Daje Mi popalić. Franca. Buziole ![]()
Podobne tematy
847 2014-02-01 13:37:41 Ostatnio edytowany przez nerwuska23 (2014-02-01 13:39:19)
Witam kochaniutkie :-)
Ja dziś pospałam sobie do 10. a co heh.-w końcu sobota.;)
wypiłam z mężem kawkę...zrobiłam obiadek i teraz sobie popijam meliskę z miodem .Miłego dnia i spokojnego ciepłego weekendu :-)
Hello, :-) " O Bogowie, Boginie co za dzień"... budzę się rano a tu słońce świeci. No może trochę oszukuję obudziłam się to jeszcze było ciemno, ale teraz świeci. Zjadłam obiado- śniadanie wypiłam kawkę, co robię rzadko, ale to na powitanie męża, wrócił z podróży-- hurra. A matka nazwała mnie leniem tak dla równowagi. Mnie babę po 40- stce, z 20 letnim stażem pracy.. , bo nie chciałam powycierać podłogi..
Wrzucam na luz... jest pysznie. Mam celiakię i inne alergie ale to nic w porównaniu z alergią na mamę, na znak protestu zeżarłam 2 cukierki i nie sprawdziłam składu! Kochani, wieczorem przyjechali do mnie znajomi, odpaliłam że mam nerwicę, a tu nagle znajomy rzuca że jego tata ma schizofrenię i co takiego, przecież fajny z niego gość tylko musi się leczyć, a co to za różnica na co. Koniec ukrywania i wstydu, albo ktoś chce ze mną być z całym moim bagażem, albo do widzenia. To dzięki temu, że jestem tu z Wami nabrałam większej odwagi, bo w grupie siła. Jesteście cudowni! Pozdrawiam i życzę miłego dnia. Sluu, czy ty kupiłaś w końcu te buty do tańca.?
Witam was dziewczyny oraz witam nowe koleżanki jak zdróweczko dzisiaj wam dopisuje u mnie mogło by byc gdyby nie trzeci dzien ból żołądka nudnosci może jakas grypa żołądkowa panuje ehh sama niewiem pozdrawiam wszystkich i buziaczki dla was
gosiulka85, 8888 jak Was słyszę a raczej czytam to tak jakbym siebie widziała,ale to Wy dałyście radę być same w nocy a dla mnie to narazie Mount Everest ,U mnie dziś jakoś takoś tylko ranek jak zwykle powtórka z rozrywki.Kasiuniunia trzymaj się . A więc dziewczyny allelulja i do przodu. Pozdrawiam weekendowo.
gattita mój mąż też jest dobry dla mnie, pomaga, wspiera mnie ale ja też twierdzę,że on nie rozumie tej choroby do końca, ale w sumie to powiem Wam dziewczyny ,że gdybym była zdrowa a ktoś mi powiedział o takich cudach jak nas łapią to chyba też bym nie rozumiała
jak kasiuniu się czujesz dzisiaj
Dziękuję za wsparcie. Czuję się lepiej do południa jest najgorzej a potem jestem tak wypluta że nic mi się nie chce. Następnym razem wezmę moją cudowną tabletkę, dzisiaj chciałam się sama pomęczyć. Najgorsze że sobota dla Mnie nigdy nie jest dniem wolnym, byłam w pracy ciałem ale nie duchem, a przed moimi klientkami nic się nie ukryję znają mnie dobrze poza tym, ze mnie i tak zawsze można czytać jak z otwartej księgi. Pozdrawiam buziole.
Witam w niedziele
Noc byłaby w sumie znośna,żeby nie sny...męczące i durne. Obudziłam mężusia zestresowałam i psa i siebie... krzykiem strasznym....wołałam pomocy.
Ech...przeżyłam ...idę poleżeć .Miłego dnia życzę.
Witam was cieplutko.
nowa 18 -ja wprawdzie w nocy nikogo nie wystraszyłam,lecz zasnąć nie mogłam.
Kasiuniunia-pogoda też robi swoje.Ja wczoraj do południa miałam wrażenie,że nie jestem w swoim ciele ![]()
musiałam się nawet zdrzemnąć,dopiero wieczorem wyszłam z mężem na długi spacer.
Kochani nie wiem skąd jesteście ja z Katowic-u mnie jest jesień ![]()
No witam wszystkich Nerwuska-ja jestem z Krakowa u mnie też jesien masakra z tą pogodą a jak Ty dzisiaj sie czujesz
No hej Bożenko-czuję się narazie dobrze,z tym,że jestem przeziebiona i czekam na @ także nie wszystko teraz mogę zwalać na moją koleżankę.
Właśnie patrzę w stronę okna -szaro buro i deszczowo ![]()
Ale powiem wam dziewczyny,że zabrałam się dziś ostro za ćwiczenia,które odkładałam i odkładalam...
No i ? zastanawiam się mocno nad wyjazdem.Mam możliwość wyjazdu na 3,5 miesiąca za granicę w góry ![]()
to to kochana jedz jak masz taką okazje a może wszystko ci przejdzie po takiej podrózy pozdrawiam
Cześć Dziewczyny! Pogoda nam nie pomaga, ale damy radę Ja jestem jutro umówiona na swoją pierwszą wizytę u psychiatry co dla mnie oznacza niejako kapitulację :-( Cóż melisa tabletki ziołowe nawet basen i modlitwy nie wystarczyły :-( Chciałam Was zapytać co myślicie o lekach antydepresyjnych, jakie są Wasze doświadczenia? Zgadzam się z Waszymi opiniami, że nerwica może nas wiele nauczyć, pokazać, co jest w życiu ważne Tyle że to trochę bolesny sposób :-( Poza tym chyba i tak osoby, których ona dotyka są wrażliwe i nie myślą w kategoriach mieć, ale być
Sluu jesteś wspaniała, dużo dajesz z siebie żeby nas wesprzeć i tylko z jedną rzeczą się z Tobą nie zgodzę Nerwica to okropna choroba, ale ja wierzę, że damy radę z tego wyjść i nie wolałabym z pewnością usłyszeć, że mam jakąś poważną chorobę ciała, która zagrażałaby mojemu życiu Musimy sobie uświadomić, że czeka nas ciężka praca i wiele trudnych chwil, ale nic nam nie grozi i damy radę z tego wyjść Wkrótce pomoże nam słońce :-)
nerwuska23 - jeśli możesz wyjechać to super! zmiana otoczenia bardzo dużo daje
hej u mnie ciężko:( czy to możliwe , że rano wstaje kompletnie zmulona i tak cały dzień chodzę osowiała, nic mi sie nie chce, powieki ciężkie, oczy jakies przeciążone, no czuje się strasznie źle:/ jestem jakaś dziwnie osłabiona, dziwnie mnie mndli na dodatek , w głowie jakieś dziwne wirowania, jest ona bardzo ciężka czy to możliwe , że w nerwicy można się tak czuć... czy to minie??? jeeej ja juz jestem załamana tym samopoczuciem:(
Witam was cieplutko.
nowa 18 -ja wprawdzie w nocy nikogo nie wystraszyłam,lecz zasnąć nie mogłam.Kochani nie wiem skąd jesteście ja z Katowic-u mnie jest jesień
wiem jak to jest kiedy ,nie można zasnąć i boki bolą od przewracania.Mężuś się ze mnie śmieje,że krzykiem swoim w środku nocy, tak zestresowałam psa że na meble wskoczył ze strachu.Mąż nie mógł zasnąć a jak przysnął to ja krzykiem go obudziłam,jakiś koszmarny sen miałam ,gdzie lęki okropne mnie obudziły, gdy usłyszałam jak sama wołam o pomoc.
Ja jestem z miejscowości oddalonej ok 5O km od Zielonej Góry a ok 3O km od Sulechowa to jest Lubuskie.
ANIA ŁÓDZ-witaj nie jestes sama z takim samopoczuciem ja też się tak czuje i mysle że wiele innych osób również mysle że przez tą pogode też tak się czujemy wachania cisnienia zmiany temperatur może jutro będzi lepiej trzymaj się pozdrawiam
Gettita, ta parszywa chroroba nie zasluguje na taki oklask. Jak przestajesz się jej bac traci swą moc. Jest mi ciężko ale ona nie wie z kim zadarła.
Dzięki Bożenko. Ja już nie daje rady, strasznie się czuję, nie wiem co zrobic aby nabrać sił i mieć energię. Obecnie czuję sie jakby ktos ze mnie powietrze spuścił, słaba, zmulona, śpiąca i tak całymi dniami, czuję się jakbym z tydzień w ogóle nie spała:(
Witam serdecznie, Aniu łódź- właśnie wykasowałam posta którego pisałam od pół godziny. Pisałam głównie do Ciebie i nagle jeden fałszywy klik i wszystko zniknęło, ale nie poddaję się napiszę jeszcze raz, tak to bywa w życiu. Budujemy coś bardzo starannie i z dużą pieczołowitością a tu jakiś psikus losu wszystko nam niszczy... Taka jest również nasza nerwica. Pojawia się i znika od tak, ma tysiące twarzy i potrafi przybrać każdą postać, ale nie należy jej demonizować, trzeba ją "przechytrzyć". To trochę jak z tymi koszmarami sennymi- budzą nas z krzykiem na ustach, jesteśmy przerażeni, spoceni... A kiedy siadamy na łóżku, uświadamiamy sobie że to tylko zły sen, przytulamy się do kogoś bliskiego,( możemy to robić w myślach) i wtedy cały ten koszmar kurczy się, jest coraz mniejszy i mniejszy aż w końcu znika... Pamiętaj to choroba ma zniknąć, nie Ty.... Kiedy Ty rośniesz ona maleje - taka to zależność. A teraz do rzeczy: Twój organizm jest wyczerpany, osłabiony, obolały i potrzebuje pomocy, tak jak i dusza ( o tym już wiesz psycholog, psychiatra to podstawa) . Ja zawsze wspomagam się witaminami, suplementami itp... Jestem dość szczupła a właściwie chuda bo lęki zżarły moje kilogramy, więc potrzebuję odżywek, Ty z pewnością też. Zapytaj lekarza pierwszego kontaktu co Ci doradza, może da skierowanie na poziom elektrolitów itp... i poleci coś co wzmocni Twoje ciało. Tak, nie można o nim zapomnieć bo dusza i ciało to całość. Niezbędny komplecik! Pierwszy post na tym forum od" stokrotki 48" to bardzo cenne i ciekawe kompendium wiedzy nerwicowca praktyka. Spróbuj jeszcze raz go przeczytać i wybierz coś dla siebie : coś co mogłabyś zrobić, czy spróbować zrobić na teraz, na początek tej nierównej walki z nerwicą, coś co wydaje Ci się możliwe do zrobienia przez Ciebie na teraz. Zobaczysz powoli będziesz odzyskiwać swoje życie i radość jaka za tym idzie. Niestety to bardzo ciężka i powolna praca. Jednak jestem przekona, że Ci się uda, daj sobie szansę i czas. Nie pozwól by taka cholera Cię zniszczyła, tyle fajnych rzeczy przed tobą, tyle radości i szczęścia. Na koniec powiem tak: Kiedy w jednym czasie zmarł mój ojciec i brat - nie chciała żyć, chciałam żeby zabrali mnie ze sobą, prosiłam o to Boga, ale mnie nie wysłuchał. I chwała mu za to! Nie pozwól wygrać nerwicy, być może nie zniknie tak od razu, ale ustal jej granice których nie będzie mogła przekraczać, żeby Cię nie krzywdzić. Oczywiście że będzie co jakiś czas próbowała wleź na Twój teren, ale będzie to robić coraz rzadziej, a z czasem może nawet o Tobie zapomnie... No to do dzieła, będzie dobrze.... pozdrawiam Sluuu - pytam kolejny raz o te buty do tańca... kupiłaś je kochana ?... Czy nie chcesz mi odpowiedzieć?... :-)
Cześć ,dzisiaj za oknem biało,w nocy spadł śnieg.Dobrego dnia.....
8888- ekskuze mua ;-P tak kupiłam, ale zmieniałam rozmiar , więc czekam na listonosza ;-).
Taaak, ta franca niech się boi. Tyle już ludziom krwi napsuła, że czas ją unicestwić !!!!!!!
Buzi, buzi dziewczyny.
8888 : Dziekuję Ci kochana z całego serca, bardzo dziękuje za ten post, pięknie piszesz
poczułam takie ciepło jak to przeczytałam, zaświeciłaś mi mały promyk nadziei ;p muszę walczyć, dostosuje się do wskazówek od Ciebie..ciężko mi ale postaram się nie poddawać ..
8888-pięknie i bardzo budująco piszesz i kiedy to czytam to wydaje mi się, że dam radę przechytrzyć tę zarazę i nadejdzie taki czas że będę się cieszyć jutrzejszym dniem, że nic nie będzie zaprzątać mi myśli, że zagości we mnie radość i chęć działania.
hej kochani! ![]()
U mnie dziś kiepsko-właściwie od wczoraj jakieś dziwne samopoczucie,no ale nie wszystko będę zwalała na moją koleżankę ![]()
pogoda i przeziębienie też robi swoje.Nie ma co siedzieć i się nad sobą rozczulać...zjem obiadek i jadę do mamy na kawkę.
Miłego dnia wam życzę ![]()
mam, mam, mam...właśnie do pracy wnieśli moje piękne buty do tańca ;-PPPPPPP))))))
8888-i jeszcze jedno do Ciebie.To Ty chyba pisałaś że stałaś się niemal analfabetką ,gdyż miałaś problemy z pisaniem. Ja też obserwuję to u siebie. Często brakuje mi słów, zapominam się . Ja osoba do tej pory wygadana, żywiołowa, zawsze miałam zestaw pytań i odpowiedzi gotowych już w myślach, nie miałam problemów z rozmowami, a w tej chwili mam jakieś zaćmienie. Mój umysł pozostawia wiele do życzenia od jakiegoś czasu.Robi mi psikusy. Na nerwicę choruję już od tylu lat i nie miałam problemów tego typu a teraz coś się porobiło (AlZheimer ?). Mówimy tu o tym że nerwica to często choroba ludzi wrażliwych, delikatnych, dodam jeszcze , że rozmieniających wszystko na drobne, rozpamiętujących, rozkładających na czynniki pierwsze każdą rzecz, każdy problem. W każdym razie ja tak miałam. jakiś problem był , ja go analizowałam , myślałam a po co a dlaczego a co to będzie itp itd .Chciałam od tego uciec i może zbyt mocno zamknęłam się w sobie.Ufff!!!
Berenika witaj....mam tak samo...
Witajcie Dziewczyny! Sluuu masz rację, że na żadne dobre słowo ona ta nerwica cholerna nie zasługuje, ale tak jak i każda inna choroba Gratuluje pasji tańca ponoć taniec najlepiej leczy z depresji A jak dziewczyny u Was ze sportem? Możecie się zmobilizować do jakiejś aktywności fizycznej? Mam nadzieję, że któraś z Was napisze mi jakie ma doświadczenie z antydepresantami itp. Dziewczyny słyszałyście może o różeńcu górskim i jego działaniu? czytałam że może być dla nas pomocny Buziaki
Witajcie Dziewczyny! Sluuu masz rację, że na żadne dobre słowo ona ta nerwica cholerna nie zasługuje, ale tak jak i każda inna choroba Gratuluje pasji tańca ponoć taniec najlepiej leczy z depresji A jak dziewczyny u Was ze sportem? Możecie się zmobilizować do jakiejś aktywności fizycznej? Mam nadzieję, że któraś z Was napisze mi jakie ma doświadczenie z antydepresantami itp. Dziewczyny słyszałyście może o różeńcu górskim i jego działaniu? czytałam że może być dla nas pomocny Buziaki
heh z ćwiczeniami u mnie kiepsko-miałam zabrać się ostro do roboty,a tu hmmm-ciągle coś ..a to obiad,a to trzeba gdzieś wyjść,albo poleżeć i muzy posluchać,lub filmik obejrzeć po prostu chęci brak
oczywiście to tylko moje wytłumaczenia
prawda jest taka,że jestem leń przez duże "L"
jeśli chodzi o antydepresanty-to nie mam żadnych doświadczeń...byłam kilka lat na tab.relanium,teraz mam Citabax i doraźnie hydroksyzynę.Co do różańcu górskim,to nie słyszałam,,,kiedyś czytałam,że "melisa i szałwia' są ziolami na depresję...czy ja wiem? dobre to one są jako dodatek do leków w postaci herbatek relaksacyjnych.
Witam ciepło, Sluuu - już widzę te buty.. muszą być piękne, jak marzenia o których czasami zapominamy, bo zostaje nam siły tylko na walkę z chorobą. Ale wiecie, że mamy kilka żyć! Koty mają ponoć siedem, a my tyle ile razy się podnosimy z kolejnego upadku, czyli nieskończoność ... I co Wy na to?.. Czy macie wątpliwości co do elitarności naszego klubu?... Każde życie wnosi coś nowego, a my jesteśmy coraz wyżej i wyżej...
Bereniko 51 - tak było po kolejnym rzucie choroby po latach spokoju, straciłam zdolność pisania, wysławiania się, a to było wszystko na czym mi zależało, w czym byłam dobra, co mnie określało i tworzyło..Pisałam artykuły, książki itp.., a tu stop ...jedno zdania, nie pasowało do drugiego .. Byłam załamana. Ta franca przede wszystkim zabiera marzenia i to co nas określa jako o jednostkę... Miałam wrażenie, że przestałam istnieć..
I już nikomu nie jestem potrzebna, taka bezużyteczna i pusta. Potem zaczęłam chudnąć i znikać naprawdę w sensie fizycznym 169cm wzrostu i 44 kg... Lęki, bezsenność lub nadmierna senność , ból i choroby - spadła cala plaga - na jedno malutkie jednoosobowe państwo! I gdzie tu sprawiedliwość. Teraz wiem, że to państwo samo sprowadziło na siebie te nieszczęścia. Tak to ja zapomniałam o sobie, o swoich potrzebach , radościach, pozwoliłam aby demony przeszłości wróciły. Pozwoliłam im urosnąć! A przecież to tylko lęki małej dziewczynki.. Wydawało mi się, że mam wielką prawie boską moc, jestem dobra, miła, zdolna, życzę wszystkim jak najlepiej itp.. Więc dlaczego mnie to spotyka! ? Zapomniałam, że życie to także codzienność, zwykły dzień, tak zwykły że aż cudowny. Wiecie, że pierwszy raz od lat, spełniam się jako kucharka:-), robię zakupy i dostrzegam zwykłych ludzi, normalnych jak ja. Tak jestem normalna! Nie jestem Bogiem, nie jestem ofiarą ! Jestem normalna! Staram się nie roztrząsać problemów: dlaczego ktoś mi coś powiedział, dlaczego tego czy tego nie potrafię, dlaczego świat jest zły, a mnie to spotkało.. To droga do nikąd. Odnajduje proste przyjemności i próbuję z nich korzystać, tak po prostu. Kolejny raz uczę się chodzić, ale już nie pełzam, czasami raczkuję, a czasami już chodzę na silnie utwardzonych nogach. I tu dygresja do ćwiczeń fizycznych. Pierwszy etap to były spacery- to i tak było dużo. Nie miałam energii na nic, a pani dietetyk wyliczyły, że jedyne co mogę robić to grać w golfa. Reszta zużywa za dużo energii. Na golfa mnie nie było stać , więc spacery były ok. Zapisałam się na jogę, jestem najmniej ruchliwa w grupie. Ale ćwiczenia relaksacyjne są super. Po przeczytaniu książki " depresja i ciało" - próbuję stosować zaproponowane tam ćwiczenia. Robię to wtedy kiedy dobrze się czuję, nie kiedy mam lęki. I to też pomaga. Mam kilka ćwiczeń na czucie własnego ciała i tzw. podstawy. Niestety nie tańczę, bo to ponoć cudownie działa na tego typu stany. Ale mam, to co mam i jestem zadowolona. Znowu piszę! Robię to wolniej, bez presji .. Moją książkę " zawodowy poradnik" napisałam w 3 tygodnie, pisałam po 14 godzin dziennie... Byłam wtedy taka z siebie dumna! Byłam Bogiem w swoich złudzeniach! A teraz piszę kiedy mogę, kiedy samopoczucie mi pozwala i też jest fajnie, tylko wolniej. Ale wiecie co, życie ma inny smak i zapach, taki nowy i to jest przyjemne mino wszystko...Przytulam wszystkich bez wstydu że jestem głupio sentymentalna. dobrego dnia życzę...
P.S Pijam ziółka, bo wierzę, że to pomaga, ale nic poza tym nie doradzę. O suplementach już pisałam też biorę. Bo to jednak wzmacnia ciałko. Jem często i dość zdrowo, zresztą przy celiakii, i alergii na laktozę - nie mam wyboru.
Klimat naszych ciepłych słów...8888 jak dobrze mi się czytało Twoją wypowiedż.Mm podobne po odrobince,od każdego czytanego postu.ale inaczej,każdy jest indywidualistą.Mam wrażenie jakbym czytała o sobie i nie o sobie.Ciężko mi powiedzieć co naprawdę czuję,co tu nie było napisane.Boję się krytyki niezrozumienia,sama nie wiem dlaczego.Bo gdzie indziej jak tu powinnam być zrozumiana.Zawsze miałam pod górkę,nie chcę się powtrzać bo opisałam wcześniej o swoim życiu.O nerwicy z której nie zdawałam sobie sprawy i walczyłam z nią w sumie sobą,nie wiedząc co sprawia że czuję się jak odmieniec.Moja nerwica od dziecka nieleczona,rozwijała się i karmiła wylegiwała i kpiła.Walcząc z nią przechodziłam wstyd,poczucie winy,smutek ,przygnębienie brak poczuci wartości.Nie byłam jak moja starsza siostra ona miał same piątki ,ja byłam głupia,nie rozumiałam matematyki,szybko się zniechęcałam.Nie skończyłm szkoły nie zdobyłam zawodu,wyszłam za alkocholika,bita i głodzona urodziłam czworo dzieci.Czułam się gorsza środowisko ze mnie kpiło,byłam wyśmiewana ,walczyłam..Mieszkanie na zadupiu,chodzenie do przystanku autobusowego prawie 3 km przez las,lęki,strach.Pchanie wózka 8km na szczepienie.... po 19 latach rozwód praca ciężka fizyczna w szkole ,najniższa krajowa.Płacz wstyd bieganie po urzędach walka o dzieci tułaczka po lokatornych,pożyczki walka o dobro dzieci.Czasami myślę że za długo żyję ,że mam wciąż pchać wózek że mam tego dość.Pomimo że mam teraz w porównaniu z tamtym życiem o niebo lepiej,...to nerwica nadal mieszka ze mną,tylko dzięki mojemu obecnemu mężowi ...zaczęłam leczenie i uświadomiłam sobie że jest...ona od lat że z ni walczę czasem było lepiej i czułam że dam sobie radę i znowu padam n nos.Najgorzej że ja nie potrafię tak mówić żeby inni mnie zrozumieli,nie wiem czy wiecie o czym piszę o co mi chodzi.Bo zawsze gmatwam że wychodzi zupełnie coś innego.Nie stać mnie na pracowanie fizycznie.,tułanie,jeżdzenie autostopem,nogi mam chore,wycięty żylak i na stopach, latem sine pajączki,stopy bolą puchną, .Mam opakowanie w środku wrak.Praca skończyła się tak ciężką nerwicą i lękami,nie chcę powtórki.Nie chciałabym kiedykolwiek być głodna,jeśli chodzi to dzięki obecnemu mężowi zaczęłam jeść,i wyglądam jak człowiek.Jako dziecko byłam gruba i wyrośnięta ale. pierwszy mąż i gromda dzieci spowodowały że nie jadłam ,potem bałam się jeść bo wmawiałam sobie że dla innych nie starczy.Po pobycie w Ciborzu 3 lat temu ,i dzięki mężowi jem.Nadal czekam na miejsce w szpitalu w Międzyrzeczu ale nie wiem czemu to trwa tak długo.Nie mm chęci do wszystkiego się zmuszam ,do umycia siebie czy posprzątani,było już że miałam ten etap i wyszłam i znowu to samo i te przygnębienie.Mąż mnie wspiera,najgorzej że nie mam stałego dochodu .Mąż dba żeby były opłaty i co jeść i troskliwy dużo w domu robi pomaga.Pilnuje żebym była najedzona.Lubię pracę telemarketerki bo mogę być inną osobą,nikt mnie nie widzi,nie skrytykuje wyglądu,9 mcy pracowałm kiedyś na umowe ale firma się rozwiązała,potem w domu pond rok dzwoniłam na czarno.Byłam z siebie dumna,bo radziłam sobie.Teraz znowu bo zostałam polecona ,przez Pana u którego pracowałam na czarno.Ale nie radzę sobie...denerwuje się a tak to lubie,bo mam kontakt z ludżmi,udawany i mogę czuć się w miare zdrowa.Pan mi dał trochę czasu więc dopiero od jutra solidnie podzwonie. 1O lutego pierwsze dwa spotkania i tak codziennie.Mam 3O zł od odbytego spotkania,są to pokazy u ludzi w domach.O dużo napisałam bo jak na to że nie mogę się skupić...to dużo.Pozdrawiam cieplutko.
gattita- Hej. sprawdziłam ten różaniec górski. Opis super, ale szkoda że to suplement, wiecie jak to jest z przyswajalnością ;-P. No, ale spróbuj czemu nie. na allegro ceny kształtują się od 10-150 zł,
Zobaczymy jak pasja podziała ma moją chorobę. Zaprzestałam jej trochę lat temu. Szukam szkoły tańca ;_P
Co do samopoczucie to jest nawet dobre. Choć do zdrowia jeszcze daleko, to czuję się opanowana. Wiecie ja tak nie mogę bardzo sobie pozwolić na odpoczynek. Pracuję 8-16, dodatkowo przechodzę poważny kryzys w związku w byłym/obecnym partnerem ,a to strasznie obciąża. Nawet nie mam bardzo kiedy pomyśleć o pięknie przyrody zimą, słońcu i innych normalnych rzeczach.
MOJE doświadczenia z lekami- to kolejno- sertralina, coaxil, wenaflaksyna (wszystkie trzy pogorszyły mój stan- tak naprawdę zrównały mnie z ziemia- a przyszłam do psychiatry z lekka nerwica)
Czy mam żal do kogoś. Chyba już nie, ale miałam. Nie uprzedzono mnie, że tak to może się skończyć. Nie podano odpowiednich benzo by ten stan uciszyć, tylko żywcem cierpiałam póki nie zmieniłam lekarza psychiatry na bardziej kompetentnego. Istnieje ciemna strona leków, u dość małej grupy społecznej te leki powodują pogorszenie stanu. Była seria procesów w tej sprawie, a wszystko sprzątano pod dywan. Dlaczego? Bo to mały odsetek, bo jest dużo osób, którym leki pomagają od razu. Tak więc mniejszą cześć traktuje się jako MNIEJSZE ZŁO. Szkoda, że ja niestety się do tego załapałam. Jednak ciągle suma zysków jest większa niż strat. Znacznie zmniejszyła się liczba samobójstw. Moja znajoma pracująca w aptece ponad 50% wydawanych leków do antydepresanty. Czy wiecie jaka to potężna suma zysków?
Byłam 6 m-ce na silnej benzo, by uspokoić to co wybuchło z pierwszą tabletką SSRI. No i odstawiłam ten lek (rok temu) i do tej pory nie musiałam się posiłkować nim nawet w sytuacjach awaryjnych.
Witam kochane! 8888 i nowa 18 aż z zapartym tchem i jednocześnie z przyjemnościa czytam wasze wypowiedzi-jestescie po prostu wspaniałe.
Nowa 18-czytając Twój wpis,mam przed oczami moja babcię(najwspanialszą kobietę na świecie) miała identyczne życie i również 4-dzieci.:-) moja mama jest tym ostatnim wspniałym czwartym dzieckiem.Podziwiam takie kobiety jak wy i mam do nim ogromny szacunek..JESTEŚCIE KOCHANE....w połowie chciałabym być taka jak wy,jesteście wspaniałym przykladem dla innych...ehh oby więcej tak wspaniałych ludzi na świecie. .Pozdrawiam was cieplutko ![]()
8888- Piję optymizm z Twoich słów, wiesz?. Nie dziwię się że odniosłaś sukces. Widzę nawet, że zaczynasz doceniać siebie ;-). ;-P
Nerwuska23...mam łzy w oczach...wzruszyłam się.Ale mi pochlebiasz.Jesteś kochana i wyjątkowo ciepła,dziękuję
Sluuu ...http://depresjalekowa.blogspot.com/ poczytałam początek jest niesamowity,mogę się z nim utożsamić WYBACZENIE SOBIE I INNYM =WYZWOLENIE SIĘ Z SYNDROMU OFIARY,poczułam chwilową ulgę...SMUTEK mojego dnia....z tym się też zgadzamWahania nastroju SO TIRED TO BE STRONG mam tak samo, chodzi o pierwsze zdania o samopoczucie i te uczucie .Jakby coś dziwnego w środku niemiłego ściskało,szarpania ciałem,wewnątrz organizmu.nieprzyjemne uczucie. Dalsza częśc już mnie nie dotyczy.... ...Dziękuję że jesteś....
Dzięki dziewczynki za tak ogromne wsparcie, za to że jesteście , że można komuś powiedzieć ,że jest mi źle. Mogę wyrzucić z siebie wszystko co mi ciąży na duszy a Wy to przeczytacie i nie powiecie że znów się źle czuje, znów narzeka,znów coś jej jest. Bo ileż razy można mówić do męża(kochanego zresztą) trzęsie mnie , źle się czuję, nie chce mi się. Ja wiem, że on mnie wysłucha, przytuli, powie coś miłego , podniesie na duchu, ale mnie jest poprostu głupio?,przykro? i ciężko z tym,że wciąż narzekam. No ale to nie widzimisię moje tylko moja rzeczywistość.Paskudna, ale z którą walczę a raczej póki co staram się walczyć.Wstaję rano i znowu kombinuję jak w miarę dobrze przeżyć dzień .Kiedyś jak budziłam się rano to myślałam co mam w planach , co zdążę zrobić dziś a co muszę jutro zrobić,A teraz ? Będę się dobrze czuła a może nie .Czy dam radę pokonać strach. 8888- już nie analizuję tego co będzie i dlaczego , w każdym razie nie za często.Zdaję sobie sprawę że innej drogi ku zdrowotności nie ma .Ale jak bardzo ciężko pozbierać myśli pozytywne. Jak trudno wyłapać z natłoku złych myśli te dobre. Na pewno przydałyby się jakieś ćwiczenia fizyczne, ale niestety tu jest pies pogrzebany. Ogólnie jest tak, że ciężko podnieść tyłek z domu i przynajmniej wychodzić na codzienne długie spacery. Kiedyś uwielbiałam ćwiczyć i byłam bardzo sprawna fizycznie. Obecnie na wszystko jest wytłumaczenie-nerwica.Gdy wychodzę z domu do pracy, w odwiedziny do dzieci na spacer krótki nigdy się nie rozstaję z moją kosmetyczką w której nie znajdują się jak nazwa wskazuje -kosmetyki ale odwieczne tabletki-no bo w razie czego! A jak się zacznie? Nowa 18-bardzo Cię podziwiam za to, że jesteś taka silna .Tyle trudnych chwil przeżyłaś. Właściwie to powinnam się głęboko zastanowić jakim prawem ja mam nerwicę lękową(pamiętam-grupa elitarna). Życzę Ci , abyś po tak koszmarnych przeżyciach wyszła z tego cholerstwa i mogła cieszyć się z mężem nowym życiem, bo oboje na to zasługujecie. Dobrze że w końcu trafiłaś na człowieka , na którym możesz polegać, który Cię wspiera i daje motywację do wstania z łóżka. pozdrawiam Was w ten piękny słoneczny dzień
Berenika 51... ja dokładnie tak samo wstaję rano i się zastanawiam jak się będę czuła, jaki będzie dzień, wsłuchuję się w swój organizm, analizuje to jak się czuję;/ w mojej kosmetyczce też nie ma kosmetyków jak kiedyś tylko tabsy;p wieczorem kładę się spać i myślę co jutro zrobię , że będę sprzątać, robić obiad , poćwiczę itd wyjdę gdzieś i wstaje i nie mam sił na to wszytsko, najchętniej bym przeleżała calutki dzień;/ nie chce mi sie nawet kanapki na śniadanie zrobić, nie mam na nic sił. Podziwiam Was , ze dajecie radę, jakokoś się potraficie zebrać i działać, jakoś funkcjonować ja niestety nie potrafię. Mam ciężką głowę, i ciągle się w niej kręci. Nic mnie nie interesuje, nic nie ciekawi, czytam gazetę i nie wiem co w niej piszą, nie potrafię się kupić nad tym co czy tam bo myślę tylko o tym jak się czuję. Słabe dni są codziennie , pelne jakiegos strachu , że tak już będzie zawsze;/ Ojj kochane taaak ciężko...
Berenika...przeczytałam na głos ostatnie Twoje zdanie.,skierowane do mnie wyłącznie.Bardzo Tobie oboje dziękujemy za tak silne wsparcie,widzisz nie znamy się ,jesteśmy dla Ciebie obcy.Ale potrafisz Nas zrozumieć i wspierać,czego nie możemy powiedzieć o najbliższej rodzinie.Z tym wstawaniem też jest ciężko i jak mam gdziekolwiek wyjść,to jestem chora i przerażona,najbardziej męczy mnie to zmuszanie się od x czasu do wszystkiego.Dziś się też zmusiłam umyć i uszykować do wyjścia do koleżanki.Niedaleko mieszka,wie że cierpię na lęki,mogę liczyć że mnie odprowadzi i gdybym nie miała dość woli i siły żeby do niej iść, wyjdzie po mnie.Zaprasza mnie raz na jakiś czas żeby wyciągnąć w sumie jest wyznania świadków Jahwe i zalatana,ale to dobry człowiek.Dobrze że chociaż ona jest.No i teraz Wy kobietki kochane.Berenika buziak,pozdrawiam.
witam
prosze pomuscie doradzcie co robic mam mieisac temu przestalem brac asertin i zomiren
bylo nawet ok . od niedzieli
posralo sie wrucila schiza lek na ludzi tak mocny ze nawet nie dalem rady zadzwonic do przyjaciolki z ktora rozmawiam o wszystkim wspiera mie by ogarnac ten calym balaganie co mam w glowie . w niedziele tak mie zblokowalo ze raz probowalem do niej zadzwonic pogadac nie odebrala odrazu panika tak mocna ze nie dalem rady zadzwonic 2 raz .![]()
NO HEJ dziewczyny u mnie też pogorszenie nastroju dzisiaj wracając samochodem z pracy oczywiscie sama dostałam takiego lęku że myslałam że oszaleje ledwo dojechałam do domu serce myslałam że mi wyskoczy niedobrze mi było całe ciało mnie bolało nawet serce cos okropnego kto takiego lęku nie przeżył napewno by tego nie rozumiał sama niewiem co się dzieje pozdrawiam dziewczyny buziaczki
rxx i co takiego się stało że nie odebrała. Jak widzisz świat się nie zawalił, Bożenka też szczęśliwie dojechała do domu. Pozwól lękowi przyjść a sam odejdzie, nic nie jest albo czarne albo białe zawsze jest coś między. Może też za szybka decyzja o odstawieniu leków. Pozdrawiam. (nadal o jednej tabletce);)
WITAJ kASIwiem dojechałam ale co przeżyłam to masakra wiesz tu jeszcze kierownica trzeba panowac nad jazdą a tu takie rzeczy mi się dzieją porażka niewiem miałas kiedys tak silne lęki
Oj miałam miałam i czasami nadal mam, ale pracuję nad tym, pozwalam im przyjść i już doskonale wiem że odejdą. Wszystko w naszej głowie, a to przecież My nią kręcimy.
Bożenka125-przeczytałam wczoraj Twojego posta i jakby piorun we mnie strzelił.Ja też jeżdżę często sama samochodem do pracy i też raz miałam taki poważny atak paniki, później to się uspokoiło, ale wczoraj wieczorem zaatakowało, a dziś myślałam że nie dam rady wsiąść do samochodu.panika a serce szalało.Przemogłam się wsiadłam i dojechałam .Tak jak pisze Kasiuniunia szczęśliwie dojechałam.Powoli uspokajam się i mam nadzieję że to była tylko autosugestia jak zawsze w naszej chorobie.Kasiuniunia Twoje posty również pomogły mi zebrać myśli .Są takie spokojne. Tak. Wszystko w naszej głowie .
Berenika...przeczytałam na głos ostatnie Twoje zdanie.,skierowane do mnie wyłącznie.Bardzo Tobie oboje dziękujemy za tak silne wsparcie,widzisz nie znamy się ,jesteśmy dla Ciebie obcy.Ale potrafisz Nas zrozumieć i wspierać,czego nie możemy powiedzieć o najbliższej rodzinie.Z tym wstawaniem też jest ciężko i jak mam gdziekolwiek wyjść,to jestem chora i przerażona,najbardziej męczy mnie to zmuszanie się od x czasu do wszystkiego.Dziś się też zmusiłam umyć i uszykować do wyjścia do koleżanki.Niedaleko mieszka,wie że cierpię na lęki,mogę liczyć że mnie odprowadzi i gdybym nie miała dość woli i siły żeby do niej iść, wyjdzie po mnie.Zaprasza mnie raz na jakiś czas żeby wyciągnąć w sumie jest wyznania świadków Jahwe i zalatana,ale to dobry człowiek.Dobrze że chociaż ona jest.No i teraz Wy kobietki kochane.Berenika buziak,pozdrawiam.
nowa18- ja wiem jak bardzo my potrzebujemy wsparcia od przyjaciół, znajomych,bliskich-ich obecności.Potrzebujemy normalności. I ja mam wsparcie w rodzinie, chociaż oni nie zawsze wiedzą jak mi pomóc, ale ja wiem że są ze mną . Przykro mi że Twoja rodzina nie rozumie Twojej choroby, nie wspiera Cię,nie docenia działań Twojego męża, który robi tyle dla Ciebie. Masz kochającego człowieka obok siebie i tego się trzymaj.A jeżeli chodzi o koleżankę to uważam że nieważne jakiego jest wyznania, najważniejsze, że jest dobrym, uczuciowym człowiekiem. Że Cię rozumie i pomaga .Trzymaj się.Pozdrawiam i mam nadzieję,że to będzie dobry dzień dla nas.
Witam wszystkich ciepło, Mamy kolejny dzień do przeżycia. O trzeciej nad ranem kot postanowił zaszaleć. Nie dał mi spać, bo coś go opętało miałczał, stukał mnie głową i szarpał za włosy. Chciałam go stuknąć w łepetynkę, ale w końcu go przytuliłam i wypytałam co jest. Nie wiem, bo nie do końca rozumiem jego język, ale trochę się uspokoił. Kochani to tak jak nerwica, właśnie mnie lekko trzęsie i czuję lęk i nie wiem dlaczego. Próbuje go zignorować lub obłaskawić. Piszę do Was i piję herbatę, zjadłam kanapkę, nie ze smakiem, ale wiem że muszę. Ręce mi się trzęsą a jelita szaleją, ale to nic, dam radę. Muszę się trochę uspokoić i zająć czymś normalnym, codziennym. RXX - kiedyś bardzo źle się czułam i zadzwoniłam do mojego terapeuty, a on najpierw nie odbierał, a później powiedział, że dzisiaj nie ma dla mnie czasu. Byłam taka zawiedziona i rozgoryczona, że chciałam przestać do niego chodzić. Za parę dni miałam z nim spotkanie. Nie wiedziałam, czy mu to powiedzieć czy nie. W końcu jakoś dyplomatycznie wyrzuciłam to z siebie. A on spokojnie do mnie: Droga pani, ja mam wielu takich pacjentów jak pani, co by było gdyby wszyscy dzwonili kiedy się gorzej czują i chcieli się spotkać! To dobrze, że pani czuje złość ma pani do tego prawo, a ja mam prawo mieć swój wolny czas. I poczułam że dostałam w twarz od kogoś kto ma mi pomagać, ale wiecie co to nie od niego dostałam. To dawno temu się podziało, to dziecko które jest we mnie ciągle woła o pomoc i uwagę. Ustaliliśmy na terapii, taką zasadę: Kiedy źle się poczuję, określam jak bardzo źle i co to mogło spowodowało. Przypominam sobie poznane strategie radzenia i próbuję je zastosować. Gdy nic nie pomaga i jest naprawdę źle, wtedy w drodze wyjątku dzwonię. Mogę wykorzystać tylko jeden taki telefon na miesiąc. RXX - piszę to głównie z myślą o Tobie, bo mam dziwne, być może mylne wrażenie, że co jakiś czas wpadasz tu i prosisz o radę co masz robić, kiedy sytuacja jest już na ostrzu noża. My wszyscy jesteśmy pacjentami, takimi jak ty, możemy Cię tylko wspierać w Twojej chorobie, ale całą ciężką pracę na drodzie do polepszenia samopoczucia musisz wykonać sam, nie jesteśmy lekarzami, ani terapeutami tylko " grupą wsparcia" Napisz proszę, co robisz poza braniem lub nie braniem leków. Czy chodzisz na jakaś terapię? Jakie techniki stosujesz, aby sobie pomóc. Koleżanka to super wsparcie, ale pamiętaj ona też ma swoje życie i czasami po prostu może nie mieć czasu dla Ciebie. Choć na pewno bardzo jej na Tobie zależy. Wróć proszę to pierwszego postu stokrotki 84 i zobacz co już robiłeś, a co może warto wypróbować!
Kochani jesteście tak cudowni i wspierający, że przy Was łatwiej mi odzyskiwać równowagę, choć czasami mam problem z pozytywnymi od Was zwrotami, bo wydaje mi się, że na nie, nie zasługuję! Że postrzegacie mnie lepszą niż jestem! Ale dziękuję Wam za to! Nowa 18, ale się poryczałam, jak przeczytałam twój post! Ja tylko raz w życiu nie miałam pieniędzy na jedzenie i nigdy tego nie zapomnę! Jesteś baba ze stali, zasługujesz na szczęście i na pewno los się do Ciebie uśmiechnie. Zresztą już to robi! Aniu-lódź - codziennie wymyślam co będę robić następnego dnia i też nie zawsze mi wychodzi. Poranki zawsze są gorsze od wieczorów. Jeszcze 2 miesiące temu, przeżyłam nagłe załamanie formy. Nie wiem dlaczego. Nie wychodziłam z łóżka 3 dni, nie chciałam jeść i na zmianę senność lub lęk. Wiem jak to jest, kiedy ciężką ruszyć jakąkolwiek częścią ciała, żeby się zmobilizować. W końcu zaczęłam płakać i tak płakałam przez kilka godzin, mówiąc mojemu mężowi, jak to nie chcę żyć i wiele innych rzeczy. Pamiętasz moją kartkę z napisem warto żyć bo..... Cały czas ją noszę przy sobie i w ciężkich chwilach do niej zaglądam. Masz pewnie mnóstwo powodów dla których warto! Jestem o tym przekonana. Niestety Ty sama musisz w to uwierzyć. Tak nie będzie zawsze, będzie coraz lepiej, tylko proszę wyjdź sobie na przeciw. Poleżeć czasami dłużej to nic złego, ale kiedyś trzeba wyjść z łóżka na pyszną herbatkę może z sokiem malinowym na chłodne dni?.. U mnie świeci słońce, popatrz za okno, jak jest u Ciebie?.. Może znajdziesz tam coś ciekawego, tam toczy się życie, które czeka na Ciebie! Idę prać koszule mojego męża, nigdy tego nie robiłam, a teraz mnie to cieszy:-) pozdrawiam i życzę miłego dnia... Wszystkich przeziębionym polecam ciepłą herbatkę z sokiem i przypominam choroby się zdarzają także nam.
Pięknym ukłonem,bardzo niskim,uśmiechem do Was macham rączkami.
8888
berenika
Przeczytałam od Was posty,i oczywiście... wzruszenie i łzy w gardle.... odczułam emocjonalnie.Czuję się po Waszych słowach silniejsza i bardziej rozumiana.Dziękuję za wszystko i że jesteście.Pozdrawiam i tulę wszystkie główki.
,Wiem, że dzisiejszy dzień będzie dobry, bo Bóg pokazał mi tyle pięknych chmur...
Matthew Quick (z książki Poradnik pozytywnego myślenia)
Hej dziewczynki
piszecie o złym samopoczuciu.Kochane,jestem wrecz przekonana,że to sprawka tej pogody-w Lutym jesień
z kim nie rozmawiam,to ma kiepskie samopoczucie,a na nas nerwuski taka pogoda działa podwójnie.Sama czuję się raz tak,raz inaczej.
dziś jestem umówiona z fryzjerka-mała metamorfoza:) trzymajcie kciuki.
aha i miałam wam napisać,że zdecydowalam się na ten wyjazd o którym wam pisałam
Prawdopodobnie pojadę w Marcu do Czerwca bądż Lipca;)
życzę miłego,spokojnego dnia i buziaczki.
Witam wszystkich ciepło, Mamy kolejny dzień do przeżycia. O trzeciej nad ranem kot postanowił zaszaleć. Nie dał mi spać, bo coś go opętało miałczał, stukał mnie głową i szarpał za włosy. Chciałam go stuknąć w łepetynkę, ale w końcu go przytuliłam i wypytałam co jest. Nie wiem, bo nie do końca rozumiem jego język, ale trochę się uspokoił. Kochani to tak jak nerwica, właśnie mnie lekko trzęsie i czuję lęk i nie wiem dlaczego. Próbuje go zignorować lub obłaskawić. Piszę do Was i piję herbatę, zjadłam kanapkę, nie ze smakiem, ale wiem że muszę. Ręce mi się trzęsą a jelita szaleją, ale to nic, dam radę. Muszę się trochę uspokoić i zająć czymś normalnym, codziennym. RXX - kiedyś bardzo źle się czułam i zadzwoniłam do mojego terapeuty, a on najpierw nie odbierał, a później powiedział, że dzisiaj nie ma dla mnie czasu. Byłam taka zawiedziona i rozgoryczona, że chciałam przestać do niego chodzić. Za parę dni miałam z nim spotkanie. Nie wiedziałam, czy mu to powiedzieć czy nie. W końcu jakoś dyplomatycznie wyrzuciłam to z siebie. A on spokojnie do mnie: Droga pani, ja mam wielu takich pacjentów jak pani, co by było gdyby wszyscy dzwonili kiedy się gorzej czują i chcieli się spotkać! To dobrze, że pani czuje złość ma pani do tego prawo, a ja mam prawo mieć swój wolny czas. I poczułam że dostałam w twarz od kogoś kto ma mi pomagać, ale wiecie co to nie od niego dostałam. To dawno temu się podziało, to dziecko które jest we mnie ciągle woła o pomoc i uwagę. Ustaliliśmy na terapii, taką zasadę: Kiedy źle się poczuję, określam jak bardzo źle i co to mogło spowodowało. Przypominam sobie poznane strategie radzenia i próbuję je zastosować. Gdy nic nie pomaga i jest naprawdę źle, wtedy w drodze wyjątku dzwonię. Mogę wykorzystać tylko jeden taki telefon na miesiąc. RXX - piszę to głównie z myślą o Tobie, bo mam dziwne, być może mylne wrażenie, że co jakiś czas wpadasz tu i prosisz o radę co masz robić, kiedy sytuacja jest już na ostrzu noża. My wszyscy jesteśmy pacjentami, takimi jak ty, możemy Cię tylko wspierać w Twojej chorobie, ale całą ciężką pracę na drodzie do polepszenia samopoczucia musisz wykonać sam, nie jesteśmy lekarzami, ani terapeutami tylko " grupą wsparcia" Napisz proszę, co robisz poza braniem lub nie braniem leków. Czy chodzisz na jakaś terapię? Jakie techniki stosujesz, aby sobie pomóc. Koleżanka to super wsparcie, ale pamiętaj ona też ma swoje życie i czasami po prostu może nie mieć czasu dla Ciebie. Choć na pewno bardzo jej na Tobie zależy. Wróć proszę to pierwszego postu stokrotki 84 i zobacz co już robiłeś, a co może warto wypróbować!
Kochani jesteście tak cudowni i wspierający, że przy Was łatwiej mi odzyskiwać równowagę, choć czasami mam problem z pozytywnymi od Was zwrotami, bo wydaje mi się, że na nie, nie zasługuję! Że postrzegacie mnie lepszą niż jestem! Ale dziękuję Wam za to! Nowa 18, ale się poryczałam, jak przeczytałam twój post! Ja tylko raz w życiu nie miałam pieniędzy na jedzenie i nigdy tego nie zapomnę! Jesteś baba ze stali, zasługujesz na szczęście i na pewno los się do Ciebie uśmiechnie. Zresztą już to robi! Aniu-lódź - codziennie wymyślam co będę robić następnego dnia i też nie zawsze mi wychodzi. Poranki zawsze są gorsze od wieczorów. Jeszcze 2 miesiące temu, przeżyłam nagłe załamanie formy. Nie wiem dlaczego. Nie wychodziłam z łóżka 3 dni, nie chciałam jeść i na zmianę senność lub lęk. Wiem jak to jest, kiedy ciężką ruszyć jakąkolwiek częścią ciała, żeby się zmobilizować. W końcu zaczęłam płakać i tak płakałam przez kilka godzin, mówiąc mojemu mężowi, jak to nie chcę żyć i wiele innych rzeczy. Pamiętasz moją kartkę z napisem warto żyć bo..... Cały czas ją noszę przy sobie i w ciężkich chwilach do niej zaglądam. Masz pewnie mnóstwo powodów dla których warto! Jestem o tym przekonana. Niestety Ty sama musisz w to uwierzyć. Tak nie będzie zawsze, będzie coraz lepiej, tylko proszę wyjdź sobie na przeciw. Poleżeć czasami dłużej to nic złego, ale kiedyś trzeba wyjść z łóżka na pyszną herbatkę może z sokiem malinowym na chłodne dni?.. U mnie świeci słońce, popatrz za okno, jak jest u Ciebie?.. Może znajdziesz tam coś ciekawego, tam toczy się życie, które czeka na Ciebie! Idę prać koszule mojego męża, nigdy tego nie robiłam, a teraz mnie to cieszy:-) pozdrawiam i życzę miłego dnia... Wszystkich przeziębionym polecam ciepłą herbatkę z sokiem i przypominam choroby się zdarzają także nam.
Kiedyś przy ataku duszności napisałam sms do mojego lekarza.Odpisał,że mam usiąśc i wsluchać się w nie:/ myślałam,że to żart i mnie zbywa.lecz to faktycznie skutkuje,,,to takie zakumplowanie się.Zauważyłam,że już się tak nie nakrecam,nie wariuje i nie duszę...czekam aż minie w spokoju.Działa...Miłego dnia życzę ![]()
bo my musimy być silni i zdrowi choćby na skrobi choćby na skrobi-jak to śpiewał kabaret TEY
Hym ciekawa jestem metamorfozy ;-), no i tak wpadłam na pomysł żeby utworzyć maila, takiego w razie potrzeby
otworzyłam maila: naszego maila krokidowolnosci@gmail.com (tam będziemy mogły być mniej anonimowe- jeśli oczywiście ktoś będzie chciał- hasło wyślę na prywatne maile)
Buzi buzi ;-)
No, a co do mojego samopoczucia to huśtawka, rano do 12 myślałam, że umrę z bólów głowy i żołądka, a teraz jest ok. No, ale praca do 16.00, więc trzeba trzymać fason jak się da.
Cześć Dziewczynki
Dzisiaj mam pierwszą wizytę u psychiatry w swoim życiu Trzymajcie kciuki Dzisiaj w pracy wzięłam po raz pierwszy tabletkę na uspokojenie, a właściwie połowę I wiecie co? Objawy somatyczne tzn. ból całego mojego ciała ustały w 80% Z tego prosty wniosek - ten ból to tylko nerwy :-) Oczywiście nie polecam tych tabletek dziwnie się trochę czuje, ale zrobiłam to w formie eksperymentu
nowa18 - Kobietko powiem Ci że przeszłaś tak dużo że zasługujesz na wielki szacunek! Ty jesteś ze stali! Daj sobie czas a na pewno będzie dobrze Organizm dojdzie do siebie po prostu jest bardzo zmęczony i potrzebuje trochę czułości:-) Z nami dasz radę!
8888 - gratuluję zdolności pisania Ja kocham książki i zawsze marzyłam o napisaniu czegoś, ale teraz dużo trudniej zebrać mi myśli więc na razie pozostanie to w sferze marzeń:-)
Dziewczyny jeżdżące samochodem podziwiam Was Możecie być z siebie dumne, a co tam jakiś mały lęk - ot taki wypadek przy pracy :-)
Powiem Wam dziewczyny, że mnie się wydaje, że bez aktywności fizycznej będzie nam ciężko Mam taki pomysł żebyśmy pisały co się komu w tym zakresie udało może być nawet dłuższy spacer Może z czasem z tymi ćwiczeniami będzie u nas lepiej :-)
Sluu znalazłaś szkołę tańca?
Puk puk ![]()
Mam prośbę czy któraś z Was (niekoniecznie jedna) mogłaby ze mną porozmawiać i pomóc mi ustalić czy nerwica dotyczy być może i mnie?
hej:) Małpa 69...napisz ogólnie co Ci dolega, o swoim samopoczuciu a na pewno wiele wsparcia tu otrzymasz i każdy tu spróbuje odpowiedzieć czy uważa ze to nerwica itd. ![]()
Witaj gttita...trzymam kciuki,napisz jak się czujesz po wizycie?Co lekarz poradził?Wiesz odnośnbie eksperymentu,ja też tak zrobiłam,trzymałam jedyną tabletkę jaka mi pozostał na uspokojenie i lęki.Przestałam brać bo doszłam na tyle do siebie że chcę poradzić sobie bez tabletek,i boję się uzależnienia.Ale mam na głowie po prawej stronie guz pourazowy,tłuszczak pamiątka po sadyście,już świętej pamięci pierwszym mężu.Mam go 26 lat,raz w roku o sobie jesienią lub na początku zimy przypominał pulsował i powiększał się lub zmniejszał.Lekarz nie zalecił usuwania,.Ale w tym roku ból jaki miałam nie da się opisać ,po prostu dwa tygodnie nie mogłam spać i funkcjonować leki nie pomagały.Przeczytałam na necie że może to mieć coś wspólnego z naciskiem na układ nerwowy.Tabletki przeciwbólowe nie pomagały,i wzięłam tą na uspokojenie i na kilka dobrych godzin miałam spokój.Ale dopiero poczułam ulgę po etopirynie.Dzięki za słowa otuchy.Myślę że dobry pomysł z pochwaleniem się swoimi wyczynami.Jak będę po spacerze samodzielnym lub jedynie z psiakiem lub innym wyczynie np.gimnastyce...pochwalę się...zawsze to coś.
903 2014-02-05 18:17:20 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-02-05 18:41:12)
No więc jestem biologiem ze studiów (planowałam iść na medycynę) więc mam jako taką wiedzę medyczną, cały problem polega na tym że stwierdzenie czy to nerwica czy nie będzie trudne i podejrzewam nawet dla lekarza, bo choruję na kilka chorób przewlekłych a mianowicie: cukrzyca, ciężka astma oskrzelowa z przewlekłym zapaleniem prawego płuca oraz zaostrzeniami, niedoczynność tarczycy od 5 z ogonkiem do 8 z ogonkiem, oraz chory kręgosłup (wielopoziomowe zmiany- hiperlordoza, hiperkifoza, przepuklina szyjna, kręgosłup powoduje rwę na lewą nogę oraz na lewą rękę).
W związku z tym co mi dolega ciężko mi powiedzieć na ile dany objaw to wynik moich chorób a na ile ewentualnej nerwicy.
Postaram się napisać w miarę jasno i przejrzyście.
Mam 24 lata, przez ostatnie 5 lat w moim życiu było dużo zawirowań i brak stabilizacji, w listopadzie straciłam ciążę, swoje ostatnio przeszłam jednak nie chcę się aż tak wdawać publicznie w szczegóły.
Co do objawów, jako że mam astmę miewam ataki, tzn duszę się, niektóre z nich jednak są jakieś takie hmm inne i mam wrażenie że związane z czymś innym, zwykle budzę się w nocy, boli mnie przełyk kiedy próbuję oddychać i serce łupie mi tak jakby w głowie, nie wiem czy to atak astmy czy może jednak nie.
Mam bóle lewej ręki od obojczyka po palce (drętwieją) i znowu nie wiem na ile to może być kwestia przepukliny, a na ile serce (teoretycznie serce jest zdrowe ponieważ w poradni diabetologicznej przy każdej wizycie robi się ekg).
Czuje się potwornie zmęczona, nie wiem na ile to wynik chorób, a na ile nie. Z jednej strony cierpię na bezsenność, jak już zasnę mam bardzo intensywne sny które z jednej strony lubię z drugiej strony męczą mnie potwornie.
Mam kołatania serca, bije nierówno, skoki ciśnienia.
Denerwuje się byle pierdołą, a że jestem perfekcjonistką to tym bardziej chodzę wiecznie zestresowana że coś niezrobione, albo niedopracowane.
Jakoś tak nie chce mi się wychodzić do ludzi, najlepiej mi samej, nie chce mi się z nikim gadać, nie wiem na ile to mój jednak introwertyczny charakter a na ile coś nie tak.
Dodam jeszcze czasami ucisk w szyi i uczucie braku tchu, wyczerpania
A jeszcze dodam że gdybym miała sama ocenić swój stan psychiczny to powiedziałabym że jest ok, ale jednocześnie mam świadomość że sama z siebie zawsze wypierałam że coś mi jest, zawsze staram się nie okazywać tego że źle się czuję, płacz jest mi obcy, więc może problem z siebie wypieram.
Witaj Gosiulka 85 i Małpa 69 ...pozdrawiam cieplutko.
nerwuska 23, jak tam metamorfoza? , fajnie że zdecydowałaś się wyjechać. Dla mnie to teraz wyżyny. Chociaż ostatnio przez 10 dni byłam u siostry za granicą. I wtedy mogła zobaczyć co to jest nerwica. Miała kilka występów gościnnych. Z czasem okazało się, że wyszło mi to na dobre. Uwaga zaczynam się chwalić :wczoraj wieczorem przejechałam 200 km samochodem, przyjechałam i padłam, ale było warto. Lubię jeździć, to daje mi dużą niezależność! Dawno tyle nie przejechałam sama, kiedy jest ciemno. Małpa 69, nie wiem czy to Ci pomoże, ale ja mam: reumatoidalne zapalenie stawów, cukrzycę typ 2, Hashimoto, celiakię i nietolerancję laktozy, zaleczone nadżerki na dwunastnicy, ale wiem że mam też nerwicę lub jak kto woli zaburzenia lękowo- depresyjne. Zwał jak zwał, wiemy o co chodzi. Długo próbowałam ustalić co mi jest, okazuje się że mam choroby somatyczne i nerwicę. Taki pakiet - jedno wpływa na drugie, udaje i zamienia się rolami żeby mi życie utrudnić. Wiem zazwyczaj o co chodzi, ale czasami daję się nabierać, bo albo myślę, że to nerwica, a to np. niedocukrzenie , albo odwrotnie. To bardzo trudne, ale jedno wpływa na drugie i trzeba z tym żyć i sobie radzić. Trzeba siebie bacznie obserwować, a nawet prowadzić zapiski na etapie diagnozy. Ja już wiem, że mam nerwicę! Kiedy mój stan psychiczny się poprawia, choroby lepiej się znosi i a część z nich zasypia a nawet znika. Właśnie jestem kilku miesięcznym leczeniu: jersiniozy i salmonelli, które spowodowały zaostrzenie stanu zapalnego w stawach. Jest znacznie lepiej, chodzę, jeżdżę samochodem - po kilku miesięcznej przerwie. Jersinioza i salmonella poszły spać, a zmiany zapalne w stawach znacznie się wycofały. To właśnie tajemnicza współpraca psyche i somy! Nie będę już raczej sportowcem, ale na powrót uwierzyłam, że mogę cieszyć się życiem! A może jakaś konsultacja psychologiczna by Ci pomogła. To nie zaszkodzi. Czasami choroby, dają podobne objawy do nerwicy, popytaj lekarzy którzy Cię leczą jak oni to widzą, co myślą. U mnie było pół na pól jeden mówił że to normalne że tak się czuję kiedy mam tyle chorób, a inny że warto się przyjrzeć czy to nie dodatkowo zaburzenia psychiczne. Sama zauważyłam, że kiedy jestem sama to jest gorzej, a kiedy jestem z mężem to jakoś lepiej. Obserwowałam, zapisywała i wyszło to o czym napisałam. Trzymam kciuki i życzę powodzenia.
Moje upierdliwe obecne objawy to ciągłe hustawki nastrojow, napady płaczu i leku przezd tym, że coś złego zaraz sie stanie.
Hej Małpa Uważam że skoro tutaj zajrzałaś to już jest sygnał że coś Cię niepokoi. Myślę że nie masz się co zbytnio zastanawiać czy przyczyną Twoich nerwowych objawów jest tarczyca czy inna choroba. Możesz po prostu powalczyć z tym tak jak My tutaj. Pewnie bierzesz leki na tarczycę i inne dolegliwości skoro nie pomagają odpowiedź jest prosta. Wiesz o tym doskonale.
ja sugerowałam mojemu lekarzowi że uważam że część moich ataków to nie astma a nerwica bo są inne, popukał się w czoło i temat się zakończył, jak poprosiłam o jakieś leki na próbę, żebym była spokojniejsza, normalnie zasypiała to udał że nie słyszy, ja już mam na tyle dość łażenia po lekarzach, że nie chce mi się iść do kolejnego bez większej pewności niż "być może". Jestem i tak już wymęczona ciągłym leczeniem reszty moich chorób, że na myśl o diagnozowaniu kolejnej najchętniej wlazłabym do szafy i z niej nie wychodziła. Teraz jestem w fazie "zostawcie mnie w spokoju, wszyscy" ale jednocześnie nie chce się poddawać, wiem że wszystkiego nie wyleczę, ale chcę chociaż trochę lepiej funkcjonować, robię co mogę by walczyć zwycięsko, ale jak walczyć jak nie do końca wiadomo co to jest.
Hej Małpa Uważam że skoro tutaj zajrzałaś to już jest sygnał że coś Cię niepokoi. Myślę że nie masz się co zbytnio zastanawiać czy przyczyną Twoich nerwowych objawów jest tarczyca czy inna choroba. Możesz po prostu powalczyć z tym tak jak My tutaj. Pewnie bierzesz leki na tarczycę i inne dolegliwości skoro nie pomagają odpowiedź jest prosta. Wiesz o tym doskonale.
Nie jest prosta bo na mnie w ogóle leki średnio działają, i efekt ich średniego działania to nie tylko moje samopoczucie, ale i wyniki badań, ponieważ nie raz jest tak że leki biorę a tarczyca dalej leci sobie do góry ;/
Małpko, a byłaś u psychiatry? Wiesz inni lekarze są dobrzy w swoich specjalnościach, ogólnie to tylko neurolog mógłby spokojnie zdiagnozować nerwicę. Mimo wszystko mam nadzieje, że jej nie masz!
gattita- znalazłam i mimo że mam ochotę zupełnie na nic i strasznie somatyzuje to i tak będę cholera z tym walczyć. Wściekła jestem, ale to dobrze, bo kiedyś nie umiałam tych emocjji wyrzucać a teraz rozumiem ze mam do tego prawo!
Buzi buzi