netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Hobby,problemem w związku

54 odpowiedzi9 326 wyświetleńzałożony przez Kacper26, 11.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Hobby,problemem w związku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 55 ]

1

Temat: Hobby,problemem w związku

Witam

Chciałbym uzyskać porade od Was kobiet w pewnej sprawie.

Moim hobby są mototcykle,moja druga miłość,i tu właśnie jest problem
ponieważ moja dziewczyna,chce tylko jednego abym przestał jeździć,
uważa że niedługo się zabije.
Motocykl to jest to z czego nie zrezygnuje a jestem między młotem a kowadłem,żadna rozmowa nie przynosi pozytywnych rezultatów,w przyszłym roku planowaliśmy ślub ale ostatnio usłyszałem coś co mnie ścięło z nóg,narzeczona powiedziała że nie chce mieć ze mną dziecka które będzie wychowywało się bez ojca.Od dwóch dni nie odbieram telefonów,nie mam ochoty wysłuchiwać tego samego.

Dzieczyny/Żony,kolegów jeżdżą z nimi na przejaszczki,wycieczki,u mnie nie ma mowy,zaraz jest płacz i fochy,tak naprawde to nie tylko motocykl jest problemem jeszcze kilka innych rzeczy ale te hobby to problem największy.

Tak jak pisałem z motocyklu nie zrezygnuje z narzeczonej też nie chce
ale nie wiem jak postępować dalej,dlatego licze na Waszą pomoc.

2

Odp: Hobby,problemem w związku

Kacper, myślę, że ta sprawa to dwa problemy, z których jednego możesz nie być świadom - a mianowicie swojego udziału. Co by się w związku nie działo, nie odbieranie telefonu bez wyjaśnienia, o co chodzi jest równie niedojrzałe, jak zakazy i nakazy Twojej dziewczyny.

Tej sytuacji nie da się rozwiązać inaczej, jak tylko dochodząc do jakiegoś ustępstwa. Nie ma kompromisu, albo przestaniesz jeździć albo ona przestanie się o to gniewać, czas dojrzeć do rozmowy, która nie będzie udowodnieniem racji, a próbą znalezienia rozwiązania.
Jakie dokładnie argumenty podaje Twoja dziewczyna? Tylko ten, że to niebezpieczne? Na jakiej podstawie tak twierdzi? Bo znała kogoś, kto zginął na motorze? Bo jeździsz jak wariat? Czy bo słyszała to w telewizji? I nie chodzi tu o te powody, które Ty uważasz za przyczynę (np. nigdy mi nie mówiła, dlaczego jest przeciwko, ale zakładam, że wzięło się z to z informacji z mediów - chodzi o to, co ona wprost podaje za powód swojego stanowiska).

Jakie są te "inne problemy" między Wami?

3

Odp: Hobby,problemem w związku

wytłumacz jej jak wazne jest dla Ciebie hobby i ze nie bedziesz sczesliwym człowiekiem jesli nie bedziesz mogł tego hobby realziować. A jak bedziesz sczesliwy to i w waszym zyciu i zwiazku bedziesz lepszy, fajniejszy i bedzie Wam lepiej.

4

Odp: Hobby,problemem w związku

Wiesz co i Ty masz racje i Twoja dziewczyna. Powiem Ci tak, mój mąż też miał ścigawkę na której jezdziliśmy razem i była to wspólna pasja. Jednak im więcej czasu byliśmy razem, im bardziej zaczęliśmy myśleć  poważnym związku, niestety takie "ekstremalne" hobby odchodziło na bok. Dzis juz dawno nie mamy motoru, zepsuł się. Jako narzyczony chciał kupić kolejny, jednak ja ... nie byłam przekonana (choć uwielbiam motory). Mąż wiele nic nie mówił. Wyjaśniłam, że się boje o niego. Ze teraz zaczniemy byc rodziną, nie chce go stracić. Przyznał mi tez racje gdy powiedziałam na jego argumenty (bedzie wolno jezdził), że przecież oboje wiemy jak to jest, jak licznik idzie do przodu, czuje się adrenaline, chce sie przycisnąc więcej.. Nic nie powiedział. W małżeństwie tez kilka razy wspominał o motorze, ale ja zgodziłabym się tylko na rekreacyjny czoperek. I do tej pory nie mamy smile Teraz czekamy na dzidziusia. NAchodzi nas oboje, ale ja spokojnie mojego przekonuje, że nie chce zostać sama z małym. ( u nas w ostatnich czasach wiele się wypadków smiertelnych zdarzyło z udziałek motorów). Powiedziałam mu, że sobie kupił cokolwiek co sprawia mu przyjemność, ale z motorem niech poczeka aż odchowamy naszą "trzódkę" smile On to rozumie i ciesze się.

Moja rada: porozmawiaj z dziewczyną. Jej obawy sa całkowicie normalne i świadczy to tylko o tym, że nie chce Cie stracić. Może na jakiś czas przestań z kolegami jezdzić, weź ja na niedzielną przejazdzkę. Albo (nie wiem jaki masz motor) zmień na "wolniejszy" model.

5

Odp: Hobby,problemem w związku
yvette napisał/a:

Co by się w związku nie działo, nie odbieranie telefonu bez wyjaśnienia, o co chodzi jest równie niedojrzałe, jak zakazy i nakazy Twojej dziewczyny.

Ja o tym wiem ale słuchanie w kółko tego samego już wychodzi mi bokiem,ile można!

yvette napisał/a:

Jakie dokładnie argumenty podaje Twoja dziewczyna? Tylko ten, że to niebezpieczne? Na jakiej podstawie tak twierdzi? Bo znała kogoś, kto zginął na motorze? Bo jeździsz jak wariat? Czy bo słyszała to w telewizji? .

Twierdzi że pewnego dnia się zabije albo skończe na wózku,że nie chce
żyć w takim ryzykownym związku,również chodzi o dziecko jak twierdzi zostanie bez ojca.Zapewne po części wzięło się to stąd
że ogólnie motocyklista to wariat tak się to przyjęło w naszym społeczeństwie,trochę rodzina też jest przeciwko zwłaszcza przyszła teściowa.

yvette napisał/a:

Jakie są te "inne problemy" między Wami?.

Chodzi głównie o takie rzeczy które nie są bezpośrednio związane z narzeczoną np:wyjście na piwo,zloty,wyjazdy na wyścigi(jako kibic) to są zakazy,częste telefony jak gdzieś wyjde czy wyjade nawet na krótko.

iziaaaak napisał/a:

Może na jakiś czas przestań z kolegami jezdzić, weź ja na niedzielną przejazdzkę. Albo (nie wiem jaki masz motor) zmień na "wolniejszy" model..

Przejażdżka odpada nie ma takiej opcji na początku związku tylko raz wsiadła i to już był koniec.
Jak bym niał zmienić na wolniejszy model to już wole rower.

6

Odp: Hobby,problemem w związku

Mówiąc obiektywnie to powinniście znaleść w tej sytuacji jakis kompromis , czyli możecie się np umówić , że będziesz wsiadał na motor od święta ... choć myślę , że byłoby to dla Ciebie duże wyrzeczenie ... no ale lepsze to niż całkiem skończyć z motorami jesli to Twoja wielka pasja.
Mówiąc nieobiektywnie to motory kojarzą mi się od zawsze ze śmiercią i igraniem z losem i cieszę się , że mój facet gra w tennisa a nie jezdzi na motorach hehe smile. I myślę , że gdyby był pasjonatem tego tak jak Ty to też u nas w związku byłby to problem.

7

Odp: Hobby,problemem w związku
Ivee napisał/a:

Mówiąc obiektywnie to powinniście znaleść w tej sytuacji jakis kompromis , czyli możecie się np umówić , że będziesz wsiadał na motor od święta ... choć myślę , że byłoby to dla Ciebie duże wyrzeczenie ... no ale lepsze to niż całkiem skończyć z motorami jesli to Twoja wielka pasja.

Wolałbym zrezygnować całkowicie z motocykla i go sprzedać niż trzymać w garażu i jeździć od święta,ponieważ i tak jeździłbym częściej.

izaaaak napisał/a:

Wiesz co i Ty masz racje i Twoja dziewczyna. Powiem Ci tak, mój mąż też miał ścigawkę na której jezdziliśmy razem i była to wspólna pasja. Jednak im więcej czasu byliśmy razem, im bardziej zaczęliśmy myśleć  poważnym związku, niestety takie "ekstremalne" hobby odchodziło na bok.

Plany są poważne nawet bardzo,również się zastanawiam czy porzucić motocykle,a z drugiej strony licze że jednak nie będe musiał tego robić.
Tak to prawda to ekstremalny sport zwłaszcza na tego typu motocyklach i ne ukrywam chodzi też o adrenaline która daje mega kopa.

Sezon się kończy taką maszyną w zimie nie jeżdże,ten motocykl nie wybacza błedów więc będzie odpoczywał pod kocem.
I jesli już to jest to najlepszy czas aby go sprzedać i zapomnieć,choć nie
chce tego robić.

8

Odp: Hobby,problemem w związku
Kacper26 napisał/a:

Ja o tym wiem ale słuchanie w kółko tego samego już wychodzi mi bokiem,ile można!

Jeżeli w związku mamy do czynienia z rozgrywką między partnerami, którzy traktują się jak przeciwnicy to można tak długo, jak starczy energii. I być może to Wasz największy błąd, że zamiast grać razem i szukać rozwiązań stajecie w przeciwnych drużynach (Ty w 100% za i ma być po Twojemu, ona w 100% przeciw).

Spójrz też na to inaczej. Jeżeli ona mówi Ci, czego się boi, Ty reagujesz złością i robisz po swojemu, to w jej głowie pojawia się komunikat, że zignorowałeś jej racje. I wtedy takie rozmowy/kłótnie się powtarzają, bo ona nie chce być ignorowana i patrzeć na to, jak masz w nosie jej zdanie, a Ty nie chcesz w żaden sposób ustąpić.
Więc obawiam się, że de facto nie szukasz rady "Jak mamy z tego wyjść?" tylko "Jak mam ją przekonać, żeby było jak ja chcę?".

Nie da się ustalić, które z Was "ma rację" - bo to nie jest sprawa do rozpatrzenia. Oczywiście, są wypadki, hobby nie jest równie bezpieczne, co szachy; ale z drugiej strony jest to coś, w czym się spełniasz i kompletny zakaz jak widać wywołuje u Ciebie raczej agresję niż zrozumienie.
Natomiast prawda jest taka, że tak długo, jak będziecie prowadzić dyskusję na zasadzie "Będę jeździł, bo..." vs. "Nie będziesz jeździł, bo..." to nic z tego nie wyniknie. Pytanie, jak już wyżej zadałam, co jest dla Ciebie ważniejsze: żeby postawić na swoim? Czy żeby rozwiązać problem w sposób, który sprawi, że będziecie żyć razem...?

Kacper26 napisał/a:

Chodzi głównie o takie rzeczy które nie są bezpośrednio związane z narzeczoną np:wyjście na piwo,zloty,wyjazdy na wyścigi(jako kibic) to są zakazy,częste telefony jak gdzieś wyjde czy wyjade nawet na krótko.

Trudno mi to wszystko oceniać. Może być tak, że Twoja dziewczyna ma wizję związku, w którym zlewacie się w jedno i spędzacie czas razem, a każde wyjście traktuje jako oznakę, że coś między Wami nie gra i wywołuje lęk (jest to nieco bardziej skomplikowana sprawa i może być związana z jej przeszłością, a nie z Tobą).
Może być i tak, że jesteś na tyle zasadniczy (ZROBIĘ I JUŻ!) albo zwyczajnie zaniedbujesz związek i bierzesz pod uwagę tylko własne potrzeby.
My tego nie wiemy, z punktu widzenia Twojej dziewczyny wszystko może się prezentować inaczej. Staram się zrozumieć Was oboje, nie wyobrażam sobie, że nie mogłabym spokojnie wyjść z domu bez telefonów od swojego faceta albo jego pozwolenia. Ale i domyślam się, że w kobiecie, która czuje, że jej zdanie jest bez znaczenia zaczyna narastać frustracja i zaczynają się testy: "Ja go nie puszczę, zobaczę, czy tym razem zostanie w domu".

W związku wiele rzeczy może Ci nie pasować i nie ma kobiety, która przez całe długie życie nigdy nie będzie na "NIE" w jakiejś sprawie. Pytanie tylko, czy próbujesz ją zrozumieć i czy ona próbuje zrozumieć Ciebie, a więc jak reagujecie na problem, gdy się pojawia? Czy Ty się wściekasz i dopisujesz te częste telefony, zakazy itd do spisu jej wad i argumentów za rozstaniem czy też próbujesz z nią normalnie porozmawiać i wyegzekwować pewne zmiany, będąc jednocześnie gotowym, że jeżeli chcesz ten związek kontynuować to nie wszystko będzie tak, jak sobie to wyobrażasz. I tak samo w jej przypadku.

9

Odp: Hobby,problemem w związku

(Jak się cieszę, że z moim facetem wolimy cztery kółka...)

Jedyne wyjście to kompromis. Jeśli za wszelką cenę będziesz chciał postawić na swoim, to ją stracisz. Jestem w stanie zrozumieć, że to Twoja pasja, hobby, ale pomyśl, że ona gdzieś tam umiera ze strachu o Ciebie. A może swoim zachowaniem udowadniasz, że nie jeździsz odpowiedzialnie? Szarżujesz? Zapominasz o przepisach? W takim wypadku nie dziw się, że nie ma do Ciebie zaufania.

10 Ostatnio edytowany przez Kacper26 (2010-10-12 00:11:13)

Odp: Hobby,problemem w związku
yvette napisał/a:

Trudno mi to wszystko oceniać. Może być tak, że Twoja dziewczyna ma wizję związku, w którym zlewacie się w jedno i spędzacie czas razem, a każde wyjście traktuje jako oznakę, że coś między Wami nie gra i wywołuje lęk (jest to nieco bardziej skomplikowana sprawa i może być związana z jej przeszłością, a nie z Tobą).
Może być i tak, że jesteś na tyle zasadniczy (ZROBIĘ I JUŻ!) albo zwyczajnie zaniedbujesz związek i bierzesz pod uwagę tylko własne potrzeby.

Myśle że tutaj trafiłaś w sedno,jeśli spędzać czas to tylko we dwoje,żadnych kolegów,wyjazdów,to jest wizja mojej dziewczyny.Tak jak napisałaś może być to spowodowane przeszłością a dokładniej chodzi o porzedni związek,który delikatnie mówiąc był nieudany.

Jeśli chodzi o mnie to nie jestem zasadniczy jeśli mam coś zaplanowane potrafie to odwołać i spędzić ten czas z dzieczyną,zdażało się tak
wielokrotnie.

yvette napisał/a:

Natomiast prawda jest taka, że tak długo, jak będziecie prowadzić dyskusję na zasadzie "Będę jeździł, bo..." vs. "Nie będziesz jeździł, bo..." to nic z tego nie wyniknie. Pytanie, jak już wyżej zadałam, co jest dla Ciebie ważniejsze: żeby postawić na swoim? Czy żeby rozwiązać problem w sposób, który sprawi, że będziecie żyć razem...?.

Jeśli chodzi o motocykl to im dalej nasz związek się posuwa a co za tym idzie poważniejsze cele życiowe moje hobby staje się coraz trudniejsze do zaakceptowania,obawy mojej dziewczyny są uzasadnione.
Nie widze innego wyjścia jak całkowita rezygnacja z motocykli,ograniczenie jeżdżenia nic nie zmieni,problem pozostanie to nie szachy,pomimo że od 12lat "odkręcam manetke''jestem wstanie porzucić te hobby,zwłaszcza że teraz jest na to najlepszy okres.

Busiu-Też lubie cztery kółka codziennie jeżdże al to coś zupełnie innego.
Piszesz czy jeżdże jak wariat-napisze tak dobrze że narzeczona tego nie widzi

11

Odp: Hobby,problemem w związku
Kacper26 napisał/a:

Myśle że tutaj trafiłaś w sedno,jeśli spędzać czas to tylko we dwoje,żadnych kolegów,wyjazdów,to jest wizja mojej dziewczyny.Tak jak napisałaś może być to spowodowane przeszłością a dokładniej chodzi o porzedni związek,który delikatnie mówiąc był nieudany.

Wobec tego myślę, że tutaj macie największy problem. Osoby z dużym poczuciem lęku (zwłaszcza przed odrzuceniem) są przerażone brakiem kontroli - jeżeli coś widzą, są obecne przy partnerze, mają poczucie częściowej kontroli nad sytuacją. Mogą mieć również wizję, swoje wyobrażenie związku, który zapobiegłby powtórzeniu jakiegoś błędu z przeszłości, np. sądzą, że zlanie się w jedno sprawia, że partnerzy naprawdę są blisko, a więc wyjście = oddalenie się.
To nie są proste sprawy, ponieważ bardzo często w ogóle nie są świadome i nie są aktem złej woli. Twoja dziewczyna może nie umieć wytłumaczyć, dlaczego tak reaguje na zajmowanie się czymś osobno, a czasami może nawet wiedzieć, że postępuje źle i Cię ogranicza, ale lęk może nad nią dominować.
To jest oczywiście może, bo nie da się zdiagnozować żadnego problemu przez internet, ale to, co próbuję Ci wytłumaczyć to to, że takie oznaki z jej strony świadczą o jakimś problemie i powinniście o nim wspólnie pogadać, bo jeżeli ograniczanie Cię wynika z lęku, to ten lęk będzie jej towarzyszył, choćbyś się dał przykuć do jej nadgarstka. Taki strach można przepracować u psychologa, ale trzeba przede wszystkim dostrzec problem. Tutaj Twoja rola - jeśli nie wyobrażasz sobie spędzania z nią całego wolnego czasu (co normalne) i chcesz mieć też kawałek swojego świata (co zdrowe) to powinieneś jej to w delikatny sposób powiedzieć. Nakłonić do tego, żeby przyniosła sobie ulgę, bo jestem przekonana, że takie kłótnie o wyjścia z domu, wydzwanianie co chwilę i nieustanny stres "Co się stanie, jeżeli odpuszczę/nie zadzwonię/pójdzie z nimi?" przecież nie są przyjemne.

Kacper26 napisał/a:

jestem wstanie porzucić te hobby,zwłaszcza że teraz jest na to najlepszy okres.

W kwestii motocykla jeśli obawy Twojej dziewczyny są uzasadnione to może rezygnacja rzeczywiście będzie jakimś rozwiązaniem. Ale tak czy owak wydaje mi się, że poważniejszym problemem będą zakazy w innych sferach życia, sto razy ważniejsze dla powodzenia związku niż hobby - patrz wyżej.

12

Odp: Hobby,problemem w związku

Zakazy nakazy znam to bardzo dobrze,dla mnie to ona chce Ciebie przerobić na swojego wymarzonego partnera.

kacper26 napisał/a:

narzeczona powiedziała że nie chce mieć ze mną dziecka które będzie wychowywało się bez ojca.

A to dla mnie to jest szantaż,ja z taką kobietą wogóle nie chciałbym mieć dzieci.
Widze że masz same zakazy,co chwila telefony i troszczenie się jak o małe dziecko idziesz do "przerobienia jak nic":
-motocykl nie bo się zabijesz,
-na piwo nie bo się upijesz,lub kogoś poznasz,
-wyjście gdzieś na dłuższą chwile to zaczyna się nawałnica telefonów,
-pewnie jakbyś łowił ryby to też nie bo się utopisz,
-jeszcze troche to do łożka też z Tobą nie pójdzie dopóki się nie zmienisz.

Przecież nie można zmieniać całego swojego życia i podporządkowywać jego drugiej osobie,oczywiście czasem są potrzebne wyrzeczenia ale nie w takim stopniu.

Napisze jak jest u mnie ojciec ma 49lat i GSXR600 w garażu,prawko zrobił zaraz po wojsku więc już kawał czasu,miał długą przerwę tzn.jeździł ale nie miał własnego motoru od dwóch lat ma właśnie tą maszyne i zaraził mnie motocyklami od ponad roku również nim jeżdże,
mama nie robi żadnych problemów czasem coś tam powie żeby jeździć ostrożnie i tyle,potrafi zrozumieć niektórzy mają gorsze zainteresowania
np"hobby alkoholowe".

A tak wogóle to czym jeździsz?

13 Ostatnio edytowany przez atinasarz (2010-10-12 10:30:32)

Odp: Hobby,problemem w związku

tommy88 napisałeś "dla mnie to ona chce Ciebie przerobić na swojego wymarzonego partnera" zgodziłabym się z tym stwierdzeniem gdyby ona chciała żeby przefarbował się na zielono, nosił bermudy (gdy on woli skórzane spodnie) i słuchał disco zamiast rocka. Wtedy to jest kształtowanie kogoś na swoją modułę. Nieco inaczej jest z hobbi które wielu osobom kojarzy się z obrazkami roztrzaskanego motoru i czarnym workiem.
Jego dziewczyna po prostu kocha go, chce mieć dziecko,  chce się z nim zestarzeć a nie zostać młodą wdową z dzieckiem bez ojca. Ja doskonale ją rozumiem (choć sama jeżdżę motorem - a mój mąż nie)ale gdy są sytuacje które zagrażają mojemu mężowi to szleję - bo po prostu go kocham.

14

Odp: Hobby,problemem w związku

Widać, że ona bardzo boi się motocyklów i bardzo kocha Ciebie!!!! Bo boi się o Ciebie. Może zabierz ja w jakieś spokojne miejsce, gdzie drogi są puste, niech będzie romantycznie i pokaż jej jak bezpiecznie jeździsz, ale nie mów że po to ją bierzesz!! Też bałam się hobby mojego chłopaka - wspina się wysokogórsko, ale pokazał mi choć płakałam jak to zrobić i pomogło -> dziś wspinam się z nim!! Jestem po twojej stronie, ale ją także rozumiem!!

15

Odp: Hobby,problemem w związku

A i widzisz tak sobie mysle, w związku nie powinno się ograniczać zainteresowań drugiej osoby, ale Ty wybrałeś motocykle- obojemy wiemy co się z tym wiąże. Jest to piekna pasja, ale dośc ryzykowna i niebezpieczna. Musisz sam podjąć decyzję, czy rzeczywiście pragniesz żyć w związku z tą dziewczyną i iść na kompromis, czy po prostu hobby jest na tyle silne i ważne, że bedziesz musiał zakończyc związek.

Twoja dziewczyna jest typem kobiety, która pewnie nigdy się z tym nie pogodzi. Tymbardziej musisz pomyśleć. Pamiętaj, tylko żeby prawdziwa Miłość nie przeszła Ci koło nosa jak to mówią. wink

16

Odp: Hobby,problemem w związku

zgadzam sie z iziaaaaak
ja to nie jestem obiektywna, w wieku 8lat wsiadlam na motor...wtedy po raz pierwszy sie zakochalam:P
ja nie wiem szczeze mowiac czy to chodzi o motor...rzycisz to i co dalej? znow cos jej nie bedzie pasowac, np nie spotykaj sie z tymi kolegami od motorow....ty ulegniesz, potem np nie jezdzij na zloty...potem...nie jezdzij na wyscigi....
obawiam sie ze ona jest zazdrosna o twoja pasje, chce byc alfa i omega w twoim zyciu, niechce cie wypuscic dalej niz na 50zm od siebie...
moim zdaniem nie powinienes tego zycac, przede wszytskim nie bedziesz szczesliwy i jestem pewna ze z czasem do tego wrocisz, nie umie tego pokochac tak jak ty(dziwie sie:P) ale niech ci pozwoli byc soba, rozumiem ze sie boi ale ja mysle ze ona chce zebys ty usiadl z nia i siedzial, a ty tak potrafisz?? mysle ze nie:)
moj maz KOCHA samochody, poswieca im kazda wolna minute...poznalam go gdy juz kochal te samochody i  dziennie byl przy nich od 8 do 23 i ja sobie nie wyobrazam od tego odciagnac, co on ma niby robic?? piec ze mna ciasto?:) on to kocha i widze jak sie cieszy gdy dobrze lakier dobierze, pewnie ze jest mi czasem smutno ze ja siedze w domu a on "maca" te samochody.
ale pogadalismy, duzo mi dalo ze powiedzial mi ze teksni za nami(za mna i dziecmi) wiec poszulam ze jednak nas mocniej kocha niz blache, teraz pomagam mu w garazu i to naprawde duzo daje, spedzam z nim czas a on jest szczesliwy czy nie o to chodzi w zyciu zeby osoba ktora sie kocha byla szczesliwa??
my poprostu przerobilismy juz te samochody choc nie powiem na poczatku bylo ostre wojny:P
a teraz razem kochamy samochody i np dzis kupilam mu nowa sprezarke:P a niech ma i sie cieszy.

a tak nawiasem mowiac to my sie scigamy samochodami amatorsko, wiec wiem o jakiej adrenalinie mowisz, choc na potoze jest jeszcze lepiej:P

17

Odp: Hobby,problemem w związku

Wielkie dzięki dziewczyny za pomoc ,ale sytucja jest bardziej skomplikowana niż się wydaje,nie pisałem tego wcześniej ale teraz zdecydowałem że napisze.

Mój przyjaciel zginął w lipcu tego roku,ja widziałem to na własne oczy,nie będe się rozpisywał jak do tego doszło ale uderzenie było tak ogromne że urwało mu głowę którą ratownicy znaleźli prawie 100m dalej,to był dla mnie szok znaliśmy się od piaskownicy,zostawił żonę i 6-miesięczną córkę.

Moja narzeczona też strasznie to przeżyła ponieważ są przyjaciółkami,nasz związek wisi na włosku albo motocykl albo związek.
Do sprzedaży namawia mnie cała rodzina,dziewczyna nie śpi po nocach,jest rozdrażniona,często płacze,a ja nie wiem co robić,już dwa razy sprzedawałem motocykl ale się wycofywałem mam kupca od miesiąca który w każdej chwili go weźmie,ale ciężko mi podjąć decyzje,
ten wypadek otworzył mi oczy na pewne sprawy ale i tak nie wiem co robić.Związek jest dla mnie ważniejszy ale co ja będe robił w życiu?
Szachy?Wędkarstwo?To nie dla mnie nie ma adrenaliny.

18

Odp: Hobby,problemem w związku

Kacper, napiszę to wprost: musisz podjąć męską decyzję. Czyli stanowczą. Albo motocykl albo związek z kobietą, z którą jesteś. I argument "Co ja będę robił, jeśli nie to?" jak dla mnie jest żaden. Jest wiele innych zainteresowań, które wyzwalają adrenalinę. Poza tym na rozmyślania "Co potem?" będzie czas, jak rozwiążesz problem, a takim na ten moment jest ukochana kobieta, która może zaraz odejść. Więc jeżeli jest ważniejsza, jak przyznałeś, wybór jest może nie prosty, ale na pewno oczywisty.

syla, w jednym związku w przypadku ostrego konfliktu ugnie się facet, w innym kobieta. Nie zawsze da się znaleźć kompromis, chociaż to by oczywiście było najlepsze.

19 Ostatnio edytowany przez Kacper26 (2010-10-12 23:26:30)

Odp: Hobby,problemem w związku

Właśnie dwie godziny temu umówiłem się na sprzedaż motocykla,chłopina już trzeci raz przyjeżdża,przynajmniej nie musi oglądać;)zna motocykl na wylot.Tak więc jutro o 10 wszystko się wyjaśni.

20

Odp: Hobby,problemem w związku

Kacper chyba to dobra decyzja smile ciekawa jestem o którym wypadku mówisz, bo u mnie w mieście był podobny..
Pasji może byc wiele:) Życie masz tylko jedno wink

21

Odp: Hobby,problemem w związku

Po tym co napisałeś popieram,sprzedaj sprzęt,nie dziwię się twojej narzeczonej,każdy myśli że to zdarza się każdemu tylko nie naszym bliskim.

U mnie w mieśce też są wypadki ale o takim nie słyszałem,z moich kolegów wszyscy cali jedynie poobdzierani jak w koszulkch i jeansach/spodenkach jeżdżą(głupota).

22 Ostatnio edytowany przez Kacper26 (2010-10-13 14:53:07)

Odp: Hobby,problemem w związku

Motocykl odjechał z innym kierowcą,aż się normalnie łza w oku zakręciła
ale co tam widocznie tak musiało być.Cała rodzina(moja i narzeczonej),oczekiwała na telefon czy sprzedany czy po raz trzeci transakcja anulowana,ale w końcu się doczekali.
A mina narzeczonej bezcenna,a jaki humor dziewczyna jak nowo narodzona.Myślę że to była dobra decyzja,może faktycznie był to najwyższy czas,śmierć przyjaciela była w pewien sposób przestrogą.

Zobacze jak się będą układać nasze relacje,po tych kilku godzinach moge stwierdzić że jest jak na początku związku.

Postanowiliśmy że pieniądze za motocykl przekażemy żonie przyjaciela,sprzydadzą się jej owiele bardziej niż mnie.

Dzięki dziewczyny za wszystkie posty napewno pomogły w piewien spsób

23

Odp: Hobby,problemem w związku

Jak będziesz miał problem, pisz! smile I gratuluję decyzji, bo na pewno prosta nie była.

24

Odp: Hobby,problemem w związku

... i nad podziw dojrzała wink życze Wam powodzenia smile przez Ciebie Kacper mnie też się łza w oku zakręciła .. smile

25

Odp: Hobby,problemem w związku

Nawet nie wiedziałem że będzie tak ciężko,cały czas słysze silnik motocykla jak nowy właściciel odjeżdża,to był inny dźwięk ponieważ nikt nigdy oprócz mnie nim nie jeździł,oddalający się dźwięk "mojego"
motocykla hmmmm ciężko to opisać,miałem jego od nowości (2lata)ale ile wspomnień,a tak ogólnie to 12lat jeździłem,tak więc kawał czasu.

Zanudzam Was kobietki dlatego że nie mam z kim pogadać.
Na forum Yamahy jestem przeklęty hehe,koledzy donieśli że Kacper motocykl sprzedał,odebrałem dzisiaj chyba z 20 telefonów z zapytaniem
"to prawda,sprzedałeś go?",jutro będzie drugie tyle,oprócz tego trzech kumpli przyjechało osobiście się dowiedzieć ale narzeczona stała na "czatach"to się zmyli hehe.Nie wiem jak to dalej będzie,garaż wydaje się jakiś taki pusty tylko samochód.
Brakuje mi zapachu benzyny oraz rozgrzanego wydechu to również specyficzny zapach,nie mam co czyścić popołudniami,i jeszcze na dodatek mam urlop.Przyznam się szczerze że jeździłem dzisiaj na dwóch kółkach tylko tyle że bez silnika ale za to z pedałami;).

W domu jeszcze mam:Buty,spodnie,kurtke,rękawice(pachnące benzyną zawsze w nich tankowałem),kominiarke i kask,porozdaje kumplom żeby nie kusiło.
Nie wiem czym zająć czas,myślałem nad siłownią zawsze chciałem ale jakoś tak odwlekałem przez hobby,troche rowerka,czasem basen,piłka nożna też lubie kino(daaaawno nie byłem)jak myślicie pomoże?

Wstyd się przyznać ale łzy się w oczach kręcą,czasem nawet jakieś popłyną,tyle lat,tyle wspomnień których nie zapomnę do końca życia,
jeszcze ten wypadek i brak głowy u przyjaciela często mi się to śni.
Dzisiaj mam noc z głowy ale co tam trzeba jakoś przemęczyć ten najgorszy czas;)

A teraz lepsze wieści,narzeczona ma humorek jak po kilku głębszych,uśmiech od ucha do ucha,biega po domu,spiewa,muzyka na pół miasta i tańczyć jej się zachciało(chyba sprawdze barek czy nic nie ubyło);).Obiadek i kolacyjka dzisiaj to palce lizać,jak tak dalej będzie to chyba rzeczywiście sport będzie musowy,coś czuje że dzisiaj gorąca noc będzie;)tak więc jak widać to była słuszna decyzja.

Pozdrawiam.

26

Odp: Hobby,problemem w związku
Kacper26 napisał/a:

Nie wiem czym zająć czas,myślałem nad siłownią zawsze chciałem ale jakoś tak odwlekałem przez hobby,troche rowerka,czasem basen,piłka nożna też lubie kino(daaaawno nie byłem)jak myślicie pomoże?

Na pewno nie zaszkodzi wink W końcu znajdziesz jakieś zastępcze hobby, nie martw się na zapas smile

27

Odp: Hobby,problemem w związku

Witam

U mnie wszystko w porządku,układa się między nami świetnie,jest coraz lepiej więc decyzja była jak najbardziej słuszna brakuje dwóch kółek
ale daje radę.
Lecz tak na prawdę pisze bo mam jeszcze jeden problem.
Pisałem o tym że pieniadze za motocykl chciałem przeznaczyć dla żony zmarłego przyjaciela,i tutaj jest poważny problem ponieważ nie chce ich przyjąć,a wiem że są jej bardzo potrzebne,ile razy z narzeczoną próbowaliśmy ją przekonać bez skutku,nawet nie chce potraktować tego jak pożyczki,przecież jest sama z małym dzieckiem w domu jeszcze z niespłaconym kredytem nie zostało dużo w sam raz aby go zamknąć,lub jeśli nie chce na kredyt,niech weźmie dla dziecka,ale jest uparta strasznie nie i koniec.

Może znacie jakiś pomysł?Jak ją przekonać?

28 Ostatnio edytowany przez atinasarz (2010-10-21 07:55:53)

Odp: Hobby,problemem w związku

Nie wiem jak zarzyłe są stosunki między wami a żoną przyjaciela, ale jeśli ona kategorycznie nie chce "żywej gotówki" to można spróbować inaczej. Kiedyś moja daleka kuzynka była w sytuacji samotnie wychowującej dziecko (brakowało jej na wszystko - znikąd pomocy) nie chciała żadnych pieniędzy zrobiłam tak: często ją odwiedzałam (miała wsparcie psychiczne-a ja oriątowałam się czego potrzebuje) potem na spotkania przynosiłam a to ciuszek dla małej ( nie chciała przyjąć) mówiłam to nie dla ciebie tylko dla małej nie mogłam się oprzeć to takie śliczne, a to soczki - bo była "przecena" więc pomyślałam że się opłaca itd..... może nie była to taka konkretna pomoc pieniężna ale jej łatwiej było to przyjąć bo nie wyglądało to jak "zapomoga" - ona miała swoją dumę. A wiadomo że dziecko stale coś potrzebuje, rośnie, rozwija się koszty są ogromne i zawsze to bylo jakieś odciążenie dla jej budżetu.

29 Ostatnio edytowany przez Kacper26 (2010-10-21 12:36:05)

Odp: Hobby,problemem w związku
atinasarz napisał/a:

Nie wiem jak zarzyłe są stosunki między wami a żoną przyjaciela.

Znałem się z jej mężem od dzieciństwa,to z nim zaczynałem swoją przygodę z motocyklami,jego żonę poznałem na kilka miesięcy prze ślubem,natomiast z moją narzeczoną znają się wiele lat są przyjaciółkami,prawie jak siostry.

atinasarz napisał/a:

Kiedyś moja daleka kuzynka była w sytuacji samotnie wychowującej dziecko (brakowało jej na wszystko - znikąd pomocy) nie chciała żadnych pieniędzy zrobiłam tak: często ją odwiedzałam (miała wsparcie psychiczne-a ja oriątowałam się czego potrzebuje) potem na spotkania przynosiłam a to ciuszek dla małej ( nie chciała przyjąć) mówiłam to nie dla ciebie tylko dla małej nie mogłam się oprzeć to takie śliczne, a to soczki - bo była "przecena" więc pomyślałam że się opłaca itd..... może nie była to taka konkretna pomoc pieniężna ale jej łatwiej było to przyjąć bo nie wyglądało to jak "zapomoga" - ona miała swoją dumę. A wiadomo że dziecko stale coś potrzebuje, rośnie, rozwija się koszty są ogromne i zawsze to bylo jakieś odciążenie dla jej budżetu.

Widzę że znasz tego typu problem,robimy dokładnie tak samo oczywiście jest to odciążenie budżetu,nie urażając przy tym zbytnio jej dumy.Tylko że najpoważniejszym problemem jest kredyt zaciągnięty na budowę domu,nie zostało jego dużo ale jest w sporych ratach(ze względu na szybkie spłacenie),gdyby pozwoliła nam go spłacić problemy finansowe zostały by zakończone,widzę że jest ciężko nie brakuje na jedzenie ale każdy ma swoje potrzeby.Z jednej strony ją rozumiem sam nie chciałbym pomocy finansowej,gdyby była sama to przestałbym drążyć temat,ale ma dziecko,tyle razy powtarzamy "nie chcesz dla siebie?Zrób to dla dziecka''.Może porozmawiać z jej rodzicami?Może oni ją przekonają,jak sądzicie?

30

Odp: Hobby,problemem w związku

a moze wyslij nazyczona samo, baba z baba jednak lepiej sie dogadaja, a jak nie...ja bym sprawdzila czy nie mozna bezposrednio w banku zaplacic kredytu, jakos pomijajac ja. a dom jest skonczony? tzn budowa? jak nie to moze tam cos kup?
idze zmia nie wiem czym ten dom ogrzewany moze kup jej np wiegiel(jak jej zucisz 3tony na podworko to nie bedzi emogla odmowic) a z drugiej strony moze warto uszanowac jej wole a moze...i to chyba bylo najlpesze, zalurzcie lokate dla dziecka przyjaciela, od tak zeby miala na przyszlosc np rzeby bylo mozna je odblokowac na 18ste urodziny, albo normalnie konto w banku na corke z prawem decyzji z kasa matce i jak beda potrzebowaly to wezma, i to tez nie byloby dla niej tylko dla cory. mysle ze warto powiedziec ze nie musisz tegor obic tylko chcesz, moze powiedz ze to ty potrzebujesz jej pomocy, ze to tobie lepiej zrobi jak wezmiesz ta kase.
ja tez wychowywalam sama dziecko(jeszcze mniejsze niz twoja znajoma) i bylam identyczna:) ale powiem szcze choc ciezko bylo(nikt se nie wyobraza jak ciezko) ale wazniejsze od kasy bylo dla mnie ze ktso przychodzil pogadac, czasem wygonil mnie z domu zebym poszla na spacer sama-oj jakie to bylo pomocne. a tak nawiasem mowiac, to radze zamias ciuchow normalnie worek pampersow kupywac bo ida jak woda:) idzie zima moze kurtke dla melej?:)

a co do twego rozwodu z motorem...oj wiem jak sie czujesz, ja juz blisko rok jak sprzedalam moja nunke(samochod ukochany) musialam sprzedac bo po porodzie nie wypadalo zeby takim samochodem jezdzic z dzieckiem, wydach by nie dal spac dla synka:P no i ja naprawde sie rozplakalam jak odjechal...nawet dzwonie co raz pytac jak tam moja niunka jezdzi:) ja wiem ze to chore ale do tej pory tesknie i na ulicy ogladam sie za podobnymi modelami, choc moj byl wyjatkowy:) wiec mam nadzieje ze u ciebie bedzie lepiej niz u mnie, bo nie raz bylam gotowac odzyskac moja nunke:)
a jeszcze jedno, ja tez stracilam przyjaciela na motorze...remontowal motor zeby nauczyc mnie jezdzic, pojechal 1 jedyny raz beze mnie sprawdzic jak sie jezdzi i juz nie wrocil:( ale ja wlasnie dla niego nauczylam sie jezdzic i pokochalam motory...pamietam jak dzis gdy mialam 7lat i wrzucali mnie na motor-do tej pory mam na nodze blizne od rozgrzanej rury:)
ale wiesz co, jego rodzice zawsze mowili-zeby ta jego smierc niebyla nadaremna...dla tego wlasnie chcem jezdzic na motorze...chcem jezdzic madrze.

31

Odp: Hobby,problemem w związku

Powiem tak - na siłę kredytu za nią nie spłacicie , nie wciśniecie pieniędzy - na tą chwilę myślę że tylko ten pośredni sposób pomocy wchodzi w grę - ALE - powinniście być zawsze gdzieś w pobliżu i dać jej do zrozumienia że bez względu na wszystko zawsze może na was liczyć i być może że kiedyś gdy naprawdę nie będzie miała wyjścia zwróci się o pomoc , albo może faktycznie jakoś sobie poradzi. Czas pokaże - naprawdę ważne żeby miała poczucie że ma na kogo liczyć.

32

Odp: Hobby,problemem w związku
syla135 napisał/a:

a moze wyslij nazyczona samo, baba z baba jednak lepiej sie dogadaja, a jak nie...ja bym sprawdzila czy nie mozna bezposrednio w banku zaplacic kredytu, jakos pomijajac ja. a dom jest skonczony? tzn budowa?.

Spotykają się codziennie jak to przycaciółki,zakupy,pogaduchy,nie wiem może z czasem ulegnie i spłaci ten kredyt.Nie chce robić nic za jej plecami,to może pogorszyć nasze relacje,jeszcze moja kobieta straci przyjaciółkę a ja wtedy pójdę pod most;).Ja na razie odpuszczam za duze nerwy ma na mnie,niech narzeczona działa.
Jeśli chodzi o dom to tak wykończony i urządzony.

syla135 napisał/a:

ja tez wychowywalam sama dziecko(jeszcze mniejsze niz twoja znajoma) i bylam identyczna:) ale powiem szcze choc ciezko bylo(nikt se nie wyobraza jak ciezko) ale wazniejsze od kasy bylo dla mnie ze ktso przychodzil pogadac, czasem wygonil mnie z domu zebym poszla na spacer sama-oj jakie to bylo pomocne. a tak nawiasem mowiac, to radze zamias ciuchow normalnie worek pampersow kupywac bo ida jak woda:) idzie zima moze kurtke dla melej?.

Właśnie wiesz co to znaczy ale po co ta duma?Choć wiem że sam bym tak postąpił,to denerwuje mnie to strasznie,niech dume schowa do kieszeni i zrobi to dla dziecka.

atinasarz napisał/a:

Powiem tak - na siłę kredytu za nią nie spłacicie , nie wciśniecie pieniędzy - na tą chwilę myślę że tylko ten pośredni sposób pomocy wchodzi w grę - ALE - powinniście być zawsze gdzieś w pobliżu i dać jej do zrozumienia że bez względu na wszystko zawsze może na was liczyć i być może że kiedyś gdy naprawdę nie będzie miała wyjścia zwróci się o pomoc , albo może faktycznie jakoś sobie poradzi. Czas pokaże - naprawdę ważne żeby miała poczucie że ma na kogo liczyć.

Masz rację,nic na siłe na razie pomoc na jaką sama pozwala.

syla135 napisał/a:

a co do twego rozwodu z motorem...oj wiem jak sie czujesz, ja juz blisko rok jak sprzedalam moja nunke(samochod ukochany) musialam sprzedac bo po porodzie nie wypadalo zeby takim samochodem jezdzic z dzieckiem, wydach by nie dal spac dla synka:P no i ja naprawde sie rozplakalam jak odjechal...nawet dzwonie co raz pytac jak tam moja niunka jezdzi:) ja wiem ze to chore ale do tej pory tesknie i na ulicy ogladam sie za podobnymi modelami, choc moj byl wyjatkowy:) wiec mam nadzieje ze u ciebie bedzie lepiej niz u mnie, bo nie raz bylam gotowac odzyskac moja nunke:)
a jeszcze jedno, ja tez stracilam przyjaciela na motorze...remontowal motor zeby nauczyc mnie jezdzic, pojechal 1 jedyny raz beze mnie sprawdzic jak sie jezdzi i juz nie wrocil:( ale ja wlasnie dla niego nauczylam sie jezdzic i pokochalam motory...pamietam jak dzis gdy mialam 7lat i wrzucali mnie na motor-do tej pory mam na nodze blizne od rozgrzanej rury:)
ale wiesz co, jego rodzice zawsze mowili-zeby ta jego smierc niebyla nadaremna...dla tego wlasnie chcem jezdzic na motorze...chcem jezdzic.

Masz podobnie jak ja z tym że już do motocyklów nie wrócę,to by zniszczyło nasz związek.Swoją maszynę wspominam codziennie,najgorzej ja gdzieś na ulicy słysze ten dźwięk od razu powracają wspomnienia,jeszcze się nie wyleczyłem z czasem minie ale musze się jeszcze trochę pomęczyć.

Przykro mi z powodu przyjaciela,ale tak to już jest z motocyklami,bezpieczne to to nie jest to fakt,ale ten kto jeździ o tym nie myśli liczy się tylko przyjemność i adrenalina.Tak więc uważaj masz dla kogo żyć.

33

Odp: Hobby,problemem w związku

wiesz co tak sobie mysle o tobie...ja mysle ze twoja narzycona mimo wszytsko nie ma prawa ci zabraniac, po porostu nie akceptuje ciebie takim jakim jestes. a ty...obawiam sie ze bedzie ci ciezko zyc bez motorow i obawiam sie ze albo bedziesz mial zal albo bedziesz chcial choc na troche powrocic..a jak i na to nie pozwoli?
ja tak sobie mysle jakbym zabronila dla meza(lub kazala wybrac) samochody-praca przy nich od 7 do 22 i dluzej jakbym zabronila nocnych wypadow gdy ktos dzowni ze sie zepsul samochod lub gdy zabronila mu jezdzic w niedziele ogaldac kolegom samochody lub jezdzic na gielde to wiesz co...nie bylo by go, wiem ze kocha mnie i dzieci nad zycie ale samochody to on, tak jak ty od malego je robi, jezdzi i kocha!
wiedzialam ze musze go pokochac z tymi samochodami...w garazu stracil brata ciotecznego...brat od oparow ktore sie zapalily zostal poparzony-wszystko w tym samym garazu a mimo to wsadzil tam kase i robi to co poprostu kocha i widze ze ejst szczesliwy a to dla mnie najwazniejsze. poprostu mysle ze bedac z kims berzesz go z calym asortymentem, z hobby, z nalogami, z rodzina, z otyloscia, czy kolorem wlosow:)
moze to tylko ja jestem taak wyrozumiala bo mam charakter jak facet i kocham maszynki ale rozumiem co to jest jezdzic motorem...oj niesapomniane i nie do uwiecznienia:) samochody to fakt pikus przy tym:) ale mysle ze madry motocyklista mysli o tym ze..."za zakretem przeznaczenie moze spotkac cie"-perfekt.

34

Odp: Hobby,problemem w związku

"Jak ktoś ma pecha to i w drewnianym kościele cegła mu na głowę spadnie i zabije" Wypadki komunikacyjne były, są i będą. Giną w nich wszyscy: piesi, motocykliści, rowerzyści i użytkownicy czterech kółek.
Miłość to miłość, nigdy nie mija, nawet po latach dopada znienacka...niemniej życzę poukładanego życia "po nowemu".
Szkoda, że w życiu prawie zawsze musi być coś za coś.

35

Odp: Hobby,problemem w związku
syla135 napisał/a:

wiesz co tak sobie mysle o tobie...ja mysle ze twoja narzycona mimo wszytsko nie ma prawa ci zabraniac, po porostu nie akceptuje ciebie takim jakim jestes. a ty...obawiam sie ze bedzie ci ciezko zyc bez motorow i obawiam sie ze albo bedziesz mial zal albo bedziesz chcial choc na troche powrocic..a jak i na to nie pozwoli? .

Zacznijmy od tego że narzeczona nie zabraniała mi jeździć w sposób bezpośredni,motocykl,dźwięk to coś co bardzo negatywnie wpływało na nią,to był strach o moje życie zdrowie,jak widzisz doszło do narzeczeństwa a ja cały czas jeździłem,mimo wszystko cały czas czekała
a ja widziałem że czym bliżej powazniejszych planów życiowych tym bardziej problem się nasilał,zwłaszcza po śmierci mojego przyjaciela.
Powiem szczerze że to też otworzyło mi czy,zostawił żonę i dziecko,
zacząłem się wtedy zastanawiać nad swoją przyszłą rodziną czy te hobby jest tego warte.
Mimo że nie miałem nigdy poważnego wypadku to upadki się zdarzały,pamiętam jak ukrywałem poobdzierany kombinezon,ochraniacze.

Co do samej jazdy oczywiście duża wyobraźnia i planowanie każdego swojego ruchu powinno być "zaprogramowane"w głowie motocyklisty.
Ale umówmy się motocykl który przyśpiesza 2.9 do 100/kmh
max jedzie 320km/h,więc wiadomo że jazda "emerycka" nie wchodzi w grę.

Jesteś po prostu wyrozumiała dlatego że znasz,lubisz motocykle i inaczej do tego podchodzisz,moja narzeczona chyba prędzej usiadłaby na byka w rodeo niż na motocykl.

syla135 napisał/a:

ja tak sobie mysle jakbym zabronila dla meza(lub kazala wybrac) samochody-praca przy nich od 7 do 22 i dluzej jakbym zabronila nocnych wypadow gdy ktos dzowni ze sie zepsul samochod lub gdy zabronila mu jezdzic w niedziele ogaldac kolegom samochody lub jezdzic na gielde to wiesz co...nie bylo by go, wiem ze kocha mnie i dzieci nad zycie ale samochody to on, tak jak ty od malego je robi, jezdzi i kocha!.

To jest Twojego męża praca tym zarabia na życie a że przy okazji jest to również hobby to tylko się cieszyć.A poza tym naprawa na pewno nie jest tak niebezpieczna jak motocykle.

syla135 napisał/a:

poprostu mysle ze bedac z kims berzesz go z calym asortymentem, z hobby, z nalogami, z rodzina, z otyloscia, czy kolorem wlosow:).

Tak masz racje,ale z tymi nałogmi to zależy z jakimi;)

Syla jak bym miał taką narzeczoną jak Ty to na pewno nadal bym jeździł,
o przepraszam jeździlibyśmy;)

pamiecabsolutna43 napisał/a:

"Jak ktoś ma pecha to i w drewnianym kościele cegła mu na głowę spadnie i zabije" Wypadki komunikacyjne były, są i będą. Giną w nich wszyscy: piesi, motocykliści, rowerzyści i użytkownicy czterech kółek.
Miłość to miłość, nigdy nie mija, nawet po latach dopada znienacka...niemniej życzę poukładanego życia "po nowemu".
Szkoda, że w życiu prawie zawsze musi być coś za coś..

Takie życie moja droga,takie życie.

36

Odp: Hobby,problemem w związku

Ja czegoś nie rozumiem. Z tego co przeczytałam to ty jeździłeś na tym motorze zanim poznałeś tą dziewczynę. Jak się zakochała w miłośniku motorów to sorry ale ?widziały gały co brały?. Nie rozumiem jakie ona teraz może mieć pretensje. Raczej do samej siebie.
Widzę też że jesteś dość aktywnym motocyklistą. Piszesz o tych zlotach wszystkich i wyścigach. Za pewne masz wielu znajomych, z którymi w ten sposób spędzasz czas. Rezygnacja z motoru będzie również rezygnacją z tych znajomości. Postaw sobie pytanie czy Twój związek jest tego wart.
Może to wcale nie chodzi o sam motor bo faktycznie jest to niebezpieczne ale przecież każdy motocyklista nie ginie. Wydaje mi się że może ona jest o Twoich kolegów zazdrosna. Poświęcasz im dużo czasu a nie jej. Zapewne nie raz spędziła sama weekend.
Napisałeś też że przejechała się tylko z Tobą raz na początku związku. Jak się jej wtedy nie spodobało to mogła albo to zaakceptować albo zrezygnować z tego związku. Nie zrobiła nic żeby przekonać się do tej formy spędzania czasu a od Ciebie żądza żebyś zrezygnował zupełnie z tego co lubisz.
Mój wniosek dama Twojego serca raczej próbuje Cię ukrócić niż faktycznie się o Ciebie martwi. Jak chciała mieć statecznego ojca rodziny to mogła poszukać innego życiowego partnera. Nie mam dla Ciebie rady jak wyjść z tej sytuacji ale nie powinieneś rezygnować z motoru.
Po motorze znajdzie się pewnie coś nowego.

37

Odp: Hobby,problemem w związku

Kacper po prostu martwie sie o ciebie, ze nie bedziesz po prostu szczesliwym czlowiekiem.
jakbym ja miala takiego szatana to tez bym nie wytrzymala jechac 80km/h:)
pochwale sie ze ja pierwsza nasza dwudziestodwu latke rozmachalam do 220km/h(samochod) maz zas...ny siedzial:P wiec wiem o czym mowisz, jesli ci chodzi o pretkosc, o adrenaline. fakt przy uderzeniu motor ma mniejsze szanse i to wiele ale mysle ze ze tez mtorem mozna szybciej uciec i juz wsiada sie chyba z wiekszym mysleniu o jezdzie, choc jak kazdy kierowca-sa rozni i nie raz widzialam niesamowitych de...ili:)
moj kolega jezdzi na krosie, szaleje nim ostro, skacze i takie tam...mial dzieczyne ktora tak samo nie umiala zaakceptowac, mieszkali razem, przychodzil nie raz podrapany i wiesz co rozstali sie, nie dla motoru tylko ona nie umiala zaakceptowac jego. mowil ze nigdy nie zalowal, teraz ma kobiete ktora mimo ze z nim nie jezdzi to to akceptuje.
ale zauwaz jedno ze mimo wszytsko bronisz aj ze masz racje, to dobrze znaczy ze i ty tak uwazasz:)
a tak na marginesie myslisz ze przeszkadzalo by ci jezdzenie twoje na zloty? spotkania z kolegami motorowymi?
po prostu czy jej nie chodzi o zerwanie zupelne z tym srodowiskiem.
rozumiem ze sie o ciebie bala i to duzy argument. ale nie mogliscie jakos uzgodnic ze bedziesz jezdzic zadziej, lub tylko po torze, albo na zloty? no nie wiem, z reszta juz decyzja zostala podjeta i mam nadzieje ze wytrwasz.

u mnie tez jest wieczor a ja siedze zdziecmi gdy maz pojechal do warszawy obejzec samochod, mowisz praca-oj nie on bez kasy robi wiele samochodow tak je kocha dotykac:)
a ja jednak uzaleznilam sie z nim, kupilam mu felgi a w tamtym tygodniu duza sprezarke a niech maluje:)

a jakbys byl moim narzeczonym to mialbys ucznia w domu i ale dziecko ktore w kolo by pytalo co jak do czego:) nie wytrzymalbys swojej narzyczonej dlugacej przy swoim motorze:)
ciesze sie ze dobrze sie trzymasz, aby tak dalej. ja powiem szcze nie mialabym nawet odwagi kazac, czy wymagac zerwac z hobby

38

Odp: Hobby,problemem w związku
nefrette82 napisał/a:

Widzę też że jesteś dość aktywnym motocyklistą. Piszesz o tych zlotach wszystkich i wyścigach. Za pewne masz wielu znajomych, z którymi w ten sposób spędzasz czas. Rezygnacja z motoru będzie również rezygnacją z tych znajomości. Postaw sobie pytanie czy Twój związek jest tego wart.

Byłym motocyklistą.Jeśli chodzi o znajomych to już sięczęść "wykruszyła"
Na zloty nie jeżdżę już na tory również.A czy mój związek jest tego wart?Oczywiście że jest tego wart ,nie miałem innego wyjścia,albo związek albo hobby.Wybrałem to co dla mnie ważniejsze.

nefrette82 napisał/a:

Mój wniosek dama Twojego serca raczej próbuje Cię ukrócić niż faktycznie się o Ciebie martwi. Jak chciała mieć statecznego ojca rodziny to mogła poszukać innego życiowego partnera. Nie mam dla Ciebie rady jak wyjść z tej sytuacji ale nie powinieneś rezygnować z motoru.
Po motorze znajdzie się pewnie coś nowego..

Zmiana jaka nastąpiła u mojej kobiety to jak niebo a Ziemia,tak jak na początku związku,teraz jest cudownie,powróciła do niej chęć życia,bez zamartwiania,rozmyślania,stresu.Wiem że prędzej czy później stanąłbym przed wyborem,lecz ja po prostu dokonałem tego wyboru szybciej.

syla135 napisał/a:

Kacper po prostu martwie sie o ciebie, ze nie bedziesz po prostu szczesliwym czlowiekiem.

No fakt,do szczęścia jeszcze mi trochę brakuje,ale pracuję nad tym;)

syla135 napisał/a:

jakbym ja miala takiego szatana to tez bym nie wytrzymala jechac 80km/h
pochwale sie ze ja pierwsza nasza dwudziestodwu latke rozmachalam do 220km/h(samochod) maz zas...ny siedzial:P wiec wiem o czym mowisz, jesli ci chodzi o pretkosc, o adrenaline.

Ja z powodzeniem dobijałem do 320km/h ale cicho bo się jeszcze ktoś dowie;)

syla135 napisał/a:

moj kolega jezdzi na krosie, szaleje nim ostro, skacze i takie tam...mial dzieczyne ktora tak samo nie umiala zaakceptowac, mieszkali razem, przychodzil nie raz podrapany i wiesz co rozstali sie, nie dla motoru tylko ona nie umiala zaakceptowac jego. mowil ze nigdy nie zalowal, teraz ma kobiete ktora mimo ze z nim nie jezdzi to to akceptuje.
.

Ja już swoją kobietę spotkałem,żadna inna.

syla135 napisał/a:

a tak na marginesie myslisz ze przeszkadzalo by ci jezdzenie twoje na zloty? spotkania z kolegami motorowymi?
po prostu czy jej nie chodzi o zerwanie zupelne z tym srodowiskiem.
rozumiem ze sie o ciebie bala i to duzy argument. ale nie mogliscie jakos uzgodnic ze bedziesz jezdzic zadziej, lub tylko po torze, albo na zloty? no nie wiem, z reszta juz decyzja zostala podjeta i mam nadzieje ze wytrwasz.

Na zloty?No nie wiem wszysto by do mnie wróciło,tak samo tor za duża pokusa,zwłaszcza tor Poznań to same wspomnienia czy to z wyścigów(wtedy jako kibic),czy jazda własnym sprzętem w dni wolne,chociaż na jakiś wyścig może pojadę,nie wykluczam ale to w przyszłym roku i jeśli już to za granicę,np.Na nurburgring piękny tor;).
Z kolegami rozmawiam,ale znajomości się wykruszają,wiadomo nie przebywam z nimi,nie jeżdżę,żadziej dzwnią,żadziej przyjeżdżają,jeszcze troche to całkowiecie o mnie zapomną.

syla135 napisał/a:

mnie tez jest wieczor a ja siedze zdziecmi gdy maz pojechal do warszawy obejzec samochod, mowisz praca-oj nie on bez kasy robi wiele samochodow tak je kocha dotykac:)
a ja jednak uzaleznilam sie z nim, kupilam mu felgi a w tamtym tygodniu duza sprezarke a niech maluje:).

Bardzo dobrze niech maluje,lepsze to niż leżenie z piwem na kanapie,niech się spełnia w tym co robi.
Ja chadzam popołudniami na siłownię z kolegą,troche poszarpać się z żelastwem,zawsze chciałem ale jakoś motocykl był ważniejszy.

syla135 napisał/a:

a jakbys byl moim narzeczonym to mialbys ucznia w domu i ale dziecko ktore w kolo by pytalo co jak do czego:) nie wytrzymalbys swojej narzyczonej dlugacej przy swoim motorze:)
ciesze sie ze dobrze sie trzymasz, aby tak dalej. ja powiem szcze nie mialabym nawet odwagi kazac, czy wymagac zerwac z hobby.

Wytrzymałbym,im więcej pomocników tym lepiej miałbym cały czas motocykl czysty;)i serwis na czas.

39

Odp: Hobby,problemem w związku

widze ze wesoly z ciebie chlopak:)
wspaniale ze kochasz swoja kobieta, zajmujesz sie czas silownia to tez dobrze, ale juz se wyobrazam swoj kryzys na wiosne:)
bede obserowowac twoje wpisy, zobaczymy(jesli bedziesz pisac) czy za Xlat nie bedziesz zalowal...trzymam kciuki ze nie choc nie wierze ze wezmiesz i tak odmienisz swoje cale zycie i wlasnie...co z zyciem poza swa kobieta? wiadomo ze tak to bedzie, ze stracisz kolegow, nie bedziesz w temacie, a czy ty bedziesz mial co robic poza motorami?? czy masz znajomych po za fanami dwoch kolek?? chco tak wlasciwie nie mamy o czym gadac jak juz podjales decyzje:)
co do mojego pana meza...nie jest to nic dobrego ze ja siedze w domu a on maca ta blache ciagle...oj byl okres na poczatku  ze wojny byly okrutne ale mowilam w prost ze nie chodzi mi o samochody, chodzilo mi o to ze nie ma czasu dla mnie, dla naszej cory, ze jest ciagle zajety i ciagle jest poza domem. ale potem porozmawialismy ze ja tesknie poprostu i teraz jest tak ze jestemy razem i jest ok, a on nawet to lubi:) i jak mamy z kim dzieci zostawic to ja z nim szpachluje, pasuje czesci, spawam nawet:P i podklad nakladam, maz  czesto robi juz final lakierem:) ale wiesz w czym rzecz? to nas laczy i wiem ze on bez tego nie wytrzyma, pracuje w serwisie od 8 do 17 to to rozumiem, ale zeby nie robil po godzinach wytrzymal 6miesiecy:)) wrocil do tego i w prawdzie wiele wojen nam to zajelo ale teraz robimy to razem i maz mi powiedzial "nigdy nie zostawie ciebie, dzieci i samochodow"-tak sie mi oswiadczyl:P wiem juz ze nasza rodzina jest wieksza niz 2+2:)
jak narazie pozdrawiam i trzymam ogromnie kciuki za twoje szczescie, jakie by nie bylo, czy w domu z ksiazka, czy w silowni czy na motorze:)
a tak na marginesie tor w Poznaniu...tyle o nim slysze i chetnie bym sie przeleciala, sprawdzila czy cos potrafie:) no choc ja mieszkam na drugim krancu polski-w Bialymstoku ale kto wie moze kiedys:)
co do predkosci to wiesz ja sie chowam przy tobie:) choc jak na kobiete to i tak mysle ze niezle, pewnie nasz zabytek poszaedlby lepiej ale pan maz sie zaczal drzec ze jego "piekna" nekam:)

40

Odp: Hobby,problemem w związku
syla135 napisał/a:

wspaniale ze kochasz swoja kobieta, zajmujesz sie czas silownia to tez dobrze, ale juz se wyobrazam swoj kryzys na wiosne:)
bede obserowowac twoje wpisy, zobaczymy(jesli bedziesz pisac) czy za Xlat nie bedziesz zalowal...trzymam kciuki ze nie choc nie wierze ze wezmiesz i tak odmienisz swoje cale zycie i wlasnie...co z zyciem poza swa kobieta? wiadomo ze tak to bedzie, ze stracisz kolegow, nie bedziesz w temacie, a czy ty bedziesz mial co robic poza motorami?? czy masz znajomych po za fanami dwoch kolek??.

Ja już wiem że na wiosne będzie kryzys,będę chodził ze stoperami w uszach;),żeby nic nie słuchać(żartuję oczywiście),ale fakt będę się wsłuchiwał w sound wydechów.
Czy coś sobie znajdę zastępczego?Mam nadzieje że tak,mam jeszcze urlop to jest ciężej,więc będzie praca,wieczorami siłka,ooooo wiem!Rowerem zaczne jeździć,też ma dwa koła;).
Kolegów nie związanych z motocyklami mam ale tylko do rozmowy,po pracy wolą posiedzieć przed telewizorem,ja wolę coś bardziej ruchliwego,
coś sobie znajdę,może zakupy polubie;).

syla135 napisał/a:

choć tak wlasciwie nie mamy o czym gadac jak juz podjales decyzje:)?.

Ale pisać zawsze można:)

syla135 napisał/a:

co do mojego pana meza...nie jest to nic dobrego ze ja siedze w domu a on maca ta blache ciagle...oj byl okres na poczatku  ze wojny byly okrutne ale mowilam w prost ze nie chodzi mi o samochody, chodzilo mi o to ze nie ma czasu dla mnie, dla naszej cory, ze jest ciagle zajety i ciagle jest poza domem. ale potem porozmawialismy ze ja tesknie poprostu i teraz jest tak ze jestemy razem i jest ok, a on nawet to lubi:) i jak mamy z kim dzieci zostawic to ja z nim szpachluje, pasuje czesci, spawam nawet:P i podklad nakladam, maz  czesto robi juz final lakierem:) ale wiesz w czym rzecz? to nas laczy i wiem ze on bez tego nie wytrzyma, pracuje w serwisie od 8 do 17 to to rozumiem, ale zeby nie robil po godzinach wytrzymal 6miesiecy:)) wrocil do tego i w prawdzie wiele wojen nam to zajelo ale teraz robimy to razem i maz mi powiedzial "nigdy nie zostawie ciebie, dzieci i samochodow"-tak sie mi oswiadczyl:P wiem juz ze nasza rodzina jest wieksza niz 2+2.

A niech maca(dobrze że blache),wiesz o co chodzi:).
Rozumiem że czasem przesiaduję przy samochodach zbyt wiele czasu ale zawsze można wyciągnoć go na jakiś spacer,kino,kolacje,wycieczke na weekend(chyba że nie chce).A oprócz tego robi to co lubi,a że przy okazji sobie dorobi to jeszcze lepiej,lepsze jakiekolwiek zajęcie niż spędzanie czasu"pod sklepem'' zawse to powtarzam.

A poza tym widzę że z Ciebie dobry fachowiec,nie dość że szybko jeździsz to jeszcze samochody naprawiasz:).I spawasz no no.

syla135 napisał/a:

a tak na marginesie tor w Poznaniu...tyle o nim slysze i chetnie bym sie przeleciala, sprawdzila czy cos potrafie:) no choc ja mieszkam na drugim krancu polski-w Bialymstoku ale kto wie moze kiedys:).

Spróbuj kiedyś polecam,jeżdżą wszyscy i wszystkim Imreza,Porsche,Ferrari,to częsty widok.Tylko uważaj na chamulce bo po jednym okrążeniu potrafią "spuchnąć''.

syla135 napisał/a:

co do predkosci to wiesz ja sie chowam przy tobie:) choc jak na kobiete to i tak mysle ze niezle, pewnie nasz zabytek poszaedlby lepiej ale pan maz sie zaczal drzec ze jego "piekna" nekam:).

Motocykl miałem potężny pierwszy tak mocny w moim życiu,ale wiesz mieć taki sprzęt i nie korzystać to grzech:).

Nie szalej tak bo mąż nie wytrzyma nerwowo:).Ja samochodem to jeżdże jak emeryt,choć czasem przycisne ale nie mam czym:)Zwykły dieselek do jazdy o kropelce.

41

Odp: Hobby,problemem w związku

co do twego zajecia po za motorami...zakupu polubisz?? powodzenia, nawet ja ich nie lubie-wiem dziwna jestem, ale to tylko jedna z moich wad dziwacznych:P
skoro lubisz sport to moze zaangazuj swoja dzieczyne by cos wymyslila, moze basen, a moze na skalkach sie wykarzesz, a rowery to fakt mozesz ja zabrac i jest jakas nutka z motory, choc chcialabym zobaczec jak wyciagasz z rowery 300km/h:)
  co do mojego meza i jego nalogu...to nie jest take fajne gdy wszedzie sa auta, on nie kojazy ludzi po imieniu tylko po samochodach jakim jezdza, ogladajac film nie widzi fabuly tylko wyszukuje samochody i oczywscie juz opowiada cala historie o nich, na ulicy nie ogalda sie za kobietami(a bym wolala bo to bylo by zdrowe!) tylko za autami, syna(ma nie spelna rok) uczy jak robiBMW:P masakra!!
ty mowisz o sporcie? jasne, chyba ze takim gdzie jezdzi sie samochodem, on wogole zeby mogl to by nog nie urzywal, zamieszkal by w samochodzie i wszedzie nim dojezdzal wiec wiesz, nie ma chwili bez auta-naparwde dlugo bylam zazdrosna.
a jak dlugo walczylam zeby sprzedal swoja "ślicznotke" nie ze sie o niego balam(3.0l w benzynie:P) czy cos podobnego tylko temu ze to byla staruszka i sie psula-sprzedalismy w koncu, i teraz ja mam zalobe po swoim autku a on po swoim:)
a teraz mnie neka zeby kupic...nie uwierzysz. wolge stara do remontu-to wtedy juz wogule strace meza:)
co do naprawiania samochodow...zdaje mi sie ze to nie sztuka wsiac do auta i jechac a jak stanie to rece rozkaldac, skoro juz kozysta sie z auta to dobrze by chyba bylo rozrozniac cos wiecej niz tylko kierownice od kol:)
a wiec nei raz stalam z otwarta maska i przeplywomierz kleilam:) ale wiesz co lubie to i powiem szczeze...zaangazowalam sie w te auta i mu kupuje jakies bajery...zeby siebie dowartosciowac, skoro jestem brzydka to choc tym nadrobie, ze bede kolega dla meza:)
co do toru...marzenie. moze kiedys i sie spelni, choc wolalabym chyba czyms swoim zaszalec, wiec najpierw trzeba kupic:P

42

Odp: Hobby,problemem w związku

Dziwi mnie przekonanie niektórych piszących tu kobiet, że należy się godzić na wszystko, co robi partner i że jedyny okres, żeby wyrazić swoje wątpliwości to początek związku. Życie nie jest czarno-białe. Nie będzie tak, jak chcemy, jeśli znajdziemy partnera, który zaakceptuje hobby to pewnie na innym etapie coś pójdzie nie tak i będzie trzeba dojrzeć do podjęcia odpowiednich decyzji.

Im więcej postów pisze Kacper tym bardziej widzę, że to była jego decyzja. Być może nie najprostsza, ale na tą chwilę w jego ocenie najodpowiedniejsza.
Zabawne jest podejście kobiet, które sądzą, że jeśli partner czegoś nie akceptuje to trzeba zmienić partnera. Nie, trzeba się zastanowić, czy to, co jest nieakceptowane jest rzeczywiście czymś, bez czego nie wyobrażamy sobie życia i czymś, bez czego nie będziemy szczęśliwi. A gdy się już taką decyzję podjęło, to należy się liczyć z konsekwencjami i brać je na siebie zamiast obwiniać partnera, że "to wszystko jego wina". Niekoniecznie. Tak zdecydowaliśmy i nawet, jeśli byliśmy w błędzie, nie jest powiedziane, że tak by nam się życie ozłociło, gdybyśmy wybrali inaczej.

To, co napisałam nie dotyczy tylko motocykli, ale ogólnie problemów z akceptacją pewnych zachowań u partnera. Jakie by nie były, mamy prawo wyrażać swoje zdanie, a partner ma prawo wziąć je pod uwagę lub nie. Czasami różnice w światopoglądzie są nie pogodzenia, a czasami da się wspólnie dojść do jakiegoś rozwiązania. Nie jest też tak, że raz ukształtowane zdanie na dany temat nie ma prawa ulec zmianie, bo "widziały gały, co brały". W momencie zakochania się nie traktujemy partnera od pierwszego dnia jak przyszłego męża, wraz ze zmianą relacji mogą się zmienić oczekiwania i problemy w związku (co jest zupełnie normalne).

Kacper, jestem pełna podziwu czytając to, co piszesz i widzę, że dobrze się trzymasz. Ta siłownia to nie jest głupi pomysł, może z czasem tak się wkręcisz, że poznasz tam nowe towarzystwo smile

43 Ostatnio edytowany przez Kacper26 (2010-10-22 17:49:54)

Odp: Hobby,problemem w związku
syla135 napisał/a:

co do twego zajecia po za motorami...zakupu polubisz?? powodzenia, nawet ja ich nie lubie-wiem dziwna jestem, ale to tylko jedna z moich wad dziwacznych:P.

Zakupy?Nigdy w życiu!
Zwłaszcza z dziewczyną koniec świata!!!
Ty zakupów nie lubisz?To bardzo dobrze:)

syla135 napisał/a:

skoro lubisz sport to moze zaangazuj swoja dzieczyne by cos wymyslila, moze basen, a moze na skalkach sie wykarzesz, a rowery to fakt mozesz ja zabrac i jest jakas nutka z motory, choc chcialabym zobaczec jak wyciagasz z rowery 300km/h.

Tak lubie sport,ogólnie zdrowy tryb życia.Na basen chodzimy ,teraz siłka a rower to muszę sobie lepszy kupić bo się rozlatuje i taki żeby 320km/h pojechał jak nie po drodze to chociaż z przepaści;).A propo przepaści to ze spadochronem bym sobie skoczył no i musiałbym się puźniej do garażu wyprowadzić:).

syla135 napisał/a:

co do mojego meza i jego nalogu...to nie jest take fajne gdy wszedzie sa auta, on nie kojazy ludzi po imieniu tylko po samochodach jakim jezdza, ogladajac film nie widzi fabuly tylko wyszukuje samochody i oczywscie juz opowiada cala historie o nich, na ulicy nie ogalda sie za kobietami(a bym wolala bo to bylo by zdrowe!) tylko za autami, syna(ma nie spelna rok) uczy jak robiBMW:P masakra!!
ty mowisz o sporcie? jasne, chyba ze takim gdzie jezdzi sie samochodem, on wogole zeby mogl to by nog nie urzywal, zamieszkal by w samochodzie i wszedzie nim dojezdzal wiec wiesz, nie ma chwili bez auta-naparwde dlugo bylam zazdrosna.
a jak dlugo walczylam zeby sprzedal swoja "ślicznotke" nie ze sie o niego balam(3.0l w benzynie:P) czy cos podobnego tylko temu ze to byla staruszka i sie psula-sprzedalismy w koncu, i teraz ja mam zalobe po swoim autku a on po swoim:).

No to troche mocno się angażuje,z jednej strony rozumiem jego jak i również rozumiem Ciebie.Teraz ze względu że rzuciłem motocykle to wiem że dla kobiety może być to za dużo,już pomińmy ryzyko związane z jazdą i strach partnerki o życie i zdrowie.To czasem kobieta może się czuć zaniedbana,wiem bo to przerabiałem,kiedy brakowało jej miłego słowa,komplementu, choć odrobiny zaangażowania i nie dziwię się że czasem czuła się brzydka,niekochana,odtracona odsunięta na boczny tor stąd się brała ta chęć spędzania razem czasu kiedy ja chciałem się spotkać ze znajomymi to dla mnie było dziwne przecież mieszkamy razem.Tak mieszkamy teraz to wiem,a przedtem tylko praca,motor,praca,motor.Kobieta to uczuciowa istotka.

Zróbcie coś dla siebie jak nie w tygodniu to weekendy,rowery,wycieczki
spacery,kino,ale wspólnie nie musi ciągle przesiadywać w warsztacie,niech zadba o kondyche.Mówi Ci to osoba która zachowywała się podobnie do Twojego męża.

syla135 napisał/a:

a teraz mnie neka zeby kupic...nie uwierzysz. wolge stara do remontu-to wtedy juz wogule strace meza:)
co do naprawiania samochodow...zdaje mi sie ze to nie sztuka wsiac do auta i jechac a jak stanie to rece rozkaldac, skoro juz kozysta sie z auta to dobrze by chyba bylo rozrozniac cos wiecej niz tylko kierownice od kol:).

No to wtedy po mężu pozostanie echo:)Tak się wciągnie że będzie przychodził tylko spać.

Jeśli chodzi o naprawy to masz racje co to za facet który nie potrafi przynajmniej zadbać o samochód ja np.Sam sobie serwisuje swój.Nie dam żadnemu mechanikowi wymienić oleju,filtrów,tarcz,klocków,płynów,
jedynie grube sprawy wtedy jade do mechanika.Robie to sam dlatego że lubie a nie dla oszczędności;)

syla135 napisał/a:

kupuje jakies bajery...zeby siebie dowartosciowac, skoro jestem brzydka to choc tym nadrobie, ze bede kolega dla meza:).

Nie mów tak!Nie lubie jak kobieta mówi że jest brzydka.Nie jesteś brzydka tylko widzisz sama napisałaś że kupujesz bajery dla męża żeby się dowatościować,widzisz tutaj jest problem,ponieważ masz zaniżoną samoocenę, wydaje mi się że jesteś zaniedbana przez męża,tak jak ja zaniedbywałem swoją narzeczoną,też czuła się niepotrzebna,miała zaniżoną samoocenę a jest przecież piękną kobietą,tak jak Ty.
Zrób coś z tym.

yvette napisał/a:

Kacper, jestem pełna podziwu czytając to, co piszesz i widzę, że dobrze się trzymasz. Ta siłownia to nie jest głupi pomysł, może z czasem tak się wkręcisz, że poznasz tam nowe towarzystwo .

Dzięki wielkie Yvette,staram się trzymać,siłownia przyznaje pochłania mnie troche,dużo czytam na ten temat.

44

Odp: Hobby,problemem w związku

uwazasz ze kobieta potrzebuej owagi komplementu itd, a ty?? tak sobie mysle ze kobiety za bardzo uwieszaja sie swoich facetow i chca w nich odbijac cale swoje szczezcie i to jest problem, ona nie ma swego zycia, kolezanek, znajomych, hobby(!) i dla tego i tobie to odbiera tak wlasnie uwazam! ze baby uwieszaja swoich facetow sie na szyji i licza ze bedzie tylko na nie patrzyl i beda calym sensem swego zycia. ja mysle ze to zwykla zazdrosc ze facetem ma pasje a my kobiety tak naprawde oprucz nich nie mamy nic. znam pare ktora ona 2 razy w tygodniu poswieca dzien sobie, i sie nie nudzi i uwleilbia te dni, chodzi do kosmetyczki, fryzjerki, solarium, spotyka sie z kolezankami, a postatsnio zakochala sie w salsie:) a on 2 dni spedza w garazu, z koelgami itd. mysle ze to jest idealne, miec cos poza soba.
mowisz ja maz i nikt wiecej?? oj od...aj my nigdy nie bylismy sami, nie umiemy ewidentnie, maz od razy mial dwie panie do pokochania(gdy go poznalam mialam 2tygodniowa corke) wiec nie mielismy mozliwosci byc samemu, zdarzylo sie czasem...ale przez te 4lata to moze w symie 6-8dni bylismy sami. a jakakolwiek aktywnosc meza po za garazem lub piciem?? oj nie ma:) zadnej nawet o tej ktorej myslisz:P no czasem pozmywa lub dzieci wykapie:) on nie lubi wszelkiego rychu, ma dobra bydowe ciala i mowi ze on w robocie sie nabiega. od niedawna  udalo mi sie go wyciagnac na coniedzielne spacery z dziecmi-to juz sukces. choc ja przez te jego takie zycie zaniedbalam sie...o i przechodzimy do nastepnego tematu-moj wyglad-ciekawe jest to ze piszesz ze nie jestem brzydka nie widzac mnie:) lubie swoj meski charakter:) lubie swoja twarz i piersi:P ale przez dzieci, tabletki, no przybylo i to nie malo...przez 4lata w sumie 40kg to nei malo i jestem grubasem-i tak se mysle ze skoro nie moze nikt powiedziec na mnie-zajeb...a laska, to niech powie choc ze-dobra dzieczyna ze tak pomaga dla meza- wiec kupuje te zabawki...w koncu nie popisze sie niczym innym jak inne np krotka spudniczka i dlugimi noagmi.
mam cos zrobic zeby maz poswiecal mi wecej czasu?? nie mozliwe, juz nawet nie zabiegam, wiem ze kocha tylko nigdy nie umial byc z kobieta, nie mial nigdy przykladow. no ale to nie miejsce zeby o tym pisac.
i tak zyje zaniedbana gdy nie powiem czasem maz przypomina o mnie(raz w miesiacu) kiedys walczylam. po 4latach znudzilo mi sie i tak od wakacji...fakt szykam akceptacji w oczach innych facetow, jesli wiesz o czym mowie

45

Odp: Hobby,problemem w związku
syla135 napisał/a:

uwazasz ze kobieta potrzebuej owagi komplementu itd, a ty?? tak sobie mysle ze kobiety za bardzo uwieszaja sie swoich facetow i chca w nich odbijac cale swoje szczezcie i to jest problem, ona nie ma swego zycia, kolezanek, znajomych, hobby(!) i dla tego i tobie to odbiera tak wlasnie uwazam! ze baby uwieszaja swoich facetow sie na szyji i licza ze bedzie tylko na nie patrzyl i beda calym sensem swego zycia. ja mysle ze to zwykla zazdrosc ze facetem ma pasje a my kobiety tak naprawde oprucz nich nie mamy nic. znam pare ktora ona 2 razy w tygodniu poswieca dzien sobie, i sie nie nudzi i uwleilbia te dni, chodzi do kosmetyczki, fryzjerki, solarium, spotyka sie z kolezankami, a postatsnio zakochala sie w salsie:) a on 2 dni spedza w garazu, z koelgami itd. mysle ze to jest idealne, miec cos poza soba.

Napisze tak,jakiś wielkich pasji nie ma,(takiej jak ja miałem),ale na szyi mi nie wisi.To co lubi to  książki,tony książek,codzienne spacery to norma,oczywiście koleżanki,przyjaciółka o której wspominałem,zakupy(takie typowo kobiece czyli kosmetyki,ciuchy),śledzenie trendów modowych,góry,również praca.Więc to chyba aż tak mało nie jest,oczywiście najwięcej czasu chce spędzać ze mną,ale każdy ma chwilę oddechu dla siebie,teraz jest jej zdecydowanie więcej.

syla135 napisał/a:

mowisz ja maz i nikt wiecej?? oj od...aj my nigdy nie bylismy sami, nie umiemy ewidentnie, maz od razy mial dwie panie do pokochania(gdy go poznalam mialam 2tygodniowa corke) wiec nie mielismy mozliwosci byc samemu, zdarzylo sie czasem...ale przez te 4lata to moze w symie 6-8dni bylismy sami. a jakakolwiek aktywnosc meza po za garazem lub piciem?? oj nie ma:) zadnej nawet o tej ktorej myslisz:P no czasem pozmywa lub dzieci wykapie:) on nie lubi wszelkiego rychu, ma dobra bydowe ciala i mowi ze on w robocie sie nabiega. od niedawna  udalo mi sie go wyciagnac na coniedzielne spacery z dziecmi-to juz sukces.

Rozumiem dzieci to obowiązek,praca również ale czas dla siebie jest bardzo ważny,piszesz że mąż nie lubi aktywności,to jest dziwne.Przepraszam że pytam ale jak dzieci już śpią to też żadnej aktywności;).A te picie o którym piszesz to chodzi o alkohol?

syla135 napisał/a:

o i przechodzimy do nastepnego tematu-moj wyglad-ciekawe jest to ze piszesz ze nie jestem brzydka nie widzac mnie:) lubie swoj meski charakter:) lubie swoja twarz i piersi:P ale przez dzieci, tabletki, no przybylo i to nie malo...przez 4lata w sumie 40kg to nei malo i jestem grubasem-i tak se mysle ze skoro nie moze nikt powiedziec na mnie-zajeb...a laska, to niech powie choc ze-dobra dzieczyna ze tak pomaga dla meza- wiec kupuje te zabawki...w koncu nie popisze sie niczym innym jak inne np krotka spudniczka i dlugimi noagmi.
mam cos zrobic zeby maz poswiecal mi wecej czasu?? nie mozliwe, juz nawet nie zabiegam, wiem ze kocha tylko nigdy nie umial byc z kobieta, nie mial nigdy przykladow.

Tak jak pisałem wcześniej masz zaniżoną samoocenę,na pewno masz więcej plusów niż tylko twarz i piersi,tylko Ty jak i Twój mąż tego niezauważa,podobnie było u mnie,ja widziałem że jest piękna ale bardzo żadko to okazywałem przez moje życiowe zabieganie,nie ważne czy masz męski charakter ale jesteś kobietą,bardzo twardą jak sądze ale kobietą.Ciąża zwyżka kilogaramów,dzieci zabierały dużo czasu roumiem to,ale można to zmienić można zadbać o siebie,dużo ruchu sport,popatrzeć na dietę,czasu na pewno masz więcej niż kiedyś.
Na prawdę to działa tylko trochę samozaparcia,masz przecież twardy charakter;)

syla135 napisał/a:

nie moze nikt powiedziec na mnie-zajeb...a laska, to niech powie choc ze-dobra dzieczyna .

Jesteś zajeb....ą laską i dobrą dziewczyną,tylko czas to zauważyć;)

46

Odp: Hobby,problemem w związku

http://www.netkobiety.pl/t16612.html - to moj zalozony jakis czas temu temat, jak przeczytasz wszystko zrozumiesz.

47

Odp: Hobby,problemem w związku

a moze i ona do tego darzy zebys siedzial po prostu z nia w domu i cokolwiek znajdziesz poza domem to jej nie bedzie pasowac...powiem szczeze ze wiem ze i tak wrocisz do motorow, nie zebym w ciebie watpila tylko zauwazysz ze straciles czastke siebie.
co do aktywnosci..tak taka aktywnosc jak dzieci zasna tez mu nie idzie:) mowie ci kocha do tego stopnia auta ze chyba mu w kazdej dziedzinie wystracza:) staralam sie przez lata, pieknie wygaldac, zadbana, zakladac to co on lubi, pyszne kolacje, wymyslne pozycje-marny efekt, tego lata poddalam sie, dosc mam. tak dla przykaldu robienie syna zajelo mu 9miesiecy bo biedny nie mial kiedy:P
a co do picia...jak przeczytasz moj watek o jego matce, dziecinstwie to wsyztsko zrozumiesz, wedlug mnei gedetycznie jest uwarunkowany do picia.
co do swego wygaldu..to tez mam w w d...e, niby po co, a nie powiem nie mam problemu z facetami:P ale zbieram sie i dojzewam do wziecia sie za siebie.
wiesz u nas sie to wszystko rozpada bo on nie umie byc z kobieta i chco kiedys inaczej myslalam to teraz wiem ze to nie przez samochody, on nawet jak jest w domu(w tym roku wzial po raz pierwszy urlop-z ktorego go i tak sciagnieto) to i tak nie wie o co chodzi, nie umie podjac zadnej decyzji, zadecysowac, nie odnajduje sie zupelnie w domu. wiem ze jedynie w pracy i w garazu zyje, jakby tam sie czul jak ryba w wodzie, tam umie sie zorganizowac i wie co jak gdzie zrobic... zycie.

48

Odp: Hobby,problemem w związku

Zacznę od tego że przeczytałem Twój temat,nie wiedziałem że to taka ciężka sytuacja bardzo mi przykro.

Hobby problemem w związku,widzę że jedziemy na tym samym wózku,to również temat dla Ciebie,pewnie te wszystkie problemy to nie tylko hobby ale w pewnym stopniu również.

syla135 napisał/a:

a moze i ona do tego darzy zebys siedzial po prostu z nia w domu i cokolwiek znajdziesz poza domem to jej nie bedzie pasowac...powiem szczeze ze wiem ze i tak wrocisz do motorow, nie zebym w ciebie watpila tylko zauwazysz ze straciles czastke siebie.

Jedynym problemem to były właśnie motocykle i wszystko co z nimi związane czyli:Wyjazdy,zloty,wyścigi,spotkania.

Opiszę Ci jeden dzień z mojego dotychczasowego życia np:Piątek czyli przed weekendem,mamy jechać w góry(samochodem oczywiście)wszystko ustalone.
Rano wstaję ostatni dzień do pracy,już w pracy telefony że na weekend wyjazd nie zaplanowany z kolegami czy jadę?Bez namysłu jadę,więc wyjazd po południu.Wpadam do domu jak poparzony,narzeczona zawiadamia że kończy pakowanie,na to ja że mam pilny wyjazd z kolegami będę w Niedziele wieczorem,żadne argumenty do mnie nie trafiają jadę i koniec,kolejna godzina jestem już spakowany,narzeczona siedzi w pokoju i płaczę,przed wyjściem rzucałem zawsza hasło,za tydzień pojedziemy,za tydzień zrobimy,itd.itp.
Wiesz ile było takich weekendów?Bardzo dużo,stąd już w Piątek ok.godziny 15 telefony do mnie co z weekendem?Ze mną czy z motocyklem i kolegami.Nie mówiąc o czasie wolnym po pracy.
Później przestaliśmy cokolwiek planować no bo po co?
Punktem zwrotnym była śmierć przyjaciela po którym dostałem kopa w dupę,nastąpił czas refleksjii i przemyśleń wtedy nasz związek wisiał na włosku.I tak dziewczyna długo ze mną wytrzymała,doszło do zaręczyn które przyjęła.
Czy zacznę jeździć?Tego jeszcze nie wiem,ale wiem jedno jeśli zacznę stracę kobietę.

syla135 napisał/a:

co do aktywnosci..tak taka aktywnosc jak dzieci zasna tez mu nie idzie:) mowie ci kocha do tego stopnia auta ze chyba mu w kazdej dziedzinie wystracza:) staralam sie przez lata, pieknie wygaldac, zadbana, zakladac to co on lubi, pyszne kolacje, wymyslne pozycje-marny efekt, tego lata poddalam sie, dosc mam. tak dla przykaldu robienie syna zajelo mu 9miesiecy bo biedny nie mial kiedy:P
a co do picia...jak przeczytasz moj watek o jego matce, dziecinstwie to wsyztsko zrozumiesz, wedlug mnei gedetycznie jest uwarunkowany do picia.

Specjalistą nie jestem ale ewidętnie potrzeba tutaj pomocy psychologa.
To przykre co piszesz z jednej strony samochody z drugiej jego rodzina i
nieciakawe dzieciństwo,alkohol którego teraz może nie ma za dużo ale z czasem może być problem.
Co do Twojego wyglądu to trochę Cię rozumiem,mąż nie zwracał na Ciebie uwagi,nie widziałaś efektów swoich starań zaangarzowania.Pewnie
jest tak że dla swojego męża nadal jesteś atrakcyjną kobietą tylko tego nie zauważasz z braku zaintaresowania z jego strony.U mnie było podobnie,nie było tyle zainterowania z mojej strony co odbijało się na psychice mojej kobiety,no bo po co miała się starać skoro brak efektów?
Myślała tak samo jak Ty.

syla135 napisał/a:

co do swego wygaldu..to tez mam w w d...e, niby po co, a nie powiem nie mam problemu z facetami:P ale zbieram sie i dojzewam do wziecia sie za siebie.
wiesz u nas sie to wszystko rozpada bo on nie umie byc z kobieta.

No włąśnie po co?Jak nie ma zainteresowania ze strony męża.
Problemu z facetami nie masz ponieważ próbujesz to sprawdzaćprawda?
Czy jeszcze możesz się komuś podobać no bo skoro mąż nie zauważa to pewnie jest coś ze mną nie tak.Z Tobą jest wszystko w porządku takie jest moje zdanie,ale musisz zacząć działać o Was ponieważ może się to źle skończyć.Rozumiem że Twój mąż miał ciężko w życiu też lekko nie miałem,mam jeszcze czworo rodzęństwa czyli w domu było nas siedmioro.Wiem co to znaczy iść do szkoły bez śniadania bo brakowało nawet na jedzenie,tak tak był taki okres w moim życiu,teraz rodzeństwo się rozjechało mają własne rodziny a rodzicom teraz żyje się znacznie lepiej wykonali swoją rolę najlepiej jak potrafili.

Więc weź sprawy w swoje ręce i działaj nie stoisz na straconej pozycjii
tylko potrzebny jest tutaj specjalista.Pewnie problemy wystąpią z namową męża ale musisz próbować.

Dbaj o siebie naprawdę warto,skąd wiesz czy nie uda wam się wyjść z kryzysu i mąż zauważy że ma jeszcze piękniejszą żonę;)

syla135 napisał/a:

teraz wiem ze to nie przez samochody, on nawet jak jest w domu(w tym roku wzial po raz pierwszy urlop-z ktorego go i tak sciagnieto) to i tak nie wie o co chodzi, nie umie podjac zadnej decyzji, zadecysowac, nie odnajduje sie zupelnie w domu. wiem ze jedynie w pracy i w garazu zyje, jakby tam sie czul jak ryba w wodzie, tam umie sie zorganizowac i wie co jak gdzie zrobic... zycie..

Ja uważam że to przez samochody czyli hobby wiesz dlaczego?
Ponieważ Twój mąż ucieka w pewien sposób od rodziny tak jak napisałaś
nie odnajduje się w domu w typowych rodzinnych sprawach a w warsztacie jest mu dobrze tam zawsze wie co ma robić,tam się wycisza,zapomina o wszystkim z czym sobie nie radzi,tam ma spokój.
To nie znaczy że Was nie kocha tylko ma problemy z którymi sobie nie radzi,wydaje mi się że potrzebuję pomocy.

Tak więc hobby jak najbardziej jest tutaj problemem.Bardzo ważne są w życiu jakieś pasje,ale nie kosztem wszystkiego np.Rodziny wtedy jest to
toksyczne hobby wyniszczające każdego z nas.

Oczywiście rodzina męża też jest tutaj problemem,nie lubie tego pisać ale to jest patologiczna rodzina,która wyniszcza siebie jak i Was.
Walcz o to co Twoje walcz o swoją rodzinę nawet kosztem rzucenia tego wszystkiego w cholerę i przeprowadzki.Jeśli nie byłoby innego wyjścia ja bym tak zrobił.

49

Odp: Hobby,problemem w związku

Jeżeli lubisz aktywne formy wypoczynku to może powinieneś spróbować jakiejś sztuki walki - zawsze daje sporo adrenaliny, szczególnie, gdy osiągniesz pewien poziom i sam się rozwijasz w tym zakresie.

Miny początkujących, którzy naoglądali się filmów na Youtubie (i dobrze !!) i widzą, jak gość na macie wstaje z założonym gatame (mi też szczęka opadała, bo ten drugi nie mógł przesiłować jego ramienia swoimi udami i rękami) i rzuca przeciwnika głową o ziemię. Albo jak ktoś przyjmuje serie ciosów od grupy sparring partnerów spinając partie mięśni bez mrugnięcia okiem, a ciosy nie markowane.

Nawet partnerkę można by namówić do jakichś mniej kontaktowych sportów, choć u mojego znajomego na taekwondo jest kilka dziewczyn i muszę przyznać, że też się zdziwiłem mocno, jak zobaczyłem ich zaangażowanie i umiejętności.

50

Odp: Hobby,problemem w związku

dalsza rozmowa jest z byt prywatna jak dla mnie...jak bedziesz mial ochote zapraszam na priv i romowe prze e-maila

51

Odp: Hobby,problemem w związku
syla135 napisał/a:

dalsza rozmowa jest z byt prywatna jak dla mnie...jak bedziesz mial ochote zapraszam na priv i romowe prze e-maila

nie moge z reszta teraz pisac bo maz jest...oczywiscie on w domu to klotnia i moje lzy ze nie rozumie mojej mowy.
ale ja wciaz uwazam ze samochody to nie problem, problemem jest rodzina i jego przeszlosc, zaakceptowalabym siedzenie calymi dniami w garazu jakby i mnie zaangazowal ale to nie mozliwe, garaz jest u tesciowej na podworku a od kiedy odwala takie numery-co raz lepsze-nie zblizam sie wogole w strone osiedla na ktorym mieszka.
tak sobie mysle ze jego bledem nie jest to ze kocha samochody i robi to najlepiej jak potrafi, bledem jest ze zalozyl rodzine na ktora nie jest przygotowany.

52

Odp: Hobby,problemem w związku

Samochody do tego problemu się trochę przyczyniają,oczywiście to nie jest główny problem a raczej potęgowanie problemu.

Sprawdź pocztę.

53

Odp: Hobby,problemem w związku

Kacper i syla, maile to rzeczywiście najlepszy pomysł, bo na chwilę obecną pół wątku to prywatna dyskusja nie na temat. Prosiłabym, abyście trzymali się tematu smile
Moderatorka Yvette

54

Odp: Hobby,problemem w związku

Syla, forum to nie portal randkowy, więc proszę, żebyś zastosowała się do powyższego upomnienia, bo ten offtopic umieściłaś tuż pod moją prośbą.
Moderatorka Yvette

Posty [ 55 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Hobby,problemem w związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026