netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

245 odpowiedzi31 011 wyświetleńzałożony przez niunia77, 24.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 246 z 246 ]

196

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Dziękuję onaona za słowa otuchy.
Opowiem Ci jak to u nas wygląda. To wtedy może dojdzie do mnie absurd jaki sobie sama funduje.
Narzeczony pracuje w wojsku. Od roku. Zajmuje się dokumentowaniem wydarzeń jakie mają miejsce w wojsku. Tj. fotografuje to.
Już dzięki swojej pracy wygrywa konkursy fotograficzne mimo, że wcześniej nie miał z tym nic do czynienia.
Dla niego nie ma rzeczy niemożliwych. Jak mówi, że zrobi to zrobi. Jak coś się popsuje - naprawi. Jak coś zaplanuje - realizuje.
Gdy remontowaliśmy mieszkanie. Spędzał ze mną wieczór, a rano wstawał i od 6 malował pokoje. I robił to perfekcyjnie.
Oprócz wojska jest instruktorem nauki jazdy. Zresztą bardzo dobrym. Nie ma szkoły. Klientów ma z polecenia.
Wszystkie pieniądze oddaje mi, choć tego nie wymagam. Sobie zabiera na jakieś drobiazgi.
Ja naprawdę nie powinnam narzekać.
Nie robię teraz obiadów bo zapach mięsa odrzuca mnie od kuchni. Nie ma problemu. Obiady robi narzeczony. Oczywiście pomagam. My sobie pomagamy. Współpracujemy.
Porządki też razem. On ciężkie dla mnie podłogi, odkurzanie, na mokro. Ja kuchnię, łazienkę oraz wc. Nikt nikomu nic nie wydziela. Robi się samo. W godzinkę ogarniamy całe mieszkanie.
Widzę jak dba o swoje dzieci.
Terminowo płaci alimenty.
I również codziennie słyszę jak kocha mnie i brzuszek. Pyta co jadłam. Czy mam owoce, jogurty. Jak nasze zwierzęta.
Teraz się szkoli z fotografii. Jestem dumna. Mam dużo czasu na rozmyślanie. Postanowiłam się uspokoić. Bo nerwy nic mi nie dadzą.
Zaznaczam, że jeszcze cokolwiek by się nie działo udaje nam się zawsze coś odłożyć. Za 2 miesiące ślub. Bez kredytów.
My i najbliższa rodzina.
Wyglądałam się.
Uff.

Jak u Was Laseczki?

197

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Opowiem Ci jak to u nas wygląda. To wtedy może dojdzie do mnie absurd jaki sobie sama funduje.
Narzeczony pracuje w wojsku. Od roku. Zajmuje się dokumentowaniem wydarzeń jakie mają miejsce w wojsku. Tj. fotografuje to.
Już dzięki swojej pracy wygrywa konkursy fotograficzne mimo, że wcześniej nie miał z tym nic do czynienia.
Dla niego nie ma rzeczy niemożliwych. Jak mówi, że zrobi to zrobi. Jak coś się popsuje - naprawi. Jak coś zaplanuje - realizuje.
Gdy remontowaliśmy mieszkanie. Spędzał ze mną wieczór, a rano wstawał i od 6 malował pokoje. I robił to perfekcyjnie.
Oprócz wojska jest instruktorem nauki jazdy. Zresztą bardzo dobrym. Nie ma szkoły. Klientów ma z polecenia.
Wszystkie pieniądze oddaje mi, choć tego nie wymagam. Sobie zabiera na jakieś drobiazgi.
Ja naprawdę nie powinnam narzekać.
Nie robię teraz obiadów bo zapach mięsa odrzuca mnie od kuchni. Nie ma problemu. Obiady robi narzeczony. Oczywiście pomagam. My sobie pomagamy. Współpracujemy.
Porządki też razem. On ciężkie dla mnie podłogi, odkurzanie, na mokro. Ja kuchnię, łazienkę oraz wc. Nikt nikomu nic nie wydziela. Robi się samo. W godzinkę ogarniamy całe mieszkanie.
Widzę jak dba o swoje dzieci.
Terminowo płaci alimenty.
I również codziennie słyszę jak kocha mnie i brzuszek. Pyta co jadłam. Czy mam owoce, jogurty. Jak nasze zwierzęta.
Teraz się szkoli z fotografii. Jestem dumna. Mam dużo czasu na rozmyślanie. Postanowiłam się uspokoić. Bo nerwy nic mi nie dadzą.
Zaznaczam, że jeszcze cokolwiek by się nie działo udaje nam się zawsze coś odłożyć. Za 2 miesiące ślub. Bez kredytów.
My i najbliższa rodzina.
Wyglądałam się.
Uff.

Jak u Was Laseczki?[/quote

Z tego opisu wynika, ze Twojego partnera można pozazdrościć smile Dlaczego? Bo jest ambitny, dla mnie to bardzo istotna cecha, można być mniej zdolnym, a ambicjami się wszystko nadgoni, ma wiele zainteresowań, to również sprawia, że facet zyskuje na atrakcyjności.
Co najważniejsze, nie czujesz tego okropnego lęku, że jestescie zdani na  łaskę rodziców, MOPS-u, znajomych itd.
Hmmm, tylko troszkę nasuwa mi się pytanie (choć możesz się zezłościć na mnie), dlaczego partner jest po rozwodzie?
W sensie czy to było rozstanie w pokoju, "nie bo do siebie nie pasujemy, do widzenia", czy jednak był jakiś problem na rzeczy.
To tylko tak babska ciekawosc się we mnie odezwała.

198

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Przyznam szczerze ze rowniez nasunelo mi sie to pytanie dlaczego sie rozwiodl

199

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Eks żona przedstawiła zaświadczenie, że jest w ciąży. On poczuł się do odpowiedzialności i postanowił wziąść ślub. Jak się okazało w dniu ślubu ciąży w ogóle nie było.
Ale ślub się odbył.
On postanowił jednak spróbować. Bardzo szybko pojawiły się dzieci, ale na pewno nie 9 miesięcy po ślubie.
Dzieci są jego oczkiem w głowie.
A żona? Zaczęła go zdradzać. Dlaczego? Nie wiem. On na początku wybaczał bo zdrad było kilka. W końcu i on dojrzał. Złożył pozew o rozwód.
Oczywiście to może być bujda, prawda?
Ale ta kobieta rozwodzi się właśnie drugi raz bo i drugiego małżonka zdradziła z kolegą z pracy, jeszcze obecny mąż gdy się wszystko wydało zadzwonił do mojego narzeczonego. A chwile wcześniej dzwoniła córka bo w tamtym mieszkaniu wybuchła mega awantura między jego eks żoną a tamtym mężczyzną.
Z powodu właśnie jej zdrady.
A zdradziła go z kolegą z pracy, również żonatym...tylko ten tej oszukiwanej żony nie zostawia ("ludzki pan").
I tak eks żona jest jeszcze żoną obecnego a sypia z cudzym.
Niestety uczestniczą w tej szopce dzieci. I my. Bo chcąc nie chcąc co jakiś czas informacje rykoszetem docierają i do nas...
Ale jest jeden plus tej chorej sytuacji. Eks żona dała nam spokój.
Gdy się związaliśmy mój narzeczony dostał kilka SMS na temat mojej wątpliwej reputacji. Tego nawet nie mógł napisać mój eks.
Oczywiście gdy na dany numer próbował zadzwonić nikt nie odpowiadał.
Gdy to nie odniosło skutku, SMS zaczęłam dostawać ja. Najpierw obelżywe wobec narzeczonego, a potem obrażały i mnie.
Pogroziłam paragrafem i policja i jest cisza.

Myślę, że ona wylewała pomyje dość długo na mojego narzeczonego gdy byli małżeństwem, a on złożył jednak ten pozew i to w najmniej dla niej oczekiwanym momencie.
I póki był sam to ok. Bo był kilka lat. A jak już się zakochał to szlag ją z deka trafił. Mimo, że sama czasu nigdy nie traciła. Bo tak w głębi serca myślę, że ona wie co straciła.
On jest bardzo za rodziną. Będzie zamiatał ulice a na rachunki zarobi.
A takich facetów niestety jest coraz mniej.
To nie jest tak, że ja jestem na nią zła czy uprzedzona bo to jego eks. Nie mniej te SMS a treść ich bardzo wskazuje na to, że to jednak ona (nie dawałam się w nich sprowokować a odbiorca się dosłownie ze złości gotował - choć w ogóle nie powinnam reagować) pozwala mi mieć o niej takie zdanie, a nie inne.

W ogóle po tych swoich przeżyciach nie miałam ochoty na wiązanie się z kimś po przejściach.
Ale od niego bije tak dobra energia i spokój. Co tylko się potwierdziło.
Zatem zaryzykowałam. Nie żałuję.

200

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...
Zielony_Domek napisał/a:

Eks żona przedstawiła zaświadczenie, że jest w ciąży. On poczuł się do odpowiedzialności i postanowił wziąść ślub. Jak się okazało w dniu ślubu ciąży w ogóle nie było.
Ale ślub się odbył.
On postanowił jednak spróbować. Bardzo szybko pojawiły się dzieci, ale na pewno nie 9 miesięcy po ślubie.
Dzieci są jego oczkiem w głowie.
A żona? Zaczęła go zdradzać. Dlaczego? Nie wiem. On na początku wybaczał bo zdrad było kilka. W końcu i on dojrzał. Złożył pozew o rozwód.
Oczywiście to może być bujda, prawda?
Ale ta kobieta rozwodzi się właśnie drugi raz bo i drugiego małżonka zdradziła z kolegą z pracy, jeszcze obecny mąż gdy się wszystko wydało zadzwonił do mojego narzeczonego. A chwile wcześniej dzwoniła córka bo w tamtym mieszkaniu wybuchła mega awantura między jego eks żoną a tamtym mężczyzną.
Z powodu właśnie jej zdrady.
A zdradziła go z kolegą z pracy, również żonatym...tylko ten tej oszukiwanej żony nie zostawia ("ludzki pan").
I tak eks żona jest jeszcze żoną obecnego a sypia z cudzym.
Niestety uczestniczą w tej szopce dzieci. I my. Bo chcąc nie chcąc co jakiś czas informacje rykoszetem docierają i do nas...
Ale jest jeden plus tej chorej sytuacji. Eks żona dała nam spokój.
Gdy się związaliśmy mój narzeczony dostał kilka SMS na temat mojej wątpliwej reputacji. Tego nawet nie mógł napisać mój eks.
Oczywiście gdy na dany numer próbował zadzwonić nikt nie odpowiadał.
Gdy to nie odniosło skutku, SMS zaczęłam dostawać ja. Najpierw obelżywe wobec narzeczonego, a potem obrażały i mnie.
Pogroziłam paragrafem i policja i jest cisza.

Myślę, że ona wylewała pomyje dość długo na mojego narzeczonego gdy byli małżeństwem, a on złożył jednak ten pozew i to w najmniej dla niej oczekiwanym momencie.
I póki był sam to ok. Bo był kilka lat. A jak już się zakochał to szlag ją z deka trafił. Mimo, że sama czasu nigdy nie traciła. Bo tak w głębi serca myślę, że ona wie co straciła.
On jest bardzo za rodziną. Będzie zamiatał ulice a na rachunki zarobi.
A takich facetów niestety jest coraz mniej.
To nie jest tak, że ja jestem na nią zła czy uprzedzona bo to jego eks. Nie mniej te SMS a treść ich bardzo wskazuje na to, że to jednak ona (nie dawałam się w nich sprowokować a odbiorca się dosłownie ze złości gotował - choć w ogóle nie powinnam reagować) pozwala mi mieć o niej takie zdanie, a nie inne.

W ogóle po tych swoich przeżyciach nie miałam ochoty na wiązanie się z kimś po przejściach.
Ale od niego bije tak dobra energia i spokój. Co tylko się potwierdziło.
Zatem zaryzykowałam. Nie żałuję.

201 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2013-03-12 15:51:23)

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Czyli co chciala go wziac na dziecko. Nie kumam takich bab.
A podobno niektorzy "zdradzanie" maja we krwi...
A w jakich okolicznosciach sie pozanliscie?

202

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...
niunia77 napisał/a:

Czyli co chciala go wziac na dziecko. Nie kumam takich bab.
A podobno niektorzy "zdradzanie" maja we krwi...
A w jakich okolicznosciach sie pozanliscie?

Działo się to z trzynaście lat temu. Narzeczony opowiadał, że nawet nie byli razem to potrafiła zjawić się u niego tak po prostu bez umówienia. Lub czekała na niego po kilka godzin pod domem, a miała wtedy 18-20 lat.
Jeśli już to przychodzi mi do głowy, że ona za wszelką cenę chciała wyrwać się z domu.
A, że on nie był zakochany, a dobrze rokował na "wybawiciela" no to zrobiła jak zrobiła.
Jej rodzice, a w zasadzie jej ojciec kurwił się całe życie, pracował w Niemczech. Stąd może taka obserwacja, wzór.
Żeby było zabawniej w tej całej brazyliadzie to to, że jakiś czas temu po wielu latach ciszy właśnie eks teściowa narzeczonego do niego zadzwoniła i to jeszcze w trakcie jak dzieci u nas były. Oprócz gorzkich żali pod adresem córki poprosiła go o pomoc w sprawie rozwodowej jej i jej męża - a rodziców eks żony.
I jeszcze pogratulowała mojej ciąży. To już był szczyt.
Ten jej ojciec potrafi powiedzieć wnuczce a córce narzeczonego, że jest brzydka. Ma 11 lat i słowo daje sercs niejedno jak dorośnie złamie. Poza tym gdyby nawet była najbrzydsza na świecie, jak można dziecku coś takiego powiedzieć? No jak?


Jak się poznaliśmy?
Otóż rok temu gdy poszłam do fryzjera w swoje 30te urodziny, fryzjerka, a moja koleżanka oznajmiła mi, że ma dla mnie faceta.
Nie ukrywam, parsknęłam śmiechem.
Ale tak jakoś z braku laku zaczęła mi o nim opowiadać.
Jak usłyszałam: rozwód, dzieci etc to gdy zapytała czy może mu dać mój numer telefonu - odmówiłam.
I wieczorem gdy już byłam na imprezie i na lekkim rauszu zadzwoniła, na początku wzięła mnie pod pic, że jak tam włosy i w ogóle, a potem czy jednak może ten numer przekazać.
Już machnęłam ręką i wyraziłam zgodę. Zadzwonił po kwadransie i złożył życzenia. Życzył miłej zabawy i zapytał czy może zadzwonić następnego dnia. Zgodziłam się.
A potem tam jak pisałam podczas każdej rozmowy czułam taki spokój. Aczkolwiek byłam czujna i zadawałam mu mnóstwo pytań, czasem aż za bezpośrednio. Nie mniej tak to czułam i tak chciałam. Pierwszy raz zobaczyliśmy się po tygodniu od tego pierwszego telefonu.
I urzekł mnie. Utrzymywałam jednak dystans.
A on czekał. Nic mu nie ułatwiałam.
Oświadczył się we wrześniu. A w listopadzie pod koniec okazało się, że jestem w ciąży.
Nie mniej data ślubu nie uległa zmianie.
I tak to się toczy.

203

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...
Zielony_Domek napisał/a:
niunia77 napisał/a:

Czyli co chciala go wziac na dziecko. Nie kumam takich bab.
A podobno niektorzy "zdradzanie" maja we krwi...
A w jakich okolicznosciach sie pozanliscie?

Działo się to z trzynaście lat temu. Narzeczony opowiadał, że nawet nie byli razem to potrafiła zjawić się u niego tak po prostu bez umówienia. Lub czekała na niego po kilka godzin pod domem, a miała wtedy 18-20 lat.
Jeśli już to przychodzi mi do głowy, że ona za wszelką cenę chciała wyrwać się z domu.
A, że on nie był zakochany, a dobrze rokował na "wybawiciela" no to zrobiła jak zrobiła.
Jej rodzice, a w zasadzie jej ojciec kurwił się całe życie, pracował w Niemczech. Stąd może taka obserwacja, wzór.
Żeby było zabawniej w tej całej brazyliadzie to to, że jakiś czas temu po wielu latach ciszy właśnie eks teściowa narzeczonego do niego zadzwoniła i to jeszcze w trakcie jak dzieci u nas były. Oprócz gorzkich żali pod adresem córki poprosiła go o pomoc w sprawie rozwodowej jej i jej męża - a rodziców eks żony.
I jeszcze pogratulowała mojej ciąży. To już był szczyt.
Ten jej ojciec potrafi powiedzieć wnuczce a córce narzeczonego, że jest brzydka. Ma 11 lat i słowo daje sercs niejedno jak dorośnie złamie. Poza tym gdyby nawet była najbrzydsza na świecie, jak można dziecku coś takiego powiedzieć? No jak?


Jak się poznaliśmy?
Otóż rok temu gdy poszłam do fryzjera w swoje 30te urodziny, fryzjerka, a moja koleżanka oznajmiła mi, że ma dla mnie faceta.
Nie ukrywam, parsknęłam śmiechem.
Ale tak jakoś z braku laku zaczęła mi o nim opowiadać.
Jak usłyszałam: rozwód, dzieci etc to gdy zapytała czy może mu dać mój numer telefonu - odmówiłam.
I wieczorem gdy już byłam na imprezie i na lekkim rauszu zadzwoniła, na początku wzięła mnie pod pic, że jak tam włosy i w ogóle, a potem czy jednak może ten numer przekazać.
Już machnęłam ręką i wyraziłam zgodę. Zadzwonił po kwadransie i złożył życzenia. Życzył miłej zabawy i zapytał czy może zadzwonić następnego dnia. Zgodziłam się.
A potem tam jak pisałam podczas każdej rozmowy czułam taki spokój. Aczkolwiek byłam czujna i zadawałam mu mnóstwo pytań, czasem aż za bezpośrednio. Nie mniej tak to czułam i tak chciałam. Pierwszy raz zobaczyliśmy się po tygodniu od tego pierwszego telefonu.
I urzekł mnie. Utrzymywałam jednak dystans.
A on czekał. Nic mu nie ułatwiałam.
Oświadczył się we wrześniu. A w listopadzie pod koniec okazało się, że jestem w ciąży.
Nie mniej data ślubu nie uległa zmianie.
I tak to się toczy.

Wow, piękna historia. Ostatnio właśnie rozmawiałam z koleżankami na temat zapoznawania się par i doszłyśmy do wniosku, że bardzo szczęśliwe związki są  z polecenia. Ktoś kogoś chce wyswatać. Bliskie koleżanki na pewno nie chcą dla nas źle i nie podsuną nam agresorów.
Coś chyba w tej teorii jest.
Musiało bardzo zależeć Twojemu partnerowi na Tobie, bo czekał i jeszcze w dodatku starał się!
Mój eks też bardzo długo czekał, znosił moje ciągłe wahania uczuć, tyle tylko, że pokazał mi nie tylko miłość, ale także agresję hmm
Dla nas też nadejdzie lepszy czas smile

204

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...
onaona napisał/a:

Dla nas też nadejdzie lepszy czas smile

Tego akurat jestem pewna na 1000%.
Jesteście jeszcze takie młode!

205

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...
Zielony_Domek napisał/a:
onaona napisał/a:

Dla nas też nadejdzie lepszy czas smile

Tego akurat jestem pewna na 1000%.
Jesteście jeszcze takie młode!

Chyba na to nie ma reguły. Znam pary, które związały się jakoś tak wcześnie i do dziś sa razem, ale wiadomo, że każdy człowiek ma zapisany inny scenariusz smile Pewnych rzeczy nie da się przyspieszyć .
Jak tam dzisiejsze samopoczucie Zielony_Domek?

206

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

A no nie ma reguly...
Wczoraj rozmawialam ze swoim bylym, byl pijany, wyznawal mi milosc, strasznie plakal.
Powiedzial ze chcial przestac pic, ale nie dal rady.
Na koniec powiedzialam ze mam nadzieje ze kiedys z tego wyjdzie, odparl ze w to watpi.

207

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...
niunia77 napisał/a:

A no nie ma reguly...
Wczoraj rozmawialam ze swoim bylym, byl pijany, wyznawal mi milosc, strasznie plakal.
Powiedzial ze chcial przestac pic, ale nie dal rady.
Na koniec powiedzialam ze mam nadzieje ze kiedys z tego wyjdzie, odparl ze w to watpi.

to jest po prostu straszne, okropna choroba.

208

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Sama borykam się z innym uzależnieniem u mojego partnera...Natomiast jeśli chodzi o alkoholizm,to mam doświadczenia z rodzinnego domu- ojciec, oraz ojciec mojego chłopaka. Mój ojciec jest alkoholikiem odkąd pamiętam i wierz mi,że nie zmienił się po dziś dzień,nie szanuje mojej mamy, alkohol zrobił z niego potwora. Nie chciał się leczyć i wiem,że na niego już za późno. Moja mama mimo wszystko przy nim trwa, mimo iż ja i moje siostry nalegamy,żeby od niego odeszła, ona tez go kocha, ale miłość to w życiu to nie wszystko. On się nie zmieni,jeśli nie będzie sam tego chciał. Natomiast ojciec mojego chłopaka jest alkoholikiem, który ma za sobą dwie próby leczenia,które skończyły się tak,że dalej pije. Mama mojego chłopaka zostawiła go, było jej ciężko,ale teraz jest zupełnie inna kobietą. Jeśli dalej bedziesz w tym trwać i on się nie zmieni, to wierz mi że z czasem on zmieni ciebie i będziesz przez niego cierpieć. Moja Droga nigdy nie pomożesz mu Ty,jeśli on nie bedzie chcial sam sobie pomóc. Niech podejmie próbę leczenia, ale jeśli po niej sięgnie po kieliszek, to uciekaj jak najdalej, bo nic dobrego z tego nie wyniknie.

209 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2013-03-13 15:19:32)

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...
onia89 napisał/a:

Sama borykam się z innym uzależnieniem u mojego partnera...Natomiast jeśli chodzi o alkoholizm,to mam doświadczenia z rodzinnego domu- ojciec, oraz ojciec mojego chłopaka. Mój ojciec jest alkoholikiem odkąd pamiętam i wierz mi,że nie zmienił się po dziś dzień,nie szanuje mojej mamy, alkohol zrobił z niego potwora. Nie chciał się leczyć i wiem,że na niego już za późno. Moja mama mimo wszystko przy nim trwa, mimo iż ja i moje siostry nalegamy,żeby od niego odeszła, ona tez go kocha, ale miłość to w życiu to nie wszystko. On się nie zmieni,jeśli nie będzie sam tego chciał. Natomiast ojciec mojego chłopaka jest alkoholikiem, który ma za sobą dwie próby leczenia,które skończyły się tak,że dalej pije. Mama mojego chłopaka zostawiła go, było jej ciężko,ale teraz jest zupełnie inna kobietą. Jeśli dalej bedziesz w tym trwać i on się nie zmieni, to wierz mi że z czasem on zmieni ciebie i będziesz przez niego cierpieć. Moja Droga nigdy nie pomożesz mu Ty,jeśli on nie bedzie chcial sam sobie pomóc. Niech podejmie próbę leczenia, ale jeśli po niej sięgnie po kieliszek, to uciekaj jak najdalej, bo nic dobrego z tego nie wyniknie.

Juz cierpialam i cierpie dlatego ucieklam. Ucieklam bo go kocham.
To juz nie jest kwestia silnej woli.
Zal mi takich ludzi, ktorymi zawladnal alkohol i inne substancje.
Ale to o czym piszesz to nie jest milosc, to wspoluzaleznienie.
Czytalam ze wspoluzaleznione kobiety wola zeby partner zmarl niz dopuscic do siebie mysl ze maja odejsc. Tak jest z moja mama, nie odejdzie....

210

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Uwierz mi,że nie tylko substancje mogą uzależnić człowieka, który przez swoje uzaleznienie rani kogoś komu na nim zależy...Mi nie jest żal tych ludzi, bo mamy swój rozum i możemy decydować o swiom losie...ci ludzie sa słabi...

211 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2013-03-13 15:44:19)

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Sa slabi ale nikt swiadomie nie popada w uzaleznienie, to sie rozwija podstepnie.
Nikt swiadomie nie pije alkoholu aby sie uzaleznic, co prawda powinien przemyslec jakie beda tego konsekwencje. Ale czy ktokolwiek z nas pijac piwo, wino czy od czasu do czasu mocniejsze trunki mysli ze moga go uzaleznic? Nie... myslimy ze "mnie to nie dotyczy".

212

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Może i tak, ale każdy może podjac walke i wygrac lub przegrac. W tym calym nalogu trzeba odnalezc siebie, z czasu przed nalogiem. Zadac sobie pytanie jak to sie zaczelo i dlaczego tak daleko zaszlo...byłam uzalezniona od narkotykow i do konca zycia bede cpunem, tak jak alkoholik alkoholikiem,ale walczac o siebie i dla siebie mozna byc tym kim ja jestem teraz zdrowym czlowiekiem,wyleczonym z nalogu...pamietaj tez ze czlowiek sam decyduje ze chce sie napic poraz pierwszy i sam moze to przerwac kiedy widzi ze cos idzie nie w ta strone, tylko musi znalezc w sobie sile...nigdy nie walczy sie o nic dla kogos, wiem ze najlepsza motywacja jest walka o siebie i swoje zycie...

213

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

I wiesz co dopiero teraz jak daję komuś innemu rade widze rozwiazanie mojego problemu smile

214

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Onia no właśnie chciałam to napisać smile

215

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

No wlasnie kazdy nałog mimo ze jest inny, jednak jest taki sam i tak samo trzeba z nim walczyc...

216 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2013-03-13 16:16:42)

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Tylko widzisz problem jest w tym ze uzaleznionemu trzeba pozwolic osiagnac dno, a rodzina uwiklana w chorobe ktora kocha na to nie pozwala.....
Wiktor Osiatyński w książce "Alkoholizm. Grzech czy choroba?" napisał:
Jedyny sposób, w jaki rodzina może alkoholikowi pomóc, to zostawić go w
spokoju. Nie nalegać, nie nakłaniać, nie krzyczeć, nie błagać. Ale
też nic za alkoholika nie załatwiać: zaświadczeń lekarskich, pożyczek
ani zwolnień z pracy; nie tłumaczyć go chorobą. Nie sprzątać po nim
pijackich brudów. Niech pije na własną odpowiedzialność. Każdy
alkoholik ma własną odpowiedzialność, bez nieumiejętnie kochających
go bliskich i przyjaciół, piłby o połowę krócej; dużo wcześniej
osiągnąłby swoje dno.

217

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...
onaona napisał/a:
Zielony_Domek napisał/a:
onaona napisał/a:

Dla nas też nadejdzie lepszy czas smile

Tego akurat jestem pewna na 1000%.
Jesteście jeszcze takie młode!

Chyba na to nie ma reguły. Znam pary, które związały się jakoś tak wcześnie i do dziś sa razem, ale wiadomo, że każdy człowiek ma zapisany inny scenariusz smile Pewnych rzeczy nie da się przyspieszyć .
Jak tam dzisiejsze samopoczucie Zielony_Domek?

Dziś ok. Dziękuję. Jesteś kochana.
Jutro mam kontrolne ważenie i tylko tego się boję. Ale dość o mnie.

Laski nie wierzcie w ich słowa!
niunia77 a ten Twój to już perfidia zupełna, przepraszam Cię.

218

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...
Zielony_Domek napisał/a:
onaona napisał/a:
Zielony_Domek napisał/a:

Tego akurat jestem pewna na 1000%.
Jesteście jeszcze takie młode!

Chyba na to nie ma reguły. Znam pary, które związały się jakoś tak wcześnie i do dziś sa razem, ale wiadomo, że każdy człowiek ma zapisany inny scenariusz smile Pewnych rzeczy nie da się przyspieszyć .
Jak tam dzisiejsze samopoczucie Zielony_Domek?

Dziś ok. Dziękuję. Jesteś kochana.
Jutro mam kontrolne ważenie i tylko tego się boję. Ale dość o mnie.

Laski nie wierzcie w ich słowa!
niunia77 a ten Twój to już perfidia zupełna, przepraszam Cię.

Chcialabym wierzyc ale juz nie wierze.
Jak zwykle szuka usprawiedliwienia dla swojego picia

219

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Coś Ci Słoneczko napisałam na maila smile

220

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Rega, Łookasz napiszcie co u Was?

221

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Oooo... dzięki że ktoś pamięta o mnie:).U mnie chyba dobrze:)Związek ,znajomość,przyjaźń (nazwijmy to jak chcemy) z moją sympatią rozwija się (odpukać) bardzo fajnie.To nie jest tak że moje wątpliwości o których pisałem wcześniej zniknęły,wcale nie,lecz próbuję sobie nie zaprzątać nimi głowy.Cały czas bardzo uważam żeby się nie zakochać (haha to się tak łatwo mówi), bo gdzieś w tyle głowy boję się i już.Jednocześnie muszę stwierdzić że na trzeźwo ,jak odjąć to moje chore myślenie,to to co się dzieje w moim życiu teraz jest tak piękne...Nie myślałem że fakt jak ktoś się o Ciebie martwi ,pamięta by Ci na dobranoc wysłać smska itp... może być takie przyjemne i że nie wszystko sprowadza się do seksu.Bardzo pomaga mi to forum,przeglądam je co dzień i korzystam z dobrych rad.Nie ukrywam że jest to dla mnie coś nowego.Ale staram się jak najwięcej jej mówić to co czuję,nawet takie coś "wybacz mi ,ale przy Tobie nieraz zapominam języka w gębie" i fajnie że póki co mnie rozumie,przynajmniej nie okazuje mi niczego złego.Niczego nie przyśpieszam,nie narzucam się,staram się słuchać dużo,być po prostu miły i opiekuńczy ,a tego wszystkiego się dopiero uczę.Pozdrawiam was serdecznie.

222

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Ostatnio jak pisałeś odniosłam się do tego, ale nie wiem czy to widziałeś:)

223

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...
onaona napisał/a:
niunia77 napisał/a:

A no nie ma reguly...
Wczoraj rozmawialam ze swoim bylym, byl pijany, wyznawal mi milosc, strasznie plakal.
Powiedzial ze chcial przestac pic, ale nie dal rady.
Na koniec powiedzialam ze mam nadzieje ze kiedys z tego wyjdzie, odparl ze w to watpi.

to jest po prostu straszne, okropna choroba.

Nie wyjdzie z tego, nie dożyje ;-).

Moj ojciec nie dożył 38 urodzin.

224

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...
Zielony_Domek napisał/a:

Ostatnio jak pisałeś odniosłam się do tego, ale nie wiem czy to widziałeś:)

Tak widziałem,dzięki,dlatego też staram się coś zmienić,by to co mnie spotkało sprawiało mi radość,a nie było źródłem lęków.Ale nie wszystko da się tak od razu zmienić.Założycielka tematu wywołała mnie (m.in mnie) z pytaniem co u mnie więc odpisałem z przyjemnością.

225

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...
Łookasz napisał/a:
Zielony_Domek napisał/a:

Ostatnio jak pisałeś odniosłam się do tego, ale nie wiem czy to widziałeś:)

Tak widziałem,dzięki,dlatego też staram się coś zmienić,by to co mnie spotkało sprawiało mi radość,a nie było źródłem lęków.Ale nie wszystko da się tak od razu zmienić.Założycielka tematu wywołała mnie (m.in mnie) z pytaniem co u mnie więc odpisałem z przyjemnością.

I prawidłowo smile

226

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Moi drodzy nie czekajcie az wywolam tylko piszcie smile

227

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Co u mnie?Sama nie wiem niby ok ale bardzo duzo watpliwości mnie dopada,ciągle nie wiem czy w końcu chcę czy nie chce się rozwieść,i czy to miłość czy wspóluzaleznienie.Termin sprawy się zbliża więc pasuje coś zdecydowac.Alko oczywiście bardzo się stara,przekonuje do siebie,ale czy da się odbudować zwiazek bez zaufania?A ja mu nie ufam.Łukasz ty jesteś z drugiej strony barykady,miło sie Ciebie czyta,zyczę ci powodzenia z nową miłościa,
Niunia a jak nastrój u ciebie?Twój alko nie robi nic żeby przestać pic i zawalczyć o związek.Jak mój mąż pił i miał mnie gdzieś to wbrew wszystkiemu chociaż wtedy wiedziałam czego chcę a czego nie,wszystko było proste bo ciągle sobie powtarzałam po co chcieć kogoś kto ciebie nie chce,woli wódę to ok...

228 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2013-03-19 21:19:25)

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Robi nie robi, na te chwile wiem tyle ze jest trzezwy (chyba bo alkomatem go nie badalam). Od miesiaca nie jestesmy razem, probuje roznych sztuczek. Co prawda dzwoni i przychodzi do mojego domu, ale nie mam sily z nim rozmawiac. Mam tak ogromny zal ze az go za to nienawidze i siebie zarazem tez. Jak jest trzezwy to potrafi byc wspanialy, pewnie mecza go wyrzuty sumienia. Po kazdym ciagu nadchodzi faza "miodowego miesiaca", ktora niestety trwa bardzo krotko.
Zgrywal juz chama (pisal smsy), zwalal cala wine na mnie, jak zobaczyl ze to nic nie dalo na drugi dzien zaszedl i plakal widzac swoje winy. Sztuczki manipulacji ma opanowane do perfekcji. A ja zyje, zyje z dnia na dzien z nadzieja tylko ze sama nie wiem na co... Mojego zaufania ten czlowiek nie odzyska, wiec nie wiem na co ja czekam. Szczerze chcialabym zeby to byl sen, chcialabym sie obudzic przy nim i zeby problem alkoholu nigdy nas nie dotyczyl sad

229

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...
niunia77 napisał/a:

Robi nie robi, na te chwile wiem tyle ze jest trzezwy (chyba bo alkomatem go nie badalam). Od miesiaca nie jestesmy razem, probuje roznych sztuczek. Co prawda dzwoni i przychodzi do mojego domu, ale nie mam sily z nim rozmawiac. Mam tak ogromny zal ze az go za to nienawidze i siebie zarazem tez. Jak jest trzezwy to potrafi byc wspanialy, pewnie mecza go wyrzuty sumienia. Po kazdym ciagu nadchodzi faza "miodowego miesiaca", ktora niestety trwa bardzo krotko.
Zgrywal juz chama (pisal smsy), zwalal cala wine na mnie, jak zobaczyl ze to nic nie dalo na drugi dzien zaszedl i plakal widzac swoje winy. Sztuczki manipulacji ma opanowane do perfekcji. A ja zyje, zyje z dnia na dzien z nadzieja tylko ze sama nie wiem na co... Mojego zaufania ten czlowiek nie odzyska, wiec nie wiem na co ja czekam. Szczerze chcialabym zeby to byl sen, chcialabym sie obudzic przy nim i zeby problem alkoholu nigdy nas nie dotyczyl sad

niunia77, wybacz mu i żyj dalej. Nie jesteśmy w stanie wszystkiego zaplanować. Musi wiele lat upłynąć aby kobieta zrozumiała, że nie jest jakąś czarodziejką i nie zmieni swojego mężczyzny. Ba, Twój partner właściwie jak był z Tobą nie poczynił żadnych kroków aby poprawić swoją sytuację. Założę się, ze nie raz powiedział ci, że sem sobie da radę, że nie potrzebuje żadnych psychoterapeutów. Dlaczego polecam ci wybaczenie? Tylko jeżeli szczerze mu wybaczysz, oczyścisz się. Uwierz mi, że tak jest naprawdę, wiem to z autopsji. Póki nie wybaczyłam eks mężowi (zrobił mi wiele złego) miałam silne lęki, bałam się różnych absurdalnych rzeczy. Wreszcie podjęłam ogromne ryzyko i wybaczyłam mu, jest znacznie lepiej. Oni też są ludźmi, też chcą kochać, też się boją , też są ludźmi.

230

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...
rega1977 napisał/a:

Co u mnie?Sama nie wiem niby ok ale bardzo duzo watpliwości mnie dopada,ciągle nie wiem czy w końcu chcę czy nie chce się rozwieść,i czy to miłość czy wspóluzaleznienie.Termin sprawy się zbliża więc pasuje coś zdecydowac.Alko oczywiście bardzo się stara,przekonuje do siebie,ale czy da się odbudować zwiazek bez zaufania?A ja mu nie ufam.Łukasz ty jesteś z drugiej strony barykady,miło sie Ciebie czyta,zyczę ci powodzenia z nową miłościa,
Niunia a jak nastrój u ciebie?Twój alko nie robi nic żeby przestać pic i zawalczyć o związek.Jak mój mąż pił i miał mnie gdzieś to wbrew wszystkiemu chociaż wtedy wiedziałam czego chcę a czego nie,wszystko było proste bo ciągle sobie powtarzałam po co chcieć kogoś kto ciebie nie chce,woli wódę to ok...

Widzisz ja miałam podobne rozterki. Tylko mój mąż postawił mnie przed faktem dokonanym,że ma inną więc trzeba zdać sobie sprawę że to nie miłośc a współuzależnienie.

Jutro idę na spotkanie żon współuzależnionych w poradni leczenia uzależnień, zobaczymy co mi z tego wyjdzie.

231

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Alkoholizmu neistety nie jestesmy w stanie zwalczyc, trzeba skonczyc ten zwiazek, takim osobom nie mozna pomoc moim zdaniem.. niestety

232

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...
kobietka1234 napisał/a:

Alkoholizmu neistety nie jestesmy w stanie zwalczyc, trzeba skonczyc ten zwiazek, takim osobom nie mozna pomoc moim zdaniem.. niestety

Kompletna bzdura.

233

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Kochani zdrowych,spokojnych i koniecznie bezalkoholowych swiąt wam życzę,buziaki

234

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Dziękuję i nawzajem, u mnie bezalkoholowe czasy od grudnia - ciąża smile

235

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Dołączam się do życzeń zdrowych i spokojnych Świąt.

236

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Witajcie, ja również życzę Wam przede wszystkim szczęścia i miłości.

Dziś mam taki straszny kryzys. Obwiniam siebie za to wszystko co się stało. Naprawdę nie jestem w stanie pojąć co się ze mną dzieje. W ogóle żałuję chyba , że żyję.
Jestem zła na siebie za każde słowo, które mu powiedziałam, wszystkiego żałuję i ciężko mi jest się pogodzić. Zastanawiam się czy ja w ogóle kochałam. To jakiś obłęd.
Jedne z najgorszych moich świąt sad W Święta ten ból wyszedł na wierzch, dopiero teraz.

237

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

hej moj problem wyglada tak : moze od poczatku, tak chyba bedzie najlepiej jestem w zwiazku z mezczyzna ktory ma problem z alkoholem, w chwili obecnej nie pije jest po terapii, regularnie chodzi na mitingi....ale czy jego hustawki nastrojow to normalne? Jestesmy razem okolu roku na poczatku zwiazku zdarzylo mu sie dwa razy zapic. WYBACZYLAM. To choroba z ktora mozna walczyc a on chce...wiec dalam mu szanse. Po terapii zamieszkalismy razem wraz z mooja 4 letnia coreczka. Wszystko mialo byc pieknie, lecz nie do konca jest. Podziwiam go za trzezwosc za to ze brnie do przodu. Tylko dlaczego mnie tak rani. Podaje przyklad z wczoraj. Kazal wyjsc mi i mojej corce z domu nie zwazajac na to ze mala jest chora a na zewnatrz bylo okropnie zimno...poznniej przepraszal, przyznal ze nie panuje nad tym co mowi, ze nie chce zebysmy sie wyniosly, a wszystko zaistnialo w wyniku glodu alkoholowego... Czy zawsze tak juz bedzie ze w trakcie takiego glodu najbardziej ucierpimy na tym ja i corka????? Czy to prawda ze alkoholik tak ma ze wine, ciezar z siebie zrzuca na kogos innego, by jemu bylo lzej???? Prosze o odp

238

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...
siwa23 napisał/a:

hej moj problem wyglada tak : moze od poczatku, tak chyba bedzie najlepiej jestem w zwiazku z mezczyzna ktory ma problem z alkoholem, w chwili obecnej nie pije jest po terapii, regularnie chodzi na mitingi....ale czy jego hustawki nastrojow to normalne? Jestesmy razem okolu roku na poczatku zwiazku zdarzylo mu sie dwa razy zapic. WYBACZYLAM. To choroba z ktora mozna walczyc a on chce...wiec dalam mu szanse. Po terapii zamieszkalismy razem wraz z mooja 4 letnia coreczka. Wszystko mialo byc pieknie, lecz nie do konca jest. Podziwiam go za trzezwosc za to ze brnie do przodu. Tylko dlaczego mnie tak rani. Podaje przyklad z wczoraj. Kazal wyjsc mi i mojej corce z domu nie zwazajac na to ze mala jest chora a na zewnatrz bylo okropnie zimno...poznniej przepraszal, przyznal ze nie panuje nad tym co mowi, ze nie chce zebysmy sie wyniosly, a wszystko zaistnialo w wyniku glodu alkoholowego... Czy zawsze tak juz bedzie ze w trakcie takiego glodu najbardziej ucierpimy na tym ja i corka????? Czy to prawda ze alkoholik tak ma ze wine, ciezar z siebie zrzuca na kogos innego, by jemu bylo lzej???? Prosze o odp

\
Nie wiem czy ja bym zniosła traktowanie dziecka. Sama wychowuję dziecko. Jak byłam w związku, to nie tolerowałam nawet krzyku na dziecko! Absolutnie, czasem może nawet partner miał rację, a mnie bolało to jak powiedział coś nie tak. Synek ma prawie 5 lat.

Zdecydowanie on ma nadal problem. Nie powinien tak postępować. Nie wiem co ci poradzić... Opisz może więcej takich szczegółów.

239

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...
siwa23 napisał/a:

Czy to prawda ze alkoholik tak ma ze wine, ciezar z siebie zrzuca na kogos innego, by jemu bylo lzej???? Prosze o odp

Prawda. Zawsze znajdzie winnego

240

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...
siwa23 napisał/a:

hej moj problem wyglada tak : moze od poczatku, tak chyba bedzie najlepiej jestem w zwiazku z mezczyzna ktory ma problem z alkoholem, w chwili obecnej nie pije jest po terapii, regularnie chodzi na mitingi....ale czy jego hustawki nastrojow to normalne? Jestesmy razem okolu roku na poczatku zwiazku zdarzylo mu sie dwa razy zapic. WYBACZYLAM. To choroba z ktora mozna walczyc a on chce...wiec dalam mu szanse. Po terapii zamieszkalismy razem wraz z mooja 4 letnia coreczka. Wszystko mialo byc pieknie, lecz nie do konca jest. Podziwiam go za trzezwosc za to ze brnie do przodu. Tylko dlaczego mnie tak rani. Podaje przyklad z wczoraj. Kazal wyjsc mi i mojej corce z domu nie zwazajac na to ze mala jest chora a na zewnatrz bylo okropnie zimno...poznniej przepraszal, przyznal ze nie panuje nad tym co mowi, ze nie chce zebysmy sie wyniosly, a wszystko zaistnialo w wyniku glodu alkoholowego... Czy zawsze tak juz bedzie ze w trakcie takiego glodu najbardziej ucierpimy na tym ja i corka????? Czy to prawda ze alkoholik tak ma ze wine, ciezar z siebie zrzuca na kogos innego, by jemu bylo lzej???? Prosze o odp

Za to co zrobił Twojemu dziecku skończyłabym to w try miga.

241

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Facet, który za dużo pije, to po prostu facet,

242

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...
flourajda napisał/a:

Facet, który za dużo pije, to po prostu facet,

Co to ma byc?
Czyli co facet ktory pije sporadycznie lub nie pije wcale facetem nie jest?
Heh, dobre sobie

243

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Witajcie, pewnie gdzies natknelyscie sie na moj watek, ale sprawa ciagnie sie dalej... chodze na terapie dla wspoluzaleznionych, moj "byly" chce sie leczyc tylko wtedy jak pije, jak jest trzezwy to stwierdza ze zadnego problemu nie ma, miesiac temu kazalam mu sie wynosic mimo  ze bardzo go kocham, 4 lata- nie potrafie ot tak skerslic, zapomniec, u mnie jest jeszcze moja corka 10-letnia, ktora nigdy ojca nie miala a jego pokochala jak wlasnego...jest mi ciezko, bo on nas utrzymywal, nie mam pieniedzy procz alimentow, dopiero zalazlam prace ale wierze ze bedzie dobrze...a On- dzwoni, dopytuje sie co u nas, kilka dni temu zrbilam blad, spotkalismy sie na miescie na rozmowe... wrocilismy do mnie do domu... nie nie bylo seksu, ale calowal, mowil ze kocha, ze tesknil, dziecku obiecal!!!!!!!! ze wroci mimo moich wczesniejszych prosb zeby nie obiecywal dziecku czegos czego nie jest w stanie spelnic...3 dni razem z piwami... wrocil do mamy... wiem ze teraz od dwoch tyg nie pije... to malo...powiedzial ze nas nie skresla, ale musi sobie sam z tym poradzic... jestem swiadoma ze nie poradzi sobie... mama ma tylko jego i nie wazne w jakim stanie przyjdzie ona zawsze otworzy drzwi... ja powymienialam zamki w drzwiach, jest mi ciezko bez niego, bez pieniedzy... ale wierze ze wyjde na prosta... problem?? nie umiem powiedziec definitywnie ze to KONIEC naszego zwiazku, ani jemu ani sobie, on tez tego nie zrobil...

244

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

dodam tylko ja mam 36 on 38 lat, ale wiek nie ma znaczenia....

245 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-07-03 23:42:57)

Odp: Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Witaj,

Wiem o czym mówisz, życie z alkoholikiem jest niezwykle ciężkie, z czasem jednak cierpliwość się wyczerpuje i związek staje się bardzo toksyczny. Uważaj żeby nie czuć się jak w pułapce, bo to przecież nie o to chodzi. Mówią, że prawdziwa miłość przetrwa wszystkie przeciwności losu, ale tak do końca nie jest. Jeżeli już widzisz jego problem to zanim wszystko zabrnie za daleko pomyśl może o tym, czy nie warto się zwrócić o pomoc do osób, które zajmują się tym, tzn. do jakiegoś ośrodka leczenia uzależnień. Mogę Ci napisać o jednym, o którym słyszałam pozytywne opinie - spam, mają swoją stronę w Internecie, więc z łatwością znajdziesz więcej informacji. Pamiętaj, że skoro jest możliwość aby przeciwdziałać tej chorobie, to zawsze trzeba próbować. Mam nadzieję, że uda Wam się i będziecie szczęśliwi!

Posty [ 196 do 246 z 246 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Chłopak, narzeczony z problemem alkoholowym...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026