netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

2 983 odpowiedzi750 469 wyświetleńzałożony przez Stokrotka84, 27.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Strony Poprzednia 1 … 43 44 45 46 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 861 do 2 925 z 2 984 ]

2 861

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam.. Jestem tu nowa:/ dokładnie nie wiem jak zacząć ale myślę że pasuje do wszystkich...
przeczytałam trochę wypowiedzi na forum bardzo pomocne odpowiedzi stokrotki nie wiem czy jeszcze uczęszcza na frum ale naprawdę godne uwagi:)
u mnie zaczęło się jak mały zaczą chorować leżąc w szpitalu zaczełąm się źle czuć bóle żołądka dużo osób zawroty głowy pomyśłałam sobie ze to może z nerwów bo co chwila szpital ale ok wyszłąm ze szpitala 3 dni dochdziłam do siebie Wybrałam się do kina z siostrą siedząc nagle poczułam że kręci mi sie w głowie nie wiem za dużo osób moze się przeraziłam hmmm... siostra siedziała w kinie a ja pod kinem bo bałam się wejść że znowu mi się coś stanie:/
zaczełam brać leki ziołowe chwilowo było ok ale ostatnio zaczełam sie bać wychdzić do sklepu czy gdzieś dalej (lęk że źle sie poczuje czy zwymiotuje itp)
oczywiśćie chodzę do tego sklepu bo nie mogę aż tak się odrywać od ludzi..
Chciałabym żeby było tak jak kiedyś wiecznie uśmiechnięta szczęśliwa ale czy tak sie da hmmm.. tego już nie wiem..
obecnie mam męża dziecko rodzinę ale czy to wystarczy żebym poczuła się lepiej mąż niczego nie rozumie..
nie miałam kolorowo w dzieciństwie .. za dużo rzeczy biore do siebie przejmuje sie takimi błachostkami ale jak nie myśleć o przykrościach


Pozdrawiam was serdecznie i trzymam za każdego kciuki:)

2 862

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witaj  Andzia, to co masz to sa ataki paniki-typowe symptomy. Moze byc ich wiecej, moga sie roznic ( zawroty glowy, szum w uszach, zamglone widzenie, kolatanie serca, dusznosci, drzenie i wiele innych). Najszybsza metoda na przerwanie ataku kiedy sie zdarza ktoras z dolegliwosci to oddychanie przeponowe: poloz reke na klatce piersiowej powyzej piersi, pod broda wez oddech brzuchem by zrobil sie taki balonik-reka na klatce nie powinna sie ruszyc o milimetr, wtedy oddychanie jest prawidlowe.Nalezy tez starac sie rozluznic cale cialo, nie napinac miesni bo nic nie wyjdzie. Oprocz tego nalezaloby stosowac leki z grupy inhibitorow, ktore nie uzalezniaja. Mnie i moim znajomym pomogla paroxetyna. Nie znam rimediow naturalnych, pewnie tez istnieja. Trzeba to leczyc, samo niestety nie przejdzie a ma zwiazek ze stresem jak i traumami z przeszlosci.Powodzenia!

2 863

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Czyli teraz pomału wychodzi stare dzieje znaczy przeżycia z dziecinnstwa?
Ogólnie byłam już dwa razy u psychloga i dzisiaj miałam mieć kolejną wizytę ale niestety nie mogłam dojechać Pani doktor nie chce mi przepiswać żadnych leków bo musimy sobie sami poradzić z tym.. Tak mi powiedziała no chyba że to nie pomoże to wtedy mi coś przepisze ale wiecie czekanie na zmiany jest najgorsze bo  nie wiesz czy coś gorszego ci dokopie czy faktycznie przejdzie.. mam dziecko i mąz jest cały czas w pracy i boję sie że coś gorzej będzie...
Moja mama miała załamanie nerwowe mam nadzieje że mnie to nie grozi...;/
a te leki co pisałas to są na redcepte?
pozdrowionka:)

2 864

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Psycholog chyba nie moze przepisac takich lekow, tak sa na recepte. Poniewaz ja mam z tym do czynienia od parunastu lat wiec mam tez wiedze-psychoterapia sama w sobie Ci nie pomoze wyleczyc sie z atakow,zwlaszcza,ze teraz masz takie dolegliwosci, tak intensywne i obawiasz sie jeszcze dodatkowo pogorszenia czyli nakreca sie wciaz ta machina. Sprobuj isc do jakiegos psychiatry, lekarz rodzinny chyba tez nie ma upowaznienia ale dowiedz sie.

2 865

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

To lepiej iść ogólnie do psychiatry czy lepiej dalej jeździć do psychologa.. aż takiego wyboru nie mam sad
a ty po jakim czasie poczułaś sie lepiej?
pozdrawiam

2 866

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Jezeli masz taka mozliwosc to od razu do psychiatry choc psychoterapia tez powinna byc rownolegle z leczeniem farmakologicznym. Przy paroxetynie zaczynasz czuc poprawe pook 10 dniach-2 tyg. Zaczyna sie od pol tabletki i zwieksza dawke co 6 dni, w zaleznosci ile lekarz przepisze. Ja mialam dosc spora bo 40 mg czyli dwie tabletki dziennie, ale moj stan tego wymagal. To zreszta sama wyczujesz czy masz za malo czy za duzo.

2 867

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

AndziaParis- moja mama też miała załamanie nerwowe, niestety w genach to cholerstwo przechodzi. Ja i sis tęż się doczekałyśmy nerwicy.
Jak dolegliwości nie przeszkadzają ci mocno, możesz zostać przy samej psychoterapii. Ja nie mogłam już spać, normalnie pracować, wiec udałam się do psychiatry.

2 868

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Cześć!
Chciałoby się powiedzieć: "jak fajnie, że nie jestem sama z tym problemem", ale w rzeczywistości ogarnia mnie jeszcze większy smutek patrząc ile jest ludzi walczących samych ze sobą. Tak, dla mnie nerwica to walczenie ze sobą, ze swoimi emocjami. Sama cierpię na to cholerstwo od sześciu lat i czasami mam wrażenie, że już nie dam rady, że zaraz zwariuję, że coś rozwalę. Bywają dni kiedy denerwuje mnie wszystko, począwszy od nie takiego smaku kawy, po obiad, który przygotował mój facet. Do tego ciągłe wewnętrzne lęki, że zaraz coś się stanie, że zrobiłam coś nie tak, że zaraz zemdleję albo dostanę zawału. Na szczęście to ostatnie omija mnie sukcesywnie od roku, ale cały czas się tego boję [!!!]. Jest mi cholernie przykro, chociaż nie. Jestem cholernie rozgoryczona, że na prawidłową "kurację" na NFZ (tj. regularne wizyty u psychologa) nie ma szans, że trzeba kamuflować swoje emocje lekami antydepresyjnymi, które powoli stają się narkotykami, bo bez nich nie można funkcjonować. Ja tak przynajmniej mam. Rzucałam to świństwo dwa razy i za każdym razem wracałam. Raz co prawda na własne życzenie, dostarczając ttc do swojego organizmu, które jak się później okazało, u niektórych osób może wywołać nawroty lęków. Brrr na samą myśl o tym jak bałam się wstać z łóżka mam ciarki.
Jak radzicie sobie z tym cholerstwem?
I przede wszystkim: jak radzą sobie z tym wasi najbliżsi...

Pozdrawiam!

2 869

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Z tym radzeniem bywa różnie. Tak jakbym wsiadła do kolejki i raz w górę raz w dół. Czasami mi się zdaje, ze już nią kieruje, a później zakręt i znowu szukam po omacku sterów.

2 870

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Kiedys mojej partnerce bylo trudno zrozumiec co sie ze mna dzieje. Byla przekonana ze wystarczy przestac myslec i juz. Niestety to nie takie proste. Teraz po tylu miesiacach juz wie ze z nerwica tak jest, ze czasem jest lepiej a czasem gorzej. Chociaz ja nie moge narzekac, od pol roku jest dobrze. Oczywiscie sa dni czy tygodnie ze cos mnie sciska, ze sie nakrecam, ze sie boje ale nie przeszkadza mi to w prowadzeniu normalnego zycia. Moja partnerka jak widzi ze o czyms mysle, staje sie nieobecny to pyta co sie dzieje. Czasem mi wymierzy klapsa, czasem przytuli, zajmie mnie czyms albo spyta kiedy ostatnio medytowalem i jest dobrze.
Wrocilismy wlasnie z nad morza, bylismy tez w sudetach na pare dni. Odpoczalem :-)
Co do psychologa. Chodze prywatnie. Bylem na 3ch spotkaniach. Tysiace pytan, zadnej diagnozy, zadnej terapii - jeszcze. Na nastepnym spotkaniu mamy skonczyc diagnoze i postanowic co dalej. Powiem jednak ze same spotkania juz mi cos daly. Te wszystkie pytania uswiadamiaja mi powoli ze jak wszyscy tutaj zbyt duza uwage przywiazuje do niektorych rzeczy, ze mam potrzebe by pomagac komus i nie potrafie sobie odpuscic, to znaczy kiedy widze kogos w potrzebie to nie potrafie przejsc obojetnie albo przynajmniej bez silnego zaangazowania. Nie chce z tego rezygnowac ale nad tym musze popracowac, cos z tym zrobic. Do tego asekuracyjna postawa wobec ludzi.
Sam chcialbym sie dowiedziec co u mnie spowodowalo takie podejscie do zycia i ludzi. Jestem z niego zadowolony i nie chce z tego rezygnowac ale jestem ciekaw i chce zrozumiec.
Pozdrawiam i trzymam kciuki

2 871

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam wszystkich dawno mnie tu nie było bo było nawet ok a teraz od tygodnia nie mogę  śóbie poradzic z nerwami lękami czy wy też macie taki kryzys pozdrawiam

2 872

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dobry wieczór wszystkim,
od od lat kilkunastu, z małymi przerwami walczę z nerwicą i napadami lęku. Z różnym skutkiem, najczęściej łapie mnie to w nocy, gdy np. zdarzy mi się być samej w domu.Albo nie mogę zasnąć, albo się budzę i serce wali jak oszalałe, brakuje mi powietrza, mam wrażenie, ze zaraz dostanę zawału, albo wylewu, cała drżę, znacie to ... Zawsze mam przy sobie Validol i jakoś się żyje
Najczęściej jest to wynikiem długotrwałego stresu, wiadomo, życie ! Następuje przeciążenie systemu nerwowego i zaczyna się, eh
Od soboty biorę nowy lek ALVENTA, do tej pory był tylko pramolan. Boję się uzależnienia, a potem odstawiania leku, czy ktoś to brał ?

Endriu,
czy cały czas dajesz radę bez leków ? Gdzie chodzisz do psychologa, bo trafić na dobrego jest trudno, a ja chyba zdecyduję się na terapię, bo ciężki okres przede mną

2 873

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Pramolan to dobry lek ,stosowalam kiedyś .Alventy nie bralam ma zastosowanie na podobne schorzenie może być dobrym lekiem ,myślę ,ze nie uzaleznisz się jak będziesz stosował przez dluzszy czas.

2 874 Ostatnio edytowany przez endriu1500 (2015-08-31 00:20:02)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
tin@ napisał/a:

Endriu,
czy cały czas dajesz radę bez leków ? Gdzie chodzisz do psychologa, bo trafić na dobrego jest trudno, a ja chyba zdecyduję się na terapię, bo ciężki okres przede mną

Witaj.
Tak, udaje mi sie caly czas dawac rade bez lekow. Sporadycznie biore coś ziolowego na uspokojenie, pol dawki. Zdaje sobie sprawe ze nie wszyscy potrafia sobie poradzic bez lekow. Mnie sie na szczescie udaje. Wiele potrafie zrozumiec i sobie uswiadomic ale to jest ciezka praca nad soba i godziny analizy swojego zachowania i dotychczasowego zycia, a i tak nie wszystko potrafie zauwazyc dla tego zdecydowalem sie na psychologa.
Terapii jeszcze nie zaczalem, jestem po 3ch spotkaniach diagnostycznych. Jeszcze podobno jedno i wtedy dopiero sie zacznie. Jestem z katowic. Znalazlem tak na prawde pierwszego lepszego w internecie. Chcialem na nfz ale dlugo sie czeka, a poza tym jest malo kontraktow z nfz i najczesciej robia terapie grupowa ale to strasznie duzo czasu wymaga. Bo to codziennie przez 3 m-ce, a ja nie moge sobie na to pozwolic. Dla tego zdecydowalem sie prywatnie. 100zl za spotkanie raz w tygodniu. Teraz mam urlop, potem psycholog wiec mam przerwe.

Co do radzenia sobie to ciagle sam siebie staram sie przekonac ze to nerwy. Ciagle staram sie zrozumiec co sie ze mna dzieje. Zajmowac sobie czyms czas. Nie myslec o tym wszystkim. Od tygodnia ciagle mnie cos kluje w piersi, cos sciska i tylko zajecie sie czyms daje oddech. Pogoda tez wykancza. Te upaly nie pomagaja.

Pozdrawiam

2 875

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

bozenka125- taaaa to samo od tygodnia. Chyba czujemy że lato odchodzi. Shit!

2 876

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

sluu-no własnie cos jest nie tak już niewiem co mam robic ze sobą ehh to życie  z lękami

2 877

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Ten depresyjny stan że lato odchodzi to ma chyba większość ludzi, nie można tego nazywać od razu depresją smile Uśmiechu życzę i 35C raczej nie daje nam poznać że lato chce odejść:P

2 878

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

katarzynka90- u nas to trochę inaczej wygląda. Wracają lęki i depra.
bozenka- co tu robić? baa jak zawsze musimy przetrwać, przynajmniej wiemy ze ten film był grany milion razy.

2 879

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sluu-no wiem i raczej sobie radze ale dzisiaj to miałam masakre myslałam że wyląduje na pogotowiu nie mogłam ustac na nogach zawroty głowy niesamowite i potworny lęk jakas masakra dzisiaj pozdrawiam

2 880

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam wszystkich jak się czujecie bo ja nienajlepiej pzdrawiam

2 881 Ostatnio edytowany przez endriu1500 (2015-09-04 20:27:54)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
bozenka125 napisał/a:

Witam wszystkich jak się czujecie bo ja nienajlepiej pzdrawiam

Ja calkiem niezle, od kad ten upal sie skonczyl jakos mi lepiej chociaz czuje drzenia i klucia ale lękow nie mam i z tego sie ciesze.
Napisz co ci najbardziej dokucza.
Pozdrawiam

2 882

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witaj endriu- mi najbardziej dokucza lęk niewiadomo przed czym oraz jestem strasznie spięta ale to tak od niedawna mi się pogorszyło bo było całkiem niezle pozdrawiam

2 883

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

co tu tak smutno pozdrawiam wszystkich

2 884

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Super post moze ja nie mam nerwicy, ale mam inne problemy, ktore faktycznie rozwiazuje dzieki tearpii dynamicznej. Raz w tygodniu od 3 lat. Dopiero po roku zaczynalam odczuwac efekty wspolpracy. Masz racje, ze z psychoterapii trzeba umiec korzystac. Po nawet pol roku bardzo czesto dalej nie wie sie o co w niej chodzi. Jest to zmudny proces, ale doswiadczylam tego, ze sie oplaca. To moje zycie i byla najlepsza inwestycja, jaka dokonalam. Nie ma zbyt wysokiej ceny dla zdrowia i szcescia! Moj tato ma nerwice i mu pokaze ten artykul.

2 885

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam wszystkich co u was bo u mnie masakra jakas pozdrawiam

2 886

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam.
Od jakiegos czasu mecze sie z lekami.Boje sie atakow ktore zdarzyly mi sie dwa trzy razy.Zawsze wesola zartujaca ja stalam sie kims innym.Unikam kontaktow z ludzmi boje sie byc sama z dziecmi.Zakupy kiedys bardzo lubilam teraz uciekam od sklepow.Nie mam ochoty na spotkania.Zaczelam spotkania z psychologiem.Co robic bymoc funkcjonowac jak wszedzie.

2 887

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie kochani!
Zaglądam rzadziej, bo nadrabiam stracony na walkę z nerwicą rok. Jestem przeszczęśliwa, bo udało mi się w ciągu wakacji zmniejszyć dawkę leków do minimum! Nie odstawiam jeszcze zupełnie, ale żyję pełnią życia. Lęki? Nie pokonałam ich całkowicie, ale umiem jakoś je odsunąć. Naprawdę zmieniłam swoje życie znalazłam czas tylko dla siebie (basen, pilates, i ukochany pies). Wenlafaksyna jest cudem farmacji, który uratował mi życie, pozwolił walczyć i funkcjonować
Bozenko125 - nie poddawaj się. Przesyłam pozytywną energię <3
Sluuu- na Ciebie zawsze można liczyć big_smile
Wszyscy pozostali walczący - uwierzcie ten stan minie trzeba tylko dać sobie czas na wyciszenie.
Pozdrawiam, Mała Pi

2 888

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

mała pi- super, ja też zmniejszyłam dawkę znacznie. Jest ok, choć jeszcze nie 100 %. Właśnie wróciłam z urlopu  na pięknej wyspie... było mega :-D.
Bozena- niedługo się unormuje, może wyjdź na dłużej na słońce to uzupełnisz witaminę d, mi to pomaga.

2 889

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

dzięki dziewczyny za wsparcie mam nadzieje że niedługo przejdzie pozdrawiam

2 890

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam, czytając to forum, dodaję sobie otuchy, ponieważ obecnie przeżywam straszny kryzys. W kwietniu przerwalam 8miesięczne leczenie antydepresantami,  w tym okresie działy się różne rzeczy, lęki, bardzo rzadkie ataki paniki ale ogólnie dawałam sobie z tym radę. Około miesiąca temu zostałam zwolniona z  pracy, na początku byłam zdziwiona że nawet sobie daję radę, ale oczywiscie byłam w błędzie. Własnie wrocilam z tygodniowych wakacji w grecji, byłam tam ze znajomymi i chłopakiem. Nie porafiłam się rozluźnić, ciągle myślałam o pracy i do tego złapała mnie straszna natrętna myśl, której nie mogę się za nic w świecie pozbyć, mianowicie że nie kocham swjego chłopaka, bo nie cieszyly mnie chwile spędzone z nim na wakacjach.  Odkąd wróciłam o niczym innym nie myślę tylko o tym. Nie mogę się skupić na niczym innym, ta myśl nie daje mi spokoju. Oddałabym wszystko żeby ona wyszła z mej głowy. Byłam pewna że już potrfaię sobie radzić z nerwica i takimi myślami. Ona wraca ddo mnie tak często że zastanawiam się czy to może prawda, że ja go nie kocham????? Ilekroć o tym pomyślę, dostaje ataku paniki, strasznie się sama nakręcam, do tego stopnia że gdy wchodzę do domu i na niego spojrzę, dostaję ataku, nie jem nic od 3  dni, nie daję sobie z tym rady:( czasami miałam takie myśli ale nigy nie przybierałyy one aż tak dużej wagi. Mieszkam za granicą, umówiłam się na sobotę do psychologa, ale ciągle mam w głowie ze ja go nie kocham i ze to koniec. Pomimo tego że jest on najwspanialszym facetem jakiego znam, jest dla mnie cierpliwy wyrozumiały, zawsze wysłucha moich zmartwień, przed wakacjami owszem kłociliśmy się, ale nie miewałam myśli takich, że to nie miłość. Teraz za każdym razem gdy probuje przywołać pozytywne wspomnienie wszystko odwracam na przekór, i widzę same minusy. Ciąglę płaczę, nie widzę sensu w niczym, a tu muszę szukać nowej pracy........nie mam siły nie wiem co robić.........

2 891

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witaj Agata15
Po pierwsze nie przejmuj sie ta mysla. To ci sie tylko wydaje, po prostu taki etap. Nie martw sie tym, to przejdzie tylko daj sobie czas.
Powiem co co mnie ostatnio spotkalo. Przez ostatni moesiac zastanawialem sie czy cos ze mna nie tak. Chodzi o to, ze kocham bardzo swoja partnerke ale mnie nie podniecala. Az mi przykro bylo i strasznie glupio, ze mnie nie podnieca. Wczesniej nawet zwykly pocalunek powodowal u mnie dreszczyk. Zastanawialem sie czy po kilkunastu latach to juz koniec. Ale postanowilem to sprawdzic. Kiedy nie bylo jej w domu wlaczylem jakis film erotyczny w tv i nic. Potem poszukalem w necie jakis film pornograficzny - i nic. No nic. Nic nie czulem, zadnego podniecenua. Przez kilka dni patrzylem na inne kobiety i nie widzialem w nich fascynujacego i pieknego. Probowalem sobie pofantazjowac i nie bylem w stanie. Zdalem sobie sprawe z tego ze to taki objaw nerwicy. Takie zaburzenie. Powiedzialem o tym partnerce. Cale szczescie ze jest wyrozumiala. Poprosilem ja o czas i pomoc. Zszedl ze mnie troche ten stres i powoli przechodzi. I znowu czuje ten dreszczyk i z kazdym dniem jest coraz lepiej :-)
Porozmawiaj z chlopakiem, powiedz mu o tym. Sprawdz co czujesz do innych, chociazby do rodzicow, rodzenstwa. Do innych facetow, przyjaciol. Moze jest tak jak ze mna. Takie zaburzenie, ktore jak sie uspokoisz to przejdzie.
Pozdrawiam

2 892

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej wszystkim weteranom :-D i nowicjuszom,

Mija 4 lata, jak się zaczynało nie przypuszczałam, że tyle to może trwać. Miałam być już zdrowa po roku max. Jednak proces mojego zdrowienia to długa droga.

Mam nadzieje, że "starsi" w krokach do wolności pokonali bestię, jak kiedyś zajrzycie dajcie znać.
Muaaaa :-D

2 893

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

U mnie mija dokładnie rok od pojawienia się ataków leku i paniki. Roczek, aż się wzruszyłem, tyle wspomnień, tyle emocji ;-)
Jest coraz lepiej ale to jeszcze nie to. Dochodzi jednak coraz częściej do chwil w których nie czuję żadnych objawów, nic mnie nie boli, nic mi się nie dzieje, nic mi nie dolega - dziwne uczucie i takie od lat niespotykane - za pierwszym razem się przestraszyłem. Pomyślałem "o kurde, nie żyję!"
Mrrrrrrr big_smile

2 894

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dziękuje endriu1500 za odpowiedz. Rozmawiałam z chłopakiem, on o wszystkim wie, wysłuchuje, przytula wspiera, zawsze był przy mnie, gdy tego potrzebowałam. Dlatego nie rozumiem czemu mnie naszła taka myśl, mam poczucie winy, nie potrafię się na niczym skupić, nic mnie nie cieszy, nie jestem w stanie szukać pracy, ogólnie totalne załamanie. A mówię, sobie, że gdybym go nie kochała, raczej nie przeżywałabym tak bardzo tej myśli. Wydaję mi się, że to wszystko wiem, ale ta myśl wraca do mnie nieustannie........

2 895

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Agata15, mnie sie wydaje ze to jest tak. Jak czlowiek ma takie problemy jak depresja, nerwica to bardzo duzo czasu poswieca na mysleniu o tym. Co sie dzieje, co zrobic zeby bylo lepiej. Skupia swoja uwage, czasem calo, na sobie, na dolegliwosciach. Odsowa od siebie wszystkie pozostale mysli, o chlopaku, partnerce, dzieciach, swiecie, itd. Pozbywa sie reagowania emocjonalnego bo to powoduje poglebienie sie objawow. W oewnym momencie przychodzi mysl: kurcze nic mnie nie podnieca albo nie kocham swonego chlopaka. I faktycznie tak jest bo glowa skupiona jest na wszystkim jnnym. To powoduje kolejny stres, zaczyna sie bac i skupiac sie na tych wlasnie myslach. Strasznie trudno to przelamac, wyjsc z tego kola nakrecania sie.
W moim przypadku sama swiadomosc tego pomogla. Swiadomosc tego ze skupilem cala uwage na sobie. Wystarczylo odpuscic sobie mysli o dolegliwosciach o nerwicy. Skupic uwage na swiecie zewnetrznym ale nie takim automatycznym, ide do pracy, teraz ide po dzieci, teraz ugotuje objad bo musze. Po prostu wyjsc na dwor, zamknac oczy i poczuc chlod, cieple slonce na twarzy. Poszukac swiergoth ptakow i szumu drzew. Gotujac objad powachac go, wyczuc skladniki, poczuc pare na twarzy. Kiedy rozmawia sie z kims to nie odpowiadac automatycznie tylko wsluchac sie w slowa, powtorzyc je, wyczuc ton, popatrzec gleboko w oczy. Chodzi o to by zauwazyc te wszystkie cuda ktore nas otaczaja.
Reszte pozostawic naturze, nie niecierpliwic sie i dac sobie czas by mysli wrocily na swoj tor. Kiedy to sie stanie, czlowiek ponownie zaczyna czuc - jak u mnie, np podniecenie :-)
Pozdrawiam

2 896

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam wszystkich.
ja zmagam sie z depresjä od okolo 10 lat.do tego dochodzä ataki paniki.od 4 lat po nawrocie choroby biore leki antydepresyjne paroxetin obecnie 30 mg. pracuje, zajmuje sie domem. czasami jednak mam takie dni ze nie potrafie oderwac mysli od mojej choroby. jestem niä juz poprostu zmeczona.do tego dochodzi dziecko z lekkim uposledzeniem umyslowym ktöre röwniez czasami daje "popalic". na terapie chodze röwniez od 10 lat z przerwami.
czasami chcialabym miec poprostu siety spoköj.möc polezec sobie bez zmuszania sie do robienia czegokolwiek.
jak myslicie, czy bioräc leki mozna znowu zachorowac? tzn. miet nawröt choroby? möj lekarz psychiatra twierdzi ze leki dzialajä.to dlaczego mam czasami zle samopoczucie? macie podobnie ze pomimo brania leköw jest wam czasami zle? staram sie traktowac swojä chorobe jak kazdä innä ktöra jest przewlekla, ale czasami sil brakuje.....chce dodac iz stany paniki sä w uspieniu, to raczej möj naströj daje mi do myslenia.

2 897

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Edytko nawet zdrowe osoby maja gorsze i lepsze dni. Leki nie spowodują całkowitego zaniku niedobrych emocji. Stłumią je, owszem, ale niecałkowicie. Jesteś człowiekiem i masz prawo do gorszego samopoczucia. Też się tym martwiłam ale już przestałam smile Inna rzecz, że paroxinor nie całkiem mi pomagał wink Teraz biorę wenlaflaksynę i jest mi lepiej. Ale gorsze dni tez miewam i tak sobie tłumaczę,że trudno, przeczekam, takie jest zycie. Pozdrawiam

2 898

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

mala Pi. bardzo dziekuje za krzepiäcä odpowiedz :-)  ja bardzo zle reagowalam na wenaflaksyne. myslalam ze splone.dlatego lekarz przepisal mi paroxat.

2 899

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

tez kiedys mialma nerwice. natręctw. nie wspominam tego czasu dobrze, na szczescie to już za mną. psychoterapia plus leki i dałam rade. chociaz nie zawsze jest rózowo to z pewnoscią teraz jest lepiej

2 900

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie. Z nerwicą zmagam się od 3 lat. Zabawne bo gdy przeczytałam kilka postów i padło zdanie "mam nerwicę od 5 lat" pomyślałam o boże  jak długo ! A przecież sama mam ją już aż 3 lata i nie wiem gdzie się podziały 3 lata mojego życia.
Nie wiem co myśleć, co mówić ani robić, zrobiłam postępy bo panuje bardziej nad sobą i sama wychodzę z domu ale na każdym kroku się kompromituję bo... Gadam głupoty? Nie wiem skąd się we mnie bierze taka pogarda do ludzi i ich problemów. Dużo przeszłam w zeszłym roku , dwie osoby, które kocham są śmiertelnie chore, jakoś niby już z tym żyję ale wiadomo, że chciałabym inaczej sad
Czuje się chyba emocjonalną kaleką, nie mam empatii ani szacunku do innych.

2 901

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam; jestem tutaj "nowa" i chciałam opowiedzieć o mojej sytuacji. To było ok. miesiąca po zabiegu założenia endoprotezy.  Byłam w kościele z dwoma kulami i idąc do komunii poczułam coś strasznie dziwnego....zawroty, bicie serca i to co najgorsze NOGI Z WATY .Następnym razem było ok, a następnym znowu te same objawy. Szybko wychodziłam z kościoła. Potem za jakiś czas w kolejce w kinie. W marketach, gdy mnie chwyta, to jakoś sobie radzę, jakoś tłumaczę, oddycham itd. Przechodzi i nie muszę wychodzić. Nadchodzi moment komunii (na środku kościoła przed ołtarzem)- daję krok i nie mogę iść do przodu (nogi z waty), więc się wycofuję. Nawet, gdy wzięłam doraźnie Promolan. Nie mam odwagi....drzwi do wyjścia tak daleko. Ale przecież w markecie drzwi do wyjścia też są daleko. Więc dlaczego?Przed zabiegiem takie "coś "nie miało miejsca. Szukam schronienia w modlitwie, w Bogu, w listach napisanych przez inne osoby, które też to doświadczają.

2 902

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

edytka1976- co znaczy że na wenli myślałaś że spłoniesz? Pytam bo miałam dosłownie to samo na niej (uczucie palenia na zewnątrz i wewnątrz). Obecnie też jestem na paro, 10 mg
WariatkaNaMedal- A chodzisz na terapie? Ja też mam uczucie złości na innych, ale nie okazuje im tego. Chodzi pewnie o zazdrość że pozornie zdają sie mieć tak błahe problemy, gdzie ja walczę o każdy normalny dzień.
aniaskura- nie ma co doszukiwać się logiki w zaburzeniach lękowych, niektórzy dostali jej jedząc popcorn w kinie i tak całą chorobę nie mogą zbliżać się do kina i kukurydzy, (zakodowało sie w podświadomości ).

Miłego dnia mili

2 903

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Czy macie zaburzenia widzenia przy waszych problemach?
Ja czasem źle wiedze tzn moge wszystko odczytac ale widze malo wyraźnie. Czasem to mija. Mialam badne dno ok i wizyte u neurologa. Wszystko ok. Ale mnie to oczywiscie martwi....

2 904

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

olka- to był mój objaw zwiastujący nerwicę, z pół roku mi się pojawiały takie objawy. Po rozpoczęciu leczenia nie wróciło. Też poprzedzałam to badaniem dna oka, morfologią i neurologiem,

2 905

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Podbijam ten temat bo na jego pierwszej stronie jest kilka wypunktowanych ciekawych praktycznych rad.
Może komus się przyda.

2 906

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam wszystkich.

Jestem świeżakiem na forum, ale jak większość tutaj obecnych swoje już przeszłam. Od 5 lat cierpię na nerwicę lękowo-depresyjną i od prawie 3 lat nie biorę żadnych leków, bo generalnie daję sobie radę bez nich. Nie będę Was zanudzać swoją historią, bo nie po to tu weszłam i nie tego teraz potrzebuję. Trafiłam tu przypadkiem, bo jedyna dolegliwość z jaką nie mogę sobie nawet w małym stopniu poradzić, to brak siły i motywacji do podjęcia działania. Szukając sposobów na zmotywowanie się, przypadkowo trafiłam na ten wątek i zaczęłam go czytać. Większość komentarzy, które tu przeczytałam spowodowały, że prawie się popłakałam, bo przypomniały mi się najgorsze chwile z mojej walki (której swoją drogą jeszcze nie wygrałam w pełni), ale był jeden komentarz, który spowodował, że się uśmiechnęłam i aż postanowiłam się zarejestrować, żeby napisać to co właśnie piszę. A chodzi o poniższy komentarz:

endriu1500 napisał/a:

Agata15, mnie sie wydaje ze to jest tak. Jak czlowiek ma takie problemy jak depresja, nerwica to bardzo duzo czasu poswieca na mysleniu o tym. Co sie dzieje, co zrobic zeby bylo lepiej. Skupia swoja uwage, czasem calo, na sobie, na dolegliwosciach. Odsowa od siebie wszystkie pozostale mysli, o chlopaku, partnerce, dzieciach, swiecie, itd. Pozbywa sie reagowania emocjonalnego bo to powoduje poglebienie sie objawow. W oewnym momencie przychodzi mysl: kurcze nic mnie nie podnieca albo nie kocham swonego chlopaka. I faktycznie tak jest bo glowa skupiona jest na wszystkim jnnym. To powoduje kolejny stres, zaczyna sie bac i skupiac sie na tych wlasnie myslach. Strasznie trudno to przelamac, wyjsc z tego kola nakrecania sie.
W moim przypadku sama swiadomosc tego pomogla. Swiadomosc tego ze skupilem cala uwage na sobie. Wystarczylo odpuscic sobie mysli o dolegliwosciach o nerwicy. Skupic uwage na swiecie zewnetrznym ale nie takim automatycznym, ide do pracy, teraz ide po dzieci, teraz ugotuje objad bo musze. Po prostu wyjsc na dwor, zamknac oczy i poczuc chlod, cieple slonce na twarzy. Poszukac swiergoth ptakow i szumu drzew. Gotujac objad powachac go, wyczuc skladniki, poczuc pare na twarzy. Kiedy rozmawia sie z kims to nie odpowiadac automatycznie tylko wsluchac sie w slowa, powtorzyc je, wyczuc ton, popatrzec gleboko w oczy. Chodzi o to by zauwazyc te wszystkie cuda ktore nas otaczaja.
Reszte pozostawic naturze, nie niecierpliwic sie i dac sobie czas by mysli wrocily na swoj tor. Kiedy to sie stanie, czlowiek ponownie zaczyna czuc - jak u mnie, np podniecenie :-)
Pozdrawiam

Te słowa spowodowały, że choć na chwilę poczułam, że są jeszcze sposoby i możliwości, które można wykorzystać do walki, a o których nawet nie pomyślałam. Chodzi mi przede wszystkim o słowa:
"Po prostu wyjsc na dwor, zamknac oczy i poczuc chlod, cieple slonce na twarzy. Poszukac swiergoth ptakow i szumu drzew. Gotujac objad powachac go, wyczuc skladniki, poczuc pare na twarzy. Kiedy rozmawia sie z kims to nie odpowiadac automatycznie tylko wsluchac sie w slowa, powtorzyc je, wyczuc ton, popatrzec gleboko w oczy. Chodzi o to by zauwazyc te wszystkie cuda ktore nas otaczaja."

Dziękuję Ci endriu1500 za te słowa, mimo, że nie były skierowane one do mnie, ale pomogły mi z innej strony spojrzeć na ten temat i choć do rana pewnie to miłe uczucie minie, to wspaniale jest mieć teraz uśmiech na twarzy i pisać ten tekst z nadzieją na to, że jutro obudzę się z trochę większą dozą motywacji do działania.

Jeszcze raz dziękuję. A wszystkim tu obecnym życzę sukcesów we własnych bitwach, trzymajcie się mocno i nie dajcie sobie wmówić, że jesteście w jakikolwiek sposób gorsi od innych z powodu choroby. Jesteście zaje...iści !!!!!! I powtarzajcie to sobie codziennie rano na głos przed lustrem, aż sami naprawdę w to uwierzycie i nikt inny nie będzie Wam w stanie wmówić, że jest inaczej.

2 907

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Elqa, bardzo sie ciesze ze sie usmiechnelas za sprawa moje postu :-)
I dziekuje! Dziekuje za to ze akurat ten przytoczylas bo i mnie podniosl na duchu. Czlowiek czasem w ferworze walki ze soba zapomina o tych rzeczach ktore sprawiaja mu przyjemnosc i satysfakcje. Swiat tak szybko gna, porywajac nas ze soba. Trudno wtedy znalezc chwile i przysiasc, oderwac sie od tego wszystkiego i poczuc SWIAT, ten cudowny swiat, ktory daje rownierz wytchnienie.
Pozdrawiam cieplo!

2 908

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Same niestety w ten pędzący świat dałyśmy się wkręcić. Walczymy o to aby nie siedzieć w domu, być businesswomen ale czy nasze mamy, babcie nie mialy lepiej pod kątem spokojniejszego życia?

2 909

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Na nerwice natręctw cierpię odkąd pamiętam.. Do tego mam fobie. Dopiero teraz zdecydowałam się iść po pomoc. Psychiatra przepisał mi paroxinor. Czy brał ktos ten lek? Czuje sie po nim strasznie przybita i śpiąca.

2 910 Ostatnio edytowany przez Ona_82 (2016-02-02 11:06:17)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie

pisałam tu kiedyś pod innym nickiem ale zapomniałam jaki miałam,więc zarejestrowałam sie pod tym obecnym.

Ja też mam nerwicę
Co jakiś czas wraca,kiedyś ze -3l temu może myślałam ze zejdę bo obudziłam sie i czułam taki gorąc,tak mi duszno byłam,ledwo oddychałam
i serce mi waliło szybko,
   Rozebrałam sie prawie ze do naga,poszłąm do łazienki i tam jakoś mi przeszło
  Jednakże po paru takich razach zapisałam sie do psychiatry
Leczyłam sie prawie rok,brałam tabletki bo nie miałabym kiedy chodzic na terapie
Nazwy leku nie pamietam dobrze,gdzies w szafce zostało mi opakowanie
   W maju 2013 zaszłam w ciąże wiec na wizycie u p.dr powiedziałam o tym i musiałam odstawić tabletki a i tak była poprawa.

Ostatnio w listopadzie i 2x w grudniu znów czułam "znajome"uczucie,z tym że poszłam do internisty
w nocy sie budziłam i czułam przyspieszone bicie serca
Jeden p dr powiedział ze moge brac validol,bo bez recepty i na bazie ziół
za 2x byłam u pani dr.i skierowała mnie tez na badania-ekg,cisnienie
stwierdziła ze z sercem wszystko w porządku,ze te uczucia kłucia w klatce piersiowej to z przemeczenia
Kolejny raz taki ból czułam na koniec grudnia,ale okazało sie ze mam infekcję dróg oodechowych i stąd to odczucie.
  Mam 4 dzieci,nie pracuję ale w domu jest co zrobić i jak dzieciaki zaczynają swoje fochy itd to nieraz sie denerwuję
W nocy nie najlepiej śpię
   Po 20:00 usypiam córkę,bywa ze zasypiam
Jak sie przebudzę i wstanę to potem ciężko zasnąć a lepiej mi się drzemie w ciągu dnia jak córcia ma południowa drzemkę
...Jednak czasem wraca to znów,miewam lęki ze moge mieć zawał albo coś tam
Teraz staram się nie panikować
Słyszałam też że jak ma sie problem z oddychaniem-=tzn wzieciem głębokiego oddechu to sie nazywa hiperwentylacja
i powinno sie wtedy dmuchac do papierowej torby
i pomaga to rzeczywiście--powiedziała mi to pediatra moich dzieci,ponieważ zauwazyła to sama u mnie
Jak sie bedzie to znów powtarzać to bed zmuszona znów isć do psychiatry bo internisci jakoś to lekceważą jakby
Czasem sie czułam jak jakas hipohondryczka,że coś wmawiam sobie
   Jednak życie z nerwica nie jest łatwe,i kto tego nie ma nie wie co to znaczy

Ah mam tez niedoczynność tarczycy ale leczę to od lat,i wiem ze takie odczucia tez przez to mogą być i czeka mnie jeszcze wizyta u endokrynologa

2 911

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
elqa napisał/a:

Witam wszystkich.

Jestem świeżakiem na forum, ale jak większość tutaj obecnych swoje już przeszłam. Od 5 lat cierpię na nerwicę lękowo-depresyjną i od prawie 3 lat nie biorę żadnych leków, bo generalnie daję sobie radę bez nich. Nie będę Was zanudzać swoją historią, bo nie po to tu weszłam i nie tego teraz potrzebuję. Trafiłam tu przypadkiem, bo jedyna dolegliwość z jaką nie mogę sobie nawet w małym stopniu poradzić, to brak siły i motywacji do podjęcia działania. Szukając sposobów na zmotywowanie się, przypadkowo trafiłam na ten wątek i zaczęłam go czytać. Większość komentarzy, które tu przeczytałam spowodowały, że prawie się popłakałam, bo przypomniały mi się najgorsze chwile z mojej walki (której swoją drogą jeszcze nie wygrałam w pełni), ale był jeden komentarz, który spowodował, że się uśmiechnęłam i aż postanowiłam się zarejestrować, żeby napisać to co właśnie piszę. A chodzi o poniższy komentarz:

endriu1500 napisał/a:

Agata15, mnie sie wydaje ze to jest tak. Jak czlowiek ma takie problemy jak depresja, nerwica to bardzo duzo czasu poswieca na mysleniu o tym. Co sie dzieje, co zrobic zeby bylo lepiej. Skupia swoja uwage, czasem calo, na sobie, na dolegliwosciach. Odsowa od siebie wszystkie pozostale mysli, o chlopaku, partnerce, dzieciach, swiecie, itd. Pozbywa sie reagowania emocjonalnego bo to powoduje poglebienie sie objawow. W oewnym momencie przychodzi mysl: kurcze nic mnie nie podnieca albo nie kocham swonego chlopaka. I faktycznie tak jest bo glowa skupiona jest na wszystkim jnnym. To powoduje kolejny stres, zaczyna sie bac i skupiac sie na tych wlasnie myslach. Strasznie trudno to przelamac, wyjsc z tego kola nakrecania sie.
W moim przypadku sama swiadomosc tego pomogla. Swiadomosc tego ze skupilem cala uwage na sobie. Wystarczylo odpuscic sobie mysli o dolegliwosciach o nerwicy. Skupic uwage na swiecie zewnetrznym ale nie takim automatycznym, ide do pracy, teraz ide po dzieci, teraz ugotuje objad bo musze. Po prostu wyjsc na dwor, zamknac oczy i poczuc chlod, cieple slonce na twarzy. Poszukac swiergoth ptakow i szumu drzew. Gotujac objad powachac go, wyczuc skladniki, poczuc pare na twarzy. Kiedy rozmawia sie z kims to nie odpowiadac automatycznie tylko wsluchac sie w slowa, powtorzyc je, wyczuc ton, popatrzec gleboko w oczy. Chodzi o to by zauwazyc te wszystkie cuda ktore nas otaczaja.
Reszte pozostawic naturze, nie niecierpliwic sie i dac sobie czas by mysli wrocily na swoj tor. Kiedy to sie stanie, czlowiek ponownie zaczyna czuc - jak u mnie, np podniecenie :-)
Pozdrawiam

Te słowa spowodowały, że choć na chwilę poczułam, że są jeszcze sposoby i możliwości, które można wykorzystać do walki, a o których nawet nie pomyślałam. Chodzi mi przede wszystkim o słowa:
"Po prostu wyjsc na dwor, zamknac oczy i poczuc chlod, cieple slonce na twarzy. Poszukac swiergoth ptakow i szumu drzew. Gotujac objad powachac go, wyczuc skladniki, poczuc pare na twarzy. Kiedy rozmawia sie z kims to nie odpowiadac automatycznie tylko wsluchac sie w slowa, powtorzyc je, wyczuc ton, popatrzec gleboko w oczy. Chodzi o to by zauwazyc te wszystkie cuda ktore nas otaczaja."

Dziękuję Ci endriu1500 za te słowa, mimo, że nie były skierowane one do mnie, ale pomogły mi z innej strony spojrzeć na ten temat i choć do rana pewnie to miłe uczucie minie, to wspaniale jest mieć teraz uśmiech na twarzy i pisać ten tekst z nadzieją na to, że jutro obudzę się z trochę większą dozą motywacji do działania.

Jeszcze raz dziękuję. A wszystkim tu obecnym życzę sukcesów we własnych bitwach, trzymajcie się mocno i nie dajcie sobie wmówić, że jesteście w jakikolwiek sposób gorsi od innych z powodu choroby. Jesteście zaje...iści !!!!!! I powtarzajcie to sobie codziennie rano na głos przed lustrem, aż sami naprawdę w to uwierzycie i nikt inny nie będzie Wam w stanie wmówić, że jest inaczej.


przyznaję WAM rację
ponieważ wiem,ze w razie "ataku"paniki,tego okropnego uczucia im bardziej sie skupia na tym co boli,co mogłoby sie wydarzyć to sie nasila
  A odganiając od siebie myśli,skupiajac sie na tym co miłe,robiąc cos milszego dla ciała i duszy "atak' przechodzi
Wiec chyba to zależy od naszej psychiki?podświadomośći?

i ja dziekuję za te słowa
razem mozemy wiele zrobić
wazne jest tez wsparcie a nie słyszeć teksty--przesadzasz,to nic takiego itd
Ten kto przezył to,wie jak sie czuje 2 osoba cierpiąca na nerwice

2 912

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

chloe2- tak ja biorę paroksetynę (paroxinor), lek jest bardzo dobry, tylko czekaj na rezultaty ten miesiąc przynajmniej.

2 913

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam Wszystkich cieplutko.
Jeśli można przyłączę się do Was ze swoją nerwicą lękową i depresją . Razem jakoś raźniej smile . Teraz mam jeszcze w pakiecie bezsenność { panika totalna gdy tylko robi się ciemno za oknem } , więc będę Was głównie nocami studiować smile
Pozdrawiam

2 914

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Fizycznie jest ok po lekach ale mam okropne myśli samobójcze i uczucie że wszystko jest do dupy...

2 915

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

patrycja- przyłączaj się i zdrowiej jak najszybciej :-)
chloe2- ten stan przejdzie, bądź cierpliwa, ważne zebys była pod opieką psychiatry i komunikowała mu wszystko. Moim zdaniem paro średnia na deprę, ale na lęki i NN bezwzgledna.

2 916

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam jestem nowa na forum choc choroba niestety nowa nie jest. Jako DDA przeszlam dwuletnia terapie, pomoglo nachwile. Moze dwa lata byl wzgledny spokoj, od pol roku znow mam znajome uczucie sciskania karku, kolatania serca, problemow z oddychanie, i paniki. Niestety "problemem" jest moj dom a raczej miejsce gdzie mieszkam. Nowa miejscowosc, nowe spoleczenstwo niechec do tych ludzi ...to nie pomaga. Weszlam w srodowisko wiejskie kompletnie nieprzygotowana na ostracyzm, dodatkowo jako ze mieszkam dwa kroki od sklepu gdzie jest caly pprzekroj miejscowych alkoholikow, ciagle wojny z nimi to powoduje i poglebia moja nerwice. Nie potrafie sie w domu wyluzowac, czuc bezpiecznie, komfortowo. Mam wrazenie ze dom ktory mial byc uroczym miejscem stal sie klatka z ktorej nie mam wyjscia. Ciagle sie boje kolejnej wojenk, ktorej przyczyna jest moj brak akceptacji dla pijacego towarzystwa za plotem.....ich bliskosci, jezyka, zachowania. Nie jestem w stanie cieszyc sie z nadchodzacej wiosny bo juz oczami wyobrazni widze przy moim ogrodzeniu amatorow i smakoszy napojow wyskokowych, tych spedow po kilku od rana do wieczora. To mnie dobija i niestety jest coraz gorzej....zauwazylam ze zaczynam lekko myslec o drodze ostatecznej. To narazie takie delikatne mysli ale sie pojawily i to jest niepokojace. Wydaje sie proste sprzedac dom ......tylko co dalej....nie moge przeciez uciekac a z drugiej strony nie widze rozwiazania sytuacji. Pozostaje alkohol ktory daje ulude luzu, ale na drugi dzien jedt to samo juz na sama mysl powrotu do domu i tego co mnie tam czeka cala sie spinam i panikuje. Mam tez swiadomosc ze zalewanie emocji alkoholem to prosta droga do tego by stac sie tym przed kim ciagle uciekam czyli przed ojcem alkoholikiem i takimi zachowaniami w moim otoczeniu. Nawet fakt ze moja rodzina jest zdrowa to mam wrazenie ze ja niestety robie wszystko by te relacje zepsuc....moj stan nie wplywa dobrze ani na meza ani na dzieci. Nie chodzi o to ze jestem w stosunku do nich nerwowa, ale o to ze unikam angazowania sie w zycie rodziny, rozpamietujac swoje chore emocje. Nie wiem co dalej....nie wiem co robic.......jestem juz zmeczona. Nie oczekuje tu pomocy.....raczej chcialam z siebie wyrzucic choc czesc mojego stanu...nie pomoglo! Ale wszystkim innym zycze by im sie udalo.

2 917

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Piszesz:

mam wrazenie ze ja niestety robie wszystko by te relacje zepsuc....moj stan nie wplywa dobrze ani na meza ani na dzieci. Nie chodzi o to ze jestem w stosunku do nich nerwowa, ale o to ze unikam angazowania sie w zycie rodziny, rozpamietujac swoje chore emocje.Nie wiem co dalej....nie wiem co robic.......jestem juz zmeczona. Nie oczekuje tu pomocy.....raczej chcialam z siebie wyrzucic choc czesc mojego stanu.


wnioskujec twierdze że jest z tobą coś nie tak. Jest tyle sprzeczności .

2 918

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

zgadza sie to ze mna jest cos nie tak....to cos to wlasnie chore emocje i moja swiadomosc tego,  stad tyle sprzecznosci jak piszesz. W rodzinie jestem wycofana, bo zamykam caly ten swoj stres w sobie i efekt jest taki ze nie interesuje mnie maz, corka, syn......i pomimo tego ze nie grzmie, nie wyzywam sie na nich moj stan i tak psuje relacje bo jestem jakby mnie nie bylo.....to nie pozostaje bez echa u najblizszych i nie zmienia moich emocji.

2 919

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam Wszystkich,a przede wszystkim Ciebie Stokrotko. Czytam od jakiegos czasu wasze posty,jestem dopiero na7 stronie a jest ich az 77 wiec jeszcze kawał lektury przede mną. Wszystkie posty są jednak tak interesujące że chętnie je czytam bo dzięki nim nie czuję się tak odosobniona ze swoimi problemami. Z moją nerwicą borykam się 13 lat, po6 latach samodzielnej walki z nią udałam się do psychiatry. Brałam leki przez 3 lata,czułam się cudownie,nawet udało mi się zapomnieć o mojej pseudoprzyjaciółce.Jedynym skutkiem ubocznym terapii była nadwaga. Po 3 latach lekarz zaczął odstawiac moje leki  i powiedzial że jak objawy wrocą to bedę musiała brać leki do końca życia. Przez 3 lata było ok,ale wiele złych rzeczy mi się przytrafiło,śmierć 2 bliskich mi osób i moja pseudoprzyjaciolka przypomniała sobie o mnie. Probuję znowu radzić sobie sama ale już mam coraz mniej siły.Pod wpływem Twoich wskazowek Stokrotko zapisalam się na terapię behawioralno- poznawczą. 13.03 mam 1 spotkanie, o ironio13.03.2003 rok mialam pierwszy atak paniki.Wiaże z ta terapią duże nadzieje,trzymajcie za mnie kciuki prosze...

2 920

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie,  właśnie ,, walczę'' po przebudzeniu. Jestem tu nowa ale zmagam się z tym co wy. Mam mętlik myśli więc mój post może być chaotyczny. Zaczęło się niewinnie...gdy po przebudzeniu otworzyłam oczy poczułam rozchodzacy się po moim ciele strach. Czułam że zawładnął mną. Pomyślałam że może przyśniło mi się coś i to dlatego tak się czuję. Ciężko mi było wygramolić się z łóżka. Po jakimś czasie wróciłam do normy, tak przynajmniej myślałam bo następnego ranka okazało się to samo. Tak dzień za dniem sytuacja się pogarszała. Doszedł wewnętrzny niepokój, kołatanie serca, mdłości, biegunki. Nie chce mi się wstawać z łóżka tak jakby coś złego poza nim miałoby się wydarzyć. Jest jak najbezpieczniejsze miejsce na ziemi mimo że tak źle się w nim czuję. Nie wybieram się na terapie ponieważ byłam świadkiem nie raz. jak leki i Pan psycholog potrafili pomóc z żadnym skutkiem. Nie będę rozwijać się w tej kwestii ponieważ jest to moje osobiste przekonanie wyrobione po samobójstwie znanej mi osoby która była ,,leczona''.  Cieszę się mimo wszystko ze są tacy psychologowie którzy potrafią pomóc bo czytałam w tym wątku że tacy istnieją i pogratulować tutaj im trzeba za fachowość.
Wszak martwi mnie to że objawy się nasilają, dziś doszło jakby duszenie gardła, ścisk w gardle. Wiele siły muszę włożyć aby wstać z łóżka, potem już to jakoś zaczynam kontrolować ale zaczynam się bać czy zawsze będę mogła nad tym panować, co dalej? Czuje się bezsilna, winna ze mimo że mam dla kogo walczyć nie starcza mi już sił. Boję się zasypiać....

2 921

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Mam dokładnie to samo, i jeszcze dużo więcej, sporo tu kiedyś pisałam o swoich objawach. Przeważnie wszystko przypisywłam boreliozie, na którą cierpię od wielu lat. Teraz już nic niewiem, niewiem dlaczego to mam, i jak się tego pozbyć, niby jest dużo lepiej niż było kiedyś, jeśli chodzi o psychikę, jednak objawy fizyczne dokuczają mi przez cały czas. No i badania tez nie są najlepsze, a to znaczy że nie sama nerwica mi dolega. Szkoda, że nie chcesz skorzystać z pomocy psychologa,  no ale przekonywać nie mam zamiaru.

2 922

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam! Dobrze, ze nie jestem z tym problemem sam. Moja historia z nerwica zaczęła się od informacji, ze istnieje nieuleczalna choroba jaką jest HIV. Boje się dotykac klamek, butów, wszystkiego co publiczne. Uświadamiam sobie że w moim mieście żyje 750 tys ludzi i że nie ma powodu do strachu żeby spotkać jedną z 30 osób chorujących na HIV w wojewódzwie gdzie mieszkam. Staram się ją ignorowac, ponieważ niektóre osoby na forum napisały żeby z nią nie walczyć. U mnie nerwica nie przejmuję kontroli nad całym mną, więc nie jestem w takim ciężkim stanie jak niektórzy tutaj na forum. Jedyną rzeczą z którą nie mogę wytrzymać jest kłucie w głowie, pojawia się od czasu do czasu. Nie byłem jeszcze u psychologa, ponieważ wierzę w to, że uda mi się ją samą pokonać. Czy powinienem skonsultować się z psychologiem?

2 923 Ostatnio edytowany przez dziewczyna28 (2016-04-22 20:22:46)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Niestety, też mam nerwicę. Fajnie, że jest taki wątek, poczytam w wolnej chwili.

czarus1000 napisał/a:

Witam! Dobrze, ze nie jestem z tym problemem sam. Moja historia z nerwica zaczęła się od informacji, ze istnieje nieuleczalna choroba jaką jest HIV. Boje się dotykac klamek, butów, wszystkiego co publiczne. Uświadamiam sobie że w moim mieście żyje 750 tys ludzi i że nie ma powodu do strachu żeby spotkać jedną z 30 osób chorujących na HIV w wojewódzwie gdzie mieszkam. Staram się ją ignorowac, ponieważ niektóre osoby na forum napisały żeby z nią nie walczyć. U mnie nerwica nie przejmuję kontroli nad całym mną, więc nie jestem w takim ciężkim stanie jak niektórzy tutaj na forum. Jedyną rzeczą z którą nie mogę wytrzymać jest kłucie w głowie, pojawia się od czasu do czasu. Nie byłem jeszcze u psychologa, ponieważ wierzę w to, że uda mi się ją samą pokonać. Czy powinienem skonsultować się z psychologiem?

Może spróbuj sobie to logicznie wytłumaczyć, że NIE MA MOŻLIWOŚCI zarazić się HIV przez "niewidzialne" zarazki, gdy dotkniesz klamki (nawet w publicznej toalecie!), butów czy czegokolwiek w przestrzeni publicznej. Naprawdę, poczytaj o tym w internecie - HIV to nie grypa smile Jak ktoś nawet zarażony kichnie koło Ciebie to... dalej nie ma możliwości by Cię zarazić! Można spokojnie przebywać w towarzystwie osoby zarażonej, podać mu rękę, otrzeć łzy czy pocałować. To nie jest niebezpieczne. Niebezpieczny jest kontakt z krwią zarażonego (więc wszelkie kontakty seksualne, czy jak w środowiskach np. narkomańskich brak dezynfekcji igieł) inaczej naprawdę nie masz co się bać smile Myśl o tym zawsze, kiedy dopada Cię lęk że to FIZYCZNIE nie możliwe bo jak pisałam HIV to nie grypa nie rozprzestrzenia się drogą kropelkową ani pokarmową, nie "lata w powietrzu". W przestrzeni publicznej jesteś bezpieczny smile

A tu masz komentarz lekarza z innego forum:
"Dziekuję za liczne, słuszne argumenty, że wirus HIV nie przenosi się przez ślinę, podobnie jak nie przenosi się przez łzy czy sok żołądkowy, podawanie ręki i korzystanie ze wspólnych toalet. Do zakażenia wymagany jest kontakt przez błony śluzowe z wydzielnami płciowymi lub krwią. Drogi zakażenie HIV są dobrze znane i udokumentowane. Panie Adamie i Panie Sergiuszu proszę nie "gdybać", bo to niepotrzebnie wywołuje obawy. Pan Damian też straszy jakąś 1,5 litrową śliną. Przecież to niemożliwe. Ostatnio pewien pacjent pytał mnie czy można się  zarazić HIV przez wspólne sztangi na siłowni,  "no bo ktoś mógł mieć zraniony naskórek itp." Ryzyko można oszacować. HIV jest mało zaraźliwy. Wspomnę, że w sytuacji narażenia przez błonę śluzową na krew osoby zakażonej HIV ryzyzko infekcji jest szacowane zgodnie z WHO na około 0,1-0,3%. Ryzyko zależy od ilości zakażonej krwi, która dostała się do organizmu. Szacuje się, że zakażenie HIV wymaga przynajmniej około 0,1 ml zakażonej krwi. W praktyce uważamy, że nie ma ryzyka, gdy krew nie jest widoczna gołym okiem. Plus dla Pani Natalii za wyczerpujące wyjaśnienie. Zainteresowanych odsyłam do odpowiedniej literatury." - mam nadzieję, że choć trochę pomogłam i zracjonalizujesz swój lęk i może... pożegnasz się z nim? Tego Ci zyczę.

A Wy staracie się racjonalizować swoje lęki? Ja jeśli jest to możliwe staram się sobie jak najbardziej jakiś lęk LOGICZNIE przedstawić. Choc przynaję, że często nie zdaje to egzaminu. Choć dużo oczywiście zależy od tego co jest źródłem lęku i jakie mamy objawy.

2 924

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Racjonalizacja swoich lekow jest dobra. Uswiadamianie sobie czemu sie boimy i czego sie boimy to dobra droga. Tylko trzeba dobrze trafic bo nie da sie uszukac podswiadomisci. W tym pomaga psycholog. Widzi i dociera tam gdzie ty sam nie masz szans dotrzec. Jesli poczujecie ze stoicie w miejscu od dluzszego czasu przejdzcie sie do niego. Ja tak zrobilem swego czasu i pomoglo. W prawdzie trafilem na takiego co przez 5 sesji diagnozowal i bral kase a na koniec nie powiedzial co sie ze mna dzieje i z czym tak na prawde sie borykam ale przez rozmowe i uzewnetrznienie dotarlo do mnie kilka rzeczy. Zrezygnowalem z dalszych wizyt ale pomoglo. Polecam prosty sposob medytacji... trzeba sie skupic na swoim strachu lub napieciu i puscic mysli wolno, nie chamowac ich i pozwolic im swobodnie plynac. Czlowiek nie zdaje sobie sprawy ile blokad sobie zalozyl i jak bardzo sam siebie oszukuje i czego nie dopuszcza do swiadomosci. To pomaga zrozumiec siebie.

2 925

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie,
Pochwale sie... jest ze mna juz tak dobrze, zo postanowilem (po 2ch latach przerwy) powrocic do robienia mebelkow dl siebie i znajomtch, wlasnie realizuje projekt szafy 3 drzwiiwej i jest niezle :-)
Zycze duuuzo zdrowi wszystkim nerwuskom :-)

Posty [ 2 861 do 2 925 z 2 984 ]

Strony Poprzednia 1 … 43 44 45 46 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026