Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Strony Poprzednia 1 4 5 6 7 8 55 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 276 do 330 z 2,981 ]

276

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

zuzia264 - raczej smo mi przeszło, może dlatego że na przeciw mnie jest osp i pogotowie ratunkowe, i jakoś się oswoiłem. Sam jestem strażakiem od 6 lat smile

Zobacz podobne tematy :

277

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Jeśli ktoś jest zainteresowany, posiadam książkę, o której była tu mowa, w formie elektronicznej i mogę podesłać na maila. Tylko to jest pierwsza wersja pod innym tytułem ("Oswoić lęk"). Ale podejrzewam, że różnice pomiędzy dwoma wersjami są nieznaczne. Apropos książek, czy ktoś interesował się może tą nowością: ups, nie mogę jeszcze wklejać linków tongue chodzi mi o książkę D. Hellersteina pt: Uzdrowić umysł-najnowsze metody leczenia depresji i zaburzeń lękowych.
Pozdrawiam ciepło.

278

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

kotella - prześlij mi na maila: marcing90@o2.pl smile

279 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-10-12 22:03:06)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Wysłałam, marcing90 smile
A tak w ogóle to dysponuję dość sporą bazą tego typu książek (w  formie elektronicznej, po polsku i po angielsku) - zarówno stricte naukowych, poradnikowych, jak i idących w kierunku duchowości. Jeżeli będę mogła komuś pomóc, podesłać coś, to będzie mi miło.
A znacie może stronę spam? Ja dość często ją podczytuję i polecam ją wszystkim zainteresowanym tematyką psychologiczną, rozwojem osobistym, duchowością itd.
Życzę miłej lektury i spokojnej nocki smile

280

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witaj Kotella! Miło, że do nas dołączyłaś! Czekam na Twoją historię, a o książki również poproszę (mail pod nickiem), bo dodatkowej wiedzy nigdy za wiele smile Pozdrawiam

281

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Jak mam sobie radzić z nerwicą natręctw nie chce czegoś robić ale to jest silniejsze odemnie.. proszę o radę.

282

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sysia001- no to na przykładzie: Załóżmy że musisz przed snem poukładać ubrania na fotelu bo nie zaśniesz. Zostaw je specjalnie na kilka dni i nie dotykaj choćbyś miała nie spać i tak z każdym natręctwem, aż do znudzenia.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

283

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Ale ten lęk... jest taki duży myślę ,że też to jest duże przyzwyczajenie,że się musi to robić..

284

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam wszystkich bardzo ciepło, Już dwa razy próbowałam wysłać swojego posta i nie udało mi się. I tu dostała w nos moja perfekcja pisałam 2 godziny, poprawiałam, sprawdzałam a tu pstryk i zniknęły jak bańka mydlana. Zniknęłam na jakiś czas, ponieważ wyjechałam i musiałam się zmierzyć z samotnością która jest moją zmorą. Nie boję się tłumu, tylko samotności. Dałam radę, przeżyłam z niewielkimi problemami, ale to nic. Chciałam się z Wami podzielić niedawnym wydarzeniem z mojego życia. Nikt z mojej rodziny oprócz męża nie wie, albo woli nie wiedzieć że mam nerwicę lękową. Boją się, że jak ktoś zapyta to będą musieli przyznać, że mają chorą psychicznie osobę w swoim najbliższym  otoczeniu. Wolą mówić, że od dziecka jestem po prostu inna. Ja również starałam się to ukryć, udając że to problemy natury fizycznej itp.. O co nie trudno przy zespołach genetycznych jak moje...
Ale to czy mam okresy remisji czy zaostrzeń to w dużej mierze sprawka mojej nerwicy, wbrew wszystkiemu...
Otóż kilka tygodni temu musiałam przejechać z moją siostrą i jej mężem prawie 1000 km samochodem, tak bardzo się starałam żeby nic się nie wydarzyło, że oczywiście się wydarzyło.. Miałam atak panicznego lęku, zamarkowany oczywiście somatyką: biegunka, potworny ból brzucha itp....Moja siostra stała jak wryta, nie rozumiała co się ze mną dzieje, a ja się rozpłakałam i potrafiłam tylko powiedzieć: tak mam czasami i nie chodzi tu tylko o moje choroby, ale rówież o to co się dzieje w mojej głowie. To są moje emocje i część mnie czy się to komuś podoba czy nie. Siostra zadzwoniła do mnie po paru dniach i zaproponowała mi co tygodniowe widzenia na skypie ( od 25 lat mieszka za granicą). Zawsze bardzo za nią tęskniłam, zastępowałam mi matkę w dzieciństwie, ale oddaliłyśmy się od siebie w wyniku odległości, zmiany stylu życia itp... Z czasem zaczęłam ukrywać moje problemy i czułam się coraz bardziej wyizolowana. Teraz kiedy to wszystko się "wydało" czuję olbrzymią ulgę , która  zastąpiła po części wstyd i bezradność. Wiem, że ona nadal mnie kocha i chce mi pomóc, tak jak potrafi. Na tyle na ile zrozumie, moją chorobę... Na tyle na ile ja pozwolę... Tak wiele zależy ode mnie, muszę tylko sama sobie pozwolić na słabość i to żeby ktoś się mną zaopiekował i zaakceptował mnie taką jaka jestem....Zmiana sposobu myślenia to proces na całe życie, kolejny raz odkrywam to co inni po prostu wiedzą, mają, czują...ale to nic. Warto pójść tym tropem i kolejny raz odszukać siebie. Wiem, pomimo że nadal mam lęki i źle się czuję, że potrafię odczuwać radość i z przyjemnością słucham swojego śmiechu, który  jest najpiękniejszą muzyką jakiej dane mi było słuchać. Cieszę się, że jesteście i że mogę się z Wami podzielić tym co mi w duszy gra. Powoli uczę się brać i dzielić. Dzielić nie dawać to dla mnie olbrzymia różnica. Dziękuję za piosenkę " Don't give up" -  wyłam kiedy jej słuchałam, ale to były łzy nadziei ... Tego nam wszystkim życzę,
Dzisiaj adoptuję kolejnego kotka, będzie towarzyszem dla mojej kici, która straciła towarzyszkę zabaw kilka tygodni temu. Z okazji u mnie impreza piekę tort bezglutenowy i bezmleczny - ostatni był pyszny, chociaż dwa wcześniejsze się nie udały za bardzo..  pozdrawiam

285

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sysia001- masz wybór, możesz wykonywać przymusowe czynności, lub starać się przełamać schematy. Każdy z nas wie jakie to jest dla nas trudne, ale nasza choroba nie usprawiedliwia tylko zobowiązuje.

8888- Piękny ten Twój post. Cieszę się że lubisz tu przebywać i zrobimy wszystko by żyć w sześciu i nie dać się temu łajdactwu. Jeśli chodzi o biegunki to nie mój konik tylko mojej siostry. Ona też już się z tego śmieje, że zna wszystkie toalety w drodze do pracy czy szkoły. Na szczęście siostra mieszka blisko i jest moją oporą, bo sama to przeżywała.

Ja dziś też mam gorszy dzień. Czuje pustkę mieszana z bólem głowy i z poczuciem winy, a na dokładkę strach i zwątpienie.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

286

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Ale wlasnie wykonywanie tych czynnosci sprawia ,ze dalej to robie a nie wychodze z tego..

287 Ostatnio edytowany przez sluuu (2013-10-14 10:40:19)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sysia001- no napisałam, że trzeba przełamać działania natrętne. To będzie długa droga, ale do wyjścia ;-P.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

288

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
8888 napisał/a:

Już dwa razy próbowałam wysłać swojego posta i nie udało mi się. I tu dostała w nos moja perfekcja pisałam 2 godziny, poprawiałam, sprawdzałam a tu pstryk i zniknęły jak bańka mydlana.

Nie jesteś jedyną która zmaga się z neurotycznym perfekcjonizmem. Mam podobnie, ale ostatnio mniej się tym przejmuję. Wiem np.  że posty które tutaj piszę nie są do końca poprawne stylistycznie i gramatycznie. Kiedyś bym je obsesyjnie poprawiała, a dzisiaj zostawiam takimi, jakie są. 8888: pozwól sobie na błędy, to jeden z "kroków do wolności".

8888 napisał/a:

Nikt z mojej rodziny oprócz męża nie wie, albo woli nie wiedzieć że mam nerwicę lękową. Boją się, że jak ktoś zapyta to będą musieli przyznać, że mają chorą psychicznie osobę w swoim najbliższym  otoczeniu. Wolą mówić, że od dziecka jestem po prostu inna.

To błąd! Oczywiście nie namawiam Cię, żebyś od dziś chodziła i na prawo i lewo rozpowiadała o swoich problemach, ale kiedy jesteś w towarzystwie i gorzej się czujesz to "ukrywanie" swojego stanu powoduje wzrost napięcia. Jeszcze bardziej się nakręcasz i zastanawiasz, czy ktoś odkryje Twoją tajemnicę.
I jeszcze jedno: nie jesteś chora psychicznie, tylko nadwrażliwa. Możesz powiedzieć, że miewasz dolegliwości na tle nerwowym i czasem reagujesz tak, a nie inaczej. Uwierz mi, w dzisiejszych czasach ludzie miewają tyle stresów, że wątpię czy kogoś to szczególnie zdziwi. Raczej pokiwają głowami ze zrozumieniem.

8888 napisał/a:

Otóż kilka tygodni temu musiałam przejechać z moją siostrą i jej mężem prawie 1000 km samochodem, tak bardzo się starałam żeby nic się nie wydarzyło, że oczywiście się wydarzyło.. Miałam atak panicznego lęku, zamarkowany oczywiście somatyką: biegunka, potworny ból brzucha itp....Moja siostra stała jak wryta, nie rozumiała co się ze mną dzieje, a ja się rozpłakałam i potrafiłam tylko powiedzieć: tak mam czasami i nie chodzi tu tylko o moje choroby, ale rówież o to co się dzieje w mojej głowie.

Tak bardzo się starałaś, że nerwicy dostałaś. Następnym razem podobne wydarzenie powinnaś potraktować na odwrót. Jak wiesz z książki Judith Bemis nerwicą rządzą paradoksy. Zamiast usilnie starać się powstrzymać napływające emocje....oczekuj ich, zaproś je do siebie i powtarzaj sobie: "przyjmuje wszystkie swoje dobre i złe emocje. Jeśli będę musiała biegać z tego powodu do każdej,napotkanej toalety - trudno, będę biegać. Jeśli wszyscy to zobaczą - trudno, niech zobaczą!". Traktuj każde takie wyzwanie, jako okazję do przećwiczenia własnych, wewnętrznych dialogów. Powtarzaj sobie, że im dłużej i częściej będziesz ćwiczyć, im więcej małych wyzwań sobie stawiać - tym będzie Ci łatwiej. Oswajaj lęk, nie wstydź się go, niech stanie się Twoim przyjacielem. Ja już niejednokrotnie podejmowałam ze swoją nerwicą taką właśnie polemikę i wiele razy udawało mi się ją pokonać, w ten właśnie sposób.
Kiedyś widziałam program o terapii poznawczo-behawioralnej. Terapeuci zabierali swoich podopiecznych w miejsca, które budziły ich przerażenie i szczegółowo analizowali poziom ich lęku (w 10 stopniowej skali). Pierwsze wyjścia trwały 10 minut, później były dłuższe i dłuższe, aż wreszcie pacjenci sami zaczynali tam chodzić. Lęk stopniowo malał. Jak widzisz - ćwiczenie czyni Mistrza.


8888 napisał/a:

Z czasem zaczęłam ukrywać moje problemy i czułam się coraz bardziej wyizolowana. Teraz kiedy to wszystko się "wydało" czuję olbrzymią ulgę , która  zastąpiła po części wstyd i bezradność. Wiem, że ona nadal mnie kocha i chce mi pomóc, tak jak potrafi. Na tyle na ile zrozumie, moją chorobę...

No widzisz. Sama się przekonałaś, że przyznanie się do słabości przynosi wielkie ukojenie. Moja rodzina i bliscy znajomi wiedzą o moim problemie. Jeszcze się nie spotkałam z ich strony z dyskryminacją, czy złośliwością. Wszyscy okazywali empatię, zrozumienie i współczucie. Zawsze chcieli jakoś pomóc. Paradoksalnie takie wydarzenia (z Twojego punktu widzenia kompromitujące) mogą Ci pomóc w nawiązaniu jeszcze bliższych relacji z siostrą.

8888 napisał/a:

Dzisiaj adoptuję kolejnego kotka, będzie towarzyszem dla mojej kici, która straciła towarzyszkę zabaw kilka tygodni temu. Z okazji u mnie impreza piekę tort bezglutenowy i bezmleczny - ostatni był pyszny, chociaż dwa wcześniejsze się nie udały za bardzo..

Koty i psy działają bardzo terapeutycznie. Sama mam kotkę i w trudnych chwilach niejednokrotnie pomagała mi przetrwać, dlatego gratuluję decyzji. smile Cieszę się razem z Tobą! smile
Pozdrawiam

289

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Jeśli już pojawił się problem perfekcjonizmu, to polecam książkę "Kiedy doskonałość nie wystarcza. Jak sobie radzić z perfekcjonizmem". Niestety nie mam wersji elektronicznej, a jedynie papierową, więc podesłać nie mogę.

Szkoda, że nie jesteśmy wszyscy z jednej okolicy, przeszedł mi przez głowę pomysł zorganizowania czegoś w stylu luźnej grupy terapeutyczno-wspierającej wink Trafiłam co prawda na regionalne grupy nerwicowo-depresyjne, ale nie wiem czemu, jakoś tutaj mi się bardziej podoba, a nie zamierzam przesiadywać na wszystkich możliwych forach psychologicznych, bo życie nie składa się tylko z nerwicy, czasem trzeba poczytać coś lekkiego, związanego z naszymi zainteresowaniami. Apropos, ktoś tu wspominał o kotach. Ja jestem wielką miłośniczką tych puchatych stworzonek (o tak, mój nick nie jest przypadkowy! smile Sama posiadam dwa "uliczniaki", które są moimi wielkimi szczęściami. Jestem też wolontariuszką w schronisku, choć gdy gorzej się czuję (akurat ostatnimi czasy przechodzę kryzys, o którym wspominałam w innym wątku), nie jeżdżę do moich pupilków sad Czuję się przez to źle i winna.... Wiem, że te biedaki tam na mnie wyczekują.... Ale nie zamierzam się pogrążać. Jak wróci mi siła, wszystko odrobię:)

Tyle tematów do poruszenia... Stokrotka pyta o moją historię, ale ja sama nie wiem, od czego miałabym zacząć. Jak się kiedyś zbiorę, to coś skrobnę. Teraz moim największym zmartwieniem jest brak pracy-zrezygnowałam z kilku ofert (piszę o tym w innym wątku) i, jak się pewnie domyślacie, takie straty nie podbudowują....

Aha, wrócę jeszcze na chwilkę do kotów, bo w wątku, w którym pisałam o izolacji i problemach z pracą, oprócz mnie (Kotella), pisała jeszcze Kotka89 i Catwoman smile Się kociary zebrały, co?:)

Stokrotko, z tego co widzę, podobnie jak ja mnóstwo czytasz na temat nerwicy/ zaburzeń lękowych itp. Napisz, co konkretnie by Cię interesowało, albo co już masz, bo ja mam tyle tego wszystkiego, że ho, ho. Spora część z ogólnodostępnych źródeł typu Chomikuj, więc pewnie masz...
Ostatnio ze strony jakiejś psycholożki ściągnęłam "Psychoterapię po ludzku", gdzie opisane są między innymi różne rodzaje psychoterapii, na razie tylko przeglądałam, ale wygląda ciekawie.

Na razie tyle, trzymajcie się wszyscy, i smerki dla Waszych zwierzaków!!!! Do usłyszenia;)

290

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Wyslij mi Kotella jeśli możesz jakieś poradniki.. na temat nerwic... Ty masz lękową więc troszkę jest może inna ale ja mam natrectw.. chciałabym poczytać coś na temat..

291

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

powiedzcie co robić jesli każdego dnia myśle o tym czy nie będe mieć wieczorem ataku ciągle chodze sprawdzam sobie puls czy mi za szybko serce nie bije.

i muszę sie pochwalić znalazłam prace i niedługo zaczynam wiec moze przestane tak myśleć

292

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

zuzia264- gratulację ;-P
kotella-czekam na Twoją historię, a ten pomysł spotkania fajny. Może kiedyś umówimy się na zbiorowy napad paniki ;-D, wszyscy strzelimy sobie 3 melisy pod rząd, hehe i żadnej to nie będzie dziwić.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

293

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej. ostatnio zauważyłem, że jak chodzę z tatą do pracy ( Wykończenia wnętrz ) To mniej myśle o mojej chorobie:) JEST KTOŚ MOŻE Z WOJ. ZACHODNIOPOMORSKIEGO ?

294

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam ponownie, Mój nowy kotek strasznie się boi, siedzi pod tapczanem od wczoraj i nic nie je ...A ja już mam napady paniki i biegunkę ..... Czy" kociarki " - mają jakiś pomysł jak sprawić żeby kotek poczuł się lepiej...
Nawet sobie nie zdawałam sprawy, że tak bardzo będę to przeżywać, próbuję sobie tłumaczyć, że będzie dobrze, że to chwilowe i nic nie pomaga....ale się boję...
pomocy!

295

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
8888 napisał/a:

Witam ponownie, Mój nowy kotek strasznie się boi, siedzi pod tapczanem od wczoraj i nic nie je ...A ja już mam napady paniki i biegunkę ..... Czy" kociarki " - mają jakiś pomysł jak sprawić żeby kotek poczuł się lepiej...
Nawet sobie nie zdawałam sprawy, że tak bardzo będę to przeżywać, próbuję sobie tłumaczyć, że będzie dobrze, że to chwilowe i nic nie pomaga....ale się boję...
pomocy!

witaj . kotki niestety tak czasami mają sama wychowywałam 12 na raz i potrzeba im czasu musisz być spokojna a przynajmniej starać się być bo kotki to wyczują mozesz  go wołać co chwila ale nic na siłę Ja miałam piewszys raz kotka po smierci mojego dziadzia bo ktos mi powiedział ze jak sie boimy  to zeby spać i przebywac z kotem bo wyciągają lęki i choroby il.e jest w tym prawdy to nie wiem ale ja mając kota wyleczyłam sie z silnej:(

296

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
kotella napisał/a:

Stokrotko, z tego co widzę, podobnie jak ja mnóstwo czytasz na temat nerwicy/ zaburzeń lękowych itp. Napisz, co konkretnie by Cię interesowało, albo co już masz, bo ja mam tyle tego wszystkiego, że ho, ho. Spora część z ogólnodostępnych źródeł typu Chomikuj, więc pewnie masz...

Z internetu nie ściągam książek, kupuję w formie tradycyjnej. Na pierwszej stronie tego wątku widnieje spis, który posiadam. Oprócz niego mam jeszcze tylko kilka, ale mniej znaczących więc nie będę ich wymieniać.
Co mnie interesuje? Konkret. Nie chciałabym kolejnych poradników w których wiele rzeczy się powtarza. Inne punkty widzenia, nowatorskie podejścia, aktualne badania na temat zaburzeń lękowych, alternatywne sposoby radzenia sobie ze stresem, neurotyzmem, perfekcjonizmem - to mnie interesuje. Zdaje się na Twój gust, po prostu wybierz ze swojej kolekcji najlepsze i podeślij. smile Będę ogromnie zobowiązana!

kotella napisał/a:

Tyle tematów do poruszenia... Stokrotka pyta o moją historię, ale ja sama nie wiem, od czego miałabym zacząć. Jak się kiedyś zbiorę, to coś skrobnę. Teraz moim największym zmartwieniem jest brak pracy-zrezygnowałam z kilku ofert (piszę o tym w innym wątku) i, jak się pewnie domyślacie, takie straty nie podbudowują....

Współczuję i rozumiem tym bardziej, że problemy z pracą to ostatnio również moja zmora. Jak będziesz miała siły i chęci to opisz swoją historię, porażki, sukcesy, przemyślenia. Każda historia wzbogaca ten wątek, każda jest inna i niepowtarzalna. Dzięki tym opowieściom nie jesteśmy sami.

Pozdrawiam

297

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Stokrotka84- jesteś jeszcze na lekach?

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

298 Ostatnio edytowany przez Sysia001 (2013-10-15 15:01:04)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Stokrotka, nerwica jest wyleczalna?
pani doktor mi powiedziała ,że jest to długie leczenie... ja chce normalnie w końcu żyć..

To,że czytasz dużo książek nie daje Ci to więcej do myślenia o objawach?

299

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

No ja niestety tak mam ze jak cos przeczytam czy usłysze to zaraz dobieram sobie do siebie i wydaje mi się ze taż mam takie objawy albo jak mnie coś boli to juz cos mam albo na cos jestem chora to jest naprawde uciążliwe i codziennie o tym myśle czy mi sie coś nie stanie czy zaraz nie bede mieć ataku jak mi serce szybciej bije to słucham i się nakręcam czy nie będe mieć ataku
mam prośbę napiszcie czy ktoś z was mial hydroksyzyne na uspokojenie i czy wam pomogła?

300

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

zuzia264 - ja na uspokojenie piję melise a także biorę tablrtki na uspokojenie na bazie melisy

301

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
sluuu napisał/a:

Stokrotka84- jesteś jeszcze na lekach?

Nie. Chyba że "lekami" nazwiesz ziołowe kropelki typu Valused, czy Melisol. wink Antydepresanty odstawiłam pod koniec maja 2012 roku i do nich nie wróciłam. Uważam to na razie za jeden ze swoich największych sukcesów, bo po pierwsze: bardzo dobrze na mnie działały, a po drugie: wcześniej kilka razy próbowałam je odstawić i mi się nie udawało.
Ostatni raz u psychiatry byłam w czerwcu 2012 r. lekarz widział, że dobrze sobie radzę, ale "na wszelki wypadek" zapisał mi doraźną hydroksyzynę w tabletkach, gdybym miała kryzys. Noszę jej listek w torebce i chociaż od pamiętnej wizyty minęło prawie 1,5 roku to użyłam tych tabletek zaledwie kilka razy, 2/3 opakowania nadal przechowuję "na wszelki wypadek". wink

Sysia001 napisał/a:

Stokrotka, nerwica jest wyleczalna?
pani doktor mi powiedziała ,że jest to długie leczenie... ja chce normalnie w końcu żyć..

Sysia już wielokrotnie pisałam tutaj, że nerwica jest wyleczalna. Pani doktor mówi Ci prawdę, leczenie jest długie, a w jego trakcie mogą się zdarzać wzloty i upadki. Tylko cierpliwość, konsekwencja i dobrze skorelowana praca psychologa i psychiatry mogą Ci pomóc z niej wyjść.
Będzie dobrze Sysia, tylko uwierz w to i zaufaj ludziom, którzy chcą Ci pomóc. smile

Sysia001 napisał/a:

To,że czytasz dużo książek nie daje Ci to więcej do myślenia o objawach?

Nie, a raczej już nie. Kiedyś też miałam z tym problem, ale przetłumaczyłam sobie, że nie dam rady pokonać przeciwnika, o którym nic nie wiem. Wiedza to potęga, pozwala zrozumieć i oswoić nasze lęki. Dzięki książkom wiem skąd to wszystko się bierze, jakie są mechanizmy, dlaczego odczuwam wszystko tak jak odczuwam. Nie polecam natomiast czytania o chorobach w internecie, bo to działa na takiej samej zasadzie, jak lista skutków ubocznych na ulotce lekarstw. Nie bez powodu lekarze zalecają wyrzucać ulotki po lekach nerwowo chorym. Nerwowy umysł bierze wszystko do siebie i interpretuje pod siebie, a to nie pomaga w walce z naszymi problemami.

zuzia264 napisał/a:

mam prośbę napiszcie czy ktoś z was mial hydroksyzyne na uspokojenie i czy wam pomogła?

Ja miałam i był to jedyny doraźny wspomagacz, który niemal zawsze przynosił mi ulgę. Mój psychiatra jak to usłyszał, to był w niebo wzięty bo powiedział, że hydroksyzyna jako jedna z niewielu tego typu leków nie uzależnia i jest stosunkowo łagodna. Żadne afobamy, relanium i inne xanaxy nie pomogły mi tak, jak hydroksyzyna.

Pozdrawiam

302

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dziękuję za reakcję zuziu 264 w sprawie mojego kota, dzisiaj trochę się uspokoiłam. Całe życie mam zwierzaki, ale one tak jak i my mają różne osobowości, a ja tak bardzo się boję po śmierci mojej kici, żeby nowy kotek się zaaklimatyzował i dobrze czuł. Paradoksalnie właśnie zaadoptowałam kotka podobnego do mnie. Ja też nie lubię zmian i reaguję na nie wycofaniem i odmową jedzenia, lub sensacjami jelitowymi.. Mój terapeuta powiedział mi kiedyś tak po prostu: Jeśli nie akceptuje Pani rzeczywistości jaka jest wokół to nic dziwnego że Pani nie przyjmuje pożywienia lub je odrzuca. To co nas karmi, utrzymuje nas przy życiu, a jeśli nie akceptujemy życia, to odrzucamy to co nam pozwala przetrwać..- prosta sprawa. Niby prosta, ale nie dla mnie....
Wiedzieć to co innego, niż umieć zastosować...Chociaż zgadzam się z tymi którzy mówią że wiedzieć warto, a szczególnie warto poznać " przeciwnika" - bo może on wcale taki groźny nie jest, też ma swoje słabe strony, które warto poznać, a może z czasem nawet mu będziemy wdzięczni, że się pojawił w naszym życiu..?
Jak już wszystko wczoraj ze mnie " wyleciało" - to razem z burzą jelit i nudnościami usiadłam w kuchni i pomyślałam co by tu zjeść, przecież warto żyć, a wyczerpana kici nie pomogę.. A tu mąż pisze smsa i pyta o kicię. Pisze ,że mam się nie martwić, jak wróci to spróbujemy zająć się nią razem i wtedy mi ulżyło... Potem zajrzałam na forum i nawiązałam kilka owocnych kontaktów i wiem, że tak kicia może się zachowywać na początku .... I poczułam, że nie jestem sama, że tylu ludzi chce mi pomóc.. i ugotowałam zupkę i nawet coś zjadłam..
Popijając ziółkami na uspokojenie..


życzę miłego dnia, mimo wszystko..

303

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Stokrotka84- fajnie, że cały czas na Ciebie leki działały, u mnie też na początku, ale coś się od 3 m-cy posuło.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

304

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sluuu myślę że nadszedł czas zmienić leki Na mnie asertin zadziałał dobrze poza dolegliwościami jelitowymi iiiiiii już wiem dlaczego po pracy musiałam się zdrzemnąć Od tamtego tygodnia zmniejszyłam dawkę o połowę i z biegunką lepiej z ospałością także Umysł mam zdrowy jak nigdy dotąd Boję się aż cieszyć za bardzo ale jestem tak szczęśliwa że muszę Wam opowiedzieć otóż WRÓCIŁAM JESTEM SOBĄ od 2 dni robię wszystko na co przestałam mieć ochote od jakiś 8 mies (malowanie przemeblowanie ) ale najlepsze jest to że robię to wszystko nie dlatego aby zapomnieć o NIEJ tylko dlatego że chce mi się WSZYSTKO chcę mi się żyć i pisząc to cieszę rogala sama do siebie Dzisiaj już jestem bez leków Nie biorę nic i jelitka cichutko KOCHAM ŻYCIE POZDRAWIAM

305 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-10-17 12:07:54)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

żadnych leków!! nigdy więcej smile
teraz tylko melisa na uspokojenie (ewentualnie takie meliski do ssania - zawsze mam pare w torebce), fajna muzyczka chilloutowa i ciepła kąpiel na dobranoc.
Przez stres wylądowałam kiedyś w szpitalu pod kroplówką - myślałam że mi serce wyskoczy..
trzeba było zwolnić tempo, bo organizm powiedział DOŚĆ!!!
nawet nie zdajemy sobie sprawy ile złego sami sobie robimy przez nerwice hmm

tu jest fajny artykuł na ten temat: spam
 
"Martwienie się to modlitwa o to czego NIE chcesz.."

306

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Czasami leki są potrzebne... niestety.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

307

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Jak u Was wygląda wizyta u psychologa? rozmawiacie tylko o tych objawach

308

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

zależy w jakim nurcie będziesz leczona
a) behawioralno poznawczy- najczęściej zalecany przez psychiatrów to raczej nauka o tym czym jest lęk.
b) analityczna- grzebanie w dzieciństwie, teraźniejszości i pytanie które usłyszysz będzie "Dlaczego tutaj przyszłaś? " "Czego oczekujesz od niej/jego?

i jeszcze jest kilka innych nurtów

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

309

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dziś ślub szwagierki a ja się nie najlepiej czuje;/ głowa obolała, myśli że coś może mi się stać;/ ale mam nadzieję że wytrwam. Ciągle sobie powtarzam że jutro będzie lepiej:)

310

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam jestem tu nowa odnosze sie do włascicielki postu stokrotki. choruje na depresyjna fobie juz od 5 lat dopiero od 2 lat zrozumiałam ze przez ta chorobe nie moge normalnie funkcjonowac zaczełam leczyc sie lekami seronim ale one nie pomagały i znowu nowe lecz i tez bez poprawy teraz mam nowy lek ale boje sie go brac przez skutki uboczne które sa okropne. dopadła mnie straszna choroba pomózcie. pozdrawiam

311

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

marcing90- łącze się w bólu, też cierpie dziś z tym bólem głowy i złym samopoczuciem psychicznym, a mam zaraz gości ...ŁEEEE
karolinarzepka- powiedz a jakie mamy wyjście jak nie próbować dalej? Mnie pierwsze 3 leki położyły na łopatki, zmieszały z błotem i 4 uratował. Też się boję, ale ide dalej. Dla komfortu psychicznego zmień psychiatre.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

312

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam serdecznie, Sysiu001, jeśli chodzi o przebieg terapii, to nie warto się zastanawiać i porównywać jak wygląda ona w naszym czy innym przypadku. Najważniejsze żebyś nabrała zaufania do terapeuty i uwierzyła, że chce Ci pomóc. Pewnie zrobiłaś monitoring okolicy, kto jest do dyspozycji, jak pracuje, jakie ma doświadczenie. Z mojego doświadczenia wyglądało to bardzo różnie: Pierwsza terapia to kilka miesięcy przysłuchiwania się co mówią inni i zrozumienie swojego problemu, nie negacja ale próba zaakceptowania swojej "choroby" i wiara że dzięki terapii mogę sobie pomóc. Ale bez mojej pracy, nikt mi nie pomoże nawet najlepszy terapeuta. No i udało się po 2 latach terapii, żyłam bez lęku- po za kilkoma epizodami przez 10 lat. Po tych latach objawy wróciły, bardzo chciałam aby leczył mnie ten sam terapeuta ( niestety nie miał wolnych terminów) Przerażona poszłam do terapeuty, co do którego nie miałam zaufania, ale poleciła mi go przyjaciółka - i przez pierwsze tygodnie nie działo się nic, żadnej poprawy. W końcu coś we mnie pękło i powiedziałam co mi w duszy gra: że uważam, że się nie stara, że nie pamięta wątków - tak mi się wtedy wydawało....No i poszło do przodu. Powoli, krok po kroku .........niestety po roku się przeprowadziłam do innego miasta. Spokój trwał krótko ok pół roku, ale też i życie mam powywracane do góry nogami.. Teraz znowu chodzę n terapię, zupełnie inny nurt i sposób pracy, ale się nie zniechęcam i staram się nie porównywać terapeutów i terapii. Nie z wszystkim się zgadzam, nie jestem przekonana czy droga którą obiera terapeuta jest słuszna, ale wiem, że chce mi pomóc i jest do tego profesjonalnie przygotowany(na). Daję szansę jej i sobie, staram się przede wszystkim zaakceptować moją chorobę i nie zamykać na wszelkie formy pomocy. Taka jest moja filozofia, a Ty sama musisz zdecydować, możesz pozostać lub zmienić, ale przede wszystkim warto zastanowić się i podzielić się swoimi wątpliwościami z terapeutą.  Nie wiem czy moja wypowiedź Ci pomoże, ale  mam nadzieję, że dasz sobie szansę - to o Ciebie tu chodzi, nie ma złych decyzji, chociaż początki są bardzo trudne, to warto próbować ..pozdrawiam

313

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
8888 napisał/a:

Witam serdecznie, Sysiu001, jeśli chodzi o przebieg terapii, to nie warto się zastanawiać i porównywać jak wygląda ona w naszym czy innym przypadku. Najważniejsze żebyś nabrała zaufania do terapeuty i uwierzyła, że chce Ci pomóc. Pewnie zrobiłaś monitoring okolicy, kto jest do dyspozycji, jak pracuje, jakie ma doświadczenie. Z mojego doświadczenia wyglądało to bardzo różnie: Pierwsza terapia to kilka miesięcy przysłuchiwania się co mówią inni i zrozumienie swojego problemu, nie negacja ale próba zaakceptowania swojej "choroby" i wiara że dzięki terapii mogę sobie pomóc. Ale bez mojej pracy, nikt mi nie pomoże nawet najlepszy terapeuta. No i udało się po 2 latach terapii, żyłam bez lęku- po za kilkoma epizodami przez 10 lat. Po tych latach objawy wróciły, bardzo chciałam aby leczył mnie ten sam terapeuta ( niestety nie miał wolnych terminów) Przerażona poszłam do terapeuty, co do którego nie miałam zaufania, ale poleciła mi go przyjaciółka - i przez pierwsze tygodnie nie działo się nic, żadnej poprawy. W końcu coś we mnie pękło i powiedziałam co mi w duszy gra: że uważam, że się nie stara, że nie pamięta wątków - tak mi się wtedy wydawało....No i poszło do przodu. Powoli, krok po kroku .........niestety po roku się przeprowadziłam do innego miasta. Spokój trwał krótko ok pół roku, ale też i życie mam powywracane do góry nogami.. Teraz znowu chodzę n terapię, zupełnie inny nurt i sposób pracy, ale się nie zniechęcam i staram się nie porównywać terapeutów i terapii. Nie z wszystkim się zgadzam, nie jestem przekonana czy droga którą obiera terapeuta jest słuszna, ale wiem, że chce mi pomóc i jest do tego profesjonalnie przygotowany(na). Daję szansę jej i sobie, staram się przede wszystkim zaakceptować moją chorobę i nie zamykać na wszelkie formy pomocy. Taka jest moja filozofia, a Ty sama musisz zdecydować, możesz pozostać lub zmienić, ale przede wszystkim warto zastanowić się i podzielić się swoimi wątpliwościami z terapeutą.  Nie wiem czy moja wypowiedź Ci pomoże, ale  mam nadzieję, że dasz sobie szansę - to o Ciebie tu chodzi, nie ma złych decyzji, chociaż początki są bardzo trudne, to warto próbować ..pozdrawiam

Dziękuję za odpowiedz, sama rozmowa z takim psychoterapeutą dużo daje chodzby to ,że człowiek podzieli się ze swoimi emocjami..
Był czas co było lepiej z moimi objawami mam nerwice natręctw.. Ale ostatnio mam dużo nerwów.. i stale poszczególne rzeczy chce mi się powtarzać nie wiem jak mam uwierzyć ,że będzie wszystko dobrze..... Chciałabym mieć postępy..

Ty masz jaką nerwicę ? Jak sobie radzisz..?

314

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Jaka jest lepsza psychoterapia grupowa, czy wizyty prywatne?

315

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam,
Mam nerwicę lękową - nie boję się tłumu, ale jego braku. Kiedy zostaję sama a szczególnie bez bliskiej osoby to zaczyna się "szaleństwo objawów" - np.: mąż wyjeżdża w delegację a ja zostaje sama: pobudka po 2 godzinach i atak panicznego leku mnie pożera- ale w dzień też się zdarzają ...to tak po krótce... Psychiatrzy 3 lata temu stwierdzili również u mnie depresję..
W moim przypadku to terapeuta, wraz z psychiatrą  zadecydowali czy mam być na terapii grupowej czy indywidualnej. Początkowo miałam kilka wizyt indywidualnych a później 2 lata na grupowej. Dla mnie grupowa była skuteczniejsza, ale trudno mi doradzać, myślę, że to sprawa mocno indywidualna.. Teraz chodzę na indywidualną, nie znalazłam grupowej w okolicy. Ważne żeby chodzić i czerpać z niej jak najwięcej.  pozdrawiam

316

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dzisiaj jest strasznie dziwne zawroty i niemoc Błagam niech ona nie wraca. Sluuu widzę że Ciebie długo nie widać co u Ciebie?

317

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

kasiuniunia- Hej, nie chciałam CIę straszyć, że ta euforia po zmniejszeniu dawki to częsty objaw, a później zwykle wraca stary, dobrze nam znany stan. Ja zeszłam do 20 mg mojego leku z 30 i czułam, że zyje przez 2 tygodnie i wszystko zaczęło się psuć. Teraz wskoczyłam 25 mg i się unormowało ;-p.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

318 Ostatnio edytowany przez kasiuniunia (2013-10-24 20:22:29)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

ok teraz już rozumiem Czyli zaczynam od początku bo w tej chwili jestem bez leków Tylko chyba będę musiała zmienić lek bo te biegunki były po asertinie ponieważ odkąd nie biorę ustały Pozdrawiam ...10 dni byłam w raju...

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam ludziki czytam wasze posty i dlatego postanowilam sie odezwac

1 atak nerwicy mialam jakies 8 lat temu, tez lek strach i wsyztsko co tu sami opisaliscie wiecie dobrze o czym mowie
po dobrych 4 latach gdzie w miedzy czasie mialam Historie glownie zwiazane z narkami i alko i wrezcie wyszlam na prosta zareczylam sie itd  pojawilo sie znowu wymuszone ziewnie bo nie moglam wziasc glebokiego oddechu a co za tym idzie panika zreszta wiecie,wybralam sie do lekarza dawalam lekko w kosc mojemu narzeczonemu wied mysle musze do lekarza dostala sertralin i xanax wziela doklandie 2 tabl sertraline po ktorej tylko spalam i bylam jak zombi, po tych 2 tabl uswiadomilam sobie jedno chrzanic to wszytsko jestem silna baba dam rade to tylko oj mozg i moja psychika ktora moge sterowac jak chce
i od czasu jak zmienilam myslenie nic sie nie dzieje a jak czuje jakas mala paniczke odrazu opieprzam sama sibie wez sie babo w garsc
nasze nastawienie i mylsneie to 1 i najwazniesjzy lek w walce z nerwica a  nie jakies posrane psyxxchxotropy
Wiecie co najgorsze bylo po tych lekach to ze ja nie czulam siebie , nie mialam emocji, nie chciaalm sie tak zakuckac i byc szara masa wybralam siebie nerwy nieraz smiech emocje po lekach nie ma nic niestety

GG 11140055

320

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Bałaś się odstawienia? Masz rację, to bardzo ważne, żeby nagradzać się za wszystko, co uda się zrobić! Każdy mały sukces to  duży krok do przodu smile Trzymam kciuki

321

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

kasiuniunia- skoro jesteś na czysto, to może rzeczywiście zmień lek. ;-P
ZlaKObieta 32)))))- gratulację jeżeli Ci się udało odzyskać równowagę bez leków. Leki w niektórych przypadkach są potrzebne.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

322

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
ZlaKobieta32 napisał/a:

dostala sertralin i xanax wziela doklandie 2 tabl sertraline po ktorej tylko spalam i bylam jak zombi, po tych 2 tabl uswiadomilam sobie jedno chrzanic to wszytsko (...) Wiecie co najgorsze bylo po tych lekach to ze ja nie czulam siebie , nie mialam emocji, nie chciaalm sie tak zakuckac i byc szara masa wybralam siebie nerwy nieraz smiech emocje po lekach nie ma nic niestety

Po 2 tabletkach leku antydepresyjnego rzadko kto odczuwa poprawę. Zazwyczaj trzeba poczekać kilka dni, albo tygodni żeby organizm się przyzwyczaił. Leki psycho lub antydepresyjne to nie jest aspiryna po której ból głowy natychmiast przechodzi. Senność z czasem ustępuje, tak samo jak różne przykre reakcje żołądkowo-jelitowe, a emocje wracają.
To co odczułaś ZlaKobieto to tylko chwilowe zawirowania organizmu. Po jakimś czasie czułabyś się zupełnie inaczej (czytaj:lepiej).

ZlaKobieta32 napisał/a:

i od czasu jak zmienilam myslenie nic sie nie dzieje a jak czuje jakas mala paniczke odrazu opieprzam sama sibie wez sie babo w garsc
nasze nastawienie i mylsneie to 1 i najwazniesjzy lek w walce z nerwica a  nie jakies posrane psyxxchxotropy

Masz rację: nastawienie i nie uleganie podszeptom nerwicy to podstawa. Niemniej jednak nie wszyscy ludzie potrafią sobie od razu to przetłumaczyć. Często cierpią latami, unikają stawiania czoła lękom, zamykają się w domu, nie widzą się z nikim. Wówczas nie ma innego ratunku jak leczyć się farmakologicznie. Leki to nie jest "zło" w pigułkach, potrafią bardzo pomóc, ale wielu ludzi po prostu nie daje sobie szansy na poprawę odstawiając je jeszcze zanim zaczną prawidłowo działać.

Sluuu napisał/a:

Ja zeszłam do 20 mg mojego leku z 30 i czułam, że zyje przez 2 tygodnie i wszystko zaczęło się psuć. Teraz wskoczyłam 25 mg i się unormowało ;-p.

Sluuu eksperymenty z dawkowaniem leków zawsze będą się kończyły zawirowaniami organizmu. W prawidłowym przebiegu farmakoterapii dawka antydepresanta powinna być stała, a jej zwiększanie lub zmniejszanie każdorazowo należałoby konsultować z lekarzem. Zarówno Ty, jak i Kasiuniunia macie najprawdopodobniej źle dobrane leki.
Radziłabym pomyśleć nad zmianą.
Pozdrawiam

323 Ostatnio edytowany przez Sysia001 (2013-10-25 11:44:13)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Czytaliście książke "Wolni od lęku" jestem w trakcie czytania.. smile

324

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sysia: nie czytałam, ale bardzo się cieszę, że przełamałaś swój strach przed "objawami" i sięgnęłaś po książkę o nerwicach. smile To wielki krok, szczerze Ci gratuluje i mam przeczucie, że chyba lepiej się czujesz prawda?:)

325 Ostatnio edytowany przez Sysia001 (2013-10-25 16:33:29)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Wiesz co stokrotko, ostatnio powiem Ci gorzej.. mam więcej tych objawów, dotykanie po kilka razy rzeczy itp...
Mam problemy z koleżankami w szkole, więc dlatego też pewnie to tak się objawia...
Trudno mi z tym wszystkim... chciałabym czegoś nie robić... ale nie wiem czemu ale musze, chodz Pani psycholog mówi nic nie musisz.. to siedzi w głowie... A Ty jak się czujesz?

Napisałam Ci na meila adres książki smile

326

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

a jak polecałybyście radzenie sobie z ciągłym zamartwianiem się i przeczuciem możliwie najgorszych wydarzeń, no i to przygotowywanie się na zapas, które marnuje tyle dnia... wiadomo, co ma być to będzie, ale... ja ciągle boję się, że wydarzy się coś, co mnie totalnie pogrąży i to uniemożliwia mi cieszenie się tym co tu i teraz.

od kilku miesięcy cierpię na depresję, jest trochę lepiej, ale ciągle źle. dzięki za jakiekolwiek porady :-) może któraś z Was miała podobnie?

327 Ostatnio edytowany przez Stokrotka84 (2013-10-25 17:08:47)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sysia: A ja myślę, że - mimo objawów - nastąpiła w Tobie jakaś zmiana. Zostałaś "uzbrojona" w nową wiedzę o sobie. I tak, pewnie odczuwasz mocniej swoje objawy, bo kiedy w człowieku kiełkuje nowa siła, to ta stara będzie robić wszystko, żeby nie dać za wygraną. Będzie walczyć ile się da żeby tylko nie odpuścić. Ale za jakiś czas zobaczysz, że wreszcie coś drgnęło. Nie od razu, ale stopniowo, po kawałeczku będzie lepiej. Nie zawróć tylko z drogi na którą wstąpiłaś, omijaj kłody rzucane Ci pod nogi i nie przerażaj się nimi - to tylko wytwory Twojej głowy.
Dobrze Pani Psycholog Ci radzi: Ty nic nie musisz, nic nie powinnaś. Obecnie Twoim zadaniem jest żyć tu i teraz na miarę swoich możliwości i samopoczucia.

A ja czuję się całkiem nieźle. smile Na horyzoncie majaczą jakieś nowe perspektywy i wyzwania, ale opowiem o nich innym razem, kiedy będę miała więcej informacji. Tymczasem delektuję się małymi rzeczami: ziołową herbatą w ozdobnym kubku, dobrą lekturą do poduszki (Haruki Murakami "Kroniki Ptaka Nakręcacza" - polecam!), zapachowymi świeczkami w designerskim świeczniku i mruczeniem mojego kota gdzieś blisko mnie. smile Jeśli jesień Was przygnębia to polecam na poprawę nastroju takie właśnie "małe" przyjemności. smile
Pozdrawiam

328

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Chciałam podzielić się z wami swoimi doświadczeniami.Otóż od kiedy zaczęłam leczyć się na boreliozę,czuję się naprawdę lepiej.Ustąpiło szybkie bicie serca które najbardziej dokuczało mi rano,zawroty głowy są mniejsze,nie czuję tego ciągłego niepokoju.Wiem,że jeszcze długa droga przede mną.Ale jestem teraz szczęśliwa,że mogę normalnie funkcjonować,Za tydzięń mam wizytę u zakaźnika i będę powtarzała badania.Gdybym jednak tak bardzo uwierzyła,że to tylko nerwica,brała bym depresanty,które możliwe,że by mi pomogły jednak maskowały by tylko prawdziwą chorobę.

329 Ostatnio edytowany przez Sysia001 (2013-10-25 20:43:50)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Stokrotka, piękne słowa.. Miałam już kilka popraw wcześniej , ale to wszystko się znowu umacnia w sobie.. a ja się tak troche poddaje, i robie to co mi mówi głowa jestem bezsilna, nie użalam się nad sobą.. Tylko po prostu jest mi ciężko z tym..
Chciałabym po prostu nie robić tych różnych czynności ale robie.. ;(( bo się boję ,że coś się stanie..

Stokrotko, miło spędzasz czas.. na jesienne smutki najlepszy taki lek smile co do książki poczytaj sobie ja do niej sięgam w laptopie i sobie ją czytam smile Patrzyłaś na nią..? Cieszę się ,że powoli wracasz do zdrowia. smile Daj jakąś rade smile

330

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Wiam ! Mam nerwice lekowa od lipca tego roku mam uczucie jak by ciagle nie mogla dobrze odechu zlapac i brak ulgi czy ktos ma podobnie prosze o odpowiedz i pomoc co robic. Na terapie jestem juz zapisana ale panstwowo dopiero.po.no
wym roku.

Posty [ 276 do 330 z 2,981 ]

Strony Poprzednia 1 4 5 6 7 8 55 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018