netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

2 983 odpowiedzi750 495 wyświetleńzałożony przez Stokrotka84, 27.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Strony Poprzednia 1 … 27 28 29 30 31 … 46 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 821 do 1 885 z 2 984 ]

1 821

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam wszystkich prosze o szczera opinie czy wedlug was jest szansa przestac brac asertin przez 2 miesiace :-(

1 822

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

jam sprawę i chciałabym porozmawiać z stokrotka84 nie na forum tylko przez maila czasami potrzebuje takiego wspariacia i takiej wiary i sily bo wiem ze ta walka jest do wygrania tylko w tej walce jest potrzebne wsparcie i zrozumienie osoby która to wygrala:)

1 823

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Co do zmiany lekarza to jest problem ponieważ wszystko jak to w życiu wiąże się z finansami i to sporymi.  Z funduszy domowych nie dostane i musiałbym dojeżdżać do innego miasta bo tutaj wybór lekarzy marny nie mówiąc o psychoterapii. Zmagam się obecnie z sytuacjami gdzie jestem sam np. studia miasto. Jak nie ma kogoś bliskiego to lęk się nasila i musze uciekać bo czuję zagrożenie. Dziś miałem lepszy dzień ale tak się boje jutra...

1 824

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej nowi ;-) Nie będę odkrywcza mówiąc, że będą jeszcze dobre dni. Polecam wybór jednej z dwóch dróg, psychiatra + psychoterapia lub psychoterapia.

A co u mnie. Wróciłam z majówki i było mega zimno....bryyy. Sprzedałam samochód i szukam nowego ;-P matko jaki teraz wybór.
Samopoczucie nawet nawet, co raz mniej spadków, ale zdarzają się ;-).

Buziaki ;-)

1 825

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Szafir a skąd pochodzisz

1 826

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam wszystkich u mnie dzis masakra jakies lęki buziaczki

1 827

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dzień mija,jutro nowe szanse,możliwości,nadzieje.Dobrej nocy.

1 828

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam Wszystkich serdecznie, po 10 dniowej przerwie! Dużo się u mnie działo. Czuję się jak przez ostatnie tygodnie: raz lepiej, raz gorzej, ale ogólnie jest nieźle. Nie nadążam za ilością zmian jakie dzieją się w moim życiu! Przeprowadzki, zmiany pracy, wyjazdy nie do końca planowane...
Trochę mi ostatnio objawy dały popalić, ale to na własne życzenie. Najpierw zgodziłam się na stanowisko wice szefa w mojej starej firmie, a po tygodniu samotności bez męża, uznałam że to dla mnie za dużo, że nie dam rady i musiałam odwołać swoją decyzję! Pierwszy raz w życiu powiedziałam pas, nie dam rady, co inne jest dla mnie ważne! Do teraz jeszcze tego nie przetrawiłam, ale obiecałam sobie solidnie wziąć się w garść i zająć się tym co potrafię. Napisałam kiedyś poradnik ( zawodowy) ale dobrze się sprzedał. Postanowiłam wrócić do tego, bo materiał na drugi leży już częściowo w mojej szufladzie. Chyba na razie na tyle mnie stać i to mnie trochę uspokoi, że ostatnio mniej pracuję ( weekendy) i mniej zarabiam.  Jakie wnioski z tego wyciągnęłam: że można zrobić krok do tyłu, można się pomylić, ale nie można się poddawać! Na teraz stać mnie na to i tylko na to, a może aż na to. Lęki nadal się pojawiają, bóle somatyczne, głównie jelita..., "ale po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój" - i to jest dla mnie ważne - nie ma fajerwerków, sukcesów i fleszy - jak kiedyś, ale jest spokój i to jest cudowne... Cudownych chwil wszystkim życzę, nawet kiedy nie świeci słońce, przecież ono nadal jest nie znika i z pewnością znów się pojawi, dla każdego z nas.
Właśnie planuję zrobić listę, tzw. harmonogram dnia, potrzebuję "ram" w życiu, inaczej się gubię, to mój pomysł dla siebie na teraz! pozdrawiam:-)

1 829

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam .....wybaczcie że tylko się melduję i pozdrawiam....tak to już mam.....muszę doczekać momentu na wenę.Też dokucza mi zniżka nastroju,apetytu i bóli somatycznych.Pozdrawiam .

1 830

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam was cieplutko.

8888,to bardzo mądre co piszesz,ja również mam takie podejście do wielu spraw i dlatego jest dobrze.Nie oczekuję że będzie bardzo dobrze, ponieważ wystarczy,że jest jak jest.

W czerwcu mija rok mojego leczenia ( ależ to zleciało) i uważam,że przeszłam dość widoczną metamorfozę psychiczną,i fizyczną -z czego bardzo się cieszę.Nie oczekuję fajerwerków,ponieważ jesteśmy tylko ludźmi i mamy prawo mieć gorsze dni,a co za tym idzie-gorsze samopoczucie.

W tych gorszych chwilach,przypominam sobie słowa mojego lekarza " nie można zawsze dobrze się czuć"

Pozdrawiam was cieplutko i życzę ciepłego i spokojnego dnia :-)

1 831

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Jednak można z tego g... wyjść Pozdrawiam gorąco. Jest b dobrze.

1 832

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Kasia, fajnie i niech już tak pozostanie!!!
U mnie też całkiem spoko, no ale jeszcze na lekach. Niedługo odstawianko.

1 833

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

U mnie dzisiaj po południu fatalnie. Jestem w pracy czuję się okropnie. Serce mi wali jak młot mam tak serdecznie już dosyc tego że pojawiają mi się w głowie najgorsze myśli aby z tym skończyć. Staram się sobie wszystko przypominać aby się uspokoić ale nie daję rady. Najchętniej bym się schował w szafie i po prostu wyłączył. Wiem że nie mogę zrobić tego że mam dzieci które czekaja na mnie ale gdy o nich pomyślę po prostu płakać mi się chce że jestem taki nie udolny. Dlaczego dlaczego dlaczego... Boję się brac leki aby nie otępieć. Piję tonami zioła ale jakbm nic nie czuł. NIe wiem boję się.

1 834

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Szafir, trzymaj się mocno!!! Nowa18, za Ciebie też trzymam uparcie kciuki, w końcu będzie lepiej smile

Kasiu, gratuluję. Co będzie to będzie, ale ciesz się każdą błogosławioną chwilą spokoju smile

A ja znów na szybko, bo biegnę na trening. Póki co dobre samopoczucie zawdzięczam głównie dzięki wysiłkowi fizycznemu, i super smile Zaczynam swój tydzień jogi!

I pozdrawiam rzecz jasna smile

1 835

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hejka wszystkim. Majówka minęła nawet spokojnie. wczorajszy i dzisiejszy wieczór nie najleszy, główka boli;/ A Jeszcze jutro mama jedzie do Niemiec na tydzień, mam nadzieję że jakoś to wytrzymam. Trzymajcie kciuki, To pierwsza taka rozłąka;/

1 836

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

ewa118,,,dziękuję miło, cieszę się że mogę  mieć takie wsparcie i być zrozumianą.Powinnam być z siebie dumna,tyle osiągnęłam,trenuje na stacjonarnym codziennie,spaceruje,wczoraj wypuściłam się z sunią daleko.Jak dam radę to codziennie przejdę wieczorem trasę.Pokonuję lęki,ale jednocześnie od kilu dni ciężko mi ze sobą, spacer trudny w osiągnięciu swobody i oddychania,niemyślenia,zbiera mi się na płacz.Mogę uznać wczorajszy dzień za dobry,jak będzie dziś?...

Szafir83...trzymaj się ,mam podobne.objawy..damy radę....

1 837

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hello kochani, wczoraj wieczorem pokłóciłam się z mężem, nie była to jakaś poważna kłótnia, ale On, powiedział coś co mnie zabolało i poszedł spać, spał snem sprawiedliwego, a ja nie mogłam zasnąć, miałam bóle i lęki. I wiecie co odkryłam: Otóż przez 20 lat, stworzyłam sobie pewien mit idealnego męża i związku. Umieściłam w tej bajce siebie i jego." Jego" na swój obraz i podobieństwo i z uporem maniaka dążyłam do tego ideału który miałam w głowie. Aż tu nagle odkryłam, że to tylko moja bajka. Nie uwzględniłam  że tak naprawdę  jesteśmy zwykli i normalni, popełniamy błędy, mówimy głupoty, ranimy nie wiedząc nawet, że to robimy. W nocy w myślach pakowałam walizki  i odchodziłam od męża z którym przeżyłam szczęśliwie 20 lat. Rano wstałam uświadomiłam sobie, że muszę zająć się sobą, pomyśleć o sobie o tym co jest dla mnie ważne i czego chcę w miarę własnych możliwości.  Chcę z nim być bo jest cudownym człowiekiem, który ma wady, tak jak i ja. Jego problem polega na tym że nie potrafi mówić o uczuciach, miłości itp.. Jestem z nim tyle lat i w trudnych momentach zawsze  mnie wspierał. Czy to za mało?... Muszę nakarmić dziecko które jest we mnie, a kiedy popatrzę z perspektywy dorosłego człowieka to być może okaże się, że to bardzo, bardzo wiele znaczy, nikt przecież nie jest idealny..
Szafir 83- potrzebujesz pomocy specjalisty, ale też sam "musisz" podjąć walkę, nierówną, pełną bólu i  niezrozumienia. Dno  nie jest po to by się na nim położy i czekać, jest po to aby się od niego odbić. I ty na pewno się odbijesz, wierzę w to, wierzę w Ciebie! Masz przecież rodzinę, dzieci! Ja ich nie mam, bo nie mogę mieć, ale wychowywałam bratanice po śmierci brata. I nigdy nie byłam tak szczęśliwa, jak wtedy kiedy mi mówiła ciociu kocham Cię! Masz niebywałe szczęście, będziesz mógł często słuchać tych słów od swoich dzieci. Krok po kroczku a poprawa nastąpi. Uwierz weteranowi( Już z tego wychodziłam, miałam myśli samobójcze i byłam pewna że z tego nie wyjdę) Po 10 latach spokoju znowu mnie dopadło i znowu się z tym musiałam zmierzyć, choć byłam pewna, że nie dam rady. minęły prawie 3 lata od nawrotu, nie jest idealnie, ale jest dobrze) Nie bój się próbować, byle by nie stać w miejscu. A nie stoisz,  znalazłeś to forum - wszyscy wzajemnie się wspieramy, jednak robotę na drodze ku wyzdrowieniu  każdy musi wykonać sam! pozdrawiam wszystkich ciepło - zabieram się za pracę, mam plan i wygląda dość realnie:-)

1 838

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Siemanko. Jestem tutaj nowy ale przeglądam już to forum od dłuższego czasu. Moja historia rozpoczęła się 4 lata temu kiedy pewnej upalnej nocy nie mogłem zasnąć. Wtedy to po raz pierwszy pojawiły się natręctwa myślowe o tym że mogę zrobić coś komuś albo sobie. Strasznie mnie to męczyło ale po miesiącu przeszło(samo!bez leczenia). Pozostał tylko czasami nieuzasadniony strach,lęk oraz ataki paniki podczas wystąpień publicznych co nie przeszkadzało mi w normalnym funkcjonowaniu. Ale do rzeczy. Głównym powodem napisania tutaj było to że przeczytałem na tym forum o osobach którym nerwica obudziła się po marihuanie. U mnie było tak samo. Zapaliłem raz i dostałem ogromnego ataku paniki i strachu przed zawałem i wylewem(zawsze lubiłem seriale medyczne a Dr House to mój konik więc chorób mi nie brakowało poza tym dzień przed tym feralnym atakiem oglądałem odcinek w którym pacjent dostał wylewu) i ogólnie tym że zwariuje i zawiodę ludzi którzy pokładali we mnie nadzieję. Ale po dwóch dniach strachu to się skończyło i znowu myślałem że mi samo przejdzie. NIestety 2 tygodnie po opisanym przeze mnie ataku poajwił sie ucisk w klatce piersiowej i gula w gardle. Udałem się do lekarza i on mi powiedział że to nerwica.Zwlekałem z wizytą u psychiatry ale pojawił się ogromny lęk przed schizofrenią i psychozą i bóg wie jeszcze czym. Miałem już dwie wizyty i głównie testowanie leku który biorę już prawie 3 tygodnie no i wreszcie czuje ulgę. Jest to lek FAXOLET ER 75.POLECAM. W trakcie brania leku poajwiła się u mnie derealizacja po czym pani doktor chciała mi zmienić lek jeżeli bym tego stanu nie dał rady wytrzymać. Do tego biorę suplement który mi ta pani doktor poleciła. Jest to Revitasens. Trochę drogi. No i powiedziała że w moim przypadku najwięcej pomoże psychoterapia. Pierwszą wizytę mam w ten czwartek. Dziękuje jeżeli ktoś przetrwał tą chaotyczną opowieść i przepraszam za polszczyznę. Teraz uprzedzam wszystkich przed paleniem marihuany, gdyby mi ktoś o tym powiedział wcześnie na przykład w szkole to teraz bym może nie miał nerwicy. STOP MARIHUANIE I RADOSNEJ PROPAGANDZIE WOKÓŁ NIEJ bo działa ona jak katalizator dla zaburzeń lękowych.

1 839

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

heisenberg45- ja z kolei miałam pierwszy atak, po picu wina z koleżankami. Nie uważam, że od alko mi się nerwica zaczęła, bo zawsze byłam nadwrażliwa, ale na pewno przyśpieszył ten stan. To jest tak że substancje psychoaktywne (alko, marihuana i inne cuda) nie są sprzymierzeńcem osób nerwowych.
Leki mają skutki uboczne, no i derealizacja to częsty objaw. Jeśli lek pomógł już Ci w jakiś sposób, to poczekałabym ze zmianą.
8888- ah, tak. Dużo w tym racji, że nasze wyobrażenia często nie pokrywają się z realnym stanem rzeczy. Cóż. Ludzmi jesteśmy.

Buziaki.

1 840

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

a ile trzeba brać te antydepresanty żeby stwierdzić że lek jest dobry dla mnie bo poranek miałem naprawdę dobry a później wziąłem leki i znowu sie pojawiło takie wyobcowanie

1 841

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej, dziewczyny jak tam? ja miałam wczoraj dużo zajęć i nie miałam mniej lęków..
dzisiaj tak wstałam i takie myśli , to ja tu rządze a nie nerwica... ona robi ze mną co chce a ja sie poddaje..
i przez chwile ja rządziłam a pózniej zaatakowały mnie myśli i się poddałam..

1 842

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam kochani-u mnie dobrze.

Mam pytanko do osób,które odstawiały leki,(oczywiście pod okiem lekarza).

Czy u was pojawiały  się "objawy abstynencji" ?

Jeśli tak,to jak to wyglądało i jak sobie z tym radziliście.

Pozdrawiam i miłego dnia wszystkim życzę :-)

1 843

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Nie odstawiałam jeszcze ale radzę odstawiać pod okiem lekarza i nie czytać jak było u innych. Po co się nakręcać?
antydepresant powinien dać pierwszą poprawę po miesiącu, a pełne działanie ok 3ech. Jednak na każdego działają inaczej.

1 844

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

cześć dziewczyny i chłopaki.Dziś kupiłam rower , aby tak jak kiedyś jeździć i cieszyć się otaczającą mnie przyrodą. To mój krok do wolności. Może jazda na rowerze pomoże mi , może wreszcie zacznę cieszyć się życiem. Tylko czy starczy mi zapału i wytrwałości do osiągnięcia mojego celu? Oby.........

1 845

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
Szafir83 napisał/a:

U mnie dzisiaj po południu fatalnie. Jestem w pracy czuję się okropnie. Serce mi wali jak młot mam tak serdecznie już dosyc tego że pojawiają mi się w głowie najgorsze myśli aby z tym skończyć. Staram się sobie wszystko przypominać aby się uspokoić ale nie daję rady. Najchętniej bym się schował w szafie i po prostu wyłączył. Wiem że nie mogę zrobić tego że mam dzieci które czekaja na mnie ale gdy o nich pomyślę po prostu płakać mi się chce że jestem taki nie udolny. Dlaczego dlaczego dlaczego... Boję się brac leki aby nie otępieć. Piję tonami zioła ale jakbm nic nie czuł. NIe wiem boję się.

Zawładnął Tobą lęk i coraz mocniej zaciska pętelkę wokół Twojej szyi. Wszyscy na tym wątku doskonale znają to uczucie. Powiedz jak długo zamierzasz żyć w agonii i nic z tym nie robić? Dlaczego boisz się leków? Bo otępiają? A Twój obecny stan to nie jest otępienie pomieszane z przerażeniem? Zamiast trwać w lęku, który prowadzi do rozpadu Twojego życia - zacznij działać. Znajdź w swojej okolicy dobrego psychiatrę, umów się na wizytę. Poproś go o skierowanie na psychoterapie, a w międzyczasie bierz leki, które postawią Cię na nogi.

Sysia001 napisał/a:

dzisiaj tak wstałam i takie myśli , to ja tu rządze a nie nerwica... ona robi ze mną co chce a ja sie poddaje..
i przez chwile ja rządziłam a pózniej zaatakowały mnie myśli i się poddałam..

Nie ważne ile razy upadasz, ważne ile razy się podnosisz. smile

Nerwuska23 napisał/a:

Czy u was pojawiały  się "objawy abstynencji" ? Jeśli tak,to jak to wyglądało i jak sobie z tym radziliście.

W moim przypadku "objawy abstynencji" były dokuczliwe. Po odstawieniu antydepresantów zalewały mnie fale bardzo różnych emocji, także lęku. Dopiero za trzecim razem zrozumiałam, że tak być musi i byłam na nie przygotowana. Trwały ok 3, albo 4 miesięcy. Później ucichły i życie wróciło na swoje stałe tory. Nie znaczy to, że u Ciebie będzie tak samo. Ja brałam leki długo i pewnie dlatego długo trwało zanim organizm przyzwyczaił się do nowej sytuacji.

A tak w ogóle witajcie po długiej przerwie. Wpadłam do Was na chwilę zainspirowana dużą ilością maili, jakie przychodzą na moją skrzynkę z net-kobiet. smile Pytacie o wiele rzeczy, a ja nie jestem w stanie na wszystko odpowiedzieć. Z góry przepraszam tych, którym nie zawsze odpisuję, ale jest Was taka ilość, że nie wyrabiam czasowo! Pozdrawiam i cieszę się, że tak dzielnie walczycie i stawiacie czoła swoim lękom. smile

1 846

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

I dziś dzień mija,jestem coraz bardziej zadowolona.Dziś pokonałam z Nelą trasę,jakiej nigdy nie myślałam że przejdę.Daję radę,mimo przykrych objawów,strachu ,duszności,staram je zwalczać.Są to chwile i dalej z głową do góry.Fakt że durne uczucie smutku i brak apetytu...ale mam nadzieję że to chwilowe.Staram się cieszyć każdym dniem,swoimi małymi osiągnięciami,codziennie na stacjonarnym ,ćwiczę a w przerwach,spacer.W strefie zawodowej też są małe osiągnięcia.Kroczek po kroczku...

1 847

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
sluuu napisał/a:

Nie odstawiałam jeszcze ale radzę odstawiać pod okiem lekarza i nie czytać jak było u innych. Po co się nakręcać?
antydepresant powinien dać pierwszą poprawę po miesiącu, a pełne działanie ok 3ech. Jednak na każdego działają inaczej.

Sluu,jak najbardziej robię wszystko pod okiem lekarza (nie wyobrażam sobie inaczej) nie sugeruję się oczywiście opiniami,tzn objawami innych-pytam po prostu i tyle.

1 848

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Stokrotka dziękuję za miłe słowa..  Dawno Cię tu nie widziałam . Dlaczego Cie tyle nie było opwiadaj . ? tak tylko czasem człowiek już nie ma sił..
Dziewczyny chodzę rok do psychologa i tak się zastanawiam czy już nie przerwać bo jak ide to rozmawiamy co się w domu dzieje itp, myslalam,ze to będzie lekarstwem... na moją chorobę..

1 849

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie...oj nie mogłam wczoraj zasnąć.Dziś taka wygnieciona.Ale co tam banan na buzi,i słoneczka dziś Wam życzę.

1 850

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam, po dobrej nocy, czas zacząć dobrze dzień! Gorąco pozdrawiam i życzę miłego dnia! Mam plan i będę się go trzymać:-)

1 851

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam wszystkich cieplutko w ten deszczowy dzionek :-)

Piję kawkę i wcinam naleśniki big_smile

życzę wam i sobie spokojnego dnia.

Co myślicie o metodzie EFT ?

Podrzucam dwa filmiki tongue

http://www.youtube.com/watch?v=4EAKXfilreU

http://www.youtube.com/watch?v=0vRxIdbuSEI

1 852

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dziewczyny spokojnego dnia życzę, ja już po wizycie u Pani psycholog. smile
również mam plan zobaczymy czy wypali.. smile

1 853

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam wszystkich serdecznie!
Od prawie miesiąca zmagam się z nerwicą, mój pierwszy atak to była chyba najgorsza rzecz w moim życiu, od paru dni już wcześniej czułam się słabo w autobusach,uczelni,pracy ale tłumaczyłam to przemęczeniem..aż do momentu kiedy robiłam zakupy w sklepie czułam się już słabo,więc chciałam jak najszybciej wyjść , ledwo co wyszłam ze sklepu rozmawiając przez telefon z moim narzeczonym, poczułam się nagle okropnie,czułam że już właśnie za chwilkę zemdleje,szybko siadłam na pobliskiej ławce i zaczęłam świrować , za dużo z tego wydarzenia nie pamiętam ale wiem że przyjechała po mnie koleżanka i odwiozła do domu (ponieważ byłam w takim stanie że nie mogłam nawet ustać na nogach!) Zostałam już sama w domu lecz ciągle na telefonie z narzeczonym który postanowił że wezwie pogotowie-na co juz chyba nigdy się nie zgodzę,ponieważ podeszli do mnie z takim nastawieniem jakbym marnowala ich czas a najlepiej to zebym leżała z obcięta noga to wtedy moze by sie zainteresowali;/) ,dostałam zastrzyk po zastrzyku  spałam,przespałam cała noc,a rano obudziłam sie z tak mega lękiem ze nie byłam w stanie nawet wyjsc do pracy,czułam sie jakbym zwariowala;( dopiero jak przyjechał po mnie mój K (musiał pojechać pod sama klatkę) to jakos wyszłam i pojechałam z nim do jego pracy zeby nie byc sama. Wtedy brałam same ziołowe leki syrop neospazmina i tabletki validol. Niestety było coraz gorzej,przyjechała moja mama zabrała mnie z narzeczonym do rodzinnego miasta(moge jezdzic tylko samochodem wtedy w miarę nie wariuje). Na weekend było juz tylko gorzej żadne leki mi nie pomagały nawet uspokajające przypisane przez lekarza rodzinnego które mama miała w domu..dopiero w poniedziałek(14.04) dostałam
sie do psychiatry, przypisał mi tabletki i powiedział że nie długo pomoga,lekarz kazał mi wychodzic jak najwiecej z domu ale problem był  w tym ze jak tylko pomyślałam o tym ze mam iść sama(nawet na spacer z psem) dostawałam panicznego strachu,jako tako funkcjonowałam zaczełam wychodzić z kims.. Póżniej była chwilowa poprawa, przed majówka byłam w stanie sama wyjść z psem, a nawet do pobliskiego małego sklepu, oczywiście w trakcie tego czasu odwiedziałam jeszcze dwa razy mojego psychiatrę,ponieważ strasznie źle reagowałam na leki miałam chyba wszystkie możliwe skutki uboczne , i wiele razy musiał mi zmniejszać dawki. Przez ostatnie dni było już nawet całkiem"normalnie".. do momentu kiedy musiałam wrócić własnie w ten poniedziałek do miasta w którym studiuje i pracuje..
Pierwszy dzień na uczelnie to byla tragedia .. nafaszerowałam się afobamem chociaż miałam go powoli odstawiać, czułam się tam tak stasznie nieswojo.. odrazu po powrocie do mieszkania, spałam ze 3h o ile mozna to nazwac snem.. a później pobudka i do pracy.. musiałam pokonać trasę sama w autobusie, to był koszmar oczywiście cały czas rozmawiałam przez telefon ale już czułam jak świruje nagłe pieczenie w klatce uczucie że mi duszno słabo wszystko na raz.. w pracy jakoś mi przeszło a do domu odwiozła mnie już koleżanka
Wtorek był tak samo tragiczny jak i poniedziałek a może i nawet bardziej.. ponieważ w poniedziałek był ze mną jeszcze mój K, a we wtorek wiedziałam że z samego rana wyjdzie do pracy i zostanę sama i tak wyszło że od 5 rano już nie mogłam spać i towarzyszył mi ciągły lęk.. rano jakoś się zebrałam w sobie i wyszłam z domu (oczywiście czekała na mnie na przystanku koleżanka) dodam jeszcze że od poniedziałku wspomagam się nie tylko lekami ale znowu syropem czy melisą , tylko nie za dużo mi to daję bo czuję sie strasznie przymulona dosłownie jak naćpana..
w autobusie jadac z koleżanką jakoś mocno źle nie było ale kiedy weszłam tylko znowu na uczelnie zaczął się meksyk,dopadł mnie mega ale to mega mocny lęk, zrobiłam się blada jak ściana mało co kontaktowałam czekałam tylko żeby wybiła godzina 12 aby mogła wziąc afobam i chociaż trochę sie uspokoić , do pracy znowu nie dotarłam sama tylko przyjechała po mnie koleżanka.. ale po całym tym dniu byłam już tak zmęczona tymi nerwami że o godzinie 17 oczy mi sie same zamykały a pracowałam do 21 !
Dzisiaj doszło do tego że nie mogłam podnieść się z łóżka.. wróciło wszystko tak jak przed braniem lekarstw. Strach, pocenie się, lęki sama nie wiem przed czym, zawroty głowy,ból głowy,drżenie ciała.. przespałam do godziny 12 aby wziąć tylko lek i teraz muszę jakoś dotrzeć do pracy znowu czeka mnie samotna podróż autobusem i na pewno wracające lęki sad(( nie daje już sobie z tym wszystkim rady sad
Dość chaotycznie opisałam tą cała sytuacje ale to chyba ze względu na to że lek zaczął działać i jestem już tym wszystkim strasznie zmęczona i otumaniona
Dlaczego to wszystko znowu wróciło ? przecież było juz w miarę dobrze sad((
Jutro idę do psychoterapeuty.. ale zastanawiam się czy nie rzucić tego wszystkiego i wrócić do rodziców, a dojeżdzać tylko na egzaminy.. u nich przynajmniej czułam się w miarę dobrze.
Mam wsparcie w moim narzeczonym i to duże przy nim czuję sie bezpiecznie i sie uspokajam , ale ma taka a nie inna prace i widzimy sie praktycznie tylko wieczorami:( a ja tak naprawdę jestem tutaj z tym wszystkim sama..

1 854

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witaj !

Na początku powiem ci,że masz identyczne objawy jakie miałam na początku nerwicy-nawet tak samo się u mnie zaczęły lęki,właśnie gdy robiłam zakupy i stałam w dużej kolejce.

Piszesz,że te objawy masz od miesiąca,no,ale coś wcześniej musiało się wydarzyć,że nagle wybuchła u  Ciebie tak silna nerwica,i napady lękowe.Poza tym,czy robiono ci jakiekolwiek badania? zanim przepisano ci leki uspakajające.Czy lekarz wykluczył inne podłoże tych objawów?

1 855 Ostatnio edytowany przez Farmona (2014-05-07 14:41:53)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Nerwuska23 tak owszem miałam jedna nieprzyjna bardzo stresująca sytuacje,która mega mocno przeżyłam a zdarzyła sie ona 3dni przed pierwszym atakiem. Ja ogólnie całe swoje zycie wszystko przeżywam i analizuje, niektórzy mówią ze przeżywam az zbyt mocno.. Tylko ze wcześniej nic sie nie działo az do teraz, zdaje sobie sprawę ze to pewnie o to chodzi ze te wszystkie
Moje stresy ze mnie wyszły i nabawiłam sie w koncu nerwicy sad ale nie rozumiem dlaczego było w miarę ok a teraz nagle jest gorzej sad
Badania miałam robione jak przyjechało pogotowie ale to podstawowe cukier i ekg.
Pozniej robiłam badania z krwi i wyszło ze jestem jak najbardziej zdrowa
I lekarz wykluczył inne podłoże objawów , jedynie kazał tylko zrobic ta krew dla własnego spokoju.

1 856 Ostatnio edytowany przez nerwuska23 (2014-05-07 14:53:08)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Farmona,ja nie raz czułam się świetnie,po czym nagle dopadły mnie takie objawy,że nie mogłam zejść z 3-piętra wynieś śmieci yikes nerwica,oraz przykre objawy które jej towarzyszą,atakuje nagle-niespodziewanie.
Jest coś takiego,jak nasilenie nerwicy,co przychodzi z dnia na dzień.

To są pierwsze oznaki,że musisz podjąć leczenie,ponieważ później będzie już tylko gorzej.Jak wcześniej wspomniałam u mnie zaczęło się prawie identycznie,a później ? nawet nie chciałabyś wiedzieć co ja przeszłam .A badań miałam tyle,że nawet nie pamiętam,nawet byłam podejrzewana o ciążę pozamaciczną,ponieważ miałam tak silne bóle brzucha.,a jak dostałam ataku duszności,to nie mogłam nawet stać,spałam na siedząco,nie jadłam(tylko piłam) idąc do mamy,która mieszka 5 min.ode mnie krzyczałam na ulicy że się zaraz uduszę yikes to było przerażające.Życzę wytrwałości i doradzam jak najszybciej podjąć leczenie.

1 857

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Farmona- słuchaj początek jak u każdego, niestety to Twój stan walki i musisz go wygrać. Jakie leki dostałaś? Może są nie właściwe?
Ja miałam tak samo, jak z resztą każdy z nas. Myśleliśmy, że to koniec wszystkiego. Mi pomogł dopiero 4 zestaw leków. Będzie dobrze, jak już Ci dobiorą właściwe zaczniesz z tego wychodzić.

1 858

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sluuu- na początku brałam afobam po pol tabletki 3razy dziennie i na noc elicee pol przez dwa dni a pozniej  miałam brac po całej niestety,ale jak brałam cała to miałam
Straszne skutki uboczne i przez dwa dni brałam 1/4 a pozniej znowu pol na noc,i biore tak do tej pory jesli chodzi o Elicee. Afobam mam brac tylko przez miesiąc przez pierwsze dwa tygodnie tak jak pisałam 3xpo pol,a od piątku  zaczęłam brac 2x dziennie po pol, i było
Okej póki nie wyjechaliśmy z domu i juz zaczęła sie moja męka. sad nie wiem teraz czy brac dalej tylko 2x dziennie bo do jutra powinnam tak brac a ostatni tydzień juz tylko na noc.. Pozniej ewentualnie tylko doraźnie.
Lekarz powiedział mi ze jestem strasznie "nie lekowa" i ciezko toleruje leki ;/
Afobam mam przypisany 0,50mg elicea tez ta mocniejsza teraz dokładnie nie pamietam a nie mam przy sobie leku.
Nie moge zrozumieć tylko czemu tak nagle sie pogorszyło moze jednak powinnam brac afobam dalej 3x po pol a nie tak szybko schodzić sad najgorsze że nie moge nawet pojechać do mojego psychiatry , bo jestem w innym miescie.

1 859

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Cześć. Ostatnie kilka dni były bardzo ok, teraz też mam paskudny nastrój, ciężkie samopoczucie, nawet mi zimno (mimo upału). Trudno, jak Sluu kiedyś mądrze napisała, nie zawsze musi być dobrze - to hasło kieruję też do Farmony (którą serdecznie witam smile), nie masz wpływu już na to, że Twoja nerwica nagle gwałtowanie zaatakowała. Stało się, teraz pomyśl (sugerując się wypowiedziamy wyżej) pomyśl, co z tym zrobić, żeby ograniczyć wystąpienie czegoś takiego w przyszłości.

Nowa18, gratuluję każdego Twojego treningu big_smile Zarówno na rowerku jak i na spacerach. Polecam Ci Endomondo, wczoraj się tam zarejestrowałam i pierwszy raz (od trzech lat!) poszłam biegać. Niesamowite, dopiero przy tej okazji miałam okazję zachwycić się pięknem Bieszczad smile Endomondo dla odmiany ślicznie mnie zmotywowało i zachwyciło, dlatego polecam zwłaszcza Nowej na te spacerki ^^

Sysia001, kibicuję Twojemu planowi big_smile

Za bronę z moim zaburzeniem obrałam sobie aktywność fizyczną. Dlatego nie, nie będę się teraz użalać, jaki świat jest beznadziejny (chociaż mam na to dużą ochotę ;P), ale wbiję na nadprogramowy trening.

Uściski wszystkim!

1 860

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

ewa118...bardzo dziękuję,za Twoje ciepłe słowa i za stronę.
To prawda że aktywność fizyczna dużo pomaga,na lęki i uspokaja.Na stacjonarnym  rowerze,wyrzucam z siebie wszystko co negatywne.

1 861

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

ewa118 również witam Cię serdecznie i nawiązując do tego co napisałaś- staram się cały czas coś z tym robić, ale czasami brakuje mi sił, codziennie staram się wstać z łóżka chociaż jest to bardzo trudne ostatnim czasem.. staram się jeździć autobusami,staram się zaliczać egzaminy i wysiadywać w pracy, ale nie radze sobie po prostu już z tym sama.. i dlatego też postanowiłam jutro pójść do psychoterapeuty bo może dowiem się właśnie jak mam na nowo nauczyć się funkcjonować bez lęku, chociaż tracę powoli nadzieję że będzie tak jak miesiąc temu, czyli normalnie:(

1 862 Ostatnio edytowany przez Sysia001 (2014-05-07 20:41:05)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Przedewszystkim dużo zajęć ! Mam teraz dużo pracy w domu muszę pomagać bo babcia ,zle się czuje zauwazylam ,ze nie mysle wtedy o lękach:)

1 863

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam wszystkich u mnie pogorszenie samopoczucia jakies lęki witam nową koleżanke

1 864

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dobrego ,spokojnego i cieplutkiego  dnia życzę.

1 865

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam serdecznie, Farmona - tak jak piszą dziewczyny, wszyscy tu mieliśmy podobne przejścia, każdy myślał, że to już koniec i pytał dlaczego, wszystkie historie są trudne i pełne niewypowiedzianych emocji, ale nie to jest ważne! Ważne jest to, że każda z nas ( panowie również) z tym walczymy! Krok po kroku, raz do przodu raz do tyłu, ale efekty z czasem są widoczne! Nie można się poddawać, korzystaj z pomocy fachowców i dobrych i życzliwych ludzi, bo jak czytam takich u Ciebie nie brakuje, a to naprawdę majątek! życzę siły i determinacji w powrocie do stanu równowagi! pozdrawiam wszystkich bardzo wylewnie:-) i zabieram się do pracy! nadal realizuję swój plan:-)

1 866

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam was,

Proszę pomóżcie mi, nie wiem już co mam robić. Siedzę w pracy przed kompem i gapię się ślepo w monitor.
Zdiagnozowano wczoraj u mnie Borelioze, dostałęm ataku paniki, lęk był tak straszny ze bałem się siedzieć sam w domu. Nie mam nikogo, jednego kumpla który bagatelizuje sprawe. Nie mam rodziny ani rodziców, jestem sam jak palec sad(( Nie daje rady już, czasami mam tak że mam dosyć zycia w samotności bez wsparcia i teraz jeszcze ta choroba. Do kogo mam się udać o pomoc, co zrobić. Zupełnie nie wiem, jestem jak sparaliżowany. Nikomu na mnie nie zależy.

Pomóżcie proszę. sad(

1 867

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witaj lakers miło cię witamy zdiagnozowano ci bolerioze ale chyba powiedzieli ci co robic jak leczyc nie masz nikogo  nie mysl tak zobacz ile tu osób z różnymi problemami jakos się wspieramy raz lepiej jest raz gorzej ale dajemy rade te lęki dostałes wczoraj czy miałes już wczesniej napisz cos więcej a skąd pochodzisz pozdrawiam

1 868

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dziękuje wszystkim za dobre słowo i wsparcie
Chciałabym być na takim etapie walki z zaburzeniem jak Wy i radzić sobie tak samo jak Wy.
Ja dopiero jestem na początku,chociaż ostatnio już myślałam,że to może koniec,że leki mi pomagają i nie będzie tak źle. No cóż przeliczyłam się..
Mam nadzieję,że dzisiejsza rozmowa z psychoterapeutką mi pomoże i rozjaśni troszeczkę głowę.

Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie!

1 869

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
bozenka125 napisał/a:

witaj lakers miło cię witamy zdiagnozowano ci bolerioze ale chyba powiedzieli ci co robic jak leczyc nie masz nikogo  nie mysl tak zobacz ile tu osób z różnymi problemami jakos się wspieramy raz lepiej jest raz gorzej ale dajemy rade te lęki dostałes wczoraj czy miałes już wczesniej napisz cos więcej a skąd pochodzisz pozdrawiam

Nie powiedziano, bo to było odebranie wyników.
Nie mam w nikim wsparcia, czytam w necie o tym i wpadam w wiekszy dół. Wszyscy lekarza mają mnie za hipochondryka. Najgorsze jest to że jestem z tym sam sad
Lęki dostałem wczoraj, ale od pewnego czasu byłem przygnębiony swoimi objawami. Boję się że nie dam sobie z tym rady sad
Jestem z Warszawy

.....dzięki Bożenko

1 870

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie, jak samopoczucie ? Pogoda deszczowa...
Mam nadzieję ,że dzień Wam się dobrze rozpoczął:) Pozdrawiam smile

1 871

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie,
Potrzebuje waszego wsparcia. Mam nerwice, lecze się citabaxem od 2 lat, mimo brania leku rzadko było jak przed chorobą. Teraz stopniowo postanowiłam zmiejszyc dawkę i jadę co drugi dzień na 40mg. Od tygodnia znowu dostałam w czape sad:( strach nie do ogarniecia, mega nasilony, jakies mysli, na temat których jestem zlana potem. (np, że przestałam kochać narzeczonego, który jest najlepszy na swiecie dla mnie, w ogole sie nie kłócimy i nagle takie cos sad()
Czy lek mógł przestać działać?? Chciałabym iść na psyhoterapie, wiem, że rodzina by mnie wsparła, ale u mnie nigdzie w pobliżu nie ma czegoś takiego niestety.
Do tej pory na głupie mysli, miałam skuteczna radę, powtarzanie słow psychiatry, że mysli tych nigdy nie zrealizuję, ale teraz to nie pomaga. Ogólnie jeszcze płacze bez powodu i nie mam apetytu? Czy to wina leku>
Pomocy sad

1 872

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Lakers - Twój lęk jest uzasadniony, nie znam takiego Twardziela ( poza moim mężem), ale to u nich genetyczne - który nie panikuje kiedy dowiaduje się o chorobie, dość ciężkiej w swoim wyrazie. Borelioza, to choroba którą da się wyleczy i dobrze żyć! Moja przyjaciółka chorowała, po dość długiej antybiotykoterapii i leczeniu ( dieta, itp.) dzisiaj fika jak" koza na łące", ma energii za dziesięciu, wszystko u niej wróciło do normy. Z tego co wiem od niej to lęki także mogą się pojawiać w tej chorobie. Jak najszybciej udaj się z wynikami do lekarza i rozpocznij leczenie. Co do poczucia osamotnienia, to rozumiem Twój problem, ciągle się przeprowadzam i nigdzie nie mogę zapuścić korzeni, więc nie mam też przyjaciół blisko siebie. Od kiedy zaczęłam wychodzić do ludzi, coraz częściej kogoś poznaję, widzę, że ludzie są mili i życzliwi i to jest fajne uczucie. Wiem, że to nie zastąpi bliskich osób, ale spróbuj zbliżyć się do ludzi, zapisz się na jakieś zajęcia, może poszukaj grupy wsparcia, na pewno istnieją takie w Warszawie. Nie zakręcaj się wokół własnych objawów, bo to tylko Cię pogrąży. Trzymam kciuki, będzie dobrze. W życiu jest jak z pogodą: czasami świeci słońce,  czasami pada deszcz, czasami wieje wiatr - można ciągle czekać na słońce i smucić się że go nie ma, ale można też wyjść na wiatr, stanąć w deszczu i poczuć coś zupełnie innego, nowego i wcale nie oznacza to że nie będą to przyjemne doznania. Wyjdź do ludzi i sam poszukaj przyjaciół, z pewnością znajdziesz wielu którzy podzielą się z Tobą swoim czasem. Tak jak my teraz:-)

1 873

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Lakers -  apropo Twojej choroby, mojego narzeczonego brat miał boreliozę , przez poł roku miał objawy depresji i na to go leczyli, chodził do psychologa itp a potem poszukał w necie dobrego lekarza, ten posłał go na badania i leczenie antybiotykami przyniosło mega skutek. Teraz w ogóle nie ma objawów i zyje normalnie.
Pozdrawiam

1 874

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Lakers, tak jak wspominają inni najważniejsze to rozpocząć leczenie. Samotność to większe wyzwanie, zwłaszcza w obliczu choroby, ale cały sęk w wyjściu do ludzi. Wiem, że to diabelnie trudne, ale podejrzewam, że nie tylko ja się z tym zmagam na tym forum wink Mocno trzymam kciuki smile

Cosiedzieje, nie znam się na lekach, więc Ci nie odpowiem, ale znam takie stany wyolbrzymiania, zapędzania się w kozi róg własnej głowy. Najważniejsza zasada to o niczym wtedy nie decydować. masz narzeczonego, możesz z nim o tym pogadać? Mam na myśli samą chorobę, nie jej wytwory w Twoich myślach wink Też masz moje kciuki!

U mnie póki co kiepsko, wróciłam do pisania pamiętnika, chwilami nawet pomocne. Zaraz sobie chwilę poćwiczę, bo wiem, że to w ostatnim czasie niezawodna pomoc, którą sama sobie oferuję wink
Pozdrawiam wszystkich cieplutko

1 875

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

dzieki ewa za kciuki  na pewno się przydadzą. Z Chłopakiem rozmawiam o nerwicy, radzi mi, żebym w takich chwilach się czymś zajęła, gotowała obiad, sprzatała czy ćwiczyła  z chodakowską wink
Boję się tylko, że kiedyś on pomysli, że mam dekiel w końcu...

1 876 Ostatnio edytowany przez ewa118 (2014-05-09 07:09:39)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Nie musisz się bać, że kiedyś on coś pomyśli, bo to nawet jeżeli tak się stanie to to będzie Twój problem "kiedyś". DZIŚ Cię wspiera i w miarę możliwości bądź za to wdzięczna minimum raz dziennie - ja tak robię, wieczorem zamykam na chwilę oczy, żeby podziękować za wsparcie i miłość mojego, nawet gdy jest w bardziej wojowniczej formie smile

A pod tymi ćwiczeniami Chodakowskiej też się podpisuję, u mnie działa prawie zawsze smile

Dziś niestety idę do szkoły. Naburmuszeni ludzie, niełatwe zajęcia i perspektywa ciężkich rozmów z wykładowcami (szczęśliwie ugodowymi, dlatego pewnie pójdzie łatwiej, niż mi się wydaje). Ale w takim położeniu kto by nie dramatyzował, zwłaszcza że ta przygoda zaczyna się za godzinę, kończy o 19:00. Zamierzam pocieszać się nową płytą Santany (wprowadza w bardzo majowy nastrój smile ), wczorajszym filmem i - przede wszystkim - perspektywą dzisiejszego biegania po nowiutkiej trasie smile

Spokojnego dnia, tym razem jak i Wam, tak i sobie...

1 877

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

w itam cos dzisiaj kiepski biometr buziaczki dla wszystkich Lakers-co u ciebie jak się czujesz

1 878

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam wszystkich cieplutko :-)

U mnie kiepsko,jakaś grypa jelitowa się przyplątała.Wczoraj myślałam że umieram hmm

dziś lepiej.Miłego i spokojnego dnia wam życzę :-)

1 879

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie,
Dziękuję wszystkim wam za wsparcie, wraca mi wiara w życzliwość ludzi, taka bezinteresowną.
Byłem dziś w Instytucie Reumatologii w celu konsultacji przed badaniem i dowiedziałem się że lepiej będzie jak odstawie leki przed badaniem na 10 dni. Tak wiec zero antybiotyków i czekanie, troche lęk że sie może pogorszy ale muszę dać radę. jedyny plus to to że przez te 10 dni mogę pić smile jak będzie dół to się znieczulę. Wiem że to nie rozwiązanie ale czasami w takim dole człowiek chciałby nic nie czuć. Ważne że coś robię z chorobą.

Samopoczucie dziś trochę lepsze, ale tyłka nie urywa.
Co do znajomych nie jest tak łatwo ich poznać, bo co, pójde na ulice i zacznę krzyczeć? Albo do galerii handlowej? Co prawda mieszkam w Wawie i trochę ludzi się tu zadomowiło ale zupełnie nie wiem jak zacząć hmm Dziwne, że w życiu zawodowym wiele osiągnąłem i szybko byłem samodzielny ale w kontaktach z ludźmi już tak pięknie nie jest.
Postaram się i ja was Tu wspierać choć nie wiem czy będę miał siły ale wiem że mam w sobie wiele empatii.
Dzięki Wam!

1 880

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

lakers- hej, witaj wśród nerwusków ja też mazowszanka ;-). Jeśli chodzi o boleriozę, to jaki test wykonałeś? WIesz ze może być też fałszywie negatywny?

cosie dzieje-też witam,


Ja dziś zaliczam spadek nastroju, ale nie zmieniam za nic moich planów i jadę do znajomych na noc oglądać filmy. ;-))))
PS: sprzedałam bumbuma i szukam nowego, rany za dużo tego na rynku i wszystko ładne. Fiat 500, Kia ceed, vw polo, suzuki Jimny, ah... ;-(

1 881

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Przywitać się przydreptałam.Nie mam chęci na nawet marudzenie.Dziwna jestem dziś i tyle.Buziaki...

1 882 Ostatnio edytowany przez nerwuska23 (2014-05-09 15:56:14)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witaj lakers ;-)

Znajomych tak na prawdę możesz poznać wszędzie:kinie,teatrze,parku-a nawet w takiej Galerii.

Słyszałam o pewnej parze,która poznała się na przystanku autobusowym :-)

Odradzam wszelkie fora,nie mam zaufania do tego typu bliższych znajomości. Pozdrawiam !

1 883

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witajcie ponownie smile
Wstałam dziś rano z myślą, że do ch.. pana to ja kieruje swoimi myslami i się dziś nie dam. No i tak cały dzień sobie wmawiałam "jestem szczęśliwa" itp i cały dzień chcą nie chcą myślam o tej nerwiy, bo tak bardzo chciałam o niej nie mysleć, że cały czas sprawdzałam , że mam lęki, że w rezultacie o niej cały czas myślałam sad pomagają mi rady z pierwszych postów Stokrotki, i jej słowa mnie motywują, ale mimo to jest ciężko:(  No chore!
Nie chce myśleć o tym , czy kocham swojego chłopaka bo go kocham mocno, ale taka myśl sie przypałetała i dupa. podobnie było z myślą, że nagle bede chciała wszystko zmienić w swoim zyciu, rzuce wszystko i wszystkich i zapragnę żyć od nowa (chore), też się tego bałam, na szczęście tego nie zrobiłam...
Zastanawiam się czemu mi się przypałetało akurat to sad chyba miałam za spokojną głowę i tak to juz jest.
A jak dzisiaj Wasze samopoczucie?

1 884

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hejka wszystkim Sluuu stawiam na KIA jeżdżę sorento jest spoko. Buziole, myślę o Was wszystkich, ale nic nie wymyśle, Wy to musicie zrobić sami.

1 885

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam kochani :-)

Ja trochę przeziębiona,więc nastrój też do bani,no ale idę do przodu,więc rano poćwiczyłam oddech i ogólnie,a wieczorem przed spaniem na rower-taki mam plan zajęć :-)

pozdrawiam i życzę spokojnego dnia :-)

Posty [ 1 821 do 1 885 z 2 984 ]

Strony Poprzednia 1 … 27 28 29 30 31 … 46 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026