Witajcie! Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia i otuchy, bardzo mi pomogły! Mijają dwa tygodnie mojego "nowego" życia i cóż...żyję! :-))))) W pierwszy dzień trzęsłam się jak galareta i oblewałam potem. Nic nie wiedziałam, zapominałam nawet które to drzwi do toalety, ale już na drugi dzień było lepiej, a dalej jeszcze lepiej!
Kierownictwo i nowi koledzy przyjęli mnie ciepło, więc start jest całkiem niezły. Na razie się szkolę, zaliczam różne testy, obserwuję innych przy pracy. Tak będzie przez miesiąc, a od nowego roku prawdziwe wyzwania - kontakt i obsługa klientów (to będzie jazda, uf!).
Nerwica nie dokucza mi za bardzo. Największy problem to drżenie dłoni (czy ktoś ma na to jakiś sposób? Bo ja wymiękam) i silne pocenie się. Mam nadzieję, że z czasem, jak poczuję się bardziej pewnie to w/w objawy choć trochę ustąpią.
Tak czy inaczej: nie uciekłam, przeżyłam pierwsze dni, staram się zaaklimatyzować i nie poddaję się. Jestem o wiele silniejsza i bardziej odporna niż kiedyś. Lęki jako takie mi nie dokuczają, co najwyżej borykam się z silnym stresem i napięciem wewnętrznym, ale i one z czasem mijają.
Nie zaobserwowałam ataków paniki, duszności, ani mdłości (wielki sukces!). Odkąd chodzę do psychologa (w styczniu miną 3 lata!) nie zdarzyły mi się ataki panicznego lęku, czy dłuższej dezorganizacji psychicznej. W trakcie silnego stresu dość wyraźnie chudnę, ale nie tracę apetytu i nie załamuje się totalnie.
Anastawia: bardzo mi przykro z powodu Twoich objawów. Wiem, że jak raz się zdarzy coś podobnego, to później bardzo trudno jest wrócić do równowagi i żyć na nowo jak dawniej. Ważne jest, żebyś nie dała się dodatkowo nakręcić spirali "lęku przed lękiem", bo wtedy nerwica będzie dezorganizować Twoje,codzienne życie. Dobrze, że masz świadomość, że to tylko atak paniki, powtarzaj to sobie zawsze i nie daj przejąć lękowi inicjatywy. Dużo odpoczywaj, jak najczęściej staraj się relaksować i uspakajać (treningi autogenne to po prostu konieczność!), ale jeśli nie będzie poprawy - nie powinnaś zbyt długo zwlekać z rozpoczęciem regularnej terapii u psychologa, bądź z dobraniem właściwych leków u psychiatry. Nie ma nic złego, czy wstydliwego w szukaniu pomocy tego typu. Mam nadzieję, że kardiolog także okaże się pomocny.
Z nerwicą walka nigdy nie jest równa. Czasem jesteśmy na wozie, czasem pod wozem. Grunt to się nie poddawać, nie brać tych objawów za bardzo do siebie (choć wiem, że to strasznie trudne) i szukać pomocy jeśli zachodzi taka konieczność.
Masz moje wsparcie. Wiem, że sobie poradzisz, bo jesteś mądra i masz dużą samoświadomość. 
Pozdrawiam