Zacznę od tego że przeczytałem Twój temat,nie wiedziałem że to taka ciężka sytuacja bardzo mi przykro.
Hobby problemem w związku,widzę że jedziemy na tym samym wózku,to również temat dla Ciebie,pewnie te wszystkie problemy to nie tylko hobby ale w pewnym stopniu również.
syla135 napisał/a:a moze i ona do tego darzy zebys siedzial po prostu z nia w domu i cokolwiek znajdziesz poza domem to jej nie bedzie pasowac...powiem szczeze ze wiem ze i tak wrocisz do motorow, nie zebym w ciebie watpila tylko zauwazysz ze straciles czastke siebie.
Jedynym problemem to były właśnie motocykle i wszystko co z nimi związane czyli:Wyjazdy,zloty,wyścigi,spotkania.
Opiszę Ci jeden dzień z mojego dotychczasowego życia np:Piątek czyli przed weekendem,mamy jechać w góry(samochodem oczywiście)wszystko ustalone.
Rano wstaję ostatni dzień do pracy,już w pracy telefony że na weekend wyjazd nie zaplanowany z kolegami czy jadę?Bez namysłu jadę,więc wyjazd po południu.Wpadam do domu jak poparzony,narzeczona zawiadamia że kończy pakowanie,na to ja że mam pilny wyjazd z kolegami będę w Niedziele wieczorem,żadne argumenty do mnie nie trafiają jadę i koniec,kolejna godzina jestem już spakowany,narzeczona siedzi w pokoju i płaczę,przed wyjściem rzucałem zawsza hasło,za tydzień pojedziemy,za tydzień zrobimy,itd.itp.
Wiesz ile było takich weekendów?Bardzo dużo,stąd już w Piątek ok.godziny 15 telefony do mnie co z weekendem?Ze mną czy z motocyklem i kolegami.Nie mówiąc o czasie wolnym po pracy.
Później przestaliśmy cokolwiek planować no bo po co?
Punktem zwrotnym była śmierć przyjaciela po którym dostałem kopa w dupę,nastąpił czas refleksjii i przemyśleń wtedy nasz związek wisiał na włosku.I tak dziewczyna długo ze mną wytrzymała,doszło do zaręczyn które przyjęła.
Czy zacznę jeździć?Tego jeszcze nie wiem,ale wiem jedno jeśli zacznę stracę kobietę.
syla135 napisał/a:co do aktywnosci..tak taka aktywnosc jak dzieci zasna tez mu nie idzie:) mowie ci kocha do tego stopnia auta ze chyba mu w kazdej dziedzinie wystracza:) staralam sie przez lata, pieknie wygaldac, zadbana, zakladac to co on lubi, pyszne kolacje, wymyslne pozycje-marny efekt, tego lata poddalam sie, dosc mam. tak dla przykaldu robienie syna zajelo mu 9miesiecy bo biedny nie mial kiedy:P
a co do picia...jak przeczytasz moj watek o jego matce, dziecinstwie to wsyztsko zrozumiesz, wedlug mnei gedetycznie jest uwarunkowany do picia.
Specjalistą nie jestem ale ewidętnie potrzeba tutaj pomocy psychologa.
To przykre co piszesz z jednej strony samochody z drugiej jego rodzina i
nieciakawe dzieciństwo,alkohol którego teraz może nie ma za dużo ale z czasem może być problem.
Co do Twojego wyglądu to trochę Cię rozumiem,mąż nie zwracał na Ciebie uwagi,nie widziałaś efektów swoich starań zaangarzowania.Pewnie
jest tak że dla swojego męża nadal jesteś atrakcyjną kobietą tylko tego nie zauważasz z braku zaintaresowania z jego strony.U mnie było podobnie,nie było tyle zainterowania z mojej strony co odbijało się na psychice mojej kobiety,no bo po co miała się starać skoro brak efektów?
Myślała tak samo jak Ty.
syla135 napisał/a:co do swego wygaldu..to tez mam w w d...e, niby po co, a nie powiem nie mam problemu z facetami:P ale zbieram sie i dojzewam do wziecia sie za siebie.
wiesz u nas sie to wszystko rozpada bo on nie umie byc z kobieta.
No włąśnie po co?Jak nie ma zainteresowania ze strony męża.
Problemu z facetami nie masz ponieważ próbujesz to sprawdzaćprawda?
Czy jeszcze możesz się komuś podobać no bo skoro mąż nie zauważa to pewnie jest coś ze mną nie tak.Z Tobą jest wszystko w porządku takie jest moje zdanie,ale musisz zacząć działać o Was ponieważ może się to źle skończyć.Rozumiem że Twój mąż miał ciężko w życiu też lekko nie miałem,mam jeszcze czworo rodzęństwa czyli w domu było nas siedmioro.Wiem co to znaczy iść do szkoły bez śniadania bo brakowało nawet na jedzenie,tak tak był taki okres w moim życiu,teraz rodzeństwo się rozjechało mają własne rodziny a rodzicom teraz żyje się znacznie lepiej wykonali swoją rolę najlepiej jak potrafili.
Więc weź sprawy w swoje ręce i działaj nie stoisz na straconej pozycjii
tylko potrzebny jest tutaj specjalista.Pewnie problemy wystąpią z namową męża ale musisz próbować.
Dbaj o siebie naprawdę warto,skąd wiesz czy nie uda wam się wyjść z kryzysu i mąż zauważy że ma jeszcze piękniejszą żonę;)
syla135 napisał/a:teraz wiem ze to nie przez samochody, on nawet jak jest w domu(w tym roku wzial po raz pierwszy urlop-z ktorego go i tak sciagnieto) to i tak nie wie o co chodzi, nie umie podjac zadnej decyzji, zadecysowac, nie odnajduje sie zupelnie w domu. wiem ze jedynie w pracy i w garazu zyje, jakby tam sie czul jak ryba w wodzie, tam umie sie zorganizowac i wie co jak gdzie zrobic... zycie..
Ja uważam że to przez samochody czyli hobby wiesz dlaczego?
Ponieważ Twój mąż ucieka w pewien sposób od rodziny tak jak napisałaś
nie odnajduje się w domu w typowych rodzinnych sprawach a w warsztacie jest mu dobrze tam zawsze wie co ma robić,tam się wycisza,zapomina o wszystkim z czym sobie nie radzi,tam ma spokój.
To nie znaczy że Was nie kocha tylko ma problemy z którymi sobie nie radzi,wydaje mi się że potrzebuję pomocy.
Tak więc hobby jak najbardziej jest tutaj problemem.Bardzo ważne są w życiu jakieś pasje,ale nie kosztem wszystkiego np.Rodziny wtedy jest to
toksyczne hobby wyniszczające każdego z nas.
Oczywiście rodzina męża też jest tutaj problemem,nie lubie tego pisać ale to jest patologiczna rodzina,która wyniszcza siebie jak i Was.
Walcz o to co Twoje walcz o swoją rodzinę nawet kosztem rzucenia tego wszystkiego w cholerę i przeprowadzki.Jeśli nie byłoby innego wyjścia ja bym tak zrobił.