Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 55 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 166 do 220 z 2,981 ]

166

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

nie martw się mi też nie...i tak Cie lubimy

Zobacz podobne tematy :

167

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Drogie Dziewczęta: Stokrotka nie ma patentu na każdego, ani nie jest alfą i omegą. wink Nie jest też lekarzem, ani psychologiem. Jestem taka jak Wy, tzn. zmagam się z nerwicą i własnymi lękami, które staram się na co dzień pokonywać. Postawiłam sobie za cel dzielenie się swoimi doświadczeniami, ale jednocześnie nie chcę uchodzić za speca od wszystkiego (od tego są lekarze i psycholodzy) i spędzać całych dni na pisaniu w internecie (rozumiecie - mam swoje życie poza internetem i różne rzeczy do zrobienia) . Nerwica to bardzo indywidualna choroba, każdy z nas przechodzi ją inaczej i oprócz wszelkiej maści porad internetowych sami musimy odkryć, co nam przynosi ulgę w cierpieniu.Uważam, że zaszłam w swoich staraniach dość daleko, ale jeszcze nie na tyle, żeby odbębnić stuprocentowy sukces.

Sysia001 napisał/a:

chodze na terapie.. biore tabletki faxolet. i chciałabym żeby moje życie wyglądało normalnie !

Jak długo bierzesz leki? Jak długo uczęszczasz na terapię? Sysia, nikt nie ma  złotego rozwiązania na takie dolegliwości. Szczerze Ci współczuję, bo wyobrażam sobie jak bardzo musi to być męczące i wyczerpujące, ale moim zdaniem powinnaś zaufać lekarzowi i terapeucie. Wspólne połączenie sił powinno przynieść dobre rezultaty, ale pamiętaj, że wszystko wymaga czasu. Proces zdrowienia jest indywidualny, dlatego musisz uzbroić się w cierpliwość. Spróbuj też technik o jakich pisałam w pierwszym poście tego wątku, przeczytaj parę książek o natręctwach i poszukaj w nich porad jak sobie radzić. Życzę Ci mnóstwa sukcesów i jestem przekonana, że dasz sobie radę. smile
Pozdrawiam

168

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
anna1993 napisał/a:

Hej. Bardzo proszę o radę, bo nie wiem już co mam robić.
Wszystko zaczęło się 4 lata temu, gdy szłam do technikum. Codzienne wymioty, po kilka razy, brak apetytu i spadek wagi. Z początku myślałam, że to tylko stres i jak tylko się przyzwyczaję do nowego otoczenia to wszystko mnie. No i się wszystko uspokoiło do czasu aż pojechałam z chłopakiem na rekolekcje. Już w dzień wyjazdu źle się czułam. Przez 3 dni leżałam i wymiotowałam. W końcu przyjechali po mnie rodzice. Pojechaliśmy na pogotowie. Dostałam kroplówkę i wróciłam do domu. Po kilku dniach znowu wszystko było w porządku. Wszystko działo się w lutym 2011 r. Tego samego roku pojechałam na wakacje z mamą do Chorwacji. Przez całe dwa tygodnie wymiotowałam, praktycznie nic nie jadłam. Co zjadłam to zwróciłam. To była męczarnia. Gdy wróciłam do domu przyszedł do mnie chłopak. Mama zrobiła kolację. Wzięłam kilka kęsów i... biegiem do toalety. Pojechałyśmy na pogotowie. Byłam bardzo odwodniona więc zostałam tam na kilka dni. Oczywiście wszystkie badania w porządku, a lekarka stwierdziła, że mam nerwicę i jestem małą dziewczynka uwięziona w ciele 18-letniej wówczas kobiety. Poradziła, żebym wybrała się do psychologa lub psychiatry. Poszłam do psychiatry opowiedziałam mu wszytko a on stwierdził, że mam bulimię. Mówiłam mu, że to niemożliwe, bo nie wywołuje wymiotów na własne życzenie, ale jakoś on wiedział lepiej. Przepisał mi ostre leki, po których chodziłam otępiała więc je odstawiłam. Potem zapisałam się do psychologa. Do takiej sympatycznej pani. Dużo rozmawiałyśmy ale ona stwierdziła, że nie widzi potrzeby żebym do niej przychodziła. Ale każdy wyjazd z domu czy jakaś impreza (niezależnie czy z rodzicami czy z kimś innym) kończyła się tak samo. Bóle brzucha, wymioty, jadłowstręt. Oczywiście nie miałam też na nic siły.
Gdy poszłam do szkoły jakoś wszystko z czasem się uspokoiło. W drugiej klasie technikum miałam robioną kolonoskopię, w której wyszło, że mam polipa. Gdy mi go usunęli wszystko wróciło do jak najlepszego porządku. Robiłam i jeździłam gdzie tylko chciałam. Nad jezioro, niezaplanowane wyjazdy itd. No było po prostu super. Uśmiechnięta chodziłam non stop. Nie przejmowałam się niczym, zero stresów, nic. No i miałam spokój aż do 2013 r. Pojechałam z chłopakiem na rekolekcje do Medugorje. Przez pierwsze 2 dni wszystko było w porządku, ale potem mój koszmar się zaczął. Wróciły dawne dolegliwości. 20 sierpnia 2013 r. wróciliśmy do domu. Byłam przekonana, że to znowu polip więc zapisałam się na kolonoskopie. Niestety, na badaniu wszystko było w porządku. Totalnie się załamałam. Nie miałam na nic ochoty. Dziś jest 23 września. Więc praktycznie odkąd przyjechałam mało jem, chudnę i nie mam na nic siły i czasami płaczę. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Tym bardziej, że 29 września wyjeżdżam na studia 150 km od domu. Odkąd okazało się, że jestem zdrowa fizycznie pojawiły się u mnie obawy, których nie było jeszcze 2 miesiące temu: Jak sobie tam poradzę? Co jeżeli będę się tam źle czuć? Itd.
Będę wynajmować mieszkanie z 3 dziewczynami. I tu kolejna myśl, że zaczną się po prostu męczyć ze mną. Chłopak będzie mieszkał niecały km ode mnie. Boję się, że i on w końcu będzie miał dość.
W ten weekend byliśmy na weselu. Zjadłam kilka łyżek rosołu, trochę ziemniaków. Przez całą noc starałam się jeść cokolwiek. Głównie owoce, bo tylko na nie mam jeszcze jako taką ochotę. Oczywiście tańczyłam (nie chciałam psuć chłopakowi zabawy) i w miarę dobrze się bawiłam. Ale pękało mi serce kiedy widziałam te wszystkie młode dziewczyny, które nie mają takiego problemu jak jak. Jadły co chciały, dobrze się bawiły i niczym nie przejmowały, a ja nie miałam siły nawet nic mówić. Jutro idę do psychologa ostatni raz przed wyjazdem. Ma mi dać listę psychologów w Poznaniu.
Bardzo się boje wyjeżdżać. Zaczęłam też się obawiać przed rozłąką z rodzicami. Oni zawsze mi pomagali, martwili się i wspierali mnie. Staram się myśleć pozytywnie ale czasami już nie daję rady. Chciałam tam rozpocząć nowe, ciekawsze życie. Zapisać się na kurs tańca, chodzić na studia uśmiechnięta, mieć stypendium, uczęszczać na kółka. Im bliżej wyjazdu tym mam większe obawy co ja tam właściwie będę robić. Boję się, że nikt nie jest w stanie mi pomóc. Ale liczę na to, że gdy pójdę tam do psychologa to właśnie on mi pomoże. Strasznie boję się też anoreksji i depresji. Schudłam 3 kilo. Ważę 50 kg przy wzroście 155 cm. I mam ochotę leżeć w łóżku cały dzień i oglądać filmy. Nie chcę być chora i mieć takich problemów. Nie chcę żeby wszyscy mieli mnie dość. Chcę być szczęśliwa. Chciałabym założyć rodzinę, mieć dzieci, pracować, być aktywna, szczęśliwa. Ale czasami myślę, że mogę sobie chyba tylko o tym pomarzyć. Dodam, że takie myśli pojawiły się u mnie w ciągu tego ostatniego miesiąca. Przez co zaczęłam się stresować i nie wiem jak to zatrzymać. Chcę zacząć normalnie jeść i cieszyć się życiem. Ale jak? Wszyscy mi powtarzają, żebym się nie martwiła i nie myślała o tym, ale jak o tym nie myśleć jak ściska cie w żołądku z głodu, a ty nic nie możesz przełknąć? Rozważałam też zostanie w domu. Z jednej strony gdy zostanę w domu to nie mam pewności czy mi to przejdzie czy nie, będę się rzadko widywać z chłopakiem i będzie kicha. Z drugiej strony gdy pojadę do Poznania może mi się to nasilić. Nie wiem czy zniosę to kolejny raz. Albo mi się tam poprawi od natłoku zajęć albo się wykończę. Chciałabym być silna ale to jest silniejsze ode mnie. Jestem przerażona myślą, że tak już może być do końca życia. To jest strasznie męczące.
Proszę Was o rady. Co mam robić?

Stokrotko, czy mogłabyś mi coś na ten temat doradzić?

169

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam ponownie,
Książka naprawdę pomaga i na teraz się z tego cieszę. Właśnie mam za sobą nie przespaną noc bo dopiero co straciłam mojego ukochanego kocika a tu drugi choruje. Ogarnął mnie lęk i strach że go stracę, że znowu nie wyrobię się w roli-  roli dobrego opiekuna. Czuję się odpowiedzialna za jej los. O 3 nad ranem, zaczęły się drgawki jakby ktoś podłączył mnie do prądu. Usiadłam na łóżku, kot chodził i miałczał. Zawołałam go do siebie i przytuliłam, leżał tak ze mną i  zasnęłam na chwilę. Pomyślałam że jedyne co mogę zrobić to pokazać jej swoje uczucie i troskę- u weterynarza już z nią byłam. A potem pomyślałam, że robię wszystko co w mojej mocy, że może ona po prostu tęskni za tą co odeszła i jest rozbita, a nie dlatego że cierpi.. Po tym odwróciłam się do męża przytuliłam się do niego mocno i powiedziałam, że się boję. A on mnie przytulił,  uśmiechnął się  i zażartował że odda ją do adopcji jak będzie taka nieznośna. To trochę wyrwało mnie z mojego zakręconego świata odpowiedzialności za wszystko i poczucia winy że robię coś nie tak. Wiem, że to tkwi gdzieś głęboko we mnie, ta sytuacja i wiele innych tylko uwalnia pewien nieprawidłowy  mechanizm. Od piątej nie śpię za to mój kot chrapie jak gdyby nigdy nic. A ja z lekkim niepokojem zabrałam się za pieczenie chleba. Kiedyś bardzo lubiłam gotować, ale po wykryciu u mnie alergii na gluten i mleko byłam zła i załamana, że moja pasja przestała istnieć. Zniszczyłam mnóstwo jedzenia i płakałam jak bóbr, że życie odbiera mi jedną z nielicznych przyjemności. Kiedy odpuściłam i pozwoliłam sobie na prawo do błędu i niedoskonałość znowu jedzenie mi wychodzi, tylko z innych produktów. Chwała, że jest z czego gotować! No i spadł mi cholesterol i stawy trochę lepiej, chociaż leki brać trzeba ...Z książki którą podsunęła nam na forum Stokrotka 84, dowiaduję się że z lękiem jest podobnie jak z moją dietą, czasami trzeba odpuścić, przeczekać lub poczekać na lepszy dzień....Taka jestem i tak mam ............Fajnie, że jesteście, nigdy nie korzystałam z pomocy innych osób i dzielenie się z Wami jest dla mnie bardzo trudne, ale robię to - choć sprawdzam każde zdanie parę razy.....Jestem dla siebie największym cenzorem
pozdrawiam bardzo serdecznie

170

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Kochani, chleb się udał, jest pyszny!!

171

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

kasiuniunia- Razem raźniej ;-P, no co by nie było ludziska uważają nas za jednostki którym się "lubią się nad sobą użalać" bo z reguły "za bardzo wpatrują się we własne objawy" no i oczywiście są egocentrykami.
Sysia001- hej, będziemy z tym walczyć.
Stokrotka84- Wątek ruszył, bo jest dużo osób co chcą z tą chorobą wygrać ;-). No a jeśli chodzi o opiekę mojego doktorka to tak różnie z tym samopoczuciem bywa. Jest małe grono osób, którym leki pomagają w 100% na dolegliwości. Ja mam teraz takie mega smutasowe dni, szczególnie jak barometr jest niekorzystny. Nie mam w ogóle ataków paniki, czasami stan lekko lękowy, zniknęła fobia. Pojawiły się elementy depresji ;-/

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

172

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

8888- Oj tak my wiemy jak bardzo jesteśmy surowe dla samych siebie, no i czasami dla innych tez. Mam nadzieje, ze kicia wyzdrowieje. A Chleb na jakiej mące piekłaś?

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

173 Ostatnio edytowany przez Sysia001 (2013-09-25 17:46:53)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

~>Stokrotka dziękuję za odpowiedz, nie wiem dlaczego ale Twoje słowa, jakoś działają pozytywnie na mnie..
osoby które cierpią na nerwice.. wiedzą ,ze jest to duzy problem.. i jest ciężko....
chodzę na terapie od wakacji jakoś od czerwca a tabletki od lipca na początku była jedna potem 2 a teraz biore juz po 3 takie tabletki faxoletu jest to 75 mg a leczenie jest na 4.. nie widze jakieś tam poprawy ... i to mnie dołuje.. powiedz mi czy ta książka jak pokonać lęk i fobie czy opisują tam nerwice, np natrectw ? Bo ja nie mam fobi typu ,ze się boje.. np. pająków itp . tylko boje się ,że jak czegoś nie zrobie to np się tak stanie.... albo coś robie po pare razy... bo mam ten lęk..

~> sluuu musimy jakoś dać radę..

~> 8888 jaką ksiązke przeczytałaś ?

174

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Do stokrotka leki biorę od lipca.

175

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hejka dziewczyny Piękny wieczór dzisiaj wszystkie Was wygnało? Pusto tu coś bez Was

176

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Anna1993,Ty się boisz być z dala od innych,opuszczać dom?Nasunęło mi się
to po przeczytaniu Twojego posta. 
Co do lekarzy to wiesz,są rożni.Musisz znaleźć dobrego,który Ci Pomoze.Psychologa czy raczej terapeutę tez,bo Twoje problemy siedzą w głowie.Ciężko samemu przełamać pewne schematy.

Zbliża się rok akademicki i pewnie boisz się,co będzie,jak będziesz z dala od domu,źle się będziesz czuła,albo objawy wrócą?Boisz się,ze inni Cie nie zrozumieja, bo tak naprawdę nie wiedza,ze jesteś inna?Ze nie możesz normalnie żyć jak oni? Ze zamiast zająć się nauka i przyjaciółmi będziesz skupiona na własnym zdrowiu? Hm,dobrym pomysłem byłaby jednak terapia. To się długo leczy aby osiągnąć jakiś efekt,ale jakość życia znacznie się poprawia.

177

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Jestem dziewczyny ;-). Co tam u Was w trawie piszczy?

Przespałam cały dzień ;-P, po pracy do teraz. Wczoraj po ciężkiej kłótni musiałam wziąć pierwszy raz od 9m-cy doraźnie benzo, dosłownie ścięło mnie z nóg.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

178

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam ciepło,
Chleb to mieszanina mąki kukurydzianej, ryzowej i bezglutenowej może być w tych samych proporcjach ale nie koniecznie. Do tego pół szklanki roztopionego tłuszczu, ja rozpuszczam drożdże w lekko ciepłym mleku sojowym, kto może dodaje jajko, jeśli nie to może być bez. Wszystko mieszam i pozostawiam ok 40 min. do wyrośnięcia. Przekładam do formy i piekę ok 40-50 min w temp. 200 stopni. To taka bardzo prosta wersja, można dodać ziarna, zioła, kminek jak kto woli.
A co do książki "pokonać lęki i fobie"Judith Bemis ......pisała o niej Stokrotka 84 - to nie antidotum na konkretną fobię czy lęk to pewne uniwersum więc moim zdaniem może dotyczyć problemów każdego z nas. Ja osobiście nie mam lęku przestrzeni a odwrotnie boję się być sama..., kiedyś całą noc spacerowałam po mieście, żeby nie być sama w domu.  Opisane strategie są dość uniwersalne więc polecam każdemu.
Moim problemem jest to , że tak bardzo boję się być sama, że często akceptuję różne niezbyt fajne zachowania wobec mnie bliskich mi  osób. Czasami mam wrażenie, że kiedy ja zawalczę o siebie to wtedy stracę najbliższych, bo nie zaakceptują mnie takiej jaką jestem naprawdę poza ich "ja" życzeniowym. Początki terapii  były bardzo trudne po  pół roku zobaczyłam, jak dużo różni mnie od mężczyzny z którym jestem, jak bardzo jestem inna w porównaniu z moją rodziną, ale to wcale nie oznaczało końca relacji z nimi - choć na wtedy byłam pewna że tak.  Terapia to bardzo ciężka praca, dla mnie chyba najtrudniejsza jaką wykonałam, ale udało mi się przetrwać ponosząc pewne straty, ale też dużo zyskując. Tak to jest, nie wszystko okazało się takie jak myślałam zarówno z mojej strony, jak i ze strony innych.
Jutro idę na 4 spotkanie z nowym terapeutą, jestem pełna nadziei, ale i obaw. Myślałam, że to już nie wróci, a kolejny raz nie znajdę siły na walkę o siebie. Jednego jestem jednak pewna- terapia to dobra decyzja. Ostatnio nie dogaduję się najlepiej z bliskim, choć mam ich bardzo mało...Boję się straty, ale i boję się, że pożrą mnie objawy. Na razie dominuje strach i lęk, ale podjęłam decyzję i to dla mnie duży krok do przodu. Moja znajoma jest psychiatrą i powiedziała mi taką rzecz- kiedy jej powiedziałam że znowu mam problemy: Nie czekaj, działaj. Nie chodzi o to aby nie bolała, ale o to aby bolało mniej. Podczas terapii usłyszałam że skoro już przyszłam to zrobiłam pierwszy krok w stronę życia, a to jak będzie ono wyglądało w dużej mierze zależy ode mnie, nie ma złych wyborów, często mamy wybór pomiędzy trudną  a  drugą równie trudną decyzją, ale na końcu tej drogi jest światełko, które będzie nam stopniowo coraz bardziej oświetlać drogę. Tak to widzę, nawet teraz po niezbyt miłej rozmowie z mężem...
pozdrawiam bardzo serdecznie

179

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Ma któraś z Was nerwicę natrectw ?

180

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sysia001- jakieś elementy jej miałam kiedyś np.chodziłam po chodniku nie następując na połamane fragmenty i łączenia. Teraz zdarza mi się 10 razy sprawdzać gaz, czy zamknęłam drzwi, ale nie cierpię z tego powodu, więc mam ewidentnie nerwicę lękową.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

181

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dla nas piosenka ;-P

http://www.youtube.com/watch?v=Kl1rRxG251s

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

182

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dzięki sluuu( nigdy się nie poddam) Dzisiaj lepiej nawet coś ogarnęłam bo wczoraj to nawet pisać mi się tu nie chciało Okropna ta huśtawka POZDRAWIAM

183

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=yTCDVfMz15M  To ode mnie UWIELBIAM

184

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

ŻANETKO nie wiem czy to wystarczy, ale co miesiąć robie sobie samą MORFOLOGIĘ krwi. Czy muszę jeszcze jakieś dodatkowe badanie wykonać?

185

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
anna1993 napisał/a:

Stokrotko, czy mogłabyś mi coś na ten temat doradzić?

Anno, podstawową sprawą, która rzuca się w oczy przy Twojej historii to nieprecyzyjna diagnoza. Mówisz, że psychiatra stwierdził bulimie, ale według Ciebie to nie jest to. Byłaś u psychologa, ale Pani stwierdziła że nie masz problemu (sic!), lekarka z kolei orzekła, że jesteś "małą dziewczynką w ciele 18-latki". Wybacz, ale ta niekonsekwencja w opiniach różnych ludzi jest porażająca!
Moim zdaniem powinnaś jeszcze raz odwiedzić zarówno psychiatrę, jak i psychologa ( ale już nie tych samych - wybierz kompetentnych specjalistów, którzy nie spławią Cię ogólnikami. Popytaj, posprawdzaj w internecie opinie), jeszcze raz opisz swoje dolegliwości i posłuchaj co Ci powiedzą.
Porządna diagnoza to podstawa, kiedy każdy mówi coś innego człowiek się niewyobrażalnie męczy, a napięcie psychiczne tylko pogarsza sprawę.
Jeśli lekarz zapisze Ci leki do zażywania - słuchaj się go! Zauważyłam, że wiele osób zbyt łatwo rezygnuje i podważa kompetencje psychiatrów, nie stosuje się do ich zaleceń, a przecież to są lekarze,którzy mają odpowiednią wiedzę jak człowiekowi ulżyć.
Z Twojej historii wynika, że dzisiaj wyjechałaś na studia. Życzę Ci w takim razie powodzenia i pamiętaj - kiedy jest źle, nie czekaj aż samo minie, tylko szukaj pomocy! Jeśli będziesz studiować w dużym mieście, to myślę, że taką pomoc znajdziesz i to na wysokim poziomie!

8888 napisał/a:

Od piątej nie śpię za to mój kot chrapie jak gdyby nigdy nic. A ja z lekkim niepokojem zabrałam się za pieczenie chleba. Kiedyś bardzo lubiłam gotować, ale po wykryciu u mnie alergii na gluten i mleko byłam zła i załamana, że moja pasja przestała istnieć. Zniszczyłam mnóstwo jedzenia i płakałam jak bóbr, że życie odbiera mi jedną z nielicznych przyjemności. Kiedy odpuściłam i pozwoliłam sobie na prawo do błędu i niedoskonałość znowu jedzenie mi wychodzi, tylko z innych produktów.

Rozumiem Cię. Mam kolegę, który też jest bezglutenowcem i zawsze żałuję, że nie może spróbować potraw, które przygotowałam, kiedy wpada w gości. Ale chłopak nie załamał się, jego mama nauczyła się piec chleb i ciasto kukurydziane. Jak jedzie gdzieś na dłużej to zawsze ma ze sobą jedzenie w plecaku. Twoja złość jest zrozumiała, ale z takimi dolegliwościami jest tak jak z nerwicą - grunt to zaakceptować to, czego zmienić nie można. I cieszyć się z innych rzeczy.
Wierzę, że ten chlebek Ci się udał, na pewno był pyszny! :-)

Sysia001 napisał/a:

~>Stokrotka dziękuję za odpowiedz, nie wiem dlaczego ale Twoje słowa, jakoś działają pozytywnie na mnie..

Cieszę się! W takim razie zaglądaj tutaj częściej, szczególnie jak będziesz miała gorsze dni. Ja nie zawsze mam możliwość odpisać szybko, ale po jakimś czasie na pewno wrócę do tematu, tym bardziej, jeśli komuś mogę pomóc choćby tylko dobrym słowem.

Sysia001 napisał/a:

chodzę na terapie od wakacji jakoś od czerwca a tabletki od lipca na początku była jedna potem 2 a teraz biore juz po 3 takie tabletki faxoletu jest to 75 mg a leczenie jest na 4.. nie widze jakieś tam poprawy ... i to mnie dołuje.. powiedz mi czy ta książka jak pokonać lęk i fobie czy opisują tam nerwice, np natrectw ?

Jesteś w początkowej fazie farmakoterapii. Docelowo masz brać 4 tabletki, na razie bierzesz 3. Sysia - dopiero zaczynasz "przygodę" z lekami. Musisz mieć bardzo silną nerwicę skoro lekarz zalecił takie dawki. Nie przerażaj się jednak i słuchaj się psychiatry. Leki mogą bardzo pomóc, ale musisz być cierpliwa. Antydepresanty zaczynają działać dopiero po jakimś czasie. Myślę, że dużo też robi nasze nastawienie. Jeśli będziesz wierzyć, że te leki Ci pomogą to efekt na pewno będzie bardziej zadowalający. Jeśli jednak poprawy nie będzie przez dłuższy czas - powiedz o wszystkim lekarzowi. Być może zapisze Ci coś innego.

"Pokonać lęki i fobie" to książka uniwersalna dla ludzi, którzy zmagają się z różnymi typami nerwic. Wyjaśnia mechanizmy działania tych dolegliwości i opisuje bardzo fajną metodę radzenia sobie z nimi. Autorzy nazywają ją autoterapią. Myślę, że wiele rad mogłoby Ci pomóc zrozumieć swoją chorobę i nabyć inspiracji do stawienia jej czoła.

8888 napisał/a:

Moja znajoma jest psychiatrą i powiedziała mi taką rzecz- kiedy jej powiedziałam że znowu mam problemy: Nie czekaj, działaj. Nie chodzi o to aby nie bolała, ale o to aby bolało mniej. Podczas terapii usłyszałam że skoro już przyszłam to zrobiłam pierwszy krok w stronę życia, a to jak będzie ono wyglądało w dużej mierze zależy ode mnie, nie ma złych wyborów, często mamy wybór pomiędzy trudną  a  drugą równie trudną decyzją, ale na końcu tej drogi jest światełko, które będzie nam stopniowo coraz bardziej oświetlać drogę.

Mądra ta Pani Psychiatra, cieszę się że usłyszałaś od Niej takie słowa. To co powiedziała jest bardzo ważne, tzn., nie chodzi o to, żeby nie bolało, ale żeby bolało mniej. Wielu z tych co chorują na nerwicę nie zawsze chce dać sobie pomóc. Męczą się latami, nie słuchają lekarzy, a psychoterapia nic im nie daje bo za bardzo boją się zmian. Żeby sobie pomóc ważne jest zrozumienie, że musimy próbować. Nie możemy czekać na wróżkę z bajki, która machnie swoją magiczną różdżką i zlikwiduje nasze problemy jak ręką odjął. Trzeba samemu włożyć wiele wysiłku, żeby odczuć w sobie ulgę. To trudna droga, ale daje sporo satysfakcji, pozwala również spojrzeć na swoje życie inaczej, z refleksją. Każe się zatrzymać i zamiast owczego pędu, w który jesteśmy ciągle zaprzęgani - mamy szanse się zatrzymać i poddać refleksji swoje życie. To jest jakiś pozytyw i pociecha dla tych, którzy nie chcą zaakceptować swoich dolegliwości i uważają ją za największą życiową tragedię.
Pozdrawiam

186 Ostatnio edytowany przez Sysia001 (2013-09-29 19:44:29)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Stokrotka no tak jest to początkowa faza chciałabym czasem wstać rano.. i po prostu być zdrowa, a nie a myslę będę znowu robić to i tamto powtarzac czynnosci.... Wiem ,że moja nastawienie, dużoo znaczy jak czegoś nie zrobie lęk ma opaśc ale to nie jest takie łatwe jak się coś chce...

a co do tej książki do tam jest opisana nerwica natręctw.. ?

187

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
Sysia001 napisał/a:

Stokrotka no tak jest to początkowa faza chciałabym czasem wstać rano.. i po prostu być zdrowa, a nie a myslę będę znowu robić to i tamto powtarzac czynnosci....

Każdy z nas by tak chciał Sysia. Ale pomyśl, że taki sam dylemat mają chorzy na raka, jeżdżący na wózkach inwalidzkich, czy chorujący na inne, przewlekłe choroby. Każdy z nich chciałby się obudzić pewnego, pięknego dnia i żyć jak inni. Pomyśl jednak, że Ci ludzie są w o wiele trudniejszej sytuacji, często już nieodwracalnej. Natomiast nerwica jest ULECZALNA. Można nauczyć się z nią żyć, można opanować trudne reakcje, ale do tego potrzeba wiele czasu i cierpliwości.
Dobrze że chodzisz na terapię i do psychiatry. Jeśli będziesz uparta, konsekwentna i zaufasz ludziom, którzy chcą Ci pomóc, to w końcu doświadczysz ulgi, a Twój stan zdrowia na pewno się poprawi.

Sysia001 napisał/a:

a co do tej książki do tam jest opisana nerwica natręctw.. ?

Nie. To jest książka traktująca o uniwersalnych objawach nerwicy. Wszystkie nerwice mają ze sobą punkty styczne, dlatego uważam, że książka mogłaby Ci pomóc. Nie traktuje o nerwicy natręctw jako takiej, ale jestem przekonana, że rady tam zawarte są skuteczne także na natrętne myśli (szczególnie przydatne są przykłady dialogów wewnętrznych).
Pamiętaj jednak że książka jest tylko dodatkiem. Priorytetem w przypadku Twoich dolegliwości powinna być regularna terapia.
Pozdrawiam

188

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

kasiuniunia- piosenka super. Jak minął Ci wknd?

Stokrotka84- no zgadzam się trzeba dużo pracy i nadziei. Jak to się wszystko rozpętało to błagałam, żeby mnie ktoś zawiózł do szpitala na oddział. Udało mi sie utrzymać pracę, powoli idę do przodu, dużo czytam, nie nakręcam się i nie robię z siebie "tej pokrzywdzonej" przez los.

U mnie wknd minął w pół przyjemnie, a to wszystko za sprawką kilkudniowego bólu głowy. No, ale robiliśmy pożegnanie lata przy grilu więc nie rozpaczałam nad tym co przyszło mi przeżywać.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

189

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej Sluuu, jak leci?Widzę, ze różnie to bywa.

190

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam jestem tu nowa. Musze z kims pogadac bo zwarjuje. Mam chyba depresje po smierci taty i nie umiemsobie z tym poradzic

191

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hejka przyczepił mi się jakiś poranny rozstrój żołądka ale ogólnie nie jest źle ważne że nerw się uspokoił i jakoś w pracy leci tylko też z wagi lecę a apetyt mam Dziwne to wszystko Pozdrawiam

192

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej Ewcia to dawaj tutaj co Ci leży Będziemy coś radzić

193

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Ja przyłączam się do tematu. Nie będę się rozpisywać bo mi się nie chce wink  Ale... wyszłam z depresji poważnej zaburzającej zwykłe codzienne funkcjonowanie, brałam leki 2,5 roku, na terapię chodzę rok, pomaga ! jest jedna z najlepszych rzeczy jaka mnie w życiu spotkała !
Terapia tylko z psychoterapeutą - moja Pani jest psychoterapeutą certyfikowanym w Instytucie Psychologii  Zdrowia w Polskim Towarzystwie Psychologicznym.
Miałam lęki, lęki przed ciemnością, przed ludźmi - te trzymają się najdłużej - napady nerwowości, złości, smutku - jest lepiej, chce mi się żyć !

Pozdrawiam wszystkich Znerwicowanych

Edukacja to najpotężniejsza broń, której można użyć, aby zmienić świat.
Nelson Mandela

194

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Stokrotka, racja.. pozytywne nastawienie pomaga.. Mam nadzieję ,że leki i terapia mi pomogą.. Jak u Was wyglądają spotkania z psychologiem ? rozmawiacie tylko na temat waszej nerwicy czy o życiu też ?:)

195

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dziś to jest jakaś masakra. Spałem sobie, parę razy przebudzając się w nocy. Zjadłem śniadanie, wypiłem kawkę. Po jakieś chwili poczułem się gorzej. Idąc do sklepu z moją żoną, czułem się jak wrak człowieka, nogi odmawiały mi posłuszeństwa, całe ciało giętkie, obojętne. Czuję jakby cała ta depresja/nerwica powracała sad:(:( Już wiele razy przez nią przechodziłem, odwiedziłem już tuzin lekarzy i tylko leki i leki. niekiedy chciałbym skończyć ze sobą z powodu takiego cierpienia, ale nie mogę, mam dla kogo żyć. Dobrze że żona mnie wspiera wraz z rodzicami. BOję się podjąć jakiejkolwiek pracy. Często myślę że coś mi się stanie, że nie będzie pomocy. Ciężko mi się z tym żyje.

196

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
Sysia001 napisał/a:

Jak u Was wyglądają spotkania z psychologiem ? rozmawiacie tylko na temat waszej nerwicy czy o życiu też ?

Ja rozmawiam w zasadzie o wszystkim, ale najczęściej staram się o trudnych emocjach, albo o wydarzeniach, które ciężko mi zaakceptować.

marcing90 napisał/a:

Zjadłem śniadanie, wypiłem kawkę. Po jakieś chwili poczułem się gorzej. Idąc do sklepu z moją żoną, czułem się jak wrak człowieka, nogi odmawiały mi posłuszeństwa, całe ciało giętkie, obojętne. Czuję jakby cała ta depresja/nerwica powracała

Marcin, wielokrotnie pisałam, że kawa nie jest wskazana dla ludzi z naszymi problemami. Działa mocno pobudzająco, serce szybciej bije, ciało się poci, drży i natychmiast włącza się w mózgu zapalnik, czy to aby znowu "nerwica nie wraca". I faktycznie wraca, bo sami ją wywołujemy, a kawą, energetykami, czy alkoholem stwarzamy jej wręcz idealne warunki do rozwoju.

marcing90 napisał/a:

Już wiele razy przez nią przechodziłem, odwiedziłem już tuzin lekarzy i tylko leki i leki. niekiedy chciałbym skończyć ze sobą z powodu takiego cierpienia, ale nie mogę, mam dla kogo żyć.

Leki są tylko dodatkiem Marcinie, nie wyleczą Cię z nerwicy. Mogą jedynie ją "zaleczyć", ale jeśli chcesz być naprawdę zdrowy to zacznij pracować nad sobą, a nie użalać się nad swoim losem. Kończenie ze sobą to wyjątkowo zły pomysł, bo jeszcze raz powtórzę - z nerwicy można wyjść! Można opanować trudne emocje, ale najpierw trzeba dać coś od siebie. Czemu się nie wściekniesz na to cierpienie? Przecież już wiesz, że to tylko głowa płata Ci figle. Zamień pasywność na złość, która pobudza do działania. Jeśli sam nie jesteś w stanie tego dokonać, to zgłoś się na terapię.
Pozdrawiam

197

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Lekarz mi mówił ,że leczenie nerwicy jest długie..

198

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Stokrotko dziękuje Ci. Byłem w maju w psychiatry i zaproponował mi terapie trwającą 3 miesiące codziennie po  godz w SZCZECINIE. Chyba będe musiał zamieszkać przez pewien okres u siostry i zgłosić się na terapie. Jest to w ramach NFZ. Jest ktoś może ze SZCZECINA lub okolic?

199

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

rossanka- nawet bardzo różnie ;-P, ale ciągnę do przodu
ewa1972- jeśli boisz się że zwariujesz to znak, że tak się nie stanie. Witaj ;-)
kasiuniunia- rozstroje żołądka to specjalność mojej siostry (też ma nerwice) i wiem jakie są delikatnie mówiąc w#$#jące.
AnnaKa2014- cześć, będziesz służyć doświadczeniem jako weteranka ;-P

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

200

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

marcing90- hej, no jest to załamujące, że u nas tak to jest z nerwicą. Ja pracują mimo nerwicy i jakoś idzie. Nie mam czasu tyle myśleć, a to tego największy plus.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

201

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hejka u mnie trochę to dziwne nie mam biegunek jak mam nerwa tylko mam je rano potem poza przelewaniem nic szczególnego mi nie jest Sorki że tak o biegunkach ale męczy mnie to tym bardziej że chciałabym trochę przytyć a tu lipa trwa to już ponad 2 tyg i leki nic nie pomagają chyba że uczulenie na asertin?

202

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

kasiuniunia- Ile już je bierzesz? Ja to bym chciała chudnąć ;-P

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

203

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

asertin biorę od 2 mies a lek na biegunki loperamid ponad tydzień

204

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

asertin to doby lek brałem go przez 4 lata. Obecnie od roku biorę pramolan 50 mg.

205

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej Marcin nie strasz że czeka mnie tak długie leczenie To nigdy nie odpuszcza? Dlaczego przestałeś brać asertin?

206

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

kasiuniunia. Nie twierdze że czeka cię długie leczenie. mnie nerwica nie wypuszcza ze swoich rąk;/;/ Leczyłem się u 3 psychiatrów i od każdego inny lek. Ale z najcięższej sytuacji wybronił mnie lek ATARAX 100mg. Codziennie łykałem przez okres 2 lat. Ile już badań różnych robiłem to masakra. i za każdym razem wszystko ok. Poza jednym. W rezonansie 2 lata temu wykryto u mnie coś z zatokami.

207

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Ty Nam lepiej napisz jak przeżyłeś ślub z tego co widzę nie dawno Jak Twoja małżonka Cię wspiera Czasami im współczuję pewnie dlatego Mój mąż często wyjeżdża haha

208

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
marcing90 napisał/a:

kasiuniunia. Nie twierdze że czeka cię długie leczenie. mnie nerwica nie wypuszcza ze swoich rąk;/;/ Leczyłem się u 3 psychiatrów i od każdego inny lek. Ale z najcięższej sytuacji wybronił mnie lek ATARAX 100mg. Codziennie łykałem przez okres 2 lat. Ile już badań różnych robiłem to masakra. i za każdym razem wszystko ok. Poza jednym. W rezonansie 2 lata temu wykryto u mnie coś z zatokami.

A czym się denerwujesz? Bo nerwica nie bierze się ot tak z niczego. Coś Cię gryzie?

209

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Teraz czeka mnie jeszcze rehabilitacja kręgu szyjnego, możliwe że to przez niego dokuczają mi bóle głowy. Mam zwężoną przestrzeń międzytrzonową;/;/ spłycenie lordozy i jeszcze coś tam ;/;/

210

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

rossanka. Ciągle denerwuje się że coś mi się stanie;/;/

211

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Ty Nam lepiej napisz jak przeżyłeś ślub z tego co widzę nie dawno Jak Twoja małżonka Cię wspiera Czasami im współczuję pewnie dlatego Mój mąż często wyjeżdża haha

212

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
marcing90 napisał/a:

rossanka. Ciągle denerwuje się że coś mi się stanie;/;/

Ze umrzesz?Czy coś takiego?

213

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Ja mam kręgozmyk szyjny neurolog twierdzi że to od tego te zawroty głowy Lecz ja wiem już odkąd walczę z depresją i nerwicą że to one są sprawcami tych zawrotów Odkąd biorę leki na depresję i pracuję nad stanem emocjonalnym zawroty przeszły a jak by były spowodowane kręgozmykiem to raczej po antydepresantach nie było by takiej mowy Mam jeszcze powiększony węzeł chłonny na szyi od co najmniej 7 mies po zrobionym usg nie wykryto innych wyniki ok węzeł do obserwacji do grudnia i tak myślę że może tym się nakręcam i z tego rano te biegunki niby udaje że ok i nie myślę Ale jednak gdzieś mnie to męczy

214

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
kasiuniunia napisał/a:

Ja mam kręgozmyk szyjny neurolog twierdzi że to od tego te zawroty głowy Lecz ja wiem już odkąd walczę z depresją i nerwicą że to one są sprawcami tych zawrotów Odkąd biorę leki na depresję i pracuję nad stanem emocjonalnym zawroty przeszły a jak by były spowodowane kręgozmykiem to raczej po antydepresantach nie było by takiej mowy Mam jeszcze powiększony węzeł chłonny na szyi od co najmniej 7 mies po zrobionym usg nie wykryto innych wyniki ok węzeł do obserwacji do grudnia i tak myślę że może tym się nakręcam i z tego rano te biegunki niby udaje że ok i nie myślę Ale jednak gdzieś mnie to męczy

Może sa  dwie przyczyny i psychiczna i fizyczna.

215

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Kochani, jestem z Wami każdego dnia, czytam, zastanawiam się i współczuję. Krótko, najważniejsze aby pozbyć się lęku przed tym ,ze coś mi się stanie. Pisałam już ,że w ten sposób powstaje błędne koło ponieważ nie dajemy odpocząć swoim myślom. Ciągle myślimy o tej cholernej chorobie. Powinniście postarać się wypełnić swój czas każdego dnia zajęciami do maksimum. Myśleć o pracy, życiu...... nigdy o tym ,że coś z Wami jest nie tak. Nakgorszą rzeczą w tej chorobie jest samotność i bezczynność. Tak , jak pisze Stokrotka--zamienić naszą słabość na działanie.

... czasu nie cofniesz, czasu nie zatrzymasz, możesz tylko iść z czasem

216

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

kasiuniunia- hej to był mój pierwszy lek. Bardzo źle wspominam ;-P
Leni- to fakt im mniej czasu na analizy tym lepiej.
marcing90- Atarax to hydroxyzyna ona dobra jest przy doraźnej kuracji.
rossanka- jakby Tobie to wyjaśnić "może" w tej chorobie jest zawsze dość rozległe.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

217

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
sluuu napisał/a:

rossanka- jakby Tobie to wyjaśnić "może" w tej chorobie jest zawsze dość rozległe.

Dlatego tak napisałam. Te zawroty głowy mogą pochodzić od kręgosłupa, a może zdarzają się z nerwów. A może z tego i z tego. wink

218

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

rossanka- ;-)

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

219

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie

Czytam was już ho ho... a jakby bardziej od czasu kiedy
mojemu dziecko również zdarzyło się zetknąć z Depresją.
Lęki,strach...i stopniowo zamykanie się, aż do trudności
z mową. Teraz obecnie jest jakby po Leczeniu Szpitalnym.
Nadal bierze leki rano i wieczorem,chce dużo rozmawiać
i chciałaby już podjąć pracę....ale  no właśnie to jest
za wcześnie,muszę ją pilnować. Boli mnie to że opieki
jest tylko 2 tygodnie po pobycie w Szpitalu.... i nie mogę
pojąć dlaczego tak jest? Właśnie dzisiaj kończy mi się
ta opieka i co mam robić... Państwo zupełnie zapomniało
o tym,że przecież w dwa tygodnie człowiek nie dojdzie
do siebie z Depresji... czy innych podobnych objawów.
Co można zrobić w takiej sytuacji? Może ktoś wie na ten temat.
Córcie mam pełnoletnią,no ale nie może być sama.....

220

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
sluuu napisał/a:

rossanka- ;-)

O,Sluuu widzę nowy blog :-) Pisz pisz,to oczyszcza z nadmiaru negatywnych myśli.

Posty [ 166 do 220 z 2,981 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 55 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018