Wydaje mi się Margolinka, że albo coś opacznie zrozumiałaś, albo po prostu mamy skrajnie inne poglądy.
A z pierścionkiem, to już nie jest ...free sex...bo zostało "zapłacone złotem...? Proooooszę dziewczyny...nie piszcie takich głupot.
Nikogo nie zaganiam przed ołtarz i sama siebie też nie... Obrączka to nie haracz i powinna być spontaniczna, ze strony partnera. Problem w tym, że widzę coraz więcej dziewczyn, które są w związkach i czekają, czekają... A tutaj nic. Znam też takie, co mieszkają z partnerem już 3-4 lata i nadal nic, a bardzo by chciały. Nie uważasz, że jeżeli w luźnej rozmowie z partnerem deklarują chęć do małżeństwa, a partner jest nieokreślony to coś jest nie tak? Słyszałam przypadki facetów co mają jakiś "lęk" przed małżeństwem, bo to poważna deklaracja na całe życie...Albo, że rodzice się rozwiedli i mają traumę. Tylko gdzie w tym wszystkim jest MIŁOŚĆ??? Jeżeli dwie osoby są wierzące, albo wierzą w ślub, bo takie wartości zostały im przekazane. To powiedz mi, dlaczego facet tak zwleka?
(...) Ja nie jestem przeciwna zaręczynom w młodym wieku, każdy ma inaczej i każdy w innym czasie może czuć się gotowy. Jednak chyba lepiej pomieszkać razem i poznać się, zanim zdecyduje się na poważniejszy krok, jakim jest stwierdzenie, że "zaręczyliśmy się i chcemy się pobrać".
Dziwne, napisałam pod spodem, że nie mam nic przeciwko mieszkaniu razem. Ale wyznaję taką zasadę jak Teo.
Czy jednak lepiej nie "komplikować sobie życia"... zaręczyć się gdy tylko wpadnie nam do głowy, że "ja bym już chciała"... potem ślub... i dopiero mieszkanie razem i "free sex"... a za rok czy dwa rozwód... "bo on nie pomaga w domu", "bo on wychodzi za często z kolegami", "bo inaczej wyobrażałam sobie nasze wspólne życie", "bo..."
Nie lepiej wcześniej tego spróbować, a nie łudzić się tym, że "piękne zaręczyny i ślub, to gwarancja cudownego życia, dozgonnej miłości i szczęścia"?
Nigdzie nie napisałam, że ślub to gwarancja cudownego życia. Mój przekaz jest prosty.
- czas spotykania się, zakochanie -
On: Kocham Cię i chcę z Tobą być na zawsze.
Ona: Kocham Cię i też z Tobą chcę być na zawsze.
- okres spotykania się -
on (lub Ona): zamieszkajmy razem. Nie ma sensu już "randkować", będzie prościej i lepiej (w domyśle, zobaczmy jak nam będzie).
- okres zamieszkiwania razem, mijają 2-3 lata -
Ona: Kochanie, mamy już po 27 lat, mieszka nam się świetnie i wiesz, że marzę o ślubie, i żebyśmy w końcu założyli rodzinę.
On: Tak kochanie, ale praca/czas/rodzina/brak pieniędzy* (niepotrzebne skreślić)
- mijają kolejne lata. W sercu dziewczyny pojawia się zwykły, normalny niepokój. Zaczyna zastanawiać się, co jest nie tak. Czy to on ma problem, czy nie jest jej pewny. Wzrastające napięcie unosi się w powietrzu. Facet nie do końca jest w stanie ją zrozumieć. Zaczyna jej tłumaczyć swoją teorię na temat ślubu. Jak na faceta niezwykle wydumaną... A podobno faceci myślą bardziej prostolinijnie. Czas mija, ona czeka i czeka. Bardzo by chciała założyć białą suknię, mieć z nim dziecko. Marzy jej się takie życie. A tu nic. Facet, oprócz tej presji, którą odczuwa... Ma się dobrze. Wraca do domu, kobieta mu daje... Z czasem jednak zaczyna go denerwować ta presja i podteksty. Idzie na siłownie, spotyka 18 letnią laleczkę, której się nie śpieszy, która go "rozumie", zaczyna zdradzać swoją kobietę. Na koniec związku oświadcza jej, że naciskała na niego w niesamowity sposób, że to go zniechęciło, że nie na tym związek polega... No proszę, co za głębia, prawda?
Opisałam to, co przeżyły dwie znajome z mojego otoczenia. W jednym przypadku scenariusz był właśnie taki, w drugim nieco inny, ale na to samo kopyto.
Oczywiście, jak już wcześniej stwierdziliśmy... to "próbowanie" nie może trwać wiecznie. Ale to wszystko na spokojnie trzeba sobie ustalić.
Właśnie tak. Trzeba ustalić. Ale jeżeli ustala się na początku chęć zawarcia związku małżeńskiego, a potem facet ciągnie to wszystko w nieskończoność, wymyślając teorie i wymówki, to trzeba się dobrze zastanowić, w którą stronę to wszystko zmierza... I czy to naprawdę jest miłość.
Bo dla mnie miłością jest również to, że szanujemy nasze wizje życia i składamy sobie pewną obietnicę (zakładając, że mamy te same cele). Jeżeli już na starcie nie zostaje ona dotrzymana... To żadna inna nie będzie. Wtedy, ten przeciągnięty okres zamieszkiwania razem... Tak, to jest free sex...