netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

2 983 odpowiedzi750 479 wyświetleńzałożony przez Stokrotka84, 27.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Strony Poprzednia 1 … 39 40 41 42 43 … 46 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 601 do 2 665 z 2 984 ]

2 601

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Paulina 
Czytając to co piszesz aż mnie ciarki przechodzą. Nie tędy droga!!!!
Najgorsze co może się przytrafić to ucieczka w alkohol. Wiem jak może być Ci ciężko i trudno ale w ten sposób niszczysz siebie i ludzi wokół.
Szkoda że nie masz wsparcia w rodzinie ani w chłopaku sama będziesz miała bardzo ciężko wyjść na prostą chyba że znajdziesz dobry powód i to dla niego będziesz się starać. Twoja mama mówiąc że odda Cię i będzie miała spokój na pewno tak nie myśli tylko czuje nie moc i bezradność to forma obrony przed tym z czym musi się mierzyć patrząc na to co dzieje się z jej dzieckiem a to najgorsze uczucie jakie może czuć rodzić (nie moc)
Myślę ze jak najszybciej powinnaś udać się po pomoc do specjalisty
Porozmawiaj z chłopakiem powiedz co czujesz dlaczego tak się dzieje poproś by był przy tobie
Nie będzie łatwo. Z własnego doświadczenia wiem że alkohol potrafi zniszczyć wszystko co nas otacza. W tym wypadku Ciebie i twoich najbliższych
Bo z Tobą choruje cała rodzina.
Musisz znaleźć w sobie siły i postaraj się motywować każdego dnia
postaraj się trzymam kciuki i jestem z Tobą
Wierzę że dasz radę
Jesteś silna

2 602

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

dziewczyny staram się i to bardzo . z mama coraz lepiej się dogaduje, chłopak (dziwnie) ale zmienia sie . jest coraz cześciej ze mną niż z kolegami.
staram sie iśc do przodu . jutro pewnie będe miała prawo jazdy bo zdałam \;000 ide do przodu . \dziekuje dziewczyny . trzymajcie się paaa :****

2 603

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam wszystkich po dłuższej przerwie i życzę o stokroć lepszego roku niż poprzednie, dużo dużo zdrowia i dobrego samopoczucia.

A ja właśnie jestem na etapie zastanawiania się nad psychologiem, długi czas było ze mną dobrze, ale znowu zaczęło mi odbijać. Jakoś nie potrafię się zebrać w sobie i wybrać do tego lekarza.Źle znoszę krytykę, jakiś czas temu wrzuciłam kilka swoich bardzo starych wierszy na to forum i zostałam zmiażdżona ilością krytyki. Ludzie potrafią być strasznie podli. Czasem łatwiej jest zamknąć się w swoich czterech ścianach i odciąć od tego całego chamstwa i nienawiści.
Mam poważnie chorego męża, każdego dnia  modlę się o cud jego wyzdrowienia, przeraża mnie fakt zostania samej, fakt życia bez niego, czasami nie wydalam nawałem pracy, fizycznie jest dobrze, ale za to psychika mi często wysiada. Dlatego zastanawiam się nad psychologiem.

2 604

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam wszystkich co u was dziewczyny mała pi-co tam u ciebie pozdrawiam

2 605

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

agnesitas. to nowy rok fakt nie zaczął się dla ciebie najlepiej.
ludzie potrafią tylko krytykować. dobrze o tym wiem . jeżeli wychodzi się z ich" grupy" to od razu śmiechy głupie odzywki.
ja nie potrafie być chamska dla innych . za to za bardzo ufam ludziom i mam dobre serce . a potem za to płace .
a u mnie nowy rok i postaram się być silniejsza . ostatnio doszy nowe objawy nerwicy . boje się cały czas . wpadłam w depresje , bo mój lekarz rodzinny który mówił mi że będzie dobrze nagle umarł. wpadłam w  doła strasznego . ale staram się z niego wyjsc.
musi być dobrze smile))

2 606

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Miałam zamiar przywitać się z Wami po przeczytaniu całego wątku,ale zrobię to dzisiaj,bo tak się cieszę,że znalazłam Was tutaj'KOCHANE NERWUSKI''jak ktoś ładnie napisał.Tak dobrze jest wiedzieć,że można się tu wygadać i zostać zrozumianym.Bardzo ten wątek potrzebny,dzięki STOKROTKO.Pozdrawiam Was w Tym Nowym Roku i życzę siły i wytrwałości do walki z''wrogiem''.
To tyle na dzisiaj.Więcej napiszę o sobie jak skończę czytać.Chcę Was lepiej poznać,no i to fajna terapia dla mnie.
Pa.Buziaczki.

2 607

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Cześć! Podobnie jak moja poprzedniczka , muszę jeszcze dużo nadrobić i poczytać cały temat , ale już mogę napisać, że jestem jedną z was smile

Objawy mam od dwóch lat , doszły do tego stopnia, że za namową faceta wybrałam się do psychologa, dostałam skierowanie do psychiatry na czas oczekiwania na terapię u psychologa. (pół roku)

Dostałam leki - parogen i biorę go od jakichś dwóch tygodni i mogę śmiało napisać, że jest lepiej, a przynajmiej tak mi się wydaje,

Trzymajcie się i dużo siły życzę ! smile

2 608

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dziewczyny, ja również jestem trochę znerwicowana, przeszkadza mi to w życiu, bardzo się boję, że przez moje zachowania mogę stracić moją ukochaną połówkę (on czasami ze mną już nie wytrzymuje smile). Natrafiłam dziś na artykuł, który moim zdaniem fajnie wyjaśnia przyczyny powstawania nerwic. Nie mogę wklejać tu linka, ale artykuł znajdziecie na zaburzeni.pl, artykuł pt. Konflikty wewnetrzne a nerwice, przyczyny część 2

Co o tym myślicie? Czy Wy też macie takie konflikty?

2 609

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie kochane "stare" i "nowe" towarzyszki niedoli smile
bozenko125 u mnie raz lepiej raz gorzej. Paroxinor pomaga, chociaż zastanawiam się nad zwiększeniem dawki, bo ostatnie dni nie są najlepsze. Ale na pewno jest po tysiąckroć lepiej niż na początku choroby smile Najgorsze są poranki, nie sypiam dobrze (odstawiłam depreksolet bo tyję), no i budzą mnie lęki. Potem jakoś się rozkręcam ale nic mi się nie chce. Każda praca wywołuje niechęć i najlepiej gdybym mogła spędzać dzień na kanapie sad

Tak, a to forum jest zdecydowanie formą terapii i pewną grupą wsparcia big_smile
Przeczytałam artykuł polecany przez tsukuru - zdecydowanie cierpię na "syndrom dobrej cioci". A konfliktów wewnętrznym mam zdecydowanie więcej sad
Pozdrawiam big_smile

2 610

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
mała pi napisał/a:

Witajcie kochane "stare" i "nowe" towarzyszki niedoli smile
bozenko125 u mnie raz lepiej raz gorzej. Paroxinor pomaga, chociaż zastanawiam się nad zwiększeniem dawki, bo ostatnie dni nie są najlepsze. Ale na pewno jest po tysiąckroć lepiej niż na początku choroby smile Najgorsze są poranki, nie sypiam dobrze (odstawiłam depreksolet bo tyję), no i budzą mnie lęki. Potem jakoś się rozkręcam ale nic mi się nie chce. Każda praca wywołuje niechęć i najlepiej gdybym mogła spędzać dzień na kanapie sad

Tak, a to forum jest zdecydowanie formą terapii i pewną grupą wsparcia big_smile
Przeczytałam artykuł polecany przez tsukuru - zdecydowanie cierpię na "syndrom dobrej cioci". A konfliktów wewnętrznym mam zdecydowanie więcej sad
Pozdrawiam big_smile

Witajcie smile. Ale się cieszę, że ktoś przeczytał ten artykuł. Tam jest jeszcze link do 1 części, który próbuje pokazać jak tworzy się koło nerwicy. Moim zdaniem też godny uwagi.

A te konflikty, ja też ich mam dużo! Konflikt marzeń vs. rzeczywistość, presja (bardzo własna, zbyt duże wymagania wobec siebie, zbyt duże oczekiwania względem innych), konflikt relacji damsko-męskiej... Dużo tego. "Dobrą ciocią" nigdy nie byłam smile.

Postanowiłam poczytać więcej na ten temat (mi to bardzo pomaga okiełznywać lęki). Zamówiłam dziś książki: "Pokonaj depresję stres i lęk" - o terapii behawioralnej na użytek własnych potrzeb oraz "Potęga teraźniejszości" ku inspiracji zmianie nawyków myślowych smile.

2 611

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

"Pokonaj depresję stres i lęk" - nie bardzo umiem korzystać z rad zawartych w tej książce. Zdecydowanie najlepsza jaką mam to " Pokonać lęki i fobie" big_smile Pozdrawiam

2 612

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie drogie nerwuski.Przeczytałam cały wątek i zauważyłam,że jest on trochę jak kafejka.Jest kilka weteranek,które się dzielą zwykłymi,codziennymi sprawami,inni wpadają,żeby się wyżalić,czegoś się dowiedzieć i znikają i chociaż odkryłam to forum przypadkowo(,nie wiedziałam nawet że istnieją takie) bardzo chciałabym z Wami zostać.
Moja przygoda z nerwicą zaczęła się w 2007 r.kiedy to udałam się do psychiatry po trudnym okresie poszukiwań(wspominam go najgorzej,miałam większość objawów,które tu opisałyście)i usłyszałam diagnozę nerwica lękowa- a byłam już tak umęczona tymi dziwnymi dolegliwościami,że poczułam taką ulgę,jakby mi ktoś tonę z pleców zrzucił.Myślałam przecież,że chyba czas umierać,a tu taka dobra wiadomość.
Pani doktor zapisała leki,porozmawiałyśmy wcześniej trochę,powiedziała,że to takie zaburzenie,występujące u osób,które nie radzą sobie z emocjami,taki dyskomfort psychiczny,u mnie dlatego,że los mnie bardzo ciężko doświadczył i nie zanosi się na zmianę.
I muszę wam powiedzieć,że ani razu nie pomyślałam,że jestem chora,albo miałam szczęście z dopasowaniem leków,albo ta moja ignorancja ,a prawdopodobnie obie te rzeczy sprawiły,że zaprzyjażniłyśmy się na dobre z moją nerwiczką.
Kazdego ranka biorę tabletkę i nie walczę z tym,żeby leki odstawić,bo raz próbowałam za namową p.doktor,ale niestety dolegliwości wróciły,więc nie robię z tego problemu,obym tylko takie zmartwienie miała.
Moja nerwica sprawiła,że postanowiłam coś dla siebie zrobić.Skończyłam studia,które kiedyś nie udało mi się ukończyć.Kocham języki obce i kocham włoskie piosenki,więc,aby rozumieć o czym są nauczyłam się włoskiego na tyle,ze dzisiaj nawet filmy oglądam.Ja nawet nie wiedziałam,że to forma terapii,bo doktorka mi tylko powiedziała,że mam się skupić na dniu dzisiejszym,nie martwić się na zapas.
Oczywiście od czasu do czasu dopadają mnie te demony-lęki,ostatnio jak musiałam pojechać do Londynu,to różne myśli się pojawiały,a to że nie dam rady,a to,że będzie wypadek,ale zaraz staram się pokazać im gdzie jest ich miejsce.
A dodam jeszcze,że my obie,żyjemy sobie razem cichutko,nie miałam się komu wyżalić,bo dzieci były małe,a mąż jest silny psychicznie i nie rozumie takich problemów,zresztą ma swoje.No i to napięcie mięśni jest trochę dokuczliwe,staram się potańczyć trochę sama,aż moje kotki dziwnie na mnie patrzą.One zdecydowanie wolą jak siedzę z książką we fotelu ,a one mruczą mi na kolanach.Ja zresztą też to uwielbiam.
Ot i moja historia.Pozdrawiam cieplutko.

2 613

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

zulka66 . widzę że radzisz sobie z naszą wspólną przyjaciółką nerwcą , ale jeżeli bierzesz leki , a daleko naprawde na nich nie zajedziesz.
ja również brałam przez 8 miesięcy to "kochane " leki. ale okropnie się uzależniłam od nich i powiedziałam -nie. leki nie będą za mnie wygrywały choroby. odstawiłam. fakt pierwsze kilak dni albo raczej kilkanaście było jednym wielkim koszmarem . dzien w dzień " umierałam" ale tylko w mojej psychice . a ja dalej tu jestem dalej żyje. staram się żyć bez leków . staram się stanąć twarzą w twarz z moimi lękami . raz jest lepiej raz gorzej ale wiem że w końcu uwolnie się od koszmaru.
pozdrawiam cieplutko smile)

2 614

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witaj zulka66 big_smile Ja też lubię to forum, choć również trafiłam przez przypadek. Jedno z nielicznych, gdzie nie ma jadu, a jest wsparcie big_smile
Chociaż tak bardzo się różnimy, staramy się wspierać we wspólnej walce. Ja jestem zwolenniczką leków. Dzięki nim udaje mi się żyć w miarę normalnie. Ale staram się nie przesadzać.Terapia niestety na mnie nie działa. Niestety jak czasami czytam, to ludzie biorą leki garściami i eksperymentują. Tego nie popieram smile Pozdrawiam

2 615

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Paulinko,Boże jesteś taka młodziutka,wszystkich nerwusek jest mi żal,ale jak myślę o Was dzieciaczki to serce mi krwawi.
Tak bardzo się męczysz,a tu znikąd wsparcia.Na mamę tak bardzo się nie gniewaj,bo ktoś,kto tego nie doświadczył,poprostu nas nie zrozumie nie dlatego,że mają nas w nosie.Ciężko im to pojąć.
Paulina,ja na lekach jadę już 7 lat,nie jestem uzależniona.Często zdarza mi się że zapominam  ich łyknąć,nawet przez kilka dni.
Wspomniałaś o afobamie-ja go brałam,tylko przez kilka tygodni na początku.To nie jest lek,który można zażywać latami,bo faktycznie ja to się tak czułam jakbym jakiś''ciasny garnek'' na głowie nosiła.Zwolenniczką zajadania się lekami też nie jestem,ale wybieram mniejsze zło,po co mam się męczyć.Mnie leki nie ogłupiają,oczywiście nerwica poczyniła jakieś drobne spustoszenia,ale moim zdaniem to się stało wtedy, kiedy nie wiedziałam jeszcze,ze ją mam.Teraz funkcjonuję zupełnie normalnie,pomimo stresu,wynikającego z''dodatkowych''problemów.
Dziecko drogie,po co ty się tak męczysz?Moim zdaniem miałaś żle dobrane leki,nerwica to nie choroba psychiczna,to taka ''wkurzająca''dolegliwość,którą trzeba przegonić,a jak sama nie dajesz rady,to pomóc sobie lekami.Nerwicy nie leczy się psychotropami,może tylko na początku.Pójdż do lekarza,niech Ci zmieni leki i zacznij cieszyć się życiem,a o alkoholu zapomnij,bo się nawet nie spostrzeżesz,a wpadniesz po uszy.Wtedy dopiero będzie bieda.Musi Ci się udać.
Trzymaj się dziecinko.

2 616

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam Cię Mała Pi.
Cieszę się,że jest jeszcze ktoś,kto ma podobne podejście jeśli chodzi o leki,jeśli oczywiscie nie ma innego wyjścia.
Ja nigdy nie chodziłam na terapię,tylko przy okazji wizyt u psych.pytałam o różne nurtujące mnie sprawy.A u lekarza nie byłam już ponad rok.Pani doktor mi powiedziała,żebym sama się nauczyła siebie i albo próbować odstawić,a jak trzeba to wziąć większą dawkę w zależności od samopoczucia.I kiedy zauważyłam,że bez leku nie poradzę wogóle się tym nie przejmuję.
Pozdrawiam Cię serdecznie.

2 617

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

zulka 66 . fakt jestem za młoda na nerwice bo mam 20 lat a choruje już 3 lata. hmm/
ale w bardzo młodym wieku zostałam okropnie skrzywdzona. i  to właśnie siadło na moje zdrowie psychiczne, poradziłam sobie z tym sama . i teraz sama musze wyjść z nerwicy , ale nie chce używać do tego leków.
tylko najgorsze są noce . ten paraliżujący lęk i objawy jakbym miała umierać.
jednak wiem że z tego wyjde . pomimo to dziękuje za wsparcie :** smile)

2 618

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Paulinaa,nie za młoda,tylko młoda,bo nerwicę to nawet dzieci mają.
Podziwiam Cię za determinację,oby Ci się powiodło.Ja też robiłam co mogłam,żeby przegonić smutki i mimo że,udało mi się poradzić z trzyletnim okresem bezsenności,to nerwicy sama bym nie pokonała.
Jakie ty leki dostałaś,że się uzależniłaś,przecież nerwicy nie leczy się psychotropami,tylko przez chwilę na początku.Nerwica to nie wyrok,trzeba tylko pozwolić sobie pomóc-bo brak snu i lęki,narobią większej szkody,niż leki.Ja teraz znowu jestem szczęśliwa,i wiem z tego forum,że paru osobom udało się wyjść na prostą bez lekarstw,ale większość je bierze lub brała.
Trzymaj się cieplutko.

2 619

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

zulka66
brałam afobam  i tak mnie zraził że gdy szłam do lekarza żeby tylko pogadac i gdy widziałam że pisze mi leki to nawet ich nie wykupywałam .
ale teraz gdy ich nie biore to jest raz lepiej raz gorzej jak przy tej chorobie.
cały czas dochodzą mi nowe objawy.
dawniej kochałam oglądać horrory tak przed snem , a teraz jest okropnie nie moge pooglądać zwykłego filmu , boje się iść do kościoła na cmentarz. nie chodzę na pogrzeby. Nawet na pogrzeb kolegi z klasy nie poszłam bo nie dałam rady. ale któregoś dnia chciałam zmówić pacierz na jego grobie więc poszłam z koleżanką . była tragedia zaczęłam się trząść zimne poty brak oddechu, lęk i tylko jedna myśl że musze z tamtąd szybko iść.
ale czasami są "słoneczne " dni. smile)
jakiś czas temu dałam sobie wyzwanie że pójde do kina na film akcji. więc poszłam , okazało się że ten film trwa prawie  godziny , to było najgorsze 3 godziny w moim życiu ale odważyłam się smile)
tak samo jak  pojechałam do pracy do niemiec 2 miesiące , najgorzej na początku ale zjechałam wróciłam i dalej żyje smile

więc czasami jak już nie daje sobie rady to stawiam sobie takie wyzwania - BO NIBY CZEMU NIE DAM RADY??? jestem zdrowa, silna i zdecydowanie za młoda żeby umierać. jeszcze tyle przedemną , jeszcze tak wiele do przeżycia smile i to mnie podnosi na duchu że dam rade z tego wyjść i nie życzę nikomu tego co ja przeżyłam prze te 3 lata choroby bo to był jeden wielki koszmar.
pozdrawiam was nerwuski smile

2 620

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Oby Ci się udało.A tak przy okazji-to Ty brałaś tylko afobam ?Ja go brałam przez krótki okres i to tylko w bardzo stresujących sytuacjach,a stały lek miałam zupełnie inny.
Trzymam kciuki,pa.

2 621

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

przed afobamem miałam też inne leki ale już nawet nie pamiętam jakie było. zmieniłam bo wgl. mi nie pomagały a afobam z początku był lekiem który zwalczał wszystkie objawy od ręki.

2 622

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

co tam u was dziewczyny smile) ja coraz lepiej smile wczoraj auto sobie kupiłam , jestem zadowolona smile) niedawno prawko a już autko stoi pod domem ;D
a u was co miłego się przydarzyło w nowym roku .?:) ucichłyście coś dziewczyny . sad

2 623

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Brawo Paulinaa,oby tak dalej.
Jeśli będziesz chciała pogadać ze starszą koleżanką,to zapraszam na naszą społeczność do Grupy wsparcia-dla osób,którzy mają pod górkę,założony przez Wielkopolaninkę.Odkurzyłam go,może się rozkręci.
Pozdrawiam.

2 624

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

pewnie za niedługo tam zaglądne . smile
dziękuje za zaproszenie smile)

2 625

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam Was dziewczyny smile Mało piszę, bo jestem ostatnio non stop zmęczona. Na szczęście lęki odpuszczają big_smile Tylko poranki pozostały ciężkie. Budzę się o 5 rano przerażona. Wychodzę na balkon, oddycham zimnym powietrzem i pomału wracam do normalności. Pozdrawiam big_smile

2 626 Ostatnio edytowany przez zulka66 (2015-01-16 12:30:56)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witaj Mała Pi
Myślałam,że już wszystkie dziewczyny wyszły na prostą,bo tu pustki,że aż miło.Przykro mi,że się żle czujesz.Ja się leczę,już 7 lat,ale mam inny lek niż Ty.Afobam brałam na początku,tylko czasami.Mam też inną odmianę nerwicy.Ja czuję się dobrze,nie tyję,a o nerwicy przypomina mi napięcie mięśniowe i lęk o dzieci.Staram się wtedy szybciutko przeprogramować myślenie i jak na razie jest dobrze.

Czytałam Twoje posty-o zamartwianiu się o syna-.Ja nie jestem psychologiem,ale moim zdaniem,jeśli on jest szczęśliwy,to nie ma problemu.Ja też mam dwoje dzieci,tylko,że u mnie to syn był zawsze ten odważny,otwarty na swiat i ludzi,córka natomiast była taką trochę''samotniczką''.Od kiedy tylko potrafiła utrzymać w rączce książeczki,to je ''czytała'',przedszkole zaczynała trzy razy,bo jej było tam żle,ale brat chodził,więc niby też chciała.Szkołę bardzo lubiła,ale też nie przepadała za dziećmi,miała jedną koleżankę.I do dzisiaj uwielbia spędzać czas,czytając,nie widzi sensu w imprezowaniu,a ma już 18 lat.A też  się trochę o nią obawiałam,bo była taka trochę''z boku'',ale niepotrzebnie.Radzi sobie bardzo dobrze,tylko,że nie potrzebuje tłumu znajomych.

Zboczyłam trochę z tematu,mam nadzieję,że nie dostanę upomnienia.
Pozdrawiam i trzymaj się Mała Pi.

2 627

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam ,ja też walczę z nerwicą i lękami mam 40 lat a od 2010 roku wszystko się zaczęło Zmarł mojej koleżanki ojciec,którego nawet nie znałam ale jakos tak bardzo to mnie dotknęło jeszcze ze na dworze było szaro ,wiał wiatr i był listopad od tego czasu nie cierpię tego miesiąca.Miałam takie lęki ,bałam się wszystkiego,stania w sklepie,wyjścia do ludzi ,nawet 10 minut w jakims miejscu gdzie byli ludzie to był koszmar,zaraz myślałam że zemdleję,robiło mi się gorąco ale nikomu o tym nie mówiłam tylko mąż widział że coś jest nie tak poszliśmy więc do psychiatry brałam tabletki uspakajające,trochę przeszło ale po jakim czasie znowu powróciło to samo  chodziłam do psychologa ,na terapię i to mi pomogło,a jeszcze trafiłam do pani doktor ,która była lekarzem rodzinnym i przepisała mi tabletki przeciwlękowe  Asentra 50   brałam je przez kilka lat ,ale kiedy zaszłam w ciąze musiałam odstawić i jakoś sobie radziłam bo wiedziałąm,ze musze nic mi się nie działo  az po kilku miesiącach od porodu zaczęło się znowu i znowu powróciłam do tych tabletek na których funkcjonuje do dziś biorę 1 rano,nieraz pół i chyba się uzalężniłam bo jakoś nie mogę przestac brac bo boje się że znowu to powróci.
Nadal jednak gdy słyszę jak jedzie pogotowie albo komuś coś się stało znajomemu to mam lęki i myśle o tym cały dzień,boję się wtedy  na pogrzeby nie chodze wcale  nie wiem jak poradzić sobie z tym lękiem na głos syreny ,nie wiem jak przezyje kiedy stanie się cos strasznego w mojej rodzinie  to jest okropne doświadczenie jak ktoś tego nie przeżył to nie rozumie.MUszę dodać tez ze 16 lat temu jak byłam z pierwszą córką w ciązy to zemdlałam w kościele i od tej pory bardzo boję się tłumu w kościele nigdy nie stoje z przodu tylko najlepiej z tyłu   albo w przedsionku  ten lęk nie minął  nadal.Od 4 lat moja mama ma nerwice leczy się tez u psychiatry a jeszcze stwierdzono u niej zespól parkinowski ,ze jestem jedynaczką to muszę zając się mamą boję się o nią bardzo ale nie pokazuje że tez nerwice i lęki jestem przy niej twarda  a poza tym mam 3 dzieci i męża na razie funkcjonuje dobrze wychodzę na miasto ,do pracy itp. ale Asentra jest ze mna a w razie lęku biore walidol  i to pomaga  Jestem tu nowa przepraszam,ze tak chaotycznie napisałam lae nie jestem w tym dobra  pozdrawiam wszystkich lękowców i nerwusków  Ewa

2 628

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Część wszystkim ja nie wiem  czy mam nerwicę , ale mam lęki . Teraz odczuwam ścisk w żołądku trochę mną telepie . Biorę codziennie rano aciprex i chodzę na terapię ,ale mam miesiąc przerwy . Wszystko się zaczęło w  ubiegłym sierpniu . Najpierw bałam się pogody potem śmierci ,a teraz ,że coś mi jest poważnego ,a lekarze się mylą . Obecnie jest lepiej  czytam projekt szczęście i potęgę podświadomości jeżdżę na rowerze i wychodzę na dwór . Sama niewiem czego się obawiam , czuję niepokój i obawy. W tym momęcie moja teściowa jest w szpitalu pękł jej tętniak po świętach , martwię się o nią pomogła mi w trudnych chwilach . Wiem ,że niektórzy mają gorzej ode mnie i muszę dać radę.

2 629

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

hej gozdzik ja też miałam takiego stracha bałam się wszystkiego dosłownie ale jeśli będziesz regularnie brac tabletki to po pewnym czasie przejdzie  Czytałam też potęgę podświadomości  świetna ksiązka i bardzo mądra  Głowa do góry będzie dobrze i życzę ,żeby tesciowa wyzdrowiała,,pozdrawiam

2 630

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dzięki naprawdę . Fajnie wiedzieć ,że nie jestem sama , ale znów nie życzę tego nikomu. Z teściową już lepiej siedzi rusza nogami i rękami ze swiadomoscią gorzej . Czasem dopada mnie niepokój co będę robić następnego dnia.

2 631

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

ewabielecka-1975 witam . ja również boje się sygnału jadacej karateki . może nie boje ale od razu lek , szybkie bicie serca i okropnie pocą mi się ręce.
teraz mam tak że gdy jade autem . tak z nikad lęk i mam złe widzenie . to nie jeste dobre a szczególnie przy jeździe samochodem .
miałam nie pić juz wgl alkoholu a tu dalej . nie dzien w dzien tylko tak co jakiś czas ale jednak . i potem męczarnia straszna . biore neomag , pije melise i sok pomidorowy . jak na nerwice troche pomagają smile)
musze uciekać do pracy , a okropnie mi się nie chce bo słaba jestem , ponury dzien , dzisiaj jest mój gorszy dzien ale przeżyje smile
pozdrawiam smile

2 632

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie ja jak słyszę erkę to się zastanawiam co i gdzie się stało. Od pierwszego ataku tężyczki to rzuciłam wszystko tłuste, papierosy, alkohol, smażone. Teraz odczuwam niepokój myślę o tym i mam lęk przed lękiem tak na to mówię.

2 633

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej jak tam dziś Wasz nastrój taki ponury dzień mamy  ja idę do pracy na 2 zmianę i nie chce mi się nic a tu jeszcze córcia trochę przeziębiona,katar ją męczy  trzymajcie się  jutro tu zajrzę popołudniu..

2 634

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

nastrój paskudny . hmm/ okropny dzien , mam nadzieje że jutro będzie lepiej.
chce być zdrowa sad(

2 635

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Zajrzałam,co tu słychać i widzę,że pojawiły się świeże nerwuski,pozdrawiam Was dziewczyny serdecznie i przesyłam garść dobrej energii,bo ostatnie dni takie ponure.
Dobrze,ze choinka jeszcze nie rozebrana i można zaswiecić lampki i zapachową świeczuszkę,włączyć dobrą muzyczkę,zrobić dobrą kawusię i da się żyć.
Trzymajcie się cieplutko.

2 636

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hejka już jestem dziś mnie boli bardzo głowa ,idę się trochę położyć  jutro rano do pracy znowu  a ja chcę wiosnę już  buziaki dla WAS dziewczynki

2 637

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej, Nowe DUszę ;-)
Ja właśnie oglądam mieszkania, chyba czas na długi związek z bankiem.

U mnie ostatnie czasy raczej pełne czarnej fali depry i somatów, ale lęków, fobii i panik całkowity brak.
Cały czas ostro walczę.

:-)

2 638

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Czesc dziewczyny. kiedys tu pisalam teraz od dawna nie mialam sil zeby tu zagladac tyle sie wydarzylo ja walczylam z nerwica dlugi czas w lipcu tego roku zginal moj maz wypadek w pracy zostawil mnie w ciazy wlasnie jestem na ostatnich nogach i za chwile bede rodzic bylo bardzo zle z perspektywy czasu problemy ktore mialam kiedys byly niczym w porownaniu do dzisiejszej sytuacji zmagam sie z depresja praktycznie gdyby nie leki nie wiem czy wogole bym byla w stanie rozmawiac. moj maz byl oparciem zawsze powtarzal ze jak jest juz tak zle ze nie daje rady to mam pomyslec ze on bardzo mnie kocha i walczy o mnie. Tamten dzien byl najgrszym dniem w moim zyciu jego smierc potem jak pojechalam go zobaczyc potem pogrzeb i wszystkie sprawy doszlam do wniosku ze nigdy nie jest tak zle zeby nie moglo byc gorzej. uslyszalam haslo powiedz panu Bogu o swoich marzeniach to sie usmieje to prawda bylismy szczesliwi to pierwsze dziecko dlugo wyczekiwane bo nie moglam zajsc w koncu jak zaszlam bylam przeszczesliwa a moj maz plakal jak dziecko na pierwszym usg i co? nic. dobra nie rozpisuje sie wiecej

2 639 Ostatnio edytowany przez gozdzik00 (2015-01-22 12:43:11)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej wszystkim co u was słychać. Gwiazdko mam nadzieję że będzie dobrze wszystko się ułoży. Ja się zastanawiam skąd się bierze nerwica ,a może to od tego ,że się człowiek denerwuje ,niepokoi . Trochę się boję bo muszę załatwić psychologa bo od miesiąca nie chodziłam bo była ta przerwa świąteczna. Macie dobry sposób na palenie w żołądku bo coś mnie pali biorę controloc ,a może to te lęki i niepokój . Boję się trochę bo nie mam pieniędzy jeśli wydaje się pieniądze na coś potrzebnego to mogą dać szczęście. I co będzie jutro. Szkoda gadać człowiek chce jak najlepiej a wiatr w oczy. Mam 2 synów 7 i 5 lat bardzo ich kocham roznoszę cv i nikt nie dzwoni . Telefon oddałam do lombardu , muszę o tym powiedzieć może mi ulży .

2 640

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie Nerwuski.
Sluuu-byle by nie ze szwajcarskim,a co to jest depra i somaty?

Hej Gożdżik,a nerwica to się bierze z długotrwałego stresu,poczytaj na necie.Tam wszystko jest.

Gwiazdkopmi-bardzo mnie wzruszył Twój post,bardzo Ci wspólczuję.Wszystkie tutaj borykamy się z problemami,ale Ty-nie wiem nawet co mogłabym Ci napisać,żeby nie zabrzmiało banalnie.Bądż silna i trzymaj się.

2 641

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Oj, kurcze. Jakie to życie jest czasem popieprzone. Właśnie miałam napisać,że coś drgnęło i jakby więcej się śmieję, a tu czytam wpisy gozdzik00 i gwiazdkapmi sad Trzymam kciuki za Was dziewczyny. Musi nadejść taki moment, kiedy wszystko się odmieni big_smile Tylko trzeba walczyć i czekać cierpliwie. Pozdrawiam

2 642

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie,

Czytam Wasze wypowiedzi i raz mi lżej na duszy raz gorzej. Lżej, bo wiem, że nie jestem sama i w porównaniu do niektórych wypowiedzi to "moja kumpela nerwica" (choć nigdy nie stwierdzona przez specjaliste, a jedynie przeze mnie i przez to, co wyczytałam) to pryszcz. Z drugiej jednak strony przykro mi, że jest nas aż tyle i że i ja muszę się z tym męczyć. Nigdy nie przypuszczałam, że będę musiała z nia walczyć. Nigdy nie przypuszczałam, że moja głowa zacznie wymyślać "takie historie". Najgorsza jest chyba świadomość tego, ze to bzdura, że to, co pojawia się w głowie to przeciez jest śmieszne i wiesz, że to takie jest, a mimo to wciąż się tym przejmujesz i próbujesz się tego pozbyć, a im bardziej próbujesz się pozbyć tym bardziej "to coś", jest ;/ Mam nadzieję, że większośc z Was ma wsparcie w rodzinie, przyjaciołach, ja niestety...jeśli chodzi o to pierwsze tego komfortu jest pozbawiona prawdopodobnie dlatego, że...nikomu w domu nic nie mówie. Nie odwiedziałam też specjalisty, choć powoli dochodze do przekonania, że jednak powinnam, ale...boje się - prawdopodobnie spadzizna po nerwicy;/ czego najbardziej? sama nie wiem...może tego, że w końcu wyjdzie "to" na światło dzienne, a ja sie tego wstydze, bo u mnie nikt nigdy nie odwiedzał psychologów tudzież psychiatrówa, a z własnymi problemami trzeba sobie radzić samemu w swoich czterech katach. Boję się, że po prostu nikt mi nie uwierzy i, że zostanie to zignorowane tak jak miało to już kiedyś miejsce, kiedy wylądowałam w szpitalu. Sama myśl t tym, że mogłabym uczestniczyć w terapii budzi dyskomfort- ja?? co inni powiedzą jak się dowiedza? A jeśli psycholog "wykryje" jakies zaburzenie, będe przecież w jakis sposób naznaczona, a może będa porównywać mnie do "czubków", a może w ogóle tam wyląduje. Przez to wszystko dochodzą myśli, że nikt nie pokocha takiej dziewczyny jak ja, że nigdy nie wyjde za mąż, bo kto chciałby żyć z kims takim jak ja...kimś kto boi się aż do przesady irracjonalnych rzeczy, reaguje na nie tak jakby co najmniej kończył się świat. Nikt przecież ze mna nie wytrzyma, choć...jest ktoś kto mi bardzo pomaga i jest ze mną cały czas i bardzo mu na mnie zalezy, ale dziś...dziś przez mały drobiazg zaczełam zastanawiać się czy aby on na pewno tak stoi po mojej stronie?aby na pewno zalezy mu na moim dobry? a może to on jest ebardziej "zaburzony" niż ja? (gdzies tam kiedys wystawiłam mu diagnoze), w oglóle jak słysze słowow "zaburzony, nerwica, schizofrenia- całkiem niedawno tez się bałam, że ją mam, depresja- tego boje się nadal, że mam i inne, od razu robie mi się jakoś tak niepewnie, niespokojnie i dziwnie. Uczucie, którego nie znosze zupełnie !! Czasem płacze jak bóbr, bo nie wiem co się ze mną dzieję, a wiem doskonale, że kiedyś było inaczej, radośniej, spokojniej, bardziej beztrosko.
Zapytacie się czy jest coś co mi pomaga? Według wielu wskazań- pije melise i mimo wszystko wychodze i spotykam się z ludźmi- to pomaga mi najbardziej. Kiedy jestem ze znajomymi i rozmawiamy o różnych rzeczach, choc oczywiście pewne tematy mnie nieco paraliżują. Co jeszcze sprawia, że czuje się lepiej nie biorąc tabletek (choć wiem, że to by mi pomogło, ale boje sie uzależnić) wszystkie prace, które pochlaniają mnie całkowicie, ale nie sprzątanie czy gotowania, a to, co zupełnie zajmie głowe, coś co wymaga wysiłku intelektualnego. Nie piję tez zbyt dużo alkoholu- raz, że nie przepadam, dwa, że podobno to pogarsza sprawe, wiec z obawy przed...no wiecie, zaprzestałam. Czasem to nie wiem czy takie czytanie różnych wypowiedzi i info na temat nerwicy mi pomaga czy wrecz szkodzi, bo zaczynam się denerwować, że pojawi się kolejna rzecz, której potencjalnie mogę się zaczać bać. Sportów nie uprawiam, bo nie mogę się zebrać, ale kiedy czuje ucisk w żołądku to spaceruje- jest lepiej wink w ogóle lubie chodzić wink co mni eostatnio pochłanało bez reszty- niestety do dziś, poszukiwanie pracy...odwiedzanie rożnych miejsc, z podaniami, czytanie ogloszen w internecie, gazatach...w ogóle wierzę w to, że jak pójde do pracy to będzie troche lepiej. Kiedy jestem zajęta to nie myślę o sobie i o tym, co mi dolega, więc licze na to, że z czasem po prostu to się uspokoju do tego stopnia, że nie bede musiała tak się bać. Najgorszy sektor myśli to myśli- o tym, co się ze mna stało i co ze mną będzie dalej z naciskiem na "nie chce psychologów". Pomaga mi jeszcze modlitwa...jestem wierząca i głęboko wierze w to, że z czasem moje prośby zostana wysluchane i bede zupełnie uzdrowiona. Wierzcie lub nie Bóg jest, i nigdy nie zostawi Nas same, nawet wtedy, kiedy myślisz, że jesteś sama. Rozwazam tez opcję wstąpienia do wspólnoty katolickiej. Tam ludzie sa tacy pełni energii, uśmiechnięci, wyrozumiali i pełni empatii smile myślę, że i to może być pomocne, poświęcenie się dla innych, co by nie myślec tyle nad sobą smile Czasm pomagają mi starcia ze swoimi lękami, czyli...np jeśli myślę, że zaczne się bać ludzi i ni ebede wychodzić z domu to po prostu z niego wychodze i ide do ludzi albo jeśli (tak jak kiedyś czego już teraz nie ma) boje się, że zrobie sobie krzywde i zaczynam myślęć o samobójstwie to po prostu o tym myślę, myślę i powtarzam sobie w głowie "noo , myśl o tym dalej, proszę bardzo, wyobrażaj sobie to tylko chcesz " a;bo "weź to po prostu oleć bo to głupie". Z reguły pomaga, choć dziś np ciągle tłucze mi się po głowie, ze mój przyjaciel tez może miec jakieś zaburzenie, a dwóch zaburzonych to juz przesada, bo przecież tak to on mi nie pomoże. Czasem bywają dni, że czuje sie naprawde dobrze i nawet jeśli "coś" do mnie przyjdzie po prostu się tym nie przejmuję. Niektórych moich lęków czy strachów to już nawet nie pamietam, nawet wtedy, kiedy próbuje je sobie przypomnieć. Najbardziej chyba dokucza mi świadomości, że mogę pojawiac się nowe. Tak jak któres z Was napisała "lęk przed samym lękiem" i napięcie gotowe.
Rzecz jasna nie przyspażają mi milych odczuć filmy o psychopatach, sociopatach, deprasji i innych, bo zaraz się zastanawiam czy aby na pewno tego nie mam. Dziś jeden z takich filmów widziałam będąc z moim przyjacielem i po tym małym "nieporozumieniu" pomyślalam własnie, że może on wlaśnie kombinuje wszystko na swoją strone. Pomaga mi, bo chce żebym z nim była, a jak z nim bede to pokaże swoja prawdziwą twarz i "jakies zaburzenie",a ja nie bede umiała odejść, bo bede miała poczucie, że bez niego sobie ni eporadze- tego tez się boje, czasem panicznie. Stad dziś specjalnie już nie mam ochoty z nim rozmawiać, ale zmierze się z tym..pogadam z nim...i być może wszystko mini, bo w końcu czy gdyby to wszystko, co robi nie bylo szczere to wytrzymałby ze mną ponad rok, słuchałby tego ponad rok, ponad rok powtarzał, że wszystko będzie dobrze, wszystko się ułoży, będziesz szczęśliwa?żadne inne z moim przyjaciół tyle ze mną nie spędza czasu, co on i tak mnie nie wspiera co on. Zawsze, jeśli tylko chce pogadac o swoich lękach to on mnie wysłucha, zawsze stara się pomóc. Faktem jest, że nie poinformował o tym wszystkim moich rodziców, a wydaje mi się, że skoro ja nie umiem tego zrobić, to on powinien, ale...ale może on tez się czegoś boi? Może obawia się, że jesli uda mi się z tego wyjść On nie będzie mi juz potrzebny- co jest totalna bzdurą. Ludzie martwią się i boję różnych rzeczy, tylko MY troche bardziej. A wiecie dlaczego? Bo moim zdaniem miałam tak właśnie osoby wrażliwe, te ktore mocniej czują cały świat i wszystko, co na nim sie dzieję.
Moje Drogie...walczmy, bo poki będziemy walczyć, wygrywamy smile Zadna z nas sie o to nie prosiła, ale skoro już jest to...może warto to zaakceptować? Wiem, że to trudne i czasem wydaje się niemożliwe,ale może w jakiś sposób pomocne? Mętlik w glowie bywa okropny, natłok negatywnych myśli, tych natrętnych też, ale... ale przecież na wszystko jest jakiś sposób!! Pamiętajcie, kiedy Bóg drzwi zamyka to otwiera okno. Ja w to wierze i mam nadzieję, że i Wy, a jeśli nie to, że uda Wam się w to kiedyś uwierzyć, a przede wszystkim czuć, że nie jesteście Same! Nie tylko dlatego, że macie wokół siebie dobrych, serdecznych ludzi, ktorzy zawsze Wam pomogą, ale też samego Boga, który zawsze stoi po stronie tych cierpiących i biednych, tych najmniejszych smile Rozmawiajcie z nim, płaczce z Nim, możecie nawet na Niego nakrzyczeć i się obrazić, On wszystko zrozumie, Wszystko... i w końcu, ktoregos dnia ześle pokój serca i duch!

Przytulam Was mocno!!

2 643

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dziekuje dziewczyny Wy tez walczcie i badzcie silne. Siła jest w nas tylko musimy w nia uwierzyc dzis juz wierze duzo musialam wylac lez by odkryc ile moje serce ma sily moze dlatego ze wierze ze Bog pomaga nam to zniesc tylko kaze nam prosic o pomoc. Ja prosze kazdego dnia prosze go o sile i to naprawde dziala czuje pelne poklady sily i zaufania wszystko bedzie dobrze nic nam nie grozi tylko uwierzcie w to dziewczyny.

2 644

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

depra- stany depresyjne
somaty- bóle fizyczne na tle psychicznym, w moim przypadku głowa, kark,

2 645

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Monka,
Idż do lekarza-taka jest moja rada.Czytałam Twoje poprzednie posty i wynika z nich,że już byłaś w szpitalu,a potem znowu piszesz,że nie masz stwierdzonej nerwicy,tylko się boisz,że dopiero Cię jakaś psychiczna choroba dopadnie.

Ja to jestem ciekawa,dlaczego,wylądowałaś w szpitalu?Skąd ten pomysł,że coś Cię dopadnie,musi być jakaś przyczyna takiego myślenia.

Wstydzisz się psychiatry,ale trzeba sobie postawić pytanie,czy sobie sama dasz radę,żeby wybrnąć z tej apatii,bo jeśli nie,to co Ci po wstydzie jak wpadniesz w prawdziwą chorobę psychiczną?Nieleczona nerwica czy depresja często prowadzi do poważniejszych schorzeń,a nawet do śmierci.

Nerwicy nie leczy się(jeśli ją masz)psychotropami,więc się nie uzależnisz.Jesteś wykształconą osobą i troche mnie dziwi Twoje postępowanie,skoro juz wiesz że coś jest nie tak to idż po pomoc.Jakby Cię bolał brzuch,albo ząb to też sama próbowała byś sobie pomóc ,ziółkami i modlitwą?
A Pan Bóg to też nie jest zadowolony,że tak tylko na niego liczysz,bo przecież dbanie o nasze zdrowie jest naszym obowiązkiem,zwłaszcza,jeśli pomoc jest na wyciągnięcie ręki.
No i szkoda mi Twojego chłopaka,na jakiej podstawie myślisz,że z nim tez coś nie jest w porządku.Opamiętaj się dziewczyno,bo faktycznie zostaniesz sama,czego Ci nie życzę.
ZASUWAJ DO SPECJALISTY,a zycie znów nabierze barw.
Pozdrawiam.

2 646

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Cześć dziewczyny co u was . Mam pytanie macie jakieś problemy z oczami bo ja miałam pół roku temu atak tężyczki i najpierw widziałam słabiej , oczopląs i widziałam kropkę i ona jest do tej pory . Byłam u okulisty ale nie mówiłam o tym jakoś zapomniałam. Widzę ją w dzień jak wychodzę z domu bo w domu nie i po zmroku też nie . Może to być coś z układem nerwowym . Szukam pracy bo uważam że to mi pomoże bo muszę wynająć mieszkanie . Moja psycholog twierdzi ,że stres w domu też dużo daje u mnie mieszka 9 osób w jednym mieszkaniu. Ja też myślałam , że psycholog nic nie pomoże , ale myliłam się.

2 647

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witaj Sluuu,myślałam,że już wszystko dobrze u Ciebie,bo wczesniej dość często tu wpadałaś.

Muszę Ci powiedzieć,że mnie też czasami deprecha dopada,ale staram się zaraz wziąć ją za rogi,szukam nowych zajęć i na razie się udaje.Najgorsze u mnie to są napięcia mięśniowe,ostatno,jakby się nasilają.

Muszę się ostro wziąć za ćwiczenia,bo w przeciwnym razie'' zastygnę''.

Pozdrawiam serdecznie.

2 648 Ostatnio edytowany przez zulka66 (2015-01-23 12:37:31)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witaj GOŻDŻIK
Mój syn ma coś podobnego,tylko,że on ma nie jedną,a wiele plamek i najgorzej jest przy słonecznej pogodzie.Jak jest ciemno to nic mu nie przeszkadza.Okulistka powiedziała,że to taka uroda,że trzeba się przyzwyczaić,zbadała mu oczy na wszystkie strony i poza tym są zdrowe.
Szkoda,że nie powiedziałaś Twojej p.doktor,bo najlepiej się upewnić,a stres też swoje robi

Trzymaj się Gożdzik.

2 649

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Zuz- ah, chciałabym by wszystko odpuściło, ale trochę drogi jeszcze przede mną.

2 650

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dzięki zulka 66 dobija mnie ta kropka. Dobrze ,że mam jedną , a nie wiele. Ciekawa jestem jak tam u was z wysiłkiem bo ja jeżdżę na rowerze i chcę się zapisać na zumbę bo tak mnie spina w barkach ,że masakra. ROWER mi ukradli z klatki i muszę od siostry brać , ale lipa co nie .

2 651

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Zulka...

W moim domu, nikt, nigdy w ten sposób się nie leczył ani sobie nie pomagał. Oni uważają, że to cos zbędnego, że to dla ludzi słabych i nie umiejących samodzielnie radzic sobie z własnym życiem, nie chce żeby myśleli tak o mnie. Obawiam sie ich reakcji, nawet nie wiem czy się tym przejmą. Ostatnim razem usłyszałam "musisz przestać o tym myśleć". Zasadniczo nikt się tym nie przejął, więc niby dlaczego miałby się przejąć teraz. I być może dlatego, że wiem więcej na ten temat tak niechętnie chce tam iść. Wiedza czasem nie pomaga. To nie jest łatwe, kiedy Twoi bliscy "to" ignorują.  A chłopak o którym wspominam nie jest moim chłopakiem, a przyjacielem... i sama nie wiem dlaczego przychodzą mi takie myśli do głowy na jego temat, wiem, że to co najmniej głupie i byc może to potęguje złe samopoczucie. Przykro mi z tego powodu. Cały czas wynajduje sobie coś nowego... i to się nie kończy albo kończy tylko czasem na chwile dla niepoznaki...

Dziś spędzam dzień w łóżku...

2 652

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

A do szpitala trafiłam... przez  momentalny natłok myśl typu "co jest grane" i  wzrost ciśnienia...zaczęły drętwieć mi rece i nogi, a potem wchodzilo to juz na twarz...serce waliło jak oszalałe. Zadzwoniono po karetkę, zabrali mnie... stwierdzono nadciśnienie, nikt nie zapytał się czy dzieje się coś innego...

2 653

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Monka ja na twoim miejscu poszła i do psychologa i do psychiatry nikt ci nie każe brać leków ale tylko porozmawiać . Ja miałam to samo tyle , że zasłabłam drętwiały mi ręce i bolał żołądek wszystkie wyniki były dobre . Byłam u neurologa, kardiologa, ginekologa, ortopedy, psychologa , psychiatry, robiłam usg jamy brzusznej i wszystko w porządku wyniki dobre i korzystam tylko z psychologa i psychiatry mi się udało bo mam super lekarkę.

2 654

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie. Ja żyję codziennie w stresie codziennie biorę tabletkę od bólu głowy.  Nieraz z byle czego robię problem. Wszystko analizuje nawet jak coś powiem czy napisze wszystko później analizuje. Zaczynam bać się każdego dnia bo niewiem co będzie.

2 655

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam wszystkich. chciałabym prosić was o pomoc.  na stany lękowe i nerwicę choruję 6 lat.jesienią jest gorzej, choć teraz zimą też jest nie zaciekawie.u mnie największym problemem jest wyjście samej z domu,wejście do sklepu albo jazda samochodem.w obecności mojego męża robię te czynności bez większego strachu, choć też go odczuwam,jednak potrafię nad nim zapanować.wyjeżdżam do pracy za granicę,tam funkcjonuję w miare normalnie,gdy wracam do domu,i zostaję przez jakieś parę tygodni w Polsce, czuję się fatalnie,nie potrzebna itp.chociaż z tego powodu powinnam się cieszyć że jestem z dziećmi i mężem.nie mogę się zmusić żeby wyjść gdzie kolwiek,jedynie odwiedzam codziennie mamę ,ale do niej mam jakieś 200 metrów.nie biorę leków,tylko homeopatyczne, przeczytałam wiele ciekawych i pomocnych książek,ale nadal nic.moim marzeniem nie jest wygrana w totka,ale  tak spontanicznie włożyć buty i kurtkę i pójść na długi spacer. straciłam nadzieję że się spełni. może coś mi doradzicie.pozdrawiam

2 656

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Gozdzik,

Wiem, że nikt mi tam krzywdy nie zrobi, a przeciez może tylko pomóc, ale mimo to odczuwam taki dziwny niepokój - co ja niby miałabym powiedzieć?jak zacząć?od czego?nigdy wcześniej nie bałam się sama siebie i tego co przychodzi mi do głowy, po prostu umiałam przerzucić myśl na jakąś inną, zignorować, olać, nie przejmować się, zająć czyms innym, a teraz...? zastanawiam się, co sie ze mna stało, przecież nie spotkały mnie jakies tragedie w życiu, koszmary i dramaty...zapalenie trawy, pomoc koledze który chce sie zabić, nieszcześliwa miłość..no luuudzie, to przecież nic takiego. Inni przechodzą takie rzeczy bezboleśnie... a ja?szit!

Ciesze się bardzo, że Ty znalazłas dobrych specjalistów i korzystasz z ich pomocy, a przede wszystkim, że się tej pomocy nie obawiasz i nie boisz, że zapiszą Cię na listę do psychiatryka. Mam nadzieję, że z dnia na dzień będziesz się czuła coraz lepiej. Z całego serca Ci tego życze i trzymam kciuki smile

Przytula Cię i śle pozytywne myśli smile

2 657

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

MONKA
Dzięki , ale powiem Ci ,że ja też się bałam iść ,ale mam dzieci i muszę dać radę co oni  bez zemnie poczną . PŁAKAĆ mi się chce jak o tym myślę raz jest lepiej ,a raz gorzej . Dzisiaj akurat jest mi trochę nie dobrze ściska mnie w żołądku i jak wstałam rano było mi nie dobrze . Myślę ,że to od tych lęków . Najlepiej jest po południami nic nie odczuwam bo moją psychikę tak ustawiłam muszę ją ustawić na rano jeszcze . Cały czas myślę ,że coś mi dolega poważnego , a wiem ,że tak nie jest . Od pół roku prawie nie miałam tak poważnie żeby iść do szpitala ,ale odczuwam przed tym lęk staram się to zwalczyć . Musisz iść do lekarza nikt nie musi o tym wiedzieć zrób to dla siebie , dla swojego zdrowia  , dla tego żeby czuć się tak jak kiedyś . Moja psychiatra mówi , że z tego wyjdę , ale muszę pracować nad tym i tego chcieć . Czytałaś książkę [projekt szczęście] jeśli nie to przeczytaj bardzo fajna.
           Fajnie mi się z TOBĄ i z wami rozmawia.

2 658

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Jestem bez życia.  Boje się każdego dnia. Nawet nie chce mi sie wstawać rano.

2 659

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam.
Przeczytałam wiele Waszych wypowiedzi i strasznie się popłakałam ! Tak jakbym czytała o sobie ....
Piszę tu pierwszy raz więc może się przedstawię mam na imię Alicja .
Nerwicę mam od dawna tzn 19 lat zaczęlo się po urodzeniu córki .Pewnie jak większość  z Was przeżyłam piekło . Miałam nieudane małżeństwo co za tym idzie 3 lata temu przeżyłam całą rozwodową historię i podział majątku , to wszystko katastrofalnie wpłynęło na moje samopoczucie . Szantaże byłego doprowadziły mnie prawie do upadku ... te objawy somatyczne ufff to jakies dziadostwo : przeskoki serca ,bol żołądka i te zawroty głowy. Chciałam zapytać czy macie taki objaw jak wewnętrzna trzesawka tak to określę jakby było się głodnym . MOże macie jakiś sposób na to ? Gdyby ktoś miał ochotę i czas to bardzo proszę o odpowiedź.
pozdrawiam

2 660

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie dziewuszki -nerwuski.

Gożdzik,Ty lepiej upewnij się u okulistki,czy tę twoją plamkę też można zaliczyć jako mroczki-tak to się nazywa u mojego syna.

Lepiej to sprawdzić,z oczami nie ma żartów,a na spięty kark zumba,w ogóle taniec to dobry pomysł.Ja próbuję medytacji z oddechem i treningi relaksacyjne.

MONKA,to nic,że Twoi najbliżsi nie korzystali nigdy z pomocy psycholaga,czy psychiatry.Widocznie nie musieli i wiem,ze to przykre,bo    miałam podobnie.Mąż jest bardzo silny psychicznie i tez nie rozumie takich dolegliwości.

Generalnie,ktoś kto tego nie doświadczył ,nie zrozumie.Wiem to po sobie.
Jesteś dorosła,nie porzebujesz,zeby ktoś za rękę Cię zaprowadził,a co do tego co powiedzieć,jak zacząć?Normalnie powiedz to co tu napisałaś,a specjalista będzie wiedział co robić.
Powodzenia.

ROKSANA123-a byłaś u lekarza?bo jak nie to nie ma na co czekać.


MAMCIK-a dlaczego nie bierzesz leków,piszesz,że chorujesz 6 lat,to powinnaś wiedzieć,że czasami bez leków się nie da.Ja jestem tego
            przykładem i nie robię z tego problemu.Dlaczego tak się boicie leczyć.Nie rozumiem .
ALICJA-ja z nerwicą żyję 7 lat i pomimo,ze biorę leki,a dokładnie jeden lek,to czasami zdarzają się gorsze dni.A rozedrganie tez znam,ale to mija,to samo z głodem.Podejrzewam,że jesteś w ciągłym stresie.Powinnaś zacząć coś z tym robić.Wiele przykładów jak
        sobie z nim radzić podaje Stokrotka w pierwszym poście,stres i lęki dają nam w kość,ale można je pokonac.
         

Pozdrawiam Was cieplutko.

2 661

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej dziewuszki dzisiaj mam gorszy dzień , ale dam radę . Mój facet z którym jestem już 9 lat też tego nie rozumie ,ale próbował , Przestał mnie denerwować aż tak bardzo . Mam problem z tym ,że wściekam się na dzieci . Jak z tym walczyć. NA pierwszej wizycie u psychiatry płakałam u psychologa płakałam żale płynęły strumieniami . Z czasem dopiero było lepiej nawet śmiałam się z mojej choroby.

2 662

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Nie byłam u lekarza. Nie mam odwagi zabrać się. Kupiłam tabletki uspokajające i będę brać może pomogą.  Ja żyję w stresie bo moja koleżanka zna mój sekret. I mówiła ze zostawi to dla siebie a ja mimo to boje się.  Każdy mój dzień jest w strachu.

2 663

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej.
zulka66 robię i  to dużo: psycholog,ćwiczenia relaks itd mam nadzieję że teraz wszystko się unormuję. Dzięki za odpowiedź , bo warto wiedzieć iż nie jest się samym z takim problemem. pozdrawiam

2 664

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej dziewczyny i jak dzisiaj się czujecie . Ja postanowiłam ,że dzisiaj będzie super . Wiecie co jeszcze robię dla ruchu chodzę po drzewo zanoszę je do piwnicy i rąbię , ale mam wysiłek co nie. Muszę zrobić obiadek i może pojadę do teściowej do szpitala do domu już nie wróci będzie w domu opieki z lekarzami i pielęgniarkami.
            JAKIE JEST WASZE MARZENIE.
moje to;
1- być zdrowa
2- wygrać milion
3- wyprowadzić się i być szczęśliwa

2 665

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

kitek Te wewnętrzne trzęsawki to prawdopodobnie spadek cukru.Spróbuj w takim momencie kiedy Cię to dopada zjeść jakąś kanapkę.Ja tak robię i po chwili przechodzi.A przeskoki serca to pewnie skurcze dodatkowe serca.Ja też przez to wszystko przechodziłam.Do tego zawroty głowy,mdłości.przyśpieszony puls.Też przez długi czas myślałam,że to przez nerwicę,niestety u mnie okazało się,że to borelioza.

Posty [ 2 601 do 2 665 z 2 984 ]

Strony Poprzednia 1 … 39 40 41 42 43 … 46 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026