wita wszystkich oraz nowe nerwuski u mnie nie najlepiej jakos lęki powracają eh buziaczki
1 496 2014-03-11 22:11:44
Podobne tematy
1 497 2014-03-11 22:52:34
Kasiunia, trzymaj sie. U mnie teraz makabra, telepie sie, jestem wsciekla, jakos tak nie moge wyluzowac. Boje sie kazdej kolejnej godziny przez to, obled jakis...
Michifu, super ze tu jestes, przynajmniej wirtualnie odsapniesz. Nie myslalas o przekwalifikowaniu? Studiujesz to co lubisz? Pozdrawiam, trzymam kciuki, i licze na kciuki zwrotne
jestesmy co najmniej dwie w tym dolku
1 498 2014-03-12 08:37:18
Pięknego dnia życzę...
1 499 2014-03-12 08:47:08
To tylko wiosna - to dalej może być fajny dzień ![]()
1 500 2014-03-12 10:27:56
Witajcie dzielne Kobiety:-) :-) :-)
Czy któraś zdążyła się już dzisiaj uśmiechnąć? Hmmm? Jeśli nie to poproszę o uśmiechy....ładne szerokie....takie do bólu....mięśnie twarzy też trzeba ćwiczyć:-)
Słyszałam,że dzisiaj jest dzień bez dolegliwości,a jak któraś na coś narzeka,to nie jest to żadna z Was,a piekielna nerwica, pomyślcie,że dzisiaj jej nie ma,jesteście Wy, piękne - może jeszcze nawet o tym nie wiecie,ale tak tak,to Wy, piękne i wolne dzisiejszego dnia od tej zakały, wstawać mi z łóżek jak któraś jeszcze tego nie zrobiła, bierzemy prysznic i robimy coś dobrego dla siebie, ja mam sakramencki ból głowy dzisiaj,ale żeby w lęki nie popadać zawijam kiecę i do fryzjera zmykam, a co...?...:-) nie można siedzieć i czekać,aż nerwicowe tornado nas pochłonie i zrobi z nas miazgę....wybór należy do Was miłe Panie:-)
1 501 2014-03-12 10:51:09
Gosiulka85- pytasz o moje objawy,hmm, powiem tak, na samym początku,kiedy byłam jeszcze ciemna jak tabaka w nocy, dopadały mnie gwałtowne lęki powodowane np, kołataniem serca,waliło jak dzwon, ciśnienie rosło i nakręcanie gotowe,przy tym było mi zimno,czasami się telepałam,bo nie mogłam się wyciszyć, z innch to wrażenie jakbym miała zemdleć,zawroty głowy,szum w uszach, objawy to mały pikuś tylko jak mnie dopadały to ja samą siebie nakręcałam,bo sądziłam,ze mi się coś stanie,ze umrę,ze....że....że....bałam się zostawać sama,bez dorosłej osoby,a noc była koszmarem, zwłaszcza ta samotna.
Kiedy obiegłam prawie wszystkich lekarzy zeby się upewnić,ze nic mi nie jest,odpuściłam,spuściłam balonik i dotarło na spokojnie do mnie,że tak będzie za każdym razem.....a ja tak nie chciakam,bo to ból i kalectwo straszne.Czasami potrafiłam tydzień nie wychodzić z domu,innym z nowu razem jak tylko czułam,że coś się zaczyna,to szybko się zbierałam i wychodziłam do ludzi,gdziekolwiek, dlatego tak jaknp w tej chwili,ja super czuję się w pracy,tam gdzie mam kontakt z ludzmi i nie muszę myśleć o sobie.....ale i dopadają mnie takie dni,ze i do tej pracy tez ciężko się zebrać,bo niepokój cholerny mnie trawi.Kiedyś jakiekolwiek kolnięcie powodowało,że się nakręcałam,teraz wiem,ze bez sensu od razu z paniką,spokojnie,jak wiem,ze boli brzuch a jestem przed miesiączką,to i niech on tam sobie będzie, po prostu tu chodzi o to,by umieć rozróżniać,bole rzeczywiste od tych,ktore nam funduje nerwica.
Pozdrawiam i głowa do góry:-)
1 502 2014-03-12 11:09:37
Wczoraj pozegnałam moją sunię ukochaną.Była z nami 12 lat .Odeszła cichutko niemal bezszelestniezzupełnie inaczej niż żyła bo była wulkanem energii bardzo żywą i wesołą psiną.Jest mi niewypowiedzianie smutno.Przed oczami przesuwają się obrazy z naszego wspólnego życia kiedy była rozbrykanym szczeniaczkiem jak bawiła się godzinami z moim małym synkiem i ostatnio kiedy była już bardzo słaba .Zamknął się jakiś etap mojego życia.Coś się zaczyna trwa i kończy się niestety.Życie przypomina o przemijaniu.Pozostaje żal.
1 503 2014-03-12 11:23:51
Mar63 no bardzo mi przykro kochana:(
Waleczne serce.. to zmagałyśmy się z podobnymi dolegliwościami;/ ja rónież jak miałam zostać sama w domu to przeżywałam katusze..brrr jak sobie wspomnę jak się czułam zachowywałam to aż mnie ciarki przechodzą;p Każdy sam musi sobie w głowie poprzestawiać myślenie, myśleć o przyjemnych rzeczach a nie o lękach, objawach, strachu itd. to błędne koło cały czas się toczy , nie wolno siebie karmić kolejnymi lękami bo nigdy z tego się nie wyjdzie... odwracanie uwagi, krzyczenie na siebie w myślach.. i robienie czegokolwiek co zdoła odwrócić nasze myśli... a przede wszystkim do tego ruch , nawet najmniejszy i najlepiej na świeżym powietrzu
buziaki
1 504 2014-03-12 13:10:02
michifu- Witaj, dużo tu nas, więc rozgość się. Z czasem pewnie będziesz się czula jak u siebie.
mar63- no to obie jesteśmy w żałobie. Ja straciłam swojego tragicznie 2 tygodnie temu.
Waleczne serce- dobrze że doświadczone dusze takie jak Ty się tu znalazły.
Ewa,Nowa,Kasia,Bożenka i Gosia- hej hej dziewczyny, normalnie bym Was na kawę do siebie zabrała,
1 505 2014-03-12 13:42:30
Mar63, ściskam Cię mocno!
Te objawy każdemu są same. Btw samotności mam niezłego newsa. pamiętacie, jak narzekałam, że chłopak idzie na imprezę do kolegi i boję się spędzić sama noc? Teraz wyjeżdża na cały weekend (pojutrze), a ja podchodzę do tego ze spokojem, super uczucie
W sobotę zaprosiłam kolegów ze szkoły na planszówki, żeby nie siedzieć non stop sama. Zamierzam powoli odbudować moje życie w społeczeństwie... Od powrotu ze szkoły do imprezy minie 21 godzin, które zamierzam spędzić z Wami, filmami, książkami i swoim spokojnym, bezpiecznym towarzystwem
Sluuu, brzmi rozkosznie. Dawno nikt mi nie powiedział, że gdzieś by ze mną wyszedł, bardzo miłe uczucie ^^
1 506 2014-03-12 13:49:48
Super Ewcia ;-)
1 507 2014-03-12 14:48:08
Dziś mam dobry dzień...uśmiechem zarażam.....
1 508 2014-03-12 20:05:02
Współczuję wszystkim w żałobie ![]()
Dużo tutaj Was/nas, dużo też się dzieje. Pozdrawiam, dziękuję za miłe przyjęcie.
A ja dzisiaj znów byłam w ogrodzie. Wykopałam 7 pieńków z korzeniami po 2 metrowych thujach. Myślałam, że jajko zniosę. Jutro oficjalnie nie będę w stanie poruszyć nawet palcem. Ciągle towarzyszyła mi myśl: "jak mi się coś teraz stanie (wypadnie dysk, zemdleję, dostanę "postrzału"), to będę miała gotową i niepodważalną wymówkę, żeby tych drzew nie wykopywać!". Na szczęście (nieszczęście?) nic się nie stało. Pieńki wykopane, koszmar zakończony.
Co do przekwalifikowania... Moja sytuacja jest dość zawiła, nie chciałabym tutaj wszystkiego opisywać, bo kto wie, kto się czai po drugiej stronie. Moje zajęcie jest tymczasowe, tylko kilka miesięcy, więc zaciskam zęby i robię. Myślałam, żeby dać sobie spokój (w sumie myślę o tym codziennie), ale boję się gniewu szefa. Wolę cierpieć niż narażać się na jego reakcję... No i mam dodatkowego grosza.... Aktualnie nie studiuję, ale uczę się języka. Jeśli się nauczę i zdam wspomniany wcześniej egzamin, mogę studiować. Jeśli nie zdam, jestem skazana na męki na dłużej. I tak czekam i czekam do tych studiów, ale nie wiem. Skończyłam jeden kierunek (tylko obrona przede mną i mam tytuł licencjata). Wymyśliłam sobie, że będę się uczyć polskiego i angielskiego na kierunku nauczycielskim. Ale jak sobie to zacznę analizować, to ja nie wiem, w co się pakuję... Już źle znosiłam sesje i pisanie pracy, a tu się powtórka szykuje... A potem mam stać przed ludźmi i ich uczyć? No bez przesady... Niby to lubię, ale sama się nabiję na pal! Ja nic nie wiem. Wszystko mnie boli. Kręgosłup spakował walizki i wyjeżdża.
1 509 2014-03-12 21:42:32
Michifu- nas nie masz co się obawiać. Wiesz, że taka praca przy nerwicy jest lepsza niż biuro. Ja mam za dużo czasu na myślenie. Jeśli chodzi o zawód nauczyciela to ciężki kawałek chleba. Stres, niskie wynagrodzenia, więc rozumiem Twoje obawy. No ale jeśli czujesz powolanie to ok. Tak sobie pomyslalam ze skoro pracujesz w ogrodach to pewnie zgrabna z Ciebie dziewczyna. W sensie ze dużo ruchu masz.
Nie wiem czemu ostatnimi czasy lubię być sama w domku. Nie ogladam tv jedynie muzyka leci sobie w tle. Zdziadziałam ????
1 510 2014-03-13 08:49:27 Ostatnio edytowany przez ewa118 (2014-03-13 08:50:35)
Spokojnie, tu sami swoi
Z drugiej strony każdy ma swoje własne kryterium czasowe na zaaklimatyzowanie, nikt Cię nie pogania ![]()
Sluuu, chciałabym umieć tak cieszyć się czasem gdy jestem sama, ale długotrwała samotność w mieszkaniu to najbardziej lękowe położenie (dla mnie). Jutro chłopak wyjeżdża, trochę zaczynam się denerwować, ale myślę, że to normalne. Takie lęki nie przechodzą jak grypa, będę musiała nad tym sporo popracować. Poza tym mimo wszystko widzę, że to już nie jest tak paraliżująca panika, od której nie mogłam się uwolnić miesiąc temu...
Poza tym miłego dnia ^^
1 511 2014-03-13 09:06:00
Cześć.....buziaki....
Na mojej ścieżce jaśnieje Światło Świateł, ukazując mi Otwartą Drogę do Spełnienia.
1 512 2014-03-13 10:02:41
hej dziewczyny . Jestem cały czas z Wami , czytam Wasze posty .
nowa18- jesteś bardzo tajemnicza, czy wszystko ok? pozdrawiam
1 513 2014-03-13 10:06:49
sluuu- też bym chciała załapać się do Ciebie na ciacho,........uwielbiam mniam mniam
1 514 2014-03-13 11:09:20
Dzień dobry wszystkim...
Piję kawkę, wiem, że nie powinnam, ale siostra chłopaka przywiozła mi przepyszną z Gwadelupy... Takiej to ja odmówić nie potrafię!
Sluuu - niby lepszy ruch, ale przy tych pieńkach właściwie płakałam w środku, bo nie mam tyle siły, a zrobić muszę... I tak naprawdę nie siedzę w ogrodach - jestem od dzieci, sprzątania, biura i ogarniania wszystkiego, ogrodem się zajmuję, bo taka jest pora roku. Miało być "lekkie ogrodnictwo", a jest dokopywanie się do jądra Ziemi... Mam problemy z kręgosłupem, po zrobieniu zakupów wszystko mnie boli, ale co z tego...
Planuję zostać zagranicą, zarobki nie takie straszne, lubię to (a raczej lubię to bardziej niż inne prawdopodobne ścieżki), tylko się już na zapas stresuję. Jest zawsze opcja, żeby pozostać na uczelni (mają tu deficyt polonistów), ograniczyć godziny nauczania, a skupić się na badaniach. Tylko czy ja podołam? Ja się do żadnej pracy nie nadaję, bo nigdy nie wiem, czy robię to dobrze. Muszę się 10 razy pytać i upewniać, bo nie wiem. Głupi przykład, ale jak mam ukręcić ciasto, to kręcę w lewo, bo tak mnie nauczono. A tu szef wpada zezłoszczony, że się w prawo kręci i koniec, co ja w ogóle wyrabiam. Efekt byłby ten sam, ale ja nigdy nie wiem, czy robię wszystko dobrze. Chciałabym być w jakiejś dziedzinie ekspertem i móc powiedzieć: "ukręcę to ciasto 5 razy w lewo, 15 razy w prawo, rzucę je na podłogę i tak może być, bo ja wiem lepiej".
Znalazłam to zajęcie, żeby właśnie nie siedzieć tyle w domu sama. Chłopak wychodzi o 7 i wraca o 19 albo później jak ma spotkania. Zawsze leci radio albo tv w tle, bo inaczej to tak pusto i smutno. Dzisiaj mam wolne, mam się uczyć, a mi na płacz się zbiera. Nie wiem, co ze sobą zrobić. Mam się uczyć, ale aż się boję otworzyć książkę...
Ewa118 - jak sobie radzić z lękami? Jak się Kobietki uspokajacie? Ja ostatnio słucham sobie nagrania z hipnozą na "uwolnienie od depresji" i muszę przyznać, że bardzo dobrze to na mnie działa. Jest w to włączona relaksacja i miło jest posłuchać pana mówiącego "wszystko będzie dobrze"....
1 515 2014-03-13 11:38:30
Witam wszystkich cieplutko,a szczególnie nową koleżankę :-)
U mnie okej (oby tak już było) troszkę ciężko z oddechem,ale poza tym gitara gra
Kawka wypita,teraz czekam na dostawę-któraś z was pisała,że wybiera się do fryzjera ?
No,a ja dziś trochę poeksperymentuję <szok> chcę zmienić kolorek włosków,ponieważ ostatnimi czasy na mojej głowie zagościła czerwień,w różnych,różnistych odcieniach < chyba wszystkie odcienie czerwieni> a ponieważ przejadł mi się ten kolor,to postanowiłam zaszaleć z brązem<ciepłym> uważam,że to idealny kolorek na lato plus opalenizna to już w ogóle szaleństwo
no ale żeby było ciekawiej,to robię to sama < z instrukcją mojej fryzjerki> która wyjechała.Także kochane,muszę zdjąć obecny kolorek-a co mam to nie wiem <coś czerwonego>
zrobić dekoloryzację
potem nałożyć odżywkę
a potem nałożyć farbę ...trzymajcie kciuki,bo jestem w szoku co wyjdzie.Mam nadzieję,że nie będę odizolowana od świata ![]()
Życzę wszystkim,spokojnego i baaaardzo ciepłego dnia-a taki się zapowiada-przynajmniej u mnie.:-) :-***
1 516 2014-03-13 12:17:48
Nerwuska, powodzenia, daj znac jak poszlo
nigdy jeszcze nie farbowalam wlosow, w sumie chetnie bym sprobowala, ale obawiam sie o ich stan, sa bardzo 'piorkowate' ![]()
Glupia wiosna, porobilabym ciasto, ale bez lodowki i piekarnika o tej porze roku nie da rady. Lodowka wkrotce sie pojawi, Boze, ale bede szalala z ciachami na zimno ![]()
Michifu, pierwsza sprawa: uswiadamiam sobie, ze moj lek jest normalnym stanem w mojej sytuacji i da sie z tym zyc. Wtedy nie ma we mnie obrony ani ataku, po prostu akceptacja mojej najgorszej strony. Druga sprawa: uswiadamiam sobie moje negatywne mysli ('nigdy nie uwolnie sie od leku i zawsze bede histerycznie unikala samotnosci'). Nastepnie mysle o potwierdzeniach tych teorii, ale wiem ze to tylko zlosliwosc mojego mozgu ('Skoro wyprowadzka od tesciowej nie wyzwolila mnie od leku nic tego nie zrobi; 'Tyle zlych rzeczy moze sie stac, a ja nie mam kogo poprosic o pomoc, boje sie'). Kolejny krok to przeciwstawienie sie tym myslom, racjonalizowanie ich ('Od wyprowadzki fura rzeczy zmienila sie na lepsze, jestem bezpieczna w moim domu'; 'Nic zlego sie nie dzieje gdy jestem sama, to tylko lek. Gdybym potrzebowala pomocy moge zadzwonic do chlopaka albo odezwac sie na forum'). Na koniec konstruuje z tego mantry, ktore powtarzam sobie przez caly dzien - 'Tesciowa nic mi juz nie zrobi, jestem w moim bezpiecznym domu', 'Czuje lek gdy jestem sama, ale nie mam powodow do paniki'. Sprobuj zastosowac ten mechanizm, moze Ci pomoc ![]()
Tez czasami slucham takich nagran z youtube, to takie kojace ^^
1 517 2014-03-13 12:23:58
nerwuska23- jak skończysz puść zdjęcie kolorku na maila nerwicowego ;-)
michifu-a to Ty światowa kobieta jesteś. Super. Z całym szacunkiem co za znaczenie w którą stronę kręci się ciasto. Chyba musisz mocno popracować nad poczuciem wartości i swojego zdania. W sumie każda z nas ma z tym pewne problemy. My mamy prawo wiedzieć lepiej i znać się na czymś lepiej. Koniec i kropka.
berenika51- jak będziesz w mazowieckim to zapraszam.
Ja dziś dzień mam wesoły, wczoraj położyłam się spać od razu po pracy i czuję że przesadzam z tym spaniem, ale nie chce mi się nic.
1 518 2014-03-13 16:56:14
myślę, że poruszanie tego tematu pomoże naprawdę wielu osobom, szczególnie dzielenie się sposobami na wyjście z choroby
1 519 2014-03-13 22:22:11
no hej u mnie dzisiaj gorzej buziaczki
1 520 2014-03-14 02:31:40
Witam Wszystkie Panie . Jaron z Krakowa
Wiem, wiem co tu robi facet? Przecież to forum NETKOBIETY.PL
To prawdziwa miłość, wiara i nadzieja skłoniła mnie, aby pomocy poszukać wszędzie również .....tutaj. Pozwólcie, kilka słów wprowadzenia ....
Kilka lat temu poznałem wspaniałą kobietę. Na pierwszych spotkaniach miła, sympatyczna , zawsze atrakcyjna. Wydawać by się mogło ideał. Zakochałem się. Przez ostatnie trzy lata życie doświadczyło JĄ negatywnie . Śmierć obojga rodziców i inne trudne sprawy. Ale również od tego czasu zauważyłem u Niej wstępne objawy nerwicy z dominującym lękiem hipochondrycznym. Każdy normalny symptom przejściowego bólu interpretuje jako objaw poważnej choroby. Odwiedza lekarzy różnych specjalności usilnie ich przekonując, że "coś" jej jest. Czasami twierdzi, że ma kołatania serca , duszności i uderzenia gorąca. I chociaż ostanie badania serca i inne diagnozy nie wykazują nieprawidłowości ..... to jednak ....coś nie jest tak. Otóż moja ukochana już przez sen zachowuje się nerwowo . Drapie w poduszkę, ramę łóżka i rzuca się po nim . Próbuję z nią rozmawiać, mówię aby się uspokoiła, że zawsze i o wszystkim może ze mną pogadać. Niestety na próżno
Co robić ? Jak jej powiedzieć, że prawdopodobnie ma wstępne objawy nerwicy lękowej. Jak ją przekonać do terapii psychologicznej .
Tak bardzo pragnę jej pomóc!
1 521 2014-03-14 08:54:51
Hej wszystkim Jaron na początek powiedz Jej że serdecznie Ją do Nas zapraszamy. Może gdy przeczyta nasze wątki zrozumie że potrzebuje pomocy, i nie jest sama. Ja cierpię na to samo nie jest lekko obecnie jestem na lekach i chodzę na psychoterapię. Mam powiększonego węzła na szyi od jakiś 2 lat i tego się czepiłam zrobiłam niezliczoną ilość badań wszystkie ok a węzęł nadal jest, i mnie dobija. W przyszłą środę mam rezonans z kontrastem i może nareszcie dowiem się więcej. Najgorsze poranne lęki. Reszta ujdzie. Pozdrawiam
1 522 2014-03-14 09:55:03
Jaron- To znaczy proponowałeś jej wizytę u psychologa, a ona co na to? Rany jak jej dobrze, gdyby mnie ktoś pociągnął swego czasu do psychologa...no ale tak się nie stało. Kasia dobrze myśli- możesz jej posunąć ten wątek. No ale jak dobrze pamiętam moje święte przekonania o chorobach, na które pewnie jestem chora. To ja wszystkich uważałam za wariatów, bo oni nie wiedzą, a ja przecież jestem ciężko chora. Może jakąś literaturę o hipochondrii. Ah, to nie jest łatwe, przeżyła śmierć obydwojga rodziców, bała się w pewnym momencie stres psychiczny usadowił się w somatyce (tzn- naprawdę odczuwa się bóle), to długa droga....
Ja dziś całkiem nieźle, w sumie to wknd się zaczyna.
1 523 2014-03-14 11:11:52 Ostatnio edytowany przez nowa18 (2014-03-14 11:12:12)
Witam piątkowo...
Jan Twardowski
Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno.
1 524 2014-03-14 12:57:45
Cześć ![]()
Jaron, podpisuję się pod tym, co mówiły Sluu i Kasiuniunia.
Weekend się zaczyna, jest piękna pogoda, mój chłopak właśnie pojechał. Gdy wsiadł w autobus i odjechał, jakoś mi łzy stanęły w oczach - wiem, paranoja, ale odkąd zostaliśmy razem spędzialiśmy z sobą praktycznie całe dnie, dlatego chyba tak to odczułam.. Teraz jest mi tylko ciut smutno, najgorsze będzie w nocy, z drugiej strony może się już oswoję?
Na dobry początek (może jeszcze będzie dobry
zabiorę się za "Pokonaj depresję, stres i lęk", powinnam trochę wyluzować ^^
Zamawiam kciuki i życzę spokojnego dnia ![]()
1 525 2014-03-14 15:31:54
ewa118- hej, nie martw się, niebawem wróci ;-), a może jakiś starych znajomych zaproś? Coś wspominałaś że chyba masz mieć gości?
1 526 2014-03-14 19:41:11
Czytam potęgę podświadomości- świetna. Moim zdaniem lepsza od pokonać lęki i fobie.
1 527 2014-03-14 22:58:22 Ostatnio edytowany przez ewa118 (2014-03-14 22:58:39)
Kasiuniunia, dzięki za nowy tytuł ![]()
Sluu, wiem, po prostu pusty dom na dwa dni to dla mnie nowość, któa nie za bardzo mi się podoba. Póki co daję radę, jestem senna, więc może nawet coś zasnę
Jutro przyjdzie do mnie dwójka znajomych na planszówki, więc tak naprawdę od jutra to już z górki. Rano będę ogarniała dom, ciasto, sałatka, potem oni przyjdą, spać i w niedzielę czekanie, aż on wróci.
A jak u Was, jak dzień minął?
1 528 2014-03-14 23:12:30
Spokojnie. Położyłam się już i pomyślałam, ze tu będziesz. Tak więc nie martw się tylko kladz spać. Buzi buzi
1 529 2014-03-15 00:03:21
Dzięki za wsparcie, idę spać. Miałoby być balowanie, ale skoro jestem senna nie będę walczyła z moim organizmem
Spokojnej nocy ^^
1 530 2014-03-15 12:31:19
Hejka...wiecznie,pochmurno...śmigam leżeć.Nic się nie chce.Pozdrawiam.
1 531 2014-03-15 20:04:29
no hej wszystkim jakis nerwowy dzien dzisiaj pozdrawiam
1 532 2014-03-15 21:04:40
ten cholerny wiatr..........może przez niego jestem taka słaba dziś.Spokojnej nocy dla Was a szczególnie dla Ewuni
1 533 2014-03-15 22:17:23
O tak, to nie jest najlżejszy dzień, w całej Polsce podobno tak się pochmurno zrobiło.
Ja jestem troszeczkę przybita, ale spałam całą noc. Przyszli do mnie znajomi, ale było kiepsko, prawdę mówiąc pierwszy raz odkąd zaczęłam bawić się w planszówki tak niefajnie się bawiłam. Przykro to mówić, ale cieszę się, że sobie już poszli, myślałam, że to będzie trwało do nocy, ale szczęśliwie teraz zostałam w swoim spokojnym towarzystwie.
Berenika, dzięki, takie słowa bardzo koją
Tomek (chłopak) jest kompletnie pijany i rozładował mu się telefon. Jestem tym bardzo zaniepokojona, bo jak on jutro wróci? Ma świadomość, że ma jutro wrócić, więc może trochę wyluzuje jutro, zobaczymy... Szczęśliwie nie histeryzuję (póki co), a to już dużo! ![]()
Buziaki, spokojnego wieczoru Wam życzę
1 534 2014-03-15 22:54:25
Wroci nim się obejrzysz, ja póki co wciąż mam znajomych i też chciałabym żeby sobie poszli... Nie kulturna jestem przez tą nerwicę. Hehe.
1 535 2014-03-16 12:59:08
no hej dzisiaj też nie najlepiej no cóż musi tak byc pozdrawiam buziaczki
1 536 2014-03-16 19:05:23
Hej...przeleżałam trochę weekend.Pozdrawiam...
1 537 2014-03-16 23:14:19
Dobry wieczór wszystkim.Widzę że ostatnio u wszystkich raczej ponury nastrój.Chyba pogoda też macza w tym palce.Mam nadzieję że jak zaświeci słońce to się humory trochę poprawią.U mnie minęły właśnie dwa i pół tygodnia jak biorę lexapro.Minęły skutki uboczne ale pozytywnych efektów jeszcze nie widzę może poza jednym-lepiej śpię.To już coś bo do tej pory ze spaniem było raczej kiepsko.Lęki nadal są i trudno to znosić.Co zrobić trzeba czekać dalej.Kolorowych snów życzę .Dobranoc :-/
1 538 2014-03-17 08:49:47
Smutno mi
Znów mi się zbiera na płacz. Nie chcę iść do pracy, nie chcę tam siedzieć, nie chcę, nie chcę. Przez ogródkowanie w zeszłym tygodniu mój organizm się totalnie poddał i jestem chora. A jak jestem chora, to się to ciągnie tygodniami, bo ani nie umiem się wyleczyć, ani do lekarza iść nie mogę, w łóżku leżeć też nie mam czasu. Nie chcę nigdzie iść ![]()
1 539 2014-03-17 09:11:54
Witam wszystkich cieplutko, zaglądam tu częściej niż piszę ostatnio. U mnie jest prawie tak samo od tygodni. Są dni bardzo dobre, tak że zapominam o nerwicy, są dni dobre ze świadomością na co choruję i są dni mówiąc brzydko do dupy i wtedy nic mi się nie chce! Moim marzeniem na teraz jest jak najwięcej dobrych dni, bo mam wrażenie, że ten stan jest najbezpieczniejszy dla mnie. To coś jakby dostrzegać słońce, grzać się w jego blasku, ale nie rozpaczać kiedy pojawiają się chmury bo to też dobre i normalne! Coraz częściej znajduję się gdzieś w środku bez wzlotów i upadków, bez skrajnych emocji i stanów. Trochę to na razie dla mnie dziwne i nie do końca to rozumiem, bo to trochę jakby nie mój świat, ale ponoć Świat taki właśnie jest: nie biały, nie czarny a szary w przewadze swojego istnienia! Widzę korzyści z takiego stanu dla siebie, jednak nie znalazłam jeszcze swojego miejsca w tym nowym Świecie, w którym lepsze jest wrogiem dobrego! Chcę zaakceptować siebie nie jako geniusza, albo ofiarę ale jako fajną kobietkę zasługującą na dobre życie! Obecnie pracuję nad technikami relaksacyjnymi, uczę się odprężania fizycznego i psychicznego. Dużo spaceruję, załatwiam drobne sprawy a w weekendy pracuję. Coraz częściej myślę o powrocie na cały etat do pracy, ale na razie się nie spieszę! Dziewczyny ja muszę się przyznać, że też nie lubię jak goście są za długo! Swoją drogą to trochę taki paradoks: z jednej strony potrzebuję ludzi i lgnę do nich, a jak są to bywa że mnie przytłaczają! A już najbardziej nie lubię jak się sami zapraszają, to taki atak na moją suwerenną, osobistą przestrzeń....Ewa 118, jak z tym Twoim ubezpieczeniem?.. Dużo o tym myślałam i przypomniało mi się, że można wystąpić do władz o taką specjalną kartę, która poświadcza że nie ma się stałego miejsca zamieszkania a można korzystać chociażby ze służby zdrowia.. Czy mam drążyć ten temat i sprawdzać co mi tam w głowie kołacze, czy sprawa już nieaktualna?... Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i przesyłam dobre myśli.
1 540 2014-03-17 09:34:41
Pozytywnie zacząć dzień pora....Dobrej myśli życzę.
1 541 2014-03-17 13:55:30
Hej dziewczynki.
Wczoraj było nie najlepiej, ale dziś już ok. Cieszę się, więc i pracuję. Ja wciąż na etacie- w sumie dobrze, bo bym zwariowała w domu myśląc o tych wszystkich rzeczach. Lubię swoje towarzystwo ostatnio i nigdzie mnie nie ciągnie. Najchętniej wracałabym do domu i nic nie robiła, ale wiem że nie tędy droga. Na razie mam mój taniec w soboty i to jest dla mnie sukces. W końcu coś co sprawia mi przyjemność i dba o moją sylwetkę. Myślę, ze dwa razy w tygodniu mogłoby być jeszcze lepsze, no ale kasa. ;-( Przez leki przytyłam te 6 kg, a dla mnie to dużo i nie mogę tego zrzucić póki je biorę, no jakoś pewnie wpływają na metabolizm.
Mam sporo pomysłów na siebie, ale nie umiem się zdecydować. Mogłabym wziąć kredyt na małe mieszkanko- ale czy przy tej naszej chorobie porywanie się samej na 30 letni związek z bankiem to nie za dużo? Mogę też zrobić w końcu oddzielne wejście- tylko czy taka bliskość z rodzicami mnie nie wykończy?
Zawsze widziałam szklankę w połowie pustą, a nie w połowie pełną i to przede wszystkim powinnam zmienić. Skończyć narzekać i dusić się o to czego jeszcze nie mam. Mam pracę, jestem atrakcyjną kobietą, a ciągle katuję się myślami: "A co jak wezmę kredyt i wrócą lęki", "Może powinnam zostać sama, bo nikt mnie takiej nie pokocha", "Może mój stan pogorszy się" "może mam już CHAD", "Może jestem alkoholiczką", "Może mam osobowość aspołeczną". Zauważam, że przestałam "chorować" na nowotwory i inne choroby, ale zaczęłam się skupiać na przypadłościach psychicznych. Tak jakby moja hipochondria przeniosła się na inna płaszczyznę.
Mam do siebie żal. Są ludzie, którzy nie chodzą, są nieuleczalnie chorzy, mają za sobą dużo większe tragedię, a ja ciągle się smucę. Czuję się jak egoistka, tylko "ja" i "ja". Ból głowy, spadek nastroju, dobry dzień, zły dzień i cały świat kręci się w okuł moich dolegliwości. Jak ja bym chciała skupiać myśli na rzeczach innych, bardzo, bardzo.
1 542 2014-03-17 15:10:15
sluuu- jak fajnie że masz swoją pasję, że masz pomysły na siebie. Jesteś jeszcze młodą osobą więc może spróbuj coś zrealizować z tych swoich pomysłów. Odważ się a może szybciej będziesz wracać do zdrowia. Wydaje mi się że jesteś przebojową dziewczyną , tylko brakuje Ci jakiegoś bodźca do działania. Zdenerwuj się jakoś pozytywnie i działaj, a może i miłość przyjdzie do Ciebie nagle i niespodziewanie. Bardzo zazdroszczę Ci tej pasji, bo ja jakoś wypaliłam się do cna , nie mam jakiś specjalnych marzeń , pasji. Jedynie co siedzi w mojej głowie to wsłuchiwanie się w pracę mojego organizmu, czy będzie dobrze czy źle co sprawia że ciężko mi wyleczyć się z tej zarazy. Dlatego bardzo Cię namawiam, działaj i zmień swoje życie. Pozdrawiam.
1 543 2014-03-17 15:20:55
berenika51, może Też powinnaś wrócić do rzeczy które dawniej sprawiały Ci przyjemność?
Ja owszem, na coś się powinnam zdecydować i z moją lekkomyślnością nie byłoby to dużym problemem. Tylko nauczona pokory po pierwszym epizodzie, wiem, że równie może być, a spłata małego mieszkania to bite 1500zł m-cznie. Nie mam nikogo w rodzinie, kto mógłby mnie w razie kryzysu wspierać. Fakt, że mogłabym wtedy wrócić i starać się wynająć, jednak to też nie jest takie ekspresowe że od razu kogoś się znajdzie. GGGrrryyyy.
Oddzielne wejście to też pewna autonomia, miliony osób tak żyje- no ale rodzice.
Pomyślę jeszcze spokojnie.
1 544 2014-03-17 19:17:31
ależ pęka mi glowa...auuuu ciśnienie niesamowite.
1 545 2014-03-17 20:00:40
Wieczorkiem witam...link .....ciekawy..... zostawiam
http://kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i-zdrowie/zbudowac-swiat-od-nowa-czyli-po-co-komu-psychoterapeuta/e7yhb
1 546 2014-03-17 20:13:00
masakryczny dzien ehh pozdrawiam
1 547 2014-03-18 10:43:33
Nowa przeczytałam. Ja mam psychoterapeutę więc jest ok. Mam nadzieje.
Dziś lepiej choć mam dziś trochę marny fizycznie dzień tzn @
1 548 2014-03-18 11:52:45
Oj dziś jestem zdechła...samopoczucie do bani,kurcze ...nie mam weny do pracy.Gardło drapie,pokaszluję i słaba jestem.Ale to chyba lenistwo?o rany,ręce mi opadają jak u goryla.Auuuuuu zdałoby się zawołać....
1 549 2014-03-18 16:05:33
Jestem chora. Źle się czuję podwójnie. Wczoraj dostałam "opieprz", że daję się tak wykorzystywać, że nie powinnam, mam się postawić, rzucić to itd.... Mogę się wycofać, ale wtedy spadnie na mnie złość, gniew i pretensje. Jak zostanę, będę zła na siebie, że jestem niewolnikiem. Naprawdę robię rzeczy, których nie chcę i nie mogę. Raz się postawiłam, ale zezłościł się, poczekał tydzień i i tak musiałam to zrobić i tak. To ten typ, który wszystko wie lepiej... A ja zawsze będę gorsza. Smutno mi.
1 550 2014-03-18 16:14:52
michifu-trzymaj swoje zdanie choćby mieli Cię zwolnić, nie wykonuj niczego co jest ponad ludzkie możliwości. Masz możliwość podjęcia tam gdzie jesteś terapii?
1 551 2014-03-18 16:45:51
Niby jest możliwość, ale mnie na to nie stać. Nawet z ubezpieczeniem to koszt około 200 zł za sesję. Pozostają mi inne formy "terapii".
Najgorsze jest to, że nawet zostanę zwolniona, bo nie chcę przenieść słonia, to będzie to moja wina. Te pieńki, które kiedyś wykopywałam były moją winą, bo ja powiedziałam, że te przesadzone drzewa nie przeżyją (miałam sama wykopać i przesadzić 5 2-metrowych 10-letnich tuj, powiedziałam, że nie mam tyle siły, żeby to zrobić dobrze, to był na mnie zły, rozczarowany "ale jak to nie"). Wczoraj myłam okno - takie okno nad schodami, na poziomie 1. piętra, ale bez dojścia do niego. Gimnastykowałam się na kilkumetrowej drabinie, modląc żeby nie spaść. Ale cóż ja mogę zrobić, skoro on wymaga. Co z tego, że jestem chora. Co z tego, że mam problemy z kręgosłupem. To zawsze będzie moją winą...
1 552 2014-03-18 16:48:44
michifu- Rozumiem Cię. Dlaczego nie wrócisz do kraju? Dlaczego nie szukasz innej, mniej męczącej pracy na obczyźnie?
1 553 2014-03-18 16:58:07 Ostatnio edytowany przez michifu (2014-03-18 16:59:34)
Nie chcę wracać, bo wolę mieszkać z chłopakiem, tutaj się lepiej czuję. Jak zostaję dłużej niż tydzień w domu rodzinnym, to dostaję do głowy. Plan był taki, że pracuję i się uczę do egzaminu, zdaję egzamin, zaczynam studia tutaj i już nie pracuję. Tylko że nie mam tyle czasu na naukę (albo po prostu nie umiem sobie zorganizować czasu) i nie wiem, czy w ogóle to zdam... Więc szukanie czegoś innego też raczej nie wchodzi w grę. No i póki pracuję, mam dodatkowego grosza, który zawsze się przyda. W sumie mam też dużo wolnego i niby nie jest tak źle, no ale ja oczywiście robię z igły widły. Gdyby pojawiła się jakaś sytuacja, która by usprawiedliwiła moje odejście, byłoby o wiele łatwiej. A nie wiem, czy potrafię znieść i sobie wybaczyć grube okropne kłamstwo.... Niby w imię własnego dobra, ale czy to coś zmieni... I jeszcze mój chłopak źle się ostatnio czuje w swojej pracy i nie chcę ja odchodzić i liczyć, że on swoje problemy ma potulnie zniesie.
1 554 2014-03-18 18:14:37
Hejka wszystkim, Trochę czasu mnie tu nie było. Ostatnie moje dni nie wyglądają dobrze, chyba te wahania ciśnienia to sprawia. A dodatkowo stresuje się czy dostanę z żoną mieszkanie komunalne od gminy. Raczej nie dostaniemy bo nasza gmina robi spore przekręty z mieszkaniami, dostają te osoby co nie powinny masakra;/ a jak tak tam u was Dzionek? W czwartek dodatkowo mam fajnie zapowiadający się dzień: rano wizyta u chirurga - wycięcie czegoś tam z nogi, następnie stomatolog a na koniec badanie EMG ![]()
1 555 2014-03-18 19:52:05
no witajcie czu też macie taki ciężki dzien masakra rozdrażnienie niepokój buziaczki
1 556 2014-03-18 20:52:56
Mi główka z ciśnienia pękała.
Marcin- trzymam kciuki!
1 557 2014-03-19 09:17:47
Cześć.....dobrego dnia życzę....
1 558 2014-03-19 09:31:15
Witam serdecznie wszystkich - u mnie słońce zaczyna przebijać się przez chmury, jest coraz ładniej, mam nadzieję że u Was również jeśli nawet pogoda nie dopisuje to wewnętrzna pogoda dobra...
Marcing 90 - trzymam kciuki za ten czwartek bo czytam że zapowiada się pracowicie :-)
Michifu - nie wiem czy to Cię wesprze, ale ja już 4 razy zmieniałam pracę i wyszło mi to na dobre. Za pierwszym razem szef szantażował mnie emocjonalnie i nie tylko, a na dodatek jak powiedziałam że się zwolnię to się śmiał, że gdzie jak tak szybko pracę dostanę bez doświadczenia, referencji itp... Właśnie wprowadziłam się do mojego chłopaka, który też nie najlepiej zarabiał. Po jakimś czasie zaczęłam budzić się w nocy z lękiem i coraz częściej miałam huśtawki nastrojów łącznie z agresją. Uderzyłam mojego partnera w twarz podczas kłótni, tak że aż mu się krew z ust polała... wstydzę się tego teraz, ale coraz częściej traciłam panowanie nad sobą. W końcu postanowiłam rzucić tę pracę i poszukać nowej. Mój pracodawca oddał sprawę do sądu bo zerwałam przedwcześnie podpisaną z nim umowę i zażądał odszkodowania. A ja byłam przerażona, bo nie miałam pieniędzy, ani widoków na nie. 4 razy w tygodniu była zupa tzw "sezonowa" - czyli zbieranie resztek i dokładanie do tego co pozostało po poprzednim dniu, ale nie głodowałam, wystarczało. Po 2 latach szarpaniny w końcu "ON" musiał odstąpić od kierowanych w moją stronę roszczeń. Nie zapłaciłam mu ani grosza. To był ciążki okres, ale cieszę się że podjęłam taką a nie inną decyzję. Nikt nie ma prawa nami pomiatać, ani nas wykorzystywać! Życie jest zbyt krótkie i nieprzewidywalne żeby pozwolić sobie na marnowanie czasu tam gdzie możemy coś zrobić! Trzymam kciuki za Ciebie i przesyłam pozytywną energię. To strach i lęk są naszą zmorą i paraliżują nasze działanie, ale to siedzi tylko w naszej głowie i trzeba to czasami wyciągnąć na zewnątrz, poprzyglądać się, najlepiej z innymi życzliwymi ludźmi - i wtedy okaże się że to wcale nie jest takie przerażające, a jedynie nasze wyobrażenia i zamknięcie spowodowało że" to" urosło do takich rozmiarów! Ku mojemu zaskoczeniu szybko znalazłam nową pracę i była całkiem fajna, choć mniej płatna. Poznałam tam mnóstwo fajnych ludzi, przyjaźnie do mnie nastawionych!
Dranie urwały mi lusterko przy samochodzie, jadę szukać nowego na tak zwanych " szrotach" - nowe jest cholernie drogie, może mi się poszczęści, choć mój mąż twierdzi, że to strata czasu, ale to również element mojej terapii, próbuję się od niego i jego zdania uniezależnić :-) , miłego dnia wszystkim życzę!
1 559 2014-03-19 14:10:48
Witam cieplutko;)
U mnie różnie,ale przeważnie okej :-) -gdyby nie drobne problemy z oddychaniem,to byłoby supcio,no ale....
Sluu kochanie,prosiłaś o focie,lecz uwierz mi,nie ma nic ciekawego.Mało,że kolorek wyszedł za ciemny,to sprał się szybciej,niż myślałam
dość często myję głowę,ze względu na odżywki.Obecnie mam brąz,z domieszką rudości? taki ala balejaż,ale każdy mówi,że mi tak ładnie.
Jestem ciągle poza domem-czytam wszystko co piszecie :-)
Muszę się pochwalić,ponieważ kupiliśmy nową kuchenkę gazową i zaczęłam piec ![]()
mam dwa udane ciasta zaliczone
a to już coś,zawsze szłam na łatwiznę i kupowałam ![]()
pogoda straszna-dziś znów mam dyżur przy małym dziecku :-) (wcześniej wam pisałam)
Jutro mam wizytę,więc wam napiszę co i jak.
Buziaki :-*** i spokojnego dnia.
1 560 2014-03-19 14:31:30
nerwuska23- jakie ciasta zrobiłaś? No nie naciskam na przesyłanie zdjątek.
8888- Czyli lęk pojawiał się z agresją u Ciebie. Ja też mam czasami takie uczucie złości, tylko nie wyżywam się na innych a bardziej na sobie. Jak mnie inni denerwują to odchodzę od nich. Ostatnio poczułam taką falę poddenerwowania podczas opieki nad dziećmi brata. Były głośne, biegały, a ja akurat miałam gorsze samopoczucie, oczywiście wiedziałam, że one nie są niczemu winne. Zniosłam to ale bardzo chciałam, żeby brat szybko wrócił. Analogicznie pomyślałam, że co by było gdybym miała swoje malutkie dziecko, przez te moje nerwowe dni mogłabym mieć chęć bycia samą. No i co? Strasznie bym się bała, że odtrącam swojego maluszka.
Ja dziś bardzo spokojna, taka idealnie wyważona. Mało jest taki dni, ale cieszą mnie jeśli już się pojawią.
Od kwietnia buduję oddzielne wejście. Nie stać mnie na razie na kredyt na mieszkanie, a co pokaże przyszłość zobaczymy.