netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

2 983 odpowiedzi750 484 wyświetleniazałożony przez Stokrotka84, 27.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Strony Poprzednia 1 … 35 36 37 38 39 … 46 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 341 do 2 405 z 2 984 ]

2 341

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam,nie piszę ale podczytuję.Staram się cieszyć słoneczkiem i jak nie mam wyjazdów ,załatwiania spraw to czuję się dobrze.Codziennie ćwiczę chociaż kilka razy dziennie po  minucie na stacjonarnym rowerze,cieszę się moim ogrodem i kwiatami.Jestem wdzięczna za wszystko co mam.Spacery odpuściłam bo gorąco i był zakaz do lasu.Nadal czytam pozytywne afirmacje...z i miewam wahania nastroju.Ale jest dobrze....Buziolki i pozdrawiam.

2 342

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witajcie ja BYLAM DZISIAJ w psychiatry tym razem innego pytalam o ten xetanor i mowil ze nie ma innych lekow bez objawow ubocznych:( i musze go brac potem mam wykupic paroxinor jakos tak podobno ten sam skład eh i nie mam wyjscia bo nie daje razy zawroty glowy lęk poce sie i boje ze zednleje grrr jak leki nie pomoga to juz nie wiem:(

2 343

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam serdecznie, nie ciepło, bo w ten upał trudno czuć się dobrze- ja tak mam, że źle znoszę upały! Po kilku tygodniach nieobecności, serdecznie Wszystkich pozdrawiam. Skończyłam właśnie przeprowadzkę i jak zwykle próbuję zaaklimatyzować się w nowym miejscu, policzyła, że to moja 7 przeprowadzka w ciągu 14 lat.  Nie najlepiej to znoszę. Dokuczają mi bóle głowy ( kilka dni temu miałam "nastawiany odcinek szyjny", poprawa tylko na parę dni..., czasami "lęki z sensacjami jelitowymi", ale nie jest źle, ciągle pracuję nad sobą: relaksacja, wyznaczanie małych kroczków, próby ignorowania, a właściwie akceptowania  objawów - traktuję je jak część mojego życia- po prostu tak mam. Nadal chodzę na terapię, to daje mi najwięcej.  Bywa różnie, ale jak feniks, za każdym razem się odradzam. pozdrawiam i życzę siły, energii i wiary wszystkim "tu" obecnym

2 344 Ostatnio edytowany przez ania8686 (2014-07-29 13:57:23)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam wzielam dzis pierwsza dawke xetanoru trzymajcie kciuki mam nadzieje ze nic mi sie nie stanie po tym:( napiszcie mi jeszcze jak jest z tabletkami np przeciwoblowymi mozna brac z tym lekiem bo zapomnialam sie zapytac i leki na uspokojenie z tym lekiem nic niie stanie sie?mam na mysli ziolowe.

2 345

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

ziołowe tabletki na nic nie szkodzą. Jak kiedyś miałem mieszankę sypkich ziół do picia, bardzo pyszne były

2 346

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Mi tez lekarka zasugerowala ziolowe bo nie chcialam zadnych mocnych na stale ale wyczytalam ze maja dziurawiec a to na slonce uczula.

2 347

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

a przeciw bolowe ibuprom czy apap mozna z tym lekiem?wzielam 1 dawke poł tabletki i nic zero reakcji,czy jutro bedzie gorzej?czy jutro beda skutki uboczne?

2 348

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Ania;) masz to samo co ja. Za kazdym razem kiedy biore jakis lek boje sie czy nie nastapi interreakcja z innymi co biore,czytam ulotki o skutkach ubocznych itp..wariactwo.. Ale prEciez lekarz wie co robi i co Ci daje. Przeczytaj ulotke ibupromu z czym nie mieszac i zobacz czy ktorys z zabronionych bierzesz. Don't panic:) rozumiem Cie,rozumiem..staram sie z tym walczyc

2 349 Ostatnio edytowany przez sluuu (2014-07-30 11:10:22)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

ania8686- podobno nie powinno się brać leków na ibuprofenie w parze z SSRI (paroksetyną- czyli tym co bierzesz). Paracetamol nie ma żadnych interakcji. Ja ta kilka razy brałam i ibuprofen i nie stało się nic złego.

Nie czekaj na uboki, przecież w ogóle możesz ich nie mieć.
8888- gratuluję sił i wytrwałości w walce. Świecisz przykładem i trzymam za Ciebie kciuki,

2 350 Ostatnio edytowany przez ania8686 (2014-07-30 15:38:43)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

wziełam apap bo brzuch mnie bolał od okresu:( ale nic sie nie dzieje,wzielam 2 dawke i niby nic nie czuje ubokow nie ma chyba ze pozniej beda?narazie mam biegunke grrrr mozna brac cos na biegunke wegiel czy cos?i czuje ze mnie nosi a jednoczescie zamula dziwne uczucie grrrr zla jestem..

2 351

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

ale mnie zamuliła ta tabletka i mam oczy wielkie ,czy to juz zostanie czy pozniej żrenice będą normalne?

2 352

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
goth6 napisał/a:

tak boję się właśnie, że i ja zachoruje. O niczym innym nie mogę myśleć, gdy słyszę jakiś hałas od razu robi mi się gorąco i kręci w głowie, powoli nie wytrzymuje ... rodzice nic z nim nie mogą zrobić, zamknął się w sobie, z nikim nie rozmawia, nie wychodzi z domu, nigdy nie miał przyjaciół, nawet znajomych... A chłop ma 37 lat. BOJĘ SIĘ GO, że zrobi cos mi i rodzinie sad nie chce iśc do psychologa bo rodzice pomyślą sobie, że sobie tylko wkręcam albo, że mi też zaczyna się coś dziać. Przez te objawy zaczynam czytać o tym w necie i tylko się nakręcam ale ponoć schiza nie jest dziedziczna, tylko nie wiem czy nerwowo wytrzymam i właśnie przez te nerwy mi się nic nie stanie. Odstawiłam kawe, biore dużo magnesu i popijam melise po której na szczeście jest mi lepiej ale niestety nie mam z kim o tym wszystkim porozmawiać sad

Wiem co czujesz, bo mam podobną sytuację z bratem.
Ale różnimy się tym, że ja się nie boję o siebie, bardziej zastanawiam się czasami jak jego przyszłość będzie wyglądać. Ale wiem, że moje życie będzie zupełnie inne, bo potrafię je już kontrolować smile

2 353

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam, Miło to czytać Sluuu ;-), jestem już weteranem, więc to zobowiązuje;-) Najgorsze są poranne lekki, a potem to już idzie, na razie jest u mnie mama, ale jutro wyjeżdża, zobaczymy jak sobie poradzę od poniedziałku z "samotnością"  życzę miłego dnia i weekendu, ja jutro jadę po moje nowe autko;-)

2 354

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam wszystkich jak żyjecie

2 355

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

jakos żyje sie ,ja na tabletkach xetanor ,jakas zakrecona jestem tak zawsze jest po nich?biore 4dzien i czuje sie jak bym popiła..

2 356

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hejka. Długo mnie tu nie było, a to dlatego źe miałem operacje na wyrostek robaczkowy;/

2 357

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam wszystkich i pozdrawiam jak wasze zdrówka przy takiej pogodzie

2 358

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Tydzień urlopu już mi minął a ja jestem bez sił,chociaż cały tydzień nic nie robiłam,leżałam,spacerowałam,czytałam książki.A czuję się jak bym wróciła z pracy w kamieniołomach.Wyniki wyszły nie najlepiej,oprócz anemii coś się dzieje z trzustką no i do tego kolejny wynik z boreliozy dodatni,co mnie właściwie nie zdziwiło.Od paru tygodni mam bóle kości i mięśni i serduszko coraz częściej daje o sobie znać.ale nauczyłam się z tym żyć,wiem ,ze nikt nie jest wieczny,każdy musi na coś umrzeć.Grunt to nie wpadać w panikę.Strach ma wielkie oczy.

2 359 Ostatnio edytowany przez kamilaCB (2014-08-04 20:05:09)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam wszystkich, na tym forum jestem nowa, leczę się na depresję i stany lękowe od roku z mała przerwą,biorę citabax 20 mg ,ale nerwicę też mam, strach przed wyjściem z domu, biegunki, bóle brzucha i strach....ogólnie przed życiem, do tego parę innych dolegliwości. walczę ciągle i coraz bardziej mi się odechciewa. podziwiam osoby na forum które tak dzielnie sobie radzą z tym problemem, jak znaleźć w sobie siłę do życia? pozdrawiam kamila

2 360

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam serdecznie, Starzy forumowicze wiedzą, że jestem jedną z weteranek jeśli chodzi o "nerwicę", wspominam o tym ponieważ chcę się zwrócić do "mniej wprawionych w bojach" Kamilo CB - po wielu latach walk i utarczek z nerwicą, najważniejszą bitwę wygrywamy. Jesteśmy, żyjemy z czasem potrafimy na powrót cieszyć się życiem. Pamiętam kiedy mówiłam, że kolejny raz "tego" nie przeżyję, a jednak jestem I cieszę się z każdej dobrze przeżytej chwili, impulsu, drobiazgu. Jesteśmy jak feniksy, odradzamy się być może nie jak on po trzech dniach, ale po miesiącu, roku, czasami dwóch a czasami dłużej.. To my sami musimy dać   sobie prawo do życia i czerpania z niego... Wiem jakie to trudne, tak samo jak inne obecne tu osoby, moja historia jest tu zapisana.. Nadal zmagam się z nerwicą, ale coraz częściej daję sobie radę...Krok po kroku wypracowuję sobie nowe strategie radzenia sobie, metodą prób i błędów z pomocą terapeuty. Jestem wielką zwolenniczką terapii jako podstawy procesu. Na tym forum odbywa się cudowna sprawa, poznajemy inne "chore" osoby i mówimy o tym co się z nami dzieje i co nas "trapi", wspieramy się  - i to jest fajne, ale aby powrócić do dobrego funkcjonowania trzeba popracować z fachowcem - takie jest moje zdanie. życzę miłego dnia i powodzenia

2 361

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
zaklopotana123451 napisał/a:
goth6 napisał/a:

tak boję się właśnie, że i ja zachoruje. O niczym innym nie mogę myśleć, gdy słyszę jakiś hałas od razu robi mi się gorąco i kręci w głowie, powoli nie wytrzymuje ... rodzice nic z nim nie mogą zrobić, zamknął się w sobie, z nikim nie rozmawia, nie wychodzi z domu, nigdy nie miał przyjaciół, nawet znajomych... A chłop ma 37 lat. BOJĘ SIĘ GO, że zrobi cos mi i rodzinie sad nie chce iśc do psychologa bo rodzice pomyślą sobie, że sobie tylko wkręcam albo, że mi też zaczyna się coś dziać. Przez te objawy zaczynam czytać o tym w necie i tylko się nakręcam ale ponoć schiza nie jest dziedziczna, tylko nie wiem czy nerwowo wytrzymam i właśnie przez te nerwy mi się nic nie stanie. Odstawiłam kawe, biore dużo magnesu i popijam melise po której na szczeście jest mi lepiej ale niestety nie mam z kim o tym wszystkim porozmawiać sad

Wiem co czujesz, bo mam podobną sytuację z bratem.
Ale różnimy się tym, że ja się nie boję o siebie, bardziej zastanawiam się czasami jak jego przyszłość będzie wyglądać. Ale wiem, że moje życie będzie zupełnie inne, bo potrafię je już kontrolować smile

Ja też się od niego różnię, prowadzę inny tryb życia, w ogóle nie jesteśmy do siebie podobni, mam silniejszą psychikę i bardzo dużo przeszłam bez na szczęście ciężkich urazów psychicznych smile ale boję się, że to choróbsko może być dziedziczne mimo wszystko. Czytałam dużo na ten temat i nie ma szans żeby schizy były dziedziczne no ale jak przypomniałam sobie to brat mojego ojca latał z nożem po domu, mój ojciec dużo mówi do siebie, czasami się śmieje od pewnego czasu, nie wiem może to właśnie choroba mojego brata wszystkich wykańcza dookoła... Ja też czasami myślę głośno ale chyba nie to nie jest wstępny objaw :v no i czasami te objawy nerwicy, ale znalazłam pracę, z chłopakiem się nie nudzimy więc to jest chyba najważniejsze, nie myśleć tak o tym, nie wpaść w rutynę, nie nudzić się, uprawiać dużo sportu i nie zostawać samą smile

2 362

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dobry duszku dzięki, za miłe słowa, chodziłam na terapię przez rok, ale dotyczyła mojego DDA, niestety na nfz mogłam tylko rok chodzić, na prywatną mnie nie stać, bo nie pracuję w tej chwili. Właśnie jutro idę na rozmowę w sprawie pracy i się strasznie boję, nie wiem jak mam się do kupy zebrać, bo jestem w rozsypce totalnej i już założyłam , że przez to nie przebrnę i nie dam rady, chcę zdezerterować.....koło zamknięte. pozdrawiam

2 363

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Byłam dziś u lekarza z wynikami.mam zapalenie trzustki dostałam skierowanie na usg.Moja pani doktór nie potrafi nawet dobrze odczytać wyników z kartki.Stwierdziła,że borelioza wyszła mi ujemna,a ja jej mówię,że dodatnia przecież jak wół było napisane a Ona swoje.Podsunęłam jej w końcu kartkę pod nos a Ona nadal,że wynik jest ujemny bo norma jest do 1,3 więc pokazałam jej palcem ,że ja mam wynik 1,7 a obok pisze dodatni.No tak przyznała mi racje.A chwilę wcześniej przepisywała wszystkie wyniki do karty i źle po przepisywała,bo tego nie zauważyła.Ach szkoda gadać.

2 364

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
sniezka74 napisał/a:

Witam

Jestem tu nowa.. powiedzcie mi czy któraś z was próbowała terapii w szpitalu leczenia nerwic...ja już naprawdę nie daje rady...nie-wiem co robić...zatruwam życie wszystkim naokoło i samej sobie :-(

Pozdrawiam Ela

moja rada ,ja byłam na psychosomatyce i mnie to nic nie pomogło,8 tygodni w plecy
ja mam dużo innych chorób a tam jak wstaniesz o 7 do 20 zero wytchnienia
wróciłam jeszcze bardziej nerwowa,tam są ludzie którzy idą by dostac rente a reszta to stare ludzie z alzhaimerem i innymi starczymi chorobami
dla mnie wejscie do łazienki to była katorga,one i nie wiedzą co do czego służy

2 365

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam serdecznie, KamilaCB, jak tam rozmowa o pracę, udało Ci się tam dotrzeć?.. Jeśli chodzi o mnie to nie byłam nigdy na oddziale, ale znam ludzi, którym to pomogło, nawet tu na forum czytałam również dobre opinie np. od Nowa 18... Pewnie to zależy od wielu czynników, jak tam jest ... Ja osobiście jestem po kilkuletniej terapii stacjonarnej i gorąco polecam, mnie pomogło. Za pierwszym razem miałam 10 lat bez objawów, a teraz znowu pomaga ....
pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę miłego dnia

2 366

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam Dobry Duszku byłam na rozmowie, nie wiem sama jak to przetrwałam, jak zwlokłam się z łózka......stres nie do opisania,ale sie nie poddałam..... gadałam jak najęta......miałam iśc do pracy w sklepie bezcłowym na lotnisku, praca w takich godzinach, że nie miałabym jak dojechać:(   o dziwo tego samego dnia zadzwonili, że mnie chcą!! Tylko, że ja spanikowałam i zrezygnowałam, bo nie mam prawa jazdy,a żeby je zrobić, to trzeba mieć w głowie poukładane i nie można brać leków. Tak więc znowu jestem w dole, dziś ryczałam i zatrułam dzień mojej mamie:( czy te choróbska wykluczą mnie z życia już na zawsze? Duszku co dalej z Twoją trzustką i boreliozą? grunt to trafić na dobrego dr......mój kuzyn miał boreliozę, dosyć długo go leczyli antybiotykami i juz jest ok.  aaaa i sama zastanawiałam się czy nie pójść na oddział żeby rodzina odpoczęła ode mnie,a  raczej od mojej choroby, no i pojawiają się nieciekawe myśli........pozdrawiam:(

2 367

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam, Kamila CB- brawo, jednak dałaś radę wyjść na rozmowę;-) i na dodatek dostałabyś tę pracę, a tyle osób bezskutecznie szuka pracy przez miesiące... Zrezygnowałaś, bo na teraz nie czujesz się na siłach i nic w tym złego...co ma być to będzie, to nieprawda, że nic dwa razy się nie zdarza... Ja kilka razy zmieniałam pracę i zawsze na lepszą, choć na początku nic na to nie wskazywało..., a jeśli nawet było by gorzej to co.?.. W najgorszym wypadku znowu musiałabym znowu szukać...Odpocznij, spróbuj powoli poszukać dobrego psychiatry, terapeuty w niektórych miastach można uczestniczyć w terapii co dziennie na NFZ - trwa to kilka tygodni. Popatrz na post stokrotki - "matki założycielki" tego forum - mnie te wskazówki bardzo pomogły. Jednak trzeba się za to zabrać, mimo przeszkód( lęków, bólu, chorób itp..) Powoli swoim tempem ... tyle z mojej strony...
pozdrawiam i życzę wytrwałości

2 368

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Walczyć. Nie dać sie. Kup rodiolę- produkt naturalny....nie uzależna

2 369

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Kamila CB uważam,że odniosłaś duży sukces.Przebrnęłaś przez rozmowę i nawet dostałaś pracę.A zapewne na tej rozmowie było więcej chętnych a oni wybrali właśnie Ciebie.Uważam,że możesz być z siebie dumna.A to ,że nie przyjęłaś tej pracy to inna sprawa,to był Twój wybór zrobiłaś tak jak było najlepiej dla Ciebie w danej chwili i tak trzymać nie można zmuszać się do czegoś na siłę.Małymi kroczkami do przodu.A tak z ciekawości zapytam.Czy gdybyś miała dobry dojazd podjęła byś się tej pracy?Ja osobiście pracowałam w wielu miejscach,czasami kiedy byłam na rozmowie,czekałam tylko,żeby z niej wyjść i żeby mnie nie przyjęli,bo nie widziałam się w danej pracy a jednak na rozmowę szłam,bo gdzieś pracować musiałam.W jednym zakładzie gdzie pracowałam zawsze kiedy do niego wchodziłam powtarzałam,że wchodzę w paszcze lwa,hi hi.To był obóz pracy.Wytrzymałam tam ponad rok.Za to w obecnej poczułam się jak ryba w wodzie,zostałam zauważona i dostałam awans,pracując tu poszłam dalej się uczyć.Co było dla mnie wielkim sukcesem.przy moich dolegliwościach i dwójce dzieci to jak osiągnięcie naprawdę porządnego szczytu.I Ty też go osiągniesz.Czego serdecznie Ci życzę.

2 370

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

A co do mojej trzustki,to dziś odbieram kolejne badania i za tydzień będę miała robione usg.Na razie biorę kreon.Dalej zobaczymy najgorzej,ze muszę być na diecie.A moja waga jest koszmarnie niska.Ach samo życie.

2 371

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam wszystkich jak zdróweczko buziaki dla wszystkich

2 372 Ostatnio edytowany przez kamilaCB (2014-08-09 22:05:12)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam, gdybym miała jak dojeżdżać bez problemu do nowej pracy, to myślę, ze bym się zdecydowała......pewnie depresja by szybciej minęła, przestałabym tyle rozmyślać i rzuciłabym sie w wir nowych obowiązków. mój problem polega na tym, że nie mam zbyt wielkiego doświadczenia zawodowego, zawsze ważniejsza była rodzina, a nie praca. Fakt,  cieszę się, że dałam radę wyjść z domu, a mimo chęci ucieczki- wytrzymałam na rozmowie:) dziś jest mi jakby odrobinę lepiej, najgorsze są jednak poranne przebudzenia i myśli, o Boże znowu nowy dzień jak dam radę go przeżyć? nie mam siły....w tym tygodniu idę do swojej psychiatry, jest całkiem ok, poproszę ją o zmianę dawki albo leku, bo sama z sobą nie wytrzymuję. mojej mamie i męzowi powiedziałam ostatnio/cała zaryczana/ żeby dali mi odejść, bo nie widzę sensu swojego życia echch pozdrawiam wszystkich i dzięki za dobre rady!!  Żanetka  trzymam kciuki za Twoje zdrówko, ja też jestem chudzina, depresja doprowadziła do tego, że jeśc nie mogę- wszystko staje mi w gardle, no i schudłam. kiedyś miałam tez problemy jelitowe stany zapalne i takie tam, na ostrej  diecie byłam ok pół roku więc wiem jak to jest:) da się to jakoś przeżyć:) pozdrawiam jeszcze raz

2 373 Ostatnio edytowany przez mała pi (2014-08-12 10:30:48)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam Was smile To ja inka7282
Nie wiem dlaczego, ale od miesiąca nie mogłam nic napisać, bo bez przerwy wyświetlało mi "przerwa techniczna". Musiałam zarejestrować się jeszcze raz sad
U mnie trochę lepiej, trittico cr działa, choć nie tak jak bym chciała. Śpię 5 godzin. Nadal mam napady lękowe, chociaż lżejsze. Mam nadzieję,ze terapia poprawi efekt. Jak na razie po dwóch spotkaniach mam mieszane uczucia sad
Najbardziej boję się powrotu do pracy

2 374

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam ciepło, mała pi, na początku terapii u mnie było gorzej, ja płakałam, mąż twierdził, że powinnam przestać tam chodzić, bo jest jeszcze gorzej, ale ja wytrzymałam. Poprawa następowała powoli, ale po 2,5 latach  terapii, byłam innym człowiekiem i nie miałam objawów przez 10 lat...trzymam kciuki, walcz o siebie bo warto.. pozdrawiam wszystkich ciepło i galopuję na rehabilitację, bo moja boląca głowa od 3 miesięcy okazała się uszkodzeniem kręgosłupa szyjnego ...
P.S. miałam 2 godziny terapii tygodniowo, teraz mam 1 godzinę minął rok i już widać efekt..

2 375

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Moja terapeutka po ostatnim spotkaniu powiedziała: nie chcę się z panią widzieć za szybko i wyznaczyła termin za 2 tygodnie. Generalnie czuję się od wczoraj nieźle.
Macie jakiś pomysł jak radzić sobie w pracy, z osobą, która przyprawia mnie o ataki paniki, ja się jej po prostu boję, jest nieobliczalna, a muszę z nią współpracować.

2 376

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam wszystkich  i pozdrawiam

2 377

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

to dziwna reakcja, ale ludzie a i fachowcy bywają różni, raz na 2 tygodnie to nie za często jak na pierwszy okres terapii...a może rozejrzyj się po okolicy, popytaj o dobrego terapeutę, warto zainwestować w dobra terapię...tak uważam. Co do porady dotyczącej pracy to niestety nie jestem w stanie doradzić..pozdrawiam

2 378

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dziękuję Ci 8888 smile Tak mi się właśnie wydaje, że to nie za często. Mam zadane dwa zadania do wykonania. Może chce mi dać na to czas? Generalnie jest to psychoterapeutka o bardzo dobrej opinii, chodzę prywatnie. Zobaczymy na następnej wizycie. Potem się zastanowię.

2 379

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej. We wtorek byłem u psychiatry. Zaczynam brać nowy lek ELICEA Q-tam. Brał może ktoś ten lek?

2 380

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Oj, marcing90 pierwszy raz słyszę o takim leku.
Mnie od wczoraj gniecie w żołądku strach. Przeczytałam książkę polecaną na początku tego tematu: "Pokonać lęki i fobie". Powiem Wam,że coś w tym jest. Teraz uczę się stosować te techniki.

2 381

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam wszystkich, jestem tu nowa. Bardzo chciałam się wygadać ( a że nie jestem egoistką w innych wątkach tego forum chętnie pomogę). Mimo, iż pozornie w życiu nie brak mi niczego jest mi strasznie źle. I nawet nie wiem jak to wytłumaczyć. W mojej głowie jest tak że ma być wszystko idealnie a racjonalnie myśląc wiem ze idealnie nigdy nic nie będzie. Zmarł mi Tatuś 5 lat temu, a byłam już dużą dziewczynka(20 lat miaLam) i niby sie pogodzilam z tym a wlasciwie nie, Zrezygnowalam ze studiow, zerwalam z chlopakiem. Pozniej mialam chlopaka palanta, nowe studia, z palantem zerwalam, nowego chlopaka mialam i kontynuowalam studia ktore zeby skonczyc zaczelam chodzic do psychiatry co mi notabene ten nowy chlopak polecil ( aby dal mi cos na straszne trzesienie sie rak, i chorobliwy smutek). Bralam citabax i propranolol, studia skonczylam. Chcialam starac sie o staz ale matka mi napominala ze szkoda renty po Tacie i zebym sie jeszcze uczyla, wiec poszlam do szkoly, ktora nie wiem czy skoncze, z wiedza ze ludzie w moim wieku (25) maja juz rodzine, prace, dzieci... A chlopak ten ostatni, ktorego uznalam za tego ostatecznego, z ktorym mieszkam 2 lata, z ktorym chce byc do konca wlasnie mnie tak jakby zdradzil. Przepraszam za chaotycznosc wypowiedzi, przepraszam jesli zasmiecam forum, dziekuje jesli ktos zechce jakies dobre slowo wrzucic

2 382

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dzień dobry, włąśnie uspokoił się mój napadowy ból głowy, więc piszę: Gdyby nie było smutku nie było by też radości, ale smutek nie może trwać wiecznie.  Kataszka 89, strata ukochanej osoby jest dla nas olbrzymim ciosem, wiem ponieważ przez kilka lat próbowałam się uporać ze smutkiem po śmierci ojca i brata. Odeszli miesiąc po miesiącu, a mnie przestałam mieć chęci do życia. Rok później zachorował mój mąż na chorobę nowotworową, serce pękało mi z bólu i żalu. Niczego nie bałam się tak bardzo jak straty bliskich osób - minęło już kilka lat od tych wydarzeń, pozbierałam się i na nowo odzyskałam radość życia. Jestem wdzięczna Stwórcy, za każdy podarowany mi dzień, bez bólu, lęku czy choroby. Uczę się wykorzystywać dane mi chwilę, pomimo wszystko! Czy jest łatwo - nie, nie jest - wszyscy o tym wiemy doskonale dlatego tu jesteśmy! Otóż jak wygląda mój przykładowy  dzień : Wstaję rano, cudownie jeśli bez bólu - tak więc jest co świętować, ale bez przesady spokojnie z umiarem wsłuchując się w siebie. A jeśli coś boli to również wstaję, tylko wolniej, a jeśli mogę to jeszcze chwilę leżę i prowadzę ze sobą wewnętrzny dialog: że choć teraz nie jest najlepiej, to wkrótce będzie lepiej.. Później  robię  sobie śniadanie, bezglutonowo i bez mlecznie. nietolerancja wrodzona. Zazwyczaj jest pyszne, chociaż zdarza się, że cały tydzień jem to samo, kiedyś płakałam, że nie mam co jeść, a teraz się cieszę, że mam jedzenie w ogóle - są tacy co latami jedzą to samo..
Staram się wypełnić dzień tak, aby był czas na wypoczynek, ale nie nudę. Ćwiczę, w miarę możliwości, chodzę na długie spacery. Mam mniej pieniędzy niż kiedyś, bo nie pracuję już tyle co kiedyś, ale jestem częściej szczęśliwa, że sama robię sobie obiad i takie tam drobne rzeczy...Słucham siebie i wybieram to co wydaje mi się najlepsze dla mnie - czasami się mylę, ale to moja pomyłka! Czasami prześpię cały dzień, bo nie mam siły wstać, być może właśnie tego potrzebuję w tym dniu...Zaczynam żyć z prądem, nie pod prąd, moja terapeutka zawsze powtarza: Co ma być to będzie, nie ma Pani na to wpływu i chyba ma rację... Jesteś bardzo młodą osobą, ja wyszłam za mąż przed 30stką i wcale nie twierdzę, że to było późno, właśnie byłam na ślubie mojej 38 letniej przyjaciółki, skąd przekonanie, że powinnaś już mieć rodzinę?... Na wszystko przyjdzie czas, tylko daj sobie szansę i czas, równocześnie pracuj nad sobą, jeśli potrafisz sama, lub z terapeutą - wybór należy do Ciebie, tak jak i całe życie! Życie potrafi nas pięknie zaskoczyć - sama się nie raz przekonasz..
To tyle ode mnie, pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. Pięknie mała Pi, że czytasz te poradniki, mnie pomogło!

2 383 Ostatnio edytowany przez mała pi (2014-08-16 21:40:49)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Znowu cały dzień nic nie mogę napisać. Czy ktoś jeszcze ma co drugi dzień przerwę techniczną?
O dziwo poszło big_smile
8888, Ty faktycznie jesteś dobrym duszkiem tego forum big_smile
Witaj kataszko89, doskonale Cię tu rozumiemy. Musisz podjąć jakąś walkę z depresją oprócz brania leków. Ja zaczęłam brać swoje trittico i codziennie czekałam na cud (czyli, że się obudzę i będzie jak kiedyś). Niestety, lek poprawia sen, wycisza ale nie całkowicie. Dlatego zapisałam się na psychoterapię, czytam poradniki, próbuję zrozumieć swój chory umysł. Teraz już wiem, że do moich zaburzeń wybitnie przyczynił się pracoholizm, który w ostatnim czasie dał efekt wypalenia zawodowego. Generalnie powinnam zmienić środowisko (pracę), ale mam dzieci, które trzeba utrzymać. No i panicznie boję się zmian i jakiegokolwiek zaburzenia rytmu życia wink
Pamiętajmy o tym, że jeśli walczymy o siebie to każdy dzień zbliża nas do zdrowia. Pozdrawiam Was serdecznie. Dobrze, ze jesteście big_smile

2 384

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam, mam na imię Ania i od dwóch tygodni leczę się na nerwice lękową. Zaczęło się około dwóch lat temu kiedy jadąc samochodem z moją mamą nagle poczułam paraliżujący strach, nie wydarzyło się wtedy nic co mogłoby go spowodować a jednak czułam go wyraźnie. Minął tak szybko jak się pojawił, zlekceważyłam to (czego skutki ponoszę do dziś). Tego typu nie uzasadniony lęk zaczął pojawiać się coraz częściej i trwał coraz dłużej, nie ważne co akurat robiłam, podczas kąpieli, oglądania filmu, spaceru z psem ale nadal nie próbowałam dowiedzieć się dlaczego tak jest. Po jakimś czasie mój stan się pogorszył, nie mogłam spać bo się bałam że się już nie obudzę, najzwyklejszy szelest kończył się godziną siedzenia przy włączonym świetle. Żyłam w ten sposób prawie 2 lata i nie szukałam pomocy z obawy że ktoś może pomyśleć że zwariowałam. Sytuacja pogorszyła się w styczniu tego roku kiedy wyprowadziła się z domu moja mama, wieczne kłutnie o dom, o pieniądze, o sprawę rozwodową pogorszyły moją sytuację. Do tego zamieszkałam tylko z ojcem, z którym nigdy się nie dogadywałam, wieczne czepianie się mnie o to że wyciągam od niego pieniądze (2.80zł dziennie na bilet do szkoły) Że za dużo jem (''Co tydzień muszę jeździć na zakupy!'') nie wyniesiona szklanka po herbacie (''Jak można żyć w takim syfie!'') Do tego traktuje moją siostrę o niebo lepiej niż mnie co prawda wyprowadziła się mniej więcej w tym czasie co mama, ale była zdecydowanie po stronie taty i znienawidziła mame tak jak on a ja która chciała zachować dobre stosunki z rodzicami stała się tą ''fałszywą''. I oczywiście ktoś kto powinien być moim największym wsparciem okazał się być dla mnie przeszkodą na drodze do zdrowia, mój chłopak z którym jestem od prawie 3 lat. Po wyprowadzce mojej mamy i nie ustających kłutniach między całą rodziną pogłębiła się moja nerwica. Za każdym razem kiedy wychodziłam z domu czułam jakbym miała zaraz zemdleć lub umrzeć. Mdłości, ciężki oddech, kołatanie serca, pocenie się. Ten stan utrzymał się do dziś, wtedy oczywiście nie widziałam że coś nie tak z moim umysłem, ale w głębi duszy zdaję mi się że to podejrzewałam. Poszłam do lekarza rodzinnego który oznajmił mi że nie tu powinnam szukać pomocy skierował mnie do psychiatry,  w pierwszej chwili tą diagnozę odebrałam jako wyrok śmierci. Byłam pewna że już nigdy nie będę tą szczęśliwą dziewczyną co kiedyś. Dostałam leki (które boję się brać bo 'skutki uboczne'') chodzę do psychologa, robie wszystko żeby było dobrze, ale nie mogę odpędzić się od myśli że nie będzie już tak jak kiedyś, że inni będą mnie postrzegać jako tchórza który boi się wytknąć nos poza dom. Kiedy opowiedziałam mojemu chłopakowi co mi dolega o lepszej reakcji nawet nie śniłam pocieszał mówił że mi pomoże że będzie dobrze, ale przy pierwszej kłutni okazało się, że wcale tak nie myśli, jest typem człowieka który przy kłutni wyciąga wszystkie brudy i dobrze wiedząc że bałam się że uzna mnie za chorą psychicznie używa tego przeciwko mnie, teksty typu ''idź się leczyć, jesteś popierdzielona (delikatnie mówiąc) lub weź swoje leki bo już ci odbija''. Najgorsze jest to że to naprawdę wspaniały chłopak ale potrafi być przykry tylko przy kłutniach. Jestem pewna że ten post skończyłby się zupełnie inaczej gdybym poszła do lekarza od razu po pierwszym sygnale że dzieje się coś złego, przeczytałam chyba wszystkie rady z tego wątku i mam zamiar się do nich stosować jestem na początku leczenia a już widzę że jest dla mnie nadzieja na normalne życie. Pozdrawiam i gratuluję tym co się udało to przetrwać i życzę powodzenia wszystkim którzy tak jak ja są na drodze do szczęśliwego życia!

2 385

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam, mam na imię Ania i od dwóch tygodni leczę się na nerwice lękową. Zaczęło się około dwóch lat temu kiedy jadąc samochodem z moją mamą nagle poczułam paraliżujący strach, nie wydarzyło się wtedy nic co mogłoby go spowodować a jednak czułam go wyraźnie. Minął tak szybko jak się pojawił, zlekceważyłam to (czego skutki ponoszę do dziś). Tego typu nie uzasadniony lęk zaczął pojawiać się coraz częściej i trwał coraz dłużej, nie ważne co akurat robiłam, podczas kąpieli, oglądania filmu, spaceru z psem ale nadal nie próbowałam dowiedzieć się dlaczego tak jest. Po jakimś czasie mój stan się pogorszył, nie mogłam spać bo się bałam że się już nie obudzę, najzwyklejszy szelest kończył się godziną siedzenia przy włączonym świetle. Żyłam w ten sposób prawie 2 lata i nie szukałam pomocy z obawy że ktoś może pomyśleć że zwariowałam. Sytuacja pogorszyła się w styczniu tego roku kiedy wyprowadziła się z domu moja mama, wieczne kłutnie o dom, o pieniądze, o sprawę rozwodową pogorszyły moją sytuację. Do tego zamieszkałam tylko z ojcem, z którym nigdy się nie dogadywałam, wieczne czepianie się mnie o to że wyciągam od niego pieniądze (2.80zł dziennie na bilet do szkoły) Że za dużo jem (''Co tydzień muszę jeździć na zakupy!'') nie wyniesiona szklanka po herbacie (''Jak można żyć w takim syfie!'') Do tego traktuje moją siostrę o niebo lepiej niż mnie co prawda wyprowadziła się mniej więcej w tym czasie co mama, ale była zdecydowanie po stronie taty i znienawidziła mame tak jak on a ja która chciała zachować dobre stosunki z rodzicami stała się tą ''fałszywą''. I oczywiście ktoś kto powinien być moim największym wsparciem okazał się być dla mnie przeszkodą na drodze do zdrowia, mój chłopak z którym jestem od prawie 3 lat. Po wyprowadzce mojej mamy i nie ustających kłutniach między całą rodziną pogłębiła się moja nerwica. Za każdym razem kiedy wychodziłam z domu czułam jakbym miała zaraz zemdleć lub umrzeć. Mdłości, ciężki oddech, kołatanie serca, pocenie się. Ten stan utrzymał się do dziś, wtedy oczywiście nie widziałam że coś nie tak z moim umysłem, ale w głębi duszy zdaję mi się że to podejrzewałam. Poszłam do lekarza rodzinnego który oznajmił mi że nie tu powinnam szukać pomocy skierował mnie do psychiatry,  w pierwszej chwili tą diagnozę odebrałam jako wyrok śmierci. Byłam pewna że już nigdy nie będę tą szczęśliwą dziewczyną co kiedyś. Dostałam leki (które boję się brać bo 'skutki uboczne'') chodzę do psychologa, robie wszystko żeby było dobrze, ale nie mogę odpędzić się od myśli że nie będzie już tak jak kiedyś, że inni będą mnie postrzegać jako tchórza który boi się wytknąć nos poza dom. Kiedy opowiedziałam mojemu chłopakowi co mi dolega o lepszej reakcji nawet nie śniłam pocieszał mówił że mi pomoże że będzie dobrze, ale przy pierwszej kłutni okazało się, że wcale tak nie myśli, jest typem człowieka który przy kłutni wyciąga wszystkie brudy i dobrze wiedząc że bałam się że uzna mnie za chorą psychicznie używa tego przeciwko mnie, teksty typu ''idź się leczyć, jesteś popierdzielona (delikatnie mówiąc) lub weź swoje leki bo już ci odbija''. Najgorsze jest to że to naprawdę wspaniały chłopak ale potrafi być przykry tylko przy kłutniach. Jestem pewna że ten post skończyłby się zupełnie inaczej gdybym poszła do lekarza od razu po pierwszym sygnale że dzieje się coś złego, przeczytałam chyba wszystkie rady z tego wątku i mam zamiar się do nich stosować jestem na początku leczenia a już widzę że jest dla mnie nadzieja na normalne życie. Pozdrawiam i gratuluję tym co się udało to przetrwać i życzę powodzenia wszystkim którzy tak jak ja są na drodze do szczęśliwego życia!

2 386 Ostatnio edytowany przez Anna96 (2014-08-18 00:34:05)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Bardzo przepraszam za wysłanie postu kilka razy, piszę tu pierwszy raz więc proszę o wyrozumiałość.

2 387

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Anno96 witaj smile Nie miej wyrzutów, ze dopiero teraz zgłosiłaś się do lekarza. Ważne,że zaczęłaś, zrobiłaś ten pierwszy krok ku wyleczeniu. Leki trzeba brać. nie zawsze są skutki uboczne, a gdyby nawet były to zawsze lek można zmienić.Bądź tylko wytrwała i i nie oczekuj cudów od razu.


A ja dziś błagam, ratunku. Wróciłam do pracy. Niby nic się nie dzieje, ale STRACH ciśnie z podwójną siłą, tak jakbym wcale leków nie brała. Co robić??? Czy to możliwe, że po 5 tygodniach brania leki przestają działać? Czy to nawrót choroby ze zdwojoną siłą?

2 388

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam dziewczyny  mała pi-no cóż ja biorę 2 rok i też mam czasami takie lęki że masakra ale lekarz mi tłumaczy że to przejdzie chwilowe wachania nastroju a zdarza mi się często więc trzymaj się jakos a może musisz spróbowac inny lek no niewiem pogoda też robi swoje

2 389

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Anna 96, nie możesz winić siebie za chorobę która Cię dotknęła, to nie Twoja wina i nikt "normalny" nie będzie Cię źle traktował z tego powodu. Jeśli tak się dzieje to warto zastanowić się czy to na pewno jest osoba u której możesz szukać "wsparcia". Najważniejsze jest to co Ty sama myślisz o sobie i jak pozwalasz się traktować - jesteś z pewnością cudowną i wrażliwą młodą kobietą, która zasługuje na miłość i szacunek. Na pewno znajdziesz w swoim otoczeniu wiele osób które chętnie będą Cię wspierały, jak i na tym forum. Zobacz ile nas jest, są w śród nas ludzie w różnym wieku i o różnych profesjach a jednak dotyka nas ten sam problem. Staraj się brać stąd jak najwięcej i krok po kroku spróbuj nad sobą pracować, wiem że trudno i boli, ale wszystko się zmienia i przemija, a życie ma tysiące twarzy także tę radosną , dlatego warto żyć , mimo wszystko... kończę bo od kilku dni męczy mnie gorączka, więc idę już spać.. pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło:-)
P.S Sluuu, Nowa 18, co tam u Was dziewczyny?.. tęsknię za Wami :-)

2 390

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie. Dzisiejszy dzień to jakaś masakra, źle się czuje odkąd wstałem z łóżka. Myślałem że upadnę na podłogę, tak bardzo kręciło mi się w głowie. Zażyłem tabletkę zomiren, troszeczkę pomogło, ale nie dużo. Codziennie jak się kładę spać, to proszę boga o zdrowie. Dlaczego takie choroby dotykają dobrych ludzi.

2 391

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

hej wszystkim ;-)
No cóż wczoraj i dziś pierwszy o dwóch miesięcy spadeczek.

kamilaCB. Jeśli chodzi o bravo ze odważyłaś się na rozmowę Dokładnie znajdź lekarza i idź do pracy. My depresyjno lekowi musimy mieć zajecie, to szybciej wyciąga z choróbska. PS: biorę leki i nie ma przeciwskazań do stosowania ich z jazdą samochodem.

2 392

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

U mnie dziś lepiej:)Chyba dlatego,że jutro mam wizytę u terapeutki. Jak to wszystko się kręci jak w karuzeli sad
Witaj Sluuu, dawno Cie nie było.

2 393

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

888 -tylko dlaczego widzę coraz częściej tę smutną twarz życia. Myślę że w dużej mierze jest to wina mojego wieku . Coraz częściej zaczynają nachodzić mnie myśli że to już mój koniec, tym bardziej gdy do moich uszu docierają wiadomości , że ten umarł nagle , tamten nagle. Boję się że zostawię moich bliskich pogrążonych w rozpaczy.Jak sobie poradzić z tym mimo moich lęków.
Witam po długiej przerwie wszystkie dziewczyny. Mimo że nie pisałam to jestem z Wami na bieżąco.Pozdrawiam gorąco.

2 394

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

berenika51 Nikt nie jest wieczny i ja wieżę,że kiedyś wszyscy spotkamy się po tamtej stronie.Kiedy źle się czułam,czasami miałam wrażenie,ze już dłużej tego nie dam rady wytrzymać.Wtedy najbardziej było mi żal moich dzieci,myślałam co One beze mnie zrobią jak będą sobie radzić,że nikt ich nie pokocha tak jak ja.Na samą myśl łzy napływały mi do oczu.Teraz nie boję się śmierci,wiem,że ci co zostaną tu,kiedyś do mnie dołączą.Fakt,że dużo młodych ludzi odchodzi,ale też dużo jest wśród nas osób którzy są bardzo wiekowi.Po co więc zamartwiać się na zapas.Może dożyjemy setki,przeżyjemy tych co są z nami i uważam,że to była by większa tragedia patrzeć jak odchodzą nasi bliscy.Osobiście nie boję się śmierci tylko cierpienia.

2 395

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Ja akurat nerwicy zawdzięczam lepsze podejście do kwestii śmierci. W depresji wydawała się luksusem, więc oswoiłam się z nią.
mała pi- mam nadzieje, że kiedyś to subforum nie będzie nikomu potrzebne. ;-)

2 396

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Idę na spotkanie z terapeutką. Im bardziej "trzeźwo" czyli bez lęku na to wszystko patrzę, to dochodzę do wniosku, że tylko zmiana pracy może mnie uratować. To jest źródło moich lęków. WYPALENIE.
Ciekawe co tam u Ani?
Trzymajcie się cieplutko pamiętając,że to umysł podsuwa nam chore myśli, a nie my jesteśmy chorzy ;D

2 397

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam. Nie pisałam przez dłuższy czas , myśląc że mi przeszło ale niestety od wczoraj jestem na "prochach" ale inaczej nie daje rady. Staram się myśleć pozytywnie o sprawach przez które się tak czuje ale czasem nie mam już sił naprawdę. Kupiłam nawet książkę Pokonać lęki i fobie czytam ją z chęcią bo jest bardzo pomocna ale są momenty że nawet książka nie pomoże. Może powinnam wybrać się do psychiatry ale psychologa?? nie wiem sama;( chce być zdrowa dość mam tego cholernego życia w strachu że nie dojadę do domu z pracy albo dostane zawał albo coś gorszego,nie mam sił.Mam dzieci dla których muszę żyć tylko one dają mi szczęście i uśmiech kiedy widzą że coś jest ze mną nie tak.  Jeszcze mąż pracuje od rana do wieczora i nie mam z kim o tym porozmawiać dobrze że jest taki portal dla nas chorych na nerwice choć wirtualnie możemy sobie pomóc i pocieszyć. Pozdrawiam wszystkich i życzę miłej noc a przede wszystkim przespanej.

2 398

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

izulux-witaj trzymaj się ja też mam tak że niewiem czy dojade do domu z pracy lęk jak cholera  niewiadomo z czego pozdrawiam  miłej nocy

2 399

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witaj Izulux smile
U mnie dziwaczna karuzela lepiej-gorzej trwa sad
Po przepłakanej godzinie u terapeutki czwartek był cudowny i bez lęku. Dziś mnie gniecie w żołądku, a umysł znowu podsuwa chore wizje, że nic się nie uda sad Czytam kolejną książkę "W pułapce myśli"  ale nic z niej nie rozumiem. Ech... doły... dobrze, że tu mozna się wyżalić.

2 400

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam ponownie.
Dziękuje za słowa otuchy, mam nadzieje że będzie wszystko dobrze i skończą się kiedyś te chore myśli.
Pozdrawiam. jeszcze raz dziękuje wink

2 401

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam wszystkich ipozdrawiam i życzę miłej spokojnej niedzieli

2 402

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Tobie również Bozenko smile
A reszta, gdzie jesteście?

2 403

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witajcie jak wasze zdrówka bo u mnie srednio

2 404

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

A u mnie wczoraj idealnie, dzisiaj jeszcze nie wiem.Ale nastawiona jestem pozytywnie big_smile Miłego dnia Wam życzę smile

2 405

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Spokojnie, ale działo się trochę.

Posty [ 2 341 do 2 405 z 2 984 ]

Strony Poprzednia 1 … 35 36 37 38 39 … 46 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026