http://prosperita.edu.pl/afirmacja1.htm
1 041 2014-02-11 15:18:43
Podobne tematy
1 042 2014-02-11 15:25:09
kurcze...dziś chcę iść do fryzjera i dumam jak to zrobić. Czy dam radę?
1 043 2014-02-11 15:37:20
berenika51- dasz, idź- to właśnie te sławne kroki do wolności. Przełamywanie się
1 044 2014-02-11 15:56:17
1 045 2014-02-11 16:00:07
berenika- dawaj czekam na Ciebie haha;)
1 046 2014-02-11 16:09:37
Właśnie Kasia fryzjerka ;-P weźcie się zgrajcie i po problemie. ;-))))))
1 047 2014-02-11 17:03:37
Ja dziś byłam u diabetologa, nawet mnie pochwalił
kazał dalej się starać i mam przyjść dopiero za pół roku. Uff trochę się bałam tej wizyty u niego bo to taki facet żandarm.
1 048 2014-02-11 20:55:19
Nowa ta żółta karteczka to od Pawlikowskiej z poradnika. Czytałam to wiem ;-)
Nudzę się jak pingwin na pustyni. Kurcze jak pingwin z nerwicą na pustyni ;-P
1 049 2014-02-11 22:08:19
no h ej Sluuu -pomyliłam się miałam napisac kiepski dzien bo zle się rano czułam berenika-nie jestem prorokiem to pomyłka tak jak pisałam sluuu pozrawiam was buziaczki na noc ale jakos dałam rade pa pa
1 050 2014-02-12 08:32:30
Witam serdecznie, powoli dochodzę do siebie. Wpadłam na pomysł przemalowania mieszkania! Właśnie wybrałam farby. Jelita trochę spokojniejsze, musiałam przeczekać żeby nie pójść do lekarza. Ta bardzo nie lubię do nich chodzić!!! W weekend mam wyjazd, to ostatni wolny weekend od pracy. Nie chce mi się nigdzie jechać, ale to urodziny siostrzenicy... Tyle że 700 km w jedną stronę... Spałam dzisiaj 3 godziny, ale jestem dziwnie ożywiona, chyba wchodzę w 2 fazę: albo zasypianie, albo pobudzenie. Życzę wszystkim miłego dnia, a tym co u lekarza pozytywnego myślenia!
1 051 2014-02-12 08:34:24
Aaaa, zamówiłam kolejną książkę o pokonywaniu lęku...itp. Dam znać jak przeczytam, czy coś mi to dało
1 052 2014-02-12 09:07:40
Faza 2- hymmm opowiedz co to za fazy. ;-)
1 053 2014-02-12 09:17:44
Kasiu, Sluuu-byłam, obcięłam się, zwyciężyłam.Jaka byłam dumna z siebie. Dałam radę, choć nie powiem chwilami brało mnie.Ciężkie te kroki do wolności, ale wyszłam pięknie uczesana i pełna werwy do dalszego działania. Zrobiłam zakupy i pojechałam do domku, gdzie rzuciłam się w garnki- narobiłam gołąbków.
Kasiu dobrze by było mieć Cię przy sobie.Lubię mieć ładnie ułożone włosy.
Dziewczyny, cieszę się że jestem z Wami, że mogę Wam powiedzieć o tym czego się boję i że mam motywację dodatkową do robienia kroków do wolności. Chciałabym Wam kiedyś napisać-JESTEM WOOOOLNA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
8888- widzę że budzisz się ze snu i znowu zaczynasz działać. Malowanie! Ufff! No to do boju kobieto.
1 054 2014-02-12 09:23:58
berenika51- brawo ;-)
1 055 2014-02-12 10:07:53
Dzieńdoberek Kochane i kochani ![]()
Chciałabym napisać że u mnie dobrze,lecz tak nie jest.Od kilku dni jakaś masakra ![]()
Jakieś nasilenie nerwicy-wczoraj myślałam,że mi serce wyskoczy..a żołądek skręci.
Obudziłam się o 2 w nocy i męczyłam do 4 ![]()
Musiałam zażyć hydroksyzynę...
Pogoda u mnie straszna.Deszcz,zimno,ponuro ech...
20-go idę mam wizytę,zobacze co mi powie.
Buziaczki dla was ![]()
1 056 2014-02-12 12:12:01
No hej kochane-nerwuska u mnie też pogorszenie jakas masakra i dzisiaj wcale lepiej się nie zapowiada buziaczki do wieczora
1 057 2014-02-12 12:15:10
kasiu-a skąd pochodzisz też by mi się przydała fryzjerka he he
1 058 2014-02-12 12:20:50
Witam,wspaniale czytać jak sobie radzicie...na razie nie mam czym się pochwalić.Jeszcze nie...
Najgorsze te uczucia niepokoju...jak tego nie znoszę....
Jesteście moim światełkiem w tunelu.
Pozdrawiam pięknie...Całuję.
1 059 2014-02-12 12:27:16
U mnie ranek masakra, chciało mi się krzyczeć, płakać i najgorsze że nie wiem dlaczego. Poczułam się jak wariatka.
1 060 2014-02-12 12:57:37
sluuu - tak jestem właśnie ten rocznik. Wizytę miałem umówioną na 18 ale wszedłem z lekkim opóźnieniem. Lekarz bardzo sympatyczny, wytłumaczył mi raz jeszcze całe podłoże choroby. Siedziałem u niego ok 30 min. Zalecił mi dalej branie leku Pramolan 50mg. Najgorsze było to czekanie. oczywiście do szczecina pojechałem z żoną samochodem, sam nie dałbym rady. Wyszedłem z gabinetu pełen optymizmu. LEKARZ zalecił mi kupienie i przeczytanie książki POKONAĆ LĘKI I FOBIE. Dziś sobie ją zamówię.
1 061 2014-02-12 13:04:48
Wszystkie mamy przegwizdane o poranku (u mnie jeszcze noc, gdy mam zostać sama). Ciekawe co w tym jest? Może razem znajdziemy albo wymyślimy jakieś antidotum ? Co Wy na to ?
1 062 2014-02-12 13:11:45
marcin90- i oby ten optymizm został już przy Tobie .
1 063 2014-02-12 13:13:07
a ma ktoś może książke 10 PROSTYCH SPOSOBÓW RADZENIA SOBIE Z PANIKĄ ? ponoś bardzo ciekawa
1 064 2014-02-12 14:17:56
Widzę kochani że nie jestem sama z tym kiepskim samopoczuciem ![]()
Pogoda też robi swoje-była wiosna,dziś pada śnieg
jak człowiek ma się dobrze czuć.
Mnie męczy jakiś dziwny niepokój,nie potrafię zapanować nad nerwami
i żołądek.Kurcze dawno nie miałam takich objawów.
Chętnie poczytałabym jakąś książkę...z serii 1000- kroków itp.
1 065 2014-02-12 15:15:11
Potwierdzam skoki pogody, mają tu dużo na rzeczy.
Rano spada poziom serotoniny u tych co są na lekach, a u innych, nie wiem.
1 066 2014-02-12 15:23:36
Witam ponownie, Sluuu - mam fazę nr 1 - jestem senna, nie potrafię się do niczego zmotywować, jestem niezborna ruchowo i poznawczo. wszystko mi leci z rąk i nic mnie nie cieszy. Faza 2 to duża nadpobudliwość, robienie kilku rzeczy na raz, bezsenność - i tak na zmiany. W jednym i drugim przypadku pojawia się niestety lęk i somatyznacja. W nocy już nie spałam, a teraz nie mogę usiedzieć na miejscu. Cały czas coś robię. Upiekłam właśnie tort dla bezglutenowców: Czy ktoś ma ochotę? Niestety nadal bolą mnie jelita,(chyba jelita) ale się nie poddaję. Wolę fazę nakręcenia, bo wtedy mi łatwiej znosić ból i lęki. No i łatwiej myśleć. Tylko w nocy gorzej! Trzymajcie za mnie kciuki chcę wysłać mój pierwszy scenariusz na konkurs... takie mam marzenie:-) Marcinie 90, książkę o której piszesz można ściągnąć z internetu, jeśli nie przeszkadza Ci taka forma. Przyznaję, że ja ją kupiłam, bo tak mi łatwiej czytać. A poza tym zaznaczałam i wracałam do niektórych kwestii. Dla mnie książka warta przeczytania! pozdrawiam wszystkich ciepło. U mnie za oknem słońce!
1 067 2014-02-12 16:03:29
8888- aaaaha. No a faza 4 5 to pewnie już te zdrowe ;-P
Buziaki
1 068 2014-02-12 21:35:50
Dzisiaj Wam trochę pofilozofuje. Otóż my nerwowe wybuchłyśmy by zmienić to co bolało nas przez te lata. To jest nasze katarzis o które nie prosiłyśmy, ale mamy jako sygnał,że nasze życie było nie takie jak tego naprawdę chciałyśmy. Otóż nikt nie jest w stanie żyć wbrew samemu sobie. Nie bedzie lekko ale nic nie dzieje się w życiu bez przyczyny, nawet to. Nawet nasz bol ma jakiś większy cel. Mogą dawać nam leki, by zagłuszyć wołanie duszy o pomoc, ale ona i tak woła. Wsłuchajmy się w tą słabość, w ten krzyk który dawno już woła do san o miłość, o miłość do nas samych. Nie jesteśmy słabe, oj nie. My po prostu za bardzo starałyśmy się być silne.
Pozwalam sobie więc na upadek, ale po to by wstać. Nowa silna sluuu, ze swoimi jasnymi włosami, obolałą głową i pełna sztucznej dawki serotoniny. No i z czasem bez leku, ale póki co muszę zrobić zupełnie wszystko by móc w końcu stanąć. Z Wami z Kasiunią, Nową, 8888, Bercią, Marcinem, Sotokrotką i innymi jako zdrowe osóbki.
Dobranoc moje zwyciężynie,
1 069 2014-02-13 12:01:13
Tak dobrze przeczytać że ,jestem wspierana...Sluuu,dziękuję za Twoje słowa.
Dziś na pewno pogoda ma wpływ na senność i ospałość.To niedobre uczucie nic niechcenia robienia i przygnębienia....Tak Sluuuu, ach chcę siebie pokochać....
8888 ...wiem o czym piszesz,znam te fazy,oj bardzo dobrze...trzymam kciuki.
1 070 2014-02-13 12:16:15
Sluuu- jaka cisza nastała.
Przydałoby mi się takie czyszczenie umysłu. Szkoda że nie można wziąć miotły pozamiatać i po krzyku.
1 071 2014-02-13 12:17:11
W objęciach.
Zamarłam bez ruchu,w objęciach życia,
wtulona tak mocno,prawie nie oddycham.
Zostać tak na zawsze,bez bólu,
nie czuć lęku.
Nie widzieć obcych twarzy,
i tylko marzyć.
W swoim ukryciu,bezpieczna,
bez zmartwień,w wieczności trwać.
Unosić się nad problemami,
rozkoszować uczuciami ,
Własną ścieżką ,
swobody myśli wspaniałych.
Poznać siebie ,
docenić wartość
Uwierzyć w to co warto,
chociaż w objęciach .
moje własne .
1 072 2014-02-13 12:25:55
Najbardziej w sobie nie lubię .....tego że boję się co będzie ....., tego uczucia niepewności i paniki.I że sobie z ty nie radzę ,żeby się tego wstrętnego uczucia pozbyć.
1 073 2014-02-13 12:29:04
Kiedy byłem mały,
pytałem co to życie,
co to życie mamo,
widzisz życie to ja i Ty,
ten ptak, to drzewo i kwiat,
odpowiadała mi...
W życiu piękne są tylko chwile,
w życiu piękne są tylko chwile
Teraz jestem duży i wiem,
że w życiu piękne są tylko chwile,
dlatego czasem warto żyć,
dlatego czasem warto żyć...
1 074 2014-02-13 12:41:09
witam wszystkich nerwicowców ,jestem tu nowa:))
1 075 2014-02-13 13:55:02
ma23dziara- usiądź wygodnie i rozgość się. Jak będziesz miała wenę opowiedz trochę o sobie.
1 076 2014-02-13 15:30:02
Hejka moje piękne. Dziękuję za miłe słowa. Wymyśliłam że może tak trzeba by spać do południa hehe. Nie idę jutro na tomograf bo Mój doktorek wymyślił że rezonans będzie lepszy. Mam skierowanie kazali dzwonić na początku marca. Jestem trochę zła, bo już byłam nastawiona. Sluuu ślicznie napisałaś. Wyjdziemy z tego GÓW.. wszyscy razem, jestem tego pewna.
1 077 2014-02-13 15:51:19
kasiuniunia- Kasia taaaak, proszę za każdym razem jak będę bredziła o bezsensowności i niemocy...stawaj mnie do pionu. Ja odwdzięczę się tym samym.
1 078 2014-02-13 16:03:57
Masz to jak w banku ![]()
1 079 2014-02-13 20:13:45 Ostatnio edytowany przez nowa18 (2014-02-13 20:15:33)
Witam wieczorkiem zwłaszcza nowe osoby.
Dziś w południe zaliczyłam spacer,z psem do lasu.
Najgorzej było wyjść i dojść do rzeki,na moście stał pan ,z którym zamieniłam, kilka słów.Byłam tak podekscytowana, tym że idę na spacer,i pokonuję lęki,że zachowywałam się dość dziwnie.Zobaczyłam cztery łabędzie i kaczki,głośno wyraziłam... śmiejąc się jak dziecko zachwyt.Potem zastanowiłam się czy nie mam coś z głową? hi...bo ten pan ....faktycznie jest z problemem psychicznym.Mało go znam ale wiem, że od dziecka cierp...i na jakieś zaburzenia i ma z tego tytułu rentę,.ale jak by ktoś z boku obserwował...to ja zachowywałam się nieracjonalnie a pan ...spoko...Pomaszerowałam do lasu,komfort że ludzi nie było...i mogłam swobodnie stawać i oglądać się w koło obserwując... czy nie idzie ktoś za mną.Lub nie stoi...za plecami..No bo takie to wrażenie męczące,mnie dręczy.Przyniosłam do domu ,suchą trawę polną ...i,gałązkę z małymi szyszkami.Pięknie wyglądają w wazonie.Cudowny spacer,nogi bolały ....jednak prawie godzinę spacerowałam,gadałam do psa jak do człowieka.Ech ...żeby tak się zawsze sprężyć i częściej w piękną pogodę, jak dzisiejszą spacerować.
1 080 2014-02-13 22:22:43
no hej wszystkim pogoda kaprysna sapomopoczucie też ale może jutro będzie lepiej spokojnej nocki wszystkim
1 081 2014-02-14 09:10:33
Witam ciepło, Sluuu a 3cia faza to co?... Przyjmuję, że to etap pośredni :-) Aby do 4... Kochani coś jest z tą pogodą nawet ja muszę to przyznać. Dziwnie się nie tylko ja zachowuję, moja kicia po sterylizacji ma ruję i spać nie daje drugą noc. śpiewa i zawodzi ....Kocham te moje zwierzaki, ale po drugiej niewyspanej noc, mam ochotę je ... Ale jak się złoszczę to mam mniej lęków... Dzisiaj wyjeżdżam, dwa dni w podróży, jeden przyjemności ehhh, nie bardzo mi się chce, ale nie chcę popsuć innym radości. ( jak zwykle) Może pośpię w samochodzie, jak mąż pojedzie! Życzę wszystkim udanego weekendu!
1 082 2014-02-14 09:59:40
8888- Ty jesteś specjalistką od faz, wiec zdaje się na Ciebie ;-). Szerokiej drogi i co najważniejsze relaksu.
bozenka125- wykrakałaś że będzie lepie ;-)))) Ja dziś dużo lepiej się czuje. Uff, oby tak już zostało.
nowa18- w Twoich słowach czuć wielką wrażliwość. Ja bym pewnie nie zauważyła tych szyszuniek nawet w lesie. No, wyślij mi zdjęcie swojego pieska na naszego maila. Uwielbiam psiaki, sama też Wam swojego gada wysłałam.
1 083 2014-02-14 11:16:55
Dziś jest pogoda do bani...nici ze spaceru...pada
Walentynkowy buziak....
Sluuu ok wyślę pieska ....
1 084 2014-02-14 12:14:07
http://www.youtube.com/watch?v=_ElleBabE6s ![]()
1 085 2014-02-14 13:26:23
8888-szerokiej drogi i udanej imprezki aha i szczęścia w konkursie.
Nowa 18- gdzie ten piesek ma być?
Pogoda paskudna ale jakoś leci.Pozdrawiam cieplutko.
1 086 2014-02-14 14:03:32
witajcie "chorowitki" zbierałam się kilkanaście razy żeby opisać swoją historię, kurczę nie myślałam że będzie to takie trudne...
ale do sedna... otóż moja "przygoda" z nerwicą zaczęła się 10 lat temu, kiedy zmarł mój ojciec. ojciec był alkoholikiem, przez którego miałam "zrypane" dzieciństwo, wieczne awantury doprowadziły mnie do tego że widząc ojca trzęsłam się jak galareta. w sumie mam wyrzuciła go z domu jak miałam 6 lat, ale i tak pamiętam złe rzeczy, bo nie chciał odpuścić i nachodził nas wielokrotnie, za każdym razem pijany;( mama chciała sobie ułożyć życie na nowo, poznała faceta, do którego niemalże się przeprowadziła a nas zostawiła z babcią (nas czytaj mnie i siedmioro rodzeństwa). Babcia starała się nam zapewnić wszystko jak tylko umiała niestety nie udawało się to, ponieważ na tak liczną rodzinę nie starczało pieniędzy-babi renta, nasze marne alimenty,a mama to rzadko kiedy przywoziła wypłatę. można powiedzieć że nas porzuciła. zaszła w ciąże z tym panem i ukrywała się z tym, do nas prawie wcale nie przyjezdzała, bo bała się że Babcia zobaczy że jest w ciąży. Zapraszała mnie i moją siostrę do siebie na weekendy, podejrzewam żeby uspokoić swoje sumienie, a my jeździłyśmy, lepsza taka mama weekendowa niż żadna... skończyłam podstawówkę( w tej szkole byłam traktowana jako to grosze bo biedna;(((, później poszłam do liceum i wtedy zaczął się najpiękniejszy okres mojego życia, nowe znajomości, miłości itp. czułam się wspaniale, bo nikt nie traktował mnie "gorzej" byłam na równi, a może nawet ponad
) beztrosko płynął czas, byłam mega szczęśliwa, poznałam swojego teraz już męża, było wspaniale do czasu.... tuż po maturze, kiedy szykowałam się by pójść na studia, przyszła do nas ciotka-siostra ojca z informacja że nie żyje że umarł w krzakach... i wtedy się zaczęło.... niepokój, "telepanie", poty, ścisk żołądka, spadek wagi itp.(każdy z nas wie ileż tym nieprzyjemnych objawów jest i każdy przechodził je na pewno). pogrzeb ojca był straszny, strach jaki przechodził przez moje ciało był okropny... minęło trochę czasu nie było jeszcze aż tak tragicznie, złożyłam podanie na studnia-nie przyjęli mnie i się załamałam trochę... potem złożyłam dokumenty na inną uczelnie i tam mnie przyjęli-cieszyłam się. jednak któregoś lipcowego dnia, obudziłam się ze strasznymi stanami lękowymi, nie mogłam normalnie funkcjonować, pamiętam swój pierwszy atak paniki w sklepie, myślałam że wykituję;((( oczywiście bałam się wychodzić z domu, całkowicie wycofałam się z życia towarzyskiego;( Nie wiedziałam co mi jest, więc zaczęły się wycieczki po lekarzach, badania, które oczywiście wyszły dobrze. Mąż zawsze był przy mnie, choć nie rozumiał co się ze mną dzieje. Po przez pomoc teściowej zgodziłam się na wizytę u psychiatry, broniłam się przed nią jak każdy z nas myśląc- przecież nie jestem WARIATKĄ!! Poszłam na wizytę, na której doktor powiedział że mam fobię społeczną!!! na wypisywał leków i zaczęłam "leczenie". studia a właściwie tylko pół roku studiów były prawdziwą katorgą, dojazdy mnie wykańczały- dobrze że miałam koleżankę z liceum, która była ze mną w grupie, więc było odrobinę lżej. Nie mogłam się skupić na nauce, jakbym miała dziurę w mózgu,i niestety nie udało mi się zdać 2 egzaminów, dlatego zrezygnowałam( wiecie że sam rektor uczelni mnie namawiał żebym została bo można było przecież zdawać sesję poprawkową, ja jednak odmówiłam). Leczyłam się prochami na fobię społeczną, które wcale mi nie pomagały, uzależniłam się od nich, brałam je 1,5 roku!!!! Postanowiłam przestać już chodzić do tego psychiatry i odstawiłam sama te leki twierdząc, że taka już moja natura nikt nie wie co mi jest, więc żyłam w tym strachu i niewiedzy jeszcze 6 lat. to było trudne życie, jednak w tym czasie rozpoczęłam kolejne studnia na których "wytrzymałam" 3 miesiące, zrezygnowałam, wzięłam ślub, urodziłam cudowną córeczkę;)) to był piękny czas, jednak przepełniony strachem i tym co będzie dalej... czas płynął, moja siostra "dostała" tego czego ja- też ją dopadła to "franca", jednak Ona od razu trafiła w dobre ręce. Psychiatra powiedział jej że to nerwica lękowa, że to zaburzenie i dzięki niej ja też się odważyłam na wizytę. Leczę się już 2 rok, obecnie biorę leki antydepresant, który pomógł mi i uczęszczam również na psychoterapię psychodynamiczną, która pomaga, lecz jest strasznie trudna:) cieszę się że w końcu wiem co mi jest i mogę teraz pracować nad tym by się wyleczyć:) jak na razie idzie dobrze, mimo wzlotów i upadków, mogę stwierdzić że jestem ponad nią:))) ale się rozpisałam a mogłabym tak pisać i pisać i pisać hihih;))) miłych Walentynek moje drogie "nerwicówki" i drodzy "nerwicowcy"
)
1 087 2014-02-14 14:07:07
Jadę dziś na tortilkę do mojej córeczki. Jak to dobrze iść na gotowiznę.
1 088 2014-02-14 14:39:19
ma23dziara- no też przeszłaś koleżanko nie mało, życie Ci dało popalić , dlatego cieszę się że możesz powiedzieć że jest dobrze, że pomagają Ci leki że jesteś ponad tą cholerą. Oby tak dalej. Ja jeszcze nie mogę tego powiedzieć o sobie, ale mam nadzieję,że kiedyś to nastąpi. pozdrawiam
1 089 2014-02-14 14:58:25
ma23dziara- historia Twoja jest pełna ciężkich doświadczeń. Na szczęście Twoje życie już od nich nie zależy, tylko od Ciebie. Cieszę się że jesteś pod opieką lekarza. Moja siostra też ma tą france ;-P dostałyśmy to w krwi ;-P
nowa18- czekam na fotkę ;-)
1 090 2014-02-14 16:21:12
dziękuję za słowa otuchy to bardzo miłe:))
sluuu z naszej 9-tki nerwice ma 5cioro, jak jakaś klątwa przechodzi z osoby na osobę jak jakaś "zaraza"
każdy w życiu przeżył jakąś traum,ę ale my nerwicowcy przeżywamy to co najmniej 2 razy silniej i potem "dochodzimy" do siebie nawet miesiącami
ja mogłabym pisać o swoim życiu i pisać.....
1 091 2014-02-14 18:47:01
Sorki Sluuu...że wkleję tu pieska.Nie mogę coś się skupić i wysłać na pocztę,szukam link i nie mogę znalezć...za to wszyscy ujrzą moją Nelunię.Dzięki niej pokonuję lęki i spacer jest po lesie cudowny.Bardzo mądra,jakby czuła że się boję...zawsze przy mnie, i słucha.

ma23dziara...pozdrawiam,będzie dobrze...
1 092 2014-02-14 18:57:16
nowa18- hej ależ cudowna ;-)
ma23dziara- niestety nawet traumy pradziadków, mogą ciągnąć się pokoleniami, u mnie wszystkie kobiety rodu miały nerwicę. Mam przykład że żyją bez leków z 2 nawrotami ok. No i oczywiście nawroty nie sa już tak silne jak ten pierwszy paraliżujący.
1 093 2014-02-14 19:18:01
zgadza się nawrót hmmm nie jestem pewna czy miałam kiedyś bo nie pamiętam kiedy czułam się tak całkiem "normalnie", lecz wiem że napady lęku czy niepokoju nie już takie silne i trwają znacznie krócej, pewnie dlatego że zobaczyliśmy że owe napady nie zrobiły nam żadnej krzywdy;)))
1 094 2014-02-14 19:24:15
Sluuu dziękuję w imieniu pieska...
1 095 2014-02-14 19:25:11
berenika51 wierzę że Ty niedługo będziesz mogła nam się pochwalić swoimi sukcesami, ja w każdym razie trzymam strasznie mocno kciuki za Ciebie i pozostałych "nerwicowców";)))))))
1 096 2014-02-14 19:34:14
nowa18 kiedy przeczytałam Twoją historię złapałam się za głowę ile ta kobieta przeszła i jaka jest mimo wszystko silna!!!!! porównałam to do siebie i pomyślałam sobie "to są prawdziwe problemy a nie to co ja", potem wróciłam na ziemię i byłam zła na siebie że tak pomyślałam, bo przecież gdybym nie miała swoich problemów pewnie nie było by mnie tutaj. Mimo wszystko to i tak się cieszę bo nerwica jest w moim życiu swojego rodzaju "doświadczeniem", już nie zadaje pytań dlaczego ja?!!! widocznie to musiało być czemuś potrzebne, być może mamy tę wstrętną nerwicę bo jesteśmy wyjątkowi???? może w ten sposób do tego podejść??? pamiętajcie również że po każdej nawet największej burzy zawsze wychodzi słońce i tak jest z nami i z nią ;P
1 097 2014-02-14 19:39:25
nowa18-masz cudownego pieska i dobrze , bo masz motywację do wychodzenia z domu, a okolice jak widać piękne
ma23dziara-czy Twoje rodzeństwo też ma nerwice lękową, czy wspieracie się?
1 098 2014-02-14 19:48:42
ma23dziara ...każda z nas jest wyjątkowa...tylko nieliczni mogą doświadczyć nerwicy...Osoby delikatne,nadwrażliwe,dobre i kochane.Wzmacnia nas,wystawia na próby,osłabia i jest zawsze przy nas.Mamy inne przeżycia,doświadczenia...problem taki sam.Czyni z nami cuda,brak poczucia wartości,bezpieczeństwa,poczucie winy,rozgrzebywanie starych ran.Walka z tym,ze znikomymi wynikami.Lękamy się co będzie...staramy się pokochać ,myśleć i żyć dniem dzisiejszym...I ...kicha...Miałam nawrót po leczeniu szpitalnym ,wiem co to jest,silny i inne objawy,podobne lecz silniejsze niepokoje.Teraz stabilnie...bez lekarstw,wycofana trochę z życia towarzyskiego...ale tak mi bardziej odpowiada bo boję się nawrotu...
1 099 2014-02-15 09:12:29
Hey. Mam pewien problem, wkrótce pewnie zmierzę się z tym, żeby go tu opisać. Teraz nie dam rady ale wiem, że mogę się tu pojawić i przywitać ![]()
Pozdrawiam i życzę miłego dnia ![]()
1 100 2014-02-15 11:21:35
Hejka moi mili,życzę udanego dnia.Dziś wyjazd,jeszcze nie na sto procent ale planowany...już się cieszę.Bo syn nas zabiera do siebie,i spędzimy razem fajne dwa dni.Pozdrawiam.
1 101 2014-02-15 11:21:46
berenika51 tak moje rodzeństwo też ma nerwicę, ale powiem że siostra i brat świetnie sobie radzą, wychodzą, jeżdżą, pracują a mnie się wydaje że ja sobie najgorzej radze;(((
1 102 2014-02-15 11:22:39
Ewa 118 witaj,fajnie że jesteś.Buziak na powitanie.
1 103 2014-02-15 11:22:55
witamy Cie ewa118;))) bardzo serdecznie;))
1 104 2014-02-15 11:25:14
ma23dziara...witaj nie zaczynaj dnia od obwiniania siebie.Też sobie radzisz,tylko inaczej po swojemu.Daj sobie czas,jesteś wyjątkowa...pamiętaj o tym.
1 105 2014-02-15 11:58:56
Hejka
Jak dziś wolno leci czas w pracy na Latarni Morskiej;/