Wzl to i to, dzieciństwo trudne, biedne, potem stanąłem na nogi, wybiłem się z "osiedla" z miasteczka byłem pewny siebie ale pozostał w środku pod przykrywką ten skrzywdzony dzieciak, finanse, monotonia codziennej pracy i brak wsparcia "na dobre i na złe" no i nie poradziłem sobie, wszystko wypłynęło
themusik Mój brat też tak twierdzi, jest nietypowa i to w sumie kręci:) też jak zaczęło się zyć lepiej, lepsze ciuchy jakies zajęcia midfullnesy jogi to trochęjąodrealniło. Przez pare miesiecy na poczatku bylo z nia naprawde źle, miała wrażenie że po tych tabletkach lub wypadku na desce co złamała rękę, rozne rzeczy było kombinowane neurolog, TRE, hipnoza psycholog ale niszczyło ją to rozdarcie bo nie mogła poprostu odejsc, nie chcialatego zrobic dla mnie albo nie zrobila tez na przekór mnie. Chłopak strasznie długo męczył, koleś co "nigdy nie przegrywa" wszystko mu sie należy nie odpuszczał, pozatym to typ maipulatora i mysle ze widzial jak ja omotać, zdziwiłby się jakie jest życie na codzień, ze z dziecmi nie zyjesz juz tylko wlasnym zyciem, ale nie chciałem im pozwolić na taka próbna lekcje, po co dzieciom tak mieszać w bani, zreszta nie wiem czy bym wrócił po tym:/