netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

254 odpowiedzi85 087 wyświetleńzałożony przez 1983, 12.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 255 ]

66

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
1983 napisał/a:

Teraz mam przerwę na "chorobowe" i jest mi na prawdę dobrze z tym, ze nie mam z nim kontaktu i nie muszę go widywać. Jeszcze w przyszłym tygodniu mogę sobie poprowadzić "terapię", ale aż się boję pomyśleć, co będzie jak wrócę do pracy. Tym bardziej, ze czeka nas wspólna realizacja  2 zadań ....

Mimo wszystko dobrze Ci to Kochana zrobi. Ja strasznie przeżywałam brak kontaktu, ale koniec końców, to było najlepsze co mógł dla mnie zrobic.

67

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Drogie Panie......może moja historia coś wniesie...?...byłem związany z kobietą 7 lat mlodsza dla niej wziolem rozwod i pozegnałem przeszłość............zylismy wspolnie ponad rok..........a skonczylo sie tak ,że zostawiła mnie dla rodziców i co? poświęcenie nie zawsze popłaca ...mam za swoje i juz...:)

68

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
FlapJack napisał/a:

Drogie Panie......może moja historia coś wniesie...?...byłem związany z kobietą 7 lat mlodsza dla niej wziolem rozwod i pozegnałem przeszłość............zylismy wspolnie ponad rok..........a skonczylo sie tak ,że zostawiła mnie dla rodziców i co? poświęcenie nie zawsze popłaca ...mam za swoje i juz...:)

no masz ci los... długą Ją znałeś zanim zdecydowałeś się na rozwód?


1983 jak się trzymasz? Odpoczynek zapewne dobrze Ci zrobił. Nie odzywa się?

69

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

''Ale wolę nie mieć nic, niż mieć coś na niby..''
weź sobie te słowa do serca i uwierz, że ten związek nie miałby sensu, skoro jest żonaty.

70 Ostatnio edytowany przez anulkaaa (2012-02-21 13:57:56)

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Mój były to się nawet rozwiódł,a potem się rozmyślił...
http://www.netkobiety.pl/t34722.html

Faceci jednak lubią być upokarzani, bo akurat w takie szczęśliwe powroty nie wierzę...

71

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
FlapJack napisał/a:

Drogie Panie......może moja historia coś wniesie...?...byłem związany z kobietą 7 lat mlodsza dla niej wziolem rozwod i pozegnałem przeszłość............zylismy wspolnie ponad rok..........a skonczylo sie tak ,że zostawiła mnie dla rodziców i co? poświęcenie nie zawsze popłaca ...mam za swoje i juz...:)

no właśnie ... czesto tak jest mam dowody na to wsrod znajomych a nawet w rodzinie ...

72

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Długo szukałam tutaj podobnych histori ,byc może własnie tę znalazłam by się odnalezć.Przeczytałam wszystkie posty  i będąc szczerą  mam jeszcze większy chaos w głowie.Moja historia trwa nieco krócej bo 2 lata i nie mam tak jak Ty aczkolwiek sama stawiam sobie pytanie  kiedy i jak to wszystko się skończy.Niby jest okey ale czuję się wypalona psychicznie .Mój związek oparty jest na czekaniu aż On pozałatwia pokończy wszystkie sprawy  majątkowe ,od początku wiedziałam o tym że czas kiedy będzie razem jest blizej nieokreślonym ,coraz bardziej przytłacza mnie myśl że coś się zmieni.Nigdy nie dał mi tego odczuć ,prosi jedynie o cierpliwość a z tą u mnie coraz gorzej ....mam obsesję na punkcie jego zony .Nikt niewie o naszym związku ,bo sprawy te wymagają  ich wspólnych wysiłków,po to by zapewnić przyszłośc dzieciom ,potem ma odejść ...Coraj więcej  sporów, słów które ranią ,dobija mnie to że tam jest przykładnym mężem ,ojcem  że wszystko co powie ona musi  zawsze zrobić ...mówi mi że tego nie rouzmię ale czy aby ?Nasze spotkania zawsze w pośpiechu ,bo to bo tamto ...2 światy muszą się idealnie dopasować :(Moje życie naznaczone jest czekaniem ,na wszystko.Niemam tego co miec chciałabym .Wiem potępicie mnie tutaj ,macie takie prawo .
Niewiem jak się pozbierać ,odnależć w tym wszystkim kiedy takie historie prawie zawsze kończą się tak jak ta ....

73

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

tak to jest nie zbudujesz szczescia na czyimś nieszczęściu ... miłośc nie wybiera wiem ale rozsądek musi w tym być ...

74

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

po co?83 - dzięki, że pytasz... smile
Nie, nie odzywa się. Wczoraj musiałam pojechać do pracy na takie krótkie zebranie, w którym uczestniczyłam ja, on i nasz kolega. Siedzieliśmy ok 2 godzin i on zachowywał się tak jak gdyby nigdy nic się nie stało. Ja próbowałam być uśmiechnięta i też udawać, że w zasadzie mam gdzieś jego i to wszystko. Nie wiem na ile mi się to udało, ale starałam się.Ale jak tylko wyszłam to łzy same napłynęły do oczu. ..
Jest ciężko, bardzo ciężko - kurczę chyba mam doła, zupełnie sobie nie radzę, te wszystkie myśli, wspomnienia...

75

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Swinia nie facet. Tyle lat z nim spedzilas a nawet nie stac go bylo zeby w 4 oczy powiedziec, ze chce zakonczyc "zwiazek".Najsmutniejsze jest to ze w nim ulokowalas uczucie a teraz cierpisz. Jednak wiedzialas w co sie pakujesz-zonaty i dzieciaty.
Cierp cialo jak sie chcialo...

76

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

1983 uwierz ze czasami "carskie ciecia' sa najlepszym rozwiązaniem.I nie probuj niczego zrozumiec- dla czego?To proste,ma rodzinę i zrobil to dla niej.I choć to bardzo trudne musisz przejśc przez ten czas "żaloby" i zacząc zyc na nowo myśląc o sobie.

77

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
1983 napisał/a:

po co?83 - dzięki, że pytasz... smile
Nie, nie odzywa się. Wczoraj musiałam pojechać do pracy na takie krótkie zebranie, w którym uczestniczyłam ja, on i nasz kolega. Siedzieliśmy ok 2 godzin i on zachowywał się tak jak gdyby nigdy nic się nie stało. Ja próbowałam być uśmiechnięta i też udawać, że w zasadzie mam gdzieś jego i to wszystko. Nie wiem na ile mi się to udało, ale starałam się.Ale jak tylko wyszłam to łzy same napłynęły do oczu. ..
Jest ciężko, bardzo ciężko - kurczę chyba mam doła, zupełnie sobie nie radzę, te wszystkie myśli, wspomnienia...

Wiesz, jestem z Ciebie dumna smile starałaś się i nie pokazałaś, że Cię to rusza. to najlepsze, co mogłaś zrobić. ja, dzięki Bogu, już się prawie wyleczyłam. zdarzają mi się jeszcze chwile zadumy, mały smuteczek, ale Kochana wszystko przed nami. Zaczyna się wiosna, za chwilę będzie lato. obiecaj sobie, że to będzie super czas. ani chwili więcej marnowanej na tchórza, który nawet nie ma odwagi, by spojrzeć Ci w oczy (mój był w komfortowej sytuacji- nie musiał). ja w każdym razie mam taki plan. a jakby się pojawił jeszcze jakiś biedaczek skrzywdzony przez złą żonę, to już będziesz wiedziała co zrobić.

Jestem z Tobą, bo wiem, że to to boli jak kurka blaszka sad

78

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

No i minął kolejny tydzień z nim w pracy. Mnóstwo spraw do przedyskutowania itd.  Musiałam znosić tą jego obojętność, zachowywał się jak zupełnie obca osoba. Wiecie co, ja nie mogę zrozumieć dlaczego on się tak zachowuje. Zastanawiam się czy to ja się aż tak bardzo pomyliłam, czy to on się tak zmienił? Przecież kiedyś był zupełnie innym człowiekiem...

Powiedziałam mu, że chciałabym się wycofać z pewnego naszego wspólnego projektu, który miałby polegać m.in. na wspólnym wyjeździe (plus kilka innych osób) na 3 dni (jako powód podałam to, ze między nami jest tak jak jest więc nie chcę jechać). On mi na to, że powinnam się zastanowić, co ja w ogóle mówię, bo przecież tak się nie robi. Więc ja mu odpowiadam: "No właśnie - nie robi się tak, że się zostawia kogoś bez słowa. Że mówi się co innego, a robi co innego", a on na to tylko "no... tak..."
I od razu zaczął kolejny temat.
I tyle. To był cały jego komentarz, nawet jednego słowa przepraszam, nic.

I wiecie co, dopiero wczoraj chyba do mnie dotarło, że to już koniec i nawet nie zasłużyłam sobie na 1 rozmowę. Zawiodłam się na nim przede wszystkim jako na przyjacielu, bo uważałam go za przyjaciela. Naprawdę. Najbardziej boli nie to, ze mnie nie kocha, nie to, ze nie chce ze mną być. Gdzieś tam w głębi liczyłam się z tym, ze to się kiedyś skończy. Nigdy jednak nie przypuszczałam, ze zrobi to w taki sposób. Chociażby przez szacunek do mnie i do tego, co do niego czuje, bo dobrze wie jak bardzo go kocham i jak bardzo mnie tym zranił.

Nie mogę sobie z tym wszystkim poradzić już ...

79

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Bedzie Ci ciezko,ja po rozstaniu z tym ''drugim''dochodze po woli do siebie,mimo ze wspomnienia ciagle wracaja,caly czas mi go cos przypomnia.dzis idac ulica z mezem,minelismy sie na ulicy.grzecznosciowe ''czesc''i bol serca..masakra ;( wspolczuje Ci z calego serca ze musisz na niego codziennie patrzec,rozmawiac.

80

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

boże, jakbym o sobie czytała, tez wplątałam się w pseudo-związek z kims z pracy, a teraz musze na niego patrzec sad(((
i też jestem 83 rocznik

81

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Sama znalazłam się na tym forum dlatego, że zaangażowałam się w związek z żonatym mężczyzną. Też cierpię tak jak Ty. Próbuję się z tego wyleczyć, czy się uda - zobaczymy. Staram się jak mogę - nie dzwonię, nie siedzę na gg, na skype, boję się by nie zadzwonił bym nie zmiękła.Może to głupio zabrzmi ale wyniszcza taki związek ale tak ciężko go zakończyć.Postaraj się nie przejmować inicjatywy i go unikaj. Ja tak robię. Narazie się udaje. Jak długo nie wiem. Ale wspierajmy się to może damy radę.Powodzenia

82

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
hklara40 napisał/a:

Sama znalazłam się na tym forum dlatego, że zaangażowałam się w związek z żonatym mężczyzną. Też cierpię tak jak Ty. Próbuję się z tego wyleczyć, czy się uda - zobaczymy. Staram się jak mogę - nie dzwonię, nie siedzę na gg, na skype, boję się by nie zadzwonił bym nie zmiękła.Może to głupio zabrzmi ale wyniszcza taki związek ale tak ciężko go zakończyć.Postaraj się nie przejmować inicjatywy i go unikaj. Ja tak robię. Narazie się udaje. Jak długo nie wiem. Ale wspierajmy się to może damy radę.Powodzenia

Trzymajcie się, żałuję że mój mąż trafił na inną niż wy która za wszelką cenę chciała rozbić nas związek. Nie wchodźcie z butami w czyjeś życie. Sznujcie dziewczyny siebie i innych. Dacie radę .

83

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

mam wrażenie, ze tylko ja przeżywam teraz taki ból, że tylko ja się czuje jak na samym dnie, chociaż nie raz w zyciu tak się czułam, to dzisiaj się czuje okropnie sad(

każde zranione serce boli tak samo, czy zdradzoną żonę czy kochankę, czy mężczyznę czy kobietę

ja akurat po jakimś czasie dowiedziałam się że byłam tą drugą, nie są małżeństwem, ale sa parą, a ja byłam odskocznią .... hmm//// zasłuzyłam na to?

84

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
...ZMARTWIONA.. napisał/a:

ja po rozstaniu z tym ''drugim''dochodze po woli do siebie,mimo ze wspomnienia ciagle wracaja,caly czas mi go cos przypomnia

No właśnie... Ja jestem właśnie na takim etapie, że jeszcze się nie pogodziłam z sytuacją. Cały czas wypieram, nie mogę uwierzyć, że tak mnie potraktował ktoś kto był mi tak bliski, któremu ufałam, którego uważałam za przyjaciela. Wszystko mi go przypomina. Dosłownie wszystko.
Najgorsze jest to, ze patrzę na niego w pracy, że musimy do siebie dzwonić lub pisać. I w tym wszystkim nie ma nic poza formalnościami. Cały czas mam nadzieję (co mnie dobija), ze za którymś mailem lub smsem odniesie się do naszej sytuacji, że chociaż ze mną porozmawia o tym ...

85 Ostatnio edytowany przez LapkaPandy (2012-03-10 17:36:10)

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

1983 Dlaczego weszłaś w taki związek? nie umiałaś się postawić na miejscu jego żony?
Ostatnio zdarzyła mi się taka sytuacja i uważam ,że większość leży po stronie kobiety-
skoro wiedziałaś ,że ma żonę to powinnaś cierpieć dwukrotnie (za jego żonę i za swoją naiwność).

Polecam stosowanie "zdartej płyty":
N x 'nie interesują mnie związki z żonatymi'=związek z wolnym mężczyzną

86

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

I oto nastąpił ten dzięń - po ponad 2 miesiącach zebrał się na to, by zacząć "naprawiać"....
Znowu to samo... "wiesz, że jak coś mam to tego nie doceniam, że nie mam odwagi porozmawiać...." , "nie wiem co mam Ci powiedzieć..." "nie kochałem się z nią, z nikim, tylko z Tobą od kilku już lat, jak możesz myśleć, ze jest inaczej..."
"wiem, ze nie naprawię tego w jeden dzień..."

A ja głupia idiotka teraz siedzę, piszę tu do Was i ledwo widzę monitor, bo zasłaniają  mi łzy...
Wiem, że nie naprawi, wiem, ze nic nie zrobi, wiem, ze zostawi mnie z tymi słowami na kolejne tygodnie ...

Wiem, że maltretuję sama siebie, że nie powinnam z nim rozmawiać, ale go kocham. Kocham go bardzo i czekałam na to, na te jego słowa, ale już wiem, ze nie mogę w nie wierzyć...

Poczułam dzisiaj taką bezsilność, ze ja tego nigdy nie skończę, on może ze mną robić co tylko chce.... a ja zawsze dla niego będę i zawsze będę cierpieć sad

87

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
1983 napisał/a:

I oto nastąpił ten dzięń - po ponad 2 miesiącach zebrał się na to, by zacząć "naprawiać"....
Znowu to samo... "wiesz, że jak coś mam to tego nie doceniam, że nie mam odwagi porozmawiać...." , "nie wiem co mam Ci powiedzieć..." "nie kochałem się z nią, z nikim, tylko z Tobą od kilku już lat, jak możesz myśleć, ze jest inaczej..."
"wiem, ze nie naprawię tego w jeden dzień..."

A ja głupia idiotka teraz siedzę, piszę tu do Was i ledwo widzę monitor, bo zasłaniają  mi łzy...
Wiem, że nie naprawi, wiem, ze nic nie zrobi, wiem, ze zostawi mnie z tymi słowami na kolejne tygodnie ...

Wiem, że maltretuję sama siebie, że nie powinnam z nim rozmawiać, ale go kocham. Kocham go bardzo i czekałam na to, na te jego słowa, ale już wiem, ze nie mogę w nie wierzyć...

Poczułam dzisiaj taką bezsilność, ze ja tego nigdy nie skończę, on może ze mną robić co tylko chce.... a ja zawsze dla niego będę i zawsze będę cierpieć sad

Przepraszam ale po tym poscie bede straszna egoistka...jak dobrze, ze jestem tego prawie pewna zeby nie dawac mezowi drugiej szansy...oni sie nigdy nie zmieniaja, cholerni dwulicowi klamcy...wrocil do zony na 2 miesiace i znowu zaczyna swoje gierki na boki...pisze to ja zdradzana zona z lafirynda z jego pracy.

Daj sobie spokoj, szanuj sie i poszukaj sobie wolnego faceta a nie emocjanalnego popapranca!!! Tak samo jak i zone oszukuje Ciebie. Jakbyscie moze we dwie kopnely go w
dupe to by sie opamietal.

88

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Witajcie .Wreszcie znalazłam osoby,które nie tylko oczerniają.Niestety jestem w podobnej sytuacji.Gdy poznałam Rafała fajnie nam się rozmawiało,zaprzyjaźniliśmy się.Wiedziałam,że ma żonę ale tylko rozmawialiśmy.W życiu by mi nie przyszło,że facet a tym bardziej żonaty będzie chciał ode mnie czegoś więcej(nigdy nie uważałam się za piękną).Zrobiliśmy to raz,potem się mnie wypierał a ja się zakochałam.Znów zaczął się przymilać a ja znów uległam i znów mnie ignoruje.Mam dość ale nie potrafię zapomnieć.Wiem co czujesz,ja najchętniej powiesiłabym go na suchej gałęzi!

89

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
1983 napisał/a:

I oto nastąpił ten dzięń - po ponad 2 miesiącach zebrał się na to, by zacząć "naprawiać"....
Znowu to samo... "wiesz, że jak coś mam to tego nie doceniam, że nie mam odwagi porozmawiać...." , "nie wiem co mam Ci powiedzieć..." "nie kochałem się z nią, z nikim, tylko z Tobą od kilku już lat, jak możesz myśleć, ze jest inaczej..."
"wiem, ze nie naprawię tego w jeden dzień..."

A ja głupia idiotka teraz siedzę, piszę tu do Was i ledwo widzę monitor, bo zasłaniają  mi łzy...
Wiem, że nie naprawi, wiem, ze nic nie zrobi, wiem, ze zostawi mnie z tymi słowami na kolejne tygodnie ...

Wiem, że maltretuję sama siebie, że nie powinnam z nim rozmawiać, ale go kocham. Kocham go bardzo i czekałam na to, na te jego słowa, ale już wiem, ze nie mogę w nie wierzyć...

Poczułam dzisiaj taką bezsilność, ze ja tego nigdy nie skończę, on może ze mną robić co tylko chce.... a ja zawsze dla niego będę i zawsze będę cierpieć sad

Jasne bo uwierze, to jest facet i sorry ale "malego" nie utrzyma w uwiezi. Klamie by Cie znow miec i zabawic sie Toba.
Musisz to zakonczyc bo to Cie zabija od srodka. Wez sie w garsc i skoncz z ta znajomoscia, do niczego nie jest Ci potrzebna.Wiem ,ze trudno bedzie ale Ty masz prawo byc szczesliwa i najlepiej Ci to wyjdzie bez tego pana manipulanta.
My Ci tu bedziemy doope truc taka dlugo az znajdziesz dosc sily by z tym raz na zawsze skonczyc.
Chcesz byc szczesliwa??? To wiesz co powinnas zrobic.
Wytrwalosci i powodzenia zycze.
ps.zalatw ta sprawe jak najszybciej!!!

90

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

witam, miałam pozornie podobną sytuację co ...zmartwiona.. i 1983, nie jestem z tego powodu zadowolona. Tylko moja sytuacja różni się tym ...  ON był moim pierwszym facetem znamy się od mniej więcej 10 lat, zawsze był dla mnie kimś wyjątkowym. Bardzo długo po naszym rozstaniu nie mogłam się pozbierać, kiedy mi się to udało poznałam swojego obecnego męża mamy dwóch synków i ogólnie jest wszystko dobrze, z tym wyjątkiem że ON wrócił(po 6 latach milczenia), zaczęliśmy pisać ze sobą jako przyjaciele ( po rozstaniu mieliśmy być przyjaciółmi). Ma żonę, dziecko a chciał spotkań ze mną, zależało mu niby na przyjaźni, spotykałam się z nim, ale nigdy do czegoś poważniejszego nie doszło, mimo że tego chcieliśmy oboje, zdałam sobie sprawę że kocham dwóch facetów, że jego tak na dobrą sprawę nigdy nie przestałam kochać. ON wyjechał za granicę do pracy(pożegnał się i powiedział że jak wróci to się odezwie)i kontakt jak na razie się urwał. Teraz mając trochę odpoczynku od niego rozmyślam i wiem, że to KONIEC to nie miało sensu, nie darowała bym sobie jeśli z mojego powodu miały by ucierpieć dzieciaczki mój mąż i jego żona. Jestem dumna z tego że się opamiętałam(dzięki temu że ON wyjechał). Nie mogę powiedzieć że to nie boli, bo kluje coś w sercu, ale czas leczy rany! A Ty 1983 weź urlop jeśli możesz oczywiście, przestaniesz go spotykać to spojrzysz trzeźwym okiem i wszystko się jakoś ułoży! Życzę Ci tego z całego serca!!! Pozdrawiam wszystkie kobietki w podobnej sytuacji!

91

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

naprawdę straszne jest to, że im to wisi. MY im wisimy. Mają ochotę, to nas kochają. Przychodzi dzień, że im to nie pasuje, to rzucają jak ścierkę i mają z głowy (czasami nawet nie chce im się rzucić, to po prostu przestają się odzywać. ot tak-by uniknąć niepotrzebnych scen i niepotrzebnych komplikacji). Żony też im wiszą. To do nich wracają, to puszczają kantem. Dla tych facetów liczą się oni sami i to, na co mają w danej chwili ochotę. A my durne, jesteśmy w większości tak spragnione miłości, że dajemy się przekupić każdym czułym gestem, każdym słówkiem. Oni to wiedzą. Pewna siebie, silna kobieta nie dałaby tak sobą manipulować. My na to pozwalamy. Wniosek jest prosty.

Moim zdaniem nie zawsze wina leży po stronie kobiety. Unikasz go, kiedy dowiadujesz się o jego sytuacji i próbujesz się oddalić, zerwać kontakt, to on go szuka za wszelką cenę, wciska kity aż do bólu, kłamie, kłamie, zdobędzie twój numer jakimś sposobem i kłamie dalej... aż w końcu łykniesz to wszystko...
Myślałam, że mam już to za sobą, ale nie... jest okropnie...

Przepraszam jeśli ktoś poczuje się urażony moimi słowami. Doświadczenia mamy pewnie inne. takie zwykłe przemyślenia. tak przez łzy... Kara.

92

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Witaj, na razie czysta sympatia. Czytając Twój post, czytam o sobie. Pokrótce - pracowaliśmy razem od 5 lat.  On jest żonaty od 13 lat (ma 38 lat), ja jestem mężatką od 4 lat (w związku 13 lat, mam 32 lata). Oboje mamy córki. Pod koniec 2010 przeżywałam kryzys, on także, i prawdopodobnie ta chwila słabości bardzo, ale to bardzo nas do siebie zbliżyła. Zdaliśmy sobie sprawę, że łącząca nas - pomimo relacji zawodowych - przyjaźń, jest czymś więcej, czego dość długo nie definiowaliśmy. I stało się. Broniliśmy się oboje, unikaliśmy spotkać sam-na-sam, ale okazja zawsze się znalazła. Nasz toksyczny "związek" rozwijał się bardzo powoli, a my coraz głębiej wchodziliśmy w tę niespełnialną od początku relację. W końcu o wszystkim dowiedział się mój mąż i jego żona, zdecydowałam o odejściu z pracy. Odeszłam więc z lubianej przeze mnie pracy i w pewnym sensie od niego. Romans jednak trwał nadal, choć w ograniczonej formie (głównie dłuuugie rozmowy przez telefon i maile). Ja się czułam coraz gorzej psychicznie. Zakochanie w nim i ciągłe wyrzuty, że zdradzam męża (wspaniałego i dobrego człowieka) doprowadziła mnie na jesieni 2011 do początków depresji. Kluczowym i przełomowym momentem była sytuacja, gdy spędziliśmy razem intymne chwile, podczas których on zapewniał o swojej miłości i uzależnieniu ode mnie, po czym przez tydzień się nie odezwał. Nie dociekałam przyczyn, założyłam, że też zżerają go wyrzuty sumienia. Niemniej, coś we mnie pękło. Wiedziałam już, że dłużej tak nie dam rady. Poprosiłam go, żeby już się ze mną nie kontaktował, lecz on nie słuchał. nadal do mnie pisał. A ja się pogrążałam. Doszło do tego, że w grudniu 2011 miałam już głęboką, kliniczną depresję, z której w chwili obecnej zaczęłam wychodzić (3 miesiące na silnych lekach, stan warzywny, niemoc w podjęciu jakichkolwiek obowiązków, długie zwolnienie z pracy......). W końcu w sposób brutalny z nim "zerwałam" - dokładnie w Sylwestra - i rzeczywiście, od tego momentu (na co liczyłam) przestał się odzywać. I teraz najważniejsze. Choć sama zdecydowałam o rozstaniu, cierpiałam strasznie, wręcz fizycznie. Ale!!! Mijają już 3 miesiące, a ja z każdym dniem czuję się coraz lepiej. Zaczęłam nawet pracować na część etatu, uprawiam sport, oglądam filmy. Byłam w takim stanie, że wiedziałam, że MUSZĘ zmienić swoje myślenie (zgodnie z zasadą: chcesz zmienić cały świat, zmień siebie), bo będę tkwić w tej bolesnej przeszłości i życie mi upłynie na rozpamiętywaniu, a TO NIE MA SENSU. Zaczęłam od terapii, leków, poszłam do spowiedzi, zaufałam Bogu i bliskim, że to doświadczenie KIEDYŚ okaże się czymś dobrym. Nie wiem, jeszcze jak miałoby się to stać, ale taki ból musi CZEMUŚ posłużyć. W chwili obecnej, "ćwiczę" swój mózg, skupiając się na samych radosnych wydarzeniach z mojego życia, na planowaniu, na próbie cieszenia się drobiazgami. To jest mega trudne, ale przynosi już owoce. Oczywiście, kocham go, ale uczę się żyć z tym uczuciem, nie wypieram go już. Po prostu jak najrzadziej o nim myślę, a jak już myślę, to przypominam sobie wszystkie chwile, w których mnie zawodził i sprawiał cierpienie. Moja rada - jak najwięcej zajęć, w tym dużo fizycznych. Zmusić się, na siłę, ja się 3 miesiące zmuszam, a teraz przychodzi to już dużo łatwiej. Słuchanie optymistycznej muzyki, czytanie wesołych książek, liczne spotkania z życzliwymi ludźmi i oglądanie radosnych filmów. Zasada jest jedna - TYLKO CZAS to wyleczy. Ale tez czas należy poświecić na pracę nad sobą, która zawsze się opłaci!!!!!!. Jedno już wiem, na bazie mojego doświadczenia i niestety, doświadczenia 2 moich znajomych, związki z żonatymi to 95% szans na takie zakończenie. Poza tym wierzę w zasadę, że każde dobro i zło wraca do człowieka. Więc nawet, jakby próbować "nowego" życia z żonatym, to nie wierzę, że byłby to szczęśliwy (i nie mówię to o problemach z rozwodem, opieką nad dziećmi, a raczej - o świadomości, że rozbiło się rodzinę, jaka by ta rodzina nie była, i że skoro zostawił on 1 żonę, to tym prędzej zostawi drugą, bo będzie już prościej). NIE WARTO. ŻADNA "MIŁOŚĆ" NIE JEST WARTA TAKIEGO CHOREGO UKŁADU!!!!! Wierzę, że Ci się uda. Mnie powoli się udaje. Powoli, ale kiedyś będzie jak dawniej. A może lepiej. Głowa do góry, koniec z użalaniem się, takie jest życie i szkoda go tracić na zbędne rozkminki. Poza tym, jak będziesz nadal tkwić w rozmyślaniach, to tkwisz w miejscu i młode życie umknie Ci, zanim się obejrzysz. Trzymam kciuki!!!!

93

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Przepraszam z góry za to co napisze ale dostałam piany> Zapytam; a jak ma się Twój maż??? a jak sie trzyma jego żona?? pewnie świetnie się mają.. przeciez to Ty tak ucierpialąs w tej całej sytuacji...kochac KAŻDY MOŻE.. ale na litośc boską.. w 99,99 % nie dzieje się to samo bez naszej wiedzy.. mam na mysli fakt, iz wiedząc ze to żonaty facet porostu nie dopuszczamy do tego i tyle.. i amen .. i nie ma pomiłuj... czy ten świat oszalał? czy to sie dzieje od wczoraj? czy nigdy ludzie nie naucza sie mysleć???

94

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
1983 napisał/a:

I oto nastąpił ten dzięń - po ponad 2 miesiącach zebrał się na to, by zacząć "naprawiać"....
Znowu to samo... "wiesz, że jak coś mam to tego nie doceniam, że nie mam odwagi porozmawiać...." , "nie wiem co mam Ci powiedzieć..." "nie kochałem się z nią, z nikim, tylko z Tobą od kilku już lat, jak możesz myśleć, ze jest inaczej..."
"wiem, ze nie naprawię tego w jeden dzień..."

A ja głupia idiotka teraz siedzę, piszę tu do Was i ledwo widzę monitor, bo zasłaniają  mi łzy...
Wiem, że nie naprawi, wiem, ze nic nie zrobi, wiem, ze zostawi mnie z tymi słowami na kolejne tygodnie ...

Wiem, że maltretuję sama siebie, że nie powinnam z nim rozmawiać, ale go kocham. Kocham go bardzo i czekałam na to, na te jego słowa, ale już wiem, ze nie mogę w nie wierzyć...

Poczułam dzisiaj taką bezsilność, ze ja tego nigdy nie skończę, on może ze mną robić co tylko chce.... a ja zawsze dla niego będę i zawsze będę cierpieć sad

Tak jak myślałam na tym skończył się jego zapał. Mieliśmy rozmawiać w niedzielę. Miał do mnie przyjechać, przywieżć mi laptop z pracy, który chciał pożyczyć, żeby zrobić na nim prezentację. W piątek powiedział, że właściwie to da radę bez tego laptopa, wolał nie zrobić prezentacji, żeby tylko nie musieć do mnie przyjeżdżać i rozmawiać. I znowu np. dzisiaj zachowuje się jak zupełnie obcy człowiek, mówi coś do mnie o firmie, a ja patrzę na niego i nadal nie mogę uwierzyć... jak on tak może się zachowywać...

Unikam go jak tylko mogę, ale jak mamy kontakt w pracy to to się staje nie do wytrzymania ... sad

95

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Hmmm...Weszłam tutaj bo w moim życiu pojawił się ON, żonaty mężczyzna z dziećmi.Pracujemy razem,tworzymy zespół,spędzamy razem 9 godzin dziennie.Wiedziałam od początku że ma do mnie słabość,dało się to wyczuć jak świadomie szukał ze mną kontaktu, jak spędzał ze mną czas chociaż nie musiał.To on wszystko zainicjował, ja nadal się bronię ale czuje że mam coraz mniej sił, szczególnie że widzimy się codzinnie.Czy się zakochałam...nie wiem,czuję się z nim jakbyśmy znali się jak łyse konie, mamy świetny kontakt, często mnie prztula a jego dotyk jest dla mnie jak plaster miodu.Czuje się z nim wspaniale....Ale świadomie nie chcę wyłączyć rozumu, nie chcę poddać się temu uczuciu, nie chcę brnąć w to dalej.Chciałam to zakończyć, nadal chcę ale on mi nie daje, błaga i prosi abym dała nam szanse, że dopiero dzięki mnie odnalazł sens istnienia, że beze mnie stoczy się na dno, abym nie odbierała mu miłości i takie tam.Staram się to wszystko odbierać na trzeźwo bo dla mnie na dzieńdobry szans nie mamy. Ale weź i weź bądź mądrym....codzinny kontakt,czułe gesty, słowa.....

96

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
sssrubka napisał/a:

Hmmm...Weszłam tutaj bo w moim życiu pojawił się ON, żonaty mężczyzna z dziećmi.Pracujemy razem,tworzymy zespół,spędzamy razem 9 godzin dziennie.Wiedziałam od początku że ma do mnie słabość,dało się to wyczuć jak świadomie szukał ze mną kontaktu, jak spędzał ze mną czas chociaż nie musiał.To on wszystko zainicjował, ja nadal się bronię ale czuje że mam coraz mniej sił, szczególnie że widzimy się codzinnie.Czy się zakochałam...nie wiem,czuję się z nim jakbyśmy znali się jak łyse konie, mamy świetny kontakt, często mnie prztula a jego dotyk jest dla mnie jak plaster miodu.Czuje się z nim wspaniale....Ale świadomie nie chcę wyłączyć rozumu, nie chcę poddać się temu uczuciu, nie chcę brnąć w to dalej.Chciałam to zakończyć, nadal chcę ale on mi nie daje, błaga i prosi abym dała nam szanse, że dopiero dzięki mnie odnalazł sens istnienia, że beze mnie stoczy się na dno, abym nie odbierała mu miłości i takie tam.Staram się to wszystko odbierać na trzeźwo bo dla mnie na dzieńdobry szans nie mamy. Ale weź i weź bądź mądrym....codzinny kontakt,czułe gesty, słowa.....

wpadnij do mnie,spojrz na dziecko takiego wlasnie Pana.Przyjdz zobacz ile czasu stoi w oknie z nosem przyklejonym do szyby,przyjdz w nocy jak sie budzi po sto razy,przyjdz wtedy kiedy pyta czemu taty nie ma z nami.Przyjdz i zobacz.zobacz jak wyglada zycie z drugiej strony barykady.Mój mąż nas porzucil dla innej kobiety.Usiadz i poczekaj az ta milosc Ci przejdzie.

97

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Ale ja nie mam wątpliwości czy chcę w to brnąć, NIE CHCE!!! Nie rozbiję czyjejś rodziny dla nie wiem jak wielkiego uczucia, to nie wchodzi wogule w grę!!!Chodzi mi raczej o to jak mam do niego przemówić aby dał mi spokój, ja nie daję mu żadnych nadzieji że cokolwiek może miedzy nami być więcej, cokolwiek.Nie chcę się też emocjonalnie angażować bo będzie coraz trudniej to zakończyć ale jest ciężko jeśli druga strona tego nie chce...
Najlepszą metodą byłaby zmiana pracy i urwanie kontaktu ale nie jest to teraz możliwe

98

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
sssrubka napisał/a:

Ale ja nie mam wątpliwości czy chcę w to brnąć, NIE CHCE!!! Nie rozbiję czyjejś rodziny dla nie wiem jak wielkiego uczucia, to nie wchodzi wogule w grę!!!Chodzi mi raczej o to jak mam do niego przemówić aby dał mi spokój, ja nie daję mu żadnych nadzieji że cokolwiek może miedzy nami być więcej, cokolwiek.Nie chcę się też emocjonalnie angażować bo będzie coraz trudniej to zakończyć ale jest ciężko jeśli druga strona tego nie chce...
Najlepszą metodą byłaby zmiana pracy i urwanie kontaktu ale nie jest to teraz możliwe

Odpowiedz jest prosta.Powiedz ze pojdziesz do jego zony i o wszystkim powiesz.Odczepi sie od razu,uwierz mi.

99

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
paula607 napisał/a:

Odpowiedz jest prosta.Powiedz ze pojdziesz do jego zony i o wszystkim powiesz.Odczepi sie od razu,uwierz mi.

Nie wpadłam na to, dzięki:)

100

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
paula607 napisał/a:
sssrubka napisał/a:

Ale ja nie mam wątpliwości czy chcę w to brnąć, NIE CHCE!!! Nie rozbiję czyjejś rodziny dla nie wiem jak wielkiego uczucia, to nie wchodzi wogule w grę!!!Chodzi mi raczej o to jak mam do niego przemówić aby dał mi spokój, ja nie daję mu żadnych nadzieji że cokolwiek może miedzy nami być więcej, cokolwiek.Nie chcę się też emocjonalnie angażować bo będzie coraz trudniej to zakończyć ale jest ciężko jeśli druga strona tego nie chce...
Najlepszą metodą byłaby zmiana pracy i urwanie kontaktu ale nie jest to teraz możliwe

Odpowiedz jest prosta.Powiedz ze pojdziesz do jego zony i o wszystkim powiesz.Odczepi sie od razu,uwierz mi.

doskonały pomysł. proste i prawdziwe kurna...

101

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Czytam te wszystkie posty i nie wiem, czy współczuć? tak sie składa, że o 12 lat młodsza wpakowała się w moje małżeństwo, najlepsze że się chciała ze mną zaprzyjaźnić, a ja jakoś od początku jej nie lubiłam tylko byłam za mało czujna, bo uwiodła mojego męża wiedząc że mamy kryzys, najłatwiej jest upolować cudzego faceta zwłaszcza gdy ma kłopoty i jak to facet zamiast walczyć, lepiej się zabawić w czymś nowym, z dużym biustem, w krótkiej spódniczce. Ja nigdy nie miałam dużego biustu, ale czy to jest najważniejsze. Zawsze byłam oddana, wierna, zawsze na miejscu gdy coś się działo. Stworzyłam dom, urodziłam dzieci, codziennie siedziałam w domu i grzecznie czekałąm kiedy mąż wróci, a tu taka wdzięczność....przykro mi ale jakoś nie mam litości do tych, które się pakują w rodzinę i ją niszczą, a później zamiast z godnościa odejść i uszanować decyzję, że facet jednak chce wrócić do rodziny, bo tam jego miejsce, to drążą do końca, tak aby zniszczyć coś co już i tak ledwo zipie....przepraszam, nie chcę nikogo urazić, bo nie wszystkie są takie, niektóre nawet nie wiedzą, że facet ma rodzinę bo facet to ukrywa, tak jak napisałam było akurat w moim przypadku i najgorsze nie wiem jak ta "lalę" przepędzić aby całkiem zniknęła z naszego życia....pozdrawiam

102

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Czytam te wszystkie posty i nie wiem, czy współczuć? tak sie składa, że o 12 lat młodsza wpakowała się w moje małżeństwo, najlepsze że się chciała ze mną zaprzyjaźnić, a ja jakoś od początku jej nie lubiłam tylko byłam za mało czujna, bo uwiodła mojego męża wiedząc że mamy kryzys, najłatwiej jest upolować cudzego faceta zwłaszcza gdy ma kłopoty i jak to facet zamiast walczyć, lepiej się zabawić w czymś nowym, z dużym biustem, w krótkiej spódniczce. Ja nigdy nie miałam dużego biustu, ale czy to jest najważniejsze. Zawsze byłam oddana, wierna, zawsze na miejscu gdy coś się działo. Stworzyłam dom, urodziłam dzieci, codziennie siedziałam w domu i grzecznie czekałąm kiedy mąż wróci, a tu taka wdzięczność....przykro mi ale jakoś nie mam litości do tych, które się pakują w rodzinę i ją niszczą, a później zamiast z godnościa odejść i uszanować decyzję, że facet jednak chce wrócić do rodziny, bo tam jego miejsce, to drążą do końca, tak aby zniszczyć coś co już i tak ledwo zipie....przepraszam, nie chcę nikogo urazić, bo nie wszystkie są takie, niektóre nawet nie wiedzą, że facet ma rodzinę bo facet to ukrywa, tak jak napisałam było akurat w moim przypadku i najgorsze nie wiem jak ta "lalę" przepędzić aby całkiem zniknęła z naszego życia....pozdrawiam

103 Ostatnio edytowany przez Dobra40 (2012-04-03 23:02:58)

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Faceci tak jak my potrzebuja ciepla czulosci zapewnien.My chcemy slyszec ze nas kochaja a oni chca uslyszec ze sa najmadrzejszymi facetami na swiecie.Jesli facet cos daje to tez chce cos otrzymac,tylko pojmuja to inaczej niz my.I musi byc w tym rownowaga,bo ktos sie w koncu zle poczuje.
Zawsze mowilam ze w malzenstwie trzeba miec tez swoje zycie np.prace,zainteresowanie,chwile dla siebie i rowniez wymagac.Tak sie konczy poswiecanie,malzonek znajduje kochanke a ty zostajesz na lodzie.Dlaczego?
Bo inna jest w niego wpatrzona jak w obrazek ale jemu sie to szybko znudzi a jak zacznie meczyc to pomysli ze przeciez taka juz ma w domu wiec co sobie bedzie problemy robil lepiej wrocic do starej.Chyba ze spotka kobiete ktora bedzie dla niego wyzwaniem i spelni jego oczekiwania.A  to juz nasz kobiet problem zeby znalezc na takiego sposob jesli jakas strasznie sie uprze to znajdzie.
Tak wiec trzeba kochac tych naszych mezow ale niestety my kobiety musimy byc troche cwane,miec sposooby i wciaz reke na pulsie.
Cyniczne to troche ale prawdziwe.
To tak bardzo ogolnie bo sa przypadki i przypadki.
smile

I jeszcze dopisze ze sa pewne malzenskie ,zyciowe schematy z ktorymi psychologia sobie dobrze radzi wiec tez nie takie to do konca cyniczne.

104 Ostatnio edytowany przez sssrubka (2012-04-05 08:41:02)

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
paula607 napisał/a:
sssrubka napisał/a:

Ale ja nie mam wątpliwości czy chcę w to brnąć, NIE CHCE!!! Nie rozbiję czyjejś rodziny dla nie wiem jak wielkiego uczucia, to nie wchodzi wogule w grę!!!Chodzi mi raczej o to jak mam do niego przemówić aby dał mi spokój, ja nie daję mu żadnych nadzieji że cokolwiek może miedzy nami być więcej, cokolwiek.Nie chcę się też emocjonalnie angażować bo będzie coraz trudniej to zakończyć ale jest ciężko jeśli druga strona tego nie chce...
Najlepszą metodą byłaby zmiana pracy i urwanie kontaktu ale nie jest to teraz możliwe

Odpowiedz jest prosta.Powiedz ze pojdziesz do jego zony i o wszystkim powiesz.Odczepi sie od razu,uwierz mi.

Tak zrobiłam ale reakcja była dziwna bo się rozkleił, podobno już od paru lat jego życie wygląda jak koszmar, że w domu  ma piekło, nie chce mu się żyć i że to dla niego nie ma znaczenia czy się żona dowie bo w i tak gorzej być nie może. A żyje dla dzieci ale nie wie jak długo jeszcze wytrzyma... a teraz spotkał mnie i zobaczył jakikolwiek sens w życiu.
Nie sądze aby chciał mnie wziąść na litość, postawiłam sprawe jasno.
Kurcze, czytałam wcześniejsze posty i rozumiem kobiety które się zakochały w żonatym bo serce nie sługa, ale nie rozumiem jak można z taką łatwością wyłączyć rozum i polecieć.Nie tłumaczyłabym tego naiwnością a głupotą.

105

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Jak sie wchodzi w takie uklady to trzeba sobie szybko przekalkulowac jakie szanse sa na to ze wasze milosci zostana z wami i czy facet jest dupkiem czy naprawde szuka nowego zycia.
Dajecie sie zwodzic,wodzic za nos,jestescie na kazde zawolanie.
Znajdzcie sobie swoje zycie i swoje zajecia.Spotkajcie na kawe z kims innym albo dajcie szanse jakiemus wolnemu koledze.
Przepraszam Was Moje Drogie ale facet albo SIE ROZWODZI ALBO NIE i koniec.
A potem usuwacie sie w cien.Cholera niech on usunie sie w cien.

106

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Mówią, ze jak się sięgnie dna, to wtedy najłatwiej jest się odbić. Ja takie dno osiągnęłam teraz. Walczyłam do samego końca, o te resztki, które zostały (a może tylko mi się wydawało, że zostały). Tak naprawdę walczyłam o resztki godności, miałam nadzieję, że chociaż na swiadomość, ze cokolwiek ja i to co między nami było znaczy dla niego. I nie potraktuje mnie jak niepotrzebnego już śmiecia. Tylko o to mi już chodziło.

Jak się tak teraz zastanawiam i rozpamiętuję to wszystko, to te ostatnie 2 lata to była moja ciągła walka i żebranie o "cokolwiek". I jest mi strasznie wstyd samej przed sobą, że mogłam na to pozwolić. Teraz dopiero się budzę i zaczynam dostrzegać jaką idiotkę i kretynkę z siebie robiłam. Teraz zaczynam rozumieć, że nie mogłam liczyć na jego szacunek, bo sama siebie nie szanowałam.

Teraz doszłam do takiego punktu, że wiem, ze nic już nie mogę zrobić.  Mogę tylko czekać aż to przestanie boleć, aż przestanę tęsknić, wspominać, rozmyślać i zadręczać się tym wszystkim. Najgorsze jest to poczucie upokorzenia, że jest się zerem, przedmiotem, który nie ma uczuć...

Wiem, ze gdyby on znowu zaczął to wszystko odgrzebywać i wciskać mi kity, że chce naprawić to muszę być silna i uciec, gdzie przysłowiowy pieprz rośnie.
Czy mogę liczyć na kilka słów wsparcia z Waszej strony?

107

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

przeczytałam cały wątek i nie wiem od czego zacząć....bo kiedyś byłam zdradzoną żoną, b. gardziłam osobami wchodzącymi w takie związki, byłam pewna, że ja nigdy nie potrafiłabym, a jednak....

108

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

ja byłam już wiele lat po rozwodzie w innym związku od wielu lat, ale od kilku raczej na zasadzie "współlokatorstwa", w oddzielnych pokojach i poznałam Kogoś w pracy, przez ok. 1,5 roku poznawaliśmy siebie powoli, nie wiem jak to się stało, tak małymi kroczkami zbliżaliśmy się do siebie. On żonaty, studiująca córka / moja niewiele młodsza /, z żoną mieszkali w jednym domu, ale podobnie jak ja w różnych pokojach. Skąd wiem- oprócz tego, że tak mi powiedział? - z czasem całe wieczory spędzaliśmy na gg z włączonymi kamerkami.
Później szaleństwo... jakieś wspólne wypady, spędzaliśmy ze sobą każdą chwilę... plany na przyszłość, że gdy jego córka skończy studia i się usamodzielni... ja w międzyczasie rozstałam się.... no i wierzyłam w przyszłość,wspólną...byliśmy tacy nierozłączni, albo razem w pracy, albo gdzieś tam, albo cały czas przez tel. albo na gg do późnej nocy, tak bardzo uwierzyłam i tak bardzo ufałam, nie wiem, może spotkało się dwoje ludzi o podobnych doświadczeniach i potrzebie bliskości i dlatego?My nigdy nawet  o nic się nie posprzeczaliśmy, zawsze dobrze się rozumieliśmy, rozmawialiśmy o wszystkim, śmialiśmy z tego samego, czułam, że w końcu znalazłam właściwą osobę, kogoś na zawsze
prawie 2 lata byliśmy razem, już razem nie pracowaliśmy,z czasem coraz rzadziej się widywaliśmy...
w końcu usłyszałam - po pytaniu dlaczego tak jest - że on nie nadaje się do związku, że nie wiem jaki naprawdę jest, bo nigdy nie mieszkaliśmy razem, że nie odczułam tego, bo bardzo się starał, wie że mnie skrzywdził  itd
ps. dzisiaj widziałam go z "koleżanką" z pracy....

109

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

i jednak nie było warto...

czym innym jest polowanie, zdobywanie i uzaleznianie emocjonalnie od siebie kobiety.. a czym innym bycie razem, prawdziwa intymnośc, dzielenie się...

myslę, że to, co mówił, o zonie, że zyja osobno - to tez element gierki - kto wie, z jaką wprawą kłamie zonie...

110

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
sssrubka napisał/a:
paula607 napisał/a:

Odpowiedz jest prosta.Powiedz ze pojdziesz do jego zony i o wszystkim powiesz.Odczepi sie od razu,uwierz mi.

Nie wpadłam na to, dzięki:)

hahhahahaahahahahah zal,toz to komedia .
Swiat zwariowal.

111

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
zdradzona15 napisał/a:

Czytam te wszystkie posty i nie wiem, czy współczuć? tak sie składa, że o 12 lat młodsza wpakowała się w moje małżeństwo, najlepsze że się chciała ze mną zaprzyjaźnić, a ja jakoś od początku jej nie lubiłam tylko byłam za mało czujna, bo uwiodła mojego męża wiedząc że mamy kryzys, najłatwiej jest upolować cudzego faceta zwłaszcza gdy ma kłopoty i jak to facet zamiast walczyć, lepiej się zabawić w czymś nowym, z dużym biustem, w krótkiej spódniczce. Ja nigdy nie miałam dużego biustu, ale czy to jest najważniejsze. Zawsze byłam oddana, wierna, zawsze na miejscu gdy coś się działo. Stworzyłam dom, urodziłam dzieci, codziennie siedziałam w domu i grzecznie czekałąm kiedy mąż wróci, a tu taka wdzięczność....przykro mi ale jakoś nie mam litości do tych, które się pakują w rodzinę i ją niszczą, a później zamiast z godnościa odejść i uszanować decyzję, że facet jednak chce wrócić do rodziny, bo tam jego miejsce, to drążą do końca, tak aby zniszczyć coś co już i tak ledwo zipie....przepraszam, nie chcę nikogo urazić, bo nie wszystkie są takie, niektóre nawet nie wiedzą, że facet ma rodzinę bo facet to ukrywa, tak jak napisałam było akurat w moim przypadku i najgorsze nie wiem jak ta "lalę" przepędzić aby całkiem zniknęła z naszego życia....pozdrawiam

Gdyby nie było takich lal które chcą się przyjaźnić z naszymi mężami nie było by zdrad.
Właśnie taka lalunia jak 1983 nawiasem mówiąc moja była "przyjaciółka" wlazła na mojego męża. Już minął rok jak się rozstali a to dziewcze nie odpuszcza. Pod koniec ich romansu kopulowała z nim w krzakach w parku bo mój sprytny mąż wiarołomca stracił metę a na hotel raczej nie było go stać. Jak trzeba być zdesperowanym żeby uprawiać sex w parku w biały dziań. To jest wstrętne. Nie współczuję takim lachonom, brzydzę się nimi.

112

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
misiekpuszysty napisał/a:
zdradzona15 napisał/a:

Czytam te wszystkie posty i nie wiem, czy współczuć? tak sie składa, że o 12 lat młodsza wpakowała się w moje małżeństwo, najlepsze że się chciała ze mną zaprzyjaźnić, a ja jakoś od początku jej nie lubiłam tylko byłam za mało czujna, bo uwiodła mojego męża wiedząc że mamy kryzys, najłatwiej jest upolować cudzego faceta zwłaszcza gdy ma kłopoty i jak to facet zamiast walczyć, lepiej się zabawić w czymś nowym, z dużym biustem, w krótkiej spódniczce. Ja nigdy nie miałam dużego biustu, ale czy to jest najważniejsze. Zawsze byłam oddana, wierna, zawsze na miejscu gdy coś się działo. Stworzyłam dom, urodziłam dzieci, codziennie siedziałam w domu i grzecznie czekałąm kiedy mąż wróci, a tu taka wdzięczność....przykro mi ale jakoś nie mam litości do tych, które się pakują w rodzinę i ją niszczą, a później zamiast z godnościa odejść i uszanować decyzję, że facet jednak chce wrócić do rodziny, bo tam jego miejsce, to drążą do końca, tak aby zniszczyć coś co już i tak ledwo zipie....przepraszam, nie chcę nikogo urazić, bo nie wszystkie są takie, niektóre nawet nie wiedzą, że facet ma rodzinę bo facet to ukrywa, tak jak napisałam było akurat w moim przypadku i najgorsze nie wiem jak ta "lalę" przepędzić aby całkiem zniknęła z naszego życia....pozdrawiam

Gdyby nie było takich lal które chcą się przyjaźnić z naszymi mężami nie było by zdrad.
Właśnie taka lalunia jak 1983 nawiasem mówiąc moja była "przyjaciółka" wlazła na mojego męża. Już minął rok jak się rozstali a to dziewcze nie odpuszcza. Pod koniec ich romansu kopulowała z nim w krzakach w parku bo mój sprytny mąż wiarołomca stracił metę a na hotel raczej nie było go stać. Jak trzeba być zdesperowanym żeby uprawiać sex w parku w biały dziań. To jest wstrętne. Nie współczuję takim lachonom, brzydzę się nimi.

Witaj miskupuszysty
my te lachony.. w wątku kobieta na zakręcie (w nasza społęczność) nazwałyśmy SUCZAMI

co u ciebie? jak się masz, jak się trzymasz? jak twoje relacje? pamiętasz mnie?;)

113

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
End_aluzja napisał/a:
paula607 napisał/a:
sssrubka napisał/a:

Ale ja nie mam wątpliwości czy chcę w to brnąć, NIE CHCE!!! Nie rozbiję czyjejś rodziny dla nie wiem jak wielkiego uczucia, to nie wchodzi wogule w grę!!!Chodzi mi raczej o to jak mam do niego przemówić aby dał mi spokój, ja nie daję mu żadnych nadzieji że cokolwiek może miedzy nami być więcej, cokolwiek.Nie chcę się też emocjonalnie angażować bo będzie coraz trudniej to zakończyć ale jest ciężko jeśli druga strona tego nie chce...
Najlepszą metodą byłaby zmiana pracy i urwanie kontaktu ale nie jest to teraz możliwe

Odpowiedz jest prosta.Powiedz ze pojdziesz do jego zony i o wszystkim powiesz.Odczepi sie od razu,uwierz mi.

doskonały pomysł. proste i prawdziwe kurna...

Ba pewnie że cię pamiętam, i pozdrawiam. A u mnie co słychać to może przeniesiemy się do mojego wątku

114

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Witam moje drogie tyle czasu a ja tu zaglądam . Moja historia jest trudna ale może od początku Byłam mężatką mmm miałam pozycje wyrobioną w firmie moimi rękami. Jednak dałam namówić się na drugie dziecko czuła że jest coś nie tak gdy byłam w piątym miesiącu trafiłam do szpitala pewnego dnia zadzwoniła do mnie kochanka meża że go kocha krutka piłka spakowałam go nie był wart walki o cokolwiek urodziłam coreczke sama ale dałam rade nie było nikogo by mi podać szklanke wody prucz przyjaciół rodziny i to cenie Wruciłam szybko do pracy i był On najpierw przyjaciel tak jak 1983 ten sam scenarusz pokochałam go bez pamięci bez tchu bo był przy mnie gdy moja córka chorowała każdy wiedział wszyscy nasi przyjaciele i jakie było ogromne zdziwienie jak przestał się odzywać ten sam żal i bol nie do zniesienia nie raz mdlałam przyjaciele mnie stawiali na nogi cudowni ludzie dziękuje im za to że byli ze mną ale zobaczył mnie znowu silną piękną i się znów zaczeło moje uczucie nie wygasło jest cudownym człowiekiem lecz dziś mam obawe co dalej ? A jesli mnie skrzywdzi i nawet w szpilkach nie będe potrafiła stać boje się tym bardziej że powiedziałam mu pare słów wczoraj a dziś się nie odezwał  nie chce wyjść na naiwną idiotke która kocha żonatego faceta choć wiem że dla niektórych z Was tak jest .Cięszkie życie być samej lecz i cięszkie życie bez niego brakuje mi by się przytulić i to wystarczy by czuć się bezpiecznie ....

115

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Witajcie,
to może ja opiszę swoją historię. 2 lata temu spotkałam się z mężczyzną, zupełny przypadek. Znamy się bo jesteśmy rodzicami chrzestnymi tego samego dziecka, w dodatku mój najbliższy kuzyn jest w związku z jego siostrą. ON ma żonę, o czym doskonale wiedziałam. Kiedy się spotkaliśmy był na szkoleniu w moim mieśce i tak się zaczęło. Powiedział mi , że jego małżeństwo to fikcja, że jego żona nie istnieje itp. po pół roku zamieszkaliśmy razem, kiedy skończył się kurs, jego żona się o mnie dowiedziała. Dodam, że nie mają razem dzieci więc nie krzywdzę niewinnych osób.
Dla niego zmieniłam miejsce zamieszkania, zostawiłam znajomych i pojechałam za nim. Byłam tak zakochana jak nigdy. On o tym wiedział, zapewniał mnie o swojej miłości itp. Niestety jak sie okazało nie zerwał kontaktu z żoną! przyjmował ją w naszym domu, spotykali się i uprawiali sex! kiedy sie o tym pierwszy raz dowiedziałam prawie serce mi wyskoczyło. Rozstaliśmy się , ja sie wyprowadziłam on dostał mieszkanie z wojska. wprowadziła się żona, na 4 miesiące bo potem wprowadziłam się ja neutral wyrzucił żone z domu , pojechał na misję, w między czasie pojechaliśmy frazem na tygodniowe wakacje na których UWAGA! poprosił mnie o rękę !!!!!! oczywiście będąc w tym samym czasie w najlepszych stosunkach ze swoja żoną! po powrocie z misji okazało sie, że cały czas mają kontakt, mimo tego że on mieszkał ze mną, z nią jeździł do kina a mnie cały czas oszukiwał. Dodam jeszcze że w grudniu odbyła się ich sprawa rozwodowa, do rozwodu nie doszło bo dzień przed on pojechał do niej i prosił aby sie nie rozwodzili, o czym dowiedziałam się od niej. Po tej sprawie wrócił do mnie do domu i płakał jak bóbr, wydzwaniał do znajomych i mówił jak zjebał sprawę itp, chciałam się wyprowadzić, to błagał płakał abym została. Zostałam. Dzisiaj mija tydzień odkąd nie mieszkamy razem, żona wprowadziła się z powrotem jak gdyby nigdy nic. Chodzi z podniesioną głową jest dumna że ma męża. Nie wie tylko tego, że on był u mnie jeszcze 2 noce temu. Jestem załamana. Kocham go i nie wiem jak mam poradzić sobie z tym wszystkim co mi zrobił.

116

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Hm, a czego mozna spodziewac si? po osobie ( tutaj - facecie) ktory zdradza. A zdradza bop dalej jest zonaty...

117

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

zapomnij! olej go i zyj dalej, dla SIEBIE.......

on jest niewiele wart - zdradzil zone, skrzywdzil ciebie.

zwykly zdrajca i tchorz

118

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
ona34 napisał/a:

Witajcie,
to może ja opiszę swoją historię. 2 lata temu spotkałam się z mężczyzną, zupełny przypadek. Znamy się bo jesteśmy rodzicami chrzestnymi tego samego dziecka, w dodatku mój najbliższy kuzyn jest w związku z jego siostrą. ON ma żonę, o czym doskonale wiedziałam. Kiedy się spotkaliśmy był na szkoleniu w moim mieśce i tak się zaczęło. Powiedział mi , że jego małżeństwo to fikcja, że jego żona nie istnieje itp. po pół roku zamieszkaliśmy razem, kiedy skończył się kurs, jego żona się o mnie dowiedziała. Dodam, że nie mają razem dzieci więc nie krzywdzę niewinnych osób.
Dla niego zmieniłam miejsce zamieszkania, zostawiłam znajomych i pojechałam za nim. Byłam tak zakochana jak nigdy. On o tym wiedział, zapewniał mnie o swojej miłości itp. Niestety jak sie okazało nie zerwał kontaktu z żoną! przyjmował ją w naszym domu, spotykali się i uprawiali sex! kiedy sie o tym pierwszy raz dowiedziałam prawie serce mi wyskoczyło. Rozstaliśmy się , ja sie wyprowadziłam on dostał mieszkanie z wojska. wprowadziła się żona, na 4 miesiące bo potem wprowadziłam się ja neutral wyrzucił żone z domu , pojechał na misję, w między czasie pojechaliśmy frazem na tygodniowe wakacje na których UWAGA! poprosił mnie o rękę !!!!!! oczywiście będąc w tym samym czasie w najlepszych stosunkach ze swoja żoną! po powrocie z misji okazało sie, że cały czas mają kontakt, mimo tego że on mieszkał ze mną, z nią jeździł do kina a mnie cały czas oszukiwał. Dodam jeszcze że w grudniu odbyła się ich sprawa rozwodowa, do rozwodu nie doszło bo dzień przed on pojechał do niej i prosił aby sie nie rozwodzili, o czym dowiedziałam się od niej. Po tej sprawie wrócił do mnie do domu i płakał jak bóbr, wydzwaniał do znajomych i mówił jak zjebał sprawę itp, chciałam się wyprowadzić, to błagał płakał abym została. Zostałam. Dzisiaj mija tydzień odkąd nie mieszkamy razem, żona wprowadziła się z powrotem jak gdyby nigdy nic. Chodzi z podniesioną głową jest dumna że ma męża. Nie wie tylko tego, że on był u mnie jeszcze 2 noce temu. Jestem załamana. Kocham go i nie wiem jak mam poradzić sobie z tym wszystkim co mi zrobił.

poradzić to znaczy co? dla ciebie?

spójrz na to z boku.
gdyby przyszła do ciebie koleżanka i powiedziała o takim związku, jak bys oceniła tego faceta i jak byś oceniła ją?/

co bys jej radziła?

co to znaczy, że nie krzywdzisz niewinnych ludzi? zona rozumiem niewinna nie jest... bo juz nie jest dziewicą?/
na jakiej podstawie klasyfikujesz- KOGO WOLNO SKRZYWDZIĆ A KOGO NIE WOLNO?

119

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Ja też strasznie zakochałam się w zajętym facecie. Tak szybko jak się o tym dowiedziałam (z początku to ukrywał), tak szybko zerwałam wszelki kontakt i wybiłam go sobie z głowy. Bolało długo, ale w końcu przestało.
Moim zdaniem jesteś bardzo naiwna i głupia, skoro świadomie pakowałaś się w coś takiego. I nie wiem jakiej rady oczekujesz. Czas leczy rany, i tyle. Jeśli możesz to zmień pracę. Jeśli nie, cóż, sama jesteś sobie winna

120 Ostatnio edytowany przez poProstuJanek (2013-02-12 16:43:35)

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Miałem niedawno oficjalne otwarcie przedszkola, do którego uczęszcza moja najmłodsza pociecha. Ponieważ należę do rady rodziców - byłem zaproszony również na część nieoficjalną, czyli mówiąc w skrócie - popijawę.
Była tam również pani psycholog dziecięca, która - to są moje samcze spostrzeżenia - od jakiegoś czasu coś za często do mnie dzwoni by rozmawiać o rozwoju mojej córki. Warto dodać - również z samczego punktu widzenia - że panią psycholog można określić, iż jest zaprojektowana by cieszyć big_smile.
Popiłem ja, popiła również ona. Doszło do sytuacji, że miałem ją podaną na tacy, alkohol zrobił również swoje. Napaliłem się jak sto pięćdziesiąt. I NIE ZROBIŁEM tego. Łeb pod kran, aż mi się wszystko pokurczyło big_smile i długa do domu. Od następnego dnia już nie byłem w radzie rodziców.
BOŻE!!!! Jaki ja jestem z siebie dumny. Myślałem, że takie pokusy już mnie nie dotyczą, bo nie daję żadnych powodów. Obudziłem się rano - kac gigant, suszyło jak cholera. Ale mogłem spokojnie spojrzeć w lustro. Da się żyć uczciwie, to w sumie nie jest takie trudne. Dużo cięższe są komplikacje po tym, jak się stawia na niewłaściwego konia.

121

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Janek, temat jest o ZWIĄZKU z żonatym facetem, Ty miałeś okazję na zwykłe "dymnięcie", nic więcej... a już ideologię dorabiasz...

122

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
gen napisał/a:

Janek, temat jest o ZWIĄZKU z żonatym facetem, Ty miałeś okazję na zwykłe "dymnięcie", nic więcej... a już ideologię dorabiasz...

No poniekąd masz rację, ale to jest mężatka, z dwójką dzieci. Pomijając wszystko inne, to byłoby wejście w skomplikowany układ, z którego już się wyplątać tak łatwo nie da. A jak czasami mózg jest gdzie indziej - to trudno wpaść na takie oczywiste oczywistości big_smile

123 Ostatnio edytowany przez rudzik1122 (2013-02-13 20:39:08)

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Muszę przyznać,że dołączyłam się do togo wątku,bo sam jego tytuł wywołał u mnie dreszcze i obrzydzenie.Nie chcę Cię osądzać.Szukasz tu pomocy i to zrozumiałe.Każdy z nas nie jest do do końca zły lub dobry.Mam jednak pytanie-czy przez cały okres trwania tego romansu,pomyślałaś chociaż przez chwilę jak czuje się jego żona?Co robi,czym się zajmuje,o czym myśli,kiedy wy poświęcacie się sobie?Nie odbieraj tego źle.To żaden atak.Po prostu sama byłam zdradzana przez jakiś czas i zastanawiam się,co czuje ktoś,kto wchodzi w intymną relację z żonatym facetem.Gdzie wtedy podziewa się empatia...?Kobiety mają skłonności do idealizowania.Wiem,że myślenie kobiet często wybiega poza ramy rzeczywistego pojmowania w momencie romansu.Tylko do cholery baby-czy któraś z Was pomyślała przez sekundę,że wina kryzysu w małżeństwie nie jest jednostronna?Czy każda z nas myśl kategoriami "Ona i każda poprzednia była nieodpowiednia,przy mnie będzie Mu dobrze". Skoro zdradzał swoją żonę z Tobą,być może zrobi to kolejny raz kiedy wreszcie będzie "Twój"???Ja z całą pewnością chciałabym powiedzieć kochance mojego męża jedno,choć pewnie nigdy tego nie przeczyta...MOJA DROGA przyczyniłaś się w połowie do ogromu cierpienia,który do dnia dzisiejszego zatruwa i umysł i serce,przyczyniłaś się do płaczu mojego dziecka i bezgranicznego strachu,jaki będzie bez wątpienia trwał we mnie już zawsze-właśnie dlatego,nie życzę Ci by coś podobnego spotkało Cię w życiu-przysięgam nie życzę...

124

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Szczerze? Nie, nie pomyślałam co ona czuje, ani co myśli. Z jednego powodu. Jeśli prawdą jest to co on mi powiedział - że ona się od niego odsunęła, romansowała z jakimś facetem, nie chciała z nim sypiać już kilka lat - to nie przejmuję się nią, bo ona nie przejmuje się ani nim, ani tym małżeństwem. Szczerze? Myślę, że traktuje go jako maszynkę do zarabiania pieniędzy i opiekunkę do dzieci. Problem polega na tym, że to on ją kocha.
Jedyne osoby, którymi mogę się przejmować i myśleć to dzieci. NIE ONA.

125

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
1983 napisał/a:

Szczerze? Nie, nie pomyślałam co ona czuje, ani co myśli. Z jednego powodu. Jeśli prawdą jest to co on mi powiedział - że ona się od niego odsunęła, romansowała z jakimś facetem, nie chciała z nim sypiać już kilka lat - to nie przejmuję się nią, bo ona nie przejmuje się ani nim, ani tym małżeństwem. Szczerze? Myślę, że traktuje go jako maszynkę do zarabiania pieniędzy i opiekunkę do dzieci. Problem polega na tym, że to on ją kocha.
Jedyne osoby, którymi mogę się przejmować i myśleć to dzieci. NIE ONA.

kochana, tutaj mi podnosiłas czysnienia......po pierwszej, to jak ona się zachowała z nim nie usprawiedliwia ciebie, po prostu jestes KOCHANKĄ ŻONATEGO faceta. Po drugiej, skąd wiesz że to prawda? Sucza mojego męża własnie tak jak ty, odważyła się powiedzieć, że ja go traktowałam jak maszynkę do zarabiania pieniędzy,i ja się zastanawiałam skąd ona miała ta opinia, przecież ani raz rozmawiała ze mną aby przynajmniej potwierdzić informacje, tylko posłuchała, uwierzyła i popierała męża bo biedny miś.....taka wrędna żona miał........a kochanka taka dobra i empatyczna dziewczyna...:)

126

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Wiem, że niejednej zdradzonej kobiecie takie teksty podnoszą ciśnienie. Nie dziwię się. Jednak nie myślmy stereotypowo, bo każdy przypadek jest inny. Nie zakładajmy, że "mój" kłamał, jego żona jest i była ideałem, a ja "kochanka" jestem złem wcielonym. Życie jest różnokolorowe, nie tylko czarno-białe. Nie można nigdy jednoznacznie osądzać - nie znając ludzi i sytuacji dokładnie - a na forum znamy tylko"szczątki" rzeczywistości opisywanej przez autorów wątków.

127 Ostatnio edytowany przez dulcinea (2013-02-13 23:37:20)

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
1983 napisał/a:

Wiem, że niejednej zdradzonej kobiecie takie teksty podnoszą ciśnienie. Nie dziwię się. Jednak nie myślmy stereotypowo, bo każdy przypadek jest inny. Nie zakładajmy, że "mój" kłamał, jego żona jest i była ideałem, a ja "kochanka" jestem złem wcielonym. Życie jest różnokolorowe, nie tylko czarno-białe. Nie można nigdy jednoznacznie osądzać - nie znając ludzi i sytuacji dokładnie - a na forum znamy tylko"szczątki" rzeczywistości opisywanej przez autorów wątków.

Ja wiem że zycie nie składa sie z stereotypami (żona anioł-kochanka diabeł) ale nie zgadzam się z tym, że wszysztko jest "szary" i nie ma "czarny-biały": dla mnie jest czarny-biały że nie będę NIGDY się związać z zajętym męzczyżną i NIGDY nie zdradzę, bo mam ZASADY i EMPATIA. Ja, będąc mężatka, raz się "zauroczyłam" w pewnym facetem, i wiesz co zrobiłam? Powiedzałam męzowi o tym, opowiadałam co mi brakowało w naszym małzenstwie i oczywiście przerwałam wszelkie kontakt z tamtym facetem. A naprawde mi się podobał bardzo, ale nie zdradziłam. Można czy nie? Jeżeli wtedy doszłabym do wniosku że nie chcę być z męzem poprostu zostawiałbym go i podnosiłabym odpowiedzalność za mojej dezycji.....W odwrotnym przypadkiem, co zrobił mój szanowny mąż jak on miał kryzyz? Zdradził. Czy widzisz różnica między nami?
Ta róznica po polsku chyba się nazywa kręgosłup moralne, empatia, szanowanie drugiego człowieka.......
Ale po co zasady, na końcu i tak na wszystko się znajdzie uzprawiedliwienie.....

128

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
dulcinea napisał/a:
1983 napisał/a:

Wiem, że niejednej zdradzonej kobiecie takie teksty podnoszą ciśnienie. Nie dziwię się. Jednak nie myślmy stereotypowo, bo każdy przypadek jest inny. Nie zakładajmy, że "mój" kłamał, jego żona jest i była ideałem, a ja "kochanka" jestem złem wcielonym. Życie jest różnokolorowe, nie tylko czarno-białe. Nie można nigdy jednoznacznie osądzać - nie znając ludzi i sytuacji dokładnie - a na forum znamy tylko"szczątki" rzeczywistości opisywanej przez autorów wątków.

Ja wiem że zycie nie składa sie z stereotypami (żona anioł-kochanka diabeł) ale nie zgadzam się z tym, że wszysztko jest "szary" i nie ma "czarny-biały": dla mnie jest czarny-biały że nie będę NIGDY się związać z zajętym męzczyżną i NIGDY nie zdradzę, bo mam ZASADY i EMPATIA. Ja, będąc mężatka, raz się "zauroczyłam" w pewnym facetem, i wiesz co zrobiłam? Powiedzałam męzowi o tym, opowiadałam co mi brakowało w naszym małzenstwie i oczywiście przerwałam wszelkie kontakt z tamtym facetem. A naprawde mi się podobał bardzo, ale nie zdradziłam. Można czy nie? Jeżeli wtedy doszłabym do wniosku że nie chcę być z męzem poprostu zostawiałbym go i podnosiłabym odpowiedzalność za mojej dezycji.....W odwrotnym przypadkiem, co zrobił mój szanowny mąż jak on miał kryzyz? Zdradził. Czy widzisz różnica między nami?
Ta róznica po polsku chyba się nazywa kręgosłup moralne, empatia, szanowanie drugiego człowieka.......
Ale po co zasady, na końcu i tak na wszystko się znajdzie uzprawiedliwienie.....

I jak widac w historiach z zycia wzietych, to nawet kregoslup moralny dopada znaczna skolioza... intelektualna.

129

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
bags napisał/a:

I jak widac w historiach z zycia wzietych, to nawet kregoslup moralny dopada znaczna skolioza... intelektualna.

bags,

nie wiem jak mam zrozumieć ironia jak napisałes "skolioza... intelektualna"....na wszelkie wypadek:
jezeli chodzi o mój pożiom języka polskiego wiem że popełniam dużo błędów i za to przepraszam, jestem obcokrajowcym...ale z wyższą wykształcenią:) więc zapewniam że mój poziom intelektualnie jest w normie. 
Normalnie nie piszę na forum bo wiem że niestety rozwalę gramatykę języka polskiego, ale jak poczytałam co napisała 1983 nie mogłam się zatrzymać.....

130

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
1983 napisał/a:

Jeśli prawdą jest to co on mi powiedział - że ona się od niego odsunęła, romansowała z jakimś facetem, nie chciała z nim sypiać już kilka lat - to nie przejmuję się nią, bo ona nie przejmuje się ani nim, ani tym małżeństwem.

ale czy ty masz prawo ją oceniać, wydawać sądy i "mścić się: w imieniu jej biednego męża, twojego kochanka?

straszna biedna sierota z niego.. xle potraktowany przez zonę.. i teraz się odgrywa.
wiesz co tu nie gra? prosta zasada.. jesli pamięta, jak się czuł, gdy żona "romansowaa" to taki otwarty i chętny na romanse by nie był.. bo wie, jak to rani..

a te teksty, że zona go nie rozumie, wcale ze sobą nie spią i jest zołzą.. to standard, własnie to chciałaś usłyszeć, prawda?
przeciez nie mół ci powiedzieć - wiesz, kocham zonę, dobrze mi się z nią zyje, nie mam zamiaru zmieniac sswojego zycia ale mam ochotę cię przelecieć, z tej okazji jestem gotów mówić ci to, co chcesz usłyszeć i się z tobą dobrze bawić...

Posty [ 66 do 130 z 255 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026