netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jak uratowac to malzenstwo

82 odpowiedzi20 742 wyświetleniazałożony przez halls, 11.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak uratowac to malzenstwo

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 83 z 83 ]

66

Odp: Jak uratowac to malzenstwo

Nie wiem czy zrobilem dobrze ale nie poszedlem do zony.Napisalem jej smsa ze nie przyjde.Ona odpisala ok i czy porozmawiamy jutro.
Nie wiem co bedzie dalej,musze wszystko dobrze przemyslec zeby znowu nie popelnic bledu.

67

Odp: Jak uratowac to malzenstwo

Zapytaj Ją o czym chce rozmawiać. Jeżeli powie że o Was, to przygotuj sobie listę pytań, spraw o których chciałbyś porozmawiać na kartce.
Rozmowa może być burzliwa. Proponuję więc grunt neutralny, jakaś spokojna kawiarnia. W miejscu publicznym obie strony bardziej się kontrolują, będziecie rozmawiali a nie kłócili się.
Musisz być przygotowany na dwa tematy rozmowy.
1. Rozwód - wtedy rozmawiasz tylko o opiece nad dziećmi, a o pozostałych sprawach może rozmawiać z twoim adwokatem.
2. Dalsze wspólne życie - przedstawiasz listę warunków jakie musi spełnić abyś wrócił. Jeżeli przygotujesz sobie te warunki to z góry mówisz że one nie podlegają negocjacji. Spełnia je albo się rozstajecie.
Zwracam uwagę na to że teraz ty zaczynasz stawiać warunki. To ty masz w tej chwili wszystkie asy w reku. No chyba  ze jest tak wredna i zacznie grać dziećmi.

68

Odp: Jak uratowac to malzenstwo

Witam.Spotkalem sie z zona.Rozmawialismy przez okolo 5 godz.Podczas naszej rozmowy zona wlaczala muzyke z ktora mamy wspolne wspomnienia.Tematow bylo kilka.O tym co bylo miedzy nami kiedys,co jest teraz,o dzieciach.Zona powiedziala ze ja oddalilem sie od Niej,ze nie miala we mnie wsparcia.Ze od dawna juz zastanawiala sie nad rozwodem tylko myslala ze moze ja wkoncu przejze na oczy.W tym co mowila to duzo miala racji.Wiem ze popelnilem wiele bledow ktore bardzo zaluje.Powiedzialem jej o tym i przeprosilem.Nie bylem idealny to sie zgadza.Zona powiedziala ze brakuje jej mnie,ze czesto o mnie mysli,ze nie jestem jej obojetny.Ze wkurza sie gdy dowiaduje sie ze nie ma mnie w nocy w domu.Ze to ze pokazuje sie jako twarda i obojetna to tylko pozory.Nie podjalem rozmowy co do dalszej przyszlosci,czy chce ratowac malzenstwo czy chce byc ze mna.Nie chce robic sobie nadzieji ale mysle ze zonie chyba na mnie zalezy.Boje sie ze to tylko nadzieja.

Podczas tej rozmowy ja uswiadomilem sobie ze ja wciaz kocham,ze bardzo mi jej brakuje,ze moje zycie bez Niej nie ma sensu.

Nie wiem co bedzie dalej i jak to wszystko sie potoczy.Z jednej strony chcialbym sie do Niej przytulic i prosic aby byla ze mna a z drugiej boje sie odrzucenia.

69

Odp: Jak uratowac to malzenstwo

Dalej będzie tak, jak do tej pory - będziesz robił wszystko jak chce żona!
Zużyj tą energię lepiej na dzieci, zabieraj je na spacery, do siebie na noc, walcz o nie, niech wiedzą, że nadal mają kochanego tatę!
Tyle razy miało być dobrze, że niestety ale nie wierzę Twojej żonie. Wymykasz się Jej, możesz kogoś poznać, być szczęśliwy i tylko to Ją martwi! Obym nie miała racji:))
Powodzenia

70

Odp: Jak uratowac to malzenstwo

Hmmm aż trudno mi uwierzyć ze to ja pisałem,masakra i wstyd

71

Odp: Jak uratowac to malzenstwo

halls
napisz coś więcej?

72

Odp: Jak uratowac to malzenstwo

Coś więcej? Pewnie chcesz wiedziec jak to wszystko sie skończyło?
Oki napisze,może to pomoże innym.Powiem szczerze że jak dzisiaj przeczytałem to wszystko to nie mogę uwierzyć że to ja napisałem.Po prostu szok.

A wiec
- jestem po rozwodzie,dostałem rozwód z orzeczeniem ze winę za rozpad małżeństwa ponosi była żona.Dzieci zostaly przy matce ale kiedy tylko chce to moge zabierać je do siebie,no i zabieram jak tylko moge.Pisałem tutaj żeby ktoś mi podpowiedział co mam zrobic zeby ex zrozumiała ze popełnia bład itp a prawda była taka że to ja popełniałem błędy i to mi był potrzebny kubeł zimnej wody.Z perspektywy czasu wiem jedno że nie warto było starac sie i walczyć o coś co juz nie istniało.Nie wiem dlaczego nic do mnie nie docierało,dlaczego byłem taki zaślepiony.Po prostu jak ktoś napisał mi że to nie ma sensu,zebym odpuścił itd to ja tego nie brałem pod uwage.Dziwne ale prawdziwe.
A dzisiaj?Heh chce mi sie śmiać a z drugiej strony jestem przerażony że można doprowadzic sie do takiego stanu.Ze można dać sobą manipulować w ten sposób.Masakra.

Jestem teraz szczęśliwy,jestem w związku,kocham i jestem kochany,szanuje i jestem szanowany.Na początku byłem nie ufny to pewnie przez to wszystko przez co przeszedłem ale póżniej zaufałem i pokochałem.Dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez mojej dziewczyny.Wiem że to ta JEDYNA i prawdziwa:-)

73

Odp: Jak uratowac to malzenstwo

Jak to zrobiłeś? Jak udało Ci się z tym pogodzić? Mam taką samą sytuację. Nie żyje z mężem od 10 miesięcy mamy syna. Też mną manipuluję, przynajmniej mam takie poczucie i inni również. Też bardzo mnie krzywdził i oszukiwał. Odeszłam od niego z wielu powodów przede wszystkim dlatego, że w niczym nie mogłam na niego liczyć, zero pomocy wparcia, imprezy z kumplami i to całonocne, ukrywanie telefonu i teściowa za ścianą która w naszym małżeństwie wiodła prym bo wtrącała się we wszystko i wszystkim rządziła a mój mąz był pod całkowitym jej wpływem. Też wszystko było fajnie. Bardzo się kochaliśmy, nie widzieliśmy świata poza sobą i każdy o nas tak mówił. Nie wiem co się stało, że zaczął nas poprostu zaniedbywać. Najważniejsza była dla niego jego wygoda i jego potrzeby. Mimo, że żyjemy osobno ja wciąż go kocham, bardzo chcę ratować to małżeństwo ale wiem, czuje i widze, że mojemu mężowi na nas nie zależy, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że czasami mnie straszy, że mnie zniszczy a drugim razem, że chciałby ratować to małżeństwo a kiedy ja zaczynam wykazywać chęci, że też chcę to tak naprawdę widzę, że sobie żarty robi z moich uczuć i bawi się nimi. Nie wiem już co robić. Nie chce rozwodu. Było nam tak dobrze razem. Co mam zrobić, żeby zacząć normalnie żyć, bo razem z nim odeszła cala radosć i chęć życia. Poradź mi coś proszę!

74

Odp: Jak uratowac to malzenstwo

Witaj,moja rada?Musisz zacząć myśleć o sobie i o synu.Z doświadczenia wiem że teraz pewnie jesteś w takim stanie co ja kiedyś i pewnie napiszesz że kochasz męża,że chcesz ratować małżeństwo,że nie wyobrażasz sobie życia bez niego itd.Ale prawda jest taka że sama nic nie wskórasz.Jeśli ta druga osoba nie chce to nic z tego nie wyjdzie.Powinnaś zacząć życ bo masz dla kogo ( syna ) i w tej chwili tylko nim i soba powinnaś sie zając.Wiem,łatwo sie pisze ale taka jest prawda.Jeśli czytałaś mój temat to wiesz jakie popełniasz błędy i czym to sie może skończyć.Nie znam Twojej historii ale uważam że powinnaś odpuścić.
Ja dzisiaj jak przeczytałem sobie moje wypowiedzi to nie mogłem uwierzyć że można być aż takim naiwnym,takim ślepym i głuchym.Nie popełniaj moich błędów,nie warto.

75

Odp: Jak uratowac to malzenstwo
halls napisał/a:

...jak dzisiaj przeczytałem to wszystko to nie mogę uwierzyć że to ja napisałem.Po prostu szok.
A wiec
- jestem po rozwodzie,dostałem rozwód z orzeczeniem ze winę za rozpad małżeństwa ponosi była żona....Z perspektywy czasu wiem jedno że nie warto było starac sie i walczyć o coś co juz nie istniało.Nie wiem dlaczego nic do mnie nie docierało,dlaczego byłem taki zaślepiony.Po prostu jak ktoś napisał mi że to nie ma sensu,zebym odpuścił itd to ja tego nie brałem pod uwage.Dziwne ale prawdziwe.
A dzisiaj?Heh chce mi sie śmiać a z drugiej strony jestem przerażony że można doprowadzic sie do takiego stanu.Ze można dać sobą manipulować w ten sposób.Masakra.
Jestem teraz szczęśliwy...kocham i jestem kochany,szanuje i jestem szanowany... :-)

halls, to co napisałes jest bardzo pozytywne i budujące. Zazwyczaj wszystkie nasze problemy i doły za jakiś czas stają się być odległe i zupełnie irracjonalne. Jesteś tego kolejnym przykładem. Wciąż tu na Forum pojawiają sie osoby znajdujące sie na takim etapie "poszukiwań" jak Ty kiedyś... Bogaty w swoje doświadczenia, przezycia i przemyślenia masz wszelkie podstawy by co niektórych "wyprostowac". A mamy tu jeden taki szczególnie trudny przypadek smile
Jesli zechcesz tam zajrzeć to wkleje Ci tu linka do jego watku.

76

Odp: Jak uratowac to malzenstwo

Tylko niestety nie potrafie. Masz rację. Bardzo kocham swojego męża. Odkiedy go nie ma uszło ze mnie życie. Jestem cieniem człowieka. Chciałabym bardzo ratować to malżeństwo. A powiedz jak radzą sobie Twoje dzieci z tą całą sytuacją?

77

Odp: Jak uratowac to malzenstwo

Tacy sa ludzie. Pisze to dla innych. Wy juz swoje zrozumieliscie. Zeby zrozumiec jacy sa ludzie (kazdy jest inny) to trzeba wylapywac rozne spoleczne zachowania sie ludzi. Pewien obraz daja wyniki badan statystycznych i sa one "przerazajace". Dlatego smiem twierdzic, ze jesli ktos potkal osobe wierna, oddana, ktora ma jakies nieznaczace wady i tego nie docenia to jest po prostu bezdennie glupi. A ludzie zachowuja sie dokladnie tak jak im na to pozwalamy i halls dobrze o tym wie. W momencie "chcicy" gdy brak jest zasad moralnych (to jest przyczyna bo pokusy ma kazdy) prawa o czlowieku wychodzi. Mamy w sobie nature fizyczna i duchowa. Wybieramy.

Do rozczarowana. Po pierwsze nie mieszkac z tesciowa, tylko z mezem z dala od rodzicow. Po drugie 10 mies. to jest ogromna juz utrata wiezi. Potrzebna zdecydowana rozmowa i okreslenie celow zycia, siebie bo widzisz ale jedna z najistotniejszych w zyciu rzeczy jest szacunek do samego siebie. Ty pozwalasz na pomiatanie soba. Moze chcesz czekac 10-15 lat zanim maz sie opamieta? Sytucja niby jest jasna ale ktos musi podjac jakas decyzje. A tak na marginesie. Ratuje sie cos co jeszcze istnieje a nie kiedy istnieje tylko wyborazenie o tym. Moim zdaniem rozmowa z mezem i podjecie decyzji.

78

Odp: Jak uratowac to malzenstwo

kosmiczny nick podaj tego linka,może będe mógł pomoc:-)

Rozczarowana ja wiem że teraz cierpisz,że nie widzisz lub nie chcesz widzieć tego co robi Twoj mąż i musisz to zmienic.Ty żyjesz wspomnieniami a nie terażniejszoscią,to już nie jest miłość.O co Ty chcesz walczyć?Zastanawiałaś sie nad tym?W tej chwili za wszelką cene chcesz aby twoj maz do Ciebie wrócił cokolwiek on nie zrobi to Ty i tak chcesz być z nim.Pamietam u mnie było tak samo i doprowadziłem sie do wraku człowieka,niewiele brakowało a by mnie już na tym swiecie nie było.To był błąd i teraz ja to wiem.Ty jesteś na etapie w którym nie myslisz racjonalnie,pozwalasz mezowi zeby Ciebie ranił,pomiatał,wykorzystywał.Musisz to zmienic,masz syna i swoja energie poświęć jemu.

Co do moich dzieci to przyzwyczaiły sie do tego,na poczatku zadawały pytania itp ale teraz jest juz ok.Narazie nie mowiłem swoim dzieciom dlaczego rozeszlismy sie z ex.Poczekam aż będą starsze i wtedy bedę mógł z nimi poważnie porozmawiać.

79

Odp: Jak uratowac to malzenstwo
halls napisał/a:

kosmiczny nick podaj tego linka,może będe mógł pomoc:-)

Mówisz - masz smile
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=2248125#p2248125
Tylko musisz uzbroić się w cierpliwość, bo już chyba każdemu w tym wątku ręce poopadały ...jak płetwy smile

80 Ostatnio edytowany przez bullet (2014-11-25 10:03:49)

Odp: Jak uratowac to malzenstwo
rozczarowana2014 napisał/a:

Tylko niestety nie potrafie. Masz rację. Bardzo kocham swojego męża. Odkiedy go nie ma uszło ze mnie życie. Jestem cieniem człowieka. Chciałabym bardzo ratować to malżeństwo. A powiedz jak radzą sobie Twoje dzieci z tą całą sytuacją?

Ja jestem w sytuacji pomiędzy Toba, a halls'em. Walczyłem tak jak on długie miesiące. Obecnie jestem w trakcie rozwodu bo TA WALKA NIE MIAŁA SENSU, do tego trzeba dwojga.

rozczarowana2014 napisał/a:

..mojemu mężowi na nas nie zależy, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że czasami mnie straszy, że mnie zniszczy a drugim razem, że chciałby ratować to małżeństwo a kiedy ja zaczynam wykazywać chęci, że też chcę to tak naprawdę widzę, że sobie żarty robi z moich uczuć i bawi się nimi...

Rozczarowana jeśli on nie będzie chciał, nic nie zdziałasz, a jeśli do tego byłby ktoś trzeci w tym związku to tym bardziej.

81

Odp: Jak uratowac to malzenstwo
bullet napisał/a:
rozczarowana2014 napisał/a:

Tylko niestety nie potrafie. Masz rację. Bardzo kocham swojego męża. Odkiedy go nie ma uszło ze mnie życie. Jestem cieniem człowieka. Chciałabym bardzo ratować to malżeństwo. A powiedz jak radzą sobie Twoje dzieci z tą całą sytuacją?

Ja jestem w sytuacji pomiędzy Toba, a halls'em. Walczyłem tak jak on długie miesiące. Obecnie jestem w trakcie rozwodu bo TA WALKA NIE MIAŁA SENSU, do tego trzeba dwojga.

rozczarowana2014 napisał/a:

..mojemu mężowi na nas nie zależy, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że czasami mnie straszy, że mnie zniszczy a drugim razem, że chciałby ratować to małżeństwo a kiedy ja zaczynam wykazywać chęci, że też chcę to tak naprawdę widzę, że sobie żarty robi z moich uczuć i bawi się nimi...

Rozczarowana jeśli on nie będzie chciał, nic nie zdziałasz, a jeśli do tego byłby ktoś trzeci w tym związku to tym bardziej.

Popieram bullet:-)

82

Odp: Jak uratowac to malzenstwo
halls napisał/a:

Witam. Nie wiem ile juz wykonalem wpisow na ten temat i ile otrzymalem odpowiedzi ale nadal nie rozumiem dlaczego tak sie stalo.Szukalem juz wszedzie odpowiedzi na to pytanie i jak naraie nie otrzymalem. Oto moja chistoria; Mam 33 lata jestem zonaty ponad 9 lat.Mamy dwie coreczki jedna ma prawie 9 lat a druga 3,5 roku.Wydawalo mi sie ze moje malzenstwo jest szczesliwe i bylem pewny ze mam wspaniala zone i ze mam ustabilizowane zycie rodzinne.Ale niestety ie pomylilem.To co sie stalo nie wyobrazalem sobie nawet w najgorszym koszmrze.Gdyby ktos mi powiedzial pol roku temu ze moje zycie rodzinne legnie w gruzach to nigdy bym w to nie uwierzyl.1 pazdziernika zona wrocila z pracy i powiedziala mi ze chce rozwodu.Zaskoczyla mnie tym bardzo.Probowalem z Nia o tym porozmawiac ale nie chciala.Powiedziala ze mnie nie kocha i nie chce juz ze mna zyc.Bylo to bardzo dziwne gdyz w sierpniu bardzo dobrze sie nam ukladalo i zrowno na codzien jak i w nocy.Zapytalem sie Jej czy ma kogos?Powiedziala ze nie,po prostu nie chce juz ze mna byc.Ten dzien byl dla mnie koszmarem.Zadna proba rozmowy nic nie dawala.Z
powiedziala ze nie hce mnie widzic i ze jedzie na noc do rodicow.Nastepnego dnia gdy wrocila do domu to znowu z nia probowalem porozmawiac.Powiedziala ze ma juz dosyc wszytkiego i ze musi sobie wszystko przemyslec.Po kilku dniach pogadalismy i postanowilismy ratowac nasze malzenstwo.Robilem dla zony wszystko co chciala.Miala mnie na kazde zwolanie.Zauwazylem jednak ze zona zaczela duzo jesc i troche przytla.Zapytalem sie Jej czy jest w ciązy a wiedzialem ze jesli tak to napewno to nie jest moje dziecko.Powiedziala ze nie.Uwerzylem.Po kilku dniach zona powedziala mi ze odchodzi ze to nie ma sensu.Znowu bylem zalamany.Rozmowy nic nie dawaly.Probowalem zrozumiec co sie dzieje alenie potrafilem.Po kilku dniach zona do mnie wrocila i przeprosila ze tak sie zachowuje.Po razkolejny postanowilismy byc razem.Po kilku dniach zona powiedziala mi ze mnie zdradzila.Bylem zalamany,nie wiedzialem co mam ze soba robic.Z jednej strony nie nawidzilem jej za to a z drugiej bardzo ja kochalem.Mialem metlik w glowie.Zona poszla do pracy a ja zostalem sam z ta mysla.Po okolo 3 godzinach dostalem od zony smsa ze nigdy w zyciu mnie nie zdradzila a powiedziala to dlatego abym od Niej odszedl.Z jednej strony poculem ulge ale mysl o rozstniu dalej mnie przygnebiala.Gdy zona wrocila z pracy to powiedziala ze z nami koniec i ze juz zdania nie zmieni.Zaczalem powoli wariowac.Gdy bylem w pracy to zabralo mnie pogotowie bo stracilem prytomnosc i bylo podejrzenie wylewu.Na szczescie to byl tylko stres i nrwy.Zona nie odwiedila mnie w szpitalu i to tez bardzo bolalo.Gdy wrocilem ze szpitala to zona plkala,powiedziala ze jest jej bardzo przykro i ze chce byc ze mna.Uwierzylem jej po raz kolejny.Bylo dobrze prez kilka dni.Pewnego weczora zona przytulila sie do mnie i zapytala sieco bym zrobil gdyy byla w ciazy.Zapytalem sie czy to mozliwe.Powiedziala ze tak i ze to nie jest moje dziecko.To mnie zalaalo calkowicie.Nie wiedzialem co mam ze soba zrobic.Powiedzila ze to byl tylko jeden raz i ze bardzo tego zaluje.Po kilku dniach porozmawialismy o tym.Powiedzialem Jej ze Ja kocham i ze chce byc z Nia.Ze wychowam to dziecko jak wlasne i ze tylko my bedziemy wiedziec o tym.Bylismy dalej ze soba.Po kilku dniach zona poszla do lekara.Okzalo sie ze jest to ciaza pozamaciczna i ze zona bedzie miala zabieg usuniecia zarodka.Zona bardzo plakala a ja niewiem dlaczego bylem tez smutny z tego powodu.Powinienem sie ucieszyc ze nie bedzie tego dziecka a bylo odwrotnie.Zona byla w szpitalu prawie miesiac i codziennie ja odwiedzalem i wspieralem.Gdy wyszla ze szpitala powiedziala ze mnie nie kocha i ze chce rozwodu.Powiedziala ze caly cas sie spotyka z tamtym gosciem i ze go kocha.Ze to nie bla jednorazowa zdrada.Myslalem ze zwariuje.Nie wiedzialem co mam robic.Powinienem ja zostawic a nie potrafilem.Bardzo ja kocham i tylko na Niej mi zalezy.Po jakims czasie zona wrocila.Zaczela mnie przepraszac i prosic abysmy byli razem.Znowu jej wybaczylem i zaufalem.Planowalismy Swieta,Sylwestra i zauwazylem ze naprawde zaczyna amsie ukladac.Ale niestety mylilem sie.Dowiedzialem sie ze zona dalej spotyka sie z tym gosciem.Powedzialem Jej o tym.Nie zarzeczyla.Znowu sie rozstalismy.Zona powiedziala ze nie bedzie ze mna ale tez nie bedzie z Nim poniewaz On nie chce.Nie wiem dlaczego to potkalo mnie.Dlaczego odchodzila i wracala.Zona wie ze ja bardzo kocham i ze mi na Niej bardzo zalezy ale nie chce bycze mna.Wiem ze spotyka sie z nim.Nie wim co mam ze soba zrobic.Kazdy mi mowi zebym o Niej zapomnial,ze tyle razy mnie oklamala i zranila.Ale ja nie potrafie.Nie chce zyc bez Niej.Pewnego dnia smsowalem z kumpelka ktora pomaga mi w tym trudnym czasie.Zona sie wkurzyla i powiedziala mi ze to ja Ją zdradzam piszac z dziewczyna.Powiedzialem ze to nie prawda i ze nie ma prawa tak mowic.Wyszla z domu.Wrocil p 2 godzinach i plakala.Nastepnego dnia dowiedzialemsie od Jej kolezanki ze ona zauje teg co zrobila i ze jest o mnie zazdrosna.Zebym z Nią porozmawial.Wiec zaczalem rozmawiac,po raz kolejny postanowilismy byc razem.Ale teraz bylo inaczej.Nie ufalem zonie calkowicie ale ona bardzo sie starala.Postanowilem nie angazowacsie w to bardzo i poczekac jak to wszstko bedzie sie rozwijac.Zona obiecala m ze nigdy juz sie nie spotka z tym gosciem i zerwie z nim calkowity kontakt.Po okolo tygodniu zlapalem zone jak rozmawia z tym klientem przez tel,ta rozmowa trwala ponad godzine.Nie jestesmy teraz razem ale ja bardzo cierpie z tego powodu.Wiem ze powininem ja olac ze caly czas mnie ranila i oklamywala,zdradzala.Ale nie potrafie.Caly czas mysle tylko o Niej.Bardzo mocno ja kocham.Nie wyobrazam sobie zycia bez Niej.Jestem glopi wiem o tym ale co ja poradze ze nie moge sie odkochac,ze tylko Ona dla mnie sie liczy.Zastanawiam sie dlaczego raz odchodzi a pozniej do mnie wraca.Co mam robic?Jak mam z tym zyc?Moze w koncu ktos mi pomoze,chociaz w to watpie.
Teraz w to wszystko wtracila sie Jej mamusia.Namowila moja zne do rozwodu i z tego co wiem wniosek rozwodowy zostal juz zlozony.Nie rozumiem tesciowej bo do tej pory byla za mna ateraz jest przeciwko mnie.Nie chce tego rozwodu,nie chce by zona odeszla.Chcialbym abysmy zaczeli wszytko od nowa mimo tego co mi zrobila ja nadal bardzo ja kocham i nie chce jej stracic.
Chcialbym wiedziec jak Ja odzyskac.Na terapie sie nie zgodzi.Mam Ja olac i moze wtedy za mna zateskni.Czy mam o Nia walczyc i rozmawiac.

Nic nie uratujesz prócz siebie i dzieci. To klasyczny przykład narcyzmu. Toksyczna osobowość. Uciekaj od niej jak najdalej bo wyssie z cb całą energię i chęć do życia. Ona nie ma żadnych uczuć. Poczytaj sobie czym jest narcyzm i jak zachowuje się taka osoba. Totalnie rozchwiany człowiek. Trzymaj się. Bądź silny. Pozdrawiam ☺

83

Odp: Jak uratowac to malzenstwo

No wygrałeś Złotą łopatkę za wykopaliska, to wątek sprzed ośmiu lat, a sam autor nie zajrzał tutaj ponad 5 lat. Gratuluję.

Posty [ 66 do 83 z 83 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak uratowac to malzenstwo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026