netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

2 983 odpowiedzi750 477 wyświetleńzałożony przez Stokrotka84, 27.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 … 46 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 521 do 585 z 2 984 ]

521

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
natalia4387 napisał/a:

Nie wiem jakie dalej podjąć kroki. Zdaję sobie sprawę z tego, że mam problem.  Może i chciałabym porozmawiać z psychologiem, z kimś kto sie na tym zna,ale wstydzę się przyznać do tego. Brak pewności siebie ogranicza mnie.

Dziś nie poszłam na uczelnię , ponieważ miałam do przedstawienia prezentacje... Nie wyobrażam sobie referować na srodku sali osobom (ok 30) których prawie nie znam... Zawsze wmawiam sobie, że mi się nie uda, że wszyscy będą się śmiać a ja cała spłonę.
Naprawdę mi ciężko. Może jakieś tabletki byłyby dobrym rozwiązaniem ?

Wstydzisz się Psychologa.Powiem ci szczerze,że ja również nie wyobrażałam sobie mówić o moich problemach z "obcą osoba" lecz przełamałam się...każda kolejna wizyta była dla mnie na luzie-szłam z uśmiechem na twarzy. Z psychologiem rozmawiałam jak z dobrą kumpelą...
zawsze najtrudniejszy jest pierwszy raz...a wiesz dlaczego? ponieważ tak na prawdę, nie wstydzisz się tego,co ci dolega,tylko nie wiesz od czego masz zacząć.

To samo miałam z Psychiatrą- nie moglam się przełamać-lecz gdy już musiałam, zapisałam się na wizytę.Wiesz co robiłam?

Stałam przed lustrem i mówiłam na pamięć jakbym na przestawienie szła.Po prostu nie wiedziałam,od czego mam zacząć,i tak też powiedziałam lekarzowi -więc mi pomógł....

zadawał pytania, odpowiadałam,a później sama się rozkreciłam i poszło jak po maśle,

Teraz czekam na każdą izytę,i nie odczuwam tego,że chodzę do psychiatry...po prostu czuję się tak,jakbym chodziła do normalnego lekarza.

To samo miałam z Ginekologiem....przed pierwsza wizytą miałam wszystkie objawy świata-teraz chodzę regularnie.

Musisz się przełamać...a później już z górki :-)

522

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Anstawia- to rzeczywiście Cię wywiało hen hen, mam nadzieje, że nawiążesz tam jakieś znajomości. No gdybyś była w Polsce zaproponowałabym wypad na herbatę.

523 Ostatnio edytowany przez natalia4387 (2013-12-03 12:18:22)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Faktycznie, nie wiedziałabym od czego zacząć , ale dla mnie wizyta z psychologiem to naprawdę ostateczność ... na początek wolałabym jednak wypróbować jakieś tabletki oczywiście bez recepty... coś skutecznego co mogłoby pomóc mi w pokonywaniu moich słabości. Jesli mam coś zrobić ciągle zastanawiam się czy mi wyjdzie,  co pomyślą ludzie itd.

524

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Natalio!

Nie jestem lekarzem,lecz z tego co czytam,wnioskuję,iż powinnaś jednak skorzystać z pomocy Psychologa.

Nie rozumiem,po co ci tabletki? przecież problem tkwi w Tobie-unikasz ludzi...tutaj powinnaś porozmawiać z fachowcem,który Cię z tego wyprowadzi..da jakieś rady,wskazówki.Po prostu praca,nad samą sobą.

Leki na uspokojenie? nie wiem,czy są tabletki na unikanie ludzi.

Nie masz typowo objawów nerwicowych.Ja osobiście jestem na lekach,lecz mam milion objawów-do tego doszła silna depresja.Muszę być na lekach,przynajmniej jakiś czas,Później też będę starała się sama walczyć z wszystkim...lecz moje objawy są zupełnie inne.Ty masz jakieś blokady.wstydzisz się wyjść na środek sali i coś odczytać,aby Cię nie wyśmiano....

Masz po prostu niską samo-ocenę...i tutaj widzę terapie,nie tabletki na uspokojenie.Takie moje zdanie-jeśli się mylę,niech ktoś mnie poprawi.

525 Ostatnio edytowany przez Jastarnia (2013-12-03 14:59:36)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
natalia4387 napisał/a:

Faktycznie, nie wiedziałabym od czego zacząć , ale dla mnie wizyta z psychologiem to naprawdę ostateczność ... na początek wolałabym jednak wypróbować jakieś tabletki oczywiście bez recepty... coś skutecznego co mogłoby pomóc mi w pokonywaniu moich słabości. Jesli mam coś zrobić ciągle zastanawiam się czy mi wyjdzie,  co pomyślą ludzie itd.

Droga Natalio,
żadne, żadne tabletki nie usuną Twoich leków i problemów. Tabletki bierze się, by się wspomóc, by móc wytrwać. Zgadzam się z przedmówczynią, że najlepiej będzie gdy poradzisz się psychologa. Dlaczego to dla Ciebie ostateczność? Chcesz się czuć dobrze? To najlepsza droga. Na tabletkach nie zyskać dystansu, oglądu na siebie. Sama unikałam psychologa długi czas. Teraz polecę to każdemu. Choć to wielkie wyzwanie, choć to długa droga. Ale przechodzi się ją i potem dobrze żyje. Trzymam kciuki, spróbuj!

526

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Czuję się jakby moja główka była pod napięciem ;-( Spaaać.

527

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

wynik kontrolnego usg mojego węzła dobry cieszę się  Pozdrawiam

528

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

kasiuniunia- to dobrze, trzymaj się zdrowo.

529

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

dzięki za rozpoczęcie tego wątku i wszystkie wypowiedzi, które się tu pojawiły, znalazłam parę naprawdę przydatnych rzeczy, które mi pomogły;)

530

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sluuu jak tam Twoja głowa? Martwiące trochę te bóle

531

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Wanda76- Hejka ;-)
kasiuniunia- martwiące, przewlekłe i wredne. No, ale póki co są. Na razie mam w planach dietę zasadową, później wizyta u neurologa, no i po nitce do kłębka może dojdę. Niestety powodów bólów głowy może być 1000 ah, eh. A jednym z nich są nerwy, więc wkurzam się co nieco. W moim przypadku obstawiam: popalanie papierosków, zła dieta, nerwica, dawne przygody z kleszczami, problem z mięśniami żuchwy (miałam aparat na zębach), migreny lub kręgosłup szyjny. Chyba nie muszę mówić, że wszystko kosztuje i ciężko to zdiagnozować.

A Ty jak tam?

532

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Pale jak ZIŁ mam kręgozmyk szyjny na c2 c3 c4 c5 nerwice czasami z k...wicą ale szczerze to różne bóle w różnych miejscach ale głowa nigdy Ciśnienie mam bardzo niskie i też z tego powodu nie boli mnie głowa Może masz te bóle pochodzenia migrenowego Na pierwszym miejscu idź do neurologa

533

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam, jestem tu nowa smile Na poczatek bardzo chcialabym podziekowac osobie, ktora zalozyla ten watek. Nie przeczytalam wszystkich postow, bo mialam wielka potrzebe wygadania sie teraz juz natychmiast.

Moja historia:
Nie jestem pewna czy mam nerwice, nigdy nie bylam u lekarza po to, aby byc zdiagnozowana, ale tak naprawde wszystko na to wskazuje. Podejrzewam, ze moje problemy zaczely sie, gdy w dziecinstwie moj brat znecal sie nade mna psychicznie i fizycznie (nie chodzilam z podbitym okiem co drugi dzien, ale nie raz dostalam piescia po glowie sad ) . Rodzicow nie winie, chociaz czasem jednak mysle, czy nie mogli zrobic w tej kwestii wiecej. Odkad pamietam jestem niesamowicie nerwowa, czesto reagowalam na rozne sytuacje bardzo emocjonalnie, a potem zalowalam i marzylam o tym, zeby miec w sobie spokoj, aby regaowac racjonalnie na to co sie dzieje. Obecnie nie mieszkam w Polsce od 3 lat, studiuje i pracuje, a przy okazji jestem od roku zareczona. Niby wszystko w porzadku, ale zmagam sie ciagle z roznymi lekami i negatywnymi emocjami, ktorych mam juz dosyc. Kazda klotnia z ukochana osoba konczy sie tym, ze jestem zdewastowana, cala sie trzese, wyplakuje sobie oczy i nie potrafie sie uspokoic. To mija, zazwyczaj po kilku godzinach lub nastepnego dnia. Wtedy czesto przychodzi uczucie wstydu, ze przeciez to bylo niepotrzebne .. z malej klotni o nic - wielkie zalamanie jakby swiat sie konczyl. Bardzo czesto mysle o tym, ze chce zniknac .. czasami prowadzi to do mysli samobojczych, ale wiem, ze nie mialabym wystarczajaco odwagi i jak ktoras z Was tu napisala: boje sie zyc, ale jeszcze bardziej boje sie umrzec. Najgorsze sa wieczory, gdy klade sie spac a moj mozg za nic w swiecie nie chce przestac myslec. Staram sie skupic na czyms neutralnym, powtarzam w glowie jak mantre 'przestan myslec, idz spac', ale to nic nie daje. Negatywne mysli bombarduja moj umysl i moje cialo, i mimo ze jestem w tych dobrych dniach zadowolona z siebie, nie mam kompleksow - to najrozniejsze, najgorsze mysli przychodza mi do glowy. Wszystko od poczucia bycia gorsza od innych, poprzez to, ze nigdy niczego nie osiagne, az po to ze nie bede dobra matka (marze o zalozeniu rodziny, ale jak pomysle o tym jak czesto dopadaja mnie te zle chwile, to ogarnia mnie strach, ze nigdy nie bede w stanie byc mama, ani prawdziwa zona). Poza natlokiem okropnych mysli dochodza dziwne prady (ciezko to okreslic). Przechodza przez cale cialo, szczegolnie do dloni i mam uczucie jakby dretwialy. Do tego prawie sie dusze i leca mi lzy. To zdarza sie czesto bez powodu - np. dzisiaj. Teraz siedze calkiem spokojnie opisujac swoja historie, kiedy jeszcze godzine temu mialam atak leku przed chyba tak naprawde wszystkim.
Czesto sie boje. Tak naprawde boje sie wszystkiego o czym mozna pomyslec. O tym, ze cos mi sie stanie, ze na pewno jestem na cos chora (od dluzszego czasu mam skurcze i bole serca - podejrzewam, ze to tez nerwy), ze moja rodzina mnie 'nie chce' (sa wspanialymi ludzmi, dumni ze mnie bezgranicznie i na zawsze beda ze mna, ale glupie bezpodstawne mysli mnie zabijaja) .

Czasami mysle, ze zwariowalam. Boje sie, ze nie jestem w stanie normalnie funkcjonowac i nadaje sie tylko do pokoju bez klamek. Chce normalnie zyc, chce cieszyc sie zyciem, byc aktywna mloda osoba, ktora wierzy w siebie i do czegos dazy , ale boje sie, ze przez swoje leki i nerwy niszcze nie tylko siebie, ale ludzi wokol mnie, czyli moich rodzicow i przede wszystkim swojego narzeczonego.

Nerwica niszczy zycie, niszczy obraz osoby, ktora jestem naprawde i zabiera mi kontrole nad soba. Najgorsze, ze atakuje z nienacka. Jeszcze wczoraj bylam normalna, a dzisiaj przechodze atak paniki bez powodu.

Dziekuje za rady na tym forum. Postaram sie kupic polecana literature (kocham czytac! smile ) i koniecznie meliske.
Jestem szczesliwa, ze moge sie tu wygadac, to prawda, od razu lzej.

Pozdrawiam, Kaja.

534

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Cześć Kaja Niestety raczej sama sobie z tym nie poradzisz Udaj się do lekarza na początek pierwszego kontaktu a jak to problem to od razu do psychiatry Jeżeli masz lęki to trzeba to troszkę wyciszyć a potem jakaś psychoterapia Pozdrawiam

535 Ostatnio edytowany przez nerwuska23 (2013-12-05 11:35:47)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witaj Kaju !

Przeczytałam Twoją historię,i uważam tak samo jak "Kasiuniunia" że powinnaś jak-najprędzej udać się dao lekarza.Twoje objawy są dość poważne i uważam,że meliska tego nie wyleczysz.,U mnie zaczynało się podobnie i powiem ci szczerze,że teraz nie czekałabym ani chwili,tylko od razu poszła do lekarza.Również leczyłam się ziółkami itd..finał taki,że nerwica we mnie narastała,a lęki nasiliły się do takiego stopnia,że zaczęłam unikać nawet rodziny,,potrafiłam kilka dni nie wychodzić z domu,udając że mnie nie ma.Wtedy to było dla mnie normalne,dziś nie potrafię uwierzyć w to,co się ze mną działo.Pamiętaj nieleczona nerwica się pogłębia-powinnaś już działać zanim jesteś jeszcze mloda.nie bakatelizuj tak poważnych objawów.

Ja to wszystko już przeszłam i radzę ci jako osoba,która była w takiej sytuacjii udaj się do lekrza i przedstaw swoje objawy.

Co do wybuchowych ataków-to zaczęlo się u mnie na krzyku a zakończyło na spoliczkowaniu męża.Mam cholerne szczęście,że natrafiłam na takiego człowieka,ponieważ już bym mogła dziś być sama.Jednak mąż dużo mi pomaga i  rozumie przez co przechodzę.,,,bardzo mnie wspiera.Pozdrawiam ,


Chciałam jeszcze dodać,że zaczęło się u mnie od zlości i niekontrolowanych wybuchów...po czym zaczęły dochodzić


Duszności,bóle brzucha,zawroty głowy,pieczenie w klatce piersiowej,drętwienie rąk-oraz sto innych objawów,

Ciągle ladowałam u lekarza-miałam milion badań.

Tarczyca,prześwietlenie płuc,usg jamy brzusznej,ekg serca-nawet badania Ginekologiczne-ponieważ miałam tak silne bóle brzucha,że w pewnym momencie lekarz zaczął mnie podejrzewać o ciążę pozamaciczną...

diagnoza była tylko jedna,,,,,,BARDZO SILNA NERWICA.



Ps-co do meliski,to jest to dodatek do leków-sama meliska nie wyleczy tak silnych objawów.Ja osobiście piję ją jako herbatkę relaksującą....piję z miodem i cytryną,a czasem z mlekiem.

536

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam wszystkich piszacych na tym forum.
Jestem tu nowa i podobnie jak Wy zmagam się z czyms co nazwano stanami depresyjnymi powiązanymi z lękami. Leczę się od 6 lat i właśnie mam nawrót objawów. Obecnie jestem dwa miesiące na lekach (venlectine 75 dwa razy dziennie i tritico) a mimo to nie czuję się dobrze. Nadal mam uczucie lęku, nie mogę spać, szybko się męczę, schudłam już 7 kg. Chodzę na terapię do psychologa i wiem że jest ona mi potrzebna. Jest to już chyba piąty nawrót. Za każdym razem brałam leki.
To tak krótko na wstępie. Nie mogę w tej chili więcej napisać bo jestem w pracy. Następnym razem opowiem nieco Wam nieco z mojego życia i może pomożecie mi zrozumieć co sie ze mną dzieje.
Pozdrawiam

537

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam bardzo serdecznie, Co jakiś czas zerkam na forum i czuję się wtedy jakbym wracała do  domu który znam i w którym znajdę siłę na dalszą podróż. Wracam jak pielgrzym, by tu z Wami znaleźć spokój i zrozumienie. Osoby które śledzą na bieżąco wpisy, wiedzą, że mam problemy z przyjmowaniem leków. I nic w tym złego, choć wierzę, że czasami wielu osobom pomagają i jest to dobry początek aby wyjść z nerwicy. Jestem za to wielką zwolenniczką terapii. Terapia bardzo mi pomaga, jest jednak warunek musi być systematyczna i musimy w nią uwierzyć. Walczę z nerwicą od lat po pierwszym rzucie, chodziłam na terapię 2,5 roku i pomogło, miałam 10 lat spokoju! Nie wierzyłam, że to wraca, a jednak. Znowu jestem na terapii z przerwami niestety bo zmieniałam miejsce zamieszkania. Od początku uczę się siebie, swoich reakcji, swojego organizmu ...Czy choroby somatyczne kochają nerwicę i odwrotnie. Na pewno tak. Choruję na RZS, a na dodatek załapałam jersiniozę i salmonele - To są konkretne choroby i to jest namacalny fakt. Ale sposób w jaki znoszę te przypadłości to już nie tylko strona fizyczna. Kilku lekarzy odmówiło leczenia mnie twierdząc, że mam poszukać lepszego lekarza bo dla nich ten przypadek jest za trudny. Mam również nietolerancję glutenu, mleka i chorobę autoimmunologiczną, ale mam też nerwicę, a właściwie przede wszystkim mam nerwicę.  Chodzę na terapię i uczę się radzić sobie z tym wszystkim. Niektóre choroby mogę wyleczyć inne pozostaną, ale to ode mnie zależy jakie będzie moje dalsze życie. Przecież cukrzycy też nie można się pozbyć a można dobrze żyć! Dwa tygodnie temu dostałam wyniki badań: jersinioza poszła spać a przez to stawy mniej bolą , to było ze sobą powiązane.  Niestety dwa dni temu okazało się że salmonella jeszcze buszuje a ja zamiast kolejny raz wziąć się w garść to się załamałam. Dzisiaj rano znowu miałam problemy z jelitami i atak lęku. A Przecież wyszło 2:1 dla mnie. Przypomniałam sobie, co mam, co mi się udało i zebrałam te wszystkie dobre myśli, trzęsąc się jak galareta i postanowiłam znowu zawalczyć o siebie. Czasami mam  żal, że nikt o mnie nie zadba, że miałam takie a nie inne dzieciństwo itp.. Moi rodzice z pewnością robili wszystko co mogli, żeby mnie wychować. Mieli takie moce jakie mieli, na pewno nie chcieli mnie  skrzywdzić. Staram się wyszukiwać dobre rzeczy, chociaż coś z tyłu głowy zatruwa mnie żalem, bólem, brakiem miłości.. Kochani życie lubi zaskakiwać. Staram się dostrzegać wszystko to co mi daje a nie co zabiera. Sluuu poleciłaś fajny film - obejrzałam i mam kamyk wdzięczności, całkiem niezłą pulę bonusów zgarniam, ale wcześniej tego nie widziałam. Bardzo polecam terapię, może to być psycholog a może być psychiatra który jest również terapeutą.  Kajka 7 to najlepszy czas aby sięgnąć po pomoc fachowca, będzie różnie w trakcie ale bilans zawsze dodatni - takie mam doświadczenia. Na koniec opowiem Wam dziwną historię: Będąc nastolatką   miałam kilka brodawek na lewej dłoni, nie mogłam się ich pozbyć . Lekarze przepisywali mi różne specyfiki i nic. Pewnego dnia spotkałam starszą Panią, ciocię mojej babki. Popatrzyła na moją rękę i powiedziała co mam zrobić. Musiałam nad każdą brodawką zawiązać supeł na cienkiej nitce, a potem miałam zakopać nić w mokrej ziemi. Powiedziała że jeśli bardzo w to uwierzę to kiedy nić zgnije w ziemi brodawki znikną. Byłam młoda i pełna wiary więc spróbowałam. Wiecie co..., po ok 3 miesiącach ( nie pamiętam dokładnie) obudziłam się rano i kiedy myłam ręce zauważyłam że brodawki zniknęły.
Nie wiem co się ze mną stało i dlaczego ta wiara u mnie osłabła.. , szukam i motywuję się do życia w nadziei, że jutro będzie dobry dzień, a jeśli nie jutro to może za 2 lub 3 dni.. . pozdrawiam wszystkich i życzę dużo siły, determinacji i miłości- będzie dobrze

538 Ostatnio edytowany przez sluuu (2013-12-06 12:42:56)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

kajka7- no nie musisz iść od razu do psychiatry. Możesz zacząć od psychologa. Mój lekarz stwierdził, że 70% wybiera od razu leki (szybka pomoc), 30% idzie na psychoterapie. No, ale z lekami to nie zawsze historia układa się bajkowo. Ja byłam tego dobrym przykładem. Przyszłam z średnimi lękami i umiarkowaną bezsennością.  Myślałam "pójdę na łatwiznę, tableteczka i po sprawie", otóż ten scenariusz trochę się zmienił, jak po pierwszym leku objawy się nasiliły (winny raczej lek, choć doktorkowie uważali, że nawkręcałam sobie z ulotek). Otóż stan panicznego lęku, całkowita bezsenność, czasami już myślałam, że to już psychoza- to trwało do 4leku, który zadziałał. Nie panikujcie, reakcje takie jaką ja miałam ma mały odsetek pacjentów.

INFORMACJA DO LEKARZY <co nie oznacza, że ten mały odsetek jest "wypadkiem przy pracy", "złem koniecznym" i "no niestety źle Pani reaguje".  Należy im szybko udzielić odpowiedniej pomocy!!!!!!!! a nie mówić "nie powinno się tak dziać". Podpowiem, że należy durnie dać na jakiś dłuższy okres dobrą bezozdiazepinę, a po uspokojeniu objawów odstawić ją wraz z pacjentem 

8888- jak widzisz wyżej też źle tolerowałam leki. Trzymaj się twardo, jesteś silną kobietą. Normalnie ze względu na mą słabą pamięć nie pamiętam który film Tobie poleciłam.

Ja robiłam wczoraj szkolenie... Wszyscy patrzyli i słuchali mnie, a ja nie bałam się nazwę to PAROSLLUKCES- ze względu na branie paroksetyny, ale i własne umiejętności. ;-P

539

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam Was,

Moje pytanie jest dość konkretne: Skąd wiecie, że dany lek jest dla Was? Ja jestem na Citabaxie ponad półtora roku i co jakiś czas przechodzę powtórkę z (marnej) rozrywki. Np. teraz wkręciły mi się znowu myśli samobójcze. Próbuje je ignorować, powtarzeam słowa psycha, że NIGDY mysli tych nie zrealizuje i jakieś pocieszne słowa, ale jest ciężko to sobie uzmysłowić niestety:(

Myślałam o terapii, bo chcę pozbyć się ogromnego balastu, który na mnie ciąży, ale na pytanie do psychy czy u nas w mieście lub w miastach sąsiadujących jest ktoś, kto umie poprowadzić terapie nie wyrządzając mi przy tym szkody usłyszałam, że niestety, ale nie.

Proszę Was o pomoc.

Wieczorem napiszę konkretniej o jaki balast mi chodzi i o czym myślę od trzech i pół roku, nieprzerwanie.......

540

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sluuu- to był "SEKRET"- miłego wieczorku, właśnie wróciłam z terapii, uffff - kilo mniej , ale do przodu, pozdrawiam

541

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
cosiedzieje napisał/a:

Witam Was,

Moje pytanie jest dość konkretne: Skąd wiecie, że dany lek jest dla Was? Ja jestem na Citabaxie ponad półtora roku i co jakiś czas przechodzę powtórkę z (marnej) rozrywki. Np. teraz wkręciły mi się znowu myśli samobójcze. Próbuje je ignorować, powtarzeam słowa psycha, że NIGDY mysli tych nie zrealizuje i jakieś pocieszne słowa, ale jest ciężko to sobie uzmysłowić niestety:(

Myślałam o terapii, bo chcę pozbyć się ogromnego balastu, który na mnie ciąży, ale na pytanie do psychy czy u nas w mieście lub w miastach sąsiadujących jest ktoś, kto umie poprowadzić terapie nie wyrządzając mi przy tym szkody usłyszałam, że niestety, ale nie.

Proszę Was o pomoc.

Wieczorem napiszę konkretniej o jaki balast mi chodzi i o czym myślę od trzech i pół roku, nieprzerwanie.......

Witaj !

Skąd ja wiem,że dany lek jest dla mnie?

Ano nie wiem,wie to mój lekarz,który mnie leczy.Na każdej wizycie pyta czy odczuwam poprawe,ogólnie jakie mam objawy itd.Na podstawie tych pytań może stwierdzić czy lek jest w miarę dobrze dopasowany,czy też nie.

Poza ty,ja również czuję czy ta akurać tabletka na mnie działa,niż przykładowo poprzednia,Mniej więcej na takiej zasadzie to działa-tak w skrócie.

542

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Halo jest tu kto???

543

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Ano jestem ;-P Co tam Kasiu ?

544

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie kochane!

Nawet nie wiecie jak cierpie.,,,mam anginę i grypę jednocześnie.Wczoraj myślałam,że nadchodzi mój koniec hmm

miałam taki ucisk na oczy i ból głowy,jakby ktoś mi młotkiem walił dreszcze wszystko mnie łamie,a tutaj trzeba się do Świąt szykować...heh.Jakby tego było mało,to jeszcze mam @

545

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

nerwuska23- trzymaj się. Odpoczywaj, odpoczywaj i odpoczywaj. Jeszcze masz czas na przygotowania.

546 Ostatnio edytowany przez kasiuniunia (2013-12-10 16:30:08)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Wczoraj okropnie dzisiaj trochę lepiej Trzymajmy się wink wink wink Sluuu znajdziesz to czego szukasz jestem tego pewna to znaczy ON sam Cię znajdzie Ty nie będziesz musiała Poczekaj troszkę Nerwuska życzę szybkiego zdrówka

547 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-12-10 21:51:34)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie! smile
Wczoraj byłam u kardiologa. Potwierdził diagnozę ze szpitala: nawrotny częstoskurcz. Ale powiedział, że jest to łagodne schorzenie smile "Ataki" będą się powtarzać, jak sama nazwa wskazuje. Mam wtedy zatkać nos i przeć powietrze, masować sobie tętnicę i zażyć lekarstwo, a gdy to nie pomoże, to muszę jechać do szpitala. Jeżeli będę miała często te objawy i będą dla mnie bardzo uciążliwe, to poddam się zabiegowi ablacji, której skuteczność wynosi 99% smile smile
Nawet nie wiecie jaką poczułam ulgę, gdy usłyszałam takie dobre wieści smile smile Strasznie się denerwowałam przez te kilka tygodni od ataku. Teraz luz smile smile
Życzę Wam wszystkim dużo zdrowia i moc pozytywnej energii smile smile

548

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam ciepło, u mnie trochę gorzej ostatnio. Myślę, że to przez kolejną przeprowadzkę. Od 3 lat wędruję z miejsca na miejsce i nie mogę nigdzie się zakorzenić. Mam wybór być sama w jednym miejscu, albo być z ukochanym człowiekiem co chwilę wędrując. Taki dylemat. Oczywiście wybrałam człowieka, ale ciężko przechodzę zmiany... Brakuje mi znajomych, czuję dziwną pustkę, jakbym nie istniała.., a kiedy tak się czuję to też tak się dzieje: nie mam apetytu, biegunki, chudnę ...
I co z tego, że znam mechanizm.., eee tam. Nic mi się nie chce... zdrówka życzę...

549 Ostatnio edytowany przez nerwuska23 (2013-12-11 12:19:19)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witaj 8888

Znam ten ból,ponieważ sama tak miałam.Przeprowadzałam się zaledwie trzy razy i za każdym razem nie potrafiłam się odnależć.Byłam przygnębiona,płakałam...itp.Nawet idąc ulicą przechodziłam specjalnie obok miejsca w którym mieszkałam wcześniej...a przeprowadzki były w tej samej miejscowości.No,ale tak miam i wiem,że teraz też było by mi cholernie ciężko.Pozdrawiam.

550

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

kasiuniunia- to cieszę się Kasiu że już lepiej i dziękuje za tak pozytywną wizję mojej przyszłości ;-)
nerwuska23, 8888- przeprowadzałam się już 6 razy i na pierwsze 5 nie maiłam wpływu gdyż byłam malutka. Znam ten ból, ale nauczyłam się też szybko aklimatyzować.

Anstawia- suuuper, cieszę się że to nie jest tak stricte nerwica. Uwierz mi, że JEST DOBRZE.

551

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam, sluuu - zazdroszczę szybkiej aklimatyzacji do zmian - zmiany to moja zmora, nawet wiem skąd się wzięła, ale sama sobie z tym nie radzę, gdyby to było takie proste dla mnie to pewnie nie potrzebowałabym terapii. Ale wiem, że większość pracy muszę wykonać sama, a to takie trudne... I tak od początku krok po kroku.. Na razie sukcesem dla mnie jest chęć zaczęcia kolejny raz walki o siebie.. Czuję się jak  "kosmita" - odrealniona na maksa...  Cieszę się, że jesteście..- podobni do mnie i mogę tu coś napisać z mniejszym poczuciem winy i wstydu..
Czytam książkę " Depresja i ciało" Lowena - dam znać czy coś z niej przyswajam ....
pozdrawiam

552

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

8888- hymm, ostatnio psycholożka mnie spytała jak sobie  z tym radziłam. Byłam w szoku, że ktoś o to pyta. Przecież nikt się nigdy nie zastanawiał, czy sobie będę z czymś radzić po prostu "Miałam sobie radzić i tyle". Moja rodzina jest dość specyficzna, nie są źli tylko są tacy ...hymm... "nieprzewidywalni". Tu otworzą firmę i żyją jak królowie, tam bankrutują i żyją jak nędznicy.   Nie ma stanów pośrednich, nigdy nie było. Wszystko jest tu i teraz, żadnych planów na przyszłość.

Choroba mnie nie odpuszcza. Ciągle mam przeziębienie. Nie wiem już czy to somatyzacja, czy zwykła choroba. Wczoraj myślałam tylko o tym, że moje życie nigdy już nie będzie normalne. Będę kobietą, która mogła wiele, ale złapało ją to paskudztwo, więc musi się pogodzić z zrezygnowaniem z posiadania potomstwa , męża ... Jakaś taka mnie nostalgia wczoraj złapała właśnie.

553

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie kochane...

Ja też ostatnio trochę gorzej się czuję,a dokładnie od trzech dni.Już było minimalnie lepiej i do przodu,a tu bach zaczęłam się znów cofać.Żle sypiam,czuję się jakaś nie spokojna,i serducho coś szybciej bije,no,ale tak sobie tłumacze,że może to być również to,że jestem chora osłabienie organizmu etc.Tak tak,co mi nie dolega to od razu NERWICA- chyba już sama sobie wmawiam,że każdy objaw to akurat to świństwo.No, ale tutaj jest zapalenie gardła,zatkany nos...kaszel straszny ból głowy-pytanie? kto by się dobrze czuł? chyba nikt.Pozdrawiam :-)

554

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

NO HEJ DZIEWCZYNY! JA TEŻ SIĘ CZUJE NIEBARDZO  BÓL GŁOWY STRASZNY  JAKIS NIEPOKÓJ WEWNĘTRZNY PRZY TYM PROBLEMY Z ŻOŁADKIEM NO MASAKRA I JAK SOBIE PORADZIMY ? JUŻ SAMA NIEWIEM

555

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sluuu z niczym absolutnie się nie gódź Będzie dobrze trzeba walczyć Same wiecie że to wymaga czasu Dwa dni temu dopadły mnie także czarne myśli a dokładnie jedna STRASZNA że wstyd mówić (nie chodzi o moją śmierć) ale nie napisze co to było Napisałam to wczoraj na kartce papieru bo miałam przez tą myśl strasznego doła i spaliłam tą kartkę Dzisiaj jest lepiej Czasami są dni gdzie czujemy się gorzej ale przecież wszyscy tak mają nie może być zawsze z górki Trzymajcie się

556

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Kasiu dzięki. Najbardziej warosciowe jest wsparcie osób które wiedzą co to za xxxx dolegliwość.

557

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam ciepło, U mnie w domu nie było rzeczy niemożliwych, był "mus" i na już, a teraz muszę się nauczyć żyć dla siebie a ja nie wiem kim jestem. Ciągle gdzieś mnie zostawiali.. ale wiem że nie chcieli mi zrobić krzywdy..tacy byli.... Sluuu też  czasami myslę, że jestem jedyną osobą  z potencjalnymi wielkimi możliwościami, których nie potrafię wykorzystać. . Mam ciągle nadzieję, że to dziadostwo jest po coś..
Dzisiaj trochę lepiej, postanowiłam przeczekać, a kiedy przychodzi "wewnętrzne dygotanie" to próbuję to ignorować i mówię sobie że zaraz minie, działa różne, ale próbuję, bo co mogę innego...pozdrawiam i życzę nam siły na " krok po kroczku"

558 Ostatnio edytowany przez nerwuska23 (2013-12-13 10:05:33)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam was kochane!

Ja mimo choroby wzięłam, się za porzadeczki świąteczne-Suuu dziękuję za miłe słowa...odpoczęłam i wracam do zdrowia.Jeszcze kaszel został,U mnie z samopoczuciem różnie-zaczynam tę "nerwicę" porównywać do pogody...co dzień inaczej.

Przedwczoraj miałam takie samopoczucie,że mogłabym wcinać tabletkę za tabletką...wczoraj dziewczyny rekord
'-
1 tableteczka na całyu dzień...:-) Miłego dnia :-)

559

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam wszystkich:)  Kiedys tu sobie opisywałam o swoich dolegliwościach nerwicowych ...hmmm całkiem nie tak dawno... wiec napisze co jest obecnie..otóż stanęłam na nogi, nie jest jeszcze super rewelacja ale jest bardzo dobrze:) z dnia na dzień coś we mnie pękło , postanowiłam , że nie będę dalej tkwić w tym wszystkim , że nie jestem stworzona po to by ciągle rozmyślać o moich dolegliwościach , użalać się nad sobą, zamykać się przed innymi , i tylko przez okno spogladac jak życie tętni w internecie szukać sama nie wiem czego - jakiejś pomocy. Nie powiem lekko nie było... w głowie się kręciło a ja sie ubierałam i wychodziłam z domu, byłam słaba bez energii , czułam ze bym mogła tylko leżeć i nic więcej i wtedy brałam sie za sprzątanie, zmywanie - cokolwiek i jak sie zabierałam za coś , rozruszałam się wtedy ustepowały moje dolegliwości- gdy zaczynały mi się jakieś ataki, lęk -brałam telefon i dzwoniłam -obojętnie gdzie do koleżanek, mamy , rodzeństwa byle zadzwonić i gadałam o wszystkim byle nie o tym ze się zle czuje i się jakoś uspokajałam... wstałam, wyrwałam się z mojego otępienia, ze swiatku który sama sobie tworzyłam (pełnego złych emocji, braku sił ) smile I teraz wiem ze to wszystko siedzi w mojej głowie , jak się pojawia jakis lęk  w myślach na siebie krzyczę , że to tylko nerwica , że dam radę , że nie poddam się i pooomaga:D Przestałam rozmyślać jak się czuje, jak sie czułam wczoraj a jak tydzień temu...tego nie wolno robić trzeba  zyc z dnia na dzien bo inaczej ciąglę będzie się tkwic w swoim złym samopoczuciu...trafiłam na dobrego psychiatre-dostałam duzo dobrych wskazówek, wziełam się ostro w garść czego i
Wszystkim tu życzę... wiem co to znaczy miec nerwicę, ale wiem jak pięknie jest jak to wszystko ustępuje:) Nie wolno nam rozczulać się nad sobą, rozmyslac jak sie czuję , zagłębiac się w swoich dolegliwościach , trzeba na siłę wyjść z domu i nie zniechecac sie pierwszymi niepowodzeniami ... TO TYLKO NASZA PSYCHIKA

560

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

U mnie dzisiaj tragedia musiałam wyjść z pracy wcześniej Leżę I znów zaburzenia miesiączki 2 dni temu koniec dzisiaj od nowa Zwariuję

561

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Kasiuniunia: Miałam identycznie z okresem  kiedyś dawniej -okres się kończył a później za 2-3 dni spowrotem pojawiał była to oznaka hormonalnych (hormony kobiece) co spowodowało również torbiele jajników, dostałam tabsy i sie wszystko uregulowało:) Nie stersuj się bo to może być również ze stresu...dużo zdrówka kochana:) pamiętaj nie rozmyślaj o najgorszym bo to zła droga !!

562

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

tam miało być problemów hormonalnych - gdzies mi wyraz zjadło ;p

563

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

gosiulka85 zgadzam się z Tobą.
Pozdrawiam. Trzymajcie się dziewczyny!

564

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dziękuję Gosiulka normalnie jestem na gigantycznej huśtawce i na bank nie jestem w ciąży Dzięki że jesteście z Wami jest mi lepiej Pozdrawiam

565

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Kasiuniunia : ale jak Ci sie hormony rozlegulowały to takie mozesz miec dziwne miesiaczkowanie i od tego szereg różnych objawów...przechodziłam przez to i taka zaburzona gospodarka hormonalna naprawde moze namieszac w organiźmie..ja jeszcze z  tego dostałam torbieli..idz do gina, dostaniesz tabsy i bedzie ok:)

566

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

gosiulka85- mów jakie leki dostałaś ;-D
kasiuniunia- Tym razem ja wysyłam wsparcie... damy Kasia radę!!!!!!!!

567

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Gosia ja mam z tym problem od jakiś 3 mies i byłam u 3 różnych ginekologów Pierwszy który przepisał mi tabletki tak trafił że krwawiłam cały miesiąc poszłam do drugiego dał plastry też nic Trzeciemu się udało i się zatrzymało lecz teraz widzę od nowa na bank coś z hormonami czuję to też po moim nastroju Najlepsze że robiłam poziom trzech podstawowych i wynik był dobry No nic muszę pewnie znów do niego się udać MOŻE BĘDZIE RABAT wink wink Dziękuję za wsparcie

568

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sluu: hej, teraz nie wiem o jakie leki pytasz;p więc jeśli chodzi o wyregulowanie hormonów to brałam orgametril..a jeśli chodzi o nerwicę to mozarin i mirtor ..Pozdrawiam cieplutko smile

569

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Gosiu poprawa samopoczucia to wynik dobrze dobranych leków i wtedy i podeście się zmienia. No, a pamiętajmy, ze działają na 70% ludzi, a inni muszą walczyć za pomocą psychoterapii, 
buziale wszystkim jesteśmy tacy silni :-), koleżanka zalamala się bo odcień szafek które kupila jest o ton za ciemny. Heh, spróbowała by wytrzymać choć jeden atak paniki...

570

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

hej
przez jakis tydzien bylo ok zaczolem nawet probowac jejsc normalnie bralem leki a od wczoraj znowu schiza ze tyje jestem gruby a szczegolnie zalonczylo mi sie ze mam gruba dupe i nogi  itp .......  to jest chore :-(  jak panowac nad tym poradzcie cos prosze

571

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam serdecznie,
Pracowałam przez weekend, kiedy jechałam na zajęcia zastanawiałam się, czy dam radę je poprowadzić. Starałam się blokować większość uporczywych myśli i lęków. Mówiłam sobie, że będzie dobrze, a jak nie dam rady to po prostu o tym powiem. Przypomniałam sobie, że pracowałam kiedyś na 2,5 etatu i dawałam rady a teraz na pół nie dam... Przecież lubię to co robię, ludzie są przyjaźnie nastawieni z reguły, a nie jeden ma podobne problemy. Nie muszę być kim nie jestem, bycie sobą może być siłą. Póki co jeszcze tego nie "uwewnętrzniłam", ale staram się. Wiecie co dla mnie jest najtrudniejsze?.. To pamiętanie, że "leczenie" przebiega powoli i pospieszanie może tylko zaszkodzić. Znalezienie tzw. środka to olbrzymi problem... dla mnie.... Zajęcia poprowadziłam, nic się nie stało, a nawet humor mi się poprawił i powoli wraca apetyt. Kochane moje hormony to dziadostwo, jak szaleją to na całego. Byłam 12 lat leczona hormonalnie i tylko raz leczenie było skuteczne na jakiś czas. Brałam prawie wszystko i poczułam większość skutków ubocznych. Po dianie 35, wylądowałam w szpitalu w związku z niewydolnością krążenia.  Mam PCOS - ponoć lubi co jakiś czas dać o sobie znać. Tak twierdzi mój endokrynolog. Teraz nie biorę leków hormonalnych, czasami prolaktyna daje znać, ale jakoś się unormowało. Brałam Castagnus przez 3 miesiące i luteinę od 16-25 d.c   Castagnus to lek ziołowy, u mnie podziałał, lepiej niż hormony..
pozdrawiam i życzę zdrowia.  Sluuu - moja przyjaciółka znalazła mężczyznę swojego życia przed 40stką i jest bardzo szczęśliwa, myślę że on na nią czekał i był jej przeznaczony. A stało się to kiedy przestała już mieć nadzieję... Zapisała się kurs tańca w ramach terapii i tam był "on" - nie, nic z tych rzeczy nie było gromu z jasnego nieba. To przyszło powoli i tak urosło do rozmiarów pięknej miłości... On już Cię szuka, tylko jeszcze nie znalazł drogi... Takie fajne "wrażliwe" babki jak my tu wszystkie zasługują na to co najlepsze.. 
P.S Chłopaki zresztą też..

572

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

rxx- hej, dasz radę.
8888- ;-) Fajnie, że się przełamujesz, ale rzeczywiście trochę męcząca jest ta świadomość ile pracy trzeba w ten proces włożyć. Widzę, jednak, że masz silną wolę, więc założę się że niedługo to będzie tylko wspomnienie. ah Kochana to piękne co piszesz. Zobaczymy jaka historia będzie mi pisana.

573

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

8888 dziękuję za podpowiedź może spróbuję tych ziołowych Na dzisiaj się uspokoiło z nerwami także choć nie powiem bo za podpowiedzią koleżanki szukam od 2 dni w necie informacji na temat pewnej choroby i oczywiście większość objawów pasuje ZGROZO Jutro pewnie będę miała resztę pozostałych objawów Nie nie dam się Pozdrawiam

574

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej kochane!

Wczoraj przełamałam lęk-a to już coś.Jak wcześniej pisałam,mam zmianę leku..lek działa na mnie różnie
taka walka organizmu.Czuję się różnie-wczoraj pierwszy raz wyszłam na miasto na tym nowym leku-nie ukrywam,że bałam się reakcji jak będzie.Wmawiałam sobie a to,że zacznie mi się karuzelka w głowie,a może duszności a może zasnę w parku na ławce:/ no,ale przełamałam lęk i powiem wam,że było okej...:-)

575

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

wszystko wraca
chore myslenie zalamanie jest tak silne ze  znowu zmuszam sie do  wymiotowania :-( to wszystko przestaje miec sens ......  jak wy sobie radzicie jak macie spadek formy bo mie ewidentnie to dopadlo i nie chce puscic tylko coraz bardziej sie nasila ....

576 Ostatnio edytowany przez nerwuska23 (2013-12-16 20:59:36)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
rxx napisał/a:

wszystko wraca
chore myslenie zalamanie jest tak silne ze  znowu zmuszam sie do  wymiotowania :-( to wszystko przestaje miec sens ......  jak wy sobie radzicie jak macie spadek formy bo mie ewidentnie to dopadlo i nie chce puscic tylko coraz bardziej sie nasila ....

Czy ty chodzisz na jakieś terapie czy tylko zażywasz leki?

Nie wiem jak inni więc wypowiem się za siebie.Jak daję radę? Mam rodzinę ,dzieci więc muszę funkcjonować,nie powiem,że zawsze jest różowo,lecz staram się walczyć.Sami musimy sobie pomagać nie tylko liczyć na cud tabletek itd..na tym to wszystko polega.

577

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam nie czytam tego wątka bo sama mam nerwicę lękową i tak mam,że jak czytam objawy innych to zaraz się do mnie przyklejają ale mam pytanie czytałam o metodzie TECHNIKA EMOCJONALNEJ WOLNOŚĆ EFT -czy może ktoś zna tą metodę czy ona działa i czy komuś pomogła? Pozdrawiam

578

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

nerwuska23: Tak trzymaj, widze , że idziesz tą samą drogą co ja...ja tez postanowilam walczyć, wczesniej pisałam , że jest juz b, dobrze u mnie...normalnie wychodzę z domu..ostatnio 3 h spedzilam w centrum handlowym - ŻYJE!!:) a powiem wiecej pozmniejszałam sbie sama dawki leków i mam wrazenie , że jest jeszcze lepiej...jeszcze trochę i odstawie wszystko w diabły:) Walka z myślami, walka z samym sobą i walka z naszą psychiką to co nam zostało..jak narazie daję radę:)
rxx: musisz sam wziąć się w garść wiem, że to łatwo się mówi..sama przez to przechodziłam jak mi tak mówiono...ja się ze mną cos zaczyna dziać to biorę telefon i dzwonie, obojetnie gdzie po koleżankach , do rodzeństwa itd i gadam o pierdołach,o pogodzie byle nie o samopoczuciu i w pewnym momencie zapominam ze zle sie czuję albo ubieram sie sszybko i wychodzę , spotykam jakiegos sąsiada , pogadam i jest ok:)

579

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Ja, no cóż siostra ma teraz nawrót niestety i była już u psychiatry, więc teraz we dwie będziemy na paroksetynie. Moja planowana odstawka na wiosnę, więc póki co kuruję się dziewczyny.

gosiulka85- schodząc z dawki człowiek zazwyczaj się super czuje, utrzymania stanu życzę.

580

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

To prawda jak odstawiałam lek to mogłam góry przenosić po 14 dniach od odstawienia przyszło rozczarowanie ale jakoś daję rade bez leków raz w dół raz w górę

581

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Nie załamujcie mnie:) ja mam nadzieje, że stanęłam na nogi i juz niech tak pozostanie, nie chce wracać do mojego osłabienia i braku sił, dni bez chęci na wszystko i braku energii i tej potwornej karuzeli w głowie, wirowań...nie chcę juz tego;/ narazie jest super i głęboko wierze , że tak będzie... i wszystkim tu życzę aby ciężki czas minął aby coś w Waszych emocjach pękło- w Was samych i odwróciło się wszystko na lepsze, na życie jakie każdy pragnie mieć... duzo zdrówka mimo wszystko kochani....trzeba powiedzieć sobie dość tych zamartwiań o siebie i rozmyślań.. ja przestałam czytać o chorobach , złych wydarzeniach..na moim pasku w przeglądarce brak już pootwieranych stron tego typu...rano wstaje i w zapamiętanych stronach mam np. moda, uroda, gotowanie i obecnie na czasie allegro i prezenty świąteczne:) pozdrawiam cieplutko bo za oknem zimnooo;p

582

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

gosiulka85- Kochanie oczywiście nie miałam zamiaru CIę załamać. Tylko ubezpieczyć na wszelki wypadek, bo jak by się trońkę nastrój popsuł, żebyś nie spanikowała. Oczywiście, że będzie dobrze z całych sił w to wierzę. Kasianiunia ;-) do tej pory jest na czysto, bez leków i jest ok.

Cieszę się, że tu jesteście (szkoda tylko, że mamy ten sam powód),

583

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam ciepło, Gosiulka 85, myślę, że nikt nie ma zamiaru Cię załamywać. Tu każdy za każdego trzyma kciuki, ale też daje pewne zabezpieczenie, wynikające ze swojego doświadczenia. Nie miałam objawów prawie 10 lat, a teraz znowu się z tym zmagam i to jest nieustająca huśtawka raz w górę, raz w dół. Nie zawsze wiem co z tym zrobić i dlaczego tak się dzieje, ale zaczynam akceptować siebie w wersji mniej doskonałej, ale własnej. Nie takiej jak inni chcą żebym była, ale jak ja chcę. Jednak muszę się tego nauczyć, powoli ... I w tym sedno - ciesz się kochana, każdą dobrą i szczęśliwą chwilą, trzymam kciuki i życzę powodzenia.  Może odnalazłaś właśnie swoją drogę...Pisz o tym i dziel się z innymi swoim szczęściem i energią to podbudowuje, ale nie szarżuj zbytnio, energii musi Ci wystarczyć na długie i dobre życie! pozdrawiam i przesyłam piernikowe westchnienia - właśnie je upiekłam i tak do nich wzdycham z radości ...

584

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

8888- wyślij mi takiego piernika, mmmmy. ;-)

585

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

8888: chętnie bym takiego pierniczka sobie zjadła a zwłaszcza , że właśnie piję kawkę:)
Poza tym nie miałam na myśli Waszych złych intencji;p dokładnie rozumiem co chciałyście mi przekazać i dziękuję za te słowa, przydadzą się jakbym miała jakieś nawroty i wiem , że wtedy będzie łatwiej je znów pokonać..
Acha i jeszcze jedno kochani: moja znajoma miała nerwicę - tak myślała-szereg rożnych objawów , nie dawała już rady.. w końcu ktoś ja pokierował zrobiła badania na candida albanis(nie wiem czy nazwy nie pokręciłam) okazało się , że ma tego grzyba w organizmie, u niej już na dobre się rozgościł i powodował objawy podobne do nerwicy...obecnie leczy sie i juz jest duzo lepiej.. miałam też te badania zrobić ale narazie jeszcze poczekam bo czuje się lepiej.. może komuś z Was da to do myślenia:)

Posty [ 521 do 585 z 2 984 ]

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 … 46 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026