netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Toksyczny związek

69 odpowiedzi30 521 wyświetleńzałożony przez sandra20nk, 08.03.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 70 z 70 ]

66

Odp: Toksyczny związek

Witam ...Ja także jestem w toksycznym związku od 4 lat pomimo mojego młodego wieku bo mam dopiero 18 lat..To już trwa ponad 4 lata jest mi bardzo ciężko!Nie moge sie od niego uwolnic, jestem od niego uzależniona ,nie umie po prostu bez niego żyć ,jeden dzień bez niego to męczarnia.
Próbowałam z tym skończyć tyle razy ale mi sie nie udawało ;( już tyle przepłakałam ,wycierpiałam nawet popadłam w nerwice i w depresje to jest coś strasznego .Myślałam ze sie jakoś ułoży że da sie to jakoś naprawić ale nic z tego on mnie traktuje strasznie :wyżywa sie na mnie ,manipuluje mną ,wyzywa nawet pare razy podniósł na mnie reke,zneca sie psychicznie ..niewiem juz co robic ?

67

Odp: Toksyczny związek

Czesc..jestem chyba jedna z was..
nie wiem jak mam sobie poradzic,wciaz czytam fora artykuly ale nie umiem sobie pomoc..
jestem w podobnym zwiazku,5lat, chlopak jest starszy 8 lat, ja mam 23lata,
on jest maminsynkiem, mieszka w domu z rodzicami, ma 2 dzieci z innymi kobietami, wszystko opowiada swojej mamie ze szczegolami, radzi sie jej , ona nawet jemu mowi co ma komu mowic jak rozmawia z kims przez tel np w sprawie swojego dziecka, matka takze wie jaka jest sytuacja caly czas miedzy nami,oczywiscie z jego perspektywy,calu czas zwala wine na mnie,kazda osobe potrafi owinac sobie wokol palca,mieszkalam u niego ok 2lata(wyprowadzilam sie)to jak klocilismy sie to albo szedl spac(bo glowa go rozbolala)albo schodzil na dol do rodzicow,a ja siedzialam sama..przez taki tryb zycia w koncu popadlam w depresje,kocham go,mimo ze jestem samodzielna nie umiem wyobrazic sobie zycia bez niego,choc bardzo bym chciala..jego poprzednia dziewczyna tez mieszkala u niego,rozeszli sie po 2lata,ona odeszla z ich wspolnym dzieckiem i jednymswoim,miala zycie podobne do mojego(mialam z nia jedna rozmowe)radzila mi zebym nie zamieszkala w ty m domu nigdy,bo przezyje pieklo,ona po rozstaniu dlugo sie tez zbierala,mowila mu ze czuje ze zyje w zwiazku z nim i jego matka, na niego niesttey te argumenty nie dzialaly,on nie da sobie nic powiedziec, ani na siebie ani na matke.
Boli mnie to wszystko , bo zyje caly czas w poczuciu winy, nie umiem do niczego dojsc z nim rozmawiajac, bo dziwnym trafem zawsze w rozmowie odwroci psychologicznie wszystko i to ja czuje ze ze mna jest cos nie tak.
Zachowuje sie jakbym byla chora,mam zmiany nastrojow,plakac mi sie chce, dla sswietego spokoju wole go przeprosic mimo ze wiem ze to on nawalil,zeby bylo tylko dobrze.
W przyplywie zlosci zachowuje sie absurdalnie,pisze smsy do niego albo wyzywam go mowie ze odejde, a po 10min przechodzi mi i chce zeby bylo wszystko dobrze:(
co ze mna jest nie tak ;(

Juz nie wspominam o rozliczaniu, dzieleniu wydatkow na pol, prezentow 0, komplementow tez, zaczal palic trawe, amfe tez probowal, spotyka sie z kim chce kiedy chce i wciaz mi powtarza ze bedzie robil to co chce, ze ja mu nic nie zabronie...

68

Odp: Toksyczny związek

Witam, jestem tu nowa i bardzo proszę o pomoc:(
od 8 lat jestem w małżeństwie, jeżeli można to tak nazwać. Zaszłam w ciążę gdy miałam 24 lata zaraz po zakończeniu studiów i od razu był ślub. Moje małżeństwo można było przewidzieć już przed ślubem gdy tydzień przed ciążą w...ł mnie ze swojego rodzinnego  domu. Bałam się wstydu rodziców oraz że ponieśli koszty z przygotowaniami do ślubu. Wybaczyłam mu bo oczywiście przeprosił i ślub się odbył. I tak jest do dziś dzień. Wyprowadziłam się jeszcze przed ur. dziecka z jego domu bo nie wytrzymywałam psychicznie napięcia(ja, tatuś, mamusia), potem dałam mu szansę i poszliśmy na wynajęte mieszkanie ale i znów mnie zostawił z 4 miesięcznym synkiem. Mieszkałam rok u mamy, oczywiście po raz kolejny dałam mu szansę, tym razem wzieliśmy kredyt na mieszkanie(boże zostało mi jeszcze 15 lat spłaty). Nic się nie zmieniło do tej pory. Jestem poniżana, wyśmiewana, nastawia dziecko przeciw mnie, nagaduje na mnie dziwne rzeczy. Mówi mi że jestem złą matką, gdzie całe moje lata poświęciłam dziecku, mój mąż jest kierowcą autokaru nigdy w domu go nie było. Kubuś poszedł do przedszkola jak miał 2,5 roku i ja od tego czasu pracuję. Jestem już zmęczona, chodziłam do psychologa przez rok czasu, pomógł mi trochę, ale zdaję sobie sprawę że sama muszę sobie z tym wszystkim poradzić. Najgorsze jest to że dziecko jest strasznie za nim. Chcę odejść ale nie wiem jak, nie umie, nie mam siły. On ma satysfakcję, że bez z niego zginę, że nie dostanę pomocy od nikogo-dodam że moi rodzice też mają ciężką sytuację finansową. Wiele razy odchodziłam, on obiecywał że się zmieni, że kocha i dalej w kółko jest to samo. Teraz jest coraz gorzej. Nie odzywamy się już 2 tygodnie, nie śpimy ponad 1!! Normalnie masakra jakaś. Biorę jakieś tabletki na uspokojenie, ale te ziołowe też już na mnie nie działają. Boję się że doprowadzi do tego że wyląduję w wariatkowie. Pomóżcie mi. ja zatraciłam wiarę w siebie, poczucie własnej wartości. Zaczełam wierzyć, że rzeczywiście jak odejdę to nie przeżyję bez jego kasy

69

Odp: Toksyczny związek

Cześć, jestem tu nowa i potrzebuję się wygadać i wyżalić.

Mianowicie jestem ze swoim chłopakiem 3 lata. Mam 21 lat, on 22. Mój problem polega na tym, że czuję się w pewien sposób przez niego ograniczona. Zaje sobie sprawę z tego, że będąc w związku jestem od niego zależna, ale ograniczenia które on mi stawia tak na prawdę są na zasadzie takiej, jak rodzice zabraniają dziecku jeść słodyczy.

1) Koleżanka z pracy wychodzi za mąż i organizuje wieczór panieński, jako, że aktualnie panuje koronawirus na wesele się nie wybieram ale dostałam zaproszenie na wieczór panieński. W pierwszej chwili bardzo się ucieszyłam, co prawda na 15 osób będę znać może 2 ale nie widziałam w tym żadnym problemu. Natomiast kiedy poinformowałam swojego chłopaka, że dostałam zaproszenie i zapytałam co mam zrobić czy iść czy też nie usłyszałam tylko "rób co chcesz", mówiąc przy tym lekkim tonem niezadowolenia. Ale puściłam to mimo uszu bo przecież nie zaprotestował a zapytałąm co o tym sądzi. Rozmawialiśmy o tym i powiedział, że jeśli chce to żebym szła. Po paru godzinach wróciłam do tematu i powiedziałam mu, że idę. Wtedy on jakby się obraził. Nie na zasadzie ,że przestał sie oddzywać, ale po prostu się obraził, nie dało się z nim pośmiać ani normalnie porozmawiać. Mówił,że nie chce żebym szła bo na pewno pójdziemy do klubu a on nie chce żebym szła do klubu, że nikogo tam nie znam i takie różne. Powiedziałam, że dlaczego nie powiedział tego rano tyko mówi mi teraz jak ja już powiedziałam że bede i nagle mam zmieniać ze nie ide? Szczerze to chce tam iść i to bardzo, ale wiem że jeżeli pójdę to sie ostro o to pokłócimy.

2) Chcę sobie zrobić tatuaż. Nie wielki, w miejscu w którym można go zakryć. Mianowicie na obojczyku ale również rozważam opcję na biodrze. Mojemu chłopakowi nie podoba sie ten pomysł. Wie, że mój tata również jes przeciw. Najpierw mnie zachęcał zebym nie robiła bo szkoda ciała, bo szkoda pieniędzy, ze mam dziwne pomysły. Mówie że to miejsce i tak przecież on bedzie tylko widział i ewentualnie na plaży lub basenie bezie widoczny. Niby w żartach ale powiedział że jak zrobie to powie mojejmu tacie, troche sie zdenerwowałam i zapytałam cz trzyma ze mną czy moimi rodzicami.

3) Mój chłopak jest o mnie straszne zazdronys, na tyle że jak jedzi ze mną znajomy z pracy czasem do pracy ( pan w wieku 42 lat) mój chłopak się obraża ze zon ze mną jedzie. Piszemy ze soba 24/7 i jak mu nie odpisuje na wiadomość dłużej niz godzine np bo jestem zajęta to on wypisuje gdzie mnie wcięło i co robie że u nie odpisuje. W dzien kobiet nie weszłam na przerwie w pracy na telefon bo miło mi sie rozmawiało ze znajomymi, on potrafił się obrazic i pokłócić że nie weszłam z nim pogadać jak miłam przerwę. Szczerze to bardzo mi to przeszkadza i czasem żałuje że coś mu powiem kiedy od razu się obraża, msze na wszystko uważać, tego mi nie wolno, tamtego nie wolno bo on sie obrazi. Potem zawsze przeprasza ale po prostu trochę czuję się że sie duszę. Doszło nawet do takiej sytuacji, ze jak wychodzimy razem na impreze to na całą noc zabay np na weslu ja tańcze tylko z nim ( nawet z szwagrem nie ) bo on się obraża..

Czy ja przesadzam że mi to przeszkadza czy to nie jest normalne? "
Na prawde mam go już czasem dość i jego ciągłego obrażania hmm

pozdrawiam

70

Odp: Toksyczny związek

Rybka333 - zacznij od założenia własnego wątku proszę.

Posty [ 66 do 70 z 70 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026