Chciałem opisać swoją historię i proszę o poradę gdzie popełniłem błąd.
Poznaliśmy się z dziewczyną na jednym portalu randkowym i tak jakoś po tygodniu wymianie wiadomosci, poprosilem ją o podanie swojego numeru gg,aby lepiej i swobodniej nam sie rozmawialo.
Potrafiliśmy rozmawiać ze sobą po kilka godzin dzień w dzień, zdarzało się też tak że gadaliśmy do 3-4 nad ranem. Było mnóstwo tematów, niekiedy żartowaliśmy niekiedy rozmowy byłe na poważne tematu. Na początku były miłe komplementy z obu stron, gdyż w końcu powiedziałem jej że bardzo fajnie się mi z Nią pisze i ją lubię, odpowiedziała tak samo a na drugi dzień podała swój numer telefonu komórkowego. Po kilkudziesieciu sms napisała mi że często o mnie myśli i jej się śniłem jak wybraliśmy się na spacer u niej w mieście , rozmawialiśmy i sie przytulaliśmy. Powiedziałem jej że to może nie był sen i kiedyś tak sie zdarzy. I jakoś tak zaproponowałem spacer, do dnia do którego się umówiliśmy bardzo sie cieszyła i pisała że sie nie może doczekać. Pamietna niedziela - miło nam zleciała i na pożegnanie spytałem się czy kiedyś sie jeszcze spotkamy. Odpowiedziała tak. w dniu spotkania dala mi ksiazke i mały prezent. Po kilkunastu dniach zapytałem sie jej co dostala najcenniejszego od faceta, odpowiedziala ze nie bylo takiego prezentu co by milo wspominala. Dodala tez ze cenna byla dla niej roza ktorą dostaąa ode mnie podczas pierwszego spotkania. Ale cenniejsza bylaby dla niej ksiazka( ona byla pusta-forma pamietnika) i powiedziala ze chetnie by przeczytala co w niej pisze. A po chwili dodala ze najcenniejsza byla by dla niej moja milosc do jej osoby. Powiedzialem jej ze kiedys moze dostanie cos cenniejszego niz ta ksiazka. Bardzo sie wzruszyla i byla bardzo szczesliwa. Od tej pory, sprawiala mi komplementy, twierdziaa ze wszyscy widza jak chodzi radosna, usmiechnieta, szczesliwa, ma nowe sily i wszystko robi z wielka przyjemnocia. Na nastepnym spotkaniu dostalem od niej swoje zdjecie zebym wsadzil sobie do portfela i o niej myslal! Byla bardzo mila - az jej kiedys powiedzialem ze jest za dobra dla mnie!!! Po killu spotkaniach - po miesiacu czasu, kiedy ogladalismy u niej film a po filmie byly bardzo mile chwile - powiedzialem jej ze ja kocham! Nic nie odpowiedziala - ale byla bardzo szczesliwa. Tego samego dnia, wybralismy sie na spacer i rozmawialismy jak bysmy sie znali wieki. Po tygodniu, kiedy mielismy sie spotkac w weekend powiedziala ze musi cos przemyslec... po kolejnym tygodniu stwierdzila ze ja ta przeroslo i musimy nabrac dystansu i troche czasu dac sobie!!!
Mozecie powiedziec gdzie popelnilem blad???
po co byly z jej strony te mile slowka, to ze sie jej podobam, teskni, mysli o mnie, snie sie jej, to ze jak nie rozmawialismy przez jeden dzien to nie mogla znalezc sobie miescja, ze jest szczesliwa, radosna, wysylala mi fajne sentencje o milosci, to ze bardzo mnie lubi i dobrze jej ze mna,chciala mnie zabrac na wesele, poznac ze swoimi znajomymi i nawet brac na jakies tam imprezy rodzinne, jak dostawalem sms to pytala sie od kogo, ukradkiem ukazywala mala zazdrosc, pisala zebym ja przytulil jak bylem daleko od niej - ze grzeje nam łóżko i że czeka.... i ze jej zalezy na tej znajomosci.
Najgorsze jest to że na ostatnim spotkaniu gdzie sie rozstalismy, powiedziala ze tak samo jak na poczatku bardzo mnie lubi, mysli o mnie i nie zrazila sie do mojej osoby, byla smutna przez caly tydzien i udawala przed rodzicami ze jest wszystko ok, a jak rozmawialismy na ostatnim spotkaniu to z trudem mowila nie ktore zdania, ogolnie milczala i miala lzy w oczach, pozwolila sie kilka razy przytulic, stwierdzila ze jest jej przykro. I że nie chce konczyc tej znajomosci w taki sposob.Wiec czemu...........?
Mowila ze to wszystko poszlo za szybko, ale ja jej powiedzialem ze nie oczekuje od niej ze rzuci mi sie na rece i powie tez ze mnie kocha, to z jej inicjatywy wszystko wynikalo. poprostu chcialem zeby bylo tak jak bylo do tej pory, aby cudownie.
Na pytanie czy jest jeszcze jakas nadzieja ze kiedys bedzie tak jak bylo do tej pory .... powiedziala ze nadzieja jest zawsze.
Gdzie jest to co zniszczylo nasze szczescie???
Czy mam czekac na jakas wiadomosc od niej...? Jak tak... to jak dlugo?
Wiem tylko tyle ze jak dlugo nie bedziemy sie do siebie odzywac, poprosze ją o spotkanie i dam jej tą ksiazke- zapisaną czesciowo i spytam sie po co to wszystko bylo!!!???