Witam ciepło, dzisiaj źle ze mną, ale ostatnio trochę dałam czadu, mnóstwo nowych decyzji, pośpiechu, niepewności i lęków a do tego normalna fizjonomia " mam miesiączkę" i potwornie się męczę - jak prawie zawsze niestety. Może macie jakieś sposoby na łagodzenie tych dolegliwości?... Chyba prześpię pół dnia...., ale najpierw maszeruję na terapię. Specjalnie przejechałam 500 km, żeby na nią pójść ..., ale tak normalnie to tu przebywam i jadę tylko kilka kilometrów...wczoraj po prostu wracałam ... Jakie to życie trudne i skomplikowane, ale nie poddam się, trzymam kciuki za dobre dni dla nas wszystkich, będzie dobrze! Musi być! pa
1 756 2014-04-25 08:34:41
Podobne tematy
1 757 2014-04-25 10:28:25
witam wszystkich marcing-ja też chodze jak pija na niewiem co jest granew głowie się kręci masakra cisnienie mierze i mam dobre więc niewiem 8888-współczuje ci bo ja też ciężko przechodze ten okres biore naraz dwie tabletki ibupromu sprint i troche przechodzi bo ja mam straszne bóle do tego masuje brzych i cos jest lepiej pozdrawiam życze miłego dnia
1 758 2014-04-25 11:24:22
8888, mi pomaga joga na menstruację, jest tego fura na YouTube ![]()
Witam wszystkich z powrotem w domu
Bardzo Wam dziękuję na wszystkie wpisy do mnie. To nie jest tak, że oni mnie nie kochają bądź umyślnie krzywdzą, po prostu mają trochę mniej wyobraźni - dlatego łatwiej im zrobić mi przykrość. Moja mama jest bardzo trudna, zawsze mówi co myśli bez analizy, czy jej słowa nikogo nie dotkną. Wobec czego w ciągu jednego dnia potrafiłam zaliczyć kilkanaście słownych cięgów (przykładowo mam za długie włosy, zbyt workowate ubrania, za mocno pomalowałam oczy [samym tuszem
], mój młodszy brat zarabia więcej kasy niż ja itd itd itd). Dla niej to było zwrócenie uwagi, dla mnie przeryczana noc, ale i tak wiem, że nie chciała poprawić sobie nastroju wbijaniem mi szpilek. Po prostu taka jest i taką ją akceptuję ![]()
Ale teraz jestem w domu, i mimo że nie żałuję samego wyjazdu strasznie cieszę się z powrotu. Tęskniłam za moim mieszkaniem, biednym, ale uroczym miasteczkiem i partnerem. Swoją drogą pochwalę się: myślałam, że będę za nim diabelnie tęsknić, telefony co pół godziny etc, a ja po prostu raz dziennie dzwoniłam, żeby dowiedzieć się wszystko gra i żyłam tam swoim życiem. Dumna ![]()
Nie wiem, co o tej stronie twierdzą Wasi lekarze i terapeuci, ale ja jestem za forumowe wsparcie na maxa wdzięczna!
Życzę Wam spokojnego weekendu i trzymam kciuki, żeby Wasz stan się poprawił jak najszybciej ![]()
1 759 2014-04-25 12:54:42 Ostatnio edytowany przez smerfetka52 (2014-04-25 12:56:00)
ja właśnie mam problem z nerwica . od lat biore leki cloraxsen ,pramolan i teraz mam nadciśnienie również . zaczęło się kope lat temu gdy byłam zona alkoholika . od lęku się zaczęło dzieci małe a ja wciąż bałam się że mąz bezdie robił awanture ,przepijał wszystko ,wkoncu po długim czasie odeszłam od męza ale leki dalej brałam. po kilku latach wyszłam za maz niby mam dobrego męza urodziłąm tez 3 dziecko ,ale nerwicy nie mogę się pozbyć ? nie wiem po prostu bez leków nie mogę zyć nie wiem? co zrobić?choć nie mam stresu już ale często wybucham paniką,staram się nie myśleć o stresie ,przecież nie mqm teraz takiego stresu ale jest to silniejsze odemnie wciąż czegoś się boję,biore leki wszędzie niby czuję się bezppieczniejsza jak mam przy sobie biore tylko raz dziennie rano mała dawkę tych leków ale odstawić nie mogę,próbowałam ale nie potrafie przezwyciężyć lęków a gdy próbuje nie brac mam ból głowy ,chce mi się wymiotować jesc wtedy nic i znowu wracam do leków,napewno organizm już się uzależnił ,może ktoś mi pomoze wyjść z tego koła ?
1 760 2014-04-25 13:23:53 Ostatnio edytowany przez Sysia001 (2014-04-25 13:30:36)
Witajcie ;* dzień zaczął się z pewną motywacją dam rade mam lęki trudno niech sobie będą i to tak przez jakiś czas trwało ale zaczyna się niepokój i już nie daje rady...
najwięcej objawów jest w domu, dlatego wskazane jest żeby wychodzić..
Smerfetka leki są tylko dodatkiem ja mam wrażenie ,że mało mi pomagają, nastawienie człowieka jest najważniejsze człowiek musi kontrolować wszystko tak mi mówi psycholog, i lekarz... to nie jest tak prosto wiem....
Ciągłe lęki ,że coś się stanie.. itp..
1 761 2014-04-25 14:45:43
Wciąż pracuję nad sobą i pomagają ,chociaż z tym jest różnie ...niestety zmiany nastroju i zniechęcenia... afirmacje i wizualizacje.Zawsze próbuję czegoś nowego.
http://skuteczneafirmacje.com/umysl-twoj-skarb/
1 762 2014-04-25 15:02:56
smerfetka52- może zmień leki? Tak my same mamy sporo pracy do wykonania, ale czasami jest się w takim stanie, że trzeba na początek się wesprzeć
1 763 2014-04-25 16:32:34
może masz racje ze zmiana leków .gdy chodziłąm do psychiatry na początku zmieniała mi leki .alete które mam najlepiej na mnie dziaąłja a ja w ogóle myśle ze jestem od nich uzalezniona bo jeśli biore je kilka lat to nie wiem jak zareaguje organizm na zmiane doktór rodzinna mi przepisuje powtarza.nie wiem co zrobić by w ogóle ich nie brac? nie mogę se z tym poradzić ?mam spokój teraz co prawda przeszłąm piekło ale to już minęło nikomu nie opowidam o swoich problemach maż wie że biore te leki,byłam poważnie chora tjestem po operacji miałąm raka teraz jest dobrze ale niestety bez leków nie dam rady.
1 764 2014-04-25 20:59:18
witajcie wieczorkiem życze miłego snu i poprawy zdrówka wszystkim smerfetka mam sąsiadke która 10 lat brała leki i nie było w miare poprawy zmieniła lekarza tabletki i było już dużo lepiej także proponuje zmiane pa pa
1 765 2014-04-26 08:23:32
Witam cieplutko,i życzę dobrego dnia.
1 766 2014-04-26 10:48:03
Mnie pierwszy lekarz pogorszył stan. Wytrzymałam 3 zmiany leków i udałam się do innego, a teraz jest stabilnie, choc i tak na terapii muszę wszystko przepracować,
Niestety na każdego leki działają inaczej.
Jeśli bierzesz SSRi to nie jestes uzależniona.
1 767 2014-04-26 11:18:24
Witam w sobotę. Lekko nie jest, ale przypominając sobie doświadczenia z domu rodzinnego i wnioski, do jakich tam doszłam myślę, że to chwilowy spadek formy, prędzej czy później znajdę się w swoim otoczeniu
Póki co znowu podejmuję próbę znalezienia lepiej płatnej pracy, powrotu do systematycznego wysiłku fizycznego i - najważniejsze - nawiązanie względnie trwałych znajomości w nowym mieście.
Będzie dobrze!
1 768 2014-04-26 13:30:55
witajcie dziewczyny jak zdrówko dzisiaj bo jakis ponury dzien
1 769 2014-04-27 07:55:11
Hej a jak ,Wasze dziś samopoczucie>? U mnie ujdzie w tłoku...miłej niedzieli,.Buziaki.
1 770 2014-04-27 14:10:01
Może być. Trochę mi smutno, ale nie zamierzam się poddawać ![]()
Spokojnej niedzieli ![]()
1 771 2014-04-27 17:44:25
A ja znów jestem na etapie myślenia, czy i jak zrezygnować z pracy
Ale jeszcze 3 dni i jadę na wakacje!
1 772 2014-04-27 18:54:02
u mnie ból głowy dzis i jakis niepokój
1 773 2014-04-27 19:24:30
Witam
Jestem tu nowa.. powiedzcie mi czy któraś z was próbowała terapii w szpitalu leczenia nerwic...ja już naprawdę nie daje rady...nie-wiem co robić...zatruwam życie wszystkim naokoło i samej sobie :-(
Pozdrawiam Ela
1 774 2014-04-28 07:42:06
Hejka ..............buziak na powitanie..
1 775 2014-04-28 13:33:43
Hej dziewczyny jak u Was? ja nie za bardzo czuje... chce mi się powtarzać czynnosci, nie chce ale musze bo coś się stanie... ;((
ehhh ;((
1 776 2014-04-28 15:36:12
sniezka74- Hej Kochana. ja nie, choć chyba Nowa18 czeka tam na miejsce.
Sysia001- Nie muszę Ci pewnie mówić, ze nic się nie stanie. Natomiast przerywaj natrętne czynności i patrz co się dzieje.
Jeśli chodzi o samopoczucie, moje drogie POGODA robi swoje. Mam zesztywniały kark i boli mnie nieziemsko głowa. Jednak WIEM ZE TO MIJA! poczekam sobie.
1 777 2014-04-28 19:39:26
witam wszystkich oraz nową koleżanke a czy obecnie byłas gdzie u lekarza bierzesz jakies tabletki
1 778 2014-04-28 19:39:36
Mija, i minie
W tej chwili mam wyjątkowo dobry nastrój, albo czuję dużą euforię, albo spokój. To też niestety minie, ale właśnie dlatego delektuję się każdą chwilą tego stanu! I z tym ciepłym spokojem każdą z Was wirtualnie mocno przytulam ![]()
Sysia001, trzymaj się mocno!
sniezka74, super, że jesteś ![]()
1 779 2014-04-28 20:00:22
cześć dziewczyny-mammografia wyszła dobrze,cieszę się,pozdrawiam Was mocno.Witam też nowe koleżanki
1 780 2014-04-29 12:17:13
Witam wszystkich cieplutko :-)
U mnie ostatnio w kratkę,ale idę do przodu z podniesioną głową.
Miłego i spokojnego dnia życzę wam i sobie :-)
1 781 2014-04-29 12:28:52
Witam...śnieżka 74...czekam na miejsce w takim miejscu.Ale chyba o mnie zapomnieli....W sumie to zrobiłam się wygodna i w domu mi najlepiej...
1 782 2014-04-29 12:46:13
Dzięki kochane za wsparcie .. :* dobrze, jak ktoś jest i rozumie.. :*
sluuu- tak prawda nic się nie stanie ale lęk, ii jakby miało coś się stac jest silne i człowiek poddaje się ![]()
ewa118- trzeba cieszyć się każdą wolną spokojną chwilą:)
1 783 2014-04-29 15:12:42
Dziekuje za mile przyjecie
Nowa18 a do jakiego szpitala czekasz? Ja dzwoniłam do krychnowic...miejsca od 26 maja...kurcze tak długo już się mecze..w domu niestety nie daje rady...ciekawa jestem czy wo-gole w takim szpitalu mogą pomoc..bo ja to już chyba we wszystko zwątpiłam:-(
1 784 2014-04-29 16:55:08
SNIEŻKA................gdzie są te Krychnowice?.............Ja złożyłam skierowanie w zeszłym roku,do Międzyrzecza. Chodziłam na terapie do Teresy Gałązki-Bazydło | Specjalista psycholog kliniczny, psychoterapeuta. Psychoterapia nerwic .
http://www.psychologkliniczny-terapeuta.pl/
1 785 2014-04-29 16:58:21
Oddział Leczenia Zaburzeń Nerwicowych Międzyrzecz psycholog
Adres: Poznańska 109 Miasto: MiędzyrzeczTel. +48 95 742 88 08 Czas oczekiwania pacjentów przyjmowanych w miesiącu styczniu: 49 dni
[zobacz wykres]
Szacowana data wolnych terminów: po 21 czerwca 2014
Szerokość geograficzna: 52°26' 55.47" ND ługość geograficzna: 15°37' 7.57" W
leczenie zaburzeń nerwicowych dla dorosłych (poniżej średniej kontrakt z nfz)
1 786 2014-04-29 17:00:15
http://www.medbiz.pl/samodzielny-publiczny-szpital-dla-nerwowo-i-psychicznie-chorych-w-miedzyrzeczu-miedzyrzecz/
1 787 2014-04-29 19:09:23
hej dziewczyny berenika-to fajnie że ci wyszło dobrze jak dziewczynki dzisiaj samopoczucie
1 788 2014-04-29 19:14:53
Hej
Krychnowice w Radomiu...dzwoniłam tam wczoraj ..termin 26 maj szpitalpsychiatryczny.radom.pl/index.php?cat=39&art=37... poczytaj sobie..dla mnie najgorszy to czas... minimum 2 miesiące...kurcze mam dwójkę dzieci..jedno małe dwuletnie i niestety brak mamy taty...itp...nikogo do pomocy...cala opieka spadłaby na męża a praca...koszmar...nie wiem jak to rozwiązać
1 789 2014-04-29 19:21:25
Snieżka... ...poczytałam... taki jak w Międzyrzeczu.Nie wiem co mam Tobie poradzić,nie mam takiego problemu...Może jednak znajdzie się jakieś rozwiązanie,urlop...lub ktoś dochodzący do dzieci.Widzisz jakie te terminy....u mnie też odległe ....
1 790 2014-04-29 19:55:24
,samopoczucie ? no niezbyt dobre,ale jakoś się trzymam.
Dzięki Bożenko.
1 791 2014-04-30 08:03:45
Witam....buziaki...
1 792 2014-04-30 14:10:03
Cześć ![]()
Dobra passa się skończyła, ale wyobrażam sobie, że zrobiłam sobie zapasy dobrego humoru na gorszy okres. Czasami pomysły mojej głowy są całkiem zabawne ^^
Spokojnego popołudnia wszystkim ![]()
1 793 2014-04-30 14:55:18
Witam kochani :-)
U mnie ostatnio w kratkę,ale nie jest źle-bywało gorzej.Pozdrawiam i buziaki :-*
1 794 2014-04-30 18:26:41
Hej, dziewczyny poddaje się objawą a nie chcę.. .;((
byłam dzisiaj na zakupach ;* coś co lubię rozluznilam się troche, ale wróciłam do domu.. i objawy duże...
1 795 2014-04-30 20:07:56
no hej dziewczyny u mnie dzis różnie pozdrawiam wszystkich
1 796 2014-05-01 09:47:09
Sysia nie poddawaj sie...ja poddawalam sie juz wiele razy..poznalam niedawo dziewczyne oczywisie z takim samym problemem jak nasz...kurcze ona mi bardzo pomaga..sluchajcie wiem ze to trudne ale chyba rzeczywiscie najgorsze jest siedzenie na tylku i nic nie robienie...bo wtedy sie poddajemy i uzalamy nad soba..bynajmnie ja tak mam...jak nic nie robie czuje sie po protu fatalnie a oczywiscie robic cokolwiek nie mam sily...ale ta dziewczyna mnie mobilizuje...ciagle mi wymysla co mam robic..przychodzi do mnie i znajduje mi na sile zajecie i oczywisce bierze sie ze mna....chyba pomaga...trudno jest ale naprawde pomaga...zapomina sie na troche...
1 797 2014-05-01 11:56:59
Hejka,dobrego dnia.........
1 798 2014-05-01 12:11:33
Sniezka , powiem Ci tak zajęcie jest dobrym rozwiązaniem, pracowałam jako hostessa tak sobie dorobić
i nie myslalam o niczym, ale jak jestem w domu pojawiają się objawy... biore coś do ręki raz, pozniej 2 raz bo się boje ,że coś się stanie tak jest w nn..
Nie jest prosto..Ty masz lękową tak?
1 799 2014-05-01 12:17:58
Tak..tylko ze juz przewlekla i naprawde ciagle mi cos dolega...jestem juz tak zmeczona objawami ze sie zyc nie chce...ale od dzis chce sprobowac robic cos na sile mimo wszystkich dolegliwosci ktore czuje...moze jakos sie uda...narazie jest w miare...czego i Tobie zycze. Nie znam za bardzo nn.... czy ta nerwica tez tak bardzo dokucza?
1 800 2014-05-01 14:57:34
Witam Was wszystkich. Czytam Wasze posty od jakiegoś czasu i zastanawiam się czy też cierpię na nerwicę tak jak Wy czy to tylko kwestia gorszego humoru. Kiedy mam dobry humor, nie muszę iść do pracy ani szkoły to czuję się świetnie. Nic mnie nie boli, nic nie dolega, mogę iść spokojnie na spacer, powygłupiać się z moim facetem, śpię spokojnie. Ale kiedy przychodzi moment wyjścia do pracy czy szkoły zaczyna się biegunka, ból brzuch i/lub głowy, stan podgorączkowy, nie umiem jeść tylko piję hektolitry napoi po czym biegam co chwilę do toalety, drżą mi ręce, nie umiem się uspokoić, mdli mnie, mam zawroty głowy. Mam tak w sumie każdego dnia w pracy (jestem zagrożona zwolnieniem) do jakiejś godziny 10-11 tak jakby mijało kiedy się przyzwyczaję do bycia tam. W szkole nie jestem w stanie wytrzymać dłużej niż 2-3 godziny, choć mam po 10h zajęć dziennie (weekendy). Mam jechać do lekarza, na badania, do znajomych czy rodziny dalszej i od razu mam 'napady'. Wcześniej brałam leki ziołowe na uspokojenie przez rok żeby móc w spokoju iść napisać maturę. Udało się. Po wyprowadzeniu się z domu i zamieszkaniu z moim ukochanym odstawiłam te tabletki bo stwierdziłam, że już będzie ok. Ale zaczęły się problemy inne: zmiana mieszkania, nowa stresująca praca, następna zmiana mieszkania i pracy. I teraz jest niby ok, ale jednak męczy niepokój więc na nowo biorę te tabletki, ale dopiero od kilku dni więc jeszcze nie pomagają. Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale dawno już nie miałam komu się wygadać, a to dopiero część tego z czego chciałabym się wyżalić...
1 801 2014-05-01 22:17:11
Sniezka- chce mi się brać do ręki po kilka razy jakiś przedmiot , nie odłoże na miejsce tylko jeszcze chce wziasc 2 raz bo się boję ,że coś się stanie...
1 802 2014-05-01 22:22:09
malaikatyang- nie masz do czynienia z nerwicą , ale jeśli będzie się nawarstawiać coraz więcej problemów i będziesz brała do siebie każde rozczarowania, niepowiedzenia i będziesz się tym przejmować może i Ciebie dopaść ale nie musi.. Zależy czy jesteś podatna, wrażliwa.. przeżywasz. Ja np jestem taką osobą i dziewczyny z tego co mi wiadome też..
A czy w szkole jest wszystko ok ? stesujesz się egzaminami ? koleżankami ?
Daj dziewczyno trochę na luz gdy się denerwujesz wyjdz na zewnątrz po spaceruj, nie myśl o tym...
1 803 2014-05-01 22:50:35 Ostatnio edytowany przez mery_t (2014-05-01 22:52:54)
Witam Was wszystkich. Czytam Wasze posty od jakiegoś czasu i zastanawiam się czy też cierpię na nerwicę tak jak Wy czy to tylko kwestia gorszego humoru. Kiedy mam dobry humor, nie muszę iść do pracy ani szkoły to czuję się świetnie. Nic mnie nie boli, nic nie dolega, mogę iść spokojnie na spacer, powygłupiać się z moim facetem, śpię spokojnie. Ale kiedy przychodzi moment wyjścia do pracy czy szkoły zaczyna się biegunka, ból brzuch i/lub głowy, stan podgorączkowy, nie umiem jeść tylko piję hektolitry napoi po czym biegam co chwilę do toalety, drżą mi ręce, nie umiem się uspokoić, mdli mnie, mam zawroty głowy. Mam tak w sumie każdego dnia w pracy (jestem zagrożona zwolnieniem) do jakiejś godziny 10-11 tak jakby mijało kiedy się przyzwyczaję do bycia tam. W szkole nie jestem w stanie wytrzymać dłużej niż 2-3 godziny, choć mam po 10h zajęć dziennie (weekendy). Mam jechać do lekarza, na badania, do znajomych czy rodziny dalszej i od razu mam 'napady'. Wcześniej brałam leki ziołowe na uspokojenie przez rok żeby móc w spokoju iść napisać maturę. Udało się. Po wyprowadzeniu się z domu i zamieszkaniu z moim ukochanym odstawiłam te tabletki bo stwierdziłam, że już będzie ok. Ale zaczęły się problemy inne: zmiana mieszkania, nowa stresująca praca, następna zmiana mieszkania i pracy. I teraz jest niby ok, ale jednak męczy niepokój więc na nowo biorę te tabletki, ale dopiero od kilku dni więc jeszcze nie pomagają. Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale dawno już nie miałam komu się wygadać, a to dopiero część tego z czego chciałabym się wyżalić...
Ja uważam że to jest nerwica a w każdym razie jej klasyczne objawy. Nie jest to normalne żeby codziennie się tak stresować. U mnie było to samo tzn. jest nadal - wyjście do szkoły, jazda autobusem - niespokojny sen,biegunka,bóle głowy. Czekałam tak na lepsze czasy około 3 lat (bywało lepiej i gorzej) aż wreszcie udałam się do psychiatry, żeby zacząć leczyć to cholerstwo. Proponuję pójść czym prędzej do jakiegoś psychologa i opowiedzieć jak to wygląda. Im wcześniej tym łatwiej (mam nadzieję) będzie Ci się z tym uporać bez pomocy leków. Jesteśmy z tego co piszesz w podobnym wieku, nie czekaj proszę tak długo jak ja, nie bój się przyznać do tego że być może coś Ci dolega(ja właśnie przez to tak długo czekałam). Długo już się zmagasz z tym problemem?
Pozdrawiam ![]()
Ps. jeżeli chciałabyś pogadać to pisz do mnie na meila: tina-now@wp.pl
1 804 2014-05-02 09:38:17
Hejka....dnia spokojnego życzę.
1 805 2014-05-02 11:04:28
Witam Was wszystkie ...pogoda niefajna i u mnie troche gorzej z mobilizacja....Sysia probowalam sobie wyobrazic nn i chyba rozumiem...no coz ten rodzaj nerwicy chyba tez paskudny...powiedz a jakbys nie wziela jakiejs rzeczy kolejny raz to ten lek nie jest troche podobny do lęku w nerwicy lękowej?
1 806 2014-05-02 11:46:17
Sniezka - jest podobnie tak mi się wydaje.. Nie wezmę danej rzeczy to zaczyna się lęk , myślenie coś się stanie itp. dlatego robie to jeszcze raz...
1 807 2014-05-02 12:05:47
Malaikatyan, po pierwsze fajnie, że się tu pojawiłaś
Po drugie obawiam się, że na forum nie dowiesz się co to za syf i najrozsądniej byłoby udać się do jakiegoś specjalisty. Póki co wiesz tylko, że coś się dzieje, inaczej praca i szkoła byłyby dla Ciebie wyzwaniem porównywalnym dla innych ludzi. A skoro już wiesz, że coś się dzieje, to wracamy do punktu pierwszego, Twoim zadaniem teraz jest poszukać pomocy.
Poza tym jestem po naprawdę paskudnej nocy, pojęcia nie miałam, że mieszkamy obok jakiejś imprezowni (majówka w końcu). Szczęśliwie miałam furę oparcia w chłopaku, więc dalej jestem bardzo wdzięczna za to, co dostałam.
Spokojnego dnia
1 808 2014-05-02 12:09:45
Sysia001 - jestem właśnie taką osobą, która martwi się nawet rzeczami, które są oddalone ode mnie o kilka lat, nie mówiąc o tych, które są na wyciągnięcie ręki. Pytanie co do szkoły - nie, uczę się w policealnej, a tam na egzaminy przychodzi się ze ściągami, na zajęciach albo się notuje albo śpi tak na prawdę, mam w porządku koleżanki z którymi mam fajny kontakt. Mam lęk przed samym jakby przebywaniem w szkole. Przed wyjściem z domu staję przy lustrze i mówię do siebie na głos 'przesadzasz, przecież nic Ci tam nie zrobią, siedzisz i nic nie robisz, ewentualnie gadasz z dziewczynami czy czytasz książkę, nie ma się czym martwić i czego bać' ale i tak tuż przed wejściem na salę biorę tabletki na żołądek i biegunkę, żeby mi się brzuch uspokoił i od razu zaczynam planować w którym momencie wyjść z zajęć i jak najszybciej wrócić do domu...
mery_t - chciałabym iść do psychologa, ale niestety nie mam na to kasy (wynajmujemy z chłopakiem mieszkanie, które sami opłacamy, sami zarabiamy na życie, jedzenie, opłaty, raczej bez pomocy z zewnątrz). Kiedyś, w ostatniej klasie liceum było łatwiej, bo raz, że brałam tabletki na uspokojenie już jakiś czas, a dwa miałam obok przyjaciółki, z którymi rozmawiałam o wszystkim każdego dnia i nigdy nie musiałam niczego dusić w sobie. A teraz nie mamy kontaktu, każda zaczęła swoje życie - praca, szkoła, obowiązki rodzinne - i spotykamy się raz na kilka miesięcy, a rozmowy przez gg czy fb są marną alternatywą. Nerwowa jestem od zawsze tak na prawdę - nie w sensie krzyku czy płaczu o byle co, tylko właśnie przejmowania się wszystkim. Ale to już dużo dłuższa historia...
1 809 2014-05-02 12:17:36
Malaikatyang, do psychologa można też iść bez wszczynania opłat (jak ma się ubezpieczenie, ale skoro pracujesz masz je na pewno
), np. przy pierwszym lepszym AA w Twoim mieście (przyjmują nawet jeżeli nie masz problemu alkoholowego), w kościołach, MOPSach itd. Możesz też spróbować u psychiatry, ale to już rozmawiaj z bardziej doświadczonymi ludźmi w tym wątku, bo o tej pomocy nie wiem nic.
1 810 2014-05-02 12:21:27
(...)Możesz też spróbować u psychiatry, ale to już rozmawiaj z bardziej doświadczonymi ludźmi w tym wątku, bo o tej pomocy nie wiem nic.
W ramach NFZ-u wizyty u lekarzy psychiatrów są bezpłatne, nie potrzeba też żadnego skierowania. Wystarczy znaleźć przychodnię, która ma podpisaną umowę z NFZ (można znaleźć na stronie NFZ-u), zadzwonić, wyznaczyć termin.
1 811 2014-05-02 12:22:37 Ostatnio edytowany przez nerwuska23 (2014-05-02 12:23:46)
Hej :-) U mnie okej.
Życzę wam słonecznego i spokojnego dzionka i całuję :-**
1 812 2014-05-02 18:56:11
witam wszystkich u mnie troche gorzej buziaczki
1 813 2014-05-02 22:22:07
malaikatyang- kochana miałam podobnie, nie jesteś jeszcze w zaawansowanej nerwicy, ale jesli będzie tak dalej .. może się zacząc. Spróbuj znalesc dobrego psychologa.. i rozmawiac z nim o wszystkim co Ci przeszkadza, ii po prostu wygadaj się mówie Ci to pomaga..
Nie możesz dojsc do stanu nerwicy .. Dasz rade! trzymam za Ciebie kciuki !
1 814 2014-05-03 07:57:42
Sysia001 - dziękuję Ci bardzo
Na razie spróbuję się sama ogarnąć i może odświeżyć przyjaźnie, żeby tak jak mówisz, wygadać się komuś, a jednocześnie mieć wsparcie wśród bliskich, bo rodzina nie pomoże. Mam nadzieję, że uda mi się stać chociaż częściowo bardziej zrelaksowaną i nie tak zestresowaną. No i wierzę, że Wam również się to uda, bo nikt nie zasługuje aby tak cierpieć. Cieszę się, że znalazłam to forum
1 815 2014-05-03 12:29:18
Witajcie serdecznie
Wiem, że jest to forum dla kobiet ale mam nadzieję że mnie przyjmiecie
Jestem mężczyzną mam 31 lat. Od "miesiąca" (ponieważ od tamtego czasu ataki się nasiliły bardzo) cierpię na nerwicę lękową. Początek był kompletnie dla mnie nie zrozumiały. Byłem na uczelni (studia zaoczne) podczas wykładu dostałem silnego ataku duszności, arytmii i poczucia że wszystko wali mi się na głowę i zacząłem uciekać...tylko gdzie? Od tamtego czasu życie moje zmieniło się diametralnie nie potrafiłem normalnie egzystować. Wszystko do okoła stało się nie jasne, miałem poczucie snu przeplatanego z rzeczywistością. Myślałem że zwariuję. Jedynie sen był dla mnie odetchnieniem od tego potężnego cierpienia. W tym czasie zmieniłem pracę dodatkowo w domu mam małe dzieci i zarwane noce. Ogólnie zawsze byłem mocno nerwowy ale staram się pić zioła bo leków typu antydepresenty lub sterydy nie chcę brać ze względu na szeroki wachlarz skutków ubocznych. Wcześniej przez rok chodziłem na psychoterapię ale co dziwne zakończyła się ona nie powodzeniem ponieważ lekarz psychiatra stwierdził że nie jest mi w stanie pomóc. Ogólnie spotkania były dla mnie bardzo stresujące ponieważ ciągle słyszałem i widziałem z jego strony formę znudzenia czy frustracji że nie "idę po jego myśli". Po tamtych spotkaniach jakoś żyłem ale do czasu.... teraz szukam, szukam, szukam co dalej robić. Staram się odżywiać prowadzić w miarę unormowany tryb życia. Ale przy natłoku obowiązków zadań etc. jest to syzyfowa praca. Dzięki kilku przeczytanym postom na forum dobrze zdefiniowałem co mi jest "chyba". Staram się kontrolować te ataki lęku. Najgorzej jest w dużych skupiskach ludzi kościół, miasto, uczelnia. Boję się że mogę zawalić studia. Niestety nie mam wsparcia w żonie. Ona traktuję mnie bardzo chłodno ogólnie i moją przypadłość raczej neguje twierdząc że to nie męskie. A przecież to nie chodzi o to w związku. Staram się jak tylko mogę ale zawsze jest pod górkę. Proszę was o analizę mojej wypowiedzi i porady.
Pozdrawiam serdecznie
1 816 2014-05-03 15:48:07
Witaj Szafir w naszym gronie wiem cos na temat lęków bo to przeżyłam i cię doskonale rozumiem ja osobiscie biorę tableki i na pewno mi dużo pomogły mysle że bez nich nie dałabym rady ja tak jak ty nie byłam wstanie wejsc do koscioła od razu się dusiłam serce waliło jak oszalałe cała się trzęsłam a teraz wchodze normalnie i nawet siedze w pierwsze ławce he he oczywiscie że zdażają mi się teraz też takie lęki ale jakos sobie umiem poradzic może nie zawsze ale to nie jest to co było wczesniej wiesz że to wszystko siedzi w naszej głowie więc jakos trzeba sobie radzic ten lekarz jakis dziwny no to może zmien lekarza a co do skutków ubocznych po lekach słuchaj nie zawsze tak jest jak tam pisze ja w sumie nie miałam żadnych ubocznych skutków na każdego działają inaczej może warto spróbowac albo psychoterapia u innego lekarza spróbój u innego a masz jakies inne objawy oprócz lęków co do żony to szkoda że ci nie pomaga pozdrawiam a wogóle skąd jestes
1 817 2014-05-03 15:49:08
Witaj Szafir83
Po pierwsze to nie wyobrażam sobie jak Twoja ŻONA może Cię nie wspierać! To jest podstawa związku - wsparcie i wzajemny szacunek. Zawsze tak było między Wami że Twoje problemy były dla niej mało ważne lub niemęskie? (Ja jestem jeszcze niedoświadczona wieloletnim stażem małżeńskim tylko szczęśliwym związkiem więc może żyję w świecie iluzji
) Myślę też że powinieneś szukać innego terapeuty, tylko przepracowanie lęku i stresu może go zwalczyć. Wiem że sytuacja jest wymagająca ponieważ są małe dzieci,praca więc pewnie mało czasu ale musisz walczyć o swoje zdrowie i szukać terapeuty. Z tymi skutkami antydepresantów chyba nie jest tak najgorzej, biorę od półtora miesiąca i nie miałam większych 'zawirowań'. Oczywiście tak długo jak można, najlepiej nie brać żadnych leków, jednak gdy już nie dajemy rady normalnie funkcjonować to myślę że nie trzeba się ich bać.
Pozdrawiam
1 818 2014-05-03 16:36:53
Witaj Szafir, fajnie że jesteś
Podpisuję się pod sugestią zmiany lekarza, z żoną rzeczywiście beznadziejnie, że tak masz. Z drugiej strony wszelkie zmiany muszą zajść w Tobie, ale nie oszukujmy się, jej wsparcie by się przydało... Mogę co najwyżej mocno trzymać kciuki.
W ogóle jak się trzymacie w ten pochmurny dzień?
Pozdrawiam
1 819 2014-05-03 16:49:10
Witam nowe twarze,fajnie że jesteście.Dziś pogoda pochmurna i z odchyłkami.Raz słoneczko a nagle zimno.Ujdzie....Pozdrawiam każdą osobę z osobna.
1 820 2014-05-03 18:29:26
hej kochani
otóż daaawno mnie tu nie było !! ale ciagle o Was pamietam i jestem
u mnie dobrze, czuję się okey choć zdarzają sie jeszcze dni , że ta idiotka nerwica mnie nawiedzi i czuje sie wyczerpana , bez energii i z totalną karuzelą w głowie i choć zdaje sobie sprawe ze mam nerwice to jeszcze ciagle po głowie chodzą myśli a może to coś innego;p
Sysia kochanie otóż doskonale Cię rozumiem ,wiem jak cieżko zmienić myślenie, że nic się nie stanie jeśli danej czynności nie powtórzysz. Skoro w Twojej głowie na pewno głębią się myśli,,szybko powtórze i bede spokojna,, i biedna meczysz sie wykonując te same czynności czy robiąc jakieś rytuały.. Otóż sama jak wracam do domu po cos jak zapomne to siadam na 10 sek itd ... choć kochana uwierzyć musisz w to , że popadłaś w jakiś dziwny strach, zabobony , w które i ja wierzyłam;p ale które są kompletnie wyssane z palca i sprawdziłam sama na sobie:) małymi kroczkami musisz sie tego wyzbywać, zacznij od jakiś małych kroczków , nie wiem jak sobie tłumaczysz czy jedynie ze ,,COŚ,, sie stanie , czy może masz jakiś wachlarz tych złych rzeczy - jesli tak zacznij olewać powtarzanie na początku tych czynności które np sprawic mogą mniejszą szkodę jak nie powtórzysz (kurcze nie wiem czy jasno pisze;p)
Szafir 83..widzę , ze u Ciebie się zaczęło jak u mnie- duszności itd.. napisz obecnie z czym się męczysz ?? jak sobie radzisz? żonę musisz zrozumieć, osobie zdrowej ciężko to pojąć co to znaczy nerwica ehh niestety takie to gówno, ze i mi samej było ciezko w nią uwierzyć
a co do reszty to kochani widzę, że jakoś juz sobie radzicie, są wzloty i upadki ale to chyba już w nas zapisane, trzeba wkońcu to zrozumieć, wtedy nie bedziemy zwracać pewnie uwagi na nasze samopoczucia i pamietajmy, że każdy nawet zdrowy człowiek może mieć przecież gorszy dzień... buziaaaki