Witam, moja historie juz znacie. Minal tydzien jak pisalam i niezle dostalam od Was po zaworach. Ale pomoglo. Znalazlam w necie forum na ktorym pisze, zona mojego P. Ile sie o sobie naczytalam. No ale jak inaczej moze pisac zona o kochance swojego meza. Najdziwniejsze jest jednak to, ze kobiety obwiniaja tylko kochanki a nie swoich mezow. W sumie dziwnie sie czuje, ze ona okresla mnie jako kochanke, bo tak jak wczesniej pisalam nigdy nie zamierzalam nia byc. Wiazalam sie z mezczyzna, ktory chcial ze mna stworzyc rodzine. Dalej pisze, ze maz mial chwile slabosci i ze nasz romans trwal 2 miesiace. Dziewczyna nie ma pojecia, ze my jestesmy ze soba 8 miesiecy. Szczerze mowiac zrobilo mi sie jej zal. Pisze, ze maz zostawil ja po siedmiu latach malzenstwa bez slowa wytlumaczenia a potem wrocil i mowi, ze zaluje co zrobil i to sie nigdy nie powtorzy. W czasie jak ona pisala posta my spedzamy razem czas. Ona albo nie chce przyjmowac do wiadomosci, ze miedzy nami sie jeszcze nie skonczylo albo po prostu jest nieswiadoma. Szczerze mowiac chcialabym powiedziec jej cala prawde, zeby nie zyla dalej w klamstwie. Z tego co sie dowiedzialam podczas ich malzenstwa zdazaly mu sie male wyskoki w bok. Z drugiej strony nie chce byc wyrocznia. Powiedzialam mu, ze ma sie w koncu zdecydowac a on na to, ze nie chce ze mna konczyc. Zaproponowalam mu uklad tylko kumpelski i tez mu to nie przeszkadza. On powiedzial, ze lubi moje towarzystwo i milo mu sie ze mna spedza czas. Chcialby znowu przyjechac, zeby mnie zobaczyc bo sie stesknil. Poza tym nasze drogi zawodowe sie krzyzuja i swietnie nam sie razem pracuje. Dalej chce to robic i mowi, kochanie zobaczysz wszystko sie ulozy. Jak ona jest w pracy to on dzwoni do mnie kilka razy w ciagu dnia: wiem co bedzie na obiad, w co bawi sie z dziecmi, czy jest ktos chory, itd. Moze oni nie potrafia ze soba rozmawiac?! A moze on po prostu nie ma odwagi jej zostawic. Rozumialabym, gdyby laczyl nas tylko seks ale to jest cos wiecej. Uwielbiamy zasypiac ze soba wtulajac sie i mowiac dobranoc kochanie. Duzo sie smiejemy, chodzimy razem na imprezy, do znajomych, po zakupy i nikt by nie pomyslal, ze nie jestemy para. To jak dwa swiaty odalone od siebie o 1000 km.
Czy to ja nie rozumiem swiata czy to swiat zwariowal? Nie wiem co mam robic, czy faktycznie uswiadomic jej jakiego ma meza i jesli tak to w jaki sposob?