonować - są przyczyną poważnych problemów.
Siły Ci życzę.

711

Odp: problemy małżeńskie

Wielokropku...wiem, tchórzem jestem, uzależnionym od niego.....

Łysyfacet.....ciężko, bardzo ciężko, wiem, że jak przezwyciężę sama siebie to później pocierpię, ale kiedyś wyjdę na prostą.......tego cierpienia najbardziej się boję....

Niekochana72 - wiem, wszystko wiem, wiem, że to poniekąd moja wymówka, chyba samej przed sobą.żal mi siebie, bo tkwię w tym po uszy.....

Dziś nie byłam nawet w pracy. Stan zły. On prawie się wyprowadził. Może to wszystko moja wina, bo lubię siedzieć w domu, on nie, bo musi wyciągać mnie tu i tam, bo sama nie zaproponuję,....tylko czy moją winą jest, że wciąż ma "koleżanki", którym albo pomaga, albo doradza kupno auta,.....może to moje fobie?????????Jezuuuuuuuuuu, już nie wiem!!!!!!!!! sad

712

Odp: problemy małżeńskie

Liwio,
Ty wiesz już wszystko. O sobie, o nim, o was.
Wiesz też, że podjęłaś decyzję o dalszym życiu z nim.

Tylko po co się jeszcze miotasz? Każda decyzja pociąga konsekwencje. To taki pakiet.
Dlaczego buntujesz się przeciwko konsekwencjom? Sama dokonałaś wyboru i nie chcesz tego wyboru zmienić.

Twoje życie, Twoje decyzje, Twoje konsekwencje. I rzucanie epitetami w swoją stronę niczego nie zmieni. Łatwiej Ci będzie, gdy staniesz przed lustrem i sama sobie oznajmisz, że podjęłaś decyzje o kontynuowaniu takiego stylu życia. Nie musisz się oszukiwać, wymyślać kolejnych wymówek. Uśmiechnij się do siebie i powiedz: "tak chce żyć i nikomu nic do tego".

713

Odp: problemy małżeńskie

Wielokropku:
-po 1. niezwykle mądra osoba z Ciebie i wydaje i się, że silna i zadowolona z siebie i swojego życia-strasznie lubię przebywać w takim towarzystwie, to taka konkluzja smile
-po 2. kiedyś w jakimś temacie napisałam, że jesteś zbyt bezpośrednia i dobitna, a niektórzy wolą "głaskanie".......ale na mnie obecnie podziałały Twoje posty dość mocno, mimo, że są konkretne, bardzo rzeczowe, mówiące jak jest....dają mi one sporo do myślenia i mam nadzieję, że nie skończy się tylko na moim myśleniu nad tym co piszesz, ale także czynami, które zamierzam wprowadzać w życie....dzięki, nie ukrywam, że liczę na więcej takich rad, jeśli załapię znów doły......

Niekochana - podobnie myślę o Tobie....

Łysyfacecie - zastanawiam się czy naprawdę jesteś łysy wink , ale czy jesteś fajnym gościem to się nie zastanawiam..........

714

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

Niekochana - podobnie myślę o Tobie....

Niestety - dużo mi jej teraz będzie potrzebne sad  Doopa blada wink

715

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

Wielokropku:
-po 1. niezwykle mądra osoba z Ciebie i wydaje i się, że silna i zadowolona z siebie i swojego życia-strasznie lubię przebywać w takim towarzystwie, to taka konkluzja smile
-po 2. kiedyś w jakimś temacie napisałam, że jesteś zbyt bezpośrednia i dobitna, a niektórzy wolą "głaskanie".......ale na mnie obecnie podziałały Twoje posty dość mocno, mimo, że są konkretne, bardzo rzeczowe, mówiące jak jest....dają mi one sporo do myślenia i mam nadzieję, że nie skończy się tylko na moim myśleniu nad tym co piszesz, ale także czynami, które zamierzam wprowadzać w życie....dzięki, nie ukrywam, że liczę na więcej takich rad, jeśli załapię znów doły......
(...)

Do usług.
Na trzeźwe moje spojrzenie i zimny prysznic możesz liczyć. Na wirtualne przytulenie, gdy będzie taka potrzeba, również.
Wbrew pozorom, jestem łagodnego serca.

Trzymam kciuki. smile

Posty [ 651 do 715 z 928 ]

Strony Poprzednia 1 … 9 10 11 12 13 14 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » problemy małżeńskie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026