netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

75 odpowiedzi14 110 wyświetleńzałożony przez kamila80, 27.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 76 ]

1

Temat: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

Witajcie,

to mój pierwszy post.
Nie oczekuję pokelpania po ramieniu i powiedzenia mi,że dobrze zrobiłam lub przeciwnie, że postąpiłam bezsensownie. Internet i forum to w tym wypadku kolejna forma rozładowania emocji.
Kilka dni temu rozstałam się z moim chłopakiem, to była moja decyzja. Nie byliśmy ze sobą długo, jakieś 3,5 miesiąca.
Teraz czuję dysonans "podecyzyjny", ale tak chyba dość często jest, czyż nie?
Dlaczego podjęłam decyzję o odejściu? Ponieważ od początku naszej znajomości w naszym związku brakowało czułości z jego strony. Starałam się o tym rozmawiać, mówił, że to się zmieni, że musi się otworzyć, że w jego rodzinie nie było czułości i stąd dla niego ludzkie kontakty bywają trudne. Dawałam więc czas i próbowałam w międzyczasie pokazać mu, jak przyjemny jest bliski kontakt dwóch osób --- przytulałam, całowałam, drapałam po plecach, po karku, mówiłam, jak mi na nim zależy, dowartościowywałam go mówiąc, jaki jest wartościowy. W najzwyczajniejszych sytuacjach okazywałam mu czułość, uśmiechałam się często tuląc się do niego.
Nie, nie odpychał mnie, nie mówił, bym przestała. Lubił to.
Z inicjatywą wyszedł może 3 razy? W tym dwa razy po rozmowie na ten temat.
Na początku jeszcze czasami obejmował mnie do snu, ostatnimi czasu już nawet tego nie robił, a ja miałam dość wychodzenia z ciągłą inicjatywą, proszenia go o czułość. Czekałam na jego ruch, dawałam sygnały, ale nic nie działało. Słów już nie chciałam stosować ponieważ podczas przedostatniej naszej rozmowy, gdy pół żartem zapytałam, dlaczego nie chce mnie przytulić, usłyszałam: "mówiliśmy już o tym" (i co? coś się zmieniło od tamtej pory?) lub "wielka mi rzecz". Dla mnie była.
Ale po takiej odpowiedzi, przestałam o tym mówić, nie chciałam go naciskać. Brnęłam dalej, dając czas. I męcząc się mimowolnie.
Dałam kolejny miesiąc bez poruszania tej kwestii.
Nic się nie zmieniło. Bywało, że nie widzieliśmy się ponad tydzień, choć mieszkamy całkiem niedaleko. Żadne z nas nie ma dużo pracy, ani tym bardziej stresującej, oboje mamy dużo wolnego czasu. Dotąd ja się "wpraszałam", mówiłam, że mogę przyjechać po pracy, w wolne, że możemy gdzieś pojechać za miasto, wymyślałam wyjazdy, rozrywki. Aż przestałam. Czekałam na jego inicjatywę, nie było jej. Parę razy zareagował na moje aluzje: "jestem w mieście, niedaleko Ciebie" i napisał, żebym wpadła, ale on jest nie w humorze więc będę się nudzić.
Po tygodniu przerwy w widzeniu się myślałam, że może zatęsknił za bliskością i przytuli mnie, ot tak, sam z siebie, choćby lekko na przywitanie. Nie, nie zrobił tego. Weszłam do jego pokoju jakbyśmy widzieli się ostatnie 10 lat, 24/dobę. Siedzieliśmy, gadaliśmy, coś zjedliśmy i poszliśmy spać. Taka frajda.
Nic nie mówiłam, obawiając się tamtych słów i tak naprawdę punktu wyjścia.
Jednego dnia już nie wytrzymałam, postanowiłam to definitywnie skończyć, bo naprawdę się męczyłam. Skłamię jeśli powiem, że nie miałam nadziei, że zawalczy.
Nie zawalczył.

Wiem, że trochę ponad 3 miesiące to krótki czas, ale zawsze martwiło mnie, że jeśli czułości, zabiegania o dotyk, przytulania nie ma od początku znajomości, to co będzie dalej? Zawsze mawia się, że na początku jest fascynacja, pragnienie siebie, a dopiero potem coś zaczyna się psuć, wypalać...
Miałam czekać, aż się (może) otworzy jednego dnia? I czekać, czekać, i się męczyć? Bywały dni kiedy nie przeszkadzało mi to, że to ja próbowałam się do niego przytulić czy go pocałować spontanicznie, uśmiechałam się, byłam szczęśliwa. Ale na krótko, bo nie było sprzężenia zwrotnego, nie odwzajemnił tego na drugi, trzeci dzień.
Znów robiło mi się przykro, zaczęłam się mimowolnie oddalać, on się nie przybliżał.
Mimo tylko 3 miesięcy, kochałam go. To bardzo dobry mężczyzna, żaden imprezowicz, "rozrabiaka", nic z tych rzeczy. Dlatego pomimo wszystko jest mi naprawdę ciężko i próbowałam wrócić, desperacko poczułam, że za nim tęsknię.
Z drugiej strony co by to zmieniło? Znów byłoby jak ostatni miesiąc? To samo w kółko? Nie wiem, mogę gdybać. Nie ma już nas. It's time to move on, jak to mawiają. Po prostu nie był dla mnie. Podczas ostatniej rozmowy powiedział mi, że nigdy nie rozumiał moich potrzeb względem przytulania i ogólnie czułości. Nie rozumiał nawet, jak mu o tym mówiłam, pokazywałam mu tuląc go czule, pieszcząc, nawet gotując makaron potrafiłam się do niego przytulić na chwilkę i uśmiechnąć szeroko? Ot tak, spontanicznie. Nawet wtedy nie rozumiał? Dawałam mu wszystkie możliwe znaki, werbalne i niewerbalne, ale on ich nie odbierał, tak jak tego, dlaczego tak tego potrzebuję.

Dodam, że on mnie nie kochał, mówił, że bardzo lubi, że mu zależy.
Wspominał też, że by pokochać, musiałby zmienić otoczenie. Nie zrobił nic, by ruszyć do przodu jednakowoż, chociaż proponowałam kilka rzeczy.

Wiem, że wiele z Was miało podobne problemy. Może w moim przypadku łatwiej jest odejść ponieważ nie byliśmy ze sobą długo. Nie wyobrażam sobie tkwić w związku rok, dwa... i mieć cały czas tę samą sytuację, jaką mam teraz... I tak mi bardzo, bardzo ciężko.

Podobnych topików na pewno jest wiele, ale każda historia różni się od siebie w jakimś szczególe.
Chciałam podzielić się moją.

2

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

osobiście uważam że na prawdę dobrze zrobiłaś. Kurcze wszystko za niego robiłaś, on zero incjatywy a to przecież on jest facetem, a faceci powinni się starać. Głupie wymówki nie miałem czułości itd. To spróbuj chociaż człowieku, a nie Ty się starasz za dwoje. Ja byłam w takim związku rok wyniszczył mnie totalnie. Był niby czuły, ale wiedziałam że nie jest za mną i liczyłam że wkońcu się zakocha. Nic takiego się nie stało. Wyniszczył mnie totalnie swoim brakiem akceptacji mojej osoby, wpędził w kompleksy a w końcu porzucił. Także brawa dla Ciebie że zdecydowałaś się pierwsza i to szybciej. Jeszcze jego słowa na koniec " że nigdy nie rozumiałem Twojej czułości" są ewidentnym dowodem na to, że nie dotarło by do niego chyba to nigdy Brawa dla Ciebie idź do przodu bo na razie to tylko 3 miesiące, a ja ze swoich doświadczeń uważam że lepiej by nie było/ Tylko gorzej. Pozdrawiam Cię serdecznie:)

3

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

Uważam, że dobrze zrobiłaś.
Jest Ci przykro, to jasne, ale postąpiłaś słusznie i w końcu smutek przejdzie, zobaczysz.
Nie byłaś szczęśliwa w tym związku, zakończyłaś go. To bardzo normalne i poprawne zachowanie.

Szkoda mi jedynie, że tak się rozczarowałaś...

4

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

Szczerzę zazdroszczę,że potrafiłaś to sama zakończyć ! Trzymam mocno kciuki bo Twoja decyzja była najlepszą jaką mogłaś podjąć i urzeczywistnić:) Trzymaj się;)

5

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

Dzielna dziewczyna. Przede wszystkim konsekwencja. Trzymam kciuki za Ciebie.

6

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

Kamilo, zrobiłaś bardzo dobrze! Powiem Ci tylko tyle - podziwiam Cię i zazdroszczę, że w porę potrafiłaś zawalczyć o swoje potrzeby. Ja za chłopaka identycznego jak Twój wyszłam za mąż i właśnie po nieco ponad dwóch latach biorę rozwód, a mogłam tego uniknąć, gdybym zrobiła tak, jak Ty. Zobaczysz, poznasz kogoś super, kogo nie będziesz musiała prosić o czułość i uwagę. Trzymam kciuki z nas obie wink

7

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

Szczerze powiedziawszy, Waszej relacji nie można nazwać prawdziwym związkiem. Brak czułości i zaangażowania. Wiedział co jest problemem, a nie próbował niczego zmienić. Czasem trzeba trochę czasu, żeby powiedzieć "kocham", ale na wcześniejszym etapie uczucie i zaangażowanie okazuje się w iny sposób.

8

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
artystka1989 napisał/a:

Ja byłam w takim związku rok wyniszczył mnie totalnie. Był niby czuły, ale wiedziałam że nie jest za mną i liczyłam że wkońcu się zakocha. Nic takiego się nie stało. Wyniszczył mnie totalnie swoim brakiem akceptacji mojej osoby, wpędził w kompleksy a w końcu porzucił.

Ouu.. przykro to słyszeć. Cały ten czas wierzyłaś, że coś się zmieni, dawałaś czas, którego rzekomo potrzebował, bo kochałaś i nie chciałaś dopuścić do siebie myśli, że zostanie jak było, że nie będziesz w końcu szczęśliwa?
Co masz na myśli pisząc, że Cię nie akceptował? Nie rozumiał / nie chciał rozumieć Twoich potrzeb, czy nie akceptował tego, jak wyglądasz etc.?
Jego argumentem za rozstaniem było brak uczucia, którym mógł Cię obdarzyć, więc "nah, to jednak nie wypali"?

artystka1989 napisał/a:

]Jeszcze jego słowa na koniec " że nigdy nie rozumiałem Twojej czułości" są ewidentnym dowodem na to, że nie dotarło by do niego chyba to nigdy Brawa dla Ciebie idź do przodu bo na razie to tylko 3 miesiące, a ja ze swoich doświadczeń uważam że lepiej by nie było/ Tylko gorzej.

"że nigdy nie rozumiałem Twojej czułości" --- nie jestem pewna, co masz dokładnie na myśli: chodziło Ci o to, że nie rozumiał czemu mu ją daję, czy dlaczego potrzebuję, i dlaczego mamy te rozmowy, "fochy" etc. w związku z ową czułością (raczej jej brakiem)?
Wiem, że bardzo lubił, kiedy go przytulałam, całowałam, drapałam po plecach - nie uwierzysz/cie, ale potrafiłam go drapać i głaskać ponad GODZINĘ kiedy on leżał i się relaksował, a on po tym nie odwzajemnił tym samym i tak. Podrapał mnie minutę czy dwie po ręce i tyle. Nawet kiedy sobie leżeliśmy razem i głaskałam go po torscie, szyi czy brzuchu, on czasami obejmując mnie, nie wykonywał dłonią żadnego ruchu --- fajnie, że objął, ale i tak miałam myśli: "jesteś aż tak LENIWY, że Ci ciężko palcami pomerdać po moim ramieniu?". Czasami chwilę podrapał, ale jeśli ja przestałam, on momentalnie też.
Wiedziałam, że lubi jak go tulę, całuję, ale mi jego "lubienie tego" nie wystarczało, bo ja też chciałam "lubić" jak on mnie dotyka...

Nie byłam święta, miałam swoje humory i czasem zamiast rozmawiać o tym wszystkim, po prostu "uciekałam" od problemu i potem się dowiadywał, że coś jest nie tak. Ale za którymś razem już nie chciało mi się nawet mówić, co się dzieje, bo się powtarzałam, a nic się nie zmieniało. Powiedzmy, że się "postarał" jeden dzień i wracało do normy.
Nie angażował się, to prawda. Nie witał mnie czule jak przychodziłam, możez początku mnie czasem objął, ale potem było teraz coraz mniej, coraz mniej. Zawsze go "chwaliłam" za każdy pozytywny krok w stronę otwarcia się, mówiłam, że czuję się wspaniale.
Ale trudno. Było, minęło. Muszę iść do przodu, choć, jak wspomniałam, pomimo, że to ja zerwałam, starałam się wrócić.
Dlaczego? Bo na pożegnanie mnie mocno, mocno, bardzo mocno przytulił. Szkoda, że nie potrafił tego zrobić wtedy, gdy byliśmy razem. W momencie, gdy mnie objął z całej siły, by, jak mówił, pokazać mi, że mu zależało, ja odzyskałam nadzieję: "cholera, jednak może, może znów pośpiesznie podjęłam decyzję!", ale on nie chciał wrócić, mówił, że to było nic innego, jak przytulenie osoby, na której mu zależało, i że nie powinnam teraz pytać o to, czy możemy spróbować. Napisałam mu, że miałam prawo, bo dał mi na koniec coś, na co czekałam cały ten czas.
Pobłaźniłam się trochę jeszcze następny dzień i stwierdziłam, że miał rację. Nie możemy być razem.

9

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
bugenwilla napisał/a:

Kamilo, zrobiłaś bardzo dobrze! Powiem Ci tylko tyle - podziwiam Cię i zazdroszczę, że w porę potrafiłaś zawalczyć o swoje potrzeby. Ja za chłopaka identycznego jak Twój wyszłam za mąż i właśnie po nieco ponad dwóch latach biorę rozwód, a mogłam tego uniknąć, gdybym zrobiła tak, jak Ty. Zobaczysz, poznasz kogoś super, kogo nie będziesz musiała prosić o czułość i uwagę. Trzymam kciuki z nas obie wink

Witaj,
powiedz proszę, jak to się stało,że jednak 2 pełne lata trwałaś w takim związku? Dawał Ci coś "w zamian"? Coś, dzięki czemu wydawało Ci się, że jednak mu zależy, że się zmieni?
Jak wyglądał cały ten okres, kiedy byliście razem, że zgodziłaś się wyjść za mąż...?

10

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
kamila80 napisał/a:

Witaj,
powiedz proszę, jak to się stało,że jednak 2 pełne lata trwałaś w takim związku? Dawał Ci coś "w zamian"? Coś, dzięki czemu wydawało Ci się, że jednak mu zależy, że się zmieni?
Jak wyglądał cały ten okres, kiedy byliście razem, że zgodziłaś się wyjść za mąż...?

Kamilo, ja sama chciałabym to wiedzieć, czemu ja za niego wyszłam:)
Teraz, jak patrzę z perspektywy czasu, to wydaje mi się, że powodów jest kilka:
1) był to mój pierwszy poważny związek i w zasadzie nie miałam porównania (jednorazowe randki się przecież nie liczą)
2) mam taki charakter, że jak kocham, to daję całą siebie, pragnę uszczęśliwić drugą osobę, często niestety zapominając o sobie
3) miałam chyba poczucie misji - wiesz na zasadzie, że to ja właśnie sprawię, że on się otworzy, zacznie okazywać czułość, miłość (nic z tego- tacy się nie zmieniają, choćbyś waliła głową w mur)
4) wydawało mi się, że jego inne cechy zrównoważą tę najważniejszą, która była dla mnie taka ważna - myślałam sobie, że w sumie jest dobry, pomocny, ma dobre serce, uporządkowany, wierny, uczciwy, spokojny...ale jednak jak coś jest dla Ciebie tak ważne, to uwierz, że inne cechy nie zrównoważą tej najważniejszej, brakującej.

I to chyba tyle - mam za dużo empatii w sobie i zawsze szukam winy w sobie- że to ja mogłam się bardziej starać, zabiegać, otworzyć go bardziej....ale nie dało się, chociaż naprawdę starałam się, chwaliłam go za każdą drobnostkę, gestami pokazywałam, że mi zależy, przytulałam się, całowałam, głaskałam...a w zamian nie dostałam prawie nic. I tego już nie zmienię, muszę z tym żyć, jedynie mam nadzieję, że następnym razem będę dużo mądrzejsza przy wyborze.

11

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
bugenwilla napisał/a:

2) mam taki charakter, że jak kocham, to daję całą siebie, pragnę uszczęśliwić drugą osobę, często niestety zapominając o sobie
3) miałam chyba poczucie misji - wiesz na zasadzie, że to ja właśnie sprawię, że on się otworzy, zacznie okazywać czułość, miłość (nic z tego- tacy się nie zmieniają, choćbyś waliła głową w mur)
4) wydawało mi się, że jego inne cechy zrównoważą tę najważniejszą, która była dla mnie taka ważna - myślałam sobie, że w sumie jest dobry, pomocny, ma dobre serce, uporządkowany, wierny, uczciwy, spokojny...ale jednak jak coś jest dla Ciebie tak ważne, to uwierz, że inne cechy nie zrównoważą tej najważniejszej, brakującej.

Chryste, jakbym czytała siebie! wink
Myślałam, że wiesz, będę dla niego na tyle wyjątkowa, żeprzy mnie się otworzy, że stanę się jego dziewczyną marzeń i sam zawiśnie mi na szyi.
Poruszyłaś również BARDZO istotną kwestię --- "że jego inne cechy zrównoważą brak czułości". Cieszę się niezmiernie, że to napisałaś, strasznie mi tym pomogłaś teraz, wiesz? Czemu, ponieważ to, żeteraz jest mi źle wynika z tego, że to był naprawdędobry facet: wierny, spokojny, z dobrym sercem, nigdy nie krzyknął, nie przeklął w moją stronę, miał niesamowicie ciepły głos, który uwielbiałam i miotało mną jak szatan, że nie jesteśmy już razem, bałam się, że straciłam tak wartościowego chłopaka. Ale jak mówisz, oni się nie zmieniają i te cechy nie wypełnią pustki po braku czułości, dotyku, prytulenia i pocałunków.

I to chyba tyle - mam za dużo empatii w sobie i zawsze szukam winy w sobie- że to ja mogłam się bardziej starać, zabiegać, otworzyć go bardziej....ale nie dało się, chociaż naprawdę starałam się, chwaliłam go za każdą drobnostkę, gestami pokazywałam, że mi zależy, przytulałam się, całowałam, głaskałam...a w zamian nie dostałam prawie nic. I tego już nie zmienię, muszę z tym żyć, jedynie mam nadzieję, że następnym razem będę dużo mądrzejsza przy wyborze.

<high five>
Zawsze się zastanawiałam co ze mną jest nie tak, że on mnie nie chce dotykać, że przy mnie się nie otwiera, nie jest gadatliwy (a kiedyś był), żeto i tamto. Kiedy się z nim rozstałam, dużo (niepotrzebnie) analizowałam i zaczęłam się zastanawiać, czy to przypadkiem ja wszystkiego nie spie..., ale nie możemy myśleć nigdy w ten sposó, bo to nas tylko wyniszcza. Oczywiście, że też nabroiłam, mogłam się w różnych sytuacjach zachować inaczej, ale wtedy myślę sobie, że jego zachowanie nakręcało moje, więc nie mogę za wszystko winić tylko siebie.
I tak jak wspomniałaś --- trzeba z tym żyć, niczego już się nie cofnie.

W Twoim przypadku to Ty zadecydowałaś o rozwodzie? Jak on właściwie zareagował na argumenty etc.? I próbował walczyć o Ciebie, "próbował", choćby w słowach, się zmienić? Zaczął obiecywać, tłumaczyć się, czy po prostu "puścił Cię wolno"?

Buziaki!

12

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
kamila80 napisał/a:

W Twoim przypadku to Ty zadecydowałaś o rozwodzie? Jak on właściwie zareagował na argumenty etc.? I próbował walczyć o Ciebie, "próbował", choćby w słowach, się zmienić? Zaczął obiecywać, tłumaczyć się, czy po prostu "puścił Cię wolno"?

Buziaki!

Jak to miło przeczytać, że nie tylko ja jestem kobietą "zawsze z sercem na dłoni", dającą z siebie wszystko w imię uczucia:)
Tak, ja zadecydowałam o rozwodzie, wyprowadziłam się ze wspólnego mieszkania około miesiąca temu. Mój mąż oprócz tego, że nie umie okazywać uczucia, nie umie też o uczuciach rozmawiać. Po pierwszej poważniejszej rozmowie zaczętej przeze mnie zaczął się nawet starać, w sumie to prawie go nie poznawałam, ale nie trwało to długo. Po około 2 tygodniach wszystko wróciło na stare tory, a on stwierdził, że nie widzi mojego odzewu na swoje starania, co nie do końca wydaje mi się sprawiedliwe, no ale każdy ma swój punkt widzenia. Generalnie więc tak, puścił mnie wolno, nie walczył. Odkąd nie mieszkamy ze sobą, kontaktowaliśmy się może dwa razy. Im dłużej mieszkam sama, tym bardziej widzę, jak dobrą decyzję podjęłam. Pewnych rzeczy się po prostu nie zmieni. Ja też miałam takie myślenie, że jak on poczuje całą moją miłość, całe uczucie i staranie, odpłaci mi tym samym, czy w gestach, czy w słowach, cokolwiek, ale nic takiego nie nastąpiło i wiem, że nie nastąpi. Wybrałam "trudnego" chłopaka, to teraz ponoszę konsekwencje - kolejne życiowe doświadczenie i, mam nadzieję, nauczka, aby już więcej nie rezygnować z siebie i nie starać się być "tą, co trudnego chłopca otworzy" wink

13

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

bugenwilla, od początku u Was tak było? Kto właściwie o kogo zabiegał? W moim przypadku było tak, że ja od początku byłam strasznie za nim, strasznie mi się podobał, szaleńczo (może to był błąd). I, co dziwne, na naszym pierwszym ever spotkaniu, on był zupełnie otwarty. Nie wiem, może stres nim powodował. Pamiętam jak do mnie podszedł, sam wyciągnął ramiona ku "przyjacielskiemu uściskowi"...
Wiem, że był potem nieśmiały, jak zaczęłam się do niego bardziej zbliżać, ale to było naprawdę takie.. "kochane"? Nie wiem, jak to określić. Spoglądał na mnie spod kołdry takimi wesołymi oczami, takie małe szczegóły spowodowały, że się w nim zakochałam. No i wg mnie był/jest niesamowicie przystojny. Trafiło mnie momentalnie, był odzwierciedleniem (jest nadal i przypuszczam, że niestety będzie już zawsze hmm) ideału faceta, uwielbiałam jego twarz, uśmiech, wszystko.
Wiesz, mój początkowo walczył - do mojej miejscowości autobusy dojeżdżają raz na dwie godziny, więc jak Ci jeden ucieknie, to masz ciężki orzech do zgryzienia - ale on chciał coś wyjaśnić, jeszcze półtora miesiąca temu, autobus mu rzeczywiście uciekł, szedł na piechotę 40 min aż udało mu się złapać stopa.
To było cudowne, wiele razy mu o tym mówiłam. Miał przebłyski.
Ale potem było z górki, nic się nie zmieniło, choć w jego mniemaniu może wiele. Dla mnie zmieniało się na gorsze bo tak, jak jeszcze na początku próbował mnie do snu przytulić, tak już potem nawet tego nie robił.
A ja przestałam się o to "prosić" bo zaczynałam mieć coraz bardziej dość.
Trafiłyśmy na bardzo podobnych facetów pod tymi względami.

:*

14

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
kamila80 napisał/a:

bugenwilla, od początku u Was tak było? Kto właściwie o kogo zabiegał? W moim przypadku było tak, że ja od początku byłam strasznie za nim, strasznie mi się podobał, szaleńczo (może to był błąd). I, co dziwne, na naszym pierwszym ever spotkaniu, on był zupełnie otwarty. Nie wiem, może stres nim powodował. Pamiętam jak do mnie podszedł, sam wyciągnął ramiona ku "przyjacielskiemu uściskowi"...
Wiem, że był potem nieśmiały, jak zaczęłam się do niego bardziej zbliżać, ale to było naprawdę takie.. "kochane"? Nie wiem, jak to określić. Spoglądał na mnie spod kołdry takimi wesołymi oczami, takie małe szczegóły spowodowały, że się w nim zakochałam. No i wg mnie był/jest niesamowicie przystojny. Trafiło mnie momentalnie, był odzwierciedleniem (jest nadal i przypuszczam, że niestety będzie już zawsze hmm) ideału faceta, uwielbiałam jego twarz, uśmiech, wszystko.
Wiesz, mój początkowo walczył - do mojej miejscowości autobusy dojeżdżają raz na dwie godziny, więc jak Ci jeden ucieknie, to masz ciężki orzech do zgryzienia - ale on chciał coś wyjaśnić, jeszcze półtora miesiąca temu, autobus mu rzeczywiście uciekł, szedł na piechotę 40 min aż udało mu się złapać stopa.
To było cudowne, wiele razy mu o tym mówiłam. Miał przebłyski.
Ale potem było z górki, nic się nie zmieniło, choć w jego mniemaniu może wiele. Dla mnie zmieniało się na gorsze bo tak, jak jeszcze na początku próbował mnie do snu przytulić, tak już potem nawet tego nie robił.
A ja przestałam się o to "prosić" bo zaczynałam mieć coraz bardziej dość.
Trafiłyśmy na bardzo podobnych facetów pod tymi względami.

:*

Widzę, Kamilo, że mój był chyba jeszcze cięższym przypadkiem. Nie ma opcji, żeby jego wygoda ucierpiała i żeby musiał łapać stopa, iść ileś kilometrów- no chance wink
Chyba ja od początku bardziej zabiegałam, on był zamknięty, ale też, tak jak piszesz, tak słodko patrzył tymi swoimi oczami spod kołdry wink Nie wiem, jakąś tkliwość we mnie chyba wzbudził, jakieś instynkty opiekuńcze może? Ja zaraz po naszym poznaniu musiałam na długo wyjechać, byliśmy związkiem na odległość i może też chciałam mu jakoś wynagrodzić tę rozłąkę? Sama nie wiem. Do snu też nie przytulał, chciał nawet spać w osobnych łóżkach, żeby się dobrze wysypiać do pracy wink No ale sama wiesz, ile można się prosić o czułość i uwagę? Mój do tego jeszcze ma taką cechę, że ma olewczy stosunek generalnie do wszystkiego, sprawia niestety wrażenie osoby, która ma bardzo wysokie mniemanie o sobie. Cieszę się, że decyzja już za mną (łatwa mimo wszystko nie było, ślub jednak wiąże i zobowiązuje do czegoś). Dlatego możesz być dumna, że jesteś silną, mądrą kobietą i że w porę zakończyłaś to, co i tak prędzej czy później by się posypało.

15 Ostatnio edytowany przez kamila80 (2013-01-29 12:28:28)

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
bugenwilla napisał/a:

Chyba ja od początku bardziej zabiegałam, on był zamknięty, ale też, tak jak piszesz, tak słodko patrzył tymi swoimi oczami spod kołdry wink Nie wiem, jakąś tkliwość we mnie chyba wzbudził, jakieś instynkty opiekuńcze może?

Widzę, że nie byłam jedyną, która rozpuściła się na widok słodkich oczu i uśmiechu, hehe. tongue
Naprawdę, od początku podobało mi się wszystko w moim facecie - absolutnie nie zabiegał o sex (sex był moją inicjatywą, dość szybką notabene, no ale te oczy spod kołdry słodko patrzące... po co miały być pod kołdrą, jak mogły być na kołdrze, prawda? haha big_smile), uwielbiałam jego zapach, jego głos, jego włosy, jego uśmiech.
No ale potem zaczęło przeszkadzać mi to, że to ja wszystko zaczynam, że to ja zapraszam (siebie do niego np. hehe) etc.

A powiedz mi, mieliście takie dziwne sytuacje, że leżysz wiesz, półnaga na łóżku w skąpych szortach i topie ukazującym co nieco, albo nawet koszulce i "galotach", a on Cię i tak nie dotyka...? U mnie było i tak...
Kiedy zapytałam go pod koniec o powód powiedział, że... "nie było powodu", nie było, że nie był zainteresowany, ale... nie było powodu. Bądź tu babo mądra? Jak ja to miałam zrozumieć?

Ja zaraz po naszym poznaniu musiałam na długo wyjechać, byliśmy związkiem na odległość i może też chciałam mu jakoś wynagrodzić tę rozłąkę?

A jak wróciłaś, to jak okazał Ci, że tęsknił? Przytulał, mówił miłe słowa?
Jak u Was było z smsami i ogólnie kontaktem, jak się nie widzieliście tak długo?
I jak już wróciłaś, ale Ty w pracy, on w pracy, cokolwiek - często pisał? Dopisywał jakieś bzdury typu: "tęsknię"?

Do snu też nie przytulał, chciał nawet spać w osobnych łóżkach, żeby się dobrze wysypiać do pracy wink

Mój mi podczas naszej ostatniej rozmowy, właściwie głównie mojego monologu, powiedział, że odwracał się, bo to ja się przecież odwracałam. Powiedziałam mu, że leżałam na plecach i czekałam na jego ruch w końcu (np. półnaga by było ciekawiej ;]), dawałam różne znaki (zawsze się, kurna, sama łasiłam, więc dlaczego znów zwalał na mnie? Czy on naprawdę nie widział, że potrzebna była jego inicjatywa?), a on nic.
Potem dodał: "bo ja lubię spać, chętnie bym przespał całe życie" - powodzenia i dobranoc, chciałam rzec. A poczułam się iście ujowo.

Mój do tego jeszcze ma taką cechę, że ma olewczy stosunek generalnie do wszystkiego, sprawia niestety wrażenie osoby, która ma bardzo wysokie mniemanie o sobie.

Mój może nie sprawia wrażenia,że ma wysokie mniemanie o sobie, ale... no waśnie! Olewawczy stosunek, haha! Skąd ja to znam. Ile razy mi też powiedział, że "nie myślałem w ogóle o tym (kiedy np. pytałam o coś o nas), ja zawsze mam pustkę w głowie, nie myślę o większości rzeczy, które się wokół mnie dzieją, nie analizuję" - i to też się niestety odbiło na naszym związku i wszystkich spraw, które wcześniej poruszaliśmy, w tym sprawę braku czułości, którą mogłabym wałkować w kółko a i tak na koniec usłyszałam, że nigdy nie rozumiał moich potrzeb. No, jak się o nich nie myśli, jak ma się je w dupie, bo ma się pustkę w głowie i się nie analizuje (słów, zachowań), nie analizuje dlaczego dochodziło do rozmów między nami, to potem tak jest.
A na koniec, gdy coś mnie ruszyło i pomimo wszystko chciałam wrócić napisał, że za dużo już między nami było tych "big talków", i że nie możemy wrócić. Nie powiem, wku****** się trochę, bo to nie występowanie "big talków" było problemem tylko powód, dlaczego do nich dochodziło. Zamiast zwalać winę na męczące rozmowy, warto było zrobić coś, zmienić, postarać się, zaangażować - jakie to jednak wygodne nie robić nic, a potem nie walczyć tylko powiedzieć, że za dużo było problemów. Ja_jeb**. smile

U Ciebie podobnie?

16

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
kamila80 napisał/a:

A powiedz mi, mieliście takie dziwne sytuacje, że leżysz wiesz, półnaga na łóżku w skąpych szortach i topie ukazującym co nieco, albo nawet koszulce i "galotach", a on Cię i tak nie dotyka...? U mnie było i tak...
Kiedy zapytałam go pod koniec o powód powiedział, że... "nie było powodu", nie było, że nie był zainteresowany, ale... nie było powodu. Bądź tu babo mądra? Jak ja to miałam zrozumieć?

A jak wróciłaś, to jak okazał Ci, że tęsknił? Przytulał, mówił miłe słowa?
Jak u Was było z smsami i ogólnie kontaktem, jak się nie widzieliście tak długo?
I jak już wróciłaś, ale Ty w pracy, on w pracy, cokolwiek - często pisał? Dopisywał jakieś bzdury typu: "tęsknię"?


U Ciebie podobnie?

Kamila, chyba byłyśmy z tym samym facetem :-P
Też były sytuacje, że ja się łaszę, dosłownie półnaga, albo w jakiejś sexy bieliźnie, a on nic. U mnie jeszcze było gorzej z tym, że oprócz tego, że nie reagował, potrafił skrytykować...mam nadzieję, że chociaż Tobie Twój tego oszczędził, bo nawet atrakcyjną dziewczynę może to zdołować. Często robił mi przytyki, że źle mi np. w jakimś kolorze, że te figi, co mam na sobie, to mu się akurat nie podobają...takie niby drobne, ale raniące uwagi...raniące tym bardziej, że pozytywów nie słyszałam prawie nigdy.
No właśnie jak mnie nie było te kilka miesięcy, wcale nie czułam, że za mną tęskni sad nie było słodkich smsków, na gadu gadu też często dochodziło do spięć, bo ja miałam pretensje, że nie tęskni, a on, że taki już jest, że tęskni, ale nie mówi smile Zero pikantnych rozmów, wiesz typu, co zrobimy, jak już się wreszcie zobaczymy smile Kiedyś zrobiłam dla niego fajne zdjęcia, nie żadne rozbierane, ale takie artystyczne, w ładnych sukienkach, troszkę takie z pazurem. I co? oczywiście krytyka, nie podobały mu się smile i takich sytuacji było multum niestety
Z tym spaniem to aż się zaśmiałam - mój miał tak samo, ciągle śpiący i zmęczony, za dużo analizować nie lubi, moich potrzeb nie rozumie, bo w sumie o co ja się go czepiam? I też o mnie nie walczy, po prostu aklimatyzuje się do nowych warunków- wiesz, samemu trzeba ugotować, uprać, posprzątać...smutne to, teraz jak na to patrzę, to cholera wie, czemu ja za niego wyszłam, chyba jakaś masochistka się we mnie obudziła...

17

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

Ło Jezus Maria, krytykował Cię jak prezentowałaś mu się w bieliznie albo zrobiłaś te zdjęcia w sukienkach?!
Co o tych fotografiach powiedział? Co mu się tak niby nie podobało?! Poza, kolor sukienki? O takich rzeczach, detalach umie mówić, a miłego słowa to już nie potrafi wykrzesić? Paranoja.

Nie, nie, mój pod tym względem był zupełnie inny. Nigdy nie powiedział jakiegokolwiek złego słowa na temat mojego wyglądu, też kiedyś przesłałam mu ładne zdjęcia (i też nie żadne rozbierane), bardzo mu się podobały, tak pisał.
Nigdy nie usłyszałam, że coś nie pasuje, że mogłam ubrać co innego.
Ale pod względem nie mówienia komplementów to się chyb nie różnią.
To, że wyglądałam pięknie w sukience pewnej, dostałam w smsie raz, było mi bardzo miło. Drugi i trzeci - ostat (aż się pogubiłam w naliczaniu tych miłych słów lol) usłyszałam jak się przytulaliśmy (tzn. ja przytulałam jego).
Zdarzało się, że podczas kłótni (tzn. kieyd powiedziałam, co mnie boli) potrafił wykrzesić z siebie coś miłego na mój temat, że mnie bardzo lubi, że jestem piękna, że uwielbia spędzać ze mną czas - tylko podczas kłótni.
Pamiętam, że kilka razy, zwłaszcza na początku, sama zapytałam się, czy mu się w ogóle podobam, bo ciężko mi go rozgryźć, skoro nie dotyka, nie tulili, nie mówi nic sam z siebie...

Wspomniałaś, żebył pomocny i bardzo dobry, co np. dla Ciebie zrobił takiego, co przypomina Ci o nim tak, że tęsknisz czasami?

18

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
kamila80 napisał/a:

Ło Jezus Maria, krytykował Cię jak prezentowałaś mu się w bieliznie albo zrobiłaś te zdjęcia w sukienkach?!
Co o tych fotografiach powiedział? Co mu się tak niby nie podobało?! Poza, kolor sukienki? O takich rzeczach, detalach umie mówić, a miłego słowa to już nie potrafi wykrzesić? Paranoja.

Nie, nie, mój pod tym względem był zupełnie inny. Nigdy nie powiedział jakiegokolwiek złego słowa na temat mojego wyglądu, też kiedyś przesłałam mu ładne zdjęcia (i też nie żadne rozbierane), bardzo mu się podobały, tak pisał.
Nigdy nie usłyszałam, że coś nie pasuje, że mogłam ubrać co innego.
Ale pod względem nie mówienia komplementów to się chyb nie różnią.
To, że wyglądałam pięknie w sukience pewnej, dostałam w smsie raz, było mi bardzo miło. Drugi i trzeci - ostat (aż się pogubiłam w naliczaniu tych miłych słów lol) usłyszałam jak się przytulaliśmy (tzn. ja przytulałam jego).
Zdarzało się, że podczas kłótni (tzn. kieyd powiedziałam, co mnie boli) potrafił wykrzesić z siebie coś miłego na mój temat, że mnie bardzo lubi, że jestem piękna, że uwielbia spędzać ze mną czas - tylko podczas kłótni.
Pamiętam, że kilka razy, zwłaszcza na początku, sama zapytałam się, czy mu się w ogóle podobam, bo ciężko mi go rozgryźć, skoro nie dotyka, nie tulili, nie mówi nic sam z siebie...

Wspomniałaś, żebył pomocny i bardzo dobry, co np. dla Ciebie zrobił takiego, co przypomina Ci o nim tak, że tęsknisz czasami?

Cześć, Kamilo
Ano niestety, krytykę słyszałam bardzo często. Po kilku rozmowach na ten temat niby przestał, ale miłych słów też nie zaczął mówić.
Ja też się pytałam mojego męża wiele razy, czy mu się w ogóle podobam, ale zawsze słyszałam, że oczywiście, tak, jak najbardziej, tylko co z tego? Kiedyś usłyszałam mądre zdanie- "to, że ktoś mówi, że cię kocha, znaczy tylko tyle, że mówi, a nie, że kocha" smile I mogę to odnieść do mojego męża- fakt, jak zapytałam, to mówił, że kocha, że się podobam, ale za każdym razem musiałam to wyciągać z niego. Smutne, ale pierwszy tych słów chyba nigdy nie wypowiedział. Jedyny fajny komplement, jaki pamiętam do dziś, był taki, że jak kiedyś się obudziłam, popatrzył na mnie i powiedział, że z każdym dniem jestem coraz ładniejsza, ale zdarzyło się to raz.
Właściwie to nie tęsknię za nim sad Wiesz, był dobry i pomocny, jak się go poprosiło. On ma taki analityczny umysł, zawsze potrafił jakieś optymalne rozwiązanie znaleźć i to było fajne, ale też musiałam zawsze o wszystko poprosić, sam z inicjatywą nie wychodził generalnie nigdy. Teraz zaczyna się chyba budzić do życia, chce żebym wróciła, ale dla mnie jest za późno, jestem pewna.

19

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
kamila80 napisał/a:

Witajcie,
Nie oczekuję pokelpania po ramieniu i powiedzenia mi,że dobrze zrobiłam

Nie martw się, nie dostaniesz tego, bo bardziej jesteś skupiona na sobie i swoich potrzebach niż na Twoim partnerze i jego problemach i potrzebach --> zwykła egoistka. Wyobraziłaś sobie, że Twój facet to mizianka i pieszczoch, który będzie Cie obłapiał i będziecie żyć w bezkresnej bliskości, a być może on zwyczajnie ma inną osobowość i okazywanie czułości jest dla niego problematyczne? Ale oczywiście najlepiej porzucić i wylewać żale na forum... wink

20

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
PolishRumble napisał/a:
kamila80 napisał/a:

Witajcie,
Nie oczekuję pokelpania po ramieniu i powiedzenia mi,że dobrze zrobiłam

Nie martw się, nie dostaniesz tego, bo bardziej jesteś skupiona na sobie i swoich potrzebach niż na Twoim partnerze i jego problemach i potrzebach --> zwykła egoistka. Wyobraziłaś sobie, że Twój facet to mizianka i pieszczoch, który będzie Cie obłapiał i będziecie żyć w bezkresnej bliskości, a być może on zwyczajnie ma inną osobowość i okazywanie czułości jest dla niego problematyczne? Ale oczywiście najlepiej porzucić i wylewać żale na forum... wink

PolishRumble, ale może przeczytaj cały wątek?
Czyli rozumiem, że Ty prezentujesz odwrotny pogląd? Mimo że potrzeby jednej strony nie są kompletnie zaspokajane, to należy się poświęcić, byle partnera nie porzucić? A co to może Kamilę obchodzić, że on nie umie? No to niech sobie znajdzie partnerkę, której nie będzie to przeszkadzało. Proste chyba...

21

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
bugenwilla napisał/a:

PolishRumble, ale może przeczytaj cały wątek?
Czyli rozumiem, że Ty prezentujesz odwrotny pogląd? Mimo że potrzeby jednej strony nie są kompletnie zaspokajane, to należy się poświęcić, byle partnera nie porzucić? A co to może Kamilę obchodzić, że on nie umie? No to niech sobie znajdzie partnerkę, której nie będzie to przeszkadzało. Proste chyba...

A mówi się, że miłość wszystko przezwycięży... wink
W skrócie: facet był dla niej dobry, uważała go za wartościowego człowieka, kochała go, ale nie przytulał jej, poczuła się nieatrakcyjna, to go porzuciła? Widzę tutaj fantastyczną hierarchię wartości! Rzeczywiście, to bardzo proste... i, powiedziałbym, typowo kobiece... smile

22

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

PolishRumble, poczytaj moje i Kamili wypowiedzi w tym wątku, to nie jest takie proste, jak Ty to rysujesz, uwierz

23 Ostatnio edytowany przez PolishRumble (2013-01-30 15:48:54)

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

Co ma wiara do trzeźwej oceny sytuacji? big_smile
Piszę, co wynika z postów OPa. Ktoś w końcu musi przedstawić męski punkt widzenia, bo inaczej nakręcicie się jak bączki odpustowe i nie dacie nam żyć. wink

24 Ostatnio edytowany przez kamila80 (2013-01-31 10:03:18)

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
PolishRumble napisał/a:
kamila80 napisał/a:

Witajcie,
Nie oczekuję pokelpania po ramieniu i powiedzenia mi,że dobrze zrobiłam

Nie martw się, nie dostaniesz tego, bo bardziej jesteś skupiona na sobie i swoich potrzebach niż na Twoim partnerze i jego problemach i potrzebach --> zwykła egoistka. Wyobraziłaś sobie, że Twój facet to mizianka i pieszczoch, który będzie Cie obłapiał i będziecie żyć w bezkresnej bliskości, a być może on zwyczajnie ma inną osobowość i okazywanie czułości jest dla niego problematyczne?

Jak baba, popadasz w skrajności w skrajność tongue
Ngdzie nie pisałam, że potrzebuje non-stop mizianka, raz na ponad tydzień by wypadało, nie?

Ja nie myślałam o jego potrzebach? Kpisz ze mnie? To ja od początku chciałam zrobić wszystko, by poczuł się dobrze. Nie lubił miejsca, w którym był, więc za swoje pieniądze ładowałam paliwo i wiozłam go daleko, daleko, w miejsca, w których mógłby poczuć się lepiej. To ja proponowałam mu różne rozwiązania dla jego nieciekawej sytuacji, kiedy było mu źle. Z żadnego nie skorzystał, po wyprawach mówił, że i tak ma zły humor. Ale zaciskałam zęby i się uśmiechałam.
Dawałam mu czas, tyle, ile potrzebował. Moje potrzeby odrzuciłam na bok - bolało mnie, że nie okazuje mi żadnej czułości (nie, nie mizianka co 10 sekund, ale przytulenia z jego inicjatywy choć raz na 3 tygodnie), wiedziałam, że lubi jak ja go przytulam, jak ja inicjuję, więc to robiłam, do pewnego czasu, bo wszystko ma swoje granice. Nigdzie nigdy nie wychodziliśmy - miałam to w dupie, chciałam po prostu być z nim, cokolwiek on by wybrał. Nie rozmawiałam o moich potrzebach już potem, by go nie naciskać, by dać mu czas.
Dlaczego to ja miałam wg Ciebie wszystko poświęcić? Był dobry, owszem - w sensie, nigdy nie krzyknął, nie zdradził. Ale nie spotykaliśmy się nigdy z jego inicjatywy, wszystko zawsze robiłam ja.
Jeśli już wspominasz o egoizmie, to rzekłabym, że egoizmem było to, że powiedział, że nigdy nie rozumiał moich potrzeb - nie chciał rozumieć? Tyle razy pokazywałam mu, jak przyjemne jest tulenie, mówiłam, że chciałabym, by czasami sam z siebie to robił. Ja rozumiałam, że miał blokadę, dlatego dałam mu czas. Dlaczego on nigdy nie próbował postawić się w mojej sytuacji, nie myślał o moich potrzebach - np. o tym, że poczułabym się fajnie, jakby mnie do siebie zaprosił zamiast tego, że ja się ciągle wpraszałam.

Wspominasz, że miłość i uczucie przezwycięży wszystko --- moje przezwyciężało wiele, brak czułości, brak spotkań, brak inicjatywy w każdej kwestii właściwie, brak jego miłości. Dlaczego jego uczucie nie przezwyciężyło niczego?

25

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
bugenwilla napisał/a:

Smutne, ale pierwszy tych słów chyba nigdy nie wypowiedział. Jedyny fajny komplement, jaki pamiętam do dziś, był taki, że jak kiedyś się obudziłam, popatrzył na mnie i powiedział, że z każdym dniem jestem coraz ładniejsza, ale zdarzyło się to raz.

smile

Właściwie to nie tęsknię za nim sad Wiesz, był dobry i pomocny, jak się go poprosiło. On ma taki analityczny umysł, zawsze potrafił jakieś optymalne rozwiązanie znaleźć i to było fajne, ale też musiałam zawsze o wszystko poprosić, sam z inicjatywą nie wychodził generalnie nigdy. Teraz zaczyna się chyba budzić do życia, chce żebym wróciła, ale dla mnie jest za późno, jestem pewna.

Jak się zachowuje? Pisze, że tęskni?

26 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-01-31 12:07:54)

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
PolishRumble napisał/a:
kamila80 napisał/a:

Witajcie,
Nie oczekuję pokelpania po ramieniu i powiedzenia mi,że dobrze zrobiłam

Nie martw się, nie dostaniesz tego, bo bardziej jesteś skupiona na sobie i swoich potrzebach niż na Twoim partnerze i jego problemach i potrzebach --> zwykła egoistka. Wyobraziłaś sobie, że Twój facet to mizianka i pieszczoch, który będzie Cie obłapiał i będziecie żyć w bezkresnej bliskości, a być może on zwyczajnie ma inną osobowość i okazywanie czułości jest dla niego problematyczne? Ale oczywiście najlepiej porzucić i wylewać żale na forum... wink

PolishRumble co ty za brednie piszesz. Chyba, że jesteś taki samych jak tych dwóch palantów.
Małżeństwo jak mi wiadomo to dwoje partnerów o takich samych prawach i obowiązkach.
Według ciebie to mężczyzna ma być biorcą, a kobieta dawcą. Chyba coś nie tak. Wydaje mi się, że ty jesteś egoistą i to ogromnym. Jeżeli w związku nie ma uczucia to ten związek nie ma prawa istnieć.
Ja osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji, w której tylko jedn z partnerów okazuje uczucie.
Każdy zarówno facet jak i kobieta potrzebują wiedzieć, że są kochani, że są chciani.
Ty PolishRumble pewnie uważasz, że jak jesteś z kobietą to ona już Pana Boga za nogi złapała i więcej jej się już nie należy.
Chłopaku opamiętaj się.
Ja popieram w całości kamila80 i bugenwilla , dziewczyny bardzo dobrze zrobiłyście i tak trzymajcie.

27

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
kamila80 napisał/a:

=
Jak się zachowuje? Pisze, że tęskni?

Rozmawialiśmy, powiedział, że zaczyna mnie rozumieć i wie, jakie błędy popełniał, ale wie też, że jest dla naszego związku już za późno i teraz postara się jakoś żyć dalej, zacząć od nowa. Oboje zgodziliśmy się co do tego, że nie ciągniemy już tego dalej, ale zamierzamy pozostać w kontakcie i ewentualnej przyjaźni (jeśli się da).

28

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

bugenwilla oczywiście, że możecie zostać przyjaciółmi. Przecież parę lat przeżyliście wspólnie i o ty nie zapomnisz.
Ale jak czytam Twój ostatni post, to zastanawiam się czy on Ciebie kochał. Wydaje mi się, że nie sad.
Zero starań o ratowanie związku. Po prostu odpuścił sobie.
Ja tak nigdy bym nie postąpił.

29

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
PolishRumble napisał/a:
kamila80 napisał/a:

Witajcie,
Nie oczekuję pokelpania po ramieniu i powiedzenia mi,że dobrze zrobiłam

Nie martw się, nie dostaniesz tego, bo bardziej jesteś skupiona na sobie i swoich potrzebach niż na Twoim partnerze i jego problemach i potrzebach --> zwykła egoistka. Wyobraziłaś sobie, że Twój facet to mizianka i pieszczoch, który będzie Cie obłapiał i będziecie żyć w bezkresnej bliskości, a być może on zwyczajnie ma inną osobowość i okazywanie czułości jest dla niego problematyczne? Ale oczywiście najlepiej porzucić i wylewać żale na forum... wink

Uważasz, że kamila80 powinna ciągnąć związek, w którym jej potrzeby nie były zaspokajane? W imię czego?
Co jest złego w tym, że kobieta oczekuje od faceta obłapiania?

Hmmm, obłapianie. Rozmarzyłam się smile

30 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-01-31 12:27:13)

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
Niewesoła napisał/a:

Hmmm, obłapianie. Rozmarzyłam się smile

Niewesoła
Czyżby było aż tak źle hmm?
Ale masz rację.
Widocznie on jest "twardym" mężczyzną, któremu nie godzi okazywać uczuć. Współczuje mu sad.

31

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
Lexpar napisał/a:

bugenwilla oczywiście, że możecie zostać przyjaciółmi. Przecież parę lat przeżyliście wspólnie i o ty nie zapomnisz.
Ale jak czytam Twój ostatni post, to zastanawiam się czy on Ciebie kochał. Wydaje mi się, że nie sad.
Zero starań o ratowanie związku. Po prostu odpuścił sobie.
Ja tak nigdy bym nie postąpił.

Lexpar, ja też niestety tak myślę, że nie kochał sad Jak pytałam, to mówił, że kocha, że jestem jego skarbem, ale skarbu chyba się tak łatwo z rąk nie wypuszcza, więc nie mam złudzeń. Ale przyjaciółmi możemy być, zawsze jakieś miejsce w moim sercu będzie miał przecież.

32

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
Niewesoła napisał/a:
Lexpar napisał/a:

bugenwilla oczywiście, że możecie zostać przyjaciółmi. Przecież parę lat przeżyliście wspólnie i o ty nie zapomnisz.
Ale jak czytam Twój ostatni post, to zastanawiam się czy on Ciebie kochał. Wydaje mi się, że nie sad.
Zero starań o ratowanie związku. Po prostu odpuścił sobie.
Ja tak nigdy bym nie postąpił.

Lexpar, ja też niestety tak myślę, że nie kochał sad Jak pytałam, to mówił, że kocha, że jestem jego skarbem, ale skarbu chyba się tak łatwo z rąk nie wypuszcza, więc nie mam złudzeń. Ale przyjaciółmi możemy być, zawsze jakieś miejsce w moim sercu będzie miał przecież.

Niewesoła ja udzielam się bardziej na wątku " Jest źle - mam 36 lat i rozwód" i chociaż ja nie jestem po rozwodzie i jestem cały czas w związku, to zachowywałem się jak tych dwóch palantów.
Teraz staram się jak mogę, walczę o swój związek do ostatnich sił. Wiesz dlaczego, dlatego, że ją kocham, że mi na niej zależy, że nie chcę jej stracić. Wierzę, że go uratuję, bo inaczej zachowałbym się jak mąż bugenwilla .

33

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
Lexpar napisał/a:
Niewesoła napisał/a:
Lexpar napisał/a:

bugenwilla oczywiście, że możecie zostać przyjaciółmi. Przecież parę lat przeżyliście wspólnie i o ty nie zapomnisz.
Ale jak czytam Twój ostatni post, to zastanawiam się czy on Ciebie kochał. Wydaje mi się, że nie sad.
Zero starań o ratowanie związku. Po prostu odpuścił sobie.
Ja tak nigdy bym nie postąpił.

Lexpar, ja też niestety tak myślę, że nie kochał sad Jak pytałam, to mówił, że kocha, że jestem jego skarbem, ale skarbu chyba się tak łatwo z rąk nie wypuszcza, więc nie mam złudzeń. Ale przyjaciółmi możemy być, zawsze jakieś miejsce w moim sercu będzie miał przecież.

Niewesoła ja udzielam się bardziej na wątku " Jest źle - mam 36 lat i rozwód" i chociaż ja nie jestem po rozwodzie i jestem cały czas w związku, to zachowywałem się jak tych dwóch palantów.
Teraz staram się jak mogę, walczę o swój związek do ostatnich sił. Wiesz dlaczego, dlatego, że ją kocham, że mi na niej zależy, że nie chcę jej stracić. Wierzę, że go uratuję, bo inaczej zachowałbym się jak mąż bugenwilla .

Co się tu dzieje z tym cytowaniem, ja nie mam pojęcia, znowu jestem cytowana na wyrost smile
To były słowa bugenwilli, jakkolwiek mogę się częściowo pod nimi podpisać - ja tu tylko wystąpiłam w roli obrończyni obłapiania smile

34

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
Lexpar napisał/a:

Chyba, że jesteś taki samych jak tych dwóch palantów.

Waż słowa! Nie jestem Twoim kolegą!

Poza tym o ile widzę z Twoich płaczliwych postów, to Ty zamordowałeś swój związek nieodpowiedzialnym zachowaniem, a teraz płaszczysz się przed kobietą, która już ma Ciebie dosyć. Zestawiając to z Twoimi radami o okazywaniu uczuć wychodzi hipokryzja pierwszej wody. Nie wiem, czy warto traktować Cię poważnie...
Udanego dzionka życzę. smile

35

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
PolishRumble napisał/a:
Lexpar napisał/a:

Chyba, że jesteś taki samych jak tych dwóch palantów.

Waż słowa! Nie jestem Twoim kolegą!

Poza tym o ile widzę z Twoich płaczliwych postów, to Ty zamordowałeś swój związek nieodpowiedzialnym zachowaniem, a teraz płaszczysz się przed kobietą, która już ma Ciebie dosyć. Zestawiając to z Twoimi radami o okazywaniu uczuć wychodzi hipokryzja pierwszej wody. Nie wiem, czy warto traktować Cię poważnie...
Udanego dzionka życzę. smile

Hola, hola forumowy przyjacielu...
O to, czy Lexpar zamordowal czy nie poprzez swoje zachowanie swoj zwiazek, to z tym pytaniem nalezaloby sie udac do Jego malzonki.
Trafil do Nas, do watku "mam 36 lat i rozwod" i nie tyle potrafil, co mial odwage - bo nie tylko My tu obecni mamy wglad w to, co pisze - publicznie przyznac sie do tego, ze mniej lub bardziej nabroil swoim postepowaniem wzgledem swojej polowicy.
Czy pisze placzliwie... moze tak, moze nie ale w Jego przypadku - jak na faceta z klasa przystalo - to uderzyl sie w piers i otwarcie wyznal cos, do czego wielu facetow czy kobiet nie ma odwagi i nawet im sie nie sni przyznac, umywajac od tego rece jak tylko sie da zwalajac cala wine na partnera.

Nie bronie Go jesli tak myslisz... ale ludzi z takim podejsciem do sprawy zwiazku, jak On prezentuje, to sam przyznasz, ze z niejedna swieca trzeba szukac.

Z wyrazami nalezytego szacunku PolishRumble

36

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
PolishRumble napisał/a:
Lexpar napisał/a:

Chyba, że jesteś taki samych jak tych dwóch palantów.

Waż słowa! Nie jestem Twoim kolegą!

Poza tym o ile widzę z Twoich płaczliwych postów, to Ty zamordowałeś swój związek nieodpowiedzialnym zachowaniem, a teraz płaszczysz się przed kobietą, która już ma Ciebie dosyć. Zestawiając to z Twoimi radami o okazywaniu uczuć wychodzi hipokryzja pierwszej wody. Nie wiem, czy warto traktować Cię poważnie...
Udanego dzionka życzę. smile

Ja ważę swoje posty. Natomiast Ty zabrałeś głos w tym wątku jak typowy egoista.
Masz piękną definicję okazywanie uczuć = hipokryzja.
Uważasz, że zamordowałem swój związek? Chyba pomyliłeś czasy (chodzi mi o gramatykę jęz. polskiego). Ja go mordowałem, ale jeszcze nie zamordowałem.
Ty natomiast wydałeś wyrok wobec tych dwóch dziewczyn
Twoim błędem jest to, że nie jesteś w temacie a zabierasz głos. Pisały o tym również dziewczyny.
Jak mnie będziesz traktował to jest tylko Twoja sprawa. Mnie to nie rusza.
Z Tobą nigdy nie chciałbym się kolegować
A tak na zakończenie to zdeklaruj się i zajmij stanowisko.
Skoro uważasz, że moje zachowanie było nieodpowiedzialne (ja przyznałem się do identycznego zachowania palantów, zresztą sam nim byłem) to uważasz (tak wynika z Twojego pierwszego postu na tym wątku), że ich zachowanie było OK.
Nie bardzo to rozumiem.
Jak można zjeść ciastko i mieć ciastko hmm

37

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

smile
Szczerze mówiąc - miałam ochotę coś napisać. I nie dziewczynom smile
Ale totalnie mi odeszła, kiedy przeczytałam: "zawód: dyrektor".
I pozamiatane, to jest ten jeden z rzadkich przypadków na świecie, gdzie żadna dyskusja nie jest potrzebna.
Wystarczy analiza głównych parametrów i można sobie podarować, bo to i tak nic nie wniesie.

38

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
zabka-k napisał/a:

smile
Szczerze mówiąc - miałam ochotę coś napisać. I nie dziewczynom smile
Ale totalnie mi odeszła, kiedy przeczytałam: "zawód: dyrektor".
I pozamiatane, to jest ten jeden z rzadkich przypadków na świecie, gdzie żadna dyskusja nie jest potrzebna.
Wystarczy analiza głównych parametrów i można sobie podarować, bo to i tak nic nie wniesie.

piękna puenta, zabko :-D

39

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
zabka-k napisał/a:

smile
Szczerze mówiąc - miałam ochotę coś napisać. I nie dziewczynom smile
Ale totalnie mi odeszła, kiedy przeczytałam: "zawód: dyrektor".
I pozamiatane, to jest ten jeden z rzadkich przypadków na świecie, gdzie żadna dyskusja nie jest potrzebna.
Wystarczy analiza głównych parametrów i można sobie podarować, bo to i tak nic nie wniesie.

Ech, te stereotypy i dziecinne zagrywki typu: "wiem coś strasznego o Tobie, ale nie powiem"... wink

40

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

Ach ten spadający poziom adrenaliny w pracy i możliwość porywalizowania na forum, co by libido jednak nie spadło.

41

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

Don`t feed the troll!!

42 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-01-31 16:09:32)

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
PolishRumble napisał/a:

Ech, te stereotypy i dziecinne zagrywki typu: "wiem coś strasznego o Tobie, ale nie powiem"... wink

Posłuchaj człowieku, nie chcę się denerwować i zapomnij o tym, że wyprowadzisz mnie z równowagi.
Ty naprawdę bredzisz sad. Starasz, zaznaczam starasz się pokazać, że Ty jesteś niby macho.
Ale Ty naprawdę jesteś tylko, tylko niby macho.
Facet nie jest Panem życia i śmierci, a kobieta nie jest tylko do przynieś, wynieś, pozamiataj i daj d**y.
Jeżeli tak uważasz, to wracaj do średniowiecza, bo tam tak było i tam jest Twoje miejsce.
Jak na razie stosujesz metody inkwizycji. Jak nie wiesz co to jest to poczytaj w mądrych książkach. Może coś zrozumiesz hmm
Czy Ty wiesz co to jest miłość? Sądze, że nie i jesteś w tym przypadku kaleką.
Człowiek potrzebuje miłości. Bez nie jest ułomny.
Życzę Ci żebyś wyzdrowiał, aczkolwiek zaczynam się obawiać, że Twoja choroba jest nie uleczalna, jest śmiertelna.
Twoje zachowanie, Twoje myślenie i Twoje zasady zabiją wszystko.

43 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-01-31 16:26:51)

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

Odniose sie do tematu tego wątku.
Moim zdaniem autorka nie ma podstaw wierzyć, ze ten związek ma jakąs przyszłość.
Związek dwojga ludzi musi grać na wielu płaszczyznach: intelektualnej, duchowej i równiez cielesnej.
Jeśli któraś zawodzi to jest potem płacz i zgrzytanie zębów.
Lepiej teraz niż za kilka lat.....

Może facet zostanie po prostu jej dobrym przyjacielem...

44

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
moniaCo napisał/a:

Odniose sie do tematu tego wątku.
Moim zdaniem autorka nie ma podstaw wierzyć, ze ten związek ma jakąs przyszłość.
Związek dwoja ludzi musi grać na wielu płaszczyznach: intelektualnej, duchowej i równiez cielesnej.
Jeśli któraś zawodzi to jest potem płacz i zgrzytanie zębów.
Lepiej teraz niż za kilka lat.....

Może facet zostanie po prostu jej dobrym przyjacielem...

MoniaCo, ja właśnie czuję, że z moim jeszcze mężem może jest szansa, że zostaniemy w przyjaźni smile zobaczymy Sytuacja u mnie podobna jak u Kamili, tylko niestety ja wyszłam za niego za mąż...

45

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
bugenwilla napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Odniose sie do tematu tego wątku.
Moim zdaniem autorka nie ma podstaw wierzyć, ze ten związek ma jakąs przyszłość.
Związek dwoja ludzi musi grać na wielu płaszczyznach: intelektualnej, duchowej i równiez cielesnej.
Jeśli któraś zawodzi to jest potem płacz i zgrzytanie zębów.
Lepiej teraz niż za kilka lat.....

Może facet zostanie po prostu jej dobrym przyjacielem...

MoniaCo, ja właśnie czuję, że z moim jeszcze mężem może jest szansa, że zostaniemy w przyjaźni smile zobaczymy Sytuacja u mnie podobna jak u Kamili, tylko niestety ja wyszłam za niego za mąż...

Nie wczytałam sie dokładnie w Twoja historie, ale myśle, ze po co się męczyć, jeśli piorytety dla każdego w związku sa inne. Nie mozna byc szczęśliwym w takiej sytuacji. Bo to nie życie, tylko wegetacja!

46

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
bugenwilla napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Odniose sie do tematu tego wątku.
Moim zdaniem autorka nie ma podstaw wierzyć, ze ten związek ma jakąs przyszłość.
Związek dwoja ludzi musi grać na wielu płaszczyznach: intelektualnej, duchowej i równiez cielesnej.
Jeśli któraś zawodzi to jest potem płacz i zgrzytanie zębów.
Lepiej teraz niż za kilka lat.....

Może facet zostanie po prostu jej dobrym przyjacielem...

MoniaCo, ja właśnie czuję, że z moim jeszcze mężem może jest szansa, że zostaniemy w przyjaźni smile zobaczymy Sytuacja u mnie podobna jak u Kamili, tylko niestety ja wyszłam za niego za mąż...

Ty "niestety " wyszłaś za mąż, Ty się starałaś, Ty pragnęłaś i ja to rozumiem. Wiem, że Ci jest przykro, że tak to się wszystko potoczyło. Lecz nie obwiniaj się.
Jesteś młoda i zapewniam, że będziesz jeszcze szczęśliwa.
Twój jeszcze mąż może będzie przyjacielem, może nie, może będzie tylko złym wspomnieniem, ale to nie jest ważne.
Ważna jesteś Ty, ważne jest Twoje szczęście i tyle w tym temacie. smile

47

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
Lexpar napisał/a:

Posłuchaj człowieku, nie chcę się denerwować i zapomnij o tym, że wyprowadzisz mnie z równowagi.

Niby czym miałbym Cie wyprowadzać z równowagi? Tym, że nie mam inne zdanie? smile

Lexpar napisał/a:

Ty naprawdę bredzisz sad. Starasz, zaznaczam starasz się pokazać, że Ty jesteś niby macho. itd.

Zawsze śmieszą mnie takie gdybania domorosłego psychologa, który wspina się na swoje intelektualne wyżyny, żeby tylko dokopać innym... wink

48

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
PolishRumble napisał/a:

Zawsze śmieszą mnie takie gdybania domorosłego psychologa, który wspina się na swoje intelektualne wyżyny, żeby tylko dokopać innym... wink

Nie mogłam się oprzeć, muszę się wtrącić do dyskusji - chylę kapelusza. Dawno nie widziałam tak doskonałej samokrytyki. Bardzo mi się podoba, że masz do siebie taki dystans.

49 Ostatnio edytowany przez mark21 (2013-01-31 17:46:04)

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

Dzień dobry wszystkim

PolishRumble
Zasada nr 1: czytamy dokładnie i ze zrozumieniem. 
Tego uczą już w 3 klasie szkoły podstawowej.
No chyba że do szkoły było pod górkę


Widzę, że jesteś z zimnej hodowli, oceniasz innych biorąc za wątpliwy wzorzec siebie i swoje podejście do związku.
A Twoje posty świadczą, że jesteś człowiekiem zamkniętym, zakompleksionym i
skupionym wyłącznie na sobie i swoich potrzebach.
Egoistą w czystej postaci.
Nie ma MY - jestem JA.
Pewnie tata musiał Tobie straszny łomot spuszczać w dzieciństwie,
a w szkole koledzy i koleżanki nabijali się z Ciebie.
Miałeś wyjątkowo trudne dzieciństwo

Co do Lexpara
Widzisz- cechą ludzi inteligentnych jest wyciąganie konstruktywnych wniosków
z popełnionych błędów. On je potrafił wyciągnąć.
Bo człowiek całe życie się uczy i ma prawo do błędów.
A nieomylni wiedzący najlepiej, to spoczywają na Powązkach.

50 Ostatnio edytowany przez mark21 (2013-01-31 17:54:36)

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

PolishRumble

Tym, że nie mam inne zdanie?

- WTF?

51 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-01-31 19:07:48)

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
PolishRumble napisał/a:
Lexpar napisał/a:

Posłuchaj człowieku, nie chcę się denerwować i zapomnij o tym, że wyprowadzisz mnie z równowagi.

Niby czym miałbym Cie wyprowadzać z równowagi? Tym, że nie mam inne zdanie? smile

Lexpar napisał/a:

Ty naprawdę bredzisz sad. Starasz, zaznaczam starasz się pokazać, że Ty jesteś niby macho. itd.

Zawsze śmieszą mnie takie gdybania domorosłego psychologa, który wspina się na swoje intelektualne wyżyny, żeby tylko dokopać innym... wink

Po pierwsze to uważam, że włazisz w gumofilcach do łóżka.
Po drugie jak ja spotykałem się z dziewczynami i miałem już swoje lata  to Ty jeszcze u tatusia z jajko na jajko przeskakiwałeś .
Ty naprawdę masz poważne kompleksy. Przydałby Ci sie psycholog.

52 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-01-31 19:21:43)

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

PolishRumble tak na marginesie to ja nigdy nie miałem, nie mam i nie będę mieć zamiaru komuś dokopać i Tobie również.
Mam swoje zasady, ktorych staram się przestrzegać. Jedną z tych zasad jest to, że nie zabieram głosu na tematy których nie znam albo mam zbyt małą wiedzę o nich.
Ty nie zapoznając się z całością wątku lub pobieżnym zapoznaniem zabrałeś autorytatywnie głos. Ten Twój głos to był jeden atak na te dwie dziewczyny. Dziewczyny które walczyły o związek, które bardzo chciały utrzymać te związki. Nie feruje się wyroków, gdy nie zna się wszystkich istotnych szczegółów w sprawie. Tego u Ciebie niestety nie było. Tak jak już wcześniej zwracałem Twoją uwagę, że one prosiły Ciebie abyś zapoznał się z wątkim w całości, zrobiłeś to, chyba nie sad.

53 Ostatnio edytowany przez Poprostu Daniel (2013-01-31 21:45:21)

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
Niewesoła napisał/a:
PolishRumble napisał/a:

Zawsze śmieszą mnie takie gdybania domorosłego psychologa, który wspina się na swoje intelektualne wyżyny, żeby tylko dokopać innym... wink

Nie mogłam się oprzeć, muszę się wtrącić do dyskusji - chylę kapelusza. Dawno nie widziałam tak doskonałej samokrytyki. Bardzo mi się podoba, że masz do siebie taki dystans.

I Niewesoła bardzo ładnie podsumowała "występy" pana PolishRumble smile big_smile Można zamknąć dyskusję na jego temat wink

54

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
PolishRumble napisał/a:
kamila80 napisał/a:

Witajcie,
Nie oczekuję pokelpania po ramieniu i powiedzenia mi,że dobrze zrobiłam

Nie martw się, nie dostaniesz tego, bo bardziej jesteś skupiona na sobie i swoich potrzebach niż na Twoim partnerze i jego problemach i potrzebach --> zwykła egoistka. Wyobraziłaś sobie, że Twój facet to mizianka i pieszczoch, który będzie Cie obłapiał i będziecie żyć w bezkresnej bliskości, a być może on zwyczajnie ma inną osobowość i okazywanie czułości jest dla niego problematyczne? Ale oczywiście najlepiej porzucić i wylewać żale na forum... wink

A może ma mu jeszcze matkować i służyć przez kolejne 30 lat swojego życia?W związku to dwoje ludzi ma się starać, a nie tylko brać, byłemu proponowałabym jakąś terapię, zajęcia pt. Jak okazywać uczucia itp., a dziewczyna bardzo dobrze zrobiła, że się z tego wymiksowała.Gratulacje dla tej Pani.
A co do ciebie, jesteś pierwszą osobą, którą ocenię tu na forum: po cholerę wchodzisz na wątki i tylko każdego gasisz?, sam masz chyba problemy z kobietami i rozładowujesz emocje potępiając innych ludzi.Zastanawiam się, czy jest to tylko zwykłe ograniczenie umysłowe z twojej strony, czy może coś więcej?Polecam wizytę u specjalisty smile

55

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
iwetka28 napisał/a:
PolishRumble napisał/a:
kamila80 napisał/a:

Witajcie,
Nie oczekuję pokelpania po ramieniu i powiedzenia mi,że dobrze zrobiłam

Nie martw się, nie dostaniesz tego, bo bardziej jesteś skupiona na sobie i swoich potrzebach niż na Twoim partnerze i jego problemach i potrzebach --> zwykła egoistka. Wyobraziłaś sobie, że Twój facet to mizianka i pieszczoch, który będzie Cie obłapiał i będziecie żyć w bezkresnej bliskości, a być może on zwyczajnie ma inną osobowość i okazywanie czułości jest dla niego problematyczne? Ale oczywiście najlepiej porzucić i wylewać żale na forum... wink

A może ma mu jeszcze matkować i służyć przez kolejne 30 lat swojego życia?W związku to dwoje ludzi ma się starać, a nie tylko brać, byłemu proponowałabym jakąś terapię, zajęcia pt. Jak okazywać uczucia itp., a dziewczyna bardzo dobrze zrobiła, że się z tego wymiksowała.Gratulacje dla tej Pani.
A co do ciebie, jesteś pierwszą osobą, którą ocenię tu na forum: po cholerę wchodzisz na wątki i tylko każdego gasisz?, sam masz chyba problemy z kobietami i rozładowujesz emocje potępiając innych ludzi.Zastanawiam się, czy jest to tylko zwykłe ograniczenie umysłowe z twojej strony, czy może coś więcej?Polecam wizytę u specjalisty smile

Iwetko gdybym ja był jego matką to...., ło matko big_smile
No cóż zawsze znajdzie się jakiś pogubiony, a, że dyrektor to myśli, że jest wyrocznią.
Pamiętam serial emitowany za komuny "Dyrektorzy" i jego ich los czeka.
Ja go pamiętam a on wtedy jeszcze u tatusia w jajeczkach mieszkał, he, he, he wink

56

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

Gwoli szczerości serialu nie kojarzę, ale co do faceta, to normalnie mnie wkurzył strasznie.Spotkałam tu na forum ludzi, którzy i mnie nie najlepiej ocenili, ale mieli za co, więc z mojej strony zrozumienie i empatia.A tu gościu wyskakuje ni z gruszki ni z pietruszki i ocenia niewinną dziewczynę.Już widzę, co się bd działo, gdy przetrawi mój życiorys....Należy tylko współczuć, nie ma nic gorszego jak brak jakichkolwiek pozytywnych uczuć, facet chyba sam siebie nie szanuje, znalazł furtkę w ocenianiu innych.
Lexpar brawo za odwagę przyznania się do tego, że popełniasz błędy, jak każdy, że nie jesteś nieomylny, powodzenia z żoną smile

57

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
PolishRumble napisał/a:
Lexpar napisał/a:

Ty naprawdę bredzisz sad. Starasz, zaznaczam starasz się pokazać, że Ty jesteś niby macho. itd.

Zawsze śmieszą mnie takie gdybania domorosłego psychologa, który wspina się na swoje intelektualne wyżyny, żeby tylko dokopać innym... wink

To ogromy pozytyw umieć samym sobą siebie rozśmieszyć.

58

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
iwetka28 napisał/a:

Gwoli szczerości serialu nie kojarzę, ale co do faceta, to normalnie mnie wkurzył strasznie.Spotkałam tu na forum ludzi, którzy i mnie nie najlepiej ocenili, ale mieli za co, więc z mojej strony zrozumienie i empatia.A tu gościu wyskakuje ni z gruszki ni z pietruszki i ocenia niewinną dziewczynę.Już widzę, co się bd działo, gdy przetrawi mój życiorys....Należy tylko współczuć, nie ma nic gorszego jak brak jakichkolwiek pozytywnych uczuć, facet chyba sam siebie nie szanuje, znalazł furtkę w ocenianiu innych.
Lexpar brawo za odwagę przyznania się do tego, że popełniasz błędy, jak każdy, że nie jesteś nieomylny, powodzenia z żoną smile

Iwetko wielkie dzięki za wsparcie. Takie słowa dodają mi dużo siły.
Co do tej sytuacji to ja wiedziałem ja się czują Bugenwilla i Kamila, bo ja byłem po tej drugiej stronie.
Dlatego szlag mnie trafił jak przeczytałem takie bzdury.
Ale teraz zastrzegłem się, że olewam tego pana smile.

59

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

Lexpar i to jest właściwe podejście do tematu, nie dać się prowokować dalej.Pan Dyrektor już raczej nie pokusi się o nowe teorie.Sam wiesz najlepiej, jak czuje się autorka postu.Cieszę się, że tak szybko zdała sobie sprawę i za to ją podziwiam ogromnie.Bo wielu na początku myśli, a może partner jest takim typem człowieka, a może potrzebny jest jeszcze czas, by zaczął okazywać uczucia, może praca może to i wiele, wiele innych, a potem ludzie budzą się po wielu latach smutni, niedoceniani a partner egzystuje, bo on przecież nic więcej nie musi, już taki po prostu jest, chcesz być, to bądź, jak nie to nie.
Życie mamy jedno, warto je przeżyć szczęśliwie, w zgodzie z sobą i tak by dzięki nam inni się uśmiechali na co dzień.Jeszcze raz powodzenia (poczytałam sobie twoje posty) i do ciebie Kamila, naprawdę wiesz, co jest w życiu ważne i życzę byś to osiągnęła.

60 Ostatnio edytowany przez kamila80 (2013-02-02 11:57:36)

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
iwetka28 napisał/a:

wielu na początku myśli, a może partner jest takim typem człowieka, a może potrzebny jest jeszcze czas, by zaczął okazywać uczucia, może praca może to i wiele, wiele innych, a potem ludzie budzą się po wielu latach smutni, niedoceniani a partner egzystuje, bo on przecież nic więcej nie musi, już taki po prostu jest, chcesz być, to bądź, jak nie to nie.

Dokładnie jak piszesz, Iwetko.
Wiesz, ja czekałam te 3 miesiące. Mój facet tłumaczył mi się dlaczego nie dotyka, dlaczego ma tę blokadę, dlaczego to i tamto. Czasem miałam wrażenie, że miał pretensje, że "przecież stara się otworzyć" (tak też mi pisał) - jak ktoś się stara, to widać jakiekolwiek efekty; jak ktoś się stara, to chociaż stara się Cię witać jak wchodzisz, zwłaszcza po ponad tygodniu niewidzenia się, a nie siedzi na łóżko z telefonem w ręku i tylko rzuci "cześć" - no ku*wa jego mać. wink
Przestałam wierzyć w te gadki o potrzebie czasu zwłaszcza, jak dałam mu ponad 3 tygodnie i zostawiłam go bez żadnej wzmianki i stękania nad tym, że nic się nie zmienia, że nie jest mi najlepiej. Przestałam go przytulać, ale normalnie żartowałam, śmiałam się, jakby wszystko było super i za*ebiście. Nic nie zrobił, zaczęło się nawet pogarszać - przestaliśmy nawet ze sobą sypiać, bo ja nie inicjowałam. Kochaliśmy się 2 razy w przeciągu 3 tygodni - to nie jest normalne u par, które DOPIERO CO ZACZĘŁY ze sobą być. Takie coś może się z różnych powódek zacząć dziać po kilku latach, ale, na Boga, po 3 miesiącach, gdzie fascynacja i ogień powinien między kochankami płonąć? Phiiii, stwierdziłam, że nie będę się więcej męczyć. Nie chcesz mnie, to nie --- "nie będę leżeć pół naga w koronkowych galotach na łóżku tylko po to, byś przeszedł koło mnie, nie będę Cię przytulać, jeśli nie widzę żadnego zainteresowania z Twojej strony. Chcesz mnie? To mnie chociaż raz przytul, jak Ci zależy, NIE POZWÓL, by było mi przykro i bym cierpiała bo nie zapraszasz, bo nie spędzamy ze sobą czasu, bo nie dzwonisz, bo nie piszesz, nie bądź egoistą, ZAUWAŻ MNIE, ja też jestem w tym związku". I po 3 miesiącach powiedziałam sobie: "f*ck it, nie to nie". Owszem, bolało, bo miałam jakieś takie właśnie ułamki że tak to określę, nadziei, że "może powinnam poczekać kolejne 3 miesiące?", chciałam wrócić (bo mnie bezsensownie przytulił "na pożegnanie", co dało mi chwilową nadzieję), ale kiedy napisał "nie, bo będą między nami ciągle te same problemy" zdałam sobie sprawę, że "litości, to zrób w końcu coś, by ich nie było! Nie próbujesz walczyć, bo męczy Cię coś, co sam powodujesz?" i koniec, przestałam się odzywać, zaczęłam wracać do swojego życia.
Nikt, komu zależy, nie odejdzie "bo są rozmowy o tym i o tym" - ktoś, komu zależy zrobi COKOLWIEK, by tych rozmów nie było.
Zwalczy problem - "rozmowę" - u podstaw, a nie będzie się tłumaczył jej występowaniem.
Tak jak piszesz, męczyłabym się dalej, męczyłabym się tym, że on mnie nie przytula, nie pogłaszcze po głowie, nie potarga dla jaj, nie zaprosi do siebie nawet mając masę wolnego czasu i nic i tak z nim nie robiąc. Nikt komu zależy nie powie Ci, że Cię nie pokocha dopóki nie zmieni otoczenia (!) i nie będzie jednocześnie robić nic, by to otoczenie zmienić.
I wiesz, po tygodniu od rozstania, owszem, jakoś cierpię, ale wiem, że to było najlepsze co mogłam zrobić.
Jednocześnie miałam problem z pracą, naprawdę bardzo poważny, wiedział o tym. Myślisz, że do tej pory zapytał chociaż w smsie, czy mam już problem z głowy? NIE.
Męczyłam się 3 miesiące, czekałam, miałam nadzieję, tuliłam, głaskałam - mówił, że to lubi. Robiłam wiele, by było mu dobrze. I co? I gówno.
smile

Edytowane:
Oh, jak wspomniałaś - czy odeszłam, czy bym była, jemu to byłoby wszystko jedno. Jemu taki układ pasował: nie musi przytulać (czy jest ze mną w związku, czy też nie), jak coś, to ja przecież przytulę, zainicjuję, wyciągnę rękę. Po co ma się starać, jeśli wie, że ma mnie na zawołanie: "jak on mi nie da, no to przecież ja dam jemu". Teraz zapewne żyje swoim życiem jak gdyby nigdy nic. Czy jestem, czy nie mnie ma - bez różnicy.

61

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

Moja droga czytając Twoją wypowiedż, stwierdzam, że to Ty w związku miałaś więcej pierwiastka męskiego, niż ta żałosna imitacja mężczyzny. Bardzo dobrze zrobiłaś odchodząc. Nic nie zrobiłaś pochopnie, walczyłaś, rozmawiałaś, chciałaś zmian. Ale widocznie tylko Ty wiesz, co to znaczy być w związku w pełnym słowa tego znaczenia. A tamten facet obudzi się kiedyś z ręką w nocniku. Każda kobieta chce czuć się kochana i adorowana. Brawo moja droga! Zrobiłaś najlepszą rzecz jaką mogłaś!

62

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

Kiedyś mi powiedział, że każda jego partnerka narzekała na jego brak czułości. Więc on DOSKONALE wiedział, w czym tkwił/tkwi problem. Nie uczy na błędach, nie rozumie lub nie chce rozumieć, że to, że nic w sobie nie zmienia, nie stara się nawet (gadanie, że to robi jest tylko gadaniem - gdyby naprawdę się starał, nie miałby z każdym razem takich problemów z kobietami - albo po prostu na żadnej mu nie zależało nigdy na tyle, by się postarać coś zrobić, by ich nie tracić) powoduje, że jego kobiety cierpią.
Albo jest tak leniwy, albo tak głupi, że jedyne, co na koniec potrafi powiedzieć to to, że związek naprawdę nie ma sensu ponieważ dochodzi do rozmów o tym, że brak w nim czułości i jego te rozmowy męczą.
Nojapie*dolę. smile

63

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości
iwetka28 napisał/a:

Pan Dyrektor już raczej nie pokusi się o nowe teorie.

Pan Dyrektor będzie pisał, co uzna za słuszne i właściwe, a nie to co inni chcieliby usłyszeć. To się nazywa konstruktywna krytyka. wink

Lexpar - pisanie lekceważąco o zamieszkiwaniu w jąderkach etc w Twoim przypadku działa przeciwko Tobie, bo oznacza, że mimo zaawansowanego wieku, nie rozumiesz swojej połówki, zniszczyłeś jej miłość do siebie, a teraz kiedy chciała Cię porzucić, a Ty przestraszyłeś się, że na starość zostaniesz sam, przyleciałeś z płaczem na forum w poszukiwaniu rad od gospodyń domowych i fryzjerek jak najdogodniej wejść jej pod pantofel i nie zostać starym, samotnym człowiekiem. smile

kamila80 - choć, ja Cię przytulę wink albo chociaż kupię Ci wielką maskotkę-przytulankę big_smile

64

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

*chodź

PolishRumble - tylko kup taką, która nie filcuje się zbyt szybko, proszę. tongue tongue
Nie żebym lubiła włochatych... big_smile

65

Odp: Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

chodź :*

Kupię taką z filcu. wink

Szkoda, jestem zarośnięty jak niedźwiedź syberyjski...

Posty [ 1 do 65 z 76 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Brak czułości, inicjatywy od początku, brak miłości

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026