netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

2 983 odpowiedzi750 476 wyświetleńzałożony przez Stokrotka84, 27.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 10 … 46 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 456 do 520 z 2 984 ]

456

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Stokrotka84  proszę Odezwi się na email 723808630###wp proszę mecze się się już 4 lata psyholodzy payhiarrzy nBa sobie robią  co 2 miesiące zmiana leków nie daje rady asertin 50 lekaz przypisał 4 .a dońbe  biorę po 15-20 nie daje rady brak sensu ale nie mam sił skoczyć czy co kolwiek boję się ale mam doscsc  ; c proszę odp

20

457

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

mirosław, przez chwilę poczułam, że to też o mnie. "Ja w roli naprawiacza"... Skąd ja to znam. Nigdy nie myślałam o sobie. Chciałam uszczęśliwić cały świat - rodzinę, znajomych, dzieci, z którymi pracuję... Tkwiłam siedem lat w związku z alkoholikiem, bo wciąż wierzyłam, że się zmieni i przestanie pić. Oczywiście przegrałam. Przegrałam z flaszką wina. A gdzie ja w tym wszystkim? No właśnie. Kiedy dwa lata temu rozpoczęłam nowy, szczęśliwy związek pojawiła się ona - NERWICA. Nie wtedy kiedy było mi źle każdego dnia, tylko kiedy wreszcie miałam wszystko czego zawsze pragnęłam. Ale masz rację - ludzie mają gorsze zmartwienia. I też głęboko wierzę, że pewnego dnia wstanę rano, a JEJ już nie będzie. Nie ma innej opcji smile
sluuu, dziękuję. Rzeczywiście wsparcie się przydaje, a mój mąż powinien dostać Oskara za cierpliwość.
Miło być tutaj z Wami. Od razu jakoś tak lżej na duszy. Pozdrawiam

458

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam
prosze o rade co dalej robic jak sobie radzic z nerwica .
mecze sie juz 4lata chodze do psyhologow psyhiatrow zapisuja leki ale nie jest lepiej tylko coraz gorzej ataki paniki strach przed ludzmi niepokoj w glowie .

459 Ostatnio edytowany przez mirosław (2013-11-23 13:56:18)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

rxx - 4 lata - o joj , a ja ponad 20 lat. Tak , gdy tak spojrzę wstecz to tyle mi wychodzi . Ale - to 20 lat temu zacząłem na to zwracać uwagę i mam wrażenie że od tego się zaczęło - od zwracania uwagi że coś jest nie tak . Od ciągłego myślenia i uciekania od ludzi i znajomych. Dziś - dziś walczę by do nich wrócić , do ludzi i do przyjaciół - a z drugiej strony co to za przyjaciele skoro dziś muszę ich szukać ???
Żadne leki Ci nie pomogą bo to nie ciało choruje ale Twoje myśli i Twoje uczucia - pokochaj siebie tak naprawdę , zaakceptuj siebie z tymi wadami ale i z zaletami których masz bardzo dużo . Pomyśl - czy ja jestem gorszy czy gorsza od innych tylko dlatego że jestem wrażliwszy czy bardziej uczuciowy ??? Toż to zaleta a nie wada - więc śmiało - mi też ciężko , bardzo ciężko ale trudno - żyć trzeba więc żyjmy najlepiej jak potrafimy .
Pozdrawiam i - będzie ok , naprawdę będzie jak w to uwierzysz tak naprawdę .

Karolino - to jest przyczyna naszych " kłopotów " - bo my ci wrażliwsi i uczuciowi chcemy dobra dla całego świata ale zapominamy o sobie - nie wolno o sobie zapominać . My - to jest nasze życie -  piszesz że nowy związek i pojawiła sie nerwica - nie , to nie tak , ona była  w Tobie już dużo wcześniej . Jest nowe życie - DLATEGO JEST TA NERWICA BO PRZYSZŁO NOWE - przyszło życie inne , lepsze dlatego te myśli czy odczucia. Będzie dobrze - z czasem ale będzie - zobaczysz tylko trzeba w spokoju na to poczekać i wychodzić nowemu na przeciw - zawsze odnoszę się do siebie bo łatwo mi się pisze ale sam mam wiele rozterek i wahań - ale nie wolno się poddawać - każde wyzwanie któremu sprostamy to nasz sukces a my tak uwielbiamy sukcesy - prawda ???

460

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

ja siebie nie akceptuje  sad  a zaczelo sie wszystko od odchudzania  udalo sie zjechac 45kg tylko ze nie widze roznicy caly czas boje sie jejsc bo jak juz cos zjem to odrazu mam w glowie panike ze tyje  do takiego stopnia ze zmuszam sie do wymiotowania

461

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

45 kg - masakra . Gdy miałem jakieś 17 lat to też zacząłem się odchudzać - w dwa miesiące schudłem ok 30 kg ale nic nie jadłem bo tak bardzo bałem się przytyć . Nie dziw się że spotkało Cię to co spotkało , nie ma czy nie było innego wyjścia -skoro nie kochasz siebie to kto ma pokochać ???
Nikt Ci nie pomoże jeżeli Ty nie pomożesz sobie - pozwól by to minęło , pokochaj siebie tak po prostu.

462

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

tylko  jak mam siebie zakceptowac co zrobic by bylo lepiej  . wogole nie jem tylko pije kawe +papierosy asertin 50+ zomiren 1mg . czasem jak ucichnie paranoja w glowie to zjem 1-2 jajka przez caly tydzien  i paranoja wraca wstrent do siebie jak mozna bylo zjesc sad

463

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

rxx, wiesz kiedy nie znoszę siebie? Kiedy leżę cały dzień w łóżku, kiedy nic mi się nie chce, kiedy mam tłuste włosy i zaniedbane paznokcie, kiedy stracę cały dzień na użalaniu się nad sobą... Trzeba działać! Zrób dla siebie coś miłego! Coś co tylko Tobie sprawi przyjemność. Trzy lata temu schudłam 15 kg w dwa miesiące, ale nie głodząc się tylko jedząc pięć razy dziennie. Wyniszczasz swój organizm głodząc się. Do niczego dobrego to nie prowadzi. Ja nie należę do szczupłych. To co schudłam wróciło, ale zbędne kilogramy nie mają znaczenia. Najważniejsze, że otaczają mnie wspaniali ludzie. I wiesz co? Każdego roku sadzam to swoje duże dupsko w kajak i jestem najszczęśliwsza na świecie. Zacznij dostrzegać swoje zalety, bo na pewno masz ich sporo... To co opisujesz to trochę ma związek z anoreksją. A co na to psycholog?
mirosław - dopiero teraz zaczęłam rozumieć , że potrzebujemy czasu i małymi krokami damy radę smile No i wreszcie zaczęłam te małe kroki dostrzegać. Chociażby w momencie gdy przypominam sobie siebie sprzed roku. To dopiero był koszmar. Na izbie przyjęć wywiesili chyba moje zdjęcie, a pod nim napis "Uwaga nerwica!". Ale muszę szczerze przyznać, że to co napisałeś skłoniło mnie do wyciągnięcia takich pozytywnych wniosków. DZIĘKUJĘ! Jestem w szoku - 20 lat... To już chyba się trochę zaprzyjaźniliście, Ty i nerwica...

464

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

znerwicowana_Karolcia
przez 2lata z nikim o tym nie rozmawialem pozniej  sie otwarlem przed przyjaciolka i ta pojechala zemna do pani psycholog gadka szmatka tak naprawde leki polecila kolejna panią psycholog  bylo ok prZypisala leki  6 miesiacy do niej chodzilem po czym poszedlem nastepny raz a ta w prost mi powiedziala ze rozmawiala z tamta pania psycholog i jestem trudny przypadek a w dodatku mam ciezki charakter i zyczy mi powodzenia w dalszym leczeniu . zalamka wstrent do lekazy . po 2 miesiacach poszedlem do inego psychologa i chodze do nie go caly czas  przepisuje recepty zmienia dawki jest strasznie bo nie ma zmian lub ich nie widze sad i to wieczne uczucie ze zle wygladam tyje jak bym cos zjadl

465

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

rxx - kawa i papierosy - to na pewno nie pomaga. Sam paliłem przez 18 lat , ostatnio po 2 paczki dziennie a teraz 29 listopada minie 9 lat jak nie palę - można - można tylko trzeba tego bardzo chcieć . Co do tycia - to cud że u mnie nie skończyło się to anoreksją ale coś Ci powiem , jak rzuciłem palenie to przytyłem 10 kg , gdy doszedłem do w miarę normalnej wagi zacząłem leczyć sie na nerwicę a niewiele osób wie że lekarstwa te nowsze powodują tycie same z siebie i waga znowu w górę - teraz po miesiącu od odstawienia lekarstw waga spadła mi o 8 kg . Są lekarstwa które tycia nie powodują i powinieneś o takie poprosić lekarza. Ale - po odstawieniu lekarstw waga wraca do normy więc to nie powinien być wielki problem. Dlaczego nie kochasz siebie - takim jaki jesteś ???? Czy chudy jest piękniejszy ???? Oj - uważam że wątpię - ja też mam z tym problemy , z tym czyli z zaakceptowaniem siebie tak do końca i w dużej mierze to przyczyniło sie do mojej nerwicy . Ale - nie mamy wyjścia , albo pogodzimy sie z tym albo będziemy cierpieć a tego nikt z nas nie chce. Zawsze krytyczny w stosunku do siebie i wymagający jak od nikogo innego - ale w imię czego ??? W imię dążenia do czego ????? Nie to jest ładne co jest ładne ale to co sie komu podoba . Polub siebie takim jaki jesteś , natura Ciebie ukształtowała wiec nie walcz z tym bo przegrasz - piszę Ci to jako doświadczony facet bo sam przez to przechodziłem i dziś mówię że to było bez sensu . Posłuchaj dobrej rady i - polub siebie tak po prostu.

466

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
rxx napisał/a:

znerwicowana_Karolcia
przez 2lata z nikim o tym nie rozmawialem pozniej  sie otwarlem przed przyjaciolka i ta pojechala zemna do pani psycholog gadka szmatka tak naprawde leki polecila kolejna panią psycholog  bylo ok prZypisala leki  6 miesiacy do niej chodzilem po czym poszedlem nastepny raz a ta w prost mi powiedziala ze rozmawiala z tamta pania psycholog i jestem trudny przypadek a w dodatku mam ciezki charakter i zyczy mi powodzenia w dalszym leczeniu . zalamka wstrent do lekazy . po 2 miesiacach poszedlem do inego psychologa i chodze do nie go caly czas  przepisuje recepty zmienia dawki jest strasznie bo nie ma zmian lub ich nie widze sad i to wieczne uczucie ze zle wygladam tyje jak bym cos zjadl

Troszkę dziwi mnie to co piszesz,ponieważ Psycholog nie leczy lekami,lecz -terapią.Nie może wypisywać recept ponieważ nie ma na to zezwolenia.To nie lekarz,lecz Psychoterapeuta.Wiem ponieważ sama chodziłam.

467 Ostatnio edytowany przez rxx (2013-11-24 21:28:19)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej
Przepraszam za blond  byłem tylko raz u psychologa a tak cały czas do psychiatry chodzę.może to przez to że zawsze mam schize w głowie panikę ;-(  do tego pije alkohol poprostu nie radzę sobie ........

468 Ostatnio edytowany przez Marteczqaaaaa (2013-11-24 22:12:15)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam :)Proszę serdecznie o pomoc drodzy forumowicze, gdyz nie umiem sobie normalnie poradzić ze swoim życiem.Mam 22 lata , jestem studentką psychologii i jestem zrozpaczona. Byłam kiedys na imprezie i paliłam zioło, nigdy mi nic nie było a wtedy dostałam strasznego ataku lęku, drgawek wymiotów i zabrało mnie pogotowie do szpitala, podejżewam ze dali mi jakiegoś dopalacza.-to był mój pierwszy atak. i teraz mam pytanie- CZY TO MOŻLIWE ŻE JAKIEŚ GÓWNO MOGŁO MI COŚ USZKODZIĆ W MÓZGU ?wielu ludzi pisze że wlasnie po narkotykach działy im sie takie rzeczy... Wcześniej chorowałam na depresje i bulimie ale wyszłam z tego dość szybko i żylam normalnie. W wakacje zamiast wyjść do ludzi, ukrywałam sie w domu, bałam sie wyjść do sklepu. Kiedyś miałam doła, kóciłam sie z chłopakiem, a że na wszystko moim złotym środkiem był lek to wziełam jakieś leki mojego ojca, tyle że niestety znam sie na chemi i jak przeczytałam skład dostałam kolejnego ataku-to był drugi. Nie chciałam przyjąc do wiadomości że moge być chora, ja ? ale no jak to , przecież ja studiuje psychologie, mam pełno zajęć z psychiatrii, nie powinny mnie takie rzeczy spotykać, a jednak. Za namową matki udałam sie do jakiejś bioenergoterapeutki  pochodziłam do niej krotko ale kobieta postawiła mnie szybko na nogi. 2 miesiące spokoju. Niestety teraz rozstałam się po 2 latach z facetem i jest znacznie gorzej. W pracy mam urlop bo dostaje ataków, ciągle mam czarne myśli, niepokój, nie radze sobie z tym wszystkim. pije krople walerianowe, biore ziołowe leki na uspokojenie, nic mi to nie daje. Mam dopiero 22 lata, jestem na czwartym roku studiów, boje sie że przez ta chorobę nie będe mogla normalnie życ. Jestem załamana. jeszcze do niedawna bylo mnie wszędzie pełno, teraz boje sie ludzi, zaniedbałam się,wszystko stało mi sie obojętne, nie mam siły żeby walczyć. Ostatnio poszłam do tej samej bioenergoterapeutki i po krótkiej relaksacji (niby takiej hipnozie) czuje sie jeszcze gorzej, a wizyta u psychiatry dopiero za tydzień. Macie jakieś sposoby kochane nerwusy na wyciszenie sie ? Ja juz tak dłuzej nie moge, jestem jeszcze bardzo młoda a czuje że przegralam swoje życie.

469

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
Marteczqaaaaa napisał/a:

Witam :)Proszę serdecznie o pomoc drodzy forumowicze, gdyz nie umiem sobie normalnie poradzić ze swoim życiem.Mam 22 lata , jestem studentką psychologii i jestem zrozpaczona. Byłam kiedys na imprezie i paliłam zioło, nigdy mi nic nie było a wtedy dostałam strasznego ataku lęku, drgawek wymiotów i zabrało mnie pogotowie do szpitala, podejżewam ze dali mi jakiegoś dopalacza.-to był mój pierwszy atak. i teraz mam pytanie- CZY TO MOŻLIWE ŻE JAKIEŚ GÓWNO MOGŁO MI COŚ USZKODZIĆ W MÓZGU ?wielu ludzi pisze że wlasnie po narkotykach działy im sie takie rzeczy... Wcześniej chorowałam na depresje i bulimie ale wyszłam z tego dość szybko i żylam normalnie. W wakacje zamiast wyjść do ludzi, ukrywałam sie w domu, bałam sie wyjść do sklepu. Kiedyś miałam doła, kóciłam sie z chłopakiem, a że na wszystko moim złotym środkiem był lek to wziełam jakieś leki mojego ojca, tyle że niestety znam sie na chemi i jak przeczytałam skład dostałam kolejnego ataku-to był drugi. Nie chciałam przyjąc do wiadomości że moge być chora, ja ? ale no jak to , przecież ja studiuje psychologie, mam pełno zajęć z psychiatrii, nie powinny mnie takie rzeczy spotykać, a jednak. Za namową matki udałam sie do jakiejś bioenergoterapeutki  pochodziłam do niej krotko ale kobieta postawiła mnie szybko na nogi. 2 miesiące spokoju. Niestety teraz rozstałam się po 2 latach z facetem i jest znacznie gorzej. W pracy mam urlop bo dostaje ataków, ciągle mam czarne myśli, niepokój, nie radze sobie z tym wszystkim. pije krople walerianowe, biore ziołowe leki na uspokojenie, nic mi to nie daje. Mam dopiero 22 lata, jestem na czwartym roku studiów, boje sie że przez ta chorobę nie będe mogla normalnie życ. Jestem załamana. jeszcze do niedawna bylo mnie wszędzie pełno, teraz boje sie ludzi, zaniedbałam się,wszystko stało mi sie obojętne, nie mam siły żeby walczyć. Ostatnio poszłam do tej samej bioenergoterapeutki i po krótkiej relaksacji (niby takiej hipnozie) czuje sie jeszcze gorzej, a wizyta u psychiatry dopiero za tydzień. Macie jakieś sposoby kochane nerwusy na wyciszenie sie ? Ja juz tak dłuzej nie moge, jestem jeszcze bardzo młoda a czuje że przegralam swoje życie.

Z tego co przeczytałam wnioskuję,że masz nerwicę lękową i depresje...Raczej to nie ma nic wspólnego z tym co brałaś.Unikanie ludzi..zamykanie się w czterech ścianach iinne objawy które przedstawiłaś idę w stronę silnej nerwicy.Nie wiem co ci doradzić,ponieważ sama wylądowałam u Psychiatry,ponieważ Psycholog mało pomógł

470

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie chwilę mnie tu nie było jak się czujecie?
Ja mam ostatnio chwile słabosci nie mogę się powstrzymać nie robić czegoś 2 raz... ;(
Boję się,że coś stanie jak czegoś nie zrobie i robię to,żeby nie mieć tego lęku..
A Wy jak sobie radzicie?

471

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
Sysia001 napisał/a:

Witajcie chwilę mnie tu nie było jak się czujecie?
Ja mam ostatnio chwile słabosci nie mogę się powstrzymać nie robić czegoś 2 raz... ;(
Boję się,że coś stanie jak czegoś nie zrobie i robię to,żeby nie mieć tego lęku..
A Wy jak sobie radzicie?

staram się z tym walczyć..czekam na skutki leczenia.Chyba za późno podjęłam leczenie.Więc na skutki muszę teraz poczekać.

472

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Marteczqaaaaa- masz obeznanie w tych zaburzeniach, więc powinnaś udać się do psychiatry. No i podjąć równolegle psychoterapie. Wiesz, chyba każdy z nas szukał powodu zaistniałych problemów, ale z drugiej strony co Ci da znalezienie? Celem powinien być powrót do zdrowia.

473

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Jestem po kolejnym ataku... W nocy z soboty na niedzielę sad To straszne, ale czasem tak mi się dzieje. Zasypiam i już kiedy jestem między jawą a snem pojawia się okropne uczucie - jakby krew płynęła z dołu aż do mojego mózgu. Czuję, że coś zaczyna dziać się w mojej głowie. Siadam szybko na łóżku, cała się trzęsę. Później znów próbuje zasnąć, ale ma miejsce dokładnie to samo. I tak kilka razy. Masakra. Teraz byłam już tak przerażona, że wzięłam Hydroksyzynę, ale niestety ona nie pomogła. Męczyłam się tak pół nocy sad
Dziś znów czuję wewnętrzny niepokój przed pójściem do pracy... W takich chwilach tracę nadzieję.
rxxx, pamiętaj, że alkohol nie rozwiąże Twoich problemów. Kiedy przestaje działać jest tylko jeszcze gorzej. Jestem w szoku z tych lekarzy... Jak można powiedzieć pacjentowi, że jest trudnym przypadkiem i życzyć powodzenia w leczeniu?! Masakra normalnie.
Marteczqaaaaa, może spróbuj zająć się czymś co lubisz robić? Czymś co chociaż na chwilę oderwie Cię od myślenia o lęku. Może książka? Może jakaś dobra komedia? A może umiesz robić na drutach i zrobiłabyś sobie ciepły szalik na zimę? Pomyśl co mogłoby zająć Twoje myśli. Wiem, że łatwo się pisze. Sama czasem jestem w czarnej dziurze i nie pomaga mi kompletnie nic. Najchętniej położyłabym się spać. Podobno sport też pomaga. Sama jednak nie wypróbowałam, bo czuję się ciągle zmęczona.

474

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Heja kochani, ja dziś wziełam wolne, choroba mnie zmogła (przeziębienie, dla jasności) ;-P

Nie mam konkretnych rad, ale ja wybrałam leki. Był straszny problem z ich dobraniem, ale paro okazała się całkiem ok. Myślę, że późną wiosenką zacznę odstawianie, a póki co korzystam z okresu "no fears, no tears ;-P", no i lęku nie miałam od początku brania dopasowanego leku, ale pojawiły się inne dupne uczucia, jak np chwile przygnębiania, bóle głowy, wsiomiwisizm, brak motywacji ect.

475

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sluu - zgadzam się z Tobą,że leki muszą być dopasowane,lecz jest też inna sprawa i wiem to po sobie. Mianowicie nie czytać ulotek,to słowa mojego lekarza. Kiedyś czytałam o danym leku i miałam wszystkie objawy już po dwóch dniach- pytanie ? jak mogłam mieć jakiekolwiek objawy,skoro działanie leku było po 2 tygodniach. I tutaj widać jak podświadomie sami możemy sobie coś zakodować w głowie.Teraz nie czytam ulotek od razu je wywalam.

476

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Marteczqaaaaa - hej , witaj wśród swoich .Na początku powiem Ci że nie - nic Ci się nie porobiło po jakimś " skręcie " w mózgu , gdyby tak było to połowa młodzieży była by..... , no nie kończmy bo z tą młodzieżą to różnie dziś bywa. Myślę ze to " coś " mogło spowodować uaktywnienie choroby - nie żeby spowodowało chorobę bo ona jest w Tobie od dawna a to mówi Twój wpis  . Sama napisałaś że wszędzie było Cię pełno a teraz " boisz się ludzi " . Oj joj , skąd ja to znam ??? Ja też teraz chcę się wyciszyć a to powoduje we mnie jakieś stany emocjonalne czyli jakiś lęk czy nawet strach. Ale dlatego że chcąc się wyciszyć ja o tym myślę , analizuję , próbuję zrozumieć - a mój organizm broni się przed nowym , moje emocje mówią mi wręcz - "  no stary , tyle lat żyłeś w napięciu " na obrotach " , latałeś jak nakręcony a teraz chcesz się mnie pozbyć ??? O , nie ma tak lekko , gościliśmy w tobie tyle lat a teraz co - na bruk ???? " No i bronią się jak mogą - jakimiś atakami duszności , zdenerwowaniem . " miękkimi " nogami czy " płonącą " twarzą . To są nasze emocje , moje emocje - moja część i teraz trzeba spróbować je " oswoić " , powiedzieć - może nie jesteście takie złe ale kurcze dajcie mi trochę luzu bo ja cierpię .
Nie biorę prochów - to jest moja decyzja i powiem szczerze że - jest coraz lepiej . Tak , bo ja tego chcę - też myślałem że tabletka wszystko załatwi - nie załatwi , może jedynie dać chwilowe ukojenie a reszta należy do mnie . Piszę o sobie a tak naprawdę mam na myśli Was wszystkich którzy jesteście w podobnej sytuacji . nerwuska23 napisała "  Kiedyś czytałam o danym leku i miałam wszystkie objawy już po dwóch dniach " - nooo , ja też i pani lekarz jak jej powiedziałem o ulotkach to wręcz na mnie nakrzyczała że skoro wiem lepiej to po co do niej przychodzę ?????
Marto - nie walcz z własnymi emocjami , to jest walka sama ze sobą czyli " bratobójcza " walka nie prowadząca do " wyzwolenia " a tylko potęgująca napięcie . Bardzo ciężko jest żyć w zgodzie z emocjami , wiem , nie jedno przeżyłem ale na Boga - skąd ten bioenergoterapeuta ???? Ludzie , ludzie - czemu sobie to robicie ???? No i jeszcze leki taty - ta, a jak , tato nie umarł od tych prochów to i mnie nie zaszkodzą . Ehhhhh - studentka i to psychologii a wyczynia takie głupoty - wybacz że tak piszę ale myślę że za dużo w Twoich poczynaniach bałaganu . Piszesz :  " Ja juz tak dłuzej nie moge, jestem jeszcze bardzo młoda a czuje że przegralam swoje życie. " nawet nie wiesz jak bardzo sie mylisz !!!! A gdybyś jak ja pożyła sobie z tym czymś dwadzieścia parę lat - co byś powiedziała ???? Teraz jest dostęp do PSYCHOTERAPEUTÓW  którzy naprawdę potrafią zdziałać cuda tylko trzeba im na to pozwolić . I może głupio to zabrzmi ale wg. mnie cała sztuka polega tu na tym by sobie uświadomić że nic złego sie nie dzieje oraz że to tak naprawdę my powodujemy te stany - nasze myśli i nasze odczucia . Jak to zrozumiemy to już jest połowa sukcesu i żadne prochy nie będą potrzebne. To nie ciało choruje - to nasze myśli i emocje - pokochajmy je jak swoje bo one są nasze . Pozdrawiam i - na pewno piękna młoda i mądra kobieta a pisze o jakiejś " przegranej " . Przecież tak naprawdę to Ty nie zaczęłaś jeszcze " grać " , nie zaczęłaś życia tak naprawdę więc ....????

477

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hejka dawno nie pisałam ale czytałam na bieżąco Nadal jestem na czysto raz lepiej raz gorzej Jestem trochę wypluta po ważnym wydarzeniu w moim życiu ale przeżyłam i jestem z siebie dumna Pozdrawiam Wszystkich

478

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Czesc dziewczyny mam na imie Monika przyszlam tutaj z moim problemem bo nie wiem co robic. Mieszkam w szwecji z mezem a moje problemy pojawiaja sie jak zostaje sama w domu, jak maz jedzie w delegacje, boje sie do tego stopnia ze panicznie placze przy rozstaniu z nim nie moge spac mam kolatania serca bole i dusznosci w klatce nie wiem co robic nie wiem czy to nerwica bylam na to chora w dziecinstwie co mozecie mi poradzic boje sie o tym rozmawiac z lekarzem. Nie wiem czuje sie jak wariatka maz tez nie wie co ma robic kiedy ja tak placze.. napiszcie cos prosze was o wyrozumialosc...

479

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

gwiazdkapmi-lekarz i psychoterapia, no nie jest to odkrywcze ale sama to możesz jeszcze bardziej się w tym pogubić.
kasiuniunia- gratulację, tak trzymaj. ;-) A co takiego się zdarzyło?

Ja pochwale się stabilnym stanem ;-P, ah a gdyby tak bez leków taki był. No zobaczymy.

480

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Jejku... nie wiedziałam, że nerwica ma aż takie stadium! Ja mam tylko problemy z zasypianiem, jakieś lekkie lęki i w sumie najbardziej problemy z żołądkiem, w sumie nie miałam psotawionej diagnozy, ale wydaje mi się, że to wszystko na tym tle jest.. jak myślicie? Praca, szkoła, to szalone tempo że wszędzie trzeba być przed czasem może to powodować?

481

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie.
Myślę, że jest wiele powodów nerwicy.
U mnie bierze się ona z panicznego lęku przed samotnością, przed popełnieniem błędu, lęk, że sobie nie poradzę itp itd.
Kiedyś nie było to takie silne. Nerwica lękowa uaktywniła się u mnie po rozwodzie. Boję się tego czy sobie sama poradzę sad
A wszystkie strachy biorą się u mnie z dzieciństwa, brak miłości, troski, bezpieczeństwa sad

482

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

anita_kowal, nie bój się, a skoro sama widzisz, że coś nie gra w fazie wstępnej to zacznij się konsultować z psychologiem.
Anstawia- hej ;-), głowa do góry, poradzisz sobie. My sobie wszyscy poradzimy. Ah te dzieciństwa nasze, no różowe to one nie były.

W moim przypadku to było wpisane w geny i fakt, że piekło rozpętało się w sytuacji kiedy dowiedziałam się o nielojalności partnera oraz na drugi dzień po piciu wina. No i oczywiście to zadziało na niekorzyść, ale jakby to nie było to, to inny obciążający problem były zapalnikiem.
Od młodości wszystko strasznie przeżywałam. Pamiętam strach przed zajęciami w podstawówce (dużo większy niż inni), strach przed wystąpieniami publicznymi na studiach, strach przed rozmowami z klientami w pracy. No i te bóle różnego rodzaju i obawy o choroby przewlekłe bądź śmiertelne. Nawet horrorów nigdy nie mogłam oglądać.

Zastanawianie się czy zaczną trząść mi się ręce, czy może głowa, sztywność wszystkiego, ah miłe wspomnienia.
No, ale żeby nie było że jesteśmy gorsi, to mamy coś bardzo cennego. Wrażliwość pozwala przeżyć życie pełną sobą też jeśli chodzi o te piękne rzeczy. Tyle pozytywnych uniesień  przeżyłam, ah ;-)

483

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sluuu właśnie chodziło o publiczne wystąpienie Byłam na targach fryzjerskich ze znanym fryzjerem Zadzwonił do mnie i poprosił o pomoc zgodziłam się Byłam także jedną z jego modelek Występ na scenie pełno ludzi fotoreporterów Myślałam że nie wytrzymam i zemdleję Pomyślałam wtedy że jak wytrwam do końca to już nic mnie nie złamie Mam już część zdjęć i gdy patrzę na nie to czuję ten moment panicznego strachu lecz czuję tylko Ja  wszyscy inni twierdzą że wszystko wyszło rewelacja Dobrą maskę założyłam Nikt nie ma bladego pojęcia jak ciężko było mi przez to przejść ale dałam radę cieszę się Pozdrawiam

484 Ostatnio edytowany przez nerwuska23 (2013-11-27 23:35:51)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Powiem wam kochani,że z lękiem nie walczy się  na siłę.To słowa mojego lekarza,oraz  Psychologa do którego wcześniej chodziłam.Zawsze mi powtarzano,że mam próbować walczyć,lecz małymi kroczkami.Podam jeden z przykładów.

Np,pójść na Targowisko i kontrolować własne lęki i zachowanie,,,czyli coraz głębiej wchodzić między ludzi..lecz gdy zacznie mi się coś robić,to pomału wracać w miejsce mniej zatłoczone.I takie próby stosować kilka razy.To samo w innych otoczeniach.

485

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Co dpo mojej nerwicy mysle ze mam ja przez dziecinstwo ktorego wlasnie nie mialam juz za dziecka mialam nerwice lezalam nawet w szpitalu z tego powodu a teraz nie wiem boje sie samotnosci boje sie ciemnosci i ciszy przeraza mnie to nie radze sobie wybieram sie do lekarza bo to jest coraz gorzej...

486 Ostatnio edytowany przez nerwuska23 (2013-11-27 23:54:04)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Chyba większosć osób nerwicę, czy objawy lękowe ma z przeszłości, oraz  z dzieciństwa.Wszystko się latami rozwija a później wybucha.

Dlatego często lekarze pytają swoich pacjentów o przeszłość...głównie dzieciństwo.

Hmm.my tak naprawdę chyba dużo nie wiemy o tym,skąd się biorą niektóre objawy.Ostatnio czytałam ciekawy temat...Mianowicie kobiety cierpiące na" klaustrofobię" to zazwyczaj kobiety,które maja za sobą długi poród.

487

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dobrze jest znać powód, ale on nie jest taki istotny. Lepiej jest skupić się na sposobach wyjścia z choroby. Stokrotka wszystko bardzo ładnie opisała w pierwszym poście.
Czytam właśnie książkę "oswoić lęk". Już na samym początku jest napisane, że trzeba się przygotować na długotrwałą terapię oraz, że lęków nie należy na siłę przezwyciężać ani walczyć z nimi, a dać im "płynąć" przez naszą głowę. Lęk będzie nam towarzyszyć zawsze, ale z czasem będziemy sobie z nim radzić.
Ktoś czytał już tą książkę?

488

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Nie czytalam ale moze poszukam dzis znow nie spalam czuje sie tak zmeczona no ale nic nie zrobie jedyne pocieszenie ze dzis wraca moj maz i dzis zasne spokojnie dzieki ze odpisujecie wiem ze nie jestem sama....

489

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Boję się poznawać nowych ludzi.

490

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Jak tam u Was? Umiecie swój lęk przedtrzymać mam nerwicę natręctw ii chce mi się np brac jakiś przedmiot po kilka razy itp ..
Ma ktoś taką nerwicę z Was? jak sobie radzicie?

491

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej!  Anstawia poleca fajną ksiazkę...ja równiez polecam film dokumentalny "SEKRET" na prawdę polecam!

To film, który daje wiele do myślenia...pokazuje,że wszystko siedzi w naszej psychice...Polecił mi go mój lekarz...

możecie go sobie ściągnąć z youtube.Ja oglądałam na Zalukaj -ponieważ mam tak konto.

492

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

cóż za wieczór. Czuje się jakbym miał zaraz zsunąć się z łóżka, takie falowanie w głowie ;/

493

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Napisze Wam coś ciekawego Gdy byłam dzieckiem było to między 3 a 4 klasą podstawówki postanowiłam zrobić rodzicom obiad a dlaczego a no dlatego aby się im przypodobać Zrobiłam jajka sadzone i ziemniaki pamiętam to jak wczoraj tylko że z tego jajka sadzonego zrobiła się jajecznica do teraz a mam 35 lat więcej jajka sadzonego nie zrobiłam a co więcej nie jadłam obrzydły mi Od jakiś 2 mies odkąd pogodziłam się w miarę z dzieciństwem utworzyłam szuflatki pozamykałam tam pewne rzeczy jestem zdrowsza szczęśliwsza a najważniejsze jem namiętnie jajka sadzone i nawet potrafię je robić To była jedyna rzecz której nigdy nie przyrządzałam Dzisiaj to odkryłam podczas jedzenia haha i znalazłam zależność Pozdrawiam i smacznego

494

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Marcin zjedz jajko sadzone...

495 Ostatnio edytowany przez nerwuska23 (2013-11-28 22:53:20)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

a ja tam mogę jeść jajka w każdej postaci.;-)

Marcinie-nie zawsze złe samopoczucie to powód nerwicy.Mój organizm działa tak na pogodę...szczególnie jesienno-zimową.Czyli deszcz,wiatr...itp.

496

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sekret to naprawde godne polecenia obejrzalam to dzis poplakalam sie ale moze naprawde musze o tym wszystkim pomyslec dzieki

497

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
gwiazdkapmi napisał/a:

Sekret to naprawde godne polecenia obejrzalam to dzis poplakalam sie ale moze naprawde musze o tym wszystkim pomyslec dzieki

Nie dziękuj, ponieważ nie ma za co.Ja sobie go oglądam co jakiś czas :-) Pozdrawiam!

498

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dziś jakiś taki senny i bólowy dzień. Główka boli ;-(

499

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sluuu, jak tam? Mam nadzieję, że lepiej.

U mnie, od momentu pierwszego ataku paniki, jest źle. Ciągle dostrzegam te moje newrwowe reakcje, duszno mi i mocno bije mi serce. Mówię sobie wtedy, że wszystko jestok, nic mi nie jest i przechodzi. Ale nie potrafię opanować swojej reakcji, gdy się zdenerwuję. A emocje są większe, niż wymaga tego sytuacja. Nie wiem, jak to opanować. Później mam poczucie winy, że tak się zachowaywałam hmm

500

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Anstawia. Ból głowy ciąg dalszy. Rozumiem, ze leków nie bierzesz? Jak walczylam z lękami bez leków, to najgorszym rozwiązaniem, bylo dla mnie analizowanie tych objawów. Im więcej się o tym myśli tym bardziej się to rozwija. Niestety weź tu nie myśl, jak masz lek i tak kolko graniaste.

501 Ostatnio edytowany przez nerwuska23 (2013-11-30 15:09:19)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Powiem was szczerze,że ja się zaczynam gubić w tej całej nerwicy,a raczej w jej objawach,oraz opni lekarzy.

Jak chodziłam do Psychologa i mówiłam,że mam ataki duszności nad którymi nie panuję,to Psycholog kazała mi usiąść i cytuję"wsłuchać się w nie i pozwolić im być"

Natomiat teraz chodzę do Psychiatry,który mówi mi,aby  nie myśleć o tych objawach i zająć się czymś.

Pytanie ? jak to właściwie jest? i co robić ? myśleć czy zabijać to myślenie.

502

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sluuu leków nie biorę. Nie chodzę na terapię, czasami gadam sobie z pewną psycholog, mogę do niej w każdej chwili zadzwonić. Ona główny nacisk kładzie na zmianę myślenia o sobie. Poprzednia zresztą to samo ze mną przerabiała, tylko, że wtedy ta moja nerwica aż tak nie była widoczna, bo byłam wtedy w związku i jakoś się musiałam trzymać. Teraz jestem sama i dla samej siebie trudno mi się złożyć do kupy. I pojawiły się lęki, co teraz będzie?
Za tydzień mam wizytę u kardiologa. Mam nadzieję, że powie mi, że z sercem jest wszystko w porządku, problem jest w głowie. Bo kto będzie taki wyrozumiały w pracy i zaakceptuje to, że czasami muszę zwolnić? Nie mówiąc już o tym, że wiele ludzi nie traktuje poważnie tego typu zaburzeń.

Nerwuska23 a co tobie pomaga? Teraz, gdy nachodzą mnie duszności i lęki, to mówię sobie, że to tylko myśli, nic mi nie jest. I powoli mija, ale nie wiem co będzie, gdy zemdleję, jak ostatnio.

503

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
Anstawia napisał/a:

Sluuu leków nie biorę. Nie chodzę na terapię, czasami gadam sobie z pewną psycholog, mogę do niej w każdej chwili zadzwonić. Ona główny nacisk kładzie na zmianę myślenia o sobie. Poprzednia zresztą to samo ze mną przerabiała, tylko, że wtedy ta moja nerwica aż tak nie była widoczna, bo byłam wtedy w związku i jakoś się musiałam trzymać. Teraz jestem sama i dla samej siebie trudno mi się złożyć do kupy. I pojawiły się lęki, co teraz będzie?
Za tydzień mam wizytę u kardiologa. Mam nadzieję, że powie mi, że z sercem jest wszystko w porządku, problem jest w głowie. Bo kto będzie taki wyrozumiały w pracy i zaakceptuje to, że czasami muszę zwolnić? Nie mówiąc już o tym, że wiele ludzi nie traktuje poważnie tego typu zaburzeń.

Nerwuska23 a co tobie pomaga? Teraz, gdy nachodzą mnie duszności i lęki, to mówię sobie, że to tylko myśli, nic mi nie jest. I powoli mija, ale nie wiem co będzie, gdy zemdleję, jak ostatnio.

No hej ! co mi pomaga? Przede wszystkim jestem na lekach,ćwiczę oddech...no i ciągle coś robię.Mam rodzin e dzieci.więc zawsze coś do roboty się znajdzie.Mąż mnie wspiera...no i jakoś tak daję rady.Chociaż nie powiem,że jest kolorowo-również walczę z dusznościami...i to często,lęki również mnie męczą.

Skoro masz takie objawy,to dlaczego się nie leczysz ? niczego nie zażywasz?

504

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Nerwicę znam z autopsji.
Na chwilę obecną problemem nie jest nerwica,ponieważ biorę liki.
Problemem są leki które więcej psują niż naprawiają.
Oczywiście,objawy nerwicy zmalały,można żyć .
Problem w tym że inhibitory MAO czy SSRI,osłabiają serce itd

Leki brać muszę,nie mam wyjścia.
Ciekawy jestem jak to jest z tym osłabianiem serca?
Czy chodzi o to że biorąc tabletki przez wiele lat,duże dawki
osłabiamy swoje serce na trwałe?
Czy może chodzi o to że prze okres leczenia jesteśmy osłabieni
potem lek odstawiamy i nasze serce odzyskuje kondycje?

Wie ktoś jak zmienić dietę w trakcie leczenia aby wzmacniać to co prochy osłabiają?
Niedawno znalazłem w sklepie sok z noni,źródło serotoniny.
Czy mogę pić ten sok w trakcie terapii inhiboitorem SSRI?

Pytam ponieważ np inhibitorów MAO nie wolno łączyć z żółtym serem lub mięsem czerwonym.
Można się wykończyć tongue

505

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Nerwuska23
Chodziłam na terapię kilk miesięcy. Psycholog zakończyła ze mną terapię indywidualną, wysłała na grupę. Grupa się rozpadła, bo dziewczyny nie chciały kontynuować. Byłam raz u psychiatry. Ryczałam u niego strasznie. Na końcu powiedział, że leki nie są mi potrzebne, bo radzę sobie. To było kilka miesięcy temu.
Posypałam się teraz. To był mój pierwszy taki atak paniki. Czekam na wizytę u kardiologa, więc nie można powiedzieć, że nic z tym nie robię, bo robię. Mam też lek, który dostałam w szpitalu, mam go zażyć w razie kolejnego ataku. Cały czas ćwiczę metody, które poznałam na terapii behawioralnej. Ale na wszystko potrxeba czasu, cierpliwości i chęci.

506 Ostatnio edytowany przez nerwuska23 (2013-11-30 23:02:39)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
Anstawia napisał/a:

Nerwuska23
Chodziłam na terapię kilk miesięcy. Psycholog zakończyła ze mną terapię indywidualną, wysłała na grupę. Grupa się rozpadła, bo dziewczyny nie chciały kontynuować. Byłam raz u psychiatry. Ryczałam u niego strasznie. Na końcu powiedział, że leki nie są mi potrzebne, bo radzę sobie. To było kilka miesięcy temu.
Posypałam się teraz. To był mój pierwszy taki atak paniki. Czekam na wizytę u kardiologa, więc nie można powiedzieć, że nic z tym nie robię, bo robię. Mam też lek, który dostałam w szpitalu, mam go zażyć w razie kolejnego ataku. Cały czas ćwiczę metody, które poznałam na terapii behawioralnej. Ale na wszystko potrxeba czasu, cierpliwości i chęci.

hmm.Nie wiem w jakim stanie trafiłaś do Psychologa,ponieważ ja osobiście z takimi objawami jak duszności i napady lęku,miałam od razu zaznaczone,że terapia może potrwać nawet do dwóch lat-jeśli chodzi o pełne wyleczenie.Ty chodziłaś parę miesięcy,po czym objawy powróciły.Udałaś się do Psychiatry,ryczałaś a ten ci powiedział,że leki nie są potrzebne? nie ukrywam,że chyba lekarz pomylił powołania.Teraz masz duszności,ataki paniki i właściwie tak na prawdę się nie leczysz.Masz tylko leki przepisane ze szpitala-lecz szczerze to nie jest żadne leczenie.Czekasz na wizytę u kardiologa.No,ale nie leczysz nerwicy.

Moim zdaniem powinnaś podjąć znów leczenie czy to u Psychologa,czy Psychiatry.Mówisz,że miałaś jeden atak i sobie radzisz.Wiesz-na tym jednym ataku może się nie skończyć...a może również nadejsć taki dzień,że sobie nie poradzisz.Jestem zdania,że lepiej chuchać na zimne,a nie czekać,aż się objawy nasilą.

507

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

No tak leki działają na leki, ale mają inne skutki uboczne. Ja mam bole brzuszka, zmęczenie, bole glowy, spadki nastroju. Eh, damy rade,

508 Ostatnio edytowany przez mirosław (2013-12-01 17:55:10)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Uderzyło mnie zdanie psychiatry we wpisie Anstawia a mianowicie " Na końcu powiedział, że leki nie są mi potrzebne, bo radzę sobie. " - no cóż drodzy państwo , każdy z nas jakoś sobie radzi inaczej byśmy byli bezwolnymi manekinami . Lekarz ma za zadanie poprzez terapię czy to lekami czy psychoterapię poprawić nasz komfort życia . To że to " radzenie " kosztuje nas wiele sił i energii to my wiemy a powinien to wiedzieć również lekarz i najnormalniej w świecie pomóc jak to " radzenie " poprawić a tu mam wrażenie ze ten lekarz to raczej minął się z powołaniem . Nie wolno sie poddawać , są jeszcze inni lekarze i psychoterapeuci - na pewno są bo to co nas spotkało to dotyka olbrzymią masę ludzi więc nie jest czymś nienormalnym a wręcz przeciwnie tylko nie każdy do tego sie przyznaje.

509

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie! Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia i otuchy, bardzo mi pomogły! Mijają dwa tygodnie mojego "nowego" życia i cóż...żyję! :-))))) W pierwszy dzień trzęsłam się jak galareta i oblewałam potem. Nic nie wiedziałam, zapominałam nawet które to drzwi do toalety, ale już na drugi dzień było lepiej, a dalej jeszcze lepiej!
Kierownictwo i nowi koledzy przyjęli mnie ciepło, więc start jest całkiem niezły. Na razie się szkolę, zaliczam różne testy, obserwuję innych przy pracy. Tak będzie przez miesiąc, a od nowego roku prawdziwe wyzwania - kontakt i obsługa klientów (to będzie jazda, uf!).
Nerwica nie dokucza mi za bardzo. Największy problem to drżenie dłoni (czy ktoś ma na to jakiś sposób? Bo ja wymiękam) i silne pocenie się. Mam nadzieję, że z czasem, jak poczuję się bardziej pewnie to w/w objawy choć trochę ustąpią.
Tak czy inaczej: nie uciekłam, przeżyłam pierwsze dni, staram się zaaklimatyzować i nie poddaję się. Jestem o wiele silniejsza i bardziej odporna niż kiedyś. Lęki jako takie mi nie dokuczają, co najwyżej borykam się z silnym stresem i napięciem wewnętrznym, ale i one z czasem mijają.

Nie zaobserwowałam ataków paniki, duszności, ani mdłości (wielki sukces!). Odkąd chodzę do psychologa (w styczniu miną 3 lata!) nie zdarzyły mi się ataki panicznego lęku, czy dłuższej dezorganizacji psychicznej. W trakcie silnego stresu dość wyraźnie chudnę, ale nie tracę apetytu i nie załamuje się totalnie.

Anastawia: bardzo mi przykro z powodu Twoich objawów. Wiem, że jak raz się zdarzy coś podobnego, to później bardzo trudno jest wrócić do równowagi i żyć na nowo jak dawniej. Ważne jest, żebyś nie dała się dodatkowo nakręcić spirali "lęku przed lękiem", bo wtedy nerwica będzie dezorganizować Twoje,codzienne życie. Dobrze, że masz świadomość, że to tylko atak paniki, powtarzaj to sobie zawsze i nie daj przejąć lękowi inicjatywy. Dużo odpoczywaj, jak najczęściej staraj się relaksować i uspakajać (treningi autogenne to po prostu konieczność!), ale jeśli nie będzie poprawy - nie powinnaś zbyt długo zwlekać z rozpoczęciem regularnej terapii u psychologa, bądź z dobraniem właściwych leków u psychiatry. Nie ma nic złego, czy wstydliwego w szukaniu pomocy tego typu. Mam nadzieję, że kardiolog także okaże się pomocny.
Z nerwicą walka nigdy nie jest równa. Czasem jesteśmy na wozie, czasem pod wozem. Grunt to się nie poddawać, nie brać tych objawów za bardzo do siebie (choć wiem, że to strasznie trudne) i szukać pomocy jeśli zachodzi taka konieczność.
Masz moje wsparcie. Wiem, że sobie poradzisz, bo jesteś mądra i masz dużą samoświadomość. smile
Pozdrawiam

510 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-12-01 23:36:16)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witaj Stokrotko!
Cieszę się, że sobie radzisz. Zresztą ja wiedziałam, że tylko na początku jest trudno, a potem już jest lepiej smile
Nie mam pomysłu jak poradzić sobie z drżeniem rąk. Ale ja myślę, że nikt poza tobą tego nie widzi. Poza tym jesteś nowa, masz prawo drżeć smile
Serdecznie Ci dziękuję za Twoje wsparcie.
Stosuję różne metody relaksacyjne. Dziś byłam na masażu, kolejny mam za dwa tygodnie. Oprócz tego popijam melisę i piszę codziennie sobie pozytywne afirmacje.
Dzisiaj złapało mnie przeziębienie. Poza tym, boli mnie... dusza. Brak miłości, lęk przed samotnością...
Mam czasami kontakt z psychologiem. To już drugi psycholog, który mówi mi to samo: zmiana myślenia. Czyli terapia behawioralna. Staram się pokochać siebie smile

511

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Stokrotka84- hej, gratulację. Mam nadzieje, że my wszyscy dojdziemy do takiego stanu. Trzęsące się ręce to mój pierwszy objaw nerwicy.  Hymm najlepiej było robić herbatę lub kawę wśród współpracowników.

Mirosław- Ja na początku leczenia też usłyszałam, żeby jeszcze poczekać. Czekałam do wizyty u innego.

Anstawia- Widziałam, że długo już jesteś na tym forum. Cały czas dzielnie walczyłaś z przeciwnościami losu znajdując logiczne wytłumaczenie dla wielu niezdrowych sytuacji w Twoim związku. No i na domiar złego przypałętała się nerwica.

512

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Stokrotko też miałam trzęsawki dłoni minęło kiedy w końcu przestałam zwracać na to uwagę Trzymam kciuki za Nas wszystkich A zmiana myślenia czasami jest nie do pokonania jak( otoczenie ) nadal to samo

513 Ostatnio edytowany przez nerwuska23 (2013-12-02 17:09:59)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie kochane !

U mnie trzęsące się ręce były jednym z pierwszych objawów nerwicy.Poźniej doszły silne zawrot głowy i duszności.Zawroty mialam tak mocne,że idąc po ulicy trzymałam się rowerka na którym jechał moj synek.Duszności miałam takie,że weszłam kiedyś do mamy i krzyczalam ...mamo ja się duszę.Tak u mnie zaczęła się przygoda z nerwicą.Poźniej doszły wymioty,bóle brzucha i wszystkie objawy świata.

Teraz tylko walczę z dusznościami i napadowym lękiem.A od dziś walczę ze zmianą tabletek....trzymajcie za mnie kciuki...

właśnie żegnam się z Relanium na ktorych byłam dobrych kilka lat.

514

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Powiem tak znam 2 sposoby sprawdzone na 10000%,które pomogą CI wyjść z nerwicy. Sama się z tym borykałam/ dalej borykam bo jak wiadomo w ciężkich chwilach chociaż troche wraca. Nie moge powiedzieć ,że jestem chora bo nie czuje już tych okropnych lęków, omdleń, kołatań serca, martwienia sie ze zaraz umre itd. 1 sposob to METODA 1000 KROKÓW. W internecie mozemy znalesc duzo na ten temat i za 50 zł wykupic taką oto metode,robimy codziennie pewne zadania,czytamy pewne teksty. Kazda metoda opracowana jest pod nasza osobowosc i chorobe. Po zakonczeniu jej zapomnialam co to nerwica. Wiadomo żeby podleczyć się też ze strony organizmu a nie tylko odczuć,brałam leki. 1 tabletki o nazwie KALMS. Dostepne w kazdej aptece za okolo 9 zl za listek. Tabletki nie sa chemiczne są oparte na ziołach/ziołowe. Pomagają wyciszyć się,zasnąć ale nie czujemy że cos bralismy. Probowalam innych,tez tych reklamowanych za kazdym razem czulam sie jak na prochach. Na prawde polecam sama wiem jaka to meczarnia jak nie mozesz nikomu wytlumaczyc jak na prawde sie czujesz.

515

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
ddzzaassttaa napisał/a:

Powiem tak znam 2 sposoby sprawdzone na 10000%,które pomogą CI wyjść z nerwicy. Sama się z tym borykałam/ dalej borykam bo jak wiadomo w ciężkich chwilach chociaż troche wraca. Nie moge powiedzieć ,że jestem chora bo nie czuje już tych okropnych lęków, omdleń, kołatań serca, martwienia sie ze zaraz umre itd. 1 sposob to METODA 1000 KROKÓW. W internecie mozemy znalesc duzo na ten temat i za 50 zł wykupic taką oto metode,robimy codziennie pewne zadania,czytamy pewne teksty. Kazda metoda opracowana jest pod nasza osobowosc i chorobe. Po zakonczeniu jej zapomnialam co to nerwica. Wiadomo żeby podleczyć się też ze strony organizmu a nie tylko odczuć,brałam leki. 1 tabletki o nazwie KALMS. Dostepne w kazdej aptece za okolo 9 zl za listek. Tabletki nie sa chemiczne są oparte na ziołach/ziołowe. Pomagają wyciszyć się,zasnąć ale nie czujemy że cos bralismy. Probowalam innych,tez tych reklamowanych za kazdym razem czulam sie jak na prochach. Na prawde polecam sama wiem jaka to meczarnia jak nie mozesz nikomu wytlumaczyc jak na prawde sie czujesz.

No nie bardzo wierzę w to,że na tak silną nerwicę jak tutaj niektórzy mają,skuteczne są tabl.ziołowe.

Co do metody 1000- kroków czytałam o tym.Lecz nie wiem,czy warto kupić,ponieważ nie wiem o co w tych chodzi.

516 Ostatnio edytowany przez natalia4387 (2013-12-02 23:37:31)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam Was dziewczny.  smile
Ja także mam ogromny problem. Mam 20 lat. W tym roku poszłam na studia, mieszkam razem z koleżankami w mieszkaniu ponad 150km od mojego domu i rodziny. Od zawsze mam problem z komunikowaniem sie z ludźmi. Strasznie sie denerwuje, pocę się, czerwienie nawet najmniejszą drobnostką. Nie wiem czy mam nerwicę, ale coś we mnie siedzi. Pogłębiło się to właśnie teraz kiedy wyjechałam i muszę radzić sobie z wszystkim sama. Nie potrafię zawierać nowych znajomości. Na co dzień wśród moich najbliższych znajomnych i rodziny jestem wesoła, energiczna, zawsze uśmiechnięta, nikt nie powiedzialby ze cos ze mną jest nie tak. Kiedy muszę zrobić coś sama , rozmawiać z kimś, nawet zwykłe wyjście do sklepu powoduje stres, coś mnie blokuje w środku.
W dzieciństwie chorowałam na mutyzm. walkę wygrałam w klasie podstawowej. Może zostało to pokonane przeze mnie, ale jestem pewna, że slady po tym  jakieś zostały.

Oprócz tego boję się spać w nocy, często się budzę . Kiedy zostaje sama w domu także mam lęki. Na niczym nie moge się skonentrować, mam problemy z pamięcią, czuję się beznadziejna.  Często boli mnie glowa, czasami mam takie dni kiedy mam problem z złapaniem glebokiego oddechu..


Problem też miałam z podjęciem studiów. Na moje wymarzone studia nie poszłam, ponieważ (moze to glupie) nie miałam koleżanki z którą mogłabym zamieszkać. Dlatego poszłam na studia do innego miasta , ze względu na to ze szla tam moja kuzynka.  Teraz wiem ze to największy błąd mojego życia. Kierunek ok, taki jak chcialam ale wiem ze ta uczelnia niczego mi nie da. Miasto jest beznajdziejne, studentów w nim nie ma poniewaz wszyscy wyjechali. Nikt nie mówił, że będzie lekko, ale nie tak wyobrażałam sobie życie studenckie. Tutaj brak jakichkolwiek perspektyw... Jestem załamana , nie wiem co robić, czuje się beznajdziejnie. Bardzo ciężko mi z tym życ, przeszkadza mi to w zyciu codziennym. Często  lubię sobię usiąść i popłakać, to mi pomaga... Nie jestem w stanie opisać wszystkiego tutaj. Bardzo ogólnie opisałam mój problem.  Za jakąkolwiek odpowiedź z góry dziękuję.

517

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witaj Natalko !

Czytając Ciebie,mam przed oczami siebie z przed lat.Dokładnie miałam to samo jako nastolatka.-oszukiwałam samą siebie,że wszystko jest okej i to nic takiego.Z upływem lat,to wszystko się nasilało,zaczęłam odsuwać się od znajomych..zamykałam się w sobie-po prostu tak było mi dobrze (sama ze sobą) tylko ja i nikt poza mną.

Gdybym mogła cofnąć czas,to zapewne wiele rzeczy zrobiłabym inaczej.Przede wszystkim zaczęłabym reagował na pewne sygnały-podjęła leczenie np.Psychologiczne-pracowałabym nad sobą.

Teraz za późno...najpierw był Psycholog,teraz Psychiatra.Mogłam tego uniknąć,no,ale człowiek uczy się na błędach.

Jesteś młoda,więc za wczasu działaj,zanim wszystko się nasili...i pozostaną ci tylko tabletki,oraz walka z silną nerwica lękową.

518

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie!
Też odsunęłam się od wszystkich ludzi. Nie mam ani jednej bliskiej osoby, a do rodziny mam 1200km, bo mieszkam w Holandii.
Teraz widzę, jakie to było bezsensowne. Żywiłam i zywię urazę do każdego, z kim się pokłóciłam. Paliłam za sobą mosty. Rozwiodłam się.
Teraz żałuję utraconych kontaktów, a paniczny lęk doprowadził do tego, że boję się nawiązać nowe bliższe znajomości.
Ale powoli zaczynam dostrzegać moje postępowanie i to, jaką krzywdę sobie wyrządzam. Niestety, konfliktów nie da się uniknąć, a wśród ludzi trzeba żyć. Kiedyś za bardzo skupiałam się na innych. Teraz postanowiłam, że będę się skupiać na sobie. Uważam, że relacje z ludźmi są mi potrzebne, dlatego małymi krokami będę coś robić w tym kierunku. Nie chcę już uciekać. Chcę się zmierzyć z moim lękiem.

519

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Możesz wierzyć możesz nie, ale mi pomogło a moja nerwica wcale nie była jakimś błahym problemem,nie mogłam z nią normalnie żyć. Teraz czuje się świetnie smile Też odsunelam się od wszystkich znajomych,wszyscy wg mnie byli źli bo robili to i to nie tak,a ja sama nie widziałam że ich od siebie odpycham. Niektórzy leczą nerwice bez leków,serio są na tyle silni ludzie. Nie wiem,ja poleciłam wam to,co pomogło mi, bardzo się ciesze że nie musze już przez to przechodzić.

520

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Nie wiem jakie dalej podjąć kroki. Zdaję sobie sprawę z tego, że mam problem.  Może i chciałabym porozmawiać z psychologiem, z kimś kto sie na tym zna,ale wstydzę się przyznać do tego. Brak pewności siebie ogranicza mnie.

Dziś nie poszłam na uczelnię , ponieważ miałam do przedstawienia prezentacje... Nie wyobrażam sobie referować na srodku sali osobom (ok 30) których prawie nie znam... Zawsze wmawiam sobie, że mi się nie uda, że wszyscy będą się śmiać a ja cała spłonę.
Naprawdę mi ciężko. Może jakieś tabletki byłyby dobrym rozwiązaniem ?

Posty [ 456 do 520 z 2 984 ]

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 10 … 46 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026