Witam wszystkich
i powitać nowe netkobietki:)
Ależ zimnooo, masakraaa. Nienawidze, nienawidzę jak jest tak zimnooo, wiosno nadchodź:) Otóż moje drogie kolezanki , wlazłam trochę powspierać:)
Bereniko : ja miałam identycznie, mąż jak wychodził do pracy a ja miałam zostać sama w domu to wariowałam, duszności, serce waliło aż w klatce bolało, mndliło i mnie nie mogłam nic jeść, normalnie panika straszna... połowę dnia stałam przy drzwiach żeby w razie coś udać się do sąsiadki bo się bałam , ze zemndleje i nikt mi nie pomoże;p ja się bałam jak mąż szedł po chleb do sklepu, albo jechał na zakupy , nieraz go w połowie drogi wracałam bo się źle czułam ehh straszne to jest.. pomógł mi na te lęki afobam, brałam doraźnie, nie codziennie aż zrozumiałam , że przecież nic mi się nie stanie , że wymyślam i to tylko w głowie mojej siedzi:)
Ksiuniunia : Super dziadka masz, widać , ze twardy facet:) i na pewno poszłaś w jego ślady i też uporasz się jak on z nerwicą:) a jeśli chodzi o afobam to bardzo mi pomógł naprawdę, nie uzależniłam się, ale w chwilach kryzysowych działał cuda...i u mnie zaczynał działać bardzo szybko... ja tez długo próbowałam bez leków sobie poradzić ale nie wyszło, pobrałam je trochę i wyszło mi to na plus, obecnie dalej czuje się dobrze:) leki i zmiana nastawienia naprawdę pomogły:)
megi: dokładnie tak jak opisywałas, robiłam to samo , wychodziłam z domu coraz dalej żeby jakoś się przemóc, ja nawet nie miałam sił sprzątać, nic robić zaczełam od drobnych rzeczy i byłam z siebie dumna , że pozmywałam, posprzątałam kuchnię itd , nieraz stałam i nogi miałam miękkie , bałąm sie ze zaraz głową walnę o kafelki na podlodze ale nie poszłam , nie usiadłam przemogłam się i robiłąm dalej...wiedziałam ze jak odpuszcze, pojdę się położyć to nigdy z tego nie wyjdę, robiłam na siłę, na siłę wychodziłam z domu, i po pewnym czasie jakoś wracałam do dobrego stanu, dostrzegłam ze radość zycia wraca , że naprawdę jestem w stanie zrobic wszystko, nawet chodzić po galerii parę godzin gdzied kiedyś po 10 min biegłam do wyjścia bo się dusiłam;p czytałąm , że masz szereg różnych problemów , że nie ma Cie kto wesprzeć , bądź tu z nami , tu są dobre duszyczki naprawdę, mi również pomogły:) czasami ktoś obcy bardziej zrozumie niż najbliższa osoba i wiecej da od siebie:)
888 : płakać mi sie chciało jak przeczytałam Twój post do ani:) jeej jak Ty ładnie potrafisz ująć to co masz na myśli:)
Sluu: A ty to jesteś jednak silna babka:D widzę , że każdego tu potrafisz podnieść na duchu i każdy dobre słowo tu usłyszy od Ciebie:) mam nadzieje , ze te bóle głowy Ci odpuściły chociaż troszkę a jeśli nie to pamiętaj że to tylko nerwicowo napięciowe..ciepła kąpiel może jakiś masaż kręgów szyjnych żeby rozluźnić napięcie
podobno pomaga:)
A ja sobie dalej jakos funkcjonuje kochani, nie jest źle , wyszłam z tego dołka , nastawiam się każdego dnia na dobre samopoczucie i jest całkiem, całkiem...jestem z siebie dumna , że jednak mogłam się jakość zebrać i zmienić to beznadziejne myślenie, a naprawdę byłam głęboko przekonana , ze to niemożliwe
Aniu-łódź pytasz jak to zrobiłam...zaczełam na siłę wierzyć w to , że mogę wszystko, że moja głowa mi tylko na to nie pozwala, ze myślenie wprawia mnie w taki a nie inny stan... zaczęłam wszystko robić na siłę, brakowało powietrza żeby odkurzyć, ledwo na nogach stałam bo słabo się robiło ale dalej robiłam , nie odpuszczałam i z czasem zaczynałam robić jeszcze więcej:)
trzymam kciuki za wszystkich , dacie radę i będziecie zdrowe, bo to tylko nerwica;p buziaki