netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

228 odpowiedzi18 679 wyświetleńzałożony przez Norina, 13.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 229 ]

131

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

No a nie powinanm miec dylematu? Meczy mnie to, bo ja wiem z jednej strony,że może nie powinnam się wtrącać, oni mają swoje życie,ale jest coś takiego,to nie nienawiśc bardziej chęć jakiejs sprawiedliwości,że jemu to wychodzi ciągle.Zeby to było jednorazowe, ok zauroczenie, kocha dziewczynę.Ale non stop?
Nie można kochac kogos kogo się zdradza równiez psychicznie.Nie mozna po prostu, człowiek nie umie rozłozyc równo uczuć na kilka osób.

132

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Catwoman napisał/a:

Artemida, nie zamierzam tu kamienować Autorki! Ale zauważ, ze mimo iż piszesz, że nie jest winna- kto z tym został? Ona sama. Facet nadal będzie ściemniał, bajerował kolejną kobietę, jego narzeczona jest nieświadoma. To Autorka -jak się tu całym tym wątkiem okazuje- ma jakiś dylemat.

Moim zdaniem faceci, którzy lubią prowadzić podwójne a czasami potrójne i poczwórne życie smile są mega toksyczni. To manipulanci, którzy w centrum uwagi mają samych siebie - mają gdzieś swoje dziewczyny, żony i te, z którymi je zdradzaja. Grunt, żeby ich ego zostało nakarmione - rzecz jasna kosztem kolejnej ofiary. TYLKO ŻE te ofiary nie są bezbronne - od początku wiedzą, w co się pakują.

Ktoś tu wcześniej dobrze skomentował - na teksty zajętych panów trzeba brać gigantyczną poprawkę i podchodzić do nich z dużym dystansem, zwłaszcza do tych o braku seksu z połowicą smile

133

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Norina napisał/a:

Nie można kochac kogos kogo się zdradza równiez psychicznie.Nie mozna po prostu, człowiek nie umie rozłozyc równo uczuć na kilka osób.

To poczytaj sobie bardziej dokładnie to forum - panowie w swoich ślicznych główkach tworzą sobie takie szufladki - dziewczyna od seksu w jednej, taka od zwierzeń w drugiej, platoniczna miłość w czwartej a w piątej żona lub dziewczyna na stałe (ta od kapci, obiadu i bezpieczeństwa).

Manipulant - taki, jak ten Twój pan - doskonale wie, jak sobie to rozłożyć, Twoja historia jest tego dowodem. On tylko najzwyczajniej nie przewidział tego, że Ty się zagalopujesz i zaczniesz deptać mu po piętach (w domyśle: sprawa się rypnie, bo dziewczyna się dowie). Pozostałe panienki pewnie były mniej zawzięte i odpuszczały (może im nie zależało lub się bały).

134

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

A poza tym ja nie chce jej go odbić...egoistką i hipokrytką dopiero bym była wtedy, opowiadała,że mi przykro a potem z nim była i to nie o to chodzi,że juz ze soba nie rozmawiamy, było u nas cudownie a ja już o tym myslałam i mu to powiedzialam, nie jako szantaż , bo mnie zostawił, duzo wczesniej wiedział.
Ale zrobię jak ktos wcześniej napisał,poczekam moze dwa, trzy tygodnie, żeby wiedzieć sama przed sobą,że robię to nie dlatego,że to ma byc zemsta tylko dlatego,że ona po prostu powinna wiedzieć

135

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
batszeba napisał/a:

na teksty zajętych panów trzeba brać gigantyczną poprawkę i podchodzić do nich z dużym dystansem, zwłaszcza do tych o braku seksu z połowicą smile

Święte słowa. Dlatego radzę sprawdzać ZANIM się uwierzy.

Wciąż uważam, że byłoby uczciwie powiedzieć narzeczonej. Co ona z tym zrobi - jej sprawa. Ale powinna wiedzieć. Może to taki związek, że on się puszcza na prawo i lewo, i mówi jej o tym, podniecając się wspomnieniami, a jej to pasuje. Może oboje tak robią. Może... Nie wiem.

Ale jeśli narzeczona nie wie, należy jej powiedzieć. Jeśli go zechce pomimo to albo nie uwierzy w prawdę - jej życie. Nie przekonywać tylko powiedzieć prawdę i najlepiej jak się da udowodnić swoje słowa. Nie ma uczciwszego rozwiązania.

Catwoman, nie przyszło mi do głowy posądzanie Ciebie o chęć kamienowania kogokolwiek. Zdaje się, że wśród odpowiadających w tym wątku byłaś jedyną sprawiedliwą, ważącą za i przeciw, rozważającą bezstronnie i racjonalnie, nie ulegającą emocjom.

136

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Artemina dziękuję.I Catwoman też oczywiście, ja biorę pod uwagę wszystkie wypowiedzi,sama bym chciała wiedziec,każdy by w takiej sytuacji cierpiał strasznie, zwłaszcza,że ta kobieta ma 30 lat i jest po pieciu latach już w tym zwiazku.Na pewno ma jakies plany związane z nim,podobno kocha dzieci, zresztą ma mnostwo zdjęć z dziećmi kuzynów,ciotek, sama pracuje w szkole podstawowej, więc na pewno chce mieć dzieci, zastanawiam się tylko czemu tak późno.
Może tez ma wątpliwości co do niego, nie wiem tego zresztą.
Tak szczerze to jest mi go żal,że zniszczę mu ten związek.

137

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

"Tak szczerze to jest mi go żal,że zniszczę mu ten związek." --to, co napisałaś jest toksyczne. Zal ci go?? Mnie jest żal tej nieświadomej dziewczyny.

138

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

No mnie też jest żal jej, wiem, że to naciągacz i nic wiecej, ale to nie jest tak,,że ja nie mysle tez o nim, co sie z nim stanie,dlatego to nie jest nienawiść.
Powiem jej, wiem o tym, tylko trochę czasu sobie tez dam na to.
Wiem,że jest biedna i nieswiadoma, prawda jest taka,ze mam nadzieję,że nie zmarnuje sobie z nim życia i nie narobi dzieci.To tez jest zły człowiek, równiez w stosunku do dzieci...ale nie mogę o tym pisac, bo nie wiadomo kto to czyta.On mi za dużo mówił, nie wiem na co liczył

139

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Nie usuwam jego smsów od momentu kiedy wiedziałam,że jej powiem.Przytoczę kilka , bo ciekawe:"najgorsze ,że w związkach takie niteczki jak pająk się buduje coraz ich więcej i potem się z tej pajęczyny człowiek wypieprzyć nie może." albo"jestem emocjonalną kurwą" "ej, osaczyłem Cię chyba jakoś.Sądziłem,że przyniesiesz mi soba spokój a kiedy się kłócimy pojaiwa sie smutek.Nie kłócmy się.Dobrze?""jestem nieszczęśliwy!mój związek jest przypadkowy i z litości! zawsze będzie się za mną do ciągnęło.Kocham to poniżanie samego siebie, nie mam godności..."
Manipulant.

140

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Norina napisał/a:

Nie usuwam jego smsów od momentu kiedy wiedziałam,że jej powiem.Przytoczę kilka , bo ciekawe:"najgorsze ,że w związkach takie niteczki jak pająk się buduje coraz ich więcej i potem się z tej pajęczyny człowiek wypieprzyć nie może." albo"jestem emocjonalną kurwą" "ej, osaczyłem Cię chyba jakoś.Sądziłem,że przyniesiesz mi soba spokój a kiedy się kłócimy pojaiwa sie smutek.Nie kłócmy się.Dobrze?""jestem nieszczęśliwy!mój związek jest przypadkowy i z litości! zawsze będzie się za mną do ciągnęło.Kocham to poniżanie samego siebie, nie mam godności..."
Manipulant.

W takim razie on z pewnością nie jest inteligentny: nikt mądry nie wypisywałby tego typu rzeczy w smsach, które potem można puścić na forum lub pokazać dziewczynie/narzeczonej smile

141

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Wiadomo,że nie podpisze go imieniem i nazwiskiem i nie puszcze w obieg.Dziewczynie pokaże, bez tego mogłaby nie uwierzyć, on mi kazał kasować smsy, on ode mnie wszystko kasował, nawet jak wychodziliśmy z jego mieszkania , bo a nóż ona by mogła gdzieś byc przed blokiem i nie wiem co, chyba mysłal,ze okradnie go z telefonu.AA, oczywiscie tez sie bał,że ktos ukradnie mu jego tel i dostarczy do dziewczyny.Ufał mi,że nic nie zrobię, dlaczego mialby nie ufac skoro zawsze się udawało

142

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

"jestem nieszczęśliwy!mój związek jest przypadkowy i z litości!" -jego dziewczyna powinna zobaczyć przede wszystkim tego smsa. Niech znajdzie swoje szczęście i żyje pełnią życia z kimś, kto będzie jej wart i nie będzie z nią z litości.

143

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Tez jestem za tym żeby jej powiedzieć, nie wazne kto to bedzie mowil matka, siostra, kochanka to nie ma znaczenia , dziewczyna może rzeczywiscie o niczym nie wie i łudzi sie ze znalazla mężczyzne swojego zycia (księcia na bialym koniu) ktory jest taki dobry i wspanialy dla niej i jej bliskich.

Jedno jest pewne ON ja oszukuje a nikt nie lubi byc oszukiwanym... i kazdy ma prawo znac prawde,
ja osoboscie wole najgorsza prawde niz przez lata zyc w klamstwie.

Norina gdybym to ja byla ta dziewczyna i przyszlabys do mnie z ta informacja oczywiscie chyba na poczatku nie do konca bym uwierzyla ale po dowodach w postaci sms itp. poprostu dostalabys w zęby... za to ze przespalas sie z moim facetem a na koniec podziekowalabym ze wkoncu ktos mi o tym powiedzial....

a tego dupka wykopalabym na zbity ryj...
mam szacunek do swojej osoby i nie pozwole sobie na takie traktowanie...

dziwie sie ze na poczatku wiekszosc byla temu przeciwna, nie wazne jaki jest cel czy zemsta czy moze rozgrzeszenie przed samym soba, poczucie winy niech to bedzie cokolwiek liczy sie glowny cel czyli to zeby dziewczyna przekonala sie z kim sie zadaje i zeby przejrzala na oczy co sie wokol niej dzieje, a to co z tym zrobi to juz jej sprawa, rozni sa ludzie i rozne maja upodobania

144

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Jaki tam manipulant. Po prostu zwykły oszust i cwaniaczek, któremu się udało ściągnąć do łóżka "naiwną???" kobietę.
Tyle oceny.
Co do rady, to zostaw go, zerwij kontakty. A jej nic nie mów.

145

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

"Jaki tam manipulant. Po prostu zwykły oszust i cwaniaczek,"- a kim jest w takim razie manipulant? big_smile

146

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Catwoman napisał/a:

"Jaki tam manipulant. Po prostu zwykły oszust i cwaniaczek,"- a kim jest w takim razie manipulant? big_smile

Biorąc pod uwagę to rozróżnienie dla mnie manipulant to taki "wyższy stopień wtajemniczenia". To taki mistrz marionetek, który jest dość sprytny aby np. nie zostawiać dowodów winy w postaci opisywanych wyżej smsów i przewidzieć możliwość zemsty ze strony wykorzystanej osoby.

147

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Norina! Swoje sprawy rozpatruj tylko ze względu na swoją osobę. Nie mów tej dziewczynie. Masz wyrzuty sumienia, to odejdź od tego faceta. Nie czyń więcej zła niż jest na świecie. Masz ochotę na seks to idź na seks. Nie masz ochoty to nie idź. Tamto zostaw -- nie twój cyrk nie twoje małpy.

148

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Ja już nic nie tracę, a ona może z nim być dalej i tak ją pewnie do siebie przekona,oby nie...
Jeżeli będzie chciała z nim byc-proszę bardzo, przeciez jej nie bede namawiac do odejscia, sucha prawda.
Ale niech wie z kim jest.

149

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Tylko proszę, daj znać jak to wyjdzie!

150

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Prawda.

Wielu tego nie rozumie. Powiedziałabym nawet, że większość.

151

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Tez uwazam, ze ta kobieta powinna wiedziec.Nie maja sljbu, dzieci. Moze sobie z kims wartosciowym zycie ulozyc. Nic nie traci a wrecz zyskuje.

152

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

A  ja powiedzialam kochance ,ze mogla byc madra wczesniej .Informowanie mnie mialo by sens kiedy tak ja molestowal .W#tedy i tylko wtedy mialo to by sens .Sorry ale po fakcie ? Tak chcialabym wiedziec .Ale nie od odrzuconej kochanki .Tak dostalam taka wiadomosc .Misia wypieprzylam w przyslowioych skarpetkach .A ona na bezrobociu dzisiaj jest .Lojalnosc podstawa Kazdy  pradocawca nie wezmie dupy .ktora wikla sie w zwiazki .On dla mnie spalony .Ona spalaona na calej linii .I wali sie za nia opinia latwej i dostepnej .
Ale to juz nie moj problem .Sama zarobila sobie na to smile I tyle o kochankach niewinnych .

153

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
obwarzanek napisał/a:

A  ja powiedzialam kochance ,ze mogla byc madra wczesniej .Informowanie mnie mialo by sens kiedy tak ja molestowal .W#tedy i tylko wtedy mialo to by sens .Sorry ale po fakcie ? Tak chcialabym wiedziec .Ale nie od odrzuconej kochanki .Tak dostalam taka wiadomosc .Misia wypieprzylam w przyslowioych skarpetkach .A ona na bezrobociu dzisiaj jest .Lojalnosc podstawa Kazdy  pradocawca nie wezmie dupy .ktora wikla sie w zwiazki .On dla mnie spalony .Ona spalaona na calej linii .I wali sie za nia opinia latwej i dostepnej .
Ale to juz nie moj problem .Sama zarobila sobie na to smile I tyle o kochankach niewinnych .

On ciągle pisze, dzwoni, nie odbieram.Wytrzymał trzy dni bez odzywania się.Pewnie gdybym zrobiła jakis krok to znowu by było tak samo,ale ja juz mam dosyc.
Powinnam i tak wczesniej to zrobic.

154

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Zastanowiłabym się, ale powiedziałabym. Dziewczyna może jeszcze mieć prawdziwą miłość i na nią zasługuje. A nie być z jakimś mającym ją gdzieć facetem. Będzie ją zdradzał zawsze. Biedna , że ją zdradzał, biedna może, że się dowie i że będzie czuła się z tym źle, ale za parę lat jeszcze Ci podziękuje. Powodzenia

155

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

jak szlas z nim do lozka wiedzac ze jest zajety nie bylo ci szkoda tej dziewczyny. teraz masz wyrzuty sumienia to po co nadal z nim jestes? piszesz ze on ja krzywdzi ale ty tez ja krzywdzisz. chcesz jej powiedziec prawde tylko po to by sie na nim zemscic. uwazasz ze ona powinna wiedziec o zdradach. ty wiesz ze ciebie tez zdradza (bo przeciez robi ze swoja dziewczyna petting, przytula itd) i co robisz? dalej z nim jestes. swiadomie.   
"Powiedziałam mu o tym,ze chce jej powiedziec.Generalnie juz sie nie odzywamy ,bo on tego wszystkiego nie moze zniesc."
no bo on traktuje cie jak dz...e wybacz ale taka jest prawda. ty chcesz powiedziec prawde wiec on juz wykreslil cie ze swojego notesika. znajdzie inna ktora bedzie go zaspokajac i cicho siedziec.
pomysl o sobie czy ty chcialabys z kims takim wiazac sie na stale skoro innej chcesz odradzic?

156

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Szpileczka napisał/a:

jak szlas z nim do lozka wiedzac ze jest zajety nie bylo ci szkoda tej dziewczyny. teraz masz wyrzuty sumienia to po co nadal z nim jestes? piszesz ze on ja krzywdzi ale ty tez ja krzywdzisz. chcesz jej powiedziec prawde tylko po to by sie na nim zemscic. uwazasz ze ona powinna wiedziec o zdradach. ty wiesz ze ciebie tez zdradza (bo przeciez robi ze swoja dziewczyna petting, przytula itd) i co robisz? dalej z nim jestes. swiadomie.   
"Powiedziałam mu o tym,ze chce jej powiedziec.Generalnie juz sie nie odzywamy ,bo on tego wszystkiego nie moze zniesc."
no bo on traktuje cie jak dz...e wybacz ale taka jest prawda. ty chcesz powiedziec prawde wiec on juz wykreslil cie ze swojego notesika. znajdzie inna ktora bedzie go zaspokajac i cicho siedziec.
pomysl o sobie czy ty chcialabys z kims takim wiazac sie na stale skoro innej chcesz odradzic?

Bo to jest tzw. mentalność Kalego (moja krowa) - nie przeszkadzało jej póki z nią był, chociaż cały czas kłamał i oszukiwał (gdy będąc z nią odbierał telefon od tamtej i ściemniał co do tego gdzie i z kim jest) - wtedy kwestie moralne się nie liczyły. Nagle zaczęły się liczyć, gdy okazało się że była dla niego zabawką i z czegoś więcej nici - więc w ramach udawania dobrej samarytanki poleci uświadamiać dziewczynę (Norinie z nim nie wyszło, więc z jakiej racji tamta ma z nim być? big_smile).
Mnie tylko śmieszy ubieranie zwyczajnej zemsty w piękne słówka o moralności big_smile

157

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Pierwsze co bym zrobiła, to dowiedziała się jeszcze z kim on zdradzał tą swoją dziewczyne i wtedy bym ją odwiedziła. Jeśli mój chłopak by mnie zdradzał, to pewnie bym nie wierzyła tej lasce, co mi o tym by powiedziała, ale patrzyłabym na niego już zupełnie inaczej i próbowała pewnie zobaczyć, czy rzeczywiście w jego stosunku do mnie jest inaczej. W każdym bądź razie- jeśli nawet mu wybaczy, to i tak powinnaś powiedzieć jej z jakim NIEWIERNYM TOMASZEM jest w związku i planuje przyszłość. Taka jest moja opinia

158

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Norina i jak tam? wink

159

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Szpileczka-ja z nim nie jestem i nie wymysliłam tego po tym jak się rozstaliśmy w formie zemsty tylko jeszcze jak było bardzo dobrze między nami.Nie chciałabym byc z nim skoro on zdradzał ją już sześciokrotnie,zresztą powiedział,że nie przestanie.Nie wiem czemu zdradza kazdą , naprawdę nie rozumiem tego.Lepiej moze ,zeby wiedziala jak nie jest z nim zareczona, nie ma dzieci ani wspolnego jakiegos wiekszego życia niz ,zeby dowiedziala sie jak się tego wszytskiego z nim dorobi.On mi powiedział, że będzie to robił dalej, bo nie umie inaczej.Nie wiem jak mozna nie umiec inaczej, ale ok.Nie spotykam się z nim,ale on do mnie pisze i dzwoni, raz odebrałam ten telefon od niego, zapytałam po co do mnie pisze, a on stwierdził,ze nie umie przerwac kontaktu ze mną.Ja nie odpisuje mu.Nie pisze o spotkaniu, pisze o tym,że jedzie tu i tu, ze ma rozmowę w sprawie pracy,że je jajecznicę na śniadanie...

Secondlife-zapewniam Cię,że bys mi uwierzyła, gdybym opowiedziała Ci o wszystkich szczegółach, o wyjazdach z pracy, ktorych nie było, o wyjazdach z gory z innymi, ona miala adresy tych osrodków"szkoleniowych", bo on wymyslam to wszystko, tylko,ze ona mu tak ufa,ze przeciez nie zadzwoni tam i nie sprawdzi czy te szkolenie naprawdę się odbywa.Pamietam jak bylismy na takim "szkoleniu" i on jej nakłamał,ze maja jakies spotkanie w klubie poźniej,zeby trochę potanczyc wszyscy z pracy, ale go tak strasznie boli głowa,ze nigdzie nie chce z nimi isc i idzie spac, a potem opowiadał mi,że ona go namawiała,zebym jednak tam poszedł,zeby się pobawił, bo jest taki biedny i siedzi ciągle w domu.Mogę się z jedną skontaktować z tych jego byłych kochanek,ale po co?

Catwoman-narazie nic, mam problemy aktualnie innego typu,jak je rozwiąże to zajmę się nim, bo to dla mnie za dużo.

160

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Ten post umieściłam już tak dawno temu, ale zdecydowałam, że to dokończę.
Postanowiłam,że do niej pojdę i jej powiem wszystko w cztery oczy.I faktycznie poszłam. Czekałam na nią ponad godzinę,  bo nie było jej w domu, już miałam wracać, ale zobaczyłam, że idzie... Poczekałam,aż wejdzie do domu i zapukałam do niej,ale mi nie otwierała, już było tak późno,że po prostu się bała.Więc do niej zadzwoniłam. Po moim zdaniu"chciałam z Toba porozmawiać o M., wiem,ze jesteście ze sobą,ale spotykał się ze mną przez 9 msc" usłychałam:"tak? i co z tego." , wiec w jednym momencie pomyślałam,ze ona już o wszystkim wie, że oni mają taki układ i nic nowego jej nie mówię,zresztą pewnie ma taki drugi "związek" na boku.Ale mówiłam dalej chyba do momentu kiedy nie usłyszałam,ze placze.Powiedziałam jej wszystko, o wyjazdach , spotkaniach, o wszystkim...sama mi powiedziała,że dała sobie z nim czas do czerwca,że jeśli się nie oświadczy to się z nim rozstaje.Cały czas mi powtarzała,ze jest w szoku , ale zebym mówila jej o wszystkim.Rozmawiałysmy ponad godzinę, dałam jej swój nr tel, dziękowała mi na koniec strasznie za to,że przyjechałam do niej.Powiedziała,ze nie jest zła na mnie(była w szoku) i , że będzie chciała się spotkać.
Nie spotkałyśmy się , chociaż ja chciałam, pisałam z nią jeszcze, pytała kiedy się rozstaliśmy, bo ona ma informację,że w sierpniu (w październiku), chyba chciała to mocno ustalić, bo dopytywała o jakies zmiany w jego mieszkaniu.Powiedziałam jej wszystko: od koloru jego scian, po blizny na ciele aż po organizacje naszych wyjazdów.I wiem,ze mi uwierzyła, zresztą sama powiedziała,ze mówię takie rzeczy , ze mi wierzy.
Pomimo tego chyba są dalej ze sobą.Podobno się przyznał,ale znając go to nakłamał jej w zywe oczy.
Zresztą już mnie to nie obchodzi.
Nie będę pisała jak to przeżyłam i przeżywam, bo zaraz spadnie lawina oskarżen,ze dobrze mi tak.

161

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Norina a Ty jak się z tym czujesz?

162

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Jak do niej jechałam czułam się strasznie, to wcale nie tak,że z wyrachowaniem spałam z jej facetem,żeby czekać tylko momentu i jej o tym powiedzieć.Tylko,że on całe życie był tak bezkarny...zresztą nadal zapewne z nią jest, więc dużo to nie zmieniło.Zwłaszcza,że pewnie jej naopowiadał ,ze jestem jakaś wariatka i wcale niczego nie było.Chociaz przy opowiadanych przeze mnie szczegółach to musiałaby dziewczyna naprawdę być odrobinę naiwna,zeby nie uwierzyć.
Chociaz cały czas mam wątpliwości czy dobrze zrobiłam.Nawet jeśli z nim wezmie ślub to będzie wiedziała z kim tak naprawdę.
To było ponad dwa tygodnie temu, schudłam od tego czasu 5 kg, nie mogę się na niczym skupic, ciagle placzę,ale wiadomo,że to przejdzie z czasem.
Dziwię się kobietom, ktróre potrafią cos takiego wybaczyć.

163

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Norina, nawet jeśli weźmie z nim ślub to już z włąsnej desperacji i na własne ryzyko.
A TY..... ZAWSZE masz szansę by zmienić swoje podejscie do różnego typu relacji smile

164 Ostatnio edytowany przez Beznamietnosc (2012-12-14 21:44:11)

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Norina napisał/a:

Jak do niej jechałam czułam się strasznie, to wcale nie tak,że z wyrachowaniem spałam z jej facetem,żeby czekać tylko momentu i jej o tym powiedzieć.Tylko,że on całe życie był tak bezkarny...zresztą nadal zapewne z nią jest, więc dużo to nie zmieniło.Zwłaszcza,że pewnie jej naopowiadał ,ze jestem jakaś wariatka i wcale niczego nie było.Chociaz przy opowiadanych przeze mnie szczegółach to musiałaby dziewczyna naprawdę być odrobinę naiwna,zeby nie uwierzyć.
Chociaz cały czas mam wątpliwości czy dobrze zrobiłam.Nawet jeśli z nim wezmie ślub to będzie wiedziała z kim tak naprawdę.
To było ponad dwa tygodnie temu, schudłam od tego czasu 5 kg, nie mogę się na niczym skupic, ciagle placzę,ale wiadomo,że to przejdzie z czasem.
Dziwię się kobietom, ktróre potrafią cos takiego wybaczyć.

Oczywiście, że postąpiłaś źle. Przyłączam się do postów oceniających Twoje zachowanie jako zwykłe, prymitywne donosicielstwo. Szczerze mówiąc nie wierzę również w czystość Twoich intencji względem tej dziewczyny. Dla mnie Twoje wypowiedzi są niewiarygodne. Jedyne co wydaje mi się klarowne to to, że nie możesz pogodzić się z faktem, że facet zostawił Cię dla laski, która rzekomo jest nieciekawa, nudna, drętwa i wymaga jedynie litości. Na dodatek wciąż jesteś od Niego uzależniona. Nie zadałaś sobie nigdy pytania dlaczego wciąż z Nią jest? Sama przyznałaś, że jest intrygującym i inteligentnym facetem. Najwyraźniej objawiona przez Ciebie prawda nie okazała się druzgocąca dla tej pani. Być może kurewskie zachowania tego pana są skutecznie tłumione i równoważone przez zalety, które niewątpliwie posiada.

Co tak naprawdę zyskałaś? Nic. Stał się bezkarny? Hahahahaha nie sądzę. Wydaje mi się, że tak naprawdę tylko zafundowałaś ból tej dziewczynie. Jaki miał być planowany scenariusz? Laska się miała wkurzyć i Go zostawić a On miał w pokorze wrócić do Ciebie? Ech..... przecież sama napisałaś, że pierwszą Jego deklaracją był jedynie seks smile. Zrozum, że takim facetom nie zaszkodzisz. Ponieważ zawsze będą atrakcyjni dla kobiet i samotność im nie grozi. Jedyne nad czym powinnaś się zastanowić to dlaczego z Nią jest. Na pewno nie z litości. Swoim zachowaniem tylko...........nieważne zresztą. Z czasem Ci przejdzie ta wściekłość. Na koniec jeszcze dobra rada.....sfrustrowana kobieta zachowująca się tak jak Ty w tej sytuacji nie wzbudzi szacunku a jedynie politowanie. Wyszłaś na desperatkę. Takich pań panowie nie lubią. Nieprzewidywalnych, mściwych i niezrównoważonych. I nic Cię nie tłumaczy według mnie. Założę się, że w oczach tego bawidamka wyszłaś na frustratkę. Kolejny minus. Teraz będzie bardziej ostrożny w dobieraniu sobie kolejnych seksualnych partnerek. I wciąż pozostanie w związku z tą dziewczyną. Z litości oczywiście wink.

165

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Beznamietnosc napisał/a:
Norina napisał/a:

Jak do niej jechałam czułam się strasznie, to wcale nie tak,że z wyrachowaniem spałam z jej facetem,żeby czekać tylko momentu i jej o tym powiedzieć.Tylko,że on całe życie był tak bezkarny...zresztą nadal zapewne z nią jest, więc dużo to nie zmieniło.Zwłaszcza,że pewnie jej naopowiadał ,ze jestem jakaś wariatka i wcale niczego nie było.Chociaz przy opowiadanych przeze mnie szczegółach to musiałaby dziewczyna naprawdę być odrobinę naiwna,zeby nie uwierzyć.
Chociaz cały czas mam wątpliwości czy dobrze zrobiłam.Nawet jeśli z nim wezmie ślub to będzie wiedziała z kim tak naprawdę.
To było ponad dwa tygodnie temu, schudłam od tego czasu 5 kg, nie mogę się na niczym skupic, ciagle placzę,ale wiadomo,że to przejdzie z czasem.
Dziwię się kobietom, ktróre potrafią cos takiego wybaczyć.

Oczywiście, że postąpiłaś źle. Przyłączam się do postów oceniających Twoje zachowanie jako zwykłe, prymitywne donosicielstwo. Szczerze mówiąc nie wierzę również w czystość Twoich intencji względem tej dziewczyny. Dla mnie Twoje wypowiedzi są niewiarygodne. Jedyne co wydaje mi się klarowne to to, że nie możesz pogodzić się z faktem, że facet zostawił Cię dla laski, która rzekomo jest nieciekawa, nudna, drętwa i wymaga jedynie litości. Na dodatek wciąż jesteś od Niego uzależniona. Nie zadałaś sobie nigdy pytania dlaczego wciąż z Nią jest? Sama przyznałaś, że jest intrygującym i inteligentnym facetem. Najwyraźniej objawiona przez Ciebie prawda nie okazała się druzgocąca dla tej pani. Być może kurewskie zachowania tego pana są skutecznie tłumione i równoważone przez zalety, które niewątpliwie posiada.

Co tak naprawdę zyskałaś? Nic. Stał się bezkarny? Hahahahaha nie sądzę. Wydaje mi się, że tak naprawdę tylko zafundowałaś ból tej dziewczynie. Jaki miał być planowany scenariusz? Laska się miała wkurzyć i Go zostawić a On miał w pokorze wrócić do Ciebie? Ech..... przecież sama napisałaś, że pierwszą Jego deklaracją był jedynie seks smile. Zrozum, że takim facetom nie zaszkodzisz. Ponieważ zawsze będą atrakcyjni dla kobiet i samotność im nie grozi. Jedyne nad czym powinnaś się zastanowić to dlaczego z Nią jest. Na pewno nie z litości. Swoim zachowaniem tylko...........nieważne zresztą. Z czasem Ci przejdzie ta wściekłość. Na koniec jeszcze dobra rada.....sfrustrowana kobieta zachowująca się tak jak Ty w tej sytuacji nie wzbudzi szacunku a jedynie politowanie. Wyszłaś na desperatkę. Takich pań panowie nie lubią. Nieprzewidywalnych, mściwych i niezrównoważonych. I nic Cię nie tłumaczy według mnie. Założę się, że w oczach tego bawidamka wyszłaś na frustratkę. Kolejny minus. Teraz będzie bardziej ostrożny w dobieraniu sobie kolejnych seksualnych partnerek. I wciąż pozostanie w związku z tą dziewczyną. Z litości oczywiście wink.

A ja wciąż nie rozumiem kobiet, które go bronią.Facet ją zdradzał przez cały związek, już nie mam siły tłumaczyć,ze kobieta wiedzieć powinna i się dowiedziała.Może z nią jest, nie wiem tego.Jesli mu wybaczyła-to jej wybór.Ja miałam swiadomosc tego,ze tak się skończy.Racja-nie lubię czuć się oszukana przez łajdaka jakim się on okazał( a mówił różne rzeczy, łącznie z tym,ze ją zostawi, ze już rozmawia o rozstaniu,że już nie chce, bla, bla), było między nami dobrze, bardzo dobrze a ja postanowiła jej o tym powiedzieć.I jemu od razu tez to wyjawiłam.Wiedział o tym,ze to zrobię.I nie zrobiłam tego w momencie kiedy się rozstaliśmy jako zemstę.Nie. Mielismy kontakt do końca. A on do końca mówił,ze mnie kocha.I sama piszesz,ze teraz będzie sobie lepiej dobierał partnerki do seksu.Zatem dlaczego z nią jest? z miłości najpewniej.tak ją kocha,że pieprzy z tej miłości inne. I najlepiej niech sobie żyje i nikt nic nie powie nikomu, dalej sobie będzie rżnął. A może bys tak pomysłala,ze to co zrobiłam wywrze jednak na nim jakies wrazenie i tego więcej nie zrobi? Tego nie wiadomo, może. Ja bym chciała wiedzieć o zdradzie swojego faceta przed pojawieniem się dzieci i wspólnych kredytów. Najlepiej oceniać kogos gdy to nas nie dotyczy.

166 Ostatnio edytowany przez batszeba (2012-12-15 02:53:40)

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Dla mnie jesteś klasycznym przypadkiem moralności Kalego...

"Racja-nie lubię czuć się oszukana przez łajdaka jakim się on okazał( a mówił różne rzeczy, łącznie z tym,ze ją zostawi, ze już rozmawia o rozstaniu,że już nie chce, bla, bla), "

Ale do jasnej anieli, on Ciebie nie oszukiwał - widziały gały co brały, wiedziałaś, że facet jest zajęty, tylko miałaś nadzieję, że jednak wybierze Ciebie. Jak mogłaś spodziewać się uczciwego postępowania po facecie, który od samego początku znajomości kłamie i oszukuje???? Dlaczego wtedy z rozpędu nie skontaktowałaś się z jego dziewczyną? Dlaczego wtedy jej nie uświadomiłaś?
Jak się okazało, że masz być kolejną panieną na boku to nagle się sumienie obudziło i dobra Samarytanka wpadła na pomysł, że zacznie świat naprawiać.

I wszystkie Twoje posty, w których wypisujesz na temat naiwnych żon/dziewczyn które ośmielają się przyjąć partnera/ męża z powrotem po zdradzie są dowodem na to, co Ciebie zżera: wściekłość, że dla Ciebie nie zostawił przygłupiej, naiwnej i aseksualnej panny.

BTW: jak już się spotykasz z zajętym facetem, to jego wypowiedzi na temat "oficjalnego" związku/partnerki traktuj z bardzo dużym dystansem. Materacem w ich łóżku nie jesteś i nie masz pojęcia, co tak naprawdę między dwojgiem ludzi się dzieje.

167

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
batszeba napisał/a:

Dla mnie jesteś klasycznym przypadkiem moralności Kalego...

"Racja-nie lubię czuć się oszukana przez łajdaka jakim się on okazał( a mówił różne rzeczy, łącznie z tym,ze ją zostawi, ze już rozmawia o rozstaniu,że już nie chce, bla, bla), "

Ale do jasnej anieli, on Ciebie nie oszukiwał - widziały gały co brały, wiedziałaś, że facet jest zajęty, tylko miałaś nadzieję, że jednak wybierze Ciebie. Jak mogłaś spodziewać się uczciwego postępowania po facecie, który od samego początku znajomości kłamie i oszukuje???? Dlaczego wtedy z rozpędu nie skontaktowałaś się z jego dziewczyną? Dlaczego wtedy jej nie uświadomiłaś?
Jak się okazało, że masz być kolejną panieną na boku to nagle się sumienie obudziło i dobra Samarytanka wpadła na pomysł, że zacznie świat naprawiać.

I wszystkie Twoje posty, w których wypisujesz na temat naiwnych żon/dziewczyn które ośmielają się przyjąć partnera/ męża z powrotem po zdradzie są dowodem na to, co Ciebie zżera: wściekłość, że dla Ciebie nie zostawił przygłupiej, naiwnej i aseksualnej panny.

BTW: jak już się spotykasz z zajętym facetem, to jego wypowiedzi na temat "oficjalnego" związku/partnerki traktuj z bardzo dużym dystansem. Materacem w ich łóżku nie jesteś i nie masz pojęcia, co tak naprawdę między dwojgiem ludzi się dzieje.

A Ty byś mogła w końcu odczepić się od moich postów, bo to,ze mam takie a nie inne zdanie na temat zdrady i przyjmowania kogos z powrotem miałam dużo wcześniej przed moja sytuacją z nim.I to nie uległo zmianie.A nie będę wypisywać ,żeby kobieta przyjęła łajdaka do siebie, bo ją zdradził i nim jest i trzeba to sobie uświadomić.Rózne są sytuacje i w niektórych nie warto wracac do tego związku. A Ty się przyczepiłaś do tego,ze mnie zazdrość zżera, bo on z tamta...Boże, co za ograniczenie! Jak piszę na temat jakiegoś postu to pisze co myslę a mysle,ze kobieta z otwartymi ramionami faceta z powrotem nie powinna przyjmować. Jak Ci to nie pasuje to sobie swoje zdanie na ten temat wyrazaj jak się do niego nie wpieprzam w przeciwieństwie do Ciebie.I przestań ciągle mnie oceniac pod względem tej jednej historii, bo tym bardziej Ty nie byłas jej świadkiem.I po raz setny,żebyś zrozumiała:nie wpadłam na pomysł powiedzenia jej "po wszystkim"tylko wcześniej.

168

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Norina napisał/a:

A Ty byś mogła w końcu odczepić się od moich postów, bo to,ze mam takie a nie inne zdanie na temat zdrady i przyjmowania kogos z powrotem miałam dużo wcześniej przed moja sytuacją z nim.I to nie uległo zmianie.A nie będę wypisywać ,żeby kobieta przyjęła łajdaka do siebie, bo ją zdradził i nim jest i trzeba to sobie uświadomić.Rózne są sytuacje i w niektórych nie warto wracac do tego związku. A Ty się przyczepiłaś do tego,ze mnie zazdrość zżera, bo on z tamta...Boże, co za ograniczenie! Jak piszę na temat jakiegoś postu to pisze co myslę a mysle,ze kobieta z otwartymi ramionami faceta z powrotem nie powinna przyjmować. Jak Ci to nie pasuje to sobie swoje zdanie na ten temat wyrazaj jak się do niego nie wpieprzam w przeciwieństwie do Ciebie.I przestań ciągle mnie oceniac pod względem tej jednej historii, bo tym bardziej Ty nie byłas jej świadkiem.I po raz setny,żebyś zrozumiała:nie wpadłam na pomysł powiedzenia jej "po wszystkim"tylko wcześniej.

Ooooo, widzę że prawda w oczu zakłuła, ślicznie się rzucasz.

Norina, wbij sobie do głowy, ze jak zakładasz wątek na jakimkolwiek publicznym forum, to musisz liczyć się z tym, że niektórzy przeczytają Twój wątek od deski do deski i będą Cię komentować nie po Twojej myśli, zwłaszcza jak raz po raz przeczysz sama sobie. Zawsze możesz założyć forum prywatne i tam będziesz miała pełną kontrole nad tym co i kto pisze, a "nieprawomyślne" uwagi będziesz kasować.

169 Ostatnio edytowany przez betina2 (2012-12-15 08:43:31)

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Norina, spokojnie!
Probujemy tylko ustalic, czemu tak bardzo wzdychasz w temacie przyjecia wiarolomcy pod skrzydla narzeczonej, natomiast pomijasz milczeniem ocene moralna swojego zwiazku z nim, w ktory wkroczylas z pelna swiadomoscia iz narzeczona na stanie.
Czyli glownie naganny moralnie fakt jego powrotu, natomiast cala reszta nie?
Tak nawiasem mowiac, Twoja troska o jej przyszlosc z wiarolomnym jakos malo wiarygodna.
Piszesz , ze masz swoje zdanie w temacie zdrady, owszem masz, z tym ze mocno dyskusyjne!!
Poza tym Twoja nerwowosc w reakcjach na posty tez o czyms swiadczy.

Kobieta z otwaetymi ramionami nie powinna faceta  po zdradzie   przyjmowac - tak piszesz.
Kobieta z otwartymi ramionami nie powinna sie bzykac z facetem, ktory tej zdrady sie z nia dopuszcza - tak uwazam.

170

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
batszeba napisał/a:
Norina napisał/a:

A Ty byś mogła w końcu odczepić się od moich postów, bo to,ze mam takie a nie inne zdanie na temat zdrady i przyjmowania kogos z powrotem miałam dużo wcześniej przed moja sytuacją z nim.I to nie uległo zmianie.A nie będę wypisywać ,żeby kobieta przyjęła łajdaka do siebie, bo ją zdradził i nim jest i trzeba to sobie uświadomić.Rózne są sytuacje i w niektórych nie warto wracac do tego związku. A Ty się przyczepiłaś do tego,ze mnie zazdrość zżera, bo on z tamta...Boże, co za ograniczenie! Jak piszę na temat jakiegoś postu to pisze co myslę a mysle,ze kobieta z otwartymi ramionami faceta z powrotem nie powinna przyjmować. Jak Ci to nie pasuje to sobie swoje zdanie na ten temat wyrazaj jak się do niego nie wpieprzam w przeciwieństwie do Ciebie.I przestań ciągle mnie oceniac pod względem tej jednej historii, bo tym bardziej Ty nie byłas jej świadkiem.I po raz setny,żebyś zrozumiała:nie wpadłam na pomysł powiedzenia jej "po wszystkim"tylko wcześniej.

Ooooo, widzę że prawda w oczu zakłuła, ślicznie się rzucasz.

Norina, wbij sobie do głowy, ze jak zakładasz wątek na jakimkolwiek publicznym forum, to musisz liczyć się z tym, że niektórzy przeczytają Twój wątek od deski do deski i będą Cię komentować nie po Twojej myśli, zwłaszcza jak raz po raz przeczysz sama sobie. Zawsze możesz założyć forum prywatne i tam będziesz miała pełną kontrole nad tym co i kto pisze, a "nieprawomyślne" uwagi będziesz kasować.

Nie chodzi mi o komentowanie mojego postu i chyba dobrze o tym wiesz.Tobie się wydaje,że każda moja wypowiedź na tym forum jest uzależniona od mojej historii.Otóż nie. Jeśli ktoś zaklada temat to nie pisze"facet mnie zdradził, ale niech piszą tylko te kobiety, które uważają,ze mam go przyjąć z powrotem" Ja uważam,ze ma go właśnie z powrotem nie przyjmować(oczywiście są przypadki kiedy wybaczyć powinno się) Gdybym ja zdradziła a wydawałoby mi się, ze tak kocham swojego faceta to pewnie byłoby to trudne,ale powiedziałabym mu o tym, przeprosiła i odeszla. A to,że ja byłam tą złą? Już swoje wycierpiałam. A vczemu ona z nim jest? Nie wiem, to Wy powinniscie wiedzieć , w końcu wiecie dlaczego warto go przyjmować z powrotem.

171 Ostatnio edytowany przez Beznamietnosc (2012-12-15 14:00:51)

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Norina napisał/a:
Beznamietnosc napisał/a:
Norina napisał/a:

Jak do niej jechałam czułam się strasznie, to wcale nie tak,że z wyrachowaniem spałam z jej facetem,żeby czekać tylko momentu i jej o tym powiedzieć.Tylko,że on całe życie był tak bezkarny...zresztą nadal zapewne z nią jest, więc dużo to nie zmieniło.Zwłaszcza,że pewnie jej naopowiadał ,ze jestem jakaś wariatka i wcale niczego nie było.Chociaz przy opowiadanych przeze mnie szczegółach to musiałaby dziewczyna naprawdę być odrobinę naiwna,zeby nie uwierzyć.
Chociaz cały czas mam wątpliwości czy dobrze zrobiłam.Nawet jeśli z nim wezmie ślub to będzie wiedziała z kim tak naprawdę.
To było ponad dwa tygodnie temu, schudłam od tego czasu 5 kg, nie mogę się na niczym skupic, ciagle placzę,ale wiadomo,że to przejdzie z czasem.
Dziwię się kobietom, ktróre potrafią cos takiego wybaczyć.

Oczywiście, że postąpiłaś źle. Przyłączam się do postów oceniających Twoje zachowanie jako zwykłe, prymitywne donosicielstwo. Szczerze mówiąc nie wierzę również w czystość Twoich intencji względem tej dziewczyny. Dla mnie Twoje wypowiedzi są niewiarygodne. Jedyne co wydaje mi się klarowne to to, że nie możesz pogodzić się z faktem, że facet zostawił Cię dla laski, która rzekomo jest nieciekawa, nudna, drętwa i wymaga jedynie litości. Na dodatek wciąż jesteś od Niego uzależniona. Nie zadałaś sobie nigdy pytania dlaczego wciąż z Nią jest? Sama przyznałaś, że jest intrygującym i inteligentnym facetem. Najwyraźniej objawiona przez Ciebie prawda nie okazała się druzgocąca dla tej pani. Być może kurewskie zachowania tego pana są skutecznie tłumione i równoważone przez zalety, które niewątpliwie posiada.

Co tak naprawdę zyskałaś? Nic. Stał się bezkarny? Hahahahaha nie sądzę. Wydaje mi się, że tak naprawdę tylko zafundowałaś ból tej dziewczynie. Jaki miał być planowany scenariusz? Laska się miała wkurzyć i Go zostawić a On miał w pokorze wrócić do Ciebie? Ech..... przecież sama napisałaś, że pierwszą Jego deklaracją był jedynie seks smile. Zrozum, że takim facetom nie zaszkodzisz. Ponieważ zawsze będą atrakcyjni dla kobiet i samotność im nie grozi. Jedyne nad czym powinnaś się zastanowić to dlaczego z Nią jest. Na pewno nie z litości. Swoim zachowaniem tylko...........nieważne zresztą. Z czasem Ci przejdzie ta wściekłość. Na koniec jeszcze dobra rada.....sfrustrowana kobieta zachowująca się tak jak Ty w tej sytuacji nie wzbudzi szacunku a jedynie politowanie. Wyszłaś na desperatkę. Takich pań panowie nie lubią. Nieprzewidywalnych, mściwych i niezrównoważonych. I nic Cię nie tłumaczy według mnie. Założę się, że w oczach tego bawidamka wyszłaś na frustratkę. Kolejny minus. Teraz będzie bardziej ostrożny w dobieraniu sobie kolejnych seksualnych partnerek. I wciąż pozostanie w związku z tą dziewczyną. Z litości oczywiście wink.

A ja wciąż nie rozumiem kobiet, które go bronią.Facet ją zdradzał przez cały związek, już nie mam siły tłumaczyć,ze kobieta wiedzieć powinna i się dowiedziała.Może z nią jest, nie wiem tego.Jesli mu wybaczyła-to jej wybór.Ja miałam swiadomosc tego,ze tak się skończy.Racja-nie lubię czuć się oszukana przez łajdaka jakim się on okazał( a mówił różne rzeczy, łącznie z tym,ze ją zostawi, ze już rozmawia o rozstaniu,że już nie chce, bla, bla), było między nami dobrze, bardzo dobrze a ja postanowiła jej o tym powiedzieć.I jemu od razu tez to wyjawiłam.Wiedział o tym,ze to zrobię.I nie zrobiłam tego w momencie kiedy się rozstaliśmy jako zemstę.Nie. Mielismy kontakt do końca. A on do końca mówił,ze mnie kocha.I sama piszesz,ze teraz będzie sobie lepiej dobierał partnerki do seksu.Zatem dlaczego z nią jest? z miłości najpewniej.tak ją kocha,że pieprzy z tej miłości inne. I najlepiej niech sobie żyje i nikt nic nie powie nikomu, dalej sobie będzie rżnął. A może bys tak pomysłala,ze to co zrobiłam wywrze jednak na nim jakies wrazenie i tego więcej nie zrobi? Tego nie wiadomo, może. Ja bym chciała wiedzieć o zdradzie swojego faceta przed pojawieniem się dzieci i wspólnych kredytów. Najlepiej oceniać kogos gdy to nas nie dotyczy.

Nie jestem kobietą. To po pierwsze. Nikogo nie bronię - to po drugie. Wyrażam jedynie swoją opinię. Od tego jest forum. Podjęłaś decyzję - Twoja sprawa. Nic mi do tego. Jednakże wyczuwam hipokryzję w Twoim rozumowaniu. I tyle, ni mniej, ni więcej. Wydaje mi się, że uczciwiej by było napisać, że chciałaś gnojkowi dowalić i koniec. Po prostu. Ta dziewczyna Cię po prostu zupełnie nie interesuje. Czy powinna wiedzieć? Taka jesteś tego pewna? Podjęłaś decyzję za Nią. Postawiłaś Ją przed faktem dokonanym. Nie dałaś Jej żadnego wyboru. I zrobiłaś to w chwili, kiedy sama zostałaś na przegranej pozycji. Cienka ta Twoja argumentacja.
Wiedziałaś w co się pakujesz Droga Panno. Pretensje możesz mieć co najwyżej do Ciebie. Faceta nie znam. Nie wiem co Ci naobiecywał. Sama - jak napisałaś - pozwalałaś, żeby w Twojej obecności pisał z Nią na gg itd., itd. Sama dawałaś przyzwolenie na Jego zachowania. Więc o co kaman? Paradoksalnie chłopok był wyjątkowo szczery w stosunku do Ciebie. Tym bardziej mieszanie się w tamtą relację i robienie z siebie tej sprawiedliwej uważam za niesmaczne.

Napiszę Ci coś więcej, żeby gołosłownym nie być i oprę się na czymś co zwie się autopsją. Sam hmmm byłem tego rodzaju gościem. Tkwiłem w syfiastym związku, bałem się zmian, męczyłem się ale wciąż w tym siedziałem bo dziecko, bo tak będzie lepiej, bo niewiadomo co będzie itd. Zabawiałem się laskami, spotykałem, lądowałem w łóżku, obiecywałem to i tamto. Robiłem sobie z nich odskocznie. Lub........wierzyłem, że coś w moim życiu drgnie. Idealizowałem je, wręcz wymyślałem je na swoje potrzeby. Wszystkich dookoła oszukiwałem. Z sobą na czele. Miałem taką gadkę, że potrafiłem wciskać tak absurdalne rzeczy, że pusty śmiech mnie ogarniał, że można takie coś łykać. A jednak..................

Po czasie oczywiście wszystko się sypało. Panie zaczynały być coraz bardziej zaborcze. Zaczęły się domagać więcej i więcej........przecież się naobiecywało. Zaczynały się szantaże itp. rzeczy. Trudno. Nie ta to inna przecież. Jeżeli potrafi się odpowiednio podchodzić kobiety, to żadna filozofia zrobić z siebie ofiarę, zaintrygować, wyczuć słabe punkty i na tych strunach zagrać. Proste. Oczywiście nie działa to na wszystkie panie. Wtedy obiera się inny cel. I tyle. Tak naprawdę nie to jest najgorsze, że po czasie masz świadomość, że to wykorzystywanie i zaspokajanie swoich potrzeb było ale to, że głęboko się wierzyło, że można coś zmienić. Nie byłem typowym bawidamkiem. Nie zależało mi tylko na TYM. Wypierałem ze świadomości to, że WIEDZIAŁEM, że i tak nic nie zmienię dla tej drugiej strony. Wieczny kamuflaż. Żeby nikt nie zobaczył, nie nakrył, żeby kogoś nie spotkać, nie zapomnieć zablokować telefonu, komputera itd., itd. Wieczne kłamstwa. Co się stało później? "Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka"..........ano to, że poznałem kogoś dla kogo uznałem, że warto wszystko zmienić i rzucić bagno w którym tkwiłem. Łatwo nie było. Dało się? Dało. Że było za późno.....bywa. Normalnie się zakochałem smile. Wreszcie poczułem przysłowiową jedność dusz smile.
Do czego dążę....ano do tego, że widocznie nie byłaś dla tego pana tą, dla której warto to zrobić. Ot jedna z wielu odskoczni. O pana się martwić nie ma co. Dziewczę z którym jest zostawi dla kogoś kogo pokocha lub tez będzie się wiecznie bawił innymi w imie zaspokajenia swojej chuci tkwiąc przy Jej boku. I tyle.
Chciałaś sie wpieprzyć w czyjeś życie (JEJ) i zrobiłaś to. Mam nadzieję, że zadowolona jesteś. Nie znoszę donosicielstwa. Jak dla mnie nie ma nic gorszego. Wiesz, sąsiada też można podkablować, że kupił auto na które go nie stać. Przecież Urząd Skarbowy ma prawo wiedzieć. Skoro jeżdżę Fiatem, to czemu kto inny ma jeździć Mercedesem. Nie mów mi, że to co innego. To dokładnie to samo. Uświadamianie w imię...........właściwie w imię czego? Powiem Ci wprost. W imię zaspokojenia własnego EGO. Pewnie mi post zdejmą za ....jak to się ładnie tutaj nazywa.....post poniżej poziomu forum hahahahahahahaha. To nie wypowiedź poniżej poziomu forum droga Wielokropku tylko wyartykułowanie moich poglądów.

172

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
betina2 napisał/a:

Norina, spokojnie!
Probujemy tylko ustalic, czemu tak bardzo wzdychasz w temacie przyjecia wiarolomcy pod skrzydla narzeczonej, natomiast pomijasz milczeniem ocene moralna swojego zwiazku z nim, w ktory wkroczylas z pelna swiadomoscia iz narzeczona na stanie.
Czyli glownie naganny moralnie fakt jego powrotu, natomiast cala reszta nie?
Tak nawiasem mowiac, Twoja troska o jej przyszlosc z wiarolomnym jakos malo wiarygodna.
Piszesz , ze masz swoje zdanie w temacie zdrady, owszem masz, z tym ze mocno dyskusyjne!!
Poza tym Twoja nerwowosc w reakcjach na posty tez o czyms swiadczy.

Kobieta z otwaetymi ramionami nie powinna faceta  po zdradzie   przyjmowac - tak piszesz.
Kobieta z otwartymi ramionami nie powinna sie bzykac z facetem, ktory tej zdrady sie z nia dopuszcza - tak uwazam.

Oczywiście,że to co JA zrobiłam nie było dobre, było nie fair w stosunku do niej i do samej siebie.Wiem o tym, tylko,ze pisałam już wcześniej, ze wcale nie szczycę się tym co zrobiłam. Nie będę się za każdym razem umartwiać na forum i biczować publicznie, bo ja naprawdę swoje wycierpiałam(tak, ja to zapewne nie mam do tego prawa i powinnam pomyslec co ta kobieta musiala czuc) Myslę o tym.
Jeśli mu wybaczyła to ok, przecież nie chciałam,zeby on był ze mna, to pisałam już wcześniej również.A czemu to zrobiła? Nie wiem i chyba nie chce się w to zagłębiać.

173

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Beznamietnosc- wcale nie uważam,ze Twoja wypowiedź jest poniżej poziomu forum i nie będę komentować Twojego zachowania, chociaż zapewne większość gdybym ja tak napisala nie zostawilaby na mnie suchej nitki. Widzisz ,sam piszesz, że wciskałeś im kit i wierzyły.Własnie, bo kobiety no przepraszam bardzo,ale sa naiwne w stosunku do facetów i wcale nie trzeba Bóg wie czego robic, żeby je zdobyc. I ja tez byłam naiwna i nie wiem co sobie myślałam będąc z nim,wciskał kit tak jak Ty im. Tylko nie rozumiem jaki wybór jej miałam zostawić?Nie dowiedziałaby się, bylaby dalej z nim.Powiedzialam jej, wiec ma wybór-wybaczyć albo nie. Twoim zdaniem to donosicielstwo, bo sam byłeś takim facetem i nie chodzi tu o fakt,że się w końcu zakochałeś. Ja sama mu kiedyś powiedziałam,ze jak się zakocha to ją zostawi. i wcale nie myslałam o sobie. Latami byś tak robił gdybys się nie zakochał i to uważasz byłoby dobre a to,ze ja jej powiedziałam złe? to chyba mamy inny system wartości, a słowo hipokryta bardziej mi się kojarzy z Tobą. Pół roku się spotykaliśmy, było naprawdę dobrze i wtedy kiedy właśnie było dobrze i kiedy mówił o rozstaniu powiedziałam,ze jej powiem. Tak, wtedy go kochałam a jednak chciałam mu dac nauczkę za te wszystkie kobiety. To dlaczego nie odeszłam? Nie wiem, pewnie dlatego,ze się zakochałam i pewnie dlatego,że nadzieja umiera ostatnia.

174

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Bardzo dobrze zrobiłaś mówiąc jej prawdę.
Co Ona z tym zrobi ,jej sprawa.Skoro zdecyduje żyć po tym co ten psychol robił,to z nią też coś nie teges.
Ale to już nie Twój cyrk nie Twoje małpy.
Jedyne co ci nie wyszło ,to to iż dupek na dzień obecny nie poniósł kary.
Lecz ja uważam, że co się odwlecze to nie uciecze wink
Ty natomiast mam nadzieję ,że wyciągniesz wnioski na przyszłość i już nie będziesz pakować się w podobne historie.

175

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Norina napisał/a:
betina2 napisał/a:

Norina, spokojnie!
Probujemy tylko ustalic, czemu tak bardzo wzdychasz w temacie przyjecia wiarolomcy pod skrzydla narzeczonej, natomiast pomijasz milczeniem ocene moralna swojego zwiazku z nim, w ktory wkroczylas z pelna swiadomoscia iz narzeczona na stanie.
Czyli glownie naganny moralnie fakt jego powrotu, natomiast cala reszta nie?
Tak nawiasem mowiac, Twoja troska o jej przyszlosc z wiarolomnym jakos malo wiarygodna.
Piszesz , ze masz swoje zdanie w temacie zdrady, owszem masz, z tym ze mocno dyskusyjne!!
Poza tym Twoja nerwowosc w reakcjach na posty tez o czyms swiadczy.

Kobieta z otwaetymi ramionami nie powinna faceta  po zdradzie   przyjmowac - tak piszesz.
Kobieta z otwartymi ramionami nie powinna sie bzykac z facetem, ktory tej zdrady sie z nia dopuszcza - tak uwazam.

Oczywiście,że to co JA zrobiłam nie było dobre, było nie fair w stosunku do niej i do samej siebie.Wiem o tym, tylko,ze pisałam już wcześniej, ze wcale nie szczycę się tym co zrobiłam. Nie będę się za każdym razem umartwiać na forum i biczować publicznie, bo ja naprawdę swoje wycierpiałam(tak, ja to zapewne nie mam do tego prawa i powinnam pomyslec co ta kobieta musiala czuc) Myslę o tym.
Jeśli mu wybaczyła to ok, przecież nie chciałam,zeby on był ze mna, to pisałam już wcześniej również.A czemu to zrobiła? Nie wiem i chyba nie chce się w to zagłębiać.

Nie umartwiasz się i nie biczujesz. Nikt tego się od Ciebie nie domaga. Jęczysz i użalasz się nad sobą dając upust swojej wściekłości na Bogu ducha winnej dziewczynie. Zakochałaś się w niewłaściwym gościu. Ba, do tej pory darzysz Go tym uczuciem. Niezależnie co nie wypisujesz bije to na kilometr. Przyjmij to do wiadomości, że On nie chce z Tobą być. I przestań się tym przejmować. W żaden sposób nie powinno Ci to ujmować jako kobiecie. Znasz swoją wartość. Miej do siebie szacunek. Widać nie była to żadna miłość z Jego strony. Nie spasowaliście się sobie i już. Więc albo to olej albo.....walcz, jeśli widzisz takowe szanse i nie umiesz sobie dać z tym rady. Nie wrzucaj wszystkich do jednego wora. To, że gość jest lekkoduchem nie znaczy, że przy tej właściwej kobiecie się zmieni. Wiem co piszę. Jeżeli Ty jesteś właśnie tą to kto wie. Jeżeli nie, to nic nie zdziałasz. Pozdrawiam

176

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
nikandra napisał/a:

Bardzo dobrze zrobiłaś mówiąc jej prawdę.
Co Ona z tym zrobi ,jej sprawa.Skoro zdecyduje żyć po tym co ten psychol robił,to z nią też coś nie teges.
Ale to już nie Twój cyrk nie Twoje małpy.
Jedyne co ci nie wyszło ,to to iż dupek na dzień obecny nie poniósł kary.
Lecz ja uważam, że co się odwlecze to nie uciecze wink
Ty natomiast mam nadzieję ,że wyciągniesz wnioski na przyszłość i już nie będziesz pakować się w podobne historie.

No i dziękuję bardzo. Nie, więcej się nie właduję w takie coś, zresztą również dlatego,że byłam po tej drugiej stronie i widziałam do czego facet może być zdolny i jakie kłamstwa wymyslac utwierdzilo mnie to,ze nie zawsze wybaczanie jest dobre.Bo gdyby ta jego kobieta widziala, słyszała to wszystko co on mi mówił, robił...i tu nie chodzi o seks,własnie to nie o to w tym chodzi.

177

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Norina napisał/a:

Beznamietnosc- wcale nie uważam,ze Twoja wypowiedź jest poniżej poziomu forum i nie będę komentować Twojego zachowania, chociaż zapewne większość gdybym ja tak napisala nie zostawilaby na mnie suchej nitki. Widzisz ,sam piszesz, że wciskałeś im kit i wierzyły.Własnie, bo kobiety no przepraszam bardzo,ale sa naiwne w stosunku do facetów i wcale nie trzeba Bóg wie czego robic, żeby je zdobyc. I ja tez byłam naiwna i nie wiem co sobie myślałam będąc z nim,wciskał kit tak jak Ty im. Tylko nie rozumiem jaki wybór jej miałam zostawić?Nie dowiedziałaby się, bylaby dalej z nim.Powiedzialam jej, wiec ma wybór-wybaczyć albo nie. Twoim zdaniem to donosicielstwo, bo sam byłeś takim facetem i nie chodzi tu o fakt,że się w końcu zakochałeś. Ja sama mu kiedyś powiedziałam,ze jak się zakocha to ją zostawi. i wcale nie myslałam o sobie. Latami byś tak robił gdybys się nie zakochał i to uważasz byłoby dobre a to,ze ja jej powiedziałam złe? to chyba mamy inny system wartości, a słowo hipokryta bardziej mi się kojarzy z Tobą. Pół roku się spotykaliśmy, było naprawdę dobrze i wtedy kiedy właśnie było dobrze i kiedy mówił o rozstaniu powiedziałam,ze jej powiem. Tak, wtedy go kochałam a jednak chciałam mu dac nauczkę za te wszystkie kobiety. To dlaczego nie odeszłam? Nie wiem, pewnie dlatego,ze się zakochałam i pewnie dlatego,że nadzieja umiera ostatnia.

Byłem hipokrytą i potrafię się do tego przyznać. Tak, byłem gnidą myślącą o sobie i tych, których chroniłem nie licząc się z uczuciami innych. Nie wiem co by było, gdyby moje losy potoczyły się inaczej. Być może gdyby ktoś zachował się tak jak Ty...........spowodowałby, że byłbym wolnym człowiekiem parę lat temu z uwagi na ujawnienie prawdy. I..........zrobił mi przysługę. Uważam jedynie, że takie uświadamianie jest poniżej pewnego poziomu. Ale to moje zdanie. Prędzej czy później takie kłamstwa wychodzą. A ludzie niekoniecznie chcą o tym wiedzieć, bo niszczy to ich gówniany ale stabilny świat.

Wiem jak się czujesz, znam tę niemoc i wściekłość. Jak większość ludzi przez to przechodzących namacalnie odczuwam nieprzespane noce, niezdolność do funkcjonowania itd. Hahahahaha i obiecałem sobie, ze żadnej baby się już nie tknę smile. Czuje wściekłość, żal i wszystkie negatywne emocje z tym związane. Chciałem trochę więcej zrozumienia i czasu. To co dla mnie było wyzwaniem dla innych bywa jak splunięcie. Co mogę poradzić? Zajmij się swoim życiem. Rozwijaj. Zapomnij. Wiem, łatwo mówić smile. Ja wyznaczam sobie małe cele, staram się je realizować i iść do przodu. Jasne, że co jakiś czas wywalam się na ryj. Staram się sobie wszystko wytłumaczyć i idę dalej. Nic mi nie pozostało. Próbuję polubić samego siebie. Pozbyć się wszystkich zarzutów względem siebie. To jest chyba najtrudniejsze. Będzie co ma być smile. czego sobie i Tobie życzę smile

178

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Norina, ale Ty nie raczysz zauważyć jednej rzeczy: że my wcale tego faceta nie wybielamy. On jest szują, dziwkarzem itd. itd. itd ale nie w stosunku do Ciebie - bo nie udawał wolnego, wiedziałaś na co się piszesz. Świadomie wlazłaś w bagno a teraz wrzask i pretensje bo się pobrudziłaś.

Gdybyś napisała wprost, że zwyczajnie facet Cię wkurzył, bo sprawy nie poszły po Twojej myśli i chcesz teraz gnojowi dokopać, byłoby to przynajmniej szczere. Ale pozowanie na dobrą samarytankę i wypisywanie o moralności i dobru jego dziewczyny jest żenadą w obliczu tego, że świadomie do łóżka jej faceta wlazłaś, bo wtedy o jej dobru i przyszłości nie myślałaś.

Cały czas wybielasz się tym, że ponoć decyzję o poinformowaniu jej podjęłaś jeszcze w trakcie romansu z tym facetem - a ja się w takim razie pytam, dlaczego (skoro jesteś taka zasadnicza) nie zrobiłaś tego na samym początku? Dlaczego wtedy nie postanowiłaś powiadomić jego dziewczyny z jaką szują przyszło się jej związać? 
Ano dlatego, że miałaś nadzieję że jakoś chłopaka urobisz -( fajny seks, "stara" dziewczyna się opatrzyła i jest nudna no to z pewnością mnie się uda, już ja mu uświadomię, że tkwi w beznadziejnym związku itd.)

Co do informowania jego dziewczyny: zrobiłaś to, Twój wybór, to, czy ona z nim zostanie jest tylko i wyłącznie jej sprawą. Tylko po diabła uzewnętrzniasz się na tym forum? Bo w głębi ducha wiesz, że to co robisz jest wstrętne i chcesz potwierdzenia, że jednak wyświadczysz jego dziewczynie przysługę, chcesz, żeby Cię dziewczyny po główce pogłaskały i napisały, że dziewczyny/żony przyjmujące zdradzających są same sobie winne, że należy je na chama uświadamiać i oświecać kagankiem informacji o zdradach partnera.

BTW: Beznamiętność w swoich dwóch postach chyba sprawę ujął najlepiej - może dlatego, że jest facetem.

179

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Beznamietnosc napisał/a:
Norina napisał/a:
betina2 napisał/a:

Norina, spokojnie!
Probujemy tylko ustalic, czemu tak bardzo wzdychasz w temacie przyjecia wiarolomcy pod skrzydla narzeczonej, natomiast pomijasz milczeniem ocene moralna swojego zwiazku z nim, w ktory wkroczylas z pelna swiadomoscia iz narzeczona na stanie.
Czyli glownie naganny moralnie fakt jego powrotu, natomiast cala reszta nie?
Tak nawiasem mowiac, Twoja troska o jej przyszlosc z wiarolomnym jakos malo wiarygodna.
Piszesz , ze masz swoje zdanie w temacie zdrady, owszem masz, z tym ze mocno dyskusyjne!!
Poza tym Twoja nerwowosc w reakcjach na posty tez o czyms swiadczy.

Kobieta z otwaetymi ramionami nie powinna faceta  po zdradzie   przyjmowac - tak piszesz.
Kobieta z otwartymi ramionami nie powinna sie bzykac z facetem, ktory tej zdrady sie z nia dopuszcza - tak uwazam.

Oczywiście,że to co JA zrobiłam nie było dobre, było nie fair w stosunku do niej i do samej siebie.Wiem o tym, tylko,ze pisałam już wcześniej, ze wcale nie szczycę się tym co zrobiłam. Nie będę się za każdym razem umartwiać na forum i biczować publicznie, bo ja naprawdę swoje wycierpiałam(tak, ja to zapewne nie mam do tego prawa i powinnam pomyslec co ta kobieta musiala czuc) Myslę o tym.
Jeśli mu wybaczyła to ok, przecież nie chciałam,zeby on był ze mna, to pisałam już wcześniej również.A czemu to zrobiła? Nie wiem i chyba nie chce się w to zagłębiać.

Nie umartwiasz się i nie biczujesz. Nikt tego się od Ciebie nie domaga. Jęczysz i użalasz się nad sobą dając upust swojej wściekłości na Bogu ducha winnej dziewczynie. Zakochałaś się w niewłaściwym gościu. Ba, do tej pory darzysz Go tym uczuciem. Niezależnie co nie wypisujesz bije to na kilometr. Przyjmij to do wiadomości, że On nie chce z Tobą być. I przestań się tym przejmować. W żaden sposób nie powinno Ci to ujmować jako kobiecie. Znasz swoją wartość. Miej do siebie szacunek. Widać nie była to żadna miłość z Jego strony. Nie spasowaliście się sobie i już. Więc albo to olej albo.....walcz, jeśli widzisz takowe szanse i nie umiesz sobie dać z tym rady. Nie wrzucaj wszystkich do jednego wora. To, że gość jest lekkoduchem nie znaczy, że przy tej właściwej kobiecie się zmieni. Wiem co piszę. Jeżeli Ty jesteś właśnie tą to kto wie. Jeżeli nie, to nic nie zdziałasz. Pozdrawiam

Generalnie to większość by chciała,zebym tu padła krzyżem i błagała o wybaczenie. Nie chce walczyć, wiem,że ze mną nie będzie, dokończyłam post informując, że jej powiedziałam.Kosztowało mnie to sporo nerwów, bo nie wyglądało to tak,ze z radością jej oświdczyłam,ze jej facet sypia ze mną.Moze jak to opisuje to tak wygląda, ale tak nie było.Dzieki i również pozdrawiam

180

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Norina napisał/a:

Generalnie to większość by chciała,zebym tu padła krzyżem i błagała o wybaczenie.

Jedyną osobą, którą EWENTUALNIE mogłabyś prosić o wybaczenie jest jego dziewczyna, chociaż w waszym przypadku jest już po tzw. ptokach.

181

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
batszeba napisał/a:

Norina, ale Ty nie raczysz zauważyć jednej rzeczy: że my wcale tego faceta nie wybielamy. On jest szują, dziwkarzem itd. itd. itd ale nie w stosunku do Ciebie - bo nie udawał wolnego, wiedziałaś na co się piszesz. Świadomie wlazłaś w bagno a teraz wrzask i pretensje bo się pobrudziłaś.

Gdybyś napisała wprost, że zwyczajnie facet Cię wkurzył, bo sprawy nie poszły po Twojej myśli i chcesz teraz gnojowi dokopać, byłoby to przynajmniej szczere. Ale pozowanie na dobrą samarytankę i wypisywanie o moralności i dobru jego dziewczyny jest żenadą w obliczu tego, że świadomie do łóżka jej faceta wlazłaś, bo wtedy o jej dobru i przyszłości nie myślałaś.

Cały czas wybielasz się tym, że ponoć decyzję o poinformowaniu jej podjęłaś jeszcze w trakcie romansu z tym facetem - a ja się w takim razie pytam, dlaczego (skoro jesteś taka zasadnicza) nie zrobiłaś tego na samym początku? Dlaczego wtedy nie postanowiłaś powiadomić jego dziewczyny z jaką szują przyszło się jej związać? 
Ano dlatego, że miałaś nadzieję że jakoś chłopaka urobisz -( fajny seks, "stara" dziewczyna się opatrzyła i jest nudna no to z pewnością mnie się uda, już ja mu uświadomię, że tkwi w beznadziejnym związku itd.)

Co do informowania jego dziewczyny: zrobiłaś to, Twój wybór, to, czy ona z nim zostanie jest tylko i wyłącznie jej sprawą. Tylko po diabła uzewnętrzniasz się na tym forum? Bo w głębi ducha wiesz, że to co robisz jest wstrętne i chcesz potwierdzenia, że jednak wyświadczysz jego dziewczynie przysługę, chcesz, żeby Cię dziewczyny po główce pogłaskały i napisały, że dziewczyny/żony przyjmujące zdradzających są same sobie winne, że należy je na chama uświadamiać i oświecać kagankiem informacji o zdradach partnera.

BTW: Beznamiętność w swoich dwóch postach chyba sprawę ujął najlepiej - może dlatego, że jest facetem.

Po co się uzewnętrzniam? heheh, chyba Ciebie to bardziej dotknęło niż mnie i Ją razem wzięte. Dokończyłam swój post, a na forum się będę wypowiadać czy Tobie się to podoba czy nie. Nie myślałam o jej dobru i przyszłości jak mu wlazłam do łózka, ale potem zaczęło mi być jej żal.Patrz, jak to się ludzie potrafią zmienić:D

182

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Norina napisał/a:

Po co się uzewnętrzniam? heheh, chyba Ciebie to bardziej dotknęło niż mnie i Ją razem wzięte. Dokończyłam swój post, a na forum się będę wypowiadać czy Tobie się to podoba czy nie. Nie myślałam o jej dobru i przyszłości jak mu wlazłam do łózka, ale potem zaczęło mi być jej żal.Patrz, jak to się ludzie potrafią zmienić:D

Ooo, znowu prawda zaczęła w oczy kłuć...

183

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
batszeba napisał/a:
Norina napisał/a:

Generalnie to większość by chciała,zebym tu padła krzyżem i błagała o wybaczenie.

Jedyną osobą, którą EWENTUALNIE mogłabyś prosić o wybaczenie jest jego dziewczyna, chociaż w waszym przypadku jest już po tzw. ptokach.

Prosiłam, powiedziała, a następnie napisała,że nie ma do mnie zalu tylko do niego i dziękuję mi za to co zrobiłam. Nie wiem czy to był dla niej szok, ale dwa dni później napisala mi to samo. Nie spodziewałam się takiej rozmowy, spodziewałam się kłótni, przekleństw, że mnie zmiesza z błotem i chyba byłoby mi lepiej jakby tak właśnie zrobila.

184

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
batszeba napisał/a:
Norina napisał/a:

Po co się uzewnętrzniam? heheh, chyba Ciebie to bardziej dotknęło niż mnie i Ją razem wzięte. Dokończyłam swój post, a na forum się będę wypowiadać czy Tobie się to podoba czy nie. Nie myślałam o jej dobru i przyszłości jak mu wlazłam do łózka, ale potem zaczęło mi być jej żal.Patrz, jak to się ludzie potrafią zmienić:D

Ooo, znowu prawda zaczęła w oczy kłuć...

Nie, po prostu zaczynasz mnie śmieszyć.

185

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Beznamietnosc napisał/a:

A ludzie niekoniecznie chcą o tym wiedzieć, bo niszczy to ich gówniany ale stabilny świat.

no to ja z tych co chcieliby wiedzieć smile
W tyłku mam taki "stabilny świat" gdzie mój facet wychodząc rano do niby pracy całuje mnie czule i idzie bzykać jakąś biiiiippppp no!

186

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Norina napisał/a:

Nie, po prostu zaczynasz mnie śmieszyć.

Przynajmniej coś Ci się w życiu dobrego trafiło, ktoś Cię rozśmieszył big_smile.

187

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
batszeba napisał/a:
Norina napisał/a:

Nie, po prostu zaczynasz mnie śmieszyć.

Przynajmniej coś Ci się w życiu dobrego trafiło, ktoś Cię rozśmieszył big_smile.

Prawda? co ja bym bez Ciebie zrobiła...

188

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Norina napisał/a:
batszeba napisał/a:
Norina napisał/a:

Po co się uzewnętrzniam? heheh, chyba Ciebie to bardziej dotknęło niż mnie i Ją razem wzięte. Dokończyłam swój post, a na forum się będę wypowiadać czy Tobie się to podoba czy nie. Nie myślałam o jej dobru i przyszłości jak mu wlazłam do łózka, ale potem zaczęło mi być jej żal.Patrz, jak to się ludzie potrafią zmienić:D

Ooo, znowu prawda zaczęła w oczy kłuć...

Nie, po prostu zaczynasz mnie śmieszyć.

Norina,

Każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Zgadzam się w 100% z opiniami wyrażanymi przez batszebę. Nie ma się o co obrażać. Każdy jest inny i ma prawo do swoich poglądów. Zamieściłaś post na forum robiąc z tego temat publiczny, więc musisz się liczyć z tym, że nie każdy będzie Ci bić brawo. Część popiera Twoje zachowanie, część nie. Demokracja i wolność słowa.

189 Ostatnio edytowany przez batszeba (2012-12-15 15:12:37)

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
nikandra napisał/a:
Beznamietnosc napisał/a:

A ludzie niekoniecznie chcą o tym wiedzieć, bo niszczy to ich gówniany ale stabilny świat.

no to ja z tych co chcieliby wiedzieć smile
W tyłku mam taki "stabilny świat" gdzie mój facet wychodząc rano do niby pracy całuje mnie czule i idzie bzykać jakąś biiiiippppp no!

Wiesz nikandra, część ludzi naprawdę żyje w związkach przypominających sprawnie działające przedsiębiorstwa tolerując rozmaite wyskoki w imię utrzymania takiego stanu rzeczy, niezależnie od wszystkich Norin świata informujących żony/dziewczyny o zdradach. Nie wiem, jak na dłuższą metę można tak żyć, ale niektórzy w takich układach funkcjonują i to całkiem sprawnie.

190 Ostatnio edytowany przez Beznamietnosc (2012-12-15 15:15:52)

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
nikandra napisał/a:
Beznamietnosc napisał/a:

A ludzie niekoniecznie chcą o tym wiedzieć, bo niszczy to ich gówniany ale stabilny świat.

no to ja z tych co chcieliby wiedzieć smile
W tyłku mam taki "stabilny świat" gdzie mój facet wychodząc rano do niby pracy całuje mnie czule i idzie bzykać jakąś biiiiippppp no!

Ty możesz mieć w tyłku, ktoś inny nie. Może pani jest zależna finansowo od faceta, może mają dzieci, może nawet jest świadoma jego zachowań, być może nawet wie ale nie chce być o tym ponownie informowana, bo potrafi sobie z tym poradzić i niechętnie wysłuchuje kolejnych tego rodzajów newsów. Może wygoda i stabilizacja materialna, którą jej zapewnia góruje nad jego wyskokami. Nie każdemu chce się bawić w rozwody, przeprowadzki do mamusi itd.
Łatwo jest oceniać, wygłaszać deklaracje w sprawach, które bezpośrednio nie dotyczą opiniodawcy. Wierz mi, że gdyby każda zdrada miała być powodem do rozwodu nie funkcjonowałoby chyba żadne małżeństwo na tym świecie. Na pewno jednak z u wagi na to, że nie wszyscy informują innych, wiele małżeństw ma się w dalszym ciągu dobrze smile. Pozdro

191

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Beznamietnosc napisał/a:
Norina napisał/a:
batszeba napisał/a:

Ooo, znowu prawda zaczęła w oczy kłuć...

Nie, po prostu zaczynasz mnie śmieszyć.

Norina,

Każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Zgadzam się w 100% z opiniami wyrażanymi przez batszebę. Nie ma się o co obrażać. Każdy jest inny i ma prawo do swoich poglądów. Zamieściłaś post na forum robiąc z tego temat publiczny, więc musisz się liczyć z tym, że nie każdy będzie Ci bić brawo. Część popiera Twoje zachowanie, część nie. Demokracja i wolność słowa.

Wiem, ja swoje tez wyrazam, z tym,że Batszebie się wydaje,ze KAZDA moja wypowiedz na tym forum sprowadza się do mojej historii , a jeśli ktoś to komentuje to jeśli mam inne zdanie na ten temat to odpisuję co o tym myslę.Nie każe nikomu przestać pisać:D tylko,że odpieram zarzuty jeśli się z nimi nie zgadzam.
To,że było to złe to wiadomo, przecież nigdy nie napisałam,ze będąc z nim było to dobre w jakikolwiek sposób.Było to hipokryzją, wiem. Tylko nie będę pisać, że to była czysta nienawiśc, bo batszeba chce mi wmówić.

192

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Beznamietnosc napisał/a:
nikandra napisał/a:
Beznamietnosc napisał/a:

A ludzie niekoniecznie chcą o tym wiedzieć, bo niszczy to ich gówniany ale stabilny świat.

no to ja z tych co chcieliby wiedzieć smile
W tyłku mam taki "stabilny świat" gdzie mój facet wychodząc rano do niby pracy całuje mnie czule i idzie bzykać jakąś biiiiippppp no!

Ty możesz mieć w tyłku, ktoś inny nie. Może pani jest zależna finansowo od faceta, może mają dzieci, może nawet jest świadoma jego zachowań, być może nawet wie ale nie chce być o tym ponownie informowana, bo potrafi sobie z tym poradzić i niechętnie wysłuchuje kolejnych tego rodzajów newsów. Może wygoda i stabilizacja materialna, którą jej zapewnia góruje nad jego wyskokami. Nie każdemu chce się bawić w rozwody, przeprowadzki do mamusi itd.
Łatwo jest oceniać, wygłaszać deklaracje w sprawach, które bezpośrednio nie dotyczą opiniodawcy. Wierz mi, że gdyby każda zdrada miała być powodem do rozwodu nie funkcjonowałoby chyba żadne małżeństwo na tym świecie. Na pewno jednak z u wagi na to, że nie wszyscy informują innych, wiele małżeństw ma się w dalszym ciągu dobrze smile. Pozdro

Gdyby miała dzieci nie powiedziałabym, gdyby byli małżeństwem, mieli wspólny kredyt, mieszkanie-nie wtrąciłabym się do małżeństwa.
"Może wygoda i stabilizacja materialna, którą jej zapewnia góruje nad jego wyskokami." smutne. Nie być finansowo od faceta uzależnionym to podstawa, emocjonalnie również.Naprawdę... to naprawdę smutne, człowiek przestaje wierzyc w miłość.

193

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

POWIEDZ JEJ.
I to jak najszybciej. Nie baw się z nim w gierki typu: "Masz miesiąc, żeby jej powiedzieć, albo ja to zrobię", bo jeśli to faktycznie taki bystry manipulant to naściemnia jej, że jakaś wariatka (Ty) się do niego uczepiła, że szantażuje go, że nagada "głupot" narzeczonej o romansie etc, po czym doda "Kochanie jesli kiedyś przyjdzie/zadzwoni do Ciebie jakaś baba to wiedz, że to ta wariatka i w nic jej nie wierz".

Dlatego bez owijania w bawełnę, bez gierek, bez uprzedzenia o tym tego gościa IDZ/ZADZWON do niej (lepiej się spotkać w miejscu publicznym) i powiedz jej całą prawdę.

Nie zamierzam tu oceniać Twojego zachowania, bycia kochanką etc, bo każdy wie jak złe to jest, ale masz szansę zrobić coś uczciwego. ZRÓB TO. Ja też o zdradzie dowiedziałam się od kochanki i bardzo się cieszę bo gdyby nie ona to pewnie dalej wierzyłabym w bajeczki mojego ex i pewnie teraz bylibyśmy po ślubie, ja z dziećmi w domu, a on z panienkami "w delegacji".

194

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Norina napisał/a:
Beznamietnosc napisał/a:
Norina napisał/a:

Nie, po prostu zaczynasz mnie śmieszyć.

Norina,

Każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Zgadzam się w 100% z opiniami wyrażanymi przez batszebę. Nie ma się o co obrażać. Każdy jest inny i ma prawo do swoich poglądów. Zamieściłaś post na forum robiąc z tego temat publiczny, więc musisz się liczyć z tym, że nie każdy będzie Ci bić brawo. Część popiera Twoje zachowanie, część nie. Demokracja i wolność słowa.

Wiem, ja swoje tez wyrazam, z tym,że Batszebie się wydaje,ze KAZDA moja wypowiedz na tym forum sprowadza się do mojej historii , a jeśli ktoś to komentuje to jeśli mam inne zdanie na ten temat to odpisuję co o tym myslę.Nie każe nikomu przestać pisać:D tylko,że odpieram zarzuty jeśli się z nimi nie zgadzam.
To,że było to złe to wiadomo, przecież nigdy nie napisałam,ze będąc z nim było to dobre w jakikolwiek sposób.Było to hipokryzją, wiem. Tylko nie będę pisać, że to była czysta nienawiśc, bo batszeba chce mi wmówić.

Norinie po prostu nie w smak, że sprostowałam jej wypowiedz w wątku Douf dotyczącym faceta ukrywającego fakt posiadania żony.

195

Odp: ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?
Le0na napisał/a:

POWIEDZ JEJ.
I to jak najszybciej. Nie baw się z nim w gierki typu: "Masz miesiąc, żeby jej powiedzieć, albo ja to zrobię", bo jeśli to faktycznie taki bystry manipulant to naściemnia jej, że jakaś wariatka (Ty) się do niego uczepiła, że szantażuje go, że nagada "głupot" narzeczonej o romansie etc, po czym doda "Kochanie jesli kiedyś przyjdzie/zadzwoni do Ciebie jakaś baba to wiedz, że to ta wariatka i w nic jej nie wierz".

Dlatego bez owijania w bawełnę, bez gierek, bez uprzedzenia o tym tego gościa IDZ/ZADZWON do niej (lepiej się spotkać w miejscu publicznym) i powiedz jej całą prawdę.

Nie zamierzam tu oceniać Twojego zachowania, bycia kochanką etc, bo każdy wie jak złe to jest, ale masz szansę zrobić coś uczciwego. ZRÓB TO. Ja też o zdradzie dowiedziałam się od kochanki i bardzo się cieszę bo gdyby nie ona to pewnie dalej wierzyłabym w bajeczki mojego ex i pewnie teraz bylibyśmy po ślubie, ja z dziećmi w domu, a on z panienkami "w delegacji".

Już jej powiedziałam, teraz debatujemy z batszeba na temat tego jaka su*a jestem:)

Posty [ 131 do 195 z 229 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ZDRADA-CZY POWINNAM JEJ O TYM POWIEDZIEC?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026