netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

152 odpowiedzi38 663 wyświetleniazałożony przez Cyngli, 27.07.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 153 ]

66

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Nie chwalę się, ale naprawdę to wielkie szczęście spotkac takiego chłopaka smile smile Wcale nie jest łatwiej panowac nad sobą, z cięższym sercem się tą osobe rani. Zachowanie jest, ale świadomość przykrości sprawionej jest ogromna.. mój wie o całej przeszłości, calutkiej i o tym co się dzieje teraz, bo ja jeszcze grzęznę w jednym domu z ojcem, ktory jest głównym powodem tego co mnie nęka smile
co do kolegi Twojego chłopaka, to wiesz co? Gówniarz, który nie umie się poświęcić dla kogoś, egoista, który musi mieć wszystko lekką ręką, bo po co sie wysilac.. Nie bierz go wgl pod uwagę...
Piszesz: "przez te lata..." więc wnioskuję że długo jesteście ze sobą, nie dziw się mu prosze że jest troszkę "wypalony", ale nadal z Tobą jest, gdybym tylko mogła to mam taką energię, żeby za Ciebie wziąć Ciebie w garść i odnowić ten płomień, który was łączy! smile Jest nadal z Tobą, macie jeszcze szanse na szczęście! Tylko nie zatapiaj się proszę... pokaz mu że jest w Tobie ta dziewczyna w której się zakochał, odnów to, postaraj się, żeby go zaskoczyć swoim pozytywnym zachowaniem! Zaskoczysz go, ale bardzo pozytywnie, będzie się uśmiechał, bd myślał o Tobie w dobry sposob, a i Tobie bd fajnie, że potraficie jeszcze mieć takie piękne chwile! smile
Nie mów o sobie źle, kiedy mieliście swoje poczatki to na pewno widział w Tobie osobę o której Ty teraz po prstu na chwilę zapomnialas przez swoje troski i zmartwienia.
Zazdrości nie okazuje? Kochana, przecież on widzi jakim zazdrośc jest gównem za przeproszeniem... smile

67 Ostatnio edytowany przez Lejdi_in_red (2012-10-29 01:28:33)

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Zazdrośnico, nie znam całej Twojej sytuacji, ale dlaczego skoro Twój ojciec jest tym problemem i przyczyną Twojego zachowania nie wyprowadzisz się z domu? Nie byłoby lepiej nie patrzeć na niego? Nie wracać do przeszłości, tylko skupić się nad budową teraźniejszości?

Tak, jesteśmy 6,5 roku razem. Nie wyobrażam sobie już nikogo innego przy moim boku. I masz rację, że zakochał się w innej dziewczynie, niż jest obecnie. Sam to nawet przyznał, że kiedyś byłam inna, fajniejsza, weselsza.. Wspomina dawną mnie z sentymentem i uśmiechem na ustach, tak jakby wspominał zupełnie inną osobą niż tą z którą jest obecnie. Poniekąd ma rację... I cały czas staram się hamować swój gniew, zazdrość, swoją wybuchowość. Nie zawsze się to udaje niestety. Widzę, że zatraciliśmy już romantyzm, codzienne staranie się o siebie, czułych słówek też jest coraz mniej... Zdaję sobie sprawę, że w dużym stopniu to przeze mnie. A kiedy jest czasem tak chłodno między nami, to znów pojawiają się myśli, że pewnie kogoś ma... I koło się zamyka.

Dziękuję Ci w ogóle za tyle cennych rad i słowa otuchy. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy...

68

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Ależ nie ma za co! Cała przyjemnośc po mojej stronie! smile Wiem, przez co ja przeszłam i przez co przechodzę i naprawdę serce mi pęka jak widze jak się ktos gubi tak jak ja i cierpi.. smile

Wyprowadzić się nie mogę bo mam 21 lat, studiuję dziennie, nie mam pracy ani kasy na utrzymanie się i funkcjonowanie oddzielnie smile Mowię sobie, że jeszcze troszkę i będę mogła naprawdę zacząć nad sobą pracowac, bo ojciec nie będzie mi swoją osobą i tym, czego w nim nienawidzę przeszkadzać smile ale walczę narazie jak mogę i pod wiart ale do przodu smile

To szmat czasu! To znaczy, ze mimo że jest źle, albo kiepsko między wami, to macie duży staż i dużo was łączy mimo wszystko! Już widze światełko w tunelu! big_smile
Nie hamuj zazdrości, gniewu, bo się skumuluje i i tak wybuchniesz, naprawdę przerzuć to na papier... smile wszystko, dosłownie. Możesz nawet opisac sobie to błędne koło. Wiesz gdzie jest ten moment kiedy to wcale nie musi być błędne koło? Kiedy uważasz że ma inną,, bo jest oziębły... Ty też jesteś chłodna, jak góra lodowa, a czy masz kogoś innego? Oczywiście, że nie. A jeśli dawną Ciebie wspomina z uśmiechem w kącikach ust, znaczy, ze ciągle kocha tą dziewczynę! Widzi ją wizualnie w Tobie i ciągle z Tobą jest, ale jakże byloby wam znów dobrze, gdyby tamta dziewczyna którą byłaś i jesteś ale te złe uczucia Ci to przysłaniają, wróciła!
Wiesz kiedy między mną a moim chłopakiem jest chłodno, choć przez chwilę, to myślę sobie, ech pewnie ma mnie dość, i tak idziemy na spacerze w milczeniu, ale chwilę później przytomnieje, myślę, "kurcze czy ja zawsze musze myśleć tylko o sobie?", bo oczekuję że mnie przytuli, że coś powie miłego, a jeśli tego nie robi, to smutek wielki że coś zrobiłam, że jestem głupia, ale zauważ że wszystkie myśli kręcą się wokół "JA", ja czuję, ja chcę, ja myślę, ja potrzebuję... A on? I wtedy kiedy tak idziemy i już oprzytomnieje, ze może ma tylko gorszy dzień, zatrzymuję się i mówie mu "Kocham Cię" i całuje. I jest dużo lepiej. Magia? Nie, po prostu pomyslałam o nim. Co by było gdyby jak jest chlodno między wami, zrobisz coś na co się wgl nie zapowiada? np wystarczy pocłunek, potrzymanie za rękę kiedy idziecie spać, jakiś specjalna kolacja w domu przy świecach, może film sensacyjny, albo z gatunku który on lubi?

Poddajesz się bo zjada Cie myśl, że kogoś ma.. Ja mam zaisane że mój chłopak mnie wybrał, że to mnie kocha, że dokonal wyboru i nadal dokonuje wyboru będąc ze mną, że warto ze mną być, że jest tysiące powodów dla których może mnie kochać itp

Myślalas o tym, żeby zaskoczyć go jakoś?

69 Ostatnio edytowany przez Lejdi_in_red (2012-10-29 13:50:11)

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

"Wiesz kiedy między mną a moim chłopakiem jest chłodno, choć przez chwilę, to myślę sobie, ech pewnie ma mnie dość, i tak idziemy na spacerze w milczeniu, ale chwilę później przytomnieje, myślę, "kurcze czy ja zawsze musze myśleć tylko o sobie?", bo oczekuję że mnie przytuli, że coś powie miłego, a jeśli tego nie robi, to smutek wielki że coś zrobiłam,"
To jest niewiarygodne jak wiele Twoich zachowań mogę przypisać sobie. Tylko, że ja, kiedy jest tak między nami nie potrafię go pierwsza pocałować lub przytulić. Boję się, że mnie odepchnie, bo ma kogoś innego, albo już przestał mnie kochać. Boję się, że nadal będzie zimny jak lód, a wtedy już tego nie zniosę. Słów "kocham Cię" nie słyszałam już baaardzo dawno z jego ust. Czasem tylko pytam, czy jeszcze mnie kocha, ale sama pierwsza powiedzieć nie potrafię. I tu też masz rację, że ciągle jest "ja" i "ja". Wymagam od niego czułości, wyznań, a sama ich nie daję... Ale to dlatego, że się boję odrzucenia, a on odbiera to jako foch, że znów mi coś nie pasuje...

Jesteśmy razem już dosyć długo, a ja nadal wypatruję momentu,kiedy on będzie miał dość. Tym bardziej, że teraz mam wiele problemów, które źle wpływają na mnie i ogólnie na nas. Przecież może sobie znaleźć dziewczynę, która nie ma tylu problemów co ja, będzie wesoła, uśmiechnięta, otwarta, nie tak humorzasta jak ja, będzie miała pracę, pieniądze, a do tego będzie bardzo ładna, itp.

"Ja mam zaisane że mój chłopak mnie wybrał, że to mnie kocha, że dokonal wyboru i nadal dokonuje wyboru będąc ze mną, że warto ze mną być, że jest tysiące powodów dla których może mnie kochać itp"
Mój mi to kiedyś powtarzał, bardzo często.. No właśnie, kiedyś... sad

"Myślalas o tym, żeby zaskoczyć go jakoś?"
Wykupiłam kilkudniowy wyjazd. Średnio się ucieszył, bo po pierwsze ciężko u niego z wolnym, a po drugie- wolałby pojechać w więcej osób, nie tylko we dwoje. Wcale mu się nie dziwię, ile razy wyjeżdżaliśmy gdzieś razem, to nie obyło się bez fochów i złych interpretacji jego słów i zachowań. On po prostu się ze mną nudzi, tak mi się wydaje. No bo kto by chciał spędzać czas z wiecznie posępną i smutną dziewczyną?

A Wy długo już jesteście razem? Wydaje się z Twoich postów, że jesteś pewna jego uczuć i tego, że będzie z Tobą na dobre i złe smile To jest piękne. Ja takiej pewności niestety nie mam...

Znów dziś miałam sen... on i jego koleżanka... Radzisz sobie z tym jakoś?

70

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?
Lejdi_in_red napisał/a:

Miałam jedną wizytę, po której zrezygnowałam z terapii bo nic nowego nie wniosło to do mojego życia.
Wolę teraz spróbować sama popracować na sobą...

Też miałam takie uczucie, ale terapeuta mnie uprzedził - poprawę obserwuje się po paru miesiącach, czasem latach.

Lejdi_in_Red napisał/a:

On po prostu się ze mną nudzi, tak mi się wydaje. No bo kto by chciał spędzać czas z wiecznie posępną i smutną dziewczyną?

Też tak kiedyś myślałam o swoim partnerze. Ale pomyśl, gdyby tak było, czy wciąż bylibyście razem? Na pewno nie.

P.S Bardzo się cieszę, że dyskusja się rozwinęła. Warto dzielić się doświadczeniem, czasem pożalić... no i przede wszystkim z kimś pogadać o problemach, zwłaszcza, jeśli ma się podobne. Pozdrawiam Was.

71

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Jesteś cała sparaliżowana strachem przed odrzuceniem, z braku pewności, która jest powodem tego, że nie miałaś poczucia stabilności w dzieciństwie...
Właśnie, tylko "ja" i "ja", a postaw się na chwilę w jego skórze... Jesteś taka jak on, towarzyska, pewna siebie, poznajesz osobę, zakochujesz się ona w Tobie, jesteście razem 6,5 roku, ale w tym czasie osoba w której się zakochałas jest zupełnie inna, sprawia Ci przykrośc mimo iż sobie nie zasłużyłas na to, zarzuca Ci coś, czego nie zrobiłaś, podejrzewa Cię mimo, że bardzo Kochasz tą osobę, krzyczy na Ciebie, jest zimna jak lód, obraża się, strzela fochy ( ja wiem, ze to nie są fochy, to niewyjaśnione uczucie złości, lęku), czy po takich akcjach nie pomyślałabyś sobie "czy ta osoba mnie wgl kocha?" czy tak zachowuje się osoba która kocha? Gdybyś była na jego miejscu to opisywałabyś problem " nie rozumiem mojego chłopaka, czy on mnie wgl kocha?". Tak samo on czuje.. Nie jest w stanie Cię zrozumieć, choćby chciał.. A tyle czasu to już pewnie trwa, ze on zwyczajnie nie ma siły dźwigać tego co on czuje i tego co Ty czujesz.. W Twojej głowie jest przekonanie, że to on powinien, albo chociaz mógłby coś z tym zrobić, być miły itd... Ale tak naprawdę to TY musisz wziąć odpowiedzialność za to jaka jesteś, za swoje zachowanie.. Ja pod tym względem też przeszłam drogę, może i Tobie się ona wydawać krótka, ale bardzo intensywna...

Ja jestem z moim chłopakiem 2,5roku, ale chcemy wziąć ślub, mieć dzieci i razem się zestarzeć.. Przez pierwsze można powiedziec pół roku była sielanka, zazdrość? co to wgl jest? Później zaczęły się studia, zaczęłam odczuwac zazdrość, najpierw względem jednej dziewczyny, jak ją sobie wytłumaczyłam to drugiej, jak ją też sobie wytłumaczyłam to trzeciej, i tak w kółko, a to zaczęłam go kontrolować, później notorycznie kontrolowałam czy gdzies nie patrzy a jak w moim mniemaniu rozglądnął się za kimś (a on naprawdę nie jest z tych chłopaków, którzy lubią popatrzec) to ja byłam zła, już nie chciałam żeby mnie za rękę trzymał, nie chciałam żeby mnie całował, odpychałam go od siebie, później jak mi ta niewyjaśniona włośc mijała, czułam się winna, że on nie wie o co chodzi nawet, a ja mu nic nie mówiłam, bo to głupio by brzmiało, czułabym że moja duma tego nie wytrzyma, co miałam powiedzieć "czemu się sojrzałeś na tamtą?" idiotyczne.. Więc mu nie mówiłam, tylko się co jakiś czas złościłam, czułam się winna, przepraszłam ze łzami w oczach i tak w kółko. Później zaczęłam trochę pisać. Rozjaśniło mi się w głowie, że to JA mam problem, nie on. To był pierwszy krok, Uświadomić sobie że to problem jest w nas. No i ok, to ja mam problem, ale co? Powiedziałam mu, że mam problem, zaakceptował to, był przy mnie, pocieszał. Ale to, że ja wiedziałam ,że to JA mam problem niczego nie rozwiązywało tak naprawdę, bo ROZWIĄZANIA tego problemu szukałam w nim. Myślałam, skoro on wie, że mam problem, to powinien myśleć i nie robić tego co mnie boli. A w moim mniemaniu cały czas to robił. Wtedy już mówiłam mu o wszystkim, o co chodzi, jak coś widzę, ale ja i tak mimo tłumaczeń nie wierzyłam mu i schemat: złość-rozmowa z nim- nie wierzyłam mu-złośc- poczucie winy- przeprosiny... Później kiedy opanowałam trochę złość, zamieniłam ją na smutek.. Wtedy oczekiwałam że mnie bd pocieszał, uważałam, że ma się mną zająć.. Wtedy już chodziłam do psychologa. Mówiłam jej jak bardzo pomaga mi ze mój chłopak wszystko ze mną omówi, wytłumaczy, pocieszy itd.. Oczywiście długo trwało zanim się otworzyłam, zanim powiedziałam w końcu co mnie tak naprawdę boli. Najpierw opowiadałam wszystko naookoło, owijałam w bawełne jak to się mówi.. nie dochodziłam do tematów, które mnie najbardziej bolały i które powodowały że płakałam. Ale to też było źle, że mu wszystko opowiadałam, bo czułam się wtedy małą bezbronną dziewczynką która zasługuje tylko na litość.. Czułam się mała przy nim, taka zależna od niego... czułam ze zazdrością poniżam samą siebie i wtedy postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Uznałam, że wiem, że to JA mam problem więc to nie ON ma go rozwiązać tylko JA. Muszę przestać oczekiwac od niego. Wiesz co to oczekiwania? Brakuje Ci powiedzmy czułości. snujesz plany że jak wróci do domu, to przytuli, powie coś, czekasz na to, a to co zawód.. Nic z tych rzeczy. I co się dzieje w głowie? że to jego wina. Nie kochana smile To wina tego, że oczekujesz i się zawodzisz. Twoje oczekiwania nie są spełnione. Wtedy smutek, żal, do kogo? do partnera. Ale uwież że to w największym stopniu Ty musisz zadbac o siebie i o to wewnętrzne skrzywdzone dziecko w Tobie, któremu brakuje czegoś. Wtedy na terapii zaczęłam opowiadać te momenty z życia kiedy byłam dzieckiem ktore są cierniem we mnie, płakałam, ale wiedziałam że musze to przeżyć wszystko jeszcze raz, ale tym razem jako dorosła osoba, by móc poradzić sobie z tym co czuję, by to sobie wyjaśnić, wytłumaczyć, bo to dziecko nie umiało samo sobie tłumaczyć że tak powiem rozsądnie. Małe dziecko jest zależne od rodziców, od ich postawy, a teraz kiedy jestem dorosła mogę uświadamiać sobie że tacy sa moi rodzice i ich nie zmienię, ale mogę zmienić siebie...


Odnośnie tego, że Ci nie powtarza teraz tyle że Cię wybrał itd, nie mówi że Kocha.. A czy gdybyś Ty to jemu mówiła, a w odpowiedzi dostawała tylko krzyk i niewiarę w Twoje słowa? Mówiłabyś dalej? Bo ja nie, po pewnym czasie.. Może uważa że po co mam mówić, skoro i tak mu nie wierzysz, skoro czuje że to nic dla Ciebie nie znaczy...

Co do wyjazdu to tak jak mówisz.. jak będzie czas że trochę że tak powiem "naprawisz" siebie, wtedy wyjazd z Tobą będzie przyjemnością! Pomyśl o drobiazgach.. smile kup sobie kwiaty, ułóż je w wazonie w pokoju, uśmiechnij się, powiedz coś miłego (nawet jeśli będzie Cię w środku skręcać), zrób może nie nawet wystawną, ale dobrą kolację, miej jego ulubione jedzonko w lodówce, przyczep na magnes jakieś miłe słowo na  lodówce do niego, naprawdę dasz mu do myślenia, zaskoczysz, a jak napiszesz np tą karteczkę to nie bd musiała mu tego mówic smile


uff, dałam radę jeszcze raz napisać big_smile

3mkaj się! smile

72 Ostatnio edytowany przez Lejdi_in_red (2012-10-29 17:49:21)

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

"Czułam się mała przy nim, taka zależna od niego... czułam ze zazdrością poniżam samą siebie i wtedy postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Uznałam, że wiem, że to JA mam problem więc to nie ON ma go rozwiązać tylko JA."
Właśnie jestem na tym etapie, dlatego nie chcę go dłużej obarczać swoimi problemami i mieć pretensji, że ich nie rozwiązuje. Bo mimo, że widzi jak bardzo mnie denerwuje kiedy dzwoni do jakiejś koleżanki, albo idzie do niej na kawę,to nie zaprzestaje tego,nie rezygnuje z tych znajomości dla mnie.

Widzisz, Wy ślub planujecie, dzieci... My też kiedyś planowaliśmy. Ale od kiedy zaczął się ten problem, to nastała martwa cisza w tym temacie. I wcale mu się teraz nie dziwię. A to w ogóle nie sprzyja poczuciu stabilności. Często słyszę, że boi się, że po ślubie nie będzie miał życia, że będą ciągłe awantury, zakazy, inwigilacja, sceny zazdrości o nic... Zdarzyło mi się nawet raz go uderzyć, podczas jakichś większych kłótni co robię? Pakuję się... Zupełnie tak jak moja mama kiedyś! Gdy emocje trochę opadną, dochodzimy do porozumienia jakoś i rozpakowuję się. W ciągu roku wspólnego mieszkania pakowałam się już z 4-5 razy. To może wydawać się śmieszne, ale dla mnie to żałosne zachowanie i strasznie strasznie poniżające. I wiem, że on snuje domysły, że gdy założymy rodzinę, będą dzieci, to przy każdej kłótni będę się wyprowadzać, uciekać od problemów. Boi się, że w przypływie złości podniosę rękę jeszcze raz na niego, a nawet i na dzieci. Naprawdę, wiele ze mną przeszedł i wiele wybaczył.
Chciałabym ten obraz siebie jakoś zamazać... Mam nadzieję, że z czasem się uda.

"sprawia Ci przykrośc mimo iż sobie nie zasłużyłas na to, zarzuca Ci coś, czego nie zrobiłaś, podejrzewa Cię mimo, że bardzo Kochasz tą osobę, krzyczy na Ciebie, jest zimna jak lód, obraża się, strzela fochy ( ja wiem, ze to nie są fochy, to niewyjaśnione uczucie złości, lęku), czy po takich akcjach nie pomyślałabyś sobie "czy ta osoba mnie wgl kocha?" czy tak zachowuje się osoba która kocha? Gdybyś była na jego miejscu to opisywałabyś problem " nie rozumiem mojego chłopaka, czy on mnie wgl kocha?". Tak samo on czuje.."
Tylko to wszystko jest z obawy, że go stracę, że mnie zostawi i pójdzie do innej... I to nie jest zupełnie tak, że w ogóle nie okazuję mu miłości. Przytulam go, całuję, gotuję to co lubi, chcę spędzać z nim jak najwięcej czasu, pomagam w miarę możliwości, itp... A fochy, podejrzenia to swoją drogą... Może to głupio zabrzmi, ale one są z miłości...Chociaż sprawiam mu tym przykrość, wzbudzam złość i niechęć do siebie.

I to jest prawda. Do tej pory byłam święcie przekonana, że to w nim leży problem. Że on się zachowuje nie tak jak powinien i że on powinien się zmienić. Bo spojrzy na dziewczynę, miło się do kogoś odezwie, pomoże jakiejś koleżance, czy wyśle jakiegoś smsa. On już po prostu taki jest, a ja w tych jego zachowaniach dostrzegam zagrożenie, flirt i potencjalny romans.

A jak Tobie idzie praca nad sobą? Widzisz różnice? Od dawna chodzisz na terapię?

P.S. Wysłałam Ci maila;)

"Też tak kiedyś myślałam o swoim partnerze. Ale pomyśl, gdyby tak było, czy wciąż bylibyście razem? Na pewno nie."
Czyli mam rozumieć, że teraz tak nie myślisz? Dlaczego?

73

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?
Lejdi_in_red napisał/a:

"Też tak kiedyś myślałam o swoim partnerze. Ale pomyśl, gdyby tak było, czy wciąż bylibyście razem? Na pewno nie."
Czyli mam rozumieć, że teraz tak nie myślisz? Dlaczego?

A dlatego, że wydarzyło się wiele przykrych epizodów, których to ja byłam prowodyrem, które to właśnie ja sprowokowałam...
Mimo to, on nie odszedł. Trwał przy mnie. Wybaczał. Cierpliwie tłumaczył.

I wiem, że się ze mną nie nudzi - mamy bardzo specyficzny kontakt. Głównie dlatego, że byłam wychowana z dwoma chłopakami (miałam dwóch starszych braci) i można ze mną pogadać jak z chłopem ;-).
Można ze mną zagrać w grę na kompie, pograć w piłkę (kiedy jeszcze nie byłam w ciąży), obejrzeć sport w TV, a nawet zrobić konkurs pt. ''kto głośniej beknie'' ;p (wiem, masakra).
Więc żyję z moim partnerem jak z najlepszym kumplem, a do tego ukochanym mężczyzną i kochankiem w jednym.
A szczegółów ''jak się zachować, co mówić, jak mówić, kiedy mówić'' uczy się w trakcie.

Ja wciąż się uczę. Pozwalam sobie samej na ostrą krytykę, gdy coś robię nie tak. Gdy on robi coś nie tak. Staram się być sprawiedliwa. I być sobą.
Kłótnie się zdarzają, to jasne. Ale po każdej, nawet sporej, godzimy się i zapominamy, a jesteśmy bogatsi w doświadczenia.

To dla mnie wystarczający powód, by nie myśleć, że on ma mnie dość i chciałby odejść.

74

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

odpisałam Ci lejdi już na mailu smile

75

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

fajnie, że tak intensywnie tu dziewuchy działacie - najważniejsze też wyrzucić to wszystko co nas gryzie ..............
a jak spędzacie święta z rodziną ????????................ bo ja po raz pierwszy chce zrezygnować z takiej opcji ....................ojciec alko i mader wieczna cierpiętnica ... jedynie zostają młodsi bracia ............................ ale ich zaproszę do siebie na drugi dzień świąt........
niby się mówi, że święta z rodziną........................... kurde a ja nie chce

76

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Ja sobie nie wyobrażam Świąt z ojcem pijakiem.

Jadę z narzeczonym do rodziców mojej mamy, nad morze.
Są cudowni i zawsze ich uwielbiałam - praktycznie mnie wychowali.

77

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Ech... Czytając Wasze wypowiedzi rozpłakałam się jak mała dziewczynka ;(. Okazało się że nie zdawałam sobie sprawy z bardzo wielu rzeczy... Czytając Wasze wypowiedzi miałam wrażenie że to mówi do mnie moja podświadomość. Mój ojciec był jest i będzie alkoholikiem. Gdy miałam 17 lat mój obecny chłopak zabrał mnie do swojego domu. Wyprowadziłam się ale nie do końca. Pomimo tego że mieszkam z chłopakiem ciągle myślami jestem w domu z rodzicami i bratem. On często w złości mówi że zabrał mnie po to żebym odpoczęła, żebym miała spokój a ja problemy z domu rodzinnego przynosze do Niego. Pomimo tego że mój ojciec jest w więzieniu za znęcanie psychiczne pomimo, że zrobił tyle krzywd często myśle czy dobrze się czuje w więzieniu, często płacze po nocach myśląc że jest smutny że jest mu tam źle i że tęskni... Wiem, że w związku też mam wiele spraw do poukładania ale chciałabym zacząć od tego, żeby nauczyć się żyć samodzielnie i nie myśleć wiecznie o tym, że ojcu jest źle w więzieniu, o tym, jak mój młodszy brat radzi sobie w szkole, o tym, czy moja mama poradzi sobie finansowo i psychicznie bez ojca... Czy Wy też tak miałyście? jak tak to jak sobie dałyście rade??

78

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

moniuś,
Witaj ;-)

Jako małe dziecko obwiniałam się o alkoholizm ojca, o płacz i siniaki mamy, byłam przekonana, że to moja wina, bo nie jestem wystarczająco dobrym dzieckiem...

Od ojca uwolniłam się wraz z jego śmiercią.
Od matki do tej pory nie - mimo tego, że od lat mieszkam daleko od niej i jestem samodzielna, nie potrafię nie brać pod uwagę jej zdania - zawsze musi być tak, jak ona chce - zostało mi to z okresu, kiedy rodzice się rozwiedli, a ja, chcąc żeby mama była szczęśliwa, spełniałam każdą prośbę, zeszłam z własnej woli na dalszy plan.

Przez pół życia myślałam, że moje uczucia i potrzeby nie są ważne.
Dopiero psycholog na terapii indywidualnej uświadomił mi, że ja też jestem ważna. Że moje uczucia są ważne. Że to, co mnie boli jest ważne.
Że też mam prawo do szczęścia.

Staram się podchodzić do wszystkiego z dystansem. Cieszyć się z drobiazgów. Nie unikać wspomnień z przeszłości.
Coraz lepiej mi idzie i mam się dobrze.

Jedyne, co mnie jeszcze czasem męczy to brak poczucia własnej wartości, nieufność i czasem zazdrość. I sny.

79

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Podziwiam Was kobietki za tą siłę i wytrwałość... Ja chyba jestem za słaba by walczyć ze sobą sad. Bardzo bym chciała ,,być normalna" ale chyba nie umiem albo poprostu nie mam już siły

80

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

ależ jesteś normalna tylko przez tą przeszłość nie potrafisz iść dalej.... i wkręcasz sobie różne fazy ...też tak miałam ...też wydawało mi się, że jestem jakaś dziwna, głupia itp a nie wiedziałam czemu, skąd takie chore myśli się wzięły ......... dzięki terapii już wiem...................
do mnie np dzwonił kiedyś pijany tatuś mówiąc, że on pije bo się wyprowadziłam a  mama jest smutna bo mnie nie ma ............??!!!!!!a ja się przejmowałam i obwiniałam siebie!!!!!!!!!!!teraz już wiem jak wspaniale mną manipulowali!!!!!!!!!!!!!!!!teraz powtarzam sobie: nie pozwól żeby ktoś z ciebie zrobił ofiarę i pomaga !!!!!!!!!!!!!!!!!


ps. cały czas pracuje nad sobą ... byłam ostatnio na szkoleniu  z asertywności i miałam trudność pierwszego wydukania na forum jakiegoś zdania .... cała się stresowałam, serce biło mega szybko, drżący głos ale później już  lusss bliusssssss...........

pracuje nad sobą biegam , ćwiczę , śpiewam .........

myślę , że z czasem mi przejdzie .

81

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?
mirabell napisał/a:

ależ jesteś normalna tylko przez tą przeszłość nie potrafisz iść dalej.... i wkręcasz sobie różne fazy ...też tak miałam ...też wydawało mi się, że jestem jakaś dziwna, głupia itp a nie wiedziałam czemu, skąd takie chore myśli się wzięły ......... dzięki terapii już wiem...................
do mnie np dzwonił kiedyś pijany tatuś mówiąc, że on pije bo się wyprowadziłam a  mama jest smutna bo mnie nie ma ............??!!!!!!a ja się przejmowałam i obwiniałam siebie!!!!!!!!!!!teraz już wiem jak wspaniale mną manipulowali!!!!!!!!!!!!!!!!teraz powtarzam sobie: nie pozwól żeby ktoś z ciebie zrobił ofiarę i pomaga !!!!!!!!!!!!!!!!!


ps. cały czas pracuje nad sobą ... byłam ostatnio na szkoleniu  z asertywności i miałam trudność pierwszego wydukania na forum jakiegoś zdania .... cała się stresowałam, serce biło mega szybko, drżący głos ale później już  lusss bliusssssss...........

pracuje nad sobą biegam , ćwiczę , śpiewam .........

myślę , że z czasem mi przejdzie .

O, to samo pomyślałam.
Nie ma co się obwiniać.
I zawsze można skorzystać z pomocy psychologa, na pewno nie zaszkodzi.

82

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Jestem taka sama jak on sad Pomimo że nie pije alkoholu mam taki sam charakter jak on. Wszystko co potrafie robić to krzywdzić najbliższych. Dlaczego nie umiem nad sobą zapanować... Nie chce już więcej ranić sad

83

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?
monius180 napisał/a:

Jestem taka sama jak on sad Pomimo że nie pije alkoholu mam taki sam charakter jak on. Wszystko co potrafie robić to krzywdzić najbliższych. Dlaczego nie umiem nad sobą zapanować... Nie chce już więcej ranić sad

Powinnaś zastanowić się poważnie nad terapią DDA.
Myślę, że mogłaby pomóc.

84

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Dziewczyny, podziwiam Was. Ex mojego Kochanego była DDA, tylko że to negowała. On przez 10 długich lat i jeszcze lata po rozstaniu wciąż ją kochał, ale ona nie zgadzała się na terapię. Chodził z nią do psychologów, a ona odrzucała każdego, który doszedł, że problemy wynikają z bycia DDA i to trzeba przepracować.

Z nikim nie ułożyła sobie życia, własnemu dziecku zaszkodziła strasznie (odcinała od ojca, grała dzieckiem, szantażowała) i za nic nie chce terapii. Nie i już.

Wyobrażacie sobie kilka awantur dziennie? Wy jesteście święte. Wszystkie.

Wasi mężczyźni są wyrozumiali, ale też Wy, poza chwilami gniewu i rozpaczy jesteście dla nich najlepszymi kobietami na świecie. A w chwilach gniewu im nie zagrażacie przecież. Więc dlaczego oni mieliby chcieć odejść? Bo czasem kobieta tupnie czy wrzaśnie? Bądźcie spokojne. Macie do zaoferowania o wiele, wiele więcej niż Wam się zdaje. Jesteście świadome. A ok.85% rodzin to rodziny dysfunkcyjne. Oczywiście, że lepiej być z kobietą, która wie, jaki ma problem, niż z taką co problem neguje...

85

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

hej najwazniejsze być świadomą !!!!!!!!!!!!!!

ja od roku jestem na indywidualnej terapii i naprawdę odzyskuje energię ............... widzę moje life z innej perspektywyyyyyyyyyyy .z perspektywy świadomej kobiety!!!!!
kiedyś myślałam, że nie mogę tak patrzeć bo przecież jestem taka zryta, alko father, mather depreszyn,itp
trzeba iść dalej ............bo tylko tak można żyć zostawić tamten czas !!!!!!!!nikomu nie jest potrzebny !!!!!


pozdrawiam

86

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Ja tam miewam do tej pory wzloty i upadki...
Ale stanowczo więcej wzlotów ;-))))

87

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

smile)))))))))))

88

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?
Lejdi_in_red napisał/a:

I co najdziwniejsze, Ty wiesz gdzie leży przyczyna Twoich zachowań... Ja nie. Nie jestem DDA i nie mam pojęcia dlaczego tak się zachowuję sad

Nic w tym dziwnego. Jesteś po prostu DDD. Rodzina, w której są kłótnie z rękoczynami, przemoc fizyczna i psychiczna, jest rodziną dysfunkcyjną, nie musi w niej pojawiać się alkohol...

89

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

hej
a ja w końcu jestem pełna eneedżik jak niggdy czuje swoja wartość , siłę!!!!to mój facet mi zaś wmawia , że jestem egoistyczna .!!!!!!!!!!po części się cieszę, że tak uważa bo w końcu zajmuje się sobą ..........
zamiast się ze mną cieszyć to mi coś wytyka ......

90

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Mirabell znam to skądś... Gdy staram się żeby i mi było miło i drugiej osobie to ta osoba podsumowuje że jestem egoistką... W momencie kiedy myślę o sobie jest źle, a kiedy nie myślę o sobie tylko o drugiej osobie to słyszę słowa że powinnam wreszcie zadbać o siebie... sad i jak tu postępować?

Ech napisałam to tak bez ładu i składu ale wydaje mi się że zrozumiale smile

91

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?
monius180 napisał/a:

Gdy staram się żeby i mi było miło i drugiej osobie to ta osoba podsumowuje że jestem egoistką... W momencie kiedy myślę o sobie jest źle, a kiedy nie myślę o sobie tylko o drugiej osobie to słyszę słowa że powinnam wreszcie zadbać o siebie... sad i jak tu postępować?

Zmienić towarzystwo. Z takiego, którego nic nie zadowoli na takie, które samo z siebie jest szczęśliwe.

92

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

A co jeżeli się nie da? Rodziny nie można zmienić tym bardziej mamy i brata których kocham ponad życie... Chłopak? to nie  jest takie proste... Są chwile lepsze i gorsze, ale On jest dla mnie całym światem. hmm... A może jak zwykle usprawiedliwiam siebie i innych...

93

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

ja jestem z facetem 5lat i często widział moje niby słabości, że się przejmuje swoją toksik rodziną itp... chodzę już ponad rok na terapię i widzę w końcu tą chorą rodzinę, widzę krzywdy jakie mi wyrządzili [wcześniej mogłam ich usprawiedliwać] i wiem, że nikt nie będzie robił ze mnie ofiary. Poza tym czuję się bardziej  pewniejsza siebie , wiem, że mogę naprawdę dużo. i on wie o tym doskonale!!!!!!! co przeszłam kiedyś , etapy terapii itp i sobie myślę, że taka radząca sobie super dziewczyna go opuści albo cos w tym stylu:)??

94

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

wczoraj mialam kryzys .przychodzę zmęczona z work , czuję , że bierze mnie jakieś grypsko, miałam kilka rzeczy do zrobienia jeszcze w domu ....a mój facet traktował mnie jak powietrze...........bo stwierdził , że woli się nie odzywać bo jak coś powie to jest zle..chciał iść do kina dnia nastepnego a ja mu mówię, że musze się wygrzać bo w poniedziałek work a nie chce być chora i czuję się fizycznie żle

rozpłakałam się ale nie dlatego, że on mnie olał tylko z ogólnego zmęczenia i wiem, że muszę sama sobie radzić..,
ponadto podobnie miałam w domu .......pomimo ,że mówiłam , że czuję się zle nikt nie brał tego na powaznie .......nikt nie reagował


zastanawiam sie ............. czy to są moje wkręcane śruby czy facet w tej sytuacji nie wziął mnie pod uwagę................? wystarczyłoby mi jakieś słowo wsparcia ...............kubek gorącej tea:)

95

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Nie wiem...

Jak facet jest chory, to cały świat staje na głowie, bo facet ''umiera''.
Jak kobieta jest chora, to najczęściej musi sobie sama radzić smile.

Ale faktycznie, kubek herbaty pewnie by załatwił sprawę...

96

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

hellol
i wczoraj znów miałam kryzys ...chodzi o święta .................stwierdziłam ,że nie chce spędzać go z moimi toksik starymi ............ a jeszcze wcześniej mój straszy brat zrył mi psyche !!!!!wręcz kazał mi żebym pojechała do domu .......... mówię mu, że nie mam ochoty i nie bawię się w takie szopki ......... on, że to jest spotkanie rodzinne dla niego ja mówię , że okij ma prawo mieć takie zdanie i zaczęła się afera, że jestem taka zła, że nie chcę tam przyjechać  blblebl  no i gdzie szacunek wobec mnie mam 28 lat nie muszę się przed nikim tłumaczyc i mogę robic co chcę!!!!!!!!!!powiedziałam mu, że chce mieć święty spokój a on się rozłączył
bratu zapewne chodzi też o to, żeby był jednak zachowany mimo wsyztsko model idealnej rodziny .............[ojciec mnie molestwoał matka na to przyzwalała, tzn wiedziała o tym , ojciec jest alkoholikiem . moja matka jest współuzależnionai i ma depreszyn chyba 28 letnią ........itak sobie żyją]
i wczoraj zaczęłam płakać ....... [na święta wybieram sie do matki mojego faceta] , że jednak chce mieć normalne święta z normalną rodziną a takiej rodziny nie mam .................. a jeszcze wcześniej dostałam maila z życzeniami od mojego starego ......czy ten płacz był związany właśnie tez z nim ..???????!!!!!!!!!!

to takie smutne .>>>>>>>>>>>>>>>>>


spokojnych chwil dziewuchy!!!!!!!

97

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?
mirabell napisał/a:

hellol
i wczoraj znów miałam kryzys ...chodzi o święta .................stwierdziłam ,że nie chce spędzać go z moimi toksik starymi ............ a jeszcze wcześniej mój straszy brat zrył mi psyche !!!!!wręcz kazał mi żebym pojechała do domu .......... mówię mu, że nie mam ochoty i nie bawię się w takie szopki ......... on, że to jest spotkanie rodzinne dla niego ja mówię , że okij ma prawo mieć takie zdanie i zaczęła się afera, że jestem taka zła, że nie chcę tam przyjechać  blblebl  no i gdzie szacunek wobec mnie mam 28 lat nie muszę się przed nikim tłumaczyc i mogę robic co chcę!!!!!!!!!!powiedziałam mu, że chce mieć święty spokój a on się rozłączył
bratu zapewne chodzi też o to, żeby był jednak zachowany mimo wsyztsko model idealnej rodziny .............[ojciec mnie molestwoał matka na to przyzwalała, tzn wiedziała o tym , ojciec jest alkoholikiem . moja matka jest współuzależnionai i ma depreszyn chyba 28 letnią ........itak sobie żyją]
i wczoraj zaczęłam płakać ....... [na święta wybieram sie do matki mojego faceta] , że jednak chce mieć normalne święta z normalną rodziną a takiej rodziny nie mam .................. a jeszcze wcześniej dostałam maila z życzeniami od mojego starego ......czy ten płacz był związany właśnie tez z nim ..???????!!!!!!!!!!

to takie smutne .>>>>>>>>>>>>>>>>>


spokojnych chwil dziewuchy!!!!!!!

Ja spędziłam Święta u dziadków.
Cały czas czułam wyrzuty sumienia, że nie spędzam ich z matką.
Ogólnie całe Święta przepłakałam po kątach.

98

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Proszę pomóżcie. Czy to ja robię błąd czy mój facet... Chodzi o to, że:

nienawidzi mojej mamy sad za to że pozwalała na piekło w mojej rodzinie przez wiele lat, a jednocześnie jak np chce pożyczyć parę groszy to od razu proponuje moją mamę. Jednocześnie chce żebyśmy się od niej odizolowali jednocześnie jak trzeba mne gdzieś zawieść to proponuje moją mamę sad . Mój ojciec siedzi. Często podczas kłótni mówi,,Ty też mnie kiedyś w przyszłości wsadzisz za to ze podniosłem głos?" i podczas kłótni twierdzi że ojciec się starał gotował, prał sprzątał i za to go mama wsadziła sad.

Cały czas twierdzi że traktuje go jak służącego. W sumie to On ostatnio sprząta, kanapki mi robi i wogóle. Ale ja się momentami boję, że jak nie będę od niego tego wymagać to nie będzie robił nic dla mnie sad

Słyszałam o tym, że osoba cierpiąca na syndrom DDA potrafi zniszczyć swojego partnera... A może naprawde to ja mu za bardzo zrujnowałam psychikę:( Kiedyś był inny... przede wszystkim mniej nerwowy sad

99

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Może nie lubić Twojej mamy - mój partner mojej nie cierpi.
A co do zadręczania się, myślę, że niepotrzebnie to robisz.
Porozmawiaj szczerze z Twoim facetem o tym, co Was boli.

100

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

wczoraj byli u mnie bracia: najstrszy 30 lat ze swoją żoną[ nie przepadamy za sobą], i młodsi po 18 i 14lat ............
i było beznadizjenie ........ tzn spotkanie odbębnione ......... gadka o dupie marynie .,,, wręcz tematów wspólnych to my nie mamy .......... czasami była cisza...... każdy ma jakieś wąty, żale ........... najmłodszy zaś wygląda jak jakaś sierota ..... włosy nie podcięte, ubiór krytyczny, patrząc na niego widać, że ma problemy .......a wiadomo jest dzieckiem i raczej pokazuje sobą jak jest w domu.......i jak ja moge mu pomóc .......? w domu zero autorytetu, w szkole pały [ a jest bardoz inteligentny]
ja też w jego wieku byłam zamknięta, czułam się bardzo samotna .wiele upadków .....wiele determinacji .............lipnie patrzeć tak an to wsyztsko i nic nie robić ........:(zaś z drugiej strony mieskzam daleko i co ja mogę

101

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Czytalam wasze posty bardzo uwaznie,i widze  ile w was nienawisci do rodzicow.Jestem osoba starsza tez z syndromem DDA,i chce byscie przeanalizowaly co opisze.Przez cale swoje dotychczasowe zycie plakalam,/ jak mnie rodzice skrzywdzily szczegulnie matka.Nie bede opisywac szczegolow ,bo zaduzo tego,ale mowiac strzeze sama wpedzilam to tez wlasne dzieci/Oni teraz maja domnie pretensie ,ze tylko podkreslalam co ja  przeszlam,zylam caly czas przeszloscia a nie teraznieszoscia.Dlatego walczcie z tymi demonami z przeszlosci same lub z  pomoca terapeltow,bo zniszczycie siebie i bliskich ,a najbardziej wlasne dzieci/

102

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?
trutka napisał/a:

Czytalam wasze posty bardzo uwaznie,i widze  ile w was nienawisci do rodzicow.

Absolutnie nie jest tak, jak piszesz.

103

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

do trutki :
dlaczego nie wzięłaś  się za siebie? albo nie bierzesz>> ? nie jest lekko , my się tutaj właśnie borykamy z tymi wszystkim, bywa ciężko,  ale robimy coś żeby nie żyć wedle utartych chorych schematów i krzywd jakie dostaliśmy od naszych toksycznych rodziców.....
każdy ma swoje odczucia w stosunku do swojego kata -rodzica.!!!!!!!!

104

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Trutka nie wie, że nieleczone depresje i stany maniakalne mogą prowadzić do wyniszczenia i śmierci.
Dlatego tak pisze.

Ja się prawie przekręciłam, próbując zapomnieć o własnym dzieciństwie.
Sęk w tym, by nauczyć się z tym żyć.

105

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

ja ogólnie mam jakieś kryzysy .............. zastanawiam się nad tym jak mają wyglądać moje relacje z toksik rodizcami, których za bardzo nie chce znać .............i z rodzeństwem, z którym mam jakiś dystans i oni podobnie /./??

staram się panować nad emocjami ale dzisiaj mój chłopak oznajmił mi ,ze w sobotę ktoś do niego przychodzi na gre.......a ja np wolałabym  z nim spędzić czas i nie mam ochoty na grę.
zrobiłam jakiegoś focha , od razu się zdenerwowałam, smutno mi się zrobiło , że nie chce ze mną np .grac tylko musi zapraszać kolegę , którego akurat nie lubię i on o tym dobrze wie ..............
fuckfuck

106 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-01-09 17:04:15)

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Ja mojemu mężowi wyjść z kolegami nie zabraniam - ma on do tego prawo, tak samo, jak zaprosić kumpla.
Ja też chciałabym od czasu do czasu się rozerwać.

Jeżeli nie masz ochoty na grę, umów się w tym czasie z koleżankami, odwiedź kogoś, wyjdź na kręgle, do kina.
Znajdź sobie atrakcyjne zajęcie.

107

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

tak tez zrobilam wyszlam gdziess ...... do kolezanki ........... ale wolałabym nie ruszać się z włąsnego mieszkania .......
wczoraj wróciłam od psychologa cała zapłakana ...chodzi o moją przeszlość ....... mój facet ma dość moich problemów .......... i tu jest problem czy ja mu za dużo nie powiedziałam .......... jak on moze np spokojnie sobie grać wiedząc, ze mam ciężki okres .........mówi,  że ciągle taki mam ....
ja borykam się z tym co czuje ........mam szereg wariantów co czuję w danej chwili .boje się ......
a mój facet wiem , że to niełatwa sprawa ............... a ja/??

108

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

tzn wyszłam cała roztrzęsiona ............... i powiedział, że ju z nigdy nikogo nie zaprosi .......... powiedziałam mu, że nie o to chodzi a on, że o co o dzieciństwo ? mam zamknąć ten tamat.......
wyszłam, czy to ucieczka? czy moje nie?co dla niego znaczy ? są dobre i trudne chwile w życiu ........te trudne wolałabym spędzać z najbliższą mi osobą a nie w pokoju obok wiedząc, że oni super się bawią .............. dlatego wyszłam .....a on twiedzi, że zawsze jestem zjebana .............

109

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Przede wszystkim, nie denerwuj się, bo to Ci nie pomaga.
Powiedz swojemu partnerowi, że albo Cię zaakceptuje taką jaka jesteś w 100%, albo niech się pakuje i wynocha.

Powinniście się wspierać, czy masz trudny okres, czy nie.
Czy chodzisz jeszcze na terapię? Uważam, że powinnaś. Widać wyraźnie, że masz całe multum niedomkniętych szufladek w głowie. Stąd złe samopoczucie.
I skłonność do przesady, która wkurza Twojego faceta, ale on nie przeżył tego samego, co Ty. Nie wie, jak to jest. Pogadaj z nim.

110

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

chodzę regularnie na terapie indywidualną .,[ponad rok, raz w miesiącu nfz],, dużo mi daje ...........i ostatnio czułam się naprawdę dobrze sama ze sobą ... wszystko się rozwaliło 1stycznia ..........bo przypomniałam sobie to co mnie kiedyś spotkało ........w wieku 14lat .........1raz się upiłam 3 kieliszkami wina, straciłam przytomność i wróciłam na bani do domu ...... mój strary, największy alkoholik świata się wkurzył i dostałam po gembie i pasem po plecach , tyłku taka mocno , że przez tydz mnie bolało.........matka nie reagowała mówiła, że miałam tam przecież nie iść........... a później zawsze się bałam sylwestra tzn miałam obawy i podświadomie wpieprzałam się w jakąmś destrukcje towarzyską. W tym roku zrobiliśmy mała impezę i było super.......1 stycznia rozwaliłam się ,,,,,nie wiedziałam jak się czuje ,,,,,,,,,, czy było ok , czy nie ok , czy średnio ..........wiedziałam ,że ma to związek z tamtym okresem........

nie ot o chodzi, że ja nie chce żeby ktoś ans odwiedzał bo lubię sobie posiedzieć ze znajomymi........ dostaje informacje, że ktoś przychodzi ... już też tak było ja nie miałam klimatu .......ale przyszli - super się bawiłam ,.,,, teraz też - mówi, że kogoś zaprosił , ja mówię , że nie mam ochoty......on i tak nie wziął mnie pod uwagę ......... pewnie gdybym została też i może świetnie bym się bawiła ale naprawdę nie miałam ochoty ! znów akcję z dzieciństwa ,,,,,,,,

rozmawialiśmy ......... stwierdził ,że następnym razem wyczai sytuacje ,,

zastanawiam się nad terapią grupową i oddzielić pewne sprawy.... on tez nie jest psychologiem ..........nie wie jak się zachować jest w ch. położeniu ........ wszystko dlatego , że on mnie też widzi taką  niepewną ...... bo ja sama nie jestem pewna co czuję .........:(

111

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

W tej sytuacji myślę, że terapia grupowa to super pomysł.
Zabierz ze sobą swojego partnera.

112

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

w końcu powróciiłam do swojego prawdziwego oblicza.......... zauważyłam, że takie głębsze akcje mam co pół roku ........ ..daje sobie czas .............

113

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Będzie dobrze.
Dasz sobie radę!

114

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Jestem w ciąży big_smile tak cholernie się cieszę i mam wrażenie że tylko ja jestem szczęśliwa... Chciałabym że wszyscy wokoło latali cieszyli się i gratulowali mi wkółko wkółko i wkółko cały czas... Jednocześnie boję się że nie będę dobrą matką, że nie poradzę sobie z wychowaniem.. Tyle sprzecznych myśli... czy to normalne???

115

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?
monius180 napisał/a:

Jestem w ciąży big_smile tak cholernie się cieszę i mam wrażenie że tylko ja jestem szczęśliwa... Chciałabym że wszyscy wokoło latali cieszyli się i gratulowali mi wkółko wkółko i wkółko cały czas... Jednocześnie boję się że nie będę dobrą matką, że nie poradzę sobie z wychowaniem.. Tyle sprzecznych myśli... czy to normalne???

Pewnie, że to normalne.
Ja też jestem w ciąży smile.
I też martwię się, czy będę dobrą matką, czy sobie poradzę, etc.

Myślę, że każda kobieta ma wątpliwości tego typu. Pamiętaj, że nikt się nie rodzi matką - macierzyństwa trzeba się po prostu nauczyć metodą prób i błędów smile.

116

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

oo gratulacje smile ciesze sie smile ze maleństwa w drodze:)


a ja z kolei ...... po ostatnich akcjach byłam u mojej psycholog .......... doszłam do wniosku, że te akcje są spowodowane panicznym lękiem przed bliskością ................. boje się czasem takiej bliskości i nie chodzi już o faceta tylko w ogóle ........... wiem ,ze taki stan rzeczy może być normalny ...........żyjąc w rodzinie alkoholowej i być ofiarą molestowania seksualnego przez ojca ...... bierną matkę, która anie zareagowała .................

w każdym bądź razie czasem mi ciężko popadam w jakomś niekontrolowaną panikę ............... że nie dam rady, że jestem taka i siaka .............. , że sobie nie poradzę ,,,,,,,,choć patrząc realnie z czym miałabym sobie nie poradzić ............


czasem tak mam ....... wiem ,że muszę odpuścić .,,.pozwolić sobie na różne doświadczenia ........tylko tak mogę ufać sobie .,,,,,,, a wy też tak macie i jak sobie z tym radzicie??

117

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Jesteście bardzo silne kobietki smile bardzo często zaglądam tu żeby zobaczyc że nie jestem sama z takimi problemami. Często jak mam smutny nastrój czytam Wasze posty żeby zrozumieć że skoro inni sobie radzą to i ja poradzę sobie. Jak pierwszy raz znalazłam ten wątek zrozumiałam bardzo wiele, przedewszystkim to że nie jestem inna(tak jak sądziłam kiedyś) jestem taka sama jak inni. Zrozumiałam że nie wolno mi rozpamiętywać przyszłość i że każdy człowiek jest panem swojego życia. Jak bardzo chce być szczęśliwy to będzie.

Największym dla nas problemem jest zaufać. Zaufać chłopakowi ale także zaufać koleżance, koledze czy nawet ciotce albo sprzedawczyni w sklepie, że nas nie oszuka. Przynajmniej ja tak mam...

118

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Ja w tej chwili wcale nie myślę o tym.

Trochę podupadam na zdrowiu, sypię się przez ciążę... no ale maluch rozwija się prawidłowo.
I tak jakoś kwestie zdrowotne sprawiają, że nie myślę o niczym innym..

Monia ma rację, z przeszłością trzeba się pogodzić, zaakceptować ją. Przecież i tak jej nie zmienimy.
Mirabell, jeśli Ci się to uda, będziesz wolna. Mówię Ci.

119

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

sporo czasu mnie tu nie było smile
i tak ogólnie  czuje się świetnie ......... poskładałam siebie do kupy.mam sporo energii.........po drodze zdiagnozowano u mnie niedoczynność tarczycy i alergie prawie na wszystko [ w końcu jestem świadoma ...:)

oddaliłam się od starych toksik i w zasadzie nie mam z nimi kontaktu i czuje się z tym świetnie..........natomiast mam problem z moim straszym bratem, który idealizuje naszą rodzine.....nie interesuje mnie jego życie, nie mam też ochoty ani potrzeby rozmowy na temat tego co czuje , co myślę, co robie z kim i gdzie ..........

ehh ......

120

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?
mirabell napisał/a:

sporo czasu mnie tu nie było smile
i tak ogólnie  czuje się świetnie ......... poskładałam siebie do kupy.mam sporo energii.........po drodze zdiagnozowano u mnie niedoczynność tarczycy i alergie prawie na wszystko [ w końcu jestem świadoma ...:)

oddaliłam się od starych toksik i w zasadzie nie mam z nimi kontaktu i czuje się z tym świetnie..........natomiast mam problem z moim straszym bratem, który idealizuje naszą rodzine.....nie interesuje mnie jego życie, nie mam też ochoty ani potrzeby rozmowy na temat tego co czuje , co myślę, co robie z kim i gdzie ..........

ehh ......

Ile brat ma lat?
Moze nie chce dopuscic do siebie mysli, ze z Wasza rodzina cos jest nie tak.

Ja urodzilam, zyje mi sie dobrze... Wlasciwie demony z przeszlosci tez mi nie dokuczaja...

121

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?
Cynicznahipo napisał/a:

Witajcie.
Śledzę forum od paru tygodni, ale dopiero dzisiaj zdecydowałam się napisać o swoim problemie.
Otóż, jestem DDA, mój ojciec pił dużo i często, był agresywny. Rodzice rozwiedli się, gdy miałam 5 lat, ale niestety, swoje przeżyłam. Awantury, bicie, to były dla mnie sprawy powszednie. Ojciec zmarł parę lat temu, matka już dawno zaczęła nowe życie.
Zauważyłam dość wcześnie, że mam problemy z obdarzaniem zaufaniem, często miewam pretensje o tak naprawdę nieważne rzeczy oraz wszystkim nadmiernie się przejmuję. Uczęszczałam jako nastolatka na terapię DDA, ale niestety, nie przyniosła ona większych rezultatów. Dałam sobie więc z nią spokój po 14 miesiącach.

Do rzeczy : poznałam cudownego faceta, znamy się 3 lata, jesteśmy ze sobą 7 miesięcy. Oświadczył mi się.
Oczywiście go przyjęłam. Problem polega na tym, że często i sama to zauważam, atakuję go. Z różnych powodów. Bo wyszedł na piwo z kolegami, bo według mnie za późno wrócił, bo nieodpowiednio się zachowywał, bo musiał komuś pomóc, a ja w tym czasie nie miałam od niego żadnych wiadomości, etc.
Ciąglę też martwię się, że któregoś dnia mnie zostawi, nie potrafię mu zaufać, chociaż podświadomie wiem, że moge na nim polegać.
Po każdej sprzeczce o tzw. ''pierdoły'' obwiniam się, gdyż wiem, że przesadzam. Często rozmawiamy na ten temat, on wie o mojej przeszłości, wspiera mnie i twierdzi, że mnie kocha i nie przeszkadzają mu moje ''jazdy''.
Nie bardzo w to wierzę, bo mnie przeszkadzają. Nie chcę ciągle na niego napadać, sprawdzać, gdzie był, z kim i czy pił alkohol. Nie chcę ciągle się martwić, że mnie zostawi, bo coś tam.
Jak się pozbyć takich myśli? Jak nauczyć się innego reagowania? I czy w ogóle jest to możliwe?

Dodam, że moja matka zachowuje się identycznie w stosunku do swojego obecnego faceta.

wiesz na poczatku myslalam ze jestes osoba bez problemow I nie roxumiesz innych przezylas bardzo duzo alkocholizm ojca . W mojej rodzinie jestosoba ktora sie leczy I wiem jak jest ciężko tzn bylo dla jego rodziny . Mysle ze on cie kocha nie warto robic mu wymuwek gdzie byl dlaczego pil ja bym chciala zeby moj maz poszedl z kolegami do pubu albo wyszedl z domu ale on nie chce nie lubi tego my tez razem nie wychodzimy mysli ze jestesmy juz za starzy a jestesmy po 30 . Ciesz sie ze masz takiego faceta I nie popelniaj takiego bledu jak ja chociaz wiem ze ty bys tego nie zrobila z twoich wypowiedzi .

122 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-02-15 10:09:25)

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

A to dlatego dawałaś mi takie rady? rozumiem i współczuję najmocniej - miałaś trudne dzieciństwo Treść będąca off topem i zachętą do kolejnych naruszeń regulaminu, usunięta przez moderatora.

123

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Podbijam!

Synek przedwczoraj skończył 9 miesięcy - jak ten czas leci.

Osobiście czuję się dobrze. Troszkę dokucza mi nerwica i natręctwa, ale razem z mężem radzimy sobie. Bardzo mnie wspiera.

Relacje z mamą średnio, ale zmierzają ku lepszemu.

Mirabell, czy zaglądasz tu jeszcze?


Ewtula, nie zdążyłam przeczytać Twojego posta przed moderacją, może to i lepiej...

124 Ostatnio edytowany przez Elya (2017-01-02 20:13:13)

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Szkoda, że Mirabell juz tu nie pisze. Ja nie jestem żadnym DDA, ale interesuje mnie jakie skutki na psychikę, życie ma bierność matki, najbliższych, otoczenia gdy się jest krzywdzonym. Gdy ofiara widzi, ze inni wiedza ze jest krzywdzona ale nie reagują. Zachowują się jakby nic złego sie nie działo i nie stało.
Czy ktos to przezył?

125 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-01-02 20:18:22)

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Mogę napisać o skutkach zdrowotnych, bo sama się z nimi borykam. W moim przypadku dwukrotnie źle postawiono diagnozę i dopiero od paru miesięcy chodzę na odpowiednią terapię i przyjmuję odpowiednie leki.
Diagnoza w moim przypadku to osobowość chwiejna emocjonalnie, typu jeszcze nie określono, ale prawdopodobnie nie jest to borderline.

Cóż, dość uprzykrza mi to życie, duże wahania nastrojów, wpadłam w uzależnienie, zaczęłam się objadać, nie miałam energii, a za chwilę nie mogłam w miejscu usiedzieć. Stany lękowe, niechęć do rozmów z rodziną, wybuchy gniewu, i inne...

126 Ostatnio edytowany przez Elya (2017-01-02 22:13:24)

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Cyngi, dzięki za odpowiedz.  I tyle problemów z powodu pierwszych 5 lat zycia czy potem tez było źle? Z czego dokładnie wzięły się Twoje obecne problemy?  Z awantur, braku poczucia bezpieczenstwa i czy Twój rodzic stosował przemoc wobec Ciebie?

Czy przez takie coś nie masz problemu z podejmowaniem decyzji? Jak reagujesz gdy ktos Cie obraził? starasz sie udowodnic mu, ze sie myli czy milczysz wycofana? czy byłaś kiedys przez to zahukana? czy byłas nadmiernie służalcza wobec koleżanek, otoczenia, czy zaniżałas swoją wartość? Jak reagujesz na komplementy, także od kolezanek?


A wracajac do problemu bierności i nie reagowania na krzywdę kogos - czy tego zaznałaś? Ktoś Ci to robił? Ile osób ? Jak długo? Jesli jestes w stanie mniej więcej sobie przypomnieć.

I jak reagowałas gdy Cie ktos odrzucił? np. jakis chłopak, kolezanka nie chciała się z Toba zadawać ( o ile w ogóle coś takiego Ci sie zdarzyło).

ŚCISKAM Cię mocno.

127 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-01-02 22:42:03)

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?
elya napisał/a:

Cyngi, dzięki za odpowiedz.  I tyle problemów z powodu pierwszych 5 lat zycia czy potem tez było źle? Z czego dokładnie wzięły się Twoje obecne problemy?  Z awantur, braku poczucia bezpieczenstwa i czy Twój rodzic stosował przemoc wobec Ciebie?

Czy przez takie coś nie masz problemu z podejmowaniem decyzji? Jak reagujesz gdy ktos Cie obraził? starasz sie udowodnic mu, ze sie myli czy milczysz wycofana? czy byłaś kiedys przez to zahukana? czy byłas nadmiernie służalcza wobec koleżanek, otoczenia, czy zaniżałas swoją wartość? Jak reagujesz na komplementy, także od kolezanek?


A wracajac do problemu bierności i nie reagowania na krzywdę kogos - czy tego zaznałaś? Ktoś Ci to robił? Ile osób ? Jak długo? Jesli jestes w stanie mniej więcej sobie przypomnieć.

I jak reagowałas gdy Cie ktos odrzucił? np. jakis chłopak, kolezanka nie chciała się z Toba zadawać ( o ile w ogóle coś takiego Ci sie zdarzyło).

ŚCISKAM Cię mocno.

Dużo pytań, ale postaram się odpowiedzieć najbardziej rzetelnie, jak tylko potrafię.

5 lat awantur, alkoholu i patrzenia na przemoc taty wobec mamy. Ale potem też było źle, bo mama obwiniała mnie o wiele rzeczy, nie była dobrą matką, wielokrotnie stosowała wobec mnie przemoc fizyczną i psychiczną argumentując to tym, że nie może sobie ze mną poradzić. Wielokrotnie mnie porzucała. Najpierw gdy miałam lat 6, potem, gdy miałam 12. Dużo mówiła o uczuciach do mnie, ale nie zgadzało się to z jej czynami. O ile nie ma już przemocy w moim życiu, poczucia bezpieczeństwa nie miałam chyba nigdy, nawet do tej pory nie udało mi się go zbudować, żyję w ciągłym stresie i lęku, że coś się stanie, nie wyjdzie, ktoś umrze albo mnie zostawi.

elya napisał/a:

Czy przez takie coś nie masz problemu z podejmowaniem decyzji? Jak reagujesz gdy ktos Cie obraził? starasz sie udowodnic mu, ze sie myli czy milczysz wycofana? czy byłaś kiedys przez to zahukana? czy byłas nadmiernie służalcza wobec koleżanek, otoczenia, czy zaniżałas swoją wartość? Jak reagujesz na komplementy, także od kolezanek?

Po kolei. Mam problem z podejmowaniem decyzji, reaguję emocjonalnie i często nieadekwatnie do sytuacji. Decyzje zdarza mi się podejmować pod wpływem chwili, później tego żałuję. Choć bywa, że podejmuję też dobrze przemyślane decyzje.
Jak reaguję, gdy ktoś mnie obrazi lub skrytykuje - to zależy czy słusznie, czy nie. Nie lubię być obrażana, ale cenię konstruktywną krytykę, ponieważ pomaga mi pracować nad sobą.
Nigdy nie byłam wycofana. Jestem osobą niezmiernie towarzyską. Zawsze byłam duszą towarzystwa, miałam dużo znajomych, bywałam na imprezach, gdzie byłam w centrum zainteresowania. Co do służalczości - chyba coś w tym jest, bo dla bliskich mi osób zrobiłabym wszystko, prezenty bez okazji, czy inne przysługi, które innych czasem nawet krępują...
Co do własnej wartości... kiedyś myślałam, że jestem nikim, nikt mnie nie potrzebuje, jestem beznadziejna. Ale to się z czasem zmieniło. Komplementy są miłe, choć czasem wprawiają w zakłopotanie.


Jeśli chodzi o bierność - wiem, że sąsiedzi wiedzieli, że tata pił, wielokrotnie była policja wzywana do nas, więc jakoś reagowali.

Najgorsza chyba była bierność matki, najpierw na wybryki ojca, a potem na moje uczucia. Nie liczyły się dla niej. To jest chyba jedna z rzeczy, z którymi ciężko mi się pogodzić i bardzo blokują mój powrót do "zdrowia". Nie potrafię zrozumieć, zwłaszcza, że już sama jestem matką, jak można bić swoje dziecko, krzyczeć do niego, że jest pomiotem szatana, obarczać winą za wszystko, grozić domem dziecka; jak można porzucić dziecko jak stary mebel, bo się akurat poznało nowego faceta; jak można pozwolić potem temu facetowi przez kilkanaście lat gnębić dziecko, a na koniec jeszcze zapytać: dlaczego takie jest, co mu się stało...


Odrzucenie. Hm. Chyba nie miałam nigdy z tym większego problemu. Jak mnie ktoś nie lubił, to przeżywałam i było mi przykro, ale mówiłam sobie, że trudno. Dość ciężko przeżyłam rozstanie z exem, ale byłam wtedy w rozsypce po poronieniu i wszystko urastało do niebotycznych rozmiarów.


Jesteś psychologiem?

P.S Dziękuję bardzo za uściski.

128 Ostatnio edytowany przez Elya (2017-01-03 00:10:38)

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?
Cyngli napisał/a:

Najgorsza chyba była bierność matki, najpierw na wybryki ojca, a potem na moje uczucia. Nie liczyły się dla niej. To jest chyba jedna z rzeczy, z którymi ciężko mi się pogodzić i bardzo blokują mój powrót do "zdrowia". Nie potrafię zrozumieć, zwłaszcza, że już sama jestem matką, jak można bić swoje dziecko, krzyczeć do niego, że jest pomiotem szatana, obarczać winą za wszystko, grozić domem dziecka; jak można porzucić dziecko jak stary mebel, bo się akurat poznało nowego faceta; jak można pozwolić potem temu facetowi przez kilkanaście lat gnębić dziecko, a na koniec jeszcze zapytać: dlaczego takie jest, co mu się stało...

Nie jestem psychologiem, trochę wiem. Bierność jest okrucieństwem, zabójstwem, boli bardzo i robi pranie mózgu.
I jeszcze to obarczanie winą na końcu, jak już kogoś skrzywdzi, ze jest to wina ofiary, że coś jej jest.
Twoja matka przypomina mi kilka osób, jakie spotkałam w życiu. Przeszłaś przez koszmar.

129

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?
elya napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Najgorsza chyba była bierność matki, najpierw na wybryki ojca, a potem na moje uczucia. Nie liczyły się dla niej. To jest chyba jedna z rzeczy, z którymi ciężko mi się pogodzić i bardzo blokują mój powrót do "zdrowia". Nie potrafię zrozumieć, zwłaszcza, że już sama jestem matką, jak można bić swoje dziecko, krzyczeć do niego, że jest pomiotem szatana, obarczać winą za wszystko, grozić domem dziecka; jak można porzucić dziecko jak stary mebel, bo się akurat poznało nowego faceta; jak można pozwolić potem temu facetowi przez kilkanaście lat gnębić dziecko, a na koniec jeszcze zapytać: dlaczego takie jest, co mu się stało...

Nie jestem psychologiem, trochę wiem. Bierność jest okrucieństwem, zabójstwem, boli bardzo i robi pranie mózgu.
I jeszcze to obarczanie winą na końcu, jak już kogoś skrzywdzi, ze jest to wina ofiary, że coś jej jest.
Twoja matka przypomina mi kilka osób, jakie spotkałam w życiu. Przeszłaś przez koszmar.

Teraz jest stanowczo lepiej.
Kontakt z mamą sporadyczny, raz na jakiś czas, przez skype. Na żywo nie widziałyśmy się chyba ze 2-3 lata z racji odległości, jaka nas dzieli.
Rozmowy są w porządku. Obie się staramy, ona też.
Doszło do jednej kłótni pod koniec listopada, kiedy właśnie mnie zapytała, dlaczego jestem jaka jestem, co mi się stało. Odpowiedziałam jej, że ona mi się stała. I lawina ruszyła... wszystko z siebie wyrzuciłam. Potem żałowałam, ale chyba dobrze się stało, bo po tym napisała mi długi list, w skrócie, że zdaje sobie sprawę, że była kiepską matką, że zawaliła i przeprasza. I że przeszłości nie zmienimy. W tym ma rację.
Próbujemy naszą relację odbudować od nowa. Ja już znam jej niektóre zachowania, wiem, jak reagować. Mam nadzieję, że w końcu staniemy się dla siebie bliskie tak, jak powinnyśmy. W końcu to moja mama, jaka by nie była.

130 Ostatnio edytowany przez Amethis (2017-01-03 08:39:21)

Odp: Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?
Cyngli napisał/a:

Teraz jest stanowczo lepiej.
...................... Mam nadzieję, że w końcu staniemy się dla siebie bliskie tak, jak powinnyśmy. W końcu to moja mama, jaka by nie była.

fajnie, że tak się to zmienia, że jest nadzieja
ja zerwałem kontakt, w porównaniu do tego co było, gdy odsłoniły się przede mną pewne sprawy, czasem rozmawiam telefonicznie, czasem się spotykamy
jakoś bez euforii

byłem sam i zostałem sam, w sumie na dobre mi to wyszło
ta nadopiekuńczość w pewnym sensie, tylko przedłużała moją "agonię"

o zmianach ani widu ani słychu, wciąż tkwi mentalnie we współuzależnieniu i bezradności, jej wybór/brak wyboru

a jedynym lekarstwem na jej emocje/uczucia/myśli z którymi sobie nie radzi często
to albo panika albo dystans, albo wchodzenie w moje "buty", zawsze to i tak ucieczka jest sad

tak kocha mnie jak każdy rodzic, na swój sposób big_smile

stanowczo lepiej, właśnie po zerwaniu więzi/pępowiny
we własnej odpowiedzialności za siebie, lepiej późno niż wcale big_smile

Posty [ 66 do 130 z 153 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jak poradzić sobie z przeszłością i nie powtórzyć błędów rodziców?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026