netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

148 odpowiedzi30 698 wyświetleńzałożony przez ivonkaa, 25.03.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 149 ]

66

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały
Lilusiaaa napisał/a:

ivonkaa a ile u Ciebie minęło od rozstania??

Niedługo, jakieś 9 tygodni bodajże.. Ale ja się szybko pozbierałam ponieważ wspomniałam wam już o zachowaniu mojego byłego. Po prostu udowodnił że nie mam czego żałować tongue
Mam przy sobie również cudowną przyjaciółkę która cały czas przy mnie była i mnie wspierała, ona też dużo mi pomogła.
Sama jestem w szoku przez 6 lat planowałąm z nim życie a tak szybko wybiłam go sobie z głowy, no ale cóż... To lepiej dla mnie smile

Nie ukrywam, że to forum też dużo mi pomogło smile Dziękuję wszystkim net-kobietkom, które mnie tu wspierały :* Wasza pomoc i dobre słowo okazało się bezcenne

67

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Ja myślę,że trzeba przejść przez drogę nienawiści do niego. My, kobiety z tego forum za bardzo wczuwamy się w rolę ofiary, a już w szczególności po rozstaniu, i w pewnym momencie zastanawiam sie co bardziej nas boli - rozsatnie, czy przypięta łatka 'porzucona, cierpiąca, niewinna niewiasta, która chciała dobrze a wyszło źle'. Trzeba zrozumieć, że jeżeli to on nie gral fair play to mamy prawo go nienawidzieć, a nawet gardzić nim pokazując tym samym gdzie jest miejsce oszustów - i niech dalej postępuje jak postępuje, ale niech wie , że w oczach następnej osoby jest ci** , która nie potrafi powiedziec prosto w oczy prawdy a zamaist tego ucieka sie do intryg oszustw itp.

NIE MA LITOŚCI DLA TAKICH LUDZI.

68

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Mnie nie dziwi to, że faceci tak się zachowują w stosunku do świeżo poznanych kobiet. Ale po 7 latach, tylu planach, marzeniach i wogóle proponować mi romans?! Był moim pierwszym partnerem, nigdy go nie zdradziłam, jak może wogóle coś takiego proponować? To tak jakbym zaoferowała mu że co miesiąc ma mi przelewać pół swojej pensji, bo jego nie chce ale pieniążki się przydadzą. ŻENADA!!!!!!! Dlatego też chyba jest mi łatwiej...

69

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały
gracjana1992 napisał/a:

Ja myślę,że trzeba przejść przez drogę nienawiści do niego. My, kobiety z tego forum za bardzo wczuwamy się w rolę ofiary, a już w szczególności po rozstaniu, i w pewnym momencie zastanawiam sie co bardziej nas boli - rozsatnie, czy przypięta łatka 'porzucona, cierpiąca, niewinna niewiasta, która chciała dobrze a wyszło źle'. Trzeba zrozumieć, że jeżeli to on nie gral fair play to mamy prawo go nienawidzieć, a nawet gardzić nim pokazując tym samym gdzie jest miejsce oszustów - i niech dalej postępuje jak postępuje, ale niech wie , że w oczach następnej osoby jest ci** , która nie potrafi powiedziec prosto w oczy prawdy a zamaist tego ucieka sie do intryg oszustw itp.

NIE MA LITOŚCI DLA TAKICH LUDZI.

Nienawisc to nie jest dobra droga do dalszego zycia. Po prostu pokazac ze zycie idzie dalej i zrobic z siebie kobiete na ktora inni z ochota popatrza. Nie robic z siebie ofiary losu-to pokazuje tylko ze jestesmy slabe. ICH mozna zniszczyc inaczej-----jestesmy ladne, wesole i cos w nas jest---- tajemnicze----

70

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały
nadzik25 napisał/a:

Asaguarela nie piszę, że jest łatwo. Bo nie jest! Jest tęsknota, żal, złość... Już mniej ale jest. Wydaje mi się, że bardzo ważne w moim wypadku jest to, że jestem w swoim mniemaniu "niewinna". Oczywiście nie jestem ideałem, ale mam takie przekonanie, że dałam z siebie 100% dla tego związku. Darzyłam swojego ex wielkim, dojrzałym uczuciem. Byłam dobrą partnerką, oczywiście ze swoimi wadami. Ale wiem, że JA nie byłam powodem rozstania. On mógłby ze mną być dalej, tylko nie z moimi WYMAGANIAMI. Wymaganiami o tym, żeby już dorósł do roli męża, przyszłego ojca. On jest chłopcem (28 lat) z syndromem Piotrusia Pana. Co najlepiej obrazuje jego propozycja po rozstaniu o tym żebyśmy zostali kochankami...

Nadzik25 własnie ja też kochałam Go (kocham) prawdziwą,dojrzałą miłością, też byłam dobrą partnerką i mimo tego ,że to był związek na odległość to wszystko kręciło się wokół Niego,wszystko co robiłam to z myślą o Nim ,przez Jego nie dojrzałość to zwykle ja walczyłam o ten związek tak jak piszesz Ty taki Piotruś Pan.......Tobie zaproponował,żebyście zostali kochankami ...jakaś masakra poprostu

71

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

smile życie... Teraz trzeba powoli budować na nowo. Ale nie popełniajmy tych samych błędów. Ja wiem, że za bardzo się spalałam w tym związku. Nie miałam tak naprawdę tylko mojego kawałka świata. Wszystko kręciło się wokół niego... Teraz wiem, że kogokolwiek bym nie spotkała, jak bardzo bym go nie kochała to zawszę trzeba patrzeć na siebie. Asaguarela niekoniecznie musimy rozumieć naszych ex ale musimy zaakceptować ich decyzje. Bo tak naprawdę za jakiś czas będziemy wdzięczne za to, że potrafili zrobić to teraz. Jak sobie pomyślę, że miałabym wziąć ślub, mieć dzieci, kredyt na mieszkanie z takim KIMŚ to byłoby jeszcze ciężej. Przecież on by i tak odszedł, szukać swoich fajerwerków. Jest ciężko i jeszcze trochę poboli ale czy jest sens uciekać od dentysty z fotela, bo trochę boli? Przecież za jakiś czas i tak wrócimy do dentysty z jeszcze większym bólem zęba. Wytrzymajmy, będziemy mieć za jakiś czas solidną plombę :d i świat znowu będzie piękny:)

72

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Witajcie Kochane,
Emilko99 bardzo się cieszę że u Was lepiej wink Trzymam mocno kciuki i pokaż mu przede wszystkim jaka fajna laseczka z Ciebie i kogo mógł stracić.
Ivonka, no z Ciebie to silna kobietka jest wink Tak trzymaj. Pisałaś, że Twój były ułatwił Ci zadanie, bo zachowuje się żałośnie... U mnie na odwrót... Jak spotkaliśmy się z K. przypadkowo, zaczęliśmy rozmawiać i rozmowa była taka fajna, miła, na luzie, mniej więcej tak jak rozmawialiśmy ze sobą przed trzema laty (na początku znajomości), uśmiechał się, dużo mnie pytał co u mnie, o moje nowe zajęcia, był taki serdeczny... Kurczę, dało mi to do myślenia, że on teraz taki swojski, sympatyczny, a w związku parę tygodni temu - olewka, coraz większy brak zainteresowania, wypalenie z jego strony... Może tak ma być... Może lepiej teraz niż później.
W każdym razie bardzo podoba mi się to, co napisała Nadzik25: "Jakiekolwiek cudowne wspomnienia mam, to liczą się fakty".
Buziaczki Netkobietki wink Damy radę.

73

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały
nadzik25 napisał/a:

smile życie... Teraz trzeba powoli budować na nowo. Ale nie popełniajmy tych samych błędów. Ja wiem, że za bardzo się spalałam w tym związku. Nie miałam tak naprawdę tylko mojego kawałka świata. Wszystko kręciło się wokół niego... Teraz wiem, że kogokolwiek bym nie spotkała, jak bardzo bym go nie kochała to zawszę trzeba patrzeć na siebie. Asaguarela niekoniecznie musimy rozumieć naszych ex ale musimy zaakceptować ich decyzje. Bo tak naprawdę za jakiś czas będziemy wdzięczne za to, że potrafili zrobić to teraz. Jak sobie pomyślę, że miałabym wziąć ślub, mieć dzieci, kredyt na mieszkanie z takim KIMŚ to byłoby jeszcze ciężej. Przecież on by i tak odszedł, szukać swoich fajerwerków. Jest ciężko i jeszcze trochę poboli ale czy jest sens uciekać od dentysty z fotela, bo trochę boli? Przecież za jakiś czas i tak wrócimy do dentysty z jeszcze większym bólem zęba. Wytrzymajmy, będziemy mieć za jakiś czas solidną plombę :d i świat znowu będzie piękny:)

Nadzik25tak kochana masz rację ,musimy być silne i przetrwać to ...
chociaż tak naprawdęto jestem zła sama na siebie ,że wciąz  się łudzę ,że On będzie próbował powalczyć...Pozdrawiam

74

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Hej, ja z mojej perspektywy 6? 7? miesięcy po rozstaniu (nie chcę tego liczyć, generalnie - sporo czasu), a raczej porzuceniu  i leczenia się z tej sytuacji, mogę Wam poradzić, żeby pozbyć się wszelkich złudzeń co do możliwości przejawienia przez byłego partnera skruchy i wyrażenia chęci powrotu, wszystkich myśli związanych z nadziejami na powrót, projektowania sobie "co powiem, jeśli będzie chciał rozmawiać?", toczenia w myślach rozmów z czasów, "gdy między nami było pięknie".
Ja dalej płaczę, nie rozumiem, analizuję, chcę cofać czas, ale jestem spokojniejsza. Nie mam nadziei na powrót, z resztą już chyba nie ma do czego wracać, tak samo chciałabym już przestać czuć to, co jeszcze we mnie zostało.

75

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Asaguarela ja Cię bardzo dobrze rozumie... Nawet jeszcze teraz łapie się na takich myślach, sprawdzam pocztę, telefon bo może coś napisał. Mój Ex zastrzegł sobie, że nie wie czy chce wrócić. Ale może za jakiś czas będzie to możliwe... I w chwilach gdy sobie wyobrażam jak klęka przedemną z bukietem róż i błaga o powrót, to nie czuje się szczęśliwa. Bo gdzie on był jak przeżywałam największy dramat mojego życia? Szalał, cieszył się wolnością. Nie chce być kołem ratunkowym, że jak nie znajdzie kogoś lepszego to wróci, że jak będzie mu źle to wróci...On się nie liczy z moimi emocjami więc ja nie będę się liczyła z jego. Narazie buduje pancerzyk, dzień po dniu. Za 8 dni mam urodziny, na bank wyśle mi życzenia. Postanowiłam, że nie odpiszę mu. Zupełne zerwanie kontaktu na zawsze... to jest najlepsza rzecz jaką mogę dla siebie zrobić i tobie Asaguarela też to radzę.

76

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Wydaje mi się że problem jest właśnie tu " zawsze się starałam,robiłam wszystko żeby było dobrze " często się przewija to w naszych postach .Ja kiedyś tak się starałam ,myślałam że tak jego zatrzymam ale nie...teraz jestem inna pokazuje jemu że mam swoje życie,że bywam zajęta ,czasem nawet koloryzuje ale co tam niech ma o myślenia ,a tu wypad z koleżankami , joggingi ,siłownie ,jakieś kursy tongue  aby nie myśleli że siedzimy na tyłkach i czekamy tylko na nich smile Oczywiście trzeba się starać ,ale nigdy za dwoje,wymierzać sobie jego miarką ,ile on nam daje tyle my jemu .Ja ciesze się że jestem z moim P ale i tak mam częsty strach i panikę że znowu coś pójdzie nie tak ,także kolorowo nie jest ,bo skąd mogę wiedzieć czy sytuacja się nie powtórzy ? W takim wypadku cierpiałabym podwójnie ,jestem tego świadoma.Także może lepiej jak Wy dziewczyny zakończyłyście to raz na zawszę ,ból z czasem minie ,a pewnie trafi się mężczyzna który będzie każdej z Was dany jako ten jedyny i nigdy nie zrani ...Odchorować musicie ,nie ma na to leku ,też 4 miesiące mijały a ja dalej kochałam,miałam rozdrapywane rany bo odzywał się do mnie itp ,to było dla mnie jak żałoba,strata bliskiej osoby na zawsze ;/ ale po tym czasie nie siedziałam płakałam w poduszkę ,po miesiącu już się "uspokoiłam" w miarę normowałam , jednak serce było dalej zajęte ,myślałam o nim codziennie przez ten czas .Nie przypuszczałam że wrócimy do siebie ,byłam pewna że nie ,a jednak.I tak już od sierpnia to trwa ,wzloty,upadki ale do przodu .Jeszcze się zakochacie z wzajemnością smile Teraz przychodzcie tutaj ,rozmawiajcie a będzie łatwiej ,Ivonkaa radzi sobię na prawdę świetnie ,my kobiety mamy w sobie tą siłę ,jesteśmy o wiele odporniejsze od facetów i pokażmy im że tak jest .

77

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

EmiLka99 masz rację że za często staramy się zbyt mocno. Tylko może kiedyś odnajdziemy takich mężczyzn, którzy będą na to zasługiwać. Wogóle wzieło mnie dzisiaj rano na przemyślenia... I stwierdziłam, że początkiem końca naszych cierpień po nieudanym związku jest obdarcie naszych ex z ich wyjątkowości. Wyzbycie się głupich myśli o mistyczności naszych związków. Wiem, że to trudne szczególnie w sytuacji w jakiej ja jestem. Pierwszy mężczyzna, pierwsza miłość... Ale patrząc na to obiektywnie to jedyną wyjątkową rzeczą w naszym związku jest to, że zostawił mnie cztery miesiące przed ślubem big_smile Jako jedyna w moim otoczeniu mogę się "pochwalić takim osiągnięciem". Po tym wszystkim jestem tylko przerażona tym jak ludzie teraz potrafią łatwo patrzeć tylko na siebie... Pochodzę z tradycyjnej rodziny, mam wokół siebie pary z długim stażem. Widzę małżeństwo moich rodziców z 35 letnim stażem. Nigdy nie jest idealnie, ale są razem,wspierają się, są ze sobą na dobre i na złe. A mój ex podwinął ogonek i sobie poszedł, bo mu się znudziło... To jest przerażające... "Kiedyś jak coś się psuło to się to naprawiało a teraz się wyrzuca".... Brutalna prawda...

78

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Nie mam słów...nawet nie wyobrażam sobie co przeżywasz sad Jak ktoś tak podle mógł postąpić,dawać nadzieję ,obietnice ,zapewnienia a tu przed samym ślubem ucieczka ,to jak scenariusz kiepskiej komedii romantycznej ,mam nadzieję że karma dotknie tego człowieka.Ja obawiam się aby mój związek również nie zmierzał do nie wiadomego celu ,młodsza się nie staje ,lata lecą a kroków w przód brak .

79

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Słowa które mi się cisną na usta myśląc o Ex to: EGOIZM, HEDONIZM, CARPE DIEM big_smile A ja jestem dla niego zwykłą "wieśniarą" myślącą o przyszłości, małżeństwie, dzieciach...Bez pasji, zainteresowań i hobby smile Totalna wieś big_smile Ale naprawdę jest już dobrze. Obdzieram konsekwentnie pana W. z jego wyjątkowości w moim życiu. Zostaje mały, zakompleksiony kurdupelek z włosami na żelu. I tak jak piszesz mam nadzieje, że kiedyś mu ktoś wystawi rachunek za to co mi zrobił...

80

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Nadzik 25  chciałabym mieć tak mocne postanowienie jak Ty,wiesz co jest najgorsze że ja nawet nie wiem co się stało że w czwartek jeszcze dzwonił i mówił ,że przyjedzie na święta,a potem cisza ,jeszcze Go zapytałam w sobotę rano co się dzieje a On mi na to odp ,że nic ,nic i na tym się skończyło.Potem już nie odebrał wył .tele to ja wtedy napisałam ,że nie chcę Go już więcej znac ,dostałam raporty po dwóch godz. i cisza. teraz ma wył tel  przypuszczam nawet ,ze zniszczył kartę a na drugi nr nawet nie próbuję.Jak facet który podobno tak kocha ,może tak się zachowywać,to juz nie pierwszy raz , dlatego ja już nie mam siły , On zawsze twierdził ,że dlatego tak robi bo ucieka , nie odzywa się bo  chce przeczekać mnie ,żeby mi przeszło i takie tam .Ale ja po tym wszystkim całkiem straciłam do Niego zaufanie.Przestałam sie już łudzić ,że przeprowadzi się do mojego miasta bo tylko przeciąga w nie skończoność....Jak na Nim polegać ? Nie da się...

81

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały
asaguarela napisał/a:

Nadzik 25  chciałabym mieć tak mocne postanowienie jak Ty,wiesz co jest najgorsze że ja nawet nie wiem co się stało że w czwartek jeszcze dzwonił i mówił ,że przyjedzie na święta,a potem cisza ,jeszcze Go zapytałam w sobotę rano co się dzieje a On mi na to odp ,że nic ,nic i na tym się skończyło.Potem już nie odebrał wył .tele to ja wtedy napisałam ,że nie chcę Go już więcej znac ,dostałam raporty po dwóch godz. i cisza. teraz ma wył tel  przypuszczam nawet ,ze zniszczył kartę a na drugi nr nawet nie próbuję.Jak facet który podobno tak kocha ,może tak się zachowywać,to juz nie pierwszy raz , dlatego ja już nie mam siły , On zawsze twierdził ,że dlatego tak robi bo ucieka , nie odzywa się bo  chce przeczekać mnie ,żeby mi przeszło i takie tam .Ale ja po tym wszystkim całkiem straciłam do Niego zaufanie.Przestałam sie już łudzić ,że przeprowadzi się do mojego miasta bo tylko przeciąga w nie skończoność....Jak na Nim polegać ? Nie da się...

To jakieś chore.. Nie obraź się asaguarela ale ten facet jest jakiś nienormalny.. Nie odzywa się bo chce cię przeczekać??? No szok..  Ty już nic mu nie pisz że chcesz czy nie chcesz go już widzieć, po prostu daj sobie już siana z nim. Może być taka sytuacja, że wróci z podkulonym ogonem, ale to już tylko i wyłącznie od ciebie zależy jak dalej sprawy się potoczą. Kobietki! Bierzmy sprawy w nasze ręce!!! Nie możemy pozwolić aby facet kierował naszym życiem i nie możemy uzależniać naszego szczęścia od niego! Życzę ci, abyś odnalazła w sobie siłę, którą z pewnością masz i zakończ to! Tak będzie lepiej

Mówicie że silna ze mnie kobieta. Miło mi się to czyta, na prawdę wam dziękuję smile Ale wystarczy że cofniecie się do pierwszego mojego postu z tego wątku i tam wszystko widać jak na dłoni jaka se mnie "siłaczka" tongue Nie od razu dostajemy to co chcemy. Ja po prostu musiałam przez to wszystko przejść, można chyba tak powiedzieć że przeszłam to ze zdwojoną siła, ale za to dwa razy szybciej. A teraz może macie rację. Wyszłam z tego silniejsza. Nadal mam kompleksy, ale znam swoją wartość i każdego dnia dąże do tego aby tą wartość podnieść smile Jeszcze kilka tygodni temu byłam pewna że jako singielka umrę, a na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie żebym miała teraz kogoś mieć. Nie szukam na siłę, dobrze jest jak jest. Wierzę, że życie postawi mi na drodze któregoś dnia faceta którego pokocham i z którym będę szczęśliwa i który przede wszystkim pokaże mi jak wygląda zdrowy, normalny związek.
To co moge wam poradzić na dzień dzisiejszy, zrzućcie z piedestału swoich byłych (tego kwiatu jest pół światu tongue ), zerwijcie całkowicie kontakt i róbcie wszystko, absolutnie wszystko co pomoże wam o nich nie myśleć. Skupcie się na sobie, na swoich najbliższych, którzy są dla was oparciem w tej chwili, odnówcie kontakty, idźcie na zakupy - standardowe rady, ale uwierzcie mi, to działa smile

Na koniec, życzę wam kochane siły, wiary i nadziei smile Reszta sama się ułoży smile

:*

82

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Ivonka, ja z reguły zawsze miałam dobrą samoocenę (no nie wygórowaną oczywiście), ale paradoksalnie teraz po rozstaniu ta samoocena jeszcze wzrosła. Bo zobaczyłam sama ile mogę znieść, jak wiele mogę przeżyć i mimo wszystko budować swoje życie dalej, na nowo, jeszcze lepiej... A my Nadzik, też możemy sobie rękę podać wink Też myślałam całe trzy lata że ten mój związek jest taki mistyczny, no przeznaczeni normalnie... Dlatego było mi tak ciężko zrozumieć i zaakceptować jego odejście. Do tego moi rodzice z 40-letnim stażem, więc myślałam że i u mnie będzie podobnie...

83

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

ivonkaa tak masz rację,to jest własnie chore.Zaczynam to rozumieć i Wy  też bardzo mi pomagacie;-)zrozumieć w końcu to ,ze tak dalej się nie da...Muszę przez to jakoś przejść.Wiem ,że to trudne ale w końcu silne z nas kobietki ;-) pozdrawiam

84

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Asaguarela dasz radę! Tylko bądź konsekwentna i twarda! Na początku baaardzo boli. Ja po 2 miesiącach mogę powiedzieć, że dochodzę do stanu z przed rozstania. A czym jest 2 miesiące w perspektywie całego życia spędzonego z człowiekiem, który mnie nie szanuje? 3maj się ciepło i bądź dzielna!!!!

85

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Nadzik 25 wezmę sobie Twoje słowa do serca,(twarda i konsekwentna),dziekuję  za dobre słowo , TY również 3maj się cieplutko i pisz co tam dalej u Ciebie;-)

86

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Dokładnie, bądź konsekwentna, ale przede wszystkim uwierz w słuszność swojej decyzji. Kiedy to zrobisz będzie ci zdecydowanie łatwiej

87

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

ivonkaa ,tak własnie się staram.Juz mi jest zdecydowanie lepiej ,kurcze tylko najgorsze jest to ,że ja nie wiem o co tak naprawdę chodzi.To jest najbardziej przygnębiające..

88

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały
ivonkaa napisał/a:

Dziękuję wam kochani, dla was to może tylko kilka słów, nawet może nie zdajecie sobie z tego sprawy jak mi pomagacie smile Dziękuję

Czy znacie jakieś pozycje książkowe lub filmowe, które by mi pomogly jakoś?? No nie wiem, zrozumieć błedy jakie popełniałam, jak zacząć życie od nowa, może jak zrozumieć zachowanie mojego ex..

Ja po rozstaniu dalam sobie czas na "zalobe". Plakalam tak, ze mialam wrazenie, ze w klatce piersiowej mam totalna pustke. Chcialo mi sie krzyczec, plakac. I jak tylko czulam taka potrzebe, to sie nie hamowalam.
Z pozycji filmowych (jest tez ksiazka, bo ja wlasnie zaczelam od przeczytania ksiazki) obejrzalam:
"Jedz, modl sie, kochaj" z Julia Roberts. Autorka ksiazki jest Elizabeth Gilbert.
Dzis zupelnie nie rozumiem mojej fascynacji smile, ale wtedy to mi bardzo pomoglo i dalo nadzieje.
Pozdrawiam cieplutko!

89

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Kawencja oglądnęłam ten film, nie porwał mnie ale jakoś dobrze działa w takich ciężkich momentach

90

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Witam,
na pozbieranie po rozstaniu nie ma udanego przepisu, nie ma gotowych odpowiedzi co robić a czego nie. Najważniejsze to nie dawać się krzywdzić przez byłego i nie wierzyć w jego dobre intencje (bynajmniej ja sprawdziłam to na własnej skórze). Warto zająć się sobą, wiem to mówi każdy, ale to dobra rada, może nie trzeba od razu skakać ze spadochronem, ale konstruktywne zajęcie odciąga od smutku. Kolejna, stale powtarzaną prawdą jest leczenie przez czas - działa! Jednak tylko od ciebie zależy jak szybko to się stanie. Nie rób nic dla niego, nie upiększaj się by zaczął żałować, nie zmieniaj swojego ja - wszystko rób tylko dla siebie i własnego Ja. Nie czytaj tych bzdur: amerykańskich pseudo-poradników lepiej poczytaj coś miłego, przyjemnego i zabawnego - to poprawi ci samopoczucie, poradniki zdołują, bo okaże się, że wszystko robiłaś źle i wszystko twoja wina, a założę się, że to nie prawda. Życzę Ci powodzenia i szybkiego powrotu do "zdrowia". Na koniec małe motto: "W życiu nie chodzi o to jak mocno możesz uderzyć, ale o to jak mocno możesz dostać i dalej iść do przodu."
Ruszaj zatem do przodu i nie oglądaj się za siebie!

91

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Witam Was dziewczyny!!!
Przeczytałam cały wątek... Ivonko miałam taka samą sytaucję jak Ty, tylko u mnie były to ponad dwa lata...Takie same pytania sobie zadawałam i nadal jeszcze zadaje... Jak sobie radzisz? Zdaję sobie sprawę, że dni są pomieszane, raz lepiej, raz gorzej, ale mam nadzieję, że więcej tych lepszych, cio:)

honeczko- przeczytałam Twoją historię... Powiedz jak po tym czasie który minął jak sobie radzisz? Czy czas wyleczył Twoje rany?

92

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały
Marta4321 napisał/a:

Witam Was dziewczyny!!!
Przeczytałam cały wątek... Ivonko miałam taka samą sytaucję jak Ty, tylko u mnie były to ponad dwa lata...Takie same pytania sobie zadawałam i nadal jeszcze zadaje... Jak sobie radzisz? Zdaję sobie sprawę, że dni są pomieszane, raz lepiej, raz gorzej, ale mam nadzieję, że więcej tych lepszych, cio:)

honeczko- przeczytałam Twoją historię... Powiedz jak po tym czasie który minął jak sobie radzisz? Czy czas wyleczył Twoje rany?

Dokładnie tak jak piszesz, raz lepiej raz gorzej, chociaż ostatntio zdecydowanie lepiej smile Nie myślę już o byłym, skupiam się teraz na swoich sprawach. Chce poznawać nowych ludzi i cieszyć się każdym dniem smile
Jak u ciebie trwało to dwa lata to na prawdę współczuje.. Miałam te dni, kiedy z łóżka nie chce się wstać, gdy nawet oddychanie straciło sens.. Okropne.. Obym już nie musiała tego przeżywać.

93

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Marto, czas wyleczył rany, minęło ponad pół roku i dopiero niedawno mogłam chłodno spojrzeć na wszystko, zwłaszcza ocenić siebie, jego i nasz związek i dziś z czystym sumieniem mogę powiedzieć że dobrze się stało jak się stało i że teraz jestem szczęśliwa - a nie jestem w żadnym związku. Pomogli mi przyjaciele, którzy mnie wysłuchali i dawali rady (choć nie zawsze ich słuchałam czego potem zresztą żałowałam bo było tak jak mówili). żal minie, a kiedy? To zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Potem przyjdzie złość. A potem to już tylko obojętność na tego frajera. Wiele osób mi mówi, że znów jestem sobą, inaczej się zachowuję i rozstanie mi tylko pozytywnie posłużyło. Nie ma tego złego.... Powodzenia i nie ma co beczeć bo życie jest zbyt piękne i zbyt krótkie by przystawać przy swoich porażkach. Pozdrawiam

94 Ostatnio edytowany przez linka89r (2012-04-13 13:45:16)

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

witam was, czytam i czytam ten wątek i uznałam, że też napiszę jak wyglądało to u mnie.... Rozstałam się po 3 latach związku, narzeczeństwa... nie dawałam sobie już rady... nie rozumiałam jak można wymagać nic nie dając od siebie...starałam się, robiłam wszystko by mu dogodzić, by był zadowolony.. a tak naprawdę w zamian nie miałam nic... jedynie litry wylanych łez i rożne stany emocjonalne... nie rozumiał, że przeszkadzały mi:
- ciągłe flirty z innymi kobietami,
- naście kont na stronach randkowych, erotycznych...
- dziesiątki niestosownych wiadomości... to było takie normalne dla niego, bo to nic nie znaczy, bo to wirtualne...
- nocne spotkania z koleżanką z tłumaczeniem, że był sobie z nią pojeździć po mieście.. normalne przecież...
- wyznanie koleżance, że go kręci i ma ochotę ją pocałować.. a po chwili pisał do mnie, że mnie kocha...
- wyzywał mnie przy wspólnych znajomych, że jestem poj***na bo chciałam mu pomóc krzesło zanieść do domku bo był tak pijany...
- okłamywał na każdym kroku, po 2 latach okazało się, że mimo iż mówił, że studiował, nawet jednego semestru nie ma zaliczonego... były to studia dzienne, co zatem robił? bo nawet nie pracował...
- dziesiątki smsów dziennie z "koleżanką" o dziwo tylko raz mu się numery pomyliły z moim...
- od samego początku coś się "działo".. w czasie pierwszych 6 miesięcy znajomości wysyłał sobie z jakąś prostytutką zdjęcia i się chciał umawiać na sex spotkanie...
- zabronił mi mieć kontakt z moim przyjacielem, głupia się posłuchałam, ale na szczęście przyjaźń wszystko przetrwa smile

(tego było tyle, że to temat na oddzielny wątek, w sumie podobny już kiedyś tu pisałam... )

on potrzebował non stop takich bodźców jak flirty przekraczające granice smaku, filmy porno.. dzień w dzień, nic po za tym, zero obowiązków, zero jakiegokolwiek zaangażowania w cokolwiek... moja samoocena była na poziomie 0... myślałam, że do niczego się nie nadaję, że nic lepszego i tak mnie w życiu nie spotka...

odchodziłam wiele razy od niego, ale byłam za słaba i sama wracałam, nawet gdy się w sumie nie starał.. przyzwyczaił się, że co nie zrobi zawsze będę... w końcu zebrałam w sobie siły, długo rozmyślałam nad tym jak chcę by wyglądała moja przyszłość i czy na pewno to z nim chcę budować i tworzyć moją resztę życia.. nie wiem skąd zebrałam na to siły, byłam już chyba wykończona i powiedziałam sobie, jeden najmniejszy incydent i nie ma odwrotu, kończę to, długo nie czekałam... zaczął się przymilać do byłej... nawet głupi ustawiał dla niej opisy myśląc, że nie zauważę.. no niestety biedny się pomylił...

było mi tragicznie ciężko bo mimo wszystko kochałam... czasem spałam, jak nie to płakałam i pracowałam, nic więcej, jak robot... po kilku dniach poznałam kogoś w podobnej sytuacji,tkwił tak samo jak ja w chorym związku... wspólne wymienianie się naszymi przykrościami i długie rozmowy o naszych ideałach i wartościach uświadomiły mi, że istnieją ludzie ze zdrowym spojrzeniem na związek i życie... znajomość nasza pomogła nam wzajemnie zakończyć toksyczne związki. Mija już 5 miesięcy jak zerwałam, ostatnio wracają myśli z momentami kiedy było dobrze, czasem nawet za tym zatęsknię ale wystarczy moment i trzeźwieje na całe szczęście. W życiu czeka na nas wiele przeszkód po to by je omijać razem, wspólnie, umacniając każdego dnia związek i uczucie więc nie zamierzam tkwić w związku gdzie w dodatku muszę walczyć z wybrankiem po to by móc poczuć się szanowaną i kochaną, nie po to tworzy się związek by prosić się (niejednokrotnie tak naprawdę upokarzając się w pewnym stopniu) o to co jest i być powinno jego fundamentem.

Dziś już wiem, że postąpiłam słusznie, odżyłam, znów się uśmiecham, cieszę się każdym dniem, jest mi lżej, mimo, że tak naprawdę te wszystkie przykrości odbiły się na mojej psychice i jak na razie zaufać w ogóle nie potrafię, jeszcze za wcześnie bym uwierzyła, że dla kogoś mogę być tą najważniejszą i że ktoś mnie nie zrani, że ktoś może mieć dobre intencje wobec mnie... panicznie boję się, że ta sytuacja się powtórzy po raz kolejny.. Ale tak jak potrzebowałam czasu by dojrzeć do decyzji o rozstaniu tak teraz mam nadzieję, potrzeba mi czasu by uwierzyć w czyjeś dobre serce smile

Wybaczcie, że się tak rozpisałam, ale szczerze zrobiło mi się lżej gdy to napisałam i wyrzuciłam z siebie smile

95

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Linka89 dobrze ,że napisałaś.Wszystko to jest bardzo przykre, bo faceci ranią Nas bezgranicznie ale musimy sobie z tym poradzić .Fajnie czytać ,że da się wyjść z dołka , ja tez myślę w porę się ocknęłam i zaczynam :;brać; :-) się za życie.Nie jest łatwo , wspomnienia wracaja ale szybko się z nich otrząsam .Muszę .Samotnośc jest okropna ale myślę ,że czasem warto lepiej być samej i niczym się nie martwić.Jak na razie zbyt dużo łez było...Pozdrawiam

96

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

ivonkaa - Napisałam, że u mnie ponad dwa lata, ale chodziło mi, że tyle trwał związek smile I właśnie też jest tak jak u Ciebie, że uczucia się mieszają, moje zachowanie również... Brakuje mi ogólnie takiej bliskości kogoś... On był moim pierwszym chłopakiem takim na poważnie i wydawało  mi się, że juz tak zostanie. Bardzo mu ufałam. A on zniszczył to wszystko, przekreślił w kilka chwil. Trzeba nie miec uczuc, żeby tak krzywdzic.

linka89r0- bardzo dobrze zrobiłaś, że zakończyłas ten związek.. I gratuluję Ci odwagi:):) Jakby się ciągnął jeszcze dłużej, było by ci jeszcze trudniej.

honeczko- masz rację Frajerzy inaczej nazawc takich facetow się nie da. Ale myślę, że jak raz facet zdradzi i nie ma skrupułów postąpic tak z jedną dziewczyną to jakie skrupuły będzie miał z następną? Mój były miał przede mna dziewczynę i po dwóch latach zostawił ją przed maturą dzień- jak się teraz dowiedziałam. Ona płakała jak ja byłam już z nim... I wtedy to ja byłam szczęśliwa, a ona się od niego uwolniła. A teraz ja płaczę, bo ze mną postapił dokładnie tak jak z nią a ona juz sobie ułożyła życie...

97 Ostatnio edytowany przez ivonkaa (2012-04-13 22:15:11)

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Marta to dokładnie tak jak u mnie! Też pierwszy chłopak na poważnie od razu, tylko że my 6 lat byliśmy razem to trochę tych wspomnień się uzbierało , no ale cóż, ostatnio więcej było tych przykrych niż dobrych.. Ale nadal nie żałuje swojej decyzji, wręcz się w niej utwierdzam każdego dnia smile

Linka a ty nie przepraszaj, ja ci dziękuję za to że opisałaś swoją historię. To jest kolejny dowód na to, że nie można funkcjonować i być szczęśliwym w toksycznym związku.. Powodzenia kochana w dalszym leczeniu się po tym chorym pożal się Boże chłopczyku, bo mianem mężczyzny go nazwać nie można hmm

98

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

....tylko dlaczego  ja łapię się na tym,że mam nadzieję ,że się odezwie ,jakoś wytłumaczy..kurcze Wy wiecie ,znacie powody dla ktorych Oni się wymiksowali.... a ja? nie no porażka , kryzysik mały mam....;-(

99

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały
asaguarela napisał/a:

Linka89 dobrze ,że napisałaś.Wszystko to jest bardzo przykre, bo faceci ranią Nas bezgranicznie ale musimy sobie z tym poradzić .Fajnie czytać ,że da się wyjść z dołka , ja tez myślę w porę się ocknęłam i zaczynam :;brać; :-) się za życie.Nie jest łatwo , wspomnienia wracaja ale szybko się z nich otrząsam .Muszę .Samotnośc jest okropna ale myślę ,że czasem warto lepiej być samej i niczym się nie martwić.Jak na razie zbyt dużo łez było...Pozdrawiam

Ciesze się, że również Ci się udaje, czas zadbać o siebie i o własne potrzeby smile Samotność jest okropna, ciężko się nie zgodzić, ale powiedziałam sobie a raczej Jemu podczas rozstania, że wolę pocierpieć będąc samej niż cierpieć u jego boku. A los chciał, że w cierpieniu znalazłam bratnią duszę smile

marta4321 napisał/a:

linka89r0- bardzo dobrze zrobiłaś, że zakończyłas ten związek.. I gratuluję Ci odwagi:) Jakby się ciągnął jeszcze dłużej, było by ci jeszcze trudniej.

Zgadza się a co najgorsze mimo tych wszystkich bolesnych sytuacji ślub był w planach... cieszę się, że odeszłam, gdy nie łączyły nas poważniejsze zobowiązania wobec siebie...

ivonkaa napisał/a:

Linka a ty nie przepraszaj, ja ci dziękuję za to że opisałaś swoją historię. To jest kolejny dowód na to, że nie można funkcjonować i być szczęśliwym w toksycznym związku.. Powodzenia kochana w dalszym leczeniu się po tym chorym pożal się Boże chłopczyku, bo mianem mężczyzny go nazwać nie można

W toksycznym związku my sobie wmawiamy, że jesteśmy szczęśliwe ale tak naprawdę, ani to związek ani prawdziwa miłość... trzymamy się kurczowo nic nie wartych facetów jakbyśmy myślały, że na nic lepszego nie zasługujemy. Dobrze, że się ocknęłam co ja za brednie gadam... to ON na mnie nie zasługiwał a nie odwrotnie... ja swojemu ex nawet powiedziałam, że kocham go ale takiego jakim go poznałam a nie takiego jakim faktycznie okazał się być... a w fikcji żyć nie zamierzam...

100

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Przeczytałam cały wątek i stwierdzam, że to wspaniałe, że tak się wspieracie smile Mnie jest dalej bardzo ciężko, choć zapewne tego po mnie już nie widać. We wszystkich innych polach działania odnoszę sukcesy, poznałam też super mężczyznę, z którym spotykam się jak z kolegą (choć wiem, że gdyby nie stan w którym jestem byłby zapewne kimś więcej). serce dalej boli tak bardzo sad a minęło kilka miesięcy już..

101 Ostatnio edytowany przez Marta4321 (2012-04-19 21:47:14)

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Alexandrinka a jak długo byliście ze sobą? Wcześniej psuło się coś między wami, czy nie dawał żadnego znaku, że coś jest nie tak? Ja też spotkałam się kilka raz z pewnym chłopakiem, ale kurcze czegoś mi brakuje sad chciałabym na nowo się zakochac:) a tu oo:(  Jak myślicie gdzie można poznac jakiś interesujących chłopaków? wink

A co u reszty Netkobietek?

102

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Alexadrinka to minie. Przyjdzie taki dzień że zakochasz się na nowo smile A ile miesięcy jesteś już sama?

Marta, jakbym znała jakieś stałe miejsce przebywania fajnych facetów to sama bym tam przesiadywała wink Ale niestety, trzeba czekać na tą chwilę, na ten moment i bach! Spotykasz jakiegoś fajnego mężczyznę smile


A u mnie jakoś leci.. Nie powiem, ostatnio często imprezuje, dużo tańczę, spotykam się ze znajomymi a o byłym już prawie zapomniałam! Jestem przeszczęśliwa że mam ten związek za sobą. Nie wiem co mnie w życiu czeka, ale jedno wiem na pewno, dobrze że już nie tkwię w tym chorym układzie..  A znajomi się dziwią co tak się zmieniłam, co tak wypiękniałam, a mi się wydaje ze po prostu przy boku byłego usychałam, a teraz rozkwitam na nowo smile Nadal nie zmieniłam swojego stosunku do mężczyzn. Nie szukam związku na siłę. Poznaję nowych facetów, (jednego nawet bardzoooooooo fajnego smile ) , ale póki co dobrze jest jak jest. Muszę odbudować swoją siłę i poczucie własnej wartości na nowo. I na tym się teraz skupiam

103

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Nie byliśmy długo razem, niespełna rok, przy czym na początku ja byłam średnio zaangażowana (taka jestem, że potrzebuję na to czasu) a jak wreszcie zakochałam się mocno i szczerze to on mnie rzucił sad było to na początku roku. Wydawało mi się, że nic nie zwiastuje tego, tydzień przed rozstaniem zapewniał, że kocha bardzo. Teraz jak na to patrze z perspektywy czasu bo jednak dostrzegam, że jego zachowanie troszkę się zmieniło po jednej rozmowie sad

104

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

dziewczyny On się odezwał , dzwonił wczoraj i pisał ale nie odebrałam ,dzisiaj mu odp.On chce porozmawiać co mam zrobić?

105

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Czy zdradził się o co może chodzić?? Chce oczyścić swoje sumienie, czy zrozumiał że popełnił błąd i che wrócić?

106

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

ivonka raczej nie chodzi o zdrade,to,wtedy raczej chodziło o to ,że chyba nie miał za co przyjechać(ma taką pracę ,że czasami nie na czas ma zapłacone), tak mi się wydaje ,że powiedział ,że przyjedzie na święta bo myślał,że skombinuje (już trochę Go poznałam)  a jak już wiedział , że nie to poprostu przestał się odzywac.Dlatego właśnie przez Jego zachowanie nie wytrzymałam i napisałam wtedy ,że nie chcę Go znać.A teraz w piatek wydaje mi się ,że nabrał odwagi po alkoholu i dzwonił wczoraj do poludnia napisał czy mu nawet nie dam 5 min ,żeby ze mna porozmawiał , napisałam mu ,że ok ,że go wysłucham  .... i cisza.Nie zadzwonił.Co zrobić? Wtedy w piątek napisałmi jak nie odbierałam ,że bardzo mnie kocha ,że przepadło wszystko na czym mu zależało ,że trudno mu ,zyć beze mnie i smutno.. Jak się mam zachować? Czekać dalej?

107

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Asaguarela, dziwna sprawa... Żebyśmy to my wiedziały o co im tam naprawdę chodzi i co im siedzi w tych głowach, to wszystko byłoby prostsze, a tu weź się teraz domyślaj i kombinuj... Po pierwsze to Ivonce nie chodziło o to, że on zdradził, tylko czy zdradził o co chodzi. Moim zdaniem zachowaj spokój, zajmij się sobą, zdystansuj się na chwilę. On chyba naprawdę coś sobie przemyślał, poczuł stratę i może poszedł po rozum do głowy... Życzę Ci dużo, dużo szczęścia i pisz wink

108

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały
Alexandrinka napisał/a:

Przeczytałam cały wątek i stwierdzam, że to wspaniałe, że tak się wspieracie smile Mnie jest dalej bardzo ciężko, choć zapewne tego po mnie już nie widać. We wszystkich innych polach działania odnoszę sukcesy, poznałam też super mężczyznę, z którym spotykam się jak z kolegą (choć wiem, że gdyby nie stan w którym jestem byłby zapewne kimś więcej). serce dalej boli tak bardzo sad a minęło kilka miesięcy już..

We wszystkich innych polach działania odnoszę sukcesy....... Widzisz ja nie. Dziś znowu mam kryzys, choć wczoraj było już dużo lepiej. Dziś znowu płaczę i tak bardzo chciałabym się do niego przytulić. W marcu straciłam pracę, mam dużo kredytów, jestem sama i on mnie zostawił 4 dni temu. Nic mi się nie udaje. Ivonkaa napisałaś, że dzwonił. Boże ile bym dała, żeby się i do mnie odezwał. Cisza...... teraz wiem, że byłam dla niego nikim. Już go nie obchodzę. Boli, tak strasznie boli.

109

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Lilie przykro mi sad ja nei potrafię tego zrozumieć, że można z kimś być, mówić, że się kocha a potem nagle "pstryk" i ie chcę mieć z Tobą nic wspólnego. Do tej pory trafiałam na mężczyzn z klasą, którzy umieli się rozstać. I nie mogę przeżyć tej jego wrogości i obojętności sad

110

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

smile Ja niedawno miałam urodziny. Wkleiłam na FB zdjęcie z koszem róż i podpisałam "niezapomniane urodziny". Poprosiłam koleżanke o komentarz " Cudne. Postarał się". Oczywiście to taka moja mała prowokacja big_smile Odrazu przeprowadził śledztwo wśród moich znajomych. Żalił się, że nie chce z nim utrzymywać kontaktu i wogóle. Gadałam z nim wczoraj na gg i jak mu napisałąm że muszę kończyć bo jestem umówiona odrazu pojawiły się pytania z kim i gdzie.

Wiem, że to co zrobiłam jest dziecinne, ale mam niesamowitą satysfakcje. Ex myślał, że będę siedziała i płakała za nim może jeszcze kilka miesięcy big_smile A tu taka niespodzianka... Wiem, że on nie czuje się z tym dobrze i może chociaż trochę poczuje jak to jest być niechcianym....

111

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Brawo, świetnie to zrobiłaś. Gdybym wiedziała, że i on będzie zaglądał na fb też bym coś wymyśliła. Niestety nie mam takiej możliwości.

112

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

nadzik25 brawo ,fajnie to wymyśliłaś.Dziewczyny słuchajcie już wczoraj nie miałam czasu tu zaglądnąć ,wczoraj rozmawiałam z Nim ,pogodziliśmy się ,ma przyjechać jutro do mnie ,wiem ,że może zle zrobilam ale czas pokaże.On ma jutro pierwszą sprawę rozwodową , mówił mi ,że chciał by się ze mną związac (cywilny),że jest nawet gotowy na to ,żebyśmy mieli wspólne dzicko....Nie chcę się cieszyć bo wiecie ...Ale proszę trzymcie za mnie kciuki;-=)Pozdrawiam Was

113

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Asaguarela życzę Ci żebyś już nie musiała zaglądać na to forum. Chyba, żeby podzielić się z nami swoim szczęściem big_smile Ja 3mam za Ciebie kciuki :*

114

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Mnie przestało  boleć po 1,5 roku. Zaraz po rozstaniu miałam jeszcze cień nadziei ale jednocześnie spotykałam się z pierwszą miłością smile Tamtego kochałam a w tym byłam zakochana. Jednak w porę, nauczona doświadczeniem,stwierdziłam, że znów się wkręcam  w coś toksycznego.A wygrał trzeci, mój obecny mąż którego znałam jeszcze z podstawówki. Mój najwspanialszy przyjaciel, miłość mojego życia. Dopiero on uświadomił mi z jakim facetem warto się związać.

115

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Nadzik 25 dziękuję ,mam nadzieję ,że wszystko będzie ok,chociaż cały czas mam przed sobą czarny scenariusz... Czas pokaże, życzę Ci szczęścia i też3mam za Ciebie kciuki,wogóle Wam wszystkim dziewczyny,3majmy się ;_) pozdrawiam Was wszystkie;-=)

116 Ostatnio edytowany przez EmiLka99 (2012-04-24 07:39:18)

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Hej dziewczyny.U mnie chyba zmierza ku końcowi...wczoraj nie wiem co mi strzeliło do głowy i napisałam do mojego że go kocham,a nigdy tego nie robiłam,z jaką reakcją się spotkałam? ŻADNĄ ,zamilkł na cały dzień,wieczorem tylko napisał że wrócił z pracy i tyle,ja zamilkłam,dzisiaj napisałam od siebie parę słów i jak na razie jak zwykle -cisza.( mówię o pisaniu ponieważ pojechał w delegację wczoraj ) sobotę i niedzielę spędziliśmy razem,było przyjemnie ,przepraszał za swoje głupie zachowanie itp ,ciągle szukał ze mną bliskości ,w niedziele się bardzo rozchorowałam i przerósł moje oczekiwania zajął się mną bardzo troskliwie...był cudowny ;/ i co gdy wyznaje jemu co czuje on tak sie zachowuję ,to chyba wszystko wiadomo już ,zastanawiam się tylko po co ze mną był ? Mam już dość jego milczenia,ignorowania i robienia ze mnie idiotki,nie zasłużyłam sobie na to,ja która jak głupia od 9 miesięcy siedzie czekam wiernie na niego gdy on jest na drugim końcu polski w pracy ,tyle nerwów mnie to kosztowało ,tęskniłam,cierpiałam a tu takie coś,na co to było.

117

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały
EmiLka99 napisał/a:

Hej dziewczyny.U mnie chyba zmierza ku końcowi...wczoraj nie wiem co mi strzeliło do głowy i napisałam do mojego że go kocham,a nigdy tego nie robiłam,z jaką reakcją się spotkałam? ŻADNĄ ,zamilkł na cały dzień,wieczorem tylko napisał że wrócił z pracy i tyle,ja zamilkłam,dzisiaj napisałam od siebie parę słów i jak na razie jak zwykle -cisza.( mówię o pisaniu ponieważ pojechał w delegację wczoraj ) sobotę i niedzielę spędziliśmy razem,było przyjemnie ,przepraszał za swoje głupie zachowanie itp ,ciągle szukał ze mną bliskości ,w niedziele się bardzo rozchorowałam i przerósł moje oczekiwania zajął się mną bardzo troskliwie...był cudowny ;/ i co gdy wyznaje jemu co czuje on tak sie zachowuję ,to chyba wszystko wiadomo już ,zastanawiam się tylko po co ze mną był ? Mam już dość jego milczenia,ignorowania i robienia ze mnie idiotki,nie zasłużyłam sobie na to,ja która jak głupia od 9 miesięcy siedzie czekam wiernie na niego gdy on jest na drugim końcu polski w pracy ,tyle nerwów mnie to kosztowało ,tęskniłam,cierpiałam a tu takie coś,na co to było.

Ale spokojnie, może nie olał twojego smsa tylko po prostu sobie zapomniał czy coś, no nie wiem.
W tej chwili mam w głowie dwa obrazy waszego związku, pierwszy w którym spedzacie miło czas, dobrze czujecie się w swoim towarzystwie, on troskliwie się tobą opiekuje i drugi gdzie macie siebie serdecznie dość i jesteście ze sobą sami nie wiecie dlaczego.. To jak jest?

118

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

U mnie nie za fajnie hmm taka piękna pogoda za oknem... Pustka w sercu... Ex odzywa się czasem na gg, co słychać, jak się czujesz i takie tam pierdoły. Pytał się czy kogoś mam (pewnie z FB wyczaił zdjęcie z kwiatami). Zapytałam się go czy jest zazdrosny a on stwierdził, że sam nie wie, może trochę. Pytał się kto to jest, bo jest ciekawy. I zapytał się czy jest mi z nim lepiej! Widzę, że szuka ze mną kontaktu. Tylko po co? On nikogo nie ma i mówi, że nie szuka. Dziwne to wszystko jest....

Poznałam chłopaka w internecie, spotkałam się z nim w weekend, nawet fajny.... Piszę do mnie non stop, a ja jestem dla niego taka nieczuła... Denerwuje mnie strasznie:/ Chyba nie jestem gotowa nawet na romans tongue Zaproponował mi wyjazd w bieszczady na weekend majowy. A mi się marzy żeby mój były mi to zaproponował hmm Pokręcone to wszystko....

A tak na polepszenie humoru podzielę się z wami samotne kobietki fajnym tekstem z K. Wojewódzkiego: "80% kobiet ma mężczyzn a 20% ma mózg" smile

119

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Hej Dziewczyny!!

nadzik25 ja też poznałam chłopaka- dawny znajomy i mam tak samo jak Ty... On pisze do mnie cały czas, a mi się w ogólnie nie podoba:( Nawet nie mam ochoty na spotkania z nim.. Bardzo bym chciała poznac kogoś w kim się zakocham, ale są chwile takie jak ta, że tracę nadzieję:(

Jak to dalej będzie Netkobietki, co o tym myślicie? smile

120

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

ojj ja mam tak samo jak Wy.. Nie myślę już o byłym, nie chce się z nim spotykać, ale nowego związku też na razie nie wyobrażam sobie stworzyć..
Przecież to wcale nie jest powiedziane, że od razu z każdym chłopakiem który nami się zainteresuje musi być wielka miłość.. Pierwszy, drugi trzeci a potem przyjdzie ten dziesiąty, który zawojuje naszym sercem smile Na razie korzystajmy z wolności smile

121

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

sad ja znowu czuje, że zaraz zwariuje... Pisze do mnie często... kilka zdań, czasem dłuższa rozmowa. Nic o nas... A ja głupia pisze z nim... Boże daj mi siłe, żebym nie miała z nim żadnego kontaktu, żebym mogła zapomnieć, żeby nadzieja we mnie umarła...

122

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Oj dziewczyny.... dajcie czasowi czas... smile:):) Widzę, że macie olbrzymią potrzebę bycia kochaną... ale to tak nie działa... potrzeba czasu, dużo czasu... wydaję mi się, że Ci chłopacy, mężczyźni (bo nie wiem ile macie lat ;D) są swego rodzaju klinem. Odreagowaniem...  ale tak się nie da. Musicie się wyleczyć z poprzedniej miłości, dać sobie przez chwilę na wstrzymanie wink
Ze związków bez małżeństwa wychodzi się inaczej niż z takich gdzie rozstanie kończy się rozwodem... to jest dopiero trauma... ale wszystko można przejść... wystarczy tylko i aż dużo pracy nad sobą... a co do fajnych mężczyzn i chłopaków to zapewniam, że są, co prawda nie rosną jak grzyby po deszczu, ale są... wink

Kończąc... pamiętajcie... o prawdziwą miłość walczyć nie trzeba, o fałszywą nie warto smile
Pozdrawiam serdecznie
K.

123

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

hmm K.82 chyba masz rację, że mamy potrzebę bycia kochaną wink Zgadzacie się dziewczyny? Przyzwyczaiłyśmy się do tego, że obok jest osoba, która nas kochała przez długi okres czasu a nagle takiej osoby nie ma...To jest takie trochę " uzależnienie"... W dodatku jak się słyszy, że przyjaciółki się zaręczają to jest przykro.. Chociaż z drugiej strony w młodym wieku już się zaręczac ;D Najgorsze jeszcze są te pytania rodziny - " nie jesteście już razem", " masz chłopaka".. Jakby nic nie rozumieli eh.....

124

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Oczywiście, że mam rację!! - przepraszam za brak skromności... ;P

Piszesz...

Marta4321 napisał/a:

Przyzwyczaiłyśmy się do tego

Otóż nie ma nic gorszego niż przyzwyczajenie, rutyna... z własnego doświadczenia wiem, że takie rzeczy stanowią o powolnym rozpadzie związków... związek należy nieustannie podsycać, starać się, zabiegać... wtedy nie ma rutyny, wtedy są emocje, jest iskra i ogień namietności..., nie można spoczywać na laurach, tylko każdego dnia dawać z siebie wszystko co najlepsze!!

Piszesz, że najgorsze sa pytania "nie jesteście już razem", a powiedz mi co ma powiedzieć mężczyzna, którego w pracy, znajomi którzy nie wiedzą o jego rozwodzie pytają... jak się ma żonka, czy dziecko już w drodze... uwierz mi, że wtedy dopiero łzy cisną się do oczu!!

To jest życie... i ono pisze dla nas różne scenariusze... nie szukajcie miłości na siłę, bo na siłę ona jeszcze nikogo nie uszczęśliwiła...

Powodzenia netkobietki ;P

125

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Kochani, znowu potrzebuję waszej pomocy..

Minęło już grubo ponad trzy miesiące od naszego rozstania. Odnalazłam na nowo spokój, powróciła siła i motywacja do zycia.. Niestety od kilku dni, znowu czuję, że coś jest nie tak.. Jakoś opuściła mnie już ta euforia, którą czułam niespełna miesiąc temu. Mimo wszystko nie mogę powiedzieć że jest źle smile
Rady potrzebuję w innej sprawie.. W sprawie mojego byłego.. Otóż wydawało mi się, że każdy po prostu poszedł w swoją stronę i tyle, nie jesteśmy już razem, i od lutego istniejemy w galaktyce jako całkiem osobne historie. Wspominałam wam już w poprzednich postach jak M. zachowuje się żałośnie, ale około tydzień temu znajomi powiedzieli mi dokładnie, jak głupio się zachowuje, ponieważ byli razem na jednej imprezie. Żywcem mi W twarz się z niego śmiali.. Potwierdziło to tylko moje postanowinie, że dobrze zrobiłam kończąc ten związek,  bo z nim na prawdę nie jest za dobrze.. Wydaje mi się, że jak był młodszy to zachowywał się bardziej dojrzale i męsko niż teraz.. Teraz zachowuje się jak leszcz, po prostu robi z siebie pajaca przy tym wierząc w to jaki to on nie jest boski.. Casanova od siedmu boleści. I możecie być pewni, że nie pisze tak bo jestem zazdrosna albo coś w tym stylu, absolutnie nie! Jak to usłyszałam, to po prostu poczułam tylko ulgę że to już nie jest mój problem. Jednak pomyliłam się, ponieważ mój były ukochany nie daje o sobie zapomnieć i po dzisiejszej otrzymanej od niego wiadomości na gg tak się wkurzyłam ..
Otóż zaczęło się niewinnie, od innej błahej sprawy, płyty mam mu jeszcze do oddania. No ale potem przeniósł temat i zaczął wylewać na mnie swoje żale. Ale byłam w szoku! Bo już od dawna nie utrzymywaliśmy kontaktu, a jak pisaliśmy, to tak normalnie, jak para znajomych, a tu z taką bombą na mnie wyleciał nagle. Uwierzcie, wszyscy, ale to wszyscy w koło łącznie z jego rodziną najbliższą mówią, że bardzo się zmienił, że zrobił się cwany i zarozumiały, już od dłuższego czasu. Po prostu było mu za dobrze, wiodło się na każdej płaszczyźnie i odbiło gościowi. A on nawet po tym jak mnie w ostatnich miesiącach związku traktował, to ma czelność do mnie nadal wypisywać że to wszystko moja wina, że ja się zmieniłam, a najbardziej to mi kopara opadła jak przeczytałam że on do końca się starał zachowywać z klasą. (???) WTF????? Gość, chyba nie ma pojęcia co to znaczy zachowywać się z klasą..

Już nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.. Ewidentnie stara się wywrzec na mnie jakies poczucie winy, nie wiem, może szuka kontaktu.. Co o tym myślicie? Ludzie mają rację? Chyba tak.. Ja na prawdę zaczynam się o niego martwić, on zachowuje się jakby miał rozdowojenie jaźni.. Najpierw ja mu coś mówię ( tak jak od naszego rozstania mu powtarzam że się zmienił) tak teraz on do mnei wyskakuje z wontami, że ja się zmieniłam itd, po prostu zawsze jak mu coś zarzucam, to on po jakimś czasie odwraca kota ogonem, że tak naprawdę to ja to zrobiłam, że moja wina itd.. no masakra.. Nie wiem czy mu odpisywać czy nie. Z jednej strony nawet nie wiem czy warto sięjeszcze cokolwiek odzywać, ale z drugiej, nie lubie zostawiać takich niedokończonych spraw..
Jak się tak świetnie bawi po imprezach to nie wiem po jakiego czorta do mnie wypisuje i mąci mi mój spokój? Nic nie rozumiem..

126

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Hej dziewczyny,
Przeczytałam wszystkie wpisy i mam ochotę każdemu jednemu facetowi wybić zęby i kto wie co jeszcze....bydlaki!
Moja historia jest bardzo podobna chociaż nie trwała długo....., ale przecież, żeby się zakochać nie trzeba wieków!
Wszystko zaczęło się 14.04.2012. Pojechałam na dyskotekę ze znajomymi i o dziwo przyszedł do nas chłopak który mi się podobał, ale dawno go nie widziałam bo pracował za granicą...i miał dziewczynę z która był 2 lata. Miał bo jak zaczęliśmy rozmawiać to okazało się ze już pół roku nie są ze sobą...no i tak bawiliśmy się dalej. Do domu on mnie zawiózł i pocałował...
Na następny dzień pisaliśmy dużo ale wracał już do Niemiec do pracy i wracał po 2 tyg. Przez ten czas czekałam na niego, pisaliśmy codziennie i były motyle  w brzuchu obustronne. Gdy wrócił było cudownie...cały weekend razem....dzień i noc...właśnie wtedy już wiedziałam, że go kocham...ale weekend minął on wyjechał. Miał wrócić 17.05.2012 ale nie dostał wolnego...załamałam się i ryczałam jak głupia. Nie miałam wyjścia musiałam czekać do 31.05.2012...w końcu on tez tęsknił i nie miał lekko w pracy. Odliczałam dni do jego przyjazdu....w końcu przyjechał. W piątek 01.06.2012 widzieliśmy się, dużo rozmawialiśmy, cały czas mi się przyglądał stęskniony bliskości...noc była super. W sobotę się nie widzieliśmy bo miał imprezę rodzinną, a wieczorem chciał się spotkać ale wypił a ja byłam bez auta więc lipa. Ucieszyłam się z myślą, że niedziela będzie nasza ale okazało się, że spotkał się z kolegą na piwo. Znam tego kolegę dobrze i jego dziewczynę też (dobrzy wspólni znajomi)...i to ona zadzwoniła do mnie czy jadę z nimi na imprezę....powiedziałam, że nie. Dojechałam z inna koleżanką i kolegą. Co się okazało chyba nie miał zamiaru się ze mną widzieć tego dnia...w sumie tylko było "cześć-cześć", gdy zapytałam czemu się nie odzywa stwierdził, że normalnie się zachowuje...obróciłam się na pięcie i wróciłam do domu. On się troche opił a moja koleżanka zdała mi relację z ich rozmowy...powiedział jej, że zalezy mu na mnie ale nie chce się afiszować ze związkiem od razu... i ogólnie jest zamkniety w sobie....
Wczoraj mu napisałam czy ma chwile wieczorem bo wiedziałam, że dziś wyjeżdża....no i odpisał...."czesc, sorki za moje zachowanie ale ja narazie nie szukam dziewczyny, bo nie ma mnie w Polsce.przepraszam"....kurwa przecież ja nie jestem przedmiotem ja mam uczucia....zaczął wyjaśniać, że wraca dopiero za 6 tygodni i ze związek na odległość nie ma szans...i że nie chodzi o jego byłą dziewczynę.....aaaa i jeszcze "mam nadzieje ze bedziesz ze mną rozmawiać".....
o co chodzi?ja go kocham....z jego strony tez coś czułam...i nie wierzę w to że tak mu sie odwidziało.
POMOCY!!!CO ROBIĆ???CAŁY CZAS PŁACZĘ....NIE MOGĘ SOBIE PORADZIĆ  Z NICZYM.

127 Ostatnio edytowany przez gracjana1992 (2012-07-13 20:05:05)

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

haha.. ta "mistyczność naszych związków" to fakt.. myślałam, że tylko ja bawię się w przeznaczenia, karmiczność związkow i inne bzdety.. ;p Naprawdę mnie to rozbawiło.. Słuchajcie, dziewczyny, a może my tak zawsze idealizujemy te nasze związki i partnerów, bo po porstu brakuje nam ogólnej romantyczności w życiu, magii, czegoś co jest "nad", czegoś większego niż tylko ten otaczający nas materializm.. A, że do "miłości" (w cudzysłów, bo te nasze relacje raczej miłościa nazwać nie można) najłatwiej przypiąć takie łatki mistyczności dlatego tak bardzo skupiamy sie na nich? może jakaś alternatywa? Ja osobiście czuję dużą magię patrząc w gwiazdy...myśl o tym absolucie napawa mnie takim zachwytem, że nawet związek przy tym 'wymięka'

128

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Na początku może powinnam się przywitać z Wami, bo dawno mnie nie było. Część z Was może mnie jeszcze pamięta i moje "żale" na tym forum tongue Kolejna część może dopiero się z tym wątkiem zapozna. Postanowiłam podzielić się z Wami tym, co zmieniło się u mnie w ostatnim czasie i napisać jak to jest u mnie po rozpadzie wieloletniego związku nie po jednym czy dwóch miesiącach, ale już z dłuższej perspektywy czasu, prawie rocznej.

Otóż zmieniło się nie do poznania. Wszystkie te rady, którymi mnie tutaj wspierałyście okazały się bezcenne! Starałam się do nich stosować, zmienić moje myślenie, podejście i udało się! Na dzień dzisiejszy cieszę się (tak, dokładnie, cieszę się choć nie było lekko), że przez to wszystko przeszłam, bo jestem silniejszą kobietą, znającą swoją wartość i przede wszystkim szanującą się. Za przemianą wewnętrzną poszła również przemiana zewnętrzna, przez co moje otoczenie jest mną oczarowane (podobno jak kobieta się czuje tak wygląda tongue )
Jeśli chodzi o moje kontakty z moim byłym, to cóż.. nie utrzymujemy żadnej stałej relacji, nawet za bardzo nie wiem co u niego.. A wiecie dlaczego? Bo gdy poznałam taką prawdziwą siebie to okazało się, że ja go nawet nie lubię.. Bo jak można lubić człowieka, który nie szanuje innych a siebie stawia na piedestałach??? Wiem, że dla wielu wyda to się dziwne, że jak można być w związku z człowiekiem 6 lat, a następnie stwierdzić że się go nawet nie lubi, ale w moim przypadku na prawdę tak było. Spadły mi klapki z oczu już dawno i dopiero teraz widzę klarownie jego prawdziwe oblicze, a nie oblicze moich marzeń, jakim do tej pory go obdarzałam.

ivonkaa napisał/a:

ojj ja mam tak samo jak Wy.. Nie myślę już o byłym, nie chce się z nim spotykać, ale nowego związku też na razie nie wyobrażam sobie stworzyć..
Przecież to wcale nie jest powiedziane, że od razu z każdym chłopakiem który nami się zainteresuje musi być wielka miłość.. Pierwszy, drugi trzeci a potem przyjdzie ten dziesiąty, który zawojuje naszym sercem smile Na razie korzystajmy z wolności smile

Aż się uśmiechnęłam pod nosem jak to przeczytałam tongue Tak, tak, nie pierwszy nie trzeci, ale któryś z kolei, z resztą nie ważne który, ważne że się pojawił taki, który tym sercem zawojował i sprawił, że jestem szczęśliwa jak nigdy smile

I w tym momencie, pragnę podziękować wszystkim dziewczynom, które w tym wątku się wypowiadały i mi pomagały, bo chyba nawet nie zdajecie sobie sprawy ile wniosłyście w moje życie i jak wielki macie wkład w to moje dzisiejsze szczęście i w moje dzisiejsze prawdziwe JA chociaż tak na dobrą sprawę nawet się nie znamy :* :* :*

129

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały
motylek79 napisał/a:

tylko czas moze pomoc i kompletne zerwanie kontaktu z ex...........a potem nowa milosc

tak, racja. a jeżeli to zerwanie kontaktu nie jest do konca mozliwe. to ten czas tez pomoże?...

130

Odp: Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały
ioioio napisał/a:

- kiedy się poznaliśmy imponował mi swoją inteligencją (ja byłam trochę młodsza) lecz z biegiem czasu on się nie zmieniał a ja cały czas się rozwijałam. Obecnie najtrafniejsze określenie dla niego to DZIECIAK.
- podobno jestem trochę ładna (ale bez przesady tongue) jemu też niczego nie brakowało ale od kiedy był ze mną stał się zbyt pewny siebie - kiedyś był odizolowanym romantykiem, którego tajemniczość mnie urzekła a później stał się duszą towarzystwa (w którym sama nie zawsze się odnajdywałam), do którego lgnęły kobiety
- po pewnym czasie przestał traktować mnie wyjątkowo. Czuł moją miłość więc się nie starał, kłócił się o drobnostki, pozwalał sobie na niemiłe komentarze a po pewnym czasie stawiał na pierwszym miejscu swoich kolegów - ich zdanie oraz towarzystwo

Taka to historia..

Jakbym czytała o sobie! haha, dokładnie to samo mogę powiedziec o moim byłym DOKŁADNIE...

Posty [ 66 do 130 z 149 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pytanie do "byłych" złamanych serc i osób które to przebolały

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026