netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

problemy małżeńskie

927 odpowiedzi143 489 wyświetleńzałożony przez Liwia, 10.05.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » problemy małżeńskie

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 586 do 650 z 928 ]

586

Odp: problemy małżeńskie

Witam wszystkich. Mam spory problem i proszę o porade. Jestem prawie rok po ślubie. Od czasu zaręczyn nasz związek się zmienił, on był bardziej wymagający w stosunku do mnie przede wszystkim jeśli chodzi o wygląd. Zaczęłam chudnąć, lepiej się ubierać, chodzić do drugiego fryzjera, generalnie dbać o siebie. Rozumiałam jego "przedślubne" nerwy. W między czasie zwierzył mi się że nigdy nie spał z inną kobietą. To tylko mi rozjaśniło sytuacje- musze byc dla niego perfekcyjna. Tylko że to nie działa. Wczoraj wyznał mi że bardzo mnie kocha ale... nie może przestać myśleć o innych kobietach, myśli że miał za mało kochanek w swoim życiu. Prawdopodobnie najlepsze co mogłabym zrobić to pozwolić mu odejść ale nie umiem. Ja jestem jego pierwszą miłością a on moją największą. Co mam zrobić?

587

Odp: problemy małżeńskie

Liwia ja się ciesze, że nie mam żadnego nałogu oprócz sportu zapewne. Wiem, że nigdy nie będzie tak jak kiedyś. Mężczyźni mają chyba już to we krwi. Ja bym od sprzedał każde piwo chociażby za uśmiech ukochanej osoby smile.

Natalia 29 kochaliście się??? Może się obawia, że nie da rady w łóżku.

588

Odp: problemy małżeńskie

W łóżku jest fantastycznie.

589

Odp: problemy małżeńskie

Człowiek zawsze wybrzydza, pragnie mieć więcej i więcej a gdy się przebudzi traci wszystko. Porozmawiaj z nim bo jeśli cię naprawdę kocha to nie wiem czemu mówi, że nie może przestać myśleć o kobietach, może go coś gryzie ale się boi powiedzieć??

590

Odp: problemy małżeńskie

przykro pewnie Ci było, gdy tak powiedział, o innych kobietach.
byc może to była forma obrony, facetom czasem głupio się przyznać, że w realu nie byli jeszcze z kobietą, więc nadrabiają wyobraźnią, taaak, tam dzieją się cuda..na kiju.
zapytaj go wprost, co chciał tym tekstem osiągnąć, czy pragnie jakiejś wolności czy coś, bo szkoda Ci czasu.
co do wyglądu, zawsze będzie mu mało, im bardziej się będziesz starać.

591 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-06-19 18:07:19)

Odp: problemy małżeńskie
tobizyk napisał/a:

Liwia ja się ciesze, że nie mam żadnego nałogu oprócz sportu zapewne. Wiem, że nigdy nie będzie tak jak kiedyś. Mężczyźni mają chyba już to we krwi. Ja bym od sprzedał każde piwo chociażby za uśmiech ukochanej osoby smile.

Mąż za dużo pije, takie jest moje zdanie i wkurza mnie to chwilami niemiłosiernie. Kiedyś jak u Ciebie Tobizyku-jedynym jego nałogiem był sport, a % mogły nie istnieć. Cóż, to przyszło mu z wiekiem. Piękne jest ostatnie Twoje zdanie w wypowiedzi, jeszcze masz "czyściutkie" serduszko i byle zawsze tak myślało, bo na prawdę chciałabym, aby on myślał podobnie.

592

Odp: problemy małżeńskie

Dziękuje za odpowiedzi. Rozmawialiśmy i stanęło na tym że dajemy sobie trochę czasu na pomyślenie. Doszłam do wniosku że musze "wypuścić ptaszka na wolność" i zobaczyć czy do mnie wróci. O tym że spał tylko ze mną wiem już długo ale myślałam że wie na co się decyduje gdy prosił mnie o rękę. On czuje się bardzo winny że tak czuje, mówi ze mnie kocha i też się boi że nigdy nie sprostam jego wymaganią. Nasza miłość zawsze była piękna. Jesteśmy ze sobą 7 lat a nasze problemy zaczęły się rok temu , 2 miesiące przed ślubem. To wszystko sprawia że przestaje wierzyć w małżeństwo i prawdziwą szczerą miłość. Próbuje nabrać dystansu do tego wszystkiego, naszego związku, tego jak bardzo go kocham i dopuścić do siebie świadomość że możemy nie być razem...a to jest najtrudniejsze

593

Odp: problemy małżeńskie

Dziwi mnie Natalio, że mąż dopiero teraz uświadomił sobie jakie ma "braki". Ja z mężem byłam przed ślubem też 7 lat i ja dla niego i on dla mnie byliśmy pierwszymi. Nigdy jednak nie powiedział mi, że nie sprostam w łóżku itd. Wydaje mi się, że w Twoim mężu jest jakiś głębszy problem, bo skoro Cię kocha, życie seksualne teraz mieliście ok. to czego on szuka, dopatruje się? Seks nie jest przecież sprawą priorytetową, są inne ważne rzeczy w związku. Być może zwyczajnie nie dojrzał do instytucji małżeństwa?!

594

Odp: problemy małżeńskie

No właśnie tego najbardziej się obawiam że nie dojrzał do małżeństwa. Dla niego sex i wygląd grają bardzo wielką rolę. Bardzo ceni inne wartości i ale to nad nim bierze góre. On myśli że to właśnie dlatego że się nie "wyszalał". Ja też nie miałam wielu partnerów i prawde mówiąc tylko z nim jest tak na prawde dobrze. Wszystko nagle stało się strasznie pogmatwane, miałam wielką miłość, piękny ślub i plany na dziecko a teraz nie mam nic. Żyć nie umierać!

595

Odp: problemy małżeńskie

Witam. Chciałbym podłączyć się pod jakis watek traktujący o "trudnych" relacjach z meżem. Nie powiem, ze mamy jakieś wielkie problemy, nie jestem nieszczęsliwa, bo go kocham i chcę z nim być. Ale... ale tak wiele jest cieżkich sytuacji, jesteśmy tak nieziemnsko różni... Czasem nas nazywam współlokatorami, czasem małżeństwem z rozsądku, choc tak naprawdę chyba jest w tym cos wiecej skoro wzięliśmy ślub po 6 latach związku, dobrowolnie, i chcemy bez wątpienia w  nim trwac.  Czasem chciałabym pogadać o tych naszych rozmijaniach się, ale wszyscy tylko krytykują i nic poza tym.
Przejrzałam ten watek narazie pobieżnie, poczytam dokładniej, ale moze tu znajdą sie osoby z którymi bedę mogła wymienić doświadczenia i rady?

596

Odp: problemy małżeńskie

Witam e.rnestynke. Widzisz ja tam samo myślałam... wydawał mi się że nas coś specjalnego łączy, 6 lat związku i on mi padł na kolana najromantyczniej jak miożna sobie wyobrazić.Piękny ślub, pierwsze 5,5 lat związku wypełnione najpiękniejszą miłością (taką że tchu nie można złapać) I co z tego? Za 2 tyg mamy pierwsza rocznicę ślubu a on mówi mi o innych kobietach, jak bardzo go pociągają, itd. A potem mi mówi że bardzo mnie kocha i chce nam dać czas. Tylko czy ja powinnam? Wiem ile mojej winy jest (nie jestem święta) ale nie zasługuje na takie traktowanie. Mimo wszystko kocham go ogromnie. Życie mi legło w gruzach. Dziewczyny poradżcie

597 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-06-20 19:31:50)

Odp: problemy małżeńskie

Ech kobietki, taki nasz żywot dziwny. Relacje z mężczyznami/ mężami jak widać są odwiecznym problemem.
e.rnestynko- nie ma na związki złotego środka, też mam takie momenty jak Ty, i też nie bardzo wiem co z tym zrobić.
Natalio-nie mogę zrozumieć Twojego męża, nawet nie wiem co doradzić Ci w tej sytuacji.

598

Odp: problemy małżeńskie

No właśnie ja też nie rozumiem. Jedyne logiczne dla mnie wytłumaczenie jest też najbardziej bolesnym... Zwyczajnie zakochał się we mnie szaleńczo na początku (to akurat fakt)ale w pewnym momencie nasz związek stał się dla niego bardziej przyzwyczajeniem a oświadczył się bo tak każdy oczekiwał po 6 latach mieszkania razem, no i on mówi że chciał żebym była szczęśliwa. A po ślubie spanikował bo się zorientował że nie do końca tego chce. Wydaje mi się że jego miłość to bardziej sentyment i przyjaźń. Do tego doszło to że spał tylko ze mną i starczy na ten cały bajzel. Nadal mam nadzieje że się myle (inaczej bym już odeszła chyba) i to tylko przejściowe, podobno 1 wszy rok małżeństwa jest najtrudniejszy (zgadzacie się?). Dziękuje za wszystkie komentarze. Mieszkamy zagranicą i jestem tu prawde mówiąc sama jak palec z tym wszystkim. Wszystkich przyjaciół mamy wspólnych i to forum to jedyne miejsce gdzie moge się wygadać i dostać jakąś rade...  Dzięki

599

Odp: problemy małżeńskie

Przeczytałam wczoraj cały wątek i....  cieżkie macie życie kobiety. Ja chyba załozę osobny wątek, bo moja sprawa tu nie pasuje jednak. Nie to, ze jest coś z wami czy ze mna nie tak, ale moje kłopoty maja trochę inną specyfike. ALe zamierzam podczytywać wasz temat i zaproszę na moj.... jak powstanie.:)

600

Odp: problemy małżeńskie

U mnie nadal nie ciekawie. Po tym jak postanowiliśmy dać sobie czas z jego strony zapanowała zimna wojna. Prawie nie rozmawiamy, odpowiada na moje pytania a jedyne ciepło jakie ma dla mnie to sex. Jak pytam to mówi że tak się czuje. Co mam robić?

601

Odp: problemy małżeńskie

Jak się czuje? Tylko stać go na seks na żadną inną czułość? Nie widziałam jak żyję o takim zachowaniu faceta.

602

Odp: problemy małżeńskie

Tak to właśnie jest. Jeszcze rok temu był najkochańszym i najsłodszym. Ja wiem że nie byłam aniołem i też mam sporo za skórką. Jednak nie zasłużyłam aż na takie traktowanie. Płacze nawet w pracy po kontach... co gorsza pracujemy razem więc nie chce żeby znajomi z pracy coś podejrzewali. Za 5 tygodni jade do Polski, czuje że jak zobacze mame to rozpadne się zupełnie w kawałki. Życie mi sie powaliło i nic mi nie zostało tylko poskładać co zostało i żyć dalej.

603

Odp: problemy małżeńskie

Natalio, nie obarczaj się winą. Wiadomo, że w każdym związku wina leży po obu stronach, ale zawsze któraś z nich ponosi większą winę. W tym wypadku to Twój mąż. Myślę, że on nie dorósł do poważnego związku. Dziwi mnie , ze przed ślubem nie wiedział, że ma takie potrzeby a nie inne. Musiał zdawać sobie sprawę z tego, że jesteś jego pierwszą partnerką i jeśli się ożeni to tak pozostanie. Nie płacz kobietko, nie ma nad czym, jeśli on w ten sposób myśli to to jest chore jakieś. W małżeństwie liczy się zaufanie, wzajemna opieka, zrozumienie, wspólny czas, radości i smutki,itd. a seks nie jest, przynajmniej w moim mniemaniu-sprawa pierwszorzędną, jest dodatkiem do miłości. Bierz się w garść Natalko i pokaż mu co traci swoim zachowaniem.

604

Odp: problemy małżeńskie

Obarczam się winą bo do tego całego bałaganu dochodzi nałóg w którym tkwimy oboje. Nie moge sobie darować że nie dałam nigdy rady zerwać z tym, pewnie wszystko byłoby inaczej.

605

Odp: problemy małżeńskie

O jakim nałogu piszesz Natalio?

606 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-07-11 18:07:51)

Odp: problemy małżeńskie

Nie chcę zakładać nowego wątku, bo to co chcę napisać łączy się z tym wszystkim co w moim życiu się wydarzyło...........

Kto czytał, pisał, pomagał mi to wie, że jestem z mężem znów, ale...od jakiegoś czasu zastanawiam się znów nad wszystkim. Pewnie powiecie, że jest ze mną coś nie tak, być może będziecie mieć rację, ale i tak napiszę....

Od pewnego czasu zastanawiam się dość głęboko nad swoim związkiem i utwierdzam się tylko w przekonaniu, że on nigdy już nie będzie taki sam jak kiedyś. Nie myślcie, że jest źle, bo niby nie jest. Po wielu burzach jest dobrze, ale jakaś zadra w moim sercu i umyśle chyba została i nie wiem czy kiedykolwiek się jej pozbędę. Czasem patrzę na męża i nic, uwierzcie mi, że nic nie czuję. Nie wiem czy kocham go, nie wiem czy nie (i tu sama nie wierzę, że to napisałam, bo tak bardzo jeszcze rok temu znów chciałam z nim być). Mam wówczas pustkę ogromną w sobie. On już nie jest dla mnie tym człowiekiem, który był kiedyś. Czasem myślę sobie, że kocham go, że pewne jego wady mnie irytują, ale jest dobrym człowiekiem, a czasem myślę, że dobrze było mi samej, że on w zasadzie do niczego nie jest mi potrzebny. Może te myśli pojawiają się dlatego, że miałam spokój, martwiłam się tylko o siebie i dziecko. Dziś już mi wytknął, że chodzę do kosmetyczki-i wydaję pieniądze a piorunujących efektów nie ma, a powinnam zbierać na wczasy za granicą. Wkurza mnie to-bo nigdy do kosmetyczki nie chodziłam (a chciałabym w końcu mieć "czystą" cerę), nie piję, nie palę, nie rozwalam pieniędzy na lewo i prawo, a on ma czelność ingerować w to na co wydaję i to własne, zarobione pieniądze. To, że on pije, pali itd. tego już nie widzi, bo po co?! Czas kiedy nie byłam z nim był dla mnie ciężkim okresem, bo życie z nim było dla mnie wszystkim. On był dla mnie jedyny, kochany, zawsze jego stawiałam przed sobą, wręcz chyba uzależniona byłam od niego, a teraz nie wiem co jest ze mną nie tak, skąd biorą się we mnie te uczucia pustki, jakiegoś osamotnienia?? Gdy byłam sama, poznałam wielu ciekawych ludzi, nawet tu w necie, z nimi miałam więcej wspólnych tematów niż z mężem teraz. Z niektórymi spotkałam się w realu i naprawdę fajne były to rozmowy, które chyba nawet w pewien sposób mnie dowartościowywały. Teraz choć siedzę tu, to musi patrzeć mi przez ramię, czasem przegrzebie mi telefon, komputer...Chciałabym kochać go jak kiedyś, widzieć w nim swoje życie, ale tak nie jest i nie wiem czy kiedykolwiek będzie!

Nie wiem co jest nie tak, może Wy cokolwiek doradzicie....

607

Odp: problemy małżeńskie

Liwia jeśli myślisz, że samej tobie byłoby lepiej to się grubo mylisz. Analizując swoje życie i decyzje musisz sobie przemyśleć jaką wartość ze sobą niosły. Każdy ma wady i zalety a oceniając kogoś musimy zacząć od siebie. Pamiętaj nie każdy ma drugą połówkę czy także szanse na własne dziecko i rodzinę. Spójrz na wartości jakimi są zdrowie i rodzina. Ja wkrótce otworze własne forum i mam nadzieje, że trafie do wszystkich serc. Pozdrawiam !!! smile.

608 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-07-14 00:27:09)

Odp: problemy małżeńskie

Pewnie, że bycie samej nie jest czymś o czym się marzy całe życie. Sztuką jest być z kimś kto Cię kocha, szanuje, docenia, nie neguje bez przerwy, kto chce iść na kompromis, itd. A ja tego wszystkiego zwyczajnie czasem nie czuję. Może stąd moje myśli i wątpliwości. Zawsze najwyższą wartością było dla mnie mieć rodzinę; dziecko, męża. Ale schemat "rodzina" jakoś przepadł. Zawsze mąż był dla mnie najważniejszy. Od kiedy nastąpiła "brutalna przerwa" tego małżeństwa, a potem upragniony przeze mnie powrót męża-wszystko już jest inne. Tak bardzo tego chciałam, tak pragnęłam aby tu był, a dziś nawet nie śpi ze mną, bo ma inne zdanie co do wakacyjnych planów. Obrażony, po piwie, jak zwykle w przekonaniu, że wszyscy mają robić to co on chce, śpi osobno, bo znów się sprzeciwiłam. Nawet mały problem jak widać sięga rangi osobnego spania, olewania mnie i kilkudniowego milczenia.

609

Odp: problemy małżeńskie

Czesc jestem nowa na forum, ale przeczytałm cały wątek Liwia jak czytam twoje wypowiedzi to tak jakbym pisała o sobie a zwłaszcza twoja ostatnia wypowiedz. Z taką tylko różnicą że u nas nie bylo zdrady a ja mam dwoje dzieci, średnio wsparcie od rodziny i boję sie że nie poradzę sobie z małymi dziećmi (pod względem ekonomicznym i wychowawczym też gdyz dzieci potrzebują ojca).
Ale mam tak dość ciagłej negacji jego względem mnie i w ogóle wszystkich do okoła że mam wrażenie że koniec się zbliża, ja też nie pozostaje dłużna bo ja nie należ do cichych myszek, ale to wieczne spieranie się o bzdety zabiera mi energię na życie.

610 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-07-14 15:06:49)

Odp: problemy małżeńskie

Witaj Basik! Miło, że piszesz, ale nie miło, że znów jesteś kolejną babką z problemami w małżeństwie. Musiałaś trochę czasu poświęcić czytając ten wątek, bo do najkrótszych nie należy.;-) Zdrady u nas chyba nie było, podejrzewałam wiele (flirty, smsy, rozmowy w ukryciu), ale nie złapałam go na gorącym uczynku, chociaż do końca nie wiem jak było...Teraz jest jak jest w moim związku, niby jest ok. ale pewnie jak u Ciebie czegoś brakuje. Ja zwyczajnie nigdy z mężem  "nie nadawałam na tych samych falach", jesteśmy zupełnymi przeciwnościami, jednak przez lata ciut ja od niego nabrałam a on ode mnie z zachowania itd. Ja też nie pozostaję dłużna, gdy on jest wredny do mnie, też nie jestem cichą osobą, ale kłócić się nienawidzę, wiele mnie to kosztuje nerwów a czasem nawet i łez. Wiem jednak, że jeśli w trakcie "wymiany" zdań ja będę siedziała cicho, wciąż ustępowała mu, to wejdzie mi na głowę totalnie, to już jest taki typ. Wszystko musi być jak on chce, pępek świata, któremu wszyscy (nawet znajomi) mieli by się podporządkować. Nienawidzę, gdy się nabija ze mnie, pogardliwie się uśmiecha, gdy coś mówię. Dobra, dość o mnie...
Co dzieje się Basik w Twoim małżeństwie? Jest jeszcze miłość? Napisz coś więcej o swoim związku. Dlaczego boisz się czy sobie poradzisz, czy mąż jest żywicielem rodziny?

611

Odp: problemy małżeńskie

"Napisz coś więcej o swoim związku"mnie nawet nie chce się pisac o naszym  zwiazku tak jestem nim zmeczona.Tym bardziej ze tak naprawdę mamy wszystko ładne mieszkanie, dwoje zdrowych códownych dzieci obydwoje zdrowie i prace i człowiek jest nieszczęśliwy to boli mnie najbardziej. Jak ludzie potrafia sobie uprzykszyć życie mnie juz do tego stopnia że nie chce mi się wracać do domu.

Czy się kochamy hm..... myślę że w głąbi duszy tak, ale te wszystkie słowa bolesne słowa tkwią w sercu.Pytasz czy jest żywicielem rodziny mamy dwoje dzieci ,kredyt na mieszkanie więc dodajac opłaty , jedzenie mojego wynagrodzenia na pewno by nie wystarczyło.Czyli czynniki ekonomiczne graja tu wielka role ze pozostaje w tym stanie beznadzieji, dalej ja pracuję do 17 czyli będzie trzenba kiedys odebrac dzieci za szkoły przedszkola zawieźc na tance jak to robic w pojedynkę. Wiem że jak bym musiał to bym musiała ale ile bym moim dzieciom zabrała i w ogóle jakie by bylo ich życie nie wspomnę że tata by zabieral tylko na super wyprawy a mam wiązała ledwo koniec z końce. A w ogóle to najwazniejszy aspekt dzieci potrzebuję ojca!!
Co dzieje sie w moim małżeństwie - scieramy się jak dwa koguty kto lepszy totalna bzdura, z bzdur robi się awantura chociał aby dzieci nie slyszały tych jego wulgaryzmów ostatnio nic się nie odzywam bo uwazm że trzeba być mądrzejszym a on i tak od moich słów nie zmadrzeje tylko jeszcze bardziej wulgarnie zacznie sie zachowywac czego swiadkami będa dzieci.
U nas podstawowy problem jest taki że jesteśmy zupełnie różnie, mamy rozbiezne wyksztalcenia , rozbieżne środowiska myslałam że to nie gras roli że jedno z małażonkow jest wykształcone a drugie nie . Natomiast gra i to duża poniewaz jesli ktoś kończy studia to z regułu obraca sie zawodowo wśród ludzi reprezentujących określony poziom kulturalny natomiast to sie przenosi do domu. Mam nadzieje że wiesz o czym piszę.
A i te piwka wieczorne mój mąz generalnie nie jest fane picia ale co dzień wieczorem tv, obok właczony komp, sterta kanapek, i piwo jak na to patrzę to mam dość nudnego, obrzerającego sie czlowieka, który nie ma pomysłu na fajny wieczor i nic mu się nigdy nie chce robic MASAKRA

Sorry za literowki ale jestem w pracy i piszę bardzo szybko.

612 Ostatnio edytowany przez iruda (2011-07-14 20:37:53)

Odp: problemy małżeńskie
Natalia 29 napisał/a:

Witam e.rnestynke. Widzisz ja tam samo myślałam... wydawał mi się że nas coś specjalnego łączy, 6 lat związku i on mi padł na kolana najromantyczniej jak miożna sobie wyobrazić.Piękny ślub, pierwsze 5,5 lat związku wypełnione najpiękniejszą miłością (taką że tchu nie można złapać) I co z tego? Za 2 tyg mamy pierwsza rocznicę ślubu a on mówi mi o innych kobietach, jak bardzo go pociągają, itd. A potem mi mówi że bardzo mnie kocha i chce nam dać czas. Tylko czy ja powinnam? Wiem ile mojej winy jest (nie jestem święta) ale nie zasługuje na takie traktowanie. Mimo wszystko kocham go ogromnie. Życie mi legło w gruzach. Dziewczyny poradżcie

ja tez tak myslałam do niedawna, po czym okazało sie, że mój mąż jest uzależniony
cały system matactw i zrzucania winy
jestem s-anon albo co-slaa
zrozumiałam, ze to kwestia chorej miłości, która wymieszała sie z naszą miłością
poczytaj na stronie slaa.pl albo sanon.pl

613 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-07-16 14:51:55)

Odp: problemy małżeńskie
basik78 napisał/a:

"Napisz coś więcej o swoim związku"mnie nawet nie chce się pisac o naszym  zwiazku tak jestem nim zmeczona.Tym bardziej ze tak naprawdę mamy wszystko ładne mieszkanie, dwoje zdrowych códownych dzieci obydwoje zdrowie i prace i człowiek jest nieszczęśliwy to boli mnie najbardziej. Jak ludzie potrafia sobie uprzykszyć życie mnie juz do tego stopnia że nie chce mi się wracać do domu.

Czy się kochamy hm..... myślę że w głąbi duszy tak, ale te wszystkie słowa bolesne słowa tkwią w sercu.Pytasz czy jest żywicielem rodziny mamy dwoje dzieci ,kredyt na mieszkanie więc dodajac opłaty , jedzenie mojego wynagrodzenia na pewno by nie wystarczyło.Czyli czynniki ekonomiczne graja tu wielka role ze pozostaje w tym stanie beznadzieji, dalej ja pracuję do 17 czyli będzie trzenba kiedys odebrac dzieci za szkoły przedszkola zawieźc na tance jak to robic w pojedynkę. Wiem że jak bym musiał to bym musiała ale ile bym moim dzieciom zabrała i w ogóle jakie by bylo ich życie nie wspomnę że tata by zabieral tylko na super wyprawy a mam wiązała ledwo koniec z końce. A w ogóle to najwazniejszy aspekt dzieci potrzebuję ojca!!
Co dzieje sie w moim małżeństwie - scieramy się jak dwa koguty kto lepszy totalna bzdura, z bzdur robi się awantura chociał aby dzieci nie slyszały tych jego wulgaryzmów ostatnio nic się nie odzywam bo uwazm że trzeba być mądrzejszym a on i tak od moich słów nie zmadrzeje tylko jeszcze bardziej wulgarnie zacznie sie zachowywac czego swiadkami będa dzieci.
U nas podstawowy problem jest taki że jesteśmy zupełnie różnie, mamy rozbiezne wyksztalcenia , rozbieżne środowiska myslałam że to nie gras roli że jedno z małażonkow jest wykształcone a drugie nie . Natomiast gra i to duża poniewaz jesli ktoś kończy studia to z regułu obraca sie zawodowo wśród ludzi reprezentujących określony poziom kulturalny natomiast to sie przenosi do domu. Mam nadzieje że wiesz o czym piszę.
A i te piwka wieczorne mój mąz generalnie nie jest fane picia ale co dzień wieczorem tv, obok właczony komp, sterta kanapek, i piwo jak na to patrzę to mam dość nudnego, obrzerającego sie czlowieka, który nie ma pomysłu na fajny wieczor i nic mu się nigdy nie chce robic MASAKRA
.

Cóż Basik-wiele podobieństw jest w Twoim życiu do mojego...
Wierzę, że nie chce Ci się o tym pisać, bo człowiek czasem ma zwyczajnie dość wszystkiego i woli zachować milczenie niż mielić na okrągło temat. Hmm, wiem, że masz totalnie dość takiego życia i chciałabyś zmian, przede wszystkim męża zmian. U Ciebie-tv, jedzonko, zgryźliwość faceta, u mnie piwo i podobny problem. Też nie bardzo wiem co z tym wszystkim zrobić, co do wykształcenia-owszem masz rację, wiem o co chodzi-u mnie wkurza mnie to jeszcze bardziej(pewnie przemawia przeze mnie tu egoizm), bo to ja zastanawiam się jakim prawem on taki jest, skoro to ja wyuczyłam się, to ja dziecko z dobrego domu, a on mną czasem poniewiera słownie jak diabli. Dwa-koguty-to jest odwieczny problem u mnie także, walka jakaś chora na słowa, ale wciąż trwająca. Wiesz-ja byłam sama przez 1,5 roku i nie miałam nadziei na to, że wróci, rozprawa rozwodowa była w toku. Cierpiałam strasznie na początku, życie legło w gruzach, też obawiałam się o finanse, bo mam na utrzymaniu dom itd. Ale po "ochłonięciu" jakoś zaczynałam stawać na nogi, tęskniłam za nim nadal mimo wszystko. A teraz na przekór (bo może przekonywałam się, że dam radę sama z córką)myślę, że może lepiej jest być właśnie samej. Czasem myślę, że za dużo marzę o normalnym związku, gdzie dwie osoby się szanują, rozumieją, dodają sobie wzajemnie sił-i może bez sensu te marzenia, bo i tak nigdy tak nie będzie...Tez mam dziecko i też wiem, że ona cierpiała by znów, a tak jej kochany tata jest w domu, wspólnymi siłami finansowymi dajemy radę, ale te huśtawki emocjonalne-raz on pała miłością, raz znów jest nie do zniesienia są naprawdę ciężkie do przetrwania hmm

614

Odp: problemy małżeńskie

Witam Was ponownie. Ja mam znowu problem, z kórym tak naprawdę borykam się już od długiego czasu. Znowu pokłócilam się z mężem, poszło o bzdurę tak naprawdę. Wchodząc na interent znowu spojrzałam, że mój szanowny mąż oglada filmy pornograficzne, ale to akurat dla mnie nie problem. Zagląda na strony sex randki bez zobowiązań i oglada dziewczyny chętne z mojej okolicy. Jak się bezpośrednio zapytałam, to odpowiedział, że co mu nie wolno i wychodzi na to, że szuka. Powiedziałam mu wczoraj, że nawet jeśli jeszcze mnie nie zdradził, to wkońcu to zrobi, bo byle jakiś pretekst spowoduje, że zrobi to. Rani mnie przez to, wczoraj obejrzałam wszystkie panie, którym tak bacznie się przyglądał. Tak piękne piersi, piękna firgura. MI też niczego nie brakuje !! Przygód szuka !! Wiecie jaki ból przeszywał całe moje ciało oglądając rutynowo zdjęcia pięknych pań, myśląc przy tym do kórej napisze, do której zadzwoni, którą będzie dotykał i z którą mnie zdradzi. Dlaczego. Wszystkiemu znowu ja jestem winna. Kiedyś Wam pisałam, że domem zajmuję się wyłacznie ja. Zdarza mu się śmieci wynieść. Dzieckiem zajmuę się też ja. Dziecko przez cały rok chodziło do przedszkola, zaledwie 1 raz był po niego pytając mnie jeszcze, gdzie jego przedszkole się mieści, a przy odbiorze Pani przedszkolanka pytała się kim jest.

615 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2011-07-22 13:40:28)

Odp: problemy małżeńskie

spam

616 Ostatnio edytowany przez monia626 (2011-07-21 21:33:35)

Odp: problemy małżeńskie

Witajcie dziewczyny. Jestem tu nowa. Dopiero znalazłam to forum i nawet niewiem czy mój post powinien znaleźć się w tym miejscu.
Piszę ponieważ widzę, że wiele z was ma kłopoty w małżeństwie. Ale ja oprócz tego, że nie mogę znaleźć wspólnego języka z mężem (nasze drogi chyba się wymijają), mam problem z samą sobą i nie jestem w stanie nad tym zapanować. Niewiem czy mam tylko nerwicę czy już początki depresji ale uwierzcie mi, że coraz częściej nie chce mi się żyć. Grzeszę w tym momencie ale sama nie potrafię nad sobą i swoim charakterem zapanować. Niewiem gdzie iść po pomoc.

Męża mam raczej typa egoistę. Oboje pracujemy ale prowadzenie domu to tylko mój obowiązek. On po pracy jest wielce zmęczony. Pracuje w systemie 12 na 24, po nocce ma 2 dni wolnego ale w domu nie zrobi kompletnie nic. Ja pracuję codziennie oprócz niedziel i 1 soboty w miesiącu. Poza pracą cały dom na mojej głowie. Dzieci (a mamy ich troje), pranie, sprzątanie, gotowanie. Same zresztą wiecie na czym polega prowadzenie domu. I wiecznie tylko słyszę z jego ust zarzuty, że: za mało zarabiam, prania uzbierała się sterta, w domu nie posprzątane. Nigdzie nie chodzę do koleżanek, a nawet jak zdarzy się że wyjdę gdzieś, czy pojadę do siostry to muszę dzwonić i tłumaczyć się o której będę. Nie daj Boże zasiedzę się "bo fajnie nam się gadało" to PAN MĄŻ jest wielce obrażony bo jak ja mogłam zostawić bałagan w domu i sobie wyjść. Oczywiście zawsze wtedy dzieci zabieram ze sobą. On natomiast jak gdzieś wychodzi dzieci nie bierze nigdy a nawet jak ja jestem w pracy to zostawia je z babcią. W sumie już nie takie maleńkie dzieci ale jednak: 12, 10 i 3 lata.

Jeśli was nudzę to przepraszam ale to że napisałam tu to był impulsywny odruch.

Zapytacie co ze mną a raczej moim charakterem jest nie tak? Mój mąż jest strasznym liczygroszem. Ważne są jego potrzeby a to że ja coś chciałbym kupić "to może zaczekać". I to jest mój problem - lubię wydawać pieniądze. To jest prawie jak hazard tylko w innym stylu. Nie kupuję rzeczy zbędnych i niepotrzebnych ale potrzebne mi. Np coś do kuchni (głupia solniczka), biustonosz, słodycze dla mnie i dla dzieci.
To mnie też w mężu denerwuje że jak zobaczy że kupiłam ciastka gdera że niepotrzebnie, coś w stylu "tobie to tylko dać pieniądze, ciebie to tylko do sklepu puścić" ale sam pierwszy rękę wyciąga do tych ciastek. Nie liczy się z tym, że jest nas wszystkich pięcioro ale połowę zje sam - egoista jeden.

Jeżeli ktokolwiek miał cierpliwość przeczytać te moje wypociny to bardzo proszę o pomoc i radę. Co z tym zrobić? Jak tak dalej żyć? Jaki specjalista wyleczy mnie z tego typu obsesji? Wydawania pieniędzy.

617

Odp: problemy małżeńskie

MONIA, ależ wcale nas nie nudzisz. Oj kochana współczuje, a ile lat jesteście po ślubie ???Po prostu zacznij dbac o siebie i uwzględniac swoje potrzeby nie patrząc co gdera Twój Pan Mąż, wiem że łatwo pisać i radzić ale ja tak robie że staram się realizować i  co się mi uda zwalam tak automatycznie 9obowiązki) na męż. Oczywiście że w chwilach złych wykszykuje mi to ja się tym przejmuje bo bolą mnie te słowa ale robię tak dalej jak juz mu mine zość to znow proszę pojedz tam , zrób to  -nie zwracając uwagi na to że wcześniej wykrzykiwał że on nie może odpoczać.  Ale jak jabym dla swiętego spokoju odpuściła to on by tylko chodził do pracy i odpoczywał a później odpoczywał po odpoczynku i tak cały czas. Oczywiście są takie rzeczy które odpuszczam dla spokoju a zwłaszcza dla tego żeby dzieci nie słyszały wiecznie wrzeszczącego tatusia.

618

Odp: problemy małżeńskie

A w ogóle jak stara ci się łaczyć pracę i opieke nad trójką dzieci w tym 3-latka z pracą. Kto zajmuje się tym najmniejszym dzieckiej jak idziesz do pracy??

619

Odp: problemy małżeńskie

masakra ile my Kobiety bierzemy na siebie, po to tylko żeby wszyscy wokół byli zadowoleni.... pół biedy jak znajdzie się facet który to docenia...a jesli nie i tylko zrzędzi, krytykuje i marudzi to koszmar....................

620 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-07-22 14:18:39)

Odp: problemy małżeńskie

Oj kobietki, masakra. Dobrze, że tu możemy "pogadać", wyżalić się, przeczytać wiele cennych rad.

Monia- cóż Ci powiedzieć. Jak czytam tu te "nasze" historie to większość facetów/mężów to samoluby konkretne. Ciężko jest żyć z takimi facetami, a większość kobiet niestety ze wszystkim musi radzić sobie sama. Ty przy 3 dzieci masz co robić. A mąż jak mąż, wiadomo odpoczynek gwarantowany musi być. Tylko zadaję sobie pytanie gdzie jest napisane , że to my kobiety wszystko musimy robić, bo w przysiędze małżeńskiej tego nie było wink Chyba powinnaś posłuchać rasy Basika-żeby brzydko mówiąc "olać" gderanie męża i zaciągać go do pomocy. Przy czym Ty spróbuj czasem wyjść bez dzieci, bo to naprawdę dodaje skrzydeł (też miałam problem żeby córkę zostawić czasami (mąż nigdy jej nie zabierał), ale to naprawdę jest zdrowe). Wiem, że ciężko przełknąć biadolenie faceta, bo gdzieś to w nas siedzi, ale spróbuj. A co do pieniędzy to nie wydaje mi się, żebyś była rozrzutna. Kupujesz co potrzebne, a ciastka dla dzieci i reszty rodziny to przyjemność dla każdego z Was, nie wydajesz przecież na ćmiki. Nie martw się, że z Tobą jest coś nie tak, to wina męża, który ewidentnie Cie dołuje, a nawał pracy w domu i nie tylko powoduje, że masz takie a nie inne nastroje. Przecież każdemu człowiekowi (NIE TYLKO FACETOWI) należy się odpoczynek czy relaks smile

621

Odp: problemy małżeńskie

OJ TAK MASAKRA JA MAM W PRACY 15 MEZCZYZN I Z KAŻDYM JEST COS NIE TAK, SIEDZĄ W PRACY BEZPRODUKTYWNIE ABY TYLKO W DOMU PRZY DZIECIACH NIE POMÓC. MASAKRA ALE ZNAM TEZ PARU FAJNYCH smile

622

Odp: problemy małżeńskie

FAJNIE ŻE TU MOŻEMY SOBIE POGADAĆ I SIĘ WYŻALIĆ.

623

Odp: problemy małżeńskie

Po pierwsze DZIĘKI że mnie nie olałyście. Może chociaż pisząc tu z wami trochę sobie ulżę.

Basik po ślubie jesteśmy 12,5 roku i czasami mam wrażenie że miłość się wypaliła a łączy nas jedynie przyzwyczajenie i dzieci. Chociaż mąż w wielu momentach mówi mi że mnie kocha, że jestem wspaniała i choć tyle lat jesteśmy ze sobą nadal mu się podobam. Ja w sumie też go kocham. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ale z drugiej strony może to tylko strach przed samotnością?? Czuję że chyba powoli zaciera mi się ta granica. Mieszkamy z jego matką (teściowie są po rozwodzie), ale zajmujemy całe piętro w domu a teściowa drugie piętro. Mój mąż pracuje na dzień, potem następnego dnia jedzie na noc i jak rano wróci z nocki to ma 48 godz wolnego. Tak więc naprawdę dużo czasu spędza w domu. Ja pracuję na 2 zmiany, raz jedna raz druga tak więc jak ja jestem w pracy to raczej on się dziećmi zajmuje ale wiecie jakie to jest zajmowanie? Albo dzieci róbcie co chcecie bo tatuś siedzi przy komputerze albo ogląda telewizję, albo małego zaprowadzi do babci a starszych już nie musi tak bardzo mieć na oku. A jak się zdarzy że oboje jesteśmy w pracy to wtedy teściowa pilnuje dzieci.

Już słyszałam opinie że sama jestem sobie winna bo tak go od tylu lat nauczyłam. Żona do pracy kanapki zrobi, kawkę rano też zrobi, jak jest w domu bo jedzie na drugą zmianę to i śniadanko naszykuje. Wiem że dużo jest w tym prawdy bo rzeczywiście tak go nauczyłam. Ale starałam się zawsze być dobrą żoną i uważałam że wszystko robię ok. I co zrobiłam? Zastąpiłam mu matkę. Mam żal o to sama do siebie ale czasu już nie cofnę. Żebym 12 lat temu miała ten rozum co dzisiaj na pewno wszystko zrobiłabym inaczej. A teraz to już popij wodą. Zadaję sobie tylko to jedno nieszczęsne pytanie: co dalej? Dodam że mam 33 lata i nie uważam się za starą osobę. Myślę że mi też sie od życia coś należy.

Pytacie jak udaje mi się łączyć pracę i opiekę nad dziećmi? Moja najstarsza córka to wspaniała dziewczynka. To ona mi najwięcej pomaga w domu. I posprząta, i zmywanie nastawi (bo na szczęście mam zmywarkę to chociaż zmywanie ręczne mi odchodzi), i jak prania nie zdążę przed pracą wywiesić ona wywiesi. I jeszcze małemu czas poświęci, pobawi się z nim czy kanapkę zrobi, czy pić poda.  Mam ogromne wyrzuty sumienia że tak ją wykorzystuję i mówię wam gdyby nie ona to chyba nie dałabym rady tego wszystkiego zrobić. Do tego wszystkiego uczy się bardzo dobrze, zdała z czerwonym paskiem i jest druga co do nauki w swojej klasie.

Dziewczyny czy ja jestem wyrodną matką, bo tak wykorzystuję 11,5 letnie dziecko? Ja od niej tego nie wymagam. Ale ona sama z siebie to wszystko robi "żeby ci mamusiu sprawić przyjemność, i żebyś mogła po pracy chwilę posiedzieć i odpocząć".

A mój mąż? Nie chwali jej że dobrze, że to czy tamto zrobiła. Wręcz przeciwnie! Jego słowa to: "nic jej się nie stanie jak to zrobi".

Jestem załamana.

624

Odp: problemy małżeńskie

Witajcie. Jestem tu nowa i tak jak wy ma problemy małżeńskie sad Jesteśmy parą od 10 lat a małżeństwem od 3. Ale od dłuższego czasu kompletnie nam się nie ukłąda sad Jesteśmy chyba z 2 różnych światów. Kłotnie zaczynają się czasem od głupot i robią się z nich masakryczne problemy. Ponoć wszystkiemu jestem winna ja, bo mam problem do jego rodziny, znajomych, ne ukłąda nam się w życiu seksualnym, bo dla mnie nie jest to nr 1 tak jak dla niego. Fakt dla mnie inne priorytety sa na 1 miejscu pożniej seks. ALe dla niego to jest najważniejsze reszta się nie liczy. Ale ja tak nie potrafie nie potrafie być tzw. dziwką dla niego i robić wszystko czego pragnie sad Może to dziwne, ale nie potrafie zaspokoić jego fantazji seskualnych. A znow jak sie staram to pozniej twierdzi ze ja nic nie robie jestem nudna. NIe lubie sie ubrac w seksi bielizne, zaaranzowac czego itd. Odkad mieszkamy razem od 3 lat wiele sie zmienilo, jak kazy trzeba sie zajmowac domem, praca, koleje studia moje itd. W nażeczeństwie nie był tak wymagajacy jak po slubie, ale jak sie oglada mase filmow porno, siedzi na niecie, czatach, słucha kolegów to sa tego efekty... Kolejnym problememe jest jego rodzina, fakt działa mi na nerwy.. ale wiele mam powodów. NIgdy ja nie moglam liczyc na ich pomoc, zawsze kazde spotkanie było dziwne, bo ciagle temat dzieci był drązony, a ja tego nie czuje, nie potrafie. Dzieci na mnie nie działaja pozytywnie. MOze mam czas niewiem, kiedyś mi nie przeszkadzały ale po ślubie jak wiele osob z jego rodziny ciagle mi mowilo kiedy dziecko itd Odmienilo mi sie wszystko. MOze powinnam sie leczyc? Niewiem Tak wszyscy twierdza. Szczegolnie moj maz ma z tym problem. Bo ja niechce dzieci, niechce seksu, mam problem z jego rodzina, itd. Wszyscy zawsze sa wazniejsi odemnie, nie czuje sie atrakcyjna kobieta dla niego, wazna w jego zyciu tym bardziej. Boli mnie to wszystko, ciagle siedziecie na stronach porno, ze zdjeciami innych dziewczyn itd. NIe układa sie wogle, nawet do tego stopnia ze postanowil mnie zostawic i sie rozstac. Nie mozemy sie juz wogle dogadac, tylko kłotnie. NIe mam juz nic do powiedzenia. Choc mieszkamy razem , to spimy osobno, wszystko robimy osobno, prawie wogle nie rozmawiamy. Nie łaczy nas już nic. NIewiem co mam robic. On nie rozumie mnie. Cala wine o nasz zwiazek obarcza mnie. NIe kocha mnie juz raczej, widac to po nim. Bo kłotnie i zła sytuacja nie trawała nigdy dłużej nic tydzien a teraz trwa juz to 3 tydz. NIewiem co mam robic sad jestem rozbita sad MOże ktoś coś poradzi... Wiem że nie jestem ideałem ale to jak traktuje ludzi wynika z tego jak inni mnie traktuje i staram sie wszystkich traktowac z dystanesem moze to dziwne ale wiele razy sie zawiodłam. W sumie oprocz rodzicow to nie moge liczyc juz na nikogo.

Poradzcie coś Pozdrawiam

625

Odp: problemy małżeńskie

Monia-przede wszystkim nie możesz czuć się wyrodną matką!!! Przecież masz troje dzieci. Logiczne jest, że starsze dzieci zawsze pomagają przy młodszych. Wiadomym jest, że starsze dzieci też muszą mieć czas dla siebie, ale w pomocy rodzicom nic złego nie widzę. Nie słuchaj męża, widzę, że bardzo dołuje Cię to co on mówi. Mam nawet wrażenie, że on robi to z premedytacją, wyczul, że Cię to denerwuje i ujeżdża na Tobie. Nie daj mu się, zaciśnij zęby i miej gdzieś jego docinki. Żyj i rób wszystko dla dzieci i siebie. A kiedy on zauważy, że masz swoje zdanie, postępujesz według swojego uznania (bo jesteś jedyną osobą jak widzę, która zajmuje się pociechami i tym samym masz najwięcej do powiedzenia w kwestii wychowania) to zacznie myśleć, że coś jest na rzeczy. Zauważy Twoją siłę i być może spasuje. Trzymam kciuki. Do boju wink

Minkamalina-irytuje mnie podejście facetów do kobiet, jakieś przedmiotowe, seks najważniejszy, jakby innych przyjemności w życiu nie było. Nie dziwię Ci się, że masz opory co do spełniania jego fantazji-bo też bym je miała. Te pornusy są owszem dla ludzi, ale czy koniecznie już na początku małżeństwa trzeba uprawiać te perwersje?! Wydaje mi się, że urozmaicenie pożycia może nastąpić po iluś latach związku. Nie wiem, może jestem też jakaś nie taka smile Co do dzieci-może nie masz takiej potrzeby, aby zostać matką, nie neguję tego, bo to każdego indywidualna sprawa i podejście. Gdybyś miała być matką "na siłę" to lepiej, że świadomie decydujesz się na nie posiadanie dzidziusia. Jeśli widzisz, że jest naprawdę źle w Waszym związku to pogadaj z mężem otwarcie i konkretnie (wiem, że to niełatwe) , ale może znajdziecie wspólne rozwiązanie. Jeśli macie męczyć się razem przez resztę życia to nie warto.
Aaaa, może zawiodłaś się na ludziach (pewnie jak każdy), ale pomyśl, że ludzie są na ogół dobrzy, tylko Ty trafiłaś na niewłaściwych smile

626

Odp: problemy małżeńskie

Minkamalinka a moze jak nie macie dzieci to warto sobie pozwolic na odrobinę szczęścia może się jeszcze uda z kimś kiedyś. Inaczej byłoby gdybyście mieli rzeczywiście dziecko wtedy sprawy się komplikuja bo rujnujesz komus życie.
Monia jesli mówicie sobie czułe slówka kocham cie itp to może po prostu to taki etap zły przyszedl w małżeństwie sa zawsze dobre i złe czasy. A z tym usługiwaniem męzowi to sie zgadzam troche przesadziłaś. Dla mnie to nie jest wyznacznik dobrej żony te czasy poddawania kanapeczek i podawania kapci męzczyzna sie juz dawno skończyły, bynajmniej takie jest moje zdanie. Mój mąż czy bym mu poddawała kanapki, kawę itp czy nie i tak by sie zachowywał w sytuacjach nerwowych wulgarnie i niegrzecznie bo to tym holeryka i kiedy by się wsciekał to i tak by miał gdzieś moje kanapeczki. A tak to chociaz chodzenie koło niego mam z głowy bo i tak średnio na to zasługuje i tego NIE DOCENI!!!!!!!!!!!!!!!!

627 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-07-27 23:55:13)

Odp: problemy małżeńskie

Nie mam już sił!!!!!!

Z mojego męża to prawdziwy pajac.
Ostatnio byłam u lekarza, jestem w trakcie badań. Doskonale wie, że miałam już kiedyś pewne kłopoty, a on co?! Znów sobie coś wymyślam, jestem hipochondryczką jak jego matka w jego mniemaniu. Jego matka w moim wieku też wymyślała sobie choroby a przepracowała zaledwie 10 lat! Ja skończyłam studia, pracuję, nie zarabiam groszy, a on ma w głębokim poważaniu to jak ja się czuję! Zero słowa wsparcia, pocieszenia, nic. Jeszcze obraza i znów wyprowadzka do innego pokoju na noc. Mam dość tego człowieka. Nie ma w sobie empatii za grosz, ale gdyby miał katar to musiałabym chodzić koło niego jak koło obłożnie chorego.
Teraz nawet napisał mi smsa, że z wakacji nad morzem rezygnuje, mam sobie jechać sama z dzieckiem! Pocisnęłam mu, że jest pajacem, samolubem i że szokuje mnie jego zachowanie. Duszę się z nim, denerwuje mnie oczekiwanie na wyniki (ale nie panikuję tylko proszę o mile słowo). Życie z tym człowiekiem to katastrofa, nie mam nadziei już na nic!!!!!! sad

628 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-07-28 00:08:42)

Odp: problemy małżeńskie

Do tego jakiś czas temu obiecał, że przestanie pić po kryjomu. Gdy wracał pytałam czy pił, zarzekał się, że absolutnie, ze tylko piwko, a tu dziś znów znalazłam flaszkę ukochanej wysky. Ten człowiek kłamstwo ma we krwi i na żaden sposób nie da się tego w nim zmienić. Nie rozumiem tego, bo dla kogoś kogo się kocha można wyrzec się wielu. To oszustwo w tym temacie nie jest pierwsze.

Tak bardzo chciałam, żeby wrócił, gdy odszedł. Kiedyś był inny, a teraz tylko częściej płaczę, więcej się martwię  niż byłam bez niego. A w głowie mętlik i nic więcej sad  moje poczucie własnej wartości znów zaczyna poważnie kuleć hmm

Przepraszam, że wciąż ciągnę ten wątek, ale nie daję rady sad sad

629

Odp: problemy małżeńskie

Nie przepraszaj trzeba się gdzieś wyżalić. Ale tak się zastanawiam jesteś fajną samowystarczalno dziewczyną właściewie on nie jest ci do niczego potrzebny tylko dla dziecka prawda?
Najbardziej szkoda tych dzieci z tych nie udanych związków.

630 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-07-28 20:51:47)

Odp: problemy małżeńskie

Basik, dziękuję, że napisałaś smile
Tak, jakoś radziłam sobie gdy byłam bez niego, ale też potrzebuję wsparcia, ciepłego słowa, czułości, ale nic z tego-wymyślam sobie, że coś mi dolega (mimo, że lekarz sam dał skierowania na badania). Powiem Ci, że cierpiałam, gdy go nie było, ale odkąd jest, to więcej cierpię chyba niż kiedyś, a córka kocha go bardzo, nie chce słyszeć o tym, że taty znów mogłoby tu nie być. A mi siły opadają, mam wrażenie, że nie mam żadnego wpływu na własne życie sad i tak będę tkwiła w tym marazmie, bo jestem tchórzem sad

631

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

Nie mam już sił!!!!!!

Z mojego męża to prawdziwy pajac.
Ostatnio byłam u lekarza, jestem w trakcie badań. Doskonale wie, że miałam już kiedyś pewne kłopoty, a on co?! Znów sobie coś wymyślam, jestem hipochondryczką jak jego matka w jego mniemaniu. Jego matka w moim wieku też wymyślała sobie choroby a przepracowała zaledwie 10 lat! Ja skończyłam studia, pracuję, nie zarabiam groszy, a on ma w głębokim poważaniu to jak ja się czuję! Zero słowa wsparcia, pocieszenia, nic. Jeszcze obraza i znów wyprowadzka do innego pokoju na noc. Mam dość tego człowieka. Nie ma w sobie empatii za grosz, ale gdyby miał katar to musiałabym chodzić koło niego jak koło obłożnie chorego.
Teraz nawet napisał mi smsa, że z wakacji nad morzem rezygnuje, mam sobie jechać sama z dzieckiem! Pocisnęłam mu, że jest pajacem, samolubem i że szokuje mnie jego zachowanie. Duszę się z nim, denerwuje mnie oczekiwanie na wyniki (ale nie panikuję tylko proszę o mile słowo). Życie z tym człowiekiem to katastrofa, nie mam nadziei już na nic!!!!!! sad

Liwio... poświęciłam kilka godzin dziś specjalnie na przeczytanie od początku tego co opisałaś o swoim małżeństwie. I.... pewnie się obrazisz ale muuuuuusze to napisać... opadły mi ręce... jak tak mozna? jak mozna byc tak ślepym? wręcz naiwnym? Kobieto nic z tego nie będzie!  a przynajmniej nic dobrego...  będziecie się fajnie szarpać na zasadach" kocham Cie/nie kocham Cie/chce być z Toba/niechce byc/ nie mam siły/ mam siłe.../mam kogoś/nie mam nikogo///.. jeju ja sie zwyczajnie PYTAM ile można?????  masz zamiar spędzić życie w watpiwościach? w szarpaninie? może z alkoholikiem wreszcie obok??   jak sama piszesz; raz na wozie raz pod wozem?  ja wszyyyyyyyyyystko rozumie bo sama jestem po rozwodzie ( po 16 stu latach) że boli, że rani, że dzieci,że wali się świat, że chciałaś ratować, naprawiać...chciałaś DOBRZE.. ok.. ale kobieto... w imię czego paprasz się w tym nadal? bo chyba nie w imie dobra dziecka, nie w imie miłości... nie wiem!  sąsiedzi sie skrzywią, że się rozwiodłaś? koleżanki w szkole bo chyba pracujesz w szkole?  ratunku....   może powinnaś to z dystansu co od 2009 roku piszesz przeczytać..? może zauważysz jaki jest bilans...?    jestem załamana.....

632

Odp: problemy małżeńskie
Liwia napisał/a:

Basik, dziękuję, że napisałaś smile
Tak, jakoś radziłam sobie gdy byłam bez niego, ale też potrzebuję wsparcia, ciepłego słowa, czułości, ale nic z tego-wymyślam sobie, że coś mi dolega (mimo, że lekarz sam dał skierowania na badania). Powiem Ci, że cierpiałam, gdy go nie było, ale odkąd jest, to więcej cierpię chyba niż kiedyś, a córka kocha go bardzo, nie chce słyszeć o tym, że taty znów mogłoby tu nie być. A mi siły opadają, mam wrażenie, że nie mam żadnego wpływu na własne życie sad i tak będę tkwiła w tym marazmie, bo jestem tchórzem sad

Naprawde kobieto MASZ WPŁYW na swoje zycie!!   ..masz... zauważ to zanim zabrniesz stanowczo za daleko.....

633

Odp: problemy małżeńskie

Malwino, dziękuję, że poświęciłaś się, żeby przeczytać ten dwuletni elaborat smile Po za tym nie obrażę się za to co mi napisałaś. Wiem, że nie tylko Ty w ten sposób twierdzisz, bo wiele osób w moim otoczeniu także wielokrotnie mi to mówiło. Były też osoby, które twierdziły, że wszystko się ułoży...Chcę , aby każdy szczerze wypowiedział się na ten temat....

Prawda jest taka, że jestem jak pisałam tchórzem. Raz męża "wyprowadziłam" już z domu, po ogromnych przeżyciach i obarczaniu tylko mnie winą przez męża, stawałam już na nogi. Zaczynałam życie układać sobie po swojemu i wiesz...dobrze mi z tym było już, mimo, że wciąż do niego czułam miłość. Być może na dzień dzisiejszy jest to toksyczna miłość, on owinął mnie wokół palca (już wtedy tak było) i wiele razy żeby mnie "dobić" robi rzeczy, których nienawidzę. Bywają w moim życiu momenty, że czuję się szczęśliwa, ale są też takie (i jest ich wiele), że o szczęściu nie ma mowy. Czasem nawet sama łapię się na tym, że ja już nie potrafię być przy nim uśmiechnięta, zadowolona, normalnie odzywać się do niego, bo on za każdym razem rujnuje moje zaufanie wobec niego przez swoje zachowanie. Najpierw obiecuje, przeprasza, gdzie po 2-3tygodniach jest to samo, np jeśli chodzi o picie po kątach itd. My nie nadajemy na tych samych falach i tyle.
Po co się męczę w tym wszystkim sama nie potrafię sobie wytłumaczyć. Jest córka i tak sobie to tłumaczę, choć wiem, że ona powoli będzie miała "swoje sprawy", koleżanki itd, a ja będę samotna w tym małżeństwie cholernie, znów z zerowym poczuciem własnej wartości. Brak mi słów sama na siebie. Może znów muszę dojrzeć do pewnych kroków jak to było dwa lata temu, nie wiem a chciałabym bardzo poukładać sobie to wszystko w pozytywną stronę. Nie boję się opinii ludzi, że będę rozwódką (z resztą już 3 sprawy rozwodowe miałam), bo ludzie wiedzą jaką jestem osobą, lubianą, szanowaną. Ludzie często dziwili się, że on zostawiła "taką babkę" wink a to naprawdę budujące. Kiedy byłam sama więcej nocy przesypiałam niż teraz. Teraz znów zaczynają przyplątywać mi się choróbska. Ech, wiem, że to do niczego nie prowadzi, prędzej czy później się skończy na dobre, bo ja tego nie zniosę a on może będzie inny dla innej kobiety sad bo dla mnie nie potrafi.

634

Odp: problemy małżeńskie

Liwio... dobrze, że masz tego wszystkiego świadomośc ..to połowa sukcesu.. Więc zaryzykuj... załatw sprawę ostatecznie, spakuj go, wyznacz kwotę aliemntów na utrzymanie córki, określ jasno jak wasze relacje mają wyglądać.... i zapewnij go, że skoro nic ze swoim postępowaniem nie zrobił to TY masz prawo ułożyć swoje życie bez niego.. I tak: jeśli jednak on sie przestraszy to być może zada sobie wreszcie wysiłek umysłowy i przemysli , i doceni, i zrozumie... a jesli nie...  nie bedziesz miała czego żałować... Bądź tylko KONSEKWENTNA.....   od początki do końca.  i niby juz tak robiłaś ale tym razem musi to wyglądac i być na serio... dostaecznie duzo dałas mu szans ... wystarczy.

635

Odp: problemy małżeńskie

Tak ja w to wierzę do do pewnych kroków trzeba dojrzeć one przychodzą z czasem w jakimś danem momencie Ja to wiem, że nie ma co na siłę się uszczęśliiać czy unieszczęśliwiać po prostu przyjdzie taki moment - dzień że powiesz dość !!!
Wiem też, że ludzi nie da się zmienić, jeśli się chce z kimś być to albo trzeba pewne rzeczy zaakceptować bo inaczej sie nie da. Człowiek się nie zmieni ani dla rodziny ani dla miłości po prostu przez pewien czas może kontrolować pewne zachowania ale wcześniej czy później i tak będzie robił tak jakim jest człowiekiem.
Tyle że należy przeanalizować co można zaakceptować a co nie.

Później jeszcze coś napisze bo teraz zmykam  do pracy. pa

636 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-08-01 13:58:26)

Odp: problemy małżeńskie

Dziękuję dziewczyny...bardzo....Macie rację, podjąć konsekwentne decyzje i tak je realizować, może dojrzeję w końcu, bo nie wytrzymam na pewno sad
Czekam Basik na resztę smile


Jutro wyjeżdżam na kilka dni, może odsapnę, nabiorę dystansu, ale jadę z rodziną, więc w sumie to pewnie niemożliwe. Ale zmiana otoczenia chociaż mi się przyda....

637

Odp: problemy małżeńskie

JESTEM MEZATKA  3 I POL ROKU BYLO WSZYSTKO OK ALE POL ROKU POZNIEJ MAZ ZACHOWYWAL SIE DZIWNIE RAZ BYL CZULY KOCHANY DO RANY PRZYLOZ  A RAZ TAKI ZE NAJCHETNIEJ BYM SIE Z NIM ROZWIODLA BO SZARPAL MNIE ZE AZ SINIAKI MIALAM PONIZAL MNIE A KIEDY POPROSILAM GO O ROZWOD TO POWIEDZIAL ZEBYM O TYM ZAPOMNIALA I ZNOW MNIE POZNIZAL ZE KTOBY CHCIAL TAKA JAK JA JEGO SLOWA MNIE TAK RANIA ZE SAMA W SIEBIE NIE WIEZE JUZ NIEWIEM CO MAM ROBIC...:(

638

Odp: problemy małżeńskie

Nini musisz wierzyć na przekór jemu, mnie też mąż totalnie podciął skrzydła nawet zauważyłam że zaczełam się garbić a jestem zgrabną dziewczyną i to fatalnie wygląda i wiesz co ja wiem że to moje garbienie jest oznaką strachu przed jutrem, że nie mam w nim wsparcia, w rodzinie też średnio i mam wrażenię że to jest chęć schowania się przed tym wszystkim. Tylko ja próbuje walczyć tak jak ryba na brzegu trzepocę się i nie poddam sie prostakowi chociaz to mój mąż, ale cóż tak jest prawda.Staram sie bagatelizować te jego głupie gadki chociaz to bardzo trudne, musze dla dzieci i dla swojego spokoju wyciszać atmosferę bo jestem w tym związku mądrzejsza więc musze myśleć za niego. Oj zazdroszczę ludziom którzy maja wsparcie w domu wtedy mozna wszystko bo się człowiek nie bo,że go wyśmieją i poniżą że podjął złą decyzję a przeciesz czasem tak się zdarza.Dlatego męża bierzemy na dobre i na złe ale męzczyźni chcieli by tylko na DOBRE!

639

Odp: problemy małżeńskie

Wypoczęłam chociaż trochę, zmieniłam środowisko, poczułam iście nadmorskie klimaty. Wypoczynek udał się 50/50 jeśli chodzi o pobyt z mężem....Pił codziennie, powtarzając, że w końcu ma urlop. Jednej nocy wyszedł coś zjeść, wyszedł na ok. 40 min. a na drugi dzień znalazłam (dawno tego nie robiłam, żeby się nie denerwować) w jego komórce połączenie do M...kobiety o godz. 23.40. Wściekł się, gdy dowiedział się, że "grzebałam" w jego komórce. Na swoją obronę miał atak na mnie i tłumaczenie w stylu: "coś dzieje mi się z telefonem i pewnie w kieszeni mi się coś włączyło", "to są stare znajomości, jeszcze z czasów jak nie byliśmy ze sobą", potem wyszedł z pokoju mówiąc-"daj mi spokój". Trzęsłam się wtedy jak kiedyś, jak było to z 2,5 roku temu. Usprawiedliwiałam go sama przed sobą, że może faktycznie samo może połączenie mu się wybrało, że może to ja znów wydziwiam, że jak ma wypite to zawsze obojętnie o jakiej porze by to nie było-dzwoni do różnych ludzi, z którymi czasem ileś czasu już się nie widział. Nawet moja koleżanka, która była z nami i z własnym mężem, zauważyła, że ja mam ciężkie życie z moim facetem, że kompletny brak mojego poczucia stabilizacji z nim rozwala mnie maksymalnie i mimo, że mój mąż jest wesołym facetem, zawsze rozbawiającym towarzystwo to na dłuższą metę życie w takim braku poczucia bezpieczeństwa jest nie do zniesienia. Płakałam wtedy i ja i moja córka, która widziała, że tata znów jest nie fair, bo skłamał już wcześniej-niby znów z jakimś "duperelem" ale skłamał. Kocham moje dziecko nad życie i kiedy widzę jej łzy sama robię się jak dziecko, bo nie chcę jej narażać na to wszystko, a z drugiej strony wiem też jak ona kocha ojca i jak cieszy się, że jest z nami, z nią.
Na ten moment tkwię w tym samym punkcie-jestem emocjonalnie rozbita, zaczynam się zastanawiać czy w ogóle jeszcze da się z tym związkiem coś zrobić, czy ja go kocham i co robić, gdy patrzę na moją dziewczynkę, która szalenie kocha swojego tatę. Nie mogę znieść jego picia-nie upija się , ale pije codziennie, mieszając np. piwo i wysky. Nienawidzę mojej samotności w tym wszystkim i tego, że nie wiem co robić. W tym wszystkim zaczynam myśleć o innym facecie i nie poznaję się w tym, bo zawsze jak w obraz patrzyłam na męża, bo był dla mnie jedyny i wyjątkowy.....
Myślałam, że zakończę ten wątek szczęśliwie już dawno, ale jak widać wciąż muszę tu wyżalić się i szukać pocieszenia..... sad

640

Odp: problemy małżeńskie

Cześć Liwiu,

jestem pierwszy raz na forum. Sama mam problemy z mężem, dlatego tu trafiłam. Od wczoraj czytam twoją historię. Przyznam, że mnie bardzo wciągnęła. Generalnie mieszają się we mnie różne uczucia, co do twoich przeżyć i opisów. Jak zaczynałam czytać, to byłam przekonana, że dzisiaj jesteś już wolna od swojego męża. Także bardzo się zdziwiłam, że wasz związek nadal trwa i Ty w nim funkcjonujesz. Ja chyba już dawno bym się poddała. Martwi mnie bardzo, to co napisałaś dzisiaj. Głównie fakt, że płakałyście razem z córką. Bardzo mi jej żal. Obawiam się, że wasze dziecko jest mocno skołowane tą sytuacją i, że doświadcza rzeczy, których dzieci w jej wieku nie powinny.Ponadto wydaje mi się, że patrzy na tatę twoimi oczami oraz że często czuje się podobnie jak ty w relacji z nim. Ten związek wykańcza także i ją.
Pozdrawiam

641

Odp: problemy małżeńskie

Wczoraj pod wpływem chwili chyba napisałam zbyt dużo, co do stanu emocjonalnego twojego dziecka. Mogę się jedynie domyślać jak czuje się twoja córka, a może w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Ty sama ją obserwujesz i widzisz, co jest dla niej dobre. Sama mam dwójkę maluchów i z doświadczenia wiem, że kiedy jestem szczęśliwa, to moje dzieci także i na odwrót. Spędzam z nimi dużo czasu, więc moje emocje bardzo się im udzielają. Jesteś w bardzo trudnej sytuacji, ale wierzę, że sobie poradzisz i dokonasz dobrych wyborów dla siebie i dziecka. Trzymaj się ciepło.

642

Odp: problemy małżeńskie

Witam Cię Paulo serdecznie......

Nic złego wczoraj nie napisałaś. Moja córka i ja też jesteśmy mocno ze sobą zżyte, bo to ja najwięcej czasu z nią przebywam i jestem praktycznie od wszystkiego dla niej i na pewno ona widzi co się ze mną dzieje teraz, a co działo się kiedy męża w domu nie było. Ostatnio nawet kiedy słyszała, że mąż mówił do mnie, że mało się uśmiecham-ona, moja córka odpowiedziała mu tylko- mama uśmiecha się częściej kiedy Ciebie nie ma w domu. Byłam zdziwiona ogromnie, bo ona swojemu ojcu nigdy nic nie mówi, tylko mnie pyta, dlaczego tata taki jest, że wieczorami nie ma go w domu, że nie dotrzymuje słowa itd. Mąż zdziwił się wtedy bardzo. Ale córka miała rację...
Masz rację Paulo, że ona pewnie patrzy na niego moimi oczami, bo to ja jestem głównym "przewodnikiem i wychowawcą" w jej życiu, nigdy jej tez nie kłamię, zawsze staram się dotrzymać danego słowa, tłumaczę zaistniałe w jej życiu sytuacje z rówieśnikami itd. Wiem, że jeśli nie byłoby więzi między nią a jej ojcem to już bylibyśmy po rozwodzie. Kocham jeszcze męża, ale nie wiem jak ten stan długo będzie trwał, nie wiem co będzie dalej, nie mam już sił starać się o to wszystko, nie wiem czy to w ogóle ma sens, bo kiedy jest dobrze to on za chwilę czymś rujnuje moje odbudowywane zaufanie....Nie tak wyobrażałam sobie jego powrót. W domu praktycznie nie robi nic, bo uważa, że jeśli ja mam wakacje to mogę zrobić wszystko. Wczoraj znów pół dnia go nie było, wieczorem pub, powrót po 22 i problem, bo seksu nie było i spać nie może bo........nosem podciągam big_smile i musi iść spać do innego pokoju, po 15 min pada słowo "przepraszam, kocham cię" i zaczyna się "dobierać" myśląc, że ja jestem w gotowości by mu się oddać za te kilka słów........szok, po prostu szok.....

Pozdrawiam Cię Paulo, może masz ochotę napisać co dzieję się w Twoim związku...

643

Odp: problemy małżeńskie

Cześć Wam wszystkim chciałabym napisac coś o moim dylemacie mam nadzieje że mi pomożecie bo sama nie wiem co robić..a do nikogo nie mogę się zwrócić.. Moja sytuacja wygląda tak:wynajmujemy wraz z mężem mieszkanie mamy małe dziecko.Rodzice męża mieszkają niedaleko nas mają gospdarstwo rolne, mój mąż też jest rolnikiem raczej stara się być..Ja jestem teraz na wychowawczym zajmuje sie mieszkaniem itp.ale nasze rachunki,zakupy,wyjazdy,itp.są uzależnione od moich teściów.. mążna ich gosp.pracuje razem z ojcem i zarabiają na dwie rodziny na naszą i na ich..to mnie właśnie denerwuje nie mogę mu przetłumaczyć nic bo się nie da...zawsze musze czekać w kolejce na kasę ..nawet na najpotrzebniejsze rzeczy osobiste..mąż teraz planuje budowe domu razem ze swoimi rodzicami to mnie denerwuje bo np..jak bedę chciała kupic podpaski to bede prosić tesciową o kase!!to jest śmieszne...moze mąż nie dorósł do tego wystkiego,nie chce odciąć pępowiny..pomóżcie..boje się żę jak postawie ultimatum to go stracę..

644

Odp: problemy małżeńskie

Hej Iwaczek:) współczuję ci i rozumiem, jak to jest kiedy mężczyzna nie odciął pępowiny. Generalnie z własnego doświadczenia wiem, że rodzina pochodzenia to temat delikatny i trzeba umiejętnie rozmawiać, żeby coś dotarło do męża a jednocześnie żeby nie myślał, że jest to atak na jego bliskich. Sama borykam się z dziwną relacją mojego męża z ojcem. Czasem mam wrażenie że wręcz rywalizuję z teściem o syna. Nauczyłam się jednego: nie mówię źle o jego rodzicach. Tłumaczę swój punkt widzenia na daną sprawę, oraz staram się mówić wręcz pozytywne rzeczy na temat jego rodziców. Trochę to sztuczne, ale zauważyłam, że z taką postawą więcej mogę zdziałać. Poza tym może warto byłoby gdybyś zaczęła pracować, wówczas miałabyś swoje pieniądze. Wiem, że łatwo pisac, trudniej zrobić, ale życzę powodzenia.

645 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-08-16 17:29:57)

Odp: problemy małżeńskie

Przeczytałam właśnie super artykuł o kochaniu za bardzo w poście Marry. I stwierdzam, że mój związek to też swego rodzaju uzależnienie od męża, związek toksyczny.....ech, dużo by tu pisać, cytować....

Był długi weekend i jaka moja kalkulacja:
pt. mąż w pracy, potem "interesy", powrót po 22 z bukiecikiem róż,
sob. przed południem do mechanika, szybko obiad, wyjazd do jego rodziny, zaraz potem pub,powrót po 22,
nd. rano wyjazd na giełdę, potem obiad, spanko, wyjazd na mecz, powrót 23.45,
pn. rano owszem dom, przed komputerem, potem wyjazd do jego rodziny i zaraz potem wyjazd "w interesach", powrót po 22 i słowa "poprawię się, następnym razem zabiorę Cię z sobą", nie wspominając, że codziennie drinki.......a ja z córką w domku.....
Dziś znów wróci z pracy, w pośpiechu zje obiad i znów wyjazd-pograć w piłkę......i znów ja jestem winna, bo wymyślam, bo nie rozumiem jego zainteresowań.....wszystko obok domu stoi odłogiem, bo skoro ja mam wakacje to mogę skosić trawę....
Brak mi słów i motywacji do działania, pisze tu do Was, bo nie mam z kim pogadać o tym, moja rodzina-mama, siostra były przeciwne jego powrotu i z nimi rozmawiać nie mogę, moja przyjaciółka dziwi się jak ja to znoszę, bo ona ma swojego męża na zawołanie (choć to też nie do końca zdrowy układ).......czuję się zmęczona i wyczerpana i wściekła, że jestem taka bezradna.........:(...a miało być tak kolorowo, tyle zmian...Sama zaczynam już nic nie dawać, bo jeden bukiecik kwiatów tego przecież nie załatwi......

Iwczek-posłuchaj Pauli-to dobre rady...

646

Odp: problemy małżeńskie

LIWIA prawda jest tak że ludzie sie nie nzmieniaja a zwłaszcza mężczyżni bo kobiety pod wpływem instyktu macieżyńskiego to znaczy z racji posiadania dzieci potrafia zrezygnować z PEWNYCH!!!! ale też wszystkich przyzwyczajeń .Natomiast świat jest tak skonstrułowany że dla mężczyzn czy to po ślubie czy to po narodzeniu dziecka generalnie nie dużo zmian zachodzi. Czasem człowiek moze się nagiąć ale nie zmienić ja to po 8 latach małżeństwa a po 12 bycia razem zrozumiałam i nie ma co na siłę coś zmieniać. Wiem napewno obieetnice u mężczyzn są bez pokrycia absolutnie. Jedyn sposób cokolwiek wyegzekwować to sposobem mądrym podejściem,tylko pytanie co mamy w zamian bo jeśli naprawdę nic i przede wszystkim jest się nie zależnym tak jak ty LIWIO (bo tak wynika z twoich opisów) to powstaje pytanie czy jest sens szarpaniny.
A powiedz proszę, bo pracujesz w szkole czy z dziećmi? czy w aadministracji? czy w jakiś sposób szarpanina w domu przemosi się na twoja pracę.
Bo ja za wszelką cenę staram się tłumić i wyciszać wszelakie spory, bo to działa źle bo dzieci to wiadomo!, a po za tym po mnie od razu widać że coś jest nie tak jestem smutna , poszażała, zaspana i taka belejaka a moja praca wymaga nienagannego wyglądu świeżego więc w związu z tym staram sie też omijać takie sytuacje, chociaz czasem wiadomo się nie da.

647 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-08-17 15:19:46)

Odp: problemy małżeńskie

Masz rację Basik, co do facetów, chyba z wiekiem zaczynam to rozumieć i chyba jak pisałam należę do tych "kochających za bardzo"...
Pracuję w szkole, nauczyciel, pedagog specjalny. Finansowo jestem niezależna od męża. Owszem bywam zmęczona kłopotami w domu i czasem nie mam nawet sił mobilizować się do "nauczania", ale w gruncie rzeczy praca jest dla mnie odskocznią, lubię to co robię, w tym się odnajduję i zawsze staram się "nie przenosić" problemów z domu do szkoły. Dzieci dają mi odetchnąć od tego pogmatwania w życiu osobistym, w szkole to one są dla mnie priorytetem smile
Czy Ty też Basik pracujesz z dziećmi? Albo źle Cię rozumiem, bo kiedyś o godz. 10 napisałaś, ze zmykasz do pracy, a teraz są wakacje :\? Nienaganny strój i wygląd bez sińców pod oczami jest jak najbardziej wskazany w szkole , ale i też w innych profesjach smile

648

Odp: problemy małżeńskie

LIWIA NIE PRACUJĘ W SZKOLE PRACUJE W OBSŁÓDZ KLIENTA BIZNESOWEGO  A CZYM DOKŁADNIE ZAJMUJE SIĘ PEDAGOG SOCJALNY W SZKOLE W JAKIM WIEKU DZIECI TO SA PODSTAWOWA SZKOŁA CZY GIMNAZJUM?

649 Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-08-19 12:17:51)

Odp: problemy małżeńskie

Basik-pedagog specjalny, nie socjalny. Tzn. że pracuję z dziećmi upośledzonymi w różnych stopniach.

A dziś dół, straszny dół....mąż skarżył się nawet braciszkowi przez telef. na mnie, a ten poradził mu, żeby mnie zapytać czy jestem normalna i co chcę w życiu.......pajac.....Sama więc odpisałam braciszkowi-jestem normalna i bez komentarza i odzewu to pozostało. Muszę iść już do pracy, bo tam przynajmniej mnie szanują, tam swobodnie mogę się uśmiechać. A teraz zaczynają mi wysiadać nerwy, mam boleści brzucha i inne dolegliwości, myślę, że stres mi wychodzi...i dochodzę coraz większymi krokami do przekonania, ze nieważne jak będę postępować wobec męża i tak będzie źle, nie ufam mu do końca przez jego kłamstwa, nawet te najmniejsze. Prawie wszystko co zrobię, w jego przekonaniu robię źle, nawet jak dzwonię, o której skończy pracę jest dla niego problemem, jak nie dzwonię też jest źle. Nie mam już sił, wracam do punktu wyjścia sprzed kilkunastu miesięcy,a gdy on odejdzie i tak znów zostanę sama w poczuciu, że nie ufałam, że nie byłam taką jaką chciał mnie mieć i że to moja wina. Przykro mi sad

650 Ostatnio edytowany przez iwaczek23 (2011-08-22 13:39:09)

Odp: problemy małżeńskie

liwia -podziwiam Cię za wytrwałość i cierpliwość ja bym już dała sobie spokój,nie chciałabym się tak męczyć...pozdrawiam:-)
dzięki paula82 wiesz to nie jest takie proste ja staram się tak robić ale mój mąż jest tak zapatrzony w swoją pracę ,że czasami mam wrażenie że ona jest ważniejsza ode mnie i od synka.

Mnie najbardziej zabolało ja mój mąż nie przyjechał nawet do szpitala jak rodziłam a leżałam tam dwa tygodnie.:-( tylko czasami dzwonił i to też ja pierwsza musiałam zagadać.. ehh...leżałam sama mama i siostra z mężem przyjeżdżały mnie odwiedzić...bardziej troszczyła się o mnie siostra dzwoniła nawet do pielęgniarek pytała się czy jest dobrze...jakby nie mama z siostra to nie wiem czybym urodziła zdrowe dziecko...ale skączyło się cesarką. Nie wiem czemu tak mój mąż się zachował ...ciągle go usprawiedliwiam ale to nie o to chodzi prawda???

Posty [ 586 do 650 z 928 ]

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » problemy małżeńskie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026