Toksyczny związek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 70 ]

Temat: Toksyczny związek

Witam! Jestem tu nowa. Żyję w bardzo toksycznym związku. Jestem mężatką od prawie roku, mam wspaniałego synka ale mój mąż nie jest mnie wart. Po prostu... Cały czas się staram żeby było ok, robię wszystko żebyśmy się nie kłócili a on to wykorzystuje przeciwko mnie. Manipuluje mną jak tylko chce. Potrafi się nie odzywać tydzień czasu (obecnie mieszkamy w innych miastach). Nie odczuwam ani trochę miłości od niego. Nie ma mowy żeby mnie przytulił, pocałował. Nawet gdy się kłócimy i on jest winny, to zrobi tak żebym ja czuła się winna- a gdy mu się uda to i tak nie odzywa się do mnie. Najgorsze jest to, że ja jestem od niego uzależniona. Szukam pretekstu żeby napisać sms'a do niego czy zadzwonić. Nie wiem jak doprowadziłam się do takiego stanu, że we wszystkim mu ulegam. Nie wiem czy to jest miłość czy tylko przyzwyczajenie ale nie mam na tyle siły by powiedzieć "DOŚĆ" i się odciąć od niego... Już tyle mi przykrości w życiu wyrządził, tyle nocy przez niego przepłakałam i dalej nie mogę dać sobie z nim spokoju... Dziewczyny proszę o jakąś poradę. Czy może któraś z Was była w podobnej sytuacji? Pamiętajcie, że uzależnienie od drugiej osoby jest takim samym uzależnieniem jak alkoholizm, narkomania itd... Pozdrawiam serdecznie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Toksyczny związek

Witaj Sandra20nk to jest problem a przed slubem nie zauwazylas tego zachowania .Bo jak wiesz ze manipuluje toba to nie pozwalaj na to musisz miec swoje zdanie .ale masz racje ze cos takiego wspoluzaleznienie.wtedy trudno sie uwolnic od tej osoby szkoda tylko ze jestescie rok w malzenstwie i nie ma milosci to co was polaczylo ile sie znaliscie przed slubem?

3

Odp: Toksyczny związek

ja bym skupiła się tu na dzieciątku. Czy chcesz by Twój syn żył w takiej rodzinie ? czy chcesz by Twój syn czerpał wzorce od takich rodziców jakimi jesteście ? Pamiętaj że zapewnienie dziecku bytu to nie wszystko. Na ogląda się takiego "porąbanego" modelu rodziny i sam kiedyś jak założy swoją to taką może mieć. Czy tego chciała byś dla swojego dziecka ? by Twój syn traktował tak swoją kobiete kiedyś jak Twój mąz traktuje ciebie ?
Powiedź coś o tym jakim on jest ojcem

If you wanna be somebody
If you wanna go somewhere
You better wake up ......
... and pay attention !!!!!!!!

4

Odp: Toksyczny związek

Wlasnie szkoda dzieciaczka mam taka sama sytuacje u syna ,wspanialy dzieciak ale w takiej atmosferze zyc to ma nerwice jak w banku

5

Odp: Toksyczny związek

W takim przypadku nie możesz pisać o uzależnieniu, bo w takim chorym związku nie może być o tym mowy tongue Dziewczyny pisza rację - zadbaj teraz o dziecko, bo teraz ono jest najważniejsze! Chcesz tak dalej żyć? Bez prawa głosu w związku? Bez przyszłości dla samej siebie? To nie ma sensu!! Nie pisz do niego, nie dzwoń, bo pogorszysz swoja sytuację; rozumię, że to trudne, ale postaraj się zapomnieć, dla dobra dziecka i dla swojego oczywiście. Nie ma sensu się męczyć z takim facetem...nie możesz mówić, że jednocześnie chcesz do niego wrócić, a z drugiej strony go nienawidzisz - wóz albo przewóz...zacznij mysleć przyszłościowo...chcę jak najlepiej dla Ciebie smile

"Nic tak ludzi nie łączy jak wspólne przeżycia - te dobre i te złe"

6

Odp: Toksyczny związek

Droga Sandro, ja wlasnie zakonczylam toksyczny zwiazek, w jakim tkwilismy od 3, 5 roku. To powinno sie zakonczyc rok temu, kiedy sprobowalismy 'rozstac sie na probe'. Wtedy wrocilam i nadal to ciagnelam, ale to bylo psychologiczne pieklo.

Radze ci, zwlaszcza, ze masz dziecko, odejdz. To najlepsze rozwiazanie. Z czasem zobaczysz, ze bedziesz sie czula o niebo lepiej sama ze soba.

7

Odp: Toksyczny związek

Nie Będę Pisał bo Koleżanki Maja RACJE smile

8 Ostatnio edytowany przez czarna22 (2009-03-09 08:07:20)

Odp: Toksyczny związek

niestety ON wie jaka ma nad Toba wladze...celowo milczy - bo wie ,ze wtedy cierpisz. To jakis oszolom - z jego strony nie moze byc mowy o milosci. Chcialabym zapytac czy slub z nim nie byl spowodowany np zajsciem w ciaze? nie musisz odp. jesli tak bylo ,to nie warto pytac o nic wiecej i czas zaczac myslec o tym jak ulozyc sobie zycie na nowo...lepiej... Na nim nie konczy sie swiat. A on na pewno nie zasluguje na  Ciebie. Mysle, ze sa faceci ,ktorzy odwzajemnia Twoje dobre serducho. Nie czekaj - szkoda Ciebie i malenstwa smile

they call me quiet girl but I'm a riot...

9

Odp: Toksyczny związek

Dziękuję za odpowiedzi. Z moim mężem znałam się 5 lat przed ślubem. Ślub był spowodowany faktycznie zajściem w ciąże. To była kwestia kilku miesięcy ponieważ ślub planowaliśmy na czerwiec ale kiedy zaszłam w ciążę to poród przypadał jakoś na początku czerwca i dlatego przełożyliśmy go na kwiecień... Mój mąż zmienił się od kiedy na świecie pojawił się nasz syn. Wcześniej było zupełnie inaczej. No ale samo życie, teraz trzeba brać się w garść i żyć dla Kubusia:)

Dziękuję za dodanie otuchy:)

10

Odp: Toksyczny związek

Witam smile Jestem tu nowa, a piszę ponieważ nie mogę się pogodzić z sytuacją w jakiej się znalazłam. Otóż poznałammojego chłopaka jeszcze w szkole przyjaźniliśmy się. Potem zaczęliśmy być razem ja niebardzo chciałam ale spróbowałam (bałąm się że zniszczę naszą przyjaźń). Było cudownie był taki kochany i wrażliwy i było nam świetnie razem. Potem pojawiły sięproblemy od roku tkwię w toksycznym związku. Zmienił się i najpierw miał wątpliwości czy mnie kocha, a ja wtedy stałam się strasznie zazdrosna. Gdy szliśmy ulicą i się oglądał za innymi dziewczynami to stałam sie strasznie zazdrosna i zaborcza chociaz nie chcialam takiego obrotu sprawy. Balam sie ze go strace. To peirwszy facet z ktorym uprawialam seks i nie chce miec nikogo wiecej sad w pewnym stopniu zdradzil mnie ale mu to wybaczylam, obiecal ze to naprawi a tymczasem z miesiaca na miesiac traktuje mnie coraz gorzej. Co prawda czesto sie klocimy bo mnie denerwuje ze nic z tym nie robi a kiedy chce z nim pogadac to rzuci jakies slowa od niechcenia i np pocaluje mnie w policzek ale nie slucha tego co mowie i gdy sie klocimy nigdy peirwszy nie wyciagnie reki tylko sobie siedzi sam i mu z tym dobrze, twierdzi ze pogodzil sie z tym ze jest chamski i juz ;/ Co mam robic?? Strasznie sie rozpisalam ale jest mi strasznie ciezko i nie potrafie sobie z tym poradzic  jestem peirwszy raz w tej sytuacji sad

11

Odp: Toksyczny związek

Noelia,witam Cię serdecznie. Dobrze trafiłaś. Na tym forum jest wiele wspaniałych osób, które zechcą Ci pomóc. Ja oczywiście też, ale nie wiem czy zechcesz posłuchać osoby w moim wieku. Tak Twój związek jest toksyczny. Nikt nie zasługuje na złe traktowanie. A gdyby twój chłopak  z Tobą został co będzie dalej, jak już teraz  traktuje Cię coraz gorzej. Moja córka miała podobną sytuację. Nigdy jej nie mówiłam co ma zrobić, wspierałam ją w trudnych chwilach. Zrozumiała i zakończyła tą znajomość. Jest jej ciężko, ale czas leczy rany. Wiem, że zasługuje na szacunek i miłość i wiem, że tak będzie. Tobie też tak mówię. Całe życie przed Tobą i szkoda go marmować. Pozdrawiam

12

Odp: Toksyczny związek

Witam Noelia! Jestem w takiej samej sytuacji jak Ty- a nawet gorszej po jestem niecały rok po ślubie! żadna kobieta nie zasługuję na złe traktowanie i ja już zrozumiałam swój błąd! Ale od dziś z tym koniec. Mojego męża zaliczam do kategorii "PRZESZŁOŚĆ"- na razie mi z tym ciężko ale wierzę, że z dnia na dzień będzie co raz lepiej:) Facetom nie ma co wierzyć, oczywiście są wyjątki. Mój mąż też obiecywał, że się zmieni, że będzie dobrze, że możemy być jeszcze rodziną... a ja wierzyłam, czekałam i z miesiąca na miesiąc było co raz gorzej. Daj sobie z nim spokój do póki nie macie dzieci, bo one później będą cierpieć najbardziej. Ja wierzę, że jeszcze spotkam kogoś kto pokocha i mnie i mojego synka. i Tobie też tego życzę:)

13

Odp: Toksyczny związek

dziękuję Wam bardzo za wsparcie smile Nigdy nie sądziłam, że to może być takie trudne naprawdę, ale gdy samemu jest się w tej sytuacji to najlpeiej się to rozumie:) Życzę Wam również żeby sprawy się poukładały smile Trzeba szukać mężczyzn, którzy są tymi wyjątkami smile pozdrawiam serdecznie

14

Odp: Toksyczny związek

Ja mam faceta ktory dziala podobnie, umie sie zaprzec i nie odzywac dlugo,ja musze sie dobijac do niego, i tez oskarza mnie o cale zlo itd,olaaac ich!!! zeby w beton i nie dzwonic nie pisac , nic!wiem ze ciezko,ale to podziala...na poczatek i jesli warto...
jesli nie,tez zeby w beton, zacisnac piesci i odejsc na sile,bo to wymaga wielkiej sily...powiedziec sobie ze bedzie ciezko ale dam rade.grunt to nie dac sie ponizac...ja jestem w takiej sytuacji gdzie nie wiem co dalej,narazie mysle.....czy warto,czy jest szansa,ile mojej w tym winy,jak tylko przeanalizuje swoje zachowanie i wyciagne jakies wnisoki,ruszam do dzialania..mam nadzieje ze jakos skads bede miala sily...wam tez tego zycze;) ale pamietajcie!!! starac sie olac,walczyc z nimi ich bronia czyli obojetnoscia i sercem z kamienia! ..ale sie nakrecilam!:)))))))bedzie dobrze.

15

Odp: Toksyczny związek

Drogie dziewczyny, moja sytuacja jest podobnie niewesoła. Po ślubie 9 lat, trójka dzieci. Swoje też już przeszliśmy, sklejaliśmy małżeństwo kiedy się już prawie całkowicie rozpadło. Pojawiło się wtedy trzecie dziecko i tak trwamy.. Mąż dba o dom , utrzymuje nas,  moje zarobki wystarczają raptem do 10 dnia miesiąca. On zajął się sprawami materialnymi, a ja wychowuję dzieci, zajmuje się domem. Wiem, że na swój sposób nas kocha, ma nas w sercu, jednak jego charakter staje się z roku na rok coraz gorszy. Mąż jest wobec mnie i dzieci wulgarny, krzyczy z byle powodu, chwilami jest nieobliczalny, co dziennie słyszę ze jestem idiotką, dzieci niestety też. Kilka razy posunął się do rękoczynów - przy dzieciach, ale tłumaczył, że sama jestem sobie winna. Manipuluje rozmówcą, nie umiem się  z nim dogadać, wmawia, ze czarne jest białe. Rzadko rozmawiamy, nie jesteśmy przyjaciółmi. Jestem katoliczką i wiąże mnie z nim przede wszystkim ślub kościelny, ale też uwarunkowania finansowe. On kiedyś wiem, że wierzył w Boga, teraz jednak już chyba stracił wiarę. Jest to dla mnie bardzo ważna sfera życia - chrześcijaństwo. Jest wiele spraw, które są nie do przyjęcia, ale lepiej mu nie zwracać uwagi - i tak nic nie wskóram, a tylko będzie awantura. Bałabym mu się powiedzieć, że mam dość życia z nim. Z innej strony wiem, ze on chciałby spokoju w domu, ale ciągle go coś wkurza i to od razu maksymalnie. Dzieci  (najstarsze 9 lat) widzą wszystko, boją się go , ale wiem, ze go kochają tą swoja dzieciną miłością. Nie wiem, czy lepiej pozbawiać ich rodziny, czy walczyć o poprawę w domu. Czy poradzę sobie sama? Czy mnie sprawa rozwodowa nie wykończy. Dodam że mimo iż mąż nas utrzymuje, mieszkanie jest moje. Tak więc po rozwodzie mam gdzie się podziać, problem w tym, że on nie myśli się wyprowadzać (kiedyś w kłótni padł temat rozwodu), uczepił się argumentu, że nie zostawi dzieci z taką ...... jak ja. Łatwiej podjąć taką decyzję gdy się ma jedno dziecko, ale trójkę..

16

Odp: Toksyczny związek

Wyprowadz go i juz! Lepiej pozbawic dzieci takiego ojca, niz walczyc o poprawe. Dosyc sie nawalczylas kobieto. Nie ma sensu tego ciagnac.

Masz prawo zyc i twoje dzieci widziec szczesliwa mame. Odwagi, odwagi!

17

Odp: Toksyczny związek

Witaj.
Toksyczny związek,to taki,który niszczy miłość,miast -rozkwitać ona ginie.Nie warto poświęcać dobra dzieci.Wiem,to z własnego doświadczenia.Pozdrawiam ciepło.

18

Odp: Toksyczny związek

Witajcie!
Ja mam to szczęście,że od roku jestem już wolna od takiego związku jak Wasz
..ale moje wyjście trwało prawie 20 lat.!!!Też będąc młodą zakochaną dziewczyną trwałam w tym związku zatraciłam siebie ,swoją tożsamość i myślałam ,że jestem słabą kobietą.Dopiero krok po kroku , kiedy latami kropelka po kropelce wypalało się moje uczucie zrobiłam to -odeszłam.
Nie jest to łatwy krok ,jeśli kocha się tę osobę., ale nie warto tracić życia na bycie w takim związku.
Kobieta staje się okaleczoną istotą - ja to wiem , ponieważ pomimo tego ,ze nie jestem młodą dziewczyną tylko dojrzałą kobietą teraz odczuwam brak bliskości drugiej osoby ,przyjaciela ,którego nie miałam w małżeństwie.Czuję niedosyt , uczuć i dlatego nie warto tracić życia na bycie z osobą, która nie jest naszym prawdziwym PRZYJACIELEM takim na którym można zawsze i wszędzie polegac.
A skutki takiego związku zawsze odczuwają DZIECI!! -czy warto JE na to skazywać....??
Jeśli macie choć trochę odwagi walczcie o swoje życie.

19

Odp: Toksyczny związek

Witam Was KOBIETY. Czytam i widze że nie jestem sama na tym swiecie. Ja również mam męża ktory daje popalic w każdej minucie życia. Od 6 lat jestesmy małżeństwem. W sumie - to ponad 9 lat. Na poczatku był dobry!!! Od kąd zaszłam w ciążę żpierwszą córką zmienił sie o 360 stopni.Mówił zaraz po slubie że juz mnie nie potrzebuje że mała jest dla niego najwarzniejsza-to akurat dobrze że kocha swoje dziecko. dzisiaj mamy juz dwie córcie. Mąż jest alkocholikiem mimo że skończył 30 lat. Choroba postepowała przez okres naszego małżeństwa. winiłam za to siebie że jestem złą zoną . dzisiaj wiem że to nie moja wina .To jego choroba, jego problem. Niedawno zaczęłam szukac pomocy bo mam dość wyzwisk,poniżania,psychicznego znęcania. Polecono mi książke " Kobiety które kochją za bardzo" i 'Toksyczne słowa". Pierwsza juz przeczytałam i musze powiedzieć że własnie ta książka otworzyła mi oczy. teraz zajmuje sie soba robie tak rzeby dla mnie było dobrze a nie rzeby komuś!!!(u terapeuty byłam tylko raz. on utwierdził mnie w przekonaniu ze moj mąż jest chory)
Ale ja też jestem chora--jestem kobieta kochajacą za bardzo!!!!!!!!!!!!!

dziewczyny jak macie mozliwość szukajcie pomocy u terapeutów. Ciężkojest zrobić ten pierwszy krok ale WARTO!!!  ja czekałam za długo. Gdybym wiedziała o tej chorobie to co wiem dzisiaj to pewnie żyłabym szczęśliwiej i nie miałabym nerwicy i problemów z sercem!!

rozpisałam sie troche ale czuje że dla was mogłam sie choć troche wygadać
pozdrawiam

W każdym początku tkwi czar, który nas chroni i pomaga nam żyć.
Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz - one przyjdą same.
Marzenia się spełniają, a fantazje zostają w nas na zawsze.
W naszym niepowtarzalnym życiu, każdy dzień jest historyczny.

20 Ostatnio edytowany przez Delicious (2009-05-14 18:52:04)

Odp: Toksyczny związek

Witajcie
wlasnie przeczytalam wasze wypowiedzi i dochodze do wniosku uciekac uciekac jak najdalej . Mój przypadek jest taki. Poznalam faceta przez 3 miesiące bylo ok a potem koszmar .Wszystko jak on chce kolor wlosow jaki on chce jak nie to sie rozstaniemy. Nie zostawial mi żadnych pieniedzy bylo to zagranica kazal samej uczyc sie jezka tak ze nie moglam sie go nauczyc bo trudny a o szkole nie bylo mowy ciągle mowi niema pieniedzy a pracuje i to duzo , myslal ze jak będzie mi ciosac kolki na glowie kiedy wreszcie zdecyduje sie na dziecko ze zaraz powiem tak. Ciągle awantury o kolor wlosow i kiedy dziecko ile on ma czekac a zwiazek bez slubu ucieklam.Traz ciagle wydzwania manipuluje obiecuje ze bedzie ok ze bedzie normalnie ale ja niewierze jestem bardo zmeczona i jestem oglupiala.Zawsze wszystko jest moja wina .Napiszcie cos kobiety wszyscy mowia nie wracaj bo bedzie tragedia ze mnie skrzywdzi a wszystkie jego teraz slowa to tylko zeby mnie zwabic .Doradzcie cos .

21

Odp: Toksyczny związek

Witam smile to znowu ja... przepraszam, że znów zawracam głowę ale nie mogę już dać rady. W swoim poście zapomniałam dodać, że mieszkamy w jednym mieszkaniu i gdy sie pokółciliśmy ja prosiłam o wyjaśnienia on nie odpowiedzialnic na odejscie rzucil od niechcenia: przepraszam i poszedł. Potem siedzial w kuchni z kumplami pili i się cieszyli slychac tylko to jak sie cieszy jest zadowolony. Jak tak mozna? ja nie moge w ogole sie niczym cieszyc ja nie wiem co on ze mna zrobil jakby wyssal ze mnie cale zycie. Zbyt bardzo sie zaangazowalam teraz cerpie. nie moge sobie z tym poradzic on taki zadowolony ma to gleboko w powazaniu co ja czuje....dlaczego tak jest?? dlaczego nie potrafie tego zakonczyc co ten czlowiek mi zrobil?? nie mam pojecie co robic...a nie mam niestety z kim o tym pogadac:(

22

Odp: Toksyczny związek

Witam wszystkich ja tez jestem nowa na forum wiem o czym noelia mowi mam to za soba chociaz caly czas nie moge o nim zapomniec, nie potrafisz z nim zyc ale bez niego tez nie. Dopada mnie depresja nie wiem czy potrafie zyc jeszcze w jakims zwiazku.  A zyje w nowym zwiazku, mieszkamy od 8 miesiecy z soba i oczekuje dziecka za 3,5 miesiaca. Nie wiem czy potrafie byc szczesliwa on jest jest dobry dla mnie kocha mnie ale ja sie nie potrafie cieszyc tym co mam a powinnam przeciez nowe zycie w drodze ciagle sobie wyszukuje sama jakis problemow nie wiem co mam z soba zrobic. Nie powinnam sie angazowac w nowy zwiazek ale sie stalo i co dalej. Mysle zeby pojsc do psychologa ale nie moge sie zebrac, chodzilam kiedys powiedzial wtedy, ze jestem uzalezniona od mojego meza alkoholika i ,ze musze go zostawic bo inaczej sie pograze. Moja obecna milosc poznalam w internecie i przeprowadzilam sie do niego  550 km dalej obydwoje mieszkamy od 10 lat w Niemczech on jest obcokrajowcem uciekinierem z Iraku. Inny zasiewaja we mnie zwatpienie ze wzgledu na jego pochodzenie, kolezanka z pracy mowi zostaw go poki mozesz wywiezie ci dziecko , oni nie szanuja kobiet itd. Po co ma wywozic dziecko do kraju z ktorego sam uciekl przed laty?Ja nie zauwazylam u niego zlych cech jest konsekwentny ala to chyby dobra cecha, kolezanka twierdzi tego nie poznach nawet po latach oni tacy sa.Moze byc najlepszym mezem i ojcem a jak mu sie przeciwstawisz... nabijam sobie glowe myslami i sama sie drecze przeciez nie moge tak zyc z obawami albo zaufam albo odejde. Napiszcie prosze cos dziewczyny co wy myslicie chetnie poslucham waszych opini , nie moglam spac dlatego sie tak rozpisalam.

Przyjaciele sa jak gwiazdy, nie zawsze je widzisz ale wiesz, ze tam sa...

23

Odp: Toksyczny związek

Witam was.Chcialam sie poradzic poniewaz zaczynam powaznie zastanwiac sie nad moim związkiem.Jestem z moim chlopakiem juz rok. Na początku wszystko bylo świetnie,byl kochany,mily,czuły,troszczyl sie o mnie. Wszystko jednak co dobre szybko sie konczy i z dnia na dzien jest chyba gorzej. Robi mi naprawde przykre uwagi typu załóz okulary bo brzydko sie umalowałas,ale ty masz male te piersi itp.Nie ma dla mnie w ogóle czasu,kiedy proszę go o cos by np.pojechal ze mną zalatwic jakąs wazną sprawe zgadza sie,mówi ze nie ma problemu a kiedy dochodzi co do czego dzwoni np 5 minut wczesniej i oznajmia ze jednak nie da rady bo ma cos innego do zalatwienia(po pewnym czasie okazuje sie ze to cos to byl wypad z kolegami na piwo).Jego racje są zawsze najwazniejsze,stal sie egoistyczny -calkiem inny czlowiek. Poza tym czas ktory mi poswieca to moze 5 godzin na 3 dni.Moze to wyglądac ze sie czepiam ale dobija mnie jego niepunktualnosc(spóźnienia o godzine bądź wiecej) ,i ogólno widoczne olewanie.To co mnie jeszcze bardzo boli to to,jak traktuje mnie przy znajomych(w sumie naszych wspólnych).Wygląda to tak,jakbysmy byli nie parą a znajomymi i to kiepskimi. Kocham go naprawde bardzo i nawet kiedy mówie mu co mnie boli on powie krotkie "no ale przecierz Cie kocham" i uwaza ze wsyztsko ejst w porządku.Ma dni kiedy jest taki jak kiedys ale to naprawde nie czesto.Co powinnam zrobic??momentami nie mam sily i mam ochote skonczyc ten zwiazek ale boje się ze kiedy sie rozstaniemy wszystko mi sie posypie,ze zostane sama.Moze to glupie ale mam wyzuty sumienia ze to przeze mne tak robi ze to moja wina.Co o tym sądzicie?

24

Odp: Toksyczny związek

Szanowne Panie!! Powiem tak - UCIEKAC I SIĘ NIE ZASTANAWIAC!! Im dłużej będziecie w tym siedziec tym bardziej zatracicie siebie! Szkoda czasu! Życie jest zbyt krótkie by marnowac je na żal, łzy i gorycz! Ja ponad miesiąc temu "uciekłam" z 11 letniego wyniszczającego, postarzającego mnie związku. I co czuje? Żal, że wcześniej nie oprzytomniałam! Zmarnowałam długich 11 lat! Na początku było bardzo ciężko, teraz powoli odzyskuję siebie. Gdy patrzę na swoje zdjęcia nie widzę już brzydkiej staruszki, lecz młodą uśmiechniętą kobietę! Wszystkim życzę impulsu pchającego do przodu i uniemożliwiającego patrzenie wstecz!

25

Odp: Toksyczny związek

witam wszystkich! Przyznam ze z niedowierzaniem czytalam wszystkie posty, a to dlatego ze dotad myslalam ze to tylko mnie przytrafilo sie tyle zla w życiu. odeszlam od męża alkoholika po 10 latach małżenstwa, bił mnie ponizał itp. Uciekłam, ulozylam sobie jakoś życie sama z dziećmi wydawało mi się ze jest mi dobrze, oczywiście były chwile kiedy czułam się samotna ale jakoś sobie radziłam, ale od niedawna on znów miesza mi w głowie. Chce zebym wrocila, twierdzi, ze sie zmienił,  chce zebyśmy byli rodzina, zaczeli wszysko od nowa. nie wiem co mam robić,wyrzadzil mi tyle krzywdy ale nie było dnia zebym o nim nie myslala, jakaś czastka mnie nadal go kocha. Po tym co przeczytałam mysle ze ja tez jestem od niego uzalezniona. Poradzccie jak sie z tego wyplatać jak zapomnieć, jak się wyleczyć? Nie radze sobie z tym sama, a może dać mu drugą szanse i wrócić? Myślicie ze jest szansa na to ze on się zmienił?

26

Odp: Toksyczny związek

ogólnie to wam powiem, że faceci nie są nas warci, tyle, co nam krzywdy wyrządzili... nikt nam tego nie wróci.

pluum a jak myślisz? Myślisz, że faktycznie się zmienił? Pewnie, że zdarzają sie takie przypadki, ze alkoholik się zmienia, ale to są wyjątki od reguły. Będziesz miała tyle sił żeby znowu uciec? Jesteś pewna, że nie podniesie na Ciebie ręki po raz kolejny? Pomyśl czy teraz jest Ci lepiej, czy lepiej było gdy bałaś się, gdy zaczynał być agresywny. Mówi się, że każdy ma prawo do drugiej szansy, ale niektórzy zwyczajnie nie powinni jej dostać- pewnych rzeczy nie można wybaczyć. Nie zapominaj co się wydarzyło, za każdym razem gdy chcesz do niego wrócić przypomnij sobie siniaki, poniżenia- wtedy będziesz wiedziała co robić.

Miłość jako nasionko leśne z wiatrem szybko leci, ale gdy drzewem w sercu wyrośnie to chyba tylko razem z sercem wyrwać można.

27

Odp: Toksyczny związek

hej
wlasnie milam zalozyc posta pod podobnym tytulem
tez zastanawiam sie czy nie siedze w czyms Co jest toksyczne - bo zwiazek - powinnien Cieszyc - powinno dostawac sie w nim opiekwe wsparcie, troskie powinno sie w nim wzajemnie wzrastac
a ja czesto placze martwie sie czuje garsza i mola wazna - siedze na forum i opisuje swoje problemy zamiast cieszyc sie czasem wolny - uczyc sie czegos nowego rozwijac
i ja postanowilam probowac Ci radzic a moze to ty przez przypadek poradzilas mnie
bo ja tez sie zastanawiam czy ja nie jestem od niego uzalezniona ?
W kazdym razie zlosze sie jak czytam posty dziewczym ktore pisza ze powinnas skupic sie przedewszytkim na dziecku
zadbaj o sibie i o swojego synka w rownym stopniu - to ty jestes jego mama a mama zadbana bedzie lepsza mama niz mama smutna nieszczesliwa i sfrustrowana - samemu ciezko zerwac z uzaleznieniem - wiec zrob plan znajc kogosc na kim mozesz polegac kto bedzie Cie wspieral kto moze doc upust tym wszystkim emocja jak smutek zlosc , poczucie krzywdy
- ja sama mysle o tym zeby odwiedzic psychologa -
poprostu kogosc kto bezstronienie ale z zyczliwoscia podejdzie do mojego problemu
Wiesz to ty musisz zdecydowac czy warto o cos jeszcze w tym zwiazku walczyc i po
czy moze lepiej go zakonczyc - nie mowie zapomiec
poprostu przyjac ze cos miedzy wami istniala cos was polaczylo ale to cos sie juz wypalilo
zycze powodzenia wiary w siebie i sily

Bez wiary potykamy sie o  źdźbło z wiarą przenosimy góry

28

Odp: Toksyczny związek

Witaj karmelku 24! Bardzo ci dziekuje za to co napisalas dalo mi to duzo do myslenia, oczywiscie masz racje, czasem wydaje mi sie, ze oczekuje cudu, sama nie wiem na co licze? kieruje sie sercem chowając rozum w kieszen, postaram sie stosowac do twojej rady zawsze gdy zwatpie. Pozdrawiam

29

Odp: Toksyczny związek

Pluum!!!!!Nie rób tego nigdy NIGDY!!!!Tacy ludzie nigdy się nie zmieniają> Bedziesz żałowała...przypomnij sobie jak wyglądało ż nim życie. Wiem co to znaczy być uzależnionym od kogoś... jak to jest być zaślepioną ], bitą i poniżaną i jeszcze za to przepraszać.... wszystkie na tym forum wiemy>Bądź twarda!!! Miałaś tyle odwagi żeby odejść kiedyś.DASZ RADE!!!!

?Czasami świat ma tyle wad?.?

30

Odp: Toksyczny związek

Dziekuj wam kobietki za to ze jestescie! wasze posty sa niezastapione duzo latwiej isc przez zycie wiedzac ze jestescie!Salomea w jakim jestes wieku tyle zyciowej madrosci w twoim poscie?

31

Odp: Toksyczny związek

Mam 25 lat ale staż 40-tki tak powtarzam smile

Ja odeszłam ........przez 5 lat tak żyłam ......jak śmieć więc wiem co mówię.

?Czasami świat ma tyle wad?.?

32

Odp: Toksyczny związek

Witam wszystkich, musiałam tutaj trafic bo właśnie 3 dni temu zakończyłam coś co można nazwać toksycznym związkiem. Skończyło się brutalnie zostałam wyzwana od k.. i tym podobnych a mówił to patrząc mi prosto w oczy i trzymając naszą 3,5 miesięczną córeczkę na rękach. Stwierdziłam wtedy że nie chcę żeby ona kiedykolwiek to usłyszała. To boli, jak każde rozstanie ale wiem że zrobiłam dobrze. Parę miesięcy temu wybaczyłam mu kiedy uderzył mnie w twarz za trzaśniecie drzwiami od samochodu-byłam wtedy w 5 miesiącu ciązy. Wiem jedno kiedy facet zaczyna cie ponizac nalezy uciekac i nie miec nadzieji ze to sie nie powtorzy.

33

Odp: Toksyczny związek

Zagladam tu kazdego dnia i nie moge w to uwierzyc..... jest nas coraz wiecej... sama niewiem czy to powod do radosci czy do płaczu? Trzymajmy sie razem!

34

Odp: Toksyczny związek

a ile jest tych które siedzą cicho jak myszki pod miotła?..niełatwo jest skończyć coś tak destrukcyjnego!!!! polecam książkę "toksyczni ludzie" przynajmniej teraz będę wiedziała jakich ludzi mam omijać szerokim łukiem:-))))))))))))))))))))))))

35

Odp: Toksyczny związek

widzę, że nas takich z toksycznych związków jest całe bardzo dużo. Niestety nie każda z nas potrafi mówić o tym co przechodzi. Ludzie żyjący w szczęśliwych pełnych miłości związkach nie potrafią takich jak my zrozumieć. Jestem w trakcie rozwodu, nie mogłam znieść tego jak mój mąż mnie traktuje, byłam wyzywana od najgorszych, bita, poniżana, zawsze w nocy robił awantury o byle co. Kazał się za to przepraszać. Gdybym za każdym razem robiła obdukcję to by wiele lat posiedział, składałam pismo do prokuratury o ściganie karne, ale odwołałam, bo wierzyłam, że sie zmieni, wiele razy była policja a on dalej nic. Mało głowy mi nie ukręcił. Nawet nie umiał godnie sie rozstać. Powiedziałam mu że to koniec a on przez kilka miesięcy ośmieszał mnie na pewnym forum;/ i wyzywał na gg. Wierzyłam do końca, do ostatniego dnia, że on się zmieni, ale na wierze się skończyło;/. Pluum, powiem ci jak moje przedmówczynie, tacy ludzie się nigdy nie zmienia, on będzie ci obiecywał wszystko, przez miesiąc a może wiele miesięcy byłoby dobrze, ale potem znowu to samo. Ja 6 lat żyłam w koszmarze, 6 lat wypłakanych lat, a mam dopiero a może już 30 lat, nawet nie wiem kiedy zycie umknęło mi przez palce.

Z niedostrzegania dobra w dobrym rodzi się smutek.-Gogol

36

Odp: Toksyczny związek

Droga Login! Ciesze sie ze do nas dolaczylas, piszesz ze zylas w tym koszmarze 6 lat ja odeszlam po 10 latach. w dniu w ktorym sie zarejestrowalas obchodzilibysmy 11 rocznice naszego slubu bo ciagle nie mamy rozwodu. mialam dosc takiego zycia podobnie jak ty, chcialam lepszego zycia dla moich dzieci wiec odeszlam. Spytasz czemu nie mamy rozwodu widzisz ciagle sie waham, a on to wykorzystuje jest dokladnie tak jak piszesz obiecuje "zlote gory" a rzeczywitosc jest zupelnie inna np. wczoraj zaklinal sie ze juz nigdy sie nie napije, ze zrobi wszystko zebym byla szczesliwa bo tak bardzo mnie kocha, 2 godz pozniej dzwonil pijany, dzis obiecal, ze pojdzie na leczenie itd.Ja znam to wszystko, jego obiecanki i nie dotrzymywanie slowa to byla kiedys moja codziennosc, bolalo i ciagle jakos tam boli tylko, ze dzis nie dam juz sobie mydlic oczu poprostu zyje swoim zyciem a z jego obietnic nic sobie nie robie, chociaz moze nie do konca bo gdzies tam podswiadomie jakas iskra nadzieji jest, ze moze tym razem bedzie inaczej, moze slowa dotrzyma, taka juz naiwna jestem. Znam to wszystko o czym piszesz bardzo dobrze i zgadzam sie z toba, ze ktos kto tego nie przezyl nigdy nie zrozumie tego co my czujemy, dlatego fajnie, ze sa takie strony. pozdrawiam serdecznie

37

Odp: Toksyczny związek

Witajcie!
Jestem w związku i jestem pewna, że jest toksyczny, bo inaczej bym się tu nie znalazła.Mam dwójkę dzieci 8 lat i 1.5 roku. Żeby nie ciąża to do ślubu by nie doszło, bo pierwsze nieporozumienia były już, jak byłam w ciąży. Ale że, jestem osoba, która uważała,że wszystko mozna zmienić i uratować, myślałam, że z mojego męża zrobię anioła. Jaka byłam głupia, wychowywana byłam w miłości i nie nauczyli mnie samolubnosci i tym sobie zaszkodzilam. Mój m. jest zawziety i wredny, tak w skrócie, a dla mnie to wady najbardziej dla mnie wyniszczace. Jestem osoba uważam:)serdeczną i towarzyską, ale dałam sobie z nim juz spokój, nie chcę nad wszystkim pracować sama, nad uczuciem, gdyż normalnemu człowiekowi nie trzeba przypominać o przytuleniu,pocałunku, bo do seksu to nie trzeba go namawiać. Do spędzania wolnego czasu, który ja wiecznie organizuję, a i tak większość propozycji nie  odpowiada oraz rozmów, które ciągnełam, już prawie nie ma.Coraz mniej mnie cieszy. Niektórzy piszą pracuj nad związkiem, mężem bo warto próbować, bo on może nie wiedzieć, że jest tak żle, że cierpimy, ale ile można, ile trzeba mieć sił, i dlaczego ten ciężar jest bardziej zrzucony na nas? Nie wiem co robić mój m nie należy do tych co biją, ale to mnie nie pociesza, bo pewnie jak bym darła z nim koty na każdym kroku to kto wie? Nie wiem co robić, bo to nienormalne, że wolę jak pracuje, bo czuję się wolna, nie myslę o tym że zrobię coś nie tak,
jak jest w domu to właśnie wtedy najbardziej myślę o braku miłości i więzi między nami. Nie wiem co z dziećmi, nie będzie chciał ich oddać, dom, też nie będzie chciał się wyprowadzić, finansowo bym sobie poradziła, dlatego mam często chęć wziąść torbę i uciec. Tylko gdzie, co z dziećmi, i jeszcz w takim małym otoczeniu to mnie zadziobią.Nie wiem co gorsze, ale nie chcę czekać, aż dzieci będą dorosłe, bo starości z nim sobie naprawdę nie wyobrażam.A narazie sobię żyję i sama sobie wymyślam jakieś cele i zajęcia, które mnie cieszą.Ale jest ciężko.

38

Odp: Toksyczny związek

Droga Klaro, wiem o czym piszesz. Przeżyłam to.Mój mąż jest alkoholikiem. Ciągłe niezadowolenie, krzyki, ciągła złośc, wieczne awantury, obwinianie itp. To są chorzy ludzie, noszą w sobie ogromny potencjał złości i wyzywaja sie na bliskich. Nigdy nie przyznaja sie do winy, nawet gdy jest ewidentna, biąłe nazywaja czarnym. Nie można się z nimi dogadać. Prawdopodobnie taki wzór wyniósł z domu rodzinnego. Żyjesz w toksycznym związku, który niszczy miłość, Ciebie, sprawia, że dzieci nie znają normalnego wzorca rodziny i kiedyś prawdopodobnie założą taką sama chora rodzinę. (dzieci wychowuje się przykładem, nie słowami) Zgłoś się do Ośrodka Interwencji Kryzysowej, jest w każdym większym mieście. Dostaniesz tam poradę prawnika, wsparcie psychologa. Powiedza Ci, co masz robić. Założa Ci tzw. niebieska kartę. Kiedy awantury się powtórza po prostu wezwiesz policję raz, drugi. Masz podstawy do rozwodu z jego winy, tym samym lepsze alimenty. A czasem taka stanowcza postawa kobiet zmusza facetów do leczenia (nie musi być alkoholikiem, samą złość tez można leczyć). Taki związek niszczy Ciebie, Twoje poczucie wartości jest pewnie b.niskie. Im dłużej żyjesz w chorym związku tym trudniej się potem oderwać. SAm sie nie zmieni, musisz być stanowcza. Wierz mi, wiem co piszę. Jeżeli masz gdzie mieszkać, to dasz sobie radę, w spokojnym domu, bez przemocy ( bez rękoczynów taka postawa mężczyzny tez jest przemocą - psychiczną itp). Dzieci tez będą spokojniejsze. Pozdrawiam Cie serdecznie, trzymaj się. Jestem z Tobą

39

Odp: Toksyczny związek

Witam!!! Chciałabym po trochu opisać swoją sytuację i prosić o radę bo nie wiem co robić! Otóż mam partnera od 11 lat kiedy zeszliśmy się razem ja miałam 15 on kończył 17 jak się okazało ja jako jego pierwsz dziewczyna rozprawiczyłam go ale nie oto tutaj chodzi szczerze mówiąc nie był bogaty ale mnie traktował jak królową miałam wszystko to czego nigdy w domu nie mialam, czułam się baaaardzo dobrze jakby wyróżniona . Lata mijały jego i moja rodzina nie byli za tym abyśmy byli razem no ale cóż byliśmy tak w sobie zakochani że dali nam w końcu spokój mówiąc co ma być to będzie. Przeprowadziłam się do mojego taty razem z nim bo on został pozbawiony dachu nad głową wszystko było ok ale po mału czułam się jakbym to ja mieszkała u niego w domu a  nie on u mnie , zaczął mnie gorzej traktować jego odpowiedzi były jakby od niechcenia albo zawsze na wszystko odpowiadał negatywnie strasznie mało życia ma w sobie jak na młodego faceta ja oczekuje czegoś więcej o przytuleniu albo o buziaku to wogóle mogę zapomnieć on jest typem lodowatego faceta a ja nie wiem dlaczego na to sobie pozwalam najgorsze jest to że on bierze mnie tym co mnie najbardziej boli jestem typową pedantką on niestety nie tam gdzie stoi pierdyknie swoje rzeczy przewróci się o nie a nie podniesie. Po 10 latach zdecydowaliśmy się na dziecko myślałam że skończy się naszą monotonnia wszystko zapowiadało się jak najbardziej pozytywnie tymbardziej jak się dowiedzieliśmy że będziemy mieli wymażoną córeczkę i jest córeczka ma półtora roczku a rozum 3 latka jest strasznym obserwatorem i dużo rozumie. Czar kochanego faaceta i tatusia prysł dlaczego nie wiem pewnie za dobrze!Najbardziej boli mnie to żę przy moim tacie szarpał mnie a przy mojej mamie mnie wyzwał nie możliwie przeklina do mnie w obecności naszej kochanej córeczki mnie traktuje jak najgorsze ścierwo dlaczego co mam robić pomóżcie mi jestem bardzo słaba psychicznie i już różne myśli mam....... tylko co będzie z moją małą księżniczką . Boję się tego że zostane bez środków do życia ponieważ tylko on pracuje ja jestem z małą w domu nawet gdybym chciała być niezależna nie mam z kim zostawić małej czy wierzycie mi dziewczyny że na tle mojej córeczki mam obłęd świata poza nią nie widzę to chyba też żle czy nie bo już sama nie wiem. Prawda jest też taka  że boję się że nie dam rady będąc sama i jeszcze jeden powód to to że ja nie chciałabym by córeczka chowała się bez ojca bo ja wiem jak to jest co robić pomóżcie mi.Nie ma szacunku do mnie nie raz zamiast przytulić mnie to zrobi mi zawsze coś co mnie zaboli i nie powie słowa przepraszam za wszystko mnie obwinia robi ze mnie najgorszą już nie mam sił.

40

Odp: Toksyczny związek

przed chwilą robiłam wpis do "problemy małżeńskie", ale jak tutaj czytam te wypowiedzi to łzy same się kręcą. Stają mi przed oczami wszystkie te najgorsze chwile, jak rzucił o podłogę moim komputerem, bo zrobiłam bałagan przy przenoszeniu kanapy (sama ją przesuwałam), jak popchnął mnie z dzieckiem na moich rękach, ile Mały musi przeżywać jak wyzywamy się wzajemnie od najgorszych, jak nie chcą mi zejść siniaki jak zepchnął mnie kilka razy z łóżka, jak ja mu prawie że ucha nie odgryzłam i takie tam. Sama na siebie patrzę z boku i się zastanawiam po co ludzie to kontynuują. A ja nie mam odwagi ani dość siły, by po prostu go wyrzucić, sam nie ma dokąd pójść, jest właściwie na moim utrzymaniu. Czasem się boję, że coś mu odbije i rzuci kamieniem w okno, a czasem po prostu jest mi go żal i się martwię co z nim będzie, a czasem czuję, że z jakiejś chorej miłości nie umiem tego zrobić. Dziewczyny myślicie, że warto próbować ratować takie związki, czy z góry to skończyć. Mnie sama myśl przeraża, że nawet jakbym się w końcu zdobyła na spakowanie jego rzeczy i wsadzenia tego wszystkiego w ten jego cholerny samochód, że potem by mnie nachodził, prosił, dzwonił i ja bym mu uległa a potem znów to samo. U nas to głównie przez finanse, facet nie umie zrozumieć, że na niektóre rzeczy trzeba zapracować, zarobić, że nikt nie ma wszystkiego od razu. Czemu nie może być od razu tak, że spotykasz gościa o którym myślisz tak to ten, ojciec moich dzieci, parter dla mnie i to faktycznie tak jest? Czy może to my jakieś chore, że w takich typach uczucia lokujemy. On się czuję ze sobą świetnie, a ty przez niego przestajesz się czuć świetnie ze sobą samą.

41

Odp: Toksyczny związek

no i znowu płaczę, kiedy będę kłaść się śmiać uśmiechnięta?

42

Odp: Toksyczny związek

jeszcze raz ja - postanowiłam, że położę się jednak z uśmiechem i taką scenkę sobię wymyśliłam - jakbyśmy się tak skrzyknęły razem - pojeździły po Polsce i każdego z tych naszych facetów wzięły za bebechy i po kolei powyrzucały? I mnie to rozbawiło bo sobie wyobraziłam kilka kobiet trzymających w powietrzu mojego m.  i on taki przestraszony leci przez drzwi i na koniec na niego lecą jego rzeczy - jak w filmach, hehe Fajnie, idę spać - on na szczęście znowu przy tym swoim kochanku - aucie.

43

Odp: Toksyczny związek

witaj sandra20nk. ja jestem w tej samej sytuacji moj maz przy kazdej klutni wyzywa mnie od najgorszych czasem nawet mnie popchnie boje sie jemu sprzeciwic bo niewiem jaka bedzie jego reakcja mamy synka i to mnie boli najbardziej niechce zeby patrzyl na to jak jego ojciec traktuje jego matke  to juz trwa okolo rok zaczelo sie zaraz po slubie staralam sie jakos nam pomoc ale nic nie pomagalo wiec coraz czesciej zaczynam myslec o rozwodzie tylko niewiem czy jestem juz na to gotowa niemam tez za bardzo gdzie pojsc w obecnej chwili nie pracuje jestem na wychowawczym.zastanawiam sie ile jeszcze bede musiala wycierpiec zanim to sie skonczy . ostatnio praktycznie ze soba nie rozmawiamy on tylko siedzi i gra w jakies glupie gry na kompie potrafi tak caly dzien. ciesze sie ze przejzalam na oczy i zauwazylam ze to on niszczy nasze malzenstwo i obojetnie czego bym nie zrobila i tak bedzie zle.kiedys bylam pewna siebie szczesliwa kobieta a teraz jestem szara myszka z kompleksami , jak sie ciagle slucha ze jest sie do niczego to wkoncu zaczyna sie w to wierzyc wystarczajaco zniszczyl mi psychike mam juz dosyc i niewierze w jakakolwiek przemiane z jego strony tacy ludzie sie nie zmieniaja.pozdrawiam

44

Odp: Toksyczny związek

werenika. zrobilam ten krok odeszlas od niego. ja mialam podobna sytuacje i wrucilam obiecywal ze pojdzie sie leczyc ze sie zmieni a jest tylko gozej niewiem ile klutni jeszcze wytrzymam ale czuje ze juz nie wiele i ze pewnego dnia sie spakuje i odejda masz o tyle lepsza sytuacje bo niemasz z nim dziecka my mamy 7 miesiecznego synka i w jakim sesie juz zawsze bedziemy zwiazany czuje ze on tak szybko sie z tym nie ogodzi ze bedzie chcial nas zatrzymac ale ja juz kilka razy to przechodzilam wiem ze jego obietnice to same klamstwa mam tylko nadzieje ze znajde tyle sily zeby odejsc ty znalazlas wiec niezmarnuj tego.pewnie stac cie na normalnego faceta ktory cie doceni mam nadzieje ze ja tez kiedys jeszcze uloze sobie zycie na nowo nie wyobrazam sobie zyc w strachu cale zycie jestem juz zmeczona a mam dopiero 23 lata.wiec mysle ze nie powinnas do niego wracac ale to  ty decydujesz trzymam kciuki

45

Odp: Toksyczny związek

Rozumiem Was, nawet nie wiecie jak dobrze. Założyłam swój temat jakiś czas temu w tym dziale - nie mam być prawa taka jaka jestem? To jest koszmar jakiś. A tak ciężko się z tego koszmaru uwolnić, zmienić jakoś swoje życie. Pozdrawiam smile

"Zamknij oczy, ale nie umieraj. Masz prawo do płaczu. A potem wstań i walcz o następny dzień"

46

Odp: Toksyczny związek

Witam wszystkich .Byłam z chłopaliem 6 miesiecy ale z nim było coś nie tak wmawiał mi ze go cały czas zdradzam najpier twierdził ze zdradzam go z mojim z jednych sąsiadów to było straszne bardzo mi na nim zależało  przyjechał przepraszał i pogodziłam się z nim mówił że mnie bardzo kocha ale robił się strasznie upierdliwy cały czas do mnie dzwonił i pisał sms musiał wiedzieć gdzie jestem i co robie cały czas pod kontrolą , czytał moja poczte sprawdzał telefon ,był zadrosny o znajomych . Jakis czas był spokuj był dla mnie dobry i czuły , ale po jakimś  czasie znowu tak nagle zaczoł mi wmawiac ze go zdradzam z drugim sasiadem jakiś obłed tłumaczyłam mu ale do niego nie docierało mnił obsesje twierdził ze sie nim bawiłam ze jestem z nim dla żartów itp. i prawie sie rostaliśmy ale tak bardzo go kochałam ze znowu mu przebaczyłam i to był mój bład to co mi zrobił za jakiś czas to szok . Był o wszystko zadrosny nie mogłam iść sama na zakupy bo on musiał iść ze mna ,jak poszłam sama to on zawsze był tam gdzie ja ,spytał go kiedys czy mnie śledzi a on mniał pretensje ze go nie zabrałam ze soba ,każde wyjscie z domu bez niego to on myślał ze ide go zdradzać najlepiej jak bym była cały czas z nim i tylko dla siebie .Robiła sie coraz to bardziej nerwowa nic mi się nie chciało i chciałm mu powiedziec ze mi to przeszkadza ze jest taki upierddliwy . Jak mu juz powiedział to stwierdził ze go już nie kocham i mam innego nie wolno mi było się śmiać przez telefon bo twierdził ze jestem z innymi go zdradzam to naprawde straszne jak byłam smutna to mu też to przeszkadzał .Pewnego dnia przyjechał wszed na strone internetową na anonse erotyczne i powiedział do mnie ze jestem prostytutką tą co mi pokazał na tej stronie  szok dziewczyna nie podobna do mnie nisza młodsaz i wogóle kazałm mu sie wynosić i wyszedł .Pisał do mnie potem jak ja mogłam mu to zrobic ze on mnie kochał ze jak mogłam się stac tą kobietą , tłumaczyłam mu że to nie ja ze on mnie krzywdzi myślac i mówiąc takie rzeczy o mnie ,nic do mniego nie docierało wiec przestałm odpisywać mu nie było sensu tylko sie pogrązałm jak pisał do mnie żyć mi sie niechciało tak bardzo mu ufałam i kochałam .Czytałam w necie ze to jest chora miłośc i niektórzy faceci tak mają nie moge się pozbierć po tym wszystkim .POZDRAWIAM

47

Odp: Toksyczny związek

Malinka, dobrze że go wygnałaś ze swojego życia, bo to chory człowiek!

48

Odp: Toksyczny związek

kochane pomóżcie jestem mężatka od 10 lat mam 2 córeczki 6 i 9 lat żyłam w toksycznym uzależniającym związku uzależniłam sie całkowicie od niego i nie potrafiłam odejsc ale juz nie chce tak dłuzej żyć w zwiazku pozbawionym radości zrozumienia  on jest egoista  nie rozumie potrzeb partnera zrzucał wszystko na mnie manipulował bym to ja odczuwała wine choc ma bardzo trudny charakter nie ma ochoty sie zmienic mam tego dość żyjemy jak w separacji śpimy osobno  to trwa już prawie rok  mieszkamy razem  a ja zdobyłam sie na odwage i powiedziałam dość w piatek sie wyprowadza i mimo że nie chce żyć jak żyłam z nim  bo było trudno a z drugiej ogromnie trudno bedzie mi zerwać tą relacje prosze was bardzo o wsparcie wtych trudnych chwilach które nadejdą ale  wiem że nie mogę zejść z tej drogi choć bardzo sie boje

49

Odp: Toksyczny związek

WITAM
JA JESTEM Z MOIM MĘŻEM PRAWIE 5 LAT PO ŚLUBIE,A RAZEM OD 10 LAT,BYŁ TO MÓJ PIERWSZY CHŁOPAK I Z INNYM NIGDY NIE SPAŁAM,ON NA POCZĄTKU TEŻ,ALE CZUŁAM,ZE MNIE OSZUKUJE.PO 6 LATACH BYCIA ZE SOBĄ ZASZŁAM W CIĄŻE I Z TEGO POWODU BRALISMY ŚLUB.NIE CALY ROK PO ŚLUBIE I JAK MAŁY MIAŁ ZALEDWIE 4 MIESIĄCE DOWIEDZIAŁAM SIĘ ,ZE MA KOGOŚ I ŻE SPOTYKAŁ SIĘ Z NIĄ JUŻ PRZED MOIM ZAJSCIEM W CIĄŻE I PRZED ŚLUBEM.(JAKBYM WIEDZIAŁA WCZESNIEJ NIGDY BYM ZA NIEGO NIE WYSZŁA)BARDZO TO PRZEŻYŁAM KOCHAŁAM GO I JEDNOCZEŚNIE NIENAWIDZIŁAM.WYPROWADZIŁAM SIĘ OD NIEGO Z DZIECKIEM DO MAMY,DODAM ŻE MÓJ MĄŻ ZAWSZE BYŁ WYBUCHOWY I NIEJDNOCZESNIE SPRAWIAL MI PRZYKROSĆ SŁOWAMI.OD DŁUŻESZEGO CZASU NIE CZUŁAM ,ZE MNIE KOCHA,WOGÓLE MNIE NIE DOCENIA,NIE CZUJĘ SIĘ PRZY NIM ATRAKCYJA CHOĆ INNI TO DOSTRZEGAJĄ.STRACIŁAM POCZSUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI.DODAM,ŻE OD URODZENIA DZIECKA DO TERAZ NIE PRACUJĘ,ON MA SWOJĄ FIRMĘ I NA FINANSE NARZEKAĆ NIE MOŻNA,ALE DLA MNIE TO NIE WAŻNE.ON WSZYSTKO MI WYPOMINA,CIĄGLE POWTARZA ,ZE BEZ NIEGO NIE DAŁABYM SOBIE RADY.OD MARCA TEGO ROKU ZE ŚLĄSKA PRZEPROWADZILIŚMY SIĘ NA WIELKOPOLSKE ,BO TUTAJ JEST JEGO FIRMA,ALE JA TEGO WOGÓLE NIE CHCIAŁAM,NIE MIAŁAM NIC DO POWIEDZENIA ,BO PRZECIEŻ NIE PRACUJĘ.TERAZ CZUJĘ SIĘ TU JESZCZE GORZEJ,SAMOTNA ITD.NIE MAM OCHOTY Z NIM ROZMAWIAĆ,NIE MÓWIĄC JUZ O PRZYTULANIU CZY SEKSIE,NIE CZUJĘ,ŻE GO KOCHAM.NAJLEPIEJ SIĘ CZUJĘ JAK WYJEDZIE,BO CZUJĘ SIĘ WTEDY SWOBODNIE ,A TAK CIĄGLE SIĘ CZEGOŚ CZEPIA,NIC MU SIE NIE PODOBA,CIĄGLE MI GADA,ŻE MAM WYPIERD... DO ROBOTY,ALE JA TUTAJ NIE CHCE PRACOWAĆ,BO BĘDĘ TU JUZ CAŁKOWICIE UWIĄZANA,A BARDZO CIĄGNIE MNIE NA ŚLĄSK DO ZNAJOMYCH I RODZICÓW,TUTAJ WOGÓLE NIE CZUJĘ SIĘ JAK U SIEBIE  W DOMU.PROSZĘ O RADĘ,BO NIEWIEM CO ROBIC,JEST MI STRASZNIE ŹLE,WIEM ŻE JAK TU ZOSTANĘ TO BĘDE SIĘ MĘCZYC I DUSIĆ,ALE ODEJŚC SIE TEZ BOJĘ ,BO NIEWIEM JAK TO BĘDZIE,SZCZEGÓLNIE CHODZI MI O DZIECKO KTÓRE JEST BARDZIEJ NAWET ZA OJCEM JAK ZA MNĄ.WIEM ,ZE BĘDZIE ZA NIM PLAKAŁ A JA BĘDE CIERPIEĆ.MĄŻ NAWET TEŻ NABĄKNĄŁ KIEDYŚ,ŻE NIE POZWOLIL BY MI Z NIM ODEJŚĆ

50

Odp: Toksyczny związek

ZAPOMNIAŁAM JESZCZE WYŻEJ DODAĆ,ŻE PO 4 MIESIĄCACH MIESZKANIA U MAMY WYBACZYŁAM MU I WRÓCIŁAM DO NIEGO,BO CHCIAŁAM RATOWAĆ RODZINĘ,CHCIAŁAM,ŻEBY MOJE DZIECKO MIAŁO I MAMĘ I TATĘ RAZEM,ALE TERAZ CZUJĘ,ŻE TO NIE BYŁ DOBRY POMYSŁ,ŻE ŻYCIE PO ZDRADZIE JUŻ CHYBA NIE MA SENSU

51

Odp: Toksyczny związek

Czesć
Jestem nowa. Czytając Was to tak jabym czytała o sobie... po ślubie 4 lata razem w sumie 6 i co.... no własnie nic...żyjemy właściwie obok siebie ...o miłości nie wspomn ę bo jej nie ma uleciała gdzieś... mamy 3,5 letnieg owspaniałego synka i oczekujemy n acóreczkę poród w kwietniu...
ojcem jest bardzo dobrym ale mężem żadnym.... zero oparcia, czułości przytulenia... seksu....właściwie tylko nasze rozmowy dotyczą syna... męczę się, duszę...ale nie mam dokąd iść bo jestem własciwie sama na świecie.... rodzice nien żyją.... udaję przed wszystkimi że jest ok ale przecież tak nie jest.... oczywiście kłócimy się ale nie są to zwykłe sprzeczki... on zawsze powie coś strasznego... kurwa szmata popierdolona.... a ja wysłucham i pójdę do sypialni... odpalam kompa a potem zasypiam by jutro znów się obudzić przy kimś dla kodo jestem zerem...nieby jestem silna ale ja czasem potrzebuję bliskości... czekam na nią już bardzo długo.... zastanawiam się po co mi ta ciąża...jaka ja jestem głupia....

52

Odp: Toksyczny związek

Dziewczyny dzięki! Bardzo dużo mi pomogło to co tu przeczytałam. Cieszę się tylko, że ja straciłam tylko dwa lata i nie mam z nim ślubu. Odchodzę! Teraz wiem to napewno!
Dzięki!

53

Odp: Toksyczny związek

Witam was dziewczyny, musze się z kims podzielic tym co się u mnie dzieje teraz w życiu. jestem bezsilna i ta bezsilność mnie zabija zresztą na moje wlasne życzenie. Zakochaliśmy się w sobie ponad rok temu. ja z dystansem on z sercem na tacy. Ja długo wycofana a on wciaz walczący o mnie. Dzielila nas odleglosc ale jakos dzielnie to znosilismy. Bywal u mnie w wekendy w srodku tygodnia niezaleznie od pory roku, cieplo czy zimno on byl. Ja tez przyjezdzalam. Zakochalam sie zaufalam, on pokochal moja corke. Mielismy plany, wspolne plany. Dazylismy do ich zrealizowania z calych sil. Oswiadczyl sie, bylam w siodmym niebie. Nie zawsze w porządlu wobec niego, mowilam jedno myslalam drugie. On to znosil bo kochal. Znalazlam prace w Stolicy gdzie mieszka, mialam sie przeniesc. Zaczely sie obawy z mojej strony, czy to to, czy to ten mezczyzna, czy sobie poradze, ciagle watpliwosci.... Choc naprawde bardzo kochalam. Pojawily sie klotnie, on juz pokornie nie znosil moich humorów, ja widzac to jeszcze bardziej sie nakrecalam. I stalo sie to takąspiralą. Coraz wiecej kłotni. Zblizal sie czas mojej przeprowadzki a ja wciaz do samego konca sie wahalam, bo musialam zostawic dziecko na 2 mies do poki nie skonczy szkoly, zamknelam swoje biuro. I podjelam prace w Warszawie. On czekal na to z niecierpliwoscia, mowil ze pewne sprawy sie poukladaja jak bedziemy razem. jestem juz drugi tydzien u niego i to jest jeden wielki koszmar. Koszmar, z ktorym nie wiemco mam zrobic, jak sie zmierzyc. Nie potrafimy sie dogadac, juz 4 razy sie pakowalam, mowilam ze odchodze, choc tak naprawde nie dzialo sie nic co by posuwalo mnie do takich drastycznych decyzji. Byl, staral sie, czekal z obiadem, ale ciagle smutny. Mnie ciagle cos nie pasowalo, ale z calych sil sie staralam, po tyg zaczelismy sie mijac, ja do sypialni szybko nawet nie pytajac jak minal mu dzien. lezalam w lozku liczac ze przyjdzie do mnie. To bylo straszne. Nie wiem dlaczego bo przeciez kocham go ponad zycie. Ostatnio napisalam siedzac w pracy smsa do niego zeby nie czekal na mnie ani dzis ani jutro... i tak tez zrobil. Napisal ze bardzo mnie kocha, ze nienawidzi siebie za to co siedzieje teraz, za to ze traci bezpowrotnie ukochana osobe, ze nienawidzi mnie bo to ja w wiekszej mierze do tego doprowadizlam, ale ze nie potrafi tak dluzej w obliczu ciaglych klotni, nieporozumien, braku rozmowy. jestem zrozpaczona. Nie chcialam aby to sie tak skonczylo. Mnie tez jest ciezko, nowa praca, nowe wszystko, corka zostalaz babcia w innym miescie to wszystko tak strasznie boli, rozrywa w srodku. NIgdy nie chcialam dla niego zle, nigdy nie robilam nic przeciw niemu. NA walke nie mam sil, odejde w bolu i zalu ze nie wyszlo. Bede zalowac do konca mych dni.

54

Odp: Toksyczny związek

witam was wszystkich:( jak przeczytałam Wasze wypowiedzi to az sie rozpłakałam ponieważ pierwszy raz spotkałam osoby które żyja w takiej samej sytuacji jak ja. Uwierzciemi ze żyje w takim samym związku a nawet gorszym bo mój mąż jest jeszcze chorobliwie zazdrosny o mnie:( mój mąz nie ma wogole do mnie szacunku wyzywa mnie od ku..., szm.... itp. A ja mu na prawde nic złego nie robię. Jego zazdrośc o mnie odbiera mi siły do życia. Na kazdym kroku weszy zdrade. Jak ktos zwroci na mnie uwage to wtedy zaczyna sie pieklo, wyzywa mnie a ostatnio nawet uderzyl mnie w twarz , ale zebyscie wiedzialy za co ze nie poczekalam na niego jak szedl na przerwe(pracujemy razem). wszystko musze robic na czas bo jak cos za dlugo robie to zaraz sie czepia i mi mowi ze sie z kims (no wiecie):(:( to jest chore:(:( wiem ze jestem od niego uzalezniona nie potrafie bez niego zyc:( boje sie ze sobie nie poradze:( on nie ma do mnie szacunku ostatnio poprosilam zeby podal mi papierosy to rzucil mi na podloge jak dla psa:( uwierzcie mi ze nigdy nie pomyslalabym ze mozna tak nazwac swoja zone jak on mnie wyzywa:( ja mam dopiero 23 lata a jestem juz tak wykonczona psychicznie jakbym miala 40:( nigdzie nie chodzimy wszystkie imprezysa zakazane bo przeciez ktos moglby sie na mnie spokjrzec:( dlaczego to mnie on zawsze wini za wszystko:( potrafi sie do mnie nie odzywac bardzo dlugo a ja mu pozniej nadskakuje bo juz nie moge wytzrymac:( patrze tylko na tel i zaraz musze cos do niego napisac:( ostatnio nawyzywal mnie przy mojej siostrze-czulam sie jak smiec i zero:( przez niego stracilam szacunek do samej siebie bez niego nie potrafie funkcjonowac:( wczoraj powiedzial do mnie "wez bo Ci zajebie w leb" prosze powiedzcie jak tak mozna:((nie potrafie cieszyc sie zyciem:( w momencie kiedy on sie na mnie obraza to ja automatycznie czuje strach(ze znowu sie zaczyna), przygnebienie, poczucie winy. doprowadzil mnie do takiego stanu ze moge go przeprosic za jego wine:( prosze pomozcie

55

Odp: Toksyczny związek

Witajcie,

Jestem tu pierwszy raz a trafiłam tu bo nie wiem już co mam o tym myśleć i nie wiem co mam z tym zrobić. Wszystko zaczęło się 5 lat temu... Poznałam chłopaka, zakochaliśmy się w sobie, postanowiliśmy być razem. To była pierwsza moja miłość tak naprawdę. Mieszkaliśmy daleko od siebie więc podjęliśmy decyzje o wspólnym zamieszkaniu żeby byś bliżej siebie. Zamieszkaliśmy z jego rodzicami (bo tak było wygodniej). Ja bardzo szybko zaklimatyzowałam się w nowym otoczeniu. Znalazłam też pracę. Jednak od początku nie traktował mnie do końca dobrze. Po jakimś czasie musiałam zacząć zastanawiać się co mam a czego nie mam zrobić żeby go tylko nie zdenerwować. Musiałam ubierać się tak jak on tego chce, czesać się tak jak on chce i robić to co on chce... bo inaczej się obrażał. Na początku tego nie zauważałam bo byłam głupio zakochana... kiedy mówiłam mu co mnie boli on to ignorował... minęło 5 lat... znowu to samo. Nie podoba mu się moja jedyna koleżanka, bo zamiast isć do niej i rozmawiać z nią powinnam albo mogłabym porozmawiać sobie z jego mamą. Kiedy zrobię coś niechcący źle słyszę groźne "myśl co robisz!!" Przez niego czuję się brzydka i niewartościowa... Potrafi wyzwać od debila albo półgłówka. Kiedy pofarbowałam sobie włosy powiedział, że wyglądam jak panna z burdelu...Kiedy chce kupić sobie spodnie muszę to najpierw z nim skonsultować ... bo się obrazi. A mamusia dla niego jest najważniejsza. Cały czas mieszkamy z jego rodzicami. Nie mamy ślubu. Nie jest mi z nimi źle ale mam swoje marzenia, chciałabym mieć swój kąt... On nie widzi w tym problemu "źle Ci tu?" "ja kredytów spłacać nie będę!!! nie wkur... mnie swoimi widzi mi się!" tak kończy się każda rozmowa na ten temat....... Wszędzie z mamą, wszystko dla mamy.... źle się tu czuję, naprawdę opadam z sił..... Poradźcie mi proszę co o tym myslicie, bardzo zalezy mi na Waszej opinii.

Odp: Toksyczny związek

KIARA zanim zglosisz sprawe o rozwod moze skontaktuj sie z jakims psychologiem zeby pomogl ci sie przygotowac psychicznie do rozwodu.w ten sposob mozesz przewidziec niektore jego zachowania i bedziesz miec osobe ktora cie poprowadzi,albo poszukaj innego blogu o kobietach rozwiedzionych i one ci pomoga sie przygotowac psychicznie.ja tez mam zamiar poczytac cos na ten temat bo tez sie zastanawiam nad rozwodem,tyle ze u mnie nie jest CHYBA az tak zle,albo jeszcze tego tak bardzo nie odczuwam,wiec nie jestes sama.
do dziela zacznij szukac kobiet po rozwodzie i bedziesz wiedziec co cie moze czekac.pozdrawiam

Odp: Toksyczny związek

"werenika" zmien numer telefonu .idz do sklepu i kup nowy.to nie jest takie trudne

Odp: Toksyczny związek

Czesc dziewczyny.jestem nowa.jestem mezatka od dwoch lat.od takiego samego czasu mam corcie-Oliwie,2 lata.mieszkamy w Hiszpaniii,tutaj tez sie poznalismy mniej wiecej rok wczesniej.bylismy ze soba kilka miesiecy, wyjechalam do polski i mu powiedzialam ze nie chcem z nim byc.czesto dzwonil  2-3 razy w tygodniu.potem sie dowiedzialam ze jestem w ciazy.dalej dzwonil.rodzice nic nie wiedzieli.przez caly okres ciazy pracowalam i mieszkalam sama w lodzi,do domu prawie nie przyjezdzalam.az do 8-ego miesiaca.przyjechal do polski i razem pojechalismy powiedziec moim rodzicom.rodzice kazali nam wziac slub.On wtedy mi powiedzial ze jesli nie chcem brac z nim slubu to on zabiera dziecko bo ja i tak nie mam pracy.balam sie.po dwoch tygodniach bylismy malzenstwem,nie znalismy sie prawie wcale,ja go nie kochalam.urodzilam w hiszpanii,postanowilam ze dam z siebie wszystko zeby byl szczesliwy.i byl.przez rok.potem bylo coraz gorzej.do tego nalozyla mi sie choroba-przez cala ciaze i jeszcze rok mialam guza na kregoslupie ktory uciskal na nerwy.zylam bolem.po roku doczekalam sie operacji.wycieli go.jest wszystko dobrze.z cialem.ale w malzenstwie od tego czasu coraz gorzej.zaczelam wychodzic do ludzi,poznalam kilka par polskich,mam tu tez kuzynke 200km dalej.pierwszym razem przyjechalysmy tu wspolnie.ona zostala,ja wyjechalam.
Do taj pory bylam uzalezniona od meza-wszystko robilam dla niego,az 2 mc temu przeczytalam ksiazke "KOBIETY KTORE KOCHAJA ZA BARDZO"Robin Nerwood.zrozumialam ze sie uzaleznilam od meza.teraz skupilam sie na dziecku i na sobie-robie rzeczy ktore zawsze chcialam zrobic-jezdze na wycieczki,mam znajomych,mam gdzie wyjsc,ucze sie jezyka,opiekuje sie innymi dziecmi,wychowuje swoje dziecko.od kiedy skupilam sie na sobie zauwazylam ze nie mam wspolnych tematow z mezem,zadnego hobby,prawie nie rozmawiamy.jego i tak ciagle nie ma w domu.
W styczniu odkrylam ze mnie zdradza.zapomnial wziac telefonu i zaczelo przychodzic bardzo duzo smsow.przeczytalam.wiadomosci byly od jakichs 2-3 mc.byla klotnia.wyjechalam do polski.nie wolno mi bylo.i tak jest do teraz.jesli chcem gdzies jechac to on mowi zebym czekala az bedzie mial wolne-ALE ON NIGDY NIE MA WOLNEGO.nawet w niedziele i swieta pracuje.w swieta do polowy dnia.nawet sie zastanawialam czy nie jest pracocholikiem albo czy napewno jedzie do pracy.teraz chcem jechac do kuzynki ale tez mi nie wolno.czuje sie jakbym byla jego wlasnoscia.co najgorsze to mysle ze ma racje:"maz tak ciezko na nas pracuje a ja sobie jezdze po rodzinie".on tez mi to powiedzial.czuje sie winna.
Problem w tym ze od kiedy odcielam sie od niego zauwazylam ze on chce zebym byla taka jak jego mama.jego mama nie ma znajomych,ale jej maz wszedzie bywa,ona ciagle w kuchni przy garach,przy krowach albo swiniach(bo to wies),trojka dzieci,nigdy nie pracowala.miesiac temu poszlam szukac pracy-maz sie wkur.. Powiedzial ze po co szukam pracy,nie lepiej mi siedziec w domu?..nie jest zly-nie pije,nie bije,nie pali.moze mi sie tylko wydaje ze cos jest nie tak.myslalam o rozwodzie ale to mnie przerasta,nie utrzymam sie sama tutaj z dzieckiem nawet jesli bym miala prace-praca dorywcza. no i nie moge zniesc mysli ze bym zyla bez niego, bo wydaje mi sie ze  ON nie jest az taki zly.moze poprostu porozmawiac z nim albo jego mama zeby mu wytlumaczyla ze JA nie jestem NIA.ona naprawde mnie lubi i ja ja,przynajmniej ja tak mysle(w sumie to widzialysmy sie tylko 2 lata temu przez miesiac i nie rozmawialysmy bo nie znalam jezyka-maz jest z rumunii.Teraz opanaowalam hiszpanski i troche rumunski-ale nie odczulam z jej strony zeby chciala mi zrobic cos na zlosc)   Ona chyba nie wie ze wychowala sobie MAMISYNKA.no albo ona robi to specjalnie.nie wiem .jestem jeszcze chyba bardzo zaslepiona.nie wiem co zrobic?
  !! NAPISZCIE MI JAK WY TO WIDZICIE Z WASZEJ STRONY  i co moglabym zrobic

Odp: Toksyczny związek

chcem dodac ja mam takiego meza ze nie wychodzimy nigdzie razem,bo mowi ze mu sie nie chce,ale kilka razy go przylapalam na tym ze wracal z baru bo byl sie napic z kolegami piwa .jemu wolno ale jak poprosze go zebysmy gdzies wyszli to robi mi klotnie.ja nie rozumiem.poprostu mam siedziec w domu.

60 Ostatnio edytowany przez niuńka26 (2011-05-18 11:59:45)

Odp: Toksyczny związek

.

Posty [ 1 do 60 z 70 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021