onaona napisał/a:niunia77 napisał/a:A czy on widzi swoj problem? Ja tez czasami wybucham bez powodu a za chwile mam wyrzuty sumienia ze na kogos nakrzyczalam. My nie panujemy nad emocjami
Widzi, ale cóż... powiedział, że poradzi sobie sam, sam wyeliminuje problem. Nie umiem tak żyć, w takiej huśtawce, nie potrafię normalnie funkcjonować, bo sama jestem niestabilna emocjonalnie.
Twój eks partner czy alkoholik czy mój eks mają wspólny mianownik = destabilizują nasze całe życie, pojmowanie rzeczywistości. Wszystko wygląda i funkcjonuje jak w krzywym zwierciadle.
Chodzisz na paluszkach, paluszek prosto w dupie non stop, a tu ciągle źle i ciągle nie tak.
U mnie:
- dom lśnił na błysk - "za sterylnie"
- dom lśnił na błysk, ale nie poprasowane - "ale z Ciebie fleja"
- proponuje sam pizzę na wynos na obiad po czym - "mogłem zostać u babci i coś normalnego zjeść"
- zostawił mnie w obcej mieścinie i pojechał, gdy wrócił - "zawsze przyciągam poturbowane baby"
- biegam z nim i w pewnym momencie on staje, ja mogłabym biec dalej, ale chce z nim pogadać, co słyszę - "nie możesz dalej sama biec, co jesteś taka niesamodzielna?"
- daje mi auto w środku zimy ze śniegiem po kostki na ulicach na letnich oponach, ja młody kierowca nawet radzę sobie świetnie, ale niestety auto odmawia posłuszeństwa na jakiejś zaspie w zatoczce parkingowej i boksuje się z nim, jest Boże Narodzenie, wołam go telefonicznie by mi pomógł, przychodzi naburmuszony, wściekły, złorzeczy, rzuca "kurwami", miał jeszcze jechać w tym dniu na służbę - po całej tyradzie gdy ja jestem w proszku (bo teraz w swoim aucie mam opony zimowe i wiem jaka to różnica tylko trzeba je mieć i do jasnej cholery zamontować na zimę) mówi - "zostaję dziś w domu, widzę, że się BARDZO cieszysz" - fakt, po tej szopce na ulicy człowiek już nie ma sił na nic, a poczucie winy rośnie
- jestem na tydzień u jego babci bo moje mieszkanie w remoncie - sam mi to proponuje - jednego dnia myję babci łazienkę tak po prostu na błysk, od podłogi po sufit, nie oczekuję za to pomnika, ale może chociaż zwykłego dziękuję lub poklepania po ramieniu, że dobra robota, albo coś, a co słyszę - "też korzystasz z tej łazienki"
- nie kochamy się już nie wiem ile, może z miesiąc, w zasadzie jestem prawie z tym pogodzona, nic nawet na ten temat już nie mówię, nie szkodzi, on to robi za mnie jak się kładziemy - " co, smutna jesteś, pewnie tak skoro Cię nie pieprzę"
Wymieniać dalej?