Ależ Ty na pewno bardzo go kochałaś, a on doskonale o tym wiedział. On wiedział o tym i to aż za dobrze.
Absolutnie nie wmawiaj w siebie takich głupot, że jakoby Ty za mało się starałaś, więc i zapał tego faceta z czasem robił się coraz bardziej mierny. To nie tak.
Nie wiem, jak długo ze sobą byliście, co oprócz uczucia was łączyło (może jakieś uwarunkowania bytowe?) i na ile zdązyliście się ze sobą zżyć, a na ile każde z was będąc w związku czuło się singlem?
My ślę jednak, że nie opisujesz związku, który trwał kilka miesięcy- w takim przypadku nie byłoby nawet o czym gadać, bo raczej o wzajemnym zżyciu się razem mowy by nie było. Zakładam, że byłaś z tym człowiekiem przynajmniej dwa, trzy lata. W takim razie byłby to rzeczywiście związek.
Na podstawie tego, co napisałaś, ja odniosłam wrażenie, że w Waszym związku, to głównie Ty byłaś osobą sprawczą i wykazującą inicjatywę- byłaś taka od samego początku i taka pozostałaś aż do końca. Zupełnie inaczej funkcjonował on- on na początku starał się, miał zapał, ale potem zaczął go powoli tracić, aż doszło do tego, że wasz związek był bardzo miernej jakości, smutny i bez zycia, bez żaru namiętnosći- no był, bo był.
Dlaczego tak wyszło?
Pierwszym powodem czegoś takiego mogło być to, że Ty za bardzo się starałaś. Pokochałaś tego człowieka i wydawało się Tobie, że słusznie postępujesz nie obniżając poprzeczki wymagań w stosunku do siebie. Byłaś po prostu sobą i działałaś zgodnie ze swoim temperamentem i zgodnie z własną wizją tego, jak, Twoim zdaniem, powinien wyglądać Twój związek z facetem, związek Twoich marzeń. Nawet nie zauważyłaś kiedy, a stałaś się jedynym koniem w zaprzęgu ciągnacym wasz związek, bo aż tak Ci zależało, ale to nie był już związek- nie wiedzieć kiedy nagle mieliście ze sobą jakiś dziwny układ. Ty starająca się mamuśka- on rozpieszczony i leniwy Twój synek. Chory nienormalny układ0 nic dziwnego, że nie mogłaś wytrzymać czegos takiego. Ja też bym wymiękła.
Zerwałaś więc, ale Twoje zerwanie nie było wynikiem tego, że Ty naprawdę chcesz skończyć z tym facetem, lecz tak naprawdę chodziło tobie o to, by pobudzić tego człowieka do zycia, do jakiegoś działania. Chciałaś, żeby on za Toba pobiegł, cały w nerwach i przerażony, że oto stracił miłość swojego zycia i dlatego wreszcie coś zaskoczy mu we łbie. To był taki Twój krzyk rozpaczy i wołanie na tego faceta.
Okazało sie jednak, że facet zareagował na Twoje zerwanie praktycznie obojętnością.
To bardzo Ciebie zabolało- wcale się nie dziwię, mną też coś takiego by szarpnęło.
On nie pobiegł za Tobą nie dlatego, że Ciebie nie kochał, lecz dlatego że przyzwyczaił się do tego, że inicjatywa zawsze była po Twojej stronie i że skoro Ty tak zadecydowałaś, to trudno, on przecierpi, ale nie będzie się Tobie narzucał. Ty też nie wycofałaś się z tego zerwania, czas biegnie i sprawa stanęła w miejscu. Teraz ani Ty, ani on nie bardzo wiecie, jak można byłoby odkręcić to wszystko, zwłaszcza Ty masz problem, bo ten facet, być może, dostosował się nowej sytuacji w swoim zyciu i raczej nie ma zamiaru niczego odkręcać.
To taki depresyjny typ, może minimalista? Facet bez ikry i bez polotu. Są takie typy- usiądzie Ci w fotelu i ani drgnie przez całe popołudnie i wieczór. kobieta będzie latała koło takiego, dom zdazy sprzątnąć od podłogi po sufit, dzieci obrobi, wielki obiad ugotuje, robota będzie paliła się jej w rękach, a chłop, jak usiadł na dupsku przed telewizorem, tak dalej tam siedzi i gnije. Koło niczego taki się nie zakręci, bo ani nie potrafi, ani nie ma takich potrzeb. Po co? Ma wszystko, czego potrzebuje, zaradna żona zadba o resztę. On o nic nie musi zabiegać ani się starać. Taki będzie trzymał się domu, będzie wracał Ci do chałupy, trzymał się ścieżek, do których jest przyzwyczajony i będzie Ci tkwił jak kołek w płocie. Coś mi się wydaje, że ten Twoj facet miał właśnie zadatki na tego rodzaju miernotę. Do niczego w zyciu nie doszłabyś z takim człowiekiem, bo pewnie gdyby przyszło do ślubu, to od podstaw wszystko musiałabyś sama pozałatwiać, a na koniec wyprowadzić go jeszcze pod rękę przed ołtarz.
Nie żałuj tego związku. Jeśli masz w sobie dużo życiowej energii, jesteś osobą aktywną i lubisz, gdy wokół Ciebie coś się dzieje, to taki facet nie był dla Ciebie. Nie wytrzymałabyś nerwowo z takim gościem, co zresztą miało miejsce i dlatego z nim zerwałaś.
Nie kieruj swoich mysli na wielkie wyzyny, bo to bez sensu.
Patrz na sprawę praktycznie i wyobraź sobie, jak wyglądałoby Twoje zycie z takim zimnym i obojętnym na wszystko człowiekiem. Co chwilę próbowałabyś wzruszyć tę skalę, on wybałuszałby na ciebie ślepia i niczego i tak by nie rozumiał. bo o co Tobie właściwie chodzi, kobieto? Co Ty konkretnie mi tu zarzucasz? nie zrobisz z szaraka wilka ani z wilka szaraka. Nie zrobisz, bo jest to po prostu niemożliwe.
Nie mo,zesz wymagać od kogoś czegoś, czego ta osoba dla Ciebie nie ma- no bo skąd on ma to coś Tobie dać? Ma wytrzepać sobie z rękawa? albo ktoś ma coś dla Ciebie i to okazuje się tym właśnie, czego Ty chcesz, albo nie ma dla Ciebie nic lub ma coś, co Tobie nie pasuje.
Nie żałuj tej znajomości- nie pasowaliście do siebie,a czas pokazał, że wasz zwiazek oparty byłby na wzajemnym wyszarpywaniu sobie tego, co danej stronie wydawałoby się atrakcyjne. To bez sensu i mocno wyniszczające.
Potem może jeszcze do Ciebie napiszę, gdy wpadnie mi coś sensownego do głowy.
W każdym razie- nie żałuj swojej decyzji. Dobrze zrobiłaś, bo wygl ąda na to, że i tak niczego bys z tego człowieka nie wykrzesała. Taki typ albo ożywi się na chwilę, gdy pozna inną. Nie żałuj.