netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

2 983 odpowiedzi750 498 wyświetleńzałożony przez Stokrotka84, 27.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Strony Poprzednia 1 … 24 25 26 27 28 … 46 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 626 do 1 690 z 2 984 ]

1 626

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam ! Jakiś czas mnie tu nie było ale to dlatego że był to czas wzlotów i upadków no i oczekiwania na zadzialanie  leku.Minął już miesiąc jak biorę lexapro i są już pierwsze pozytywnie efekty działania leku w postaci nieco lepszego samopoczucia ale gdybym miała użyć skali. od 1 do 10 to byłoby to 2 .Najgorsze jest to że cały czas dokuczają mi fizyczne objawy takie jak bujanie kołysanie.Jest to bardzo dokuczliwe a ja jestem coraz bardziej zrezygnowana i nadchodzą mnie myśli że to nigdy nie minie.

1 627

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Mar63 minie minie. Cierpliwości. Buziole dla wszystkich.

1 628

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

hejka...zdrowia i uśmiechu wszystkim,pozdrawiam...

1 629

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

mar63- to też nie jest tak że pierwszy lek jest najwłaściwszy, często trzeba zmieniać. Tak więc poczekaj, jeśli nie podskoczy w Twojej skali do 5, to zmieniaj.

Cześć Wam wszystkim,
Miałam moją psycholożkę. Czasami mnie denerwuje, że ona tylko słucha...gryyy po 5 spotkaniach mogłaby już coś niecoś podpowiedzieć, a tu słucha i jeszcze mnie chwali. ;-(

1 630

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

cześć dziewczynki
Też mnie nie było jakiś czas, ale czytam Was i jestem z Wami codziennie. Kiedy nadchodzą złe chwile to staram się przywołać te myśli pozytywne od Was. Ogólnie nie jest tak źle, bywało dużo gorzej. Sprawa mojej córci z Viatollem jeszcze nie wyjaśniona, mąż narazie ok, ale boję się żeby nie było następnego razu, a do lekarza nie chce iść.
mar63- te kołysania i bujania mogą być nie tylko od leku , ale właśnie od lęków. Ja też gdy zacznę się mocno stresować to dostaję bujawki, czego bardzo się boję . Wkurza mnie taki brak stabilności. Nie dość że lęki to jeszcze kołysanie. Ale zauważyłam że jak zapanuję nad lękiem to i bujanie szybciej przechodzi.

1 631

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

sluuu- widocznie ma za co Cię chwalić.
Ja też byłam u mojej pani doktor ale nic nowego. Dostałam kolejną partię tych samych leków.
Na efekty muszę też sama zapracować

1 632

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

hej kochani:) jak wejdę tu do Was na forum i widzę jakis problemik i wiem co można poradzić to śpieszę z tym;p
Otóż widziałam tu , ze mają pewne osóbi problem z kołysaniem, bujaniem równowagą;p otóż mi pomogło to http://www.zaburzeni.pl/program-cwiczen-na-problemy-z-utrzymaniem-rownowagi-bujanki-t3557.html   polecam!!

1 633

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Chyba w końcu jest dobry tydzień, prawdę mówiąc pierwszy raz w tym roku smile

Pozdrawiam Was wszystkich cieplutko smile

1 634

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Ewus zazdroszczę, u mnie mega spadek nastroju...buuu

1 635 Ostatnio edytowany przez nerwuska23 (2014-04-02 22:01:14)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hejka kochane :-)

U mnie dobrze.Wczoraj miałam  wizytę- leki te same.Czuję się świetnie-ciągle w ruchu.Nie wierzę,ale kocham robić zakupy yikes big_smile mąż nie bardzo(nie dziwię się) big_smile troszkę się rozchulałam, buuu,  pozdrawiam i buziaczki :-***

1 636

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam ciepło, powoli wracam do zdrowia, głównie to walczę z "głową", ale już nie bólem a myślami. Jak choruję to wpadam w panikę, że znowu się wszystko zacznie od nowa, że zachoruję na stawy tak jak rok temu itp... A przecież wyleczyłam moją "jersiniozę", a ze stawami po prostu muszę uważać bo tak już mam i muszę dbać o siebie. ehhhh.... jakie to wszystko skomplikowane, ale żyć się chce! I tym pozytywnym akcentem zarażam Wszystkich i życzę miłego dnia!

1 637 Ostatnio edytowany przez nowa18 (2014-04-03 10:06:11)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących
gosiulka85 napisał/a:

hej kochani:) jak wejdę tu do Was na forum i widzę jakis problemik i wiem co można poradzić to śpieszę z tym;p
Otóż widziałam tu , ze mają pewne osóbi problem z kołysaniem, bujaniem równowagą;p otóż mi pomogło to http://www.zaburzeni.pl/program-cwiczen-na-problemy-z-utrzymaniem-rownowagi-bujanki-t3557.html   polecam!!

Witam ciepło.Dzięki za link,mam właśnie problem z błędnikiem .Poczytam....pozdrawiam.

1 638

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

8888- super, czyli można powiedzieć że nawrót nie był taki straszny jak ostatnio.

1 639

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sluuu a dlaczego nawrót u mnie może trwać nawet miesiąc? Codziennie rano? Potem straszne zmęczenie.

1 640

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam ciepło, masz rację Sluuu, warto popatrzeć na to w ten sposób, że nawrót nie jest taki jak ostatnio, jest o wiele lepiej, tylko strach wciąż "buszuje" - ahh, jak bardzo się niecierpliwię, kiedy jest dobrze to myślę, że to wszystko już za mną, a tu czasami znowu lęki i bóle... Tak trudno jest cieszyć się wtedy z poprawy, bo przecież poprawa jest! Ah, ta wieczna akceptacja, tego co jest, niby pomaga, ale chce się więcej ...
pozdrawiam Wszystkich bardzo mocno, ciepło i życzę wiele coraz lepszych chwil. Właśnie zaczęłam nowy projekt literacki, jestem tym tak podniecona, że zamiast czerpać radość to mam objawy:-), ale to wszystko dziwne, ale dam radę, tylko muszę obłaskawić to dzikie zwierzę które jest we mnie. ..

1 641

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Idę dziś na mammografię (profilaktyka).. Boję się.Moja mama chorowała na raka piersi, miała usuwaną pierś

1 642

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

A najgorsze to czekanie na wynik

1 643

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Cieplutkimi myślami przytulam,słoneczko zostawiam.

1 644

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Berenika, mocne kciuki!!!

U mnie troszkę gorzej, mimo że w końcu udało nam się kupić lodówkę (kto by pomyślał, że w tym kraju można żyć bez lodówki?) jest tak... sucho. Szczęśliwie dziś znów robię pierogi, kto by pomyślał, że to będzie jedna z najbardziej uspakajających mnie czynności. Spokojnego weekendu smile

1 645

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

8888- Za pierwszym razem nie wiedziałaś, ze z tego się wychodzi. Znaczy się nie miałaś wiedzy popartej doświadczeniem, a teraz już masz. Moja mamka tak samo mówiła, ze pierwszy był najgorszy, bo zdawało się że już nigdy nie będzie dobrze. Jak dodać fakt, że spokój wypracowałaś sobie bez leków (za co podziwiam i czuję się gorsza ;-P) to zbierasz owoce pracy wykonanej wcześniej,
ewa118-a ja muszę moją sprzedać bo spać mi nie daję a mam pokój z kuchnią ;-)
nowa18- jak zawsze pozytywnie witasz te dni, i dobrze!
berenika51- spokojnie, popatrz na to z innej strony. Kontrolujesz to, więc w najgorszym scenariuszu (na który sa małe szanse) i tak wczesne wykrycie równa się wyleczenie, bez amputacji.
kasiuniunia- Kasiu, a ostatnio miałaś dobre samopoczucie. Coś się zmieniło? Wiesz w Twoim przypadku chyba za wcześnie mówić o nawrocie, bo on następuje po zaleczeniu choroby. Na razie widzę, że dobierają Ci leki, ale jeszcze chyba nie trafiliście. To są spadki nastroju poranne, bardzo, bardzo częste przy ssri nad ranem, ale to się później stabilizuje, a w wyniku tego że odstawiłaś znów tą sertralinkę organizm ma huśtawkę, której szczerze współczuję- nienawidzę tego! Z czasem dojdzie do stabilizacji i ten nastrój jaki będziesz miała wtedy, będzie decydował o kolejnym dobieraniu leku lub nie .
nerwuska23- coś mi się zdaje, ze leki zaskoczyły, cieszę się. ;-))))

U mnie, cóż za 5 min rozpoczynam wknd. Ostatnio mam dobry nastrój, ale taki trochę nienaturalnie olewacki, no i wciąż sztywność karku, ale nie narzekam i nie zapeszam tym samym. Jak ja już chciałabym odstawić te ssri, pomagają w chorobie, ale całe życie to kiepski związek. Jutro taniec ;-), w następnym tygodniu wyjazd na targi, do tego oddzielne wejście, Boziu dobrze że nie mam czasu myśleć o problemach.

1 646 Ostatnio edytowany przez kasiuniunia (2014-04-04 18:31:54)

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Nie nic się nie zmieniło czuję się dobrze, wczoraj trochę gorzej już się bałam że wraca, ale przetłumaczyłam sobie że każdy może mieć gorszy dzień i puściło. Myślę że to zaleczone było pół roku temu, potem trochę gorzej aż jakieś 6 tyg temu rozszalało się na cały miesiąć tak jak kiedyś. Byłam dzisiaj u mojej psycholog i jest zadowolona uważa że jeżeli bez leków przez te 13 dni tak sobie radzę to jest dobrze. Zespół odstawienia po tylko 10 dniach brania raczej minął. A co zrobiłam? otóż za jej radą i gościa z artykułu który tutaj wkleiłam, zmieniłam całkowicie mój rytuał porannej gonitwy (nawet śniadania nie jem w kuchni tylko w pokoju) pozwalałam lękowi przyjść, mimo złego samopoczucia wychodzę z domu i powoli z kazdym dniem zaczęło być coraz lepiej. Mam też już dzisiaj wynik rezonansu potem Wam napisze dokładniej. Narka Wynik; na poziomie c5 c6 obecność dużej szerokopodstawnej wypukliny krążka międzykręgowego która uciska na worek oponowy, modeluje rdzeń kręgowy oraz zawęża oba zachyłki boczne kanału kręgowego na c6 c7 to samo. I w taki oto sposób znalazłam przyczynę mojej guli na szyi od co najmniej 2 lat, nazywaną przez lekarzy albo niczym albo powiększonym węzłęm chłonnym. Jestem zawzięta bestia, teraz mogę się normalnie rehabilitować bo wcześniej Pani neurolog po zwykłym prześwietleniu rozpoznała że to kręgozmyk szyjny krórego nie wolno nawet masować. Oczywiście przyczyna nocnych zawrotów głowy także rozwiązana. Tylko teraz nie wiem co z moim zawodem nie wolno mi schylać szyi do przodu itd..

1 647

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

no witam wszystkich u mnie tak srednio ból głowy pozdrawiam wszystkich

1 648

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam niedzielnie. U mnie dosyć kiepsko, ale postanowiłam, że zrobię z tego użytek, i postaram się w ciągu dzisiejszego dnia dać z siebie tak dużo, jak jestem w stanie - abym mogła sama sobie zapewnić lepsze samopoczucie smile Stan w którym jestem teraz trochę podnosi poprzeczkę. Zobaczymy, jakie wieczorem będą wyniki tego wyzwania.

Chciał nie chciał jest niedziela, dzień w którym już trzeci miesiąc zaczęłam robić tylko to co lubię, aby obalić mit niedzieli z liceum (napinka, że trzeba się uczyć). Mimo paskudnej pogody oby ten dzień dla nas wszystkich był jak najspokojniejszy ^^ Miłego dnia smile

1 649

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam serdecznie i ciepło, Dzisiaj muszę pojechać na sterylkę z kotkiem, jestem potwornie zestresowana. Nie mogę patrzeć jak na mnie zerka tymi swoimi oczkami i pyta dlaczego nie ma smakołyków w misce. Muszę go przegłodzić przed zabiegiem, więc chyba czmychnę z domu, bo nie dam rady na nią patrzeć! Jakie to wszystko dziwne, jedyny warunek do adopcji jaki miałam to wysterylizowany kot, a tu a kuku okazało się że wet nas trochę oszukał.... Pewnie tak miało być, bo ja tak licho radzę sobie z takimi sytuacjami na które nie mam wpływu.... Brzuch boli, jelita szaleją... Pakuję manatki i wyjeżdżam, zrobię sobie dzień" zwiedzacza".. o 17.00 zabieg, trzymajcie za nas kciuki.. gorąco pozdrawiam, całuchy

Kasiuniunia, dobrze że w końcu wiadomo co jest i można się tym zająć, gratuluję rozwiązania problemu! Ja z bolącym brzuchem i jelitkami biegałam latami a to po prostu celiakia i inne nietolerancje. Nerwicy nie warto pomagać, niezidentyfikowanymi chorobami:-) ta franca tylko na to czeka. !
Sluuu, ale się u Ciebie dzieje..., fajnie, a będzie coraz lepiej :-)

1 650

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

8888, kciuki przyjęte smile

1 651

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

8888- dzięki i również trzymam kciuki.

Dziś trochę gorzej, ale wciąż próbuję, walczę, przełamuję się , będzie dobrze!!!!!!!!!

1 652

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Pewnie że będzie dobrze!

U mnie póki co w miarę...

1 653

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam.
Zajrzałam tu dzisiaj pierwszy raz. Tydzień temu byłam na wizycie u psychiatry. W poniedziałek wychodząc na uczelnię jak zwykle czułam ten okropny niepokój i lęk. Właściwie czułam to wszystko jak tylko otworzyłam oczy po nocy. Ciężko było mi opuścić toaletę... ponieważ to mój problem. Jak tylko czuję lęk pojawia się nieodparta potrzeba skorzystania z toalety. Męczę się z tym objawem trzeci rok. Bywało lepiej i bywało gorzej. Zawsze sobie jakoś z tym radziłam. Najsilniejszy przypływ lęku pojawiał się w autobusie. Nie było jednak innej rady jak dojeżdżać codziennie na uczelnię. W autobusie było baardzo ciężko, gorąco,ból brzucha, silne skurcze. Tak minęły dwa lata. W między czasie przeniosłam się do mojego chłopaka. Nie wprowadziłam się do niego, jednak na tygodniu mieszkałam u niego przez 3/4 dni żebym mogła autobusem jechać tylko 10 minut zamiast aż 30. Pomieszkuję nadal. Przez ostatni semestr (zimowy) było dobrze, dałam radę jeździć na uczelnię nawet od siebie z domu, czyli 'aż' 30 minut. (Ponieważ dla mnie nawet minuta spędzona w autobusie to 'aż' minuta.) Zaczęły się egzaminy i powrócił lęk...a co będzie jeśli będę musiała wyjść do łazienki? Raz, drugi, trzeci...? Wszyscy będą na mnie patrzeć...Co pomyśli sobie wykładowca...pewnie że ściągam, że jestem nienormalna...Miałam bardzo trudny egzamin, nie dałam rady...mam warunek (dodam że wykładowca jest koszmarny, to taki, który jest tym najgorszym, tym postrachem...zawsze ktoś taki się trafia). Właśnie przed tym nieszczęsnym egzaminem i poprawką znowu się zaczęło i to na dobre...Tak nasilonych objawów do tej pory nie miałam...Lęk przestał dopadać mnie tylko w autobusie ale już na samych zajęciach (wszystkich,nawet tych na których nic się nie robi, wystarczy być i udawać że się słucha jeśli nawet na to nie ma się ochoty)...Jest to dla mnie niewykonalne... 1,5h zajęć jest dla mnie czymś niewyobrażalnym...próbowałam chodzić, na początku semestru dawałam radę. Dwa tygodnie temu albo trzy zdarzyła się taka sytuacja że już tylko po wejściu na uczelnię, biegłam do toalety i na zajęcia już nie mogłam dojść...potem tydzień później to samo...jednak postanowiłam nie dać się i iść na zajęcia...przecież zawsze mogę wyjść...i musiałam wyjść aż 3 razy... wszyscy na mnie patrzą, pytają czy dobrze się czuję...koszmar...Postanowiłam że nie dam rady tak dłużej,koniec, idę do specjalisty. Na prywatną wizytę udało mi się dostać do psychiatry na drugi dzień bardzo zależało mi na zwolnieniu na uczelnię. Po prostu nie wyobrażałam sobie że jutro znowu to samo, że to znowu się wydarzy, że w ogóle muszę wyjść z domu...Pan doktor stwierdził że mam nerwicę lękową oraz 'epizod depresyjny' (nie mam ochoty na nic, czuję się brzydka,gruba,głupia, nie cieszę się z niczego nawet z jedzenia, które tak kocham, źle śpię).Walczyłam bardzo długo i już psychicznie sama nie mogłam sobie z tym poradzić...Przez te 2,5 roku nie przyznawałam się sama przed sobą  że coś mi jest, nie mówiąc o tym mojej rodzinie...Nie chcę ich martwić. Nie mam też z nimi zbyt bliskich relacji...moja matka zawsze podejmowała wszystkie decyzje za mnie, na 'te' studia poszłam bo 'mi kazali'...Chciałam zrezygnować po pierwszym roku ale ogromna awantura więc jak zawsze pomyślałam : "Dobra, skończę to i niech się odczepią" albo "Dobra zrobię to niech tylko dadzą już spokój" i tak ze wszystkim. Jestem osobą cichą, uległą. To jest właściwie przyczyna moich obecnych dolegliwości...moja narzucająca mi każdą decyzję matka i ja nie potrafiąca się postawić. Mam brata, który nieźle 'nawywijał', nigdy się nie uczył, nie myślał o przyszłości...Ja miałam być to mądrą, wykształconą za dwie osoby za mnie i za mojego brata... Mam własne zdanie ale od zawsze zostawiałam je dla siebie. Wiem co chciałabym w życiu robić jednak przez studia i przez to w jakim stanie przez nie jestem, nie potrafię skupić się na niczym innym. Czekam tylko aż to się skończy i będę mogła zacząć znowu oddychać... Nie sądziłam ze studia okażą się najgorszym okresem w moim życiu - dosłownie. Dodam tylko że zostały mi tak naprawdę już tylko dwa miesiące studiów ale jest to dla mnie niewyobrażalne w tym momencie żebym mogła spędzić tam chociaż 15 minut...  Nie wiem do końca czy powinnam pisać to w tym wątku/poście? I czy w ogóle powinnam pisać, może nie powinnam obarczać innych swoimi problemami nawet w takiej formie ale może jednak znajdzie sie tu ktoś kto mnie wesprze i to mi pomoże . Może ja też kogoś wysłucham... Pozdrawiam smile

1 654

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hej, dziewczyny dawno mnie tutaj nie było smile mam nerwicę natręctw, prowadziłam taki zeszyt co zapisywałam sobie np szampon i czy dałam rade wziasc raz czy nie... Ostatnio miałam chwile słabosci, zwłaszcza w szkole dziewczyny dokuczały, w domu ciągłe stresy...
i juz nie prowadziłam jakis czas teraz powróciłam mam nadzieje,ze to mi jakos pomoze..
boje się jak czegos nie zrobie to cos się stanie itp... ;((

1 655

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witaj mery w naszym gronie czy lekarz dał ci jakies tabletki

1 656

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Miło Was widzieć smile Mery, problem z toaletą jest mi bardzo dobrze znany, rozterki temu towarzyszące również... Pozdrawiam cieplutko i spokojnej nocy życzę smile

1 657

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam wszystkich

Mery....fajnie że jesteś...
Jest lepiej...dumna jestem że nie mam z tyłu natarczywego lęku, od jakiegoś czasu.Na stacjonarnym w domu ćwiczę i mam radość z osiągania wyników.......są niepokoje ale mniejsze do zniesienia..
Buziaki....

1 658

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dziękuję za miłe przyjęcie smile Lekarz przepisał mi Depralin, biorę od 5 dni dopiero więc nie wiem czy cokolwiek już działa. Teraz nie czuję się tak najgorzej ponieważ mam zwolnienie z uczelni. Nie boję się że muszę tam iść. Nie wyobrażam sobie powrotu na uczelnię... Nie wiem co będzie sad Gdybym mogła wzięłabym dziekankę czy urlop zdrowotny ale niestety mój rocznik jest pierwszym i ostatnim z 'tą' specjalizacją. Gdybym zrobiła sobie teraz przerwę, musiałabym nadrabiać zmiany programowe i kilka dodatkowych przedmiotów aż z dwóch lat. Jak Panie/Wy sobie radzicie w codziennym życiu z biegunkami chodząc np. do pracy ?
PS.1 : Dodam że nienawidzę tego co studiuję i gdyby nie rodzice (boję się ich po prostu tongue) to dawno bym rzuciła to w chole... Zwłaszcza że studia 'te' są naprawdę nic nie warte, spodziewałam się ze kończąc je będę miała bardzo dużą wiedzę praktyczną a tymczasem mam wrażenie że wiem jeszcze mniej niż przed pójściem na nie. Wiem że są poważniejsze problemy niż jakieś tam studia ale w moim przypadku jest to na chwilę obecną mój największy problem (robiąc/ucząc się tego czego się nienawidzi można 'zwariować'). Zakładam że są tu osoby starsze ode mnie a co za tym idzie - mądrzejsze, bardzo chciałabym Pań/Was się poradzić.

PS.2 : Dziś wieczorem mam zamiar pobiegać - ponoć sport pomaga w rozładowaniu napięcia smile smile

Miłego dnia smile

1 659

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Mery, znam smak studiowania czegoś, czego się nie lubi. Z jednej strony po kij się męczyć, z drugiej strony skoro zostały Ci 2 miesiące, to rzeczywiście rzut beretem. Hah, i to mówi osoba, która odeszła ze studiów 4 miesiące przed licencjatem tongue Też miałam kłopot z rodzicami, ale studia wtedy były mniejszym problemem, nawet (o dziwo) dla nich, poza tym ja wyjechałam w bezpieczny rejon 400km od nich, i tak swoje odczułam wink Trzymam kciuki, bo to naprawdę niemały problem...

Co do biegania, popieram i potwierdzam, wysiłek fizyczny swoje robi wink Pozdrawiam cieplutko smile

1 660

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Fajnie,że ktokolwiek smile coś odpisze wink

1 661

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

no witaj mery-5 dni to zamało żeby tabletki zaczeły dobrze działac trzeba trochę poczekac jednym działają po miesiącu innym po 2 miesiącach po 3 tygodniach to zależy sport jak najbardziej wskazany widzisz  ja biorę tyle lat i tez mam gorsze dni wszystko to siedzi w naszej głowie więc trzeba sobie jakos rozerwac pozdrawiam  i miłego dnia życze

1 662

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Już środa. Damy radę...

1 663

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

No hejka kochane :-)

U mnie różnie.Ale nie jestem w Polsce więc może to zmiana klimatu? Nie jest źle,lecz bywało lepiej.:-)

Słonecznego i spokojnego dnia wam życzę :-)

1 664

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Dziękuję za odpowiedzi.

Mam jeszcze jedno pytanie czy któraś z Was miała takie dolegliwości jak biegunki? Jak sobie z nimi radzicie idąc np. do pracy? Czyli w miejsce w które musicie pójść... Ja nie potrafię nawet dotrzeć na uczelnię, przez co nie wiem już co mam zrobić ze studiami bo zwyczajnie nie daję rady sad

Pozdrawiam

1 665

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Ja to mam, ale to jest tak. Gdy trzyma mnie mocno - cały czas mówię o biegunce z nerwów - najczęściej nie atakuje mnie naraz, tylko narasta. Czyli mam czas na powrót do domu. Nie wiem, na jakiej uczelni Ty studiujesz, ale moja jest bardziej jakąś kpiną, dlatego gdy nie przychodzę do szkoły zawsze się wygrzebię. Nie zamierzam się z tego tłumaczyć. Gadałaś o tym problemie ze swoim lekarzem?

Ten dzień mógłby się powolutku kończyć...

1 666

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Witam serdecznie,
Dziękuję za wsparcie mentalne i trzymane kciuki- kicia już po, a ja powoli odsypiam pierwszy stres. Nie było tak źle, tylko okazało się, że kicia miała już zabieg, no i albo jakiś mały niewidoczny fragment został, albo ma bardzo rzadką wadę kory nadnerczy! Tyle się nacierpiała i nic z tego nie wyszło. Jestem zła i jest mi smutno, ale czasami tak bywa. Nie mam na to wpływu. Już wiem dlaczego trafiła do mnie- bo jest tak samo zdefektowana (hi,hi,hi ), jak ja, mam tyle wad i chorób że mogę dzielić na lewo i prawo:-), ale i tak dobija mnie najbardziej nasza elitarna przyjaciółka nerwica I  miłościwie nam panująca! Ale bredzę, chyba się jeszcze nie wyspałam:-)... Moja kicia właśnie męczy się z tym potwornym kubraczkiem i jest jak w depresji ( apatyczna, ospała, smutna, aż strach patrzeć! Kochani, ale dałam radę i to jest dla mnie sukces! Nie wpadłam w panikę, nie biegałam aż tyle do kibelka i nie dałam się pożreć zielonookiemu potworowi.
Mery_t - ja przez kilka miesięcy reagowałam biegunką, na niewielkie nawet zawirowania, nawet to nie był stres, tylko lęk. Nerwica znalazła sobie słaby punkt u mnie w jelitach! Codziennie rano przez co najmniej 5 dni w tygodniu, budził mnie ból, skręty jelit i następował mój makabryczny taniec! Kibelek, lęk, ból, kibelek w dowolnej kombinacji. Mózg się nauczył tej reakcji i ją zapamiętał, powtarzając to prawie co rano, ale wieczorem lub w nocy też się zdarzało. Myślę, że powinnaś zabrać się za niego z dwóch stron: psychoterapia, psychiatra - co wolisz i gastrolog - oni teraz mają takie leki, że można trochę oszukać i załagodzić te sensacje! powodzenia i uściski dla Wszystkich

1 667

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Tak ja też mam podobnie ale w tym  momencie mam już nawet strach przed samym lękiem czyli przed tym że jak będę chciała wyjść z domu to znowu się wydarzy...Że złapie mnie na uczelni i będę musiała wychodzić ciągle itd. U mnie na uczelni można nie być dwa rady potem trzeba się tłumaczyć,przynosić zwolnienia, mimo że zajęcia są gówno warte i o niczym...Rozmawiałam z lekarzem ale w sumie to chyba trochę olał akurat ten problem (chociaż dla mnie jest on największym problemem), dostałam tabsy i tyle. Cały czas liczę na to że dzięki tabletkom ten lęk zacznie znikać...

1 668

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Nikt nic nie odpisze, fajnie. kazdy zajmuje się sobą:)

1 669

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Mery_t, rozmawiałaś z lekarzem, już możesz pokazać papierek wykładowcom. U nas też gadają, że min. 2 razy a potem kuku, ale wbrew pozorom można nie chodzić bardzo długo. Tylko u mnie ten problem ma trochę inny wymiar, bo nie chodzę, nie mam siły, motywacji, jestem w gorszej formie i ta świadomość (że i tak mnie przepuszczą, jeszcze podziękują) nie jest bardzo zachęcająca.

Ale 8888, znam to rozkoszne uczucie, kiedy jest po wszystkim i łapię się na świadomości, że nie wpadłam w histerię. Jejku, ale to piękne big_smile Mocno gratuluję, Twój kot też prędzej czy później da radę ^^

Ściskam

1 670

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

ewa118 nie było mnie na uczelni już tak łącznie chyba 6 tygodni i wcale nie mam ochoty tam wracać, nie uważam tez że dam radę...Chciałabym uczyć się w domu i tylko przychodzić na zaliczenia. Również tak jak Ty nie mam chęci do niczego, w związku z tym próbować iść na uczelnię i walczyć to jak dokonać niemożliwego. Ile najdłużej nie chodziłaś na zajęcia? Studiujesz państwowo czy prywatnie?

8888 trzymam kciuki za kotkę, sama mam dwa koty i dwa pieski, zwierzęta potrafią przekazać nam dużo spokoju i sporą dawkę radości, gdy wracam do domu na weekend zawsze witają mnie uradowane psy a koty mają w nosie, jak to koty tongue

1 671

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sysia001 Również mam małą,maleńką nerwicę natręctw już od dziecka. U siebie nie traktuję tego jako problem, od czasu do czasu pojawia się potrzeba powtórzenia jakiejś czynności kilka razy bo 'coś tam'. Nie wiele w tym temacie mogę powiedzieć.

1 672

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

No cóż, na jedne zajęcia chodzę systematycznie, a na reszcie byłam ostatnio na początku semestru. Na jednych nie byłam jeszcze wcale. Strategia jest taka, że w maju czerwcu złapię kontakt z wykładowcami, u których mam te nieobecności, powiem, że ciężka sytuacja (to akurat jest prawda), i co mogę zrobić. W najgorszym razie będę miała egzamin komisyjny, czego się nie boję, bo sam materiał i temat moich studiów jest do ogarnięcia. Dlaczego wiem, że to mi siądzie? Bo to PWSZ (państwowy), gdzie oni dostają jakieś dofinansowania za każdego studenta, zwłaszcza za studentów nowo powstałych kierunków, m.in. mojego. Poza tym mój chłopak od lat utrzymujący rodzinę doszedł tak już na trzeci rok. Normalnie wziąłby indywidualny tok studiów, ale zgodnie z regulaminem praca (nawet, gdy na niej polega cała rodzina) nie jest wystarczającym powodem.

Nie oszukujmy się, poza poważnymi, odwiecznymi kierunkami na czołowych uczelniach reszta jest dosyć groteskowa. Gdy mieszkałam w Warszawie studiowałam na APS i tam prawdę mówiąc poziom był ten sam co tu... To chyba nie są już czasy studiów naszych rodziców wink

A Ty nie mogłabyś ubiegać się o indywidualny tok studiów? Z drugiej strony na trzecim roku jesteś...

1 673

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Podziwiam za odwagę i ogarnięcie tego w taki sposób. Nie wiem co się stanie jak skończy mi się zwolnienie. Jak nie będę w stanie normalnie chodzić na uczelnię to pójdę po kolejne i zrobię tak jak Ty, mam nadzieje że mi się uda skończyć te studia w tym roku. Moje studia są jak najbardziej groteskowe, wiedza jaką nam przekazują jest praktycznie żadna w większości przedmiotów, o programie studiów już nie wspomnę. Co studiujesz jeśli mogę spytać?

O indywidualny tok można się ubiegać u mnie ze średnią minimum 4,5, takiej nie mam bo zaliczam wszystko na 3 żeby tylko mieć za sobą.

1 674

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Żadna tam odwaga, po prostu taką obrałam strategię tongue Pójdziesz po kolejne, nic się nie stanie, uczelnia to nie jest taki straszny problem, nawet jeżeli Ty to odczuwasz - Ty, albo Twoi rodzice. Spokojnie smile

Ja studiuję coś na kształt marketingu, jestem na pierwszym roku w tej chwili.

Z drugiej strony może dobrze, bo skoro to już ostatnia prosta, to będziesz to miała zaraz za sobą smile A Ty studiujesz prywatnie czy państwowo?

1 675

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Ja swojej uczelni strasznie nie lubię a może raczej wydziału,zero organizacji. Nie ma tu żadnych rozsądnych zasad, tak jak wykładowca mówi tak jest, Pani dziekan (prodziekan czy tam ktokolwiek to był) wyrażając zgodę na warunek, pytała nas na jakiej zasadzie to ma być bo sama nie wiedziała jak warunek wygląda...

Państwowo gdybym studiowała prywatnie myślę że nie miałabym problemu z niechodzeniem, chociaż nie wiem tongue Wiem tylko że uczelnie polskie państwowe to straszny 'syf' - aż tak się zniechęciłam że wiem, że przez najbliższe lata nie wybieram się na nowe studia, na które jeszcze na początku roku chciałam iść ale zdecydowanie wybieram studium. smile

1 676

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

No i gratuluję smile To taki komfort wiedzieć, że robi się coś, co się samemu wybiera smile

Rozumiem, każda taka "uczelnia" ma swoje absurdy smile Nie przejmuj się, zniosłaś już furę czasu, to już ostatnia prosta smile

Spokojnej nocy ^^

1 677

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

mery_t - ale nie przeszkadza Ci w codziennym funkcjonowaniu?

1 678

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hejka ogólnie jest dobrze. Nadal bez leków i bez lęków. Czasami jakaś natrętna myśl, ale rzadziej. Buziole dla Wszystkich starych i nowych.

1 679

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Kasiu, gratuluje smile ja dziś miałam bardzo męczący dzień. Jestem w dosyć kiepskiej formie, ale chyba przytłoczył mnie po prostu ten dzień... Spokojnej nocy wszystkim

1 680

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

ja też w kiepskiej formie pozdrawiam

1 681

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Przeziębiona,chora...pozdrawiam cieplutko.

1 682

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Też przeziębiona, ale to będzie kurna dobry dzień!

1 683

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

kasiunia a co dokladnie Ci jest ?

1 684

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Depresja i zaburzenia lękowe

1 685

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

no hej wszystkim kiepski dzis dzie ból głowy niepokój masakra a wy jak

1 686

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Sysia001  nie przeszkadza, ze względu na to że prawie nie istnieje tzn. objawia się rzadko, na tyle rzadko że nawet się tym nie przejmuję. Rozumiem że u Ciebie jest na każdym kroku?

Niedługo kończy mi się zwolnienie od psychiatry a powrót na uczelnię to nadal abstrakcja dla mnie, jak myślicie czy mogę poprosić lekarza o kolejne?

Miłego wieczoru wszystkim i mimo wszystko smile

1 687

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

I jest nowy tydzień. Podobno nowy tydzień to nowe możliwości - póki co nie zauważyłam tej prawidłowości, ale może w tym tygodniu zauważę ^^

Mery, pytaj, lepiej wiedzieć, że się spróbowało smile Trzymam kciuki smile

1 688

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hejka...nadal chora...buziaczki.....

1 689

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

witam wszystkich jak wasze samopoczucia bo ja masakra pozdrawiam wszystkich

1 690

Odp: Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Hejka, u mnie tak samo dzień masakra, chodze obolały, ciągle tylko moja głowa;/

Posty [ 1 626 do 1 690 z 2 984 ]

Strony Poprzednia 1 … 24 25 26 27 28 … 46 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Walka z nerwicą, kroki do wolności - moje rady dla cierpiących

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026