Co ja ci niby zarzuciłam co jest sprzeczne z tym co sama napisałaś?
Stwierdziłam w pierwszym poście, że nie rozumiem postawionej przez ciebie tezy, to, że w tym temacie poruszasz kwestie zarówno ludzi, którzy zostali skazani za trawke, ludzi siedzących za niewinność i tych, którzy okazali się niewinni po tymczasowym aresztowaniu- to jest fakt i nie wymyśliłam tego, tylko przeczytałam w twoich postach. Nie potrafisz się do tego odnieść i pewnie nie spodobała ci się druga częśc mojej wypowiedzi odnośnie tego co myśle nt kobiet kryminalistów, wiec mnie obrażasz. ucinasz jakąkolwiek dyskusje czy polemike rzucając głupimi sloganami o braku umiejetności czytania ze zrozumieniem. No cóż, najlepszą obroną jest atak, szkoda, że podchodzisz do tematu tak bardzo emocjonalnie. Może łatwiej by się rozmawiało jakbyś po prostu opowiedziała swoją historię, a nie rzucała ciągle nowymi przypadkami "ofiar" wymiaru sprawiedliwości, bo naprawdę można odnieść wrażenie, że ta grupa w twoim odczuciu stanowi jakiś duży odsetek skazanych.
Ja wcale nie uważam, że to wszystko jest czarno- białe, bo wiem, ze wymiar sprawiedliwości bywa niesprawiedliwy, ale też nie popadajmy w jakąś drugą skrajność i nie traktujmy każdego skazanego jako potencjalnego "siedzącego za niewinność". Swoje rozważania dotyczące kobiet przestepców nie odnosze do sytuacji kiedy ktoś został tymczasowo aresztowany, sytuacja jest dyskusyjna, w oczach społeczeństwa osoba moze się wydawać już spalona, bo wiadomo, że szybko oceniamy, ale kobieta wie że jej mężczyzna jest niewinny. Na pewno są takie sytuacje. Mówie o osobach, które dobrze wiedzą za co siedzą, a ich kobiety żyją w jakiejś iluzji, że przecież "nic się nie stało", "że to wina państwa, bo nie dało pracy", "że nie bede miała za co żyć" itd.
Tak czy inaczej kończe te dyskusje, bo nie bede rozmawiała na poziomie "jesteś gupia i sie nie odzywaj"