Witajcie drogie Panie i Panowie.
Pisze tutaj gdyż widzę wiele historii, przykrych historii i sam mam taka. Chyba potrzebuje się wygadać, może ktoś będzie miał jakąś radę, wsparcie... Nie radzę sobie, to pewne... Jestem osobą, która ma dość silny charakter i jedyną drogą do rozwalenia mnie jest rozbicie od strony uczuć...
Moja historia jest trochę inna aczkolwiek cholernie boli...
Poznaliśmy się ponad rok temu, niedługo później spotkaliśmy się na małej sesji fotograficznej. Ja 27, Ona 21 lat... To był chyba ten moment kiedy zakochaliśmy się w sobie, kiedy spotkały się dwa spojrzenia i coś się połączyło... Spędziliśmy wtedy świetnie czas. Od tamtego momentu nasz kontakt kwitnął, zaczęliśmy się spotykać, to co w nas było zaczęło rosnąć, rozkwitać. Ciągle spotkania, chęć jaka była widoczna po obu stronach była niesamowita, godzinne rozmowy przez telefon, wieczorne spontaniczne spotkania bo tęskniliśmy za sobą. Potrafiliśmy przesiedzieć pół nocy na ławce na jakimś szczycie górki, rozmawiając i tuląc się do siebie... To wszystko było takie piękne, takie czyste chęci tym rządziły że wszystko ładnie samo się układało. Rozumieliśmy się momentami bez słów. Po pewnym czasie w połowie zeszłego roku, moja ukochaną zdała do wymarzonej szkoły. Na obecnej wzięła urlop i chciała podjąć naukę w tej jedynej. Problemem był fakt iż jest po drugiej stronie Polski. Postanowiłem że rzucę całe swoje dotychczasowe życie i pojadę z Nią. Postanowiliśmy wspólnie że zamieszkamy razem. Od tamtego czasu było cudownie. Budowaliśmy wspólnie całe nasze życia. Każdy dzień wspólnie zasypialiśmy wtuleni w siebie i budziliśmy się patrząc sobie w oczy. Każda kupiona rzecz była dla nas radością, wszystko co robiliśmy było wspaniałe. Po pewnym czasie pojawiło się wyznanie miłości. Ona pierwsza powiedziała kocham Cię, ją niedługo później. Było to takie dojrzałe kocham, nie takie po 2 tygodniach związku. Wiedziałem i czułem Jej miłość i sam Ją kochałem bardzo bardzo, a z każdym dniem jeszcze bardziej bardziej. Sylwestra niestety spędziliśmy osobno, gdyż musiałem być w pracy która niestety zaplanowałem zanim ją poznałem. Cały styczeń był równie wspaniały jak reszta czasu. Postanowiła wyjechać na ferie do domu. Nie chciałem żeby jechała, ale chciała pomoc siostrze w pilnowaniu jej dziewczynek. Wyjechała do domu...
Całe ferie mieliśmy dobry kontakt, rozmawialiśmy pisaliśmy. Tylko jeden dzień wieczorem nie odezwała się, nie odpisała, nie odebrała...dzień później pytałem o co chodziło mówiła że była zmęczona i spala... Ferie skończyły się 4dni później. Wróciła do naszego mieszkania. Pierwszy raz spotkaliśmy się w walentynki kiedy ją wróciłem z pracy. Miała nieciekawa minę, pytałem o chodzi, mówiła że nic. Po chwili powiedziała że szuka mieszkania....... Zapytałem ale że jak?? Czy ma kogoś, czy kogoś poznała, czy co się dzieje??? Bo przecież przed wyjazdem nic nie zapowiadało żeby cokolwiek się działo. Zaprzeczyła by miała kogoś, ale nic więcej nie powiedziała. Po chwili stwierdziła że szukała dla nas mieszkania bo i tak mieliśmy zmieniać, ale za pok roku....
Nie mogłem przestać o tym myśleć, przestać podejrzewać. Zacząłem grzebać w historii przeglądarki, w moim telefonie który ona miała z sobą w ferie. Całe swoje urodziny spędziłem na tym by sprawdzić o co tutaj chodzi. Okazało się że jeden numer pojawia się bardzo często... Zacząłem naciskać, pytać i wręcz już udowadniać. Przyznała się zaczynając słowami że poznała kogoś...Ehh tyle mi wystarczyło. Zacząłem pytać, okazało się że spotkali się 3 albo 4 razy w ferie. Interesował mnie 8 luty, zaprzeczała żeby się z nim wtedy spotkała. Niestety dzień później znalazłem w jej torebce opakowanie po tabletce "po" Escapelle. Nigdy wcześniej nie robiłem takich rzeczy żeby grzebać jej w telefonie, torebkach czy gdziekolwiek. Ufałem Jej bardzo. Tak w ogóle to zupełnie nie popieram czegoś takiego, ale sytuacja mnie niejako zmusiła... Sytuacja dla mnie stała się tak jakby jasna... Ona zaprzeczała że tabletka była dla jej przyjaciółki... Postanowiłem że się wyprowadzę. Końcem lutego znalazłem mieszkanie, takie...że byłoby dla nas wspólnie w sam raz. Wprowadziłem się. Przerastało mnie to wszystko, pomimo iż jestem silny psychicznie. Mieliśmy nadal kontakt, Ehh już wtedy wiedziałem że chce jej wybaczyć. Po kilku dniach pojechałem do niej. Powiedziała że chce pogadać, położyliśmy się w łóżku... Przyznała się że wtedy się z nim przespała...........
Uczucia,emocje,strach,żal,gniew,dno,pęknięte serce, zniszczona samoocena - To pozostało wtedy w mojej głowie. Chciałem wstać i wyjść. Zatrzymała mnie. Nie odpowiedziała na pytanie dlaczego, powiedziała tylko że chyba się zakochała... Nie wiem jak ja to zrobiłem że jej nie uderzyłem. Więcej, byłem spokojny pomimo iż serce waliło tak jakby chciało wyskoczyć... Zaczęła przepraszać...ale tak sztucznie to brzmiało. Zrobili to bez żadnego zabezpieczenia... Stąd tabletka która była dla niej... Niezrozumiałe było to dla mnie bo sam zawsze dbałem o nasze i jej bezpieczeństwo, nawet nie prosiłem żeby zaczęła stosować hormonalna antykoncepcje...a tu?? Heh... Nie wspominałem wcześniej, ale ten koleś jest żonaty. Zdradziła mnie z żonatym kolesiem który jest 3 lata po ślubie, a jego żona ją zna...
Wyszedłem. W całym miksie wydarzeń tej nocy jeszcze był epizod z telefonem do tego gnoja, oraz z tym że napisała mi smsa który wskazywał że sobie coś zrobiła.... Najgorsza noc w moim życiu. Rano zaczęliśmy pisać do siebie, przepraszała, żałowała.zapytała co ma zrobić żeby było dobrze..., odpisałem "cofnij czas".
I może całą historia trzymała by się kupy, gdyby nie to że oni mają nadal z sobą kontakt. Jak się okazało gnojek namawia ją żeby zamieszkała z nim, i strasznie ją kocha, bo widziałem wiadomości już wcześniej, wręcz jak pisał że nie może bez niej żyć...
Niestety mam wrażenie, nadzieję...że ona jest przez niego manipulowana. Widziałem że wcześniej pisała mu żeby się od niej odczepił, to namawiał Ją w nachalny sposób żeby przemyślała, że zadzwoni jutro.
W zeszłym tygodniu udało nam się spotkać. W zasadzie dwa weekendy wstecz. Spędziliśmy w łóżku całą noc. Gadaliśmy o wszystkim ale i o niczym, nie ruszając tego tematu... To zapoczątkowało jakiś taki okres gdzie ona chciała być bliżej mnie, zaczęła mnie odwiedzać znienacka, uśmiechać się. Trwało to praktycznie cały tydzień. Było cudownie, o ile nie lepiej niż było wcześniej. Z nim praktycznie nie miała kontaktu, bo była że mną. Telefon wyłączony a on po drugiej stronie polski. Spieprzyło się gdy w niedziele odczytała od niego wiadomość na Facebooku. Nie wiem co jej napisał, ale miała minę bynajmniej jakby jej kota samochód potrącił. Nagle stwierdziła że musi iść, zaczęła zbierać swoje rzeczy i wychodzić... Powiedziała że potrzebuje czasu. Tego dnia już nie odebrała telefonu ode mnie ani nie odpisała. Kolejnego również. We wtorek przyszła do mnie, mieliśmy tam jeszcze rozliczenia. Zapytałem co postanowiła. Dowiedziałem się że chce skończyć to że mną. Zapytałem dlaczego, nic nie odpowiedziała. Później powiedziała "po prostu". Zadałem kolejne pytanie czy chce być z nim...przytaknęła lekko głową... Pozwoliłem Jej wyjść... Od tamtego czasu napisałem dwa smsy. Cisza. W czwartek ponoć się o mnie martwiła i szukała mnie do nocy, bo miała wrażenie że coś mi się stało. Wrażenie miała dobre bo wylądowałem na pogotowiu... Widocznie nadal nadajemy na tych samych falach...
Dziś jadę do domu pociągiem. Pisze to wszystko tutaj... Napisałem niezłą telenowele, gratuluje temu kto to przeczyta...
Non stop nurtuje mnie pytanie czy Ona się po prostu zgubiła w tym co robi?
Ten gnój tak Nią manipuluje że Ona robi co on chce?? Nie wiem. Wiem, że nie znam jej takiej, znałem zupełnie inna osobę.
Najgorsze jest to że ma przyjaciółkę która wiedziała o tym że Ona się z nim spotka. Ostrzegała ją ponoć przed nim, ale do mnie nie zadzwoniła. Nie dziwne, nigdy jej nie lubiłem. Była przyjaciółką kiedy coś potrzebowała.... Nie wiem czy wie do końca wszystko, nie wiem czy ktokolwiek wie prócz mnie, jej i tego gnoja. Zamknęła się na to wszystko a gnój stał się jej przyjacielem.
Mam cholerne wrażenie że Ona jest pod jego wielkim wpływem. Chciała pomóc mu w jego związku małżeńskim, bo im się nie układało. Gnój to wykorzystał i zaciągnął ją do łóżka, doskonale wiedząc że Ona jest zajęta...
Zupełnie tego nie rozumiem...