Witam wszystkich.
Jestem świeżakiem na forum, ale jak większość tutaj obecnych swoje już przeszłam. Od 5 lat cierpię na nerwicę lękowo-depresyjną i od prawie 3 lat nie biorę żadnych leków, bo generalnie daję sobie radę bez nich. Nie będę Was zanudzać swoją historią, bo nie po to tu weszłam i nie tego teraz potrzebuję. Trafiłam tu przypadkiem, bo jedyna dolegliwość z jaką nie mogę sobie nawet w małym stopniu poradzić, to brak siły i motywacji do podjęcia działania. Szukając sposobów na zmotywowanie się, przypadkowo trafiłam na ten wątek i zaczęłam go czytać. Większość komentarzy, które tu przeczytałam spowodowały, że prawie się popłakałam, bo przypomniały mi się najgorsze chwile z mojej walki (której swoją drogą jeszcze nie wygrałam w pełni), ale był jeden komentarz, który spowodował, że się uśmiechnęłam i aż postanowiłam się zarejestrować, żeby napisać to co właśnie piszę. A chodzi o poniższy komentarz:
endriu1500 napisał/a:Agata15, mnie sie wydaje ze to jest tak. Jak czlowiek ma takie problemy jak depresja, nerwica to bardzo duzo czasu poswieca na mysleniu o tym. Co sie dzieje, co zrobic zeby bylo lepiej. Skupia swoja uwage, czasem calo, na sobie, na dolegliwosciach. Odsowa od siebie wszystkie pozostale mysli, o chlopaku, partnerce, dzieciach, swiecie, itd. Pozbywa sie reagowania emocjonalnego bo to powoduje poglebienie sie objawow. W oewnym momencie przychodzi mysl: kurcze nic mnie nie podnieca albo nie kocham swonego chlopaka. I faktycznie tak jest bo glowa skupiona jest na wszystkim jnnym. To powoduje kolejny stres, zaczyna sie bac i skupiac sie na tych wlasnie myslach. Strasznie trudno to przelamac, wyjsc z tego kola nakrecania sie.
W moim przypadku sama swiadomosc tego pomogla. Swiadomosc tego ze skupilem cala uwage na sobie. Wystarczylo odpuscic sobie mysli o dolegliwosciach o nerwicy. Skupic uwage na swiecie zewnetrznym ale nie takim automatycznym, ide do pracy, teraz ide po dzieci, teraz ugotuje objad bo musze. Po prostu wyjsc na dwor, zamknac oczy i poczuc chlod, cieple slonce na twarzy. Poszukac swiergoth ptakow i szumu drzew. Gotujac objad powachac go, wyczuc skladniki, poczuc pare na twarzy. Kiedy rozmawia sie z kims to nie odpowiadac automatycznie tylko wsluchac sie w slowa, powtorzyc je, wyczuc ton, popatrzec gleboko w oczy. Chodzi o to by zauwazyc te wszystkie cuda ktore nas otaczaja.
Reszte pozostawic naturze, nie niecierpliwic sie i dac sobie czas by mysli wrocily na swoj tor. Kiedy to sie stanie, czlowiek ponownie zaczyna czuc - jak u mnie, np podniecenie :-)
Pozdrawiam
Te słowa spowodowały, że choć na chwilę poczułam, że są jeszcze sposoby i możliwości, które można wykorzystać do walki, a o których nawet nie pomyślałam. Chodzi mi przede wszystkim o słowa:
"Po prostu wyjsc na dwor, zamknac oczy i poczuc chlod, cieple slonce na twarzy. Poszukac swiergoth ptakow i szumu drzew. Gotujac objad powachac go, wyczuc skladniki, poczuc pare na twarzy. Kiedy rozmawia sie z kims to nie odpowiadac automatycznie tylko wsluchac sie w slowa, powtorzyc je, wyczuc ton, popatrzec gleboko w oczy. Chodzi o to by zauwazyc te wszystkie cuda ktore nas otaczaja."
Dziękuję Ci endriu1500 za te słowa, mimo, że nie były skierowane one do mnie, ale pomogły mi z innej strony spojrzeć na ten temat i choć do rana pewnie to miłe uczucie minie, to wspaniale jest mieć teraz uśmiech na twarzy i pisać ten tekst z nadzieją na to, że jutro obudzę się z trochę większą dozą motywacji do działania.
Jeszcze raz dziękuję. A wszystkim tu obecnym życzę sukcesów we własnych bitwach, trzymajcie się mocno i nie dajcie sobie wmówić, że jesteście w jakikolwiek sposób gorsi od innych z powodu choroby. Jesteście zaje...iści !!!!!! I powtarzajcie to sobie codziennie rano na głos przed lustrem, aż sami naprawdę w to uwierzycie i nikt inny nie będzie Wam w stanie wmówić, że jest inaczej.